Dodaj do ulubionych

moze żarcik??

  • 11.02.04, 16:07
    Pewien młody człowiek spotykał się z trzema dziewczętami i nie mógł się
    zdecydować, z którą z nich się ożenić. Postanowił więc poddać je próbie. Każdej
    wręczył po 5 tysięcy złotych i poprosił, by zrobiły z tymi pieniędzmi to, na co
    mają ochotę. Pierwsza z nich kupiła sobie najlepsze ciuchy, poszła do
    kosmetyczki i do fryzjera, a kiedy wróciła, powiedziała:
    – Zrobiłam to wszystko, bo chcę być dla ciebie najpiękniejsza. Tak bardzo cię
    kocham.
    Druga wróciła z garścią biletów na mecze ligowe, rocznym karnetem do
    wypożyczalni wideo i trzymiesięcznym zapasem piwa.
    – Kupiłam to wszystko, by pokazać ci, jak bardzo cię kocham – wyznała.
    Trzecia zainwestowała całą sumę na giełdzie, a że trochę się na tym znała,
    szybko zarobiła sporo pieniędzy. Te również zainwestowała i zarobiła jeszcze
    więcej. W końcu wróciła do niego z czekiem opiewającym na bardzo poważną sumę.
    – Zarobiłam to wszystko, by zapewnić nam bezpieczną przyszłość. Tak bardzo cię
    kocham – powiedziała.
    Młody człowiek był bardzo ujęty ich miłością i poświęceniem. Długo zastanawiał
    się, którą wybrać, rozważał wszystkie za i przeciw, aż w końcu wziął za żonę tę
    z… największym biustem.

    --
    Nie można zadowolić wszystkich,
    to zadanie dla agencji towarzyskich.

    ***Mam Wołomin...***
  • 11.02.04, 21:36
    altu - a to dokończenie twojego żarciku :)))
    W noc poślubną panna młoda mówi do swojego świeżo poślubionego:
    - Ponieważ jesteśmy teraz małżeństwem, musimy wprowadzić pewne zasady
    dotyczące seksu - Jeśli wieczorem mam uczesane włosy oznacza to, że nie mam
    wcale ochoty na seks, jeśli są w lekkim nieładzie, to znaczy, że mogę, ale nie
    muszę mieć ochoty na seks, a jeśli są w nieładzie, to znaczy, że mam ochotę
    się kochać.
    - W porządku kochanie - odrzekł mąż - żeby wszystko było uporządkowane musisz
    wiedzieć, że wieczorem po powrocie z pracy zawsze piję drinka. Jeśli wypiję
    tylko jednego, to znaczy, że nie mam ochoty na seks, jeśli wypiję dwa to
    znaczy, że mogę, ale nie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli wypiję trzy, to
    stan twoich włosów nie ma znaczenia.
  • 12.02.04, 12:14
    Ksiądz miał problem - po prostu nie potrafił nauczać współczesnej
    > młodzieży.
    > Zero szacunku ze strony uczniów, drwiny, a w końcu misję ma taki
    katecheta
    > w szkole ważną. Trza było coś z tym fantem zrobić. Jak na księdza
    > przystało,
    > poszedł ze skargą na swoich podopiecznych do samego Dyrektora Szkoły.
    A
    > ten niewdzięcznik, zamiast młodzież stosownie ukarać, rad księdzu
    udziela:
    > - Proszę księdza, a może by tak ksiądz spróbował się jakoś tak trochę
    do
    > tej młodzieży zbliżyć, spróbować zrozumieć, nawiązać kontakt?
    > - Próbowałem, ale nie potrafię się z nimi porozumieć.
    > - A może tak na początek by ksiądz spróbował mówić do nich ich
    językiem -
    > zawsze to jakieś przełamanie lodów.
    > - To znaczy???
    > - No wie ksiądz, młodzież teraz wszystko skraca. Na przykład: zamiast
    > pozdrawiam, mówią pozdro, zamiast cześć - cze, rozumie ksiądz?
    > - Skracać, znaczy?
    > - Tak jest, niech ksiądz spróbuje.
    > Ksiądz sobie owe słowa wziął do serca. Idzie na lekcje korytarzem,
    głowa
    > opuszczona, pełne skupienie i mruczy:
    > - Skracać, spoko, pozdro, skracać, cze, skracać, pozdro....
    > Tak sobie mruczy pod nosem, dochodzi do sali, otwiera drzwi, wchodzi z
    > jedną ręką w górze, uśmiechnięty charyzmatycznie:
    > - Pochwa !!!

    --
    Zdrówka!
    Zapraszam do Pruszkowa.
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=132
  • 14.02.04, 19:51
    Kobieta w widocznej ciąży przychodzi do lekarza i pyta:
    - Panie doktorze, ja mam... to znaczy mój mąż chciałby wiedzieć...
    - Rozumiem, rozumiem - przerywa jej lekarz. - Aż do bardzo zaawansowanej
    ciąży można
    bezpiecznie uprawiać seks.
    - Nie, nie o to chodzi. On chciałby wiedzieć, czy wciąż mogę rąbać drewno.


    Do ukochanej dzwoni młodzieniec , telefon odbiera jej ojciec:
    młodzienieć: "moja kochana rybko czy to Ty?"
    ojciec: " nie, tu właściciel stawu!"


    Nowy Jork, Central Park. Małą dziewczynkę atakuje pitbul. Podbiega młody
    meżczyzna i unieszkodliwia psa. Obserwujący całe zajście policjant
    podchodzi i mówi:
    - Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk
    uratował życie dziecku!
    - Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...
    - Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!
    - Ale ja nie jestem z Ameryki...
    - To skąd pan jest?!
    - Z Palestyny.
    Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował
    amerykanskiego psa.


    - Widzisz?! To fifka, która była pod twoją szafą! Kiedy ty skończysz z
    narkotykami?
    - Jakie narkotyki! Uwierz mi od kiedy ciebie poznałem zmieniłem się,
    zerwałem ze swoją przeszłoscią, jesteś jedyną którą kocham.
    - Synu! To ja - twój ojciec!

    --
    anty-walentynki?
  • 14.02.04, 19:57
    Pewnego dnia flota amerykanska postanowila zredukowac pewna ilosc zbednych
    oficerów. Zeby zrobic to z tzw. twarza, kazdemu oficerowi, który dobrowolnie
    odejdzie ze sluzby obiecano wyplacenie odprawy emerytalnej w takiej
    wysokosci jak odleglosc w cm zmierzona pomiedzy dwoma dowolnie wybranymi
    przez niego punktami jego ciala pomnozona przez 1000.
    Jako pierwszy postanowil odejsc kapitan Smith, który poprosil o zmierzenie
    go od czubka glowy az do piet. Odszedl z armii wraz ze 180 tys. dolarów.
    Kolejny oficer major Johnson okazal sie bardziej przebiegly od poprzednika i
    kazal zmierzyc sie od czubka palców wysoko uniesionych rak, az do palców
    wyciagnietych maksymalnie stóp. Emeryture umilila mu okragla sumka 280 tys.
    dolców. Jako trzeci zglosil sie na komisje porucznik Woods. Jego propozycja
    pomiarów wywolala konsternacje albowiem kazal zmierzyc sie od czubka penisa
    az do samych jajek.
    Na nic zdaly sie tlumaczenia, ze taki sposób nie jest korzytny dla
    porucznika, ze poprzedni oficerowie zgarneli male fortuny. Porucznik upieral
    sie przy swoim.
    Lekarz wojskowy przystapil wiec do pomiarów. Jakiez bylo jego zdziwienie
    gdy po dokladnym badaniu na jego krótkie pytanie:
    -"Gdzie twoje jaja synu" uslyszal odpowiedz:
    -"W Wietnamie doktorze, w Wietnamie"

    --
    Towarzystwo Przyjaciół Absurdu
  • 14.02.04, 20:04
    a w mojej wersji był jeszcze morał:
    MĘŻCZYŹNI - W PRZECIWIEŃSTWIE DO KOBIET NIE LECĄ NA KASĘ!
    pozdrawiam;-)

    --
    anty-walentynki?
  • 14.02.04, 20:06
    chodziło o dowcip altu i rity z facetem i trzema kobitkami:)
    --
    "Adidas, ergo sum?"
  • 14.02.04, 21:08
    przypuszczamy, że chodzi wyłącznie o dowcip :)
  • 14.02.04, 21:15
    Panienka w wieku 30 lat idzie po plaży i nagle zobaczyła starą
    butelkę. Podniosła, potarła i z butelki wydobył się duszek.
    Panienka pyta: "Czy będę miała trzy życzenia?"
    Duszek: "Nieeee, przykro mi, ale ja jestem duszek spełniający tylko jedno
    życzenie".
    Panienka bez wahania: "To proszę o pokój na Bliskim Wschodzie.
    Widzisz tę mapę Duszku? Chcę, aby te wszystkie kraje przestały
    ze sobą walczyc, żeby Żydzi i Arabowie pokochali się miedzy sobą
    i żeby kochali Amerykanów i odwrotnie. Żeby wszyscy tam żyli
    w pokoju i harmonii."

    Duszek, popatrzył na mapę i mówi: "Kobieto bądź rozsądna, te kraje się bija
    i nienawidzą od tysięcy lat, a ja po 1000 latach siedzenia w butelce też nie
    jestem w najlepszej formie.
    Jestem DOBRY, ale nie aż tak dobry. Nie sądzę, abym mógł to zrobić.
    Pomyśl i daj jakieś sensowne życzenie.
    Panienka pomyślała przez chwilę i mówi: "No dobrze, przez całe życie chciałam
    spotkać właściwego mężczyznę, aby wyjść za niego za mąż.
    Wiesz, takiego który będzie mnie kochał, szanował, bronił, dobrze zarabiał i
    oddawał pieniądze, nie pił, nie palił, pomagał przy dzieciach,
    w gotowaniu i sprzątaniu, był świetny w łóżku, był wierny i nie patrzył
    tylko w telewizor na programy sportowe.Takie mam życzenie."

    Duszek pokręcił głową z niedowierzaniem głęboko westchnął i powiedział:

    "Pokaż mi Kobieto tę cholerną mapę jeszcze raz."
  • 14.02.04, 21:55
    Rito,
    To jeden z lepszych "walentynkowych" żarcików, jakie słyszałem:)

    --
  • 15.02.04, 22:36
    a to żarcik, który przyszedł do mojej córki

    Dwaj kumple spotykają się w barze:
    - Słyszałeś najnowsze wieści? Staszek nie żyje!
    - Dobrze o tym wiem. Przejeżdżał drogą obok mojego domu,nie za hamował
    właściwie i bum - uderzył w chodnik. Samochodem trzepnęło w górę.
    Staszek wyleciał przez szyberdach, zrobił dwa salta w powietrzu i
    rozbijając szybę wpadł do mojej sypialni na piętrze.
    - Rany, jaka okropna śmierć...
    - Ależ skąd, nie zabił się! Wylądował w mojej sypialni i leżał taki zakrwawiony
    w potłuczonym szkle. Wtedy zauważył dużą starą zabytkową szafę,która stała w
    pokoju. Sięgnął w górę i chwycił za nią próbując wstać. I nagle huk! Masywna
    szafa przewróciła się na niego,przygniotł a go i pogruchotała mu kości.
    - Psiakrew, strasznie zginął.
    - Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakimś cudem zdołałwydostać się spod szafy
    i podpełznąć do poręczy. Próbował się na niej podciągnąć ale pod jego ciężarem
    poręcz złamała się i Staszek spadł z piętra. W powietrzu wszystkie połamane
    części poręczy tak się obróciły, że spadając na niego, przypięły go do podłogi.
    - O żesz w mordę! Straszny sposób by odejść z tego świata.
    - No co Ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok kuchni. Wpełza do środka,próbuje
    podciągnąć się na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą, i
    chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i popalił mu prawie całą skórę.
    - O rany! Okropne tak umrzeć...
    - Nie, nie, teraz też przeżył! Leżał tak na ziemi,poparzony wrzątkiem, gdy
    zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawkę, by wezwać pomoc, ale zamiast
    tego wyrwał gniazdko elektryczne ze ściany. W połączeniu z wodą wyszła
    mieszanka piorunująca, potężna dawka woltów strzelił a przez niego i facet padł
    porażony prądem.
    - Cholera! Diabelnie przerażająca śmierć.
    - Ależ nie, wcale wtedy nie zginął...
    - To jak właściwie umarł?
    - Zastrzeliłem go!
    - Zastrzeliłeś go?
    - Kurwa, człowieku, przecież on rozpierdoliłby mi całą chałupę!
  • 15.02.04, 22:58
    :))
    rita - prawie jak w Nagiej Broni, tylko bez happy end'u.
    pzdr
  • 16.02.04, 01:20
    rita100 napisała:
    > a to żarcik, który przyszedł do mojej córki
    > Dwaj kumple spotykają się w barze: [...]

    bbastek13 napisał:
    > rita - prawie jak w Nagiej Broni

    Rzeczywiście :-)
    I zupełnie nie rozumiem, dlaczego czytając ten żarcik przypomniała mi się
    anegdotka, którą zaraz zacytuję. Dowcip ma swój smaczek - mianowicie nie
    słyszałem samego początku a narrator opowiadał to z takim przekonaniem i w
    niepowtarzalnym swoistym stylu - że do samego końca byłem przekonany, że to
    prawdziwa historia... :)) Ale potem się wyjasniło, że to historyjka krążąca po
    necie. Ale może autentyczna? Bardzo bym się nie zdziwił ;)

    Oto Historyjka:

    "Często zdarza się nam mieć zły dzień. I bardzo chcemy się na kimś wyżyć.
    Tak, to się naprawdę zdarza. Ale moim zdaniem zbyt często wyżywamy się na
    bliskich i znajowych, podczas gdy o wiele lepiej jest wyładować stress na
    kimś zupełnie obcym. Postąpiłem tak pewnego dnia. Przypomniałem sobie w biurze
    o zaległym telefonie, jaki miałem wykonać. Odnalazłem numer w notesie i
    wystukałem go na klawiaturze telefonu. Usłyszałem, jak jakiś facet po drugiej
    stronie mówi "halo!", więc zapytałem grzecznie, czy mogę rozmawiać z Anią.
    Facet bez słowa rzucił słuchawką. Byłem kompletnie zaskoczony. Jak można być
    tak źle wychowanym! Sprawdziłem jeszcze raz numer do Ani i wykręciłem go
    (okazało się, że przekręciłem dwie ostatnie cyfry). A po
    zakończeniu rozmowy postanowiłem znowu zadzwonić pod poprzedni "zły" numer i
    kiedy tylko tamten facet podniósł słuchawkę rzuciłem krótkim "ty chuju!", po
    czym rozłączyłem się.
    Zapisałem sobie jego numer na zółtej karteczce i przykleiłem na monitorze.
    Raz na kilka tygodni, kiedy coś wyjątkowo źle mi wychodziło, kiedy płaciłem
    zaległe rachunki, dostałem mandat za parkowanie albo z innego powodu miałem
    zły dzień, dzwoniłem do typa i kiedy tylko się zgłosił, serwowałam mu głośne
    "ty chuju!". Od razu robiło mi się lepiej...

    Po pewnym czasie telekomunikacja wprowadziła program identyfikacji numeru
    dzwoniącego, przez co mój nowy sposób na chandrę i stres okazał się poważnie
    zagrożony. Zadzwoniłem więc do typa, przedstawiając się jako pracownik
    telekomunikacji i zapytałem: "przepraszam, czy słyszał pan może o naszej
    nowej ofercie w zakresie identyfikacji numeru dzwoniącego?". "Nie!"- uciął
    i rzucił słuchawkę. Zadzwoniłem do niego ponownie: "Nie słyszałeś o tym
    programie dlatego, że jesteś zwyczajnym chujem!".

    Kilka dni później, kiedy na parkingu przed supermarketem próbowałem zająć
    ostatnie wolne miejsce, jakiś dresiarz w BMW bezczelnie zajechał mi drogę
    i wepchał się na moje miejsce. Wkurzyłem się nielicho. Na beemce była kartka
    "na sprzedaż" i numer telefonu. Zanotowałem go skrupulatnie.
    Wieczorem zadzwoniłem.
    - "Halo, czy to pan ma beemkę do sprzedania?"
    - "Tak."
    - "A gdzie można ją obejrzeć?"
    - "Stoi na podwórzu domu przy L***** 23."
    - "A kiedy pana można złapać w domu?"
    - "No tak od 17.00 już raczej jestem."
    Zapisałem numer dresiarza na żóltej karteczce, tuż poniżej numeru faceta,
    do którego miałem zwyczaj poprzednio dzwonić. Teraz miałem dwóch dupków, na
    których mogłem się wyżyć. Ale po kilku dniach wydzwaniania do nich
    poczułem, że nie było to już takie podniecające, jak na początku...

    Wpadłem na zupełnie inny pomysł... Zadzwoniłem do tego pierwszego faceta.
    - Halo! - rzucił jak zwykle.
    - Ty chuju! - krzyknąłem, ale tym razem nie odłożyłem słuchawki. - Jesteś tam
    jeszcze?
    - Jestem! - krzyknął - Jestem, pieprzony palancie! Nie wiem, kim jesteś,
    ale chciałbym cię dostać w swoje ręce! Gnoju pierdolony! Powiedz, gdzie
    mieszkasz, to zaraz pojadę i ci rozjebię ten oblany ryj!
    - Tak? No to mieszkam przy L***** 23... Poznasz po czarnej beemie zaparkowanej
    w podwórzu! Czekam na ciebie, ciemny baranie z lasu!
    Facet rzucił słuchawką a ja natychmiast wykręciłem numer dresiarza.
    - Halo, to ty, pedale? Dzwonię do ciebie, bo mam ochotę w końcu ci
    przypierdolić! Jak masz jaja to wyjdź przed dom, zaraz u ciebie, kurwino, będe!

    W chwilę potem zadzwoniłem na policję, informując o bójce w okolicach Leśnej
    oraz do telewizji regionalnej, wspominając coś o porachunkach gangsterów. Na
    koniec podjechałem samochodem w okolice L***** i patrzyłem z dala na dwóch
    dupków, bijących się w światłach dwóch radiowozów i reflektorów ekipy
    telewizyjnej...

    Mówię wam - prawdziwa rozkosz!!!"

    Późno się zrobiło, więc pozdrawiam wszystkich. Do szybkiego!

    cat_s

    --
  • 17.02.04, 10:48
    Szef zaniepokojony nieobecnością pracownika dzwoni do niego i pyta o powód.
    – Jestem na strasznym kacu i dziś nie przyjdę – odpowiada pracownik.
    – Jak to?! – bulwersuje się kierownik. – Ty musisz być dzisiaj w pracy, bez
    ciebie leżymy. Słuchaj, dam ci radę: ja zawsze, jak jestem na kacu, to proszę
    moją żonę, żeby mi zrobiła loda i wtedy momentalnie mi przechodzi.
    Po godzinie kierownik z radością wita pracownika na stanowisku pracy:
    – No i jak, pomogło?
    – Jasne – odpowiada zadowolony – a w ogóle szef to ma ekstra chatę!

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    ***Mam Wołomin...***
  • 17.02.04, 16:18
    - Facet z kobietą zatrzymują się na środku chodnika i zatapiając się w
    namiętnym, głębokim pocałunku. Mocno się pieszczą, nie zwracając na nikogo
    uwagi. W pewnej chwili podchodzi do nich mężczyzna, zagląda przez jedno
    ramię, przez drugie ramię, głośno chrząka. Widać, że próbuje zwrócić na
    siebie ich uwagę... Facet przestaje więc całować babeczkę i poirytowany
    pyta:
    - Panie, czego pan chce do cholery?!
    Mężczyzna speszony pokazuje palcem na kobietę i bąka:
    - Bardzo przepraszam że przeszkadzam, ale żona ma klucze do domu...


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    ***Mam Wołomin...***
  • 17.02.04, 16:18
    - Pewien ksiądz postanowił udać się na urlop. Jednak nie wiedział kogo ma
    zostawić na zastępstwo. Jego wybór padł na organistę. Powiedział mu co i jak i
    dal zadrukowany notes z pokuta za każdy z popełnionych grzechów. Następnego
    dnia organista zrobił co trzeba tzn. odprawił msze i takie tam a na
    zakończenie siadł w konfesjonale i zaczął spowiadać. Słuchał grzechów i
    odczytywał pokutę z notesu. Podeszła młoda dziewczyna i mówi do organisty: -
    Wczoraj uprawiałam sex oralny. Organista patrzy w notes, wertuje go po kartce,
    ale nie znalazł pokuty. Biegnie wiec do ministrantów i pyta zdenerwowany: -
    Chłopaki nie wiecie czasem co daje ksiądz za sex oralny?! A jeden z
    ministrantów: -Nie wiem jak innym, ale wczoraj dal mi Snikersa.


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    ***Mam Wołomin...***
  • 17.02.04, 16:30
    Egzamin z termodynamiki

    > Dr. Schlambaugh, wykladowca na wydziale chemicznym uniwersytetu

    > kalifornijskiego znany jest z zadawania pytan na egzaminach w rodzaju:

    > "Czemu samoloty lataja?".

    > W maju kilka lat temu, egzamin z termodynamiki zawieral takie oto pytanie:

    > "Czy pieklo jest egzotermiczne, czy endotermiczne? Potwierdz swój

    > wywód dowodem" Wiekszosc studentów oparla dowody na poparcie swych tez na

    > prawach przemian gazowych Boyle'a - Mariotatte'a lub innych. Jeden student

    > natomiast napisal, co ponizej:

    >

    > "Po pierwsze musimy zalozyc, ze jezeli dusze istnieja, musza posiadac
    pewna

    > mase. Jesli maja mase, to jeden mol dusz takze posiada mase. W takim
    razie,

    > w jakim tempie dusze trafiaja do piekla i w jakim je opuszczaja? Mysle ze

    > mozemy spokojnie zalozyc, ze jesli dusza trafia do piekla, to juz go nie

    > opuszcza. Dlatego tez, wymiana dusz z pieklem zachodzi tylko w jednym

    > kierunku. Jesli chodzi o dusze trafiajace do piekla, przyjrzyjmy sie
    roznym

    > religiom, istniejacym w dzisiejszym swiecie. Niektóre religie mówia, ze

    > jesli nie jestes ich wyznawca, trafisz do piekla. Skoro jest wiecej niz

    > jedna taka religia, a ludzie nie naleza do wiecej niz jednej, mozemy

    > wnioskowac, ze wszyscy ludzie i wszystkie dusze trafiaja do piekla. Na

    > podstawie danych o smiertelnosci i przyroscie populacji, mozemy spodziewac

    > sie wykladniczego wzrostu liczby dusz w piekle. Przyjrzyjmy sie wiec
    zmianie

    > objetosci piekla. Z prawa Boyle'a wynika, ze aby w piekle temperatura i

    > cisnienie utrzymaly sie na stalym poziomie, stosunek masy dusz do ich

    > objetosci musi byc staly.

    > Pkt. 1 Wiec, jesli pieklo rozszerza sie wolniej niz dusze przybywaja do

    > piekla, wtedy temperatura bedzie rosnac, az wszystko rozerwie sie w
    diably.

    > Pkt. 2 Oczywiscie, jesli pieklo rozszerza sie szybciej niz przyrasta
    liczba

    > dusz, wtedy temperatura i cisnienie spadna tak drastycznie, ze cale pieklo

    > zamarznie.

    > Wiec jak to jest? Jesli zaakceptujemy postulat (podany mi przez Terese

    > Banyan na pierwszym roku), ze "Predzej pieklo zamarznie niz sie z Toba

    > przespie", i biorac pod uwage, ze wciaz nie udalo mi sie nawiazac z nia

    > bardziej intymnych kontaktów, wtedy Pkt. 2 nie moze byc poprawny;...-
    pieklo

    > jest egzotermiczne."

    > Ten student jako jedyny dostal piatke.



    >Spotykają się weterani i wspominają stare czasy. Jednak wiadomo, lata
    >> już nie te, pamięć zawodzi... Pierwszy wzdycha:
    >> - To już było tak dawno, że nie pamiętam, czy walczyłem w I dywizji na
    >> II wojnie światowej czy w II dywizji na I wojnie.

    Weteranka sanitariuszka:

    >> - To i tak lepiej niż ja! Nie pamiętam, czy to my wystrychnęliśmy
    >> Niemców na dudka, czy to oni mnie wydudkali na strychu.

    A dowódca kompanii:

    >> - To jeszcze nic, ja nie pamiętam, czy dostałem kulkę między łopatki
    >> czy łopatką między kulki...




    --
    "Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców, Bushmenie"
    [C.K. Dezerterzy]
  • 18.02.04, 10:00
    > Jeden chlop wylazl w parku na lawke i zaczyna sie drzec:
    > - Precz z hipokryzja !
    > Ludzie patrza zdziwieni, a chlop :
    > - Precz z pazernoscia !
    > Coraz wiecej gapiów przystaje, a ten dalej :
    > - Precz z pedofilia !
    > W koncu jakas babcia nie wytrzymala :
    > - Panie , cos sie pan tak do tych ksiezy przyjebal ?!?!?

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    ***Mam Wołomin...***
  • 19.02.04, 12:00
    Szef pewnej firmy chciał kupić ziemię w Luizjanie z zamiarem postawienia tam
    nowego oddziału swojej fabryki. Chciał na ten cel uzyskać rzadowa dotację. Jego
    prawnik złożył wszystkie wymagane formularze i dokumenty łacznie z wykazem
    włascicieli ziemi od 1803 roku. Urzędnicy rzadowi po analizie dokumentów
    odpisali co następuje:
    Otrzymalismy Państwa dokumenty dotyczace prosby o dotację. Jednak musimy z
    przykroscia stwierdzić, że nie zostały dołaczone dokumenty wskazujace
    włascicieli terenów, które Państwo chca zakupić, przed rokiem 1803.
    Przedstawienie tych dokumentów jest konieczne, jeżeli dotacja ma zostać
    przyznana. Z poważaniem...
    W odpowiedzi prawnik odpisał:
    W odpowiedzi na Państwa pismo dotyczace brakujacych aktów własnosci ziemi
    informuję, że Luizjana została zakupiona przez Stany Zjednoczone od Francji w
    1803 roku. Prawo własnosci do tej ziemi Francja uzyskała od Hiszpanii droga
    podboju. Hiszpania uzyskała prawo własnosci w 1492 roku, gdy Krzysztof Kolumb
    odkrył ta ziemię podczas szukania nowej drogi do Indii. Kolumb uzyskał prawo
    podboju nowych terenów w imieniu Hiszpanii od Królowej Izabeli. Królowa
    Izabela, kobieta głęboko wierzaca i zapobiegawcza, uzyskała przed wysłaniem
    Kolumba w podróż błogosławieństwo papieskie na podbój nowych ziem w imię
    Chrzescijaństwa. Papież, jak zapewne Państwo wiedza, jest przedstawicielem
    Jezusa Chrystusa, Syna Boga. A Bóg stworzył Świat. Myslę, że można założyć, że
    stworzył również ta częsć Stanów Zjednoczonych zwana Luizjana, a tym samym tę
    częsć Luizjany, która zamierzamy kupić. Mam nadzieję, że moje wyjasnienia sa
    satysfakcjonujace dla Państwa i dotacja zostanie przyznana. Z poważaniem...


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    ***Mam Wołomin...***
  • 19.02.04, 20:48
    Rok 2006, Bruksela, budynek Parlamentu Europejskiego. Deputowani z
    kilkunastu krajów i szefowie rządów utkwili wzrok w trybunie, za którą
    schował się korpulentny mężczyzna przybyły z kraju nad Wisłą. Na
    szlachetne czoło tajemniczego Sarmaty opadała blond grzywka, falując niczym łan
    pszenicy w letni dzień, zaś czerstwa i spalona
    słońcem solarium twarz przypominała pachnący bochen, ulepiony
    spracowanymi dłońmi polskich gospodyń. Na szyi dyndał niebieski krawat upstrzony
    biało czerwonymi gwiazdkami. Mężczyzną tym był Przewodniczący. Przewodniczący
    odkaszlnął i wygramolił się zza mównicy, wciskając jeszcze ramię w rękaw
    marynarki.
    - Przepraszam. Przebrałem się tak chybcikiem, bo przyszłem w smokingu,
    ale w kuluarach zobaczyłem napis "no smoking", to żem wskoczył w garnitur.
    He, he, bardziej swojsko będzie. Tu Przewodniczący przerwał, choć mikrofon
    trzymał. Wszystkim się zdawało, że Przewodniczący mówi jeszcze, a to
    echo grało.
    Rozejrzał się po sali, klepnął w potylicę i nagle wyciągnął rękę
    w pozdrowieniu, które początkowo było popularne w starożytnym Rzymie,
    a potem w latach trzydziestych w Niemczech. Po sali przeszedł szmer. Ucichły
    głośniejsze rozmowy. Berlusconi się obudził. Przewodniczący trzymał
    wyprostowaną rękę i rozglądał się delektując efektem. Gdzieś w tylnych
    rzędach zobaczył swojego doradcę od gestykulacji. Doradca miał minę
    zwiastująca jakąś klęskę i z przerażeniem sylabizował:
    - Szefie! Nie ten gest! Ten miał być na spotkanie z Le Penem!
    Przewodniczący nie stracił zimnej krwi. Trzymał dalej wyprężoną rękę z
    pięcioma sztywnymi palcami i myślał..... Nagle dostrzegł przemykającego
    pod tylną ścianą kelnera, więc nie tracąc rezonu zawołał
    - Panie kelner! Pięć herbat na trybunę proszę!
    Potem opuścił dłoń, chrząknął i poprawił sobie krawat. W końcu nadszedł
    dzień, gdy po długiej nauce języka obcego mógł przetestować
    umiejętności. Przecież nie na darmo już dwa lata temu nakazał by wszyscy w jego
    partii uczyli się angielskiego. Wziął głęboki oddech i rozpoczął:
    - Tall room !!! ( Wysoka Izbo! ) Welcome in the name of all penis of
    polish SELFDEFENCE ! (Witam w imieniu wszystkich członków samoobrony! ).
    Today I drink coffe with Anan. ( Dziś piłem kawę z sekretarzem
    generalnym ONZ ).
    Balcerowicz must go on! ( Balcerowicz musi odejść )
    I have all on this shit! ( Mam wszystko na tej kartce! ).
    Selfedefence is big party and ice is poor in Poland ! (Samoobrona jest
    dużą partią, a lud jest biedny w Polsce).
    Po czym swoje krótkie, acz mocne przemówienie zakończył zniżając głos
    do basu Schwarzennegera: - I' ll be back! (Jeszcze tu wrócę)
    I kiedy Przewodniczący schodził z mównicy deputowani europejskich rządów
    zgotowali mu owację. Bądź co bądź Przewodniczący był polskim premierem.
    Uśmiechnął się z zadowoleniem i tylko nieliczni dostrzegli błyszczące w
    jego oczach figlarne little eye-bitches (kurwiki).

    --
    Rzekła do szyszki szyszka:"Towarzyszko,
    zali upadłszy, jestem jeszcze szyszką?"
    [J.Sztaudyngier]
  • 21.02.04, 20:50
    Darmowy przewóz zwłok - Pilch opowiada witz
    Stary skąpy Szkot przed śmiercią wyraził wolę,, by jak umrze, dwaj jego synowie
    pochowali go w rodzinnej, a od miejsca zgonu odległej miejscowości. Po jego
    śmierci młodzi i niezmiernie skąpi Szkoci chcąc woli ojca dochować, a na
    kosztach zaoszczędzić, skropili ubranie tanią wódką i jako rzekomo w trupa
    pijanego do pociągu zawlekli, do przedziału wsadzili i tak jechali. Po drodze
    dosiadł się do nich przygodny niezmiernie skąpy Szkot, skąpstwo jego w ten
    mianowicie sposób się wyrażało, że za pomocą szcyzoryka dzielił przez siebie
    jedzone jabłko na nieskończenie małe cząstki, tak jakby wierzył, że od tego
    nieskończonego dzielenia jabłka mu przybędzie.
    Podróż trwała. Z czasem skąpym braciom pić się zachciało i podczas postoju na
    następnej stacji do pobliskiej pompy polecieli darmowej wody się napić. Pociąg
    nagle ruszył, oni jakimś cudem go dogonili, a nawet nie jakimś cudem dość
    łatwo, szkocki pociąg skąpo się rozpędzał, maszynista niezmiernie skąpy Szkot
    skąpo węgla do paleniska dosypywał, bracie dali radę wskoczyć do środka.
    W międzyczasie wszakże w przedziale zdarzyły się rzeczy następujące: - jak
    pociąg nagle ruszył, nieboszczyk nagle się gibnął i to gibnął się tak
    nieszczęśliwie, że nadział wprost na scyzoryk, którym skąpy Szkot z naprzeciwka
    w nieskończoność parcelował jabłko.
    Tamten widząc co się stało, widząc swój nóż w sercu starca i kalkulując, jakie
    koszta go w związku z zarzutem nawet nieumyślnego zabójstwa czakają, nie
    namyślając sie długo i ... - dawaj - nieboszczyka przez okno. Ciało usunął,
    okno zatrzasnął i jak gdyby nigdy nic za kolejne jabłko się bierze..
    A tu zziajani jak psy bracia do przedzialu wchodzą i nadziwić się brakiem taty
    nie mogą.
    - Gdzie tata ? Gdzie tata ? - wołają.
    - Tata ? - dziwi się obłudnie ten z jabłkiem. - Jaki tata ? Ach ten ! Ten
    starszy pan co tu siedział ! On przecież wysiadł, on wysiadł na poprzedniej
    stacji.
    - Niedobrze - martwią sie bracia - niedobrze. Bo jak on wysiadł na poprzedniej
    stacji, to on wysiadł za wcześnie.

    Pilch jest doskonały - przyznajcie sami, taki ubaw
  • 22.02.04, 18:57
    Pewien facet przeczytal ksiazke o asertywnosci i postanowil ja wypróbowac na
    zonie. Nie wrócil jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedl z
    kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, zona mu otwiera a on:
    - Sluchaj, skonczylo sie babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA mówie, a
    ty sluchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem zimne
    schlodzone piwko, i nie obchodzi mnie skad je wezmiesz,
    potem sie zdrzemne a wieczorem napuscisz mi wody do wanny. No, i nie musze
    chyba mówic, kto mnie po kapieli ubierze i uczesze? No???!!! Kto?
    A zona na to:
    - Zaklad pogrzebowy !
  • 22.02.04, 22:12
    - Świetnie tańczysz.
    - Ty też
    - Świetnie obejmujesz.
    - Ty też
    - Mam na imię Adam.
    - O Boże, ja też!

    dobre ?
  • 24.02.04, 13:29
    Miejsce akcji: Opole

    Czterech kumpli postanowiło się zabawić, wiec spalili trochę trawki i
    postanowili pojeździć maluchem po mieście. Jeżdżą tak po mieście, w końcu
    wpadli na rondo i kręcą się na nim w kółko żeby faza była lepsza. No ale trochę
    się to im znudziło wiec dla odmiany zaczęli jeździć po tym rondzie do tylu. W
    pewnym momencie łup, walnęli w drugi samochód. Przerażeni siedzą dalej w
    samochodzie i nie wychodzą. Zaraz zjawiła się policja (tak to jest, jak są
    potrzebni to ich nie ma a tu chwila moment i już byli), blisko miała bo na
    następnym skrzyżowaniu jest komisariat. Chłopaki dalej stripowani siedzą w tym
    aucie i nie wychodzą, w końcu podchodzi do nich policjant i mówi: "Spokojnie
    chłopaki, nie bójcie się, koleś ma 2 promile i jeszcze mówi, ze jechaliście do
    tylu."

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
    Netoholicy wszystkich forów - łączmy się!

    ***Mam Wołomin...***
  • 25.02.04, 20:28
    dobre to :)))))))))))i jeszcze jechali do tyłu ;)))

    dowcip wiosenny

    Pewna kobieta na bazarze kupiła kurę.
    - Niech mi pani powie, czym pani tą kurę karmiła ?
    - A dalczego to panią interesuje ?
    - Bo sama też chciałabym schudnąć :)
  • 27.02.04, 19:37
    - Wiesz, kiedy rano słyszę budzik, to się czuję jakby do mnie strzelali.
    - I co ? Zrywasz się ?
    - Nie, leżę jak zabity.
  • 02.03.04, 14:48
    Premier Miller odwiedza wzorowe gospodarstwo rolne.
    Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych Świn, towarzyszący grupie
    oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Miller:
    - Żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem! Typu "Miller i
    świnie" czy cos takiego.
    - Ależ skąd panie Premierze! - Odpowiadają reporterzy. - Wszystko będzie cacy.
    Nazajutrz ukazuje się gazeta ze
    zdjęciem Millera wśród Świn, podpis: "Miller (drugi od lewej)".

    ******
    Wchodzi sekretarka do gabinetu szefa.
    - Mam dla pana zla wiadomość...
    - Ale dlaczego pani ma zawsze dla mnie zle wiadomosci? - zali sie szef
    - Nie znalazla by sie przynajmniej raz jakas dobra wiadomosc?
    - No dobrze. Niech bedzie dobra wiadomosc - zgadza sie sekretarka - Nie jest
    pan bezplodny...

    ********
    Spowiedz przedslubna. Chlopak odchodzi juz od konfesjonalu, po zrobieniu kilku
    krokow uswiadamia sobie, ze nie dostal pokuty, wraca wiec do ksiedza mowiac:
    - Ojcze nie zadales mi pokuty!
    - Synu, co cie bede dreczyl... wystarczy, ze sie zenisz!

    *******
    Pewien bardzo pobożny pan uczęszczał co niedzielę do
    kościoła. Za każdym razem wychodząc z kościoła dawał koczującemu
    nieopodal żebrakowi 10 zł Sytuacja powtarzała się od dłuższego
    czasu . W pierwsza niedzielę października pan wychodzi z
    kościoła, podchodzi do żebraka i daje mu 5 złotych .
    - A dlaczego tylko 5? Zawsze było 10 - pyta żebrak .
    - No wie pan, posłałem syna na studia -odpowiada pan
    - A dlaczego na mój koszt?

    ****
    W biurze FBI dzwoni telefon
    - Dzień dobry, nazywam się Joe Monster. Chciałbym złożyć donos na
    mojego sąsiada, Toma Tomkowsky. Z dobrych źródeł wiem, że w drewnie,
    które leży obok jego kominka, ukryte są narkotyki.
    Na drugi dzień agenci FBI odwiedzają Toma z nakazem rewizji.
    Przeszukali skrupulatnie całe mieszkanie, rozcięli każde polano, ale nie
    znaleźli ani śladu narkotyków. Wieczorem do Toma dzwoni Joe.
    - Cześć, było u ciebie FBI?
    - Było .
    - Porąbali ci drewno na opał?
    - Porąbali.
    - Dobra, to jutro ty na mnie donosisz. Ktoś musi skopać mój ogródek.


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
    Netoholicy wszystkich forów - łączmy się!

    ***Mam Wołomin...***
  • 02.03.04, 19:58
    głosuję na Premiera Millera :)

    Fryzjer po raz drugi zaciął klienta.
    - Daj mi pan też brzytwę, żebym mógł się bronić - proponuje klient.
  • 02.03.04, 20:24
    rita100 napisała:

    > głosuję na Premiera Millera :)

    Dobre:-)Naprawdę świetny dowcip:)))

    --
    Rzekła do szyszki szyszka:"Towarzyszko,
    zali upadłszy, jestem jeszcze szyszką?"
    [J.Sztaudyngier]
  • 02.03.04, 22:15
    W imieniu dra_van_Steinera,
    który teraz dzielnie pokonuje na pokładzie swojego wiernego majoneza kolejne
    kilometry i nie ma dostępu do kompa...
    No nie może człowiek się podłączyc teraz do neta, ale wie, że lada moment
    padnie setny post na forum przez niego założonym. Może zdąży? Raczej nie,
    dlatego poprosił, żeby w jego imieniu; no to się staram.
    Ale zaraz potem stracił zasięg. No nie opowiem dowcipu za niego...
    Hmm... Opowiem za to może tak sobie zabawną historię (ale za to prawdziwą) z
    jego rodzinnego miasta (sam Steiner obiecał odezwać sie jak najszybciej się da).

    Kielce
    "Kto złamał choinkę ustawioną przed ratuszem?
    marc 08-12-2003, ostatnia aktualizacja 08-12-2003 15:13

    Zagadkowy wypadek choinki ustawionej przed ratuszem. Złamał się blisko
    dwumetrowy czubek drzewka. Niewykluczone, że to sprawka wandali.
    Choinka została złamana w nocy z soboty na niedzielę. Dwumetrowy czubek prawie
    odpadł z drzewka. - Świerk prawdopodobnie nie wytrzymał wyjątkowo silnego
    wiatru. Wskazują na to rozsypane wokół nietłukące się bombki. Ułamany kawałek
    zamocujemy na swoim miejscu przy pomocy metalowych kątowników i obejm -
    poinformował Andrzej Ścipniak z Rejonowego Przedsiębiorstwa Zieleni. Tymczasem
    robotnicy, którzy wczoraj opatrywali "ranną" choinkę, stwierdzili, że to robota
    wandali, którzy wspięli się na drzewo. Na pniu zauważyli ślady butów. - Aż
    trudno w to uwierzyć, bo świerk ma 21 metrów wysokości. Ktoś się musiał wykazać
    wyjątkową głupotą, tym bardziej że lamki są przecież zasilane elektrycznie -
    komentuje Ścipniak. Na razie wyklucza zamocowanie systemu alarmowego na
    choince. Kilka lat temu alarm zamontowano na drzewku przed urzędem wojewódzkim

    I komentarz z forum:
    • Re: Kto złamał choinkę ustawioną przed ratuszem? IP: *.slowoludu.com.pl
    Gość: megi 08.12.2003 18:41 odpowiedz na list
    nie ma szczęścia nasz ratusz...
    latem jakieś krasnoludki posadziły przed magistratem konopie indyjskie, teraz
    krasnale łamią czubek choinki... aż strach pomyśleć, co jeszcze może się
    wydarzyć!

    Heh...
    Też uważam, że to zakręcone miasto:)

    Pozdrawiam w imieniu...

    SŁOWNICZEK WYRAŻEŃ SPECJALISTYCZNYCH
    * majonez - pieszczotliwe określenie auta marki Daewoo, model Matiz
    * konopie indyjskie - no sami wiecie
    * Kielce - przesympatyczne miasto, w którym sadzą przed Ratuszem i kradną
    czubki choinek

    cat_s
    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • 03.03.04, 08:45
    Gratulacje dla dr_van_Steinera 100 postu wpisanego dzięki uprzejmości Cat_s'a.

    Mój dzisiejszy, rozbawił mnie do łez... ale jest nieco ...

    Chłopczyk jedzie rowerem po chodniku.
    - Jedź plosto, lowelku.
    Dojeżdża do przejścia dla pieszych.
    - Lowelku, stój.
    - Taki duży chłopiec, a nie umie wymawiać "r" - mówi idąca chodnikiem pani.
    - Spierdalaj, stara kurwo! A ty lowelku jedź.

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
    Netoholicy wszystkich forów - łączmy się!

    ***Mam Wołomin...***
  • 04.03.04, 19:57
    myslicie , ze Kielce to zakręcone miasto ?
    może bardziej - dowcipni ludzie ;)

    W parku na ławce siedzi dwóch staruszków. Obok przechodzi atrakcyjna dziewczyna:
    - Ech, kiedyś to popieściłbym taką - wzdycha jeden z nich.
    - I ustami, i rączką. Było jeszcze coś trzeciego, ale już nie pamiętam.

    przepraszam , taki sobie brzydki kawał wpadł
  • 02.04.04, 22:02
    a ja dołożę żarcik nowopoznany żart na forum Pruszków - taki inteligentny :)
    Na przyjęciu spotkali się Adolf Nowaczyński i Julian Tuwim. W pewnym momencie
    Nowaczyński wyglasza toast:
    - Panie i Panowie! Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma
    Adama Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela...
    Zdrowie Juliana Tuwima!
    Kolejny toast wyglosił Tuwim:
    - Panie i Panowie! Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma
    Adama Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela, nie ma
    Jankiela bez cymbałów... Zdrowie Nowaczyńskiego!

    Szykuję sie na toast dalszego zdrowia forumowskiego ;)))
  • 03.03.04, 08:52
    Facetowi żona zaczęła mówić przez sen – jakieś jęki i imię Rysiek. Bez dwóch
    zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby
    to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie.
    Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje
    i w samej koszuli nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i
    wchodzi Rysiek – superprzystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy –
    jednym słowem bóstwo. Facet w szafie myśli: „Muszę przyznać, że ten Rysiek ma
    klasę!”

    Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy,
    najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie. Facet w szafie myśli: „K...! Ale ten
    Rysiek, to jednak jest zaj...sty!”

    Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu krateczka-
    kaloryfer, wysportowany, a na klacie grają mięśnie. Facet w szafie
    myśli: „K..., ten Rysiek, to ekstra gość!”

    Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu pała aż do kolan. Facet w szafie
    myśli: „O, żesz, k..., Rysiek to zaj...sty buhaj!”

    W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się obwisły brzuch, piersi
    do pasa i cellulitis. Facet w szafie myśli: „Ja pier...! Ale wstyd przed
    Ryśkiem!”

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
    Netoholicy wszystkich forów - łączmy się!

    ***Mam Wołomin...***
  • 03.03.04, 21:24
    altu - wspaniałe - glosuję za lowelkiem :)

    - Dlaczego palisz papierosy ? Przecież wiesz dobrze, że nikotyna jest wolno
    działającą trucizną ..- mówi zona.
    - Wolałabyś, żebym zaczął żuć cyjanek ?
  • 04.03.04, 13:00
    altu napisała:

    > „Muszę przyznać, że ten Rysiek ma klasę!”

    > „K...! Ale ten Rysiek, to jednak jest zaj...sty!”

    > „K..., ten Rysiek, to ekstra gość!”

    > „O, żesz, k..., Rysiek to zaj...sty buhaj!”

    Moje ego rośnie. Na trzecie mam bowiem Rysiek. A wszystkie Ryśki to fajne
    chłopaki :-)
  • 05.03.04, 15:05
    W szpitalu leżał zburaczały pacjent, wciąż obscenicznie żartujący z
    pielęgniarek. Pewnego dnia na salę weszła pielęgniarka, jak zwykle w
    czystym i schludnym, acz nieco kusym fartuszku. Miłym głosem
    oznajmiła, że musi zmierzyć temperaturę. Burak z zadowoleniem poskrobał się po
    włochatej klacie i przekonany, iż pomiar odbędzie się jak zwykle doustnie,
    otworzył gębę oblizując się lubieżnie. Ku jego zaskoczeniu, pielęgniarka
    sugestywnie trzepiąc w powietrzu termometrem, oznajmiła że tym razem pomiar
    musi być wykonany analnie... Przewidując, że dalsza część będzie równie
    rozrywkowa, burak przybrał pozycję królika i zachęcająco poklepał się po
    wypiętym zadku. Lekkie pieczenie w odbycie byłoby nawet przyjemne, gdyby
    pielęgniarka nie oznajmiła, że musi na chwilkę wyjść do pacjenta z
    sąsiedniej sali. Wychodząc w pośpiechu nie domknęła drzwi.. Burak
    zorientował się dopiero po jakimś czasie słysząc dochodzące z korytarza
    odgłosy gromadzących się ludzi. W pewnym momencie przybiegł dyżurny
    lekarz i nieco zdziwiony zakrzyknął:
    - Co tu się dzieje do cholery!?
    - Temperaturę mierzę! Nie widziałeś pan nigdy jak to się robi?! -warknął burak.
    - Owszem, ale jeszcze nigdy, żeby przy pomocy goździka..
    -----------------------------------------------------------------------------


    Spotkało się dwóch facetów: Francuz i Rosjanin. Francuz, ciekawy świata,
    pyta:
    - Wania, a ty gdie żiwiosz?
    - Ja żiwu na Uralie.
    - Hm... a eto dalieko ot Moskwy?
    - Nu dalieko, tri tysiaczi wiorst.
    - Nu dalieko...
    - A ty, Fransua, gdie żiwiosz?
    - Ja żiwu w Pariże.
    - Pariż, Pariż... eto dalieko ot Moskwy?
    - Nu dalieko, czietyrie tysiaczi wiorst.
    - Czietyrie tysiaczi wiorst? Jej Bohu, kakaja glusz!
    ******************************************************************
    Rybacy z Władywostoku złowili wieloryba. Zmierzyli go i okazało się, że od
    ogona do głowy ma 25m, a od głowy do ogona 30m. Zwrócili się do instytutu
    w Moskwie z zapytaniem, dlaczego tak jest. Po pewnym czasie przyszła
    odpowiedź, że na razie nie wiadomo dlaczego, ale nauka radziecka zna
    podobne przypadki. Na przykład poniedziałek od piątku dzielą cztery dni, a
    piątek od poniedziałku tylko trzy.

    --
    "Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców, Bushmenie"
    [C.K. Dezerterzy]
  • 06.03.04, 21:41
    przykro mi , nie zagłosuję na pierwszy kawał w szpitalu - całkowicie go nie
    rozumię :)
    ja mam prościutki kawałek

    W parku na ławce siedzi dwóch staruszków. Obok przechodzi atrakcyjna dziewczyna:
    - Ech, kiedyś to popieściłbym taką - wzdycha jeden z nich.
    - I ustami, i rączką. Było jeszcze coś trzeciego, ale już nie pamiętam. ha !
  • 07.03.04, 19:06
    W parku na ławce facet gra z psem w pokera.
    - Ale mądry pies - zachwyca się przechodzeń.
    - No, jeszcze nie za bardzo, jak mu przychodzi dobra karta, to głupi macha
    ogonem - odpowiada facet.
  • 09.03.04, 22:31
    Przychodzi do knajpy bardzo stara babcia o lasce z papugą na ramieniu.
    Podchodzi do baru, zamawia kolejkę i zweaca się do zgromadzonych w barze
    męższczyzn:
    - Kto zgadnie, jakie zwierzę siedzi u mnie na ramieniu, z tym spędzę upojną noc.
    Jeden facet z głębi knajpy krzyszy:
    - Aligator !
    Na to babcia:
    - Myślę, że mogę uznać tą odpowiedż!
  • 09.03.04, 23:45
    Ale głowy nie dam, czy się nie powtarzam...

    W srodku nocy z malzenskiego loza wstaje maz i trzymajac sie w okolicach krocza
    zaczyna nerwowo stapac z nogi na noge i przechadzac sie po pokoju... Co ci
    jest ? - pyta rozbudzona zona
    A tak cholernie mi sie kobiety chce... - odpowiada malzonek
    No to wskakuj - zona zapraszajaco odsuwa pierzyne
    Eee.. Jakos to rozchodze...
    :)
    --
  • 09.03.04, 23:47
    I jeszcze dwa, edukacyjne:

    Nauczyciel polecił uczniom napisać wypracowanie na temat: "Jak trzeba się
    uczyć?".
    Jasio napisał:
    "Im więcej się człowiek uczy, tym więcej umie. Im więcej umie, tym więcej
    zapomina. Im więcej zapomina, tym mniej umie. Im mniej umie, tym mniej
    zapomina. Wiec po co się do jasnej cholery uczyć ?!".


    Lekcja przysposobienia obronnego.
    - Które krwotoki są groźniejsze: zewnętrzne czy wewnętrzne ?
    - Wewnętrzne.
    - A dlaczego ?
    - Bo trudniej pacjenta obandażować.

    --
  • 10.03.04, 21:02
    Stoi góral i się kiwa. Zwraca się do niego turysta:
    - Co wy baco robicie?
    - A wahom się.
    - Czemu się wahacie ?
    - Abo, wicie byłem na weselu i tam pobili mojego syna, żonę i córkę też
    skrzywdzili.
    - No to czemu się jeszcze wahacie !
    - A wahom się, czy iść na poprawiny.
  • 11.03.04, 19:08
    kilka wypowiedzi mojego ulubionego polityka, George'a W.Busha:)Przyznam że
    niektóre poraziły mój intelekt swoją oczywistością-jakby mi ktoś oczy otworzył
    po prostu:)
    raz jeszcze przekonałem się że geniusz tkwi w prostocie;-)

    szczególnie polecam ostatnie, jest po prostu rewelacyjne!:-)

    ?Myślę, że zgadzamy się co do tego, że przeszłość minęła? ?
    podczas spotkania z Johnem Mc Cainem, ?Dallad Morning News?, 10
    maja 2000 r.

    ?Wiem, że ludzka istota i ryba mogą współistnieć w pokoju? -
    Saginaw, Michigan, 29 września 2000 r.

    ?Jeśli niczego nie popierasz, to niczego nie popierasz!? -
    Bellevue Community College, 2 listopada 2000 r.

    ?Myślę, że wojna to niebezpieczne miejsce? ? Waszyngton, 7 maja
    2003 r.

    ?Przede wszystkim, niech to wyraźnie podkreślę, biedni ludzie
    nie koniecznie są zabójcami. Tylko to, że przydarzyło ci się nie
    być bogatym, nie musi oznaczać, że masz zamiar zabijać? ?
    Waszyngton, 19 maja 2003 r.

    O polityce wewnętrznej:

    ?Najważniejszą sprawą nie jest bycie gubernatorem czy też, w
    moim przypadku, pierwszą damą? ? Pella, Iowa, ?San Antonio
    Express-News?, 30 stycznia 2000 r.

    ?Rozumiem wzrost drobnych przedsiębiorstw. Sam byłem jednym? ?
    ?New York Daily News?, 19 lutego 2000 r.

    ?Dorastałem na Zachodzie. Zachodzie Teksasu. To całkiem blisko
    Kalifornii. O wiele bardziej, niż Waszyngton jest blisko
    Kalifornii? ? Los Angeles, ?Los Angeles Times?, 8 kwietnia 2000
    r.

    ?To najwyraźniej jest budżet. Jest w nim mnóstwo liczb? ?
    Reuters, 5 maja 2000 r.

    ?Rodziny to miejsca, gdzie nasz naród odnajduje nadzieje, gdzie
    skrzydła dostają marzeń? ? LaCrosse, Wisconsin, 18 października
    2000 r.

    ?Dick Cheney i ja nie chcemy, żeby ten naród był w recesji.
    Chcemy, żeby każdy kto może znaleźć pracę był zdolny znaleźć
    pracę? ? program ?60 minutes II?, CBS, 5 grudnia 2000 r.

    ?Gdybyśmy mieli dyktaturę, byłoby o wiele łatwiej ? tak długo,
    jakbym to ja był dyktatorem? ? 19 grudnia 2000 r.

    ?Na każdą strzelaninę z ofiarami śmiertelnymi przypadały trzy
    bez ofiar. I, ludzie, to jest nie do zaakceptowania w Ameryce.
    Po prostu nie do zaakceptowania. I mamy zamiar coś z tym
    zrobić" ? 14 maja 2001 r.

    ?Jest biały? ? odpowiedź na pytanie dziecka w Wielkiej Brytanii
    o to, jaki jest Biały Dom; 19 lipca 2001 r.

    O polityce zagranicznej:

    ?Kiedy zaczynałem, świat był niebezpieczny i dokładnie
    wiedziałeś, kim oni byli. To byliśmy my przeciwko nim, i to było
    jasne, kim oni są. Dziś nie jesteśmy pewni, kim oni są, ale
    wiemy że są? - Iowa Western Community College, 21 stycznia 2000
    r.

    ?Problem z francuskim polega na tym, że oni nie mają słowa
    oznaczajacego przedsiębiorcę? ? w dyskusji z premierem Tonym
    Blairem na temat francuskiej ekonomii, 2000 r.

    ?Moja wyprawa do Azji zaczyna się tu, w Japonii, z ważnego
    powodu. Zaczyna się tu, ponieważ już od półtora wieku Ameryka i
    Japonia stworzyły jeden z najwspanialszych i trwałych sojuszy we
    współczesnych czasach. Dzięki temu sojuszowi zapanowała era
    pokoju na Pacyfiku? ? Tokio, 18 lutego 2002 r.

    ?Ta cała polityka zagraniczna jest trochę frustrująca ? ?New
    York Daily News?, 23 kwietnia 2002 r.

    ?Tego szczególnego tygodnia w 1989 roku odbywały się protesty w
    Berlinie Wschodnim i w Lipsku. Do końca tamtego roku, wszystkie
    komunistyczne dyktatury w Ameryce Środkowej upadły?
    Waszyngton, 6 listopada 2003 r.

    --
    Wiem, że ludzka istota i ryba mogą współistnieć w pokoju
    [George W. Bush]
  • 14.03.04, 20:58
    hej, stary prochazka tos Ty polityk :)
    pewnie słychałeś w radio Zet ring Rokita - Lepper i jak , są jakieś uwagi ?
    Myślę , że i watek odpowiedni :)

    dla relaksu

    Lekarz ortopeda mówi do pacjenta :
    - Prosze zgiąć kolano.
    - A w którą stronę ?
  • 15.03.04, 11:38
    od ciebie się od tym dowiedziałem co najlepiej świadczy o moim zaangażowaniu w
    politykę;)))Mimo to uważam że kretynów w polityce trzeba tępić zawsze i
    wszędzie i stąd moja szczególna "sympatia" do George'a W. Busha i nie tylko do
    niego; do grona moich "ulubieńców" zaliczają się też na przykład panowie Marek
    Siwiec i Mariusz Łapiński.
    Rokity wcale nie lubię bardziej niż Leppera i mam do tego pana kilka zastrzeżeń
    ale mogę go jeszcze znieść, w przeciwieństwie do tego drugiego
    Uwagi?Przeczytałem trochę o tym ringu i mam jedną uwagę:

    W czasie rozmowy Rokita wypomniał liderowi Samooborny m.in., że "w 2000 r.
    trzykrotnie, w maju, czerwcu i lipcu, jeździł do Rosji".

    "Wtedy w Rosji kazano panu zwalczyć ideę polskich rezerw dewizowych" -
    powiedział Rokita.

    "Był pan szkolony w Niemczech i w Rosji" - dodał.

    to jest bardzo ale to bardzo śmierdząca sprawa, szkoda że się o tym więcej nie
    mówi.Pan L. miał swego czasu związki z dość nieciekawą fundacją znaną jako
    Instytut Schillera, na stronach MSWiA można znaleźć wywiad Olejnik z Janikiem
    na ten temat:

    www.mswia.gov.pl/media_wywiady_zet041201.html
    ale to już jest temat na całkiem inna dyskusję i raczej nie do tego wątku.



    --
    Myślę, że zgadzamy się co do tego, że przeszłość minęła
    [George W. Bush]
  • 16.03.04, 22:21
    a ja Ci sie przyznam, że jestem zwolenniczką JKM , ale o tym też może póżniej.
    Dlamnie ten ring to była walka między złodziejami a barbarzyńcami :)

    dla polityków

    Przychodzi męzszczyzna do sklepu i pyta:
    - Macie jakieś bardzo trudne puzzle ?
    - Tak, niech pan kupi bułkę tartą i poskłada sobie z niej rogalik ....
  • 16.03.04, 22:50
    Macie może jakiś namiar na zapis tej debaty (albo fragmentów)? Nie miałem
    okazji posłuchać, może przynajmniej na jakiś zapis rozmowy się załapię?

    No i obowiązkowy żarcik:
    Wchodzi polityk do Biblioteki. Bibliotekarka ze zrozumieniem: Co, znowu deszcz
    pada?

    pozdr
    --
  • 17.03.04, 14:02
    Wracający z imprezy studenci pytają taksówkarza:
    - Zawiózł by nas pan do akademika za dychę?
    - Nie.
    - A za trzy, cztery?
    - Dobra.
    Dojeżdżają.
    - Jesteśmy na miejscu - mówi facet.
    - No to chłopaki... Trzy cztery:
    Dzzziiięęęękkkkkuuujjeemmyyy


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 18.03.04, 22:28
    dobre
    ja byłam u dentysty i w związku z tym mam kawałek
    cat_s - pięć razy powtarzali w radio Zet , ale nie żałuj, to było poniżej pasa
    Gołoty i nie debata lecz ring i nie wiem co miała pokazać ?

    oto teraz dentysta wchodzi na ring :)

    Spotyka sie dwóch facetów, i jeden mówi do drugiego:
    - wiesz mam bardzo dobrego dentystę, swietnie wyrywa zęby, tylko niestety jest
    anglikiem i nie rozumie po polsku.

    Drugi na to
    - ja musze co prawda udac sie do dentysty celem ekstrakcji zeba, ale to że nie
    rozumie po angielsku wcale mi nie przeszkadza. Przecież potrafie sie dogadać.

    I oto udal się człowiek do rzeczonego dentysty - anglika, siada na fotelu,
    pokazuje palcem ząb i mówi: Tu.
    Dentysta anglik usunął mu 2 zęby za jednym zamachem, co zbulwersowalo pacjenta
    niesamowicie.
    Na drugi dzień skarży się koledze, mówiąc że wcale ten dentysta nie jest taki
    dobry bo usunął mu aż 2 zęby, i opowiedział jak było.
    Kolega na to:
    - usunal 2, bo powiedziałeś "tu" (too), co po angielsku znaczy akurat dwa.
    - aha, wiec teraz jak pójdę, to juz nie będę taki głupi i rozmówię sie z nim
    dokładniej.
    Idzie więc następnego razu do anglika, siada na fotel i pokazując palcem na ząb
    oswiadcza... Ten!
  • 19.03.04, 10:49
    Były sobie cztery osoby: Każdy, Ktoś, Ktokolwiek i Nikt. Trzeba było wykonać
    bardzo ważną pracę i Każdy został o to poproszony. Każdy był pewien, że Ktoś to
    zrobi. Ktokolwiek mógł to zrobić, ale Nikt tego nie zrobił. Ktoś zezłościł się
    z tego powodu, ponieważ było to powinnością Każdego. Każdy myślał, że
    Ktokolwiek mógł to zrobić, ale żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że Nikt
    tego nie zrobił. Skończyło się na tym, że Każdy obwiniał Kogoś za to, że Nikt
    nie zrobił tego, co mógł zrobić Ktokolwiek.

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 23.03.04, 12:47
    Jeszcze dzis wiele osob pisze recznie cyfre 7 z pozioma kreske w polowie
    wysokosci.
    Kreska ta zaniknela w wiekszosci stylow pisma maszynowego i komputerowego
    - co mozna bylo zauwazyc powyzej.
    Ale czy wiecie dlaczego ta kreska przetrwala do naszych czasow?
    Trzeba powrocic do czasow biblijnych, kiedy to Mojzesz wspial sie na gore
    Synaj.
    Gdy zostalo mu podyktowane 10 przykazan zszedl do swego ludu i zaczal
    odczytywac im donosnym glosem kazde przykazanie. Gdy doszedl
    do siodmego odczytal:
    "Nie bedziesz pozadal zony blizniego swego",
    na co z tlumu odezwaly się liczne glosy:
    "Skresl siodemke, skresl siodemke!!!".


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 23.03.04, 21:59
    Przychodzi męzszczyzna do sklepu i pyta:
    - Macie jakieś bardzo trudne puzzle ?
    - Tak, niech pan kupi bułkę tartą i poskłada sobie z niej rogalik ....

    Ktokolwiek, Ktoś i Nikt - to takie filozoficzne
  • 24.03.04, 09:02
    Grupa młodych kobiet dociera na miejsce swoich wymarzonych wakacji. Zaczynają
    poszukiwania jakiegoś hotelu i bardzo szybko znajdują pięciopiętrowy z
    napisem: „Wyłącznie dla kobiet!”. Decydują się wejść. Chłopak z recepcji
    oprowadza je piętro po piętrze.

    Na pierwszym piętrze na tablicy jest napis: „Tutaj mężczyźni nie potrafią się
    kochać, ale są bardzo uczuciowi, mili i delikatni”. Dziewczyny pokładają się ze
    śmiechu i bez namysłu wchodzą wyżej, na drugie piętro.

    Na drugim piętrze na tablicy jest napisane: „Tutaj mężczyźni kochają się
    wspaniale, ale zwykle traktują kobiety ostro”. To się kobietom nie spodobało,
    więc weszły wyżej, na trzecie piętro.

    Na trzecim piętrze na tablicy napis: „Tutaj mężczyźni są wspaniałymi
    kochankami, są czuli na pragnienia i potrzeby kobiet”. To się wydawało kobietom
    idealne, lecz ponieważ zostały jeszcze dwa piętra, kontynuowały swoją
    wspinaczkę.

    Na czwartym piętrze napis na tablicy jest zadziwiający: „Tutaj mężczyźni mają
    ciała jak Apollo, są uczuciowi i uważają na swoje towarzyszki, są ekspertami w
    miłości, wszyscy są kawalerami, pławią się w pieniądzach i są gotowi, aby się
    ożenić”. Oto kobiety są wreszcie zadowolone, gotowe aby zostać, ale
    zaintrygowane decydują się, aby wejść jeszcze wyżej…

    Kiedy docierają na piąte piętro, widzą przed sobą znak z napisem: „Tutaj nie ma
    mężczyzn! To piętro zostało stworzone wyłącznie po to, aby pokazać, że
    usatysfakcjonowanie kobiety jest niemożliwe, ona zawsze będzie chciała sięgnąć
    wyżej”.


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 24.03.04, 09:09
    Altu, czy Ty pracujesz w wymyślalni dowcipów? :-)

    --
    Prątkuję i zarażam... :-(
  • 24.03.04, 11:31
    Nie, ale moja skrzynka przyjmuje wszystkie..
    Zebym chociaż jeden pamiętała :)...

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 24.03.04, 13:09
    Tu jednak zawsze mozesz je utrwalić :-)

    --
    Prątkuję i zarażam... :-(
  • 24.03.04, 22:07
    no to dla utrwalenia następny kawałek

    Malzenstwo 90latków wybralo sie do doktora.
    Najpierw wchodzi facet. Lekarz pyta go jak minal mu dzien dzien.
    Ona to "Wspaniale Bóg jak zwykle byl dla mnie dobry.
    Gdy wszedlem dzis do kibla zapalil mi
    swiatlo a jak skonczylem to zgasil."
    Doktor pokiwal glowa dal tabletki i kazal wejsc zonie.
    Powiedzial co przed chwila uslyszal od jej meza a ta
    momentalnie zerwala sie z miejsca i biegnie
    w kierunku drzwi
    Lekarz "zaraz nie skonczylem z pania jeszcze,
    co sie stalo?' Na to kobieta "Ten sklerotyk znowu nasral do lodówki!"
  • 30.03.04, 12:04
    Pewien misjonarz został wysłany z misją do buszu, gdzie byli sami
    Murzyni.
    Przez rok misjonarz nauczał ich, opowiadał im o Bogu i nawracał. Murzyni
    ufali mu i traktowali jak swojego. Jednak pewnego razu wydarzyło się coś
    niesamowitego. Jedna z tamtejszych kobiet urodziła dziecko. Dziecko było
    białe jak śnieg. Cóż, śliska sprawa... Starosta murzyński został
    oddelegowany aby porozmawiać z misjonarzem. Poszedł więc do niego i
    mówi:
    - Słuchaj, jesteś jak jeden z nas, traktujemy cię jak brata, ale
    spójrz - my wszyscy jesteśmy czarni, a tutaj w wiosce urodziło się białe
    niemowlę.Tylko ty mogłeś to zrobić. A przecież uczyłeś nas, że zdrada to grzech
    śmiertelny!
    - Ależ ja nie mam z tym nic wspólnego! W przyrodzie zdarzają się takie
    wybryki. To genetyczny wybryk natury, że czarne + czarne = białe. Spójrz
    na przykład na tamte owce. Widzisz? Wszystkie są białe z wyjątkiem jednej,
    która jest czarna. Ta czarna owca, podobnie jak wasze białe dziecko jest
    wybrykiem natury i tyle.
    Starosta spojrzał na tą czarną owcę, coś sobie jakby przypominając.
    Zaczerwienił się i wypalił:
    - Dobra stary, zawrzyjmy umowę: ja zapomnę o sprawie z białym dzieckiem,
    ty nie powiesz nikomu o owcy.

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 01.04.04, 23:32
    Nauczycielka mówi do ucznia:
    - Jasiu, nie wolno ci palic papierosów - przeciez jestes dopiero w trzeciej
    klasie.
    - Tak, prosze Pani, ale Lepper jak był w 3 klasie to juz palił...
    - Owszem, Jasiu, ale Lepper miał juz wtedy skończone 18 lat.

    --
  • 05.04.04, 12:20
    przepraszam jeśli część z nich juz była;)

    > > > Przy okienku w banku:
    > > > - Chcę założyć kurwa konto w tym jebanym banku.
    > > > - Co proszę??
    > > > - Powiedziałem, że chcę założyć kurwa pierdolone konto w tym
    > > > jebanym banku!
    > > > - Jak pan śmie!
    > > > - Normalnie! Nie dosłyszysz szmato ? Dawaj mi tu kurwa
    > > > kierownika!
    > > > Kierownik, cały nabuzowany, bo już wie czego i jak żąda ten
    > > > klient:
    > > > - No wiec, o co panu chodzi!
    > > > - Powtarzam kurwa po raz trzeci, że chcę założyć chujowe
    > > > konto w tym jebanym kurwa banku!
    > > > - A ile pan chce wpłacić?
    > > > - 2 miliardy.
    > > > - I ta kurwa robiła jakieś problemy???

    > > > W parku dzieciak płoszy gołębie:
    > > > - Spierdalaj, spierdalaj !!!
    > > > Na to przechodzący obok staruszek:
    > > > - Chłopczyku, nie wypada tak brzydko mówić! Wystarczy
    > > > przecież
    > > > powiedzieć: A sio, a sio...
    > > > - Widzisz synku, jak spierdalają !!!

    > > > Do ciężko rannego w wypadku podchodzi ksiądz:
    > > > - Czy wierzysz w Boga?
    > > > - Chłopie, ja umieram, a tobie się na zagadki zbiera?!!!

    > > > Dwie koleżanki w sklepie rozglądają się za ciuchami.
    > > > Podchodzi ekspedientka:
    > > > - W czym mogę pomóc?
    > > > - Szukam ciekawej sukienki na lato.
    > > > - Jakie ma pani wymiary?
    > > > - 170 cm, 50 kg, 90/60/90...
    > > > Na to koleżanka: "No co ty Kaśka?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!"

    > > > Zasady postępowania wobec pracowników w firmie:
    > > > Kadrę należy traktować jak pieczarki:
    > > > 1. Trzymać w ciemnym pomieszczeniu
    > > > 2. Od czasu do czasu obrzucić gównem.
    > > > 3. Jak któryś wystawi łeb - uciąć !!!

    > > > Pani w szkole:
    > > > - Z czego robi się kiełbasę?
    > > > Dzieci milczą
    > > > - Jasiu ty powinieneś wiedzieć - twój tata jest masarzem?
    > > > - Ja wiem, ale Tatuś powiedział, że jak komuś powiem to mnie
    > > > zabije.


    --
    "Dyplom magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 05.04.04, 21:07
    a ja rozpocznę świąteczne kawały :)
    Niedzwiedż spotyka zająca.
    - Zajączku, dlaczego masz takie krótkie uszy ?
    - Bo jestem romantyczny.
    - Nie rozumię.
    - Wczoraj siedziałem na łące i słuchałem śpiewu słowika. Tak się zasłuchałem,
    że nie usłyszałem kosiarki...
  • 06.04.04, 17:47
    ludzie.wprost.pl/cytaty/
    "Moja wnuczka na kłopoty przez mnie. Najbardziej boli mnie, gdy pyta, dlaczego
    dzieci dokuczają jej w szkole."

    Leszek Miller, Trybuna, 06.04.2004

    "Umiem czytać i co więcej umiem to czynić samodzielnie. Służby ani nikt z
    mojego otoczenia nie czytają mi na głos, nie wskazują, co mam czytać, czego nie
    powinienem czytać. I korzystam z okazji, żeby poinformować o tym wstrząsającym
    fakcie posłów opozycji"

    Leszek Miller, PAP, 02.09.2003

    "Pan Tusk bez spodni to marny widok".

    Leszek Miller, PAP, 16.06.2003

    "Spłynąłem z nieba i zacząłem zajmować się ziemskimi sprawami"

    Leszek Miller, Po locie samolotem F-16, 10.01.2003

    Kiedy poszedłem do I klasy szkoły podstawowej (...), zaprowadziła mnie tam mama
    i potem zawsze mi opowiadała, że bardzo się niepokoiła, jak sobie dam radę, czy
    nic mi się nie stanie, czy poznam dobre koleżanki i kolegów"

    Leszek Miller, Program I Polskiego Radia, 06.09.2002

    "Nie SLD jest przyczyną tych wszystkich awantur i gorszących scen w Sejmie.
    Moim kolegom i koleżankom z Klubu Parlamentarnego SLD trudno cokolwiek zarzucić"

    Leszek Miller, Program I Polskiego Radia, 02.04.2002

    "Wydaje mi się, że Bóg istnieje w Unii Europejskiej"

    Leszek Miller, Radio Zet, 25.03.2002

    "Byłem zafascynowany kulturystyką i bardzo mi imponowali dobrze zbudowani
    mężczyźni, no więc starałem się (trochę przynajmniej) ich przypominać"

    Leszek Miller, Program I Polskiego Radia, 24.02.2002

    "Pod dachem z napisem >>SLD<< nie zgromadziły się same orły, jest różne ptactwo
    (...) gołębie, gołąbki, wróble, wróbelki. Ale jest oczywiście poważna
    reprezentacja orłów i to tych najbardziej szlachetnych"

    Leszek Miller, Radio Zet, 17.06.2001

    "Program wyborczy AWS sprowadzał się do znanych trzech liter - TKM. Dzisiaj
    inne trzy litery określają program sprawowania władzy, to jest TKK - zdobyć
    telewizję, kasę i kwity"

    Leszek Miller, PAP, 19.03.2000

    "Nie obraziliśmy się na prezydenta. Jesteśmy starym małżeństwem, w którym nie
    ma powodów do oburzania się, chyba że jednakże stron zmieni partnera, ale o tym
    nie ma mowy"

    Leszek Miller, "Gazeta Wyborcza", 02.01.2000

    "Koalicja AWS-UW to rodzina, w której stosuje się przemoc fizyczną. Mężczyzna -
    AWS - znęca się nad kobietą - UW, a SLD jako zaniepokojony sąsiad coraz
    trudniej to znosi i nie wie, czy nie będzie musiał zadzwonić po policję"

    Leszek Miller, Na konferencji radnych SLD, 13.12.1998

    --
    "Dyplom magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 06.04.04, 17:50
    1. Wraca informatyk do domu, patrzy, a żona leży goła w łóżku z jakimś
    obcym facetem. A oczy u nich jakies takie chytre. Rzuca się do komputera,
    faktycznie: zmienili hasło!


    2.Rozmawiaja dwie uczennice podstawowki:
    - Sluchaj, co myslisz o tym Romku z 5c?
    - Ano, niespecjalnie... Przyszedl do mnie wczoraj, jedna buteleczke coli
    przyniosl, a ile pretensji! A to mu cycki za male, a to mu dupa za
    zimna...
    3. Do miejscowej podstawowki zaproszono weterana wojny ojczyznianej,
    Bohatera Zwiazku Radzieckiego starszyne Iwanowa, zeby opowiedzial
    dzieciom o swoich przezyciach wojennych. Dzieci zasluchane patrza, Iwanow
    opowiada:
    - To bylo pod Sewastopolem. Szlismy do ataku na umocnione pozycje
    niemieckie. Kazdy z nas mial po kilka granatow. Karabiny maszynowe
    strzelaja, trup sciele sie gesto. Biegniemy z kolegami ostatkiem sil do
    linii okopow. Koledzy padaja, ja biegne dalej. Podbiegam do okopu,
    patrze, siedza w nim Niemcy. No to biore pierdolone granaty i jebut!
    jeden, jebut! drugi, Niemcow na drobne kawalki rozpizdzilo! ...
    Nauczycielka oczywiscie przerazona takim rozwojem narracji przerywa w tym
    miejscu i mowi:
    - Alez towarzyszu, przeciez to dzieci!".
    A Iwanow:
    - "Jakie, do kurwy nedzy, dzieci! Faszysci jebani!"



    Młoda kobieta stoi w kolejce do kasy w supermarkecie. W koszyku ma
    mydełko, szczoteczke do zebow zebow, cztery bułki, mrozona pizze i
    jogurt.
    Kasjer przyglada sie kobiecie, usmiecha sie i mowi:
    - Samotna, co?
    Kobieta usmiecha sie niesmialo i mówi:
    - Tak, ale jak pan to odgadl?
    Kasjer:
    - Bo jest Pani taka brzydka.



    Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi (K)lient.
    (S)przedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
    S - Czego pan sobie zyczy?
    K - Chcialbym kupic mydlo.
    S - Alez prosze bardzo. Tu mamy swietne wspaniale mydelka. Pachna
    niezwykle, nie tona w wodzie, zawieraja balsam, sa polprzejrzyste...
    K - Ile kosztuje to mydlo?
    S - Trzy funty.
    K - Nie ma pan czegos tanszego?
    S - Oczywiscie. Klient nasz pan. Tu mamy mydelko, tez nie tonie, slicznie
    pachnie, luksusowe...
    K - Ile kosztuje?
    S - Dwa i pol funta.
    K - Jednak wolalbym cos tanszego.
    S - Alez prosze bardzo. Klient nasz pan. Niech pan spocznie. Moze troche
    kawy? O, prosze bardzo (podaje kubek). Tutaj mamy bardzo dobre mydla
    toaletowe, pachnace, we wszystkich kolorach...
    K - Jak drogie?
    S - Poltora funta.
    K - A jeszcze cos tanszego?
    S - Prosze bardzo. Moze cygaro? Prosze (podsuwa pudelko cygar ). Te
    mydelka tutaj dobrze sie pienia, calkiem przyzwoicie pachna...
    K - Ile?
    S - Pol funta.
    K - Za drogie.
    S - No coz, mamy jeszcze cos na zapleczu (biegnie i przynosi podluzny
    kawalek szarego mydla).
    K - Ile to kosztuje?
    S - Dziesiec pensow.
    K - Swietnie. Poprosze polowe kostki.
    S - Prosze uprzejmie. Klient nasz pan. (znika na chwile i przynosi dwa
    male, eleganckie pakuneczki)
    K - (zdumiony) Ale ja prosilem tylko polowe kostki.
    S - Jest, o prosze uprzejmie, tu kawalek mydla (podaje jeden pakuneczek).
    A tu prezent od firmy.
    K - Naprawde? Jak milo! Dla mnie? A co to takiego? (bierze drugi
    pakuneczek)
    S - Prezerwatywy, zebys sie chuju nie rozmnazal.



    Podczas przerwy w teatrze pan Kowalski poszedł do toalety.
    - Wspaniala sztuka, prawda? - odzywa się stojacy obok facet.
    - Proszę mi nie zagladac do pisuaru!



    Noc. Pobocze drogi. Dwóch znudzonych gliniarzy stoi przy radiowozie. Nagle
    z daleka widać światła zygzakującego samochodu. Kiedy dojeżdża bliżej,
    policjanci zatrzymują go do kontroli. Po otwarciu okna z auta bucha odór
    gorzały. Kierowca jest w stanie wskazującym na delirium, patrzy tępo na
    gliniarzy. Jeden z nich mówi:
    - Noo tak... proszę o prawo jazdy.
    - Aale o csoo choozii?
    - Proszę okazac prawo jazdy!
    - Aale laczeegho?
    - DAWAJ PIJAKU PRAWO JAZDY!!!
    - Aa kuuurwa oddaliście?

    --
    "Dyplom magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 06.04.04, 22:38
    Siedzi zajączek na skraju lasu i ostrzu nóż na kamieniu. Przechodzi wilk i pyta:
    - Co robisz zajączku?
    - Ostrzę nóż na niedzwiedzia !
    Przechodzi lis i pyta:
    - Co robisz zajączku?
    - Ostrzę nóż na niedzwiedzia !
    Przechodzi niedzwiedż:
    - Co robisz zajączku?
    - Ostrzę nóż i takie głupstwa plotę, że aż sam się sobie dziwię ....
  • 07.04.04, 13:57

    Słonce w gorze zapierdala,
    żaba w wodzie dupe moczy,
    Kurwa,
    co za dzien uroczy.

    Analiza wiersza:
    Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z rownomiernie
    rozłożonym akcentem.Podmiot liryczny wyraża swoje głebokie zadowolenie z
    otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczeście, ktore
    człowiekowi żyjącemu we wspołczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca go
    przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błekicie wody dupa żaby jest
    pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne
    lato, kiedy świat zwierzecy obudzi sie z otchłani zimy. Puenta liryku
    jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. W słowie "zapierdala" oddaje
    szybkość i złożoność ruchu słonca, ktore przecież nie jest istota ludzka i nie
    może "zapierdalać" sensu stricte. Uwage zwraca użycie wulgaryzmow, ktorych
    znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głebokiej wiezi ze
    społeczenstwem. W moim rozumieniu autor chciał sie tym utworem
    odwdzieczyć środowisku, z ktorego wyrosł, za poświecenie i trud włożony w
    zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej
    poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.

    --
    Wiem, że ludzka istota i ryba mogą współistnieć w pokoju
    [George W. Bush]
  • 07.04.04, 14:03
    Jurek Owsiak: Kura przeszła bezpiecznie dlatego ze miała na sobie nasz znaczek
    Bądź
    Widoczny
    Marek Niedzwiecki: Kura przeszła przez ulicę bo po drugiej strome byt koncert
    TOTO
    Kapitan Krzysztof Baranowski: Kura prze szła ulicę aby kupie łódkę w sklepiku
    monopolowym
    Leszek Miller: Prawdziwą kurę poznajemy nie po tym jak zaczyna ale jak kończy
    Naród: Bo po drugiej stronie jest wreszcie jakiś normalny kraj
    Jacek Kuron: Kura szła po Kuroniówkę
    Maciej Kuron: Przepis na rosół z kury. W tym celu bierzemy kurę która
    przebiegła ulicę i
    dodajemy przyprawy ja dodam WARZYWKO
    Jarosław Kaczynski: Kura przeszła na prawą stronę ulicy bo przekonało ją hasło
    TKM tzn Teraz
    Kura My
    Cezary Pazura" Kura mówi "bankowy" !
    Luke Skywalker: Mam złe przeczucia Czuję drgania Mocy Kura przeszła na Drugą
    Stronę
    Ulicy'11 Strzeżcie się Drugiej Strony'"
    Moniuszko: Była umówiona na arię z kurantem
    Pan Proper: Po co się męczyć Mrs Kura cię wyręczy
    Neil Amstrong: Ten mały krok kury jest jednocześnie wielkim krokiem całego
    drobiu
    Król Lew: HaKura matata!
    Min. zdrowia: Jak widać mimo protestu i strajku lekarzy anestezjologów są
    jeszcze kury
    które potrafią przez to przejść bez znieczulenia
    Szef CPN: Sprawę tę powinien rozwiązać specjalny kurociąg. Na razie po raz 216
    podniesiemy kurze cenę za przejście o 23%
    Edward Gierek i kury: Gierek - Przekroczycie? Kury - Przekroczymy!
    Józef Stalin: Jestkura, jestproblem. Niemakury, nie ma problemu
    Józef Glemp: Kura uciekła przed ujadającymi kundelkami
    Jerzy Urban: Kura sama się wyżywi po każdej stronie ulicy
    Katarzyna Figura: Zadzwoń to opowiem ci co JA przekroczyłam
    Jezus: Przejdź kuro na drugą stronę i nie czyń tego więcej
    Władysław Gomułka: Czemu służy to przekraczanie? Kto stoi za tą kurą? I jakie
    jest jej
    prawdziwe nazwisko? Bo jej dziadek nazywał się Jajcek Kahnstein i piał
    Niemcom podczas okupacji!
    Kartezjusz: Bo była to ulica Jasna a prawdziwe jest tylko to co jasne i
    zrozumiałe dla
    umysłu
    Jacek Żakowski, Piotr Najsztub: Przekraczajcie ulicę. Naprawdę warto!
    Waldemar Pawlak: A sio!
    Juliusz Cezar: Przyszła, zobaczyła, przekroczyła
    Mikołaj Rej: Kury nie gęsi swoje ulice mają
    Hans Kloss: Nie ze mną te numery kura!
    Agnieszka Chylinska: Kury Fuck off!!!
    Agenca reklamowa: Nasza kura przekracza ulicę lepiej niż zwykła kura i o 45%
    szybciej
    Rzecznik eksprezydenta Jelcyna, Borys Nikotajewicz ustosunkuje się do tego
    zagadnienia tuż po opuszczeniu
    rządowej kliniki w której od 3 tygodni przebywa z powodu lekkiego
    przeziębienia
    Prezydent Putin: Uciekała przed Czeczencami. Teraz bombardujemy tę ulicę i
    wszystko w
    promieniu 25 km więc może chodzić spokojnie żaden terrorysta już jej nie
    zagraża. Tak trudno to zrozumieć?
    Pan Wołodyjowski: Przeszła? Nic to, Basienka, nic to...
    Andrzej Kmicic: Przełaź kura, wstydu oszczędź!
    William Shakespeare: Dużo hałasu o kurę
    Karol Swierczewski "Walter": Ja tam się kurom nie kłaniam
    Edward Stachura: Nie rozdziobią nas kurki
    Pewna Rozgłośnia: Powinniśmy wszyscy zdawać sobie sprawę ze takie przekraczanie
    uznanych
    powszechnie granic jest niezgodne z Prawem Naturalnym a inspirowane... ?
    No, ja nie będę więcej mówił o panu Michniku, Kuroniu i im podobnych
    sługusach Tel-a-vivu i Moskwy
    Sting: If you love some chicken - set them free (and let them cross the street)
    Kayah & Goran: Spij kureczko spij (ale już po drugiej stronie ulicy)
    The Doors: There s known and there s unknown And between are the streets
    Natalka: Szerokimi ulicami, niosą... znoszą... przenoszą... cholerne kury! (co
    powie tata?)
    Madness: Our chicken in the middle of the street
    NATO: Przekroczenie ulicy przez kurę me jest wystarczającym powodem do
    zaprzestania bombardowań
    W. Churchill: Nigdy jeszcze w historii drobiu tak wiele kur nie zawdzięczało
    tak wiele
    tak nielicznym kurom
    J.F. Kennedy: Nie pytajcie co kura może zrobić dla was, lecz co wy możecie
    zrobić dla
    kury.
    Power Rangers: Bo się nie mogła teleportować
    Roman Dmowski: Bo kura jest polska i ma obowiązki polskie
    Tomasz Lis: Przejście kury przez jezdnię można oglądać codziennie o godz 19 w
    Faktach
    Z serwisu PAP: Zdają się potwierdzać wczorajsze informacje. Jak podają dobrze
    poinformowane osoby z kół zbliżonych istnieje duże prawdopodobieństwo ze
    faktycznie kura przekroczyła ulicę. Oficjalne oświadczenie spodziewane
    jest w najbliższych dniach
    Kogut: Która kura?! Ech tych bab nie można upilnować...
    Pani przedszkolanka: Żeby przejść na drugą stronę.
    Platon: Dla ważniejszego dobra.
    Arystoteles: Taka jest natura kur, że przekraczają ulicę.
    Karol Marx: To było historycznie nie do uniknięcia.
    Korwin-Mikke: Ponieważ to była jedyna wycieczka, na którą chciał zezwolić kurze
    rząd.
    Saddam Hussajn: To był nie sprowokowany akt rebelii i mamy prawo na tę kurę
    zrzucić 50 ton
    gazu bojowego.
    Kapitan James T. Kirk: Żeby pójść tam, gdzie jeszcze nigdy żadna kura nie była.
    Rzecznik rządu: Deregulacja na dotychczasowej stronie ulicy zagrażała
    dominującej pozycji
    rynkowej kury. Kura rozpoznała wyzwanie w rozwinięciu swoich kompetencji,
    które są niezbędne do przetrwania na nowych rynkach. nacechowanych wysoką
    konkurencją. Nasz rząd pomógł kurze przemyśleć fizyczną strategię
    dystrybucji. Rząd pomógł kurze zastosować jej umiejętności, metodologię,
    wiedzę, kapitał i doświadczenie, w celu nakierunkowania pracowników,
    procesów i technologii kury w ramach Program-Management na wspomaganie jej
    całościowej strategii. Nasz rząd... itd.
    Martin Luther King: Widzę świat, w którym wszystkie kury są wolne i mogą
    przekraczać ulicę,
    nie będąc pytanymi o motywy.
    Mojżesz: l Bóg zstąpił z niebios, i Bóg przemówił do kury: "Zaprawdę, powiadam
    ci;
    ulica twoją stopą przekroczona będzie.'", l kura przekroczyła ulicę.
    Fox Mulder: Zobaczyliście na własne oczy, że kura przekroczyła ulicę. Ile kur
    przekraczających ulicę musicie jeszcze zobaczyć, zanim w to uwierzycie?
    Rzecznik rządu 2: Kura nie przekroczyła ulicy. Powtarzam, kura NIE przekroczyła
    ulicy.
    Machiavelli: Decydujące Jest to, że kura przekroczyła ulicę. Kogo interesują
    powody?
    Przekroczenie ulicy usprawiedliwia wszelkie motywy.
    Freud: Fakt, że się w ogóle tą sprawą interesujecie, że kura przekroczyła
    ulice, ujawnia waszą seksualną niepewność.
    Bill Gates: Akurat wypuściłem na rynek nowy KuraOffice 2000, który nie tylko
    będzie
    przekraczał ulicę, ale również będzie znosił Jaja, zarządzał ważnymi
    dokumentami i wyrównywał stan waszego konta.
    Oliver Stone: Pytaniem nie Jest "Dlaczego kura przekroczyła ulicę", tylko "Kto
    przekroczył ulicę w tym samym momencie, kogo przeoczyliśmy w naszej
    nienawiści, podczas gdy obserwowaliśmy kurę".
    Darwin: Kury zostały w dłuższym okresie przez naturę tak wybrane, że teraz są
    genetycznie do tego uwarunkowane, aby przekraczać ulicę.
    Einstein: Czy to kura przekroczyła ulicę, czy też to ulica się przesunęła pod
    kurą,
    zależy od waszego punktu odniesienia.
    Budda: Tym pytaniem ujawniasz twoją własną kurzą naturę.
    Ernest Hemigway: Nie pytajcie czy kura przekroczyła ulicę. Pomyśl, czy TY
    przekroczyłeś
    ulicę?
    Bill Clinton: W żadnym momencie nie byłem z tą kurą sam na sam na tej samej
    stronie
    ulicy.
    Adolf Hitler: Aryjskich kur nie powstrzymają drogi wytyczone na mapie świata
    przez
    żydowską plutokrację.
    Bogusław Linda: Bo to zła, kurwa, kura była.
    Józef Pitsudski: Wysiadła z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość.
    Budka Suflera: Skąd wziął się ten ptak pośrodku drogi?
    Scenarzysta serialu Klan: Odcinek 23253 - kura przekracza ulicę. CDN.
    Statystyczny przedstawiciel społeczeństwa: A huj ją wie.
    Andrzej Lepper: Oświadczam, że jeżeli rząd będzie dalej niszczył polskie
    rolnictwo
    niedługo na wszystkie drogi w kraju wyjdą kury i będą przechodzić na drugą
    stronę tak długo, dopóki ten rząd złodziejów i sługusów Unii Europejskiej
    nie podda się do dymisji.
    Rzecznik prasowy policji: Trwają czynności procesowe zmierzające do
    ustalenia przebiegu zdarzeni
  • 07.04.04, 14:06
    Rzecznik prasowy policji: Trwają czynności procesowe zmierzające do
    ustalenia przebiegu zdarzenia, Ze względu na dobro sprawy na obecnym
    etapie śledztwa nie mogę nic więcej Państwu powiedzieć.
    Leibnitz; Szuka najlepszego ze światów. Lech Wałęsa: Potwierdzam to i
    zaprzeczam!
    Zespół prasowy policji: W okresie urlopowym obserwujemy nasilony ruch kur
    przechodzących na drugą
    stronę, co częstokroć prowadzi do groźnych wypadków. W nadchodzący weekend
    przewidujemy nasilenie kontroli kur, mające na celu zwiększenie
    bezpieczeństwa użytkowników drogi pod kryptonimem: KURKA 2000.
    jednocześnie chciałbym zaapelować do rozsądku użytkowników dróg i
    zaapelować o wolniejszą jazdę. Przyczyną wypadków jest najczęściej
    nadmierna prędkość rozwijanap rzez kury i rozjeżdżających Je kierowców.
    A. Michnik: Pppproszępppaństwa! Ttttooodddważne ppprzeeekroczenie czczarnego
    aaaasfaltu uulicy jejest mmmetafforycznym aaaktem ppppprzełamania
    bbbaaarier ćććciemnoty i zzaaacofania kku ppppostępowi i tttolerancji nna
    lewej sstronie jeeezdni!
    Slobodan Miloszewicz: Ta biedna serbska kura uciekała przed barbarzyńskimi
    nalotami NATO. To
    wielkie zwycięstwo naszego narodu!
    K. Świtoń: ...pięć tysięcy sześćset dwanaście. pięć tysięcy sześćset
    trzynaście, pięć
    tysięcy sześćset czternaście...jaka kura?! Proszę mi nie przeszkadzać,
    właśnie liczę krzyże. Pięć tysięcy sześćset piętnaście...
    A, Łukaszenko: Kura przeszła przez ulicę, zęby zademonstrować całemu światu
    potęgę
    białoruskiego rolnictwa. Od dziś wszystkie kołchozy mają zwiększyć normę
    przechodzących ulicę kur o 500%, za co czynię odpowiedzialnymi urzędników
    wszystkich szczebli i czego sam osobiście dopilnuję.
    A. Kwaśniewski: Nic mi o tym nie wiadomo. W okresie pomiędzy pobytem kury na
    jednej i
    drugiej stronie ulicy byłem z żoną na Atlantydzie, przyjąłem w sejmie
    delegację z Grenlandii i odwiedziłem znajomego na Powązkach, i na to
    wszystko mam dowody w postaci biletów lotniczych, pamiątkowego kawałka
    lodowca i zeznań na piśmie od ww. znajomego.
    Marian Krzaklewski: To jest pytanie nie do mnie, ale do Rzecznika interesu
    Publicznego. Ja nie
    odpowiadam za politykę rządu.
    Szejk Osmen bin Laden: To dopiero ostrzeżenie pod adresem pełnej zła i zepsucia
    Ameryki! Następne
    kury przejdą przez ulicę w zatłoczonych centrach handlowych i przed
    przedszkolami!
    Wojciech Jaruzelski: Niestety, stan zdrowia nie pozwala mi zeznawać w tej
    sprawie.
    L. Balcerowicz: Mogę z dumą powiedzieć, że jest wyłączną zasługą kierowanego
    przeze mnie
    resortu, a zwłaszcza podjętych ostatnio kroków w zakresie akcyzy na
    paliwa, że ta kura i wiele innych polskich kur może dziś bezpiecznie
    przekraczać ulicę.
    F, Nietzsche: To była transformacja kury w nadkurę.
    Borys Jelcyn: Dymisjonuję tę kurę!
    Jerzy Buzek: Nie mam najmniejszej wątpliwości. że kura ta śpieszyła, by
    skorzystać z
    owoców Jednej z wprowadzonych z sukcesem przez rząd reform. Zapewniam
    państwa, że w chwili obecnej powołany przeze mnie zespół ekspertów bada, o
    którą konkretnie reformę chodzi.
    Marek Kamiński: Zamierzam jako pierwszy Polak powtórzyć wyczyn kury. W
    warunkach
    zimowych, samotnie.
    Robinson Crusoe: Skąd się tu wzięła droga?'
    J. Przymanowski: "Bohaterska kura, nie zważając na ostrzał z cekaemów.
    przedarta się na
    drugą stronę bronionej przez faszystów ulicy. Celnie rzuconym granatem
    zniszczyła nacierającego Tygrysa i serią z pepeszy skosiła batalion
    esesmanów. Pułkownik dał Jej za to medal. "Ku chwale Ojczyzny, towarzyszu
    pułkowniku!" - dziarsko zawołała kura", (fragment niepublikowanej
    powieści)
    Pamela Andersen: Czy gdybym nie usunęła siliconu, pytalibyście o mnie?
    Just 5: O tym jest nasza następna piosenka.
    A, Słomka (KPN Ojczyzna): Kura. kura... Co my mamy na tę kurę?
    B. Zdrojewski (prezydent Wrocławia): Dlatego, że była to jedyna nie rozkopana
    ulica w mieście.
    W. von Heisenberg: Tak naprawdę dopiero, kiedy się zatrzyma będziemy mogli z
    całą pewnością
    stwierdzić, czy to jest rzeczywiście kura.
    Ludwig van Beethoven: PROSZĘ POWTÓRZYĆ, NIE USŁYSZAŁEM PYTANIA!
    Tadeusz Kościuszko: Za wolność waszą i naszą.
    KURA: A co to was do cholery obchodzi ???!!!

    --
    Wiem, że ludzka istota i ryba mogą współistnieć w pokoju
    [George W. Bush]
  • 08.04.04, 17:00
    z poniższego zestawu wybierz swoją pensję:

    -Pensja cebula: bierzesz i zaczynasz płakać.
    -Pensja łajdaczka: przychodzi późno, cierpisz, ale nie możesz bez niej żyć
    -Pensja czarny humor: śmiejesz się, żeby nie płakać.
    -Pensja prezerwatywa: pozbawia cię zarówno inspiracji jak i chęci.
    -Pensja impotentka: opuszcza cię w momencie gdy najbardziej jej
    potrzebujesz.
    -Pensja dietetyczna: jesz coraz mniej.
    -Pensja ateisty: wątpisz w jej istnienie.
    -Pensja miesiączka: przychodzi co miesiąc i trwa 3 dni.
    -Pensja burza.: nie wiesz kiedy przyjdzie i ile będzie trwała.
    -Pensja telefon komórkowy: każda następna jest mniejsza.
    -Pensja Walt Disney: taka sama od 30 lat.

    --
    "Tytuł magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 08.04.04, 17:04
    Wysłużony, ale na swój sposób urokliwy...;-)

    "Facet przejezdzajacy przez male miasteczko w Teksasie wszedl do
    miejscowego baru. Zamawiajac piwo zauwazyl stojacy za barem olbrzymich
    rozmiarów gliniany sagan wypelniony 10-cio dolarówkami. Zaintrygowany
    ta olbrzymia iloscia pieniedzy zapytal, co to jest - wtedy otrzymal
    odpowiedz ze to zaklad i ten, co wygra kasuje wszystko!
    - Zaklad? A o co sie zakladacie?
    - Tego nie moge powiedziec, wpierw musisz dolozyc 10$ do
    gara a wtedy sie dowiesz. Bez namyslu wyjal 10$ i polozyl na stosie.
    Wtedy to barman wyjasnil, ze sprawa jest w zasadzie prosta i trzeba
    wykonac trzy zadania:
    1. Wypic duszkiem kufel meksykanskiej Tequilli pieprzówki,
    zaprawionej chili bez zrobienia najmniejszego grymasu.
    2. Wejsc w ogrodzenie na zapleczu baru, w którym jest
    bullterier morderca i wyrwac mu golymi rekoma obolaly zab, gdyz pies
    szaleje z bólu.
    3. To juz przyjemnosc, nalezy isc na pieterko i dac 92-letniej babci
    orgazm, gdyz nigdy go nie miala!
    Facet po uslyszeniu warunków stwierdzil z przekasem ze
    jeszcze nie oszalal i juz o nic wiecej nie pytal. Po wypiciu jednak
    kilku piw i whisky raptem zawolal:
    - Dawaj ten kufel Tequilli! Po otrzymaniu kufla wypil go
    duszkiem, zrobil sie purpurowo-czerwony na twarzy, lzy mu pociekly po
    policzkach, lecz mina mu nie drgnela. Po kilku minutach, gdy doszedl
    do siebie zapytal belkoczac, gdzie jest ten pies i chwiejnym krokiem
    wyszedl....
    W barze zamarlo, gdyz z podwórka slychac bylo przerazajace odglosy,
    szczekanie, warczenie, wrzaski, lomot i na koniec wycie psa.... I
    cisza.
    Kilka osób sie przezegnalo - no zabil go!
    W tym to momencie wszedl z powrote m do baru. Ubranie mial w
    strzepach, caly byl podrapany i upackany w odchodach psa. Rozejrzal
    sie przekrwionym wzrokiem po obecnych i wybelkotal:
    - No, a teraz gdzie jest ta babcia, która boli zab?"

    --
  • 08.04.04, 22:55
    a ja jeszcze świątecznie o zajączku
    Przychodzi kuliczek do cukierni i pyta:
    - Czy jest tort marchewkowy ?
    Sprzedawca odowiada, że nie ma.
    Następnego dnia sytuacja się powtarza, więc sprzedawca pomyslał, że zrobi dla
    kuliczka ten tort. Następnego dnia przychodzi kuliczek:
    - Czy jest tort marchewkowy?
    - Jest
    - I kto wam go kupi ?
  • 08.04.04, 22:59
    MAREK MAJEWSKI
    Słodkie życie

    Kiedy się wieść rozejdzie, że idą złe czasy,
    pierwsze, co Polak robi, to cukru zapasy.
    Pamiętam, jak mnie kiedyś matka niespokojna,
    bo sąsiadki mówiły, że wybuchnie wojna,
    wysyłała po cukier na małym rowerku,
    co przywiozłem, to skrzętnie chowała w kuferku,
    pięć albo i sześć kilo, bo po dwa dawali,
    i jużeśmy się wojny światowej nie bali.
    I oto się historii koło znów zamyka.
    Jak nie wojna - to Unia. Cukier z półek znika.
    Rozumiem najuboższych, ale wiem z gazety,
    że ludzie cukier biorą hurtem - na palety.
    Na to trzeba mieć auto... I też go w tapczanie
    nie upchniesz - dom mieć trzeba... Lecz, panowie - panie,
    my się, że cukru zbraknie, nie musimy martwić,
    jeszcze wszak trwa rząd partii, co cukier na kartki
    już raz zrobiła. Teraz mogą to powtórzyć.
    Czy nie po to chcą rządy, jak się da, wydłużyć?
    Wszak na tym miał polegać ich cud gospodarczy:
    Dbać, by ktoś nie miał więcej, to na dłużej starczy.
    A demokracja mądrych raczej nie wybiera.
    Na resztę rzeczy kartki będą za Leppera.
  • 15.04.04, 15:06
    Żona informatyka wyprawia imieniny. Mówi do męża:
    - Może byś mi w czymś pomógł?
    - Co mam zrobić?
    - Napisz na torcie: Wszystkiego najlepszego!
    - Nie ma sprawy!
    Mąż poszedł do swojego pokoju. Męczy się 20 minut.
    Wreszcie żona mówi:
    - Jak idzie? Skończyłeś? - Jeszcze nie. Tort nie mieści się do drukarki.


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 19.04.04, 12:07
    Niech jakiś wolny radiowóz pojedzie do parku. Lata tam jakaś
    goła baba. Tylko nie pojedźcie, tak jak ostatnio, wszyscy na raz!!!

    Podjedz ul. Poselską, tam jakieś dzieciaki rzucają petardy. Wytłumacz im, gdzie
    mają sobie je wsadzić.

    51, jak będziesz wolny, to podjedź do parku. Tam w krzakach
    jest jakaś para. Podejdź dyskretnie i posłuchaj, czy ta pani mówi, że jej
    dobrze, czy może krzyczy ratunku.

    Jakiejś kobiecie wyrwali dziecko z wózka i bawią się w berka.

    Przyślij mi tu grupę, bo na ulicy leży facet i wygląda, że mu coś strzeliło do
    głowy. Co takiego !? Nie znam się na tym, ale
    wygląda mi to na dwie kule kaliber 9mm.

    Podjedź pod domy towarowe, tam czai się nasza obserwacja i biją ich chuligani.
    Trzeba im pomóc.

    Na placu Zgody stoi czerwony Zaporożec z niemieckimi znakami
    bojowymi, zobacz co to jest.

    - Chciałbym przypomnieć, że nie wolno używać słów przez radiostację!
    - To jak mam mówić?

    Przed chwilą sprzed komisariatu skradziono radiowóz,
    oznakowany. Wygląda tak, jak każdy inny.

    Jakiś nachlany łazi, samochodom w jeździe przeszkadza. Nadaj mu kierunek.

    Ostrobramska przy P.C.O, na pasie zieleni leży. Tu trzeba trójek. ("trójki" -
    3033 - policyjna Nyska do zbierania pijaków,
    zawozi ich do izby wytrzeźwień). Trójki?
    - Tak, zgłaszam się.
    - Podjedz i zabierz leżaczka do Betlejem.
    - No cóż, taki los taksówki bagażowej... :-)

    Jagiellońska 42, mają gwałcić, zdążyła przedzwonić.

    Przy mieszkaniu leży i śpiewa. Może artysta? Sprawdź, czy go
    do izby, czy na festiwal.

    Podjedź, tam jest kolizja i winny jest, ale się nie zgadza, chce policji.
    Przynajmniej za 500. Zobacz tego pana i sprawdź, czy
    ma prawo jazdy. Pisz: 9 kwietnia, ul. Chałubińskiego, 1.5 promila, zabrane
    prawo jazdy i zaraz potem, w maju w Wołominie,
    1.1 promila, zabrane drugie prawo jazdy. Może ma fabrykę?

    - Podaję komunikat za pojazdem: Mercedes pięćsetka, czarny, numer rejestracyjny
    XXXX, tym samochodem porusza się mafia z
    Wołomina.
    - No, no, nie mów tak, oni maja lepszą łączność z nami niż my ze sobą.

    - Podjedź na Wiatraczną , tam jakiejś kobiecinie wybili szybę i sprawcy ponoć
    są w parku i ona ci wskaże.
    - Wiatraczna w penetracji wynik negatywny. Pouczono: do szklarza.

    - Kiedy wreszcie dowieziesz zatrzymanego do prokuratury? Tam czekają już 3
    godziny!
    - Jak tylko pomocnik dowiezie mi benzynę tramwajem.
    - Gdzie stoisz?
    - Nie wiem, nigdy tu nie byłem.

    Przy Belwederskiej jest konkurs na najlepszego policjanta,
    bodajże z ruchu drogowego, tam są próby kierowania ruchem
    i korek się robi straszny.
    --
    "Tytuł magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 19.04.04, 14:22
    stary.prochazka napisał:

    > Na "Forum dla adminów" ktoś wpadł na ten sam pomysł co my:-)

    Fakt, tylko dużo, dużo wcześniej :)

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 19.04.04, 22:39
    Lekarz ortopeda mówi do pacjenta :
    - Prosze zgiąć kolano.
    - A w którą stronę ?
  • 20.04.04, 10:30
    Dziecko z mamą na wakacjach na wsi. Mama mówi:
    – Spójrz córeczko te owieczki mają dzwonki!
    Córka:
    – A zwykłe czy polifoniczne?

    Wchodzi facet do domu i widzi, jak pakuje się jego dziewczyna.
    – Co robisz kochanie?
    – Odchodzę od ciebie…
    – Ale dlaczego?
    – Bo jesteś pedofilem!!!
    – Mocne słowa jak na dziewięciolatkę…

    Córka woła z kuchni do ojca:
    – Tatusiu! Gdzie jest szmata?
    – Poszła na zakupy.

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 20.04.04, 12:37

    02:00 w nocy - do drzwi Giertycha puka narąbany jak bela gość -
    Roman otwiera .. - słucham pana , czego pan chce o tak późnej porze?!
    - chccęę wstąpić do LIGI POLSKICH RODZIN i to od zaraz - chwiejnym głosem
    zakomunikował ..
    - panie jest druga w nocy, przyjdz pan jutro rano do biura poselskiego, to się
    pan zapiszesz, przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu, ale nie o drugiej w
    nocy
    - nie ma mowy ja chcę teraz i już, od zaraz - zdjęcie mam przy sobie...
    - nie no ale panie daj pan spokój - tłumaczy się przewodniczacy - nie mam w
    domu druków, pieczątek itd.; przyjdz pan do biura
    - nie ruszę się stąd, do rana będę stał a zostanę członkiem LPR...
    Przekomarzał się tak bitą godzinę. Roman zmiękł, wyciągnął z szafki wszystkie
    niezbędne dokumenty - gość je wypełnił, otrzymał legitymację i zadowolony jak
    dziecko już miał iść do domu. Przewodniczący jednak zatrzymał go i pyta gościa,
    dlaczego mu tak zależało na wstąpieniu w szeregi LPR...
    - a bo panie to było tak: Wróciłem wcześniej z delegacji, wchodzę do domu,
    patrzę a tu żona na środku pokoju bzyka się z sąsiadem; wchodzę do pokoju
    córki, a ta ostro zabawia się z dwoma facetami na raz; wpadam do pokoju syna, a
    ten w najlepsze ze swoim kolegą z ławki ... ...stanąłem na środku pokoju i
    wrzasnąłem na całe gardło:
    -TO JA WAM KURWA TERAZ WSTYDU NAROBIĘ!

    --
    "Tytuł magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 20.04.04, 16:27
    Facet postanawia unieszkodliwić swoją teściową, udaje się więc do sklepu po
    jakieś drapieżne zwierzę. Niestety, są jedynie reagujące na polecenia pelikany,
    ale sprzedawca zapewnia, ze ptaki są w stanie zadziobać starszą panią w kilka
    sekund. Facet decyduje się na zakup dwóch sztuk. Po powrocie do domu nadchodzi
    czas próby:
    – Pelikany na stół! – pelikany rozwalają stolik w pył.
    Facet, wniebowzięty, mówi dalej:
    – Pelikany na krzesło! – ptaki rozdziobują krzesło w drobny mak.
    Nagle wchodzi teściowa i od progu wola:
    – A na ch… ci pelikany!


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 20.04.04, 16:29
    Bacę zaproszono w karnawale na bal przebierańców. Pytają się go znajomi, za co
    się przebierze.
    – A za łoscypka.
    – A jak to będzie, baco, za oscypka?
    – A siedne se w kąciku i bede śmierdzioł.


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 21.04.04, 11:02



    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 21.04.04, 11:03

    Nie możesz pić piwa, wina ani wódki, więc odpadają ci wszystkie związane
    z tym przyjemności: paw, lanie pod budką, knajpy z towarzystwem zalanym
    w trzy dupy, udane zakrapiane imprezy, sex po pijaku z pierwszą poznaną
    dziewczyną, ucieczka po wytrzezwieniu itd.
    W TV widzisz tylko meczety i duchownych gadających od rzeczy, żadnej
    piłki nożnej, golfa, tenisa, wyścigow Formuły 1 itp.
    Nie możesz sobie w ogrodku postawić grilla z pieczenią wieprzową
    doprawioną na ostro, nie wspominając o baterii butelek piwa wokół (patrz
    pkt.1).
    Nie możesz w weekend urwać się na ryby, bo co za idiota usiłowałby
    złowić coś w odległej o 100 km oazie?
    Zamiast porządnych garniturów lub luzackich jeansow musisz ubierać się w
    szarą szmatę od stóp do glów, a łeb owijać drugą.
    Jesz tylko jedną reką, bo druga służy do podcierania (jakby życie nie
    było dość skomplikowane, to jeszcze brak papieru toaletowego).
    Karaluchy po obiedzie u sąsiada pędzą na deser prosto do ciebie, bo nie
    ma ani drzwi ani szyb w oknach.
    Sprobuj się zabawić przy tej muzyce.
    Chcesz sobie dłużej pospać, a tu codziennie o 5 rano zza okna muezzin
    drze pysk, że pora na poranną modlitwę.
    Kobiety chodzą zakutane od góry do dołu w szmaty i za żadną się nie
    obejrzysz, nie mowiąc o braku tak banalnej przyjemności jak rozebrane na
    maxa panienki na basenie miejskim.
    Narzeczoną wybrał ci ktoś inny i na dodatek ona śmierdzi jak twój osioł,
    więc w rezultacie nie wiesz, co pieprzysz w ciemnościach.
    Nie możesz ogolić się rano gwiżdżac jak skowronek, po czym wziąć
    prysznica, wiec śmierdzisz jak wielbłąd, z którym dzielisz izbę.
    Twoja żona tez nie moze się ogolić ani wziąć prysznica, więc także
    śmierdzi (jak dwa wielblady), a szczegolnie denerwujące są roje
    znarkotyzowanych much, latających za nią systematycznie co miesiąc.
    Wielbłąd odmowił posłuszeństwa 300 km od najbliższej oazy, więc żona
    musiała cię nieść całą drogę, po czym też odmowiła posłuszeństwa i
    odziedziczyłeś po niej cały rój much, więc się nie możesz wyspać...
    Druga żona, którą znów wybrał ci ktoś inny, po rozpakowaniu okazała się
    cierpiacą na ostry syndrom niedopchnięcia 70-latką, na dodatek do
    złudzenia przypominającą kozę sąsiada..

    A nagle ktoś przychodzi, wręcza ci pakunek i mówi, że jak pociągniesz za
    ten sznureczek, to wszystko się nagle zmieni!!!!!!

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 21.04.04, 11:20
    altu napisała:

    >
    >
    >

    Ten z 11:02 zdecydowanie najlepszy w kategroii "trzymanie słuchacza w
    niepewności" :-)))

    --
    Madonna z Ząbkowskiej
  • 21.04.04, 12:43
    cha cha cha
    cha

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 23.04.04, 22:48
    altu - zaczytałam sie , dobry kawałek horroru :) haha
  • 28.04.04, 07:27
    Niemowa chce kupic szczoteczke do zebów. Wchodzi do sklepu, wyszczerza
    zeby i wykonuje ruchy imitujace mycie zebów. Sprzedawcy udaje sie go
    zrozumiec i sprzedaje mu szczoteczke. Nastepnie do sklepu wchodzi slepiec,
    który chcialby kupic okulary sloneczne. Jak powinien to wyrazic zeby
    sprzedawca go zrozumial?



    Najpierw sie zastanów, a potem przeczytaj odpowiedz - ponizej.















































































    Powinien powiedziec: "Poprosze okulary sloneczne".

    --
    "Tytuł magistra zdobyłem na wydziale zarzondzania"
  • 28.04.04, 12:49
    www.gadu-gadu.blog.pl/
    Abdul (23:06)
    yo
    Abdul (23:06)
    spisali mnie
    Abdul (23:06)
    w Wielki Piątek
    Abdul (23:06)
    za picie piwa
    Abdul (23:06)
    nic sie nie dało zrobić
    Jon Krazov (23:06)
    bueehehe
    Abdul (23:06)
    bo byli z wezwania
    Abdul (23:06)
    jakaś głupia dewotka
    Abdul (23:07)
    wypilismy wtedy jedno
    Abdul (23:07)
    potem przenieslismy sie na inną ławke
    Jon Krazov (23:07)
    pech, stary
    Abdul (23:07)
    i zaczelismy nastepne pić
    Abdul (23:07)
    wsumie wypiłem 4 mocne
    Abdul (23:07)
    jednym duszkiem
    Abdul (23:07)
    :/
    Abdul (23:07)
    to skonczyło sie tak ze zapierdalalismy na rynek nie wiem czemu jak sie jest
    potchnielonym to tak sie idzie
    Abdul (23:07)
    potem spiewalismy
    Abdul (23:07)
    nie wiem ci
    Abdul (23:07)
    potem znalazlem sie w domu
    Abdul (23:07)
    ehhh stary
    Abdul (23:08)
    a rano 100 zl
    Jon Krazov (23:08)
    ty to masz życie

    ;-)
    --
  • 30.04.04, 00:41
    w zasadzie to to nie jest żarcik ale też warte uwagi:najdłuższy wyraz po
    niemiecku(kolejny bo już kilka ich było):
    "das Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz"
    czyli
    "Ustawa o przekazywaniu obowiązków nadzoru znakowania mięsa wołowego"
    (jak policzyłem, 63 literki)
    znalezione na petrus.blog.pl:)
    ja osobiście znałem jeszcze "(Nieder)Donaudampfschiffsfahrtgesselchaftbeamter"
    co znaczy
    pracownik firmy zajmującej się wycieczkami statkami parowymi po Dunaju
    a żeby było śmieszniej, nauczyłem się tego z podręcznika do angielskiego:)
    --
    "Jak powstają twoje teksty, gdy mnie ktoś tak spyta..."
  • 30.04.04, 08:44
    stary.prochazka napisał:

    > "(Nieder)Donaudampfschiffsfahrtgesselchaftbeamter"
    > co znaczy
    > pracownik firmy zajmującej się wycieczkami statkami parowymi po Dunaju

    A razem z nawiasem, to chyba po dolnym Dunaju?

    --
    Zapraszamy do Pruszkowa!
  • 30.04.04, 16:55
    tak, można to jescze trochę rozbudować np. "Burobeamter"
    albo "Aktiengesselschaft" albo "Reisedampfschiff":-)
    --
    Europa znana i nieznana
  • 03.05.04, 18:53
    www.bbc.co.uk/radio4/discover/archive_column/23.shtml
    That was "mamihlapinatapai" - and you couldn't handle it. So, have you ever
    been there?

    It takes 27 words in our language to express those eight lilting syllables. To
    actually do it takes a single glance, but it's in that moment that lives can
    change. It's at the heart of every drama; it's in every episode of a soap but
    the Greeks didn't have a word for it - the Yaghan Indians of Tierra del Fuego
    did:

    Mamihlapinatapai: To look at each other, each hoping the other will offer to do
    something which both parties much desire done but which neither is willing to
    do.


  • 04.05.04, 15:03
    Wchodzi biały facet do sauny i tak siedzi i sobie myśli: „Kurde, jak ja dawno
    nie paliłem, oj, ale bym sobie zajarał bacika!” No, ale nie ma trawy, więc
    siedzi dalej, siedzi i znowu myśli: „Boże, jak ja bym sobie zapalił, no chociaż
    maleńką dupkę”. No, ale nie ma trawy więc siedzi i tak sobie myśli. Po pół
    godzinie, kiedy facet już się nieźle nakręcił, do sauny wchodzi Murzyn w
    dreadach, siada po drugiej stronie i ostentacyjnie wyjmuje 10-gramowego wora i
    zaczyna skręcać. Na to białas się podniecił: „Ja pitolę, ale sobie zapalę, ale
    sobie zapalę”. Podchodzi do Murzyna i mówi:
    – Yo, stary! Wiesz jak dawno nie paliłem? Chyba z rok! Poratuj kolegę w
    potrzebie! Daj ściągnąć trochę!
    Na to Murzyn:
    – Yo, no spoko, ale wiesz… 100 dolców od macha.
    – Co, kurde?!!! 100 dolarów?! Pogięło cię?!
    – Nie, stary, to jest taki dobry towar, że nawet sobie nie wyobrażasz, jakie
    będziesz miał schizy!
    Facet sobie myśli: „A walić to, mam trochę kasy i muszę sobie zajarać!”
    Zapłacił więc Murzynowi 100 dolarów i ściągnął z bata taką chmurę, jaką tylko
    mógł. Siedzi i nic…
    – Ej stary, ale żeś mnie zrobił w konia, nic mnie nie wzięło!
    – Bo to jest taki towar, co dopiero po czwartym, piątym razie łapie!
    Białas wkurzony, ale myśli sobie: „Zapłaciłem mu już 100 dolców, nie może się
    zmarnować”. Rzucił więc jeszcze 500 i ściągnął 5 porządnych buchów pod rząd.
    Usiadł i znowu nic…
    – Ty fiucie, zapłaciłem ci 600 zielonych za taki szajs!!!
    Murzyn zaczął się śmiać, zwinął manatki i zaczął nawiewać. Biały za nim. Murzyn
    ucieka po korytarzach, biały za nim. Murzyn wsiadł do windy. Biały nie zdążył,
    wbiega więc po schodach, zjeżdża po poręczy. Zjechał na dół, Murzyn akurat
    wysiadł z windy i ucieka na zewnątrz. Wsiadł do taksówki i odjechał. No to
    biały za nim w drugą i w pościg. Ścigają się tak po całym mieście. Wreszcie
    Murzyn wysiada i wbiega w sam środek centrum handlowego, biały za nim. Goniąc
    się zdemolowali kilka stoisk. Murzyn ucieka pod górę po schodach ruchomych
    jadących w dół. Biały za nim. Murzyn wbiegł na najwyższe piętro, biały za nim.
    Murzyn po drabinie na dach, biały za nim. Skaczą po dachach z budynku na
    budynek, wreszcie zbiegają z któregoś po schodach i gonią się po ulicy.
    Dobiegają do portu, Murzyn wskakuje w motorówkę i w morze. Biały dosiada
    skutera i za nim. Gonią się tak, aż zabrakło im benzyny. Wreszcie Murzyn skacze
    do wody i płynie wpław, biały za nim. Dopłynął do brzegu uniknąwszy rekinów i
    ucieka dalej. Murzyn wpada na lotnisko, biały za nim. Przedarł się przez
    ochronę i wskoczył do startującego samolotu. Gonią się po jumbojetcie, wreszcie
    Murzyn dorywa spadochron i wyskakuje, biały za nim. Lądują na bazarze, Murzyn
    kroi ze stoiska deskorolkę i w długą, biały zabiera rolki i za nim. Gonią się
    tak, że aż zainteresowała się nimi policja konna. Wreszcie Murzyn się wkurzył,
    bo za wolno na tej desce jechał, i wyrywa jakiemuś szczylowi rower, biały
    zabiera drugiemu i za Murzynem. Gonią się tak, aż wreszcie zgubili policję i
    wjechali do lasu. Murzyn, bardziej wytrzymały, pedałuje na rowerze, a biały
    został w tyle i zgubił Murzyna. I nagle zachciało mu się srać. Myśli: „Ale
    postawię sobie kloca” i zszedł z drogi za krzak, oparł rower o drzewo, ściągnął
    gacie, wypiął się i sra… Nagle czuje silny uścisk czarnej dłoni na ramieniu i
    słyszy:
    – Ej, koleś! Ale w saunie to się nie sra!


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 08.05.04, 19:59
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=12408096
    Łowcy krzeseł - gdy autobus się zatrzyma i otworzy drzwi, Ty nawet nie zdążysz
    sobie tego uświadomić, a ona już siedzi.

    Babcie-akrobatki - widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu w cudowny
    sposób odzyskuje mobilność, wrzuca laskę pod pachę i biegnie do krzesła co sił
    w nogach.
    Są jeszcze babcie alpinistki, które wspinają się po stopniach autobusu,
    lub tramwaju. Najbardziej śmieszne są gdy wspinają się w pierwszych
    drzwiach U bota, po czym idą kawałek, pokonują następne schodki i
    siadają na niskim poziomie:-) Inne ambitne muszą wleźć do Mana albo
    odkurzacza tylnimi drzwiami i z wielkim trudem wspiąć się na siedzenia
    na końcu busa, mimo że z przodu mają niską podłogę.

    Borostwory - ogromne babcie w futrzanych płaszczach zajmujące z reguły 1,5 - 2
    miejsc siedzących.
    A niejako przeciwieństwem borostworów zajmujących dwa miejsca są babcie
    towarzyskie, które koniecznie muszą zmieścić się koło osoby siedzącej
    w Manie na tzw. "półtoraku". Bardzo ciekawa jest obserwacja jak one
    próbują tam usiąść;-) Najpierw siadają bokiem na samym brzegu, potem
    powoli wykonują obrót o 90o i wtedy dociskają drugą osobę do okna. W
    przypadku siedzenia na podeście cały czas trwa walka o utrzymanie dupy
    na miejscu podczas zakrętów;-)

    Babcie-wilki - atakują wataha, ich szczekanie rozlega się na cały autobus i
    wygryzają każdego z ich siedzeń

    Babcie LOKOMOTYWY - jak siedzisz w autobusie, staja nad Tobą i zaczynają
    sapać. Niektóre sapią tak intensywnie, ze czujesz co jadła kilka godzin temu...
    Szczególną odmianą jest babcia Lord Vader. Sapie w szczególnie niemiły,
    metaliczny sposób. Człowiek tylko czeka na moment kiedy zadupi go
    posługując się ciemną stroną mocy;-)

    Babcie ankieterki - na kilka przystanków przed ich docelowym przepytują ludzi,
    kto kiedy wysiada i starają się odpowiednio ustawić wszystkich w przejściu.

    Re: RODZAJE BABĆ W TRANSPORCIE PUBLICZNYM IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
    Gość: ceglar 05.05.2004 22:56 odpowiedz na list odpowiedz cytując

    no a ja sie spotkalem z babcia silent killerem!!! widzac mnie siedzacego na
    fotelu tramwajowym, a zmeczon zem byl po calym dniu pracy padlbym na twarz
    stojac... otoz najpierw zaczela sie propaganda w autobusie,. babcia chodzila od
    babci do babci i cos im szeptala, nagabywala, ...z podejrzana mina patrzac
    wziaz na biednego mnie...i nagle nastapil atak...zostalem zabity wzrokiem calej
    zindoktrynowanej grupy babc...

    Re: RODZAJE BABĆ W TRANSPORCIE PUBLICZNYM IP: *.wro.vectranet.pl /
    213.199.196.*
    Gość: Rafis 05.05.2004 23:14 odpowiedz na list odpowiedz cytując

    a babcia taran?
    Mozliwe, z ejest to mutacja jednego z powyzszych rodzajów, która ujawnia sie w
    tłumie.
    Widzac jedno wolne miejsce w autobusie, który jest kompletnie załadowany tak ze
    nawet dla stojacych miejsca brak babcia wystawia głowe do przodu i bez
    jakichkolwiek sygnałów dzwiekowych kieruje sie do miejsca docelowego(krzesła)
    rozpychajac głową nieswiadomych pasazerów.

    Jest jeszcze babcia rozmowna, która z kazdym znajdzie temat na rozmowe.
    Oczywiscie najbardziej pasuja jej tematy przebytych chorób, operacji i
    zazywanych lekarstw.

    --
    Europa znana i nieznana
  • 08.05.04, 20:02
    1. odpal google.pl
    2. wpisz wyraz "kretyn"
    3. wcisnij szukaj
    4. spojrzyj na 3 wynik szukania
    --
    "Jak powstają twoje teksty, gdy mnie ktoś tak spyta..."
  • 10.05.04, 10:32
    W rocznicę rewolucji październikowej władze radzieckiego miasta porozwieszały
    plakaty z napisem: „45. rocznica rewolucji!” Pewien młody opozycjonista dopisał
    na jednym: „I chwac’it!” Niestety, został pojmany przez służbę bezpieczeństwa.
    W czasie przesłuchania tajniak pyta go:
    – Skolko wam liet?
    – Dwadcat’ adin.
    – I chwac’it!

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 12.05.04, 15:24
    Słownictwo wprawdzie niewyszukane, ale całość bardzo mi się podoba:

    - Halo, czy to pralnia?
    - Sralnia, ku***, a nie pralnia! Tu Ministerstwo Kultury, kut**** jeb*** jeden!

    --
    Zapraszamy do Pruszkowa!
  • 13.05.04, 15:24
    Pewnemu profesorowi matematyki zepsuł się kaloryfer. Nie wiedział, jak to
    naprawić, więc wezwał hydraulika. Ten chwilę postukał i naprawił. Profesor, jak
    się dowiedział ile ma zapłacić, mina mu zrzedła.
    – Panie majster. Dlaczego to tyle kosztuje?
    – To jest dużo?
    – To pół mojej pensji.
    – Gdzie pan pracuje?
    – Jestem pracownikiem naukowym na wydziale matematyki.
    – Panie, przyjdź pan do nas. Tygodniowy kurs i naprawia pan kaloryfery. Tylko
    nie przyznawaj się pan do wykształcenia. Skończył pan 7 klasę i nic więcej. U
    nas tylko takich przyjmują.
    Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło
    podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej
    lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać wzór
    na pole koła. Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go. Pisze,
    pisze i ma wynik: P = pi × r^2. Błąd, pole nie może być ujemne. Sprawdza
    obliczenia, wszystko dobrze. Odsuwa się od tablicy a z sali słychać szepty
    kolegów:
    – Zmień granicę całkowania...

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 13.05.04, 15:24
    Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i się pyta, czy może zdawać.
    Egzaminator był litościwy, więc stwierdził, że może. Na rozgrzewkę kazał
    studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i
    narysował piękną sinusoidę. Egzaminator powiedział:
    – No widzi pan? Jednak pan umie!
    Na to student:
    – Niech pan poczeka, to dopiero układ współrzędnych!

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.
  • 14.05.04, 01:33
    Żarcik absolutnie przepiękny :-)
    Pozwolisz, Altu, że roześlę w różne miejsca Polski?

    Pozdrawiam
    cat_s
    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • 14.05.04, 08:49
    Pięęękne...

    O rany, jak ja sobie przypomnę moje dwa egzaminy z matematyki na pierwszym
    roku... Niby wiadomo było, jakie zagadnienia i w jakim zakresie trzeba sobie
    przygotować, ale ponieważ wykłady były nudne jak flaki z olejem, o morderczych
    porach (w drugim semestrze piątek o 8:00 trzy godziny pod rząd - przyszedłem na
    pierwszy i... zasnąłem) i prowadzone w sposób, hm, mamroczący przez pewnego
    doktora, mało kto miał z nich dobre notatki.

    Na szczęście, na drugim semestrze był również wykład obieralny z matematyki
    wyższej z przemiłym starszym profesorem. Mimo, że wykład był jeszcze głupszy,
    zaliczało się go z notatkami i - oczywiście - pomocą kolegów. Matematyka wyższa
    przeżywała więc oblężenie, zwłaszcza, że profesor miał moc zaliczania również
    matematyki niższej - kazał "przygotować", czyli de facto wyuczyć się na pamięć
    zadań z ostatniego egzaminu i trójczynę miało się murowaną...

    Ech, wspomnienia... :-)

    --
    Bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw.
    /A. Słonimski/
  • 14.05.04, 15:52
    a jaka jest różnica między matematyką wyższą a niższą tzn. co jest niższe a co
    wyższe?Bo ja swoją edukację skończyłem na logarytmach i uważam to (jak dla
    mnie) za bardzo wysoką matematykę:)
    przepraszam, jestem tylko humanistą;-)
    --
    "Nie ma z dżemem.Ze smalcem są piuree..."
  • 14.05.04, 16:03
    Wyższa matematyka zaczyna się chyba od zmiany granic całkowania... tak by
    wynikało z jednego z wcześniejszych postów ;-)
    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • 18.05.04, 08:30
    Wykłady z matematyki wyższej charakteryzują się tym, że w chwili obecnej nie
    potrafię powiedzieć absolutnie nic na temat tego, czego byłem na nich uczony
    przez cały semestr. W przeciwieństwie do matematyki niższej, z której majaczy
    mi kilka haseł typu: całkowanie (pojedyncze, podwójne, potrójne i po
    powierzchni zamkniętej czy coś takiego), różniczkowanie, funkcje
    trygonometryczne, geometria przestrzenna, równania różniczkowe, itd., ale w
    chwili obecnej żadnego z nich nie potrafiłbym zastosować w praktyce (no, może
    oprócz prostej całki albo różniczki).

    Przyczym całkowania nie należy mylić z całowaniem. To dwie rzeczy o krańcowo
    różnym ładunku emocjonalnym, choć znam takich, którzy lubią i jedno, i drugie.

    --
    ślimaki dwa
  • 14.05.04, 16:32
    Jak radzić sobie w pracy - kilka istotnych uwag

    Reguła Planera:

    Jeśli zrobisz wyjątek, to następnym razem to będzie już uważane za twój
    obowiązek.

    Prawo Slousa:

    Jeśli wykonujesz robotę zbyt dobrze, to już się od niej nie odczepisz.

    Franco prawo miejsca pracy:

    Jeśli to, co robisz sprawia Ci przyjemność, to najpewniej partaczysz.

    Larsona zasada biurokratyczna:

    Dokonaj czegoś niemożliwego, a szef zaliczy to do twoich obowiązków.

    Pierwsza pułapka geniusza:

    Żaden szef nie będzie trzymać pracownika, który ma zawsze rację.

    Prawo Clyde'a:

    Im dłużej zwlekasz z tym, co masz do zrobienia, tym większa szansa, że
    ktoś Cię wyręczy.

    Prawo Darwina:

    Szczęśliwym praca nie idzie.

    Achesona reguła biurokracji:

    Raport ma służyć nie poinformowaniu czytelnika, lecz ochronie autora.

    Roberta reguła administracji:

    Tytuły przeważają nad osiągnięciami.

    Prawo Wilsona:

    Ranga osoby jest odwrotnie proporcjonalna do szybkości mowy.

    Prawo Mosleya:

    Poczynania szefów oparte są na micie, ze przyszły rozwój organizacji
    zrekompensuje dawne niedoróbki.

    Trzecie prawo wydajności:

    Kiedy szefowie mówią o polepszeniu wydajnoci, nigdy nie maja na myli
    siebie.

    Prawo Chapmana:

    Nie będę niezastąpiony. Ludzie niezastąpieni nie awansują.

    Prawo Owena:

    Jeśli jesteś dobry, to cala robota zwali się na ciebie. Jeśli jesteś
    naprawdę dobry, to nie dopuścisz do tego.

    Prawo tytulatury p.o. dyrektora odpowiedzialnego:

    Im dłuższy tytuł tym mniej ważna praca.

    Aksjomat Adlera:

    Język jest tym, co odróżnia nas od niższych zwierząt i od urzędników.

    Prawo Coblitza:

    Każda komisja jest w stanie podjąć decyzję głupszą niż którykolwiek z jej
    członków.

    Prawo Niesa:

    Energia zużywana przez biurokracje na obronę błędu jest wprost
    proporcjonalna do jego wielkości.

    Phillipa prawo procedur komisyjnych:

    Łatwe do przeprowadzenia są tylko zmiany na gorsze.

    Prawo Petersona:

    Nigdy nie opóźniaj końca narady, ani początku przerwy obiadowej.

    Chapmana reguły komisyjne:

    Nigdy nie zjawiaj się na czas, bo będziesz musiał zaczynać.
    Nie odzywaj się do połowy posiedzenia, a zyskasz opinię człowieka
    inteligentnego.
    Bądź tak mało konkretny, jak to tylko możliwe; dzięki temu nikogo nie
    urazisz.
    Kiedy masz wątpliwości - zaproponuj powołanie podkomisji.
    Pierwszy wystąp z wnioskiem o przełożenie obrad; zyskasz popularność,
    gdyż wszyscy na to czekają.

    Prawo Wolińskiego:

    Praca w zespole polega na tym, że przez połowę czasu trzeba tłumaczyć
    innym, że są w błędzie.

    --
    cała prawda o "Pruszkowie"
  • 17.05.04, 20:35
    1. W urzedach pocztowych znajduja sie specjalne druki o nastepujacej
    tresci:
    Cel Radio Maryja Dar dla Radia Maryja w Toruniu Bank pocztowy SA
    pierwszy oddzial w Toruniu 131263-61580-27006-100-0/0

    2. Wypelniamy druk i wysylamy na rzecz Radia Maryja 1 grosz. W
    urzedzie moga nie chciec przyjac jednego grosza, ale wtedy trzeba sie
    klócic, bo pocztowcy nie maja prawa odmówic przyjecia naszego wsparcia
    na rzecz naszej ulubionej stacji.

    3. Za nami staje nasz kolega i tez wplaca 1 grosz. Uwaga: nie placimy nic
    za przekaz, poniewaz placi za niego odbiorca - taka jest umowa radia z
    poczta.

    4. Za nim staje nasz trzeci kolega i równiez wplaca grosz.

    5. Nastepnie znowu my wplacamy 1 grosz i tak w kólko.

    6. Wysylam w sumie 120 groszy, trzy razy (w sumie 360 groszy, czyli 3,6 PLN).

    7. Operacja ma sens. Za kazdy z przekazów Radio Maryja placi poczcie
    oplate pocztowa (ok. 3,6 zl). 3,6 x 360 to 1296 zl oplaty pocztowej
    zaplaconej przez radio.

    8. 1296 zl odjac wplacone przez nas 3,6 zl daje 1292,4 zl ujemnego 'wsparcia'
    dla rozglosni.

    9. Wplacac pieniadze na rzecz radia moga równiez niewierzacy
    --
    "Jak powstają twoje teksty, gdy mnie ktoś tak spyta..."
  • 18.05.04, 23:35
    Przeklejam z FH, ale uważam, że jest świetny i na to zasługuje:

    Jedzie gość ciężarówką, przed nim wiadukt. Ciężarówka niestety nie zmieściła
    się i utknęła pod wiaduktem. Typ nie wie za bardzo co tu zrobić - dzwoni na
    policję. Po jakimś czasie przyjeżdża radiowóz, wysiada policjant, obchodzi
    ciężarówke wkoło 3 razy, przygląda się jakiś czas, po czym mówi:
    -No i co? Ugrzężliśmy?
    Na co kierowca:
    -Nie, kurwa wiozłem most i mi benzyny zabrakło!

    pzdr :-)

    P.S.
    Prawa i reguły z przedostatniego postu Prochazki - prześwietne.
    Moje ulubione - Owena ;-)
    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • 27.05.04, 12:51
    Przed egzaminem maturalnym z geografii Renata Beger dzwoni
    do Danuty Hojarskiej i pyta:
    "Danka, już mi się wszystko pomieszało. Jak się pisze: "Iran" czy "Irak"?"


    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    Kolejny rozłam na forum :)
    --
  • 27.05.04, 12:52
    przychodzi blondynka do miesnego i pyta:
    - jak nazywa sie taki ptak, co ma duzy czerwony dziob, dlugie czerwone
    nogi i je zaby?
    - bociek.
    - oooo o to to. pół kilo boćku prosze.

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

    Kolejny rozłam na forum :)
    --
  • 27.05.04, 16:49
    Przychodzi kobieta do domu i mowi do swojego meza:
    Od dzisiaj bedzie emancypacja. Ja pracuje, laze do knajp i siedze caly wieczor
    przed TV, a ty zajmujesz sie domem. Jezeli masz cos przeciwko, to nie chce cie
    widziec na oczy!
    No i nie widziala go jeden dzien, drugi, trzeci a czwartego... opuchlizna spod
    oczu ustapila.

    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • 30.05.04, 23:24

    Przychodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego.
    -Poplose tego pięknego klólicka z wystawy.
    -Tego czarnego? A może wolisz białego albo brązowego?
    -Plose pana, mojego pytona pieldoli jakiego on jest kololu...
    ________________________________________________________________________________

    - No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę.
    Na to Jasiu:
    - Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz!.
    Pani z płaczem poleciała do dyrektora
    - Panie dyrektorze! Chciałam zrobić klasówkę, a Jasiu powiedział ze mi
    przypierdoli...
    - Taki mały, rudy?
    - Tak
    - Taki z dużym nosem?
    - Tak panie dyrektorze
    - Ooo! Ten to potrafi przyjebać..!

    ________________________________________________________________________________

    Siedzi facet nad rzeka i łowi ryby.
    Słyszy najpierw cicho, potem coraz głośniej niosący się po wodzie i
    ciągle
    powtarzający okrzyk "PIERDOL SIĘ!".
    Po chwili widzi płynący kajak.
    W kajaku siedzi gość i ostro wiosłuje. Z bliska widać, ze nie używa
    wioseł, ale dwóch wielkich patelni. Wędkarz myśli, myśli, a potem
    krzyczy do niego:
    - Panie, a nie łatwiej byłoby wiosłami???
    - PIERDOL SIĘ!

    ________________________________________________________________________________

    Leci facet w samolocie, zaś obok niego siedzi papuga, strasznie
    pyskata.
    W pewnym momencie facet dzwoni po stewardesę. Na pytanie co podać
    pasażer
    mówi:
    - kawę poprosiłbym
    - A dla mnie stara cioto pepsi tylko - wykrzykuje papuga do tejże
    stewardessy Stewardessa przyniosła pepsi dla papugi lecz zapomniała o
    kawie dla pasażera obok.
    Więc ponownie poprosił ja o kawę. Papuga w międzyczasie wyżłopała
    swoją
    Pepsi i klasycznie dorzuciła stewardessie:
    - A dla mnie, stara cioto, przynieś następną Pepsi.
    Sytuacja taka powtórzyła się kilka razy, w końcu facet nie wytrzymał i
    przyjął taktykę papugi, zadzwonił po stewardessę - wykrzyczał do niej:

    - Daj mi stara cioto kawę !!!
    Tego stewardessa nie zdzierżyła poszła po pilota i razem z pilotem
    wypieprzyli faceta z samolotu razem z papugą. Lecą tak oboje na dół i
    papuga mówi:
    - No kurwa jak na kogoś kto nie umie fruwać to masz tupet
    ________________________________________________________________________________

    Przychodzi baba do lekarza. Lekarz po zbadaniu baby orzeka: - pani dni

    policzone. Baba na to:
    - panie doktorze może pan coś mi przepisze.
    - Dobrze, zapiszę pani kąpiele błotne.
    - Panie doktorze, a czy to pomoże?
    - Nie, ale pani do ziemi się przyzwyczai
    ________________________________________________________________________________

    Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed
    spotkaniem
    z żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to nigdy nie
    wiadomo
    co człowiek złapie na
    obczyźnie.
    Wszedł pierwszy. Nie ma go pół godziny, w końcu wychodzi załamany.
    - No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
    - AIDS!
    Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
    - No i co?
    - AIDS!
    Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
    - Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!
    ________________________________________________________________________________



    --
    cała prawda o "Pruszkowie"
  • 03.06.04, 13:05
    Przychodzi do Jasia kolega, patrzy a tam gra Sampras z Kafelnikowem przy
    pełnych trybunach. Pyta: - Skąd się to wszystko u ciebie wzięło?
    Jaś odpowiada: - Ostatnio złapałem złotą rybkę, która powiedziała, że spełni
    jedno życzenie. Mogę ci ją dać, tylko uważaj bo ona jest trochę przygłucha.
    Kolega Jasia zabrał ją do domu i poprosił o górę złota. Jednak rybka dała mu...
    górę błota. Wściekły przychodzi do Jasia i mówi:
    -Rzeczywiście, rybka jest głucha.
    Jaś, słysząc to, odpowiada: - A ty myślisz, że ja chciałem mieć wielki tenis?

    --
    "Towaju nie będzie, tjaktoj sie zepsuł"
  • 08.06.04, 14:13
    -Co mówi prawdziwy mężczyzna, kiedy kończy?
    -"Andrzej, błagam!Andrzej, pomóż!"
    --
    "O bulwa, jaki ziemniak!"
  • 08.06.04, 18:00
    Edzio po latach spotyka kolegę.
    - Co u ciebie słychać ?
    - Wkurzony jestem. Wyobraź sobie na ulicy jakiś palant wyzwał mnie od
    homoseksualistów.
    - I co zrobiłeś?
    Jak to co? Pudrem po oczach i torebką w łeb
    chama.

    Spotykają się trzy koleżanki. Plotkują. Rozmowa przeniosła się na tematy
    intymne. Pierwsza mówi : "Wiecie , że mój Stachu ma zawsze zimne jaja?".
    Druga na to : "Mój Zenek też, a Twój?" ( Pytanie do trzeciej koleżanki ).
    Trzecia mówi :"Nie wiem , jak sprawdzę , to Wam powiem".
    Następnego dnia trzecia przychodzi z podbitym okiem.
    "Co się stało , że masz takie oko podbite?"
    Nic. Sprawdziłam i mówię " O! Masz tak samo zimne jaja jak Stachu i Zenek" ...


    Akwizytor chodzi od domu do domu, aż trafił do domu, którego właścicielka nie
    ma najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, wiec zatrzaskuje mu drzwi przed nosem.
    Ku jej zdziwieniu, drzwi nie zamykają się, lecz odskakują z impetem. Próbuje
    jeszcze raz, lecz rezultat jest identyczny - drzwi powtórnie się odbijają się i
    stoją otworem. Podejrzewając, że akwizytor włożył nogę miedzy drzwi a framugę,
    kobieta cofa się, aby wziąć taki zamach, który nauczy akwizytora grzeczności.
    Wówczas odzywa się akwizytor:
    - Musi pani najpierw odsunąć swojego kota...


    Starszy pan woła żonę:
    - Chodz szybko i zobacz, kochanie, jakie teraz świństwa pokazują w telewizji.
    Żona przybiega, patrzy przez chwilę na ekran, po czym zwraca się z
    politowaniem do
    męża:
    Ej, stary, stary! Lepiej okulary załóż,. Przecież to Fidel Castro je banana.

    Na tylnym siedzeniu w taksówce jedzie zadumany pasażer. Nagle pochyla się
    lekko,
    klepie w ramię kierowcę, chcąc o coś zapytać. Taksówkarz podskakuje
    przestraszony,
    traci panowanie nad kierownicą i samochód uderza w latarnię. Wściekły
    kierowca mówi
    do pasażera:
    - Niech pan więcej tego nie robi! Proszę mnie nie klepać po ramieniu!
    Po chwili dodaje łagodniej:
    To mój pierwszy dzień na taksówce. Przez ostanie 25 lat byłem kierowcą
    karawanu.

    --
    "Towaju nie będzie, tjaktoj sie zepsuł"
  • 22.06.04, 10:43
    Przez ramę przewieszony ma spory worek. Celnik pyta:

    - Co pan tam wiezie?

    - Piasek.

    - Proszę przejść na bok.

    Po sprawdzeniu okazało się, że rzeczywiście w worku jest tylko piasek. Sytuacja
    powtarza się kilka razy dziennie przez parę dni. Za każdym razem go sprawdzają
    i nic. W końcu celnik mówi:

    - Wiemy, że pan coś przemyca. Nie wiemy co. Darujemy panu wszystko, tylko niech
    pan nam w końcu powie, co pan przewozi.

    - Jak to co? Rowery.

    - Skarbie ... - szepce facet.

    - Cicho kochanie, nic nie mów.

    - Skarbie, ja muszę Ci coś wyznać.

    - Kochanie, nic nie musisz. Wszystko w porządku.

    - Nie, nie, chcę umrzeć w pokoju. Muszę Ci wyznać skarbie, że Cię zdradziłem.

    - Nie martw się kochanie, ja wszystko wiem. Gdybym nie wiedziała, to przecież
    bym Cię nie otruła.


    --
    "O bulwa, jaki ziemniak!"
  • 25.06.04, 15:28
    Biegnie zajączek przez las, spotyka ślimaka,
    ślimak pyta zajączka :
    - ty co tak szybko zasuwasz?
    - ślimak co ty nie słyszałeś na nasze łąki weszła Izba Skarbowa, i co
    uciekam bo się nie wytłumaczę ( ja futro, żona futro, dzieci
    futro )
    ślimak przyśpieszył spotyka bociana - bocian pyta:
    - ty ślimak co tak zasuwasz?
    - Bocian co ty nie słyszałeś na nasze łąki weszła Izba Skarbowa, i co
    uciekam bo się nie wytłumaczę ( ja domek, żona domek, dzieci domki )
    Bocian poleciał do Afryki spotyka pawiana:
    - ty bocian co ty tu robisz?
    - ucieklem bo na nasze łąki weszła Izba Skarbowa ja się nie
    wytłumaczę ( ja co roku wakacje za granicą, żona wakacje za
    granicą, dzieci wakacje za granicą
    - Ty bocian ,a gdzie to jest?
    - w Polsce!
    Na to pawian:
    - ty to kraj dla mnie ( ja z gołą dupą, żona z gołą dupą, dzieci z gołą dupą)

    --
    Rusz się i przebudź swoje szczęście.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.