Dodaj do ulubionych

Leczenie Zespołu Jelita Drażliwego

28.04.09, 17:43
Leczenie Zespołu Jelita Drażliwego

To, co przedstawiam w tym artykule, jest efektem wielu lat pracy nad
Zespołem Jelita Drażliwego. Przeszedłem długą ścieżkę, wiele prób i
błędów. Teraz spisuję to, byś korzystał i uczył się – aby stało się
to kopniakiem do Twojego lepszego funkcjonowania.

Emocje w ZJD:

1. Lęk przed własnymi jelitami

Podstawą robienia ZJD jest produkowanie lęków i obaw. Np. ktoś
proponuje Ci: „Chodźmy dziś wieczorem na spacer”, a Ty, niczym
reżyser, kręcisz w głowie film, że wchodzisz z domu, idziecie sobie
na spacer i nagle, w środku parku, łapie Cię niespodziewany ból
brzucha i musisz szybko iść do ubikacji. Tu film się urywa, żebyś nie
wiedział, co nastąpi dalej. Prosty sposób? Ale jaki skuteczny!

Proponuję, byś kontynuował film i zobaczył, co dalej. Wtedy, w tym
parku, po prostu zawracacie, kierujecie się do domu albo do np.
najbliższej knajpy, stacji benzynowej. Tam korzystasz z toalety i
wszystko kończy się dobrze.

Czy teraz nie lepiej?

Podstawą tworzenia lęku jest kręcenie filmów w głowie, które kończą
się źle – zostawiają Cię w trudnym położeniu, nie pokazując, jak z
niego wybrnąć. Jeśli więc dokończysz swoje filmy (czyli
„prawdopodobne scenariusze”) w sposób pozytywny – czyli, jeśli na
tzw. „happy endzie" – lęk minie, bo Twoja podświadomość będzie już
wiedziała, jakiej procedury ma się trzymać na wypadek, gdyby brzuch
rozbolał Cię w najmniej oczekiwanym momencie.

Kończ swoje wewnętrzne filmy happy endem.

2. Wstyd

Wstyd pojawia się, gdy nie spełniamy pewnych społecznych norm lub
oczekiwań, które, w drodze socjalizacji, uznaliśmy za swoje. Np.
ogólnie panujące przekonanie, że „aby być ładnym, trzeba być
szczupłym” – zaszczepia ludziom kompleksy (a więc wstyd) przed
własnym ciałem.

Ludzie chorzy na ZJD często wstydzą się swojej dolegliwości. Ukrywają
ją przed innymi, ponieważ doszli oni do wniosku, że jest ona wadą,
defektem. Nie widzą oni, że proces zwany „biegunką” uratował na
świecie miliony ludzi przed konsekwencjami zjedzenia niedobrej
żywności. Myślą, że „nikt nigdy nie ma biegunki (czy innych objawów)
tylko ja”. Każdy miewa biegunki, zaparcia, przelewania i bóle. Jedni
częściej, drudzy rzadziej.

Ludzie z ZJD często stawiają swoim jelitom nierealne wymagania: „Moje
jelita muszą zawsze trawić doskonale”. Przykładają do swojego ciała
wyidealizowany schemat, jaki mają w głowie.

Sposobem na to jest wyrzucenie operatora „muszą”, który niemal zawsze
produkuje stres – i zastąpienie go operatorem „mogą”: Moje jelita
mogą zawsze trawić doskonale!

Nasze umysły są wspaniałymi narzędziami, ale nie są kompetentne w
tym, by decydować o sprawach naszego ciała. Pozwól swojemu ciału
działać tak, jak chce – nawet, jeśli to oznacza bóle brzucha i inne
dolegliwości. Twoje ciało chce Ci coś przekazać!

Pozwól swoim jelitom działać.

3. Poczucie winy, że „coś zjadłem/ zjadłam”

Skądś to znasz, co nie? Jesz coś, bo masz na to ochotę, i nagle
kwitnie myśl: „może nie powinienem tego jeść?”. I zaczyna się.
Pomijam lęk, o którym już wspomnieliśmy. Pojawia się też poczucie
winy, obiecywanie sobie, że „już więcej tego nie zjem” itd.

Albo dogadywanie: „Po coś to żarł. Przecież wiesz, że Ci nie wolno!”
itd.

Poczucie winy to uczucie, które informuje nas, że złamaliśmy jakąś
swoją zasadę. Np. „Nie powinienem jeść masła”, a potem je zjem i mam
poczucie winy.

I znów – operator „powinienem/ nie powinienem” zastąp operatorami
„mogę, ale nie muszę”: Mogę, ale nie muszę jeść masła.

Potrzeby Twojego organizmu się zmieniają – czy Twoje zasady
żywieniowe za tym nadążają?

4. Gniew na jelita

Przykładając do jelit pewien umysłowy schemat, mówiący, jak mają one
działać, narażamy się na to, że – jeśli nie będą – będziemy się na
nie złościć. Wiele osób mających ZJD, chciałoby „wyciąć swoje jelita”
– zrobić im jakąś krzywdę, ukarać je za to, jakie są. To straszne,
zważywszy, że chcą ukarać część siebie!

Ludzie z ZJD myślą, że spotkała ich niesprawiedliwość, że „mają” taką
chorobę, podczas, gdy inni cieszą się życiem i jedzeniem tego, na co
mają ochotę (poza tym, że grubną na potęgę).

Jeszcze inni uważają, że ich jelita ich „atakują” – co siłą rzeczy
ponownie wyzwala gniew, jako pierwotną reakcję obronną przed atakiem.

Ból jelit to nic innego, jak konsekwencja tego gniewu! Proszę bardzo
– ukarałeś swoje jelita – boli je! Udało się! Problem w tym, że boli
też Ciebie, bo one to Ty.

To tak, jakbyś np. ukarał własną rękę, bo sięgnęła po czekoladę.
Myślisz, że Cię nie rozboli?

Dobrym sposobem jest poluzowanie zasad albo w ogóle usuniecie ich.
Pozwól swoim jelitom działać tak, jak chcą – nawet, jeśli nie
działają na chwilę obecną tak, jakbyś sobie tego życzył.

5. Smutek

Kolejna emocja, która współtworzy ZJD to smutek. Czasem ludzie
nazywają go też żalem, depresją, załamką etc.

Czym smucą się ludzie z ZJD? Że stracili życie, że mają zrujnowane
plany na przyszłość itd. Czarno widzą swoją przeszłość, przyszłość i
teraźniejszość. To oczywiście siłą rzeczy podtrzymuje chorobę, bo
działa zasada samospełniającej się wyroczni.

Gdybyś nauczył kogoś zdrowego odczuwania powyższych emocji w taki
dokładnie sposób, jak tu opisałem – zapadłby on na Zespół Jelita
Drażliwego.


Przejdźmy teraz do praktycznych rad, które pomogą Ci uporać się ze
swoimi emocjami dot. jelit, jak i samymi reakcjami.

Pierwsze ważne spostrzeżenie: cierpienie jest brakiem akceptacji.

Ludzie z ZJD nie akceptują swoich jelit ani ich reakcji, jak również
emocji, których doświadczają w reakcji na swoje jelita. Żadna z
powyższych emocji nie jest zła – jest niepraktycznie użyta, to
wszystko. Tak samo z jelitami – ich reakcje nie są złe – są tak
ocenianie przez umysł.

Druga sprawa: z Zespołu Jelita Drażliwego nie da się wyleczyć – tę
chorobę można najwyżej przestać robić!

O tym, jak przestać – dowiesz się za moment.

Zanim jednak ruszymy dalej, będziesz potrzebował kliku zasobów, które
masz już w sobie, wystarczy je tylko wydobyć:

 Akceptacja
 Wdzięczność
 Spokój
 Radość
 Zaufanie
 Miłość

Akceptacja

Ten krok jest najważniejszy. Uświadom sobie, że będziesz miał ZJD do
końca życia, dzień w dzień. I nic już się nie da z tym zrobić.
Absolutnie nic. Na myśl o tym, wielu ludzi z ZJD płacze – i to BARDZO
DOBRZE!

Pozwól, że wytłumaczę.

Jako dzieci, gdy nas coś bolało, płakaliśmy – w ten sposób naturalnie
wydobywaliśmy z siebie cierpienie, ucząc się akceptacji. Jako dorośli
uznaliśmy, że nie wypada nam płakać – wiec zaczęliśmy szukać winnych
naszego stanu.

Koniec z szukaniem winnych – teraz trzeba się wypłakać jak dziecko.

Wyobraź sobie, że nikt już nigdy nie wyleczy Cię z ZJD. Koniec.
Ostatnie nadzieje upadły – nikt nigdy już nie da rady. Codziennie
będziesz musiał mierzyć się ze swoimi reakcjami – do końca życia. To
przykre, prawda? Płacz aż wypłaczesz wszystko i pogodzisz się z tym,
co robią Twoje jelita – albo inaczej – co robisz swoimi jelitami.

Nadzieja, tak, jak cierpienie, jest efektem braku akceptacji.

Jeśli nadal będziesz miał nadzieję, że może jednak coś poprawi Twój
stan – oznacza to, że wciąż nie do końca akceptujesz to, co się
dzieje. Wyzbądź się nadziei. Ludzie zdrowi, którzy nie mają ZJD, nie
mają nadziei, że będzie im lepiej, kumasz? Twoim celem jest bycie
takim właśnie człowiekiem.

Ludzie z ZJD mówią: jeśli będę miał ZJD nadal, to nigdy nie osiągnę
tego, co bym chciał osiągnąć – nie będę miał pracy,
Edytor zaawansowany
  • 28.04.09, 17:45
    ... o jakiej marzę, nie pojadę na wycieczkę marzeń itd. Bzdura, ale
    oni jeszcze wtedy tego nie wiedzą.

    Akceptując reakcje swoich jelit – przestajesz z nimi walczyć. Pomyśl
    – od dawna walczyłeś z tym, co sam robiłeś – ze skurczami swoich
    jelit. Czy to nie głupota?

    Gdy będziesz ryczał z bólu i boleśnie godził się ze swoim losem –
    nagle, po najgorszym momencie, zaczniesz coś dostrzegać. Zauważysz,
    że jednak można z tym jakoś żyć. Że znajdą się zawsze ludzie, którzy
    będą to rozumieć i otoczą Cię wyrozumiałością i ciepłem. I nie będzie
    już w Tobie woli zmieniania w swoich jelitach czegokolwiek „na
    lepsze”. Pozwolisz im robić, co chcą a jednak znajdzie się sposób, by
    wyjechać na wycieczkę marzeń – z ZJD na pokładzie i to nie będzie już
    żaden problem.

    Spokój

    Wywalenie z głowy wszelkich lęków, obaw i oczekiwań względem własnych
    jelit, da Ci cenny skarb – spokój. On tam zawsze był, tylko tłumiłeś
    go emocjami. Spokój pozwoli Ci zbudować wewnątrz siebie silne
    przeświadczenie, że jesteś gotowy na wszystko – że Twoje jelita mogą
    rozboleć Cię zawsze i wszędzie a Ty jesteś na to przygotowany, bo
    wiesz, że zachowasz spokój i zimną krew. Spokoju się nie robi –
    spokój się ma.

    Zaufanie

    Usunięcie leków sprawi, że pojawi się naturalne, bezwarunkowe
    zaufanie do reakcji własnego ciała – w tym jelit. Jelita staną się
    Twoimi przyjaciółmi, bo przestałeś się ich bać i zobaczyłeś, że ich
    reakcje są mądre i celowe. Zaufanie do nich pozwoli im działać
    najlepiej, jak potrafią.

    A wtedy pojawią się pierwsze efekty – paradoksalnie wtedy, gdy wcale
    nie będziesz ich już potrzebował.

    Wdzięczność

    I tu padnie ostatnia twierdza zwana „należą mi się zdrowe jelita”.
    Może i się należą, ale jeśli tego nie dostajesz – sam zrób sobie
    zdrowe jelita. Zacznij dziękować i odczuwać wdzięczność za każdy
    objaw z ich strony. Wiesz, co to znaczy? Że nawet, gdy bolą –
    podziękuj im, że dają o sobie znać i z ciekawością spytaj, co chcą Ci
    przekazać. To jest wdzięczność! Wdzięczność, która wskaże Ci drogę do
    wspaniałych relacji ze swoimi jelitami.

    Radość

    Wtedy też pojawi się kolejna wspaniała emocja – radość, a więc i
    uśmiech, który sprawia, że produkujemy endorfinę – hormon szczęścia,
    który dodatkowo ma właściwości znieczulające silniejsze 200 razy od
    morfiny.

    Miłość

    Końcem tej drogi a zarazem początkiem lepszego życia jest miłość –
    odkryjesz, że wszystko, co robiłeś względem jelit i co one robiły
    względem Ciebie – choćby nie wiem, jak okropne to było – było
    podyktowane miłością.

    ZJD to nie atak, nie klątwa, nie wada, defekt, nie ograniczenie. ZJD
    to komunikat od Twoich jelit. Odczytaj go w końcu, odbierz wiadomość,
    a przestanie się ona dobijać.

    To, co tutaj opisałem, nie działa – Ty działasz.

    P.S. Prześlij proszę ten artykuł każdemu, kto jeszcze cierpi na ZJD.
  • 29.04.09, 13:03
    Genialny artykuł ! Jak dla mnie post roku !

    Bardzo często łapię się na tym, że właśnie "kręcę filmy" z innym niż happy
    endem. Po propozycji np. wyjścia do miasta zaraz się zastanawiam jak się będę
    czuł a nie że będzie super, spotkam się ze znajomymi i wypiję piwko. Napady
    lękowe wcale mi nie ułatwiają zadania...

    To co tu przeczytałem w zasadzie potwierdza to co mówiła mi moja pani
    psychoterapeutka.
    Nie należy się zastanawiać dlaczego to spotkało mnie a nie kogoś innego, tylko
    się pogodzić z takim stanem rzeczy. Nie pomoże złość ani próba lekceważenia objawu.
    Wg niej są 3 kroki do pozbycia się objawu.
    1) Zastanowienie się do czego ten objaw mi służył, do czego był potrzebny.
    2) Zastanowienie się czy nadal go do czegoś potrzebuję.
    3) Wizja tego jak to będzie gdy będę "zdrowy".

    Najgorszy u mnie jest chyba brak zaufania do swojego organizmu. Dobrze wiem, że
    nawet jak mnie objaw męczy to przychodzi moment że przestaje, mija napięcie i
    problem się kończy. I żeby nie wiem jak było ciężko, to zawsze wychodziłem z
    tego bez opresji. A mimo to zawsze myślę ,że tym razem może być inaczej.

    "Taka prawda, więc lepiej naucz się w zgodzie z nią żyć, i zapamiętaj, jest jak
    jest nie jak powinno być"

    Ja zamierzam nad sobą pracować wg wskazówek z tego artykułu i zobaczymy...

    Droga na Brześć- trzymajcie się cześć :)
  • 29.04.09, 16:44
    Objaw zwany biegunką służy oczyszczeniu jelita. Jelito odpala je, gdy
    ma podejrzenie, że to, co zjedliśmy, może nam zaszkodzić. Ludzie z
    ZJD ciągle mają takie podejrzenia. A więc ciągle mają biegunki
    (przeważnie).
  • 29.04.09, 22:45
    U mnie objawem jest uczucie bezproduktywnego parcia. Więc kończy się na niczym,
    ale co postraszy czasem to moje :)
  • 08.08.09, 10:05
    To wszystko jest ok i potrzebne gdy już nam lęk utrudnia życie.Ale
    na lęki są doskonałe leki i magnez....Gdy ustąpi choroba to i lęki
    się zmniejszają ,az zanikna wogóle.Piszę to z własnego doświadczenia.
    Jeśli ktoś chce niech wierzy jeśli nie to nie .Wiem jedno ,ze u mnie
    i nie tylko ,za kżdym razem gdy lekarze uznawali zespół jelita
    nadwrażliwego to przyczyna były pasożyty. Ni etwierdze,ze każdy ma
    to samo...pasożyty to robale,bakterie jak tez inne "stwory"natury.
    Ja miałm najpierw lamblie!!!a po paru latach...tasiemca!Gdybym
    słuchała lekarzy to bym łykała tone tabletek i nie szukała
    przyczyny.Dieta (takie wymyślne jak niektórzy piszą) odpowiada
    wszystkim robaczkom,witaminki jeszcze bardziej je tucza....i mają
    się dobrze,więc siedzą cicho...lub conajmniej ciszej...A nam się
    wydaję ,zę jesteśmy zdrowsi....Otóz uważam,zę nikomu bez przyczyny
    nie aczynają się z dnia na dzień problemy z trawieniem.Nasze
    organizmy są mądrzejsze niz nam się wydaje i potrafią sobie radzić z
    mięsem i innymi potrawami.Jeśli nie występuje konkretna choroba jak
    kamica woreczka ,czy wrzody lub tym podobne...to nie ma powodu by
    organizm był chory.Po prostu mamy gosci.Przeraza mnie fakt ile ludzi
    ma pasozyty i chodzi z nimi i je rozsiewa...Tylko nieliczni nie
    poddają się i szukają przyczyny,sami,bo lekarze umywają ręce...i
    leczą się.Ale co to da,jeśli tyle osób chodzi sobie z nimi i jest
    rozsiewnikiem jaj i zaraz innych...Przestańcie wymyślać jakieś
    dziwaczne drazliwości...Czego ludzie nie wymyśla...nawet jak nie
    widać to jest choroba...nerwica,drażliwość...Niedługo zmienimy
    planete,tak jesteśmy na nią uczuleni...Bez przesady,tysiace lat
    człowiek żył na tej planecie...a pycha ludzka nas
    gubi...zapomnieliśmy o naszych "małych" wrogach...pasożytach...Nie
    chę nikogo krytykować,ale zastanówcie sie dobrze...ska moze
    być"nagłe" niestrwnośc..bóle...i inne...co?organizm próbuje sam
    siebie zniszczyć?otóz nie mamy odpowiednie mechanizmy obronne...i te
    objawy to nic innego tylko reakcja obronna,organizm nasz broni sie i
    daje coraz silneijsze objawy..a my go szpikujemy tabletami zamiast
    poszukać pzryczyny tego buntu...pasożyta,bakteri,grzyba...Pozdrawiam
    i życze wyobraźni.
  • 01.05.09, 00:27
    Świetny post! Wszystko takie oczywiste i zrozumiałe- tylko trudne
    dla nas do zrobienia... próbawałam chyba już wszystkiego i nic nie
    daje efektu a wszytskiemu przeciez winne moje mysli...jak
    samodestrukcja...
  • 06.05.09, 22:17
    Dobry post naprawde!
    J amma taki problem że czesto prawie zawsze rano musze isc na kibel 2 lub 3 razy
    od razu jak wstane mysle co z moją kupką i ide 1 raz zrobie to za 10 min lece 2
    raz tylko stolec jest juz bardziej rzadzszy i jest go duzo;/ wtedy mam leki ze
    mam biegunke ze nie moge nigdzie isc tylko siedziec musze w domu, ze te moje
    sranie sie nie skonczy;/ strasznie przezywam oddawanie dlugo stolca bo mysle w
    tedy ze z kibla nie zejde;/

    Dla mnie to jest najgorszy problem nie umiem sobie przetlumaczyc ze jak sie
    wysram to mi przejdzie albo ze 2 razy to jeszcze nie biegunka. Czemu akurat to
    jest zawsze rano? jak wstane? nie zalezne od tego co jadlem czemu rano? jak sie
    stresuje caly dzien potem;/ czy moja podsiwadomosc juz tak dziala?

    I czesto mniemam takie gazy wewn czuje ze cos sie przemieszcza w jelitach i
    zaraz oddaje wiatry to tez moze byc na tle nerowyM?

    Dodam ze mecze sie jzu rok, ale pokonal;em juz bole brzucha i wymioty czy
    nudnosci teraz mam problem z tymi wypróżnieniami;/
  • 12.06.09, 18:34
    Coś w tym jest. Ja zawsze miewam takie myśli co będzie jak mnie dopadnie taki
    nagły atak. Jeśli idę na impreze to zawsze myśle tak. Ale jak się zacznie pić i
    bawić to ten lęk mija i zapomina się o chorobie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.