Dodaj do ulubionych

po wizycie na kanapie.. ; )

29.06.04, 11:04
Witam Was Kochani! Nie wiem czy pamiętacie, ale wczoraj miałam umówioną
wizytę u psychologa. Ten facet jest własciwie psychlogiem i psychiatrą i to
dr.n. W każdym bądź razie ja pierwszy raz odniosłam wrażenie że spotkałam
lekarza, ktory rozumie mój problem i działanie mojej choroby... Zresztą ten
facet leczył takie przypadki w klinikach, jest już starszy, ma wiele lat
doświadczenia.. W każdym bądź razie zna IBS. Opowiedziałam mu chyba całe
swoje życie w skrócie, a szczególnie młodość.. Ten doktor powiedział, że IBS
to jest diagnoza internisty, a on jako psycholog określa to jako pewien
rodzaj depresji... Niby wszystko jest w moim życiu ok, ale moja dusza płacze
ciałem.. Przypisał mi leki antydepresyjne, powiedział, że w moim przypadku
terapia to za mało, trzeba wspomóc lekami.. Ale na spotkania do niego też
będę jeździć.. Zobaczymy.. Narazie czuję się okropnie - po pierwszych
tabletkach mam mdłości i zawroty głowy - ale to normalne przez pierwszy
tydzień... Leki zaczynają działać po ok. 2 tygodniach... Będę Wam
relacjonowała jak się czuję, czy widzę jakieś postępy... ale narazie
potrzebujemy jeszcze trochę cierpliwości... Mam nadzieję, że się uda... PA!
Obserwuj wątek
    • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.07.04, 08:26
      Hej! to znowu ja! tak jak Wam obiecałam, chcę Wam zdać relację z mojego
      leczenia lekami antydepresyjnymi... Biorę leki czwarty dzień, i jak narazie
      przeżywałam katusze.. W pierwszym tygodniu ujawniają się jedynie skutki
      uboczne, czyli zawroty głowy, mdłości, senność itp.. Masakra! Poza tym lek
      jeszcze nie działa, nie ma żadnej poprawy... Z tego co się dowiadywałam od
      ludzi, którzy go stosowali, to mówią, że lek zaczyna działać dopiero po 2-3
      tygodniach, a nawet po m-cu, to różnie bywa... Ale mówią by się nie zniechęcać
      i nie rezygnować, bo lek pomaga tylko trzeba wytrzymać ten pierwszy tydzień i
      trochę poczekać... A więc czekam, ale jestem strasznie niecierpliwa, bo powoli
      tracę nadzieję, że to cokolwiek pomoże.. tak bardzo chciałabym już zauważyć
      poprawę, a tu nic.. Wciąz to samo, bóle, zaparcia, bulgoczenie itp.... sami to
      znacie... :(
      To narazie tyle,
      dam Wam znać jak się sprawa rozwija..

      ps. widzę, że i tak mnie nikt nie dopinguje w moich zmaganiach.... chlip..
      :(
      • lalka251 Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.07.04, 10:01
        Czesc Weroniko,
        Zycze duzo cierpliwosci i wytrwalosci w dazeniu do ostatecznego celu, czyli
        wyleczeniu choroby. Mam nadzieje, ze terapia pomoze. Ja mam podobne
        samopoczucie, bole, zaparcia i biegunki na przemian. Problemy ze zdrowiem
        zaczely sie, gdy mialam problemy emocjonalne. Emocje opadly, a rozwalone
        zdrowie zostalo. Wiec powodzenia. Ja przynajmniej trzymam kciuki
      • asia23bb Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.07.04, 14:53
        Hej Weroniko, uszy do gory!:) Oczywiscie, ze trzymamy kciuki za Twoje
        zmagania...Jestes odwazna, ze poszlas do psychologa i zdecydowalas sie na
        antydepresanty, bo ja nie mam tyle odwagi ani sily...Mam nadzieje, ze pomoga Ci
        te leki, nie poddawaj sie!
        Pozdrawiam
        A.
    • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.07.04, 15:07
      hej dziewczyny! dziekuję Wam za wsparcie! jeżeli na mnie leki się sprawdzą to
      sama pogonie Was do psychiatry po receptę.. chyba warto, jeśli można po tym
      normalnie żyć...? ja zrobię wszystko by wrócić do normalności... Pa!
      • marialudwika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.07.04, 20:25
        Miota mna ciekawosc o jakiej nazwie antydepresant bierzesz?Jesli to nie
        tajemnica oczywiscie!
        Ktos z moich domownikow bierze Seroxat,tez dopiero po 2 tygodniach zaczal
        odczuwac poprawe.Jego depresja objawiala sie silnymi bolami w klatce
        piersiowej/jak zawal.
        Zycze Ci powodzenia,sama zbieram sie od dluzszego czasu by isc do
        psychoterapeutki,ale jakos nie wychodzi:(
        ml
        • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 02.07.04, 08:12
          Droga Ludwiko ja też biorę seroxat; to ponoć dobry lek, wielu ludziom pomógł,
          również jednej znajomej na IBS.. poprawę odczuwa się dopiero po 2 tygodniach,
          bo musi się zaaplikować odpowiednia ilość leku w organiźmie by zaczął działać..
          czasami trzeba czekać dłużej ok. m-ca.. a jak długo ta osoba z Twojej rodziny
          bierze ten lek? czy naprawdę bóle przeszły? poprawiło się samopoczucie..? tak
          pytam, bo tak trudno mi uwierzyć, że cokolwiek może mi pomóc, ale będę
          cierpliwa...
    • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 05.07.04, 09:34
      ja też mam nadzieję, że te tabletki mi pomogą, ale jak narazie, to mam problem
      z zaparciem... od kilku dni nie mogę się załatwić, co nigdy mi się nie
      zdarzało; zawsze miałam zaparcia, ale raczej codziennie, z trudem bo z trudem,
      ale się opróżniałam... a przez ten tydzień masakra... zastanawiam się czy to
      jakiś kutek uboczny leku i jak szybko przejdzie...? trochę mnie to męczy, bo
      przecież ja chiałam się pozbyć zaparć... Ludwiko, czy ten Twój znajomy też na
      początku miał problemy z zaparciami...?? bo jeśli chodzi o zawroty głowy i
      mdłości, to już mi przeszło...
      • marialudwika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 05.07.04, 19:37
        Hi,hi,ten znajomy to moj osobisty maz.On to ma szczescie bo nigdy nie cierpial
        na zaparcia,wogole nie wie pewnie co to jest.Mnie wiele lekow "zatyka",wiec
        rozumiem Ciebie jak malo kto!!Moze te Twoje problemy sa przejsciowe?A
        probowalas Colon Clean?Pozdrawiam cieplo
        ml
        • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 06.07.04, 08:12
          Ja też mam nadzieję, że te zaparcia to przejściowe, poczekam jeszcze pare dni,
          a jak nie to zadzwonię do tego lekarza i zapytam czy to normalna reakcja mojego
          organizmu... Muszę jednak przyznać że jak na tak długie zaparcie czuję się
          wyjątkowo dobrze... wczoraj np. cały dzień w pracy był ok, i nawet na
          angielskim nie poleciałam do WC, tylko czułam się całkiem dobrze nawet z tym
          pełnym brzuchem (a zwykle dostawałam nie złej nerwówy na każdym kursie
          angielskiego)... Nie mam tak dużych wzdęć jak wcześniej... Zastanawiam się czy
          miałam wczoraj poprostu lepszy dzień, czy to lek zaczyna działać działać...
            • mahoney Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 10.07.04, 17:01
              witaj weroniko ,
              przepraszam ze nie odpisalem na mail sprzed jakiegos czasu ale mialem tyle na
              glowie ze nie dawalem rady spotykac sie nawet ze nzajomymi ,
              widze ze sobie radzisz to dobrze ,
              tak naprawde ja juz wszystko co mialem napisac napisalem na tym forum i tak bym
              chcialzeby je nowe osoby wykorzystywaly ,
              rozumiem ze sa zdesperowane bo sam pamietam ten stan ale ja nparwde nie mam nic
              wiecej do dodania jak to co naisalem ,
              podoba mi sie to stwierdzenie co napisalas ze " IBS to pewien rodzaj
              depresji " - mysle ze zalozyciel moglby to dac na gore strony pod nazwe forum
              tka zeby nowe osoby nie zalamywaly sie przez to chorobe ani zebysmy my ise
              lamali , bo takie stwierzdenie bardzoi pomaga , mysle ze mi \by barzdo pomoglo
              na poczatku , poza tym pozdrawiam ,
              mnie juz nic nie jest tylko czasem jak sie zdenerwuje boli brzuch ,
              jeszcze raz to mozna wyleczyc
              --
              "Zniknięcie tych parówek spowodowało niemały zamęt, to fakt. Był to jednak
              zamęt grubymi nićmi szyty i wiemy lep jakiej propagandy kryje się za tymi
              nićmi."
    • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 12.07.04, 09:38
      Witam wszystkich po weekendzie! Dzisiaj zaczyna się trzeci tydzień jak biorę
      seroxat.. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi spostrzerzeniami.. Tak
      naprawdę to trudno mi powiedzieć czy czuję się lepiej.. Tzn. czuję się lepiej,
      to na pewno, tylko jest jeszcze jendna sprawa, która negatywnie wpływa na moje
      samopoczucie psychiczne i fizyczne - zaparcia. Wciąż nie mogę się ich pozbyć, a
      nawet są gorsze niz kiedykolwiek.. coraz muszę stosować "przeczyszczacze".. A
      poza tym? No cóż, przede wszystkim przestaję o tym mysleć.. Wcześniej myślałam
      tylko o moim brzuchu, wciąż go nasłuchiwałam, gdziekolwiek byłam, cokolwiek
      robiłam - nawet w weekend w domku.. To była moja obsesja. Teraz coraz częściej
      łapię się na tym, że moją głowę zaprzątają zupełnie inne sprawy, potrafię
      zapominać o brzuchu, o moich dolegliwościach.. Mam więcej pewności i jakby
      takiej obojętności na to czy mi coś zaburczy w brzuchu gdy jestem w
      towarzystwie, w tłumie - wcześniej bałam się tego okropnie, wciąż byłam spięta,
      by tylko nik nic nie usłyszał.. Na ostatnim angielskim, były chwile gdy
      skupiałam się wyłacznie na języku i zapominałam o brzuchu, a w piątek miałam
      dwa niespodziewane zebrania w pracy i wiecie co?? czułam się na nich
      wyśmienicie, mimo panujacej ciszy mój brzuch nie zabuczał ani razu!! Zwykle
      przed każdym zebraniem dostawałam rozstrojenia żołądka i biegałam do WC... ale
      nie ma co się cieszyć, to tyłko jeden raz kiedy czułam się tak dobrze na
      zebraniu, może akurat miałam lepszy dzień.. Wydaje mi się też, że kolki i
      przewalanie w brzuchu pojawia się coraz rzadziej.. Poza tym coraz częściej
      życie wydaje mi się łatwiejsze, nabiera sensu, a ja mam coraz więcej chęci by
      coś z tym swoim życiem zrobić.. Tak mi się przynajmniej to wszystko wydaje..
      Nie chcę wyolbrzymiać, bo może sama wmawiam sobie pewne rzeczy, ale mam
      nadzieję, że czas pokaże, czy lek mi naprawdę pomaga.. Oczywiście wciąż mam
      gorsze chwile, wciąż jeszcze słyszę swój brzuch, często o nim myslę.. ale coraz
      mniej, coraz rzadziej.. No i to co najgorsze - te okropne zaparcia, one
      utrudniają wszystko, sprawiają, że nie mogę w 100% osiągnąć zdrowia.. Bo
      wiadomo - jedzenie w jelitkach, to jelitka złe... To narazie tyle.. Trzymajcie
      się ciepło i nie poddawajcie się!
        • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 13.07.04, 15:30
          hej! słuchajcie, to nie jest tak, że czuję się zupełnie zdrowa... nie, wciąż
          mam stare typowe dla IBS dolegliwości.. tylko, jakby nie tak bardzo nasilone
          no, i coraz częściej zapominam o tej mojej chorobie i wtedy nic nie czuję, nic
          nie słyszę w moim brzuchu... po prostu, mój brzuch przestaje być moją
          obsesją... ale daleko mi jeszcze do pełnego zdrowia.. oj, daleko...
          • marialudwika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 13.07.04, 16:47
            No,pomalutku,ale postep juz widac!!!I ja chetnie bralabym seroxat,niestety przy
            mojej innej dolegliwosci nie wchodzi w gre.Kuruje sie wiec tabletkami ziolowymi
            KIRA.Pomagaja,troche.
            I u mnie,jak sie czuje lepiej istnienie "brzucha",jako takiego schodzi na drugi
            plan.Pozdrawim cieplutko!
            ml
    • zalozyciel Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 16.07.04, 09:54
      Czesc Wszystkim!
      W koncu i ja wybralam sie do psychologa. Ostatnio bole wrocily a coraz gorzej
      to znosze i mimo lekow debrdatow itd nie moglam sie wyprowadzic.
      No i jak myslicie??
      Oczywiscie, dostalam leki antydepresyjne, ale najmniejsza dawke i najslabszy z
      mozliwych ze wzgledu na to, ze IBS to nie jest taka prawdziwa, gleboka
      depresja. Podobnie jak wy lekarz mi powedzial, ze IBS najczesciej to obnizony
      nastroj i mini depresja i trzeba zmniejszac takie odczucia oraz leki. Jest to
      glownie zwiazane z bolem. Poprsotu jak codzien boli kogos brzuch to trudno nie
      popas w depresje i zle mysli. oprocz tego dal mi tez lek psychotrop brrrrr,
      tego troche sie boje, ale mam brac pol tabletki i krotko 15 dni - jako lek
      wspomagajacy.
      Podobno jest on bardzo dobry w leczeniu jelita nadwrazliwego.
      Uffff, no coz bede chodzic nadal do niej. Mam nadzieje, na poprawe.
      Ale powiem Wam, ze tyle rzeczy jej roznych pow, ze uswiadomial m i po ra
      zpierwszy pow glosno jaki mam problem a dzis mam naprawde bojowy i zly nastroj.
      Pozdrawiam wszytskich
      bede relacjonowac.
      trzymajcie sie!!!
      • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 16.07.04, 11:08
        Drogi Założycielu!
        Bardzo się cieszę, że postanowiłeś spróbować u psychologa.. Wierzę, że Ci się
        uda.. Być może dla innych IBS nie jest zbyt wielką depresją, ale wg. mnie wiele
        lat męczarni może doprowadzić do izolacji, wielkiego załamania i obsesji na
        punkcie brzucha.. Nie można tego zaniedbywać. Najważniejsze to zobaczyć, że
        może być dobrze, że można żyć inaczej... móc tego doświadczyć.. Co do proszków
        antydepresyjnych czy innych psychotropów, to uważam, że nie należy panikować...
        Nie wszystkie takie leki są silnie uzależniające, a zresztą czy myślicie, że te
        kilogramy różnych lekarstw, które wzięliście przez te lata choroby są lepsze?
        że one nic Wam nie szkodzą? czy od tych rozkurczaczy, tabletek na biegunkę itp.
        nie jesteście uzależnieni? - czy potraficie wyjść z domu nie mając ich w
        torebce??? Także wg. mnie leki antydepresyjne nie różnią się niczym od całej
        rzeszy innych świństw, które nam sprzedają w aptekach..
        Założycielu, a jak się czujesz ogólnie? Ja w pierwszych dniach miałam zawroty
        głowy i nudności, ale przeszło... Teraz musisz być cierpliwy i wierzyć, że tym
        razem się uda... A jakie leki dostałeś? możesz napisać nazwę?(jeśli nie masz
        ochoty, to trudno..) pozdrawiam
        ps. jak często chodzisz na terapię do psychologa? od ilu dni bierzesz te
        tabletki ?
        • robcio76 Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 18.07.04, 11:02
          Witam. Jestem tu pierwszy raz i dopiero zaczynam trochę poznawać to o czym tu
          rozmawiacie. Ja mam bardzo podobne problemy co i wy. Męczę się z tym od 11 lat.
          Brałem wiele tabletek, stosowałem różne diety, dużo cwiczę i odmawiam sobie
          prawie wszystkiego. W zasadzie to nic mi nie pomogło. Ciągle mnie boli i już
          nie wiem co mam z tym zrobić. Internista mnie skierował do gastrologa, ten
          zrobil tylko badania zaplacilem 100 i na pozegnanie powiedzial ze powinnienem
          sobie robić medytacje. Myślałem, że w tym momencie szlag mnie trafi. No ale
          trudno. Niedawno bylem u chirurga (z innym problemem). Gosciu troche ze mną
          pogadał i zapytał co mi jest. Powiedziałem, że mam zespół jelita nadwrażliwego.
          Zdziwił się, że młody chłopak a ma coś takiego. Polecił mi, że musze coś z tym
          zrobić a skoro leki nie pomagają to przyczyna tkwi w mojej psychice.
          Ostatecznie postanowiłem iść do psychologa. Byłem u jednej babki jednak ona za
          bardzo nie wiedziała co to jest ten zespół. Wypytywała tyko o rodzine i jakie
          jest moje życie. Nie podobało mi się to. W tym tygodniu byłem u innego
          psychologa. Na moje nieszczęście jest to facet. Muszę stwierdzić, że bardzo
          konkretny i przenikliwy. Od razu wyczuł, że coś ze mną jest nie tak, że musi
          być konkretna przyczyna tego, że mam takie problemu(teraz nie chcę o tej
          pczyczynie pisać). Po wstępnym wywiadzie stwierdził, że ja strasznie się od
          ludzi izoluje i że tak nie można żyć. Jednak jak zauważył powinnienem poddać
          się badaniom osobowościowym oraz później zdecydować się na terapię. Ja
          osobiście nie jestem do tego przekonany. Znam swój problem i wiem, że zadna
          terapia mi nie pomoże. Ja tylko chcę się pozbyć tych dolegliwości a nie wiem
          czy on mi w tym pomoże.
    • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 23.07.04, 10:25
      Cześć Kochani!!! Coś tu ostatnio świeci pustkami.. czyżby wszyscy na urlopach,
      opalają się na słonecznych wyspach lub popijają drinki w cieniu palm??.. :)
      fajnie by było nie...? Ale jeśli chodzi o mnie, to ja naprawdę dzisiaj jestem
      ostatni dzień w pracy - a potem tydzień urlopu.. wyjeżdżam do rodziców -
      odpoczywać.. Dlatego chcę Was wszystkich serdecznie na tę okoliczność
      pozdrowić! A wracając do tematu tego forum... to moje zycie staje sie z dnia na
      dzień piękniejsze i łatwiejsze... większość czasu czuję się dobrze, ale czasami
      mam jeszcze gorsze chwile... ale np. w pracy cały dzień spoko, a dawniej męka
      od rana do 16.00; na angielskim też siedzę bez stresu.. Coraz żadziej pamietam
      o brzuchu, ale nie do końca... cały czas jeszcze "czuwam", boję się że dziś
      może znów będzie gorzej, że tym razem to powróci... wciąz jeszcze nie wierzę,
      że to się skończy na zawsze... Ale to w końcu dopiero niecały miesiąc jak się
      leczę.. No i wciąż mam problem z zaparciami... Nie wiem co się stało, czy to
      ten antydepresant mnie ten zapblokował, czy to w psychice jest jakaś bariera...
      W każdym bądź razie dzisiaj idę na następną wizytę do mojego psychologa i
      zobaczymy co on na to..
      Tym czasem pozdrawiam!
      • asia23bb Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 23.07.04, 13:21
        Wlasnie, pustawo na forum...Moze jakies cudowne ozdrowienie?:)) Ale by bylo
        wspaniale...Niestety, ja nic takiego nie odczuwam..:(
        Ciesze sie, ze Tobie lepiej, Weroniko, tylko tak dalej!! Wypoczywaj i zdrowiej!!
        Pozdrowienia!
        A.
        • marialudwika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 23.07.04, 20:28
          I ja czesto,nieomal codziennie tu zagladam,ale ZJN swieci pustkami,pewnie to
          kanikula!!!Miewam dni lepsze ale i wiele zlych,niestety.Cos jem i juz mysle,czy
          mi aby nie zaszkodzi?Zreszta wszyscy ZJN-owcy to znaja.
          Swietnie Weroniko,ze tak dobrze sie czujesz i terapia pomaga,wypoczywaj u
          rodzicow,alenapis znam co terapeuta na te obstrukcje doradzil?
          Pozdrawiam
          Wszystkich!!
          ml
          • neerroo Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 03.08.04, 00:52
            Hej!
            Ja też miałam problem z jelitami.Już po pierwszej wizycie u gastrologa
            wiedziałam,że duży wpływ na moje jelita ma moja psychika.
            POmogła mi odpowiedznia dieta i odpowiednie podejście do życia.Nie jestem
            zupełnie wyleczona,ale czuję dużą poprawę.
            Jak mam duży stres,to czasem biorę relanium i objawy drażliwego jelita szybko
            mijają.
            Pozdrawiam Was gorąco i życze zdrowia.
            • asia23bb Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 03.08.04, 21:56
              No to jestes chyba duza szczesciara (jesli oczywscie mozna tu mowic o
              szczesciu), jesli objawy IBS znikaja po relanium...A moze to nie byl IBS?
              W kazdym razie dobrze slyszec, ze ktos sobie radzi z podobnymi problemami..Ja
              tez sie staram miec 'odpowiednie' podejscie dozycia, ale jak na razie codzienne
              stresy i rozne 'niespodzianki' troche mnie przerastaja...
              Pzdr
                • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 30.08.04, 09:50
                  Witam wszystkich serdecznie, a szczególnie tych IBS-owców, którzy do nas
                  dołączyli :) Dawno się nie odzywałam, ale cały czas śledziłam Wasze wypowiedzi,
                  a ostatni tydzień byłam jeszcze na urlopie, więc nie miałam dostępu do netu..
                  Nie odzywałam się zbytnio, bo u mnie nie zmieniało się zbyt wiele. Tzn., moje
                  dolegliwości zmniejszyły się i przestały utrudniać mi życie (niezorientowanym
                  wspomnę tylko, że terzci m-c leczę się u psychologa-psychoterapeuty i biorę
                  leki antydepresyjne "seroxat"). Życie wydaje mi się prostsze, świat pięknięjszy
                  i mam więcej wiary w siebie, mam więcej ochoty na kotakty z ludźmi i rozrywki.
                  Nie boję się chodzić na angielski, zebrania, czy jechać długo autobusem.
                  Jedynym moim problemem były zaparcia i jak narazie nic sie nie zmieniło - wciąż
                  przeczyszczam się czopkami. Kilka dni temu byłam u mojego psychologa i on
                  powiedział, że to bardzo możliwe iż taki jest skutek uboczny brania leku.
                  Jednocześni stwierdził, że te zaparcia mogą być ostatnią fazą choroby, której
                  nie mogę pokonać, coś się jeszcze zablokowało. Postanowiliśmy więc spróbować i
                  zwiększyć na m-c dawkę leku na 1,5 tabletki na dzień. Zobaczymy jakie będą tego
                  skutki.. Narazie nic się nie zmieniło, ale to dopiero kilka dni, a poza tym,
                  akurat mam te "gorsze" dni w życiu kobiety, więc moje zaparcia zwykle były
                  jeszcze mocniejsze. Ale wierzę, że jakoś mi przejdą, a jeśli nie to trudno,
                  będę się z tym męczyć dopóki nie odstawię leków... Chcę jeszcze wspomnieć, że
                  wciąż mam gorsze dni, głównie wieczorami, a przede wszystkim męczą mnie jeszcze
                  gazy (to chyba głównie przez te zaparcia), no i wciąż głośno burczy mi w
                  brzuchu gdy zrobię się głodna, ale chyba taki już urok mojego brzuszka :)
                  Najbardziej przeszły mi wszelkiego rodzaju kolki, kłucia w boku, przewalania
                  się pokarmu, tego uczucia jakby mnie ktoś ściskał szerokim pasem od bioder, aż
                  popłuca.. Te dolegliwości już rzadko mi się zdarzają.. No i przede wszystkim
                  nie myślę o tym już tak dużo. Dawniej mysl o brzuchu zaprzątała moją głowę
                  ciągle, cokolwiek robiłam. Teraz jadę tramwajem i łapię się na tym, że myslę o
                  zupełnie innych rzeczach, zapominam o brzuchu.. Zdaję sobie sprawę, że leczenie
                  może potrwać jeszcze długo, bo nie ma co sie łudzić, że pozbędę się szybko
                  choroby, z którą walczyłam 5-6 lat..
                  A i jeszcze chciałam poruszyć pewien temat.. Któraś z Was (nie mogę znaleźć tej
                  wypowiedzi, ale pamiętam, że coś takiego czytałam) tu ostatnio wspominała, że
                  nie sądzi by stres wpływał na jej dolegliwości, bo jej życie jest ustatkowane..
                  Moje życie od jakiś 2-3 lat też jest ustakowane, mam pracę, stałego chłopaka, z
                  którym wynajmuję mieszkanie, w miarę dobre stosunki z rodzicami, grupę
                  sprawdzonych znajomych, a jednak moje zdrowie pogarszało się w ciągu tych kilku
                  lat coraz bardziej.. Zastanawiałam się dlaczego i pomyslałam, że może to jakieś
                  stresy z przeszłości, a nie z dzisiaj w nas siedzą i tak na nas działają..
                  Zastanawiałam się jakie było wasze dzieciństwo?? Ja od 4 lat nie mieszkam z
                  rodzicami, wyprowadziłam się do innego miasta, między innymi dlatego, że moje
                  układy z rodzicami nie były najlepsze.. Nie chodzi o to że ktoś mnie bił, że
                  czegoś mi brakowało..nie.. Chodzi o to, że nigdy nie potrafiliśmy się dogadać..
                  Przez cały czas czułam presję, że musię być dobrą uczennicą, dobrym dzieckiem,
                  nie mogłam się wyluzować i być sobą. Rodzice trzymali mnie krótko, na niewiele
                  pozwalali, a przede wszystkim nie liczyli się z moimi uczuciami i pragnieniami,
                  wciąż chcieli mnie zmieniać, wciąż się czegoś czepiali, cokolwiek bym nie
                  zrobiła i nie wiem jak się starała, zawsze było nie dość dobrze.. Nie mogłam z
                  nimi porozmawiać o swoich problemach i uczuciach - nigdy nie było między nami
                  takiej więzi, nie wiem może kiedyś nie było to w "modzie"..teraz trochę inaczej
                  wychowuje się dzieci.. Kiedy byłam nastolatką zauważyłam że rodzice chcą
                  układać mi życie po swojemu, nie słuchali moich pragnień, dlatego wyjechałam..
                  A jak było u Was? Czy też czuliście się do niczego, niedoceniani, naciskani,
                  brakowało Wam zwykłej czułości i miłości ze strony rodziców gdy byliście
                  dziećmi? Moje stosunki z rodzicami są obecnie dobre, pogodzili się z moją
                  decyzją i przestali się wtrącać (mieszkamy ok 200 km od siebie), ale myslę, że
                  wciąż siedzi i ciągnie się za mną jakiś żal do nich, że dali mi inne
                  dzieciństwo niż chciałam (zawsze marzyłam o ciepłym, otwartym domu pełnym
                  miłości i szczerych, otwartych rozmów), że to z dzieciństwa wzięła się ta moja
                  niepewnośc w siebie, strach przed nowymi wyzwaniami, że sobię nie poradzę, że
                  jestem do niczego..
                  Przepraszam że tak się rozpisałam, ale ciekawa jestem jakie są Wasze
                  doświadczenia z dzieciństwa, czy przeszłości (nie koniecznie związane tylko z
                  rodziacmi).. Może uda nam się znaleść jakieś źródło, początek, z którego każdy
                  z nas nabawił się tej wstrętnej dolegliwości...
                  • zalozyciel Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.09.04, 16:14
                    Witajcie
                    Ja tez juz od jakiegos czasu chodze do psychologa, biore asentre.
                    Bylo bardzo fajnie, jak bylam na 2 tygodniowym urlopie. Ani razu nie mialam
                    problemu z brzuchem jednak po pworcie do pracy, od pierwszego dnia znow sie
                    pogorszylo. Ciagle go czuje, ciagle wzdecia - jestem juz tym zmeczona i
                    stracilam nadzieje, ze kiedys bede sie dobrze czuc:-(((
                    wszyscy mowia 0 nie stresuj sie ale jak to zrobic??? w domu rodzice mieszkjacy
                    razem po rozwodzie, chlopask ktory nie chce ze mna zamieszkac, i praca w ktorej
                    jest beznadziejna atmosfera.
                    najchetniej ucieklabym na pustynie..
                    • marialudwika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.09.04, 19:57
                      Mam w domu spokoj,nie pracuje,dziecko dorosle,ale lata stresu,pewnie
                      nerwica/zdaje sie,ze to najgorsze/ zrobily i robia swoje.Podobno wogole IBS to
                      jest to samo,co nerwica przewodu pokarmowego.Tyle,ze teraz ma inna nazwe.
                      Jestescie mlodzi wiec wezcie sie w garsc,leczcie bo "im dalej w las tym...".
                      Zyjemy w nerwowych czasach,wyscig szczurow itd.,sprzyjaja naszym dolegliwosciom.
                      Pozdrawiam
                      ml
                      P.S. Biore od wczoraj Colon C i mam nadzieje,ze poczuje sielepiej.
                    • asia23bb Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 01.09.04, 21:42
                      Wlasnie, latwo sie mowi zeby sie nie stresowac. A ja jutro zaczynam prace w
                      szkole i dopiero beda nerwy. Na urlopie tez mialam wzgledny spokoj, ale juz
                      czuje, ze zaczynaja sie wzdecia i inne malo przyjemne rzeczy:((
                      Tez bym uciekla..na bezludna (no prawie:)), moze 1+1 wyspe)
                      • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 02.09.04, 09:17
                        Wiecie czego nam wszystkim brakuje - prawdziwej wiary w siebie! Pewności, że
                        wszystko czego się podejmiemy nam się uda.. Brakuje nam też takiego
                        egoistycznego samouwielbienia: że to NASZE uczucia są najważniejsze, że liczy
                        się to czego MY chcemy i pragniemy, że uważamy siebie za piękne kobiety
                        (mężczyzn), że wierzymy w swoje powodzenie... Wciąż oglądamy się na innych,
                        boimy się, chowamy, unikamy, zamiast robić swoje i przeć do przodu..czasami
                        nawet porozpychać się łokciami.. :) Ile razy zazdrościłam właśnie takimi
                        otwartym, swobodnym ludziom, którzy do wszystkiego podchodzą na luzie i o dziwo
                        wszystko im się w życiu udaje.. Robią to, co chcą zrobić z uśmiechem na twarzy
                        i nie oglądają się na nic.. Poprostu wierzą w siebie i siebie uważają za
                        najważniejszych!... Nam Kochani, też się to należy - więcej egoizmu! Przestańmy
                        się przejmować innymi ludźmi, bo kimże oni są w naszym życiu? Jakiś człowiek, z
                        ważnego spotkania, znajomi ze studiów, wkurzający szef w pracy, ludzie w
                        autobusie - wszyscy oni nas przerażają, mamy ochotę zapaść się pod ziemię.. Ale
                        kimże oni są w naszym życiu??? Są nieistotnymi jednostkami, które tylko
                        przewijają się przez nasze życie, a i tak wkróce zejdą z naszej życiowej drogi
                        i ich zapomnimy.. A to przecież NASZE życie!! Nie pozwólmy aby zdominowały je
                        nieistotne sprawy, abyśmy podporządkowali to życie ludziom, którzy nie mają dla
                        nasz żadnego znaczenia...!!!
                        Wiem Kochani, że to wszystko tak łatwo się pisze, ale to wszystko jest prawdą
                        o nas samych.. Każde z nas żyje prawie tak samo, właśnie w taki sposób -
                        usuwając się w kąt. A to właśnie tej walki o siebie samych musimy się nauczyć.
                        Myślę, że jeśli się odważymy coś w tym kierunku robić, będzie lepiej.. Piszę
                        to, abyśmy sobie to uświadomili i pamiętali, że trzeba nad tym pracować - nad
                        pewnością siebie, nad izolowaniem swoich emocji od otoczenia, by nie wpływało
                        ono na nasze samopoczucie.. MY, MY, MY, i tylko MY, każdy z osobna, sam dla
                        siebie - niech będzie najważniejszy..

                        ps. asieńko23bb, postaraj się pójść do szkoły z podniesioną głową, pewnym
                        krokiem, skupiając się na sobie, ciesząc się tym co robisz.. Postaraj się żyć
                        tak realnie, prawdziwie, nie pozwól by to brzuch był wszystkim o czym myslisz i
                        na czym się skupiasz.. Wierzę, że wszystko będzie dobrze.. powodzenia
    • ignorantka11 Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 26.10.04, 23:01
      Cześć Weronika. Jak czytam twoje wypowiedzi to tak jak bym widziała swoje
      życie.Mam ten sam problem, burczenie,bo reszta aż tak mi nie
      przeszkadza.Podziwiam Ciebie, bo widze że stawiasz czoła problemom,walczysz, a
      ja niestety się poddałam,rzuciłam studia,odizolowałam się od znajomych :( Nie
      potrafiłam już tego znieść,potwornie bałam się ciszy,zresztą boję się do dnia
      dzisiejszgo,no i skupiska ludzi ,zresztą nie musze pisać wiesz jak jest.Kiedyś
      byłam wesołą,ambitną,pełną energii dziewczyną,teraz jestem tylko jej marnym
      cieniem.Siedzenie w domu jeszcze bardziej pogłębia depresję,poza tym życie
      mija,a u mnie nic się nie dzieje,ale przynajmniej mam spokój,choć wiem że to
      nie jest rozwiązanie.Ale zrobiłam pierwszy krok zapisałam się do
      psychoterapeuty, chociaż kiedyś już się leczyłam,brałam spamilan,fevarin,ale
      bez rezultatów.Czytałam już wcześniej ,zanim trafiłam na to forum,o
      seroxtat,może zasugeruje pani dr ten lek.A jak u Ciebie samopoczucie,dawno się
      nie odzywałaś?
    • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 04.01.05, 13:23
      Zastanawiam się dlaczego tak niewielu z Was decyduje się na pomoc psychiatry..?
      Wszyscy męczą się tyle lat, szukają różnego rodzaju leków i innych zbawiennych
      mikstur, które niby mają pomóc, a nikt nie chce poprostu wybrać się do TEGO
      lekarza... Czy na prawdę tak bardzo przeraża Was taka perspektywa..? Tak
      wielkie jest Wasze uprzedzenie do leków antydepresyjnych..? Wszyscy piszą, że
      ten cały IBS to sprawa nerów i naszej szczególnej wrażliwości - więc dlaczego
      nie chcecie leczyć właśnie swoich nerwów i psychiki??! Bo to uzależnia..? bo to
      jakies gorsze leki...? Zanim zaczęłam brać seroxat faszerowałam się stertą
      róznego rodzaju tabletek, które miały mi pomóc, co chwila próbowałam czegoś
      nowego, ale nic nie pomagało... Teraz biorę tylko leki antydepresyjne i wcale
      nie czuję "ciężaru" tego leku.. Nie potrafię zrozumiec dlaczego wybieracie
      kolejne lata mięki zamiast spróbować leczenia u psychologa, psychiatry..? Czy
      nikt mi nie wierzy, że moje życie tak bardzo się zmieniło...? Ja naprawdę
      jeszcze pół roku temu miałam ochotę umrzeć! A teraz cieszę się życiem... Skąd
      to się bierze.. to uprzedzenie..? Przecież to Wasze życie..! Przy IBS-sie i tak
      wszyscy skazani jesteśmy na leki i diety w wiekszym lub mniejszym stopniu przez
      całe życie - dlaczego więc nie spróbować czegoś co może pomóc naprawdę..? Wiem
      że IBS nigdy nie odejdzie do końca - mój żoładek zawsze będzie wrażliwy na
      pewne "szaleństwa", ale jeśli mogę żyć choć trochę lepiej, godniej, będąc
      bardziej szczęśliwa i to dzięki seroxatowi, to mogę go brać nawet do końca
      życia... Jeśli uda mi się w moim życiu przeżyć choć o jeden dzień więcej bez
      bólu, zrealizować jakies marzenie, zobaczyć więcej miejsc, poznać więcej ludzi
      i to dzięki lekom antydepresyjnym, to cieszę się, że mam taką możliwość i mogę
      dokonać wyboru...

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
      to były takie sobie moje przemyslenia... bo juz dawno to prytanie chodziło mi
      po głowie.. dlaczego tak jest...?


      • libra72 Re: po wizycie na kanapie.. ; )+libra72 04.01.05, 14:44
        Witam!
        Droga WEroniko
        co do tego ze Ibs nie odejdzie to może masz i rację choć medycyna się rozwija
        a leki nowej generacji to będą leki na bazie antydepresantow na IBS.
        Tak jak tegaserod(zelnorm) - imituje działanie serotoniny pomagając w ten
        sposob jelitom wrócić do normalnej pracy.
        Ja też byłam z tym seroxatem po waszych informacjach u psychiatry lecz on
        zaproponował mi amitryptyline
        mówiąc że zaczynz się od lżejszych leków w tej terapii i że seroxat choć
        droższy to niemusi lepiej dziełać od np.amitryptiliny
        a ja bym dużo dała gdyby seroxat mi pomógl, tym bardziej że mam postać
        biegunkową.
        A swoją drogą tych leków niemożna brać do końca życia
        jak chodziłamdo psychologa to ta mówiła że jast potem coś w rodzaju syndromu
        odstawienia !
        jeśli możesz to proszę napisz jaka była u Ciebie reakcja nawypróznienie
        w ulotce pisze że mogą być biegunki
        pozdrawiam
        libra72
          • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ libra 72 04.01.05, 15:35
            Droga Libra72..
            Jeśli chodzi o wypróżnienia to nie dostałam od seroxatu biegunek.. wręcz
            przeciwnie - jedyny mankament to wzmocnienie zaparć (bo wcześniej miałam postać
            mieszaną z przewagą zaprać i one się utrzymały - pisałam o tym wcześniej..)
            Natomiast znam dziewczynę, która również leczyła się seroxatem i miała
            wcześniej biegunki i po seroxacie wypróżnienia się unormowałay - nie ma żadnych
            problemów, ani biegunkowych ani zapraciowych... A seroxat juz odstawiła kilka
            miesięcy temu i narazie jest z nią ok.
            Wiem, że odstawienie może spowodować nawrót, ale nie koniecznie - wszystko
            zależy od kontroli przy odstawianiu.. Najważniejsze, że przekonałam się że
            można wogóle normalnie żyć i mam nadzieję że ta świadomość ułatwi
            mi "bezbolesne" odstawienie..
            Co do leków które brałam to były to wszelkiego rodzaju lekarstwa na IBS typu
            debridat, duspatalin i inne których nazw nawet nie pamiętam, również próbowałam
            ziół, leków homeopatycznych itp. ale nic nie pomagało..
            Oczywiście skuteczność tych leków zależy pewnie od "mocy" IBS-u każdego z nas..
            U mnie sytuacja była już beznadziejna..
            Seroxat biorę jakieś pół roku.. Z tego co mówił lekarz, takie leczenie może
            trwać nawet rok..ważne by nastąpiła faktyczna poprawa, by nie odstawić leków
            zbyt wcześnie...
            A jak na ciebie działa Twój lek..? To też andydepresant..? Jak długo go
            bierzesz (bo ja poprawę zaczęłam odczuwać dopiero po ok. 3-4 tygodniach)..?
            • libra72 Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ libra 72 04.01.05, 19:46
              Dziękuję Weroniko za informacje.
              Chcę jeszcze dodać że chodziłam do psychologa klinicznego

              który prowadził różne terapie na dziennym oddziale leczenia nerwic w tym
              z byli ludzie (większość kobiet) z problemem IBS.
              I gdy ja chodziłam na sesje 1,3mce to wiele razy wspominałam
              czy można by wspomóc to lekami ale psycholog tłumaczyła że dla dobra terapii
              i zrozumieniu swoich problemów jest dobrze być na "surowo"
              przynajmniej przez jakiś czas.
              Taka jest zasada na grupach nieodpłatnie.
              Ja chodziłam prywatnie i wiem że niechciała wcale wyciągnąć odemnie kasy;
              Tylko chciała mi pomóc.
              A zrezygnowałam z sesji ponieważ zaszłam w upragnioną ciążę.
              A że po porodzie wszystko wróciło to zacznę te antydepr. bo mam już dosyć
              tego monotonnego cierpienia.
              pozdrawiam.
              Libra (Bożena)
      • ania257 Re: po wizycie na kanapie.. ; ) 04.01.05, 18:52
        Droga Weroniko!
        Jestem Tu nowa... czytalam twoje wypowiedzi dot wizyt u psychologa i dochodze
        do wniosku ze kazdemu z nas taka pomoc jest potrzebna. Po twoich wypowiedziach
        widac jak sie zmienilas, widac ze potrafisz przezwyciezyc ten stres zw z
        choroba, ze zaczelas inaczej podchodzic do zycia, do IBS...
        Ja choruje od ok 3lat, dokucza mi ibs mieszany, biegunkowo - zaparciowy buu.. o
        mojej chorobie wiedza moi rodzice i moj chlopak, od razu trafilam do dobrych
        lekarzy (ktorych bylo kilku i wszyscy stwierdzili IBS). bralam sterty lekow:
        debridat, spasmolina, cholestil, meteospasmyl, xanax, duspatalin, duspatalin
        retard, espumisan, esputicon, rozne enzymy, itd itd moglabym wymieniac leki w
        nieskonczonosc! ale zmierzam to tego ze nic mi one nie daja, dlatego bylo i
        jest ich tak duzo, tzn po kilku miesiacach stosowania danego leku (lekow) moj
        organizm przyzwyczaja sie do nich i wszystko wraca! Chodzilam na akupunkture,
        masaze,do gabinetu medycyny holistycznej, teraz jestem na etapie ziolek! ale
        niestety caly czas cierpie i wiem ze to wszystko siedzi w mojej glowie. nie
        bede sie rozpisywac z ilu rzeczy zrezygnowalam przez ibs (albo nadal rezygnuje)
        bo chyba kazdy kto choruje na jelita wie o co mi chodzi... jestem swiadoma ze
        niezbedna jest pomoc psychologa w moim przypadku, nie chce dluzej sie tak
        meczyc.... chce to zmienic! niestety nie znam dobrych psychologow w Warszawie,
        a szczerze mowiac chcialabym trafic od razu do psychologa ktory zna IBS! Wiec
        tu prosba do Ciebie Weroniko czy mozesz napisac namiary na twojego psychologa?
        (chyba jestes z Warszawy, tak?) jesli nie to ok, jakos dam rade.
        zdaje sobie sprawe ze IBS bede miala cale zycie ale chce przynajmniej sprobowac
        leczyc sie u psychologa, opanowac tez caly stres i zrozumiec ten swiat! zanim
        trafilam na to forum myslalam o tym, teraz jestem pewna ze musze sprobowac!

        Pozdrawiam:)
      • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ Libra72 05.01.05, 09:06
        Hej dziewczyny! Chciałam jeszcze zaznaczyć, że ja również próbowałam
        psychologii bez leków.. Zanim trafiłam do obecnego psychiatry próbowałam
        jeszcze u dwóch lekarzy: z pierwszego zrezygnowałam właściwie prawie odrazu, bo
        widziałam że zupełnie nie wie z czym ma doczynienia, do drugiego chodziłam
        jakieś pół roku co dwa tygodnie - bez żadnych skutków, nawet minimalnej
        poprawy.. :( Kiedy trafiłam do obecnego lekarza odrazu powiedziałam, że jestem
        gotowa na przyjęcie jakiś leków, bo nie wierzę w sama terapię.. No i on to
        potwierdził, powiedział, że nie dam sobie rady bez leków, w moim przypadku
        terapia to za mało.. Dla mnie najważniejsze było to, że mogłam doświadczyć na
        własnej skórze innego, nowego życia.. Wcześniej nie wierzyłam, że cokolwiek
        jest w stanie mi pomóc, dlatego terapia mi nie pomagała, bo mimo zrozumienia
        choroby nie byłam w stanie wyjść z doła i uwierzyć w że cokolwiek się zmieni..
        Nie chcę nikogo na siłę zaprowadzać do psychiatry, zachęcać do brania
        antydepresanów, bo pewnie znajdą się tacy, którym i to nie pomoże, ale myslę że
        warto spróbować.. Pamiętam, że kiedy byłam już na skraju załamania IBS-em byłam
        gotowa zrobić wszystko, dosłownie wszystko, poddać się każdemu zabiegowi,
        każdej operacji, zapłacicić każdą cenę, ostatnie pieniądze, byle tylko
        wyzdrowieć.. Dlatego nie przeraziło mnie to ostateczne rozwiązanie, którego się
        podjęłam..
        Aniu257 - ten lekarz przyjmuje w Otwocku, ale z dojazdem nie ma problemów.. Nie
        chciałabym jednak rozpowszechniać jego telefonu bez jego wiedzy, ponieważ to
        zawsze lekarz prywatny.. Ale 20.01. jadę do niego na kolejną wizytę i zapytam
        czy mogę przekazać jego telefon. Myślę, że nie będzie z tym problemów... Fajnie
        by było gdyby Tobie też się udało!
        pozdrawiam
        • ania257 Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ Libra72 05.01.05, 11:00
          Witam,
          Weroniko jakos sobie poradze z tym psychologiem. Niestety Otwock jest dla mnie
          za daleko, nie mam samochodu wiec mialabym klopot z dojazdem. Ktos mi polecil
          jedna z prywatnych klinik w Warszawie, wiec sprobuje tam. W kazdym razie dzieki
          za informacje... i wsparcie;) Pozdrawiam wszystkich IBS-owcow.
          A

          • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ Libra72 05.01.05, 11:39
            ok. Ania257.. Jakby tam nie wyszło, to daj znać.. Z tym dojazdem to wcale nie
            jest tak źle - ja też jeżdżę z W-wy.. Z centrum, koło hotelu Forum, co chwila
            odjeżdża prywatny autobus do Otwocka.. W każdym bądź razie spróbuj najpierw
            bliżej siebie, może tam też się uda...
            • ania257 Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ Libra72 06.01.05, 14:43
              czesc!
              kurcze wlasnie zapisalam sie do psychologa, na jutro!!!
              ...ojoj troszke mam stresik a z drugiej strony jestem jakas szczesliwa ze
              wreszcie sie odwazylam!!!! mam nadzieje ze cos w koncu sie zmieni w moim zyciu,
              odkad pamietam zawsze bylam jakas spieta, zestresowana, nio i jak doszedl ten
              wstrenty ibs to bylo coraz gorzej... z reszta sami wiecie jak ibs potrafi
              namieszac w naszym zyciu!
              mam nadzieje ze bedzie dobrze i dam rade! pozdro!
              jutro napisze jak bylo na wizycie!
        • cassis Re: po wizycie na kanapie.. ; )+ Libra72 19.01.05, 09:03
          Witaj,
          mam IBS, leczę się antydepresantami (w Warszawie), mieszkam w Otwocku :)
          Czy mogłabym prosić Cię o ew. info na priva w sprawie tego lekarza? Może szukam
          daleko a dobrego fachowca mam blisko domu?

          Pozdrawiam
          moj adres cassis@gazeta.pl
      • 13_weronika Re: po wizycie na kanapie.. ; )+libra72 05.01.05, 13:34
        Miałam robione różne badania, łacznie z gastroskopią i kolonoskopią..
        Co do pracy, to nie ma żadnego problemu - ja również pracuję.. I to teraz
        dopiero pełną parą, bez stresu i zwijania się z bólu :)Tylko jakieś pierwsze 4-
        5 dni przyjmowania leku się męczyłam: miałam zawroty głowy, było mi niedobrze,
        chciało mi się spać - ale to normalne - po paru dniach przechodzi i jest ok.
        Zresztą lekarz po przeprowadzeniu rozmowy z Tobą powinien wyczuć jak mocne leki
        Ci zapisać.. Z tego co wiem, często się próbuje różnych leków, aż trafi się na
        taki, który dany organizm toleruje i który pomaga. Ja miałam to szczęście że
        seroxat odrazu mi podpasował. Ale pierwszymi dniami osłabienia nie powinnaś się
        raczej przejmować..
        • libra72 Re: po wizycie na kanapie.. ; )+libra72 05.01.05, 13:50
          Chciała bym aby i mnie pomógl
          Chcialabym jednak mieć pewność co do tej kolono. izaraz zacząć ten lek.
          Wszyscy lekarze stwierdzili ibs ale ponieważ mam bardzo silne bóle podczas
          biegunki do tego stopnia że czasem wzywam pogotowie żeby dali mi zastrzyk
          iwtedy jest problem bo za ka.zdym razem słysze że powinnam mieć oglądnięte te
          jelita do końca (tylko czy lekarz z pogotowia zna się lepiej w tej kwestii
          od gastrologa?)

          Dzięki za info...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka