Mikrobomby nuklearne. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mikrobomby nuklearne mogą być użyte w zamachu terrorystycznym.
    Co ciekawe, jeżeli były użyte, to ślad wiedzie do USA i Izraela.
    Np. w zamachu w Bali została prawdopodobnie użyta taka bomba.

    Mikrobomba nuklearna może być łatwo schowana i może nie zostawiać nawet sladów promieniowania. Dlatego jest idealnym narzędziem prowokacyjnym dla izraelskich, brytyjskich i amerykanskich służb specjalnych.
    Warto przeczytać artykuł dla poznania szczegółów..

    Notabene to bardzo ciekawa strona www.joevialls.co.uk/

    homepage.ntlworld.com/steveseymour/nuke/bali_micro_nuke.htm

    The perception of most members of the public where a critical nuclear weapon is concerned, was shaped decades ago in the wake of the American bombing of Hiroshima in Japan. An atomic bomb with a Uranium 235 core, nicknamed ?Little Boy?, was detonated overhead the city with a TNT equivalence of 15,000 tons. For nearly two generations thereafter, members of the public were ?taught? that this was the text book interpretation for use after any and all nuclear detonations, despite the fact that nothing could be further from the truth.
    Little Boy was one of the ?dirtiest? fission weapons ever detonated in the atmosphere, with less than 1% of its critical mass undergoing true fission. Thus what remained after the explosion was a giant blizzard of lethal neutron, alpha, beta and gamma radiation. For practical [amateur] purposes we can forget the short-range neutron, alpha and beta radiation, which has trouble penetrating the human body.
    Over time it was to be the gamma radiation that would inflict such terrible injuries on the survivors of Hiroshima, including necrosis and ulceration. It is this gamma radiation that a standard Geiger counter detects, warning users that they are entering a hazardous zone. The standard Geiger counter can also detect significant quantities of beta, though this is more difficult. In summary, every Geiger counter within miles of Hiroshima clicked furiously for weeks after Little Boy went critical, primarily because of the gamma radiation.
    Time passed and by the late fifties these fission weapons were being ?micronized? because they were needed as ?core weapons? for hydrogen bombs. Incredible temperatures are required to start the fusion reaction in a hydrogen bomb, with the atom bomb the only device capable of providing them. So for a while at least, the text books accurately referred to the hydrogen bomb as a ?fission-fusion? weapon, meaning the heat from the core fission weapon [atom bomb] started the fusion reaction in the larger weapon encasing it [the hydrogen bomb].
    It was not long before the scientists realized that in creating the tiny ?core weapon? for the hydrogen bomb, they had also created a relatively lightweight micro nuclear weapon that could be carried by a single soldier for various uses against high value targets, including hydroelectric power stations and bridges.
    Less than two years later, the first of the SADM [Special Atomic Demolition Munition] series shown at the top of this page was pressed into operational service. The ?standard? SADM that evolved would eventually have a core of Plutonium 239 encased in a thin shell of non-fissile Uranium 238 known as a ?neutron reflector?.
    When the 10-ton TNT equivalence SADM went critical, it obviously created far less radiation than the huge and inappropriately named ?Little Boy? at Hiroshima, but still produced dangerously high levels of residual radiation. Most of this came from SADM?s very ?dirty? Uranium 238 reflector, which along with its Plutonium 239 core, exploded into millions of particles at the point of criticality. This same non-fissile Uranium 238 material still causes serious illnesses today, after being fired by American tanks and aircraft as sub-critical Depleted Uranium [DU] shells or missile warheads. Ask anyone in southern Iraq and Kosovo how sick this stuff can make you.
    The years rolled by and top-secret projects were initiated in America and Israel to replace the old SADM with its overly heavy weight and excess radioactivity, culminating in the successful development and testing at Dimona during 1981 of the ?new? micro nuclear device. Using advanced nuclear physics, the scientists found a way of detonating the new ?suitcase? bomb without the use of a Uranium 238 reflector, and further refined the Plutonium 239 in its core to 99.78%. These measures resulted in a weapon considerably smaller and lighter than SADM, which also had another enormous advantage.
    The new Dimona micro nuke was the very first critical weapon that could be used in ?stealth? mode. Gone was the dirty Uranium 238 reflector, and up went the purity of the smaller Plutonium 239 core. You see, Plutonium emits only alpha radiation, which for all practical purposes is ?invisible? to a standard Geiger counter. If you do not believe me then ask the American Environmental Protection Agency, whose staff will confirm this.
    In direct contrast with its more deadly cousins beta and gamma, alpha can travel only a few feet and is incapable of penetrating human skin. If you can afford an incredibly expensive and highly specialized Muller tube or similar, you may be able to detect tiny amounts of alpha directly outside the Sari Club, though you will more than likely be defeated in this quest by the Bali environment.
    Remember that this micro nuke was a tiny weapon in terms of critical mass, with its limited number of particles distributed over a very wide area. You will have to be within five feet to detect a single particle, and most may have already washed away. Bali lies in the Monsoon Belt with frequent heavy showers, and the Sari Club is located less than 200 yards away from the surf at Kuta Beach, which is where the monsoon drains in Kuta main street flow into the ocean. One week on from the blast, detection may already be too late.
    • Autor tego zacytowanego artykułu najprawdopodobniej by wyleciał z egzaminu z
      przedmiotu "Introductory Nuclear Physics" z wielkim F (czyli pałą) w indeksie.
      Artykuł zawiera stek bzdur.

      Każda eksplozja nuklearna, w której używa się materiału rozszczepialnego,
      pozostawi na miejscu wybuchu produkty rozszczpienia. A jeden z takich
      produktów jak sie nazywa? A nazywa się on Cs137, aha! Cs137 i parę innych
      isotopów stanowią charakterystyczny "signature" wybuchu jądrowego i żaden
      deszcz tego nie zmyje.

      W sumie, cała ta teoria to kompletna fantasmagoria. Watto nie jest fizykiem,
      więc tego nie widzi, ale ja wam to mówię i każdy znający sie trochę na rzeczy
      to potwierdzi.
      • cs137 napisał:

        > Autor tego zacytowanego artykułu najprawdopodobniej by wyleciał z egzaminu z
        > przedmiotu "Introductory Nuclear Physics" z wielkim F (czyli pałą) w indeksie.
        > Artykuł zawiera stek bzdur.
        >
        > Każda eksplozja nuklearna, w której używa się materiału rozszczepialnego,
        > pozostawi na miejscu wybuchu produkty rozszczpienia. A jeden z takich
        > produktów jak sie nazywa? A nazywa się on Cs137, aha! Cs137 i parę innych
        > isotopów stanowią charakterystyczny "signature" wybuchu jądrowego i żaden
        > deszcz tego nie zmyje.
        >
        > W sumie, cała ta teoria to kompletna fantasmagoria. Watto nie jest fizykiem,
        > więc tego nie widzi, ale ja wam to mówię i każdy znający sie trochę na rzeczy
        > to potwierdzi.


        I odezwał sie "fizyk", który nie umie odróżnić skalara od wektora..."fizyk", który zbłaźnił sie już swoją fizyczną "wiedzą"...



        Ja nie twierdzę, że jestem ekspertem od bomb nuklearnych. Co wiecej, zdziwiłem sie, że plutonowa nie zostawia śladów promieniowania.
        Ale Vialls jest inżynierem, który był związany z militarystyką, więc może mieć lepsze informacje.

        Jak powszuechnie wiadomo, technologia nuklearna nie jest powszechnie dostępna dla wszystkich. Najnowszych i najbardziej strzeżonych osiągniec panstwa nuklearnych nie znajaą naukowcy ani polscy, ani iranscy, syryjscy ... ani cywilni w USA.
        Tak to działa. Nie bez powodu wszystko utrzymywane jest w tajemnicy. I nie bez powodu tak trudno jest taką broń wyprodukować samodzielnie...

        Jak widać ces - "fizyk"- niedojda ma poważne problemny z ocenianiem swojej "wiedzy"...

      • Gość: Glen IP: *.netlandia.pl 06.01.04, 00:24
        Boze! CS. Z watto nie warto dyskutowac podobnie jak z Jozkiem. Na niego poluje
        od dluzszego czasu lotniskowiec na Baltyku. Jak go namierza bedzie po nim.
      • ...wiedzę.
        --
        Mente et malleo!
    • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 05.01.04, 21:31
      czyli Broń Masowego Rozśmieszenia.
    • Gość: felusiak IP: *.nyc.rr.com 05.01.04, 23:09
    • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 05.01.04, 23:22
      a druga pod ziemiom przyniesiona i zakopana przez zyjonistów z Hameryki.
    • Gość: Jozef Zawadzki IP: *.ccs.pl 06.01.04, 00:29
      W Bali Micro Bomba nuklearna? HAHAHA!

      lepiej szukaj tej broni ktora wywoluje trrzesienie ziemi.

      Daje slowo jeszcze takiego debila swiat nie widzialsad
    • Watto napisal:

      >I odezwał sie "fizyk", który nie umie odróżnić skalara od wektora..."fizyk",
      który zbłaźnił sie już >swoją fizyczną "wiedzą"...

      A mianowicie????

      Uwazaj, Watto, bo jak sie zaczniemy licytowac wiedza o wektorach i skalarach, to
      moze byc z Toba krucho... No -- powiedz, kochasiu, potrafisz odpowiedziec na
      takie trzy prosciutkie pytania z teorii wektorow:

      (a) Ile skladowych ma wektor?

      (b) Co moze, a co nie moze byc skladowa wektora? Np. czy wektor moze byc
      skladowa wektora?

      (c) Przestrzen Hilberta jest jednym z podstawowych pojec we wspolczesnej teorii
      kwantowej. Jak sie maja wektory do przestrzeni Hilberta?




      >Ja nie twierdzę, że jestem ekspertem od bomb nuklearnych. Co wiecej, zdziwiłem
      sie, że >plutonowa nie zostawia śladów promieniowania. Ale Vialls jest
      inżynierem, który był związany z >militarystyką, więc może mieć lepsze
      informacje.

      Tak, wiadomo, w czasie jak Vialls byl zwiazany z militarystyka, to skonstruowal
      nowy model dzidy bojowej oraz wprowadzil zasadnicze ulepszenia do lopatki
      saperskiej. A przetal juz byc zwiazany, bo ta nowa dzida bojowa sie giela, a
      ulepszona lopatka saperska nie nadawala sie do niczego innego, tylko do robienia
      babek z piasku w piaskownicy. To go z tej militarystyki na zbita d... wywalili.
      No i wtedy facet zajal sie konstruowaniem mikro-bomb atomowych, tudziez
      ukladaniem strony internetowej, na ktorej chce zgromadzic CALA wiedze dotyczaca
      spiskowej teorii dziejow.


      >Jak powszuechnie wiadomo, technologia nuklearna nie jest powszechnie dostępna
      dla >wszystkich. Najnowszych i najbardziej strzeżonych osiągniec panstwa
      nuklearnych nie znajaą >naukowcy ani polscy, ani iranscy, syryjscy ... ani
      cywilni w USA.

      I z tego samego powodu nie ma szansy ich znac ten caly Twoj Vialls, czy jak mu
      tam. Sam podsuwasz jeszcze jeden dowod na to, ze to, co pan Vialls mowi, to
      czysta fantasmagoria, czy tez science-fiction, z przytlaczajaca przewaga tej
      ostatniej.


      >Tak to działa. Nie bez powodu wszystko utrzymywane jest w tajemnicy. I nie bez
      powodu tak >trudno jest taką broń wyprodukować samodzielnie...Jak widać ces -
      "fizyk"- niedojda ma >poważne problemny z ocenianiem swojej "wiedzy"...

      Niestety, Watto, najwiekszy problerm polega na tym, ze to Ty nie jestes w
      stanie ocenic swojej NIEWIEDZY. Odkad zjawilem sie tu na Forum, Ty z ogromna
      pewnoscia siebie zawalasz to Forum tonnami dyrdymal. Do normalnego czlowieka po
      tym, jak zrobi z siebie idiote pare razy, w koncu dociera, ze sie kompromituje.
      Przestaje dalej raczyc innych bullshitem, wraca do szkoly, uczy sie. Niestety,
      Ty, jak Ci sie czarno na bialym wykaze, ze to, co mowisz, to bullshit, to co Ty
      robisz?
      Tych, co Ci wytkneli bullshit-dumping obdarzasz epitetatmi w rodzaju "glupek,
      idiota", i
      rozpoczynasz wywalanie bullshitu z nastepnego pojemnika.

      Z Toba w ogole nie ma sensu dyskutowac. Ja tu zabralem glos wylacznie w tym
      celu, by innym powiedziec, ze to, co pisze ten caly Veill (czy jak mu tam), to
      czystej wody pseudonauka. Dla laika brzmi moze bardzo efektownie, ale kazdy, kto
      ma choc troche pojecia o przedmiocie, od razu widzi, ze facet pisze kosmiczne
      bdzury. Np. na te wywody o liczniku Geigera to juz czlowiek nie wie, czy smiac
      sie, czy plakac. Licznik Geigera to szacowne urzadzenie, wynalezione juz prawie
      100 lat temu -- no i dzis w ogole prawie nie ma zastosowania w zawodowych
      badaniach. Podobnie, jak pisalem, facet wydaje sie w ogole nie wiedziec o tzw.
      produktach rozszczepienia. I obce dla niego jest chyba tez pojecie masy
      krytycznej. Jesli wybuch mial sile okolo 10 ton TNT, to ladunek jadrowy musial
      by wynosic zaledwie ok. 1/10000 czesci masy krytycznej. Jak mozna wywolac
      eksplozje nuklearna w tak nieslychanie "podkrytycznym" ukladzie? Oczywiscie,
      Watto, ma na to standardowa odpowiedz: "Tajni naukowcy w sekretnych
      laboratoriach rozwiazali ten problem". Niestety, rzecz jest w tym, ze chocby
      najbardziej utajnic badania, to praw fizyki sie w ten sposob nie przeskoczy.

      Tak wiec, watto, nie wymawiaj innym niewiedzy, tylko raczej moze wroc sam do
      szkoly... Chociaz, obawiam sie, Tobie juz chyba nic nie pomoze...
      • Gość: Imagine IP: *.adsl.navix.net 06.01.04, 01:59
        ciekawi mnie skad te wsiury pastajenne maja tyle energii i glupopty by bronic
        z takim zacieciem amerykanskiego imperializmu. tak felusiak, ty tez jestes na
        liscie szczurow.
        • Gość: Zybi IP: *.netlandia.pl 06.01.04, 02:04
          Czy ludzka bezmierna glupota jest wrogiem amerykanskiego imperializmu? Ja w
          takim razie wole amerykanski imperializm. Cs odnosil sie tylko do glupoty watto!
        • A ty jak masz coś do powiedzenia to powiedz otwarcie co ci się nie podoba, a nie
          obrażaj ludzi Nazwałeś się, Imagine a nie masz zupełnie wyobraźni jak 'mądry'
          jesteś razem z wattowskim głupolem, który nawet nie wie jak dyskusja powinna
          wyglądać. Pererorujecie głupoty na forum a jak ktoś wam je udowodni to nazywacie
          icj 'koziołek matołek', idiota itd.

          Watto nazwał siebie piłsudczykiem wink to teraz czas aby sie przesunął sto lat do
          przodu bo jest trochę zapóźniony w rozwoju. A po zatym uważam, że to wcale nie
          jae duża chluba należeć do tego klubu (Piłsudczyków). My polacy zawsze potrafimy
          pamiętać o naszych klęskach i upajać sie tymi klęskami, a szybko zapominamy o
          wygranych, albo nie potrafimy z nich wyciągnąc nic dla siebie. A tak wogóle to
          panie piłsudczyku, ale to wy doprowadziliście do tragedii września 1939 takim
          zaściankowym myśleniem.
          Dajcie się jeszcze raz wyruchać Francjii i Niemcom.

          Canuk - nie piłsudczyk, a PATRIOTA.
      • cs137 napisał:

        > Jesli wybuch mial sile okolo 10 ton TNT, to ladunek jadrowy musial
        > by wynosic zaledwie ok. 1/10000 czesci masy krytycznej.

        My sie z Cs137 nie lubimy. Ale jako fizyczny musze go poprzec w calej
        rozciaglosci.

        Mozna jednak zalozyc, ze bomba jest efektem kontrolowanej fuzji i dzieki temu
        masy krytycznej mozna uzyc 10000 razy. Przeciez jest to technologia dostepna
        dla kazdego chlopa na Bali po najedzeniu sie grochowki.
        • rycho7 napisał:

          > cs137 napisał:
          >
          > > Jesli wybuch mial sile okolo 10 ton TNT, to ladunek jadrowy musial
          > > by wynosic zaledwie ok. 1/10000 czesci masy krytycznej.
          >
          > My sie z Cs137 nie lubimy. Ale jako fizyczny musze go poprzec w calej
          > rozciaglosci.


          "Time passed and by the late fifties these fission weapons were being ?micronized? because they were needed as ?core weapons? for hydrogen bombs. Incredible temperatures are required to start the fusion reaction in a hydrogen bomb, with the atom bomb the only device capable of providing them. So for a while at least, the text books accurately referred to the hydrogen bomb as a ?fission-fusion? weapon, meaning the heat from the core fission weapon [atom bomb] started the fusion reaction in the larger weapon encasing it [the hydrogen bomb]."

          Skąd możesz wiedzieć, jakie naukowcy w tajnych laboratoriach mają postępy?
          Już pisałem, że gdyby można było użyć wiedzy książkowej dla studentów fizyki, to bombę jądrową miałaby już Kuba i Kenia...
          A "hydrogen bomb" to jest druga generacja.

          Zwykły fizyk nie może mieć pojęcia o tajnych badaniach. Dlatego są tajne!

          A tutaj kubeł zimnej wody:

          www.ieer.org/fctsheet/pu-props.html

          "The amount of material necessary to achieve a critical mass depends on the geometry and the density of the material, among other factors. The critical mass of a bare sphere of plutonium-239 metal is about 10 kilograms. It can be considerably lowered in various ways.

          The amount of plutonium used in fission weapons is in the 3 to 5 kilograms range. According to a recent Natural Resources Defense Council report(1), nuclear weapons with a destructive power of 1 kiloton can be built with as little as 1 kilogram of weapon grade plutonium(2). The smallest theoretical critical mass of plutonium-239 is only a few hundred grams."
          • watto napisał:

            > According to a recent Natural Resources Defense Council report(1), nuclear w
            > eapons with a destructive power of 1 kiloton can be built with as little as 1
            k
            > ilogram of weapon grade plutonium(2). The smallest theoretical critical mass
            of
            > plutonium-239 is only a few hundred grams."

            Zlizywanie radioaktywnych resztek z kilkuset gram plutonu-239 nalezy do
            ulubionych zajec watto. Totez nikomu nie uda sie znalezc sladow po tajnych
            operacjach watto.

            Czytanie jest doprawdy trudna sztuka. Szczegolnie gdy slowna reprezentacja slow
            i pojec nie znajduje u czytajacego zadnego odbicia w rzeczywistosci. Co z tego,
            ze w tekscie jest napisane dostatecznie duzo. Mozna go zacytowac chcac
            udowodnic teze przeciwna.
            • Jeszcze chcesz z tym polemizować?
              No doprawdy jest to żenujące...
              Okazało sie, że nie masz zielonego pojęcia o masie krytycznej, a tu ciągle tupet?
              Kiedyś nie miałes pojęcia o innych prawach fizyki jak pamietam...Ty też pamietasz chyba..wink
              • watto napisał:

                > Jeszcze chcesz z tym polemizować?
                > No doprawdy jest to żenujące...
                > Okazało sie, że nie masz zielonego pojęcia o masie krytycznej, a tu ciągle
                tupe
                > t?
                > Kiedyś nie miałes pojęcia o innych prawach fizyki jak pamietam...Ty też
                pamieta
                > sz chyba..wink

                Powyzszy Twoj tekst nie zawiera zadnego argumentu merytorycznego. Produkty
                rozpadu kilkuset gram plutonu sa radioaktywne. I te produkty rozpadu da sie
                wykryc przez nastepne setki lat. Oczywiscie jezeli ich wczesniej nie zlizesz na
                obszarze wielu kilometrow kwadratowych. Czego nie wykluczylem w swoim poscie.
                Determinacja z jaka piszesz swiadczy, ze jests do tego zdolny.
                • A nie pomyslałeś o tym, że w promieniu kilku metrów od miejsca wybuchu wszystko zostaje stopione i wyparowane?
                  Zaczynając od rdzenia bomby?
                  • watto napisał:

                    > A nie pomyslałeś o tym, że w promieniu kilku metrów od miejsca wybuchu
                    wszystko
                    > zostaje stopione i wyparowane?

                    Pary po schlodzeniu gdzies osiadaja. Zazwyczaj w promieniu. Im blizej centrum
                    tym wieksza koncentracja. Tak to juz w naturze wyglada. A, zachowywanie swego
                    umyslu w swiecie wirtualnym tego nie zmieni. Zejdz na ziemie.
                    • rycho7 napisał:

                      > watto napisał:
                      >
                      > > A nie pomyslałeś o tym, że w promieniu kilku metrów od miejsca wybuchu
                      > wszystko
                      > > zostaje stopione i wyparowane?
                      >
                      > Pary po schlodzeniu gdzies osiadaja. Zazwyczaj w promieniu. Im blizej centrum
                      > tym wieksza koncentracja. Tak to juz w naturze wyglada. A, zachowywanie swego
                      > umyslu w swiecie wirtualnym tego nie zmieni. Zejdz na ziemie.


                      Ja już nie raz zauważyłem, błędne spojrzenie na tę sprawę jakie mają ludzie tutaj, myląc reakcję kontrolowaną, od wybuchu bomby.
                      Ale teraz chyba jest lepiej...

                      Wyparowane cząstki mogą polecieć z wiatrem, mogą zostać zmyte deszczem itp...
                      Choć na pewno coś zaraz po wybuchu zostanie i dlatego Vialls twierdzi, że ekspert szybko jest w stanie stwierdzić użycie takiej bomby....
                      Ale nie jest ich wiele, bo bomba była w skali mikro...


                      Ale tutaj pisałeś coś o masie krytycznej. Teraz mam nadzieję, że już nie podtrzymujesz swojej negacji?
                      I własnie ten fakt z masą krytycznąpowinien ci dać wiele do myslenia. Jesteś fizykiem, a nie wiedziałeś o możliwosciach tak drastycznego zmniejszenia masy krytycznej. Dane były dostępne publicznie..
                      Teraz pomysl, co jeszcze jest tajne...
                      Dzięki temu może wreszcie zobaczysz, że trzeba trochę wiecej pokory w wydawaniu opinii, co jest w tej dziedzinie możliwe, a co nie.

      • cs137 napisał:

        > Watto napisal:
        >
        > >I odezwał sie "fizyk", który nie umie odróżnić skalara od wektora..."fizyk"
        > ,
        > który zbłaźnił sie już >swoją fizyczną "wiedzą"...
        >
        > A mianowicie????
        >
        > Uwazaj, Watto, bo jak sie zaczniemy licytowac wiedza o wektorach i skalarach, t
        > o
        > moze byc z Toba krucho... No -- powiedz, kochasiu, potrafisz odpowiedziec na
        > takie trzy prosciutkie pytania z teorii wektorow:

        Człowieku, ty zbłaźniłes sie jako podszywka rnaniekxxx.
        Nie miałes odwagi, żeby podpisywać swoim głównym pseudo.
        Wypisywałeś takie teksty i robiłes takie wyliczenia( na temacie o Kennedym), że można było doznać szoku...
        Błędów takich nie powinien robić nawet student fizyki... a tu "judeoamerykanski" profesór takie robi... Łau...

        A nie popisuj sie teraz wiedzą, którą wyczytałeś z książki.. To takie dziecinne ...Fizyk sprawdza sie umiejętnoscią analizy jakosciowej i ilosciowej w konkretnym przypadku(tak, jakosciowej i ilosciowej, a nie jak by chciał prof. Koziołek Matołek - ilosciowej).


        Ale teraz o konkretach... Bo jak widać judeoamerykanski "fizyk" umie tylko paplać jak stara przekupka.

        Vialls twierdzi, że licznik Geigera nie detektuje promieniowania alfa.
        Jaki jest rozpad plutonu 239 ? Alfa. (a radiacja gamma jest minimalna)
        Możesz sobie "fizyku" sprawdzić na internecie.
        www.ieer.org/fctsheet/pu-props.html

        Co powoduje skażenie radioaktywne?
        Vialls pisze:
        "Little Boy was one of the ?dirtiest? fission weapons ever detonated in the atmosphere, with less than 1% of its critical mass undergoing true fission. Thus what remained after the explosion was a giant blizzard of lethal neutron, alpha, beta and gamma radiation."


        Dlaczego bomba z uranowym "reflectorem" i plutonowym rdzeniem jest "dirty".

        " When the 10-ton TNT equivalence SADM went critical, it obviously created far less radiation than the huge and inappropriately named ?Little Boy? at Hiroshima, but still produced dangerously high levels of residual radiation. Most of this came from SADM?s very ?dirty? Uranium 238 reflector, which along with its Plutonium 239 core, exploded into millions of particles at the point of criticality."


        Dzieki zlikwidowaniu koniecznosci obecnosci uranowego "reflectora" uzyskano "czystą" bombę:

        "Using advanced nuclear physics, the scientists found a way of detonating the new ?suitcase? bomb without the use of a Uranium 238 reflector, and further refined the Plutonium 239 in its core to 99.78%."



        I tak piszę o konkretach, ale nie dla profesora Koziołka Matołka.
        Jego argumentem jest to, że on jest profesórem...
        On ma taką karierę fizyczną, że całymi dniami siedzi na forum i prowadzi dyskusje personalne z innymi, takimi samymi jak on, babami. CO taki człowiek może wiedzieć? Jeżeli zamiast pogłębiać swoją wiedzę, siedzi i na forum i papla?
        Dlatego z nim dyskusji na poziomie nie ma.
        Ten człowiek umie sie podszyć pod innych, zbluzgać pod nowym pseudo i zawsze pisać długie wypracowania o tym, jakim to on nie jest prefesórem...
        Tacy ludzie powinni pisywać na forum towyrzyskim, gdzie można jakies stare baby poderwać...
    • Proponuje wiecej pokory w życiu. Nie jest miło wyjsc na koziołka matołka...
    • Gość: lesio IP: 207.157.122.* 06.01.04, 20:13
      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Wszystkich.

      Do cs137:
      opowiem Ci oto dowcip, ktory moze byc drogowskazem, jak skutecznie (?)
      odpowiadac p. Watto: dwoch facetow leci samolotem, siedzac w sasiednich
      fotelach (powiedzmy, panowie "W" i "C"). Pan W, chcac zabic troche czasu
      zagaja: moze bysmy porozmawiali... Pan C (ktory wlasnie zabieral sie do
      czytania ksiazki) odpowiada: a o czym chcialby pan porozmawiac? Pan W:
      wszystko jedno, moze o fizyce jadrowej? Pan C: No dobrze, ale najpierw musi
      pan odpowiedziec na jedno pytanie - jak to mozliwe, ze kon, krowa i koza tak
      samo jedza trawe, podczas gdy kon produkuje duze grudy, krowa placki, a koza
      male bobki? Pan W: nie mam pojecia. Pan C(niestety musi byc po angielsku): So
      how do you find yourself capable of talking of the nuclear phisics, when you
      don't know shit?
      • Lesio powrócił, bo już zapomniał, jak sie kompromitował (np. nieumiejętnosc czytania tekstów na ekranie TV, albo nieumiejętnosc zrozumienia wiadomosci TV)...
        Nie ma on pojęcia o czymkolwiek, ale próbuje sie często wtrącić...

        Nie zrozumiałeś powyższych wywodów,Lesio, to nie bierz sie za rzeczy cie przekraczające. Bo cie rozboli główka , jak Kubusia Puchatka...


        A ta rada Lesia pasuje do ceesa. Tylko lesio nigdy nie wie, co pisze...
        To jest cecha cwiercinteligenta. Wylatuje z argumentem, a ten wychodzi mu na opak...
        • Gość: lesio IP: 207.157.122.* 06.01.04, 20:54
          Szczesliwego Nowego Roku (rozumie Pan?). Reszta nie jest dla Pana, wiec i
          komentarz zbyteczny.
          FA jest poblogoslawione obecnoscia p. Watto, ktory wie wszystko: nauczy
          lekarza medycyny, fizyka fizyki, itd., zatem obecnosc takiego glupka jak ja
          nie powinna specjalnie wplynac na poziom toczonych tu dyskusji. Dlaczego wiec
          p. Watto jest taki drazliwy? Czyzby nowa cecha dolaczyla do arogancji, tupetu
          i zwyklego braku kultury?
          • Gość portalu: lesio napisał(a):

            > FA jest poblogoslawione obecnoscia p. Watto, ktory wie wszystko: nauczy
            > lekarza medycyny, fizyka fizyki, itd., zatem obecnosc takiego glupka jak ja
            > nie powinna specjalnie wplynac na poziom toczonych tu dyskusji.

            Watto nie wie wszystkiego, ale pisze tylko to co wie. A nawet nie wszystko, co wie.
            Fizyki uczył tylko niedofizyka-niedojdy, a lekarza sądowego uczył podstaw systemu sądowniczego w USA i prostego oglądania TV ze zrozumieniem (nie medycyny sądowej).
            Tak więc twoje problemy są po prostu elementarne (dosłownie)... Dlatego na poziomie eksperckim nic pisać nie musiałbym w tym wypadku. Ty po prostu robisz błędy na poziomie elementarza.
    • W swoich kilku ostatnich postach probujesz mnie osmieszyc, tymczasem sam sie
      osmieszasz, wykazujac kompletna ignorancje w fizyce jadrowej,

      Cala Twoja rzekoma "wiedza" pochodzi z czytania niskiej jakosci portali
      internetowych, ktore najczesciej wciskaja ludziom ciemnote po prostu.

      Wszystko, co tutaj podajesz, jeszcze bardziej ZAPRZECZA temu, co mowiles na
      samym poczatku.

      Moqwisz, ze minimalna teoretycznie mozliwa masa krytyczna plutonu 239 jest
      kilkaset gramow. Swietnie, wierze! Ale teraz oblicz sobie "yield" takiej bomby
      (sile wybuchu w kilotonach), zakladajac, ze wydajnosc reakcji jest 100%. I
      porownaj to z sila wybuchu w Bali, o ktorej mowisz (10 ton TNT).

      Teraz pytania do Ciebie: masa krytyczna Pu239 pod normalnym cisnieniem wynosi
      ok. 10 kg (okolo, bo dokladnej liczby nie mam w pamieci). W jaki sposob mozna
      zmiejszuyc mase krytyczna? Jak to sie robi w bombach plutonowych? Z jakiej
      zaleznosci sie tu korzysta? (masa krytyczna zalezy od pewnej charakterystyki
      materialu w dosc prosty sposob -- jaka jest ta zaleznosc funkcyjna?)

      Czy, zeby nastapil wybuch, wystarczy ladunek o masie rownej masie krytycznej?
      W praktyce bomby robi sie tak, by masa w chwili wybuchu wynosila 3 lub wiecej
      mas krytycznych? Dlaczego? Czy tylko po to, by wybuch byl 3 drazy silniejszy?
      A moze sa jakies inne powody, aha?

      Bomby plutonowe sa "implozyjnego" typu. Dlaczego tej samej metody nie stosuje
      sie w bombach uranowych? Jaka istotna roznica pomiedzuy Pu239 a U235 powoduje,
      ze trzeba uzywac zupelnie innych konstrukcji bomb?

      Licznika Geigera do detekcji promieniowania alfa nikt nigdy nie uzywal, ale
      uzywa sie calego szeregu innych technik. Czy mozesz wymienic chocby kila z
      nich? Jaki typ licznika potrafi np. wykryc czastki alfa w powietrzu? W innych
      typach licznika material promieniotworczy trzeba "wlazyc do srodka". Jak sie
      nazywaja te liczniki?

      Ponadto, przeslizgujesz sie caly czas nad najwazniejszym problemem --
      produktow rozsczepienia. Przeciez ladunek jadrowy w procesie wybuchu nie
      ZNIKA, tylko zachodzi jego przemiana w inne jadra. Wlasnie te produkty, ktore
      pozostaja, to "signature" wybuchu. I jest tu cala kupa tych izotopow, z
      oslawionym Cs137 na czele (czy potrafisz wymienic jeszcze kilka innych
      naczelnych produktow rozszczepienia, aha?) Te izotopy pozostaja na miejscu
      wybuchu tudziez w atmosferze i wykryc je mozna jeszcze po wielu latach.

      Watto, na moje argumenty naukowe Ty odpowiadasz stekiem inwektyw, ktore
      jeszcze bardziej obnazaja Twoja ignorancje w danej materii.

      A propos Mankaxxx -- nie wiem, o czym mowisz. On tez z Kanady, o ile wiem.
      Moze to Ty go zaraziles ignorancja? Maniek do poteg intelektualnych nie
      nalezy, wiadomo. Ty, zdaje sie, usilujesz zblizyc sie do jego poziomu. Twoj
      idol perhaps?

      Pozdrowka, Cs137

      • Co ty jeszcze próbujesz podskakiwać?
        I tym samym sposobem. Długim wypracowaniem bez cienia sensu.

        Meritum jest tu takie:
        - nie masz pojęcia jaka jest masa krytyczna. Podałem ci za stroną internetową jaka jest. Nie musi być to 10 kg, bo to zależy od geometrii gęstosci i wielu innych technicznych(!!!) czynników (które znają technicy)

        przeczytaj: "According to a recent Natural Resources Defense
        Council report(1), nuclear weapons with a destructive power of 1 kiloton can be built with as little as 1 kilogram of weapon grade
        plutonium(2). The smallest theoretical critical mass of plutonium-239 is only a few hundred grams."

        i już wiesz skąd..

        - najwyrazniej nie wiedziałes jakiego typu jest rozpad plutonu.

        Reszta szczegółów technicznych znana jest ekspertom. Nawet Vials o nich nie pisze.
        I jeszcze jedno: nikt nie twierdzi, że eksperci nie mogą wykryć wybuchu "micronuke". Vialls wręcz mówi, że eksperci łatwo to wykryją zaraz po wybuchu (np. krater po wybuchu, albo prom. alfa). Ale nie ci ze zwykłej policji i nie osoby postronne z licznikiem Geigera.
        I i to cały czas w tym chodzi.

        Dobrze, że zmusiłem cie do zajrzenia do podręczników, ale to nie zmienia faktu, że zbłaźniłes sie kompletnie jako zawodowy "fizyk"...
        Masz szczescie, że nikt nie będzie stosował twoich metod i nie wysle faksu do twoich pracodawców.
        Mógłbyś stracić pracę...

        Tak więc, zanim coś napiszesz, nie-do-profesórze, to najpierw pomysl.
        Ja nie jestem ekspertem odbudowania bomb, podobnie jak ty. Ale ja wiem, co jest możliwe, a ty jesteś niedouczonym bufonem, który może zaimponować tylko swoim wystraszonym studentom ( i to do czasu, kiedy nie muszą udawać).
      • Jak wygląda "fizykowanie" ceesa?
        Najpierw walnie duże błędy, które nie powinny sie przytrafiać uczniowi szkoły sredniej, a potem na gwałt bierze sie za książki (wyczytuje je godzinami) i wyszukuje jakies szczególiki, kórymi sie może pochwalić, albo których interlokutor może w tym momencie nie wiedzieć. Zadaje jakies quizowe pytania (jak felusiak) luźno lub zupełnie niezwiązane z meritum.
        Wszystko po to, że zachować twarz.
        Tak to sie zachowują geeki-prymusiki w szkółkach.

        Ten"fizyk" opowiadał takie brednie, że "fizyka polega na analizie ilościowej, a nie jakościowej" (sic!!!).
        Każdy uczen szkoły sredniej ( a na pewno student) powinien wiedzieć, że fizyka opiera sie najpierw na analizie jakosciowej, a potem ilosciowej.
        Cees wyszedł tu na głupka jak mamuśka z dowcipu, w którym mówi ona synkowi "albo rybki, albo akwarium"...
        Dlatego nie umiał sobie przeprowadzić poprawnej analizy (zapomniał o jakosciowej) w zastosowaniu prawa zachowania pędu przy postrzeleniu Kennedy'ego). Nie mówię już o nieumiejętnosci rozróżnienia wektora i skalara.
        Taka to jest fizyka na poziomie ceesa...
        Nie neguję, że cees może posiedzieć trochę nad książkami i nauczyć sie paru rzeczy... W koncu jakos profesórem został. On umie sie nauczyć paru faktów do egzaminu, a potem zapomina o wiedzy i zadowala sie statusem profesóra...
        O jakosci fizyka mówi umiejętnosc zastosowania wiedzy choćby w najprostszych przypadkach (jak z Kennedy'm). Cees tego nie posiada.
        Cees to tylko geek-prymusik szkolny, który lubi sie chwalić swoim profesórstwem na forach, żeby zwrócić uwagę podstarzałych samic.

        Ja zwykle nie piszę personalnie..
        Ale to cees pisze: ja wiem, bo ja jestem profesór-fizyk...
        Jeżeli ktoś ma takie argumenty, to sam sie na odpowiednie ich zwalczanie naraża.
        Jeżeli ktoś pisze tylko o meritum, to i ja piszę o meritum.
      • Gość: lesio IP: 207.157.122.* 06.01.04, 22:22
        Twoja "dyskusja" z p. W. jest przezabawna. Oto Watto "zmusil Cie" do
        przeczytania podrecznika! Przednie!
        Ja do niczego Cie nie "zmusze", mam jednakowz tytul godny polecenia (powinien
        byc dostepny w lokalnej bibliotece - zadzwon): DSM IV "Diagnostic and
        Statistical Manual of Mental Disorders". Poczatkowo myslalem, ze p. Watto
        cierpi na "passive-agressive personality disorder" (zwl. jego glebokie
        przekonanie o wlasnej intelektualnej wyzszosci nad kimkolwiek bardzo pasuje do
        takiej diagnozy), ale po Jego ostatnich wistach zaczynam podejrzewac deluzyjna
        psychoze. Jest na tyle ciekawym przypadkiem, ze zauwazylem, ze wracam na FA
        glownie by poczytac Jego produkcje (i czasem poszturchac, zeby sie pobudzil).
        • Gość portalu: lesio napisał(a):

          > Poczatkowo myslalem, ze p. Watto
          > cierpi na "passive-agressive personality disorder" (zwl. jego glebokie
          > przekonanie o wlasnej intelektualnej wyzszosci nad kimkolwiek bardzo pasuje
          do
          > takiej diagnozy), ale po Jego ostatnich wistach zaczynam podejrzewac
          deluzyjna psychoze.

          Zgadza się, to psychol. Wierzy święcie np. w to, że Hitler mógł podbić nie
          tylko Anglię, ale i USA, desantując dywizje pancerne pod Nowym Jorkiem. Na
          pytanie dlaczego w takim razie nie podbił, skoro "mógł", watto odpowiedział
          rezolutnie, że Anglię uratował kanał La Manche, a USA Ocean Atlantycki. No,
          jasne, gdyby Moskwa była bliżej, a w Rosji nie pojawiały się zimy, to pokonałby
          i Stalina; gdybyśmy natomiast my mieli w 1939 roku z 5000 czołgów i samolotów
          oraz 3-milionową armię, to pewnie też byśmy z Hitlerem wygrali, nawet bez
          pomocy Zachodu.
          Te debilne konstrukcje myślowe to właśnie cały wacio.
    • Drogi Watto,
      Wszystko na to wskazuje, że do żadnego konsensusu w tej caej dyskusji nie
      dojdziemy. W tej sytuacji, zaproponuję: dlaczego nie moglibyśmy postapic
      zwyczajem ludzi cywilizowanych? Skoro dyskusja znalazła się w beznadziejnym
      impasie, dlaczego nie moglibyśmy po prostu posłuzyć sie dobrze znaną
      instytucją arbitrażu?
      Jedną z głównych „linii ataku”, którą Ty stosujesz w tej dyskusji, jest
      dyskredytowanie mojej wiedzy. Innymi słowy, przy pomocy najróżniejszych
      stwierdzeń starasz sie wykazać, że ja – mimo formalnego wykształcenia w
      fizyce – jestem po prostu głupkiem i dyletantem. Coż można odpowiedzieć na
      taką linię natarcia? Powiedzieć: „Ależ nie, nieprawda, idiotą i niedoukiem
      nie jestem!” może powiedzieć zarówno niedouk, jak i ekspert – zatem taka
      deklaracja nie ma żadnego znaczenia.
      Gdyby moja specjalnością była ściśle fizyka jądrowa bądź inzynieria jądrowa,
      to mógbym sie może „ostro postawić”. Ale moja specjalność jest jednak
      troszeczkę inna. Jest, owszem, bardzo zbliżona do fizyki jądrowej i z tego
      powodu w czasie wszystkich lat mojej pracy zawodowej cały czas „ocierarałem
      sie” o fizykę i inżynierię jądrową. Na tyle, że mogę łatwo dostrzec słabe
      punkty w całej tej hipotezie o mikrobombach w Bali. Jak również mogę dostrzec
      ogromne „białe plamy” w Twojej wiedzy. Mimo, że próbujesz te braki w wiedzy
      kompensować ogromną pewnością siebie, niewiele to poprawia sytuację.
      Rzeczywistości nie można zmienić, choćby się nie wiadomo jak głośno
      krzyczało: „JA WIEM LEPIEJ!!!!”
      Zatem, wychodzi na to, że Ty mnie uważasz za dyletanta i ja Ciebie tak samo i
      dyskusja, jeśli będzie trwać, to nieuchronnie sprowadzi się wyłącznie do
      wzajemnego wytykania sobie dyletanctwa przy pomocy coraz bardziej dosadnych
      określeń. A więc nie będzie prowadzic do nikąd.
      Rozwiązaniem może być wasnie to, co proponuję: mianowicie, oddajmy sprawę w
      ręce PRAWDZIWYCH ZNAWCÓW!
      Ja, dzięki mojemu „ocieraniu się” przez lata o środowisko fizyków i inzynierów
      jądrowych, mogę z łatwością dotrzec do takich osób, których kompetencje w
      danym sporze nie bedą raczej podlegać dyskusji. Przypuszczam, że Ty z kolei
      musisz znać jeszcze innych orędowników hipotezy „micro-nukes” i że wśród nich
      też znajdziesz kogoś, kogo kompetencje są solidnie udokumentowane. Zatem,
      proponuję, niech każdy z nas poprosi taką osobę o krytyczne ustosunkowanie się
      do argumentów zarówno „za” jak i „przeciw” . Po tym wypowiedzi obu stron
      przedstawimy tutaj na Forum i wtedy ewentualnie podyskutujemy dalej. Co Ty na
      taką propozycję?

    • Adresuje ponizszy tekst nie do Watto, tylko do innych.
      Jako nauczyciel i człowiek zawodowo zajmujący sie nauką czuję się w obowiązku
      powiedzieć wam, co myślę o całej tej historii z mini-bombami atomowymi. Ktoś
      majacy mało kontaktów ze współczesna wiedzą fizyczną mógłby bowiem ulec
      wrażeniu, że ta cała teoria jest stworzona przez fachowców. Istotnie, teksty
      przytoczone przez Watto naszpikowane są fachową terminologią. Niestety, ktoś
      troszeczkę juz „otrzaskany” z fizyką i inżynierią jądrową od razu zauważa, że
      na znajomości terminologii znajomość przedmiotu u autora tekstu się kończy.
      Zas wysiłki samego Watto, by wesprzeć teorię, nie podnoszą wcale jej
      wiarygodności.

      Kurcze, powiem wam, że ręce z tym Watto człowiekowi opadają...
      Jego „standardowe” chwyty w dyskusji to:

      A: obrzucanie oponenta stekiem inwektyw;

      B: wkładanie mu w usta rzeczy, których nie powiedział;

      C: uzywanie masy słów, które mają sprawić wrażenie, że dogłębnie odpowiada na
      na zarzuty dyskutanta – w rzeczywistości zaś mają stworzyć „szum
      informacyjny”, ukrywający fakt, że Watto nie potrafi odeprzeć pewnych bardzo
      istotnych punktów krytyki.

      D: wyciąganie coraz to nowych „argumentów”, które mają pognebić przeciwnika –
      ale Watto całkiem nie przeszkadza, że te argumenty jednocześnie zaprzeczają
      temu, co on sam mówił wcześniej.

      Może ja,wykładając swoje w tej dyskusji, odniosę sie po prostu po kolei do
      tych punktów, które powyżej wyszczególniłem.


      AD A: Watto twierdzi, że jestem niedouczonym fizykie, fizykiem-niedojdą, i
      tak dalej. Na jakiej podstawie to mówi? Jego znajomość fizyki wyrażnie jest
      na poziomie szkoły średniej, plus trochę wiadomości z publikacji
      popularnonaukowych i internetu. Co do mnie, to fizyka jądrowa nie jest ściśle
      moja naukową specjalnością – moja dziedzina nazywa się fachowo „nuclear
      methods in solid-state physics research”, czyli „metody jądrowe w badaniach
      fizyki ciała stałego”. Zatem choć nie jestem ściśle „jądrowcem”, to ze
      względu na te „metody jądrowe” jestem jednak troszeczkę z fizyką i inżynierią
      jądrową otrzaskany. Znacznie powyżej poziomu szkoły średniej i literatury
      popularno-naukowej, mogę Was zapewnić. W szególności, w okresie mojej pracy
      zawodowej robiłem badania przy dziewięciu różnych reaktorach jądrowych i
      jednym akceleratorowym źródle neutronów w czterech krajach europejskich i
      dwóch północnoamerykańskich. Do budowy jednego z tych reaktorów nawet
      troszeczkę „przyłożyłem rękę” i tak sie składa, że jest to jeden z bardzo
      niewielu rektorów na świecie uzywający paliwa plutonowego. Zatem coś niecoś o
      plutonie wiem chyba?

      AD B: Dowiaduje się teraz od Watto, że powiedziałem różne rzeczy, a całkiem
      nie pamiętam, żebym coś takiego kiedykolwiek mówił na Forum. Może z pamięcia
      u mnie cuś nie tak? Ale jedno moge sprawdzić na pewno – nie wypowiadałem się w
      całej tej dyskusji o tym, jak rozpada się pluton. Tymczasem Watto twierdzi, że
      sie skompromitowałem, podając błędna informację o rozpadzie plutonu.
      Oczywiście, ja w ogóle o samym rozpadzie plutonu nic nie mówiem, a co do
      wiedzy, to już każdy student fizyki wie, że, prawda, istnieją trzy „rodziny”
      rozpadu naturalnie istniejących jąder, uranu 238, uranu 235 i toru 232. Pu239
      rozpada sie do U235 i dalej już idzie jak z uranem. A jesli chodzi o
      szczegóły, takie, jak np. energie alf, bet czy gamm lub promieni X
      towarzyszacych rozpadowi kolejnych jąder w schemacie rozpadu (tak, tak,
      promienie X też towarzyszą rozpadowi, ich źródłem jest proces zwany „wychwytem
      K”, niech Watto Wam powie, co to takiego!), to kazdy student fizyki wie, że
      tego nie trzeba nosić w głowie, tylko idzie się do tzw. „Nuclear Data Sheets”
      (NDS) dostępnych w kazdej większej uniwersyteckiej bibliotece, a odkąd
      Internet istnieje, to też i na Webie.
      W NDS można zobaczyć, że rozpadowi alfa Pu239 towarzyszy emisja promieni gamma
      o całym szeregu różnych energii. Potocznie sie jednak mówi, że Pu239 wydziela
      tylko alfy, trudne do wykrycia, a gamm nie wydziela. Jak chcecie wiedzieć,
      skąd ta pozorna sprzeczność, to zapytajcie Watto – na pewno z entuzjazmem Wam
      wytumaczy.



      AD C: W całej tej „teorii” , że zamachowcy w Bali użyli „micro-nuke”, bardzo
      słabym ogniwej jest sprawa produktów rozszczepienia. Ja to już Watto ze trzy
      razy dotąd wytknałem, ale on za każdym razem zasypywał mnie masą słów, ale
      nigdy tego drażliwego punktu nie podjał. No, bo ta sprawa w zasadzie
      wszystko „kładzie”, całą tą teorię pracowicie skonstruowaną przez tego pana
      Veilla (czy jak mu tam).
      Wyjaśnie pokrótce, o co chodzi. W pocesie rozszczepienia, który jest głównym
      źródłem energii w wybuchu jądrowym, jądro materiału rozszepialnego (U235 lub
      Pu239) nie znika bez sladu, tylko, jak sama nazwa wskazuje, ulega
      rozszczepieniu na dwa lżejsze jądra. Prawie zawsze są to dwa różne jądra
      (jak wygląda krzywa opisujaca rozkład mas produktów rozszczepienia, to jest
      standardowe pytanie dla studentów na egzaminie z kursu wstępnej fizyki
      jądrowej). Wiele z tych jąder jest promieniotwórczych – stąd, oczywiscie,
      bierze się ten cały dobrze znany problem, co robić ze zużytymi prętami
      paliwowymi z reaktorów jądrowych. Tych radioaktywnych „śmieci” w paliwie
      jądrowym jest spora grupa i szereg z tych jader, Cez 137 lub Stront 90 żyja
      całkiem długo.

      Jeżeli wybuch jadrowy odbywa się wysoko nad ziemią, to wiekszość produktów
      rozszczepienia, jak i niezużytego materiału rozszczepialnego (nikt jeszcze
      zbudował takiej bomby, w której CALY materiał ładunku wziął udział w wybuchu –
      parędziesiąt % zawsze pozostaje „nieprzereagowanych”, a w pierwszych bombach
      typu „Nagasaki” to było dobrze ponad 90%!) ulega rozproszeniu w atmosferze. W
      przypadku wybuchu naziemengo bądź podziemnego jednak grunt ulega zeszkleniu
      pod wpływem wysokiej temperatury, a produkty rozpadu zostają w to szkliwo
      wtopione. Żaden deszcz tego nie zmyje, akuku!
      Ja ok. 10 lat temu przymierzałem się do udziału w projekcie badawczym, którego
      celem było zbadanie możliwości pozbywania się radioaktywnego śmiecia z
      wypalonych prętów reaktorowych metodą tzw. „transmutacji”. Zaproponowano kilka
      możliwych wariantów tego procesu. Jeden, opracowany w Rosji, przewidywał
      zapakowanie odpadów do podziemnej kawerny i odpalenie tam niewielkiego ładunku
      wodorowego. Inni fizycy, też z Rosji, wytkneli, że taki proces wyprodukuje
      jeszcze więcej śmiecia, niż to, które miało ulec transmutacji. W obszernej
      literaturze, która powstała w rezultacie tej naukowej dysputy, było bardzo
      dużo na temat na- i podziemnych wybuchów jądrowych i tego, co sie dzieje z
      produktami rozpadu. Więc, na podstawie tej wiedzy wtedy nabytej mogę z całym
      przekonaniem powiedzieć: gdyby w Bali istotnie użyto ładunku jądrowego, to
      musiałoby dojść do zeszklenia gruntu i wtopienia w niego poduktów
      rozszczepienia, i te izotopy pozostałyby przez lata wykrywalne. To, co ten
      cały Veille (czy jak mu tam) mówi o braku jakichkolwiek śladów, a Watto za nim
      powtarza, to jest po prostu kosmiczna bzdura.

      AD D: Jeden z moich naczelnyc kontrargumentów to siła wybuchu, podawana jako
      odpowiednik 10 ton trotylu (TNT). Otóż wybuchu jądrowego nie można zrobić
      dowolnie słabym – ładunek, aby wybuchnąć, musi przekroczyć tzw. masę krytyczną
      (tak naprawdę, to musi mieć przynajmniej trzykrotną masę krytyczną), a masy
      krytycznej nie mozna zrobić dowolnie małej. Watto mi na to podtyka dane, że
      można przy pomocy różnych sztuczek zejść z masa krytyczną Pu239 do kilkuset
      gramów i wybuch wtedy ma siłę jednej kilotony, czyli 1000 ton TNT. Watto jakoś
      dziwnie nie dostrzega, że ten argument wychodzi w
    • AD D: Jeden z moich naczelnyc kontrargumentów to siła wybuchu, podawana jako
      odpowiednik 10 ton trotylu (TNT). Otóż wybuchu jądrowego nie można zrobić
      dowolnie słabym – ładunek, aby wybuchnąć, musi przekroczyć tzw. masę krytyczną
      (tak naprawdę, to musi mieć przynajmniej trzykrotną masę krytyczną), a masy
      krytycznej nie mozna zrobić dowolnie małej. Watto mi na to podtyka dane, że
      można przy pomocy różnych sztuczek zejść z masa krytyczną Pu239 do kilkuset
      gramów i wybuch wtedy ma siłę jednej kilotony, czyli 1000 ton TNT. Watto jakoś
      dziwnie nie dostrzega, że ten argument wychodzi własnie „na moje”, bo 1000 ton
      TNT i 10 ton TNT to jednak zasadnicza róznica! Wybuch o sile 1000 ton
      zrobiłby tam kataklizm nieporównanie większy niż ten, który w rzeczywistości
      miał miejsce. Powstałby tam kolosalny krater i w promieniu kilkuset metrów nic
      by w ogóle nie ostało się -- a takiego kataklizmu tam jednak nie było!

      Podobną wagę ma argument, że ja nie mogę wiedzieć, co osiagnięto w sekretnych
      badaniach w tajnych laboratoriach. W oczywisty sposób, Watto TEŻ nie może tego
      wiedzieć. Więc tutaj wychodzi najwyżej na remis, Watto nic tym argumentem nie
      osiąga!

      Podsumowujac, ja całą tę aferę z „micro-nuke” uzytym do zamachu w Bali uważam
      za wytwór niedouczonej wyobraźni, zaś „argumenty” użyte do poparcia tej teorii
      za czystą pseudonauke. Namawiam gorąco każdego, by uznał całą tę sprawę za
      zwykłe mydlenie oczu.

      • Gość: J.K. IP: *.chemikalien / *.dip.t-dialin.net 07.01.04, 10:53
        1,. nie stnieja zadne milibomki nulearne z przyczyn przez cs 137 powyzej
        podanych.
        2. Nie ma mozliwosci, aby bomba atomowa nie pozostawila sladow materialow
        rozszczepialnych.

        Watto jest chory na anty-amerykanizm.
        w polaczeniu z techniczna niewiedza, nawet brzytwy sie chwyci ,
        aby amerykanom odlozyc.
        W tym wypadku kolego watto dalisci jednak plame.

        Dr. J.K. Chemik
        • Gość portalu: J.K. napisał(a):

          > 1,. nie stnieja zadne milibomki nulearne z przyczyn przez cs 137 powyzej
          > podanych.
          > 2. Nie ma mozliwosci, aby bomba atomowa nie pozostawila sladow materialow
          > rozszczepialnych.

          No tak "znawco".. I cees ma rację w swoich obliczeniach z Kennedym.. i w tym, że fizyka nie opiera sie na analizie jakosciowej...
          Widzę coraz wiecej "znawców" sie znajduje...

          Faktem jest, że masa krytyczna plutonu może być zmniejszona...
          Ale widzę, że kolejny "znawca" jest jasnowidze, i wie, że bomb takich nie ma...

          Łau.. to o czym ludzie opowiadali w przypadku walizkowych bomb rosyjskich?
          Czy wy sie ludzie słyszycie? Takie nonsensy to wypowiadają dzieci w szkole, żeby pochwalić sie przed kolegami. "Ja wiem, że takich rzeczy nie ma. Tata mi powiedział"...

          To jest po prostu żenujące...
          Przeczytajcie sobie najpierw cały artykuł Viallsa, potem poszukajcie wiadomosci o plutonie...
          • Gość: J.K. IP: *.chemikalien / *.dip.t-dialin.net 07.01.04, 18:01
            i sie wymadrzasz...
            nie naleze do tak grzecznych, jak cs137.

            Co jest mozliwe, to sie okaze.
            Na razie to cs137 ma racje, a juz zwlaszcza rozbawilo mnie to,
            ze mini-bomby moga nie zostawic sladow...
            Poniewaz pracuje w analityce, i na ten temat wiem sporo,
            wiem tez, ze to absolutnie niemozliwe...

            WATTO, nie dyskutowalem z Toba nigdy, ale przeciez czasami Cie czytuje...
            Jestes chory na anty-amerykanizm.

            dziekuje za uwage.



            • ty nie masz pojęcia o czytaniu ze zrozumieniem...
              Ja nie muszę sie powoływać na tytuły naukowe, bo piszę o konkretach, a "profesóry" ( w USA profesorem może zostać dozorca, bo to nie tytuł naukowy, ale stanowisko) z USA sie na konkretach błaźnią.

              Nawet nie umiesz przeczytać artykułu (braki w angielskim?)...
              A nawet nie umiesz przeczytać po polsku. Napisałem:" nikt nie twierdzi, że eksperci nie mogą wykryć wybuchu "micronuke". Vialls wręcz mówi, że eksperci łatwo to wykryją zaraz po wybuchu (np. krater po wybuchu, albo prom. alfa...). Ale nie ci ze zwykłej policji i nie osoby postronne z licznikiem Geigera.I i to cały czas w tym chodzi."

              Weźże ty sie za czytanie... Rozumienie czytanego tekstu to pierwsza rzecz, którą naukowiec musi opanować.
              Jak widać wielu tego nie opanowało...
              • Gość: J.K. IP: *.chemikalien / *.dip.t-dialin.net 07.01.04, 18:30
                nie pisz mi O licznikach Geigera i innych glupotach, ok?

                Nie wiem jak w Ameryce...
                W Niemczech dozorca nie moze zostac profesorem.
                A ja przepracowalem na niemieckich uczelniach 15 lat.
                (Polecam Forum Swiat, tam pisuje)

                oszczedz sobie wstydu, czlowieku.
                nie blaznij sie wiecej
                i zamilcz.

                Twoj kochany Dr. J.K.

                • Powtarza jak katarynka w:"to ty sie błaźnisz", choć udowodnione mu zostało co innego...

                  Tak zachowują sie przedszkolaki...
                  Podpisujące sie w skrócie:"dr."...
                  Mamy doktóra z kropką...
                  • Gość: J.K. IP: *.arcor-ip.net 07.01.04, 22:44
                    zwlaszcza jak przekracza ono "tkzw mase krytyczna".

                    sluchaj, jak jutro padnie Ameryka i Izrael, to obudz mnie prosze, dobrze?
                    ty sie bedziesz cieszyl, a ja nie chcialbym tego przespac...
                    natomiast ja chetnie cie obudze przy okazji kolejnej interwencji US Army...
                    strzelimy moze , co to bedzie?
                    Ja typuje na Syrie...
                    • Gość portalu: J.K. napisał(a):

                      > zwlaszcza jak przekracza ono "tkzw mase krytyczna".

                      > Ja typuje na Syrie...

                      Ja natomias nie cierpie poczucia humoru V kolumny. Syria jak sie okazalo nie
                      ukrywala Saddama Hussaina. Nieistniejacej broni masowego razenia tez nie
                      przejela. Aczkolwiek nieistniejaca jest bardzo latwo przejac i sprawic, ze USA
                      jej znowu nie bedzie moglo znalezc. Intencjonalna slepota amerykanofilow jest
                      do leczenia jedynie przez dekapitacje. To mnie wcale nie cieszy.
                      • Niestety, choopie, to byla podpucha dla Watto...
                        wcale nie typuje Syrii, ale wybacz nie zdradze, co.

                        Sluchaj, okreslenie V kolumna, zle sie w Polsce kojarzy...
                        Nie jestem niemiecka V kolumna.
                        Prosilbym na przyszlosc o uzywanie pelnego okreslenia:
                        Amerykanska V kolumna.
                        - Nie chcialbym byc traktowany niesprawiedliwie
                        przez postronnych obserwatorow.

                        pozdraviam.
                        • j-k napisał:

                          > - Nie chcialbym byc traktowany niesprawiedliwie
                          > przez postronnych obserwatorow.

                          Przepraszam, ze w tytulaturze nie uwzglednialem postronnych obserwatorow.
                          Postaram sie poprawic.
            • Gość portalu: J.K. napisał(a):

              > Jestes chory na anty-amerykanizm.

              Jak wiesz Szanowny prominencie V kolumny mnie moglbyc takze wskazywac na stany
              chorobowe. Tym nie mniej w pelni Cie popieram w sprawie sladow po wybuchu
              nuklearnym.

              Co do masy krytycznej to oczywiscie daloby sie ten problem ominac posiadajac
              zrodlo promieniowania ktore moze pobudzic reakcje jadrowa. O ile pamietam
              plotki (podkreslam plotki) to bomby neutronowe maja zapalniki laserowe. Jednak
              wybuch bomby neutronowej nie przynosi takich zniszczen fizycznych jak bomb
              atomowych i wodorowych.

              Generalnie mozna przyjac, ze tajnie udalo sie skonstruowac bomby jadrowe
              pozostawiajace slady jak po semteksie. Wiadomo, ze USA stosuje oprogramowanie
              do symulowania wybuchow jadrowych. Jeden z takich programow Mossad ukradl i
              wyslal jako wirusa do odtwarzacza CD w dyskotece na Bali (zawierajacy
              mikroprocesor). Dlatego wlasnie wybuch jadrowy nie pozostawil sladow a plastik
              z obudowy CD zamienil sie w semtex.

              W nastepnym etapie walki z terroryzmem bedziemy musieli oddawac tajniekom karty
              kredytowe z mikroprocesorami. Abysmy nie mogli symulowac wybuchow jadrowych.
              • doprawdy, Twoj anty-amerykanizm miesci sie (w moim przekonaniu)
                w gornych granicach normy niemieckiej, wiec zasadniczo nie mam do nego uwag.

                1. Co do V kolumny przeczytaj uwage w poscie powyzej.

                2. Swietny tekst z tymi kartami kredytowymi.
                Przygotuj cos jeszcze lepszego na 1. kwietnia.

                pozdraviam raz jeszcze.
          • Gość: J.K. IP: *.chemikalien / *.dip.t-dialin.net 07.01.04, 18:07
            Nie ma bsolutnie zadnych mozliwosci, aby minibomba atomowa nie pozostawila
            sladu materialow rozszczepialnych.
            Nie ma.
            I nie bedzie.
            Taka bomba zawsze takie slady zostawi.
            Nie blazn sie wiecej, czlowieku.

            Dr. Janusz Kossakowski,

            chemik-analityk

            Akwizgran.
            • Gość portalu: J.K. napisał(a):

              > Nie ma bsolutnie zadnych mozliwosci, aby minibomba atomowa nie pozostawila
              > sladu materialow rozszczepialnych.
              > Nie ma.
              > I nie bedzie.
              > Taka bomba zawsze takie slady zostawi.
              > Nie blazn sie wiecej, czlowieku.

              Mamy kolejnego koziołka matołka..
              Z kim ty polemizujesz?
              Kto mówi że taka bomba nie pozostawi "żadnych śladów"?

              Mały Jasio walczy jak Don Kichot z wiatrakami...
              >
              > Dr. Janusz Kossakowski,
              >
              > chemik-analityk
              >
              > Akwizgran.
    • Ja już nawet nie czytam w całosci tych wielkich wypracowań ceesa...
      Jest to już w żenującym stylu.. Paplanie jak przekupka...

      Cees podszył sie, zbłaznił jako fizyk, potem zbłaznił sie jako rzekomy "eskpert" od fizyki jądrowej itd...

      Każdy inteligentny człowiek wyciągnie już odpowiednie wnioski.
      A hieny forumowe inteligencji nie posiadają...
    • Przed zawaleniem sie wieżowców WTC swiadkowie widzieli serię błysków. Wielu naocznych swiadków twierdziło o wybuchu bomby.Zwykłe ładunki nie wytworzyłyby takich błysków..

      Czy użyto mikrobomby nuklearne? Małe bomby nuklearne można było łatwo ukryć w strategicznych miejscach.
      • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 07.01.04, 18:06
        Watto - ten facet Viall to on jest dziennikarz czy naukowiec ?
      • Gość: lesio IP: 207.157.122.* 07.01.04, 18:13
        Czy powyzszy tekst p.Watto nie rozwiewa panskich watpliwosci?
      • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 07.01.04, 18:15
        Wiesz co Watto Ty naprawdę idź do psychiatry. Ty jesteś schizophrenic - czy ty
        może nie za dużo oglądasz filmów rysunkowych. Tam bez przerwy wybuchają
        mikrobomby nuklearne i jest dużo błysków. Aha jeszcze czasami ziemia też się
        trzęsie jak jest za głośno nastawiony telewizor. Oooo odkryłeś też jakieś
        ładunki w tych samolotach, które uderzyły w WTC.
        Jednym słowem konspiracja na cełego.

        ALE-JAJA
        • Gość: lesio IP: 207.157.122.* 07.01.04, 18:34
          Ladunki nie byly w samolotach (samoloty sluzyly za zaslone dymna). Zostaly
          zrzucone z trzech latajacych lodzi podwodnych, zamowionych przez Izrael w
          Niemczech i modyfikowanych w tajnych fabrykach na Tajwanie i we Francjii.
          Lodzie te maja powloki w technologii stealth i lataja w stratosferze, zupelnie
          niewykrywalne dla zwyklych radarow. Ten dlugoterminowy plan Izraela byl jak
          widac nadzwyczajnie skuteczny i dal im wolna reke w eksterminacji
          palestynczykow.
    • www.joevialls.co.uk/transpositions/lebed.html

      ...micro nuke was of an older type which incorporated a uranium 238 neutron reflector. Several countries including Britain, France, Russia and China have substantial stocks of these weapons, which are normally kept under very tight control by the respective national authorities.
      Apart from a handful of British weapons stolen from their classified buried locations in East Germany decades ago, the only known ?suitcase? micros on the loose are Russian. Back in September 1997, former Spetsnaz [Russian Special Forces] commander General Alexander Lebed admitted to ?losing? between 84 and 100 of these weapons, and frightened the west by stating casually on television ``Can you imagine what would happen morally, psychologically, if this weapon is detonated in a big city? ... About 50-70,000 people, up to 100,000 people would be killed.''
      As usual, the colorful Alexander Lebed was playing with his audience, because he knew very well at the time that most of the ?lost? Russian suitcase nuclear weapons were rated at 0.01 kilotons [10 tons equivalent TNT], with only 12 of the total packing the 1.0 kiloton [1,000 tons equivalent TNT] blast he was describing. It would be nice to confirm this personally with General Alexander Lebed, but sadly he is no longer with us.
      On 28 April 2002 General Lebed was flying to the opening of a new ski line in the Yermakov district of Siberia when his helicopter crashed. Though he survived the crash, the hospital in Abakan pronounced Lebed dead at 1300 hours.
    • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 07.01.04, 18:38
      Otóż Pan Vialls jest prywatnym detektywem - po prostu taki sam cudak jak Watto.
      Oto jeszcze jedna jego konspiracyjna teoryjka typu UFO:

      Electronically Hijacking the WTC Attack Aircraft,:
      geocities.com/mknemesis/homerun.html
      "Forget the media hype about "Arab hijackers" because there were none on board
      any of the aircraft on 11 September. Outrageous, you say? Not at all. The four
      aircraft used in the attacks on the World Trade Center and Pentagon, were
      hijacked electronically from the ground, and flown into their respective targets
      without the consent of the pilots, who were rendered helpless by the advanced
      technology used."

      Nie mam nic więcej do dodania smile))))

      • > Nie mam nic więcej do dodania smile))))


        Ja to wiem od dawna. Tylko czemu sie bierzesz za pisanie?
        • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 07.01.04, 18:49
          Ja to wiem od dawna. Tylko czemu sie bierzesz za pisanie?
          Od jak dawna to wiesz? - komunikowałeś się z Vallem, on ma dużą "kulę" z której
          czyta i opowiada zdumiewające historie. Ośmieszyłeś się i tyle.
    • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 204.101.196.* 07.01.04, 19:01
      where: serious nonsense with hints of genius, updated daily smile
    • Ja jestem fizykiem-niedojdą, niedoukiem, etc., (skoro sam Wielki Mędrzec Watto
      tako rzecze, to tak musi być!), ale nawet taki niedouk jak ja
      potrafi nakęcić numer telefoniczny do Szwecji. No i mam już eksperta,
      którego "scientific credentials" są doskonałe i niewątpliwie predestynują go
      na "pierwszej wody eksperta" do zabrania głosu w danej sprawie.

      Ten ekspert to Polak, z którym przyjaźnię sie od bardzo dawna. Nazwę go
      chwilowo "W.", dobrze? Nazwiska jeszcze nie ma sensu podawać, bo Ty do tej
      pory nie odpowiedziałeś w sprawie propozycji arbitrażu. Ale już mogę podać w
      skrócie istotne fakty z naukowego Curriculum Vitae tego W. A wiec, stopień
      mgr. inż. z inżynierii nuklearnej z krakowskiej AGH. Następnie pracował nad
      uruchamianiem unikatowego reaktora na paliwie plutonowym (juz nie w Polsce, bo
      takiego reaktora w Polsce nigdy nie było) i z tego uzyskał doktorat. A więc o
      plutonie coś niecoś musi wiedzieć (nawiasem mowiąc, ten reaktor pracuje już
      bezawaryjnie 25 lat, więc niedojdą na pewno ten mój przyjaciel nie jest).
      Jakiś czas po doktoracie, w stanie wojennym, wyemigrował do Szwecji i po
      pewnym okresie został profesorem od technologii jądrowej na bardzo znanej
      sztokholmskiej uczelni technicznej. Ostatnio został członkiem Szwedzkiej
      Akademii Nauk, czyli tej instytucji, która wyłania komitet decydujacy o
      przyznawaniu Nagród Nobla w nauce. Trudno przypuscic, żeby członkiem tej
      szacownej instytucji mógł zostać matoł!

      Ponadto, W. ma bardzo bliskie kontakty ze specjalistami od broni nuklearnej.
      Mianowicie, od ok. 10 lat odgrywa ważna role w tzw. "projekcie Pi", czyli
      dużym międzynarodowym przedsięwzieciu, którego celem jest "przestawienie"
      sowieckich fizyków i inżynierów od broni jądrowej na bardziej pokojowe
      specjalności, zeby ich nie podkupił jakis Osama czy inny Saddam (nazwa "Pi"
      wzięła się stąd, że początkowy "składkowy" budżet projektu wyniósł przypadkiem
      akurat 3.14 miliona $$ -- od tego czasu jednak znacznie urósł, jest na
      poziomie ponoć ok. 10 M$ rocznie). Ponieważ W. świetnie mówi po rosyjsku, bez
      przerwy go wysyłają do ośrodków takich jak Czeljabińsk czy "Arzamas 49",
      byłych "kuźni" sowieckiego potencjału nuklearnego. A jak przyjeżdza do USA, to
      zawsze podaje mi numer telefonu, pod którym mogę go łapać, albo w Oak Ridge,
      albo w Los Alamos.

      W., jak mu wspomiałem o problemie minimalnej masy krytycznej, to zaraz
      wymienił liczbę 250 gramów i dodał, ze to osiągnięto metodą "superkompresji"
      (ja tego terminu jeszcze nie słyszałem, ale, oczywiście, łatwo się domyśleć, o
      co tu biega). Zatem jest to niewatpliwie gość dobrze zorientowany w
      problematyce.

      W. zgodził sie przeczytać materiały internetowe na temat mikro-bomb i napisać,
      co uważa o tej hipotezie.

      No, a czy Ty juz masz swojego eksperta?

      W Kanadzie to największe zgrupowanie specjalistów od fizyki i technologii
      jądrowej znajdziesz niewątpliwie w ośrodku Chalk River (ja go dobrze znam,
      spędziłem tam jakiś czas i nawet z jednym gościem stamtąd napisaliśmy razem
      rozdział do książki na temat badania tzw. "semimagnetic semiconductors" przy
      pomocy rozpraszania neutronów). Ale mozna ekspertów znaleźć także w innych
      miejscach, nie tylko w Chalk River.

      Pozdrówka, Cees
      • Dobrze, że wreszcie porozmawiałeś z fizykiem jądrowym, który ma o tej dziedzinie jakies poojęcie (w przeciwiesntwie do ciebie).
        Tak więc powiedział ci, jaka jest minimalna masa krytyczna.
        Czyli jednak mikrobomby są możliwe... Dobrze, że sie wreszcie dowiedziałes. I Rycho7 też...Taki był mój cel...

        Poniżej znowu walczysz z wiatrakami, jak twój kolega. Nikt nie twierdzi, że nie da sie wykryć wybuchu takiej bomby. Nie wykryje ich tylko zwykła policja i zwykłe wojsko, które posiada l. Geigera, a inne czujniki są na takim poziomie, że nie rozróżniają pestycydów od broni chemicznej...
        Eksperci CIA wiedzą o takim wybuchu od razu (Viallsa słowa)...


        A kolega twój zapewne jest tylko fizykiem jądrowym, a nie ekspertem od budowania bomb. Dlatego nie powie ci o tajnych wynikach badan w tajnych laboratoriach. Zwłaszcza, że są one wynikiem techniki, a nie fizyki teoretycznej...
        A gdyby był, to też by ci nie mógł powiedzieć...
        Dlatego szczegóły budowy takiej bomby pozostaną tajemnicą...

        Mam nadzieję, że wreszcie to zrozumiałes....



        A głębszy wniosek...
        Umysł człowieka powinien znać swoje ograniczenia. Nie tylko jednostkowe, ale i gatunkowe.
        Tzn. powinienien wiedzieć, czego w żadnym wypadku wiedzieć nie może...
        • watto napisał:

          > Dobrze, że wreszcie porozmawiałeś z fizykiem jądrowym, który ma o tej
          dziedzini
          > e jakies poojęcie (w przeciwiesntwie do ciebie).

          No, a przede wszystkim w przeciwieństwi do Ciebie, Watto, który o fizyce
          jądrowej nie masz w ogóle ZIELONEGO pojęcia. Wiesz, na przykład, że istnieje
          zjawisko rozszcepienia, ale twierdzisz, że jądro kompletnie "znika" w takim
          procesie. Słyszałeś, być może, o sławnym wzorze Einsteina E=mc^2, ale nie masz
          pojęcia, jak go użyć, by oszacować "yield" eksplozji nuklearnej (I am
          challenging you -- if you know, explain in a few sentences!!! If you don't do
          it, I'll prove I'm right).

          Moge Ci tu zadac parę prostych pytań z fizyki rozszczepienia i założe sie o
          każdą sumę, że nie odpowiesz na żadne z nich "z głowy", choc to jest
          elementarna wiedza z zakresu wstępnego kursu fizyki jądrowej, który zazwyczaj
          wykłada się studentom 3-go bądź 4-go roku.

          -- Czy przekrój czynny (cross section) na rozszczepienie jest większy dla
          neutronów prędkich, czy termicznych?

          -- Dlaczego reaktory, też wykorzystujące zjawisko rozszepienia jądrowego,
          działają prawie zawsze na neutronach termicznych, a bomba używa neutronów
          predkich?

          -- Dlaczego bomba nie zadziała na neutronach termicznych?

          -- Dlaczego ładunki plutonowe w bombach robi sie obecie puste w środku i
          napełnia pewnym gazem? Jaki to gaz i jaką role pełni? Napisz równanie reakcj
          jądrowej, która ma miejsce w tym gazie (jest ono ttak proste, że powinieneś je
          mieć w głowie). Dlaczego "yield" takiej bomby moze byc wielokrotnie większy,
          niz bez stosowania tego gazu?

          -- Dlaczego ten gaz w bombie plutonowej trzeba co jakis czas wymieniać?
          Dlaczego, jeśli go sie nie wymieni przez parędziesiąt lat, to taka bomba może
          w ogóle nie wybuchnąc?

          -- Emisji czastki alfa z jądra czasem towarzyszy emisja kwantu gamma, a czasem
          nie. Czy potrafisz powiedzieć, dlaczego, jeśli masz N identycznych jęder (np.
          uranu 235), to częśc rozpada sie wysyłając gammę, a część nie?

          -- Dla wykrywania przemycanych bomb atomowych fachowiec wcale nie będzie
          próbował wykryć promieniowania alfa czy innego emitowanego przez ładunek
          rozszczepialny. Fachowiec zaopatrzy sie w tzw. "źródło Berylium-Americium", w
          stosunkowo prosty przyrządzik zwany "neutron chopper", tudzież w licznik
          proporcjonalny napełniony izotopem He3 i jeszcze odpowiednia aparaturę
          elektroniczna (dziś ta aparatura to po prostu dodatkowa "karta" wkładana do PC-
          ta). Wytłumacz, Watto, w jaki sopsób mozna wykryć bombę plutonową, używając
          tego rodzaju urządzen i aparatury.


          Oczywiście, na żadne z tych pytań nie będziesz potrafił odpowiedzieć, założę
          się, nie spędziwszy godzin w bibliotece. Chociaz są to zupełnie elementarne
          wioadomości z fizyki jądrowej.

          Tyle masz w ogóle pojecia o fizyce, co sie nauczyłes w tym technikum,
          doktórego chodziłeś przed laty. Pieprzysz potworne bzdury, w kolejnych postach
          zaprzeczasz sam sobie. Wkładasz przeciwnikom w usta rzeczy, których nie
          powiedzieli nigdy, a potem ich wyszydzasz. Tak naprawdę jednak to tylko
          osmieszasz sam siebie. Wierzysz jakiemuś idiocie Veillowi, który jest
          współczesnym Baronem Munchausenem (tyle, że prawdziwy Barom M. opowiadał swoje
          historie z wdziękiem, a te pana Veilla są kompletnie wdzięku pozbawione!).


          > Tak więc powiedział ci, jaka jest minimalna masa krytyczna.
          > Czyli jednak mikrobomby są możliwe... Dobrze, że sie wreszcie dowiedziałes.

          Oczywiście, możliwe -- siła wybuchu takiej "mikrobomby" z ładunkiem 250 g
          plutonu bedzie ok. 1 kilotonny. Wiec wyszło na moje akurat, nie na Twoje!

          A jeśli siła była 10 ton TNT, to ponad 99% materiału rozszczepialnego nie
          wzieło udziału w wybuchu i znaczna część tego plutonu tam do dzis dzis dnia
          pozostaję i każdy specjalista z łatwością je wykryje. Zadzwoń do Chalk River,
          nieuku jeden, i zapytaj pierwszego z brzegu specjalistę od Halth Physics, czy


          I R
          > ycho7 też...Taki był mój cel...
          >
          > Poniżej znowu walczysz z wiatrakami, jak twój kolega. Nikt nie twierdzi, że
          nie
          > da sie wykryć wybuchu takiej bomby. Nie wykryje ich tylko zwykła policja i
          zwy
          > kłe wojsko, które posiada l. Geigera, a inne czujniki są na takim poziomie,
          że
          > nie rozróżniają pestycydów od broni chemicznej...
          > Eksperci CIA wiedzą o takim wybuchu od razu (Viallsa słowa)...
          >
          >
          > A kolega twój zapewne jest tylko fizykiem jądrowym, a nie ekspertem od
          budowani
          > a bomb. Dlatego nie powie ci o tajnych wynikach badan w tajnych
          laboratoriach.

          I z tego samego powodu ani Ty Watto, ani tez ten Twój idol Veills, nie może o
          tych wynikach nic wiedzieć!

          Watto, Ty nie tylko jestes kompletnym ignorantem w fizyce, ale i jesteś na
          bakier z elementarną logiką.


          > Zwłaszcza, że są one wynikiem techniki, a nie fizyki teoretycznej...
          > A gdyby był, to też by ci nie mógł powiedzieć...
          > Dlatego szczegóły budowy takiej bomby pozostaną tajemnicą...
          >
          > Mam nadzieję, że wreszcie to zrozumiałes....
          >
          >
          >
          > A głębszy wniosek...
          > Umysł człowieka powinien znać swoje ograniczenia. Nie tylko jednostkowe, ale
          i
          > gatunkowe.
          > Tzn. powinienien wiedzieć, czego w żadnym wypadku wiedzieć nie może...

          OK, juz pozostawie te ostatnie stwierdzenia bez komentarza...
      • Gość: ale-jaja IP: 5.1.* / 206.47.0.* 08.01.04, 17:51
        On nie potrzebuje experta On jest expertem.
        Aha i witam cię cs137 w gronie Koziołków matołków smile
        Pozdr, ale-jaja
    • Drogi J.K.,
      Wielkie dzieki za wsparcie mnie w sporze z Watto!
      Wystarczyło mi przeczytac parę tylko zdań, które napisałeś, żeby sie
      zorientować, że mam do czynienia z "bratnią duszą naukową".

      Ja, muszę Ci wyznać, chemię kocham "miłoscią wielką". Była moja pasją w szkole
      średniej i nie wyobrażałem sobie wtedy, żebym poszedł na inne studia. Ale
      miałem wtedy problemy z dość paskudną egzemą i moi rodzice -- podbechtywani
      dodatkowo przez lekarzy -- przekonali mnie, że praca w laboratorium
      chemicznym, wśród różnych oparów, bedzie dla mnie zgubna. Więc skończyło się
      na fizyce. Ale do chemii mnie nadal ciągnęło. Na pierwszym roku, pamiętam,
      mieliśmywykład z chemii i robilismy jakościówkę w laboratorium -- ja miałem to
      juz w małym palcu i robiłem w czasie zajeć analizy pewnie ze dwudziestu
      kolegom i koleżankom. A kiedy poźniej przyszło do wyboru specjalizacji, to ja
      wybrałem taką maksymalnie zbliżona do chemii, czyli fizyke ciała stałego, a
      potem jeszcze podspecjalizację, analizę strukturalna przy pomocy dyfrakcji
      promieni X i neutronów. W X-ach to pewnie chemików jest znacznie więcej, niz
      fizyków. Ja w ostatecznym rachunku skoncentrowałem się prawie wyłacznie na
      neutronach, gdzie fizyków jest troche więcej. Ale wydaje mi siie, ze w
      środowisku neutronowców podział jest tak mniej więcej 50-50 na chemików i
      fizyków. To jest dziedzina badań, w której panuje godna naśladowania harmonia
      pomiedzy fizykami i chemikami!

      Wracając do Watto -- jego wiedza o wykrywaniu radiacji, wydaje sie, zatrzymała
      się na poziomie licznika Geigera... To mniej więcej tak, jakby ktoś, uważajacy
      się za specjalistę od awiacji, wiedział o balonach na ciepłe powietrze i
      takich z wodorem lub helem, a także o Zeppelinach -- ale wiedza o samolotach
      śmigłowych, helikopterach, samolotach odrzutowych i rakietach jeszcze do niego
      nie dotarła.

      A przecież dzis istnieje cała gama niezwykle czułych metod pozwalających
      wykrywac śladowe ilości substancji promeniotwórczych. Mam kolegów, którzy
      udoskonalili jeszcze technikę stosowaną m. in. w Positron Anihilation
      Tomography i oni zeszli już do wykrywalności pewnych izotopów na poziomie
      attomoli! (do Watto: nie chodzi o wattomole, tylko attomole!). I niekoniecznie
      trzeba je wykrywać przez promieniowanie, które emitują -- przeciez istnieje
      dziś spektrometria masowa, której poziom czułości podniesiono na niesłychane
      wyżyny! Dziś, na przykład, w badaniach wieku znalezisk archeologicznych metodą
      węgla C14 nie mierzy się promieniowania, jak to drzewiej bywało, tylko robi
      sie spektrometrię masową! I jest jeszcze przecież cała kupa innych jądrowych
      technik opartych i na radiacji, i na efektach innych niż radiacja (MNR,
      zjawisko Overhausera, Bóg wi jeszcze jakie!), które pozwalają na osiągnięcie
      zupełnie fantastycznej czułości w badaniach analitycznych.

      Pozdrowienia, Cees
      • Dziekuje za starania podjete w celu wyjasnienia sprawy mikroladunkow. Dla mnie
        250 gram to zaskoczenie. Czy mam rozumiec, ze wlasnie do superkompresji stosuje
        sie lasery? Z takiej perspektywy walizkowe bomby GRU przestaja wydawac sie
        bajeczka. Oczywiscie dla tych ktorzy orientuja sie w zasadach dzialania GRU
        zaginiecie tych bomb to absolutna bajeczka. Oczywiscie, ze one "zaginely" ale
        odnajda sie gdy zajdzie potrzeba. Lebied pogrozil paluszkiem i zgodnie z
        zasadami dostal w czape.

        Mam pytanie o przesiewowe wykrywanie mikrowybuchow w warunkach zanieczyszczenia
        oparami po zubozonym uranie (Serbia, Irak). Oczywiscie na Bali tlo bylo czyste
        wiec chyba nie bylo problemow z przesiewem.
      • zyczliwe uwagi,
        ktore moge odwzajamnic taka ze moja wielka miloscia do fizyki,
        zwlaszcza tej jadrowej.
        Niestety, Bozia nie dala wystarczajaco duzo talentu matematycznego,
        abym sie mogl tym zajmowac.
        Pamietasz te sensacyjna historie z konca lat 80.tych o "zimnej fuzji jadrowej"?
        Wtedy okazalo sie to bajka.
        Ale temat zaiste fascynujacy...
        Moze kiedys...???

        HEY
    • Gość: felusiak IP: *.nyc.rr.com 08.01.04, 04:35
      Mili panowie cs137 i JK witam was w klubie koziolkow matolkow pod egida
      najwspanielszego analityka swiata, watto.
      Ja mam w klubie seniority, gdyz zostalem przyjety juz Bozym Narodzeniem.
      Glownie z powodu, ze nie umiem czytac ze zrozumieniem. Podobnie jak wam watto
      UDOWODNIL mi moj brak inteligencji i podstawowej wiedzy na temat.
      Daremny wasz trud. Watto zna sie na wszystkim i czyta w wielu jezykach
      znanych i nieznanych i to ze zrozumieniem.
      Czyly prostymy slowamy, dopokond nie nauczycie sie czytac dopotond ...........
      Barszo lubie, kiedy watto nazywa mnie koziolkiem matolkiem. Swiadczy to dobrze o
      jego rodzicach, ktorzy od wczesnego dziecinstwa ksztaltowali charakter swojego
      syneczka. pochwalam tez dobor lektur. Kornel Makuszynski zawsze nalezal do moich
      ulubionych no i obrazki bylu ladne.
      • Gość: lesio IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 08.01.04, 06:47
        Rowniez witam w klubie, jako Mis Puchatek, ktoremu dowiedziono , ze nie umie
        ogladac TV (m.in. "just shoot me" etc.) ze zrozumieniem. Rowniez mam pretensje
        do seniority i, podobnie jak Cs137, zostalem uznany za nie znajacego swojego
        zawodu. Poki co, nie otrzymalem zadnego gniewnego listu z the American Board of
        Pathology, zaczynam wiec serio podejrzewac, ze decyzje p. Watto dot.
        kompetencji klubowiczow maja niewielkie implikacje (!).
        Dodam, ze jestem wielkim milosnikiem tworczosci p. Watto, i (prawdopodobnie)
        jednym z nielicznych prawdziwie zasmuconych Jego grozba czasowego zaprzestania
        zamieszczania postow.
    • Watto twierdzi, że ja nie znam fizyki jądrowej. Istotnie, ja nie twierdzę, że
      jestem fachowcem, ale coś niecoś wiem.

      NATOMIAST Z PEWNOŚCIĄ MOJA WIEDZA W ZAKRESIE FIZYKI JĄDROWEJ JEST WIELO-WIELO-
      WIELO-KROTNIE WIĘKSZA, NIŻ WIEDZA WATTO W TYM SAMYM TEMACIE!!!

      Stawiam Watto nastepujące wyzwanie: niech odpowie na pytania, które postawiłem
      w poście wysłanym przed kilku minutami. Każdy, kto jako tako zna sie na fizyce
      jądrowej, na większość z tych pytań odpowie "z głowy".

      Jesli Watto jest tak mądry, ze potrafi ocenić, iż ja fizyki jądrowej nie znam,
      to MUSI POTRAFIĆ ODPOWIEDZIEĆ NA MOJE PYTANIA "Z MARSZU".

      A zobaczycie, na żadne z nich nie odpowie, bo jego wiedza kończy się na
      poziomie fizyki uczonej w technikum, które on ukończył (i nie było to wcale
      Technikum Nukleoniczne niedgyś istniejące w Otwocku k/Warszawy).
    • Odpowiedz na pytania, które postawiłem. Nie uciekaj! Nie uciekaj od pojedynku!

      Odpowiedz jeszcze na pytanie: w jaki sposób masa krytyczna zależy od gęstości
      materiału ładunku jądrowego? Jaka to jest funkcja? Odpowiedź jest bardzo
      prosta, powinieneś ją znać.

    • Podejmiesz wyzwanie i odpowiesz na moje proste pytania z fizyki jądrowej, aha?

      Czy zachowasz sie jak tchórz, uciekniesz z pola pojedynkowego za jakiś krzak
      io stamtad odpowiesz stekiem obelg?

      Innych uczestników dyskusji w tym wątku wzywam na świadków tego pojedynku!
    • Odpowiedz na moje pytania -- podam liste jeszcze raz:

      Moge Ci tu zadac parę prostych pytań z fizyki rozszczepienia i założe sie o
      każdą sumę, że nie odpowiesz na żadne z nich "z głowy", choc to jest
      elementarna wiedza z zakresu wstępnego kursu fizyki jądrowej, który zazwyczaj
      wykłada się studentom 3-go bądź 4-go roku.

      -- Czy przekrój czynny (cross section) na rozszczepienie jest większy dla
      neutronów prędkich, czy termicznych?

      -- Dlaczego reaktory, też wykorzystujące zjawisko rozszepienia jądrowego,
      działają prawie zawsze na neutronach termicznych, a bomba używa neutronów
      predkich?

      -- Dlaczego bomba nie zadziała na neutronach termicznych?

      -- Dlaczego ładunki plutonowe w bombach robi sie obecie puste w środku i
      napełnia pewnym gazem? Jaki to gaz i jaką role pełni? Napisz równanie reakcj
      jądrowej, która ma miejsce w tym gazie (jest ono ttak proste, że powinieneś je
      mieć w głowie). Dlaczego "yield" takiej bomby moze byc wielokrotnie większy,
      niz bez stosowania tego gazu?

      -- Dlaczego ten gaz w bombie plutonowej trzeba co jakis czas wymieniać?
      Dlaczego, jeśli go sie nie wymieni przez parędziesiąt lat, to taka bomba może
      w ogóle nie wybuchnąc?

      -- Emisji czastki alfa z jądra czasem towarzyszy emisja kwantu gamma, a czasem
      nie. Czy potrafisz powiedzieć, dlaczego, jeśli masz N identycznych jęder (np.
      uranu 235), to częśc rozpada sie wysyłając gammę, a część nie?

      -- Dla wykrywania przemycanych bomb atomowych fachowiec wcale nie będzie
      próbował wykryć promieniowania alfa czy innego emitowanego przez ładunek
      rozszczepialny. Fachowiec zaopatrzy sie w tzw. "źródło Berylium-Americium", w
      stosunkowo prosty przyrządzik zwany "neutron chopper", tudzież w licznik
      proporcjonalny napełniony izotopem He3 i jeszcze odpowiednia aparaturę
      elektroniczna (dziś ta aparatura to po prostu dodatkowa "karta" wkładana do PC-
      ta). Wytłumacz, Watto, w jaki sopsób mozna wykryć bombę plutonową, używając
      tego rodzaju urządzen i aparatury.

      "Hint" do ostatniego pytania: fachowiec w tym przypadku posłuży się technika
      TOF (czego w zasadzie nie musiałem dodawac, bo chopper to już jasno implikuje).



      Dodatkowo -- pytałem, jaka jest zależność funkcyjna pomiędzy masą krytyczną
      a gęstościa materiału.
    • ... z placu pojedynku! Stań do walki! Odeprzyj moje zarzuty, że nie znasz
      odpowiedzi na szereg prostych pytań z fizyki jądrowej, odpowiadając na nie i
      wykazując, że ja nie mam racji!
    • Co, nie umiesz odpowiedziec na parę prostych pytań dotyczących rozszczepienia
      i rozpadu radioaktywnego?
      • Gość: lesio IP: 207.157.122.* 08.01.04, 20:54
        Wszyscy wiedza, ze p. Watto nie zna zadnych odpowiedzi, i nie ma potrzeby tego
        udowadnic. A nawet jesliby napisal przyznajac sie do bledu/niewiedzy (na co
        choroba Mu nie pozwoli), to co - bedziesz mial satysfakcje, ze Go pokonales?
        Rownie dobrze mozesz pojsc pobic staruszkow w hospicjum - jestes przeciez
        silniejszy?
        Pozdrowienia.
    • na moje pytania!!! Całkiem elementarne pytania, dodam. Oczywiście, wiadomo
      dlaczego -- obnażyłby tylko swoja kolosalna niewiedzę w temacie.

      Kurcze, jak absolwent technikum zaczyna dyskutowac na temat fizyki jądrowej z
      kimś, kto studiował fizyke i trzydzieści parę lat spędził, robiąc research w
      dziedzinie fizyki bardzo do fizyki jadrowej zbliżonej, to nie może sie
      skończyc inaczej, niz tak, żeby ten absolwent technikum wyszedł na durnia.
    • Ten facet jest dosłownie matołkiem na poziomie przedszkola...
      W swoim stylu próbuje wynajdywać banałki, które wczoraj siedząc nad książkami wyczytał... i krzyczeć: "a czy ty wiesz?"

      Ja nie mam już wiecej czasu do stracenia na koziołki matołki...
      Ale jeszcze raz podsumuję.

      Cees już sie zbłaźnił, opowiadając, że mikrobomby nie mogą istnieć ze wzglęcu na masę krytyczną. Podałem mu tę masę, a on nawet znalazł kogoś, kto mu to potwuierdził... I po co było pyskować?
      Dodam jeszcze brak umiejętnosci czytania ze zrozumieniem, bo twierdził, że ktoś utrzymuje, że sladów po wybuchu takiej bomby nie da sie stwierdzić... A ja już mu to parę razy próbowałem tłumaczyć, że nikt tak nie twioerdzi.

      No to już wszystko wiadomo, dla każdego, kto ma choćby zielone pojęcie o fizyce, jakim "ekspertem" jest cees.
      A mówił: "wiem, bo jestem fizykiem"...I to on jako fizyk sie skompromitował. Ja nie twierdzę ,że jestem fizykiem, bo do niczego mi to w polemice nie jest potrzebne. Ja mówiłem tylko o kontretach i osmieszyłem pyskówki ceesa..



      Już nawet nie przypominam u Cesia nieumiejętnosci zastosowania elementarnej fizyki do banalnego przykładu, która wykładowcę fizyki, a nawet studenta kompromituje ostatecznie (patrz wyżej). Już nie piszę o filozoficznych teoryjkach małego Cesia, o tym, że fizyka nie opiera sie n analizie jakosciowej, tylko ilosciowej... Bo to już żenada.
      Gdyby cees miał odrobinę przyzwoitosci, to schowałby głowę w piasek i pyskowałby wiecej po takiej kompromitacji.


      No i to już wystarczy. Jak już napisałem wyżej: każdy inteligentny człowie widzi, że "fizyk "cees nie zna fizyki na podstawowym poziomie. Nie umie nawet zastosować prawa zachowania pędu do prostego przypżadku...
      To co tu mówić o fizyce jądrowej?
      • Podobnie jak felusiak, cees zachowuje sie jak czarny rycerz z Monty Pythona.
        Dostaje parę nokautów, traci konczyny (ciekawe, jak zareagowaliby po przeczytaniu jego komptomitacji jego koledzy na uczelni), i znowu krzyczy stan do walki..
        Człowieku, ty już leżysz i nie masz czym walczyć.

        A ja nawet nie miałem zamiaru walczyć. To ty zacząłeś pyskówkę i dostaweś ostro po nosie..
        Te twoje przedszkolne zabawy w walki z innymi na twoim poziomie nie mają dla mnie znaczenia.. Ty jesteś po prostu za mały dla mnie...
        Ktoś, kto skompromituje sie w moich oczach tyle razy co ty, i to tak totalnie, nie może być przeze mnie traktowany poważnie...

        Co ciekawe... Cees ma tu historię takich "walk", w których zawsze dostaje po buzi i wypisuje setki stron, żeby zakryć soją zwykłą ignorancję...
        Czy to przypadek, że ten facet zawsze krzyczy : "stań do walki" ...
        Ten facet kłóci sie non stop i zawsze próbuje wywoływać personalne wojny...
        To taki Kargul, albo Pawlak...Nigdy go nie traktowałem poważnie, ale tutaj musiał dostać nauczkę...
    • Uciekł z pola walki, schował się za krzakkiem i stamtąd wywrzaskuje kolejne
      inwektywy.

      Ośmieszył sie totalnie, najpierw twierdząc, ze jestem głupkiem, mówiąc, że
      mikrobomby są niemożliwe. Na "potwierdzenie" tego wyciaga material, który...
      potwierdza dokładnie właśnie to, co JA MÓWIĘ od samego poczatku!

      Watto, siadź goła dupą w zimna wodę i zastanów się nad tym, co mówisz.
      Czy racej nie mówisz, a bredzisz.
      Bomba, w której by użyto ładunku o masie 250 g, nie jest
      żadną "mikrobombą". "Yield" takiej bomby będzie rzędu kilotony. Tysiąc ton
      trotylu.

      Co to jest kilotona?

      W nalotach na niemieckie miasta pod koniec wojny brało udział po kilkaset
      latających fortec -- bombowców o udźwigu ok. 5 ton. W czasie takiego nalotu
      spuszczno wiec na dane niemieckie miasto bomby, których sumaryczny "yield" był
      rzędu jednej - dwóch kiloton.

      Siła wybuchu w Bali, waciaku jeden, była może duiża, ale w żadnym wypadku nie
      mogła się równac z tym, co spuszczano na niemieckie miasta w
      czasie "przeciętnego" nalotu dywanowego pod koniec II Wojny.

      • cs137 napisał:

        > Uciekł z pola walki, schował się za krzakkiem i stamtąd wywrzaskuje kolejne
        > inwektywy.
        >
        > Ośmieszył sie totalnie, najpierw twierdząc, ze jestem głupkiem, mówiąc, że
        > mikrobomby są niemożliwe. Na "potwierdzenie" tego wyciaga material, który...
        > potwierdza dokładnie właśnie to, co JA MÓWIĘ od samego poczatku!

        Co ? Potwierdza to co ty mówiłeś? No to już wystarczy.
        Ty człowieku jesteś nie tylko głupi, ale po prostu chory.


        Przedszkolak cesio mysli, że jak on powie ostatnie słowo, to wygrał...
        No to pa... Powiedz sobie ostatnie słowo...
    • Może to najwyżej ułatwić mi starania o podwyżkę.

      • 08.01.04, 22:49
        Masz szczescie, że ja nie stosuje takich metod jak ty...
        Paru forumowiczów tutaj miało już cos na ten temat do powiedzenia...

        Ale jesteś tak obrzydliwym indywiduum, że po prostu nie chce miec z tobą nic wspólnego...
    • Watto napisał:

      >Już nie piszę o filozoficznych teoryjkach małego Cesia, o tym, że
      >fizyka nie opiera sie n analizie jakosciowej, tylko ilosciowej... Bo to już
      >żenada.
      >Gdyby cees miał odrobinę przyzwoitosci, to schowałby głowę w piasek i
      >pyskowałby wiecej po takiej kompromitacji.

      Waciaczku, dzibulasku, twój Pan Profesor, który uczył Cię fizyki w technikum
      (na czym, jak wiadomo, Twoja edukacja w dziedzinie fizyki sie ostatecznie
      zakończyła) prawdopodobnie był noga z matematyki. Wiec może wpoił Ci takie
      przekonanie, że w fizyce sie liczy tylko jakościowa analiza zjawisk.

      Każdy zawodowy fizyk Ci to powie, że ostatecznym celem analizy każdego
      zjawiska w fizyce jest uzyskanie ILOŚCIOWEGO OPISU zgodnego z obserwacjami.
      Podobnie w chemii.

      Opis, czy jak to w zawodowym żargonie sie mówi, model, który jest wyłacznie
      jakościowy i na podstawie którego nie można wyciągnąć ilościowych wniosków,
      uważany jest w profesjonalnej fizyce za opis niedioskonały, niedopracowany,
      etc., świadczący o tym, ze zrozumienie zjawiska jest niepełne.

      Weźmy np. ten słynny tzw. "standard model", na którym opiera się nasze
      dzisiejsze zrozumienie cząstek elementarnych,. Otóz, model ten ma jedną bardzo
      poważna wadę, która od paru dziesiecioleci spędza sen z powiek specjalistom od
      teorii cząstek (tzn. tym, którzy są uważani za absolutna "arystokrację" wśród
      fizyków): mianowicie, model ten nie pozwala w żaden sposób wyliczyc mas
      cząstek. Np., na podstawie czystych obliczeń otrzymać stosunek masy protonu do
      masy elektronu.

      W kontraście do standardowego modelu, QED z kolei uważana jest za jedną z
      najdoskonalszych teorii stworzaona w historii fizyki ze wzgledu na
      fantastyczną ilościową zgodność jej przewidywań z doświadczeniem.

      Zatem, Waciu, przestań już mnie rozczuklać, proszę. Jak chcesz dyskutować, to
      nie zasuwaj mi wiedzy na poziomie kursu fizyki w technikum.
      • cs137 napisał:

        > Watto napisał:
        >
        > >Już nie piszę o filozoficznych teoryjkach małego Cesia, o tym, że
        > >fizyka nie opiera sie n analizie jakosciowej, tylko ilosciowej... Bo to już
        >
        > >żenada.
        > >Gdyby cees miał odrobinę przyzwoitosci, to schowałby głowę w piasek i
        > >pyskowałby wiecej po takiej kompromitacji.
        >
        > Waciaczku, dzibulasku, twój Pan Profesor, który uczył Cię fizyki w technikum
        > (na czym, jak wiadomo, Twoja edukacja w dziedzinie fizyki sie ostatecznie
        > zakończyła) prawdopodobnie był noga z matematyki. Wiec może wpoił Ci takie
        > przekonanie, że w fizyce sie liczy tylko jakościowa analiza zjawisk.
        >
        > Każdy zawodowy fizyk Ci to powie, że ostatecznym celem analizy każdego
        > zjawiska w fizyce jest uzyskanie ILOŚCIOWEGO OPISU zgodnego z obserwacjami.
        > Podobnie w chemii.


        A o tych analizach ilosciowych, to już nie miałem już pisać, bo facet sie kompromituje w oczach każdego, kto miał do czynienia z fizyką.
        Ale...

        O to widzę już zmianę. Moje korepetycje dały ci cos jednak. Przedtem twierdziłeś:"tylko rybki, akwarium niepotrzebne", a teraz wreszcie:"rybki są ostatecznym celem"..
        Dobrze... ciepło, ciepło...
        Czekam , kiedy wreszcie zrozumiesz, że akwarium jest konieczną podstawą dla posiadania rybek...



        A widzę, że cees i jego koleżki z mosadu pomyliły mnie z kims innym... Jak widać zatrudnił całą mosadowską komórkę "naukową", żeby wreszcie pochwalić sie jakąs wiedzą o fizyce jądrowej...

        Ale jego bron uderza w niego samego. Jeżeli hipotetycznie facet po technikum potrafił obnażyć jego fizyczną ignorancję, to doprawdy musi być ona wielka...

przejdź do: 1-100 101-129
(101-129)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.