03.05.08, 11:25
Tu zamieszczamy wątki związane z dokładnym opisem tras i miejsc
przyjaznych rowerzystom. Wymieniamy doświadczenia z rowerowych
podróży, radzimy się w sprawie osprzętu. Co w rowerowej duszy komu
gra:)
---
www.forumpruszkow.fora.pl/
Obserwuj wątek
    • krucjatorka.amatorka sakwy rowerowe 05.05.08, 12:21
      Dla wszystkich zainteresowanych- cechy, jakie powinna mieć sakwa

      Cechy dobrych sakw


      Najlepszym materiałem na sakwy jest cordura i codura (trochę słabsza
      od cordury) lub gumowana tkanina (PCV).
      Zapięcia powinny być na zatrzaski lub na paski (zamki błyskawiczne w
      ciężkich warunkach zawodzą).
      Zamykane powinny być ściąganym kapturem na sznurek plus dodatkowo
      klapą na paski, zatrzaski, lub rzepy
      Haki mocujące do bagażnika powinny być z metalu, lub bardzo
      wytrzymałego plastiku. Po założeniu na bagażnik haki powinny być
      kontrowane (tak jak to jest np. w systemie Ortlieba) Ważne jest też
      aby sakwy nie spadły z bagażnika podczas wywrotki, lub podskoku.
      Naszywane na sakwy taśmy odblaskowe - zdecydowanie zwiększa to
      widoczność w nocy
      Kolor: neutralny; np. szary. Czarny jest dobry, ale nie na gorące
      kraje - w takim wypadku sakwy szybko się nagrzewają
      Trzeba uważać na tylne sakwy - w zależności od konstrukcji ramy
      roweru i bagażnika, mogą one ocierać o pięty butów. Tą należy trzeba
      sprawdzić indywidualnie.
      Usztywnienie sakwy powinno być wykonane z plastiku (w tańszych
      wersjach jest tektura, która po paru deszczach rozmięka się)
      Wodoszczelne sakwy tak naprawdę są tylko jedne - Ortlieba. Nie jest
      to wbrew pozoram najważniejsza cecha. Łatwiej i taniej jest pakować
      posortowane wszystko w woreczki i jeden duży worek w sakwie. Nawet
      jeśli kupimy supernieprzemakalne sakwy to należy się liczyć że
      podczas wyprawy ulegnie on uszkodzeniu i już będziemy mieli
      nieszczelność, a woreczki można zmieniać.
      Lepiej kupić na tylny bagażnik dwie boczne sakwy i worek na górę,
      niż cały jednoczęściowy komplet. Łatwiej się je pakuje, zakłada i
      ściąga.
      Jeśli chodzi o wodoszczelność to najlepsze sakwy to typu "worek" -
      bez żadnych kieszeni, posiadające jak najmniej szwów. Wadą takiego
      rozwiązania jest mniejsza praktyczność sakw. W czasie długich wypraw
      bardzo przydają się boczne małe kieszonki, do których można włożyć


      --
      www.forumpruszkow.fora.pl/
      • szawel77 Dwa czy jedno? 14.05.08, 10:48
        Dobra, jak postuluje Krucjatorka, i jak było pierwotnie zaplanowane,
        proponuję tu przeniesć się z dyskusją o trasach, grupach
        alternatywnych, praniu rowerowych skarpetek w sobotnie poranki oraz
        wszystkim innym, co z rowerami związane, choćby bardzo luźno. Ten
        drugi wątek (Terminy wycieczek rowerowych) zostawmy na informowanie
        o godzinach, miejscach spotkań i krótkich planach wycieczek.

        Poprzednio był jeden wątek do wszystkiego, ale osoby, które chciały
        dowiedzieć się o terminie wycieczki skarżyły się, że muszą
        przedzierać się przez gąszcz dyskusji o prawdziwych i sztucznych
        kampinosach i w efekcie nie mogły znaleźć interesujących informacji.
        Dlatego poprosiliśmy Krucjatorkę o założenie dwóch wątków, aby było
        czytelniej.

        Jeśli uważacie, że to rozwiązanie się nie sprawdza, to napiszcie.
        --
        www.forumpruszkow.fora.pl/
          • szawel77 Re: codzienna konserwacja roweru 15.05.08, 00:02
            Wielką porażką okazało się kupienie w Decathlonie smaru w aerozolu
            w zestawie z odtłuszczaczem. Trudno mi ocenić skuteczność
            odtłuszczacza, ale smarowidło okazało się maksymalną porażką. Po
            użyciu łańcuch i zębatki pokryły się kotami i tłustymi zbitkami
            brudu. Po odgłosach wydawanych przez mechanizmy mojego Trepa
            wnioskuję, że nie podobało mu się takie smarowanko. Masakra,
            strasznie trudno było to usunać, zajeło mi to z 1,5 godziny.
            Na szczęście Kol poratował mnie teflonowym olejem Finish Line -
            dobre i sprawdzone. Nigdy więcej oleju z decathlonu.
            --
            www.forumpruszkow.fora.pl/
        • krucjatorka.amatorka Re: Dwa czy jedno? 14.05.08, 11:33
          dzięki szaweł za niezwykle dyplomatyczne ujęcie tematu:)
          Może byłam nieco za ostra- i jeśli kogoś uraziłam- nie było to moim
          zamiarem, przepraszam. Nie mniej jednak- jeśli nadal chcecie, by
          istniała rowerowa dwuwątkowość- nie wprowadzajcie weń galimatiasu.
          Wszystkim nam ułatwi to orientację- i tym, co jeżdżą- i tym, co
          śledzą- wątki oczywiście, a nie jeżdżących.
          To taka moja mała dygresja i osobista prośba.
          Wszystko można na powrót wrzucić do jednej beczki, ale wtedy- imho-
          powstanie kolejny Monty Python i Rycerze Trzeciego Kampinosu.
          Przemyślcie. Wszak nic na siłę.
          Pozdrawiam.

          --
          www.forumpruszkow.fora.pl/
          • kol Re: Dwa czy jedno? 14.05.08, 13:10
            Od wczoraj skulony pod biurkiem siedzialem i dzis dopiero do siebie doszedlem,
            zeby cos napisac:)
            Bardzo dobry pomysl. Terminy jak najbardziej tam a dysputy tutaj. Juz nie bede:)
                • leo48 Re: Dwa czy jedno? 14.05.08, 16:27
                  Pragnę przypomnieć, że dwóch kolegów ostatnio zadeklarowało mi
                  piątkową "garażową" pomoc w sprawie regulacji przerzutki oraz
                  ewentualnie przesmarowania mechanizmów za pomocą piwa

                  Jednakoż:

                  1. Nie znam lokalizacji rzeczonego garażu
                  2. Nie podano dopuszczalnych ram czasowych
                  3. Jaka marka piwa najlepiej smaruje łańcuch

                  Odpowiedź na łamach forum mogłaby zostać poczytana jako
                  niedopuszczalna reklama ( garażu lub gatunku piwa ) ale
                  może dostałbym info na gazetowego maila ewentualnie za
                  pomocą komórki (sms). Zdaje się, że Szaweł zna numer.
                      • leo48 Grupy alternatywne 15.05.08, 17:40
                        W pokrewnym, rowerowym wątku z.b postuluje start dwu alternatywnych
                        grup o różnym stopniu zaawansowania i spotkaniu w terenie na
                        umówionym miejscu. Sam pomysł nie jest ani zły, ani nowy. Już to
                        podczas poprzednich wypraw rozważaliśmy. Była nawet podjęta próba
                        realizacji ale panie, które miały do Stanisławowa dojechać, utraciły
                        zapał tuż po starcie. Nie dotarł też wczesniej do Leszna cyklista na
                        rowerku "leżącym".

                        Przyczyna jest banalnie prosta. Jest nas za mało ! Każde wykruszenie
                        uczestnika stanowi od razu boleśnie odczuwalną wyrwę. Ten stan nie
                        ulegnie zmianie dopóty, dopóki liczebność aktywnych uczestników nie
                        ulegnie znacznemu zwiększeniu.

                        Nie widzę powodu, aby akcesu do wyjazdów nie zadeklarowały panie,
                        osoby starsze oraz rodzice z dziećmi. Nie jesteśmy w stanie
                        wyobrazić sobie, że na miejsce odległe w linii prostej o kilkanaście
                        kilometrów jest w stanie dojechać niemal każdy nawet na zwykłym,
                        tyle że sprawnym rowerze. Powrót po kilku godzinach to nie problem.
                        Maniacy, którym taki dystans jest za krótki, mogą na miejsce
                        dojechać drogą okrężną, choćby i przez Białystok.

                        Wycieczka 1-majowa do Powsina wykazała, że w sytuacji awaryjnej też
                        jesteśmy zdolni znaleźć jakieś rozwiązanie. Łączność komórkowa to
                        szansa na ściągnięcie kogoś zaprzyjaźnionego w celu ewakuacji choćby
                        i nadmiernie zmęczonego rowerzysty.

                        A zawodzi chyba głównie promocja akcji. Nie namawiam do propagandy
                        bilboardowej ale nie wiem, dlaczego nikt nie podjął mojego
                        wcześniejszego apelu, by utworzyć fotoalbum autorstwa zbiorowego, w
                        którym jedna osoba wklejałaby zdjęcia podrzucane jej przez resztę
                        ekipy jeżdżącej. Różnorodność spojrzeń mogłaby stworzyć zbiór, który
                        może byłby w stanie oddać niepowtarzalny klimat tych wypraw oraz
                        zachęcić niezdecydowanych.

                        Dlaczego sam tego nie zrobię ? Dlatego, że dinozaury cieszą się dość
                        ograniczoną zdolnością do kreatywnych działań w dziedzinie mediów.
                        Myślę jednak, ze link do ciekawego materiału mógłby dużo zdziałać.
                        • leo48 Rowerzyści teoretyczni 15.05.08, 21:54
                          Ostatnio ukształtowała się na forum nowa kategoria rowerzystów
                          teoretyków. W większości są oni rzeczywiście posiadaczami rowerów,
                          których wszakże nie używają, tylko przechowują w piwnicach i
                          garażach. Na plus należy im przyznać, że prawidłowo nazywają
                          poszczególne podzespoły swych wehikułów oraz znają ich marki, czasem
                          bajeranckie, wręcz prestiżowe, żeby nie rzec kultowe.

                          Szkoda tylko, że na tym sprzęcie nie jeżdżą. Za to od czasu do czasu
                          piszą o śmiganiu na rowerze tu a nawet ówdzie. Tylko, jak dotąd, nie
                          znalazł się żaden wiarygodny świadek, mogący potwierdzić, że na
                          własne oczy widział u tych osobników kontakt siodełka z pośladkami
                          delikwenta.

                          Ale my cykliści jesteśmy znani z anielskiej cierpliwości i nie
                          tracimy nadziei, że kiedyś pojedziemy z nimi w jednym peletonie.
                          • z.bednarek Re: Rowerzyści teoretyczni 15.05.08, 22:14
                            troszke poczulem, jakbys do mnie ...

                            wiec, jezeli moje przeczucie jest sluszne, to wybaczcie, ale
                            forumowicze to jedna z licznych grup spolecznych tego miasta znana
                            mi, a poza tym mam rodzine, znajomych z podworka, z podstawowki, z
                            technikum, ze studiow i naprawde ciezko wszystkich zaspokoic ... tak
                            wiec bije sie w piersi ze zgrzeszylem i niestety, nie moge obiecywac
                            poprawy, ale sprubuje sie postarac :)
                        • storm00 Re: Grupy alternatywne 15.05.08, 21:56
                          Leo, ale nasza koordynacja z "leżakiem" była znacząco utrudniana przez jakość telekomunikacji komórkowej i jej stanu w XXI wieku... (czytaj: brak zasięgu na skraju Kampinosu).

                          A przy okazji - są jakieś plany na ten weekend? Mam go wolnego (wreszcie) i mam ochotę gdzieś pojeździć :)
                        • krucjatorka.amatorka Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 09:03
                          Fotoalbum- świetny pomysł:)
                          Z moją nogą już lepiej, mam więc nadzieję, że w weekend po bożym
                          ciele już dołączę, choć może nie na 80 czy 100 km:)
                          W końcu po leczeniu urazu potrzebna jest rehabilitacja:)
                          Grupy alternatywne- również świetny pomysł. Niech działają jak
                          najprężniej, wówczas szybko połączymy się wszyscy w jedną:)
                          --
                          www.forumpruszkow.fora.pl/
                          • z.bednarek Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 09:41
                            chwileczke, chwileczke ... ja nie mam zamiaru zostac najmlodszym
                            inwalida RP ... niby pisalem, ze jutro z Wami jade, ale po postach
                            Krucjatorki, to ja wymieka, 80km i kontuzja, dziekuje to nie dla
                            mnie, przybede na start, nawet moge choragiewka pomachac ... w koncu
                            trzeba sie oszczedzac na stare lata :)
                                  • z.bednarek Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 13:40
                                    Leo gratki, umiesz poprawic humorek czlowiekowi ... a tak na
                                    powaznie, to jak myslisz, po przejechaniu 40 km odlaczam sie i
                                    wracam do domciu kolejne 40 km, to ile bedzie razem??
                                    a przede wszystkim czy ja dotre do domu czy mam wziac namiot,
                                    karimate, spiwor, prowiant i biwakowac gdzies w kampinosie :)
                                    • szawel77 Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 15:30
                                      No problem. Już tak robiliśmy, że ktoś musiał odłączyć się
                                      wcześniej. Po prostu dostosowujemy trasę do indywidualnych potrzeb -
                                      robimy pętlę wokół Pruszkowa i wtedy, niezależnie od momentu
                                      odłączenia się od peletonu, zawsze pozostaje mniej więcej jednakowa
                                      odległość do domu.
                                      Druga sprawa, że jak dotąd ponad 80 km zrobiliśmy tylko raz (pod
                                      wiatr, pamiętacie 4 rowery upchane w pizzerii w Żyrardowie?).
                                      Zazwyczaj trasy są krótsze, choć tą "granicę przyzwoitości", czyli
                                      40 km to wypada zrobić (cytat za Leo).

                                      Ale mam takie wrażenie, że Ty, drogi z.bednarku, po prostu szukasz
                                      wymówki.
                                      --
                                      Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
                                    • leo48 Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 18:13
                                      Czyżbyś chciał mi Żbychu zarzucić brak logiki. Uczę się jej od
                                      najlepszych. Ostatnio np od Philipsa. Jako inż czyli człek od nauk
                                      ścisłych powinieneś to docenić. Nabyłem mianowicie żarówkę spec
                                      przeznaczenia "antykomarową". W domu sobie poczytałem, jak to
                                      działa. Otóż należy ją włączyć w odległości ok 3 m od miejsca, gdzie
                                      siedzimy sobie przy zwykłej lampie. I tu następuje pointa. Ilość
                                      owadów obok nas zmniejszy się o ok 50%. Reszta poleci do tej
                                      speclampy. Pytanie : ile statystycznie komarów pozostanie przy nas,
                                      jeśli zamiast lampy Philipsa zastosujemy ordynarną zwykłą żarówę ?
                                      • z.bednarek Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 20:45
                                        wybacz Leo, nie to mialem na mysli, a juz napewno nie obrazanie
                                        Ciebie.
                                        a zagadka z zarowka ... coz, pomimo dwoch dyplomow wydzialu
                                        elektrycznego, nie jestem w stanie rozwiazac tej iscie zawilej
                                        zagadki, to podobne jest do tegorocznej matury z matematyki, zwykli
                                        uczniowie rozwiazali, a tegie umysly nie potarfily, taki juz ten
                                        swiat :)
                                        • mysza63 Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 21:24
                                          No to ja wam powiem, że rowerek działa i nawet go czasem dosiadam ale cztedzieści kilometró to nie dla mnie.
                                          Nie każdy ma kondychę więc ja wymiękam i pośmigam sobie do Komorowa i chwacit.
                                          --
                                          kobiety są mistrzyniami adaptacji
                                          • leo48 Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 21:50
                                            Jednak carlsberg okazał się niezawodny. Nasycenie carlsbergiem
                                            łańcucha i przerzutek sprawia, że mechanizmy pracują niezawodnie.
                                            W drodze od konserwacji do domu nawet nie dało się odczuć różnicy,
                                            jaką powoduje włączone klasyczne dynamo. Adresu "firmy" nie podam
                                            bo nie spytałem o upoważnienie.
                                            • kol Re: Grupy alternatywne 16.05.08, 21:53
                                              :) Wazne ze dziala
                                              Co do wycieczki. Spotykamy sie jutro o 10.00 po palayckiem slubow. Trasa?
                                              Dostosujemy do zalogi. Nikt nie zamiereza nikogo zamrodowac, a wiec Zbychu,
                                              tudziez Mysza - nie ma co panikowac, tylko trzeba wziac rower i zobaczyc.
                                                  • szawel77 Re: Grupy alternatywne 17.05.08, 15:41
                                                    he, he, naprawę dobre. Umawanie się się na forum z grupą rowerową
                                                    pół godziny po jej wyjeździe. Bardzo sprytne.

                                                    Ząłuję, że nie mogłem pojechać. Pozdrawiam z Suwałk, gdzie w wolnych
                                                    chwilach rozglądam się za mapami i obmyślam trasy na czerwcową
                                                    wyprawę rowerową.

                                                    --
                                                    Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
                                                  • leo48 Re: Grupy alternatywne 17.05.08, 16:39
                                                    No i klapa. Miało być 80 km a u mnie wystukało tylko 70. Dobrze, że
                                                    te leśne 20 km można śmiało liczyć podwójnie jak bramki strzelone na
                                                    wyjeździe. Samej trasy nie będę opisywał bo :
                                                    - po pierwsze bardzo brzydzę się kłamstwem
                                                    - a po wtóre gdybym napisał prawdę, to zakładam się, że zbednarek za
                                                    żadne skarby nigdy w życiu z nami nie pojedzie
                                                    No, chyba że chciałby dać nam jednoznaczny dowód w kwestii nabiału :
                                                    tytanowe czy wydmuszki ? Miałby szansę się wykazać.
                                                  • kol Re: Grupy alternatywne 17.05.08, 16:39
                                                    wlasnie wrocilismy. lekko nie bylo - bylo, bloto, piach i zar slonca, ale bylo
                                                    milo. zrobilismy petelke od zaborowa, niebieskim szlakiem, potem zoltym, potem
                                                    czerwonym, potem czarnym i skonczylismy na pikniku w Stanislawowie. 60 km, wiec
                                                    dystans luz, ale w lesie bylo miejscami ciezko. Kto nie byl, bo wolal grzac ie
                                                    na zakupach, albo w domu - niech zaluje.

                                                    ps. Szawel + Krucjatorka mamy do zrobienia czerwony szlak - fajny jest:)
                                                  • szawel77 Grupy (nie)alternatywne 17.05.08, 20:05
                                                    Gratuluję i naprawdę żałuję, że nie mogliśmy.
                                                    Ostatnio jakoś tak wychodzi, że więcej czytam o jeździe rowerem niż
                                                    siedzę na siodełku. Jestem na głodzie

                                                    Razem z Krucjatorką wyruszymy dopiero w czerwcu i to na początek
                                                    pewnie jakieś dystansy "alterntywne", żeby zrośniętych ścięgien nie
                                                    przeforsować. A na razie... cóż, trzeba pić dużop piwa, żeby się
                                                    szybciej goiło.

                                                    --
                                                    Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
                                                  • mysza63 Re: Grupy (nie)alternatywne 17.05.08, 21:10
                                                    a niektóre osobniki musiały pracować;-( ale co ja was będe czarować i tak z wami nie pojadę bo ja naprawdę nie mam kondycji i chyba już nie chce mi się o nią powalczyć ....
                                                    Pojeździłam sobie w zeszłą sobotę po okolicy (w celu wypróbowania roweru po naprawie) i na drugi dzień nóg nie czułam, że o siedzeniu nie wspomnę, więc ja jednak rower potraktuję jako malutką przyjemność a nie wyczynową jazdę .. tak też można
                                                    --
                                                    kobiety są mistrzyniami adaptacji
                                                  • leo48 Re: Grupy (nie)alternatywne 18.05.08, 17:56
                                                    Czuję się w obowiązku ostrzec niektórych z koleżeństwa, że pewien
                                                    rodzaj naszej aktywności został na sąsiednim forum napiętnowany w
                                                    poniższych słowach :
                                                    .
                                                    "Część naszych kolegów szaleje na rowerach i może nie mają już sił
                                                    na nic innego"

                                                    Wygląda na to, że będziemy zmuszeni utworzyć rowerowe podziemie i
                                                    jeździć w konspiracji nocami. I po co było się afiszować ?
                                                  • szawel77 Re: Grupy (nie)alternatywne 19.05.08, 08:30
                                                    leo48 napisał:

                                                    > >
                                                    > Wygląda na to, że będziemy zmuszeni utworzyć rowerowe podziemie i
                                                    > jeździć w konspiracji nocami. I po co było się afiszować ?


                                                    Jako elementom aspołecznym tylko to pozostanie.
                                                    To ja poproszę Żonę, żeby uszyła mi z białego prześcieradła nakrycie
                                                    głowy na wzór ku-klux-klanu. Tylko nie wiem, czy kask się pod to
                                                    zmieści.
                                                    --
                                                    Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
                                                  • leo48 Re: Grupy (nie)alternatywne 19.05.08, 15:21
                                                    Ja ze swej strony chciałem tylko zwrócić uwagę na niepotrzebne
                                                    stawianie naszej "grupy rowerowej" w opozycji do "reszty świata".
                                                    A może by tak zorganizować spotkanie w terenie w formie sesji
                                                    wyjazdowej ? Widziałbym to jako wielkie "przymierze pośladków",
                                                    zarówno tych preferujących twarde rowerowe siodełko, jak i tych
                                                    z lubością wysiadujących pluszowe obicia krzesełek w zadymionych
                                                    wnętrzach kawiarnianych. Zapewniam, że nasze wyjazdy to także dużo
                                                    rozmów na rozmaite tematy, zresztą w znakomitym koleżeńskim klimacie.
                                                    Nie widzę powodu do antagonizowania forum na przeciwstawne sektory.
                                                    Na niedzielne spotkanie pewnie bym też zajrzał, gdyby nie fakt, że
                                                    komunikat o nim spostrzegłem zbyt późno.
                                                  • ramirez71 Re: Grupy (nie)alternatywne 19.05.08, 18:29
                                                    Leo, przykro to powiedzićc, ale to Ty, zaznaczając wyrwane z kontekstu zdanie, wprowadzasz podziały. Ja jestem i w grupie rowerowej i organizującej piknik, w związku z tym - nie rozumię Twojej wypowiedzi. Antagonizowanie? Jak na razie nie odczułem żadnych antagonizmów na gruncie naszych prywatnych kontaktów, a zdarza się, że spotykamy się często..
                                                    Dalej, w opisywanym przez Ciebie tekście, jest też napisane:
                                                    "Mam nadzieję że nikogo nie obraziłam bo nie taki był mój cel, wolała bym raczej widzieć wzystkich współpracujących ze sobą bo na razie to sory ale nie rozumiem o co chodzi."
                                                    Ten głos to wołanie o pomoc. Osoby z forumpruszków, między innymi cała grupa rowerowa, swego czasu zadeklarowały chęć tworzenia, działania i aktywowania mieszkańców. Codziennie odwiedzają forum, a mimo to, nawet najcieńszym głosem poparcia nie deklarują tego, że idea (i pomysł pikniku też), nad którą WSZYSCY pracowaliśmy ma sens, czy może byc atrakcyjna. A taki nawet drobny głos ZA, to najprosztsza i najłatwiejsza pomoc, by impreza wypaliła..
                                                    :(
                                                    *
                                                    Niestety, spotkanie w niedzielę, było zwołane w trybie alarmowym (choć przyznam, ze liczyłem, że zjawisz się Ty, czy ktoś jeszcze z dobrą radą..)..
                                                    Ale nic to.. Będzie ok..
                                                    --
                                                    We wszystkim jest reguła
                                                    i odrobina szaleństwa..
                                                    jak dobrze pójdzie..
                                                  • leo48 Re: Grupy (nie)alternatywne 19.05.08, 19:08
                                                    Maćku, ejże, nie udawaj że nie dostrzegasz szpilki, jaką wetknęła
                                                    nam Myszka. Ja uległem tej małej prowokacji i trochę się co prawda
                                                    odszczeknąłem ale nie nawołuję do żadnych antagonizmów tylko
                                                    proponuję "przymierze w plenerze". Czy może być bardziej twórczy
                                                    klimat do rozmów niż ten w tak pięknych okolicznościach przyrody ?
                                                  • leo48 Re: Grupy (nie)alternatywne 19.05.08, 22:43
                                                    U mnie w rachubę może wchodzić ostatni majowy weekend ale to temat
                                                    odrębny. Pod pojęciem sesji wyjazdowej miałem na myśli połączenie
                                                    narady wojennej z rowerową eskapadą na dystansie skróconym choćby do
                                                    10 km w jedną stronę.
                                                  • ramirez71 Re: Grupy (nie)alternatywne 20.05.08, 10:12
                                                    aha..
                                                    Nie chcesz Nas integrować na własnym terenie..
                                                    Chcesz Nas wywieźć gdzieś 10 kilometrów w las..
                                                    aha..
                                                    Sprytnie pomyślane..
                                                    --
                                                    We wszystkim jest reguła
                                                    i odrobina szaleństwa..
                                                    jak dobrze pójdzie..
    • deecann Re: Rowertour 20.05.08, 14:58
      Witam cyklomaniakow. Pytanie moje kieruje w strone tych ktorzy z asfaltem sa
      zapanbrat ;) Moj rower to poczyciwy 13-sto letni przelaj z oponkami 1,5 czyli
      tzw pozeracz kilometrow. No i tu moje pytanie. Gdzie jezdzicie ? Janki,
      Nadarzyn, Wawa mi sie znudzily i szczerze powiedziawszy nie mam pojecia gdzie w
      spokoju posmigac szosowo. Jakies sugestie? Szukam bardziej trasy na sobotnie i
      niedzielne "pseudo-treningi" niz jednorazowa wycieczke ... ale poslucham
      wszystkich propozycji ;)

      pozdrawiam
      • kol Re: Rowertour 20.05.08, 15:12
        Skierniewice i z powrotem w sobote i niedziele - jakas stowka w obie strony, a
        jak sie znudzi, lub cos sie bedzie dziac, mozna wsiasc w pociag, bo jeszcze
        ciagle blisko torow
        • deecann Re: Rowertour 20.05.08, 15:33
          kol napisał:

          > Skierniewice i z powrotem w sobote i niedziele

          Jakies szczegoly odnosnie fajnej trasy czy na pałe 719 ? Nie zabardzo mi sie
          widzi krecic 3 - 4 godziny na tej trasie biorac pod uwage fakt chociazby
          przejazdu przez grodzisk sciezkami rowerowymi bo sa wiec jazda ulica odpada (
          szkoda mi kasy na mandat :P ).
          Ale pomysl przaśny ;)

          • kol Re: Rowertour 20.05.08, 17:38
            grodzisk mozna smignac omijajac sciezki od polnocy - blizej torow w milanowku.
            wtedy nie jedziesz 719. Zeby uniknac ruchu, mozna tez na polnoc odbic od
            grodziska i jechac przez wsie do zyrardowa i pozniej odobnie do skierniewic.
            Wtedy bedzie stowa w jedna strone. w druga - pociag
            • szawel77 Re: Rowertour 20.05.08, 20:52
              Jak tu tylko zgrać kolegę z szosówką i zapałem do pożerania
              kilometrów z naszymi rowerkami na kołach 26" i nieco grubaśnymi
              terenowymi oponkami?
              --
              Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
              • deecann Re: Rowertour 21.05.08, 08:38
                Kolega nie ma typowej szosowki ;) To jest stary Mongoose Sycamore ( rama 1" ) na
                oponkach 1,5 dostosowany do "pozerania kilometrow".
                Co do zgrania pytanie moje bylo zupelnie oderwane od tematu, a co do wspolnego
                wypadu tu i owdzie to zawsze jestem sam ... zmiana na oponki 1,95 i smigamy ;)
    • storm00 Re: Rowertour 21.05.08, 21:26
      Taka "mała" propozycja - na spędzenie weekendu 31 maja/1 czerwca gdzieś POZA Pruszkowem i okolicami, czyli.... Wielkie Przejazd Rowerowy w... Gdańsku :D

      Wyjazd:
      23:43 Dworzec Zachodni w Warszawie (pociąg 36203)
      Powrót:
      ~05:00 Dworzec Zachodni w Warszawie (pociąg 83202)
      W międzyczasie planuje się:
      + zwiedzanie Gdańska i jego infrastruktury rowerowej (Warszawa się chowa)
      + przejazd rowerowy tempem spacerowym na Hel (100km, ale lajtowe tempo z przystankami w Redzie/Władysławowie/Jastarni + inne okazje "na żądanie" ;-)
      + zwiedzanie Helu i byc może kąpiel w morzu jeśli pogoda na to pozwoli (ro temu mi się udało bo było ciepławo :D )
      + w niedzielę rano powrót do Gdańska tramwajem wodnym
      + oraz udział we wspomnianej imprezie - Wielkim Przejeździe Rowerowym - od 12:00 do ~18:00

      Koszta stałe:
      - bilet turystyczny na PKP PR 60 PLN + bilet na rower 10 PLN = 70 PLN. Oba bilety gwarantują nieograniczoną ilość podrózy na terenie Polski liniami PKP Przewozy Regionalne w trakcie weekendu i 6 godzin przed i po jego zakończeniu.

      Wymagania:
      + sprawny rower
      + dobry humor ;-)
      + chęci :D

      Zapraszam do udziału :)
      • leo48 Szkoda dnia 22.05.08, 11:10
        Aura okazała się dziś wystarczająco łaskawa do małego spacerku na
        rowerze. Powietrze było rześkie, ruch samochodowy mniejszy niż
        symboliczny i te 25 km na trasie Pruszków, Moszna, Brwinów, Podkowa
        Leśna oraz powrót aż do Tworek trasą zbliżoną do Magistrali WKD
        stało się znakomitym początkiem dnia.

        Co prawda na pewnym odcinku wzdłuż torów od Podkowy w kierunku
        Pruszkowa kolejarze popełnili zbrodnię przeciwko rowerowej ludzkości
        poprzez poszerzenie szutrowej podsypki torowiska aż na "naszą"
        piaszczystą ścieżynkę, ale na szczęście występuje to na ograniczonej
        długości.

        Przy okazji zaobserwowałem, że wyrosła nam jakaś konkurencja i tak
        około godz 10.10 na "pętli" przy WKD w Pruszkowie zgromadziła się
        kilkuosobowa grupa rowerzystów płci obojga wyglądających, jak gdyby
        knuli jakąś wycieczkę. Sądzę, że należałoby ich wytropić i albo
        zniszczyć, albo połączyć siły.
        • z.bednarek Re: Szkoda dnia 22.05.08, 13:46
          Leo czemu ja Cie nie spotkalem??
          smignalem okolo 9 trasa, pazniew, brwinow, podkowa, nadarzyn,
          strzeniowka, dzialki w komorowie ... czesciowo sie pokrywa :)

          mialem przygode z policja :)
          w podkowie sciezke rowerowa tarasowalo sporej wielkosci czarne
          psisko, jako ze mam ladny dresik, nie chcialem miec u niego
          poszarpanych nogawek, wiec zjechalem ze sciezki na ulice, przepisowo
          prawa strona jechalem, po przejechaniu 100 metrow uznalem ze
          zgarozenie ze strony 4 noga minelo, wiec wrocilem na sciezke
          rowerowa, za chwile podjechala policja, panowie grzecznie poprosili
          na rozmowe, zazczyli sobie dokumentow, ktorych nie mialem przy sobie
          i poinformowali ze:
          - jazda rowerem po ulicy brwinowskiej w podkowie jest zakazana
          - nie wolno jezdzic w poprzek jezdni, nalezalo zsasc z rowerka,
          przeprowadzic go na druga strone i jechac dalej
          - przejechalem po podwojnej ciaglej co jest zabronione
          po bardzo milej konweracji na temat dzisiejszych procesji udalo sie
          nie dostac mandatu i punktow karnych :)

          a teraz konkluzja w odniesieniu do Pruszkowa, u nas sciezki biegna
          wzdluz ulicy raz prawa, za chwile lewa strona jezdni, wiec
          pamietajcie, macie zejsc z rowerka, przeprowadzic rower na pasach i
          dopiero jechac dalej ... wyrazy wspolczucia z powodu debilnych
          decyzji rajcow miejskich.
          • leo48 Re: Szkoda dnia 22.05.08, 14:43
            Wygląda na to, że w Brwinowie byliśmy niemal jednocześnie bo ja
            wyjechałem o 8.50 i aż do Rynku jechałem w miarę ostrym tempem więc
            w tunelu znalazłem się tuż po 9-tej. Ciekawostka, że w Podkowie nie
            jechałem ścieżką tylko ul Brwinowską aż do Głównej i żadna policja
            mnie nie nękała. Widocznie już odpoczywali upojeni sukcesem, że
            pirata drogowego mieli już na dziś zaliczonego.
            • sqz Re: Szkoda dnia 22.05.08, 18:39
              A może poprostu nie łamałeś przepisów?
              --
              "Z wiekiem spada zapotrzebowanie na ryzyko, a rośnie popyt na święty
              spokój." Duńczyk
              • leo48 Przepisy 22.05.08, 20:15
                No właśnie. Jak to jest z tymi przepisami. Może warto byłoby dla
                dobra ogółu "kręcących" coś sobie przypomnieć i wyjaśnić. Wielu z
                nas posiada dawno zdobyte prawa jazdy, kiedy o ścieżkach rowerowych
                nikomu się nie śniło.

                Coś tam wiem, że po zwykłym chodniku mogę jechać tylko w tych
                miejscach, gdzie na jezdni dopuszczalny jest ruch pojazdów z
                prędkością większą niż 60 km/h

                Na przejściu dla pieszych rower należy przeprowadzać a nie
                przejeżdżać na nim, na co sam zwracam uwagę podczas naszych
                owerowych wojaży.

                Sprawa jazdy po alejkach parkowych budzi kontrowersje bo znam
                miejsca, gdzie pod warunkiem zchowania ostrożności nikt tego
                prawa nie kwestionuje, a są miejsca, gdzie policja zwalcza
                parkowych cyklistów.

                Może jednak ktoś by wyjaśnił, czy ścieżka rowerowa oznacza drogę
                uprzywilejowaną dla rowerów z prawem do jej wykorzystania, czy
                skorzystanie z niej jest obowiązkowe a rowerzysta w tych miejscach
                przestaje być pełnoprawnym uczestnikiem ruchu na warunkach ogólnych

                Jeśli jazda ścieżką jest obowiązkowa, to czy przy jezdni nie
                powinien stać znak zakazu wjazdu dla rowerów, oznakowanie samej
                ścieżki jako znak informacyjny jest często ustawione w miejscu
                niewidocznym z jezdni np za jakimś krzewem rosnącym między jezdnią
                a pasem chodnikowo-rowerowym

                Sprawa zasygnalizowana przez zbednarka wyznacza tylko jedno z
                możliwych pól konfliktu na linii rowerzysta - policjant. Może ktoś
                podałby tu jakąś stronę www, gdzie podobne sprawy są wyjaśnione
                w formie zrozumiałego komentarza. Wydaje mi się, że ten wątek
                stanowi znakomitą okazję do uzupełnienia naszej wiedzy "w temacie".
                • z.bednarek Re: Przepisy 22.05.08, 22:46
                  zarowno na powstancow, jak i w al. AK stoja obok siebie znaki, zakaz
                  jazdu rowerzystow (rowerami - jak kto woli) oraz niebieski znak
                  informacyjny o czesci dla rowerzystow (rowerow) oraz pieszych.
                  znak zakazu dotyczy jezdni a znak informacyjny chodnika.
                  rowerzysci sa zobligowani do przestrzegania kodeksu o ruchu drogowym.
                • xun_vixx Re: Przepisy 23.05.08, 01:05
                  leo48 napisał:

                  > Coś tam wiem, że po zwykłym chodniku mogę jechać tylko w tych
                  > miejscach, gdzie na jezdni dopuszczalny jest ruch pojazdów z
                  > prędkością większą niż 60 km/h

                  Dokladniej: jelsi na drodze dopuszczony jest ruch powyzej 50km/h (na znakach pionowych) ORAZ jednoczesnie chodnik ma wiecej niz 2m szerokosci, wtedy rowerzysta moze WARUNKOWO zjechac na chodnik zachowujac szczegolna ostroznosc i ustepujac pierwszenstwa pieszym.

                  > Sprawa jazdy po alejkach parkowych budzi kontrowersje bo znam
                  > miejsca, gdzie pod warunkiem zchowania ostrożności nikt tego
                  > prawa nie kwestionuje, a są miejsca, gdzie policja zwalcza
                  > parkowych cyklistów.

                  Zalezy od parku, jelsi na tablicy informacyjnej lub w inny wyrazny sposob jest zaznaczony zakaz wjazdu dla rowerow to sprawa jasna, tam gdzie nie ma takich informacji (czy wolno czy nie) to warunkowo mozna spokojnie pojechac, tam gdzie jest zakaz to rower mozna najwyzej prowadzic (choc np w Lazienkach w warszawie scigaja nawet za prowadzenie roweru).

                  > Może jednak ktoś by wyjaśnił, czy ścieżka rowerowa oznacza drogę
                  > uprzywilejowaną dla rowerów z prawem do jej wykorzystania, czy
                  > skorzystanie z niej jest obowiązkowe a rowerzysta w tych miejscach
                  > przestaje być pełnoprawnym uczestnikiem ruchu na warunkach ogólnych

                  Droga dla rowerow jest droga uprzywilejowana dla takiego pojazdu bardziej niz jezdnia dla samochodow (bo pieszy nie ma prawa dreptac po drodze dla rowerow nigdy, a po jezdni warunkowo spacerowac moze).
                  Rowerzysta ma obowiazek korzystania z drogi dla rowerow (z wyjatkiem niepisanych zasad, kiedy to nie moze zgodnie z przepisami na droge wjechac, z niej zjechac, jest nieprzejezdna, albo stwarza zagrozenie dla zdrowia i zycia rowerzysty).
                  Rowerzysta ma pierwszenstwo na przejezdzie dla rowerow ale nie ma prawa wtargnac pod nadjezdzajacy pojazd, czyli w praktyce pierwszenstwo na przejezdzie ma wtedy, kiedy kierowca rowerzyste przepusci.

                  > Jeśli jazda ścieżką jest obowiązkowa, to czy przy jezdni nie
                  > powinien stać znak zakazu wjazdu dla rowerów, oznakowanie samej
                  > ścieżki jako znak informacyjny jest często ustawione w miejscu
                  > niewidocznym z jezdni np za jakimś krzewem rosnącym między jezdnią
                  > a pasem chodnikowo-rowerowym

                  Zakaz wjazdu dla rowerow dotyczy rowerow wszystkich rodzajow. Nakaz jazdy po drodze dla rowerow dotyczy wylacznie rowerow jednosladowych i rowerow jednosladowych z przyczepa jednosladowa - pozostale rowery nie moga poruszac sie droga dla rowerow (wyjatkiem sa rowery rachabilitacyjne, ktore mozna podciagnac do przepisu zezwalajacego inwalidom na poruszanie sie po drogach dla rowerow wozkami inwalidzkimi).
                  Oznakowanie drogi dla rowerow winno byc takie by nie budzilo watpliwosci zarowno w kwesti tego, ze w danym miejscu droga dla rowerow jest, jak i tego jak na te droge wjechac. Jesli jest inaczej mozna sie swobodnie i z powodzeniem tlumaczyc haslem, ze rowerzysta wszechwiedzacy nie jest...

                  To powinno wyjasnic watpliwosci w niektorych kwestiach... :)

                  A i warto pamietac by nie uzywac sformulowania "sciezka dla rowerow" bo sie zle kojarzy, formalnie jest to "droga dla rowerow". Drugim okresleniem jest "szlak rowerowy" wytyczany podobnie co szlaki turystyczne - farba na drzewach i innych stalych obiektach roznymi kolorami.
                  W trzeciej wersji jest "ciag pieszo-rowerowy" czyli chodnik, po ktorym warunkowo moga poruszac sie rowerzysci (niebieski znak z pieszymi i rowerem oddzielonymi linia pozioma). Tu nie mylic z droga dla rowerow i chodnikiem - znakiem podobnym ale z linia pionowa, ktory tylko okresla ktora polowa drogi to chodnik a ktora to droga dla rowerow.
                  --
                  Szymon "Xun Vixx" Kurzacz - Ożarowska Grupa Rowerowa
                  Zbiórka na WMK na parkingu przed hotelem Mazurkas o godzinie 16:15.
                  • leo48 Re: Przepisy 23.05.08, 06:00
                    Wrzuciłem sobie w Google frazę "rower przepisy ruchu" i już dwa
                    pierwsze wpisy dały sprzeczną informację o dopuszczalności jazdy
                    chodnikiem, gdy ruch na jezdni może odbywać się z prędkością raz
                    powyżej 60, drugi raz powyżej 50 km/h. Pomijam już, fakt, że te
                    wielkości są czysto teoretyczne i nie mają nic wspólnego z realną
                    sytuacją na drodze.

                    Odnośnie oznakowania to jeszcze wczoraj odbyłem sobie przejażdżkę
                    samochodową do Podkowy Leśnej na deser w "Mili moi" i nie zauważyłem
                    pionowych znakó zakazu dla rowerów ani w Brwinowie przy wyjeździe z
                    tunelu w ul Wilsona, ani też przy zjeździe ze świateł w ulicę
                    Breinowską w Podkowie. A jeśli poruszam się rowerem po jezdni, to
                    znak zmieniający dla mnie zasady ruchu MUSI stać przy drodze, którą
                    się poruszam.

                    Co do nazewnictwa, to jednak pozwolę sobie w naszych nieoficjalnych
                    rozwżaniach używać słowa "ścieżka", która przynajmniej dla mnie
                    brzmi bardziej sympatycznie niż nabzdyczone wielowyrazowe potworki.
                    Parę dni temu resztki włosów zjeżyły mi się ze zgrozy, gdy w
                    markecie Leroy Merlin na opkowaniu takich wkrętóe do płyt kartonowo
                    gipsowych przeczytałem "łącznik gwintowany samonawiercający".
                • deecann Re: Przepisy 23.05.08, 11:30
                  leo48 napisał:

                  > Coś tam wiem, że po zwykłym chodniku mogę jechać tylko w tych
                  > miejscach, gdzie na jezdni dopuszczalny jest ruch pojazdów z
                  > prędkością większą niż 60 km/h

                  PoRD, Dział II Ruch drogowy, Rozdział 3, Oddział 11, Art. 33, ust. 5.2:
                  "Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
                  jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
                  1.....
                  2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
                  prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
                  drogi dla rowerów."


                  I do tego ten sam Artykul, ust 6:
                  "6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
                  obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
                  pieszym."

                  > Na przejściu dla pieszych rower należy przeprowadzać a nie
                  > przejeżdżać na nim, na co sam zwracam uwagę podczas naszych
                  > owerowych wojaży.

                  Oczywista oczywistosc przez nikogo nieprzestrzegana ... przyznaje sie ze tego
                  nie robie :)

                  > Sprawa jazdy po alejkach parkowych budzi kontrowersje bo znam
                  > miejsca, gdzie pod warunkiem zchowania ostrożności nikt tego
                  > prawa nie kwestionuje, a są miejsca, gdzie policja zwalcza
                  > parkowych cyklistów.

                  Wewnetrzne ustalenia parkow poniewaz niepodlegaja prawie o ruchu drogowym.

                  > Może jednak ktoś by wyjaśnił, czy ścieżka rowerowa oznacza drogę
                  > uprzywilejowaną dla rowerów z prawem do jej wykorzystania, czy
                  > skorzystanie z niej jest obowiązkowe a rowerzysta w tych miejscach
                  > przestaje być pełnoprawnym uczestnikiem ruchu na warunkach ogólnych

                  Rowerzysta ma obowiązek korzystania z przyległej do drogi sciezki rowerowej
                  nawet jeśli na drodze ktora sie poruszal nie było znaku B-9 ( w domysle tego
                  artykulu ) Art. 33. 1. :
                  "Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów
                  lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla
                  rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować
                  miejsca pieszym."
                  I to dla mnie jest totalna bzdura bo jako rowerzysta nie powinienem sie
                  zastanawiac i rozgladac czy przez przypadek nie ma gdzies sciezki rowerowej. Ale
                  zdazala sie interwencja slowna wladz.

                  > Jeśli jazda ścieżką jest obowiązkowa, to czy przy jezdni nie
                  > powinien stać znak zakazu wjazdu dla rowerów, oznakowanie samej
                  > ścieżki jako znak informacyjny jest często ustawione w miejscu
                  > niewidocznym z jezdni np za jakimś krzewem rosnącym między jezdnią
                  > a pasem chodnikowo-rowerowym

                  JW. Dla mnie kompletna bzdura ... jechac i sie zastanawiac czy 5 m ode mnie, za
                  plotem jest sciezka czy moze jej nie ma.

                  > Sprawa zasygnalizowana przez zbednarka wyznacza tylko jedno z
                  > możliwych pól konfliktu na linii rowerzysta - policjant. Może ktoś
                  > podałby tu jakąś stronę www, gdzie podobne sprawy są wyjaśnione
                  > w formie zrozumiałego komentarza. Wydaje mi się, że ten wątek
                  > stanowi znakomitą okazję do uzupełnienia naszej wiedzy "w temacie".

                  Ja powiem tak: jesli ze strony wladz nastapila interwencja ktora konczy sie na
                  slownym pouczeniu to nie ma co roztrzasac problema, Panowie albo
                  niedoinformowania albo my popelnilismy wykroczenie ktorego bysmy sie nie
                  spodziewali - a jest wiele takich w naszym prawie. Gorzej jak sypie sie mandat ;)
                  • leo48 Łatwa trasa na wypad familijny 24.05.08, 11:38
                    Dziś przetestowałem trasę do Walendowa do "Karpia" i takiej nowej
                    karczmy. Łatwy szlak wiedzie przez Strzeniówkę do Nadarzyna, gdzie
                    przecinamy na światłach Trasę Katowicką i od razu przed tablicą
                    Kajetany skręcamy w lewo w ul Brzozową. Przyzwoity asfalt doprowadzi
                    nas do krzyżówki, gdzie kończy nam się pierwszeństwo przejazdu więc
                    skręcamy znów w lewo i po kilkuset metrach mamy "Karpia". Cała droga
                    ode mnie z Gąsina to ok 14 km w jedną stronę więc dojedzie każdy.
                    Przebieg trasy, zwłaszcza na końcowych kilometrach to urozmaicone
                    formacje leśno-parkowe, wśród stawów, szuwarów i łąk przy głośnym
                    akompaniamencie ptasiego śpiewu.

                    Kto tam nie był, niech szybko to madrobi. Pyszny karp, sum lub ptrąg
                    świeżutkie, z miejscowej hodowli, prosto z patelni. Dla amatorów w
                    miarę pikantna zupa rybna. Piwo niestety można wypić nie do ryby a
                    dopiero w karczmie vis a vis i to aż 7 PLN za 0,5 l kuflowego
                    carlsberga. Kierowca-cyklista jednak nie pije więc no problem.
                    • z.bednarek Re: Łatwa trasa na wypad familijny 24.05.08, 15:33
                      Leo czy my nadajemy na tych samych falach?? bo znow ta sama trasa,
                      tylko z lekka dluzsza mialem :)

                      a bylo tak: do pazniewa asfaltem, potem brwinow, podkowa lesna,
                      lasem do nadarzyna, kajetany i w las przy centrum mowy i sluchu, do
                      walendowa, potem lasem na wolice, a stamtad lasem nad zalew w
                      komorowie i do domciu, w sumie jakies 37km.
                      • leo48 Re: Łatwa trasa na wypad familijny 24.05.08, 16:23
                        W tej zbieżności tras nie ma raczej nic nadzwyczajnego bo też nie ma
                        wielkiego ich wyboru. Jest albo kierunek Puszcza Kampinoska, albo
                        Lasy Nadarzyńskie. Oba kierunki mają jedną niezaprzeczalną zaletę.
                        Nie siedzi się mianowicie bezczynnie w chałupie i w miejskim smogu,
                        a to już dużo.

                        Szkoda tylko, że kiedy parę osób wyjechało w góry, to nie ma mowy o
                        utworzeniu choćby małej grupy do jazdy, co tylko potwierdza moja
                        niedawno wysuniętą tezę o Pruszkowie jako mieście młodych starców.
                        Zresztą ja jestem przyzwyczajony do samotnego kręcenia i z tym też
                        dobrze się czuję. A ma to ten walor, że jestem, lekko trawestując
                        wieszcza "sam sobie szefem, żeglarzem, okrętem" i nie muszę swoich
                        terminów ani tras poddawać niczyjej weryfikacji.

                        A tak na marginesi to dziś dwukrotnie przejechałem coś, co na własny
                        użytek nazwałem Aleją Z.Bednarka czyli ten nieszczęsny zawieszony w
                        próżni odcinek rowerowego szlaku na ulicy Brzozowej. Nie wnikając w
                        analizę psychicznego stanu autorów tej koncepcji, byłbym wszak
                        ciekaw idei, jaka im porzyświecała, gdy lokowali szlak na odcinku
                        nie posiadającym ani walorów widokowych, ani jakiegoś punktu
                        docelowego a u kresu męki wpychając rowerzystów wprost pod koła
                        samochodów. Może jest w tym jakaś głębsza myśl, której my profani
                        nie jesteśmy w stanie pojąć ?
                        • z.bednarek Re: Łatwa trasa na wypad familijny 25.05.08, 17:01
                          jak dla mnie kampinos jest za daleko, gdybym tam dotarl juz bym byl
                          padniety, a tak 5km do lasu w komorowie, 10km do lasu w podkowie i
                          mozna szalec ile dusza zapragnie :)

                          no kurde, magister mowil ze mi pomnik postawia jak w miescie bedzie
                          siec bezprzewodowa - niestety, wszelkie znaki na niebie i ziemi
                          wskazuja ze temat byl ciekawy podczas kampanii wyborczej i zapewne
                          bedzie przy kolejnej, no ale nic to pomnika nie ma, jest aleja :)
                          nazwalbym to po imieniu, ale admini w swej nadgorliwosci usuna caly
                          wpis, wiec siedze cicho.
    • krucjatorka.amatorka Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 10:27
      Niby robimy te swoje dziesiąt kilometrów...jeździ nas w sumie
      niewielu...zastanawiamy się, jak w miarę bezpiecznie pojechać, by
      nie zdmuchnął nas TIR czy inszy pogromca rowerzystów...
      Raptem kilka dni temu zagościłam w słowackich Tatrach Wysokich. Tras
      rowerowych- bez liku!, nikt nie trąbi na kilkunastoosobowe grupy
      rowerzystów, którzy jadą szosą( fakt- ktoś pomyślał o bardzo
      szerokim poboczu!), można rozwinąć dużą prędkość, bo da się zrobić
      jezdnie bez dziur!( niesamowite!!!), jeżdżą całe rodziny, wyglada to
      naprawdę imponująco! Są pogodni i zadowoleni, uśmiechają się,
      machają, trabią piszczałkami do napotkanego turysty! No i mają
      kondycję...bo teren wszak górski.
      Taa...i wszystko jasne.

      --
      www.forumpruszkow.fora.pl/
      • deecann Re: Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 10:52
        Swego czasu jezdzilem do St. Johann na mistrzostwa w kolarstwie Mastersów - jako
        widz i zeby po alpach posmigac. Przez 2 tygodnie w calej okolicy mozna bylo
        spotkac grupki rowerzystow trenujacych, zwiedzajacych czy poprostu turystow.
        Pierwszy dzien i szok: jechalem z tesciem jeden obok drugiego tak ze defacto pas
        w 3/4 zajety, slysze jak jedzie za nami samochod wiec czekam na reakcje kierowcy
        .. i ? Przez jakies 3km ( alpy i serpentyny wiec nie mial jak wyprzedzic )
        jechal za nami wraz z jeszcze kilkoma samochodami. W momencie kiedy mogl
        wyprzedzic dalem mu znak reka zeby spokojnie juz jechal, a on w momencie kiedy
        zrownal sie ze mna ... pomachal z usmiechem w moja strone i wraz z pozostala
        kolumna pojechali dalej.
        Takie sytuacje byly tam na porzadku dziennym. Ale mysle sobie "ok, zawody,
        wioska kolarska itp itd". Co sie okazalo - otoz nie. Tego typu kultura,
        przynajmniej w austrii jest na porzadku dziennym :|
        A czemu nie moze byc tak u nas ? Bo u nas panuje odwieczna wojna pomiedzy
        uzytkownikami drog. Ja zawsze uwazalem ze aby kultura trafila na nasze drogi ...
        zaczac trzeba od siebie.
        Dzisiaj jest Masa w wawie i na preclu standardowo awantury dotyczace sensownosci
        tego przedsiewziecia.
        • z.bednarek Re: Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 12:35
          ale o co Wam chodzi?? ze gor i serpentyn u nas nie ma??

          w tym roku sezon zaczalem pozno, bo pod koniec kwietnia, przez ten
          miesiac czasu zrobilem jakies 250km, glownie na trasie: pazniew,
          brwinow, podkowa, nadarzyn, komorow, ktora ostatnio rozicagnela sie
          na kajetany, walendow, magdalenke i wolice.
          czasami smigam po asfalcie i nikt na mnie nie trabi, nie usuwa mnie
          na chama z jezdni, dziur na tej trasie nie wiele, nawet czesciowo
          sciezki rowerowe sa do rzeczy, pieszych tez rozjezdzac nie musze, bo
          wystarczy zwykle "przepraszam".
          no ale moze Wy jezdzicie po innej okolicy, coz radze zmienic trase.
          • deecann Re: Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 12:42
            z.bednarek napisał:

            > ale o co Wam chodzi?? ze gor i serpentyn u nas nie ma??

            Zjezdzajac z "Klina" Bukowiny Tatrzanskiej w strone Lysej polany albo Poronina
            jechalbys w gwarze wesolo spiewajacych klaksonow ;)

            > no ale moze Wy jezdzicie po innej okolicy, coz radze zmienic trase.

            Malo jezdzisz ;) A trasy nie moge zmienic bo w wawie pracuje i jakos dojechas musze.
            W tym poscie nie chodzi o to ze my wszyscy jestesmy "bici i ciemiezeni" przez
            kierowcow na codzien i wszedzie. Chodzi tylko o fakt braku kultury u kierowcow
            ... u rowerzystow czasem tez ;)
        • sqz Re: Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 18:04
          deecann napisał:
          Pierwszy dzien i szok: jechalem z tesciem jeden obok drugiego tak
          ze defacto pas w 3/4 zajety, slysze jak jedzie za nami samochod wiec
          czekam na reakcje kierowcy .. i ? Przez jakies 3km ( alpy i
          serpentyny wiec nie mial jak wyprzedzic )jechal za nami wraz z
          jeszcze kilkoma samochodami.
          No to gratuluje cierpliwego kierowcy, mnie by cholera wzieła. Po
          pierwsze z powodu chamstwa rowerzystów, blokowanie drogi dla własnej
          przyjemności kulturalne nie jest, a przecież wystarczyło na chwile
          jechać jeden za drugim , żeby kilka osób zaoszczędziło sobie czasu i
          pieniędzy ale jak widać wolałeś przez chwile poczuć sie panem drogi.
          Po drugie z nieprzestrzegania przez Ciebie przepisów. Nie wiem jak w
          Austrii ale w Polsce chyba taka jazda obok siebie jest karana
          mandatem.
          Pozdrawiam jako kierowca , czasem rowerzysta.
          --
          "Z wiekiem spada zapotrzebowanie na ryzyko, a rośnie popyt na święty
          spokój." Duńczyk
          • deecann Re: Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 19:52
            sqz napisał:

            > No to gratuluje cierpliwego kierowcy, mnie by cholera wzieła.

            A mnie nie a jezdze po tych samych drogach co ty. O tym tez juz pisalem ... wszyscy na tych naszych drogach jacys pokur...eni jezdza ;) Wyluzujcie troche.

            > Po pierwsze z powodu chamstwa rowerzystów, blokowanie drogi dla > własnej przyjemności kulturalne nie jest, a przecież wystarczyło na > chwile jechać jeden za drugim , żeby kilka osób zaoszczędziło > sobie czasu i pieniędzy ale jak widać wolałeś przez chwile poczuć > sie panem drogi.

            No i sam zes wlasnie udowodnil to oczym tu rozmawiamy i co staram sie powiedziec. "Panem drogi" ... to jest wlasnie to - polski kierowca :D
            Widzisz, w krajach skandynawskich na przyklad kierowca ma taka mentalnosc ze smyra go to czy jedzie za rowerzysta 1,2 czy 3 km bo ma przed soba "peleton" 4 osob. Wiesz czemu ? Bo jest na wyzszym poziomie kultury i mentalnosci niz nasz kraj. On jest w stanie "pogodzic" sie z ta mysla. Polak ? Absolutnie .... zabijac, zajechac, strabic i jeszcze do rowu.
            Tu nie chodzi o to ze rowerzysta jest .. jak to zes okreslil .... "Panem drogi" bo nie jedzie w rzedzie jeden za drugim. To byl przyklad przeze mnie podany .... ja sam bede w naszym kraju jechal i czasem mam strach w oczach co sie na drogach dzieje ;)

            > Po drugie z nieprzestrzegania przez Ciebie przepisów. Nie wiem jak > w Austrii ale w Polsce chyba taka jazda obok siebie jest karana
            > mandatem.

            W Polsce tak, w Austrii nie znam przypadkow przyznania z tego powodu mandatu ani zatrzymania przez policje ... i nawet slowa o Polsce nie napisalem.
            Apropos mandatow ktore tak chetnie wlepialbys rowerzystom. Ja bym na samych mandatach za stawianie blaszakow na smieszkach rowerowych majatek zbil.

            > Pozdrawiam jako kierowca , czasem rowerzysta.

            Pozdrawiam jako rowerzysta i kierowca

            I jeszcze tak na zakonczenie.
            Nie chce rozpoczynac odwiecznie trwajacej wojny kieronik kontra rower bo ona z samego zalozenia jest skazana na kleske z obu stron. Ty masz swoja racje, ja ma swoja, mojsza jest bardziejsza niz twjsza ale bardziej twojsza niz najmojsza .. mniej wiecej tak by to wygladalo.
            Takze z mojej storny milego dnia i mam nadzieje ze na ulicy ani ja cie nie podkurze ani ty mnie :)
            • sqz Re: Kiedy i u nas tak będzie??! 30.05.08, 21:15
              Ja nie chce wojny toczyć :) Chce wskazać że i kierowca i rowerzysta
              też człowiek:) Jeśli ktoś blokuje mi droge bo nie chce mu sie
              zjechać metr na bok bez żadnej przyczyny to dla mnie to jest
              chamstwo i tyle i nie ważne czy to są rowerzyści ktorym spodobało
              sie jechac we 4 obok siebie środkiem wąskiej drogi czy kierowca
              samochodu który postanowił w trakcie jazdy sie ogolić i uczesać
              jadąc 15 km/h. ( Przypadek autentyczny droga Milanówek -Pruszków
              godzina 7.30 myślałem że gościa zamorduje:) . Parkowanie na
              ścieżkach rowerowych to też chamstwo. Łażenie pieszych po ścieżkach
              rowerowych to już chamstwo i złośliwość a nawet głupota.
              Uważam że będzie nam wszystkim łatwiej na drogach gdy będziemy
              szanować siebie nawzajem. Dlatego nie spycham rowerzystów na pobocze
              i do rowu:) Ale wścieklizna mnie bierze gdy jade ulicą obok jest
              ścieżka rowerowa a rowerzysta ją olewa i jedzie środkiem ulicy
              najczęściej zresztą nieoświetlonym rowerem.
              Sam korzystam z roweru coprawda jeżdżąc po Warszawie i to dosyc
              ruchliwymi ulicami dlatego rozumiem rowerzystów ale i rozumiem
              kierowców.
              Pozdrowienia i do zobaczenia na ścieżce :)
              --
              "Z wiekiem spada zapotrzebowanie na ryzyko, a rośnie popyt na święty
              spokój." Duńczyk
              • leo48 Bez alternatywy ani rusz 01.06.08, 07:47
                Widzę, że chwaląc się tutaj naszymi wyprawami i traktując jak fetysz
                uzyskiwane osiągi tzn dystanse i średnie prędkości, uzyskujemy efekt
                dokładnie odwrotny od zamierzonego. Zamiast zachęcać - odstraszamy.

                Bo też ilu znajdziemy chętnych na jazdę tylko po to, żeby jechać i
                na "konsumpcję" trasy a nie wyrafinowane jej "smakowanie" ? Część z
                użytkowników roweru nawet nie zdaje sobie sprawy z możliwej do
                osiągnięcia prędkości chwilowej i czytając nasze wpisy o średnich
                wpada w panikę. Efekt widać na zbiórkach.

                Turysta rowerowy weekendowy potrzebuje trasy niezbyt długiej z celem
                z góry określonym, nie żeby jechać, tylko po to, aby w określone
                miejsce dotrzeć i spędzić tam nieco czasu w zacnej kompanii. Powsin
                był tego znakomitym przykładem, gdzie dotarły innymi sposobami
                również osoby, dla których ten dystans na rower był zbyt długi.

                Jeśli tego nie uwzględnimy i nie powstanie ta grupa alternatywna,
                pozostaniemy w hermetycznym kręgu swoistego "getta" maniaków.
                A chyba nie o to nam chodziło.
                • burza_gradowa Re: Bez alternatywy ani rusz 01.06.08, 10:40
                  Masz rację.. jednak potrzebna nam inna promocja, bo możliwe że robimy na forum
                  wrażenie maniaków, ale gdyby ktoś nas choćby zobaczył to to wrażenie od razu by
                  prysło.. bo jest tak: stali członkowie tej ekipy reprezentują obie płcie a
                  wiadomo, że baby jak to baby zwykle bardziej cenią sobie przyjemność jazdy i
                  widoków od wyczynu ;), część kobieca nie należy też raczej do atletycznych ;),
                  wiekowo również mamy pewną rozpiętość, i mimo takiej różnorodności wszyscy
                  jeździmy z przyjemnością i nikt nie wraca umęczony. Tak że spokojnie można
                  powiedzieć, że nasze jeżdżenie jest dla każdego!
                  • szawel77 Re: Bez alternatywy ani rusz 01.06.08, 12:31
                    Fakt, niektórzy demonizują odległości, którymi czasami z dumą się
                    chwalimy, a zupełnie ignoruje się fakt, że nasze wyjazdy mają
                    charakter zdecysowanie rekreacyjny, często wręcz piknikowy. Sama
                    jazda rowerem sprawia nam przyjemnosć, ale gdyby chodziło tylko o to
                    nie ogłaszlibyśmy wycieczek na forum i nie zapraszlibyśmy na nie
                    wszystkich.
                    Czasem robimy 70 km, ale przecież nie w ciągu godziny! Najfajniejsze
                    są wycieczki całodniowe, kiedy jedziemy leniwie, z dużymi i licznymi
                    przerwami na pićku, foto, jedzonko. Czasem zatrzymujemy się na mały
                    kufelek piwa, a wtedy trzeba naprawdę troszkę posiedzieć i
                    pokonwersować, żeby volty z krwi opadły przed ruszeniem w dalszą
                    trasę. I to jest właśnie urok tych naszych wycieczek. Ja wypoczywam
                    tylko wtedy, gdy nigdzie nie muszę się spieszyć (aż nadmiar
                    pośpiechu mam w tygodniu w pracy).

                    I mimo tego, że mam beznadziejną kondycję (właściwie prawie w ogóle
                    jej nie mam) oraz zupełny brak rowerowego doświadczenia, jakoś nigdy
                    nie było z tym problemów jadąc w grupie forumowych bikerów.

                    Kiedy wyruszaliśmy na pierwsze wycieczki też spodziewałem się, że
                    będą to 30-40 kilometrowe trasy. Jakie było zdziwienie, gdy pewnego
                    dnia, po leniwej luzackiej jeździe, na liczniku wyświetliło się 64
                    km.
                    Rozgadałęm się więc powiem jeszcze krótko: Zapraszam!

                    PS. Mam nadzieję, że za jakieś 2 tyg. wracamy do grupy.
                    --
                    Wszystko wydaje się takie same
                    a jednak inne jest wszystko
    • szawel77 Kultura rowerowa cd 02.06.08, 10:35
      Koleżanka właśnie mi opowiedziła, że została kilka razy wczoraj
      zbesztana niewybrednym słownictwem za... jazdę po ścieżce rowerowej
      w okolicach Pól mokotowskich.
      A w okolicach Agrykoli cała ścieżka zastawiona zaparkowanymi
      samochodami, w tym samochodem straży miejskiej. Szkoda, że nie miała
      aparatu. Ręce opadają

      --
      Wszystko wydaje się takie samo
      a jednak inne jest wszystko
      • sqz Re: Kultura rowerowa cd 02.06.08, 23:05
        Niewiele by pomogl aparat. Samochody na sciezkach w okolicach Pol
        Mokotowskich to standard. Nie reagująca na to Policja i Straż
        Miejska to tez standard. Patrząc na to z pozycji kierwocy a nie
        rowerzysty też mnie szlag trafi i na parkujących debili i na
        leniwych stróżów prawa. Nigdy do mnie nie trafia argumenty typu
        gdzie miałem zaparkowac. Bo na zabawe w Parku mozna dotrzec w rozny
        sposob nie koniecznie samochodem a jak juz sie chce samochodem to
        trzeba sie liczyc z brakiem miejsc parkingowych. Zreszta reakcje na
        łamanie prawa o ruchu drogowym policjantów przzestały mnie dziwic
        gdy w dosc krotkim okresie czasu zauwazyłem że najczesciej prawo na
        ulicach lamie policja, zawracanie na zakazie , wyprzedzanie na
        podwojnej ciaglej przed przejsciem dla pieszych, parkowanie na
        miejscach dla inwalidy to tylko ulamek przewinien zaobserwowanych w
        ciagu tygodnia.
        --
        "Z wiekiem spada zapotrzebowanie na ryzyko, a rośnie popyt na święty
        spokój." Duńczyk
    • szawel77 Re: Rowertour 09.06.08, 19:19
      Czy mi się tylko wydaje, czy ostatnio Leo gdzieś zniknął?
      I w ogóle dysputy o trasach rowerowych jakoś zanikły.

      Wiem, że i moja w tym wina, ale jako że ostatnimi czasy rowerem nie
      jeżdżę z powodu kontuzji mej towarzyszki życia i rowerowych wojaży,
      to nie bardzo mam o czym opowiadać. No i w ogóle uważam, że tym co
      nie pedałują strzepic ozora o jeździe rowerkami jakos tak nie wypada.
      Ale czas powrotu jest coraz bliższy. Zamówiłem sakwy, gdzieś w
      strajku poczty utknęły zamówione na allegro rogi.
      Czekamy jeszcze tylko na sprawne nóżki i ... ech, rozmażyłem się ;)
      --
      Wszystko wydaje się takie samo
      a jednak inne jest wszystko
      • leo48 Re: Rowertour 09.06.08, 19:39
        Leo zniknął ? Niedoczekanie. Sęk w tym, że sezon się dla mnie
        zaczyna bardzo napięty i z trudem znajduję czas na przegląd forum.
        Ale jakoś znajduję, najczęsciej tak przed 5-tą rano.

        Cały czas kombinuję nad zsynchronizowaniem urlopu tak, by chociaż
        kawałek tej Suwalszczyzny zaliczyć w peletoniku zamiast solo. Jak
        dotąd nie udało mi się jeszcze nawet zainteresować kwaterami przez
        internet.
        • szawel77 Re: Rowertour 09.06.08, 23:45
          Z suwalszczyzna jest ten problem, że mamy tylko tydzień urlopu i nie
          da się w tym czasie objechać wszystkich miejsc, które by się
          chciało. W przyszłym tygodniu pomyślimy o selekcji. Na pewno
          planujemy rundkę wokoło Wigier, może z noclegiem pod namiotem, a
          potem prawdopodobnie przeskok na południe do Puszczy Augustowskiej.
          Przypuszczam, że zachodniej Suwalszczyzny z Doliną Rozpudy nie uda
          nam sie zrobić, chyba że plany nam się odmienią. Wszelka planistyka
          dopiero przed nami...
          --
          Wszystko wydaje się takie samo
          a jednak inne jest wszystko
          • leo48 Re: Rowertour 15.06.08, 18:53
            Na wątku "terminy" rozwija się dyskusja, której miejsce raczej jest
            tutaj. Ale to detal. Chodzi o to, że sprawa zdecydowanie dostaję
            przechyłu w stronę wyczynu. Zanosi się na maratony i to w ostrym
            tempie. Ja np nie wyobrażam sobie wypraw przekraczających "setkę".
            W tej sytuacji nie mamy co liczyć na popularyzację. Szkoda bo
            optowałem za wariantem gtupy alternatywnej, która na próbnych
            znacznie krótszych dystansach pozwoliłaby uczestnikom dokonać oceny
            własnych możliwości.
            • kol Re: Rowertour 15.06.08, 20:03
              Leo spokojnie. Nikt nie zamoierza robic wyczynow. Zachowujemy umiar
              bo wiemy, ze nie wszyscy lubia jezdzic na setke. Nawet wiekszosc
              nie. Jesli ktos sie wiec zglosi, kto chce jechac, to dostosujemy
              trase do jego mozliwosci. Problem w tym, ze nikt sie nie zglasza
              • zibi-pruszkow Re: Rowertour 15.06.08, 20:51
                rozumiem, ze tym swiezym wyczynowcem to jestem ja :)
                raz mi sie udalo zrobic 70km, teraz znow tradycyjnie, runka
                okolicznymi lasami, srednio 35-40km. choc przyznam ze chetnie
                wybralbym sie znow w bezkresy kampinosu, a korci mnie tez inna
                trasa - zalesie gorne, a to od czasu gdy Kol chwalil sie teznia w
                konstancinie :)
              • marzena-2 Re: Rowertour 15.06.08, 21:05
                kol napisał:
                Jesli ktos sie wiec zglosi, kto chce jechac, to dostosujemy
                > trase do jego mozliwosci. Problem w tym, ze nikt sie nie zglasza

                Zgłosi się, zgłosi. Tylko musi Juniora na wakacje komuś sprzedać a
                wtedy please o trase dla żółtodziobów.
                • kol Re: Rowertour 15.06.08, 21:11
                  To mozemy zrobic trase do Konstancina, wersja taka, zeby wszyscy
                  dali rade i pozniej spokojnie wrocili. Wycieczka calodzienna sie
                  szykuje, bocznymi drogami. A jesli ktos chce krocej, to proponuje
                  pojechac pociagiem do Skierniewic i tamte okolice pozwiedzac - mam
                  juz pomysl gdzie jechac
    • szawel77 Ściezka rowrewa wokół Polski? 19.06.08, 15:05
      W TVN24 gadali, że Unia się ulitowała i w ramach likwidowania
      przepaści cywilizacyjnej wyłoży 50 mln na budowę scieżki rowerowej
      wokół Polski - kilkaset kilometrów.
      Podobno bedzie można przejechać spokojnie rowerkiem, nie narażając
      się na rozjechanie przez żadnego debila w samochodzie, np. z Elbląga
      do Rzeszowa. Byłoby trochę jak w Europie.
      Nie dosłyszałem tylko, czy ma to dotyczyć tylko wschodniej sciany,
      czy całej Polski.
      W każdym razie dobre i to. Może zostanę euroentuzjastą?

      A w kwietniu otwarto ścieżkę Paryż - Praga. Ponad 1500 km przez
      m.in. Pilzno i Strasburg. Podobno potrzebna infrastruktura wokół
      niej już jest.

      --
      Wszystko wydaje się takie samo
      a jednak inne jest wszystko
        • leo48 Re: Ściezka rowrewa wokół Polski? 22.06.08, 07:06
          A co byście rzekli na taką propozycję ? Pociąg KM do 5 października
          nie pobiera opłat za przewóz roweru więc jedziemy rowerkami do W/wy
          Zachodniej na pociąg 6.50 a za godzinkę jesteśmy w Legionowie i cały
          dzień nad Zalewem przed nami. Powrót do Warszawy tym samym sposobem
          a potem do Pruszkowa, zależnie od kondycji, rowerkiem lub KM.
          Wariant łatwiejszy to podróż w obie strony do i z Legionowa od
          samego Pruszkowa pociągiem KM. Czy to nie interesujące ?

          www.mazowieckie.com.pl/site.php5/article/4/616.html
                • zibi-pruszkow Re: Ściezka rowrewa wokół Polski? 22.06.08, 14:44
                  taaa, 45 km w jedna strone, juz to widze ... sam kiedys zapodalem
                  taki temat, ale mi przeszlo ... po takim dystansie trzeba troszke
                  odpoczac, wiec wojaze nad zalewem odpadaja, wychodzi na to ze
                  pedalujemy w jedna strone, tam odpoczywamy i pedalujemy spowrotem, w
                  sumie jakies 90km, a chyba nie o to nam chodzi, tylko o smiganie po
                  zegrzu i okolicach.
                  • leo48 Re: Ściezka rowrewa wokół Polski? 22.06.08, 15:54
                    Zibi, chyba i tak zbyt optymistycznie oceniasz dystans bo odległość,
                    którą podajesz sięga zaledwie do Legionowa czyli proponowanego
                    przeze mnie etapu kolejowego. Stamtąd zaś, gdyby się ograniczyć
                    tylko do "małej pętli" czyli objazdu zaporą w Dębem przez Jachrankę
                    i powrót mostem w Zegrzu do Legionowa to na moje oko circa 40 km.
                    A taki dystans to właśnie najwspanialszy spacer "w tak pięknych
                    okolicznościach przyrody". Rozłożenie tego na 6 godzin, z posiłkiem
                    w plenerze pozwoliłoby wziąć w nim udział każdemu, niezależnie od
                    wieku, płci, kondycji oraz posiadanego sprzętu. Zero dyskryminacji.
                    • alabama8 Zegrze 04.07.08, 15:11
                      Nad Zegrze proponuję Zegrzykiem pojechać (letnia propozycja Kolei
                      Mazowieckich).
                      www.mazowieckie.com.pl/site.php5/article/4/616.html
                      Odjazd z Warszawa Gdańska. Rozkład powyżej. Na Gdański można się
                      łatwo dostać i szybko z Pruszkowa:
                      1. SKM lub KM do Śródmieścia - dalej się wskakuje w metro do stacji
                      Warszawa Gdańska i na Gdańszczaku w Zegrzyka
                      2. SKM lub KM do Zachodniego (na tyłach Zachodniego jest stacja
                      Warszawa Wola skąd ruszają wszystkie pociągi w kierunku Gdańskiego,
                      Legionowo - Nasielsk, za wyjątkiem tego cholernego Zegrzyka).
                      • leo48 Re: Zegrze 08.07.08, 06:21
                        Może lepiej pojechać pociągiem KM do Stadionu i pokonując rowerem
                        tylko ulicę Jagiellońską (poniżej 3 km) dojechać do stacji W/wa ZOO,
                        skąd chodzą pociągi do Legionowa.
                        --
                        Lepiej być zdrowym i bogatym
                        niż chorym i ubogim
    • krucjatorka.amatorka Oglądajcie dętki przy zakupie!!! 04.07.08, 10:10
      Jak w temacie. My tego nie zrobiliśmy i mieliśmy klejenie gumy. I
      wcale nie dlatego, że powodem był sterczący gwóźdź. Z pozoru nowa i
      dobra dętka Bontragera i wcale nie tania, okazała się przetlała w
      miejscach złożenia. No i awaria jak nic.
      Tak więc w sklepie rowerowym otwieramy kartoniki i dokładnie
      oglądamy!
      Pozdrawiam krucjatorowo!!

      --
      Choć droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia,
      mniemam, że mam powody, by drogi swej nie zmieniać.
    • szawel77 Rowertour not dead 13.08.08, 14:53
      Witam po przerwie z nadzieją na reaktywację wątku nieco zakurzonego,
      ale bynajmniej nie zapomnianego. Od dłuższego czasu pruszkowska
      grupa miłosników pedałowania po okolicach jakoś się nie zebrała do
      kupy (a bo to kontuzje, a bo to wyjazdy wakacyjne, a to przerzutki
      trzeba było wyregulować itp.), ale nie chce mi się wierzyć, że nikt
      rowerkami nie jeździ.
      Część grupy (że się pochwalę), czyli Krucjatorka, Burza, Kol i
      piszący te słowa w czerwcu zaliczyła pięciodniowy wypad rowerkami na
      Suwalszczyznę, a na przełomie lipca i sierpnia odbyliśmy uroczą
      wycieczkę rowerową wokół zachodniego Bałtyku - przez Niemcy, Danię i
      Szwecję, powrót promem z Karlskrony.
      Teraz jednak szczęśliwie powróciliśmy na stare śmieci i mam nadzieję
      na reaktywowanie tradycji wspólnych wycieczek po okolicach Pruszkowa.
      Miałem nawet nadzieję, ze uda mi sie wsiąść na rowerek w długi
      weekend, ale akurat bedę miał gości (i pozostałe sierpniowe weekendy
      też u mnie odpadają, liczę więc na ładną pogodę we wrześniu).

      To jak, jeździcie jeszcze?
      --
      Wszystko wydaje się takie samo
      a jednak inne jest wszystko
      • leo48 Re: Rowertour not dead 13.08.08, 16:27
        A ja właśnie dwa dni temu wróciłem z Pałuk, gdzie spędziłem 12 dni
        solo pod namiotem, z tego 10 dni "rowerowych". Duża frajda i łącznie
        500 km w nogach podczas samotnych rajdów pośród tamtejszych jezior i
        lasów.

        Niestety mój góral pozostał na Pałukach bo przyjechały po mnie trzy
        super dziewczyny, super autem ale nie przystosowanym do transportu
        rowerów tylko super facetów. To się załapałem. A co ? Wymogi chyba
        spełniam.

        Okazję do przywiezienia sprzętu będę teraz miał dopiero we wrześniu
        lub nawet październiku. A tymczasem na ostatnie dni urlopu jutro
        wyskakuję jeszcze raz na chwilę do Rucianego. Może się załapię na
        tegoroczne szanty. Nie, nie będę śpiewać. Posłucham.
        --
        Lepiej być zdrowym i bogatym
        niż chorym i ubogim
        • szawel77 Re: Rowertour not dead 14.08.08, 09:38
          To szybko ściągaj swój bicykl i we wrześniu musimy gdzieś wyskoczyć -
          np. do "prawdziwego" Kampinosu ;)
          --
          Wszystko wydaje się takie samo
          a jednak inne jest wszystko
            • leo48 Re: Rowertour not dead 19.08.08, 16:54
              Bóg Ci zapłać, poczciwy człowieku, za tę chęć pomocy ale z niej nie
              skorzystam. Od biedy mam jeszcze na czym pojeździć tymczasowo.
              Chodzi o to, że w ciągu minionych 4 miesięcy przekręciłem coś około
              1300 km i w związku z tym nie odczuwam tego rowerowego głodu tak jak
              na początku sezonu.

              Wprawdzie nadal mam zamiar trochę kilometrów do rocznego bilansu
              dorzucić ale... Są otóż wyraźne przeciwwskazania do jazd w tempie
              forsownym oraz po szlakach żółtych, czerwonych (czytaj : wertepach),
              z jakimi mieliśmy do czynienia w Puszczy.

              Zdrowy rozsądek nakazuje mi zatem oddawać się ulubionemu relaksowi
              w formule cokolwiek zmienionej. Taki jest mus.
              --
              Lepiej być zdrowym i bogatym
              niż chorym i ubogim
                    • leo48 Re: Rowertour not dead 10.01.09, 06:26
                      No, jakze można byłoby rowera na zimę zaniechać ? Tylko ostatnie dni
                      były mniej ku temu sprzyjające. W okresie świąteczno-noworocznego
                      kulinarnego rozpasania mój rowerek był w ruchu codziennie, razem ze
                      mną oczywiście.

                      W czasie między 23.12 a 4.01 przejechałem spacerowo, głównie po
                      mieście ca 150 km a słuszność tych działań potwierdziła łazienkowa
                      waga, która po tym całym cyklu pokazała wskazówkę w tym samym
                      miejscu co poprzednio, z lekką jakby tendencją zniżkową.
                      --
                      Więcej ludzi straciło wiarę
                      przez kontakt z proboszczem,
                      niż przez kontakt z Marksem.
Inne wątki na temat: