Dodaj do ulubionych

mój mężczyzna i ja

04.01.05, 12:23
Natchnął mnie ten wątek o reformowaniu mężczyzn, tylko nie miałam wcześniej
czasu na napisanie.
Dużo tu piszemy o dzieciach, o pracy a mało o partnerach naszego życia. A
nawet Biblia mówi, że mąż jest dla żony na pierwszym miejscu, że jest przed
dziećmi - jak byłam mała, to mnie to oburzało a teraz, jako dorosła kobieta,
doceniam mądrość tego biblijnego wersetu.

Więc jacy są Wasi mężczyźni - czy podobni do Was czy może są Waszym
przeciwieństwem ? Czy macie wspólne plany, idee ? Czy łatwo znajdujecie
wspólny język ?
Aga

--
-Ale powiedz, Tośka, kochasz swoją siostrę ? Kochasz ? Tak ?
-Yhy
-No to dobrze dzidziusiu, bo ja Ciebie też kocham.
(z rozmówek siostrzanych :)
Edytor zaawansowany
  • mamaemilii 04.01.05, 12:35
    Chetnie sie dopisze.
    Moj maz zawsze wydawal sie moim zupelnym przeciwienstwem. On optymista, ja
    pesymistka, on ladnie spiewa, ja gorzej, on ma mnostwo kobiecych cech, ja
    mnostwo meskich, uwielbia porzadek, ja bynajmniej, uwielbia chodzic (zwlaszcza
    po gorach), ja wole jezdzic lub siedziec :), on lubi zycie na kredyt, ja
    panicznie ich unikam.
    To co nas polaczylo, to wspolne priorytety (rodzina, milosc w rodzinie, madre
    wychowanie naszych dzieci) i wiara w Boga. I jeszcze pare innych rzeczy.
    Swietnie sie uzupelniamy i b. rzadko klocimy. Zawsze (z bardzo nielicznymi
    wyjatkami) dochodzimy do porozumienia. No i bardzo kochamy, a to chyba
    najwazniejsze.
    --
    Pozdrawiam

    --------------
    Emilka Mały Kotek - www.galeria.pucia.com/jg9r/er11
  • ageman 04.01.05, 12:47
    On - marzyciel, intelektualista, wizjoner, romantyk i...konformista. Dużo
    czyta, ma różne przemyślenia, to on oszczędza w naszym związku ale nie jest
    skąpy i ma tzw. gest (dla mnie oczywiście :) To on planuje nasze wakacje,
    wyjazdy, wycieczki, narty i załatwia trasy, rezerwacje, przelewy. Lubi być w
    ruchu, weekend spędzony w domu to weekend stracowny. A urlop w domu ? - mowy
    nie ma ! Ma swoje wizje naszej rodziny na następne lata, które czasem muszę
    sprowadzać trochę na ziemię.
    No tak, ja - mimo całego mojego romantyzmu - jestem od sprowadzania na ziemię,
    od pakowania (nie cierpię) i organizowania codzienności, pamiętania o
    urodzinach/imieninach/rocznicach rodzinnych oraz imprezach przedszkolnych,
    niezbędnych zakupach, szczepieniach itp. To ja lepiej odnajduję się w
    sytuacjach kryzysowych, przejmuję stery gdy zdarzy się wypadek, on posłusznie
    wykonuje moje polecenia. Ja łagodzę rodzinne spory i - razie potrzeby - jestem
    mediatorem. Ja jestem też od spraw kulturalnych - to ja załatwiam rezerwacje w
    teatrach, wybieram repertuar, ciagam rodzinę na ciekawe wystawy. On zaprasza
    gości, ja ustalam menu i wysyłam go na zakupy:) On najchętniej ukryłby się w
    fotelu w naszej sypialni z książką, ja lubię pichcić w kuchni lub... także
    ukryć się w sypialni z książką. Czasem czytamy razem jedną i tą samą książkę,
    leżąc w łóżku (ale to jak już dzieci śpią). I bardzo lubimy rozmawiać,
    opowiadać sobie o planach, wydarzeniach i ...o naszych dzieciach. Tak, o
    dzieciach najwięcej romawiam z mężem - właśnie o tym, co ciekawego zrobiły,
    powiedziały, jak się uśmiechnęły itd.
    On jest chodzącym spokojem, ja wybuchowa choleryczka - konflikty załatwiam
    szybko i głośno.
    Na szczęście oboje lubimy kwiaty, świece, głębokie spojrzenia w oczy i...
    spotkania z ludźmi.
    I jakoś tak nam dobrze razem :)
    Aga

    --
    -Ale powiedz, Tośka, kochasz swoją siostrę ? Kochasz ? Tak ?
    -Yhy
    -No to dobrze dzidziusiu, bo ja Ciebie też kocham.
    (z rozmówek siostrzanych :)
  • bekad 04.01.05, 12:48
    Ojej, rzeczywiście w Bibli jest napisane, ze mąż jest dla żony ważniejszy od
    dzieci???
    Bo u mnie, odkąd zostałam mamą na pierwszym miejscu jest córka. I mąż o tym wie
    i zgodził się na to. Czasem , jak mówię mu że jest dla mnie najwazniejszy lub
    coś w tym stylu, to on żartuje, ze kłamię, bo przecież on jest dopiero na
    drugim miejscu;)
    To świetny facet. Dla niego zostawiłm swoją ówczesna sympatię. Bez mrugnięcia
    okiem. Tak jakoś od początku wiedziałam, ze pasujemy do siebie.
    I to się sprawdza jak do tej pory, już 8lat.
    Wspólnych planów mamy całe krocie. Jedne realizujemy, inne tylko snujemy.Lubimy
    podróże. Nie tyle dla celu podróży, ale dla podróży samej w sobie.
    Lubimy swoje towarzystwo, rozmowy, ale i wspólne milczenie.
    A odkąd zostaliśmy rodzicami odkryłam nową twarz mego meża. Zobaczyłam w nim
    cudownego ojca naszej córeczki.Jestem zafascynowana tym zjawiskiem, bo
    wcześniej trochę miałam obaw i nie bardzo widziałm męża w roli taty.
    No dość tych pochwał, bo pewnie ma teraz czerwone uszy i biedaczek nie wie od
    czego.
  • ageman 04.01.05, 12:57
    tak, jest to czytane w jedną niedzielę w roku. Niestety nie pamiętam, w jakiej
    ewangelii, ale jak będę mogła to w niedzielę poproszę księdza o pomoc w
    odnalezieniu tego i postaram się zacytować dokładniej.

    --
    -Ale powiedz, Tośka, kochasz swoją siostrę ? Kochasz ? Tak ?
    -Yhy
    -No to dobrze dzidziusiu, bo ja Ciebie też kocham.
    (z rozmówek siostrzanych :)
  • mamaemilii 04.01.05, 15:16
    Ja tez nie pamietam dokladnie, gdzie, ale jest. I to w Kosciele jest np. bardzo
    podkreslane, ze to maz jest wazniejszy od dzieci, chocby dlatego, ze one kiedys
    odejda, a z mezem zostaniesz juz do konca :)
    --
    Pozdrawiam

    --------------
    Emilka Mały Kotek - www.galeria.pucia.com/jg9r/er11
  • jasma76 04.01.05, 13:11
    No więc ja mojego męża znam większość swego życia, tak, tak. Poznaliśmy się w
    podstawówce, byliśmy harcerzami. Chodził z moją starszą siostrą do jednej
    klasy, no była nas cała , harcerska paczka. On był raczej z tych nieśmiałych,
    indywidualistów o bardzo nietypowych i wcześnie (bo już w podstawówce)
    sprecyzowanych zamiłowaniach - las, fotografia, ptaki (znał głosy, rozpoznaje
    po śpiewie itp.). Ja to taki smarkacz (2 lata młodszy od nich), plączący się
    między nimi, wspólne obozy harcerskie, wycieczki, rajdy, zbiórki. Szczerze
    mówiąc to przez ponad 10 lat naszego młodzieńczego życia wszystko kręciło sie
    wokół harcerstwa. No i na 1 z obozów się zaczęło.... i zostało do dziś, to już
    chyba z 15 lat jak jesteśmy razem!!!!!!!! i mam nadzieję , że będziemy do końca
    życia.
    Tak jak pisłay poprzedniczki to ja jestem typ organizacyjny - zakupy,
    pieniądze; mąż to marzyciel i dotąd pracuje sam dla siebie - próbuje zarabiać
    sprzedając własne zdjęcia przyrodnicze, pisząc artykuły, wydając albumy,
    książki przyrodnicze, co niestety w naszym kraju więcej kosztuje (filmy,
    dojazdy itp)i raczej nie przynosi żadnych dochodów. Teraz to ja pracuję a on
    jest w domu z naszym synkiem i czasem mam wrażenie ,że jest lepszym tatą niż ja
    mamą, gdybym miała być z synkiem całymi dniami.
    Szczerze mówiąc to po tylu latach nie ma w nas już chyba takiej namiętności jak
    to było w liceum, chyba już sie przyzwyczailiśmy do bycia, życia razem, ale nam
    taka miłość chyba bardziej odpowiada (stateczne z nas istoty), konfliktów
    praktycznie nie ma, troche problemów jak w każdej rodzinie, ale jakoś wspólnioe
    dajemy radę
    ależ sie rozpisałam, ufff
    pozdrawiam
    --
    Jasma i Jaś (29.06.2003)
  • ageman 04.01.05, 14:24
    Zawsze podziwiałam takie pary, co "to jeszcze od podstawówki", mam takich
    znajomych - fantastyczni ludzie i aż dziw bierze, że znają się ponad połowę
    swego życia.
    Obozy harcerskie... romarzyłam się, sama byłam harcerką. Te Wasze początki
    musiały być urocze, będzie co wnukom opowiadać :)
    Aga

    --
    -Ale powiedz, Tośka, kochasz swoją siostrę ? Kochasz ? Tak ?
    -Yhy
    -No to dobrze dzidziusiu, bo ja Ciebie też kocham.
    (z rozmówek siostrzanych :)
  • jasma76 04.01.05, 14:51
    Ano, będzie, będzie co opowiadać ageman
    las, las, namioty, nocne warty, z dala od cywilizacji......i ze 150 dzieciaków
    nad którymi trzeba zapanować (to już ciut później jak byliśmy drużynowymi), ech
    aż sie łezka w oku kręci, to były czasy, chyba sie starzeję :-))))
    pozdrawiam mamy harcerki i nieharcerki
    --
    Jasma i Jaś (29.06.2003)
  • mamabruna 04.01.05, 14:52
    ja tez podziwiam takie pary - dla mnie to niestty (albo stety??) inny świat.
    Co do tego wersetu z biblii - nie wiem gdzie to jest napisane dokładnie, ale ja
    gdzieś przeczytałam zdanie, że prawdziwym scześciem jakie może spotkac dzieci
    to kochający sie rodzice. czyli jakby sie potwierdza :-))
    --
    pozdrawiam
    Lidka i Bruno (28-12-2002)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8646102
  • mamaemilii 04.01.05, 15:15
    A ja przeczytalam kiedys u ks. Malinskiego (co bylo powtorzone w ksiazce kilka
    razy), ze najwiekszy dar, jaki mozesz dać swojemu dziecku to braciszek lub
    siostrzyczka :)
    To tak na marginesie, bo zawsze mnie to rozsmiesza jakos.
    --
    Pozdrawiam

    --------------
    Emilka Mały Kotek - www.galeria.pucia.com/jg9r/er11
  • ageman 04.01.05, 16:01
    A najlepiej to i braciszka i siostrzyczkę :))
    Aga

    --
    -Ale powiedz, Tośka, kochasz swoją siostrę ? Kochasz ? Tak ?
    -Yhy
    -No to dobrze dzidziusiu, bo ja Ciebie też kocham.
    (z rozmówek siostrzanych :)
  • mamabruna 04.01.05, 17:16
    A najlepiej braciszka i siostrzyczke i kochających sie rodziców!!
    --
    pozdrawiam
    Lidka i Bruno (28-12-2002)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8646102
  • jajko54 04.01.05, 16:06
    jestesmy bardzo podobni, a z biegiem czasu coraz bardziej – nieraz myslimy o
    tym samym, te same skojarzenia – aż żartujemy że niedługo nie będziemy musieli
    ze sobą rozmawiać bo i tak wiemy o czym to drugie myśli ;-)

    mamy podobne „pochodzenie społeczne”, niby w dzisiejszych czasach to nieważne
    ale jednak różnice w wychowaniu mogą wyjść na jakimś etapie związku. oboje
    byliśmy ateistami, piszę byliśmy bo teraz mąż stał się człowiekiem wierzącym i
    nie jest mi z tym łatwo (jemu pewnie też nie). mamy zbliżone poglądy na
    większość spraw – pieniądze (jesteśmy dość oszczędni), wychowanie dzieci. mąż
    jest moim najlepszym przyjacielem, myślę że nawet od miłości w partnerstwie
    ważniejsza jest lojalność i wzajemny szacunek.
  • ageman 04.01.05, 16:24
    Hmm, myślę, że jednak miłość jest najważniejsza a z niej wynika przyjaźń,
    lojalność i szacunek.
    W kwestii religii my też się różnimy - nie tak bardzo ja Ty i Twój mąż, ale od
    zawsze. Bo mój mąż jest głęboko wierzący i praktykujący, ja jestem wierząca,
    ale... nie tak znów religijna, zanim go poznałam - przez kilka lat nie
    chodziłam do kościoła, bo kościół nie wzbudzał we mnie żadnych uczuć, był mi
    obojętny. Pod jego wpływem zaczęłam znów praktykować, ale czasem to robię to
    bardziej dla mojego męża niźli dla spokoju mojej duszy. I muszę tu szczerze
    wyznać: jak chcę mojemu mężowi za coś dopiec, to stwierdzam w niedzielny
    poranek, że nie idę do kościoła. Wiem, że to dla niego ważne i że go to zaboli.
    Taka wredna jestem, niestety :(
    Ale poza tym, nie ma między nami konfliktów na tle wiary.
    A jeśli chodzi o pochodzenie społeczne - to mamy diametralnie różne i wydaje mi
    się, że to wzbogaca nasz związek, ta różnorodność doświadczeń.
    Pozdrawiam serdecznie
    Aga


    --
    -Ale powiedz, Tośka, kochasz swoją siostrę ? Kochasz ? Tak ?
    -Yhy
    -No to dobrze dzidziusiu, bo ja Ciebie też kocham.
    (z rozmówek siostrzanych :)
  • stralaczek 04.01.05, 22:12
    że na partnera życiowego trzeba wybrać człowieka, z którym dobrze się rozmawia.
    Bo na starość to już tylko rozmawiać można ;-)
  • ageman 05.01.05, 11:01
    Trafia w sedno. Na starość, chyli tak gdzieś po osiemdziesiątce ?
    Aga :)

    --
    -To ja byłam pierwsza.
    -Ja piejsia, ja piejsia!
    -A dlaczego Ty znowu chcesz być pierwsza ?
    -Tuniu.
  • stralaczek 05.01.05, 20:27
    taką mam nadzieję :-)
  • ageman 06.01.05, 11:09
    Taki krótki wtręt z książeczki o "Kaczuszce Pogaduszce" :-)
    Ale może jednak trochę napiszecie o swoich związkach ?
    Jeśli o mnie chodzi - to obiecuję już się nie wtrącać i nie komentować :(
    Pozdrawiam
    Aga

    --
    -To ja byłam pierwsza.
    -Ja piejsia, ja piejsia!
    -A dlaczego Ty znowu chcesz być pierwsza ?
    -Tuniu.
  • ageman 07.01.05, 11:16
    Wybacz, kaczko - odrzekł Burek - chcę się zdrzemnąć."

    Hmm, widzę, że chcecie poznać dalszy ciąg wierszyka....
    Aga

    --
    -To ja byłam pierwsza.
    -Ja piejsia, ja piejsia!
    -A dlaczego Ty znowu chcesz być pierwsza ?
    -Tuniu.
  • madziki 07.01.05, 12:13
    Poznaliśmy się mając po 30 lat na karku, każde z bagażem swoich doświadczeń. To
    był odpowiedni czas dla nas, dzięki tym doświadczeniom bardzo dobrze i szybko
    się dogadaliśmy. Charatery mamy podobne i bardzo często porozumiewamy się w
    myślach - jedno mówi żeby coś zrobić, a drugie że dokładnie o tym samym
    myslało - coś w rodzaju telepatycznego przekazu i zdarza się nam to baaaardzo
    często.
    Jesteśmy równieśnikami, obydwoje dobrzy w szkole byliśmy, jednak ja miałam w
    domu same zakazy, a on robił co chciał. Ja czułam że mam rodzinę i zawsze
    mogłam na nich liczyć, on wręcz przeciwnie - nie odczuł czym jest rodzina, nie
    miał wsparcia rodziców, którzy się rozwiedli jak miał 10 lat. Mając 18 lat ja
    nadal byłam pilnowana, a on "dostał" mieszkanie z babcią alkoholiczką i musiał
    się wyprowadzić z domu. Od tego czasu żył na własny rachunek, zdarzało się że
    nie miał co jeść i gdzie spać zanim nie uporządkował sądownie spraw
    mieszkaniowych, mimo iż u matki było miejsce. :(( Przez to zawalił studia, bo
    biegał po sądach. Ciężki miał start w dorosłość.
    Jak poznał mnie i moją rodzinę, nagle poczuł co to takiego, że w święta jest
    choinka, spotkania z rodziną przy wigilijnym stole.... coś co dla nas jest
    normalne i często niedoceniane, dla niego było nieznane. Bardzo polubił moich
    rodziców i czuje się częścią rodziny. Niestety jego matka obraziła się na nas
    przez pieniądze i nie zna nawet swojego jedynego wnuka. :((
    Ogólnie mój mąż podobnie jak ja jest marzycielem i uwielbia podróże. Różnica
    jest taka, że on pojechałby wszędzie nie zważając na koszty, ja analizuję, czy
    stać nas na to czy nie. Obydwoje miewamy szaleńcze pomysły i jedno drugie
    jeszcze podpuszcza (tak jak kilka miesięcy temu - wyprawa do Skandynawii po
    koty). Mąż lubi czytać wszystko tonami, uwielbia Discovery, historię
    starożytną - Egipt, bogowie itd... No i jest baaaaaaaaardzo rozrzutny.
    Ja jestem od papierków, załatwiania wszelkich spraw, pilnowania finansów,
    zakupów itd.
    On od spraw większych - teraz planuje budowę naszego domu, projektuje ogród itp.
    Poza drobnymi nieporozumieniami dogadujemy się całkiem nieźle. W zasadzie
    jesteśmy zgodni w naszych decyzjach.
    --
    Magda i słodki Lesio (15.04.2004)
  • emilkaq 07.01.05, 12:15
    Hmm, dalszy ciąg wierszyka, chętnie. Właśnie rano posprzeczałam się z moim
    mężykiem i jakoś tak mi się nie chce pisać o nim, bo pewnie wyszłoby strasznie.
    Jak już się pogodzimy to chętnie cos naskrobię i jeszcze się dopomnę o Twój
    komentarz:)
    Coby lekko zaspokoić ciekawość, powiem, że pracuję razem z meżem i pewnie będę
    tu jedyna:)
    Agata i Mikołaj
  • ageman 07.01.05, 13:55
    Bardzo mi przykro, żeście sie posprzeczali, ale w końcu któż się nie sprzecza ?
    Ja tam nie wierzę, że można przeżyć z kimś 20 lat i nigdy sie nie pokłócić. To
    nie musi być zaraz wojna na noże, ale różnice zdań i ostrzejsze wymiany zdań są
    chyba wpisane w małżeństwo.
    Trzymam kciuki za Wasze porozumienie !
    A ze swej strony mogę Ci napisać (tylko czy to Cię pocieszy ?), że tak gdzieś
    rok temu mieliśmy duży kryzys. Doszło do tego, że mój małżonek stwierdził, że
    chce pewne sprawy wyjaśnić raz a dobrze i zaciągnął mnie do psychologa - pana
    Andrzeja S. Pech chciał, że zanim zdążyliśmy dokładniej opisać panu S.
    problemy, został on aresztowa.... Może to dobrze, bo zaoszczędziliśmy trochę
    pieniędzy ;)Poza tym musieliśmy sami nad sobą popracować, żeby dość do
    porozumienia. Chyba nie trwało to dłużej niż by trwało przy pomocy pana S. A
    efekty jak na razie - rewelacyjne !
    Życzę dużo wiary w Wasz związek :))))
    Aga

    --
    -To ja byłam pierwsza.
    -Ja piejsia, ja piejsia!
    -A dlaczego Ty znowu chcesz być pierwsza ?
    -Tuniu.
  • bedada 07.01.05, 15:52
    Ja mojego męża poznałam 9 lat temu,a moim mężem jest od 4,5 roku.Jest
    całkowitym przeciwieństwem mnie. Ja bałaganiara-on lubi porządek. ja oszczędna-
    on raczej rozrzutny,ja uwielbiam towarzystwo,imprezy-on raczej domator.Ale
    oboje raczej dobrze uzupełniamy się,bo bardzo żadko sprzeczamy się.
    --
    Klub Mam Pracujących
  • emilkaq 11.01.05, 09:34
    Dzięki Aga, bardzo to optymistycznie napisałaś:)
    U nas ostatnio, sprzeczka goni sprzeczkę, nie są to poważne kłótnie, tylko taka
    mam wrażenie próba sił i walka o dominację.
    Mi przeszkadza jego wieczne siedzenie przy komputerze i lenistwo w domu, a jemu
    moje ciągłe narzekanie (choć ja nie narzekam tylko zwracam uwagę na toco mi się
    nie podoba ).
    Zazdroszczę Ci , że Twój mąż zauważył, że dzieje się coś niedobrego i był
    skłonny szukać pomocy u specjalisty.
    Mój woli udawać, że wszystko jest w porządku:(
    A w odpowiedzi na Twoje drugie pytanie, mój mąż wie, że piszę na forum, ale
    wcale nie interesuje go co piszę, nie pyta, nie zna nawet mojego nick'a.
    Dziękiza rady, pozdrawiam Agata
  • ageman 10.01.05, 12:28
    że piszecie na forum ?
    Mój bardzo się zainteresował tym wątkiem i mówi mi w domu: "Fajnie tam o mnie
    napisałaś. Ale wiesz, ja do tej pory nie sądziłem, że ty możesz być wredna. A
    poza tym, co to znaczy, że jak się coś wydarzy, to Ty przejmujesz stery ?
    Przecież jak zepsuł się nam samochód, to ja załatwiałem naprawę ?"
    Hi hi, zabawny ten mój mąż :) Cóż znaczy jedna awaria samochodu z tysiącem
    wypadków naszych dzieci ?

    Ale jak znowu będziesz tu czytał, to wiedz, że mimo całej miłości do Ciebie
    nadal irytuje mnie, że zamiast wkładać od razu do zmywarki to odstawiasz brudny
    kubek na stół w kuchni ! I do tego z tą okropną wyżętą cytryną w środku !:0
    Aga

    --
    -To ja byłam pierwsza.
    -Ja piejsia, ja piejsia!
    -A dlaczego Ty znowu chcesz być pierwsza ?
    -Tuniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka