Dodaj do ulubionych

- Niezwykłe przypadki książki w miękkiej okładce -

15.10.03, 11:22
Jak donosi Super Express w Bydgoszczy narodziła się nowa, świecka tradycja.

Dzieci z jednego z gimnazjów chodzą po autobusach i tramwajach rozrzucając w
nich książki. Dotychczas, pod okiem pani nauczycielki, uczniowie zaśmiecili
środki komunikacji prawie stoma egzemplarzami Wichrowych Wzgórz czy W 80 Dni
Dookoła Świata. Idea jest genialnie prosta – dzieci zabierają książki z domu,
żebrzą o nie u księgarzy lub pożyczają od znajomych by rozłożyć je na
fotelach i parapetach środków komunikacji publicznej skąd zabierać je mają
żądni lektury pasażerowie (po przeczytaniu mają odłożyć książkę w innym
autobusie tak, by zabrał ją kolejny bookoman na głodzie).

Jaki jest finalny rezultat całej akcji? Tego już SE nie pisze (taktownie
kończy opis happeningu na etapie śmiecenia). Dlatego ja postaram się
pociągnąć wątek i przedstawić dalsze losy książki wyłożonej w mobilnej
bibliotece nr 18 (albo i nawet w pospiesznym K).

---

Niezwykłe przypadki książki w miękkiej okładce:

Rozdział XXI (poprzednich XX pomijamy jako mało zajmujące – autor opisuje w
nich 23 lata z życia książki, które spędziła na półce w gminnej bibliotece)

Tego ranka Tomik Poezji Wybitnego Poety obudził się z poczuciem, że coś się
wydarzy. Jeszcze nie wiedział co ale dreszcz przeszywający poszczególne
akapity zawsze był niezawodnym znakiem nadchodzących sensacji. Tomik
doskonale pamiętał, że dokładnie takie samo uczucie towarzyszyło mu rankiem
12 września 1983 roku – nigdy nie zapomni tego dnia, to właśnie wtedy po raz
pierwszy ktoś go wypożyczył (patrz rozdział XI). Czekał na to całe trzy lata,
już stracił nadzieję, mimo uszu puszczał pocieszające słowa bardziej
chodliwych kolegów zapewniających, że kiedyś na pewno znajdzie swego
czytelnika, który z czułością muskał będzie chropawe karty zrodzone w
Wydawnictwie Iskry (tylko zarozumiała Wyspa Skarbów mówiła, że takiego gniota
nikt nigdy nie zechce i na miejscu Tomiku wydarłaby sobie spis treści by
uwolnić świat od tak bezsensownego istnienia). Wspomnienie tamtego romansu
sprzed 20 lat (trwał 2 tygodnie) towarzyszyło Tomikowi przez następne lata
tkwienia na półce. Tylko czasem musiał z niej zejść gdy pani Zofia ścierała
kurze.

I oto dziś, 15 października 2003, dreszcz powrócił! Ktoś mnie wypożyczy –
pomyślał zbiorek dzieł Wybitnego Poety – może to nawet będzie ON! Może
zrozumiał, że nie możemy żyć bez siebie i wróci po dwudziestu latach
rozłąki... Tomik wyprężył obwolutę i bezwiednie strzepnął z siebie trochę
kurzu. Był gotów.

Pierwszych 6 godzin otwarcia biblioteki nie przyniosło żadnego przełomu – co
prawda był jeden klient ale niestety minął naszego bohatera szerokim łukiem i
zabrał do domu tę podłą Wyspę S. (Dziwka – pomyślał Tomik – łajdaczy się z
kim popadnie).

Wraz z kolejnymi kwadransami oczekiwania nastrój euforii w grzbiecie Tomiku
opadał niczym krzywa sprzedaży Gazety Koszmarnej dostępnej w sąsiedniej
czytelni. Zasmucona obwoluta pożółkłaby jeszcze bardziej gdyby to tylko było
możliwe... – W dobie dzikiego kapitalizmu już nikt nie ma głowy do
subtelności moich strof... Balcerowicz musi odejść! – pomyślał Tomik pod
wpływem sączącej się z radia transmisji z Sejmu.

Kap, kap, kap... przepełnione goryczą kropki nad i leciały jedna za drugą ze
zwrotek najlepszego z zawartych w naszym bohaterze wierszy (Śmierć Kota
Zatrzaśniętego w Lodówce, co prawda krytyk Bigoń wyżej ceni Pieska
Szlabanowego ale co on tam wie). Kap, kap, kap, zgrzyyyyyt... W skrzypiących
drzwiach stanęła młoda, śliczna panienka:

- Dzień dobry Pani Krysiu – zwróciła się do zajętej doskonaleniem
umiejętności nierobienia niczego bibliotekarki nowoprzybyła – Wie Pani, jest
taka akcja, że chodzimy z klasa po autobusach i zostawiamy tam książki żeby
biedni ludzie mieli co czytać. Może mi Pani coś dać? Jak przyniosę książkę to
Pani Nauczycielka do mi plusa z zachowania.

- O, dobrze się składa bo potrzebuję miejsca na nowego kwiatka i chciałam
wywalić parę gniotów do kubła. A tak, to przynajmniej biedni se poczytają –
sapnęła Pani Krysia całym swym stukilowym jestestwem – Chodź, coś znajdziemy.

Tomik, który ze swej odległej półki nie słyszał tej rozmowy podskoczył z
radości gdy dwie sylwetki pewnym krokiem ruszyły w kierunku jego regału.

- Taaa, to jest to o czym mówiłyśmy. Idealnie pasuje do tej wspaniałej akcji –
wysapała Pani Krysia podając dziewczynce napęczniały dumą Tomik.

Godzinę później Tomik niezrozumiałym (dla niego samego) zrządzeniem losu
leżał na siedzeniu tramwaju linii nr 8.

- Zostaw to Maciusiu bo jeszcze załapiesz jakiegoś syfa, tyle razy ci mówiłam
żebyś nie brał do rączek śmieci – upomniała swe dziecko kobieta, która
dopiero co wsiadła na przystanku przy Hipermarkecie. – Łup! – zrzucony na
podłogę Tomik zasygnalizował swą obecność.

.
.
.

Aha, zapomniałem zaznaczyć na początku, że historia ta pochodzi z książki
również biorącej udział w tej cudownej akcji i dlatego strony od 156 do 189,
na których zawarte były dalsze losy Tomiku posłużyły strudzonemu pasażerowi
do przetarcia jego ubłoconych trzewików. Dlatego raczej nie dowiemy się czy
ziściły się marzenia nośnika twórczości Wybitnego Poety... Jedno jest pewne –
akcja jest piękna i przepełniona sensem.

G.
Edytor zaawansowany
  • Gość: perli IP: 81.210.11.* 15.10.03, 11:34
  • galba 15.10.03, 14:22
    ... nawet jeśli to tylko proza... ubogaca.

    Dlatego czasem skrobnę coś na kolanie.

    G.
  • Gość: n0str0m0 IP: 61.149.95.* 15.10.03, 11:36
    natychmiast podlapalby akcje
    i polaczyl ja z czyszczenim toalet publicznych...?

    jak na to wpadlem pytacie...
    proste, wystarczy
    wyjarac blanta lub dac w kanal
    odpalic "ide sam gdzie czekaja mnie" na winylu
    i odpowiedzi same sie cisna...

    nostromo
  • galba 15.10.03, 14:23
    Uważaj bo admin wraz z Zbyszkiem H. obstalują ci betonowe buciki.

    G.
  • Gość: EUROMIR IP: *.cm-upc.chello.se 15.10.03, 14:40
    DEFINICJA

    Kalasz - prod. sowieckiej bat zelazny, na tych co kalaja.
  • andrzejg 15.10.03, 14:45
    Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

    > natychmiast podlapalby akcje
    > i polaczyl ja z czyszczenim toalet publicznych...?
    >
    > jak na to wpadlem pytacie...
    > proste, wystarczy
    > wyjarac blanta lub dac w kanal
    > odpalic "ide sam gdzie czekaja mnie" na winylu
    > i odpowiedzi same sie cisna...
    >
    > nostromo

    A cóz on Ci przeszkadza,że nawet po jego śmierci się czepiasz?
    Możesz stworzyć osrodek pomocy na swój własny wzór,według swoich
    własnych wyorażeń.Czy on robił cos źle?Może zarobił co nieco
    przy okazji?Ile zarobił tyle zarobił ,a ile pomógł to pomógł.
    Wszystko jest sprawą proporcji.Masz szanse go przebic.

    A.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka