Re: Xiążęciu o semantyce, Tom X
Autor:
tyu
24.01.02, 20:31
Gość portalu: luka napisał(a):
> tyu napisał(a):
>
> > Nie jestem AŻ TAKIM specjalistą, ale...
>
> No, coraz lepiej, dwóch dyletantów się dobrało... To Ty nie jesteś fizykiem?
Piszę wyraźnie AŻ TAKIM...
> > 1. Zasady mieszania się gazów są o wiele bardziej skomplikowane. Nie tylko
> > gęstość wpływa na ich rozprzestrzenianie (na przykład ozon: znacznie cięższy
> > od powietrza - powinien szybko opadać), lecz również dyfuzja, mieszanie mas
> > powietrza...
>
> No właśnie, skomplikowane to i uzależnione od wielu czynników, a dziuroozonowcy
> wrzeszczą, że to freon z mojej lodówki bezpośrednio ulatnia się prostą drogą do
> ozonosfery...
Nie AŻ taką prostą, ale skutek jest właśnie taki.
> > 2. Działalność człowieka: ten "proces poszlakowy" człowiek przegrywa. Tak
> > jakoś jest, że praktycznie Z ROKU NA ROK te dziury rosły - i to akurat w
> > korelacji z produkcją freonów i innych "ozonożerców"...
>
> A właśnie, że nie - dziura nad Antarktydą zmienia swoją wielkość w OBIE strony.
Co jest związane z czynnikiem pogodowym i porą roku... ale nawet w
najkorzystniejszych warunkach nie znika już całkowicie.
> > 3. A o złośliwości rzeczy martwych słyszałeś? (Druga koncepcja: w tym powiet
> > rzu mieszają, jak wszędzie zresztą, Żydzi, masoni i cykliści...) Tu zresztą
> > ta złośliwość, to DOBROTLIWOŚĆ! Gdyby na Antarktydzie mieszkało tylu ludzi,
> > co nad terenami uprzemysłowionymi... i - co najgorsze - Luka miałby wtedy
> żelazny dowód, że się myli.
>
> Lewak dowodzący istnienia wirujących stolików i opowiadający bajki o Żelaznym
> Wilku - za dużo ozonu zainhalowałeś?
No dobrze, zatem - to wszystko, co Ci napisałem, to była taka przenośnia, żebyś
lepiej zrozumiał, ale chyba trochę przesadziłem. Życie, jak wiadomo, jest formą
istnienia białka...
Już lepiej?
A teraz - pytanie:
Uwaga...
O CZYM MY WŁAŚCIWIE DYSKUTUJEMY ???