Re: Xiążęciu o semantyce, Tom VII
Autor: Gość: luka
IP: 217.67.196.*
22.01.02, 15:04
tyu napisał(a):
> Ale ktoś na tym błędzie musiał nieźle zarobić - i to chyba było to, nie błąd
> NAUKI.
Pewnie! Ależ kasowało się jeleni... żyła złota.
A naukowcy zostali zakrzyczeni przez gryzipiórków i polityków, szastających
pieniędzmi na "zabezpieczanie" oraz liczących, ile to jeszcze procent systemów w
kraju nie zostało sprawdzonych. Grobowe milczenie o tym błędzie po Nowym Roku,
maskowane sporadycznie przebąkiwaniem o "zasługach" prasy (że niby dzięki nim
wszyscy sie zabezpieczyli, jak przed AIDS co najmniej, i dlatego nie było żadnej
katastrofy), dowodzi słuszności podejrzenia, że była to grubymi nićmi szyta
hucpa. To samo jest z globalnym ociepleniem.
> Dokładnie tak. Ale nawet w ciągu tych 70 lat mażna było obserwować kilka cykli
> wahań wokół jakiejś średniej. Czyli - cykl słoneczny nie przesądza o trwałych
> zmianach klimatu.
Ach, nie miałem niczego takiego zamiaru sugerować! Stwierdziłem tylko, że
ostatnie kilka lat aktywności Słońca mogło mieć wpływ na obserwowany wzrost
temperatury.
> Kiedyś tow. Rakowski wspominał, jak tow. Willi Brandt tytułował go towarzyszem.
A i tak dla Envera Hodży obaj byli wstrętnymi reakcjonistami.
> Tytuł ten w Polsce "wyszedł z mody", ale - jeśli ktoś to lubi - może używać.
Millerowcy zacierają ślady...
> Masz rację, z wyjątkiem dziury ozonowej, która jest mierzalna i - podobno - nad
> al
> się powiększa. Na szczęście - na razie taka trwała dziura występuje tylko nad
> Antarktydą.
Nie zaprzeczałem istnieniu dziury ozonowej, tylko sugerowałem, iż to kolejna
sensacja dla pismaków i szarlatanów, których laboratoria wyszarpują pieniądze z
budżetu na swoje pseudobadania.
Dziura, owszem, jest, ale zmienia notorycznie swoją wielkość oraz położenie - raz
jest ogromna nad Antarktydą, innym znacznie mniejsza nad Oceanem Indyjskim.
A chodzi mi o to, iż nie wierzę, by powstała w wyniku działalności człowieka - bo
w takim wypadku powinna się znaleźć nad industralną Północą, nieprawdaż?