Dodaj do ulubionych

Znalazam coś ładnego...

IP: *.isko.net.pl / 10.4.20.* 09.07.02, 02:14

jestem ćmą i w ogień świecy wpadam co noc
świt się nachyla mam skrzydła motyla

jestem myszą harcuję kiedy inni nie słyszą
a świtem staję się żbikiem

jestem wodą w której księżyc przegląda się nocą
nad ranem zamieniam się w kamień

jestem sobą szybuję nad światem razem z Tobą
za dnia sam wędruję wśród traw
za dnia sam wędruję wśród traw



Obserwuj wątek
      • Gość: Ala133 Re: Znalazam coś ładnego... IP: *.isko.net.pl / 10.4.20.* 09.07.02, 11:19
        Tak, znalazłam.
        I jeszcze znalazłam:

        -Jak powstał świat?

        -Świat nie powstał. Gdyby powstał, byłoby to poronienie, czyli przedwczesne
        wydanie na świat martwego płodu.

        Świat nie powstał raz, raz na zawsze. Świat powstaje. Ale to nie jest proces.
        Świat powstaje codziennie, codziennie na nowo, codziennie całkowicie wręcz na
        nowo.

        Świat-który-powstał, to świat-który-nie-powstał i to jest właśnie twój świat, z
        gruntu fałszywy, od samych korzeni. Świat prawdziwy powstaje. Powstanie świata
        jest wiecznym powstawaniem świata.

        (Stachura)
        • Gość: kuki Re: Znalazam coś ładnego... IP: 212.160.155.* 09.07.02, 14:15
          Modlitwa Pana Cogito - podróżnika


          Panie
          dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny

          a także za to że pozwoliłeś mi w niewysłowionej dobroci
          Twojej być w miejscach które nie były miejscami mojej
          codziennej udręki


          - że nocą w Tarquinii leżałem na placu przy studni i spiż
          rozkołysany obwieszczał z wieży Twój gniew lub wybacze-
          nie

          a mały osioł na wyspie Korkyra śpiewał mi ze swoich
          niepojętych miechów płuc melancholię krajobrazu

          i w brzydkim mieście Manchester odkryłem ludzi dobrych
          i rozumnych

          natura powtarzała swoje mądre tautologie: las był lasem
          morze morzem skała skałą

          gwiazdy krążyły i było jak być powinno - Iovis omnia plena


          - wybacz - że myślałem tylko o sobie gdy życie innych
          okrutnie nieodwracalne krążyło wokół mnie jak wielki
          astrologiczny zegar u świętego Piotra w Beauvais

          że byłem leniwy roztargniony zbyt ostrożny w labiryntach
          i grotach

          a także wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście
          ludów podbitych i oglądałem tylko wschody księżyca
          i muzea


          - dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły
          mi cząstki swojej tajemnicy i w wielkiej zarozumiałości
          pomyślałem że Ducio van Eyck Bellini malowali także dla
          mnie

          a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca
          cierpliwie odrywał przede mną okaleczone ciało


          - proszę Cię żebyś wynagrodził siwego staruszka który nie
          proszony przyniósł mi owoce ze swego ogrodu na spalonej
          słońcem ojczystej wyspie syna Laertesa

          a także Miss Helen z mglistej wysepki Mull na Hebrydach
          za to że przyjęła mnie po grecku i prosiła żeby w nocy
          zostawić w oknie wychodzącym na Holy Iona
          zapaloną lampę aby światła ziemi pozdrawiały się

          a także tych wszystkich którzy wskazywali mi drogę
          i mówili kato kyrie kato

          i żebyś miał w swej opiece Mamę ze Spoleto Spi-
          ridiona z Paxos dobrego studenta z Berlina który wybawił
          mnie z opresji a potem nieoczekiwanie spotkany w Arizonie
          wiózł mnie do Wielkiego Kanionu który jest jak sto tysięcy
          katedr zwróconych glową w dół


          - pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich
          szarych niemądrych prześladowcach kiedy słońce schodzi
          w Morze Jońskie prawdziwie nieopisane

          żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia

          a nade wszystko żebym był pokorny to znaczy ten który
          pragnie źródła


          dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny


          a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony na zawsze
          i bez wybaczenia







          www.zbigniew-herbert.com/teksty.htm#Modlitwa%20Pana%20Cogito%20-%20podroznika




          • Gość: Ala133 Re: Znalazam coś ładnego... IP: *.isko.net.pl / 10.4.20.* 09.07.02, 14:28
            Rudyard Kipling - List do syna

            Jeżeli zdołasz zachować spokój,
            chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając;
            Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili, licząc się jednak
            z ich zastrzeżeniem;
            Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
            jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami, jeżeli nie odpłacasz na nienawiść
            nienawiścią,
            nie udając jednakże mędrca i świętego; Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom;
            Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem;
            Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
            traktując jednakowo oba te złudzenia, Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez
            Ciebie głoszonej,
            kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych albo zaakceptujesz
            ruinę tego, co było treścią twego życia,
            Kedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;
            Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz
            zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę, jeśli potrafisz przegrać i zacząć
            wszystko od początku, bez słowa, nie żaląc się, że przegrałeś;
            Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od dawna czuł
            ich wyczerpanie,
            byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;
            Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości
            lub spacerować z królem w sposób naturalny, Jeżeli nie mogą Cię zranić
            nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;
            Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;
            Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej
            chwili;
            Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej i co - najważniejsze - synu mój -
            będziesz Człowiekiem.

            --------------------------------------------------------------------------------

        • Gość: kuki Re: Znalazam coś ładnego... IP: 212.160.155.* 09.07.02, 15:45
          Bajeczka o powstaniu swiata

          Te bajeczke slyszalem bedac jeszcze malcem. Teraz, gdy jestem dorosly,
          powtarzam ja innym.

          Na poczatku z tlumu wylonil sie jeden czlowiek. Byl wysoki, przystojny (inaczej
          nie zwrocilby na siebie uwagi), mial ciemne okulary. Stanal na wzniesieniu i
          oswiadczyl wobec wszystkich, ze przyszlosc swiata jest scisle uzalezniona od
          wiedzy i umiejetnosci przekazywania jej nastepnym pokoleniom. nie bylo to
          twierdzenie nowe, nie znane dotychczas ludziom, ale nikt przedtem nie osmielil
          sie tak otwarcie o tym powiedziec. Za odwage tlum uznal tego czlowieka za medrca
          i wybral na swego przywodce.
          Korzystajac z wladzy, czlowiek w ciemnych okularach podzielil ludzkosc na
          istoty myslace i nie myslace. pierwsze uznal za godne poznawania wiedzy, drugim
          kazal pracowac.
          Z biegiem czasu z grupy istot myslacych wylonilo sie grono medrcow, a w grupie
          pracujacych coraz wiecej osob rozwijalo zdolnosci myslenia. Nowo powstali medrcy
          organizowali wlasne szkoly, do nauczania werbowali najzdolniejsze z grupy istot
          pracujacych. W ten sposob z kazdym dniem zwiekszala sie liczba istot myslacych, a
          w slad za tymi rozrastala sie grupa medrcow. W koncu nie pozostalo ludzi do
          pracy, nie bylo rowniez sluchaczy. Pozamykano liczne juz w tym czasie szkoly.
          Medrcy, nie majac wyjscia, zebrali sie teraz i zaczeli radzic nad przyszloscia
          swiata. Poniewaz wszyscy byli medrcami, w zaden sposob nie mogli dojsc do
          jakiegokolwiek porozumienia.
          Swiat chylil sie ku calkowitemu upadkowi, kiedy z tlumu medrcow wylonil sie
          niewysoki lysawy czlowiek i oswiadczyl, ze wpadl na genialna mysl: dla uratowania
          ludzkosci zbuduje on armie robotow. Pomysl dlugo i burzliwie oklaskiwano, a na
          zakonczenie obrad znakomitego wynalazce uznano za supermedrca.
          Nowy przywodca w krotkim czasie stworzyl liczna, calkowicie mu podporzadkowana
          armie bezmyslnych silaczy. Inni medrcy widzac w tym zagrozenie wlasnej
          egzystencji - im tylko wiadomo w jaki sposob - zdobyli tajemnice i zaczeli
          produkowac wlasne, potezne kontrarmie mechanicznych silaczy. Wkrotce swiat
          zaludnil sie milionami robotow, ktorymi dowodzili zwalczajacy sie wzajemnie
          supermedrcy.
          Nie wiadomo, kto pierwszy zaplodnil robota zdolnoscia myslenia. w kazdym badz
          razie stalo sie to przyczyna przemian, jakie zupelnie zmienily caly uklad sil.
          Roboty obdarzone kultura umyslowa okazaly sie bardziej skore do rzadzenia niz
          ludzie. Wyzbyte poczucia czlowieczenstwa podzielily medrcow na mocnych i slabych.
          Slabym kazaly pracowac, mocnym - zabijac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka