Dodaj do ulubionych

unieważnienie ślubu kościelnego

18.11.05, 09:25
Chcę unieważnić mój ślub kościelny , czy ktoś coś wie?
Podobno pojawiły się jakieś reklamy biura prawnego, ktore się tym zajmuje?
Pomóżcie!! Strasznie mi zależy
Edytor zaawansowany
  • uasiczka 18.11.05, 09:46
    nie biuro prawne tylko ksiądz - prawnik to chyba nie ma nic do rzeczy

    wiem, że na rakowieckiej w kościele jazuitów jest duszpasterstwo par
    niesakramenralnych - tam na pewno ci pomogą
    www.rakowiecka.jezuici.pl/index1.html
    albo poradzą gdzie iść - co załatwiać

    --
    No i co? no i pstro,
    a myślałby kto, że coś.
  • ks.mirek 18.11.05, 10:49
    Droga Pani, z racji zawodowych zainteresował mnie Pani problem. Nie mogę
    jednak, nie znając szczegółów i tą drogą wiele Pani pomóc. Odpowiadając jednak
    na Pani pytanie pragnę stwierdzić, że są Warszawie biura prawne, w których
    pracujący wysokiej klasy specjaliści - prawnicy kanoniści - pomagają , z
    punktu widzenia formalno-prawnego, skierować prośbę do właściwego Sądu
    Biskupiego o rozpatrzenie ważności ślubu.
    Prościej jednak (i chyba nieco taniej) byłoby zwrócić się o poradę własnego
    Proboszcza. Warunek jednak jest jeden: musi Pani byc przekonana co do jego
    zdolności intelektualnych i wiedzy prawniczej. Bo w przeciwnym razie jest to
    strata czasu i nerwów, bo usłyszy Pani tylko mini kazanie o nierozerwalności
    związku. W takim przypadku lepiej jest zwrócić się o pomoc do profesjonalistów,
    których Kościół polski po to kształci, aby wspierali działania duszpasterzy.
    Proszę szukać kontaktu z takim biurem.
    Faktycznie w Pruszkowie i okolicy ukazały się ostatnio plakaty jednej z firm,
    oferujących usługi w tym zakresie. Słyszałem że nie są drodzy, a za to uczciwi
    i profesjonalni. Powodzenia. Ks Mirek
  • uasiczka 18.11.05, 09:53
    tu masz adres do archidiecezji warszawskiej - napisz do nich czy zadzwoń...
    --
    No i co? no i pstro,
    a myślałby kto, że coś.
  • e1962 18.11.05, 10:12
    Wiem, że są prawnicy kanoniści , którzy się tym zajmują. Oczekuję, że taki
    prawnik oferuje pomoc kompleksową. Ślub był na terenie innej diecezji, to już
    jest problem dojazdu. Mówił mi ktoś,że na Osiedlu Staszica widział reklamę
    właśnie takiego biura prawnego. Niestety nie mogłam znależć.
  • uasiczka 18.11.05, 10:49
    to jest na ursynowie staczek.com/kanoniczne.html

    tylko to mi się udało znaleźć i więcej mi się nie chce;)
    pozdrawiam, powodzenia
    --
    No i co? no i pstro,
    a myślałby kto, że coś.
  • uasiczka 18.11.05, 11:01
    i jeszcze to www.tbtus.com.pl/

    --
    No i co? no i pstro,
    a myślałby kto, że coś.
  • 1011aska 18.11.05, 11:14
    Rzeczywiście jest ogłoszenie ja zerwałam w Nowej WSI. Podaję ci n-ry telefonów
    tylko, że to jest w Warszawie- Biuro Prawne: 0-608-708-754, 759-50-33. Ja mam
    podobny problem dzwoniłam tam i chyba się zdecyduję na poradę, rozmowa z
    prawnikiem kanonistą i chyba nienajdrożej. Interesowałam się tym tematem jakiś
    czas temu ale zwątpiłam po kontaktach z moim księdzem. Cieszę się, że podjęłaś
    temat ciekawa jestem co dalej?
  • pruszkowianin 18.11.05, 11:11
    mieszkam na Żbikowie i faktycznie widziałem taką reklamę na słupie
    ogłoszeniowym obok Kościoła. O ile jeszcze tam jest, to przeslę Ci - wieczorem -
    namiary na tą firmę
  • pruszkowianin 20.11.05, 20:54
    dzisiaj jechałem do W-wy wspaniałym "wnukiem" i widziałem tego typu reklamówki
    wiszące na słupie ogłoszeniowym obok przystanku autobusowego vis a vis kościoła
    tworkowskiego
  • vglodz 20.11.05, 23:46
    Czy nie jest to kolejna akcja "promocyjna" kancelarii prawnej?
    Widziałem takie (jak pierwszy w tym temacie) na co najmniej kilku
    forach w okolicy.
    Na FP dyskusja jest najbardziej ożywiona. Czyżby temat był tak
    chwytliwy, a PR kancelarii az tak niezauważalne?
  • vglodz 20.11.05, 23:49
    Oczywiście miało być: "widziałem takie posty".
    A na marginesie: dziękuję Uasiczce. Dzięki jej dociekliwości
    wiele się dowiedziałem (choć nie muszę korzystać).
  • zwierz.alpuhary 20.11.05, 23:52
    ojciec Rydzyk na pewno potępiłby takie praktyki więc możemy pójść z duchem
    czasów i skasować wątek jako niemoralny:-)
    --
    "Przyszłość jest jasna, przeszłość to Orange"
  • krasny12 21.11.05, 12:19

    ktoś ma problem, to zwraca się o pomoc, dlatego też twoją wypowiedź odbieram
    jako niemoralną i debilną, jeżeli dodatkową wplątujesz w nią autorytet Ojca
    Rydzyka
  • zwierz.alpuhary 21.11.05, 12:49
    to on ma jakiś autorytet?
    --
    dziennik prowincjonalny
  • krasny12 21.11.05, 12:57
    jak widzę w Pruszkowie mają inne autorytety
  • zwierz.alpuhary 21.11.05, 13:28
    niestety tak, całe miasto głosuje na aksamitne kapelusze z Platformy
    --
    dziennik prowincjonalny
  • krasny12 21.11.05, 13:47
    fajnie że piszesz "niestety"
    Słyszałem, że jest organizowana pielgrzymka do Ojca Dyrektora, może się
    zabierzesz?
  • zwierz.alpuhary 21.11.05, 13:58
    nie, jak na razie nie zaproponowano mi żadnej teki w rządzie
    --
    Europa mniej znana
  • krasny12 21.11.05, 14:16
    Pogadam z Lechem, czy wystarczy Ci posadka w Pałacu
  • erleusortok 21.11.05, 08:28
    vglodz napisał:
    > Czy nie jest to kolejna akcja "promocyjna" kancelarii prawnej?
    Dokładnie takie było moje pierwsze skojarzenie. Aż się zdziwiłem, że temat tak chwycił.

    --
    Pruszków: zdjęcia i panorama
  • sqh 21.11.05, 14:10
    vglodz napisał:

    > Czy nie jest to kolejna akcja "promocyjna" kancelarii prawnej?
    > Widziałem takie (jak pierwszy w tym temacie) na co najmniej kilku
    > forach w okolicy.

    Przez wyszukiwarkę znalazłem tylko na dwóch - zaprzyjaźnionym i zalinkowanym w
    naszym nagłówku Otwocku i na Warszawie-Śródmieście, gdzie E1962 pracuje, i to
    nie w branży prawniczej (o czym też mówi wyszukiwarka).

    Krótkie staże na Forum mogą wprawdzie wzbudzać podejrzliwość, ale nie dajmy się
    zwariować :-)

    --
    Wrota Stolicy
  • kacper120 21.11.05, 13:34
    jeszcze w ubiegłym roku miałem podobny problem co Ty. W grudniu 2004 otrzymałem
    wyrok sądu biskupiego orzekający nieważność mojego poprzedniego małżeństwa.
    Dzisij dziękuję Opatrzności za to orzeczenie sądu, jak również za to, że
    przypadkowo natrafiłem na poradnię życia rodzinnego (w parafii
    grekokatolickiej), a w niej na prawnika kanonistę, który pomógł skierować mi
    prośbę o rozpatrzenie sprawy przez sąd biskupi. Jego opinię prawną podzielili
    sędziowie. Gdybym oparł się na opinii swojego ówczesnego proboszcza, nadal
    musiałbym żyć w związku niesakramentalnym. Dlatego proponuję, abyś
    konsekwentnie szukał(a) właściwego dla siebie rozwiązania i nie zrażał(a) się
    wypowiedziami innych (nawet na tym formum). Mam adres tego Pana, może
    zechciałby pomóc i Tobie. Wiem że jest on cenionym pracownikiem naukowym na
    UKSW w W-wie . Aby nie gorszyć nie zainteresowanych tematem, że jest
    to "kolejna" reklama jakiegoś biura prawnego, to o ile będziesz dalej
    zainteresowany(a) to proszę o kontakt na moją skrzynkę. Z poważaniem Kacper
  • e1962 21.11.05, 14:56
    Dzięki za wsparcie, ja rozpoczęłam ten wątek i zapewniam Vglodz-a , że nie po
    to by reklamować biuro prawne. Temat jest trudny i bardzo osobisty . Jeżeli
    kogoś nie dotyczy może wydawać się marginalny i śmieszny. Myślę, że nie jestem
    jedyna z takim problemem tylko niewiele osób o tym mówi. Dziękuję "shg" za
    okazane zaufanie.
  • zwierz.alpuhary 21.11.05, 15:59
    w przypadku ślubu cywilnego nie byłoby takich problemów, ale to już jest kwestia
    prywatnego wyboru. Zawsze można zmienić wyznanie, marszałek Piłsudski robił tak
    chyba ze dwa razy.
    --
    Europa mniej znana
  • sqh 21.11.05, 16:10
    Z pewnością raz na protestantyzm, w celu wzięcia drugiego ślubu. Formalny
    powrót do katolicyzmu jest dyskusyjny (stosownego papieru brak), czego endecja
    nie może piłsudczykom po dziś dzień wybaczyć :-)

    --
    Wrota Stolicy
  • zwierz.alpuhary 21.11.05, 16:13
    a nie przeszedł potem na prawosławie? Bo gdzieś właśnie czytałem że najpierw
    przeszedł na luteranizm albo ewangelicyzm a potem na prawosławie
    --
    Europa mniej znana
  • sqh 21.11.05, 22:13
    Nie, na prawosławie to nie... Ale zajrzałem do książek i stwierdzam, że trochę
    pozajączkowało mi się - przyczyną zmiany nie był problem z drugim ślubem
    Piłsudskiego, tylko z drugim ślubem jego pierwszej żony - rozwódki.

    A konkretnie było to tak:

    24 V 1899, Łomża - przed pastorem G. Nikulskim i w obecności 2 świadków spisany
    zostaje akt konwersji z wyznania rzymskokatolickiego na ewangelicko-
    augsburskie. Znana jest odbitka fotograficzna tegoż.

    15 VII 1899, Paproć Duża k. Łomży - ślub z Marią z Koplewskich Juszkiewiczową,
    w tamtejszym kościele ewangelickim.

    27 II 1916, Karasin k. Kowla - przed kapelanem 1. pp Legionów, ks. H.
    Ciepichałłem i w obecności 2 świadków spisany zostaje akt konwersji z wyznania
    ewangelicko-augsburskiego na rzymskokatolickie. Oryginalność aktu poddawana
    jest pod wątpliwość, gdyż nie widnieje na nim podpis głównego zainteresowanego,
    zawiera on pewne błędy z zakresu prawa kanonicznego oraz klauzulę zachowania
    tajemnicy samego faktu konwersji - "wypłynął" dopiero w kilka dni po śmierci
    Piłsudskiego i to w postaci kopii, a nie oryginału (a sam ks. Ciepichałł
    wówczas też już nie żył).

    16/17 VIII 1921, Kraków - umiera Maria Piłsudska.

    25 X 1921, Warszawa - ślub z Aleksandrą Szczerbińską, w obrządku rzymsko-
    katolickim, w Belwederze, a formalnie w parafii Św. Aleksandra na Pl. Trzech
    Krzyży. W księdze parafialnej przy nazwisku Piłsudskiego rubryka "wyznanie"
    pozostała jednak pusta.

    12 V 1935, Warszawa - umiera Piłsudski. Ostatniego namaszczenia udzielił mu ks.
    W. Korniłowicz, przywieziony specjalnie z Lasek (Piłsudski wyraził niegdyś
    takie życzenie). Według wersji oficjalnej, namaszczenie udzielone zostało
    całkowicie przytomnemu Marszałkowi. Jednakże później, wśród świadków ostatnich
    chwil Marszałka, jak również wśród osób, którym o zdarzeniu tym opowiadał ks.
    Korniłowicz, pojawiły się rozbieżności. Część podtrzymywała wersję oficjalną,
    część twierdziła, że Piłsudski był nieprzytomny, ale jeszcze żył, inni - że
    namaszczono go już po śmierci, inni wreszcie nie potrafili jednoznacznie opisać
    sytuacji.

    23 VI 1937, Kraków - Abp Adam Sapieha, metropolita krakowski, zarządza
    przeniesienie stojącej w wawelskiej krypcie Św. Leonarda trumny Piłsudskiego,
    jako nie-katolika, poza obręb murów Katedry, do pustej krypty pod Wieżą
    Srebrnych Dzwonów - przeznaczonej już wprawdzie dla Marszałka, ale czekającej
    na ukończenie prac remontowych i rozstrzygnięcie konkursu na sarkofag.

    Kto chce zapoznać się z tematem z piłsudczykowskiego punktu widzenia, temu
    polecam W. Jędrzejewicza i J. Ciska "Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego",
    Warszawa 1998, z punktu w miarę neutralnego - A. Garlickiego "Józef Piłsudski
    1867-1935", Warszawa 1990 i W. Suleji "Józef Piłsudski", Wrocław-Warszawa-
    Kraków 2004, zaś z endeckiego - M. Giertycha "Dmowski czy Piłsudski", Wrocław
    1995 i Ks. J. Warszawskiego "Studia nad wyznaniowością Marszałka Józefa
    Piłsudskiego", Londyn 1978. A najlepiej przeczytać wszystkie i pomyśleć
    samodzielnie :-)

    --
    Z ręką na sercu
  • donek21 23.11.05, 09:49
    do e1962 - też bardzo interesuje mnie ten problem, jeżeli znajdziesz jakieś
    namiary to bardzo proszę prześlij na moją skrzynkę
  • magda1023 29.11.05, 10:47
    ja też jestem osobiście zainteresowana tym problemem, ale nie mam pojęcia od
    czego zacząć, jestem po rozwodzie cywilnym. Może ktoś wie do kogo należy się
    zwrócić - słyszałam że bezpośrednio do Kurii w Warszawie, czy to prawda?
  • tout_petit_ange 29.11.05, 20:20
    Jaki to palący problem, nawet trudno było przypuszczać...
    Też się skonsultuję, dzięki za linki... :-)
  • matka102 30.11.05, 08:56
    do Ks. Mirosława
    opisywany tu problem wzbudził moje ogromne zainteresowanie, gdyż mój syn
    znajduje się w podobnej sytuacji. Jest w drugim związku niesakramentalnym, z
    którego zrodziło się dwoje dzieci, z których drugie, z pododu
    niesakramentalności związku , nie jest jeszcze ochrzczone (odmowa proboszcza).
    Z tego co się zorientowałam z tej dyskusji to istnieje możliwość zwrócenia się
    do biskupa o rozwód pierwszego małżeństwa. O ile to możliwe, to bardzo proszę
    Księdza o przesłanie na moją pocztę swojego chociażby telefonu, abym mogła
    porozmawiać z księdzem o tej sprawie i o sprawie chrztu mojego wnuka. Z góry
    dziękuję
  • zwierz.alpuhary 30.11.05, 15:01
    ale szlag mnie trafia jak to czytam:

    zrodziło się dwoje dzieci, z których drugie, z pododu
    > niesakramentalności związku , nie jest jeszcze ochrzczone (odmowa proboszcza).

    przecież to jest jakaś bzdura, jak to jest możliwe? Jakim prawem, co ten
    proboszcz sobie myśli?
    --
    dziennik prowincjonalny
  • pruszkowianin 01.12.05, 09:14
    podzielam Twoje oburzenie, słyszałem o takich przypadkach, ale byłem
    przekonany, ze to jakies bujdy. W mojej parafii proboszcz nie wymierza takich
    kar
  • zwierz.alpuhary 01.12.05, 09:48
    odmowa ochrzczenia dziecka wydaje mi się czymś nieprawdopodobnym, mam jakieś
    takie dziwne przeczucie, że tu chodzi o kasę czyli tzw. "co łaska"
    --
    Europa mniej znana
  • erleusortok 01.12.05, 09:45
    Jeśli chodzi przede wszystkim o ochrzczenie dziecka, to może nie trzeba aż unieważniania małżeństwa, a wystarczy poszukać księdza, który dziecko ochrzci. Nie wiem, na ile jest to formalnie możliwe, ale tu jest lista "duszpasterstw dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych":
    www.ufaj.net/pl/content/view/44/34/
    --
    Pruszków: zdjęcia i panorama
  • kacper120 01.12.05, 10:55
    oczywiście,ze odmowa chrztu dziecka nie ma nic wspólnego ze stwierdzeniem
    nieważności poprzedniego małżeństwa, ale jest konsekwencją pożycia w drugim
    związku. Spotkałem się osobiście z podobną sytuacją. U mnie zakończyła się
    pozytywnie (bez co łaska), ale wielebny musiał dać nam naukę umoralniającą na
    temat pożycia w grzechu
  • zwierz.alpuhary 02.12.05, 08:15
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3044078.html
    Nieochrzczone dzieci trafiają do nieba
    Katarzyna Wiśniewska 02-12-2005, ostatnia aktualizacja 01-12-2005 23:06

    Nieochrzczone dzieci trafiają do nieba - stwierdzili teologowie. Teraz papież
    zadecyduje o zmianie doktryny Kościoła, zgodnie z którą dzieci zmarłe przed
    chrztem nie mają pełnych szans na zbawienie

    Kwestią czyśćca zajęła się Międzynarodowa Komisja Teologiczna działająca w
    ramach Kongregacji Nauki Wiary. 30 teologów obraduje właśnie w Watykanie.
    Wczoraj przyjął ich Benedykt XVI. Dziś teologowie będą obradować dalej.
    Zasugerują papieżowi, aby wyeliminował z nauczania Kościoła surową hipotezę
    dotyczącą pośmiertnego losu nieochrzczonych dzieci (o dziecku - zgodnie z myślą
    Kościoła - mówimy od chwili poczęcia). Kościół, choć obecnie raczej nie
    wypowiada się na ten temat, utrzymuje, że nie zasługują one ani na niebo, ani na
    piekło. Gdzie zatem trafiają? W średniowieczu ukuto w tym celu specjalny termin
    - limbus puerorum (tłumaczone jako otchłań lub zatoka dzieci) - czwarty stan
    poza niebem, czyśćcem i piekłem.

    Sekretarz Komisji o. Luis Ladaria w rozmowie z katolicką agencją informacyjną
    ZENIT podkreślił, że problem będzie rozpatrzony na nowo "w świetle boskiego
    miłosierdzia". - Doktryna otchłani to historyczna próba znalezienia miejsca dla
    dzieci, które zmarły, nie zaznawszy łaski chrztu. Warto jednak przestudiować to
    zagadnienie w perspektywie Bożego pragnienia zbawienia wszystkich i wyjątkowego
    pośrednictwa Jezusa Chrystusa - powiedział o. Ladaria.

    Siedem miesięcy przed swoją śmiercią Jan Paweł II zwrócił się do Komisji
    Teologicznej, prosząc, by wypracowała w tej sprawie "bardziej spójne i oświecone
    stanowisko". Zmarły Papież wielokrotnie wyrażał też przekonanie, że dzieci
    zmarłe w wyniku aborcji (a więc i nieochrzczone) teraz "żyją w Bogu".

    Ale w przeszłości Kościół nie obchodził się najlepiej z dziećmi zmarłymi przed
    chrztem. Nie mogły być chowane na katolickich cmentarzach, a w pogrzebie nie
    uczestniczył ksiądz. Drastyczne wizje snuli teologowie. Św. Augustyn głosił, że
    będą ukarane "wiecznym ogniem", ponieważ "zetknęły się przez swój brud z
    grzechem pierworodnym".

    Obecnie Kościół jest bardziej wyrozumiały: zmarłe bez chrztu dzieci grzebane są
    na cmentarzach, a katechizm pozwala "mieć nadzieję, że istnieje dla nich jakaś
    droga zbawienia".

    W XX wieku najbardziej autorytatywnie wypowiadał się na ten temat papież Pius X:
    - Takie dzieci idą do otchłani, gdzie nie mogą cieszyć się Bogiem, ale nie
    doznają też cierpień. Ponieważ są skażone grzechem pierworodnym, nie zasługują
    na raj, ale nie zasługują także na piekło czy czyściec - stwierdził w 1905 r.

    Obecnie teologowie uważają, że przyczyną wczesnej śmierci dzieci są najczęściej
    zagrożenia cywilizacyjne, co powinno mieć wpływ na zmianę nauczania Kościoła o
    zbawieniu nieochrzczonych. - Musimy wziąć pod uwagę fakt, że wiele niewinnych
    dzieci padło ofiarą nowoczesnych form zła, np. panoszącego się w świecie głodu.
    Liczne choroby biorą się ze społecznego nieładu, jego konsekwencją jest też
    aborcja - mówił w wywiadzie dla "La Stampa" szwajcarski kardynał Georges
    Cottier, były teolog Domu Papieskiego. John Haldane, filozof i konsultor
    Papieskiej Rady ds. Kultury, nazwał z kolei ideę otchłani "średniowiecznym
    kuriozum", wypaczającym wizerunek Boga. Wydaje się, że sam Benedykt XVI także
    będzie zmianom sprzyjał . - Otchłań nigdy nie została zdefiniowana jako prawda
    wiary. Osobiście, jako teolog, a nie szef Kongregacji, chętnie zarzuciłbym
    teorię, która jest tylko teologiczną hipotezą - wyznał w 1984 r. kard. Joseph
    Ratzinger.
    --
    Europa mniej znana
  • bohdan21 02.12.05, 11:09
    Mam pytanie. Dostałem parę dni temu wezwanie do stawienia się w Sądzie
    Metropolitalnym w W-wie w sprawie własnej (była żona wniosła tam sprawę).
    Czy muszę się tam stawić? Czy nie spotkają mnie żadne sankcje od strony organów
    państwowych, jeżeli całą sprawę "oleję". Mam te wątpliwości, bo nie jestem
    osobą wierzącą i nie jestem zainteresowany rozwodem kościelnym , ale słyszałem,
    że kwestie sądów kościelnych w jakiś sposób rozwiązało porozumienie
    konkordatowe?
  • ks.mirek 02.12.05, 11:28
    Konkordat nie zajmuje sie tematyką sądownictwa kościelnego (oprócz tego że sądy
    te maja zagwarantowana swobodę działania) w kontekście współdziałania z
    aparatem państwowym. Nie martw się - Policja nie będzie cię nękała w tej
    sprawie. Natomiast chciałem dodać, że Twoje stawiennictwo w Sądzie nie jest
    bezwzględnie niezbędne do ropatrywania sprawy. Jednakże pomimo tego, iz w tym
    momencie nie jesteś zainteresowany tą sprawą, to jednak przemyśl to ponownie.
    Nikt nie potrafi przewidziec przyszłości
  • donek21 03.12.05, 08:58
    jak to jest możliwe, aby proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa, mógł się
    odbywać bez udziału jenej ze stron, nie rozumiem?
  • ks.mirek 05.12.05, 09:43
    donek21 napisał:

    > jak to jest możliwe, aby proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa, mógł
    się
    >
    > odbywać bez udziału jenej ze stron, nie rozumiem?
    Jest to rozwiązanie zgodne z Kodeksem Prawa Kanonicznego. Wynika ono z faktu,
    że władzy KOścielnej podlega się dobrowolnie, nie ma możliwości (i całe
    szczęście) stosować jakiegokolwiek przymusu, jak i z faktu, że jurysdykcja
    Sądów Biskupich rozciąga się tylko na członków Kościoła. NIe podlegaja mu osoby
    pozostające poza Kościołem, chociażby uczestniczyły w zawarciu swojego
    małżeństwa (ze względu na wierzącego małżonka) w uroczystości zaślubin w
    Kościele. Tym osobom nie musi zależeć na wyroku Sądów Kościelnych i trzeba to
    uszanować. Z drugiej strony nie można pozostawiać strony katolickiej bez
    możliwości dochodzenia swoich praw. Stąd takie rozwiązanie - tym bardziej
    możliwe, ze w Kościele nie ma rozwodów, a jest jedynie stwierdzenie faktycznego
    stanu prawnego odnośnie małżeństw (wola małżonków nie ma tu znaczenia).
    Małżonkowie mogą oczywiście uważnić swoje małżeństwo, ale to juz inny temat.
    Cieszę się z zainteresowaniem tym tematem - serdecznie pozdrawiam
  • donek21 06.12.05, 09:45
    dziękuję za odpowiedź, ale mimo wszystko nie widzę żadnej logiki w takim
    rozwiązaniu
  • erleusortok 06.12.05, 10:27
    Moim zdaniem to rozwiązanie ma jednak trochę sensu. Jeśli ktoś np. zrezygnował z wiary i Kościoła, i w związku z tym uważa swój ślub kościelny za nieważny, to w życiu się nie stawi na takim 'procesie'. W takiej sytuacji druga osoba byłaby cały czas formalnie związana ślubem z kimś, kto na tenże ślub już dawno się wypiął.
    Uważam oczywiście, że z wszelkiego rodzaju zaocznym rozpatrywaniem spraw trzeba baaaardzo uważać, ale taka ostateczna ścieżka musi istnieć.

    --
    Pruszków: zdjęcia i panorama
  • witecki31 12.12.05, 13:16
    czy ktoś wie, jaki jest adres sądu dla diecezji warszawsko-praskiej, proszę o
    info ma pocztę, z góry dziękuję
  • arlettabolesta 23.02.19, 14:48
    Nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa zapraszam również na mój blog
    dr Arletta Bolesta
    adwokat kościelny
  • donek102 26.02.19, 09:29
    W Pruszkowie działa dr Rafał Wójcicki, świetny kanonista, uprzejmy człowiek, skuteczny prawnik. Często porad udziela gratisowo, w ramach działalności jego stowarzyszenia "Towarzystwo Ponad Podziałami" (duzo reklam w internecie, łatwo znaleźć kontakt)
  • arlettabolesta 04.05.19, 08:53
    Podaję nowy link, pod którym znajduje się mój blog nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa:
    rozwody-koscielne.eu/
    dr Arletta Bolesta
    adwokat kościelny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka