Dodaj do ulubionych

(Milionowy raz) o candidzie-proszę nie zabijajcie!

25.01.12, 11:03
Brzmi znajomo?
"U dorosłych występują: migrenowe bóle głowy, problemy z widzeniem (złe widzenie tła, widzenie synchroniczne), zapalenia dróg oddechowych, astma, ciągły kaszel, wysięg z nosa, biegunka, zaparcie, wzdęcia, nadmiar gazów brzusznych prowadzący, aż do konieczności pozostawania w domu, świąd odbytu, różne alergie otyłość i ból żołądka. Badania przeprowadzone z powodu bólu żołądka wykazują obecność helikobakter i nadmiar kwasów. Na tej podstawie zwykle jest stosowane leczenie antybiotykowe. Ale przeciwnie do oczekiwań stan chorego jeszcze bardziej się pogarsza. Osoby, które dotknięte są Candidą mają wielkie zapotrzebowanie na czekoladę, słodycze i słodkie wypieki z delikatnej mąki."
Tekst pochodzi z forum o AZS: www.atopowe.pl/forum/tematy/687/sprawdz-sam-czy-masz-candide-drozdzaka/

BTW Nie promuję żadnych magicznych mikstur na candidę, ani żadnych wschodnich technik oczyszczających. Wręcz przeciwnie! Szukam właśnie wiarygodnych testów diagnostycznych na obecność grzyba, ale niestety póki co znalazłam tylko szamaństwo. A centrum CB DNA w Poznaniu już nie wykonuje najbardziej wiarygodnych testów czyli Real Time PCR na okoliczność candidy ustrojowej. Jak nie urok to... przemarsz wojsk.
Pzdr.
--
jelitowo.wordpress.com/
Edytor zaawansowany
  • enterol250 25.01.12, 12:03
    Dobra, znalazłam dwa:
    laboratoriumdm.pl/oferta.html (Wrocław)
    www.labmedica.pl/infekcje1.html (Zielona Góra)

    Mam dziwne wrażenie, że gadam sama ze sobą :(
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 21.02.12, 15:30
    Nie, nie...błagam, nie candida. To jest ślepy trop, naprawdę. Byłoby świetnie, gdyby można było wskazać winowajcę i sobie z nim konkretnie powalczyć, stąd ta nadzieja 'a może?'. To cholerstwo, które gnębi chyba większość z nas to zaburzenia czynnościowe. Kto tego nie doświadczył, nie zrozumie. Jest pewien diagnostyczny deficyt w naszym przypadku- bo większość badan jakie zna medycyna służy diagnostyce chorób organicznych, namacalnych typu guz, stan zapalny, infekcja itp. A nasza choroba nie jest hmm... wymierna w sensie diagnostyki, diagnoz itp.


    A że szamanstwo się z candidą utożsamia i cudowne środki na candidę promuje? Trudno dziwić się - milion niespecyficznych objawów, które mogą oznaczać wszystko, i łatwo się do tego przypiąć. Najbardziej rozbawił mnie jeden znany guru, który jako objaw kandydozy wymienił obecność kóz w nosie. Zaczęłam się nad tym zastanawiać, podobnie jak Ty enterol250, czytałam różne publikacje, rozmawiałam ze znajomym internistą, który szczerze, po koleżensku powiedział, że owszem, jest coś takiego jak kandydoza układowa, ale tego nie da się nie zauważyć, bo objawy są masakryczne, łącznie z utratą przytomności, a nawet śpiączką. A cieknące jelito to wymysł szamanów.

    Owszem, grzyby mogą szkodzić - te w naszym otoczeniu, chociażby zawilgocenie ścian, zarodniki w powietrzu - mogą cholernie uczulać, powodować astmę, problemy autoimmunologiczne, skórne, zatrucia. Np. taki kropidlak. Dlatego nie należy przebywać w zagrzybionych, zawilgoconych miejscach.

    Candida natomiast jest komensalem, żyje sobie spokojnie w jelitach, i dlatego też posiewy wskazują, że tam jest. Patogenem staje się tylko w wyjątkowych przypadkach, w przypadku skrajnego (naprawdę skrajnego) wyniszczenia organizmu, układu odpornościowego - po chemioterapii, w przypadku aids. A to widać już na podstawie zwykłej morfologii.


    Jedyne co możemy robić, aby przed patogenem się uchronić, to wzmacniać odporność organizmu. I tu niekonwencjonalni i konwencjonalni się zgadzają.
  • enterol250 21.02.12, 20:14
    gastrologija, nie mogę się z Tobą zgodzić. W wielu źródłach (Andrew W. Saul - amerykański dietetyk, Andrzej Janus - pediatra i homeopata, Józef Słonecki - bioenergoterapeuta i autor książek) można znaleźć informacje o wzroście liczby infekcji candida albicans wywołanych częstym stosowaniem antybiotykoterapii, terapii hormonalnych, długotrwałym stresem i stosowaniem diety bogatej w żywność przetworzoną a ubogiej w witaminy i enzymy. Nie dotyczy ona zatem TYLKO osób z całkowitym załamaniem układu odpornościowego, jak w przypadku chorych na AIDS czy raka. Dr Ryczkowska na stronie naturalnamedycyna.pl wielokrotnie poruszała problem dysbiozy (przerostu "złych" bakterii w jelicie) wywołanej wyżej wspomnianymi czynnikami. Nie jest to zatem problem nieznany. Z całym szacunkiem dla zaprzyjaźnionego internisty – nie jest ekspertem w tej dziedzinie i jego wypowiedź niestety o tym świadczy.

    Wykrywalność candidy z posiewu jest znikoma, w dodatku jak słusznie zauważyłaś, candida jest fizjologiczna więc jej obecność w posiewie może dawać wynik fałszywie dodatni, lecz także słaba wykrywalność tej infekcji z posiewu daje wyniki fałszywie ujemne. Tutaj szerzej na temat skuteczności metod wykrywania kandydozy:
    www.candida.info.pl/linki.html
    Jesli o mnie chodzi, miałam zdiagnozowany II stopień drożdżycy w badaniu krwi w ciemnym polu, tak że absolutnie nie jestem osobą, która przeczytała o objawach i dopasowała je do własnych. Czekam także na potwierdzenie tej diagnozy w badaniu PCR.

    Nie mogę się zgodzić także co do twierdzenia, że drożdzyca układowa skutkuje objawami całkowitego załamania układu immunologicznego. Infekcja ta przebiega wieloetapowo i jest uzależniona od sposobu życia pacjenta (dieta, poziom stresu itp). Poniżej o etapach rozwoju tej infekcji ze strony A. Janusa:
    www.janus.net.pl/grzybice%20candida.htm
    Co do cieknącego jelita, spotkałam się z informacją na ten temat u wielu amerykańskich dietetyków, wydaje mi się, że pisał o tym także Andrew W. Saul. W Polsce faktycznie mało się o tym mówi, ze znanych mi autorów szeroko pisze o tym tylko Słonecki, który lekarzem nie jest, więc łatwo podważyć jego słowa. Ale co z amerykańskimi lekarzami? Wszyscy przecież nie mogą być szamanami.

    Apropos szamaństwa – zgadzam się w 100%. Depresja, otyłość, zjn, kandydoza i masa innych uciążliwych przewlekłych dolegliwości padła ofiarą pazerności szamanów (i firm farmaceutycznych!), bo okazało się że można zrobić niezłą kasę na zdesperowanych pacjentach. Jak się przed tym bronić? Nie ufać bezgranicznie ani lekarzom, ani popularnym mediom, ani uzdrowicielom-cudotwórcom. Czytanie też nie zaszkodzi.

    Co do podnoszenia odporności – pełna zgoda.
    Pzdr.
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 22.02.12, 12:07
    enterol250, zacytowałaś dwóch dość znanych szamanów tzn. Janusa i Słoneckiego. Jeden diagnozuje choroby, wykrywa pasożyty używając cudów typu aparat mora (żadnych nie ma dowodów naukowych na to, że to to działa), drugi natomiast założył swoistą sektę i każe się mienić Mistrzem, czy jakoś tak. Ostatnio chyba im ze sobą nie po drodze, jakoś poprztykali się ze sobą.

    Wiesz, ja ponad dwa lata temu w desperacji swej nawet nabyłam książkę owego pana Słoneckiego (zdrowie na własne życzenie) i właśnie ów pan wspominał o kozach w nosie - jako jednym z funfdziesięciu objawów zakażenia drożdzakiem candida! Tak, i jeżeli w to wierzyć, to każdy znajdzie coś dla siebie, i wszystkich nas ta candida toczy. Cud że żyjemy.
    Teorie teoriami, niech sobie wygłasza, co chce, ale zaglądałam swego czasu na forum bioslone i włos mi się zjeżył. Mistrz zakazuje odwiedzania lekarzy, stosowania leków i wykonywania badan diagnostycznych, bo przeciez to samo zło. Jeżeli leczy tak dorosłych to pół biedy, ale jezeli małe dzieci i niemowlęta leczone są liścmi z kapusty?!! No to ja, jako mama wymiękam. Niedawno dziecko chore na ospę zmarło, było o tym głośno w mediach. Bo rodzice chcieli je wykurować 'domowymi sposobami'. Zapewne zaufali podobnemu szamanowi, przekonani ze medycyna konwencjonalna to samozuo.

    A niech to, pan Słonecki uznaje jeden lek - slowmag. Nie wiem, czemu, przecież to niekonsekwencja jak diabli, może ma w tym jakiś interes? :)


    Na wszystkie bolączki świata jest jedno panaceum - mikstura na bazie oleju i soku z grejprfuta, ew. koktail błonnikowy (nawet smaczny, przyznaję). A przeciekające jelito Mistrz diagnozuje testem buraczkowym. Moja rada: wykurzać stamtąd jak najdalej, dopóki jeszcze rozsądek działa.
    Niby logika jakaś w tym jest, ale chora logika, sekciarska. Piszę tak, bo byłam bliska, by w to się wkręcić, uwierzyć jak w prawdę objawioną. Ale pan S. tak antypatyczny jest, że dzięki niebiosom, zniechęcił mnie swoim grubianskim jestestwem. No i pogadałam z sensownymi ludzmi.

    Kurczę, nie piszę tego by Cię zdołować, i podważyć Twoje argumenty, ale... ja też swoje przeszłam przez to choróbsko. Szukałam pomocy tu i tam, bo medycyna konwencjonalna wysiada przy zaburzeniach czynnościowych. Szukałam candidy. Nawet test ryodraku sobie zrobiłam, taki na punkty energetyczne. I co, i klops.


    To pseudonaukowcy, którzy żerują na desperacji osób takich jak my. Naprawdę strony typu grzybica.net itp. nie dają rzetelnych informacji. Warto w fachowych publikacjach poszukać informacji na temat kandydozy układowej. Bo to co nam dolega, to na pewno nie jest to.

    Pisałaś gdzieś o medytacji, jodze.

    Natomiast joga, owszem, bardzo tonizuje system nerwowy, przywraca harmonię organizmu, a to poprawia z kolei funkcjonowanie układu pokarmowego. Muszę do tego wrócić, ze względu na ciążę i narodziny małego brzdąca trochę się zaniedbałam.
    A wiesz co Słonecki mówi o jodze, wysiłku fizycznym? Nie poleca!!! I tu kolejny minus dla tego pana.

    I jeszcze pocieszenie: ta nasza cholerna choroba sprawia, że jednak zastanawiamy się nad tym, co spożywamy. Staramy się wybierać zdrowe żarcie, zdrowy tryb życia. Odwiedzamy medyków, robimy jakieś tam badania.
    W sumie, pracujemy na swoje zdrowie :) To taki akcent optymistyczny. Zdrowia życze, a przynajmniej dobrego samopoczucia :))



  • enterol250 22.02.12, 22:27
    gastrologija, zacytowałam też dr Ryczkowską i Andrew W. Saul (Ph D) - to też szamani? Szczerze powiedziawszy podałam przykłady Janusa i Słoneckiego, bo nie wiem czy czytasz po angielsku. O grzybicy systemowej piszą i opowiadają w wykładach wspomniany dr Saul,
    dr Douglas Graham, dr Dean Ornish. Bardzo wiele mówi się o candidzie wśród lekarzy promujących raw food (surowe, świeże, organiczne warzywa i owoce). Czytam praktycznie w 99% źródła anglojęzyczne, bo tam się o tym pisze dużo i różnorodnie. Mają tam nawet słówko "nutrition" w znaczeniu "żywienie lecznicze". U nas tego jeszcze nie ma i długo nie będzie.

    Czy to moja wina, że w Polsce tematem kandydozy zajmują się tylko bioenergoterapeuci, a lekarze akademiccy nie znają tej tematyki? Jedyne znane mi polskie publikacje na temat candidy w mediach mainstreamowych pojawiły się w "Wegetariańskim Świecie" piórem Elżbiety Margot Kosińskiej (specjalistki zdrowego żywienia). Poniżej podaję link.

    Odnośnie metod diagnostycznych: tak jak pisałam - mam zdiagnozowany II stopień kandydozy w badaniu krwi w ciemnym polu. Nie ma to nic wspólnego ani z Janusem, ani ze Słoneckim, ani z ich metodami diagnostycznymi. Dodatkowo zrobiłam badanie PCR (genetyczne), czekam na wyniki. Tutaj nie ma kwestii wiary, jest wiedza.
    Pzdr

    www.wegetarianski.pl/podstrona/index.php?dzial=odzywianie&artykul=106 - Elżbieta Margot Kosińska
    www.youtube.com/watch?v=VsmcYRSvwGM - dr Doug Graham
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 24.02.12, 12:12
    enterol250,
    Wskaż mi specjalistę z tytułem lek. med. który uzna wynik badnia krwinki w ciemnym polu, zwłaszcza taki, który wskazuje na obecność komórek drożdzy we krwi. Żeby nie było, ja też zrobiłam takie badanie (akurat jakaś promocja była) i też wyszły mi różne dziwne rzeczy.

    Tu jest do poczytania o kandydozie, z wiarygodnego dość zrodła
    www.zakazenia.org.pl/index.php?okno=7&id=74&art_type=11
    Interesująca jest informacja o leczeniu glutaminą. I pochodzi z wiarygodnego źródła.

    Jeszcze jedno, z angielskiego:

    en.wikipedia.org/wiki/Candidemia
    Obecność grzyba we krwi to poważna choroba, nie da się tego niezauważyć, medycyna zna takie przypadki. To naprawdę nie to, grzyb we krwi nie powoduje zjd, ale znacznie cięższe objawy. Z grzybem we krwi trzeba szybko pędzić do szpitala, na sygnale.

    Dr Douga Grahama wywodu wysłuchałam. Czy ten pan to Ph. D, MD? czy może specjalista innej dziedziny - bo tego już w sieci nie znalazłam. Wiadomo, że fizjoterapeuta, kręgarz. Ale czy od razu specjalista z dziedziny zakażen?
    No cóż, twierdzi że 'elevated blood sugar levels' są wynikiem 'excess fat in the diet' czyli odradza spożywanie tłuszczów, zwiększenie podaży owoców. To oczywiście prawda. Ameryki jednak nie odkrył, każdy diabetolog to potwierdzi. Amerykanom przyda się takie oświecenie, patrząc na pokaźne rozmiary cielesne przedstawicieli tej nacji. Ale my to chyba rozumiemy :)

    Pani dietetyk wywód chyba sensowniejszy, chociaż też mam wrażenie, że chwilami autorka nie wie, o czym mówi. Czy ona naprawde wie, co oznacza termin 'elementy autyzmu'?! I na jakiej podstawie łączy autyzm z drożdzycą? Nobla otrzyma ten, kto wskaze co jest przyczyną tak okrutnej choroby...





  • enterol250 24.02.12, 15:05
    Doug Graham jest MD. W kwestii zakażeń np. tężcem się pewnie nie zna, ale obie zgodzimy się że helicobacter, candida i inne fizjologiczne drobnoustroje zależne od sposobu życia gospodarza to z goła inna kwestia. I tutaj lekarze "nutritionists" mają sporo do powiedzenia. Diabetolodzy w Polsce natomiast często wręcz odradzają spożycie owoców, żeby było śmiesznie. Interniści potrafią twierdzić też, że mleko krowie jest zdrowe. Ot, trzeci świat.

    Właśnie dlatego, że badanie w ciemnym polu nie jest akceptowane przez lekarzy akademickich zrobiłam badanie PCR. Czekam na wynik. Przy okazji, badanie z posiewu jest akceptowane choć jak już wspomniałam daje wyniki zafałszowane jeśli chodzi o grzybicę jelit. To że środowisko akademickie coś akceptuje nie oznacza, że należy się tym kierować jak biblią. To nie religia. Środowisko akademickie akceptuje teorię istnienia tajemniczych zaburzeń przekaźników nerwowych jako przyczynę depresji, choć teorii tej nigdy nie potwierdzono naukowo (polecam prace Thomasa Szasza). Ale na jej podstawie masowo przepisuje się tzw. antydepresanty. To samo z teorią prostej zależności między HIV i AIDS (polecam książkę "Inventing the AIDS Virus" dr Petera Duesberga).

    O autyzmie i grzybicy też sporo się mówi i pisze, choć niewątpliwie jest to temat kontrowersyjny. Tu opowiada o tym mechanizmie pan Kurt Woeller (D.O.):
    www.youtube.com/watch?v=P6fQeGqsHrk
    Co do objawów kandydozy nie mogę się zgodzić z opinią, że błyskawicznie powoduje całkowite załamanie się układu immunologicznego. To nie wirus typu ebola. Szczególnie, że candida jest fizjologiczna. Helicobacter np. długofalowo MOŻE powodować wrzody, ale infekcja zaczyna się od stanu zapalnego śluzówki żołądka (bo w żołądku helicobacter rezyduje).
    Pzdr.
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 24.02.12, 16:02
    Za odkrycie helikobacter pylori już przyznano Nobla w ubiegłym wieku ( a teraz okazuje się, że są szczepy szkodliwe, i takie pożyteczne, i nie zawsze HP jest patogenem). Myślę, że gdyby ktoś udowodnił, ze 100% pewnością, że przerost candida odpowiada za IBS, też by otrzymał takie wyróżnienie, na bank. Tęgie głowy nad tym pracują. A farmaceuci odpowiednio by zareagowali)

    enterol250, mam nadzieję, że się nie obraziłaś... Po prostu wyszedł mój sceptycyzm, oburzają mnie wszechwiedzący szamani typu Mistrz Słonecki. Akurat najciekawsze teorie dotyczące zjd usłyszałam od niektórych lekarzy, takie pełne pokory, przyznania się do niewiedzy (oczywiście trafiłam też na bezmózgich tabletkowców którzy faszerowali we mnie combo typu IPP, duspatalin, kreon i inne badziewia). Ci sensowniejsi przyznają, że ni chu, chu nie wiedzą, co za tym stoi. Nie mają nic przeciwko badaniom, bo a nuż? Teoria neuroprzekaźnikowa jest mi osobiście bliska, bo widze pewien związek pomiędzy stanem mojej psyche a objawami. Ale to tylko teoria. Zgadzam się z Tobą, że nikt naprawdę nie wie, jak funkcjonują neuroprzekaźniki. Ani konwencjonalni, ani tym bardziej nurt paramadyczny.
    Zgadzam się tez, że obecne pokolenia nadużywają antybiotyków, sterydów itp. I w ogóle mnóstwo chemii nas otacza, również w żywności. I że warto wykluczyć to, co ewidentnie szkodzi np. krowie mleko, gluten itp., konserwanty, bo to może masakrować jelita.
    Nie rozumiem jednak, dlaczego niektórzy żrą w McDonalds i mają się świetnie, połykają na czczo aspirynę (vide mój małżonek), wogóle się nie szanują, i nie doznają skrętu trzewi a innym szkodzi czasem np. gotowany ryż z jabłkiem (vide myself) Czyżby 'candida' atakowała wybiórczo?
    Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

    Mam nadzieję, że napiszesz tu nam, co pokazał PCR. Życzyć Ci, żeby to była jednak 'ta przyczyna' tzn. grzyb?
    czy 'brak grzyba'? ;-)
    Potrzymam zatem kciuki, za to, co chcesz!
  • enterol250 24.02.12, 21:34
    gastrologija, absolutnie się nie obraziłam! Nareszcie mogę z kimś podyskutować (nie urażając innych forumowiczów; chodzi mi o dyskusję z osobą posiadającą antagonistyczny punkt widzenia)!

    Jeśli mogę spytać, ciągnąc wątek neuroprzekaźników - miewasz może stany depresyjne, które leczysz SSRI? Od razu powiem, że miałam epizod załamania nerwowego (samookaleczenie, anhedonia, silne myśli samobójcze), dostałam prozac i benzodiazepiny na coś co psychiatra określił mianem "lekkiej depresji". Ja rozumiem, widział już wiele, ale i tak boję się pomyśleć co wg niego byłoby ciężką depresją. Acha, jeśli masz ochotę chętnie pokontynuuję ten wątek na gg.

    Co do PCR - wszystko mi jedno, jak candida to candida (+ nerwica), jak nie candida to "tylko" nerwica. Ważne żeby mieć jakiś punkt zaczepienia bo takie unoszenie się na wietrze jak liść nie jest dobre dla mojej psychiki.

    Co do różnego wpływu negatywnych czynników na różnych ludzi - sama się nad tym zastanawiam! Mój były mógł jeść kanapki z cebulą i popijać piwem plus oczywiście tiwipaka czipsów, i co? I nic. Ja po takiej uczcie skręcałabym się z bólu przez następne dwa dni. Cholera wie czemu tak jest. Może po prostu nie jesteśmy tylko maszynami biochemicznymi i nasza homeostaza jest stanem równie nieuchwytnym co nasze indywidualne emocje.
    Pzdr.
  • gastrologija 26.02.12, 22:23
    No to uff, cieszę się, że się nie obraziłaś :) Ja też nie gadam już z nikim, właściwie cierpię sobie po cichutku.
    Reaktywowałam moje gg i oto mój numer 6678100. Zapraszam, daj znać.

    Ja mam stwierdzone zaburzenia lękowo-depresyjne. Widzę związek samopoczucia jelitowego ze stresem, chociaż nie ewidentny, typu reakcja 'fight or flight' ale taki z opóźnionym zapłonem, masakra! Dodatkowo łykam powietrze, nieświadomie. Ponoć to widać na badaniu kontrastowym.

    Dla anglojęzycznych artykuł z New York Times'a o tzw. mózgu brzusznym. Ta teoria do mnie przemawia. I dużo jest o neuroprzekaźnikach, a właściwie braku receptorów dla tychże.

    www.nytimes.com/2005/08/23/health/23gut.html?pagewanted=all
    Trochę zawiłe, ale warto doczytać. Może za jakieś xxdzieści/ dziesiąt lat będą skuteczne leki na to, co nas toczy. I będziemy chodzić do specjalistów z dziedziny neurogastroenterologii (jak dożyjemy)
    Na razie chyba zostaje nam męczyć się z tym szajsem ;\ Bo medycyna nie wie jak to leczyć.

    Aha, w świetle tego artykułu SSRI to gwózdz do trumny. Bo przyczyną zaburzen jelitowych nie jest niedobór serotoniny, ale nadmiar właśnie! Niezłe, co?

    I wiesz, to nie 'tylko' nerwica, ale 'aż' nerwica (dotykająca ów mózg brzuszny). To już lepiej leczyć candidę, aspergillusa, boreliozę i hujomujozę razem wzięte...
    Pozdrawiam!
  • enterol250 27.02.12, 11:40
    Hujomujozę to chyba już mamy, obawiam się, tylko leczenie pozostaje zagadką :D
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • daisy75 26.02.12, 18:57
    Czesc!
    Enterol, gdzie robilas badanie PCR? Wysylalas probke krwi kurierem czy udalas sie do laboratorium osobiscie?
  • enterol250 26.02.12, 21:39
    Robiłam we Wrocławiu, a jestem z Warsiawy. Wysyłałam pocztą polską priorytetem o 9:00, list dociera wtedy na następny dzień.
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 22.02.12, 12:22
    Cytuję ze strony Janusa, fragment 'naukowego wywodu' o grzybach candida i niektóre objawy grzybicy ogólnoustrojowej - i to etap trzeci, czyli taki bardziej groźny.

    roztargnienie i zapominalskość,
    niczym nieuzasadniona złość,
    agresja w stosunku do otoczenia
    (sic!)
  • niobe25 30.01.12, 22:09
    Ja się zgadzam z tą opinią.
    U mnie coś nasiliły się uczulenia.
  • mimose 31.01.12, 08:43
    A ja w jednej z książek przeczytałam, że można zrobić test na obecność alkoholu we krwi po zjedzeniu dużej ilości cukru - bo cukier fermentuje alkohol (czy jakoś tak).
  • enterol250 21.02.12, 20:25
    Tak, ale w Polsce nikt tego badania nie robi.
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • jedzierower 22.02.12, 00:12
    Enterol napisz kilka słów o Twojej terapi Gersona - pomaga?
  • enterol250 22.02.12, 00:21
    Za wcześnie żeby powiedzieć coś konkretnego. Na pewno jest lepiej niż bez żadnej diety.
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • enterol250 28.02.12, 19:52
    Wynik PCR ujemny. Czyli candidy systemowej nie ma, to dobrze. Jest nerwica lękowa wegetatywna - to gorzej. Plany na przyszłość - pozostaję weganką, na śniadanie obiad i kolację będę medytować i mieć nadzieję, że to mi odwiruje mózg. Gastrologija - szapo ba!
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 29.02.12, 10:38
    Ech, widzisz, widzisz :) Nikt tak nie zrozumie nadwrażliwca jak inny nadwrażliwiec. Ja już wiem, że to nie candida ani inne badziewie, bo też szukałam 'winnego' do którego można byłoby wymierzyć z grubej rury. A głowny winowajca to nasz system nerwowy, a tego sobie nie odstrzelimy... Medycyna ma na to ma różne nazwy. Np. nerwica wegetatywna, zaburzenia somatyzacyjne, maska depresji, dyspepsja czynnościowa lub ibs.
    Udało Ci się przeczytać ten artykuł z New York Times'a na temat 'gut brain' który podlinkowalam dot. teorii neuroprzekaznikowej i neurogastroenterologii? Moim zdaniem niezły. Ciekawa jestem Twojej opinii.

    Byłam u przypadkowego internisty, po Hydroxyzynę. I lekarz zapytał" co pani dolega, jak mogę pomóc?" A ja na to, z tajemniczym uśmiechem Mony Lisy "Ciągłe uczucie ucisku pod żebrami, w trzewiach, niektórzy mówią, że to nerwica (tak mówili, gdy zgłaszałam się na ostry dyżur), inni, że ibs (większość medyków), w szpitalu na gastrologii orzeczono dyspepsję czynnościową. Ostatnia teoria pani dr która wykonywała USG, potwierdzona rtg pasażu to aerofagia. Leki na to nie działają, wszystko przetestowałam... ale mimo wszystko uprzejmie poproszę o hydro :)

    Rozmowa była krótka, doc sensowny, stwierdził tylko (cytuję) Bardzo Pani współczuję, to może ciągnąć się latami, ale może pewnego dnia ustąpić, szast, prast. Bywały takie przypadki. (koniec cytatu) Tak powiedział!! Właśnie tak!
    Czyli kazał liczyć na cud. I szast prast. Co nam pozostaje?
    Ale miły lekarz był :) Zapisał 2 flaszki Hydro.
    pozdrawiam

  • enterol250 29.02.12, 12:09
    Hydroksyzynę przerabiałam. Wszystko przerabiałam. Wszystko to jak już wspominałam nadaje się że do wyrzucenia przez okno, jeśli nie zjedzą tego ptaki. Maskowanie objawów to żadne leczenie. Przy okazji, uważaj z lekami uspokajającymi, silnie uzależniają. Nawet hydroksyzyna, bo uzależnia psychicznie. Po jakimś czasie bez niej nie można nawet wyjść do sklepu po bułki, taki jest lęk w ciele.

    Co do candidy - u mnie nikt tak naprawdę nie zdiagnozował ibs poza jednym lekarzem, który twierdził, że z góry mam refluks a z dołu ibs :D Pan gastroenterolog, dodam. Refluksu nigdy nie leczyłam, nie czułam potrzeby. Poza tym nie mam typowych objawów zjn - miałam podłoże zapalne (hp, zapalenie żołądka, zapalenie jelit), w dodatku moje objawy somatyczne mają charakter silnych ataków i jednocześnie silnego napięcia. W zeszłym roku zdiagnozowano u mnie nerwicę lękową wegetatywną, która nie jest problemem tyle psychicznym co neurologicznym (tzn. odpowiada za nią autonomiczny układ nerwowy). Nie mam też objawów ibs typu strach przed przelewaniem w brzuchu, ani burczeniem ani bekaniem :D Wisi mi to smętnym kalafiorem.

    Artykuł przeczytałam, nie są to nowe sprawy ale przedstawione sensownie. Co do serotoniny - mam podejrzenie, że zamieszanie z neuroprzekaźnikami przypomina zamieszanie z hormonami. To, jak dana substancja zachowuje się w ciele nie wynika TYLKO z właściwości danej substancji, ale też z interakcji z innymi, będącymi już w ciele.
    Pzdr,
    --
    jelitowo.wordpress.com/
  • gastrologija 29.02.12, 12:52
    Mamy trochę wspólnego - u mnie też zaczęło się od żołądka, parę tygodni po dużym stresie. Obudziłam się w nocy i zaczęło mnie mulić. Nie przechodziło po kroplach mietowych itp. Dalej standardowo: leczenie IPP, bez zmian, no to gastroskopia, helicobacter, nadżerki i antybiotyk. I dopiero wtedy się zaczęło to najgorsze. Przestałam w nocy spać, tak napieprzał żołądek. Kilka razy lądowałam na pogotowiu. Rzygałam nawet po kisielu, schudłam 10 kg, miałam biegunki non stop. Koszmar, mam nadzieje, że to nie wróci...

    Ja też nie boję się bekania, burczenia, mam to w nosie. Mam po prostu dość tego ćmienia w brzuchu. To nie jest straszny ból, ale upierdliwy, wielogodzinny. No i czasem czuję taką opasującą obręcz wokól klatki piersiowej, Ja mówię na to 'pasy' :) Mąż widząc moją kwaśną minę zartuje: o znów masz pasy. Ja na to, ależ skąd, małe paski tylko.

    U mnie jest tak: stres, i czuję się nieźle, bo działa adrenalina itp. Mam tego dużo, bo mam małego człowieczka pod opieką, jestem niewyspana, zmęczona, i cholerstwo wróciło... Czuję taki lęk, że nie mogę zachorowac, bo nikt się synkiem dobrze nie zajmie, takie obciążenie wewnętrzne, wciąż jestem spięta, niespokojna itp.
    A więc etap pierwszy - jakiś stres, np. dziwny wynik badania krwi u dziecka. Wizyta u lekarza, pośpiech. Czuję się nawet nieźle, nakręcona, pełna energii itp.

    Etap drugi - spada poziom adrenaliny, i zaczynają boleć trzewia. Zaczyna się ucisk wokół żeber, budzę się rano już z tym okropnym uczuciem, żołądek wydziela kwas, buntują się jelita, boli. Pędzę do toalety itp.

    Trudno to powiązać, trzeba było długiej obserwacji.


    Taki zły dzien mam zazwyczaj po dłuższym czasie od reakcji stresowej. nawet po 2 dniach! Nie od razu, w tym cały szkopuł.

    Leczenie? Wyeliminować stres z życia.
    Buaahaha. Nierealne!
    Realna pomoc? No niestety, hydroxyzyna, otumanienie systemu nerwowego. Joga, perhaps. Kiedyś pomagała. Psychoterapia też nie jest zła, ale u mnie bez rewelacji jakoś.

    Może jakieś inne sposoby radzenia sobie ze stresem?

    A w artykule jest coś na temat receptorów SERT, że mamy ich niedobór, dlatego ta serotonina krązy sobie po jelitach, bo nie ma wychwytu serotoniny. Tak rozumuję. I problemem jest jej nadmiar, nie brak. A więc wszystkie SSRI tzn. inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny to gwozdz do trumny, bo u nas nie ma czego hamować. Wręcz odwrotnie! Może to nic nowego, ale dla medycyny wciąż zagwozdka. Czemu? Ano temu, ze nie wiedzą, jak to rozkminić, jak leczyć.

    Biegnę pospacerować z Juniorem :) Może będzie lepiej...
  • maaku2 17.03.14, 17:47
    Może być szereg przyczyn od złej diety, choroby np. kandydoza, zakwaszenie organizmu itp po stres... w przypadku tego ostatniego koło się zamyka ponieważ gazy w towarzystwie powodują niekomfortową sytuację przez co stres, czasami dochodzi do tego, że osobnik rezygnuje ze spotkań towarzyskich, w ten sposób wyklucza sie ze społeczeństwa - stres narasta - powstaje lęk przed przebywaniem w gronie znajomych... W takim przypadku proponuję kupić majtki filtrujące odór bąków. Są produkowane w Anglii ale można je kupić na allegro, sam takie mam i proszę mi wierzyć ułatwia życie szczególnie ludziom chorującym np. na syndrom jelita drażliwego, taką przypadłość jest bardzo trudno leczyć. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę w allegro "odór bąków"... majtki są wygodne, nie widać, że służą do zadań specjalnych;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka