Dodaj do ulubionych

Sposób na jazdę bez biletu:

13.10.04, 07:55
z dzisiejszych doświadczeń zdobytych w komunikacji miejskiej:

Wystarczy być pijaczkiem o czerwonym nosie, nieświeżym (o, to mało
powiedziane!) oddechu i wyglądzie, trzęsących się rączkach nieskalanych pracą.
I wystarczy. Kontrolerzy, którzy dziś zrobili nalot na tramwaj, w którym i ja
jechałem grzecznie do pracy (oczywiście posiadając bilet), widząc osobnika
jak powyżej, ochoczo zrezygnowali z zajmowania się nim, pomimo, że powiedział
im że nie ma biletu. Jeden z kontrolerów powiedział nawet do gościa, żeby na
najbliższym przystanku wysiadł, ale jakoś pijaczek się nie przejął specjalnie
poleceniem. Najwyraźniej panowie kontrolerzy nie chcieli użerać się z
pijaczkiem. No bo chyba to nie litość z powodu pokrewieństwa upodobań???

Prosta recepta, prawda?
Co sądzicie, czy uczciwy człowiek nie ma prawa czuć się oburzony?

PS/ udało mi się zanotować numer służbowy jednego z panów-łaskawców...
--
"Polska być ciekawy kraj, w którym (tu wstaw sobie co chcesz, i tak wszystko
będzie prawdą)."
Zulu Gula
Obserwuj wątek
    • aleks44 Re: Sposób na jazdę bez biletu: 13.10.04, 09:10
      >czy uczciwy człowiek nie ma prawa czuć się oburzony?

      oczywiscie ,ze ma ,tylko ze rewizor nie ma prawa takiego goscia zlapac za kark
      i wysadzic na przystanku,kiedys cztalem jak gdzies rewizorzy tak zrobili to
      potem musieli sie tlumaczyc za napasc ,poniewaz rewizor powinien zawiadomic
      policje,a tylko oni maja prawo do zabrania delikwenta.Nastepna sprawa to jest
      to,ze gdyby zaczeli sie szarpac z tym gosciem ,to pewnie TY spoznil bys sie do
      pracy,a on i tak by im nie mial z czego zaplacic.
      --
      > pozdr aleks44
      • adam.67 ale sedno gdzieś indziej... 13.10.04, 11:10
        Rzecz w tym, że gdybym to JA nie miał biletu, to z pewnością nie darowaliby mi
        tak łatwo. Rzecz w tym, że to swoista taryfa ulgowa, jednych traktuje się
        inaczej ("święta krowa"?), a drugich inaczej. Oczywiście, jestem już dużym
        chłopcem i powinieinem to wiedzieć, jak mi ktoś może zarzucić. Piszę o tym, co
        mnie wkurza, i to ewidentnie. Z drugiej strony, intencje kontrolera też można
        sobie jakoś wytłumaczyć: oni pracują na pensji+prowizji, i dlatego im więcej
        złapią, tym więcej zarobią, dlatego: szybki obrót to większy obrót, im więcej
        mandatów wypisanych tym większa prowizja. Lepiej odpuścić jednemu pijaczkowi,
        żeby szybciutko przesiąść się do innego autobusu, i "polować" dalej.
        Problem rzeczywiście jest poważniejszy (masz rację Dorotko!), bo jak widać,
        wystarczy mniej lub bardziej poudawać czy ubrać się w swoją chorobę lub nałóg,
        i już - recepta na bezkarność.

        Podobnie też kontrolerzy traktują ludzi z rozmaitymi schorzeniami psychicznymi,
        oczywiście dlatego, że i tak nie będą w stanie wyegzekwować czegokolwiek. I czy
        w takim przypadku też kontroler ma wzywać policję? Niestety, ale obawiam się,
        że "wyproszenie" bezbiletowca jest prawnie dozwolone, ale musi mieścić się
        w "kulturalnym zachowaniu kontrolera" (a to jest ich obowiązek, zapisany w
        regulaminie przewozowym). Natomiast prawo odmowy przewozu osób i/lub rzeczy (w
        tym również, o ile się nie mylę - osób bez waznego biletu) jednak przysługuje
        przewoźnikowi (powinien wykonać je kierujący pojazdem, w tym przypadku na
        żądanie kontrolera). Oczywiście, bez chamstwa i brutalności, tu masz rację.
        Chodzi przede wszystkim o zasadę, a szczegóły później. Masz też rację, że
        istotne jest to, że to taki gość nie miałby z czego zapłacić. I niestety, ci,
        którzy nie płacą doskonale o tym wiedzą...

        --
        "Polska być ciekawy kraj, w którym (tu wstaw sobie co chcesz, i tak wszystko
        będzie prawdą)."
        Zulu Gula

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka