Dodaj do ulubionych

rozrastający się Pruszków a rodowici mieszkańcy

01.04.08, 09:21
kurcze, ostatnio cały czas prześladuje mnie myśli jak to moje
rodzinne miasto powiększa się w liczbie mieszkańców a niestety
powierzchniowo nie:(
Zawsze było to dla mnie małe miasteczko, gdzie przynajmniej w
obrębie osiedla wszyscy się znali a teraz?hmm no coż...właśnie
przeprowadziłam się na nowe osiedle w Pruszkowie. W dzieciństwie raz
się przeprowadzałam z jednego osiedla na drugie i byłam
przyzwyczajona, że wszystkich sąsiadów się znało, ludzie byli jacyś
bardziej sympatyczni. A teraz mieszkam od 3 miesięcy na nowym
osiedlu i prawie nikogo nie znam. Każdy jakiś niezainteresowany
otoczeniem i tym co się w około niego dzieje.
Ponadto te korki i tłumy w sklepach, trochę jak za komuny jak stałam
w długiej kolejce bo cukier rzucili:)
Wkurzają mnie napływowi mieszkańcy, którzy przeprowadzają się do
Pruszkowa i trąbią wszem i w obec jaki to Pruszków szary, brzydki i
nudny ale kupili mieszkanie bo taniej niż w Warszawie. Trzeba było
Tarchomin wybrać, tam dużo się dzieje a nie teraz narzekać i psuć
opinię miasta.
Nie sądziłam, że kiedyś tak stwierdzę ale patriotyzm chyba mi się
włącza:)
Edytor zaawansowany
  • orchidka77 01.04.08, 11:27
    Pamiętaj, że to własnie dzięki tym nowym napływowym mieszkańcom i po częsci ich podatkom urząd miasta stać było np. na remont Kraszewskiego...
    --
    www.fundacjakot.pl/content/view/98/50/

    "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein
  • adek60 01.04.08, 14:13
    Ja tam wszystkim znajomym oznajmiam, że w Pruszkowie jest git.
    Mieszkam tu ponad 3 lata i zdania nie zmieniam.
  • xxx-99 01.04.08, 14:29
    orchidka77 napisała:

    > Pamiętaj, że to własnie dzięki tym nowym napływowym mieszkańcom i
    po częsci ich
    > podatkom urząd miasta stać było np. na remont Kraszewskiego...

    w przeciwieństwie do wielu "starych"
  • orchidka77 02.04.08, 16:38
    xxx-99 napisał:

    > orchidka77 napisała:
    >
    > > Pamiętaj, że to własnie dzięki tym nowym napływowym mieszkańcom i
    > po częsci ich
    > > podatkom urząd miasta stać było np. na remont Kraszewskiego...
    >
    > w przeciwieństwie do wielu "starych"

    Przeczytaj jeszcze raz dokłednie to do czego pijesz... kluczowe znaczenie ma zwrot "po części":)

    --
    www.fundacjakot.pl/content/view/98/50/

    "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein
  • wfe416n 01.04.08, 14:27
    starzy - nowi
    rodowici - napływowi,
    ważne aby wesoło było i wszyscy czuli się jak "u siebie".

    --
    Niektóre sprawy trzeba widzieć z przymrużeniem oka, jednak to drugie warto wtedy mieć szeroko otwarte.
  • monika3411 01.04.08, 14:53
    Świetnie powiedziane wfe416n :-)
    --
    STANIKOMANIA
    Lobby_Biuściastych
  • ewka2266 18.04.08, 13:08
    Oby nie trafić na brudasów ;(
  • alabama8 01.04.08, 15:28
    No cóż, nie da się ukryc że kiedy przeprowadzałam się do Pruszkowa 5-
    6 lat temu to było tu szaro, buro i straszno. Ale miasto się powoli
    zmienia, w moim ploku odnowiono boczną elewację, jest nowa kostka
    chodnikowa więc już nie muszę pływac żeby dotrzec do domu. Place
    zabaw powoli się zmieniają, pojawiają się nowe inwestycje, basen,
    lodowisko ... rzeczywiscie można by narzekac że w Warszawie to było
    lepiej czy ładnej, czy fajniej - ale to my mieszkańcy tworzymy
    miasto i to od nas zależy jak ono wygląda. Czy jak
    brudny "obkupkany" śmietnik z papierami na ulicach, czy w miarę
    zadbany czysty zakątek.
  • borekt 01.04.08, 15:34
    maggie801 napisała:


    > Wkurzają mnie napływowi mieszkańcy, którzy przeprowadzają się do
    > Pruszkowa i trąbią wszem i w obec jaki to Pruszków szary, brzydki i
    > nudny ale kupili mieszkanie bo taniej niż w Warszawie.

    No bo tak faktycznie jest ;)
    Niestety różne sytuacje życiowe rzucają ludźmi po kraju.
    Zgodnie z tym co pisałaś względy ekonomiczne często są decydujące i nie ma się
    co oszukiwać.
    Mieszkam w Pruszkowie od 9 lat i widzę, że coś się zmienia, ale mogłoby się
    zmieniać dużo szybciej gdyby nie pewne układy i zależności. Przez te dziewięć
    lat w jakimś stopniu oczywiście związałem się z tym miastem. Dlatego też jeżeli
    już marudzę, że Pruszków jest brzydki to dlatego, że nad tym ubolewam, mieszkam
    tu i zależy mi na tym aby Pruszków był ładnym miastem, w którym jest gdzie wyjść
    na kawę, jest miastem znakomicie skomunikowanym z Warszawą, gdzie chodniki i
    trawniki nie są toaletą dla zwierząt mieszkańców Pruszkowa (starych i nowych), itd.


    > Trzeba było Tarchomin wybrać, tam dużo się dzieje a nie teraz narzekać i psuć
    opinię miasta.

    Po pierwsze wybór Tarchomina kiedyś nie wchodził w grę ponieważ różnica w cenach
    pomiędzy Pruszkowem a Tarchominem była sporo większa. A po drugie to wydaje mi
    się, że opinia o Pruszkowie była tak zła, że nie wiem czy dałoby się jeszcze
    bardziej ją zepsuć ;-)

    > Nie sądziłam, że kiedyś tak stwierdzę ale patriotyzm chyba mi się
    > włącza:)

    Chyba włącza Ci się brak tolerancji, a nie patriotyzm. Ale nazywaj to jak chcesz.
  • sqz 01.04.08, 16:35
    Ano tak z wiekiem sie robi że patriotyzm lokalny coraz bardziej z
    nas wychodzi. Jest jedna zasadnicza różnica między tymi co mieszkaja
    w Pruszkowie od zawsze i tzw. napływowymi. Tak mi sie przynajmniej
    zdaje. Polega na tym że człowiek mieszkający w tym mieście od
    urodzenia zawsze bezie uważał że Pruszkó jest naj... naj .. naj..
    Można widzieć jego wady ale zawsze najmilej wspominamy miejsca w
    których dokonywały sie nasze życiowe przełomy. Tutaj zawieraliśmy
    pierwsze przyjaźnie, tutaj rózne rzeczy robiło sie poraz pierwszy.
    Nie oceniam mieszkańców Pruszkowa bo długości zamieszkiwania w
    naszym prześlicznym misteczku. Ale dla mnie coby sie w tym
    miasteczku nie dziaało to jest to poprostu moje miasto, które zawsze
    bedzie naj naj naj. Pomimo jego wielu wad. A ludzie napływowi też są
    potrzebni bo oni szybciej i łatwiej dostrzegają to czego tubylcy nie
    dostrzegli albo na co już przestali zwracać uwage. Mam więc nadzieje
    ze i jednym i drugim bedzie sie w Pruszkowie dobrze mieszkało.
  • szawel77 01.04.08, 17:23
    Nowi mieszkańcy często szukają swojej nowej małej ojczyzny. Nawet
    Ci, których przywiała tu koniecznosć ekonomiczna (ceny mieszkań).

    Nowi mieszkańcy wnoszą energię. Ich lokalny patriotyzm może być nie
    mniejszy od tych zasiedziałych.
    Są nowi, więc jeszcze nie zdążyli się zniechecić, jeszcze nie
    poddali się marazmowi, nie są świadomi tutejszych układów i
    układzików. Jeszcze im się chce coś zrobić.

    I tu apel do "starych" Pruszkowian - nie twórzcie niepotrzebnych
    linii podziałów lecz wykorzystajcie energię "nowych".
    Razem można coś zrobić. To nasze wspólne miasto.

    --
    www.forumpruszkow.fora.pl/
  • zerozeroseven 01.04.08, 18:14
    Czyli jednak Kaczyńscy mieli rację. Układzik, a nawet układ
    istnieje. Jak to dobrze jednak, że nowi mieszkańcy wykryją ten
    spisek i teraz z energią go rozbiją i wprowadzą swoje porządki.
    Ufff. Odetchnąłem z ulgą.. :D

    A tak na poważnie to "nowi" niczym się dla mnie nie różnią od
    "starych". Po czym ich rozróżniacie ???

    --
    WaypointGame
  • mysza63 01.04.08, 18:33
    Pamiętam jak się budowało osiedle Staszica, też były takie gadki, że to bloki dla obcych, nowych .... ci wczorajsi nowi są już dziś starymi pruszkowiakami;-)))
    Jestem rodowitą pruszkowianką ale cieszę się, że napływa do naszego miasta coraz więcej nowych ludzi bo właśnie dzięki temu miasto się rozrasta ... większy popyt na nowe sklepy, kafejki i inne takie tam rozrywki

    Kto wie jaki procent rodowitych warszawiaków mieszka dziś w stolycy jak mawiała babcia mojego męża
    --
    kobiety są mistrzyniami adaptacji
  • monika3411 01.04.08, 21:09
    Ponoć to "twartde" L to cecha prawdziwych warszawiaków. Mój śp
    Dziadek też to miał. W skrzynce był lYst, z drzew spadały lYście
    etc. :-)
    --
    STANIKOMANIA
    Lobby_Biuściastych
  • zwierz.alpuhary 01.04.08, 18:39
    ... po tym, że nie wiedzą, co to jest "Manhattan", gdzie był "Marriot" a gdzie "Brodłej". I że nie chodzili na gofry do pasażu na Kościuszki ani przy WKD. I może nawet nigdy nie widzieli Porcelitu ani budowy osiedla na którym mieszkają [to akurat niektórzy]:-)
    Podziały na nowych i starych rzeczywiście są idiotyczne, chociaż mi szczerze mówiąc Pruszków coraz mniej się podoba. Jak przyjeżdżam, to już nie czuję się jak u siebie.
    --
    "Just re-member that you're standing on a planet that's evolving and revolving at nine-hundred miles an hour"
  • zerozeroseven 01.04.08, 19:32
    No tak, ale tak naprawdę dla każdego Pruszków znaczy trochę coś
    innego. Z innymi emocjami się wiąże i w innym kontekście jest
    osadzony. Są ludzie mieszkający w Pruszkowie od dziesiątek lat,
    którzy niewiele wiedzą, ani o jego historii, ani o topografii, a
    samo miasto jest im obojętne lub uczucia wobec niego są letnie. Są
    też tacy, którzy nigdy mieszkańcami naszego miasta nie byli, albo
    byli krótko, ale poruszają się po nim i jego dziejach doskonale, i
    podlegają silnym emocjom z nim związanym. Z tego wniosek, że ten
    podział nie przebiega wcale, albo nie tylko, według liczby lat
    spędzonych w Pruszkowie, ale według stosunku do miasta i relacji w
    jakie z miastem człowiek wchodzi.

    Osobiście mam cały czas wrażenie, że otoczenie okrada mnie z moich
    wspomnień i znika to, co dobrze znałem i kochałem. Jabłonka z ogrodu
    moich dziadków, na którą się wdrapywałem, i z której jadłem jabłka,
    do dzisiaj stoi na wpół uschnięta na jednym z pruszkowskich osiedli
    bloków. Jednak zupełnie się tym nie przejmuję, bo ja rozumiem, że
    wszystko się zmienia. Dzisiejszy Pruszków jest inny niż wczorajszy,
    a jutrzejszy inny niż dzisiejszy. Wszystko płynie. Tylko nasze
    wspomnienia stoją w miejscu.

    :)

    --
    WAYPOINTRACE
  • figa33 02.04.08, 16:58
    Ja Pruszkowianką co prawda nie jestem, ani starą, ani nową,
    aczkolwiek coś mnie z tym miastem jednak łączy, moja Babcia
    pochodziłaz Pruszkowa , tu się urodziła, wychowywała i tu na
    cmentarzu leży moja prababcia. Mój pradziadek pracował w fabryce
    ołówków, przy której ostatnio o mało nie kupiłam mieszkania (tory
    kolejowe niestety przeważyły na "nie" :(
    Urodziłam się w Warszawie, podobnie jak moi rodzice i z Warszawą
    związana jestem od ponad 30 lat. I prawdę mówiąc, też mogłyby
    mnie "wkurzać" te pielgrzymki za chlebem napływające nie tylko z
    okolic, a z całej Polski. Ale nie wkurzają, już się uodporniłam i
    wiem że czasem nie ma innego wyjscia.
    Natomiast mieszkanie w Pruszkowie rozważam ze względów ekonomicznych
    i dodam od razu, że Pruszków, choć prawie go nie znam, urzekł mnie w
    pewnym sensie od pierwszego wejrzenia. Wiele nazw jest mi tu wciąż
    obcych, podobnie jak ulic i miejsc. Ale ze wszystkich miasteczek
    okalających Warszawę, właśnie Pruszków spodobał mi się od razu i
    najbardziej. Park macie super ! I pewnie nie tylko :)
    Problem tylko w tym, że wciąż nie udało mi się znaleźć tzw
    mieszkania idealnego, a te, które mi się podobają, ceny mają
    warszawskie.. :(
    Ale nie poddaję się i mam nadzieje, że jesli w końcu zdecyduję sie
    na mieszkanie poza granicami Warszawy (ale za to jak blisko!:) to
    będzie to właśnie Pruszków. Jestem pewna, że go w przyszłości
    polubię :)
  • seez 10.04.08, 21:46
    Polecam! Ja się zdecydowałem w zeszłym roku. Mieszkam na Lipowej tuż przy stacji WKD. W centrum jestem szybciej niż gdy mieszkałem na Yelonkach i w Ursusie. Park jest super. Bliziutko do Janek na zakupy. Kraszewskiego odremontowano zaraz na moje wprowadzenie. Jest super tylko kiedy będzie remont elewacji w starych budynkach?
  • zwierz.alpuhary 10.04.08, 23:28
    Jest super tylko kiedy będzie remont elewacji w starych
    > budynkach?

    hmm, jakby ci to powiedzieć... Może wtedy, kiedy Pruszków będzie miał obwodnicę albo połączenie ZTM z Warszawą. Albo chociaż dostęp do morza?;)
    --
    "Piva di Varca, ora pro nobis"
    papież Klemens VIII
  • leo48 01.04.08, 19:32
    Proponowałbym rozpisać jakiś plebiscyt lub referendum, w wyniku
    którego demokratycznie określimy wielkość stażu, jaki z nowego
    uczyni starego Pruszkowiaka. Można dawać odpowiednie certyfikaty,
    oczywiście na ozdobnym blankiecie i uroczyście wręczane..

    Niektóre rzeczy starzeją się szybciej niż inne, np dzisiejsza gazeta
    już jutro będzie wczorajsza.
  • monika3411 01.04.08, 21:18
    A ja w swoim malutkim miasteczku, prawie dwa razy mniejszym od
    Pruszkowa, zawsze czuję się fantastycznie. To tam 10 lat temu,
    przenosząc się do Pruszkowa, zostawiłam swoje miejsca, wspomnienia,
    szczenięce lata. Inną sprawą jest, że po kilku dniach pobytu na
    starych śmieciach, ciągnie mnie do mojego - nie mojego Pruszkowa.
    Mimo, że wciąż mylę "duży" Manhattan z "małym", że do niedawna
    myliłam ulice Armii Krajowej i Powstańców, że wiele miejsc znam
    tylko z opowieści męża (rodowitego Pruszkowianina) oraz jego
    rodziców. A czołg w sercu miasta zobaczyłam na zdjęciach pokazanych
    przez jedną z forumek :-)
    --
    STANIKOMANIA
    Lobby_Biuściastych
  • leo48 01.04.08, 22:15
    Takie ciągoty do korzeni zostaną Ci na zawsze. Znzm to z autopsji.
    Mimo że mieszkam w Pruszkowie już całe dziesiątki lat, zawsze
    chętnie jadę tam, gdzie się urodziłem i wychowałem, gdzie sfałdowany
    morenowy krajobraz jest tak odmienny od mazowieckich monotonnych
    równin. Brak mi tych lasów i jezior oraz rozlicznych reliktów
    przeszłości, przypominających o prapoczątkach naszych dziejów
    A miasteczko nie dwa a nawet trzy razy mniejsze od Pruszkowa.
    I dziwne, ale po tych latach i tu i tam czuję się "u siebie".
    Czy można powiedzieć, że stanowię swoistą odmianę dwupaszportowca ?
  • anna-w 02.04.08, 19:09
    jestem od urodzenia mieszkanką Pruszkowa tu się urodziłam i tu mieszkam tu
    skończyłam szkoły .,nie wyobrażam sobie żebym mogła gdzieś mieszkać poza moim
    miastem.cieszę się ze się zmienia i sprowadzają się nowe osoby i nie rozumiem
    tych co tworza jakieś podziały na starych i nowych mieszkańców .Miasto nam
    pięknieje i cieszmy śie.
  • plebejski_uciekinier 21.08.13, 21:41
    Ha! Ja widziałem bieżącą produkcję w Fabryce Porcelitu w Kronice Filmowej!
    Wyjątkowo zabawne to było... niezły szok przy porównaniu z "Jak to jest zrobione na Discovery" Inne czasy, inna technologia :)
  • mantra1 02.04.08, 19:25
    Opuściłam Warszawę rok temu, bo takie miałam widzimisię, nie powodowana
    względami ani natury ekonomicznej, ani rodzinnej. Po prostu zamarzyło mi się, by
    zamieszkać tam, gdzie ciszej, spokojniej i mniej spalinowo (na Mokotowie
    mieszkałam na parterze z widokiem na Al. Niepodległości).
    Wybrałam Pruszków ze względu na niewielką odległość od stolycy, gdzie mam mamę,
    rodzinę i przyjaciół i gdzie pracuje mój chłop. Wybrałam Tworki, bo sama pracuję
    w domu i zdecydowanie wolę to robić słuchając ciszy, czy śpiewu ptaszków, niż
    ryku motocykli bez tłumików, pisku hamulców, czy jednostajnego szumu samochodów
    jadących w deszczu.
    I chociaż mieszkam tu zaledwie od roku, a przy Alejach mieszkałam prawie 14 lat,
    w przeciwieństwie do autorki wątku tu czuję się znacznie mniej anonimowo. Znam
    wszystkich sąsiadów z mojej uliczki, z niektórymi już od dawna jestem "na ty",
    nie ma problemu z zostawieniem kluczy do furtki, gdy mają przyjść fachowcy
    naprawiać dach, korespondencji, gdy rzadko tu obecny listonosz nie zastanie
    kogoś w domu, czy zaparkowaniem samochodów ich gości na naszej posesji i
    odwrotnie (uliczka jest wąziutka). W okolicznych sklepikach też już nas wszyscy
    znają, zostawią gazetę, odłożą świeże bułki, gdy w sobotę chcemy dłużej pospać,
    skontaktują z dziadkiem, co kosi okoliczne ogródki, czy z fachowcem od gazrurek,
    a przy okazji opowiedzą, kto umarł, kto w ciąży, kto chory, a kto wywalił żonę z
    domu i wziął sobie kochankę :-) W Warszawie, chociaż nie mieszkałam na żadnym
    blokowisku, a w niedużym czteropiętrowym budynku nawet nie znałam z widzenia
    wszystkich sąsiadów, nie mówiąc o jakiejkolwiek sąsiedzkiej pomocy, czy życiu
    towarzyskim. Kłanialiśmy się sobie uprzejmie i spotykaliśmy tylko na zebraniach
    naszej jednoblokowej spółdzielni.
    Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem patriotką lokalną, bo to raczej sentyment
    i fajne wspomnienia sprawiają, że lubię stary Mokotów, gdzie spędziłam
    dzieciństwo i młodość. Lubiłabym i ten nowszy, z którego uciekłam do Pruszkowa,
    gdyby nie ta jego wybujała "wielkomiejskość". Nie mogę powiedzieć, czy lubię
    Pruszków, bo jeszcze nie czuję się związana z tym miastem i jeżdżę tam głównie,
    by załatwiać jakieś sprawy w urzędach. Chociaż ostatnio, gdy po wizycie u
    "mojej" fryzjerki (tak! mam już w Pruszkowie swoją fryzjerkę!) poszłam do
    biblioteki, a potem na ławeczce przy fontannie na chwilę wystawiłam nos do
    słońca poczułam się przez chwilę całkiem fajnie, jak u siebie. Lubię natomiast
    Tworki, swoją uliczkę, sąsiadów, tę wiejsko-wakacyjną atmosferę wokół i nawet od
    czasu do czasu ploty z panią ze sklepu przy wystawionej przed drzwi popielniczce
    :-))
    --
    Zastanawiam się nad nową sygnaturką...
  • pawel.84 02.04.08, 23:22
    Odnośnie rozrastającego się Pruszkowa- ciekawostka z której niewielu
    z nas zdaje sobie sprawę. Pisząc ostatnio pracę i przedstawiając tam
    krótką charakterystykę naszego miasta wyliczyłem, że Pruszków jest 5
    co do wielkości (ze względu na liczbę mieszkańców) miastem
    województwa mazowieckiego (po Warszawie, Radomiu, Płocku i Siedlcach
    wyprzedzając Ciechanów i Ostrołękę).
  • bartosz.brzezinski 02.04.08, 23:45
    Ja opusciłem Warszawę 2 lata temu. I mam podobne przemyślenia jak mantra. Co z
    tego że ze 4 pokolenia wstecz mogę udokumentować że jestem z W-wy, jak
    mieszkałem w bloku w którym jak to mówią "ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w
    dupę". Wyniosłem się bo moja TŻ jest z Pruszkowa :). I też jest niezły fan jak
    "baby z magla" mówią kto pijak i złodziej, bo każdy pijak to złodziej :)). Ale
    jest fajnie, miło, cicho. Może to fakt że mieszkam w Malichach, a to osiedle
    nieprzelotowe. Czyli trzeba chcieć żeby tam trafić.

    A, i też już mam od dzisiaj swoją pruszkowską fryzjerkę :) Tyle że nie muszę
    chodzić, na co i tak nigdy nie mam czasu, tylko ona przychodzi do mnie.
    Zajefajny układ :)

    Co do czucia się warszawiakiem, czy pruszkowiakiem... dziś w gazecie
    przeczytałem: Krowa jak mieszka w stajni nie stanie się koniem. Ja staram się
    wnosić coś pozytywnego do lokalnej społeczności. Wszystkie sprawy i sprawki
    załatwiam w Pruszkowie, czy to klucz dorobię, czy opony zmienię, czy ksero
    pyknę. Po to żeby te punkty nadal istniały "pod reką".

    --
    Pozdrawiam wszystkie koniki i krówki ;),
    Brzoza.
  • seez 10.04.08, 21:55
    Zgadzam się Bartoszem i Mantrą. Choć sam mieszkam teraz w bloku w Pruszkowie
    niedaleko WKD to jednak atmosfera (te małe sklepiki...) jest zupełnie inna niż w
    blokowiskach w Warszawie. Powietrze lepsze i cisza i spokój. Przez ten rok ani
    na moment nie żałowałem decyzji przeprowadzki do Pruszkowa.
  • orchidka77 03.04.08, 11:34
    mantra1 napisała:
    [...]w przeciwieństwie do autorki wątku tu czuję się znacznie mniej anonimowo. Znam wszystkich sąsiadów z mojej uliczki, z niektórymi już od dawna jestem "na ty" [...]

    Ja mieszkam w Pruszkowie od ponad roku. I też wcale nie czuję się tu anonimowo... Mimo, że pracuje w takim systemie, że w Pruszkowie spedzam noce i weekendy, też znam już tu mnóstwo osób. No może nie wszystkich sąsiadów (jeszcze), ale jak idę na spacer w niedzielę to praktycznie zawsze spotykam kogoś znajomego.

    Mieszkanie kupiłam ze wzgledów ekonomiczno-dojazdowych, mimo że wszyscy warszawscy znajomi odradzali mi Pruszków "bo mafia" (większość z nich juz udało mi się przekonać, że mogą tu spokojnie przyjechać i nie skończą z nożem w brzuchu;)).
    Chyba więc nawet wykonałam trochę pozytywnej pracy PRowej na rzecz wizerunku Pruszkowa;)

    Zdecydowanie nie jest tak, że wszystko mi się tu podoba i jak mi sie nie podoba to próbuję to zmienić sama lub nakłonić do tego innych (tak jak we wszystkich innych miejscach, w których mieszkałam) i jestem przekonana, że to dobrze. Najgorsze to nie robić nic i popadać w narzekanie, marazm i defetyzm:/

    Podsumowując, mam wrażenie, że to jak się czuje w tym mieście i czy odbiera się je i jego mieszkańców jako przyjaznych i otwartych to tylko kwestia charakteru, nastawienia i odrobiny dobrej chęci do nawiązania kontaktu, a nie tego jak długo się tu mieszka:)

    --
    www.fundacjakot.pl/content/view/98/50/

    "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein
  • ignisdriver 03.04.08, 11:50
    dokładnie to samo miałem napisać - wszędzie są ludzie, którzy
    zamiast wziąść się do roboty, będą narzekać.
    Mieszkam tu prawie rok i jest OK (co nie znaczy, że perfekcyjnie).

    Z wielkim szacunkiem pozdrawiam wszystkich pozytywnie nastawionych
    do zycia !
  • xxx-99 03.04.08, 13:14
    Do mnie jednak bardziej przemawia podział na mieszkańców którzy
    płacą podatki w Pruszkowie i - nazwijmy to - beneficjentów. Tylko
    dzięki tej pierwszej grupie miasto może się rozwijać, budować nowe
    szkoły, kanalizację, czy remontować drogi.

    Inne podane podziały są ściemnianiem.
  • wfe416n 03.04.08, 13:59
    xxx-99 napisał:

    > Inne podane podziały są ściemnianiem.

    podziały są dobre, dlaczego? bo trzeba się jednoczyć i jest okazja do wspólnego spotkania i wypicia "kawy" co jest robione na spotkaniach forumowych.
    --
    Niektóre sprawy trzeba widzieć z przymrużeniem oka, jednak to drugie warto wtedy mieć szeroko otwarte.
  • leo48 03.04.08, 17:01
    xxx-99 zapewne nie pamięta czasów, kiedy z Pruszkowa znacznie mniej
    ludzi jeździło pracować w stolicy a raczej to do Pruszkowa
    dojeżdżano. Owi, jak to raczyłeś określić "beneficjenci" nie z
    własnej woli poszli na dojazdową tułaczkę i nie po to, by zostawiać
    podatki w Warszawie. To nie ich wina, że wichry transformacji
    zabrały im miejsca pracy.

    Jeśli zaś chodzi o budowę nowych szkół, to zauważ, że tendencja w
    skali kraju jest odwrotna i szkoły są masowo zamykane. Powód ? Te
    same wichry transformacji.
  • xxx-99 03.04.08, 17:57
    Leo, chodzi o miejsce zameldowania, a nie zatrudnienia. Pracując
    poza Pruszkowem, ale będąc w nim zameldowanym zostawiasz podatki w
    Pruszkowie. Jeśli mieszkasz tu i pracujesz, ale nie jesteś
    zameldowany, to do rozwoju miasta się nie przyczyniasz (tak jak bys
    mógł). Decyduje miejsce zameldowania, a nie zatrudnienia.
  • leo48 03.04.08, 18:26
    Muszę z niejakim zakłopotaniem przyznać, że nigdy nie zastanawiałem
    się, jak ten system podatkowy funkcjonuje. Nadal zresztą nie jestem
    przekonany, że mój podatek zasila miejsce zameldowania, choć z braku
    wiedzy na ten temat, nie będę się upierał.

    Dotąd sądziłem, i to by raczej do mnie przemawiało, że przynależny
    mi "meldunkowy" US służy jedynie temu, by moje wszystkie nitki
    zbiegały się w jednym punkcie,abym nie mógł fiskusa oszwabić.
    Bardziej logicznym nadal wydaje mi się pozostawanie podatku w tych
    miejscach, gdzie dochód jest tworzony a pracodawca ponosi wszelkie
    koszty utworzenia i funkcjonowania stanowiska pracy.

    Ale czy wszystko musi być logiczne ?
  • bartosz.brzezinski 03.04.08, 22:56
    leo48 napisał:

    > Muszę z niejakim zakłopotaniem przyznać, że nigdy nie zastanawiałem
    > się, jak ten system podatkowy funkcjonuje. Nadal zresztą nie jestem
    > przekonany, że mój podatek zasila miejsce zameldowania, choć z braku
    > wiedzy na ten temat, nie będę się upierał.

    Zaciekawiło mnie to, i poszperałem w necie. Jakaś część podatku dochodowego od
    osób fizycznych i prawnych trafia do gminy.

    Ja jako napływowiec_jedną_nogą, zasilam gminę W-wa Centrum, ale pocieszam się
    faktem, że zostawiam trochę swoich pieniędzy w firmach zarejestrowanych w
    Pruszkowie. No i wszystkie rachunki też bezpośrednio płacę do przedsiębiorstw
    pruszkowskich ;)
    --
    Pozdrawiam,
    Brzoza.
  • leo48 04.04.08, 06:03
    Tak też przypuszczałem. W praktyce wygląda to pewnie tak, że cała
    podatkowa kasa idzie do jednego worka (oczywiście bez dna) a potem
    według jakiegoś algorytmu jest rozdzielana między podmioty, z
    którymi podatnik jest związany pracą i właśnie zamieszkaniem.

    Zresztą oddanie całej forsy gminie przypisanej meldunkiem byłoby
    nielogiczne i niesprawiedliwe. Wielu ludzi ma z różnych względów
    meldunki fikcyjne. Przed laty z powodu administracyjnych absurdów,
    od których nie tak daleko odeszliśmy, sam miałem na pewien meldunek
    (stały} pod adresem, gdzie nigdy w życiu nie byłem.

    Mam to nawet udokumentowane w zachowanym na pamiątkę zielonym
    książeczkowym dowodzie osobistym, który jest prawdziwą skarbnicą
    wiedzy o mnie. Jest tam wymienone mnóstwo przydzielonych mi dóbr jak
    np żona, dziecko, prawo przekraczania granicy NRD, wydanie
    książeczki walutowej oraz kartek na buty. To były czasy...
  • sqz 04.04.08, 09:32
    Właśnie w związku z różnymi cudami , które ludziska wyczyniają w
    kwestii swojego miejsca zamieszkania, prawodawca ułatwił sobie
    życie i podatnik płaci podatki w miejscu swojego zameldowania z
    czego korzyści czerpie gmina. Część podatku dochodowoego od ludności
    przekazywana jest na konto gminy. Jest to idea słuszniejsza od tej w
    której placonoby podatki w gminie w ktorej jest się zatrudnionym. Sa
    w kraju gminy, które nie otrzymałyby praktycznie nic gdyby podatki
    płacone były w miejscu pracy. Dlatego też jest tak presja gmin by
    mieszkańcy meldowali sie w miejscu pobytu.Mieszkańcy niezameldowani
    generują koszty nie przynosząc zysku :)
  • radek_m2 04.04.08, 12:02
    Ale można złożyć nip-5 w miejscu zamieszkania, a nie zameldowania i podatek dzielony jest wg tego.

    Sam mając meldunek innego podwarszawskiego miasteczka podatki opłacam zarejestrowany w Pruszkowskim US
  • orchidka77 04.04.08, 11:08
    Jak mieszkasz w Pruszkowie (niezależnie od tego czy zameldowany czy nie) to i tak czy chcesz czy nie przyczyniasz sie do jego rozwoju np. kupując w pruszkowskich sklepach, korzystając z usługodawców pruszkowskich etc.
    --
    www.fundacjakot.pl/content/view/98/50/

    "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein
  • fush 11.04.08, 07:15
    Myślę, że rzadko kto z obecnych tu pamięta te czasy. Zjawisko migracji
    wahadłowych (do pracy i z powrotem) w przy przypadku Pruszkowa to nie jest
    wynalazek okresu posttransformacyjnego. Można śmiało o nim mówić już w latach
    70-tych.
  • sqh 17.04.08, 22:41
    maggie801 napisała:

    > Wkurzają mnie napływowi mieszkańcy, którzy przeprowadzają się do
    > Pruszkowa i trąbią wszem i w obec jaki to Pruszków szary, brzydki
    > i nudny

    Mnie zaś najbardziej irytują inwestorzy, którzy może i
    przekształcają nasze miasto w kolorowe, ładne i atrakcyjne, ale za
    to wykazują całkowitą ignorancję w dziedzinie lokalnej historii i
    tradycji. Dla większości z nich Pruszków to po prostu zapyziałe
    poprzemysłowe miasto bez zabytków i przeszłości.

    I nie mam tu nawet na myśli wyburzania historycznych budynków czy
    wycinania wiekowych drzew, ale kwiatki takie, jak słynne
    już "Jezioro Pruszkowskie", absurdalne nazwy inwestycji
    typu "Osiedle Górnik", tudzież spotkana w ostatnim numerze "WPR"
    reklama, zachęcająca do zakupu mieszkania koło "Parku Anielin -
    ulubionego miejsca spacerowiczów" - podczas gdy na zdjęciu widać
    Park Potulickich...

    --
    Widoczek z Podlasia
  • zwierz.alpuhary 18.04.08, 08:21
    o, to to, właśnie o to mi chodziło! Lepiej nie można było tego ująć:/
    --
    "A jakbyś tam znalazł 500 złotych, to przynieś do nas. A my dołożymy 108 i będziemy mieli na dezynfekcję"
  • stary_pawian 18.04.08, 11:05
    Witaj
    Urodziłem się i wychowałem w kwadracie Lipowa (ta stara), Kraszewskiego i Armii
    Krajowej ( d. 17 Stycznia ;) )
    To było osiedle ZOR (dla niewtajemniczonych Zakładowe Osiedle Robotnicze Z.M.
    im. 1 Maja d. Mechanicy).
    Swego czasu podobno "wypędzałem" ludzi z Pruszkowa.
    To jest MOJE miasto (jakkolwiek to brzmi).
    Nie mam absolutnie nic przeciw napływowym mieszkańcom, ale mam bardzo dużo (no
    zwyczajnie urwał mu nać przeciw inwestorom,którzy (tak jak napisał SQH))
    traktują Pruszków jak (przepraszam za wyrażenie) - dziwkę

    pozdrawiam
    pawian
  • zwierz.alpuhary 18.04.08, 11:29
    > Urodziłem się i wychowałem w kwadracie Lipowa (ta stara), Kraszewskiego i Armii
    > Krajowej ( d. 17 Stycznia ;) )
    > To było osiedle ZOR (dla niewtajemniczonych Zakładowe Osiedle Robotnicze Z.M.
    > im. 1 Maja d. Mechanicy).

    czyli inaczej mówiąc "bloki zorowskie". Zwierz witać sąsiada:)
    --
    "A jakbyś tam znalazł 500 złotych, to przynieś do nas. A my dołożymy 108 i będziemy mieli na dezynfekcję"
  • stary_pawian 18.04.08, 11:44
    Pawian witać Zwierza
    Witaj KRAJANIE ;)
  • stary_pawian 18.04.08, 12:35
    A największym nieszczęściem było to, że tuż obok, na Kraszewskiego była komenda
    MO. ;)
    Oj dostało się nieraz (wcale nie związane z polityką - zwyczajne, szczeniacki
    wygłupy) ale może byłem REPRESJONOWANY :)))))))))))))))))).
  • zwierz.alpuhary 18.04.08, 13:27
    jak ja tam mieszkałem, to chyba jeszcze nie mogłem podpadać pod żaden paragraf. Ale za to pamiętam jak był ten wyścig kolarski: Pokoju czy Tour de Mazovia, nie wiem jaki, to cała Lipowa była zastawiona milicyjnymi Starami tak, że się przejść po chodniku nie dało:)
    A teraz to nikt nawet nie wie, ze tam na rogu Kopernika i Lipowej był kiedyś kiosk ze Światem Młodych.
    --
    "Piva di Varca, ora pro nobis"
    papież Klemens VIII
  • sqz 18.04.08, 14:08
    Wyscig nazywał sie bodajże " kryterium uliczne o Puchar Ministra
    Obrony Narodowej" ale głowy nie dam sobie obciąć. Fantastyczne
    wydarzenie, na które schodzili sie prawie wszyscy Pruszkowianie :)
    Ciężko się było dopchać do miejsc widokowych. Jednym z lepszych była
    wieża czołgu ale czujni milicjanci zganiali profanujących zabytek ,
    więc często wchodziło sie do środka i przez wizjerki obserwowało co
    sie dzieje na zewnątrz:)
  • monika3411 18.04.08, 14:25
    Fajnie się ten wyścig nazywał :-)))
    --
    STANIKOMANIA
    Lobby_Biuściastych
  • wfe416n 18.04.08, 19:32
    sqz napisał:

    > Wyscig nazywał sie bodajże " kryterium uliczne o Puchar Ministra
    > Obrony Narodowej" ale głowy nie dam sobie obciąć.

    kryterium było dzień wcześniej w Warszawie ( niedziela ) w Pruszkowie ( poniedziałek ) był "rewanż" za MON tak sie mówiło na wyścig. Ciekawe było to że główne ulice miasta łącznie z Wojska Polskiego były zamknięte dla ruchu, korków nie było i miasto funkcjonowało.

    --
    Niektóre sprawy trzeba widzieć z przymrużeniem oka, jednak to drugie warto wtedy mieć szeroko otwarte.
  • fush 18.04.08, 19:46
    wfe416n napisał:

    > kryterium było dzień wcześniej w Warszawie ( niedziela ) w Pruszkowie ( poniedz
    > iałek ) był "rewanż" za MON tak sie mówiło na wyścig. Ciekawe było to że główne
    > ulice miasta łącznie z Wojska Polskiego były zamknięte dla ruchu, korków nie b
    > yło i miasto funkcjonowało.
    >
    i komu to przeszkadzało...
  • stary_pawian 18.04.08, 19:46
    zwierz.alpuhary napisał:

    > A teraz to nikt nawet nie wie, ze tam na rogu Kopernika i Lipowej był kiedyś
    ki osk ze Światem Młodych.


    Ul.Kopernika wtedy nie było.
    Tuż za komendą MO było schronisko dla psów, a dalej "ukochane Łąki" ze swoimi
    ptakami, komarami, "innym paskudztwem" i krą, na której na wiosnę można było
    popływać.
    Często kończyło się "zanurzeniem" i biegiem do domu.
    Takie te kry były wredne ;)
  • agentkaj30 23.04.08, 19:38
    uwielbiam Pruszków,przeniosłam się z samego centrum Wawy,za
    miłością....
    miłość się skończyła,ale sympatia do pruszkowa została
    nie chciałabym mieszkać w innym miejscu,znalazłam własne miejsce na
    ziemi
  • piotrjott12 21.08.13, 18:59
    Ja przeprowadzilem sie nie z Warszawy, a z samego Krakowa. Ciezko bylo sie przyzwyczaic (w Krakowie zostala Mama), ale znalazlem prace i chcialem wreszcie kupic mieszkanie. Przegladalem rozne oferty i fora, zawsze lepiej cos poczytac na ten temat w necie... Ostatecznie zdecydowalem sie na 2-pokojowe mieszkenie wlasnie we wspomnianym przez Ciebie Pruszkowie. Pomimo nieprzychylnych opinii wybralem Nowe Miasto Pruszkow, ktore wykonuje JanPul. Czytalem, ze mieli jakis problem z poprzednimi inwestycjami (chyba termin byl opozniony dosc mocno), ale ja nie mam zupelnie na co narzekac. Wszystko bylo tak, jak mialo byc, a mieszkania sa w doskonalym stanie, super wykonane. To dobre rozwiazanie dla tych, ktorzy pracuja i dojezdzaja. Cisza, spokoj :) Podsylam linka jak cos: www.janpul.pl
  • wfe416n 21.08.13, 19:36
    Myślisz że czeka 5 lat? Swoją reklama odgrzewasz kotleta.
    --
    Niektóre sprawy trzeba widzieć z przymrużeniem oka, jednak to drugie warto wtedy mieć szeroko otwarte.
  • eevita 24.04.08, 09:30
    Pruszków to szóste miasto, w którym mieszkam, więc, chcąc nie chcąc,
    porównuję je do innych miejsc pobytu. i musze powiedziec,że nie
    pamietam takich kontrastów nigdzie wcześniej..tzn całkiem
    przyjemnego i porządnego centrum ( mam na mysli ul. Prusa,
    kraszewskiego, okolice parku Potlickich etc. ) i bardzo zaniedbanych
    ( i przez to aż wyrafinowanych :))okolic np ul 3 maja, ze
    zrujnowanymi kamieniczkami z ledwo trzymającymi sie na zawiasach,
    albo i nie, drewnianymi drzwiczkami. Nie jestem emocjonalnie
    związana z tym miastem, ale podoba mi sie ten folklor, i, pomimo,że
    jestem napływowa, lubię ten jego małomiasteczkowy charakter,
    widoczny własnie w tych starych i odrapanych domach.:)
  • ele2013 22.08.13, 00:31
    Mam to szczęście, że jestem pruszkowianką od pokoleń. Doliczyłam się pięciu pokoleń mieszkających nad Utratą ze strony mamy (tata z powojennego importu). Niezależnie od krążących "po świecie" opinii o Pruszkowie nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej na stałe - przejściowo mieszkałam w Warszawie i poza granicami kraju. Tu czuję się u siebie, jak ktoś z forumowiczów napisał, z wieloma miejscami łączą się niezatarte wspomnienia. To, że w Pruszkowie osiedlają się nowe osoby zupełnie mi nie przeszkadza. Chciałabym, żeby im się tutaj dobrze mieszkało, żeby czuli się u siebie i byłoby fajnie, gdyby choć trochę poznali "dawny Pruszków" (wspomniany Manhattan, ul. Sztandary Pracy, czołg, lodziarnia Jankowskich, CBKO, 'żeberko', Metro, itp.). To, co mi przeszkadza, to niektóre inwestycje, które w bezwzględny sposób usuwają stare budynki bez próby ich renowacji. Wiem, prościej jest stare wyburzyć i na to miejsce postawić nowoczesny "klocek", ale myślę, że przynajmniej niektóre stare kamienice mogłyby (po remoncie) dalej służyć celom mieszkaniowym. Drugą rzeczą, która mi przeszkadza, to swoista degradacja, która dotknęła Pruszków wraz z transformacją - likwidacja przemysłu, kin, życia kulturalnego. O przemyśle nie będę się wypowiadać, ale brak chociażby jednego kina w tak dużym mieście to skandal (a były przecież trzy!). Życie kulturalne jakoś się powoli odradza - koncerty, kino letnie, odczyty, Muzeum Starożytnego Hutnictwa, Dulag ... Szkoda, że nie ma tego więcej. To co mnie cieszy to to, że jest co raz więcej miejsc gdzie można pójść na kawę.
  • czytelnikkk 22.08.13, 13:28
    Ludzi starych to jednak ciągnie do syfu, byle to był ten stary znany syf,

    Jak wspomnę pruszków z przed 10 lat i ten dzisiejszy to nie wiem za czym tęsknić, rozumiem że chyba nostalgia za młodością i poniedziałkowy dół skłania ludzi do pisania takich postów.
  • pustegatki 23.08.13, 00:15
    Raczej pierwszy kwietnia 2008 roku. To skłania do pisania takich rzeczy.

    A na marginesie, skąd ta pewność, że ludność napływowa nie jest rodowita? Może się tak zdarzyć że ktoś przybywa do Pruszkowa, bo iluś jego przodków - pradziadków czy prapradziadków, tu mieszkało. Czy rodowita ludność to tylko taka nieruchawa od wieków?
  • anubis76x 23.08.13, 09:34
    Czym się wg. was różni rodowita społeczność Pruszkowa od nie rodowitej ?
    Ja mam czasem wrażenie że ta napływowa jest trochę bardziej wychowana od tej rodowitej, wystarczy zostawić samochód na noc pod innym blokiem aby mieć na drugi dzień wizytę w zakładzie oponiarskim czy budzić się co drugi dzień w nocy gdy rodowita młodzież Pruszkowa urządza sobie libacje na ulicach i drze gęby.
    Ja Pruszków b. lubię i nie generalizujmy.
  • vandikia 14.09.13, 21:54
    anubis76x napisał:
    > Ja mam czasem wrażenie że ta napływowa jest trochę bardziej wychowana od tej rodowitej(...)
    > nie generalizujmy.


    nie no spoko, nie generalizujmy :D
  • vandikia 14.09.13, 21:52
    a ja w ogóle nie rozumiem tego podziału na rodowici mieszkańcy i napływowi - w domyśle gorsi
    chyba się niektórym udziela warszawski, beznadziejny podział słoikowy
  • felicity100 11.09.13, 15:36
    A ja złego słowa na Pruszków nie powiem. Przeprowadziłam się tu 7 lat temu i bardzo sobie chwalę. Fakt,że zamieszkałam tu bo 'taniej niż w Warszawie' ale teraz ani trochę nie żałuję wyboru a o przeprowadzce do Warszawy nawet nie chcę słyszeć. Pruszków jest ok!
  • xxxxxxxxdd 22.05.16, 18:19
    Patriotyzm....hm, Zarobiło się w Warszawie i się patriotycznie uciekło na nowe osiedle. Ale nie zarobiło się na Warszawę i trzeba ponarzekać.Jestem pewien że codziennie rano przebijasz się do Warszawy aby dotrzeć do pracy i wkurza cię to że takich ludzi jest coraz więcej.
    Masz racje , kuszą nas ceny mieszkań w Pruszkowie , ale czynsze odstraszają. Zastanawia mnie co robią spółdzielnie czy administracje z tej nie małej kaski? Mieszkam tu już pół roku a klatkę schodową tylko raz widziałem mokrą od mopa. Elewacje starszych kamienic też pozostawiają wiele do życzenia.
    Jedynie wizytowe budynki odświeżą, że by z ulicy jakoś sie prezentowały. Ekipy od usług dezynsekcji też by tu trochę zarobiły, lecz gdy dzwoniłem do administracji-rozkładają ręce. Z "mojej" klatki schodowej to tylko ja dzwonię z prośbą np. o wymianę żarówki czy inne sprawy którymi powinien się zająć administrator budynku.
    Wiedz nie pisz że rdzenni mieszkańcy Pruszkowa dbają o okolice ,a jest mało niezainteresowana.
    Uważam że Pruszków jest przepięknym miasteczkiem , z fajnym klimatem i duszą, ale jest małe zaangażowanie ze strony władz spółdzielni.
    Ci którzy trąbią ,jak ty tu piszesz , to osoby które czasowo wynajmują w Pruszkowie mieszkania-bo ten rynek jest o wiele bardziej opłacalny niż w Warszawie dla najemcy.
    P.s.
    Chciał bym zobaczyć Twój patriotyzm , jak byś dostała ofertę zamiany swojego nowego mieszkanka , na nowe w Warszawie...
  • najahaje79 23.05.16, 19:14
    Ludzi więcej, samochodów dużo więcej, a nasi włodarze nic z tym nie robią.
    Dlaczego nie stawiają na infrastrukturę zieloną dzięki której nikt by się nie zastanawiał czy do załatwienia spraw w promieniu 2-3km wybrać rower czy samochód. Już teraz trąbi się o znacznie przekraczającym normy powietrzu w Pruszkowie. Jak otworzy się galeria będzie jeszcze gorzej.
    Proponuję na najbliższe spotkanie z Prezydentem Pruszkowa kupić mu nocnik, żeby przejrzał na oczy i uzmysłowił sobie że obudzenie się z ręką w nocniku jest dla niego bliższe niż mu się wydaje...
  • watbat 25.05.16, 20:33
    > Ludzi więcej,

    To jest problem? To jest przykrość jaka spotkała włodarzy i mieszkańców Pruszkowa?

  • zlotajagoda 30.05.16, 19:25
    A ja się wyprowadziłam z Warszawy do Pruszkowa i jest tu super!

    --
    צבא ההגנה לישראל

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka