Re: Xiążęciu o semantyce, Tom VIII
Autor:
tyu
22.01.02, 15:52
Gość portalu: luka napisał(a):
> tyu napisał(a):
>
> > Ale ktoś na tym błędzie musiał nieźle zarobić - i to chyba było to, nie błąd
> > NAUKI.
>
> Pewnie! Ależ kasowało się jeleni... żyła złota.
> A naukowcy zostali zakrzyczeni przez gryzipiórków i polityków, szastających
> pieniędzmi na "zabezpieczanie" oraz liczących,ile to jeszcze procent systemów w
> kraju nie zostało sprawdzonych. Grobowe milczenie o tym błędzie po Nowym Roku,
> maskowane sporadycznie przebąkiwaniem o "zasługach" prasy (że niby dzięki nim
> wszyscy sie zabezpieczyli,jak przed AIDS co najmniej, i dlatego nie było żadnej
> katastrofy), dowodzi słuszności podejrzenia, że była to grubymi nićmi szyta
> hucpa. To samo jest z globalnym ociepleniem.
Pierwszy punkt wspólny. Z zastrzeżeniem, że z globalnym ociepleniem tak być NIE
MUSI. Przynajmniej w tym sensie, że skala tego ocieplenia - jak na razie - nie
powinna wzbudzać emocji, a tylko pobudzać do NAUKOWYCH rozważań.
> > Dokładnie tak. Ale nawet w ciągu tych 70 lat mażna było obserwować kilka
> > cykli wahań wokół jakiejś średniej. Czyli - cykl słoneczny nie przesądza o
> > trwałych zmianach klimatu.
>
> Ach, nie miałem niczego takiego zamiaru sugerować! Stwierdziłem tylko, że
> ostatnie kilka lat aktywności Słońca mogło mieć wpływ na obserwowany wzrost
> temperatury.
Drugi punkt wspólny - oczywistość.
> > Kiedyś tow. Rakowski wspominał, jak tow. Willi Brandt tytułował go towarzy
> szem.
>
> A i tak dla Envera Hodży obaj byli wstrętnymi reakcjonistami.
Trzeci punkt wspólny!
> > Tytuł ten w Polsce "wyszedł z mody", ale - jeśli ktoś to lubi - może używać.
>
> Millerowcy zacierają ślady...
Tak miło mi się liczy te punkty, że ten fragment zmilczę...
> > Masz rację, z wyjątkiem dziury ozonowej, która jest mierzalna i - podobno
> > - nadal się powiększa. Na szczęście - na razie taka trwała dziura występuje
> > tylko nad Antarktydą.
>
> Nie zaprzeczałem istnieniu dziury ozonowej, tylko sugerowałem, iż to kolejna
> sensacja dla pismaków i szarlatanów, których laboratoria wyszarpują pieniądze
> z budżetu na swoje pseudobadania.
> Dziura, owszem, jest, ale zmienia notorycznie swoją wielkość oraz położenie -
> raz jest ogromna nad Antarktydą, innym znacznie mniejsza nad Oceanem Indyjskim.
> A chodzi mi o to, iż nie wierzę, by powstała w wyniku działalności człowieka -
> bo w takim wypadku powinna się znaleźć nad industralną Północą, nieprawdaż?
Tutaj sprawa może być głębsza, niż czyjaś szarlataneria. Takich dziur jest CO
NAJMNIEJ kilka, z tym, że poza tą antarktyczną, pozostałe są znacznie mniejsze
i "sezonowe". Praktycznie NA PEWNO powstała w wyniku działalności człowieka:
straszliwym niszczycielem ozonu są freony, stosowane do niedawna w lodówkach,
sprayach... Ich wypływ był w ostatnich dziesięcioleciach szybszy, niż możliwość
regeneracji warstwy ozonowej w wyniku działania Słońca. Fakt, że ta największa
dziura występuje nad Antarktydą, przypisałbym raczej mechanizmowi ruchu górnych
warstw atmosfery: na północy "mieszanie" się tych warstw jest prawdopodobnie
intensywniejsze, stąd lepsze "klajstrowanie" dziury powietrzem z innych,
odległych rejonów.