Dodaj do ulubionych

Czytanie na dziś

03.02.13, 08:14
mateusz.pl/czytania/2013/20130203.htm
Edytor zaawansowany
  • irsila 03.02.13, 08:31
    „Wyrzucili Go...”

    Jest to jedna z najbardziej dramatycznych scen Ewangelii i tragicznych momentów w życiu Jezusa: został On odrzucony przez swoich najbliższych: rówieśników i ziomków. Po nieprzychylnym Betlejem i rzezi Niewiniątek, stanowiło to kolejną zapowiedź tego, co później dopełni się pod pałacem Piłata i na Kalwarii, i w tylu jeszcze miejscach i momentach ludzkich dziejów. Człowiek nie chce Boga! Bóg umiłował człowieka i oddał swego Syna z miłości, a człowiek nie chce tego daru, nie chce Bożej miłości, nie chce Boga! Czy to możliwe?

    Ano możliwe i chyba sami niejednokrotnie byliśmy świadkami czy wręcz uczestnikami takiego buntu przeciw Bogu. Z czego to wynika? Co pcha człowieka do takiej rozpaczliwej i tragicznej decyzji? Warto chyba się nad tym zastanowić.

    Wszystko rozpoczęło się w raju, kiedy to człowiek skuszony przez szatana po raz pierwszy sprzeciwił się Bogu. Grzech raz posiany, rozkrzewił się wszędzie i wszystko przerósł swymi śmiercionośnymi kłączami. Nieufność człowieka wobec Boga i związany z tym lęk, przeszły na wszystkich ludzi, rodząc nienawiść i agresję. Grzech pierworodny: nie potrzebuję Ciebie, nie chcę! Sam będę o sobie decydował! Czyż i dziś nie rozpoznajemy wokół siebie i w sobie takiej postawy?

    Ale Bóg sie nie zniechęca, Jego miłość jest cierpliwa i gotowa na wszystko. Najpierw posyła patriarchów, potem proroków, wreszcie swego Syna, w nadziei, że Jego uszanują. Nic z tego, a nawet wręcz przeciwnie: to dopiero doprowadza człowieka do wściekłości! Ta wściekłość ma swoje wyraźne i jednoznaczne źródło właśnie w nienawiści do Boga. Dlatego właśnie Jezus musiał umrzeć, bo był Synem Bożym i głośno to wyznał. A człowiek nie chce Boga tak blisko siebie. No, w niebie niech już sobie ten Bóg będzie, ale tu, u nas, na ziemi? Przenigdy! Niech wraca skąd przyszedł!

    Czyż nie echo takiej postawy słyszymy w dzisiejszej Ewangelii? Zrazu chętnie Go słuchali, bo schlebiała im Jego mądrość, pewnie przypisali ją także swojemu wpływowi i zasługom. Ale gdy tylko Jezus przytoczył mesjańskie proroctwo Izajasza, natychmiast zmienił sie nastrój. Oni chcieli mieć Jezusa na swoją małą, ludzką miarę. Chcieli mieć Jezusa do spełniania życzeń i zaspokajania codziennych potrzeb. Chcieli mieć Jezusa na posyłki, na każde zawołanie. A gdy Jezus nie chciał się do nich dostosować, gdy najpierw chciał ich wiary, wtedy Go odrzucili.

    Chyba dobrze wiedzieli i przeczuwali, dlaczego Go nie chcą. Albowiem wiara jest rzeczą trudną, jeśli ktoś siebie uznaje za pępek świata. A tak myśleli Żydzi. Pogańska wdowa i Syryjczyk Naaman, byli dla nich wielkim zgorszeniem i kamieniem obrazy: jak Bóg mógł przedłożyć pogan ponad swój Naród? Jak Jezus może obcych cenić wyżej niż swoich współziomków? Jak Bóg śmie kazać im czekać i wierzyć? To my sami będziemy decydować, co Bóg ma zrobić i kiedy! A jak nie, to wynocha!

    Taki jest człowiek: chce, by jego wola liczyła się najbardziej, chce być panem samego siebie. Czy my jesteśmy lepsi? Każdy sam musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Jeśli potrafimy odpowiedzieć szczerze, mamy otwartą drogę do przebaczenia i wiary; jeśli uniesiemy się pychą i buntem, dołączymy do nazaretańczyków i tych spod krzyża.

    A Bóg pomimo to nie traci cierpliwości. Czeka na każdego z nas, aż zrozumiemy i zechcemy Go z zaufaniem przyjąć. Czy przyjmiemy?

    Ks. Mariusz Pohl
    ~~~~~~~~
    smutna refleksja
  • irsila 03.02.13, 08:55
    www.youtube.com/watch?v=KuFNcFeHdAE
  • eurytka 03.02.13, 10:25
    Ogólnie mówiąc to martwy ten Bóg,
    każdy by chciał by on ci pomógł.
    Jednak nie pomaga
    i tylko zgaga
    i problemy zwalają cię z nóg.
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 10.02.13, 07:03
    Przeczytałam czytania na tydzień i podniosło mnie na moim upadłym duchu.smile

    mateusz.pl/czytania/2013/20130210.htm
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 10.02.13, 07:20
    Wielu mówcom naszych czasów,
    przydałoby się symboliczne wypalenie ust rozżarzonym węglem.
    Mądre są słowa Pisma Świętego.

  • abeila 10.03.13, 08:00
    mateusz.pl/czytania/2013/20130310.htm
    --
    U siebie, jak w niebie.
  • mifredo 11.03.13, 09:17
    Marnotrawny a czasem niepełnosprawny,
    ale nie na jedno wychodzi.
    Wasze podejście to rodzić, rodzić
    ale jak przyjdą słowa by się niepełnosprawnym zajmować,
    to juzżmilczycie należycie!
    O niepełnosprawnym niczego w Biblii nie wyczaiłamsad
    --
    jedna psychoza, schizofrenii nie czyni
    ale chore myślenie, tak
    nauka nie wytwarza rozumu,
    zrozumieć, zaradzić, znaleźć sens
  • mifredo 12.05.13, 08:13
    mateusz.pl/czytania/2013/20130512.htm
    --
    jedna psychoza, schizofrenii nie czyni
    ale chore myślenie, tak
    nauka nie wytwarza rozumu,
    zrozumieć, zaradzić, znaleźć sens
  • irsila 30.05.13, 11:46
    mateusz.pl/czytania/2013/20130530.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura-wiersze
    Misie patysie-ogródek
    Szydełko i krzyżyk-robótki
  • irsila 02.06.13, 08:22
    mateusz.pl/czytania/2013/20130602.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura-wiersze
    Misie patysie-ogródek
    Szydełko i krzyżyk-robótki
  • eurytka 09.06.13, 08:19
    Potrzeba zaangażowania:

    mateusz.pl/czytania/2013/20130609.htm
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • amifrida 16.06.13, 06:49
    mateusz.pl/czytania/2013/20130616.htm
    --
    Na wszystko jest antidotum.
  • eurytka 30.06.13, 07:32
    (Ga 5,1.13-18)
    Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli. Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa.

    lubię mądrości pisma świętego
    i moherem nazywają mnie dlatego?
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 07.07.13, 06:00
    papiez.wiara.pl/doc/1621411.Ludzi-brzydzi-gdy-jestesmy-nieautentyczni
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 14.07.13, 06:40
    Zupełnie na poważnie wzięłam sobie do serca słowa papieża Franciszka,
    że ludzi brzydzi gdy jesteśmy nieautentyczni.
    Jestem sobą aż do bólu. Udawać i grać nie potrafię.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 21.07.13, 07:55
    kmt.pl/pozycja.asp?ksid=36566
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 28.07.13, 09:14
    nie jest chrześcijański
    "Zwrócił uwagę na współczesne "dogmaty" wydajności i pragmatyzmu rządzące postępowaniem ludzi: "Czasami wydaje się, że dla niektórych relacje są regulowane przez dwa dogmaty nowoczesności: wydajności i pragmatyzmu"," wydaje się, że czasami solidarność stała się brzydkim słowem". I zachęcił: "Miejcie odwagę iść pod prąd!".

    Czytaj więcej na fakty.interia.pl/raport-nowy-papiez/aktualnosci/news-papiez-do-ksiezy-nie-zamykajcie-sie-w-parafiach,nId,1002958?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 04.08.13, 09:50
    XVIII niedziela zwykła

    (Koh 1,2;2,21-23)
    Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami -
    wszystko marność. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza
    się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać
    człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i
    wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy
    ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są
    cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna
    spokoju. To także jest marność.
    mateusz.pl/czytania/2013/20130804.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 11.08.13, 09:12
    Dokładne wykonanie obowiązków to jeszcze nie wszystko. Dopiero uśmiech serca opromienia je ciepłem i stwarza atmosferę zaufania.

    Ofiarna i obowiązkowa pielęgniarka jest jednak w szpitalu nie lubiana ani przez współpracowników, ani przez pacjentów. Dyrektor przyznaje, że jest bardzo cenionym pracownikiem, jednym z niewielu, na którym może zawsze polegać. Ubolewa jednak nad tym, że brak jej uśmiechu.
    No i odpowiedzialność jeszcze ważna.
    mateusz.pl/czytania/2013/20130811.htm
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 18.08.13, 07:29
    „Przyszedłem rzucić ogień...”

    Dzisiejsza Ewangelia powinna być otrzeźwieniem i przebudzeniem dla tych wszystkich, którzy chcą traktować chrześcijaństwo jako religię świętego spokoju i błogiej szczęśliwości. Chyba większość z nas traktuje naukę Chrystusa jako takie ble, ble, ble dla małych dzieci, zbiór bajeczek, ładnych obrzędów, bezmyślnych przyzwyczajeń, które nikogo ani ziębią, ani parzą. Nieraz są trochę uciążliwe, więc się je opuszcza. Nieraz uprzykrzają życie, to się o nich zapomina. I tak jakoś leci: chrzciny, Pierwsza Komunia, ślub, pogrzeb, po drodze Pasterka, kolęda, Popielec, Wielkanoc. I to wszystko. Całe życie chrześcijańskie udało się nam szczęśliwie sprowadzić do nikomu nie wadzących obyczajów i chodzenia do kościoła. Gdy ktoś wykracza poza ten schemat, uznajemy go za fanatyka i dewota, by w ten sposób nie zakłócić sobie lekkiego, łatwego i przyjemnego wizerunku katolika. W ten sposób człowiek bardzo skutecznie odgradza się od Słowa Prawdy i usypia w błogim samozadowoleniu.
    mateusz.pl/czytania/2013/20130818.htm
    Trzeba czytać, czytać, myśleć, myśleć...
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 18.08.13, 07:41
    ...." że tłumy nie lubią prawdy, że tylko fałszywego proroka noszą na rękach. Prawdziwego proroka zawsze rzucą do błota albo ukrzyżują. Wynika to stąd, że fałszywy prorok mówi to, na co tłumy czekają, a prawdziwy musi być wierny Bogu." ...
    "Jeremiasz w błocie"
    "Uwodzicielska siła grzechu"
    Bardzo ciekawe czytania na dziś:
    mateusz.pl/czytania/2013/20130818.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • mifredo 25.08.13, 08:56
    zbawiona już być nie muszę,
    nie zależy mi,
    karcenia dość mam
    i także wąskich czy zamkniętych drzwi.
    mateusz.pl/czytania/2013/20130825.htm
  • mifredo 01.09.13, 01:22
    mateusz.pl/czytania/2013/20130901.htm
    Na pychę nie ma lekarstwa, niestety.
  • irsila 08.09.13, 08:17
    nie jestem gotowa, ziemskie sprawy trzymają mnie w niewoli
    a stwierdzam to, przeczytaniu tego na dziś:
    mateusz.pl/czytania/2013/20130908.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 13.09.13, 09:21
    levangileauquotidien.org/M/FR/
    Krótsze czytanie i z tłumaczeniami.
  • mifredo 15.09.13, 09:25
    wiele czytania na dziś, dającego do myślenia:
    levangileauquotidien.org/main.php?language=PL&module=readings&localdate=20130915
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,246351,Dziwne_.html
  • mifredo 15.09.13, 09:35

    mateusz.pl/czytania/2013/20130915.htm
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,246351,Dziwne_.html
  • mifredo 22.09.13, 10:37
    levangileauquotidien.org/main.php
    a tak by chciało dwóm..
  • mifredo 22.09.13, 10:40
    Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości».
    Ja też wam powiadam: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
    Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
    Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?
    Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
    Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie».
    A kto by się w tym połapał?
    mateusz.pl/czytania/2013/20130922.htm
    --
    Jedna psychoza, schizofrenii nie czyni ale chore myślenie tak.
    Nauka nie wytwarza rozumu, tym bardziej tabletka.
    Zrozumieć, zaradzić, znaleźć sens.
    forum.gazeta.pl/forum/f,246351,Dziwne_.html
  • eurytka 29.09.13, 17:39
    levangileauquotidien.org/main.php
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 29.09.13, 17:47
    kochać dobro i je czynić...
    mateusz.pl/czytania/2013/20130929.htm
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 06.10.13, 10:27

    Ewangelia wg św. Łukasza 17,5-10.
    Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary.»
    Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze", a byłaby wam posłuszna».
    Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: "Pójdź i siądź do stołu?"
    Czy nie powie mu raczej: "Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?"
    Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
    Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać"».
    Wiara pokornych sług, pokornej służebnicy

    Znaleźć Boga zarówno w najdrobniejszych i najbardziej pospolitych rzeczach, jak i w tych wielkich to mieć wiarę niepospolitą, wielką i niezwykłą. Zadowolić się obecną chwilą to rozkoszować się i wielbić Boską wolę we wszystkim, co cierpimy i co czynimy, a co razem stanowi naszą obecną chwilę. Te proste dusze, poprzez zapał wiary, chwalą Boga tak samo w stanie największego poniżenia. Nic nie jest w stanie im Go zasłonić, bo widzą Go oczyma wiary... Nic ich nie zaskoczy, ani nie zniechęci.

    Maria zobaczy jak uciekają apostołowie. Ona, która stale będzie trwać u stóp krzyża i rozpozna swojego Syna zniekształconego w ranach i plwocinach... Życie wiarą jest ciągłym podążaniem ku Bogu poprzez to, co Go zasłania, zniekształca i niszczy, aby głosić i niweczyć to wszystko. Oto jeszcze raz przypatrzmy się Maryi - od stajenki aż do Kalwarii. Ona ciągle odnajduje Boga, którego nie poznał, odrzucił i prześladował świat. Podobnie dusze pełne wiary przekraczają niekończące się szeregi zmarłych, woale, cienie i pozory, które chcą by wola Boża nie została poznana. Dusze te jednak podążają za nią i miłują ją aż do śmierci krzyżowej. Wiedzą, że ciągle trzeba opuszczać mroki, aby biec w stronę Boskiego słońca - od wschodu po zachód. Jakkolwiek ciemne i gęste chmury pojawiałyby się by je zakryć, On oświeca, ogrzewa i obejmuje serca wierne, które Go błogosławią, sławią i kontemplują.
  • eurytka 06.10.13, 10:39
    "Nie ma bowiem tak nieszczęśliwego położenia, ani grzechu, ani nałogu, ani dramatu rodzinnego, zawodowego, narodowego, by z niego nie było wyjścia, jeśli istnieje most łączący człowieka z Bogiem."
    wielce pocieszające są te słowa
    mateusz.pl/czytania/2013/20131006.htm
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 13.10.13, 18:03
    piękne nauki:
    mateusz.pl/czytania/2013/20131013.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 20.10.13, 05:12
    Ewangelia wg św. Łukasza 18,1-8.
    Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać:
    «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
    W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem".
    Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę,
    to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie"».
    I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi.
    A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?
    Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»
    "Opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać"

    "Przed Tobą, Panie, wszelkie me pragnienie " (Ps 38,10)... Twoim pragnieniem jest twoja modlitwa. Jeśli twoje pragnienie jest ciągle, także twoja modlitwa nie ustaje. Nie na darmo św. Paweł powiedział: "nieustannie się módlcie!" (1Tes 5,17). Czy powiedział to dlatego że nieustannie zginamy kolana, pochylamy głowy lub wznosimy ręce ku Bogu? Jeśli twierdzimy, że można się modlić tylko w ten sposób, nie sądzę, że moglibyśmy czynić to nieustannie.

    Ale jest inna modlitwa, wewnętrzna, która nie ustaje - to pragnienie. Cokolwiek byś robił, jeśli pragniesz tego odpoczynku, o którym mówiliśmy, modlisz się bez ustanku. Jeśli nie chcesz przestać się modlić, nie przestawaj pragnąć.

    Czy twoje pragnienie jest ciągle? Twoje wołanie jest ciągle. Zamilkniesz tylko wtedy kiedy przestaniesz kochać. Kim są ci, którzy zamilkli? To ci, o których powiedziano: "a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu" (Mt 24,12). Miłość, która oziębła to serce, które zamilkło. Miłość, która płonie to serce, które woła. Jeśli twoja miłość trwa nieustannie, nieustannie wołasz. Wołasz nieustannie ponieważ ciągle pragniesz. Kiedy zaś jesteś już całkiem wypełniony tym pragnieniem, oznacza to, że myślisz już o wiecznym odpoczynku.
    --
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 27.10.13, 08:23
    Ewangelia wg św. Łukasza 18,9-14.
    Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:
    «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.
    Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.
    Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam".
    Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika".
    Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».
    "Uczcie się zatem jak być nędznymi i ubogimi, niezależnie czy na tym świecie posiadacie coś czy nie. Istnieją zarówno pełni pychy żebracy, jak i przejęci miłosierdziem bogacze. "Bóg sprzeciwia się pysznym", zarówno tym odzianym w jedwab, jak i tym w łachmanach (Jk 4,6); "pokornym udziela łaski", niezależnie czy mają jakieś dobra ziemskie czy nie (Prz 3,34). Bóg patrzy na wnętrze - to ocenia i to bada. Nie możesz dostrzec szali Bożej wagi - a na niej leżą twoje uczucia, plany, myśli... Jeśli jest wokół ciebie lub w tobie coś co popycha cię do zarozumiałości, wyrzuć to. Niech Bóg będzie całą twoją pewnością. Pozostań w Nim ubogi, aby napełnił cię sobą."
    W sumie wszystko bardzo względne jest, to już dopisek czysto mój.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 01.11.13, 19:04
    Ewangelia wg św. Mateusza 5,1-12a.
    Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie.
    Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
    «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
    Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
    Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
    Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
    Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
    Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
    Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
    Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
    Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.
    Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie».
    „Wierzę w obcowanie świętych”

    Po wyznaniu wiary w „święty Kościół powszechny”, Symbol Apostolski dodaje „świętych obcowanie” (komunia świętych). Artykuł ten jest w pewnym sensie dalszym ciągiem poprzedniego: „Czymże jest Kościół, jak nie zgromadzeniem wszystkich świętych?” (Nicetas). Kościół jest właśnie komunią świętych...

    Komunia Kościoła w niebie i na ziemi: „Łączność pielgrzymów z braćmi, którzy zasnęli w pokoju Chrystusowym, bynajmniej nie ustaje; przeciwnie, według nieustannej wiary Kościoła umacnia się jeszcze dzięki wzajemnemu udzielaniu sobie dóbr duchowych” (Sobór Watykański II, LG 49). Wstawiennictwo świętych: „Ponieważ mieszkańcy nieba, będąc głębiej zjednoczeni z Chrystusem, jeszcze mocniej utwierdzają cały Kościół w świętości... nieustannie wstawiają się za nas u Ojca, ofiarując Mu zasługi, które przez jedynego Pośrednika między Bogiem i ludźmi, Jezusa Chrystusa, zdobyli na ziemi... Ich przeto troska braterska wspomaga wydatnie słabość naszą” (LG 49). „Nie płaczcie, będziecie mieli ze mnie większy pożytek i będę wam skuteczniej pomagał niż za życia” (św. Dominik); „Spędzę mój czas w niebie, by czynić dobrze na ziemi” (św. Teresa od Dzieciątka Jezus).

    Komunia ze świętymi...: „Bo jak wzajemna łączność chrześcijańska między pielgrzymami prowadzi nas bliżej Chrystusa, tak obcowanie ze świętymi łączy nas z Chrystusem, z którego... wypływa wszelka łaska i życie Ludu Bożego” (LG 50)... W jednej rodzinie Bożej. „Wszyscy, którzy jesteśmy synami Bożymi i stanowimy jedną rodzinę w Chrystusie, gdy łączymy się ze sobą we wzajemnej miłości i w jednej chwale Trójcy Przenajświętszej, odpowiadamy najgłębszemu powołaniu Kościoła” (LG 51).

    W skrócie: Kościół jest „komunią świętych”: wyrażenie to oznacza najpierw „rzeczy święte”, a przede wszystkim Eucharystię, przez którą jest reprezentowana i realizowana „jedność wiernych, którzy stanowią jedno ciało w Chrystusie” (LG 3). Wyrażenie to oznacza także komunię „osób świętych” w Chrystusie, który „umarł za wszystkich” (2Kor 5,14), tak że każdy czyn lub cierpienie w Chrystusie i dla Chrystusa przynosi owoce dla wszystkich.

    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 01.11.13, 19:06
    mateusz.pl/czytania/2013/20131101.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 03.11.13, 10:00
    "Zacheusz chciał zobaczyć kim był Jezus"

    Powinniśmy szukać Boga dlatego, że ludzie dzisiejsi są skłonni do nie szukania Go... Szuka się wszystkiego, ale nie Boga. Mówi się, że Bóg umarł, więc nie zajmujmy się Nim więc! Ale Bóg nie umarł, został tylko zagubiony - zagubiony przez tak wielu ludzi współczesnych. Czyż nie warto potrudzić się, by Go odszukać?

    Szuka się wszystkiego, rzeczy nowych i starych, rzeczy trudnych i rzeczy niepotrzebnych, rzeczy dobrych i złych, wszystkiego. Poszukiwanie cechuje życie współczesne. Dlaczego nie poszukiwać Boga? Czyż nie jest On "Wartością" godną naszego poszukiwania? Czyż nie jest Rzeczywistością, która wymaga lepszego poznania niż poznanie pobieżne, powszechnie przyjęte - poznania lepszego niż to zabobonne, fantastyczne, właściwe pewnym formom religijności, które powinniśmy właśnie odrzucić jako fałszywe lub oczyścić jako niedoskonałe? Bóg wymaga poznania lepszego niż to, które uważa się za dość dokładne, a zapomina, że Bóg jest niewymowny i że jest tajemnicą, i że poznanie Boga jest dla nas racją życia, życia wiecznego? (por. J 17,3). Czyż Bóg nie jest "problemem" - jeśli ktoś chce tak to określić - problemem, który nas z bliska interesuje, zajmuje naszą myśl, dotyczy naszego sumienia i naszego przeznaczenia? A jeśli kiedyś nasze spotkanie osobiste z Nim będzie nieuniknione?

    A jeśli On ukrył się przed nami właśnie jak najbardziej celowo, to dla nas jest decydującym, byśmy Go poszukiwali? A jeśli On - Bóg sam nas poszukuje?

    Dużo pytań na dziś.
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 10.11.13, 08:16
    levangileauquotidien.org/main.php
    mateusz.pl/czytania/2013/
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • mifredo 17.11.13, 09:31
    ołtarz, kielichy, szaty, pieśni, psalmy, czytania, przypowieści, modlitwy,
    czystość duszy, samo piękno
    największe jakie znam...
  • irsila 28.12.13, 10:28

    Tak się zastanawiam czy ja się narodziłam na nowo czy tez nie
    a tak bardzo by chciało się:
    narodzeniezducha.com/index.php
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 29.12.13, 07:17
    Kościelne o 6.00 zbudziły mnie dzwony. Braciszkowie dyscyplinę mają
    ale pewnie już nie muszą wchodzić na dzwonnicę, elektronicznie nacisną i dzwoni
    od wieków, od lat i tak sobie trwa ten świat.
    Mój duch ostatnio marny, poczytam dziś sobie o tym:
    narodzeniezducha.com/zagadnienia/cierpienie.php
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 10.01.14, 07:29
    www.pismofronda.pl/mahomet-w-wiezieniu
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 23.02.14, 17:36
    trudno jest, ale warto się starać:
    mojawiarakatolicka.blox.pl/2014/02/Przykazanie-milosci-nieprzyjaciol.html
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • amityr 23.02.14, 21:22
    http://i58.tinypic.com/2eg9r14.jpg
    --
    http://i62.tinypic.com/2h6hw9e.jpg
  • eurytka 23.02.14, 23:34
    @amityr, co w tym jest do czytania?
    Nie brukaj mi niedzielnego, duchowego wątku!
    Bardzo proszę. Załóż jaki tematyczny.
    Ja w tym temacie już biała jestem.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 02.03.14, 09:25
    mateusz.pl/czytania/2014/20140302.htm
    Jako lilia, bądź kwiatuszek polny jestem, tylko, że ciężko pracować muszę...
    więc ktos jakby pomylił się...
    Ewangelia wg św. Mateusza 6,24-34.
    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
    Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
    Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
    Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
    A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.
    A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
    Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
    Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?
    Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
    Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
    Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy".

    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 09.03.14, 09:40
    sporo tego do udoskonalania ducha i postępowania swego:
    mateusz.pl/czytania/2014/20140309.htm
    Ewangelia wg św. Mateusza 4,1-11.
    Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
    A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód.
    Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem».
    Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych».
    Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni
    i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień».
    Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego».
    Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych
    i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon».
    Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz».
    Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

    Prawdę mówiąc, też bym się na jaką pustynie lub odludzie wybrała.
    Samotności, spokoju mi potrzeba,
    ale kuszenia szatana to już nie, o nie!
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 16.03.14, 11:33
    Ewangelia wg św. Mateusza 17,1-9.
    Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno.
    Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.
    A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim.
    Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
    Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie».
    Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.
    A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się».
    Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
    A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».
    mateusz.pl/czytania/2014/20140316.htm
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 23.03.14, 02:56
    Chrystus w rozmowie z Samarytanką najprostszą drogą zmierza do otwarcia jej serca na prawdę. Zastanawia, jak bardzo zależy Mu na tym, by ona miała odwagę spojrzeć na siebie w prawdzie. Jak w jej wyznaniu szuka punktu zaczepienia, by naprowadzić ją na drogę prawdy. Kiedy na Jego polecenie, by przyprowadziła męża, odpowiedziała, że nie ma męża, Jezus oświadcza: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą” (J 4,18).

    Spotkali się na płaszczyźnie gorzkiej prawdy jej życia, ale nie zatrzymali się na niej. Kobieta sama natychmiast postawiła krok dalej, chce znać prawdę o Bogu. Umiejętność uznania prawdy o sobie to jedynie stopień, po którym człowiek dociera do Boga. Nie należy się na tym stopniu zbyt długo zatrzymywać. Celem wędrówki jest bowiem wejście w świat samego Boga. Jezus wyraźnie prowadzi Samarytankę w tym kierunku. „Bóg jest duchem i trzeba, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Takich czcicieli chce mieć Ojciec” (J 4,23). Trudno o jaśniejsze sprecyzowanie warunków ewangelicznie rozumianej religijności.

    Prawda jest jak nieskażone środowisko. To w nim przebywa Bóg. To jest środowisko Boże. W nim człowiek czuje się bezpieczny, wolny, szczęśliwy. Wejście w ten świat jest jednak uzależnione od prawości serca i tylko takie serce może się czuć w nim dobrze, tylko ono może odkryć jego wartość, tylko jemu ten Boży świat się objawia. Chrystus szuka ludzi kochających prawdę. Oni należą do najgłębiej religijnych, oni oddają Ojcu cześć w najdoskonalszy sposób.

    Niewielu z nas ma odwagę spojrzeć na siebie w prawdzie. Najczęściej chcielibyśmy znać prawdę o Bogu, o ludziach, o świecie, byle nie ujawnić prawdy o sobie. Ponieważ jednak nie spełniamy tego podstawowego warunku, prawda o Bogu pozostaje dla nas zakryta.

    To w tym kontekście należy dostrzec sens spowiedzi. W niej dokonuje się uznanie i wyznanie prawdy o sobie. Dobrze odprawiona spowiedź, to wejście w Boży świat, to otwarcie drogi wiodącej do spotkania z Chrystusem w Komunii Świętej. Samarytanka po szczerej rozmowie z Chrystusem już się nie wstydziła gorzkiej prawdy o sobie. Potrafiła wzywać innych, by weszli na tę samą drogę. Odkryła jej wartość. Weszła w Boże środowisko i chciała, by jak najwięcej ludzi miało udział w jej szczęściu. Zrozumiała, że prawda jest jedyną drogą do pełni radości i wolności.

    Ks. Edward Staniek
    mateusz.pl/czytania/2014/20140323.htm
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 30.03.14, 00:11
    mojawiarakatolicka.blox.pl/2014/03/Uzdrowienie-niewidomego-od-urodzenia.html
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 06.04.14, 08:22
    Zaprzestaję pisania w tym wątku.
    Linki z którym korzystam,
    dałam u góry pod informacjami o forum.
    levangileauquotidien.org/M/FR/
    mateusz.pl/czytania/2014/
    No chyba, że będzie coś ekstra przeze mnie wymyślonego w temacie.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • mifredo 03.05.14, 19:28
    Ucieczka do Emaus, uczniowie przerazili się zmartwychwstaniasurprised
    Sprawa nie jest jednak taka prosta, bo wielu interpretatorów tej opowieści uważa, że uczniowie uciekają z Jerozolimy po klęsce swojego Mistrza (być może z obawy o swoje życie), porzucają drogę Jezusa, ponieważ nie spełniła ona ich oczekiwań, nie rozumieją tego, co się wydarzyło, są zagubieni, chcą oddalić się od miejsca, które przypomina im porażkę, nie mają już nadziei, niczego nie oczekują, opowiadanie niewiast tylko ich przeraziło, chcą wrócić do normalnego życia, bo boją się nowych złudzeń. Śmiem twierdzić, że przy takim spojrzeniu na sprawę piękno tej opowieści, podobnie jak jej przesłanie, staje pod znakiem zapytania, gdyż wtedy opisuje ono ucieczkę wystraszonych uczniów lękliwie wymieniających uwagi typu: zostaliśmy oszukani, dajmy sobie z tym spokój, bo stanie nam się jeszcze krzywda. Czy można jednak odczytać to opowiadanie inaczej?
    teologia.deon.pl/teologowie-z-emaus/
    w sumie też jestem przerażona...tym życiem...
  • eurytka 11.05.14, 17:40

    czyli owieczkach i pasterzu a o tym znalazłam:
    tylkochrystus.blog.pl/2014/05/10/cudzolostwo-czesc-6/
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 22.06.14, 08:30
    Zniszczyć dobrego człowieka

    Dzieje Jeremiasza to dramat człowieka dobrego, odrzuconego przez bliskich. Nie mogli znieść uczciwości jego serca i słów prawdy, jakie do nich kierował. Tylko dlatego, że nie był równie zepsuty jak oni, postanowili go zniszczyć. Presja wrogo nastawionego do niego środowiska była tak mocna, że w pewnych okresach przeklinał dzień swego narodzenia. Trwał w realizacji swego powołania, mając świadomość oparcia o Boga, co zresztą w niczym nie łagodziło bólu z powodu ciosów, jakie otrzymywał od rodaków.
    ...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,132062,Emerytura_na_wesolo.html
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 22.06.14, 08:33
    Jezus powiedział do swoich apostołów:
    «Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.
    Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 21.07.14, 09:43
    O kąkolu wczoraj było.
    Stara pralka już niczym jak ten chwast,
    wywalić będzie miłosmile smile
    Nawet pana Kąkola nie wezwę do naprawy,
    zupełnie już nieopłacalnej.
    Skojarzenia to całkiem przypadkowe,
    tak jakoś rzuciły mi się na głowę.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 03.08.14, 10:07
    mojawiarakatolicka.blox.pl/2014/08/Cudowne-rozmnozenie-chleba.html
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 10.08.14, 07:47
    potrafi ktoś?
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 15.08.14, 10:48

    Czyli nie ma co dyskutować.
    Cud na Wisłą każdy zna.
    Coś w temacie,
    napisałam i ja:
    irsila.blox.pl/2014/08/Wniebowziecie.html
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 15.08.14, 10:54
    powinniśmy mieć własnego i cudzego, choć ono w proch się zamieni.
    Taka nauka z dzisiejszego czytania wynika:
    mateusz.pl/czytania/2014/20140815.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 24.08.14, 09:20

    „Ty jesteś Piotr i na tej Skale zbuduję Kościół mój”
    mateusz.pl/czytania/2014/20140824.htm
    Bardzo poruszyły mnie słowa o pustelni i mistykach.
    Zwykły człowiek jest jedynie kiepską mąką a nie drożdżami.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 31.08.14, 09:04
    no dźwigam od lat,
    taki już świat.
    Jak się bardzo cierpi,
    to się już mało myślibig_grin
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 12.10.14, 08:20
    Długo w tym wątku nie byłam.
    Do kościoła dziś na 6.30 nie zdążyłam,
    choć zamiar taki miałam.
    No cóż dwie osoby w domu bardzo chore
    i na mnie spadają obowiązki.
    O kontakt bym prosiła z jakim doktorem.
    Lub z Panem Bogiem.
    Odzewu jednak nie ma.
    Gdyby mnie na ucztę jaką prosili,
    to jednak bym poszła,
    nawet odświętne ubranie bym znalazła
    i nie robiła z siebie osła.
    Jakoś jednak nikt nie prosi...
    mateusz.pl/czytania/2014/20141012.htm
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 20.10.14, 20:17
    Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».
    Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?»
    Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia».
    I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole.
    I rozważał sam w sobie: "Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów".
    I rzekł: "Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra.
    I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj".
    Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?"
    Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».

    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 26.10.14, 07:06
    Ewangelia wg św. Mateusza 22,34-40.
    Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem,
    a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę:
    «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»
    On mu odpowiedział: «"Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem".
    To jest największe i pierwsze przykazanie.
    Drugie podobne jest do niego: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego".
    Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».

    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 26.10.14, 07:58
    przeczytałam:
    mateusz.pl/czytania/2014/20141026.htm
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 16.11.14, 05:48
    Ewangelia wg św. Mateusza 25,14-30.
    Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek.
    Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz
    ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć.
    Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa.
    Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
    Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.
    Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem".
    Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana."
    Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: "Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem".
    Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana."
    Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: "Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał.
    Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność."
    Odrzekł mu pan jego: "Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał.
    Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.
    Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów.
    Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.
    A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz, w ciemności: tam będzie płacz i zgrzytanie zębów"».

    Nieudaczników nawet pismo potępiasmile

    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 16.11.14, 06:00
    mateusz.pl/czytania/2014/20141116.htm
    Ciekawe jak to czytanie dziś przedstawią w kościele...
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 16.11.14, 09:29
    Dzisiejszą ewangelię ksiądz skrócił.
    Doczytał tylko do tego, kto dwa razy talenty rozmnożył.
    Potem ogólnie o wszystkim z tłumaczeniami co to jest
    i w złocie i w umiejętnościach i zdolnościach.
    Lenistwo pogonił i wspomniał,
    że każdy osobiście sam się z otrzymanych talentów, musi rozliczyć.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 23.11.14, 08:27
    ten fragment mnie zainteresował:
    My natomiast często traktujemy tę Ewangelię jako wykręt i zwolnienie się z konsekwencji wiary. Nawet w kazaniach słyszy się raz po raz, że Bóg nie będzie osądzał człowieka za chodzenie na mszę, lecz za dobre uczynki. Otóż tak, ale tylko tych, którzy nie są chrześcijanami. Oni, jako niewierzący i nieochrzczeni, nie są zobowiązani do praktykowania wiary, której przecież, na ogół nie z własnej winy, nie mają. Ale to nie znaczy, że będą potępieni. Otóż ich zbawienie dokona się na mocy wierności swemu sumieniu i prawu naturalnemu. Ono dość jasno podpowiada co należy czynić. Dlatego Jezus nie pyta ich o posty, spowiedzi wielkanocne, nabożeństwa, składki itp. lecz o dobre czyny, które świadczą o uczciwości i wrażliwości na głos sumienia, który jest naturalnym głosem Boga w człowieku. Ten kto jest wierny i posłuszny temu głosowi, ten należy do Chrystusa, chociaż wcale o tym nie wie. Kto jednak odrzuca głos sumienia, ten odrzuca i Boga. Często Boga obecnego w drugim człowieku – takim jak Chrystus.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 23.11.14, 08:32

    Przeczytałam całość
    ten tytuł najbardziej mną wstrząsnął:
    Twórcza moc miłosierdzia
    mateusz.pl/czytania/2014/20141123.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • irsila 30.11.14, 09:38
    Dużo tego czytania na dziś:
    mateusz.pl/czytania/2014/20141130.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 07.12.14, 11:24
    „Przygotujcie drogę Panu”

    Skoro nasz boski Pan jest blisko, czego nam potrzeba, aby przygotować się na Jego przyjście? Święty Jan Chrzciciel tak naucza: „Pokutujcie, obniżcie te góry pychy i wypełnijcie doliny, pełne letnich uczuć i małoduszności, bo bliskie jest zbawienie”. Te doliny nie są niczym innym, niż obawą, która, kiedy jest zbyt wielka, skłania nas do zniechęcenia. Spojrzenie wielkich popełnionych win przynosi zdziwienie i lęk, a to przygnębia serce. Takie są właśnie doliny, które należy wypełnić ufnością i nadzieją na przyjście naszego Pana.

    „Obniżcie góry i wzgórza” - czym one są, jeśli nie zarozumialstwem, pychą i opinią, jaką ma się o sobie, co jest wielką przeszkodą w przyjściu naszego Pana. On ma w zwyczaju upokarzanie i uniżanie hardych, ponieważ idzie prosto w głąb serca, by odkryć ukrytą tam pychę. „Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu”. To jakby mówił: „Porzućcie wasze nieszczere intencje, a zachowajcie jedynie te, które podobają się Bogu. Czyńcie pokutę, to cel, do którego powinniśmy dążyć”.

    Wyrównajcie drogi, miejcie spokojne usposobienie przez umartwienie waszych namiętności, złych skłonności i obrzydliwości. Och, jakże jest upragniona ta równowaga ducha i usposobienia, jak wiernie powinniśmy nad tym pracować! Ponieważ jesteśmy bardziej zmienni i niestali, niż się wydaje. Znajdą się osoby, które raz są w dobrym humorze i prowadzą przyjemną i radosną konwersację, ale w mgnieniu oka zastaniecie je zmartwionymi i zaniepokojonymi - to są te kręte i wyboiste drogi, które trzeba wyrównać na przyjście naszego Pana.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • eurytka 07.12.14, 11:25

    Najbardziej ten fragment mi się spodobał:
    Wyrównajcie drogi, miejcie spokojne usposobienie przez umartwienie waszych namiętności, złych skłonności i obrzydliwości. Och, jakże jest upragniona ta równowaga ducha i usposobienia, jak wiernie powinniśmy nad tym pracować! Ponieważ jesteśmy bardziej zmienni i niestali, niż się wydaje. Znajdą się osoby, które raz są w dobrym humorze i prowadzą przyjemną i radosną konwersację, ale w mgnieniu oka zastaniecie je zmartwionymi i zaniepokojonymi - to są te kręte i wyboiste drogi, które trzeba wyrównać na przyjście naszego Pana.
    --

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 15.12.14, 14:15
    Ostatkiem sił wczoraj do kościoła podążyłam
    i w sumie było to samo,
    czyli o Janie Chrzcicielu.
    A kto to mu ściął głowę?
    www.biblista.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2215&catid=753&Itemid=665
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • eurytka 25.01.15, 11:37
    Dzisiejszą mszę z Łagiewnik oglądałam i dziwnie byłam zaskoczona kazaniem i czytaniem kazaniem i o Niniwie.
    mateusz.pl/czytania/2015/20150125.htm
    Padły tam takie słowa:
    W tym duchu św. Paweł pisze do Koryntian: „Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci co mają żony, tak żyli jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali, ci zaś, co się radują tak jakby się nie radowali” (1 Kor 7, 29). Chodzi o to, by nikt nie przywiązywał zbyt wielkiej wagi do tego, co jest zniszczalne. „Przemija bowiem postać tego świata”. Koryntianie z pewnością znali zwięzłe powiedzenie Heraklita i w niejednej sytuacji powtarzali „wszystko płynie”. Paweł chciał im powiedzieć, że płynie w stronę królestwa Bożego i w tej sytuacji ich codzienne życie winno być nastawione na spotkanie z tą wieczną rzeczywistością.
  • eurytka 25.01.15, 11:40
    Wniosek z tego taki, ze nie należy się zbytnio wszystkim przejmować,
    i do wszystkiego przywiązywać,
    gdyż to wszystko mija.
  • irsila 01.02.15, 10:13
    Ewangelia wg św. Marka 1,21-28.
    W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał.
    Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
    Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać:
    «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży».
    Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego».
    Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
    A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne».
    I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
    Komentarz:
    „Jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus” (Mt 23,10)... Chrystus jest bowiem „odblaskiem chwały Ojca i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi” (Hbr 1,3). On jest początkiem wszelkiej mądrości, Słowo Boże na wysokościach jest źródłem mądrości. Chrystus jest źródłem wszelkiego prawdziwego poznania, jest bowiem „drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6)... Jako droga, Chrystus jest nauczycielem i zasadą poznania według wiary... To dlatego Piotr naucza w swoim drugim liście: „Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu” (1,19)... Ponieważ Chrystus jest zasadą wszelkiego objawienia przez swoje przyjście w duchu i umocnieniem wszelkiego autorytetu przez swoje przyjście w ciele...

    Przychodzi najpierw do ducha jako światło objawiające wszelką wizję prorocką. Według Daniela, „On odsłania to, co niezgłębione i ukryte, i zna to, co spowite w ciemność, a światłość mieszka u Niego” (2,22). Chodzi o światło boskiej mądrości, jaką jest Chrystus. Według Jana, mówi: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności” (8,12) i „Dopóki światłość macie, wierzcie w światłość, abyście byli synami światłości” (12,36)... Bez tej światłości, jaką jest Chrystus, nikt nie może przeniknąć sekretów wiary. To dlatego w księdze Mądrości czytamy: „Wyślij ją [Mądrość] z niebios świętych, ześlij od tronu swej chwały, by przy mnie będąc pracowała ze mną i żebym poznał, co jest Tobie miłe... Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana?” (9,10.13) Nikt nie może dojść do tej pewności objawionej wiary jak tylko przez przyjście Chrystusa w duchu i w ciele.

    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Spod moich rąk
  • irsila 01.02.15, 10:17
    Światłość i prawda w niej:
    mateusz.pl/czytania/2015/20150201.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Spod moich rąk
  • eurytka 08.02.15, 10:07
    Ewangelia wg św. Marka 1,29-39.
    Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja.
    Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej.
    On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę. Gorączka ją opuściła i usługiwała im.
    Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych;
    i całe miasto było zebrane u drzwi.
    Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest.
    Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił.
    Pospieszył za Nim Szymon z towarzyszami,
    a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają».
    Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem».
    I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,132062,Emerytura_na_wesolo.html
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 24.02.15, 06:42
    w ostatnia niedzielę
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Spod moich rąk
  • irsila 01.03.15, 08:58
    Trudne czytanie na dziś
    Ewangelia wg św. Marka 9,2-10.
    Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich.
    Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła.
    I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
    Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
    Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
    I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!».
    I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
    A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych.
    Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.
    mateusz.pl/czytania/2015/20150301.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Spod moich rąk
  • irsila 01.03.15, 09:56
    Nam pozostaje modlitwa i ofiara.
    Bardzo mi się spodobał ten fragment:

    Ofiara

    Wykładnikiem religijności człowieka jest głębia jego modlitwy oraz zdolność do składnia Bogu ofiary. O tym przypomina Kościół na początku Wielkiego Postu. Ewangelia prowadzi nas na górę Tabor, byśmy mogli przeżyć tajemnicę przemienienia. Dokonało się ono, jak to wyraźnie zaznacza św. Łukasz, w modlitwie. Nic tak nie przemienia człowieka jak modlitwa, czyli bezpośrednie podłączenie serca do Boga.

    Równocześnie Kościół prowadzi nas na inną górę — Moria, i każe uczestniczyć w ofierze, jaką Abraham składa Bogu. To zadziwiające, jak wiele musiał przeżyć ten kochający ojciec. Aż trudno uwierzyć, że jego stare serce, liczył już ponad sto lat, potrafiło to wytrzymać i nie pękło z bólu. Podróż na miejsce ofiary trwała trzy dni, sam buduje ołtarz, i sam składa ofiarę. Stać go było na oddanie Bogu tego, co miał najcenniejszego. Syna otrzymał od Boga i Bogu oddaje syna. To trzeba dokładnie rozważyć. O co chodziło w tej ofierze?

    W modlitwie człowiek nawiązuje łączność z Bogiem. To wielkie wydarzenie. Chodzi o podłączenie serca tak, jak podłącza się żarówkę do elektrycznego prądu. Boża energia płynie przez nie, zamieniając się albo w światło, i wówczas serce promieniuje szczęściem, albo w ciepło, i wówczas serce się spala, nierzadko w sposób bardzo bolesny (modlitwa w Getsemani). W modlitwie tym, który działa, jest przede wszystkim Bóg, to Jego energia przemienia człowieka.

    Ofiara natomiast to przede wszystkim dzieło człowieka. Polega ona na decyzji, która zmierza do rezygnacji z dobra na rzecz większego dobra. Dobro posiadane cenimy jednak zawsze znacznie więcej niż dobro, które możemy otrzymać. To, które mamy, jest nasze, a obiecane do nas jeszcze nie należy. Otóż w ofierze człowiek jest w stanie dla Boga zrezygnować nawet z największych i najbardziej umiłowanych dóbr, jakie posiada. W tym geście bowiem wyraża dwie uznawane przez siebie prawdy. Pierwsza, że Boga kocha ponad wszystko; druga, że stać go na oddanie nawet najbardziej uszczęśliwiającego go dobra. Rzecz jasna, że ofiara musi być Bogu miła, a jest taką wyłącznie wówczas, gdy się zgadza z Jego wolą. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że o wierze człowieka świadczy nie tyle jego modlitwa, bo w niej łatwo o złudzenie, lecz właśnie gotowość do złożenia ofiary.

    Ofiara właściwie pojęta nigdy nie jest stratą. Zawsze w niej człowiek tysiące razy więcej zyskuje, niż traci. To jest tajemnica ofiary. Jakże często ci, którzy w duchu ofiary zdołali przyjąć utratę swoich najbliższych — męża, żony, dziecka, po miesiącach, a czasem latach, dochodzą do wniosku, że ta utrata była dla nich błogosławiona. Bywa, że odwołują się do Abrahama twierdząc, iż go rozumieją i w bólu składanej ofiary, i w szczęściu po dokonanej ofierze.

    Ofiara oto drugie pojęcie zatarte w świadomości człowieka naszego wieku. Jej miejsce zajęło pojęcie „straty”. Tymczasem pojęcie ofiary stanowi drugą pieczęć zamykającą Biblię. Kto go nie rozumie, kto nie umie składać Bogu ofiary, ten nigdy nic z Pisma Świętego nie zrozumie. Jeśli stwierdzi, że coś rozumie, to tylko mu się wydaje, że rozumie.

    Jakże wielką wartością w oczach Boga musi być ofiara, skoro zgodził się na to, by Jego umiłowany Syn taką Ofiarę złożył sam z siebie na Golgocie, i nie zesłał zastępczego baranka, tak jak to uczynił ratując życie Izaaka.

    Ofiary trzeba się uczyć, a jest to bardzo trudna umiejętność. Ten, kto umie ją składać, wędruje drogą niezwykłego ubogacenia. Nurt współczesnego świata płynie jednak w odwrotnym kierunku. Wszystko zmierza do roztoczenia przed ludźmi mirażu możliwości życia bez ofiary. Jest to jazda wygodną autostradą, która prowadzi donikąd. Sama przyjemność jazdy jest jej celem. Czy jednak warto stracić życie dla samej przyjemności życia? A co mogą powiedzieć ci, których życie nie ma nic wspólnego z przyjemnością — chorzy, kalecy, obciążeni odpowiedzialnością za innych... Nic też dziwnego, że właśnie oni łatwiej uczą się składania ofiary, niż ci pędzący wygodną autostradą.

    Czas od Środy Popielcowej to wezwanie do udoskonalenia naszych umiejętności składania ofiary. Bez nich bowiem podejście w Wielki Piątek pod krzyż Syna Bożego będzie tylko turystyczną wycieczką na Golgotę. Warto wtedy wziąć aparat fotograficzny, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie między skazańcami. Serce bowiem niezdolne do składania ofiary, nic z bogactwa Kalwarii nie skorzysta.

    Ks. Edward Staniek
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Spod moich rąk
  • eurytka 08.03.15, 07:51
    Nie bardzo lubię i nie bardzo rozumiem.
    Każdy na swój sposób może sobie dzisiejsze czytania tłumaczyć:
    "On zaś mówił o świątyni swego Ciała."
    levangileauquotidien.org/main.php?language=PL&module=commentary&localdate=20150308
    mateusz.pl/czytania/2015/20150308.htm
    Za małą mam głowę by jeszcze tymi skomplikowanymi wyjaśnieniami się zajmować.

    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
  • irsila 15.03.15, 07:50
    Ewangelia wg św. Jana 3,14-21.
    Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego,
    aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
    Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
    Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
    Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
    A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.

    Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków.
    Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu».
    ~~~~~~~~~~~~~~~~
    Trochę groźnie się zrobiło.Z tą wiara różnie bywa a i dobro i zło jest dziś względne...
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 15.03.15, 07:55
    Bowiem Bóg umiłował świat”

    „Niech was nie przeraża krzyż”- mówi Jezus, „i niech wam nie każe zwątpić w słowa, które do was wypowiedziałem”. Wąż wywyższony na pustyni przez Mojżesza okazał się skuteczny dzięki mocy Tego, który rozkazał go wywyższyć... W taki sposób Pan obarcza się losem ludzi i cierpi na krzyżu, ale dzięki mocy, która w Nim jest, obdarzył życiem wiecznym tych, którzy w Niego wierzą. W czasach Mojżesza, miedziany wąż nie posiadał życia, lecz dzięki mocy Bożej uwalniał od śmierci tych, którzy umierali od ukąszeń węża, ale chociaż spojrzeli na niego. W podobny sposób Jezus, pomimo swojej śmiertelnej postaci i cierpień, daje życie tym, którzy wierzą w Niego, dzięki mocy, która w Nim mieszka.

    Jezus dodaje: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. To kolejny znak miłości Bożej... Jakże mógł powiedzieć: „Bóg dał swego Syna Jednorodzonego”? To oczywiste, że boskość nie może cierpieć. Jednakże dzięki połączeniu człowieczeństwo i boskość Jezusa tworzą jedno. To dlatego, choć jeden człowiek cierpi, to wszystko, co dotyczy Jego człowieczeństwa, jest także przypisane Jego boskości...

    Święty Paweł, alby wskazać na wielkość tej Męki, mówi: „Gdyby Go bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały” (1Kor 2,8). Nadając ten tytuł Jezusowi, chce objawić wielkość Jego Męki. Podobnie nasz Pan, aby ukazać bogactwo swojej miłości przez cierpienia, jakich doświadczył, słusznie oznajmia: „Bóg dał swego Syna Jednorodzonego”.
    ~~~~~~~~~~~~~~
    Wpierw ofiara z syna, potem z baranka
    Wpierw wąż, potem syn na ofiarę
    a co jeszcze może być?
    To takie eksperymentowanie Bóg na nas przeprowadza,
    mamiąc życiem wiecznym?
    Naprawdę można się w tym pogubić.

    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 15.03.15, 08:07
    mateusz.pl/czytania/2015/20150315.htm
    Kto uwierzy – jest zbawiony!
    Odważny uczeń Chrystusa
    Błogosławiony dzień najbardziej mi dziś przypadł do gustu.
    Po prostu odpoczywam.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 22.03.15, 01:03
    Piękną wypowiedź znalazłam w czytaniach na dziś:
    "Prawo serca

    Maleńką Kazię tatuś przyniósł do przedszkola. Z trudem udało mu się wymknąć za drzwi. Kazia przepłakała cały dzień pytając dziesiątki razy, kiedy tatuś przyjdzie. Dzieci podsuwały jej wszystkie zabawki, żadna z nich nie była w stanie zastąpić tatusia. Kazia uspokoiła się dopiero wówczas, gdy znalazła się w objęciach wracającego z pracy ojca.

    Wychowawczynie w przedszkolu mogą obserwować takie sceny często. Pojawia się wówczas pytanie, kiedy i w jaki sposób dzieci tracą tę więź z rodzicami. Kiedy „zabawki” podsuwane przez świat stają się cenniejsze niż serce ojca i matki.

    Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Jak długo dziecko myśli sercem, tak długo na zasadzie naturalnej więzi pozostaje w świecie właściwej hierarchii. Z tą chwilą, gdy zdradza serce i polega na swoim rozumie, z łatwością może być oszukane. Rozum bowiem sugeruje, iż inne wartości mogą być cenniejsze od serca ojca i matki. Trzeba czasem wielu lat, zanim człowiek odkryje swój błąd i świadomie odda znów ster swego życia sercu. Najtrudniej przychodzi to tym, których rodzice zawiedli, którzy stracili do ojca i matki zaufanie. Trzeba wówczas wielkiej dojrzałości, by mimo doznanego bólu, w hierarchii wartości ustawić rodziców tuż po Bogu.

    Prorok Jeremiasz zapowiada zawarcie przez Boga nowego przymierza z narodem wybranym, które będzie oparte o prawo wypisane w sercach. Chodzi tu o właściwe ustawienie sumienia. Bóg jest Ojcem i jeśli człowiek oddaje ster swego życia w ręce mądrego serca, zachowuje się jak ta mała Kazia w przedszkolu. Żadna wartość tego świata nie jest w stanie przerwać jego więzi z Bogiem. Kontakt z Nim jest zharmonizowany z oddechem. Taka sytuacja właściwie uniemożliwia popełnienie grzechu. Więź miłości Boga jest bowiem tak silna i żywa, iż człowiekowi nic innego do szczęścia nie jest potrzebne. Grzech zaś jawi się jako niemądre postępowanie.

    Z tą chwilą jednak gdy człowiek zaczyna filozofować i eksperymentować na własną rękę, a nie chce czynić tego razem z Bogiem, sytuacja ulega zasadniczej zmianie. Bóg szanując naszą wolność, w swej delikatności pozwala nam czynić to, co chcemy. Upomina wprawdzie, jak każdy kochający ojciec, ale nie uderza piorunem, zgadza się na nasze niemądre postępowanie licząc, iż w oparciu o bolesne doświadczenie sami zmądrzejemy.

    Sumienie to jeden z największych skarbów, jaki każdy z nas otrzymał od Boga. To prawo serca, które zostało nazwane świątynią. To w tej świątyni człowiek spotyka się z Bogiem.

    Można człowiekowi utrudniać życie religijne i moralne, można stwarzać mu wiele okazji do grzechów, można uderzyć w instytucje religijne, jak długo jednak w jego sercu stoi nienaruszona świątynia sumienia, tak długo człowiek jest wartościowym człowiekiem. Jego odniesienie do Boga jest żywe i decyduje o jego moralnej postawie. Jeśli ta świątynia serca zostanie zniszczona, wówczas człowiek traci swą tożsamość. Nie wie już, co jest dobre, a co złe, nie wie, przed kim ma odpowiadać za swe słowa, czyny, myśli. Nie wie, dla kogo żyć, dla kogo cierpieć, dla kogo umierać. Sam nieszczęśliwy, żyjący na zgliszczach swej świątyni i groźny dla otoczenia.

    Syn Boga przybył na ziemię, by nam pomóc w odbudowie zniszczonego sumienia. Sam jednoznacznie udowodnił, że możemy się zgodzić na to, by ludzie zburzyli świątynię naszego ciała, to znaczy, by nas zabito, ale nie możemy się zgodzić na to, by zburzyli świątynię naszego serca. Chcąc nas o tym przekonać, sam zgodził się na śmierć. Pod żadnym jednak pozorem nie zgodził się na uszkodzenie świątyni swego serca, nawet na najmniejsze zdeformowanie sumienia.

    Swoją łaską w sakramencie chrztu świętego i w sakramencie pokuty wspomaga nas w dziele odbudowy zniszczonej świątyni serca, w udoskonaleniu naszego sumienia. Pragnie, byśmy wracali do świata dziecka, które mając w rękach różne zabawki i zajmując się nimi, jest w stanie natychmiast je porzucić dla ratowania bliskości z ojcem czy matką. Skarby całego świata są niczym wobec miłości dziecka do rodziców. Oto dobrze ustawione sumienie dziecka. Skarby całego świata są niczym wobec miłości, jaką Bóg darzy człowieka. Oto dobrze ustawione sumienie człowieka wierzącego.

    Ks. Edward Staniek


    O Jezu, spraw, abym Ci służył i naśladował Cię; a gdzie Ty jesteś, tam i ja będę (J 12, 26)"
    mateusz.pl/czytania/2015/20150322.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 29.03.15, 08:22
    a głowa taka mała...
    mateusz.pl/czytania/2015/20150329.htm
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 12.04.15, 01:18
    Kto sam miłosierdzia nie okazał, niech tego nie żąda od Pana Boga, gdzieś słyszałam
    i tyle na dziś
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 12.04.15, 01:21
    Ewangelia wg św. Jana 20,19-31.
    Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»
    A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
    A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
    Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego.
    Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
    Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus.
    Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana». Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».
    A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!»
    Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
    Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»
    Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
    I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów.
    Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Kwiatki
    Spod moich rąk
  • irsila 22.04.15, 07:25
    Czasami czuje się "przeewangelizowana", stąd brak tu wpisu niedzielnego.
    Życie sobie, pismo sobie...
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    ogródek przyblokowy
    Spod moich rąk
  • irsila 26.04.15, 08:20

    --
    moje blogi:
    Limerykura
    ogródek przyblokowy
    Spod moich rąk
  • irsila 02.05.15, 08:53
    Ciekawe kazanie na mszy w Łagiewnikach było w tym temacie.
    Wywód ciekawy,
    jeszcze raz bym posłuchała.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    ogródek przyblokowy
    Spod moich rąk
  • mm1313oo 28.10.15, 11:42
    KATASTROFY LOTNICZE jfe.qualtrics.com/form/SV_eK7OmzvaF9ZelmJ
    Szanowni Państwo,
    Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w psychologicznym badaniu dotyczącym przyczyn katastrof lotniczych. Badanie jest prowadzone przez Instytut Psychologii UJ. Badanie jest krótkie! Trwa maksymalnie 8 min. Wszystkie odpowiedzi mają charakter zamknięty.Każda odpowiedź jest dla nas bezcenna! Bardzo prosimy Państwa o pomoc. Link do badania:jfe.qualtrics.com/form/SV_eK7OmzvaF9ZelmJ
  • irsila 28.10.15, 11:45
    Widać, że oszołomy już w necie grasują.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    ogródek przyblokowy
    Spod moich rąk
  • irsila 20.03.16, 00:41
    Długie czytanie na mszy w sobotę wieczorem było.
    W czerwonych szatach czytane.
    mateusz.pl/czytania/2016/20160320.htm
    Dziś odpoczywam po aktywnej niezwykle towarzysko sobocie.


    --
    moje blogi:
    Limerykura
    ogródek przyblokowy
    Spod moich rąk
  • irsila 21.03.16, 23:54
    Na stacji radio plus, często słucham.
    Nawet teraz na komputerze.
    www.facebook.com/PlusRadio
    Wszystko jakby dla młodych a nie dla starszych, polegujących,
    których po 60 nawet kościół z niektórych obowiązków zwalnia.
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    ogródek przyblokowy
    Spod moich rąk

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka