Dodaj do ulubionych

Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeństwa...

IP: *.stenaline.com 19.11.03, 10:11
Dostałem takiego oto maila od mojej kochanej córki (chrzestnej). Myślę, że
warto przeczytać ten tekst z odrobiną refleksji. Ciekaw jestem Waszego zdania
na ten temat.

"Jesliby Bog zapomnial przez chwile, ze jestem marionetka, zwykłą lalką i
podarowal mi odrobine zycia, wykorzystalbym ten czas najlepiej jak potrafie.
Prawdopodobnie nie powiedzialbym wszystkiego, o czym mysle, ale na pewno
przemyslalbym wszystko, co powiedzialem.
Ocenialbym rzeczy nie ze wzgledu na ich wartosc, ale na ich znaczenie.
Spalbym malo, snilbym wiecej, wiem, ze w kazdej minucie z zamknietymi oczami
tracimy 60 sekund swiatla.
Szedlbym, kiedy inni sie zatrzymuja, budzilbym sie, kiedy inni spia.
Gdyby Bog podarowal mi odrobine zycia, ubralbym sie prosto, rzucilbym sie ku
sloncu, odkrywajac nie tylko me cialo, ale moja dusze.
Przekonywalbym ludzi, jak bardzo sa w bledzie myslac, ze nie warto sie
zakochac na starosc. Nie wiedza bowiem, ze starzeja sie wlasnie dlatego, iz
unikaja milosci!
Dziecku przyprawilbym skrzydla, ale zabralbym mu je, gdy tylko nauczy sie
latac samodzielnie.
Osobom w podeszlym wieku powiedzialbym, ze smierc nie przychodzi wraz ze
staroscia lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).
Tylu rzeczy nauczylem sie od was, ludzi...
Nauczylem sie, ze wszyscy chca zyc na wierzcholku gory, zapominajac, ze
prawdziwe szczescie kryje sie w samym sposobie wspinania sie na gore.
Nauczylem sie, ze kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoja malenka dlonia,
po raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma go juz zawsze.
Nauczylem sie, ze czlowiek ma prawo patrzec na drugiego z gory tylko wowczas,
kiedy chce mu pomoc, aby sie podniosl.
Jest tyle rzeczy, ktorych moglem sie od was nauczyc, ale w rzeczywistosci na
niewiele sie one przydadza, gdyz, kiedy mnie wloza do trumny, nie bede juz
zyl.
Mow zawsze, co czujesz, i czyn, co myslisz.
Gdybym wiedzial, ze dzisiaj po raz ostatni zobacze cie spiacego, objalbym cie
mocno i modlilbym sie do Pana, by pozwolil mi byc twoim aniolem strozem.
Gdybym wiedzial, ze sa to ostatnie minuty, kiedy cie widze,
powiedzialbym "kocham cie", a nie zakladalbym glupio, ze przeciez o tym
wiesz.
Zawsze jest jakies jutro i zycie daje nam mozliwosc zrobienia dobrego
uczynku, ale jesli sie myle, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje,
chcialbym ci powiedziec jak bardzo cie kocham i ze nigdy cie nie zapomne.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani mlodemu, ani staremu.
Byc moze, ze dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, ktorych kochasz.
Dlatego nie zwlekaj, uczyn to dzisiaj, bo jesli sie okaze, ze nie doczekasz
jutra, bedziesz zalowal dnia, w ktorym zabraklo ci czasu na jeden usmiech, na
jeden pocalunek, ze byles zbyt zajety, by przekazac im ostatnie zyczenie.
Badz zawsze blisko tych, ktorych kochasz, mow im glosno, jak bardzo ich
potrzebujesz, jak ich kochasz i badz dla nich dobry, miej czas, aby im
powiedziec "jak mi przykro", "przepraszam", "prosze", "dziekuje" i wszystkie
inne slowa milosci, jakie tylko znasz.
Nikt cie nie bedzie pamietal za twoje mysli sekretne.
Pros wiec Pana o sile i madrosc, abys mogl je wyrazic.
Okaz swym przyjaciolom i bliskim, jak bardzo sa ci potrzebni.
Przeslij te slowa komu zechcesz.
Jesli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro bedzie takie samo jak wczoraj.
I jesli tego nie zrobisz nigdy, nic sie nie stanie.
Teraz jest czas..."
Edytor zaawansowany
  • ada08 19.11.03, 10:19
    Ten list napisał ciężko chory G.G. Marquez.
    To jest niewątpliwie temat do refleksji, ale czy do dyskusji ?
    a.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 19.11.03, 10:25
    ada08 napisała:

    > Ten list napisał ciężko chory G.G. Marquez.
    > To jest niewątpliwie temat do refleksji, ale czy do dyskusji ?
    > a.
    -------------
    Dyskusja nie jest konieczna. Refleksja wystarczy. Przydałaby sie zwłaszcza
    zgrai nienawistników, bufonów, egocentryków, rasistów i zwykłych cymbałów,
    których spora liczba pisuje na tym forum.
    Pozdr.
    P.
  • aniutka77 19.11.03, 10:23
    zatrzymałam sie na chwilę. Taka mała przerwa. Za chwilę, ktoś przyniesie mi do
    badania fragment ludzkiej tętnicy do badań. W tym samym czasie, jej były już
    właściel, na stole operacyjnym walczy o życie. Chyba pójde do wesołego
    miasteczka...tylko jest zima. I wesołych miasteczek przecież nie ma.
    --
    największym błędem jest nie popełniać błędów
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 19.11.03, 20:00
    aniutka77 napisała:

    zatrzymałam sie na chwilę. Taka mała przerwa. Za chwilę, ktoś przyniesie mi do
    badania fragment ludzkiej tętnicy do badań. W tym samym czasie, jej były już
    właściel, na stole operacyjnym walczy o życie. Chyba pójde do wesołego
    miasteczka...tylko jest zima. I wesołych miasteczek przecież nie ma.
    --------------
    To prawda. Ale prawdziwe źródło pogodniejszego nastroju jest w nas...albo go
    nie ma. Szczęśliwie możemy mieć na to wpływ.
  • jacek#jw 19.11.03, 21:08
    Palnicku, ja tylko przy okazji (Ada lepiej napisała tu niż ja) poproszę o ten
    link, co go pod kazaniem umieściłeś. Tamten nie chce mi się otworzyć.
    --
    Pozdr / Jacek
  • jacek#jw 19.11.03, 21:30
    Tak, przed chwilą sprawdziłem i o dziwo działa, nawet swój wpis zobaczyłem smile)))
    --
    Pozdr / Jacek
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 20.11.03, 10:39
    jacek#jw napisał:

    > Tak, przed chwilą sprawdziłem i o dziwo działa, nawet swój wpis
    zobaczyłem smile))
    ----------
    To może coś dodasz?
  • Gość: V.C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 21:26
    Bardzo żal mi Garcii Marqueza . Jakieś 10 lat temu przeczytałem dwie jego
    książki : "Sto lat samotności" i "Kronika zapowiedzianej śmierci" . Do dziś
    wspominam je z sentymentem .

    Do cholery ! Czy w końcu wynajdą skuteczny lek na raka !?
  • Gość: V.C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 21:30
    Czyżbyś jednak był humanistą ? :-0
  • jacek#jw 19.11.03, 21:38
    Gość portalu: V.C. napisał(a):

    > Czyżbyś jednak był humanistą ? :-0

    Gdzie tam, Palnick jest kaznodzieją.

    --
    Pozdr / Jacek
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 19.11.03, 21:41
    jacek#jw napisał:

    > Gość portalu: V.C. napisał(a):
    >
    > > Czyżbyś jednak był humanistą ? :-0
    >
    > Gdzie tam, Palnick jest kaznodzieją.
    ----------------
    Mam Cię Jacku !!!
    Cały czas twierdzę, że kaznodzieja (kapłan) nie jest i nie może być humanistą,
    człowiekiem wrażliwym na cudzą krzywdę, zdolnym do uczuć wyższych - a Ty sie ze
    mną spieraszwink
  • jacek#jw 20.11.03, 22:35
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > jacek#jw napisał:
    >
    > > Gość portalu: V.C. napisał(a):
    > >
    > > > Czyżbyś jednak był humanistą ? :-0
    > >
    > > Gdzie tam, Palnick jest kaznodzieją.
    > ----------------
    > Mam Cię Jacku !!!
    > Cały czas twierdzę, że kaznodzieja (kapłan) nie jest i nie może być
    humanistą,
    > człowiekiem wrażliwym na cudzą krzywdę, zdolnym do uczuć wyższych - a Ty sie
    ze
    >
    > mną spieraszwink

    Istota człowieczeństwa to temat, którego nie da się podjąć pisząc referacik i
    wklejając go do okienka forumowego. To zbyt obszerny temat. Szczypta
    człowieczeństwa to uśmiech, czasami radosny, czasami gorzki innym razem przez
    łzy. Masz mnie i jak to się mówi, złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb
    trzyma.

    --
    Pozdr / Jacek
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 19.11.03, 21:43
    Gość portalu: V.C. napisał(a):

    > Czyżbyś jednak był humanistą ? :-0
    -------------
    W Twoim wątku, chyba o celnikach i ich protestach, po kilku moich wypowiedziach
    sklasyfikowałeś mnie niesłusznie. Teraz pomyśl sam i zdecyduj.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 22.11.03, 00:00
    Gość portalu: V.C. napisał(a):

    > Bardzo żal mi Garcii Marqueza . Jakieś 10 lat temu przeczytałem dwie jego
    > książki : "Sto lat samotności" i "Kronika zapowiedzianej śmierci" . Do dziś
    > wspominam je z sentymentem .
    >
    > Do cholery ! Czy w końcu wynajdą skuteczny lek na raka
    -------------
    Jakieś leki ostatnio wynalezione są bardzo skuteczne na myszach. Do człowieka
    jeszcze duzy dystans.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 20.11.03, 22:16
    jacek#jw napisał:

    > arch2.triger.com.pl/2_15_1030105.html
    > existence.blog.pl/
    ----------
    linki ciekawe ale...
  • jacek#jw 20.11.03, 22:36
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > jacek#jw napisał:
    >
    > > arch2.triger.com.pl/2_15_1030105.html
    > > existence.blog.pl/
    > ----------
    > linki ciekawe ale...

    Już coś napisałem, a nie zawsze jestem dysponentem swojego czasu.

    --
    Pozdr / Jacek
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 20.11.03, 02:41
    Mantra Dalajlamy na trzecie tysiąclecie

    1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia wiążą się z wielkim
    ryzykiem.
    2. Gdy coś tracisz nie przegap tej wewnętrznej lekcji.
    3. Stosuj zasadę 3S: szacunek dla siebie, szacunek dla innych, stuprocentowa
    odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.
    4. Pamiętaj, że nie otrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym
    zrządzeniem losu.
    5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je mądrze łamać.
    6. Nie pozwól aby mała niezgoda zburzyła wielką przyjaźń.
    7. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, natychmiast poczyń kroki aby
    go naprawić.
    8. Codziennie spędź trochę czasu w samotności.
    9. Bądź otwarty na zmiany, ale nie porzucaj swoich wartości.
    10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią.
    11. Prowadź dobre, godne życie. Kiedy się zestarzejesz i będziesz je wspominał,
    będziesz mógł się nim cieszyć jeszcze raz.
    12. Atmosfera miłości we własnym domu jest podstawą twojego życia.
    13. Podczas sprzeczki z kochanymi osobami odnoś się tylko do aktualnej
    sytuacji, a nie przywołuj przeszłości.
    14. Dziel się swoją wiedzą. To droga do nieśmiertelności.
    15. Okaż przyjaźń Twojej planecie Ziemi.
    16. Raz w roku udaj się do miejsca w którym jeszcze nie byłeś.
    17. Pamiętaj, że najlepsze partnerstwo to takie w którym Wasza wzajemna miłość
    przewyższa Wasze wzajemne potrzeby.
    18. Oceniaj swój sukces poprzez pryzmat tego, z czego musiałeś zrezygnować aby
    go osiągnąć.
    19. Podchodź do miłości i gotowania z beztroskim oddaniem.
    „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
    tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia, moja
    prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
    meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
    jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszystko
    czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności,
    niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i szacunek
    w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a powodowani
    poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni czy
    prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpienia
    będziemy szczęśliwi.” - Dalajlama.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 01.01.04, 21:53

    Musze przyznac, ze z wiekszoscia tekstu zgadzam sie.
    Niestety ponizsze:

    " Wszy
    > stko
    > czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności
    > ,
    > niezależnie od tego kim , lub czym są."

    - jest chyba jakims nieporozumieniem. No bo jak mozna kochac i miec szacunek do
    kazdego bez wyjatku?
    Tak 'kochaja' tylko psy, my ludzie mamy rozum i nim sie kierujemy.
    A to oznacza, ze jestesmy wstanie rozrozniac dobro od zla, ludzi zaslugujacych
    na szacunek od ludzi zaslugujacych na pogarde.
    Tym w koncu roznimy sie od zwierzat.
    Czy popelniam jakis blad?
    j.
  • camrut 20.11.03, 22:51
    Palniku...zebys Ty wiedzial...wlasnie jestem 'po' lekturze, zagladam na forum,
    a tu ?!...
    .....
    pozdrowienia gorace!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 21.11.03, 03:23
    camrut napisała:

    > Palniku...zebys Ty wiedzial...wlasnie jestem 'po' lekturze, zagladam na
    forum,
    > a tu ?!...
    > .....
    > pozdrowienia gorace!
    -------------
    Podobało Ci się Kamilo?
    Myślę, ze wszystkim nam potrzebna jest taka chwila refleksji, to znakomicie
    przywraca właściwe proporcje...Piekne jest przesłanie tego listu...
    Serdecznie pozdrawiam
  • camrut 21.11.03, 03:25
    Jasne Palnicku, ze mi sie podobalo!
    Swoja droga wszedles z tym fragmentem w pore, w sama pore smile)
    - i za to Cie lubie najbardziejsmile)

    Goraco pozdrawiam!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.11.03, 09:56
    camrut napisała:

    > Jasne Palnicku, ze mi sie podobalo!
    > Swoja droga wszedles z tym fragmentem w pore, w sama pore smile)
    > - i za to Cie lubie najbardziejsmile)
    >
    > Goraco pozdrawiam!
    -------------
    Cieszę się Kamilo. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Kaczory wink
  • Gość: Huda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 17:36
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 01.02.04, 18:43
    Z listu do Koryntian:

    > Miłość jest cierpliwa,
    > jest łagodna.
    > Miłość nie zazdrości,
    > nie przechwala się,
    > nie unosi się pychą,
    > nie zachowuje się nietaktownie,
    > nie szuka swego,
    > nie unosi się gniewem,
    > nie pamięta złego,
    > nie cieszy się z nieprawości,
    > a raduje się z triumfu prawdy.
    > Miłość wszystko znosi,
    > każdemu wierzy,
    > każdemu ufa,
    > wszystko przetrzyma.
    > Miłość nigdy nie ustaje.
    >
    > (Paweł z Tarsu)

    To chyba najbardziej zagadkowy fragment w calym NT.
    Pawel, doglebi przekonany, ze on sam doczeka nadejscia Jezusa za swojego
    doczesnego zycia, goraczkowo starajacy sie zmisjonowac cale cesarstwo jeszcze
    przed nadejsciem Chrystusa, ten sam Pawel pisze ponadczasowa pochwale milosci.
    Milosc jest wazniejsza niz oczekiwanie konca, wazniejsza niz wiara i nadzieja.
    W Pawla teologii wiara i tylko wiara w Chrystusa jest warunkiem zbawienia.
    W 1Kor.13 pisze on: " Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie
    tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry
    przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym."
    Gdzie tu logika pytam sie? Doprawdy zadziwiajace...
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 11:32
    To jeden z nielicznych fragmentów NT, który czyta się bez poczucia, że kpią z
    twojego rozumu wink
  • Gość: blekot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:25
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Z listu do Koryntian:
    >
    > > Miłość jest cierpliwa,
    > > jest łagodna.
    > > Miłość nie zazdrości,
    > > nie przechwala się,
    > > nie unosi się pychą,
    > > nie zachowuje się nietaktownie,
    > > nie szuka swego,
    > > nie unosi się gniewem,
    > > nie pamięta złego,
    > > nie cieszy się z nieprawości,
    > > a raduje się z triumfu prawdy.
    > > Miłość wszystko znosi,
    > > każdemu wierzy,
    > > każdemu ufa,
    > > wszystko przetrzyma.
    > > Miłość nigdy nie ustaje.
    > >
    > > (Paweł z Tarsu)
    >
    > To chyba najbardziej zagadkowy fragment w calym NT.
    > Pawel, doglebi przekonany, ze on sam doczeka nadejscia Jezusa za swojego
    > doczesnego zycia, goraczkowo starajacy sie zmisjonowac cale cesarstwo jeszcze
    > przed nadejsciem Chrystusa, ten sam Pawel pisze ponadczasowa pochwale milosci.
    > Milosc jest wazniejsza niz oczekiwanie konca, wazniejsza niz wiara i nadzieja.
    > W Pawla teologii wiara i tylko wiara w Chrystusa jest warunkiem zbawienia.
    > W 1Kor.13 pisze on: " Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie
    > tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym
    > góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym."
    > Gdzie tu logika pytam sie? Doprawdy zadziwiajace...
    -----------
    Pawel podobno orzenil się z córką Jezusa (chyba z milości).
  • Gość: Jan IP: *.hispeed.ch 22.11.03, 01:06
    Oczywiście jestem za, ale pozwolisz, że o tej porze na tym skończę.
    Powoli się zbliża sezon świątecznych pogodzeń wink

    Pozdrowienia,
    Jan
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 22.11.03, 22:56
    Gość portalu: Jan napisał(a):

    > Oczywiście jestem za, ale pozwolisz, że o tej porze na tym skończę.
    > Powoli się zbliża sezon świątecznych pogodzeń wink
    >
    > Pozdrowienia,
    > Jan
    -------------------
    OK, ale mam nadzieję, że może w niedzielę coś napiszesz od siebie.

    Pozdrawiam serdecznie,
    P.
  • Gość: Jan IP: *.hispeed.ch 23.11.03, 17:33
    Co tu dużo gadać o oczywistych sprawach?

    Przecież jasne, że jak sobie trochę dać na wstrzymanie, to jesteśmy wszyscy
    ludźmi i więcej nas łączy, niż dzieli.

    Nie zawsze tak się da. Kocham pokój, ale nie jestem pacyfistą, zwłaszcza
    pacyfistą pod znakami komunistycznego imperium.

    Ale między ludźmi powinno dać się dojść do osoby poprzez pancerz ideologii.
    Możemy się różnić poglądami, możemy również dyskutować, czy i ile potrzebuje
    kościół, rabinat, filharmonie, czy reprezentacja piłkarska. Czy jest np. w
    porządku, by państwo wystawiało za pieniądze podatnika policję na zapewnienie
    bezpieczeństwa podczas meczu piłkarskiego? Moglibyśmy nawet porozmawiać o tym,
    dlaczego przeczuwam istnienie Boga - broń Boże nie jestem w stanie udowodnić
    jego istnienia... Również o tym, czy wszystko, co da się technicznie zrobić,
    robić należy. Tylko do tego potrzebny jest (byłby) pewien spokój. A jak ktoś
    rzuca katolami (nie wiem, czy Ty, nie szukałem), to oczywiście przyjmuję
    postawę obronną i przypomina mi się tępa nauczycielka mojej siostry, która w
    czasie ustępującej postalinowskiej odwilży kazała dzieciom powtarzać
    mantrę "Boga nie ma, Boga nie ma, Boga nie ma...".

    Na serdeczne pozdrowienia odpowiadam równie serdecznie:
    życzę Ci tego samego, co Ty mi wink

    Na koniec - bez obrazy - drobna złośliwość:
    A skąd u Ciebie córka chrzestna?

    Miło, że potrafisz używać słowa Bóg, jak gdyby nie było to brzydkie słowo.
    BTW - piszesz z Ameryki?

    Jan
  • Gość: Lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 17:51
    Ty! To do zaslepionych fundamentalistow ktorzy nie widza w inaczej myslacych czlowieka.
  • Gość: Jan IP: *.hispeed.ch 05.12.03, 20:48
    Jednak niektórzy (nie wymieniając nazwisk) walą na oślep.
    Ale nie o to chodzi o to w tym wątku.
    Co tu dodać?
    Święta idą, przynajmniej dla mnie, jest pora na dobre słowo.
    W Polsce zdaje się ludzie na znak pokoju (po Ojcze Nasz, dla
    niewtajemniczonych) kiwają głową i patrzą w bok. Tu (w Szwajcarii) podaje się
    rękę i zależnie od nastroju można ją też wyciągnąć do przodu, do tyłu, o trzy
    miejsca w lewo i prawo. Następuje kolosalne rozluźnienie, wszyscy się
    uśmiechają. Moim ważnym przeżyciem w tym stalu było Padre Nuestro w
    meksykańskim kościele w Denver, trzymając się za ręce, przy ciho płynącym w
    tle "Sounds of Silence" Simona i Garfunkela.

    Ale nie chodzi mi tylko o katolików, po prostu kościół daje do takich gestów
    naturalne otoczenie i zachętę. Poza tym nigdzie nie jestem obcy, do wszystkich
    mogę przyjść to też miłe.

    Pamiętam również, gdy przed laty byłem na praktyce w Anglii i przed akademikiem
    graliśmy w siatkę. Murzyni, Pakistańczycy, nawet paru białych. Wtedy po raz
    pierwszy podałem rękę Murzynowi. Nie wiem, czy przedtem rasistą, nie
    zastanawiałem się, u nas i tak wszyscy byli tacy sami (no, może z Sosnowca ;-
    ) ), ale na pewno nie jestem po tym.

    Więc ludzie - podawajcie sobie ręce, w wirtualu i realu!
    Wazmiomsia za ruki druzja,
    Wazmiomsia za ruki druzja,
    Cztob nie prapast' pa odinoczkie...
    Jak kiedyś śpiewał Okudżawa.
  • ada08 06.12.03, 11:08
    Gość portalu: Jan napisał(a):

    >
    > Więc ludzie - podawajcie sobie ręce, w wirtualu i realu!
    > Wazmiomsia za ruki druzja,
    > Wazmiomsia za ruki druzja,
    > Cztob nie prapast' pa odinoczkie...
    > Jak kiedyś śpiewał Okudżawa.

    Wojciech Młynarski

    Nim się sny poetów ziszczą,
    nim się wina dzban utoczy,
    zanim szczęściem nam zabłyszczą
    umęczone nasze oczy,
    nim nas głupcy brać przestaną
    na wypranych słów taniochę,
    ludzie, gdy wstaniemy rano,
    lubmy się trochę !

    Nim na czoła włożym wieńce,
    zanim przejrzą ślepe kuchnie,
    nim weźmiemy się za ręce,
    nim dokoła radość buchnie,
    nim mentora nadętego
    zajmą kalambury płoche,
    ludzie, w środku dnia szarego
    lubmy się trochę !

    Nim w dziecinną się grzechotkę
    zmieni kpiarski kaduceusz,
    nim się zrobi miny słodkie
    na kolejny jubileusz,
    nim szarlotkę się upiecze
    i zaprosi pannę Zochę,
    ludzie, w swojski nasz odwieczerz
    lubmy się trochę !

    Pocieszajmy tym lubieniem
    skołowane nasze główki,
    nie próbujmy go zamieniać
    na zaszczyty czy złotówki,
    ty nas, drogo życia, prowadź,
    a my twym pokryci prochem,
    aby idąc nie zwariować,
    lubmy się trochę !

    smile
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 14:35
    Posłanie do nadwrażliwych

    Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwiza waszą czułość w nieczułości świata, za
    niepewność - wśród jego pewnościza to, że odczuwacie innych tak jak siebie
    samych zarażając się każdym bólem za lęk przed światem, jego ślepą pewnością,
    która nie ma dna, za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu
    ziemi bądźcie pozdrowieni.

    Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi za wasz lęk przed absurdem istnienia
    i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie za niezaradność w
    rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością za realizm
    transcendentalny i brak realizmu życiowego, za nieprzystosowanie do tego co
    jest a przystosowanie do tego co być powinnoza to co nieskończone - nieznane -
    niewypowiedziane ukryte w was.

    Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi za waszą twórczość i ekstazę za wasze
    zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

    Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane-
    (niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą
    po was)za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować, że jesteście leczeni
    zamiast leczyć świat za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę za
    niezwykłość i samotność waszych dróg bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

    Przesłanie Kazimierza Dąbrowskiegoautora teorii dezintegracji
    pozytywnej,wybitnego psychologa i psychiatry.


  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 07.12.03, 02:23
    Dzieki Kafar za przeslanie Dabrowskiego! Jakze nietypowy i przytulny jest ten
    watek w morzu internetowej nienawisci, wzajemnych pozwow, wyzwisk, oskarzen,
    wulgaryzmow. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, ktorzy tu zawitali, zeby
    odpoczac, a zwlaszcza Palnicka, ktory otworzyl ten watek.
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 16:35
    Andrzej Waligórski

    Posłuchaj, o nocy blada
    I zwierzu ukryty wśród traw:
    Oto jest smętna ballada
    O Biurze Beznadziejnych Spraw!
    Niewielkie to biuro się mieści
    We wnętrzu mego mieszkania
    Przy Beznadziejnej Czterdzieści,
    Parter, wstęp bez pukania.
    Przychodzą tam po kolei
    Albo po kilka osób,
    Ci co nie mają nadziei
    Na polepszenie losu,
    Na przykład nieuleczalnie
    Chorzy, co muszą skonać,
    Albo ci, co fatalnie
    Kochają się w cudzych żonach,
    A zwłaszcza w żonach ministrów,
    Które się nie chcą rozwieść,
    I mnóstwo niedoszłych artystów,
    I takich, co piszą powieść
    Skazaną na niewydanie
    Już w embrionalnym stanie,
    I śliczne, choć smutne, panie,
    Więc pełne jest moje mieszkanie...
    Posłuchaj, o nocy blada,
    Ty, zwierzu, posłuchaj ballady,
    Jak z tymi ludźmi gadam,
    Jakie im daję rady...
    Lecz najpierw herbatkę im daję,
    Która jest słodka i czarna,
    I mówię z udanym żalem,
    Że muszę wyjść na kwadrans,
    Że chwilę zostaną sami,
    Więc niech się nie gniewają...
    A potem schowany za drzwiami
    Słucham jak rozmawiają...
    A w ich rozmowach jest smutek
    I żal, i ból, i łzy,
    Ale tych rozmów skutek
    Nie jest bynajmniej zły,
    Bo sobie mnóstwo pocieszeń
    Mówią, podają sposoby:
    A to na pustą kieszeń,
    A to na wszystkie choroby.
    I mogą się wygadać,
    Ponarzekać, pobiadać
    I sprawdzić wielokrotnie,
    Że nie cierpią samotnie.
    O, zwierzu, który nocą
    Błądzisz, wyjąc ponuro,
    Posłuchaj teraz, po co
    Prowadzę to całe biuro?
    Po to, że moje prywatne
    Zmartwienia i rozpacze
    Wyglądają przy tamtych
    Całkiem, całkiem inaczej.
    O, takie są malutkie,
    O, takie są niewielkie,
    Już po prostu nie smutki
    Tylko komary lub pchełki
    Rozpatrywania nie warte...
    Dlatego otwieram w kolejny
    Każdy (z wyjątkiem świąt) czwartek
    Swe Biuro Spraw Beznadziejnych.
    Więc - żebyś w trosce nie żył -
    Więc - żebyś nie żyła w płaczu -
    Przyjdź do mnie, ponury zwierzu,
    Przyjdź, nocy, targana rozpaczą...
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 23.11.03, 15:37
    Podpisuje sie rekami i nogami pod tym madrym tekstem i udaje sie do swiatyni
    dumania (to takie tajemnicze miejsce w moim ogrodzie - dzis bezlistene, ale
    otule sie mgla). Dzieki Palnicku.
    pozdro
  • Gość: up! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 00:40
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 10:39
    Poprzez wicher i słotę,
    Przez bezkresną dal śnieżną,
    Poprzez żar i spiekotę,
    Przez pustynie bezbrzeżną,
    Poprzez kry, poprzez lody,
    Przez odwieczne zmarzliny,
    Poprzez bagna i wody,
    Nieprzebyte gęstwiny
    Poprzez leśne dąbrowy,
    Poprzez stepy i knieje,
    Poprzez mroczne parowy,
    W których nigdy nie dnieje
    I gdzie płoszą się sowy,
    Gdy złe jęknie lub strzyga,
    A dźwięk słysząc takowy,
    Serce w trwodze zastyga...
    Niezrażony ciemnością,
    Która mrozi głusz dziką,
    Sam na sam z samotnością,
    Co do szpiku przenika,
    Pełen hartu i woli,
    Podpierając sam siebie,
    Mając zamiast busoli
    Krzyż Południa na niebie
    Pokonując złe żądze,
    Wietrząc wrogów w krąg wielu,
    Ufny, iż nie zabłądzę,
    Idę naprzód, do celu.
    Drogi mej nie wytyczy
    Ni głos werbla, ni cytra,
    Póki starczy mi siły,


    Idę po pół litra!
  • Gość: caeruleus IP: *.dc.dc.cox.net 07.12.03, 21:55
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 24.01.04, 11:23
    Jacek Kaczmarski

    Coś ty! (Zaloty)

    - Pójdź, najdroższa, na kolano -
    Prawię frazą wyszukaną -
    Nastał czas miłosnej kośby!
    - Coś ty! - Ona na to - Coś ty!

    (Jest w tym "coś ty" nutka wiotka,
    Co radośnie nie dowierza,
    Jakbym z domowego kotka
    W drapieżnego wyrósł zwierza).

    - Chodź, uniosę Cię daleko,
    W nieskończoność pod powieką.
    Gdzie nie dręczy świat nieznośny!
    - Coś ty! - Ona na to - Coś ty!

    (Jest w tym "coś ty" rękawiczka
    W twarz ciśnięta mojej jaźni
    I wyzwanie na policzkach:
    Nie obiecuj, bo się zbłaźnisz!)

    - Nie baw się figowym listkiem,
    Wszak intencje moje czyste.
    Serce szczere, cel niesprośny!
    - Coś ty! - Ona na to - Coś ty!

    (Jest w tym "coś ty" przyzwolenie,
    Co sugestią za nos wodzi,
    Że dążeniu i spełnieniu
    Sprośna szczypta nie zaszkodzi).

    - Lżej przez życia brnąć czeluście,
    Gdy rozprasza mroki uśmiech
    I przymierze żądz podniosłych!
    - Coś ty! - Ona na to - Coś ty!

    (Jest w tym "coś ty" wątek znany:
    Ufność błoga i beztroska.
    Dla latarni zakochanych
    Czeluść życia to błahostka!)

    Z drapieżnika znowu kotek
    Mówię wreszcie, syt miłości -
    Będzie z tego z dziesięć zwrotek;
    - Coś ty! - Ona na to - Coś ty!

    (Jest w tym "coś ty" zrozumienie
    Smaku, co zasycha w ustach,
    Pobłażliwość, smutku mgnienie
    I nieprzenikalność lustra).

    Ona śpi, a ja w rozpaczy:
    Jedno "coś ty" - tyle znaczy!
    Dożywocie niepewności!
    - Coś ty! - szepce śpiąca - Coś ty!
  • Gość: Dezydery IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 11:53

    Dezyderata

    Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można
    znaleźć w ciszy.

    O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze
    wszystkimi.
    Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i
    nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.
    Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha.
    Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze
    znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

    Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
    Wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz
    w zmiennych kolejach losu.
    Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
    Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych
    ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

    Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
    Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i
    rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają
    z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

    Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
    Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i
    samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
    Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być
    tutaj.
    I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na
    dobrej drodze.

    Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się
    trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia
    zachowaj spokój ze swą duszą.
    Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
    Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

    Desiderata

    Go placidly among the noise and haste and remember what peace there may be in
    silence.

    As far as possible without surrender be on good terms with all persons. Speak
    your truth quietly and clearly; and listen to others, even the dull and
    ignorant; they too have their story. Avoid loud and aggressive persons, they
    are vexations to the spirit. If you compare yourself with others, you may
    become vain and bitter; for always there will be greater and lesser persons
    than yourself.

    Enjoy your achievements as well as your plans.
    Keep interested in your career, however humble; it is a real possession in the
    changing fortunes of time. Exercise caution in your business affairs; for the
    world is full of trickery. But let this not blind you to what virtue there is;
    many persons strive for high ideals and everywhere life is full of heroism.

    Be yourself. Especially, do not feign affection. Neither be cynical about love;
    for in the face of all aridity and disenchantment it is perennial as the grass.
    Take kindly the counsel of the years, gracefully surrendering the things of
    youth.

    Nurture strength of spirit to shield you in sudden misfortune. But do not
    distress yourself with imaginings. Many fears are born of fatigue and
    loneliness. Beyond a wholesome discipline, be gentle with yourself.
    You are a child of the Universe; no less than the trees and the stars; you have
    a right to be here.
    And whether or not it is clear to you, no doubt the universe is unfolding as it
    should.

    Therefore be at peace with God, whatever you conceive Him to be, and whatever
    your labours and aspirations, in the noisy confusion of life keep peace with
    your soul. With all its sham and drudgery and broken dreams, it is still a
    beautiful world. Be careful. Strive to be happy.


    Według popularnej wersji: anonimowy tekst znaleziony w Kościele Św. Pawła w
    Baltimore

    W rzeczywistości: jak mi zwrócono uwagę, (za co dziękujęsmile - piękne dzieło
    współczesnego poety, Maxa Erhmanna



  • Gość: Kalina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.03, 16:59
    Ja też myślalam, że to stary tekst! Nie pasowalo mi tylko to, że ponoć
    znaleziony w kościele. Biorąc pod uwagę treść Dezyderaty, nie jest to możliwe.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 15:31
    Nie wierzę

    Nie wierzę w łaskę Opatrzności
    Lecz w piękno nie nazwane wierzę
    W to, co mi sprzyja z wysokości
    Co mnie naznaczy i wybierze...
    Gdy w pysze piekło wre ogniste
    Jakże je duch pokona Boży?
    O, byle serce było czyste
    A reszta jakoś się ułoży

    Kręcę się niczym wół w kieracie
    Nadzieję swą w zanadrzu chroniąc
    Wszystko zdobywam, wszystko tracę
    Wiecznie spóźniając się i goniąc
    Niech wonnie piecze się pieczyste
    Nim otchłań się u stóp otworzy...
    O, byle niebo lśniło czyste
    A reszta jakoś się ułoży

    Do każdej rzeczy modły wznoszę
    Do wszystkich rzeczy, ścian i kranów
    O życie bez rozłąki proszę
    I bez porywczych huraganów
    Niech się rozjaśnią dale mgliste
    Niech świat nie burzy się, nie sroży...
    O, byle ręce były czyste
    A reszta jakoś się ułoży




  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.04, 12:10
    Ja też.
  • Gość: swoj IP: *.dyn.optonline.net 09.12.03, 05:43

    Jak widze takie tytuly,chociaz za nim stoi twoj nick,
    to sie "napalam" i zaczynam czytac,po czym czuje sie
    jakbym gowno przegryzl.
    ty skurwelu,chyba juz masz to w sobie,kalectwo.
    jebal cie pies!!!!!!!!!Skurwysynie zassany!



  • camrut 09.12.03, 07:33
    Stanislaw Baranczak /syberyjskie striptizerki

    słyszą sardoniczne szmerki
    sarkającej szpetnie sali
    (sala - sami swoi, stali
    smakoszowie strip-spelunek,
    super-samczy swój stosunek
    sygnalizujący spazmem
    śmiechu, sykiem ,,Sssss!'', sarkazmem
    Sybiraka-sybaryty):
    ,,Ściągać szuby, seniority!'';
    ,,Seniority? Skąd! Seniorki!'';
    ,,Starzejemy się, sikorki-
    -sześćdziesięciosześciolatki?
    Sklęsły słynne super-zadki?'';
    ,,Skandal! Szwindel! Szmalu strata!
    Striptizerka - szpakowata!'';
    ,,Szokuj, sławo seks-salonów,
    Szarmem swoich salcesonów!''
    Satyrycznym szpilkom spekta-
    torów stępia szpice sekta
    starowierów; starowierzy
    sądzą: ,,Skoro Seks się szerzy -
    Seks stanowi sedno Sensu,
    stąd slogany: SEKS-SZALEŃSTWU
    SERCEM SPRZYJAJ, STAROWIERZE;
    STRIPTIZERKI SZANUJ SZCZERZE!''
    Solidarne stanowisko
    siurpryzuje środowisko,
    satysfakcjonując szereg
    syberyjskich striptizerek
  • camrut 09.12.03, 07:42
    Z pradziejów /Andrzej Waligorski

    Łowiec w krzach czeczota iszcze,
    Kneź w dworzyszczu wziął zydliszcze,
    Siadł, zagędźbił na podkurek,
    Zaraz kur wór wniósł chór dwórek.
    Rozdźwierzyły się podwoje,
    Pojedynczo, lub po dwoje
    Wchodzą przaśni, kraśni woje
    Ni gieroje, ni playboje,
    Gwarząc swoje ćmoje-boje.
    Grzmią pokrzyki "Sława, sława!"
    I knehini Pipkosława
    U przedproża-zaporoża
    Kiej problem na ostrzu noża
    Lub kiej na gondoli doża
    Ta detyna boża stawa
    Wywołując grzmiące brawa.
    Iście to magnacka feta,
    W sosie własnym wajdelota,
    I filety z filareta
    I kompoty z Wizygota
    Tur w bratrurze,
    Żubrze udźce,
    Wszyscy nuże
    Chap za sztućce,
    Ale kneź przed tą zabawą
    Chciał wystąpić z mową-trawą -
    Już się podniósł,
    Wsparł o blat się,
    Kiwnął w przód się
    Oraz w zad się,
    I rzekł w średniowiecznej mowie:
    - Mociumichmośćwaćpanowie!
    Jako wieda ano spokąd,
    Dadźbóg raciąż do nipokąd,
    Brzęczyszczeje dyćka dziewierz,
    Grzymidojda sierdząc nie wiesz!
    Ady ino kićki dziopa
    Cimcirymci Hryćka kopa?
    Ady ino ćwiąka łajba,
    Ano bździąg odbita szajba
    Ano gwoździec! Uździec ano!
    Tu owacją mu przerwano,
    Na ramiona go porwano,
    Udzielono mu poparcia
    I zabrano się do żarcia.
    Choć po prawdzie z całej mowy
    Nikt nie pojął ni połowy,
    Gdyż kneź mówił o tych rzeczach
    Raczej w stylu średniowiecza,
    Zasię młodsze pokolenie
    Znało tylko odrodzenie,
    Więc nie doszła ich kneziowa
    Mądrość niedościgła...
    - To skąd te brawa wpół słowa?
    - Bo kolacja stygła!

  • camrut 09.12.03, 07:53
    ZACHWYCENIE /Andrzej Waligorski

    Gdy czasem młoda polonistka
    Taka naiwna, schludna taka,
    Egzaltowana, świeża, czysta,
    Że chciało by się siąść i płakać.

    Więc gdy ta polonistka właśnie
    Małpując młodopolskie pozy
    Wybiegnie o porannym czasie
    Boso na łąkę między brzozy,
    Poigra z pliszką i skowronkiem
    Oraz z pudliszką i z biedronką,
    Przywita ze wschodzącym słonkiem,
    Wołając: - Witaj jasne słonko!

    Z róż i powojów splecie wieńce,
    Pomacha rączką do motyla,
    Kraśnym obleje się rumieńcem
    Widząc jak pszczółka kwiat zapyla.

    Coś z Anny German gdy zanuci,
    Wyrecytuje coś z Asnyka,
    A potem bardzo się zasmuci
    Nad żabką, którą bocian łyka,

    I chcąc zapłakać nad półtrupem
    (bo drugie pół ten bocian urwał)
    Wlizie tą bosą nogą w kupę
    I wyda okrzyk: - Ożesz kurwa!

    To - jeśli byłbym na tej łące
    Naocznym świadkiem tego zgrzytu -
    Jak jestem facet niepijący,
    Pół litra wychlałbym z zachwytu!
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.03, 13:53
    Kamilo, Waligórski jest naprawdę zachwycający - szkoda że tak szybko odszedl.
    Nawiązując do zachwycenia...

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=9175259&a=9516596
    Pozdr. serdecznie.
    K
  • camrut 12.12.03, 11:03

    Tym Wligorskim to tak w te zimowe chlody, na rozgrzanie smile)
    U nas strrrrrrrrrrrrrrrrrrrrasznie zimno - lody surprised)

    Gorace buziaki smile)
    K.

    ps. bardzo przypadlo mi do gustu Twoje skojarznie zachwycenia wink

    Z NOTATNIKA ALKOHOLIKA /Wligorski

    Poniedziałek.
    Czterdzieści lat kończę akurat,
    Był torcik ze świeczkami, klops i denaturat,
    Gdy chciałem zdmuchnąć świeczki, zrobił się fetorek
    I musieli mnie gasić. Byczo było.

    Wtorek.
    Nieszczególna pogoda, niż, wiatry i mżawka...
    W kiosku ruchu na rogu tylko Przemysławka,
    Da się pić, pod warunkiem że się soku doda.
    Żeby tak gdzieś Old Spice'a... Szkoda marzyć.

    Środa.
    Byłem dzisiaj na meczu, grała pierwsza liga,
    Zabrałem na rozgrzewkę pół litra Boryga
    I baranią kiełbasę (sprzedają bez kartek)
    Sąsiedzi narzekali że coś śmierdzi...

    Czwartek.
    Przyszła dziś do mnie Frania, niezła z niej armata...
    Piło się Auto-Vidol, Ludwika i Skrzata,
    Ale w łóżku niestety urwał mi się wątek...
    Oj, żebym nie był w ciąży! Tfu, odpukać!

    Piątek.
    Kac, i to taki skurwiel jak stąd do Lublina...
    Na szczęście w domu była jeszcze terpentyna,
    Sam wypiłem, a resztką nakarmiłem kota.
    Bydlak wybił mi dziurę w suficie.

    Sobota.
    Nowalijka! Dziś pierwszy raz był rozpuszczalnik!
    Przy trzeciej setce Heniuś zamienił się w palnik,
    Aż sąsiedzi pytali co to u nas strzela?
    Siedzę i łatam fotel... Ot, psi los...

    Niedziela.
    Agonia była lekka, króciutkie rzężonko,
    Teraz śpię już spokojnie, nade mną lśni słonko
    A grób mój zdobi napis: "Skarb kryje ta ziemia,
    Przechodniu, pod tym głazem leży Polska Chemia!"

  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 13:50
    Dorwał raz kocur nutrię nad wodą przy buku,
    A że był nieźle spity, chciał jej zrobić kuku.
    - Po pierwsze - rzekła nutria - ja też jestem samiec,
    A po drugie się śpieszę, bo dzisiaj gra Chamiec.

    Andrzej Waligórski

    Pozdrowionka wink))
    K.
  • camrut 13.12.03, 15:56
    Bajarz jajarz / Waligorski

    Komu bozia poskąpiła
    I rozumu dała pół,
    Kogo niania upuściła
    W niemowlęctwie główką w dół,
    Kto się uczyć nie chciał w szkole
    I pan mówił "ty matole",
    Komu aż trzeszczała pupka,
    Bo tak wszyscy lali głupka -
    Niech się wstydem nie rumieni,
    Łzami doli swej nie zrasza,
    Do tłuczenia niech kamieni
    Ochotniczo się nie zgłasza,
    Może bowiem żyć jak książę
    I kwitnąć jak kwiatek
    Z układania durnych książek
    Dla nieszczęsnych małych dziatek :
    - o Muchomorku - bandziorku,
    - o Karaluszku - świntuszku,
    - o Kotce - kompletnej idiotce,
    - o Krokodylku - imbecylku,
    - o Bażancie - malwersancie,
    - o Wilku - debilku,
    - o Kosie co dłubał w nosie,
    - o Mrówkojadzie co lubił w przysiadzie,
    - o Szopie Praczu - rozpruwaczu,
    - o Tasiemcu w jednym Niemcu,
    - o Pasożycie w jednym Izraelicie,
    - o Owsiku w jakimś Chińczyku,
    - o Myszce w kiszce,
    - o Gliździe,
    - o Smierdzielu - gwałcicielu,
    - o Lilijce - lesbijce,
    - o Lisku - syfilisku,
    - o Gorylu - pedrylu,
    - o Niedźwiadku - pierdziadku,
    - o Mewce - kurewce,
    - o Matołku na wysokim stołku,
    - o Krecie w komitecie,
    - o Tajniaczku - bydlaczku,
    - I o Mendzie w urzędzie!
    A ja też zapalę fajkę
    I gdzieś koło wtorku
    Machnę lewą nogą bajkę
    O autorku - upiorku!!!

  • Gość: Danziger IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 19:50
    I Do , Cherish You


    All I am, all I'll be

    Everything in this world

    All that I'll ever need

    Is in your eyes

    Shining at me

    When you smile I can feel

    All my passion unfolding

    Your hand brushes mine

    And a thousand sensations

    Seduce me 'cause I

    I do cherish you

    For the rest of my life

    You don't have to think twice

    I will love you still

    From the depths of my soul

    It's beyond my control

    I've waited so long to say this to you

    If you're asking do I love you this much

    I do

    In my world, before you

    I lived outside my emotions

    Didn't know where I was going

    'Til that day, I found you

    How you opened my life

    To a new paradise

    In a world torn by change

    Still with all of my heart

    'Til my dying day

    I do

    Cherish you

    For the rest of my life

    You don't have to think twice

    I will

    Love you still

    From the depths of my soul

    It's beyond my control

    I've waited so long to say this to you

    If you're asking do I love you this much

    Yes I do

    I really love you, I do

    I really love you

    If you're asking do I love you this much

    I do

    Cherish you

    From the depths of my soul

    It's beyond my control

    I've waited so long to say this to you

    If you're asking me do I love you this much

    I do

    I do
  • camrut 03.01.04, 06:55
    Z przymrozeniem oka, rzecz jasna tongue_out


    Replika kobiety polskiej na odpowiedź młodzieńca polskiego*

    Nie tobie, mój Sowizdrzale,
    Złotowłosy piękny paziu,
    Nie tobie, mój słodki Aziu,
    Taka przystała odpowiedź
    Na tęsknoty me i żale,
    Na mojego serca spowiedź!
    Ty niewdzięczny, ty niepomny,
    Ty, pieszczony jak Żuanek,
    Mentor panieneczki skromnej,
    Półdziewicy półkochanek,
    Ty, bawidełko mężatek,
    Feblik matek, wdów gagatek,
    Spowiednik arystokratek,
    Ty, co piłeś do przesytu
    Zmysłów mych najskrytsze dreszcze,
    Co dziś cały ciepły jeszcze
    Od puchu mojej pościeli,
    Ty - mi mówisz o kądzieli ?
    Więc ty, mimo twego sprytu,
    Nie poznałeś mnie na tyle,
    Że dla ciebie dokumentem
    Są Marynie i Maryle?!
    Że dla ciebie pismem świętem
    Sa Aniele i Anielki
    I ten ckliwy produkt wszelki
    Waszej wytrzebionej "jaźni",
    Waszej smutnej wyobraźni ? !

    Więc te cuda polskich dziewic
    Swojskiej cnotki miły zapach
    Te gosposie i te Zosie,
    Które sobie przy bigosie
    Fantazjował pan Mickiewicz,
    Aby znaleźć w nich pociechę
    Po swoich miłosnych klapach,
    Czyjejż są tęsknoty echem?
    Czyjeż ideały godne?
    A te w czułym atramencie
    Urodzone nimfy wodne
    Pana Słowackiego Jula,
    O którego... mankamencie
    Wie dzisiaj każda smarkula
    I który mu wypomina
    Nawet Świderska Alina!!
    A ten... trzeci wasz poeta...
    No, ten... hrabia... z dużym nosem,
    Któremu każda kobieta,
    Co ją ujrzał bez bielizny,
    Była symbolem Ojczyzny,
    A łóżko ofiarnym stosem!
    (Tak w męczeństwa aureoli
    Z każdą popływał w gondoli,
    Potem - ona poszła z dzieckiem,
    A on rozmawiał z Czarnieckim!)
    Powiedz, proszę, z jakiej racji
    Ja mam brać odpowiedzialność
    Za tych figur monstrualność,
    Wylęgłych w imaginacji
    Rozmaitych takich panów?!
    Więc te przeróżne perwersje
    Lechickich erotomanów,
    Polskie matkki, polskkie żony,
    Te Grażyny i Aldony,
    Ty chcesz uważać za wersję
    Autentyczną kobiecości?
    . . . . . . . . . .

    To się można wściec ze złości!!

    Zostaw całą tę bibułę,
    Złotowłosy paziu słodki,
    Zostaw te androny czułe,
    Wielkich duchów małe plotki!
    Wierz mi, wszyscy ci poeci
    To są duże, stare dzieci
    I najgłupsza panna z pensji
    Nie ma tak śmiesznych pretensji.
    Że ktoś stworzył Tadeusza,
    Winszuję mu sercem całem,
    Lecz czyż każdego geniusza
    Mam uwieńczać własnym ciałem ?
    Płacić długi społeczeństwa
    Ceną mojego panieństwa?
    Zapytajcie się Maryli;
    Opowie wam każdej chwili -
    Czuje w kościach do tej pory
    Te filareckie amory
    I ten poetycki kierat,
    W jaki wprzągł ją pan literat!
    W niewinności szukał chluby,
    Mleczkiem pijał zdrowie "lubej",
    Ballad płodził całe łokcie,
    Z sercem czystszym niż paznokcie
    Mierzył, zbrojny w pancerz wiary,
    Siłę (męską!) na zamiary!
    Takie ma kobieta szanse,
    Gdy się z wieszczem wda w romanse.
    A niech która się odważy
    Zerwać nici tych szantaży,
    Śluza przekleństw się otwiera:
    "Puchu marny" et caetera!

    Pójdź, mój paziu, chwile płyną,
    Nie dla nas ta gra słów pusta:
    Gdy pić zechcesz życia wino,
    Zawsze znajdziesz moje usta,
    Choć pod oknem trubadury
    Giną w lirycznej agonii,
    Drwij z całej literatury,
    Oknem właź bez ceremonii!


    Tadeusz Boy Żeleński
    Pisane w r. 1906

    .....

    wink
  • camrut 03.01.04, 07:04
    Teatrzyk Zielona Gęś - ma zaszczyt przedstawić:

    "Miłość"
    Osoby:
    On & Ona

    On:
    (poeta)
    Mario, kocham cię. Kocham tak, jak nikt przedtem i potem. Jak nikt na świecie.
    Jak nikt w dziejach. Tak nie kochał ani Dante, ani Don Juan. Miłość. Czy ty
    rozumiesz, co to jest miłość?

    Ona:
    (medyczka)
    Rozumiem. Jest to psychiczna hipermetamorfoza prowadząca do hipercenestezji,
    co w konsekwencji daje angiopatyczną neurastenię.

    On:
    Dziękuję.

    K U R T Y N A
    spada ze złowieszczym świstem.

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    1947

    .....
    tongue_out
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 10:21

    Niestety nie znam nazwiska autora tej niewątpliwej perełki ale tekst ten
    śpiewał Ireneusz Dudek,

    Och, Ziuta

    Och, Ziuta, dziś życie me przegrane jest
    Przegrane jest przez jedną noc
    Och, Ziuta, naprawdę nie wiem jak się pozbyć
    Jak się pozbyć ciebie stąd

    Urodę świnki Piggy masz
    Wagą przewyższasz nawet ją
    We śnie mnie straszy twoja twarz
    A wszystko to przez jedną noc


    Och, Ziuta, ja wiem, że nie ma brzydkich kobiet
    Tylko czasem wina brak
    Lecz Ziuta, gdy wytrzeźwieje człowiek
    Wtedy inny gust ma, inny smak


    Pokazać się gdzieś z tobą wstyd
    Dwie klasy podstawówki masz
    Swym krzykiem nerwy psujesz mi
    A wszystko to przez jedną noc


    Och, Ziuta, pijany byłem gdy przed ołtarz
    Zaciągnęłaś mnie
    Och, Ziuta, dlaczego, dlaczego się zgodziłem
    Tak żałuję, tak żałuję dziś


    Za byle co ty bijesz mnie
    Pieniędzy żadnych nie chcesz dać
    Szepczesz koteczku; kochaj mnie
    A wszystko to przez jedną noc


    Och, Ziuta, dlaczego mą dziewczyną
    Pierwszą stałaś się tej nocy złej
    Och, Ziuta, kobiet dotąd nie znałem
    Nie wiedziałem jak to robi się


    Hrabiowski tytuł przecież mam
    A ty gosposią byłaś mi
    Podniosłaś swój społeczny stan
    A wszystko to przez jedną noc

  • camrut 04.01.04, 19:53

    Mąż i ja

    Jesteś z mężem w Zakopanem,
    A ja z Łodzi listy piszę,
    Listy czarne, umęczone.

    Mąż twój słynny jest poeta,
    A ja, śmieszmy, chudy chłopak,
    Piszę czarne, ciężkie zdania.

    Maż twój świetnie jest ubrany,
    Uczesany, wygolony,
    I co dzień bieliznę zmienia.

    A ja, czarny i nerwowy,
    Wykrzywione mam obcasy
    I zacerowane spodnie.

    Maż twój w jasnym garniturze,
    Leżąc w cieniu na fotelu,
    Pije zimną limoniadę -

    I artykuł długi czyta
    O tym, że jest mądry, słynny,
    Znakomity i genialny.

    A ja, nędzny i spieczony,
    Chodzę czarny w skwarnym mieście,
    Ścieram kurz i pot, i troskę
    Z ostrej twarzy nie golonej.

    W domu kładę się gorący
    Na kanapę ceratową;
    I rozmyślam, jak tu zacząć
    Sto dwudziesty list do ciebie.

    Leżę czarny i zmęczony,
    Aż mnie ciężki sen zabija,
    A gdy budzę się - jest wieczór
    Różowawo-popielaty.

    Więc wychodzę, chodzę, chodzę
    I wrykuję się w kamienie,
    Płaczę, lecz udaję katar
    Przed znajomym napotkanym.

    A ty z mężem po kolacji
    Pijesz wino przy stoliku,
    Uwerturę z "Orfeusza"
    Gra orkiestra uśmiechnięta.

    Wszyscy wam się przyglądają,
    Podziwiają twą urodę,
    O talencie twego męża
    Szepcą z wielką rewerencją.

    Mąż twój, rzewnie podchmielony,
    Mówi wreszcie: czas do domu...
    Wychodzicie roziskrzeni
    I mąż trzyma cię pod ramię.

    A ja, czarny, na ulicy
    Kombinuję, kombinuję:
    "Jeśli w czwartek list wysłałem,
    To już mogła być odpowiedź".

    - - - - - - - - - - - - - - -

    Słuchaj - uderz męża w mordę
    I wybiegnij w noc pod gwiazdy,
    Pomyśl o mnie, przedstaw sobie
    Mnie, strasznego chłopca z Łodzi!

    Bo ja krzyczę tam z tęsknoty
    I wytężam senne oczy,
    I zgarbiony, siedzę, piszę,
    Piszę groźny list do ciebie!


    Julian Tuwim




  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 14:24
    Na oddziale

    Co dzień na oddziale naszym
    Coś dziwnego dzieje się
    Co pan lekarz nie uważa
    Stąd to bierze się.

    Napoleon chlapie zupą
    Robi wszystkim nam na złość
    Je z rękami za pazuchą
    Taki głupi gość.

    Gordon Benett mnie stresuje
    Wdycha z zapalniczki gaz
    Boję się, że eksploduje
    I pochlapie nas.

    A Mickiewicz wybił szybę
    Jak się ze Słowackim bił
    Przez to z okna wypadł Ikar
    I rozwalił ryj!

    Reagan zjadł dziś pelargonię
    A kotleta nie chce jeść
    Teraz kotlet jest w wazonie
    Pelargonia uuu... gdzieś.

    A Joanna d'Arc zgłupiała
    Mówi, że odejdzie stąd
    Że góralem jest z Podhala
    Porypało ją!

    Wszyscy jacyś nienormalni
    I ja źle się czuję tu
    Nie chcę być już Marilyn Monroe
    Tylko Winnetou...

  • camrut 04.01.04, 20:04
    Kuplety laureata z Tworek


    Z repertuaru "Bandy"
    Przesiedziałem w Tworkach kilka lat.
    Potem parę lat u Bonifratrów.
    Mnie w dzieciństwie mur na głowę spadł,
    Fakt ciekawy bardzo dla psychiatrów.
    Bili mnie, badali treść mych snów,
    Wodą oblewali nawet we śnie!
    Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale wypuścili mnie za wcześnie.

    Miałem już trzy żony. Pierwsza - drań.
    Za to druga - wiedźma! Wódka, karty!
    Trzecia - no, po prostu z "takich pań".
    Teraz chcę się żenić po raz czwarty.
    Bo małżeński stan mnie nęci znów,
    Sądzę, że to życie mi umili - - - - -
    ... Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale mnie za wcześnie wypuścili.

    Szwagier mój podatki płacić ma.
    Wziął przez rok z dwadzieścia pięć tysięcy,
    Lecz w zeznaniu podał tylko dwa.
    ?Jak to, mówię, nic nie podasz więcej?!
    Bądź uczciwy! Prawdę zawsze mów!
    Zapłać wszystko! Zapłać w jednej chwili ..."
    ... Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale mnie za wcześnie wypuścili.

    Mówią wszyscy, że ma wojna być.
    Ja powiadam, że nie będzie wojny!
    Moi państwo, komu chce się bić?
    Świat rozbraja się i jest spokojny.
    Liga nie dopuści, żeby znów
    Ludzie bili się i w krwi pławili!!!
    ... Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale mnie za wcześnie wypuścili.

    Na państwową gdzieś posadę - dwóch
    Kandydatów ma największą szansę.
    Jeden - to fachowiec, chłopak zuch,
    Drugi - jest przy wojsku ordynansem.
    Kogo wzięli? Szkoda chyba słów.
    Sądzę, że fachowca wyróżnili ...
    ... Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale mnie za wcześnie wypuścili.

    Gdy za parę lat na nowy Sejm
    Nowych posłów będzie kraj wybierać,
    Posłuchajcie dobrej rady mej:
    Po co mamy kłócić się, użerać?
    Wszyscy na BB głosujmy znów,
    Wszyscy na sanację, bracia mili!
    ... Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale mnie za wcześnie wypuścili.


    Schyzio Frenik

    Julian Tuwim
    1933

  • camrut 12.12.03, 11:07
    Zaangażowanie /Waligorski

    Nie sztuka pisać o kwiatuszkach,
    Obłoczkach, ptaszku oraz drzewkach,
    Za to nikt nie da ci po uszkach,
    Nikt się na ciebie nie pogniewa.
    Nikt nigdy ci nie zechce przylać,
    Szef rozwścieczony nie zawoła:
    - Musicie się tak wciąż wychylać`?
    Piszcieżeż, kuchnia, coś o pszczołach!
    Więc piszę: Pachną w słońcu ziółka
    (obszar plus minus jeden hektar),
    A wśród tych ziółek igra pszczółka
    Biorąc do pyska słodki nektar.
    Przy tej okazji w kwietny pyłek
    Siada na maku lub na chabrze,
    A że ma dość kosmaty tyłek,
    Więc zwykle pyłkiem się ubabrze.
    Potem przenosi go do słupka
    I kwiat zapładnia mimo woli,
    Więc gdyby nie tej pszczółki pupka -
    Brakłoby jabłek i fasoli.
    Proszę, już wierszyk jest niedługi,
    Sama w nim prawda, nic ryzyka,
    Lecz mam gdzieś pszczółkę, jej zasługi
    I kwiatki, w które mordę wtyka.
    Oduczyłbym ją tkwić na boku,
    Ustawiłbym tę zgagę w pionie:
    - Oż ty, szemrana po odwłoku,
    Brzęknij po czyjej jesteś stronie.
    Niestety... pszczółka milcząc siedzi
    Lub dalej lata i się trudzi,
    Nie łatwiej ją do wypowiedzi
    Skłonić niż całą kupę ludzi...
    Ha, widać to nie jej domena,
    Nikt jej inaczej nie wychowa,
    Nie zmieni jej w Buchwalda, Twaina,
    Ilfa, Pietrowa i Czechowa.
    Nie zrobi z pszczółki satyryka,
    Co do ostatniej swej minuty,
    Tam gdzie nie trzeba, będzie wtykał
    Palce. A nawet ich kikuty...

  • Gość: N/T IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 00:47
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 01:18
    Modlitwa laika
    Andrzej Waligórski

    Druga wersja - Modlitwy do Karola Marksa

    (z cytatami z Tuwima i z Konopnickiej )

    Panie! Najmędrszy z profesorów!
    Chciej przyjąć wniosek mój paniczny:
    Zachowaj nas od Nikiforów
    W dziedzinach pozaartystycznych!
    Niech żyją wolni i szczęśliwi,
    Niech rzeźbią lub malują jaja,
    Lecz niech naiwny prymitywizm
    Po innych pionach się nie szlaja.
    Wszyscyśmy winni im uznanie,
    Podziw dla formy i pomysłów,
    Lecz ty fachowców daj nam, Panie,
    Do ekonomii i przemysłu.
    Chmury nad nami rozpal w łunę,
    Uderz nam w serca złotym dzwonem,
    Niech ruszą w kraj ogromnym tłumem
    Kadry, dogłębnie wyszkolone.
    Daj nam uprzątnąć dom ojczysty,
    W zyski zamienić śmiało straty,
    Po co ma biedny być, choć czysty,
    Niech będzie czysty i bogaty!
    Niech więcej Twego brzmi imienia
    W uczynkach ludzi niż w ich pieśni.
    Głupcom odejmij dar marzenia,
    A sny szlachetnych ucieleśnij.
    Czasem zaś uderz się po mieczu,
    Niech ktoś się twoim gniewem strapi,
    Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,
    Ten, widać, uczyć się nie kwapił.
    Niech twoi słudzy go wywiodą
    W lasy i gaje, w głąb przyrody,
    By zamiast nam u nóg być kłodą,
    Prawdziwe mógł piłować kłody.
    To będzie jego młodość druga,
    Gdy z kija, deski albo gnata
    Nożem pajaca se wystruga,
    Lecz nie wystruga z nas wariata.
    O Panie, co telewizorów
    Oczyma widzisz nas w całości,
    Deglomerację Nikiforów
    Zechciej zarządzić w swej mądrości,
    I weź jej ster w surowe dłonie,
    Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze,
    Błagając różne stare konie:
    - Pójdź, koniu, ja cię uczyć każę!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.01.04, 14:16

    Tadeusz Boy - Żeleński

    Gdy się człowiek robi starszy...

    Gdy się człowiek robi starszy,
    Wszystko w nim po trochu parszy-
    wieje;

    Ceni sobie spokój miły
    I czeka, aż całkiem wyły-
    sieje.

    Wówczas przychodzą nań żale,
    Szczęścia swego liczy zale-
    głości.

    I mimo tak smutne znamię,
    Straszne go chwytają namię-
    tności...

    Z desperacją patrzy czarną
    Na swe lata młode zmarno-
    wane,

    W wspomnień aureolę boską
    Pręży myśli swoje rozko-
    chane...

    Z żalem rozważa w swej nędzy
    Każde "nicniebyłomiędzy-
    nami",

    Każdy nie dopity puchar,
    Każdy flirt młodzieńczy z kuchar-
    kami...

    Wspomni z jakąś wielką gidią
    Swe gruchania, ach jak idio-
    tyczne,

    I czuje w grzbiecie, wzdłuż szelek,
    Jakieś dziwne prądy elek-
    tryczne...

    Jakąś gęś, z którą do rana
    Szukali na mapie Ana-
    tolii,

    Jakiś powrót łódką z Bielan,
    Jakiś wieczór pełen melan-
    cholii...

    Gdybyż, ach, snów wskrzesła mara,
    Dziergana w rozkoszy ara-
    beski.

    Gdybyż bodaj raz, ach gdyby
    Sycić swą CHUĆ jak sam Przyby-
    szewski!...

    ...I wdecha zwiędłe zapachy
    Nad swych marzeń trumną nachy-
    lony,

    I w letnią noc, w smutku szale
    Łzami skrapia własne kale-
    sony...
  • camrut 03.01.04, 03:50
    10 Limeryków

    I
    Był Chińczyk w pustyni Gobi,
    który straszne kawały robił.
    W końcu znienawidzony
    przeniósł się w inne strony,
    ale nic sobie z tego nie robił

    II
    Był pewien anioł w niebie,
    co ciagle robił pod siebie.
    Koledzy, chociaż beczy,
    orzekli, dość tych rzeczy!
    I ten anioł musiał spać na drzewie.

    III
    Była pewna poetka w Krakowie,
    co patrzyła w świat coraz płciowiej,
    leczył ją pewien pastor,
    lecz trzy na jedenastą
    coś jej stuknęło w głowie.

    IV
    Był członek związku szoferów
    nieprawdopodobny nierób:
    godzina za godziną
    grał w oko i w domino
    i wcale nie woził pasażerów.

    V
    ByŁ pewien pan w Koźminku,
    co strasznie nie lubił kminku.
    Raz krzyknął: dość tych kpinek,
    ciągle kminek i kminek!
    I umarł, jak stał, przy kominku

    VI
    Był pewien pisarz młody,
    co nigdy nie dostał nagrody,
    w końcu, zdenerwowany,
    sprzedał dwie cudze wanny
    i wyszedł zupełnie z mody.

    VII
    Był pewien kominiarz Binder,
    co trzymał w szafie cylinder.
    Chodził, co bylo gafą,
    na procesje z ta szafą,
    zamiast nosić na głowie cylinder.

    VIII
    Był pewien mnich z Tipperary,
    który strasznie lubił dolary,
    lecz, ze nogę miał krzywą,
    robił z dolarów piwo
    - ten dziwny mnich z Tiperary.

    IX
    Był pewien poeta w Łodzi,
    który ciągle na rzęsach chodził.
    gdy go koledzy z płaczem
    błagali, chodź inaczej,
    odpowiedział: co was to, do cholery, obchodzi?

    X
    Była pewna dama z Radziejowa,
    co hukała nocą jak sowa,
    wię mąż był przerazony
    z powodu takiej żony
    i otruł ją wodą Burowa

    Konstanty Ildefons Gałczyński

    ....
    buziaki!
    surprised)
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 01:54

    Kolęda

    Na Twoje urodziny jestem sam bezbronny
    Broń nakazałem sobie odłożyć ołówek
    I tarczę kartki schowałem w szufladę
    Tamtą kobietę zwróciłem rodzinie

    Osoby dawnych wierszy ode mnie odeszły
    I nie mam uroczystej zastawy na stole
    I nie ukrywam się za krzakiem drzewka
    Czy za zasłoną parującej zupy

    I nie mam psa pod stołem z którym bym rozmawiał
    I żaden list nie przyszedł Nadawcy umarli
    Na wymyśloną im przeze mnie śmierć
    Autorzy byli i zabrali książki

    I wreszcie nie mam żadnej ojczyzny gdy trup
    Pamięci leży w brudach jak zużyta chustka
    A tę za oknem właśnie śnieg zasypał
    Razem z poezją śmiercią i Afryką

    Mam tylko wyszczerbioną szklankę po musztardzie
    I w butelce spirytus denaturowany
    Od którego mózg płonie fioletowo
    Jak zapalona rtęciowa żarówka

    Ale jeszcze nie piję go kiedy spod śniegu
    Dochodzą mnie zaklęcia pijanego ludu
    Co usiłuje wymusić odpowiedź
    Od milczącego na talerzu karpia

    Życzę im by się przecież jakos dogadali
    Co się na pewno stanie skoro nawet talerz
    Niedługo zacznie mówić ludzkim głosem
    I barszcz i bigos i grzyby w kapuście

    Ja zanim odkorkuję naleję wypiję
    Zanim się z sobą samym podzielę opłatkiem
    Skórki od chleba suchego jak wargi
    Tymi spierzchłymi tyle Ci opowiem

    Począłeś się w kobiecie z wielkiej melancholii
    W łonie jak dom ogromny co nie zamieszkany
    Sam się zaludnia najpierw echem kroków
    Aż magnetycznie skupią się atomy

    Począłeś się w kobiecie najbrzydszej na świecie
    Co chociaż obdarzona pośladkami dwoma
    Piersiami uwieść nie zdołała męża
    Teraz się rodzisz żeby mnie zwyciężać

    24 XII 1968
    -------------
    Moc serdeczności dla Ciebie i Janusza!
    P.
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 00:59
    Andrzej Waligórski

    MODLITWA DO KAROLA MARKSA

    Druga wersja - Modlitwa laika

    (z cytatami z Tuwima i z Konopnickiej)

    Panie, pozbyłem się oporów
    I wniosek złożyć chcę paniczny:
    Zachowaj nas od Nikiforów
    W dziedzinach pozaartystycznych.
    Niech żyją wolni i szczęśliwi,
    Niech rzeźbią lub malują jaja,
    Lecz niech naiwny prymitywizm
    Po innych pionach się nie szlaja.
    Wiem Panie, wiele już zrobiono,
    niejeden usunięto zator,
    Lecz tu i ówdzie, jak muchomor
    Pośród prawdziwków tkwi amator.
    Twoje nauki studiujemy,
    Wierzymy w kształt wielkiego dzieła
    I wszyscy chętnie cię poprzemy
    W odnowie, która się zaczęła.
    "Chmury nad nami rozpal w łunę,
    Uderz nam w serca złotym dzwonem"
    Niech przyjdą dużo większym tłumem
    Kadry, solidnie wyszkolone.
    "Niech więcej Twego brzmi imienia
    W uczynkach ludzi, niż w ich pieśni,
    Głupcom odejmij dar marzenia
    A sny szlachetnych - ucieleśniaj".
    Daj nam uprzątnąć dom ojczysty,
    W zyski zamienić pozwól straty,
    Po co ma biedny być, choć czysty?
    Niech będzie czysty i bogaty.
    Lecz czasem uderz się po mieczu,
    Niech ktoś się Twoim gniewem strapi,
    Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,
    Ten widać uczyć się nie kwapił.
    Spraw by nadeszła wielka fala
    Co wszystkie bramy pootwiera,
    A facet z wykształceniem drwala
    Niech nie dotyka komputera.
    Niech twoi ludzie go wywiodą
    W lasy i w gaje, w głąb przyrody,
    By zamiast nam u nóg być kłodą -
    Prawdziwe mógł piłować kłody.
    Tam go ucieszy bór i struga,
    Tam i pokrzyczy, i polata,
    Nożem pajaca se wystruga
    lecz nie wystruga z nas wariata.
    Panie, najmędrszy z profesorów
    Który nas widzisz z wysokości!
    Dezintegrację Nikiforów
    Zechciej zarządzić w swej mądrości,
    I weź jej ster w surowsze dłonie,
    Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze
    Błagając różne stare konie:
    " - Pójdź koniu, ja cię uczyć każę!"
  • limakty 11.12.03, 17:45
    Palnic, nie ważne czy to napisał Marqez , czy ktoś inny. Ważne jest to , że
    otrzymałeś te słowa od bliskiej Ci osoby. To są piękne słowa!
    Wiele razy chciałem Ci to napisać, ale całą energię niepotrzebnie poświęcałem
    na dziecinne walki z ludźmi, którzy właśnie te słowa codziennie rano powinni
    przeczytać , za czym zastukają w klawiaturę.
    Jestem już po wszystkim, jest mi lżej., bo zakończyłem swoją niepotrzebną ( a
    może potrzebną misję smile)] i wracam do normalnosci.
    Pozdrawiam
    LIMAK
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.12.03, 00:17
    limakty napisał:

    > Palnic, nie ważne czy to napisał Marqez , czy ktoś inny. Ważne jest to , że
    > otrzymałeś te słowa od bliskiej Ci osoby. To są piękne słowa!
    > Wiele razy chciałem Ci to napisać, ale całą energię niepotrzebnie poświęcałem
    > na dziecinne walki z ludźmi, którzy właśnie te słowa codziennie rano powinni
    > przeczytać , za czym zastukają w klawiaturę.
    > Jestem już po wszystkim, jest mi lżej., bo zakończyłem swoją niepotrzebną ( a
    > może potrzebną misję smile)] i wracam do normalnosci.
    > Pozdrawiam
    > LIMAK
    ===================
    Cieszę się Limak, że to napisałeś. To bardzo ważne, żeby znaleźć rzeczywistą
    miarę i wagę rzeczy. Tekst Marqueza bardzo w tym pomaga. Życzę Ci najlepszego
    oraz przyjemności związanych z Twoją przemianą.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Palnick
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 19:48

    Jan Twardowski

    Śpieszmy się

    Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
    zostaną po nich buty i telefon głuchy
    tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
    najważniejsze tak prędkie że raptem się staje
    potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
    ja czystość urodzona najprościej z rozpaczy
    kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

    Nie bądź pewny że masz czas bo pewność niepewna
    zabiera na wrażliwość tak jak każde szczęście
    przychodzi jednocześnie jak patos i humor
    jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
    tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
    jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
    żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
    chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
    kochamy wciąż za mało i stale za późno

    Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
    a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

    Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
    i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
    i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
    czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 13:42
    Agnieszka Osiecka

    Oczy tej małej

    Posłuchaj pan, panie podróżny,
    Co się zdarzyło na Próżnej:
    Żyła tam Jagna, dobra i czysta,
    I chodził do niej Jan kancelista,
    Akurat to była niedziela,
    Kręciła się karuzela.
    Zabrał tam Jagnę kochanek czuły
    I całkiem zmącił jej miły umysł.

    Oczy tej małej jak dwa błękity,
    Myśli tej małej - białe zeszyty.
    A on był dla niej jak młody bóg,
    Żebyż on jeszcze kochać mógł.

    A lato, jak bywa w Warszawie,
    Młodym slużyło łaskawie.
    On ją zabierał nieraz na łódki,
    A ona jego leczyła smutki.
    Posłuchaj pan, panie wędrowny:
    Nastał ten dzień niewymowny,
    Odszedł bez słowa kochanek podły,
    Na nic się zdały płacz jej i modły.

    Pociągi odchodzą i statki,
    Ona nie wróci do matki.
    Kto by uwierzył w całym Makowie,
    Że dla niej światem był jeden człowiek.
    Przez niego więc siebie zabiła
    Ta, co z miłości tańczyła.
    Bóg jej wybaczył czyny sercowe
    I lody podał jej malinowe.

    Posłuchaj, niewierny kochanku,
    Co nienawidzisz poranków:
    Wróci jeszcze do ciebie ta trumna,
    Gdzie leży twoja kochanka dumna.
    Bo taki, co kochać nie umie,
    Przegra - choć wszystko rozumie.
    Bóg cię pokaże swą nieczułością
    Za to, żeś gardził ludzką miłością.

    Oczy tej małej jak dwa błękity,
    Myśli tej małej - białe zeszyty.
    A tyś był dla niej więcej niż Bóg,
    Pokłoń się do jej martwych nóg.

  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 16:21
    Niepewność

    Gdy cię nie widzę, nie wzdycham nie płaczę
    Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę
    Jednakże, gdy cię długo nie oglądam
    Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam
    I tęskniąc sobie zadaję pytanie
    Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie

    Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale
    Abym przed tobą szedł wylewać żale
    Idąc bez celu, nie pilnując drogi
    Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi
    I wchodząc sobie zadaję pytanie
    Co mnie tu wiodło, przyjaźń - czy kochanie

    Gdy z oczu znikniesz nie mogę ni razu
    W myśli twojego odnowić obrazu
    Jednakże nieraz czuję mimo chęci
    Że on jest zawsze blisko mej pamięci
    I znowu sobie zadaję pytanie
    Czy to jest przyjaźń - czy to jest kochanie

    Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił
    Po twą spokojność do piekieł bym wstąpił
    Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem
    Bym był dla Ciebie zdrowiem i pokojem
    I znowu sobie powtarzam pytanie
    Czy to jest przyjaźń - czy to jest kochanie


  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 09.01.04, 02:18
    K.P. Tetmajer

    HYMN DO MIŁOŚCI


    Tyś jest najwyższą z sił, wszystko ulega tobie,

    miłości!

    Życie jest żądzą, a tyś z żądz największą,

    prócz samej żądzy życia; duszą duszy

    i sercem serca życia tyś jest,

    miłości!

    Jeśli największym szczęściem zapomnienie,

    bezwiedza i niepamięć własnego istnienia;

    toś ty jest szczęściem szczęścia, ty, co dajesz

    omdlenie duszy i omdlenie zmysłom

    i myśli kładziesz kres upajający,

    miłości!

    Jeśli złudzenia są jedynym dobrem,

    toś ty największym dobrem, najsilniejsze

    ze wszystkich złudzeń ty, moc mocy,

    pierwotna, dzika, nie znająca kiełzań,

    święta potęgo,

    miłości!

    Jeśli pragnienia są jedyną ową

    poręczą, która chroni

    od upadnięcia w przepaść rozpaczy i wstrętu;

    jeśli są jedynym

    mostem, po którym można iść nad odmęt nudy;

    jeśli jedynym są lekarstwem, które

    broni od cierpień zwątpienia i zbrzydzeń,

    pogardy świata i od samowzgardy:

    to ty, o matko pragnień, jesteś ową

    poręczą, mostem i lekarstwem, jesteś

    zbawczynią ludzi,

    miłości!

    Czas idzie i zmieniają się wiary,

    bóstwa w proch upadają jedne po drugich,

    dziś czczone, jutro deptane,

    przechodzą przed oczyma ludzkości,

    by więcej nie powrócić:

    ty trwasz wieczysta, jak strach, głód i zawiść,

    pierwotna, tak jak one,

    jak one tryumfalna,

    nad wszystko wyniesiona, niepokonana

    niczym i nigdy, tak jak one,

    pierwotna, dzika potęgo

    miłości!

    Wdzięku, piękności natury,

    kędyś jest wobec wdzięku i piękna miłości?

    Jesteś jak rama

    do obrazu, jak otęcz promieni

    skrzącemu kręgowi słońca.

    Kędyś jest, liściu róży,

    wobec ust ukochanej?

    Kędyś, szafirze niebios, morza błękicie,

    wobec ócz ukochanej?

    Kędyś, szumie jaworów i śpiewie ptaków

    w wiosenne rano,

    wobec głosu ukochanej?

    Kędyś, ciszo grot pośród paproci

    pod gęstymi zaplotami bluszczów,

    wobec milczenia ukochanej?

    Kędyś jest, śniegu, różowiony blado

    od blasku słońca,

    wobec koloru ciała ukochanej?

    Kędyście, linie cudowne

    gór i skał, kędy łuk tęczy świetlisty,

    kędy przepysznych wodospadów wstęgi,

    smukłe narcyzy, palmy wybujałe,

    kędy obłoki lotne i powiewne

    wobec kształtów ciała ukochanej?

    Kędyś, mchu miękki, liściu aksamitny,

    wobec jej piersi dotknięcia i dłoni?

    Kędyś, marmurze gładki, grzany słońcem,

    wobec jej białych bioder, spływających

    cudowną linią

    w odurzający wzrok, dech wstrzymujący

    kształt, który rękę przykuwa do siebie?

    Kędyś jest, czarze nocy księżycowej,

    czarze poranku, kiedy słońce wschodzi

    zza gór dalekich;

    uroku jezior, co się nagle jawią

    pośród skał senne,

    i tej zieleni złocistej, ze szczytów

    widzianej w dali:

    wobec czaru ukochanej?

    Kędyś jest, melancholio wieczorów jesiennych,

    wobec jej smutku?

    Kędyś, wesele letniego południa,

    przy jej radości?

    Kędy o sławie sny, sny o potędze,

    zwycięstwach dumy, odpłaceniu krzywdy,

    o nieznoszeniu niesprawiedliwości:

    wobec snów o ukochanej?

    Kędyś, pragnienie posiadania złota,

    przy posiadania jej ciała pragnieniu?

    Kędyś jest, żądzo poznania wszystkiego,

    co jest poznanym albo nim być może,

    wobec pragnienia poznania wskroś duszy

    ukochanej kobiety?

    Tak, tyś największą z sił, tyś życiem życia,

    miłości!

    Najsłodszą rozkosz i najsroższą boleść

    ty sprawiasz; tyś jest, tak jak śmierć, królową

    wszechistnień ziemskich, pierwotna potęgo,

    miłości!


    --------------------------------------------------------------------------------
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 02:49
    Jeremi Przybora smile

    Inwokacja (Bez ciebie)

    Bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr
    Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat
    Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań
    Bez Ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań
    Bez Ciebie jestem za krótki na długą drogę przez świat
    Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad
    Bez Ciebie jestem tak nudny jak akademie "na cześć"
    Bez Ciebie jestem tak trudny że trudno siebie mnie znieść
    Bez Ciebie jestem niepełny jak czegoś ćwierć albo pół
    Bez Ciebie jestem zupełny balon, łachudra i wół

    Kimkolwiek jesteś włóż na siebie coś i rusz
    Od stołu wstań z imienin wyjdź, zrezygnuj z dań i przyjdź

    Przy Tobie będę pogodny bo skąd bym smutek brać miał
    Przy Tobie będę podobny strukturą torsu do skał
    Przy Tobie będę upojny jeżeli idzie o głos
    Przy Tobie będę przystojny urodą silną jak cios
    Przy Tobie będę subtelny jak woń łubinu wśród pól
    Przy Tobie będę tak dzielny jak ten co zginął nam król
    Przy Tobie będę artystą od wzruszeń duszy do łez
    Przy Tobie będę z umysłu inteligentny jak bies
    Przy Tobie w jednej osobie Efebem będę ja bądź
    Poetą, mędrcem... a z kobiet - dużą blondyną ty bądź

    Więc kim byś była włóż na siebie coś i rusz
    Jeżeliś we śnie - z pościeli wyjdź przeciągnij się i przyjdź

  • camrut 04.01.04, 19:56
    to jeden z moich ulubionych tworow Osieckiej.......
    Alez sie zrobilo tkliwie...tak tkliwie, ze......

    (...)

    moc serdecznosci
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 13:39
    Cytaty ze zbioru H.Markiewicza "Cytaty mądre i zabawne"

    Miłość

    Źle na świecie żyć z babami, ale trudno żyć bez bab.
    [Arystofanes z Aten, Lysistrata, 411 p.n.e]

    Serce nie sługa, nie zna, co to pany,
    Nie da się okuć przemocą w kajdany.
    [Zabobon czyli Krakowiacy i Górale,a. III 1816]

    Serce nie ma zmarszczek.
    [Charles Guillaume Etienne, Joconde, a. III , 1814]

    Jak dobrze się składa, jak dobrze zaczyna
    Że ja jestem chłopiec, a tyżeś dziewczyna.
    [niemiecka piosenka ludowa]

    Miłość to egoizm we dwoje.
    [Germaine de Stael-Holstein]

    Lepiej jest kochać i stracić,
    Niż w ogóle nigdy nie kochać.
    [Alfred Tennyson, In memoriam, 1850]

    Miłośc polega na tym, by móc się razem wygłupiać.
    [Paul Valery, Monsieur Teste, 1896]

    Zostawmy ładne kobiety mężczyznom bez wyobraźni.
    [Marcel Proust, W poszukiwaniu straconego czasu, 1925]

    Starość nie chroni przed miłością,
    ale miłość chroni przed starością.
    [Coco Chanel]
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 25.01.04, 16:35
    Jeremi Przybora

    Już kąpiesz się nie dla mnie

    Już kąpiesz się nie dla mnie
    W pieszczocie pian
    Nie dla mnie już przy wannie
    Odkręcasz kran
    Nie dla mnie już natryskiem
    Zraszasz czary swe wszystkie
    Wiem że czeka aż wyschniesz
    Już inny pan

    Korzystasz już nie dla mnie
    Ze stacji pomp
    Lecz choć ból w otchłań pcha mnie
    Ty kąp się, kąp
    Chcę, by schludność twa kwitła
    Kąpiel tobie nie stygła
    Choć podcięłaś mi skrzydła
    Strąciłaś w głąb

    I tylko pomyśl sobie w dogodniejszej porze
    O tym, co już bez ciebie kąpać się nie może
    Boże!

    Już kąpiel twa nie dla mnie
    Nie dla mnie plusk
    Każda kropla w twej wannie
    Mój drąży mózg
    Smukłe ciało trąc frotem
    Nie pamiętasz już o tem
    Jak czekałem z łopotem
    Spragnionych ust

    To nie do wiary, że niedawno tak to było
    W słuchawce głos, kochanie dzwonisz, jak to miło
    A gdy pytałem, czy to z kranu gdzieś tak siąpie
    Mówiłaś, tak, bo ja się często kąpię
    Tak jeszcze wczoraj powiedziałabyś
    Tak jeszcze wczoraj, bo już dziś...

    Ty kąpiesz się nie dla mnie ...


  • Gość: Huda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 17:37

    Miłość doskonała

    zdarza się zaiste rzadko...
    By kochac trzeba mieć ciągle w sobie
    wiedzę mędrca, giętkość dziecka,
    wrażliwość artysty,
    subtelność filozofa, pokorę świętego,
    tolerancję uczonego oraz hart ducha właściwy nielicznym.

  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 01:39
    Wspomnienie

    Mimozami jesień się zaczyna
    Złotawa, krucha i miła
    To ty, to ty jesteś ta dziewczyna
    Która do mnie na ulicę wychodziła
    Od twoich listów pachniało w sieni
    Gdym wracał zdyszany ze szkoły
    A po ulicach w lekkiej jesieni
    Fruwały za mną jasne anioły

    Mimozami zwiędłość przypomina
    Nieśmiertelnik żółty październik
    To ty, to ty moja, jedyna
    Przychodziłaś wieczorami do cukierni
    Z przeomdlenia, z przemodlenia senny
    W parku płakałem szeptanymi słowy
    Chłodzik z chmurek prześwitywał jesienny
    Od mimozy złotej majowy

    Ach z czułymi przemiłymi snami
    Zasypiałem z nim gasnącym o poranku
    W snach dawnymi bawiąc się wiosnami
    Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką

  • Gość: Kalina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 23:56
    Poszli przez rowy
    kaczencow pelne
    przez ploty
    z ksiezycowego drutu
    nad zielony staw
    do stodoly cieplej i zoltej
    jak sloma

    Matka Boska
    sowe wrzeszczaca
    z dachu zdjela
    Odeszla usmiechnieta
    ze zgorszona sowa
    pod pacha

    Nie pamietam kto to napisal
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.01.04, 02:05
    Jonasz Kofta

    Samba na rozstanie

    Nie, nie możesz teraz odejść
    Kiedy cała jestem głodem
    Twoich oczu, dłoni twych
    Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze
    Nim odbierzesz mi powietrze
    Zanim wejdę w wielkie nic

    Nie, nie możesz teraz odejść
    Jestem rozpalonym lodem
    Zrobię wszystko, tylko bądź
    Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
    Płonę, płonę, płonę, płonę...
    Zimnym ogniem czarnych słońc

    Nie, nie możesz teraz odejść
    Popatrz listki takie młode
    Nim jesieni rdza i śmierć
    Bądź - proszę cię na rozstań moście
    Nie zabijaj tej miłości
    Daj spokojnie umrzeć jej

  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 02:20
    Muzyka i slowa Leonard Cohen.
    Genialne tlumaczenie - Maciej Zembaty

    Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób

    Kochałem cię dziś rano
    Ust naszych ciepła słodycz
    Jak senna złota burza
    Nade mną twoje włosy
    Przed nami na tym świecie
    Już inni się kochali
    I w mieście albo w lesie
    Też tak się uśmiechali
    A teraz trzeba zacząć
    Rozłączać się po trochu
    Twe oczy posmutniały
    Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób

    Na pewno cię nie zdradzę
    Odprowadź mnie do rogu
    Ty wiesz że nasze kroki
    Zrymują się ze sobą
    Twa miłość pójdzie ze mną
    A moja tu zostanie
    I tak się będą zmieniać
    Jak brzeg i morskie fale
    Czy miłość to kajdany ?
    Nie mówmy lepiej o tym
    Twe oczy posmutniały
    Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób

    Kochałem cię dziś rano
    Ust naszych ciepła słodycz
    Jak senna złota burza
    Nade mną twoje włosy
    Przed nami na tym świecie
    Już inni się kochali
    I w mieście albo w lesie
    Też tak się uśmiechali
    Czy miłość to kajdany ?
    Nie mówmy lepiej o tym
    Twe oczy posmutniały
    Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób



  • Gość: Ichwan As Safa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 02:25
    Cudowne.
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 02:32
    A teraz orginal Cohena:

    I loved you in the morning

    I loved You in the morning
    Our kisses deep and warm
    Your hair upon the pillow
    Lake a sleepy golden storm
    Yes, many loved before us
    I know that we are not new
    In city and in forest
    They smiled like me and You
    But now it's come to distances
    And both of us must try
    Your eyes is soft with sorrow
    Hey that's no way to say goodbye

    I'm not looking for another
    As I wander in my time
    Walk me to the corner
    Our steps will always rhyme
    You know my love goes with You
    As Your love stays with me
    It's Just the way it changes
    Like the shoreline and the sea
    But let's not talk of love or chains
    And things we can't untie
    Your eyes is soft with sorrow
    Hey that's no way to say goodbye

    I loved You in the morning
    Our kisses deep and warm
    Your hair upon the pillow
    Lake a sleepy golden storm
    Yes, many loved before us
    I know that we are not new
    In city and in forest
    They smiled like me and You
    But let's not talk of love or chains
    And things we can't untie
    Your eyes are soft with sorrow
    Hey, that's no way to say goodbye.


  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.01.04, 02:19
    Jonasz Kofta

    Ździebełko - Ciepełko

    Wiem, że miłość jest udręką
    Bo się wszystkiego od niej chce
    Ja pragnę mało, malusieńko
    A właściwie jeszcze mniej

    Ździebełko ciepełka
    W codziennych piekiełkach
    W wyblakłym na szaro obłędzie
    Różowa perełka, ździebełko ciepełka
    Znów wiem, że jakoś to będzie

    Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
    I biedne się czuje, niczyje
    Ciepełka ździebełko
    Ździebełko ciepełka
    Wystarczy i ewszystko przemija

    Ździebełko ciepełka
    Diamencik ze szkiełka
    Czułości kropelka na listku
    Ciepełka ździebełko
    Tkliwości światełko
    W twych oczach wystarczy za wszystko

    Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
    Uczuć, w których spalę się
    Jesteśmy przecież łatwopalni
    Dla mnie najważniejsze jest:
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 23.01.04, 02:29
    O! gdzie miłość stawia siatki,
    Nie figlujcie, moje dziatki!
    Bo z miłością figlów nie ma:
    Jak was złapie, to zatrzyma!

    [Aleksander Fredro]
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.01.04, 02:31
    Gość portalu: Emily napisał(a):

    > O! gdzie miłość stawia siatki,
    > Nie figlujcie, moje dziatki!
    > Bo z miłością figlów nie ma:
    > Jak was złapie, to zatrzyma!
    >
    > [Aleksander Fredro]
    -------------
    Hmmm? wink
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 23.01.04, 02:36
    Stoimy w pustce, samotni --
    ziemia daleko przed nami,
    -- przemień mnie w gwiazdę! -- dotknij
    serca wargami --


  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 25.07.04, 07:41
    Miłość

    O nieba płynnych pogód,
    o ptaki,o natchnienia.
    Nie wydeptana ziemia,
    nie wyśpiewane Bogu
    te drzewa,te kaskady
    iskier,ten oddech nieba,
    w ramionach jak w kolebach
    zamknięty.Jak cokoły
    drzewa z szumem na poły;
    serca jak dzbany łaski,
    takie serca jak gwiazdki,
    takie oczu obłoki,
    taki lot-za wysoki.

    Słońce,słońce w ramionach
    czy twego ciała kryształ
    pełen owoców białych,
    gdzie zdrój zielony tryska,
    gdzie oczy miękkie w mroku
    tak pół mnie,a pół Bogu.

    Twych kroków korowody
    w urojonych alejach,
    twe odbicia u wody
    jak w pragnieniach,nadziejach
    Twoje usta u żródeł
    to syte,to znów głodne,
    i twój uśmiech i płakanie
    nie odpłynie,zostanie.
    Uniosę je ,przeniosę
    jak ramionami-głosem
    w czas daleki,wysoko,
    w obcowanie obłokom.

    K.K.Baczyński.


  • limakty 23.12.03, 16:55
    Widzisz. Tu na FA nie da się rozmawiać. Jak zaproponowałem , by dyskutować
    rzeczowo (nawet ostro, ale nie obrażając adwersarza), to rzuciła się na mnie
    wataha idiotów... Bałem sie wtedy wejść w ten wątek, by go ze względu na moją
    obecność nie rozpirzyli.
    Jeszcze raz pytam- czy można FA zamienić na forum dyskusyjne , bez tej
    wszechobecnej nienawiści?

    LIMAKTY
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 25.12.03, 12:34
    ANTONI SŁONIMSKI
    Ten jest z ojczyzny mojej

    Ten, co o własnym kraju zapomina
    Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
    Bratem się czuje Jugosłowianina,
    Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,

    Z matką żydowską nad pobite syny
    Schyla się, ręce załamując z żalem,
    Gdy Moskal pada – czuje się Moskalem,
    Z Ukraińcami płacze Ukrainy.

    Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
    Francuzem jest, gdy Francja cierpi – Grekiem,
    Gdy naród grecki z głodu obumiera.
    Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.
    1943
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 31.12.03, 21:56
    Wisława Szymborska

    Nic dwa razy

    Nic dwa razy się nie zdarza
    i nie zdarzy. Z tej przyczyny
    zrodziliśmy się bez wprawy
    i pomrzemy bez rutyny.

    Choćbyśmy uczniami byli
    najtępszymi w szkole świata,
    nie będziemy repetować
    żadnej zimy ani lata.

    Żaden dzień się nie powtórzy,
    nie ma dwóch podobnych nocy,
    dwóch tych samych pocałunków,
    dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

    Wczoraj, kiedy twoje imię
    ktoś wymówił przy mnie głośno,
    tak mi było, jakby róża
    przez otwarte wpadła okno.

    Dziś, kiedy jesteśmy razem,
    odwróciłam się ku ścianie.
    Róża ? Jak wygląda róża ?
    Czy to kwiat ? A może kamień ?

    Czemu ty się, zła godzino,
    z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?
    Jesteś - a więc musisz minąć.
    Miniesz - a więc to jest piekne.

    Uśmiechnięci, wpółobjęci
    spróbujemy szukać zgody,
    choć różnimy się od siebie
    jak dwie krople czystej wody.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 31.12.03, 22:10
    Dzieki Palnicku za przypomnienie Tuwima i Szymborskiej!. Zycze Ci szczesliwego
    i dobrego roku 2004! I pokoju wreszcie nam wszystkim. wiem, ze na to sie nie
    zanosi, ale przeciez trzeba wierzyc w lepszy swiatwink
    pozdrawiam serdecznie
    Emily
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 01.01.04, 04:49
    Emily,
    Bez marzeń nie bylibyśmy ludźmi. Życzę Ci więc spełnienia prawie wszystkich smile
    Pozdrawiam serdecznie,
    P.
  • wolf42 01.01.04, 05:11
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 01.01.04, 19:34
    A dlaczego tylko prawie wszystkich? ja ide na calego i zycze Ci Palnicku
    spelnienia WSZYSTKICH marzen, nawet tych in spewink). Te in spe sa zawsze
    najciekawsze, bo ich jeszcze nie znamy i w nich tkwi najwieksza tajemnica
    zycia, nie sadzisz? dlaczegos lubie zagadki i labirynty.
    Happy 2004! wink)
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 02:05
    Myślałem, że chcesz sobie zachować jakieś niespełnione marzenia... ot tak, żeby
    mieć za czym tęsknić.
    Jeżeli nie masz takiej potrzeby, również życzę Ci spełnienia wszelkich marzeń,
    miłości, współczucia, zdrowia, pogody ducha i tego żeby żar twojego serca trwał
    niezmieniony smile
    P.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 04.01.04, 02:31
    Myślałem, że chcesz sobie zachować jakieś niespełnione marzenia... ot tak, żeby
    >
    > mieć za czym tęsknić.
    > Jeżeli nie masz takiej potrzeby, również życzę Ci spełnienia wszelkich
    marzeń,
    > miłości, współczucia, zdrowia, pogody ducha i tego żeby żar twojego serca
    trwał niezmieniony smile
    ======
    Alez tak, naturalnie Palnicku! celowo przesadzilam z tym
    spelnieniem "wszystkich" marzen, chcialam byc szczodra. Mysle, ze marzenia sa
    procesem nieskonczonym - jedne nam sie spelniaja, inne nie, wiec je porzucamy
    albo modyfikujemy, i stale w naszych duszach rodza sie nowe. Moze ta droga i
    ten wysilek jaki stale pokonujemy w celu ich spelnienia sa wlasnie zyciem.
    Zycze Ci zycia wypelnionego marzeniami i radosnego, czasem bolesnego, marszu w
    celu ich spelnienia. Jednym slowem, zycze Ci pelni zyciawink)
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 24.01.04, 01:07
    Dni, których nie znamy

    Tyle było dni do utraty sił
    Do utraty tchu, tyle było chwil
    Gdy żałujesz tych z których nie masz nic
    Jedno warto znać, jedno tylko wiedz

    Że ważne są tylko te dni
    Których jeszcze nie znamy
    Ważnych jest kilka tych chwil
    Tych na które czekamy

    Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad
    Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
    Choć majątek prysł, on nie stoczył się
    Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

    Że ważne są tylko te dni
    Których jeszcze nie znamy
    Ważnych jest kilka tych chwil
    Tych na które czekamy

    Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy
    Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych
    Jak oddzielić nagle serce od rozumu
    Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu

    Bo ważne są tylko te dni
    Których jeszcze nie znamy
    Ważnych jest kilka tych chwil
    Tych na które czekamy

    Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy
    Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych
    Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję
    Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele

    Bo ważne są tylko te dni
    Których jeszcze nie znamy
    Ważnych jest kilka tych chwil
    Tych na które czekamy

    Marek Grechuta
  • camrut 03.01.04, 07:31
    STANISŁAW BARAŃCZAK


    "PROSTY CZŁOWIEK MÓGŁBY, DO LICHA,
    ZDECYDOWAĆ SIĘ WRESZCIE, KIM JEST"


    "Prosty człowiek mógłby, do licha, zdecydować się wreszcie, kim jest.

    Skarbnicą moralnej prawdy, czy skarbonką marnej pazerności?
    sienno-pszennym oddechem Natury? odorem braku kąpieli?

    kimś po królewsku gościnnym? nienawidzącym obcych?
    opornie niezawisłym? idącym z pochodnią na wiec?
    pełnym mądrości wieków? nie znającym się na ekonomii?

    kimś, kto ściągnie ostatnią koszulę z grzbietu, jeżeli
    przyjaciel w biedzie? kto ściąga przezornie buty (świadomy,
    że i tak ktoś to zrobi) z nóg rannego, który zań walczył?
    milczącym podmiotem historii? jej skomlącym dopełnieniem dalszym?

    kimś na zdjęciu (fotograf zakosił Pulitzera za cały cykl),
    kto stoi na tle ruin własnego domu, niemy,
    wąsaty, oszołomiony ('Jak to: był dom - i znikł?...')
    oraz budzący współczucie - dopóki nie odkryjemy,
    że wyszedł na przepustkę z policyjnych koszar,

    gdzie przez cały poranek torturował jeńców
    z tą samą próżną (albo szczerą satysfakcją) w oczach,
    bo jego prosta natura rozumie niewiele więcej
    nad to, że wojna jest stemplem: 'Dozwolony każdy akt zła'?
    Słowem: kimś, kto krzywdzi Rilkego, nie chcąc zmieścić się w jego elegii,
    czy kimś, kogo pokrzywdził Rilke, pisząc swoje elegie dla..."

    "...Hrabin? znawców? samego siebie? To chciałeś powiedzieć? Ba!
    Gdyby Rilke istotnie miał kogoś w rodzaju kolegi
    ze szkoły albo z wojska, i ten - powiedzmy, co dwa
    lata - przysyłałby mu konkretny spis paru tysięcy
    tematów, których podjęcie przez poetę byłoby rozkoszą
    dla prostych czytelników - świat może wyglądałby nieco

    inaczej... Ale tylko nieco. Niejasny jest już sam obszar,
    zatarte są granice, które chcielibyśmy widzieć na Ziemi
    prostymi jak linie boiska na stadionie, tej misce na ryk
    jednoznacznego triumfu lub nienawiści. Pragniemy,
    by na właściwej połowie ustawił się każdy z nich,

    prostych ludzi - a linia podziału rysuje się śladem i trwalszym
    niż trochę wapna na trawie, i w ogóle nie tym: innym, starszym,
    tym, którego istnienie jest stwierdzonym i potwierdzonym
    faktem - całkiem odwrotnie niż w statystycznej tabeli -

    tylko w każdym pojedynczym przypadku, postępku, nawet wiadomym
    wyłącznie swojemu sprawcy. To wiele więcej niż tekst -
    sztandar, medalik, dyplom - deklaracji przynależności:

    rzecz nie w tym, czy się słucha kwartetu czy rżnącej kapeli;
    wybór jest i trudniejszy, i, w pewnym sensie, prostszy:

    każdy człowiek w każdej sekundzie decydować musi, kim jest."
    ....
    serdecznosci


  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 03:17
    Ernest Hemingway

    Człowiek jest istotą, która całe swe życie trawi na próbach przekonania siebie,
    że jej istnienie nie jest bezsensowne.
    -------------
    Ernest nie przekonał sam siebie sad(
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 04.01.04, 03:38
    Ernest nie przekonal siebie, bo on pojmowal swoje zycie jako jednostkowe i
    odrebne od reszty zycia. Kiedy zrozumie sie, ze nasze zycie jest integralna
    czescia zycia Gai, wtedy nasza osobista smierc nie jest koncem i nie ma sie
    odczucia bezsensownosci zycia, bo ma sie przekonanie, ze nasza smierc stanie
    sie zrodlem nowych form zycia. Wtedy wie sie, ze zycie (z praktycznego,
    ludzkiego punktu widzenia) jest wieczne. Sensem zycia jest samo zycie - ktore
    jest cudem.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 16:08
    Niech żyje bal

    Życie, kochanie, trwa tyle co taniec
    Fandango, bolero, bi-bop
    Manna, hosanna, różaniec i szaniec
    I jazda i basta i stop
    Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą
    Innego kochani nie będzie
    Zanim więc serca upadłość ogłoszę
    Na bal, marsz na bal

    Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale
    Niech, żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale
    Orkiestra gra jeszcze tańczą i drzwi są otwarte
    Dzień wart jest dnia i to życie zachodu jest warte

    Szalejcie aorty gdy idę na korty
    Roboto ty w rękach się pal
    Miasta nieczułe mijajcie jak porty
    Bo życie, bo życie to bal
    Bufet, jak bufet zaopatrzony
    Zależy czy tu czy gdzieś tam
    Żyj, póki żyjesz i śmiej się do żony
    I pij zdrowie dam

    Chłoporobotnik jak boa grzechotnik
    Z niebytu wynurza się fal
    Widzi swa mamę, i tatę, i żonkę
    I rusza wyrusza na bal
    Sucha kostucha, ta miss wykidajło
    Wyłączy nam prąd w środku dnia
    Pchajmy więc taczki obłędu jak Byron
    Bo raz mamy bal

  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 04.01.04, 17:01
    Och tak, Palnicku, piekniej i soczysciej od Osieckiej trudno to bylo opisac!
    Dzieki za przypomnienie tego wiersza. Zycie to bal, bolero, rozaniec, robota,
    basta, hosanna, placz i zgrzytanie zebow, i smiech przez lzy, i zapach i
    smak... Kiedys niewatpliwie kostucha wylaczy nas z pradu a raczej zrobia to za
    nas mitochondria - nasze endosymbiotyczne bakterie. Czy to nie zalosne, ze to
    one wydaja rozkaz smierci, a nie nasz spanialy mozg, ktory tworzy traktaty
    naukowe, filozoficzne, symfonie, poematy? Natura tak perfidnie to obmyslila,
    zeby odebrac mozgowi te ostateczna decyzje, bo podejrzewam, ze on zachlanny na
    zycie, nigdy by nie zadecydowal zeby odlaczyc nas od pradu. Ale jest to rowniez
    dowodem tego jak bardzo jestesmy czescia zycia Gai i to jest pocieszajace. Moze
    w drugim zyciu zakwitniemy kwieciem debowym-klonowym, albo pszczola przeniesie
    nas na kwiat rozy i staniemy sie jej owocem? Jest tyle mozliwosci nowego zycia
    po zyciu, ze az dech zapiera! Poki co niech bal trwa i trwa... orkiestra taka
    wspaniala, choc troche zwariowana, wlasnie zagrala poleczke...
    pozdrownienia serdeczne
    E
  • Gość: polishAM IP: *.nas37.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 01.01.04, 22:36
    Drogi Palnicku, miałem kiedyś do Ciebie szacunek, kiedy w szczerych słowach na
    forum kraj jako Kraken cytowałeś fragmenty z Talmudu tyczące się Jezusa
    Chrystusa, Jego matki Panny Marii i Świętego Pawła. Nie straciłem szacunku
    również kiedy w ferworze gorącej dyskusji powiedziałeś mi, że my Katolicy
    będziemy doprowadzeni do ostateczności i przed śmiercią będziemy zmuszeni się
    obrzezać. Szanować wroga to szlachetna rzecz. Ale Ty sie zacząłeś prostytuować
    umieszczając wątek, który nie pasuje do Twojej osobowości. Czemu ta nagła
    zmiana? Zmiana frontu, strategii czy metody? My Katolicy nie damy się nabrać na
    ten nagły wylew miłości. A nawet, jeżeli się nabierzemy to tam na górze czeka
    nas weryfikacja. Oby Twoje życzenia o nieistnieniu Boga wszystkich ludzi się
    spełniły. W przeciwnym wypadku...
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 01.01.04, 23:16
    Drogi polishAM,

    Nie ja jestem Krakenem.

    Pozdr.
    P.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 02.01.04, 01:23
    Musze przyznac, ze z wiekszoscia tekstu zgadzam sie.
    Niestety ponizsze:

    " Wszy
    > stko
    > czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności
    > ,
    > niezależnie od tego kim , lub czym są."

    - jest chyba jakims nieporozumieniem. No bo jak mozna kochac i miec szacunek do
    kazdego bez wyjatku?
    Tak 'kochaja' tylko psy, my ludzie mamy rozum i nim sie kierujemy.
    A to oznacza, ze jestesmy wstanie rozrozniac dobro od zla, ludzi zaslugujacych
    na szacunek od ludzi zaslugujacych na pogarde.
    Tym w koncu roznimy sie od zwierzat.
    Czy popelniam jakis blad?

  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.01.04, 11:53
    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

    > Musze przyznac, ze z wiekszoscia tekstu zgadzam sie.
    > Niestety ponizsze:
    >
    > " Wszystko czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i
    > godności, niezależnie od tego kim , lub czym są."
    >
    > - jest chyba jakims nieporozumieniem. No bo jak mozna kochac i miec szacunek
    > do kazdego bez wyjatku?
    > Tak 'kochaja' tylko psy, my ludzie mamy rozum i nim sie kierujemy.
    > A to oznacza, ze jestesmy wstanie rozrozniac dobro od zla, ludzi
    > zaslugujacych na szacunek od ludzi zaslugujacych na pogarde.
    > Tym w koncu roznimy sie od zwierzat.
    > Czy popelniam jakis blad?
    ----------------
    Myślę, że poszedłeś w kierunku oceny człowieka a tu chodzi jedynie o "warunki
    początkowe" - jak mi się zdaje.
    "Wszystko czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i
    godności, niezależnie od tego kim , lub czym są."
    Ja zdanie to rozumiem tak, że powinniśmy wychodzić do nieznanego sobie
    człowieka z założeniem iż to dobry człowiek i tratować z szacunkiem jego prawa
    i godność niezależnie czy jest on biednym cyganem, ciemnoskórym kloszardem,
    niewykształconym rolnikiem, bezdomnym bezrobotnym czy prezesem firmy.
    Myślę, że chodzi tu też o miłosierne traktowanie zwierząt, również tych
    przeznaczonych do uboju.
    Sądzę, że ważnym uczuciem, które można by dodać do już wymienionych w tym
    zdaniu jest współczucie. Rozumiane również jako próba wejścia w połozenie
    danego człowieka i chęć zrozumienia jego postępowania widzianego z jego punktu
    widzenia.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 02.01.04, 16:42
    Z ta Twoja interpretacja zgadzam sie i mam nadzieje taka byla przeslanka
    oryginalnego tekstu.
    Zawsze wychodze z zalozenia, ze nieznana mi osoba jest warta mego szacunku i
    poznania, oczywiscie do momentu gdy okaze sie odwrotnie.
    W mysl zasady "Trust but verify" - chyba Reagan to powiedzial o ZSRR.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.01.04, 21:17
    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

    > Z ta Twoja interpretacja zgadzam sie i mam nadzieje taka byla przeslanka
    > oryginalnego tekstu.
    > Zawsze wychodze z zalozenia, ze nieznana mi osoba jest warta mego szacunku i
    > poznania, oczywiscie do momentu gdy okaze sie odwrotnie.
    > W mysl zasady "Trust but verify" - chyba Reagan to powiedzial o ZSRR.
    ===============
    Pełna zgoda!
  • Gość: Huda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 17:28
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.01.04, 21:51
    Ballada o walizce

    Pewnego razu rozstać się przyszło
    Na jakimś dworcu, może nad Wisłą
    Komuś kto w życiu widział już wszystko
    Z własną walizką

    Zjechali razem chyba pół świata
    Siekły ich mrozy, grzały ich lata
    On na walizce rany wciąż łatał
    Za łatą łata

    Nosił w niej rady jeszcze od matki
    Były tam wiersze i polne kwiatki
    Lecz nie pojadą w swój rejs ostatni
    Takie manatki

    Bo przyszedł pociąg prosto do nieba
    Powiedział stary kochana przebacz
    Po co mam w niebie chodzić z walizką
    Tam mają wszystko

    Andrzej Sikorowski


  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 31.01.04, 08:57
    Jacek Kaczmarski

    Diabeł mój

    Nie nauczono mnie paciorka,
    Nigdy nie byłem u spowiedzi,
    Więc od czupryny do rozporka
    Niejeden diabeł we mnie siedzi.

    Prócz tych, co dbają o natchnienie
    Samopoczucie i rozkosze,
    Szczególnie tego sobie cenię,
    Którego w kręgosłupie noszę.

    Tak mi usztywnił karku kręgi,
    Że mimo groźby i namowy -
    Ani kazanie, ani pręgierz
    Nie zdoła mi pochylić głowy.

    Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę
    Tym, co potrafią ujść zatraty
    I łączą swe talenty owcze
    W stada wzajemnej aprobaty.

    Przez to kalectwo - zdrowych ranię,
    Na pogodzonych ściągam biedę,
    Wszelkie zbiorowe pojednanie
    Obracam w "jedność - minus Jeden",

    Ani nie bronię się pogardą,
    Ani nie brudzę się popiołem,
    Lecz będę żył i umrę - hardo,
    Chcąc nie chcąc - z podniesionym czołem.

    Jeżeli hardzi Stwórcę brzydzą -
    Niech mi odmówi odkupienia.
    Choć chyba mnie zrozumie, widząc,
    Że też samotnie trwa w przestrzeniach.

    Bo czym są moje grzechy małe,
    Gdy On pokornych ma - miliony.
    Rzadko Mu głowę zawracałem
    I tylko - w imię odtrąconych.

  • Gość: MK IP: *.dip.t-dialin.net 02.01.04, 22:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 01:59
    List św.Jana 4

    O źródle miłości

    19 My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

    20 Jeśliby ktoś mówił: "Miłuję Boga", a brata swego nienawidził, jest kłamcą,

    albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga,

    którego nie widzi.

    21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i

    brata swego.

    List do Galatów 5

    5 My zaś z pomocą Ducha, na zasadzie wiary wyczekujemy spodziewanej

    sprawiedliwości.

    22 Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość,

    dobroć, wierność,

    23 łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa [6]
  • wolf42 04.01.04, 04:10
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 07:45
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • wolf42 04.01.04, 07:51
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 07:57
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • wolf42 04.01.04, 08:03
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 08:18
    To nie kloaka w której przywykłeś się taplać i skąd czerpiesz
    swoją "wrażliwość" i słownictwo.
    To wątek o człowieczeństwie a nie o zbydlęceniu, chamie z chama wink
    Więcej już nie będę reagował na twoje nienawistne, prymitywne rzygowiny - pa!
  • wolf42 04.01.04, 08:56
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > To nie kloaka w której przywykłeś się taplać i skąd czerpiesz
    > swoją "wrażliwość" i słownictwo.
    > To wątek o człowieczeństwie a nie o zbydlęceniu, chamie z chama wink
    > Więcej już nie będę reagował na twoje nienawistne, prymitywne rzygowiny - pa!

    A czy Ty wiesz,ze ja kocham Cie wiecej niz ktokolwiek na tym swiecie?
    Pewnie,nie,bo znaczenie przypisujesz slowom,ktore nic nie znacza.
    Ten Twoj watek jest wspanialy,i wiecej takich by sie tu przydalo.
    Nie martw sie,moja obrzydliwosc slow jest gra,pokazujaca obrzydliwosc
    tego swiata,nic wiecej.
    Wydaje mi sie,ze pasuje to jak ulal na Twoj watek o czlowieczenstwie;
    gdybys Ty przypadkowo poznal innych ludzi,to by Ci mozg stanal w poprzek,
    i zwatpilbys w jakiekolwiek czlowieczenstwo.
    Niestety,ale akurat tutaj nie ma takich,bo tacy nie pisza po forum.
    Nie pisza po nim ci i tamci,tylko przecietni,tacy jak my.

    pozdrowienia
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 25.01.04, 21:49
    Mantra Dalajlamy na trzecie tysiąclecie

    1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia wiążą się z wielkim
    ryzykiem.
    2. Gdy coś tracisz nie przegap tej wewnętrznej lekcji.
    3. Stosuj zasadę 3S: szacunek dla siebie, szacunek dla innych, stuprocentowa
    odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.
    4. Pamiętaj, że nie otrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym
    zrządzeniem losu.
    5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je mądrze łamać.
    6. Nie pozwól aby mała niezgoda zburzyła wielką przyjaźń.
    7. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, natychmiast poczyń kroki aby
    go naprawić.
    8. Codziennie spędź trochę czasu w samotności.
    9. Bądź otwarty na zmiany, ale nie porzucaj swoich wartości.
    10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią.
    11. Prowadź dobre, godne życie. Kiedy się zestarzejesz i będziesz je wspominał,
    będziesz mógł się nim cieszyć jeszcze raz.
    12. Atmosfera miłości we własnym domu jest podstawą twojego życia.
    13. Podczas sprzeczki z kochanymi osobami odnoś się tylko do aktualnej
    sytuacji, a nie przywołuj przeszłości.
    14. Dziel się swoją wiedzą. To droga do nieśmiertelności.
    15. Okaż przyjaźń Twojej planecie Ziemi.
    16. Raz w roku udaj się do miejsca w którym jeszcze nie byłeś.
    17. Pamiętaj, że najlepsze partnerstwo to takie w którym Wasza wzajemna miłość
    przewyższa Wasze wzajemne potrzeby.
    18. Oceniaj swój sukces poprzez pryzmat tego, z czego musiałeś zrezygnować aby
    go osiągnąć.
    19. Podchodź do miłości i gotowania z beztroskim oddaniem.
    „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
    tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia, moja
    prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
    meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
    jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszystko
    czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności,
    niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i szacunek
    w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a powodowani
    poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni czy
    prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpienia
    będziemy szczęśliwi.” - Dalajlama.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.01.04, 09:02
    Jan Tadeusz Stanisławski

    Cykl. O wyższości Świąt Wielkiejnocy nad Świętami Bożego Narodzenia.

    Dlaczego?

    Pytają nas często studenci jak to się dzieje, że raz głosimy wyższość Bożego
    Narodzenia - a raz Wielkiejnocy. Czy nas to nie razi, i czy nie uważamy
    tego za niemoralne. A nade wszystko - co jest powodem. Odpowiadamy co jest tego
    powodem. Oto on: koniunkturalizm.
    Tak jest. Albowiem, gdy mamy bliżej Boże Narodzenie - wtedy głosimy jego
    wyższość.
    Wypieramy się tej wyższości, gdy tylko bliziutko Wielkanoc.
    Już widzimy jak Czytelnikom jeżą się włosy na głowie na taki wszech ogarniający
    cynizm niegodny humanisty ze skłonnością do socjalizowania. Już słyszymy jak co
    poniektóra matka zatyka ucho dziecka na takie dictum. Już nam wiadomo, który to
    publicysta katolicki zagrzmi przeciw nam na łamach swego organu, o sianiu
    defetystycznych i obcych nam miazmatów.

    I tu niestety, wszyscy oni zostaną haniebnie zaskoczeni i sromotnie pobici.
    Przy czym nie chodzi nam nawet o to, że pierwsi jawnie przyznaliśmy sie do tego
    copowszechnie istnieje (bo cóż to za odwaga stanąć po stronie większości !).
    Chodzi nam o zaćmienie umysłowe ogarniające ludzi, których można by podejrzewać
    przynajmniej o rozsądek jeżeli już nie o materialistyczny światopogląd.
    Przyjrzyjmy się bowiem sprawie jasno, a zróbmy to na przykładach. Oto ...
    bocian. Czyż nie jest on klasycznym przykładem koniunkturalisty, który czuje
    pismo nosem i wie kiedy wrócić do Polski ? ... A co się dzieje z bocianem
    nonkonformistą, który chciałby wrócić w lutym ?!... Lepiej nie mówmy.
    Oto pączki drzew ulegające koniunkturze wiosny!... Oto niedźwiedź umykający
    przed zimą do jamy. Oto człowiek koniunkturalista odziewający się w kożuch
    zimą, a nie latem. Oto rolnik, którego cynizm posunął się wręcz do granic
    nieprzyzwoitości, bo jak można hodować coraz dorodniejszą trzodę chlewną
    wiedząc, że państwo za to właśnie lepiej płaci ? ... A robotnik, przekraczający
    normy z chęci zysku i taniego poklasku ?... A student uczący się lepiej dla
    uznania w oczach dziekana ?... A młodzież zdająca matury, mimo, że wiedząca
    dobrze o tym, iż dzięki temu będzie popychana w kierunku studiów i bezrobocia?

    Jakże cudownie żyją sobie społeczeństwa niekoniunkturalne ! Nie sieją, nie
    orzą, z głodu umierają i czyste sumienie mają.
    Przyjemni zatem są ci ludzie, którzy właśnie uważają, że za wszelką cenę należy
    mieć własne zdanie. Własne zdanie, bo rację - niekoniecznie.
    Albowiem zdanie - to sprawa więcej gramatyczna, Racja natomiast - to rzecz z
    dziedziny logiki, czyli nauki o prawdzie. Można niegramatycznie mówić prawdę ,
    ale nie sposób mówić bzdur poprawną polszczyzną. Język natychmiast zdemaskuje
    to, co fałszuje głowa.
    Stąd niebezpieczne jest upieranie się przy własnych zdaniach, gdy demaskują one
    fałsz. Warto z nich zrezygnować i być z tego nawet dumnym. Choćby za cenę
    okrzyknięcia koniunkturalistami.

    I to by było na tyle.
  • Gość: Pawel IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.04, 17:05
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Icek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 20:16
    Autor: Gość: Mosze IP: 5.5R* / *.cust.bezeqint.net

    Data: 09.01.2004 07:14


    "Trzy drzewa rosnące na wzgórzu rozmawiały o swoich marzeniach i
    nadziejach. Pierwsze z nich powiedziało: "Mam nadzieje, że pewnego dnia
    będę ozdobną skrzynią, w której trzymane będą klejnoty i każdy będzie
    mógł zobaczyć moje piękno." Wtedy drugie drzewo powiedziało: "Może
    pewnego dnia stanę się potężnym statkiem. Uniosę na swym pokładzie króla
    i królową i popłyniemy poprzez szerokie wody aż na krańce świata. I
    każdy będzie czuł się bezpiecznie, z powodu solidności kadłuba, który ze
    mnie będzie zbudowany." W końcu trzecie drzewo powiedziało: "Chce
    rosnąć, aby być najwyższe i najbardziej proste w całym lesie. Ludzie
    zobaczą mnie na szczycie wzgórza i będą spoglądać na moje gałęzie, i
    myśleć o niebie i o Bogu i o tym, jak blisko Jego jestem". Po kilku
    latach modlitwy o to, aby ich marzenia się spełniły, grupa drwali
    natknęła się na nie. Kiedy zbliżyli się do pierwszego drzewa jeden z
    nich rzekł: "To tutaj wygląda na silne, wydaje mi się, że będę mógł
    sprzedać je stolarzowi" i zaczęli je ścinać. Drzewo było szczęśliwe,
    ponieważ wiedziało, ze stolarz zrobi z niego piękną skrzynie. Przy
    drugim, drwal powiedział: "To drzewo również wygląda na mocne,
    powinienem je sprzedać do stoczni" i drugie drzewo również było
    szczęśliwe, bo wiedziało, że jest to dla niego możliwość stania się
    potężnym statkiem. Kiedy drwal podszedł do trzeciego drzewa, drzewo było
    przerażone, gdyż wiedziało, ze jeżeli zostanie ścięte, jego marzenia się
    nie spełnią. Jeden z drwali postanowił sobie je zabrać. Wkrótce po
    przybyciu do stolarza, z pierwszego drzewa zostały zrobione karmniki i
    żłoby dla zwierząt. Zostało więc postawione w stodole i wypełnione
    sianem. To wcale nie było to, o co drzewo się modliło. Drugie drzewo
    zostało cięte i zrobiono z niego małą łódkę rybacka. Skończyły się jego
    sny o staniu się potężnym statkiem i braniu na swój pokład koronowanych
    głów. Trzecie z nich zostało pocięte na wielkie belki i pozostawione w
    ciemności.Lata mijały, i drzewa zapomniały już o swoich marzeniach.
    Pewnego dnia mężczyzna i kobieta weszli do szopki. Kobieta urodziła i
    położyła Dziecię na sianie, wypełniającym żłobek zrobiony z pierwszego
    drzewa. Drzewo mogło odczuć powagę tego wydarzenia i wiedziało, że nosi
    największy skarb wszechczasów. Minęło nieco lat. Grupa ludzi wybrała się
    na połów w łódce zrobionej z drugiego drzewa. Jeden z nich był bardzo
    zmęczony i ułożył się do snu. Kiedy wypłynęli na szerokie wody, zerwała
    się burza i drzewo pomyślało, że nie będzie wystarczająco silne, aby
    zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Mężczyźni obudzili śpiącego, a on wstał
    i powiedział "Pokój!", a wtedy burza ustała. Wtedy już drzewo wiedziało,
    że ma na swoim pokładzie Króla królów. W końcu przyszedł ktoś i zabrał
    trzecie drzewo. Było niesione ulicami, tłum zaś kpił z Człowieka, który
    je niósł. Kiedy się zatrzymali, Człowiek ten został przybity gwoździami
    do drzewa i podniesiony, aby umierać na szczycie wzgórza. Kiedy nadeszła
    niedziela, drzewo zrozumiało, że było wystarczająco silne, aby stać na
    szczycie wzgórza i być tak blisko Boga jak tylko możliwe, ponieważ to na
    nim został ukrzyżowany Jezus.
    Kiedy wydaje ci się, że wszystko idzie nie po twojej myśli, zawsze
    wiedz, ze Bóg ma dla ciebie pewien plan. Jeśli Mu zaufasz, obdarzy cię
    hojnie. Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w
    jaki to sobie wyobrażało. My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec
    nas. Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale Jego drogi
    są zawsze najlepsze."

    /Autor nieznany/
  • Gość: Kimo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 00:14
    Dlaczego Polacy nie stosują się do tej genialnej reguly?
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 25.01.04, 03:09
    Jacek Kaczmarski

    Legenda o miłości

    On ją dostrzegł nagle, ona go dojrzała
    I świat im zniknął z oczu, jak z dmuchawca puszek.
    Ciało - jak powietrza - zapragnęło ciała
    I czujnie się jęły obwąchiwać dusze.

    Tyle niepewności i odwagi tyle!
    Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...

    Liczyli razem gwiazdy, biedronki i ptaki,
    Bo na siebie liczyć nie śmieli na razie.
    Każdy gest - sygnałem, każdy uśmiech - znakiem,
    Los - szyderczym szyfrem, astrologią wrażeń.

    Tyle prawd przewrotnych i tajemnic tyle!
    Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...

    Aż wręczył jej tulipan: prężny, łebski, gładki,
    Purpurą nabrzmiały, jak płonącym mrokiem.
    A ona na to róży rozchyliła płatki,
    By spłynęły po nich życionośne soki.

    Tyle tkliwych lęków w nieuchronnej sile!
    Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...

    Misterium energii - wulkan, błyskawice,
    Szramy po pazurach i chwalebne sińce;
    Zachłanną bachantkę skrzesał z bladolicej,
    Ona - z trubadura - swego barbarzyńcę.

    Tyle zapamiętań i przebudzeń tyle!
    Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...

    Gniazdo i pisklęta, spełnione pragnienia,
    Uznali więc, że teraz stać ich już na wszystko:
    Za dnia naprawiali usterki istnienia,
    Nocą przy kominku strzegli paleniska.

    Tyle dobrej woli, próżnych trudów tyle!
    Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...

    On ją zaczął zdradzać, choćby i w marzeniach,
    Ona drżała - czując cudzych oczu dotyk...
    Czas im siebie skąpił na wspólne olśnienia,
    W bitwy się zmieniały codzienne kłopoty.

    Tyle w nich oskarżeń i winy w nich tyle!
    Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę.

    I dopadł ich spokój. Ani się spostrzegli -
    Już grzali zziębłe stopy, choć wygasł kominek.
    I jeszcze z nawyku stare kłótnie wiedli,
    Gdzie miłość błądziła, jak zbędny przecinek.

    Tyle niespełnienia i przesytu tyle!
    Ale już wiedzieli, że tylko przez chwilę...

    Aż jemu się zmarło i ona w ślad za nim
    Odeszła między gwiazdy, ptaki i biedronki.
    Wszak byli na wieczność w sobie zakochani,
    Nie cierpiąc nawet w kłótniach najkrótszej rozłąki.

    Tyle było życia - konania w nich tyle...
    Ani nie poczuli, że tylko przez chwilę.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 25.01.04, 23:19
    ciekawy jest przylądek wszelkiej nadziei
    tu namiętności świecą
    jak miedziane wazy
    czyste
    tu się unoszą opary
    namiętności

    miłość
    ubrana w krótki płaszcz
    drżący z niecierpliwości
    z kolanami pod brodą
    w kącie
    oczy - latarnie
    wysyła w mrok
    oczy - płoną

    /H. Poswiatowska/
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 16.02.04, 23:24
    Stanislaw Ignacy Witkiewicz

    "Najgorszy jest półnonsens życia osobistego i
    społecznego, najgorsza jest połowiczność w ogóle, ta
    zasadnicza cecha naszej epoki"

    Czyż nie wystarczy spojrzeć na ostatni dzień swojego
    życia aby utwierdzić się w przekonaniu, jak słuszny jest
    ten aforyzm?
    A kiedy ostatnio Ty dokonałeś wyboru, który zawracałby
    Cię z obranej drogi, był nieodwracalny, nie był
    "połowiczny".

    Dawno?

    Zobacz, życie jest właśnie takie, kiedy już dochodzimy do
    wniosku, że dokonywane wybory prowadzą nas z prądem
    rzeki, okazuje się, że za dużo mamy do stracenia, boimy
    się, że nagle staniemy się dziwni dla reszty społeczeństwa,
    które świetnie się czuje zamknięte w swych rolach.

    Dużo łatwiej prościej i przyjemniej jest zgadzać się z
    tym co podają nam, wpychają, czasami potykamy się o to -
    weź mnie, chipsy friko uratują Ci życie, proszę studiuj,
    zarabiaj pieniądze, choć upijemy się razem, nie kochasz
    mnie? -jestem Twoja, każdy musi mieć telefon komórkowy,
    rodzice Cię kochają, przecież to świetna okazja!, on może
    być ci potrzebny, dlaczego nie pijesz? pij! ! .Pij więcej
    wtedy mniej się pamięta i mniej boli.
    Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie widzę drogi
    ucieczki, nie wiem czy znajdę ją kiedykolwiek?, czy nie
    będzie już wtedy za późno?
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 17.02.04, 03:56
    > Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie widzę drogi
    > ucieczki, nie wiem czy znajdę ją kiedykolwiek?, czy nie
    > będzie już wtedy za późno?
    =====
    Jakze trafne sa slowa Witkacego i Twoje(?). Polowicznosc lub czastkowosc
    naszego istnienia jest jednak znamieniem wszelkiego zycia. Bo czymze ono jest?
    Organizacja materii zdolna do pokonywania entropii? Ta sama materia, z ktorej
    sklada sie woda, ziemia i powietrze - tworzy nas. W tej chwili atom wegla
    wbudowany w nasze tkanki jest "zyciem", za chwile wytchniety jako C02 juz nim
    nie jest, lecz ponownie moze nim sie stac. Nieznosna czastkowosc instnienia!
    lecz jakze kojaca, bo daje nam swiadomosc wieczosci zycia (w ziemskiej skali
    naturalnie). Nie wiem, czy trzeba szukac drog ucieczki od tej czastkowosci,
    skoro ona jest integranie wpisana w samo zycie. Moze lepiej znalezc w niej sens
    instnienia? W zyciu nic nie jest jednoznaczne ani ostateczne i moze w tym jego
    najwiekszy urok - ze nie wiemy kogo spotkamy jutro lub za rogiem, ani kim jutro
    sami bedziemy.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 18.02.04, 07:45
    Gość portalu: Emily napisał(a):

    > Jakze trafne sa slowa Witkacego i Twoje(?). Polowicznosc lub czastkowosc
    > naszego istnienia jest jednak znamieniem wszelkiego zycia. Bo czymze ono
    jest?
    > Organizacja materii zdolna do pokonywania entropii? Ta sama materia, z ktorej
    > sklada sie woda, ziemia i powietrze - tworzy nas. W tej chwili atom wegla
    > wbudowany w nasze tkanki jest "zyciem", za chwile wytchniety jako C02 juz nim
    > nie jest, lecz ponownie moze nim sie stac. Nieznosna czastkowosc instnienia!
    > lecz jakze kojaca, bo daje nam swiadomosc wieczosci zycia (w ziemskiej skali
    > naturalnie). Nie wiem, czy trzeba szukac drog ucieczki od tej czastkowosci,
    > skoro ona jest integranie wpisana w samo zycie. Moze lepiej znalezc w niej
    > sens instnienia? W zyciu nic nie jest jednoznaczne ani ostateczne i moze w
    > tym jego najwiekszy urok - ze nie wiemy kogo spotkamy jutro lub za rogiem,
    > ani kim jutro sami bedziemy.
    ------------
    Emily, zgadzam się z Tobą. Ten półnonsens życia jest chyba jednocześnie
    największym jego urokiem. Również płynność bytu i jego nieustanna zmienność o
    nim stanowi; choć większość ludzi pragnie stałości oraz niezmienności i trawi
    na uzyskanie jej wiele energii - a to przecież nieosiągalne wink
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 19.02.04, 02:37
    Między nami nic nie było!
    Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
    Nic nas z sobą nie łączyło
    Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
    Prócz tych woni, barw i blasków
    Unoszących się w przestrzeni,
    Prócz szumiących śpiewem lasków
    I tej świeżej łąk zieleni;
    Prócz tych kaskad i potoków
    Zraszających każdy parów,
    Prócz girlandy tęcz, obłoków, Prócz natury słodkich czarów;
    Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
    Z których serce zachwyt piło,
    Prócz pierwiosnków i powojów
    Między nami nic nie było!

    /Adam Asnyk/
  • Gość: Palnick IP: 194.17.229.* 22.02.04, 02:06
    Było między nami

    Przecież było było proszę pani tyle kłótni między nami
    Tyle słów płynących łzami, tyle listów
    Więc to chyba jednak moja droga nie było znowu takie nic

    Choć w pudełku Twoje listy, a w szufladzie me rysunki
    Chociaż dawno zapomniane śmiechy, żale, pocałunki
    To co było kiedyś między nami musi sobie jeszcze gdzieś tam żyć

    Ja nie chcę wcale walczyć z czasem, wspomnieniami
    Bo w przemijaniu drzemie cały życia smak
    Spojrzę raz tylko i uśmiechnę się ot tak
    Do paru chwil co były kiedyś między nami

    Tyle było wojen, zwycięstw, telefony i piwnice
    Wiele ławek, wiele ulic wieczorami
    I pomyśleć, że nam wtedy wystarczało całkiem tak po prostu być

    Wtedy było proszę pani takie niebo ponad nami
    I ulice z kałużami złotych liści
    Więc to chyba jednak moja droga nie było znowu takie nic...

    Grzegorz Turnau /śpiewa/

  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 22.02.04, 05:30
    Tak, pamiętam…
    była wtedy między nami
    cicha przestrzeń
    wypełniona snami

    w niej forsycje, szopy pracze, sowy
    grona bólu, płatki płaczu
    nieme rozmowy

    Spotkaliśmy się, pamiętasz?
    na wyspie Aiaia
    trubadurem wtedy byłeś, homerzyłeś,
    otulonym welonem Ananke
    podałam Ci czarę z szczęścia nektarem
    odmówiłeś cicho – kocham rozpacz.

  • camrut 17.02.04, 03:20
    Agnieszka Osiecka

    Jeżeli jest

    Na naszą słabość i biedę,
    niemotę serc i dusz.
    Na to, że nas nie zabiorą
    do lepszych gór i mórz.
    Na czarnych myśli tłok,
    na oczy pełne łez
    lekarstwem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli jest możliwa.

    Na ludzką podłość i małość,
    na oschły Boży chłód.
    Na to, że nic się nie stało,
    a zdarzyć miał się cud.
    Na szary mysi strach,
    bliźniego drogi gest,
    ratunkiem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli jest możliwa.

    Tu kukły ludźmi się bawią,
    tu igra z nami czas.
    Tu wielkie młyny nas trawią
    i pył zostaje z nas.
    Na to, że z pyłu pył
    i za początkiem kres
    ratunkiem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli jest możliwa.

    Na krajów nędzę i smutek,
    na okazałość państw,
    policję, kłamstwo i nudę,
    potęgę małych draństw.
    Na nocny serca bój,
    że człowiek żył jak pies
    ratunkiem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli miłość jest...
  • camrut 17.02.04, 03:23
    Maria Pawlikowska - Jasnorzewska

    Kto chce, bym go kochała

    Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
    i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
    Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
    i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

    I musi też umieć ziewac, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
    gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
    Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka
    kuka lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powlokę buka.

    Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
    i smiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,
    i nie wiedzieć nic, jak ja nic nie wiem, i milczeć w rozkosznej
    ciemności,
    i byc daleki od dobra i równie daleki od złości.
  • camrut 17.02.04, 03:58
    z gustem, jak widac na zalaczonym obrazku tez.
    Ale pewne rzeczy wynosi sie po prostu z domu - jak widac 'kanon' kobiecego
    piekna dosc mocno zapadl ci w pamiec (...) - no ale kazdy ma to co lubi - bo
    przeciez nie lazisz chyba po tych stronach z 'obowiazku', co wink?

    i masz kretynku buzke, na otarcie lez
    surprised)
  • Gość: ANka IP: *.ifn-magdeburg.de 19.02.04, 13:24
    Niektorzy przez swoje ´specjalne´ okulary widza to co chca widziec.
    Nie kradnij Camrut- ten wiersz to moj wiersz dla mojego meza:
    A tu cos od tej samej Pani Jasnorzewskiej- z dedykacja dla Ciebie
    - Specjalnie z ´ogonkami´


    Świat jak mydlana bania,
    na słomce wisząc Bożej,
    drży, chwieje się i kłania,
    kręcąc się w barwach zorzy.

    Potrącił o mą duszę
    za siedmiobarwnym śmiechem,
    świat jak mydlana bania
    w złociste pióropusze
    wydęta Bożym dechem.
  • Gość: ANka IP: *.ifn-magdeburg.de 19.02.04, 13:29
    Nigdy w oczy nie spojrzę kobiecie
    (w sto lat po mnie zakwitną krokusy),
    nigdy w oczy nie spojrzę kobiecie
    w której dusza ma chodzi po świecie.

    Ja, co łzy jej zważyłam w mej piersi
    (w sto lat po mnie zakwitną fijołki),
    ja, co łzy jej zważyłam w mej piersi
    jak nie czynią druhowie najszczersi -

    ja, co jedna słuchałam cierpliwie
    (w sto lat po mnie zakwitną jabłonie),
    ja, co jedna słuchałam cierpliwie
    i jej życia radości i dziwie -

    nigdy ust jej nie dotknę ustami,
    (w sto lat po mnie zakwitną jaśminy),
    nigdy ust jej nie dotknę ustami,
    ni jej włosów nie obleję łzami.

    Watpie jednak Camilo czy dla Ciebie nie bedzie to wiersz popierajacy zwiazki
    homoseksualne smile))))
  • Gość: ANka IP: *.ifn-magdeburg.de 19.02.04, 13:37
    bo lubicie te tematyke ludowa- to prosze smile))))

    Świeciły trzy księżyce,
    Leciały trzy czarownice.
    Leciały z daleka po niebieskich drogach,
    czasem ginęły w chmurze -
    - a na Łysej Górze
    diabeł, diabeł na nie czekał
    o złotych rogach.

    Jedna miała rudy włos,
    na czarnej miotle leciała w skos.
    Hej! Hej! Hej! Hej!
    Druga, jak ćma siwa,
    trzymała się ożoga
    półżywa -
    Hej! Hej! Hej! Hej!
    A trzecia nieboga,
    podobna do białej jaskółki,
    miała złociste włosy, na nich wieniec z witułki
    rwanej o północku na łące
    w miesięcznej poświacie.
    Miała usta czerwone, ciało kocim sadłem
    świecące
    i oczy płonące cierpieniem upadłem.
    Jechała na łopacie.
    Hej! Hej! Hej! Hej!

    Na Łysej Górze, pod cieniem trzech krzyży,
    diabeł zasiadł posępny przy ognisku czerwonem,
    owinął się ogonem,
    rękami objął kopyta
    i czarownic się pyta:
    tej, której włos ryży,
    tej, co siwa trzęsąca,
    i tej, która srebrniejsza niźli talerz miesiąca: -
    Za co go kochają -?
    I rzecze ta ryża ruda:
    "Kocham cię szatanie,
    miłują cię me usta za twe całowanie,
    za szaleństw cuda.
    Tyś mąż!
    Kto cię zaznał, ten twój!
    Ramieniem mnie zwiąż
    i zawsze przy mnie stój!
    Wszystko jest kłamstwem w świecie, prócz twego uścisku,
    on jest trójkątem w gwieździe Salomona,
    ku niemu lecę jak błyskawica
    w drzew nocnym szumie, w nietoperzy pisku,
    ja, czarownica szalona!"
    - I rzecze ta stara siwa,
    brzydka jak płaz:
    "Ciało moje - pusta płachta,
    skarby z niej wykradł mi czas.
    Tak to bywa.
    Kochali mnie księża, szlachta,
    królowie, pany, sam Bóg!
    Dziś jam zdeptana siłą młodych nóg,
    jako szczypawka lub skorek,
    i jeno dla ciebie jeszcze skarb zawiera
    mój pusty worek.
    Nocą, gdy księżyc prószy,
    przychodzisz ku mnie -
    stajesz u wezgłowia
    i chciwymi rękami w ciała mego trumnie
    szukasz pięknej jak kwiat złotogłowia
    mej duszy.
    Ty jeden, jeden jeszcze chcesz czegoś ode mnie.
    Więc wlokę się za tobą w niepowrotne ciemnie
    i kocham cię, kocham, szatanie,
    za łaskę twoja: - cudne pożądanie!"

    -Szatan milczy, gładzi brodę,
    na trzeciej czarownicy spogląda urodę
    i wzywa ją do siebie, sadza na kolanach,
    - jałowiec trzaska w polanach.
    I płyną ciche słowa, smutne jak śpiew łabędzi:
    "Tęsknota mnie tu pędzi,
    tęsknota wichrowa
    i żałość bez miary. -
    -Ty mi dochowaj wiary
    i nie krzywdź mnie bez winy.
    Za miłość zapłać miłością,
    za pożądanie pragnieniem -
    choć jesteś jeno ciemnością
    i Bożym cieniem. -
    Zabierz mnie do domu
    nie daj mnie nikomu,
    ani ludziom ani bogom,
    przyjaciołom, ani wrogom,
    gdyż nigdy nie słyszano,
    nigdy nie mówiono,
    by diabeł, diabeł rzucił duszę potępioną!"

    Na Łysej Górze czernią się trzy krzyże,
    tańczą wkoło widma białe i cienie chyże.
    Hej! Hej! Hej! Hej!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 20.02.04, 02:18
    Względność

    Coś takiego dziwnego od lat już we mnie siedzi
    Że wkurza mnie arbitralność postaw i wypowiedzi
    I męczą mnie schematy z radykalnym podziałem:
    To jest nieprawdaż czarne, a to jest nieprawdaż białe

    Powinienem te zdanie akceptować na wiarę
    Lecz patrzę: jedno szare, drugie też jakby szare
    Tymczasem inny facet wparował na mnie z pyskiem
    O! To o - powiada - jest wysokie, a O! to o jest - powiada - niskie

    Zaraz wpadam w przekorę i uśmiecham się wrednie
    I mówię: "Guzik prawda, jedno i drugie średnie"
    Żadna rzecz nie jest całkiem prosta i oczywista
    Miss świata ma swoje wady, swoisty wdzięk ma glista

    Henio to wprawdzie debil, a może mikrocefal
    Atoli jako mężczyznę bardzo chwali go Stefan
    Zyzio nie czytał Saartra, lecz wie jak się obejść z armatą
    Szynka jest dosyć droga, lacz jaka smaczna za to

    Walerek bija żonę w poniedziałki, w środy i w piątki
    A we wtorki, czwartki i soboty robi za nią w domu porządki
    Koliber jest kolorowy, zaś pożyteczne są wieprze
    Gdy jedno oko masz gorsze, drugie zapewne masz lepsze

    Faraon zamęczał ludność przy budowaniu piramid
    Lecz za to dziś piramidy stoją w Egipcie kochani
    Anglicy ostrożniej od nas swoje uwagi czynią
    Jak przypuszczam jest pan szubrawcą, zdaje mi się że jest pan świnią

    Domniemywam że mnie pan okradł, mam wrażenie że pani się puszcza
    Anglik prawie nigdy nie twierdzi, lecz prawie zawsze przypuszcza
    Chciałbym u nas ten styl wprowadzić, więc go zaraz sprawdzę na sobie:
    Ta piosenka jest głupia - jak sądzę, lecz przypuszczam, że na niej zarobię

    Andrzej Waligórski

  • camrut 21.02.04, 13:20
    IDŹ DO KLASZTORU, OFELIO

    Idź do klasztoru Ofelio
    Lub pojedź tam na rowerze
    Ospałą swą kokieterią
    Nikogo z nas nie nabierzesz
    Nie jesteś babką na serio,
    Za mało w tobie wigoru,
    Idź do klasztoru Ofelio,
    Do klasztoru!

    Idź do klasztoru Ofelio
    Złożymy ci się na bilet,
    Nie dla nas kurczak z mizerią,
    Nie dla nas śledziowy filet,
    Nie jesteś babką na serio,
    Za ma ło w tobie wigoru,
    Idź do klasztoru Ofelio,
    Do klasztoru!

    Idź do klasztoru Ofelio,
    Buźka na drogę i brawko,
    Jak atak - to z artylerią
    A nie z liryczną sikawką.
    Nie jesteś babką na serio,
    Za mało w tobie wigoru,
    Idź do klasztoru Ofelio,
    Do klasztoru!

    A. Waligorski

    pozdrawiam Palnicku serdecznie!
    Kamila
  • Gość: ANka IP: *.ifn-magdeburg.de 04.03.04, 12:04
    to dobre - wy Panstwo z takich tu dzial wielkich- rytmicznie ostrzeliwujecie a
    ja wam powiem- tacy wy jaka wasza poezja- to na pozegnanie- choc nie ma tu czego
    zegnac naprawdesmile

    I rym cym cym, i trala, la

    Buzka

    PS- miedzy klasztorem a rynsztokiem jest piekna wiosenna laka, pokryta swieza
    rosa. Tam bujne trawy, delikatne dzikie kwiatki, spiewajace skowronki. Ale by ja
    zauwazyc i odkryc, trzeba najpierw...zabladzic....samemu.
    Na ten lace mozna sie wyciagnac rozkosznie pomyslec o niebieskich migdalach,
    dotknac nieba i porozmawiac w myslach z przyjaciolmi. Zatonac w zapachu,
    odpoczac w blekicie, zasmakowac w kwiatach i wlasnym pelnym oddechu.
    Potem mozna znow dzwigac swoj worek pelen malenkich, nieoszlifowanych choc
    naturalnych kamieni, przedzierac sie przez sciernisko, brodzac w bagnie.
    Przeciez ta laka naprawde istnieje. Ale trafic moga nieliczni. Bo trzeba umiec
    zabladzic smile

    No to ja sama na lace, a wy w kupie- ze specjalna dedykacja dla Palniczka i
    Kamileczki oraz - zgadnijcie sami smile
  • camrut 04.03.04, 14:38
    ŚWIĘTA KROWA

    Mlekodajna, piękna, zdrowa,
    Żyła kiedyś zwykła krowa.
    Z przodu żarła trawę z sieczką,
    A z tyłu dawała mleczko.
    Dawała je w zimie, w lecie,
    Uwielbiali krowę kmiecie.
    Prawie hołd składali krowie,
    Aż jej przewrócili w głowie.
    Uwierzyła że jest święta
    I zrobiła się nadęta,
    Okrąglejsza od balona,
    I jakaś taka natchniona...
    Poszedł ją wydoić Wicek,
    A krowa w krzyk: - Won od cycek!
    W ziemię bij przede mną głową,
    Jestem bowiem świętą krową!
    Przyjechał krówski pan likarz,
    - Co ty tak - powiada - brykasz?
    Krowa, nie speszona wcale,
    - Odejdź - mówi - konowale,
    Właśnie czuję, że powoli
    Dostaję już aureoli!
    - Nieraz - rzekł lekarz - przy wzdęciu
    Szajba odbija bydlęciu,
    Nie bierz żeż, durny bawole,
    Tej szajby za aureolę,
    I posłuchaj mojej rady -
    Zrób ze dwa lub trzy przysiady,
    Bo cię te gazy uśmiercą!
    - Milcz - krowa na to - bluźnierco!
    Nie chciała słuchać dyrektyw,
    Bluzgała stekiem inwektyw,
    Aż doktor, co nie miał czasu,
    Zasunął jej szprycę z kwasu,
    Poczem schował się w lucernie,
    A ta krowa jak nie świernie!
    (czyli jak nie zaświergoli)
    I brzuch jej opadł powoli,
    Znów zrobiła się zwyczajna,
    Grzeczna, i w ogóle fajna...
    Wniosek: żadne dyrektywy,
    Nie zastąpią lewatywy!

    A. Waligorski
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 10.01.04, 01:53
    Prośba o wyspy szczęśliwe
    A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
    wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
    ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
    we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

    Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
    rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
    dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
    myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

    K.I Galczynki

  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.01.04, 02:26
    Sen o Warszawie

    Mam tak samo jak ty miasto moje, a w nim
    Najpiękniejszy mój świat - najpiękniejsze sny
    Zostawiłem tam kolorowe dni

    Kiedyś zatrzymam czas i na skrzydłach jak ptak
    Będę leciał co sił tam, gdzie moje sny
    I warszawskie kolorowe dni

    Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt
    Już dziś wyruszaj ze mną tam
    Zobaczysz, jak przywita pięknie nas warszawski dzień
    Zobaczysz, jak przywita pięknie nas warszawski dzień
    Warszawski dzień, warszawski dzień, warszawski dzień

  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.01.04, 02:29
    Dziwny jest ten świat

    Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż
    Mieści się wiele zła
    I dziwne jest to, że od tylu lat
    Człowiekiem gardzi człowiek

    Dziwny ten świat, świat ludzkich spraw
    Czasem aż wstyd przyznać się
    A jednak często jest, że ktoś słowem złym
    Zabija tak jak nożem

    Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
    I mocno wierzę w to, że ten świat
    Nie zginie nigdy dzięki nim
    Nie, nie, nie, nie.

    Nadszedł już czas, najwyższy czas
    Nienawiść zniszczyć w sobie


  • rolotomasi 23.01.04, 02:42
    Pod Papugami

    Pod Papugami jest szeroko niklowany bar
    Nad szklaneczkami chorągiewką żółtą świeci skwar
    Tu przed dziewczętami kolorowa słodycz stoi w szkle
    Wraz a papużkami chcą szczebiotać i kołysać się

    Na napowietrznych swych huśtawkach
    Na parkietach i na mostach
    Według kolorów włosów, sukien
    I według wzrostu

    Pod Papugami wisi lustro, w którym każdy ma
    Most z lampionami, promenadę do białego dnia

    Na napowietrznych swych huśtawkach
    Na parkietach i na mostach
    Według kolorów włosów, sukien
    I według wzrostu

    Pod Papugami nawet wtedy gdy muzyki brak
    Pod Papugami w kolorowe muszle gwiżdże wiatr
    W kolorowe muszle gwiżdże wiatr
    W kolorowe muszle gwiżdże, gwiżdże wiatr

    --
    > Damy radę
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 24.01.04, 14:37
    Wspomnienie

    Mimozami jesień się zaczyna
    Złotawa, krucha i miła
    To ty, to ty jesteś ta dziewczyna
    Która do mnie na ulicę wychodziła
    Od twoich listów pachniało w sieni
    Gdym wracał zdyszany ze szkoły
    A po ulicach w lekkiej jesieni
    Fruwały za mną jasne anioły

    Mimozami zwiędłość przypomina
    Nieśmiertelnik żółty październik
    To ty, to ty moja, jedyna
    Przychodziłaś wieczorami do cukierni
    Z przeomdlenia, z przemodlenia senny
    W parku płakałem szeptanymi słowy
    Chłodzik z chmurek prześwitywał jesienny
    Od mimozy złotej majowy

    Ach z czułymi przemiłymi snami
    Zasypiałem z nim gasnącym o poranku
    W snach dawnymi bawiąc się wiosnami
    Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 18.02.04, 00:47
    ... Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową
    tęskniłem lata... Każde twoje słowo
    słodkie w mem sercu wywołuje dreszcze -
    mów do mnie jeszcze...

    Mów do mnie jeszcze... ludzie nas nie słyszą
    Słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
    Jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę -
    Mów do mnie jeszcze...

    Kazimierz Tetmajer
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 24.01.04, 00:05
    Sowa

    We śnie jesteś moja i pierwsza
    We śnie jestem pierwszy dla ciebie
    Rozmawiamy o kwiatach i wierszach
    Psach na ziemi i ptakach na niebie
    We śnie w lasach są jasne polany
    Spokój złoty i niesłychany
    Pocałunki zielone jak paproć
    Albo jesteś egipska królowa
    Jak miód słodka i mądra jak sowa
    A ja jestem dla ciebie jak światło

    K.I Galczynki
  • Gość: aaaaaaa IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.01.04, 21:54
    aaaaaa
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.01.04, 08:03
    Przeczytaj uwaznie i zastanow sie nad tym:

    Moj przyjaciel otworzyl szufladke w komodzie swojej zony i wyjal z niej maly
    pakiecik owiniety w bibulke. To - powiedzial - nie jest zwykle zawiniatko - to
    jest Jej bielizna osobista. Wyrzucil opakowanie ukrywajace zawartosc i
    przyjrzal sie jedwabnej, wykonczonej koronka bieliznie.
    Kupilem to Jej, kiedy pierwszy raz pojechalismy do Nowego Jorku 9-10 lat temu,
    nigdy jej nie zalozyla, czekala z tym na jakas specjalna okazje ! Wiec dobrze -
    pomyslal, dzisiaj zdarzyla sie ta odpowiednia okazja. Zblizyl sie do lozka i
    ulozyl bielizne przy jej glowie, obok innych
    rzeczy. Niedlugo zacznie ubierac ja do trumny. Po krotkiej chorobie wczoraj
    zmarla. Potem patrzac sie w moja strone powiedzial: kazdy dzien, ktory
    przezywasz jest ta specjalna okazja. Nasze okazje juz minely. Nie warto bylo
    zostawiac wszyskiego na potem. Te slowa zapadly mi w pamiec, mam ciagle na
    mysli - one zmienily moje zycie. Teraz wiecej czytam a mniej sprzatam. Siadam
    na tarasie i rozkoszuje sie uroda okolicy bez poczucia winy, ze nie wypielilem
    ogrodka. Spedzam wiecej czasu z moimi bliskimi i przyjaciolmi a mniej pracujac.
    Zrozumialem,ze zycie to ciaglosc doswiadczen, ktore trzeba przezywac w radosci,
    a nie probowac je przetrwac lub scierpiec. Juz niczego nie odkladam na potem,
    pije codziennie z moich antycznych, krysztalowych kieliszkow. Zakladam nowe
    ubranie na zakupy w supersamie, jezeli tylko zdecyduje, ze mam na to ochote.
    Nie zachowuje moich najlepszych perfum na specjalne imprezy, tylko uzywam ich
    codziennie, kiedy pragne poczuc je na sobie. Zdania zaczynajace sie od "pewnego
    dnia", "kiedys" znikaja z mojego slownika. Jezeli cos jest warte zobaczenia,
    uslyszenia lub przezycia, chce to zobaczyc, uslyszec i przezyc teraz. Nie wiem
    co zrobilaby zona mojego przyjaciela, gyby wiedziala, ze nie bedzie jej tu
    dzisiaj miedzy nami i przyjmujemy to z taka nieswiadoma lekkoscia, mam
    nadzieje, ze poszlaby zjesc do restauracji chinskiej - jej ulubionej. To te
    malutkie nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolaly gdybym wiedzial, ze
    moje godziny sa juz policzone. Bylbym niepocieszony, ze przestalem widywac sie
    z moimi dobrymi przyjaciolmi odkladajac to na "najblizszy czas", ze nie
    napisalem listow, ktore mialem zamiar poslac juz jutro. Bylbym niepocieszony i
    smutny, ze nie mowilem wystarczajaco czesto moim braciom i dzieciom jak bardzo
    je kocham. Od juz i teraz nie staram sie opoznic, przeczekac ani wstrzymac
    niczego co mogloby wprowadzic mnie w dobry humor, dac powod do radosci i
    smiechu, i kazdego dnia powtarzam sobie, ze dzien dzisiejszy jest wyjatkowy.
    Kazdy dzien, kazda godzina, kazda minuta - nia jest !
  • camrut 17.02.04, 04:12
    Oj, Palnicku, na to nie ma dobrych slow (...)
    Wazne jest wtedy zrozuminie tych spraw 'niewypowiadalnych'.

    Ja oprocz zapewnienia Cie o powyzym z mojej stony - przesylam w
    ramach 'odskoczni' nieco 'sloniowatego' tym razem Mrozka.
    Trzym sie, Drogi Palnicku!

    bukiet serdecznosci
    Kamila

    Mrozek
    Słoń


    Kierownik ogrodu zoologicznego okazał się karierowiczem. Zwierzęta
    traktował tylko jako szczebel do wybicia się. Nie dbał także o należytą rolę
    swojej placówki w wychowaniu młodzieży. Żyrafa w jego ogrodzie miała krótką
    szyję, borsuk nie posiadał nawet swojej nory, świstaki, zobojętniałe na
    wszystko, świstały nadmiernie rzadko i jakby niechętnie. Niedociągnięcia te nie
    powinny mieć miejsca, tym bardziej że ogród bywał często odwiedzany przez
    wycieczki szkolne.
    Był to ogród prowincjonalny, brakowało w nim kilku podstawowych zwierząt,
    między innymi słonia. Usiłowano go na razie zastąpić, hodując trzy tysiące
    królików. Jednak w miarę jak rozwijał się nasz kraj - planowo uzupełniano
    braki. Wreszcie przyszła kolej i na słonia. Z okazji 22 Lipca ogród otrzymał
    zawiadomienie, że przydział słonia został ostatecznie załatwiony. Pracownicy
    ogrodu, szczerze oddani sprawie, ucieszyli się. Tym większe było ich
    zdziwienie, kiedy dowiedzieli się, że dyrektor napisał do Warszawy memoriał, w
    którym zrzekał się przydziału i przedstawił plan uzyskania słonia sposobem
    gospodarczym.
    "Ja i cała załoga" - pisał - "zdajemy sobie sprawę, że słoń jest wielkim
    ciężarem na barkach polskiego górnika i hutnika. Pragnąc obniżyć koszty
    własne, proponuję zastąpić słonia wymienionego w odnośnym piśmie - słoniem
    własnym. Możemy wykonać słonia z gumy, w odpowiedniej wielkości, napełnić go
    powietrzem i wstawić za ogrodzenie. Starannie pomalowany, nie będzie się
    odróżniał od prawdziwego, nawet przy bliższych oględzinach. Pamiętajmy, że słoń
    jest zwierzęciem ociężałym, nie wykonuje więc żadnych skoków, biegów i nie
    tarza się. Na ogrodzeniu umieścimy tabliczkę wyjaśniającą, że jest to słoń
    szczególnie ociężały. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób możemy obrócić na
    budowę nowego odrzutowca albo konserwację zabytków kościelnych.
    Proszę zwrócić uwagę, że zarówno inicjatywa, jak i opracowanie projektu jest
    moim skromnym wkładem we wspólną pracę i walkę. Pozostaję uniżenie" - i podpis.
    Widocznie memoriał trafił do rąk bezdusznego urzędnika, który
    biurokratycznie traktował swoje obowiązki i nie wniknął w istotę sprawy, ale
    kierując się tylko wytycznymi w zakresie obniżki kosztów własnych -
    - zaakceptował ten plan. Otrzymawszy odpowiedź zezwalającą, dyrektor ogrodu
    zoologicznego polecił wykonać ogromną powłokę z gumy, którą następnie wypełnić
    miano powietrzem.
    Mieli dokonać tego dwaj woźni przez nadmuchiwanie powłoki z dwóch
    przeciwnych końców. Aby rzecz utrzymać w dyskrecji, cała praca musiała być
    ukończona w ciągu nocy. Mieszkańcy miasta dowiedzieli się już, że ma przybyć
    prawdziwy słoń i chcieli go zobaczyć. Poza tym dyrektor naglił, ponieważ
    spodziewał się premii, o ile jego pomysł zostanie uwieńczony powodzeniem.
    Zamknęli się w szopie, w której urządzony był podręczny warsztat, i zaczęli
    nadmuchiwanie. Jednak po dwóch godzinach wysiłku stwierdzili, że szara
    powłoka tylko nieznacznie uniosła się nad podłogą, tworząc bulwiasty,
    spłaszczony kształt, w niczymjeszcze nie przypominający słonia. Noc
    postępowała, głosy ludzkie uciszyły się, jedynie z ogrodu dolatywało wołanie
    szakala. Zmęczeni, przerwali na chwilę pilnując, żeby powietrze już
    nadmuchane nie uciekło. Byli to starsi ludzie, nie przyzwyczajeni do takiej
    roboty.
    - Jak tak dalej pójdzie, skończymy dopiero rano - rzekł jeden z nich. - Co
    ja powiem żonie, kiedy wrócę do domu? Nie uwierzy mi przecież, jeżeli jej
    powiem, że przez całą noc nadmuchiwałem słonia.
    - Rzeczywiście - zgodził się drugi. - Słonie nadmuchuje się rzadko.
    Wszystko przez to, że nasz dyrektor jest lewak.
    Po dalszej półgodzinie poczuli się zmęczeni. Kadłub słonia powiększył się,
    ale daleko było mu jeszcze do pełnych kształtów.
    - Coraz ciężej idzie - stwierdził pierwszy.
    - W samej rzeczy - przytaknął drugi. - Jak po grudzie. Odpocznijmy trochę.
    Kiedy odpoczywali, jeden z nich zauważył kurek gazowy, wystający ze ściany.
    Pomyślał, czy nie dałoby się wypełnić słonia do reszty gazem - zamiast
    powietrzem. Powiedział o tym koledze.
    Postanowili zrobić próbę. Załączyli kurek do słonia i ku ich uradowaniu już
    po krótkiej chwili na środku szopy stanęło zwierzę w całej wysokości. Było
    jak żywe. Zwalisty tułów, słupiaste nogi, wielkie uszy i nieodłączna trąba.
    Dyrektor, nie zmuszany już do liczenia się z żadnymi względami, a powodowany
    ambicją posiadania w swoim ogrodzie okazałego słonia - postarał się, żeby model
    był bardzo duży.
    - Pierwszorzędny - oświadczył ten, który wpadł na pomysł z gazem. - Możemy iść
    do domu.
    Rankiem przeniesiono słonia do umyślnie urządzonego dlań wybiegu,
    w centralnym punkcie, koło klatki z małpami. Ustawiony na tle naturalnej
    skały, wyglądał groźnie. Przed nim umieszczono tablicę: "Szczególnie
    ociężały - w ogóle nie biega".
    Jednymi z pierwszych gości tego dnia byli uczniowie miejscowej szkoły,
    przyprowadzeni przez nauczyciela. Nauczyciel zamierzał przeprowadzić lekcję o
    słoniu w sposób poglądowy. Zatrzymał całą grupę przed słoniem i zaczął wykład:
    - ...Słoń jest roślinożerny. Za pomocą trąby wyrywa młode drzewka i objada je z
    liści.
    Uczniowie skupieni przed słoniem oglądali go pełni podziwu. Czekali, żeby
    słoń wyrwał jakieś drzewko, ale on tkwił za ogrodzeniem bez ruchu.
    - ... Słoń pochodzi w prostej linii od zaginionych już dzisiaj mamutów.
    Nic więc dziwnego, że jest największym z żyjących zwierząt lądowych.
    Pilniejsi uczniowie notowali.
    - ...Tylko wieloryb jest cięższy od słonia, ale ten żyje w morzu. Możemy
    więc śmiało powiedzieć, że królem puszczy jest słoń.
    Przez ogród powiał lekki wiatr.
    - ...Waga dorosłego słonia waha się od czterech do sześciu tysięcy
    kilogramów.
    Wtem słoń drgnął i uniósł się w powietrze. Przez chwilę kołysał się tuż
    nad ziemią, ale podtrzymany Wiatrem ruszył do góry i ukazał całą swą potężną
    postać na tle błękitu. Jeszcze chwila i mknąc coraz wyżej zwrócił się ku
    patrzącym z dołu czterema krążkami rozstawionych stóp, pękatym brzuchem i
    koniuszkiem trąby. Potem, niesiony przez wiatr poziomo, pożeglował ponad
    ogrodzenie i zniknął wysoko za wierzchołkami drzew. Osłupiałe małpy patrzyły w
    niebo.
    Słonia znaleziono w pobliskim ogrodzie botanicznym, gdzie spadając nadział
    się na kaktus i pękł.
    A uczniowie, którzy wtedy byli w ogrodzie zoologicznym, opuścili się
    w nauce i stali się chuliganami. Podobno piją wódkę i tłuką szyby. W słonie
    nie wierzą w ogóle.



  • panidanka 17.02.04, 07:37
    Palnicku

    to miło spotkać kogoś, kto doświadczył w swoim życiu czegoś takiego, co
    pozwoliło wyrwać mu się z uzależnień, które ograniczają poczucie smaku życia w
    tym co jest w nim najważniejsze i najcenniejsze

    Pozdrawiam serdecznie
    Danka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 17.02.04, 08:04
    Dni, których nie znamy

    Tyle było dni do utraty sił
    Do utraty tchu, tyle było chwil
    Gdy żałujesz tych z których nie masz nic
    Jedno warto znać, jedno tylko wiedz

    Że ważne są tylko te dni
    Których jeszcze nie znamy
    Ważnych jest kilka tych chwil
    Tych na które czekamy

    Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad
    Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
    Choć majątek prysł, on nie stoczył się
    Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

    Że ważne są tylko te dni...

    Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy
    Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych
    Jak oddzielić nagle serce od rozumu
    Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu
    Bo ważne są tylko te dni...

    Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy
    Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych
    Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję
    Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele

    Bo ważne są tylko te dni...

    Marek Grechuta

  • panidanka 18.02.04, 07:50
    Że ważne są tylko te dni...

    Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy
    Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych
    Jak oddzielić nagle serce od rozumu
    Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu
    Bo ważne są tylko te dni...

    Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy
    Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych
    Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję
    Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele

    Bo ważne są tylko te dni...

    Marek Grechuta


    Palnicku
    fajnie, że napisałeś te kilka chwil...
    a chwilami właśnie wypełnia się dni...których jeszcze nie znamy...
    D.
  • dipis 18.02.04, 06:41
    Wspanialy watek, niczym ten diament w popiele.Dziekuje, ze zechcial Pan
    podzielic sie swoimi przemysleniami. Mantre Dalajlamy poslalem swojemu synowi.
    Pelen uznania dipis
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 18.02.04, 08:02
    dipis napisała:

    > Wspanialy watek, niczym ten diament w popiele.Dziekuje, ze zechcial Pan
    > podzielic sie swoimi przemysleniami. Mantre Dalajlamy poslalem swojemu synowi.
    > Pelen uznania dipis
    ---------
    Dziękuję, cieszę się i zapraszam do aktywnego uczestnictwa w wątku wink
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 18.02.04, 03:53
    Podróżą każda miłość jest
    Podróżą każda miłość jest
    Za dużo każda miłość chce
    Choć gubią nas bezdroża serc
    Nie zawahamy się

    Podróżą każda miłosć jest
    Co różą wiatrów znaczy cel
    Poniesie nas, gdzie, - nie wie nikt
    W jakie noce i dni

    Czasu coraz mniej do odjazdu
    Coraz większy lęk przed złą gwiazdą
    Została nam ostatnia już
    Szansa, by z serca zetrzeć kurz

    Podróżą każda miłość jest...

    Bez miłości czas policzony
    Los nam bilet dał w jedną stronę
    A na drogę w nieznane - nadzieję...
    Że znajdziemy ją, jeśli istnieje...

    Podróżą każda miłość jest...

    /Jonasz Kofta/
  • panidanka 18.02.04, 07:54
    Czasu coraz mniej do odjazdu
    Coraz większy lęk przed złą gwiazdą
    Została nam ostatnia już
    Szansa, by z serca zetrzeć kurz

    Podróżą każda miłość jest...

    Bez miłości czas policzony
    Los nam bilet dał w jedną stronę
    A na drogę w nieznane - nadzieję...
    Że znajdziemy ją, jeśli istnieje...

    Podróżą każda miłość jest...

    /Jonasz Kofta/

    Emily

    to też jest piękna chwila wypełniająca dzień
    fajniejest tak wędrować z poetami

    D.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 19.02.04, 02:01
    to też jest piękna chwila wypełniająca dzień
    > fajniejest tak wędrować z poetami
    =======
    fajnie wedrowac z poetami i fajnie czasem samemu zatopic sie we wlasnym
    poetyckim szalenstwie. nie wazne, czy te wlasne poezje sa dobre, wazne zeby
    oderwac sie czasem od realu zyciawink
    pozdrawiam
    E
  • panidanka 20.02.04, 08:02
    Gość portalu: Emily napisał(a):

    > fajnie wedrowac z poetami i fajnie czasem samemu zatopic sie we wlasnym
    > poetyckim szalenstwie. nie wazne, czy te wlasne poezje sa dobre, wazne zeby
    > oderwac sie czasem od realu zyciawink
    > pozdrawiam
    > E

    Emily

    mnie się jednak wydaje, że fajnie jednak by było, by te poetyckie własne
    szaleństwa stają się niejako realne tu na forum wink
    w końcu podobno na początku było SŁOWO
    ci poeci od tego słowa chyba musieli też być szaleni
    takie rzeczy opisywać?
    kiedy i tak wszyscy ponoć wiemy, że najpierw musiała być materia wink
    tylko gdzie się duch zapodział?

    D.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 20.02.04, 16:29
    kiedy i tak wszyscy ponoć wiemy, że najpierw musiała być materia wink
    > tylko gdzie się duch zapodział?
    =====
    Witaj Danuto,
    mysle, ze kazdy ma wlasne wyobrazenie duszy-ducha. Dla mnie dusza jest
    najbardziej wysublimowana funkcja materii ciala-mozgu. Co najciekawsze, ze ta
    dusza-funkcja ma zdolnosci zwrotnego odzialywania na zachowanie sie materii, z
    ktorej ona powstala, i dusze innych istot zywych maja zdolnosc regulowania
    aktywnosci naszej materii, a wiec o naszej duszy. Wszystko to prawdopodobnie
    sprowadza sie do tego, ze stanowimy jednosc z calym ziemskim zyciem i z nasza
    planeta. Kazdy z nas jest tylko jedna komorka organizmu Gai, lacza nas wspolne
    hormony i wspolny uklad nerwowy. Kiedy inne komorki w organizmie Gai choruja,
    powinnismy to odczuwac jako bol, albo dyskomfort. Jesli nie potrafimy tego
    odczuwac, to chyba sami jestesmy chora komorka.
    podrawiam
  • Gość: Palnick IP: 194.17.229.* 21.02.04, 21:44
    Naprawdę nie dzieje się nic

    Czy zdanie okrągłe wypowiesz
    Czy księgę mądrą napiszesz
    Będziesz zawsze mieć w głowie tę samą
    Pustkę i ciszę

    Słowo to zimny powiew
    Nagłego wiatru w przestworze
    Może orzeźwi cię ale do nikąd
    Dojść nie pomoże

    Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum
    Wódka w parku wypita albo zachód słońca
    Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się nic
    I nie stanie się niż aż do końca

    Czy zdanie okrągłe wypowiesz
    Czy księgę mądrą napiszesz
    Będziesz zawsze mieć w głowie tę samą
    Pustkę i ciszę

    Zaufaj tylko warg splotom
    Bełkotom niezrozumiałym
    Gestom w próżni zawisłym
    Niedoskonałym


  • Gość: ANka IP: *.ifn-magdeburg.de 04.03.04, 12:07
    bos krakowski kubraczek zalozyl. Ale w nim ci nie do twarzy.
    Tobie Pan Waligorski- i jego rym, cym, cym, i tra-ta-ta smile
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 19.02.04, 04:31
    zawieszeni...
    cząstkowo-niebezpiecznie
    księżycowo-słonecznie
    między
    życiem-nieżyciem
    dziś-jutrem
    miłością-złością
    zaklęci...
    w michanielskiej synapsie
    opuszek
    Boga-człowieka
    szukamy
    nadziei...
  • panidanka 20.02.04, 08:05
    Gość portalu: Emily napisał(a):

    > zawieszeni...
    > cząstkowo-niebezpiecznie
    > księżycowo-słonecznie
    > między
    > życiem-nieżyciem
    > dziś-jutrem
    > miłością-złością
    > zaklęci...
    > w michanielskiej synapsie
    > opuszek
    > Boga-człowieka
    > szukamy
    > nadziei...

    Emily

    ładne
    mądre
    człowiecze
    szukamy....
    z nadzieją
  • pastoris 21.02.04, 19:53
    Z jednego kubka, Ty i ja,
    piliśmy w onej chwili.
    Lecz, że nam w wodę wpadła łza
    więc kubek my rozbili.

    I poszli w świat, i poszli w dal
    osobne każde drogą.
    Ani nam szczątków onych żal,
    co złączyć się nie mogą.



    Tyle pamiętam sad i nie wiem nawet, czy było więcej.
  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 22.02.04, 05:27
    Kubek
    Z jednego kubka ty i ja
    Piliśmy onej chwili,
    Lecz że nam w wodę padła łza,
    Więc kubek my rozbili.
    I poszli w świat i poszli w dal,
    Osobną każde drogą,
    Ani nam szczątków onych żal,
    Co zrosnąć się nie mogą...

    Dziś, kiedy w skwary znojnych susz
    Samotne kroki niosę,
    Gwiazdy mi jasne z złotych kruż*
    Podają srebrną rosę.

    Lecz wiem, że w żadnej z gwiezdnych czasz
    Nie znajdzie się ochłoda,
    Jaką miał prosty kubek nasz,
    Gdzie były łzy - i woda.

    /M. Konopnocka/

  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 22.02.04, 04:11

    Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
    i muszą się spotkać aby się ominąć
    bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
    piszą do siebie listy gorące i zimne
    rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
    by nie wiedzieć do konca czemu tak się stało

    są inni co się nawet po ciemku odnajdą
    lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
    tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
    byliby doskonali lecz wad im zabraklo

    bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
    niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
    miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
    nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
    są i tacy co się na zawsze kochają
    i dopiero dlatego nie mogą być razem
    jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

    można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
    nasze drogi pocięte schodzą się spowrotem.

    /Jan Trawdowski/



  • Gość: Palnick IP: 194.17.229.* 22.02.04, 20:53

    Ci wszyscy w ludzie, którzy poszli precz.
    Z naszego życia,
    To także nasza rzecz, nie tylko ich to rzecz,
    To stawka winy nie do przebicia.

    Ci wszyscy ludzie, których kazał minąć
    Nasz pośpiech nagły,
    Nieodwracalnie z pamięci naszej giną
    I całych światów kształt odchodzi w diabły.

    Ci wszyscy ludzie, których nie ma już
    (Nas dla nich nie ma też, nas dla nich nie ma)
    Wiedzą, że nawet nie wiemy, gdzie ich grób,
    Że oni dla nas to tylko rozmów temat.

    Ci wszyscy ludzie, którzy wokół nas
    Zawsze - nie tacy,
    Niegodni rozmów i niegodni łask -
    Są, żyją, błądzą, więc nie mają racji.

    Ci wszyscy ludzie, czyli wszyscy - my,
    My pominięci, my pochowani,
    Żyjemy, jak pozwalaliśmy żyć
    Niepamiętanym,
    Niewysłuchanym.

    Jacek Kaczmarski


  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 25.02.04, 03:40
    Gdyby nie ludzie, gdyby nie istnieli
    tak natrętnie, ze swoim łupieżem, paranoją,
    wystrzępionymi spodniami, antysemityzmem,
    kłopotami w pracy, trwałą ondulacją, skłonnością
    do uproszczeń i zadyszki, gdyby wcale
    nie trzeba ich było poznawać, przecierających zamglone
    okulary, wycierających zamaszyście
    buty straszne dziś błoto, ocierających
    bezsilną łzę, gdyby nie otwierali przed każdym
    tak od razu swoich otłuszczonych serc i wyszmelcowanych teczek
    z przetartymi na zgięciach papierami chwileczkę
    gdzie ja podziałem to zaświadczenie, gdyby
    w ogóle ich nie było, tych zanadto
    takich samych i nadmiernie
    odmiennych światów z podwyższonym
    ciśnieniem, z wygórowanymi
    żądaniami panie musisz pan mi pomóc, zbyt głośno
    mówiących, zbyt naocznie
    żywych, zbyt dotkliwie
    ludzkich,
    o ile łatwiej by się mówiło nic co ludzkie nie jest

    /Stanislaw Baranczak/
  • panidanka 25.02.04, 07:03
    Palnicku i Emily

    Jednak....się mylicie
    Nie wy, ale przywołany tu Kaczmarski i Barańczak
    są dni
    są chwile
    ...ma się dość...ludzi takich i siakich nijakich

    ale przecież nie mamy wyboru-
    oprócz jednego
    stać się....
    dziś jest środa popielcowa
    ta od "prochem jesteś i w proch się obrócisz"

    a szkoda, że nie powiedzą
    możesz być jak migająca uśmiechem gwiazdka....zanim pochłonie twój
    uśmiech....czarna dziura czegoś tam

    no to ja
    zamiast tego popiołu na głowę
    przesyłam wszystkim swój uśmiech smile
    D.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.02.04, 22:28

    Żeby coś się zdarzyło
    Żeby mogło się zdarzyć
    I zjawiła się miłość
    Trzeba marzyć
    Zamiast dmuchać na zimne
    Na gorącym się sparzyć
    Z deszczu pobiec pod rynnę
    Trzeba marzyć

    Gdy spadają jak liście
    Kartki dat z kalendarzy
    Kiedy szaro i mgliście
    Trzeba marzyć
    W chłodnej, pustej godzinie
    Na swój los się odważyć
    Nim twe szczęście cię minie
    Trzeba marzyć

    W rytmie wietrznej tęsknoty
    Wraca fala do plaży
    Ty pamiętaj wciąż o tym
    Trzeba marzyć
    Żeby coś się zdarzyło
    Żeby mogło się zdarzyć
    I zjawiła się miłość
    Trzeba marzyć

    Jonasz Kofta


  • Gość: Emily IP: *.dc.dc.cox.net 29.02.04, 00:54
    Co to marzenie?

    potrzeba duszy
    potrzeba ciała
    chcenie
    pragnienie
    złudzenie
    śnienie
    (about almonds blue?)
    samowrożenie
    na pokusznie wodzenie
    nieprzyzwoite podniecenie
    (or absolutely innocent?)
    czekanie
    czuwanie
    pożądanie
    rzeczywistości omijanie
    na piasku rysowanie
    w przestrzeń spoglądanie
    protestowanie
    nocne płakanie
    poranne śmianie
    dobre śniadanie
    Co to marzenie?wink)

    E.
  • Gość: bbbbbbb IP: 213.199.197.* 28.02.04, 05:23
    Gwałcę małe dziewczynki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka