Dodaj do ulubionych

życie w społeczeństwie

14.07.10, 20:38
Witam!
jestem młodą osobą ale już kilka ładnych lat walczę z IBS. nie poznałam
osobiście jeszcze nikogo z tą chorobą(albo o tym nie wiem).
nie umiem sama siebie ocenić,ale powiedzcie proszę, jak wy jesteście odbierani
przez swoje otoczenia, czy znajomi dostrzegają wasze problemy? czy jesteście
postrzegani jako ludzie atrakcyjni? wiem, że pytania mogą wydawać się
kontrowersyjne, ale ja miałam baardzo długo kompleksy w związku z
dolegliwościami, a okazuje się, ze ludzie tego nawet nie widzą:)
Edytor zaawansowany
  • kinga071087 15.07.10, 12:17
    wiec tak moj chlopak i 2 kolezanki wiedza ze na to cierpie - obeszlo sie bez uwag, kolezanki z ktorymi studiuje nawet nie domyslaja sie ze mam to, mam kolezanke ktora tez ciepi na IBS i ona powiedziala o tym znajomym ale nie bylo jakis negatywistycznych uwag, a co do atrakcyjnosci - sama jestem w zwiazku, moj chlopak nie odbiera mnie jakos inaczej, zyjemy jak normalna para, a nikt kto Cie widzi pierwszy raz nie widzi w Tobie zadnej choroby no chyba ze ma jakies skrzywienie zawodowe, ogólnie ja podchodze do tego tak, że zdrowym tez zdarzaja sie bole brzucha i biegunki wiec czym sie martwic. wiadomo ze mamy ograniczenia np z jedzeniem albo ze stres nasila objawy ale staram sie mysleć o bardziej pozytywnych aspektach zycia i tego sie trzymac,
    pozdrawiam:-)
    --
    IBS i żyje się dalej:-)
  • aksamitka16 15.07.10, 13:41
    Podpisuję się pod tym, co napisała moja poprzedniczka. Objawy IBS mam od 8 lat
    (postać biegunkowa), choroba zdiagnozowana w tym roku. Nie zauważam abym była
    postrzegana jako dziwadło. Mam kochanego męża i cudownego synka. O chorobie wie
    najbliższa rodzina i kilkoro przyjaciół. Nie odczuwam potrzeby opowiadania o tym
    innym osobom. Jestem osobą pogodną, ale miewam gorsze dni - jak każdy :)IBS
    potrafi wpędzić człowieka w stan bliski depresji. Ale po najgorszym zawsze jest
    przecież lepiej, prawda? Staram się cieszyć dobrymi dniami (bez dolegliwości) i
    przetrwać te gorsze. Piszesz, że MIAŁAŚ kompleksy więc zakładam że się ich
    wyzbyłaś, przynajmniej częściowo :) Nie ma co się zamartwiać bo to dopiero
    nasila objawy IBS. Życzę "zdrowego" podejścia do siebie i duużo optymizmu.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/aksamitka16html
  • mackk84 16.07.10, 12:48
    Czasem mam wrażenie że postrzegacie IBS jako jedyną chorobę na świecie. Otóż nie
    ma ludzi w 100% zdrowych, każdemu coś dolega w mniejszym lub większym stopniu.
    Troszkę moich znajomych wie że mam problemy zdrowotne i nie czuję potrzeby żeby
    to ukrywać... to że mój organizm nie funkcjonuje tak jak trzeba to nie moja
    wina. Nie czuję też skrępowania w sytuacjach kiedy po prostu mówię, że się źle
    czuję, coś mnie boli, albo potrzebuję do wc...

    Zobaczcie jak reklamują środki przeciwbiegunkowe... np. "Wakacje, delegacje,
    stres.." Wiele osób będąc "zdrowym" też dostaje biegunki przy silnym stresie...
    tak już niestety to działa.

    Poza tym jak się okazało sporo moich znajomych ma jakieś problemy związane z
    układem pokarmowym- wrzody, refluks, nerwice żołądka... naprawdę- nie jesteśmy
    sami na świecie, który na to chorują, a patrząc na to co serwuje nam UE
    (jedzenie) + stresujący tryb życia będzie nas więcej... Na wyjeździe narciarskim
    mój zdrowy kolega miał kilka razy większą częstotliwość wypróżnień niż ja z IBS
    (nie żeby się chwalił, ale po prostu mówił, ze ma jakąś dziwną przemianę materii) :)

    Do niedawna twierdziłem że nie będę szukał kobiety, dopóki się nie wyleczę...
    Kobieta znalazła się sama, problemy zdrowotne nie są ŻADNĄ przeszkodą w
    szczęśliwym związku. Wie o moich problemach, wspiera mnie i rozumie (sama miała
    problemy ze wspomnianą nerwicą żołądka)...

    A jeśli macie partnerów/przyjaciół, którzy nie potrafią Was zrozumieć i
    uszanować, że jest jak jest, to cytując klasyka (Rysiek Peja ;)- "wiecie co z
    nimi zrobić" ;d

    Pozdrowienia
    3majcie się
  • mackk84 16.07.10, 12:54
    Przypomniało mi się jeszcze jedno:)

    Kiedyś powiedziałem swojej kobiecie (byłej), że odrzuciłem ofertę wyjazdu jako
    pilot wycieczek do Włoch (autokarem), bo się źle czuję, mam problemy zdrowotne
    etc. Usłyszałem cytuję "gadasz jakbyś miał już ze 100 lat, jak ja jestem chora
    to biorę aspirynę, kładę się do łóżka i mi przechodzi"... Tak więc zdarzają się
    takie egzemplarze... Ale z drugiej strony to jakieś potwierdzenie, że głupich
    nie sieją :)

    pozdro
  • kacha21_1 03.11.10, 20:12
    piszę z prośba o pomoc...czy to moze byc zjd?mam problemy żołądkowe od 4-5lat ale na początku były to tylko straszne bóle żołądka.lekarz przepisal mi chyba cala apteke ale te leki pomagaly tylko na chwile.Pisze tylko bo to co teraz sie dzieje jest o wiele gorsze.Dwa lata temu kiedy zaczynalam studia zaczely sie moje pierwsze potworne biegunki.To bylo straszne bo przeciez nie znalam ludzi,bylam w nowym miescie i potwornie wstydzilam sie przed wspollokatorami...rok temu bylam na gastroskopii...badanie straszne ale przynajmniej przez kilka godzin nie bolal mnie zoladek.lekarz stwierdzil zapalenie malej czesci zoladka i znowu przepisal mi cala liste lekow,ktore pomagaly tylko na chwile...ostatnio do biegunki i zoladkowych problemow doszly gazy...staram sie nad nimi panowac ale jest to strasznie krepujace bo kiedy jestem w grupie nie moge skupic sie na normalnej rozmowie bo ciagle mysle o moim zoładku...dodatkowo moj brzuch wydaje dziwne odgłosy-tak jakby przelewała się w nim woda.najbardziej lubi odzywac sie w najmniej odpowiednich momentach np.kiedy na sali wykladowej panuje totalna cisza.teraz nie wychodze z domu bez stoperanu i imodium.na bole żołądka pomaga mi tylko iberogast...co mam robić?
  • noir11 16.07.10, 23:40
    myślę, że to ważny temat i fajnie jakby więcej osób się wypowiedziało:) ja cierpię na dolegliwości od 6 mies., i już teraz jestem wymęczona psychicznie, pewnie jak wielu z was. postrzegam siebie jako osobę wesołą ale ostatnio coraz rzadziej mi do śmiechu, jestem w fazie frustracji,bezsilności i braku akceptacji tej choroby. mam wrażenie, że jakby dookoła mnie były jakieś osoby z podobnymi sensacjami brzuchola, byłoby znacznie raźniej a tak to widzę tylko szczęśliwych, zdrowych ludzi, którzy w większości nigdy nawet nie słyszeli o IBS(jeszcze nie tak dawno i ja nie słyszałam a słowo wzdęcie było mi obce:)). szczerze mówiąc nie widzę siebie zwierzającej się obcym z tego co mi jest:)
    przeglądając net w poszukiwaniu info o IBS nie natknęłam się jeszcze na żadne fora, czaty ibsowców; a wydaje mi się że w tej chorobie 'grupy wsparcia', integracje i inne wynalazki byłyby jak najbardziej wskazane. wie ktoś coś może na ten temat? jeśli ktoś ma jakieś dobre rady czy chciałby po prostu pogadać, niech pisze: noir11@op.pl
  • mackk84 17.07.10, 10:45
    @noir11: A skąd wiesz że są zdrowi i szczęśliwi?

    Tutaj demot, który jest prawdziwą prawdziwością:
    demotywatory.pl/1428321/Ludzie-rozesmiani-na-co-dzien
    Ja też jak powiedziałem koleżance że mam problemy ze zdrowiem usłyszałem :
    "nieźle się maskujesz", bo tak naprawdę nie widać, że coś mi dolega...

  • mimose 18.07.10, 13:57
    mackk84: ja też to usłyszałam, bo w sumie tak jest - staram się to kontrolować,
    a jak wymyka mi się spod kontroli to "uciekam" po prostu, w sensie np. kończę
    spotkanie. Bo mi wstyd po prostu, żeby ktoś usłyszał to okropne burczenie w brzuchu.
    Jak na razie jedyną osobą (nie licząc rodziny), która wie jak to wygląda jest
    moja przyjaciółka, której owszem - mówiłam, ale też zawsze uciekałam jak się coś
    zaczęło dziać. Ale od niedawna wie i wcale jej to nie przeszkadza, bo "przecież
    mi też burczy w brzuchu, ale się przejmujesz".
    A inni wiedzą tylko teoretycznie.
  • kinga071087 18.07.10, 09:39
    każdy ma chwile że nie ma siły, czuje się źle w naszej "chorobie". najważniejsze żeby to przetrwać. ja objawy mam od roku chyba a leczę się dopiero od lutego, bywa że boli, że mam wzdęcia ale myślę wtedy o tym że poboli i przestanie. im więcej będziesz przywiązywać uwagi do tego ze boli to tym gorzej będzie. na początku byłam zła na siebie że nie kontroluje tego co sie w moim organizmie dzieje ale dałam sobie z tym spokój bo można się tym wykończyć.
    pozdrawiam:-)
    --
    IBS i żyje się dalej:-)
  • noir11 18.07.10, 16:38
    rzeczywiście, tutaj trzeba dużo cierpliwości, siły i dobrego nastawienia
    psychicznego; mam nadzieję, że sobie to wypracuję i nastawienie się poprawi.
    póki co jeszcze ciężko mi się pogodzić z tym że coś tak bardzo wpływa na moje
    życie, że muszę myśleć o przyszłej pracy jak najbardziej bezstresowej i
    odpowiedniej przy tych dolegliwościach, że lepiej żebym nie podróżowała na
    dłuższe dystanse autobusem itd. no ale z drugiej strony, mus to wielki pan i jak
    nie ma wyjścia to trzeba myśleć jak tu robić żeby było jak najlepiej.
    w dużej mierze ważne jest posiadanie bliskich którzy wspierają, rodzina i 4
    bliskie koleżanki rozumieją mnie i w sumie tylko jakby się znalazł chłopak,
    który by to tolerował, to byłoby jeszcze lepiej. tyle że u mnie od razu pojawia
    się myśl: po części musiałabym go świadomie obarczyć; i póki co jeszcze sama nie
    akceptuje do końca tego co jest więc jak ma to zaakceptować ktoś obcy? czas pokaże:)
  • noir11 18.07.10, 16:41
    a i przy okazji, pozdrawiam:)
  • kinga071087 19.07.10, 09:25
    czasami dalej złoszczę się o to ze tak jest -wtedy gdy boli ale potem staram się nie zwracać uwagi na to, bo nie o to chodzi by się zadręczać, chodzi o to by normalnie dalej żyć i funkcjonować. gdybym chciała tak żyć bezstresowo to nie skończyłabym właśnie studiów na najstarszym uniwersytecie w Polsce i to nawet z niezłym wynikiem a uwierz mi ostatni rok dał mi popalić. Nie róbmy z siebie osób niepełnosprawnych bo nam życie ucieknie przez palce. co do związków mam chłopaka jakoś nie widzę, żeby był tym obarczony bo to mnie boli nie jego, to ja mam wzdęcia nie on. traktuje mnie normalnie, tylko wiadomo nie zjem wszystkiego tak jak on ale po za tym da się być ze sobą. w sumie dowiedział się o moim schorzeniu zanim zaczęliśmy chodzić więc sadze że nie ma to wpływu na związek. Moja koleżanka ma chłopaka który też na to cierpi ale są szczęśliwą parą.
    --
    IBS i żyje się dalej:-)
  • monlam1 22.07.10, 17:00
    Z wiekiem jakoś się człowiek przyzwyczaja i nei przejmuje się tak
    bardzo,trzeba sobei wyrobić jakieś nawyki które nam ułatwią
    życie...Praca na pewno bez podróży i w pobliżu wc ;) :) :) :)
    Jak byłam młodsza na studiach to się przejmowłam bardzo,teraz
    troszkę mniej, z czasem przestajemy się przejmować tak bardzo obcymi
    ludźmi i wiemy co w życiu się liczy,też myślałam że nigdy nei założe
    rodziny itp.ale mam męża i synka,najbliżsi przyjaciele też rozumijeą
    przeiceż to oczywiste ze jak ktoś m biegunkę to nei może siedzieć
    godzinami na imprezach każdy przez biegunkę przechodizł (my
    częsciej),ne jest lekko bo życie eraz jest szybkie a my musimy żyć
    bardziej świadomie i powoli (ale z drugiej strony daje to jakąś
    mądrość życiową-wie się co jest naprawdę ważne).
    Wiadomo ze to jest bardzo wkurzjąca choroba bo człowiek nei wie
    kiedy go dopadnei ta beigunka,nieraz biegeim ze sklepu wracałam albo
    z placu zabaw prosto do wc ;)nie lubię sama wychodzić z dziekiem ale
    muszę na ogół,no bo jak mnie przyciśnei to jest bieg a maleńkiemu
    dziecku się nei wytłumaczy że mama już musi do domu.
    Mnie martwi co innego ,nei wiem czy wy też tak macie...
    Jak jest taki okropny upał jak teraz to nei wiem czy ja mam beigunkę
    z zatrucia czy z ibs,boje się zarazić dziecko itp.
    Nei wiem lecieć po jakieś leki typu nifuroksazyd czy nie?tu jest
    dylemat,no bo w takie upały wystarczy cokolwiek zjeśc i już.
  • noir11 22.07.10, 22:00
    dzieki za słowa otuchy:)
    no wlasnie mam juz umowe podpisana na praktyki z wyjazdami i to jest mocno
    srednia opcja i sie zastanawiam o rezygnacji:)już w sesji teraz było ciężko, ale
    to zawsze bardziej mozna wyjsc z auli niz w czasie wyjazdu służbowego albo u
    klienta:P mnie nie męczą tak bardzo biegunki jak wzdecia/gazy i ból brzucha,
    czasem chęć załatwienia przez pare godzin ale juz chyba wole ból bo w
    towarzystwie reszta rzeczy to masakra:)łatwiej komus powiedziec: no wiesz, boje
    sie jechac autobusem bo mam chorobe lokomocyjna niz ze mam ataki wzdec:)

    mam pytanie do wszystkich: jak często macie ból brzucha??
    bo ja prawie codziennie przez cały dzien, po południu wiekszy (nie mam zaparć,
    ogólnie luźniejsze stolce niż kiedyś)
  • niobe25 23.07.10, 08:05
    Tak, może być, też tak mam, szczegolnie mam skurcze po posilkach i
    przed wc. Wiadomo ze jak zjesz obiad to masz wieksza ilosc pokarmu
    do przepchniecia i dlatego boli o tej porze dnia. To sie wszystko
    zmienia (obajwy moga zelzec) ,mnie bylo lepiej, no teraz jest gorzej
    bo czuje adrenalinke w zwiazku z szukaniem pracy.
  • kinga071087 27.07.10, 09:11
    no stres nasila nasze objawy, bylam w gorach teraz i spoko bo jechalismy tylko 3 godziny i bylo dobrze ale z powrotem mialam gazy ale naszczescie obeszlo sie bez gwałtownych wiatrów i nikt nawet nie wiedział, no troche utrudnia nam życie ten ibs ale da sie żyć.
    --
    IBS i żyje się dalej:-)
  • kacha21_1 03.11.10, 20:23
    dla mnie najgorsze sa zajecia od rana do wieczora...mniej wiecej kolo 16 zaczyna mnie strasznie bolec zoladek.czasami to jest taki straszny bol,ze nie potrafie go zamaskowac.na poczatku kolezanki z roku pytaly co mi dolega bo doslownie skrecalam sie z bolu i na szczescie powiedzialam im tylko tyle,że boli mnie zoladek.na szczescie bo skomentowaly to w sposob bardzo dla mnie przykry...,,masz dolegliwosci jak stara babcia''takze czasami lepiej sie nie odzywac.nie musze chyba mowic jak bardzo bylo mi przykro
  • mimose 03.11.10, 21:05
    A miałaś robione badania?
  • kacha21_1 03.11.10, 23:40
    dwa razy...mam problemy żołądkowe od 4-5lat ale na początku były to tylko straszne bóle żołądka.lekarz przepisal mi chyba cala apteke ale te leki pomagaly tylko na chwile.Pisze tylko bo to co teraz sie dzieje jest o wiele gorsze.Dwa lata temu kiedy zaczynalam studia zaczely sie moje pierwsze potworne biegunki.To bylo straszne bo przeciez nie znalam ludzi,bylam w nowym miescie i potwornie wstydzilam sie przed wspollokatorami...rok temu bylam na gastroskopii...badanie straszne ale przynajmniej przez kilka godzin nie bolal mnie zoladek.lekarz stwierdzil zapalenie malej czesci zoladka i znowu przepisal mi cala liste lekow,ktore pomagaly tylko na chwile...ostatnio do biegunki i zoladkowych problemow doszly gazy...staram sie nad nimi panowac ale jest to strasznie krepujace bo kiedy jestem w grupie nie moge skupic sie na normalnej rozmowie bo ciagle mysle o moim zoładku...dodatkowo moj brzuch wydaje dziwne odgłosy-tak jakby przelewała się w nim woda.najbardziej lubi odzywac sie w najmniej odpowiednich momentach np.kiedy na sali wykladowej panuje totalna cisza.teraz nie wychodze z domu bez stoperanu i imodium.na bole żołądka pomaga mi tylko iberogast...
  • monlam1 26.11.10, 16:55
    Ale stoperan i imodium to chyba ta sama substancja...na takie bóle pomaga enterosol,to polski lek ziołowy coś jak iberogast ale tańszy,bardzo ci współczuję ja ma też bóle ale jelit bardziej niż żołądka,już nie studiuję (skończyłam kilka lat temu)ale na szczęscie wtedy pomagał mi nerwosol i krople żołądkowe no i smecta.Jeśli chodzi o towarzystwo,to lepiej znajdź sobei 1 przyjaciółkę lub przyjciela do szczęscia niepotrzebne są tłumy(moja przyjaciółka mnie rozumie i mi współczuje)Pozdrawiam trzymaj się ciepło,pociesz się że są gorsze choroby ;) chociaż ta jest ciężka do codziennego życia (bo troszkę wstydliwa-mówię o prukach itp.)jak się wstrzymuje gazy to wtedy boli brzuch niestety,a trudno prukać na zajęciach ...
  • kacha21_1 30.11.10, 23:26
    dziekuje bardzo za wsparcie;]dla mnie to na serio wazne,ze kogos obchodza problemy innych ludzi;]na szczescie mam kilka osob, na ktore zawsze moge liczyc;]i nie chce chwalic dnia przed zachodem slonca ale po ostatnim wpisie poszlam do lekarza i na razie przepisane przez niego leki troche lagodza niektore dolegliwosci;]i staram sie przestrzegac diety;]i moge potwierdzic,ze dieta troche wspomaga leczenie.nie jest łatwo nie jesc rzeczy,ktore sie uwielbia ale mysle,ze warto sprobowac;]odstawilam słodycze,nie jem smazonych rzeczy,pije slabsza(niestety juz nie slodze)herbate,staram sie ograniczac kawe. w moim przypadku pomaga tez odstawienie mleka.a co do lekow jesli to komus pomoze : espumisam, ulfamid i loperamid.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka