Dodaj do ulubionych

Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:)

18.08.08, 17:42
Witam, mam 23 lata, od 6 lat męczę się z IBS...no właśnie...wertując to forum zacząłem się zastanawiać czy ja mam w ogóle IBS. Zacznę może od początku.

Jak każdy lub większość z nas na początku swoich zmagań trafiłem do gastrologa. A dlaczego tam trafiłem? U mnie problem polegał na tym, że ból brzucha mnie budził, musiałem iść do toalety gdzie poooorządnie się wypróżniałem i było z głowy na cały dzień właściwie. Rzecz w tym, że stolec nie był taki jak trzeba, to raczej było coś w stylu krowiego placka :D Od czasu do czasu miałem cięzsze biegunki, prawdopodobne częściej niż przeciętny człowiek ale nie jakieś uporczywe. Miałem też często problem z wypróżnieniem się wcześnie rano ( np koło 6-7 ), oraz problem bo czasami gazy w toalecie były tak głośnie, że po prostu masakra ( po dziś dzień ten czynnik mnie męczy najbardziej, właściwie przez to boje się czasami iść do publicznej toalety lub wyjechać gdzieś gdzie toalety nie mam w pokoju, jak gdzieś idę to boję się żeby mnie nie wzieło nagle nie ze względu, że nie będzie gdzie tylko że nię będzie na uboczu, niby nie powinno się tym przejmować ale każdy dobrze wie jak to jest a zdarzyło mi się już dwa razy słyszeć hihihaha ;p...chociaż takie coś co raz rzadziej mi się zdarza to jednak starsznie się tego obawiam ) Masę przeróżnych badań, które niczego nie wykazały. Dostałem leki ( bodajże Duspatalin czy jakoś tak, dawno to było ) po którym była ZNACZNA poprawa, wręcz powrót do normy ale tylko na chwilę. Potme były inne leki i nagle wszystko się zmieniło chyba anwet na gorsze : rano mogłem spać spokojnie, wstawałem i ( zwykle ) nie musiałem iść od razu do toalety ale wypróźnienie było podzielone na 3-5 razy :/ Potem leczenie, leczenie i leczenie, nauka własnego organizmu ( ważne spostrzeżenie - zwykle ataki wypróźnień gazowych łączą się z faktem, że nocuje poza domem np ide na impreze domowke gdzies daaaleko ;p, zaczynam świrować, że mnie dopadnie, że już zaczyna mnie boleć, co ja zrobie itp i oczywiście w 70-80% przypadkach mnie dopada albo i częściej - wtedy zaczyna się kombinowanie na maksa :/ ) Co ważne kiedyś pojechałem z grupą bliskuch znajomych do maultkiego domku, ale powiedziałem sobie "no kur...chłopie czill, to Twoja ekipa najbliższa, dziewczyna, przyjaciele, jedziesz w góry i w ogóle nie myśl o tym ;" i co? Luz przez 5 dni ( względny LUZ , wg naszej skali :D ) ale potem wszystko wracało do "normy ". Problemem jest też dal mnie wypróżnić się wcześnie rano ( np jakiś wyjazd i o 6 zbiórka ). Zwykle wtedy trzymam dietę 3 dni wcześniej i jakoś się udaje ale nie o to chyba chodzi. W zwykły szary dzień np jak mam na 8 do pracy to wstaję około 6.00 i walczę z tym żeby się jakoś załatwić przed wyjściem, czasami się udaje czasami nie ( w ogóle im dłużej śpię to konsystencja jest lepsza, łatwiej oddaje stolec itp - generalnie w weekendy jest spoko ), potem w pracy/na uczelni męczy mnie tak do 9-10 a potem jest zupełnie normalnie, z wyjątkami ( zależy od diety ). Dzizys, ludzie przepraszam za taki długi post, mógłbym jeszcze pisać i pisać ale nie wiem czy tak na prawdę kogoś to zainteresuję bo widzę, że niektórzy mają znacznie gorzej niż ja i może nie powinienem narzekać ale mi to tez strasznie przeszkadza w życiu bo cokolowiek robie lub planuję to patrzę przez pryzmat KIBLA: czy będzie, jaki będzie itp itd. Nie mam aż takich ataków, żebym do autobusu nie wsiadł, nie mam zaparć ale biegunką bym tego też nie nazwał. Piwo mi pomaga po wypiciu ( relaksik : ) ) ale następnego dnia jest słabooo ( zwłaszcza jak wstaję wcześnie rano ). Zauważyłem, że niektóre produkty mi szkodzą dlatego ich unikam. Mam też coś takiego, że jeżeli np pominę śniadanie i zjem dopiero coś około 13-14 konkretnego to mnie często od razu "goni" ( to już zwykle biegunka ). Leki nie pomagają lub pomagają krótkofalowo, dieta pomaga sporadycznie...wybieram się niedługo na wizytę do psychologa, może w moim przypadku w tym tkwi problem. Jeszcze raz przepraszam za takiego długaśnego posta, ale tylko tutaj mogę się wygadać, tylko tutaj zrozumiecie o co chodzi z takimi problemami i nie zostanę wyśmiany a z tego co czytałem to sporo użytkowników ma dużą wiedzę na ten temat więc może i mi da ktoś jakąs radę. POZDRAWIAM
Obserwuj wątek
      • violent_bride Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 18.08.08, 21:45
        Przedarłam się przez Twój post- i dokładnie wiem, o co chodzi (niestety).
        U mnie choroba zaczęła się właśnie przez wyjazdy- w stylu sztywna godzina zbiórek, kolejka do kibla rano, kolejki na postojach, niereguralne jedzenie na stojąco itd. To jest w ogóle moja sztywna zasada, że nie powinnam nigdzie wychodzić, dopóki rano nie załatwię wszystkiego jak należy bez stresu, że ktoś mnie pogania. Mi pomaga zestaw kawa- lekkie sniadanie- potem mocna herbata (rozgrzewa i łagodzi mi jakoś brzuch). W ogóle bez kawy rano ani rusz.

        Co do diagnozy- na początku choroby kiedy łaziłam po lekarzach i szukałam przyczyny- rzeczywiście zdiagnozowano mi ibs. Tylko, że dla mnie za tą diagnozą nic nie szło- bo ani leki, ani proponowana przez nich dieta nie pomagały. Wszystkie badania wychodziły ok- tzn żadnej fizycznej przyczyny. No i tłumaczenie, że to nerwy (bo przygotowania do matury). I też naprawdę nie wiem, czy to ibs czy nie. Nie mam ani ciągłych ostrych biegunek (czyli jak rozumiem konsystencja wody), ani zatwardzeń. Ale zawsze w stresie np przed referatem, egzaminem mam luźniejsze wypróżnienia. Czasem też ból. No ale zdecydowanie największym problemem są gazy, co tu dużo pisać.
        Potem na wiele lat zawiesiłam leczenie oprócz przejścia na wege i unikania jakiś ewidentnie szkodzących mi rzeczy. I tak jest do dziś- są momenty, że jest ok, są niespodziewane ataki- i szczerze mówiąc trudno je przewidzieć. Generalnie, tak jak pisałeś- b. rzadko zdarza się, gdy jestem z moim mężem, bliskimi znajomymi i w ogóle osobami, którym ufam. Kiedy nie czuję żadnej presji. Ataki paniki i choroby przychodzą w miejscach, gdzie jestem z obcymi i np wiem, że nie mogę wyjść. Wiadomo, że stres nasila objawy- ale co dziwne np. na maturze, egzaminach na studia czy ostatnio ślubie (maksymalny stres i przygotowania)- nic się nie działo :)
        • poof_poof Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 19.08.08, 15:25
          Dobrze, że ktoś mnie rozumie już się bałem, że nawet na tym forum jestem odosobniony :/ jeżeli chodzi o poranki to kawa raczej zawsze + lekkie śniadanko, spróbuję też z herbatą. O dziwo, również u mnie "ataki" są nie do przewidzenia, chociaż zdarzają się co raz rzadziej to w momentach kiedy się ich nie spodziewam bo wszystko jest ok, z kolei w sytuacjach mocno stresowych baardzo często właśnie kończy się tylko na nerwach i tyle, czyli podobnie jak u Ciebie.

          Też trudno mi się jasno określić bo ani nie mam przewlekłych biegunek ( chociaż zdarzają się ) ani zatwardzeń ( nie licząc że czasami rano po prostu nie moge i tyle, wychodzi dopiero później ). Często praca moich jelit jest wręcz normalna, łątwo się wypróżniam, dobra konsystencja. Dieta i leki jak już pisałem nie działają na mnie zbytnio bo raz mi coś szkodzi a raz nie.

          Zastanawiam się czy to wszystko już nie zaszło za daleko i siedzi mi w mojej podświadomości i niezależnie ode mnie działa. Z drugiej strony cały czas odkładam wizytę u psychologa bo po prostu boję się, że jest to moja ostatnia deska ratunku i nie wiem co będzie jeżeli i to nie pomoże...

          Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź.
          • mareczekk77 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 19.08.08, 20:40
            Witam Poof,

            Spoko, napisałeś objawy i nawet się miło czyta :) gdyby nie to że wiem dokładnie
            czym piszesz. A więc tak - takie objawy miałem 2 lata temu, a teraz jest
            znacznie gorzej, już nie mogę normalnie żyć. Jeszcze ponad pół roku temu dawałem
            radę wyjść do pracy, tzn już się zwolniłem bo nie dawałem rady :) rano kilka
            godzin na kupkę, w autobusie ataki paniki co będzie gdy się stanie itd, i rano w
            pracy byłem wykończonym nerwowo wrakiem. Powrót to koszmar, wiadomo w Polsce nie
            ma toalet na ulicach. Pozostaje pielucha :) a teraz siedze w domu na utrzymaniu
            rodziców emerytów, nie ma żadnej pomocy, lekarze są hamscy i agresywni bo nie
            wiedzą co to za choroba i zapisują tylko duspatalin, a on jak wiadomo działa ok
            miesiąca. Ja teraz czekam na cud, bo już na coś innego nie mam nadziei.

            Reasumując stary, idź jak najszybciej do psychologa, odstaw cukier, ratuj się bo
            to samo nie minie.

            Pozdrawiam.
            --
            mareczek28.blog.onet.pl/
            • hanca84 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 19.08.08, 21:53
              U Ciebie chyba rzeczywiście problem tkwi w psychice, bo wiesz
              problemy z oddaniem stolca (że nie rano a po południu) zdarzaja się
              każdemu, jak i jakiś luźniejszy stolec. I wiele osób czuje się z tym
              kiepsko, jak się rano nie wypróżni (i psychicznie i fizycznie).
              Podczas wypróżnienia czy w trakcie każdy normalny cżłowiek też
              oddaje gazy. I poza tym sporadycznie też.
              Moim problemem są nieustanne gazy, niezależnie od tego co zjem :(
              Masakra.

              Nie wmawiaj sobie innej choroby, jeśli byłeś dokładnie przebadany.
              Czy nazwiemy to nerwicą czy psychozą czy IBSem na jedno wychodzi.
              Ludzie mają różne blokady w psychice, moja znajoma (50 lat) nie
              załatwia się w ogóle jak ktoś słyszy, stoi pod drzwiami, potrafi
              trzymac cały dzień. Taką ma obsesję. Chociaż w zwykłym siusianiu nie
              ma przecież nic wstydliwego. Mimo tego jest osoba bardzo aktywną,
              zwiedziła cały świat.

              Myślę, że warto pokonywać swoje słabości. Wyjeżdżać mimo wszystko,
              spędzać czas ze znajomymi. Nie myślec co będzie gdyby... Każdemu
              moze się zdarzyć atak biegunki czy gazy, które psują humor. Znajomi
              powinni zrozumieć, w wielu przypadkach można też wrócic do domu z
              imprezy.

              Nie demonizowac swoich dolegliwości, nie myśleć o jelitach, one nie
              są najważniejsze w naszym życiu. Nie dołowac się gdy jest gorzej.

              Rozmowa z psychologiem moze Ci pomóc, oni naprawde słyszeli wiele.
              Nie można się wstydzić. Psycholog wysłucha, da jakieś rady. Moze
              poczujesz się lepiej. Ostroznie tylko z lekami (psychiatrzy bardzo
              chętnie przepisują).

              Puszczanie wody w wc nie pomaga? Wtedy mniej słychać.

              No i sport - regularny bardzo pomaga na jelitka!

              • mareczekk77 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 19.08.08, 22:42
                Witam Hanca :)

                Z tymi wyjazdami jest tak, że wszystko jest ok do momentu kiedy człowiek z IBS
                nie wytrzyma, i za przeproszeniem załatwi się w spodnie w srodku miasta na
                ulicy. Po czymś takim uraz psychiczny jest tak wielki że nie ma mowy o
                wychodzeniu gdziekolwiek. Z imprezy wrócić, ale jak? jest nagły atak silnej
                biegunki, leje się z Ciebie a pod WC stoi kilka osób które chcą wejść, a Ty
                umierasz ze wstydu, i nadal się z Ciebie leje. Wtedy co, na autobus się czeka z
                pół godziny w nocy jak nie lepiej, na taxi nie każdy ma pieniądze, moze to być
                daleko od domu gdzies na wsi, jak wtedy wrócić?

                Ja mam fart w sumie - moi rodzice są na emeryturze, mam co jeść, mogę siedzieć w
                domu, mam własne mieszkanie, kupiłem sobie jak jeszcze mogłem funkcjonować. Ale
                tu niektórych kolegów i koleżanki z IBS to aż strach czytać, bez wsparcia, bez
                pracy, tragedia.

                Dieta na maxa, dużo cwiczyć, biegać, i koniecznie psychoterapia zeby wykształcić
                odruch nie lękania się przed wyjściem na dwór, bo ten lk własnie napędza
                biegunkę na ulicy/ Pozdrawiam, i wybaczcie ze tak pesymistycznie piszę :(
                --
                mareczek28.blog.onet.pl/
                • violent_bride Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 01:13
                  Słuchaj, Twoja wizja jest naprawdę bardzo pesymistyczna. Nie możesz przecież wiedzieć, jak rozwinie się ibs poof- poof, a zakładasz najgorsze z możliwych wersji (czyli jakieś totalne pogorszenie, w stylu stary ratuj się, bo za kilka lat z domu nie wyjdziesz).
                  U mnie- właściwie 8 lat ibs- choroba jest taka, jak pisałam wyżej, nie pogarsza się- raz ok, raz fatalnie. Każdy wyjazd, samolot fatalnie. Napewno jestem bardziej ograniczona niż totalnie zdrowi ludzie. Też przeżyłam wiele momentów, których nikomu nie życzę, kiedy szczerze niecierpiałam swojego ciała. Kiedy wolałam mieć raka niż ibs (bo rak można wyleczyć). Nie wyobrażałam sobie studiów, pracy, siebie w szczęśliwym związku. Ale się udaje.

                  Czy Twój lęk przed niepowstrzymaniem biegunki w miejscu publicznym jest zasadny (tzn zdarzyło Ci się), czy sam napędzasz te lęki ? Bo jeśli to drugie- to szkoda życia. Pozdrawiam

                  • poof_poof Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 07:44
                    Po pierwsze dziękuje wszystkim za odpowiedzi to dla mnie dużo znaczy.

                    A co do mojego IBS/nie-IBS to sprawa jest taka, że męcze się z tym juz 6 lat, ale pomimo tego, że daleko mi to pełnego komfortu psychicznego i fizycznego to z roku na rok jest co raz lepiej. Nauczyłem się dużo o swoim ciele, unikam rzeczy które na prawdę mi szkodzą i jakoś to idzie. Nigdy nie miałem aż takich ataków paniki, że bałem się wejść do autobusu. Zdarzają się mi takie biegunki, że naprawdę muszę szybko do toalety ale przeważnie dokładnie wiem kiedy mnie coś takiego spotka , np. nie zjadłem śniadania, potem tylko jakiś precelek a dpiero o 15 jakiś TŁUSTY obiad ( staram się unikać ale czasami mam tylko coś takiego do wyboru a jestem godny jak cholera to no problem jest :p ) to wtedy na 80-90% wiem, że zaraz jelita zaczną pracować i będe musiał iść do toalety ( wtedy też często zdarza mi się mieć głóśniejsze gazy, zwłąszcza jak trochę to przytrzymam ).

                    No a wlasnie co do gazów, to z tym też już jest lepiej. Nie mam znowu aż tak często albo jak już mam to chyba takie, że nie ma się czego wstydzić, ot normalne pryky pryku :D ale czasami zdarza mi się mieć NAPRAWDĘ głośne, zwłaszcza jak czuję ,że jestem zagazowany i długo przytrzymałem, a brzuch po prostu boli bo zjadłem coś nie teges albo wypiłem, takiego czegoś nie da się za długo przytrzymać bo to jest dosyć mocne parcie połączone z bólem brzucha, wtedy mam problem iść do publicznej toalety w ruchliwym miejscu chociaż walcze z tym ( ostatnio moja Pani gastrolog powiedziała mi "Musisz pokonać tą blokadę, nie bać się, co to ludzi obchodzi NIECH GRZMI w tej toalecie, nie bój sie" :D notabene super babka, ma dobre podejście i swego czasu też mi bardzo pomogła wejść na właściwy tor). Na szczęscie zdarza mi się to rzadko, a pozostałych przypadkach radzę sobie już chyba co raz lepiej chociaż jak wiecie zdarzają się dni kiedy po prostu nie chce się żyć, zazwyczaj zaraz po tym jak poważnie przesadze z alkoholem czy jedzeniem.

                    Moją prawdziwą bolączką jest fakt, że całe życie rozpatruję przez pryzmat toalety...bo jednak gdzieś mi to siedzi w tej głowie. To nie jest normalne, że czuję blokadę przed aplikacją do innej, lepszej pracy, jestem na ostatnim roku studiów i pracuję w pewnej firmię ale mam na oku ciekawe praktyki ...pierwsze co myśle to czy tam będzie kibel i czy W RAZIE czego jednak będe mógł bez problemu skorzystać, a co będzie jak mi się przytrafi atak "bombowy" :D itp itd

                    Jeżeli chodzi o jakieś wyjazdy to powiem wam tak, że no lęk odczuwałem jak miałem w perspektywie 8 h lotu...jakoś przeżyłem i nie było tak źle. Ale własnie sobie przypomniałem o tej podróży i w sumie tam to była dla mnie prawdziwa szkoła przetrwania, bałem się a a było ok więc może opiszę to później jeżeli jesteście zainteresowani.

                    violent_bride : wstałem, jestem po Twoim "porannym zestawie", wypróźniłem się, czuję się lekko i dobrze ( póki co :) ) i z podniesioną głową ruszam do pracy!

                    Do zobaczenia ludziska, dziękuje wam bardzo za możliwość rozmowy! Pozdrawiam i życzę miłego, udanego, spokojnego dnia :)
                    • hanca84 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 09:17
                      mareczku a co wyszło w kolonoskopii?
                      wiesz na Twoim miejscu chciałabym coś z IBSem zrobić. To
                      nieprzyjemna choroba, ale powinna aż tak utrudniać życia, by
                      rezygnować z pracy. Są różne ośrodki leczenia nerwic i zaburzeń
                      leczenia (nie wiem gdzie mieszkasz), moze tam powinieneś poszukac
                      pomocy?

                      jeśli chodzi o poof_poof to uważam, że własnie powinien on starać
                      się pokonywac własną psychikę bo własnie tam tkwi jego problem. Jako
                      takich objawó IBSu nie ma. Nagłe pójście do wc po tłustym obiedzie,
                      jakieś gazy po ciężkich posiłkach zdarzają się też zdrowym ludziom,
                      są normalne. trzeba to sobie uświadomić i tez unikac takich
                      sytuacji, pokarmów, napojów.

                      Co do wypróżnień - ja rzadko ide do wc rano, chociaż jak ide to
                      czuję się rewelacyjnie i mam mniejsze gazy. Co więcej - gdy jestem w
                      domu prawie zawsze idę rano. Ale jak wychodze do pracy mam małą
                      blokadę. Zaczynam prace dosyć szybko, więc nie mam sił wstawać 2
                      godziny wcześniej (w praktyce ok 4 rano) i czekac na kupe. Po prostu
                      się tym nie przejmuje, bo bym się wykończyła, padła z niewyspania,
                      albo musiała w ogóle zrezygnowac z pracy. Czasem wypróżniam się
                      później w pracy, mam mniejsze lub większe gazy, czesto wychodze,
                      czasem ide do wc dopiero po południa... Ale jakoś żyję.
                      • violent_bride Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 11:20
                        hanca84 mogę się pod tym podpisać :) Generalnie w pracy mi nigdy ibs nie przeszkadzał, na szczęście. Poza tym po prostu musiałam pracować i już. Teraz zrezygnowałam z pracy, bo musze wreszcie napisać mgr. Ze studiami było gorzej, czasami rezygnowałam z wykładów. Najgorsze były coroczne wyjazdy, ale już ostatni mam za sobą (11 h autokarem do Szczecina kurna).

                        Co do spraw związanych z toaletą- fatalnie jest, że istnieje taaakie tabu wokół tego, a przecież wszyscy jak jeden mąż z niej korzystamy :) Mój mąż mi kiedyś opowiadał (a było to w wielkiej ogólnie znanej firmie), że wszedł do toalety i w środku ktoś "urządzał koncert"- i to mój mąż cichutko załatwił co chciał i wyszedł. I tak powinno być- a ibs-owiec by powstrzymywał, męczył się, a potem myslał, że cała firma czeka pod drzwiami, żeby zobaczyć kto się załatwiał :D

                        Pamiętam na początku umawiania się to wybiegi z puszczaniem wody itd teraz sobie otwarcie z mężem mówimy: weź muzę na słuchawki; nie radzę ci teraz wchodzić do toalety itd. I zero presji.
                      • mareczekk77 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 16:16
                        Haniu - Warszawa. Tylko jak dojadę na terapię? :) mój samochód się zepsuł, nie
                        ma kasy na naprawę, tata pozycza mi swój ale musze do niego isc. dla mnie samo
                        dotarcie gdzieś to wielki problem. Kolonoskopie mam mieć 16 września na
                        Czerniakowskiej, i już się boję :))))))))) szczególnie jak poczytałem co się z
                        ludźmi dzieje po fortransie :))) zapraszam na gg Ciebie, i jak chce pogadać to
                        chetnie :) 526 50 72

                        Pozdrawiam.
                        --
                        mareczek28.blog.onet.pl/
                  • mareczekk77 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 16:13
                    Uwierz mi że na działaniu podświadomości znam się - tendencje na których się
                    koncentrujemy, czyli strach przed biegunką, się zawsze pogłębiają i przeradzają
                    w panikę, wcześniej czy później IBS owiec jest skazany na nerwicę.Ja, gdy mialem
                    ibs 6 lat czyli 6 lat temu, żyłem troszkę lepiej niż Poof, a mam ibs od prawie
                    12 lat i były okresy ze to zanikało, ale później zawsze wracało z większą siłą.
                    Dlatego mówię Poof by teraz póki jeszcze może wyjść z domu niech idzie do
                    psychologa bo czas działa na nasza niekorzyść, niestety :( tak, raz mi się
                    zdarzyło gdy wracałem od rodziców z biadu do domu na piechotę, a stało się to
                    prawie pod blokiem wiec wbiegłem do domu in nikt nie widział dzięki Bogu. To co
                    przeżyłem biegnąc przez 20 minut to nie będę opisywał. Od tego czasu wiem już że
                    to może się stać, bo wcześniej wierzyłem ze zawsze sobie poradzę. Otóż nie,
                    czasem sie da z tym poradzić. Mam na zmianę biegunke z zatwardzeniem, i nei wiem
                    co gorsze, chyba zatwardzenie. Raz 6 dni nie byłemw wc, jadłem banany, śliwki,
                    robiłem lewatywę, szok po prostu. Później normalna kupka, a kiedy o tym
                    zapomniałem monstrualna biegunka :(

                    Ale kiedy trzymam dietę i trenuję da się żyć, byle nie wychodzić za daleko od
                    domu, a dalej to rower używam, na dalsze dystanse samochód, w nim się
                    bezpiecznie czuję :)

                    Mnie po prostu myśl że zrobie to na mieście, kompletnie paraliżuje bo wiem ze
                    skoro raz się to stało, może się znowu stać, stres i panika napędza ruchy jelita
                    i koniec. Wszelkie wyjscie gdzieś na randkę czy coś nowego doswiadczyć, biegunka
                    ze stresu.

                    Czy w takim stanie dam rade iść do pracy? ok w pracy bedzie ok ale jak ta
                    dojechać, jak wrócić? samochód odpada bo koszty i mega korki a w korku panikuje,
                    nie ma ucieczki. Jedyne wyjscie praca blisko domu, ale szukam i nic. Praca przy
                    kompie odpada, powyżej 4h dziennie i nie czuję oczu, zapalenie spojówek. No
                    masakra normalnie :)

                    A jak założyć rodzinę? jak pójść na randke z dziewczyną? dawniej chodziłem,
                    teraz nie dam rady. Jedyne wyjscie to dziewczyna z IBS :)))))))))))))))
                    --
                    mareczek28.blog.onet.pl/
                    • poof_poof Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 16:46
                      mareczek77 jak czytam Twoje posty to odechciewa mi się wszystkiego i tracę
                      nadzieję na jakąś poprawę :/ jeżeli mówisz, że 6 lat temu było Ci lepiej niż mi
                      obecnie a teraz boisz się nawet do autobusu wsiąść to mnie to po prostu
                      cholernie przeraża :(

                      Dzisiaj rano czułem się świetnie co zresztą napisałem :D W pracy było ok, byłem
                      chyba ze 3 razy w toalecie ale tylko się wysikać (przyjmuję teraz pewien lek, w
                      skutkach ubocznych jest napisane że może występować niewydolność nerek -
                      myślicie, że to przez to? Od paru dni wstaje w nocy się wysikać, a w pracy tak z
                      3 razy co najmniej ;p ). W każdym razie czułem się spoko około 14.30 wypiłem
                      sobie mocną herbatkę ( przez przypadek taka wyszla ^^ ), zjadłem kanapkę
                      i...hohoho pobulgotało i musiałem skoczyć do toalety, Może i bym wytrzymał bo
                      miałem wychodzić zaraz ale jednak poszedłem, lekka panika czy nie będzie znowu
                      bomby, oczywiście od razu myślałem, że CAŁA FIRMA :D będzie podsłuchiwać...Z
                      gazami nie było tragicznie zaniepokoilo mnie natomiast że to była taka hmm
                      biegunka trochę, no może nie do końca bo nie taka "woda" , oszczędze szczegółów
                      ;p W każdym razie właśnie jak siedziałem na tronie to ktoś wszedł do toalety
                      pomyślałem "o ja pier... :D" ale potem olałem sprawę i poszło. W sumie nie było
                      źle, ale wkurza mnie to bo zaczynam się już nakręcać od rana jak wychodze do
                      pracy, że cos mnie wezmie. Z drugiej strony niedawno jeszcze w pracy tez
                      musiałem iść za potrzebą o dziwo wtedy zrobiłem NAJNORMALNIEJSZĄ kupę świata ;p
                      I gdzie tu logika?

                      Heh, potem troche się zmuliłem, pomyślałem, że jednak mam duży problem, szedłem
                      ulicą i patrzyłem na ludzi i sobie myślałem ile rzeczy dla mnie jest
                      nieosiągalnych w tym momencie a tyle z nich chciałbym zrobić... :( Ide leżeć ale
                      najpierw zadzwonie do psychologa wreszcie się umówić. Pozdro ludziska
                      • hanca84 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 19:22
                        mareczku - jeśli mogę Ci coś doradzić - lecz się! Zrób tę
                        kolonoskopię - oby wszystko było ok.

                        Znam wielu ludzi z IBSem i u wielu objawy z czasem łagodnieją,
                        mijają. Większość żyje normalnie. Koleżanki mają dzieci, meżów,
                        studiują, pracują.

                        Moze jakieś leki, które osłabiają perystaltykę jelit? Przynajmniej
                        wtedy, gdy musisz wyjść. Nie możesz zamykać się w domu. Praca,
                        zaangażowanie w coś jest kluczem do suksesu w tym wypadku!

                        Ja też mam IBSa, zdarzaja mi się czasem co 2 dni, czasem rzadziej
                        ataki, że musze nagle pójść do toalety. Tez już latałam po mieście w
                        poszukiwaniu wc, kilka razy zrobiło mi się słabo z bólu brzucha, ale
                        staram się w miare aktywnie żyć.

                        Na dzień dzisiejszy rezygnuję z wycieczek zorganizowanych, wczasy to
                        tylko z rodziną, spotkania z przyjaciółmi w knajpach gdzie jest wc,
                        normalnie robie zakupu w marketach, dojeżdżam samochodem, jeszcze
                        niedawno studiowałam w mieście oddalonym 60 km od mojego miejsca
                        zamieszkania. Dużo jeżdżę na rowerze, chodze na basen.

                        Uwierz mi, mimo w miare aktywnego życia IBS mi dokucza. Ale dzięki
                        aktywności mniej o tym myślę. Sposobem na IBSa jest szczęśliwe,
                        spełnione życie. A takie można mieć tylko dzieki rodzinie, pracy,
                        spełnieniu marzeń. Nie mozemy z tego rezygnować!

                        Pomyslcie sobie, że ludzie zdrowi chodzą na imprezy, piją alkohol a
                        potem wymiotują na oczach znajomych, partnerów, niejednokrotnie
                        brudząc ściany, dywany, samochody i jakos ich nie wstyd. Dlaczego
                        mielibyśmy się wstydzić biegunki czy gazów??
                          • violent_bride Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 21.08.08, 11:44
                            mareczek też się podpisuję, rób badania :) ja się zastanawiam, czy nie powtórzyć gastro i kolono, chociaż z moim ibs nic sie nie zmieniło od tego czasu.

                            Słuchaj, wpadło mi do głowy, że skoro zazwyczaj po obiedzie przychodzi biegunka to ją przechytrz- i np zostań w jednym miejscu przez jakiś czas (np skoro jadłeś u rodziców to u rodziców) i potem będziesz pewniejszy. Może tak się to da załatwić. Trzymam kciuki.
                          • hanca84 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 20:52
                            I co myślisz że ktos Cię akurat zobaczy? Są ludzie, którzy celowo
                            załatwiają się w spodnie i jakoś nie boją się opinii innych. Moja
                            koleżanka też kiedyś zrobiła w gacie przy biegunce, mama jej musiała
                            kupowac pieluchy.

                            Nikt Ci nie powie, że nie akceptuje Twojej choroby. Jednynie dla
                            naprawde bliskiej osoby moze to być odczuwalne (gazy np. bo biegunki
                            i zajmowanie wc już raczej nie). Społeczeństwu, dalszym i blizszym
                            osobom to obojętne zupełnie czy masz gazy, czy masz kupe w gaciach.
                            Co to kogo obchodzi? Tak samo gazy w toalecie, po ludziach to spływa!

                            Znajomy własnie mi pisał sms - pojechał na wakacje na łódke i jest
                            zmęczony towarzystwem, bo ludzie (jego znajomi, przyjaciele nawet,
                            spoko ludzie) puszczają bąki i bekają na wyścigi i nikt się nie
                            przejmuje! I nikt poza tym znajomym nie uważa że to niesmaczne.

                            Co do mnie - teraz jestem na diecie, nie jem pieczywa żadnego,
                            żadnych wędlin, mięso 1-2 razy na tydzień gotowane. Z wykluczeniem
                            cukrów ciężko mi idzie, przestałam słodzić herbatę, ale zdarza się,
                            że w pracy ktos poczestuje czymś słodkim, chociaż sama w domu nie
                            jem. Jem jedynie gorzką czekoladę, i 1-2 łyżeczki cukru trzcinowego.
                            Nie chce też tak od razu odstawiać, bo często robi mi się słabo gdy
                            jestem głodna.

                            Wierz, że radykalna i długotrwała dieta pomoże, ale tez nie do końca
                            umiem stwierdzić co można jeść. owoce wiadomo mają cukry, banany
                            świetnie doładowują ale wiadomo nie są dla jelit zbyt zdrowe.

                            To samo tyczy się warzyw, niby gotowane, ale brokuły, kalarior,
                            groch, fasola, kukurydza odpadają. W efekcie zostaje niewiele
                            smacznych: marchew, ziemniak....?? Surowe ciężkie dla jelit... Sama
                            nie wiem czy mogę pomidora, ogórka, paprykę...

                            Pozostaje niewiele do jedzenia, a siedzieć w pracy trzeba 8 godzin i
                            mieć siły.
                            • violent_bride Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 21.08.08, 11:36
                              Pamiętam, jak prowadziłam ten dzienniczek jedzeniowy i też nic konstruktywnego mi nie wychodziło. Są potrawy o kt. wiem, że wywołają sajgon np sałatka jarzynowa (w sumie muszę wypróbowac taką z majonezem wegańskim)- ale pozwalam sobie na nia rzadko i w bezpieczne momenty (kiedy np wiem, że będęw domu, że w każdej chwili mogę okupować wc). Kiedyś zostałam poczęstowana zupą grochową, która wymazała z mojego życiorysu całe następne 3 dni- od tej pory nigdy nie jem tej zupy. Owoce tez pewnie szkodzą, ale z nich też przecież nie zrezygnuję- zwłaszcza w okresie letnim- bo są zdrowe. Tak jak piszesz hanca- przecież organizm z czegoś musi pracować.
                              Duża ilości tego suchego pieczywka też mi szkodzi, więc nie mogłabym się tylko na nie przerzucić.
                              Nie szkodzi mi- jesli się nie przejem- pizza hut marakesz i zbójnicka z grzybami.
                            • daisy75 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 21.08.08, 12:27
                              Hanca, a probowalas pieczonych warzyw? Sa Ok. Wez pomidora na pol,
                              duze pieczarki, sktop oliwa/olejem ze zmiezdzonym czosnkiem, sol,
                              ewent. cukier na pomidory. Wloz do piekarnika na jakies 10 minut,
                              chyba 200 stopni.
                              Mozesz tez nie uzywac tluszczu ale wtedy przykryj warzywa folia
                              alum., skrop woda.
                              Dla mnie jest ok gotowany groszek 9taki z zamrazalnika), szpina.
                              Probowalas kiedys gotowanego buraka czerwonego? Ugotoj go w skorce,
                              potem obierz i pokroj w plasterki-naprawde dobry.
                              Mi kompletnie nie szkodza ryby:
                              Jakas biala chuda ryba np. dorsz+wiorki masla, pietruszka na to,
                              przykryc folia i do piekarnika na 30 minut. Super z gotowanymi
                              warzywami.
                          • violent_bride Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 21.08.08, 11:24
                            odstawienie mięsa mi bardzo pomogło (a mam problem bardziej z gazami). Przyznam, że od słodyczy (bo np kawy, herbaty nie słodzę) jestem uzależniona. Ostatnio sobie kupiłam takie eko ciasteczka kakaowe, które nie zawierają cukru (i nie są w efekcie też za bardzo słodkie, ale co tam)- nie mają też żadnych Exxx. I chyba na takich zamiennikach będę jechać.
                      • mareczekk77 Re: Trochę inaczej...może ktoś pomoże...:) 20.08.08, 20:46
                        Poof - no niestety tak jest z tą chorobą. Dlatego tak ważny jest psycholog,
                        żebyś jak najszybciej się z nia oswoił, to jest niezwykle ważne. Bo ibs to
                        jedno, a mózg który Cię nakręca to drugie i to jest znacznie gorsze :( jedna z
                        koleżanek tutaj ćwiczy jogę i bardzo jej pomogło, może spróbuj? koniecznie sport.

                        Hha w pracy ja miałem koedukacyjne łazienki, wpadam raz i wchodze do
                        pomieszczenia z kibelkami z fajna laską z działu obok i super cisza a mi się
                        kłębi aż tam wszystko w srodku :))) ona też się wstydziła na maxa i tak oboje
                        siedzielismy w tych kabinach z 10 minut. W końcu ktoś wszedł puścił wode w
                        umywalce i wtedy i ja i ona wystrzał na maxa :)))) a ktoś aż wodę wyłączył co to
                        było, bo tak jednocześnie to było :) no i zawsze po obiadku też mam biegunke.
                        Teraz jem rybę z ziemniakami i jest ok, ale co innego mnie rzuca.

                        Jezu ja nie wierzę jak widzę ludzi co chodza po mieście i jedzą, a potem sobie
                        spacerują, czy jada autobusem :) to musi być jakiś matrix :)
                        --
                        mareczek28.blog.onet.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka