Dodaj do ulubionych

W środe wybieram się...

30.03.06, 19:38
... na wizytę łączoną do psychiatry+psychologa. Problem w tym że ja kompletnie nie wiem jak się tam zachować??? Co mówić, jak?? Proszę pomóżcie jak taka wizyta wygląda jak się przygotować. Proszę to dla mnie bardzo ważne, bo ja już nie daje rady sama ze sobą :(
Edytor zaawansowany
  • tomiis 30.03.06, 20:54
    Kiedyś byłem na wizycie u psychiatry i psychologa ale nie była to wizyta
    łączona. Psychiatra nastawiał sie głównie na stosowanie leków natomiast
    psycholog starał zajrzeć w głąb mojej duszy ale taka łączona kombinacja brzmi
    naprawde kusząco. Co do zachowania to ciężko jest coś szczególnego poradzić, ja
    zachowaywałem się tak jak czuje, nawet troche starałem się przedstawić swoją
    sytuacje w gorszym świetle. Ale i tak najważniejsze jest żeby nawiązać kontakt
    z drugą stroną, raz byłem u jednej pani psycholog i nie mogłem się z nią wogóle
    dogadać-nie potrawiła zrozumieć jak mozna mieć kilka razy dziennie biegunki, bać
    się wyjść z domu itd a poza tym już na pierwszy rzut oka nie wydawała mi się
    wiarygodna (czasami tak mam że widząc osobe ale mi ona przypadnie do gustu albo
    nie). U drugiej pani psycholog było zupełnie inaczej-nie chciałem juz wogóle
    miec kontaktu z takimi osobami ale dałem się namówić i przed pierwszą wizytą
    miałem niezłego stracha a tu niespodzianka- psycholog sama ciągnęła mnie za
    język, dopytywała się szczegółów, zadawała pytania, było lepiej niż się
    spodziewałem. Przed wizytą wszystko sobie zaplanowałem co bede mówił i w jakiej
    kolejności ale tak już nie zrobie bo i tak w sytuacji zachowałem się inaczej niż
    planowałem, więc najlepiej starać się wyluzować przed wiżytą i nie myśleć jak
    będzie- życzę żeby było bardzo dobrze i perspektywicznie :)
  • liii_luuu 30.03.06, 22:31
    nie przygotowuj się, po prostu idź i mów co ci jest.
    ja byłam w zeszłym tygodniu u pani psychiatry. powiedziałam co mi jest. ona
    odesłała mnie do psychologa na ogólny wywiad ( do pokoju obok, to było w czasie
    jednej wizyty). o ile psychiatra była miła, to pani psycholog była nie bardzo.
    podczas rozmowy czułam się atakowana. świat jest ok, tylko ja jestem do
    wszystkiego na anty nastawiona. coś mi tam nabazgrała w mojej karcie i wróciłam
    do psychiatry. powiedziała, że nie widzi konieczności żeby mi dawac leki, że na
    razie wystarczy psychoterpia. najwyżej , jesli w czasie tej psychoterapi się
    okaze konieczne, to da mi leki. w sumie się ciesze, bo boje się tych
    antydepresantów. ale jestem sceptycznie nastawiona do tej pani psycholog:(
    zawsze trafiam na najgorszych lekarzy:(
  • liii_luuu 30.03.06, 22:32
    ja troche odwlekałam ta wizytę, bo własnie nie wiedziałam jak się mam zachowac,
    bałam się, że nie bede potrafiła o tym mówić.
  • liii_luuu 12.04.06, 14:09
    i jak? byłas u tego psychiatry??? ja pierwszą wizyte w ramach psychoterapii mam
    dopiero w maju
  • feliccity 14.04.06, 14:03
    Hej byłam na tej wizycie ale dopiero dzis. Ostatni stchórzyłam:((((((( i nie poszłam. No ale w końcu zebrałam się w sobie i poszłam U mnie wyglądało to tak. Najpierw zawędrowałam do psychologa. Bardzo fajna kobitka zadawała mi masę pytań, coś tam sobie stukała w kompa. Po jakiejś 1/2 godziny powiedziała mi że sugeruje mi terapię bo mój problem tkwi w mojej głowie. No i ja zgodziłam się. Od pani psycholog podreptałam do psychiatry. Ta kobitka już taka fajna nie była, trochę mnie nawet wkurzyła, no ale suma-sumarum jest dość dobrym lekarzem więc zacisnęłam zęby i słuchałam jej monologu. Ona również stwierdziła że mój problem nie tkwi w ciele ale w duszy. Na poprawę samopoczucia dała mi prochy (60 zeta za 30 tabletek!!!!) o nazwie Cital. Mam to brać przez pierwsze 3 dni 1/2 tabl, a następnie po jednej. Do kontroli za miesiąc. A terapię z panią psycholog zaczynam 24.04 o 13.00. Tabletki zaczynam brać od jutra. Zobaczymy jak będzie. Mam nadzieje że pomoże. W sumie żałuję że byłam taka głupia i nie poszłam tam trzy lata temu, tylko dopiero teraz, gdy jest naprawdę ze mną źle no ale nie ważne, zobaczymy jak będzie. A co u Ciebie, jak jelita i samopoczucie, lepiej?? Pozdrówka
  • liii_luuu 14.04.06, 16:01
    a co to za tabletki? jakieś antydepresanty? ciesz się, że na fajną panią
    psycholog trafiłaś. nie wiem jaki jest sens tej mojej psychoterapi. pierwsza
    wizyta w maju, potem pewnie w czerwcu, no i się urwie. w wakacje nie będzie
    mnie w Rzeszowie.
    ja i ta babka mamy do siebie takie nie najlepsze nastawienie. powiedziałam
    jej , że nie wierze że to wszytsko tylko i wyłącznie wina mojej psychiki.ona
    stwierdziła, że po co w ogóle pszyszłam skoro nie wierzę w jakis efekt wizyty.
    ech....
    zobacze jak bedzie na tej własciwej wizycie. tej zleconej przez panią
    psychiatrę.

    z moimi jelitami róznie. cały czas jest nie tak jak trzeba. ale odpukac bez
    większych tragedii. chodze na zajęcia, jakoś żyję.
    natomiast psychika czasami mi już wysiada. czasami mam już dość.
    w ogóle to teraz doszedł mi stres -spaźniający się okres. a jak już w końcu
    przyszedł, to miałam takie bóle brzucha , że przez 5 dni jadłam tabletki
    przeciwbólowe:/ a pierwszego dnia, jak mnie zaczeło boleć na mieście, to
    myslałam, że nie dojde do mieszkania:/
    niepokoi mnie to. nigdy nie miałam aż takich bólów brzucha:/ w ciągu tego
    tygodnia zjadłam więcej tabletek przeciwbólowych niż przez ostatni rok:/

    czasami mi się wydaje, że jak mam IBS to żadne inne dolegliwości się mnie nie
    mają prawa czepiać.a tu niespodzianka. life is brutal:/
  • liii_luuu 14.04.06, 16:01
    a co to za tabletki? jakieś antydepresanty? ciesz się, że na fajną panią
    psycholog trafiłaś. nie wiem jaki jest sens tej mojej psychoterapi. pierwsza
    wizyta w maju, potem pewnie w czerwcu, no i się urwie. w wakacje nie będzie
    mnie w Rzeszowie.
    ja i ta babka mamy do siebie takie nie najlepsze nastawienie. powiedziałam
    jej , że nie wierze że to wszytsko tylko i wyłącznie wina mojej psychiki.ona
    stwierdziła, że po co w ogóle pszyszłam skoro nie wierzę w jakis efekt wizyty.
    ech....
    zobacze jak bedzie na tej własciwej wizycie. tej zleconej przez panią
    psychiatrę.

    z moimi jelitami róznie. cały czas jest nie tak jak trzeba. ale odpukac bez
    większych tragedii. chodze na zajęcia, jakoś żyję.
    natomiast psychika czasami mi już wysiada. czasami mam już dość.
    w ogóle to teraz doszedł mi stres -spaźniający się okres. a jak już w końcu
    przyszedł, to miałam takie bóle brzucha , że przez 5 dni jadłam tabletki
    przeciwbólowe:/ a pierwszego dnia, jak mnie zaczeło boleć na mieście, to
    myslałam, że nie dojde do mieszkania:/
    niepokoi mnie to. nigdy nie miałam aż takich bólów brzucha:/ w ciągu tego
    tygodnia zjadłam więcej tabletek przeciwbólowych niż przez ostatni rok:/

    czasami mi się wydaje, że jak mam IBS to żadne inne dolegliwości się mnie nie
    mają prawa czepiać.a tu niespodzianka. life is brutal:/
  • feliccity 14.04.06, 14:04
    liii_luuu a skąd jesteś, z jakiego miasta?? Bo te problemy z lekarzami i wizyty łączone wydają mi się znajome:)))
  • liii_luuu 14.04.06, 15:30
    ja po lekarzach wędruje w Rzeszowie i Jaśle.ale te problemy z tego co czytam to
    wszędzie sa takie same. nawet w dużym mieście trudno znaleść kogoś dobrego.
  • liii_luuu 14.04.06, 15:30
    ja po lekarzach wędruje w Rzeszowie i Jaśle.ale te problemy z tego co czytam to
    wszędzie sa takie same. nawet w dużym mieście trudno znaleść kogoś dobrego.
  • liii_luuu 14.04.06, 15:30
    ja po lekarzach wędruje w Rzeszowie i Jaśle.ale te problemy z tego co czytam to
    wszędzie sa takie same. nawet w dużym mieście trudno znaleść kogoś dobrego.
  • liii_luuu 14.04.06, 15:30
    ja po lekarzach wędruje w Rzeszowie i Jaśle.ale te problemy z tego co czytam to
    wszędzie sa takie same. nawet w dużym mieście trudno znaleść kogoś dobrego.
  • liii_luuu 14.04.06, 15:30
    ja po lekarzach wędruje w Rzeszowie i Jaśle.ale te problemy z tego co czytam to
    wszędzie sa takie same. nawet w dużym mieście trudno znaleść kogoś dobrego.
  • liii_luuu 14.04.06, 15:36
    przepraszam, to przypadkowo mi tyle razy ten sam post wskoczył. nie chciało
    wysłać, aż tu nagle jest tyle razy:/ mozna to jakoś usunąc?
  • feliccity 07.09.06, 22:15
    Kochani jestem jestem:) No ale zaczynam do poczatku:) Zmienilam poprzedni lek na fluoksetyne i to byl strzal w dziesiatke:) Czuje sie po nim rewelacyjnie, naprawde dziala, zmienilam nastawienie do zycia, a co najwazniejsze nie mysle juz tak intensywnie o wzdeciach, chociaz nadal sa, ale uwaga moj wielgachny sukces jest taki ze sa o wiele mniejssze:)))))))))
    Co do terapii to napewno pomogla mi ona wyjsc z dolka. Przestalam uzalac sie nad soba, wzielam sie w garsc, zrozumialam, ze moje dolegliwosci to nie koniec swiata i ze inni maja gorzej. Kochani naprawde warto pojsc do lekarza, to nic nie boli a zyskac mozecie bardzo wiele. Oczywiscie pomimo tego ze jestem na prochach:))) zdarzaja mi sie gorsze dni, ale szybko mijaja.
    Od terapii minelo kilka miesiecy, a ja w tym czasie znalazlam prace, zaczynam nowe studia, poznalam fajnego chłopaka, jest poprostu cudnie, a pomysleć że jeszcze kilka miesiecy temu nie chcialam zyc, a teraz... A teraz twierdze ze zycie jest piekne:)))))))) Uwierzcie mi ze stan naszej psychiki ma ogromny wplyw na to jak funkcjonuje nasze ciało. Buziaczki
  • liii_luuu 28.05.06, 14:25
    dlaczego nie piszesz jak przebiegają twoje wizyty? jestem bardzo ciekawa.
    zastanawiam się czy to ja mam takiego okropnego pecha, czy tak wygladą lekarska
    rzeczywistość w naszym kraju:/

    minęły chyba z 2 miesiące od mojej pierwszej , wstepnej wizyty, gdy wreszcie
    doczekałam się na drugą, w moich oczekiwaniach ta właściwą, wizyte u psychologa.

    ale moim przeznaczneiem jest chyba męczyć się do końca zycia z tym IBSem...co z
    tego że ja mam chęc szukania ratunku.
    poszłam do przychodni i niespodzianka- moja karta zaginęła. Po prostu jej nie
    ma. i wiadomo, jak ma psycholog ze mną gadać, kiedy nie wie kto ja jestem i
    jaki problem. więc moja druga wizyta była identyczna jak pierwsza. myślałam, że
    tym razem rozmowa, o tym samym, bedzie mniej wroga. niestety pani psycholog w
    sumie atakowała mnie. "odkryła" , że mam problem w kontaktach z ludxmi.
    stwierdziła , że to moja wina. starałam się wytłumaczyć jej , że mam takiego
    pecha, że trafiłam w środowisko ludzi, wśród których czuje się jak kosmita.
    przeciez nie mogę na siłę zaprzyjaźnić się z kimś. a nawet jakbym chciała
    musiałabym totalnie zmienić siebie, dostosować się. mam na mysli środowisko na
    studiach.ale ona stała po stronie całego świata, przeciw któremu ja niby
    występuje.
    wciskała mi , że ja sobie wszytsko wymyslam, że sobie dopowiadam. że jak
    koleżanka się do mnie chamsko odzywa, albo są jakieś głupie
    komentarze "koleżaneczek", gdy mi się cos udało,a im nie, to, że to niby mój
    wymysł, a one tak na prawde sobe dobre, cudowne i miłe.

    z jednym miała rację- żyje wbrew sobie. studiuje gówniany kierunek , wśród
    ludiz, których nienawidze.i to mnie własnie niszczy. dopóki czegoś nie zmienię
    dalej będe się fizycznie czuła beznadziejnie.

    najpierw musze zacząć likwidowac to co powoduje tą frustrację, wewnętrzne
    niezadowolenie, potem poczuje się lapij. a ja bym chciała poczuć się lepiej ,
    wtedy miałabym siłę zmienić swoje zycie.

    tylko, że ja nie ejstem w stanie zmienić kierunku studiów, zmienić swojego
    życia.

    przez całą rozmowę kazał mi nie wspominac o chorobie.
    ale to było nie mozliwe. przeciez to ona srpawia , że nie moge nigdzie wyjść.
    Stwierdziął, że to jest moja wymówka, tak się usprawiedliwiam. że tak na prawde
    moge wychodzić, robic to co inni ludzie.
    chyba nie wiele wie o IBSie:(

    pod koniec powiedziała, że ona już nie wie o co mi chodzi. pogubiła się....
    a na do widzenia spytała czy chce w ogóle umówić się na nastepne spotkanie. to
    chyba był taki delikatny przekaz , ze to nie ma sensu.

    wyszłam stamtąd jeszcze bardziej zdołowana. przez cały dzień byłam w stanie
    jakby otepienie, kompletna depresja.

    na następną wizytę chyba nie pójde. jest rano, a w południe mam kolokwium
    zaliczeniowe. nie pójde na nie przeciez ze łzami w oczach.

  • komar77 01.06.06, 13:55
    feliccity i jak wizyty u psycjiatry???
  • liii_luuu 10.07.06, 11:07
    czyżby feliccity pozbyła się już IBS?:) może ten psycholog pomógł.

    myślę, że ja potrzebuje pomocy psychologa. tylko, że niestety nie jest mi dane
    taką pomoc uzyskać :(
    mam o tyle dobrze, że studiuje w nieco większym mieście niż mieszkam i tam mogę
    szukać pomocy.
    gdybym była zdana jedynie na opiekę medyczną jaka jest dostepna u mnie , to
    mając teraz jakiś powazny problem psychiczny, np. chęc popełnienia samobójstwa,
    to leżałabym sobie z podciętymi żyłami,a wszyscy zastanawialiby się dlaczego
    ona to zrobiła.
    brzmi brutalnie.
    chciałam przez wakacje leczyć się u psychologa. W rzeszowie gdzie studiuje nie
    wyszły mi moje wizyty. w przyszłym roku akadmeickim spróbuje u innego
    psychologa.
    tymczasem poszłam w moim mieście do poradnii zdrowia psychicznego, ze
    skierowaniem do psychologa, a tam niespodzianka - jedna panii psycholog w
    której pokładałam nadzieję nie przyjmuje do odwołania ( czyli ciekawe do
    kiedy ), druga jest na urlopie do końca lipca. a z trzecim panem miałam do
    czynienia w zeszłym roku i nic z tego nie wyszło.
    jak ta wróci pod koniec licpa z urlopu to wiaodmo, że jej stali pacjenci się
    zwalą, a mnie może na koniec sierpnia zapisze:( tragedia:(
    tak więc nie moge skorzystać z pomocy psychologa:(:(:(
  • feliccity 07.09.06, 22:16
    Kochani jestem jestem:) No ale zaczynam do poczatku:) Zmienilam poprzedni lek na fluoksetyne i to byl strzal w dziesiatke:) Czuje
    sie po nim rewelacyjnie, naprawde dziala, zmienilam nastawienie do zycia, a co najwazniejsze nie mysle juz tak intensywnie o
    wzdeciach, chociaz nadal sa, ale uwaga moj wielgachny sukces jest taki ze sa o wiele mniejssze:)))))))))
    Co do terapii to napewno pomogla mi ona wyjsc z dolka. Przestalam uzalac sie nad soba, wzielam sie w garsc, zrozumialam, ze moje
    dolegliwosci to nie koniec swiata i ze inni maja gorzej. Kochani naprawde warto pojsc do lekarza, to nic nie boli a zyskac mozecie
    bardzo wiele. Oczywiscie pomimo tego ze jestem na prochach:))) zdarzaja mi sie gorsze dni, ale szybko mijaja.
    Od terapii minelo kilka miesiecy, a ja w tym czasie znalazlam prace, zaczynam nowe studia, poznalam fajnego chłopaka, jest
    poprostu cudnie, a pomysleć że jeszcze kilka miesiecy temu nie chcialam zyc, a teraz... A teraz twierdze ze zycie jest
    piekne:)))))))) Uwierzcie mi ze stan naszej psychiki ma ogromny wplyw na to jak funkcjonuje nasze ciało. Buziaczki
  • liii_luuu 08.09.06, 10:07
    no proszę, a jednak można.
    gratuluję powrotu do życia:)

    ale smutno mi , że jedni moga z tego wyjść, a inni tkwią w tym na zawsze....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka