Dodaj do ulubionych

Jak się ma praca do macierzyństwa?

25.04.05, 18:08
Witajcie
Pierwszy raz piszę na tym forum. Skłoniła mnie do tego decyzja o rozpoczęciu
pracy na umowę. Do tej pory pracowałam na własną ręke bo pozwalał mi na to
mój "wolny zawód". Teraz przeraża mnie fakt, że zostawiam dziecko z którym
byłam przez prawie dwa lata. Dzieliłam czas między pracę, diecko, a sen. Ten
ostatni zazwyczaj najwięcej cierpiał. Teraz nie będzie z czego dzielić. Praca
od 7:30 do 20-21 bez przerwy na lunch.
Jak wy sobie radzicie z niespełnionym poczuciem obowiązku matczynego? Jak
znoszą to wasze dzieci? Czy jestescie zadowolone z podjęcia decyzji o
regularnej pracy?
Napiszcie proszę parę słów, może nie jest w praktyce tak strasznie jak widzę
to teraz.
pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • beata32 25.04.05, 19:59
    Magda,
    7:30 - 20:00!!!
    codziennie? chyba nie codziennie co?

    --
    Beata32
    mama Maciusia(2001) i Adasia(2003)
    Zapraszam do: Klubu Mam Pracujących
  • beciaw77 26.04.05, 08:41
    no własnie... powiem szczerze że mnie zamurowało totalnie i dlatego nawet się
    nie wypowiedziałam!
    od 7.30 do 20.00 ????
    powiem szczerze-choc to Ci nie pomoże- ja bym nie dała rady i nie wytrzymała
    tyle bez dziecka a i ono beze mnie tez nie:(
    qrcze:(

    --
    kocham Cię córeczko!
    a ja rosne i rosne...
  • re_haj 26.04.05, 08:47
    Magda, a co to za praca trwająca ponad 12 godzin na dobę? Ja całe życie
    pracowałam na etacie - standard 8 godzin, w sumie z dojazdami nie ma mnie w
    domu 10h. Wracam, bawię się z dzieckiem, które o 21.00 idzie lu-lu. A ja z
    mężem mamy trochę czasu dla siebie. W ciągu tygodnia nie wykonuję żadnych prac
    domowych, obiadów też nie gotuję. Z powrotu do pracy jestem bardzo zadowolona
    (wróciłam po 6 m-cach), siedzenie w domu mnie dobijało - byłam bardziej
    zmęczona, miałam mniej cierpliwości i chęci do bycia z synkiem niż teraz. Dla
    mnie opcja - mama pracująca zawodowo - jest idealna.
  • husasia 26.04.05, 09:02
    O rany, dziewczyno wyjaśnij co z tymi godzinami bo nas tu wszystkie zamurowało.
    Ja bym nie miała na to ani siły ani chęci. Jestem wielką zwolenniczką pracy na
    pół etatu, co właśnie robię. :)). Oczywiście nie zawsze jest to możliwe ze
    względów finansowych i różnie zapatrują się na to szefowie ale ja akurat mam to
    szczeście.
    --
    Asia - mama Kasi i Wojtka
  • bedada 26.04.05, 10:21
    No kochana jak codziennie będziesz pracowała od 7,30 do 20 to po miesiącu
    zostanie z ciebie cień!Nie da rady tyle pracować i jeszcze wygospodarowac czas
    na dziecko i dom.Ja jestem w pracy od 9-17 i jak wracam do domu ok 17,40 to
    ciągle mam wrażenie,że za mało czasu spędzam z moim dzieckiem.
    --
    MARCEL
  • magda-lis 26.04.05, 12:19
    No to się podbudowałam... Mam męski zawód, jeśli chcę zarabiać i się rozwijać
    to muszę pracować... cholera jasna... naprawdę nie ma tu nikogo kto tak pracuje
    i radzi sobie?
    Jak Wy to robicie ze znajdujecie pracę po osiem godzin? To mi się jawi
    nierealnym. Są jeszcze w ogóle takie firmy co puszczają o piętnastej do domu?
    Może znajdzie się ktoś kto mnie trochę wesprze i poradzi jak funkcjonować w
    takim trybie?
    pozdrawiam
  • megan58 26.04.05, 12:41
    Nie , nie puszczają o 15 do domu. Ja pracuje od 8:30 do 16:30 - obowiązkowo.
    Jeśli mam cos ekstra to dłużej (często cos ekstra - taki zawód).
    + dojazd do pracy i z powrotem około 40 minut w jedna stronę.

    Pozdrawiam

  • husasia 26.04.05, 12:42
    Hmm, mój mąż też ma męski zawód, dosyć dobre stanowisko a pracuje od 6.30 do
    15.00 z przerwą na lunch i rozwija się przy tym całkiem nieźle. Aha, firma
    amerykańska a szef wyznaje zasadę że wykorzystwanie pracownika po godzinach
    jest nieetyczne. O sobie nie mówię, bo ja trochę tak pani w biurze jestem.
    Rozejrzyj się lepiej może znajdziesz coś lepszego bo szczerze powiedziawszy to
    ja plusów pracy od świtu do nocy nie widzę.
    --
    Asia - mama Kasi i Wojtka
  • magda-lis 26.04.05, 12:56
    Też słyszałam o takich stanowiskach. Syn znajomej mojej teściowej pracuje w
    takiej firmie (też amerykański kapitał) Raz w roku mają fundowane w ramach
    premii wycieczki - w tym roku byli w Brazylii. Ja nie mam co marzyć o takie
    pracy. W moim zawodzie niestety dbanie o sociale pracowika nie jest brane pod
    uwagę bo w małych firmach tak już jest - największe i pierwsze dobro jest
    dobrem właściciela, a duże firmy mają tylko jeden cel - ukończyc
    przedsięwzięcie. W budownictwie każdy dzień zwłoki do duże straty więc aby ich
    nie było poświęca się wszystko...

    No cóż w takiej sytuacji jeśli poczuje się jak wyrodna matka rzucę wszystko w
    cholerę i zamienie się w kurkę domową :)
    chyba że znajdę jakieś wyjście z sytuacji...
  • annajustyna 22.06.06, 17:43
    Ale praca 12 godzin na dobe jest zabroniona przez kodeks pracy...
  • mruffka_zet 23.08.06, 10:56
    Hej magda-lis.
    Przeczytałam to co napisałaś i muszę przyznać, że z lekka mnie przytkało.
    Rozumiem, że pewne branże są specyficzne, tak jak ta o której piszesz i czasami
    nie ma wyjścia, trzeba zostać po godzinach. Ale chyba nie non stop, przez pięć
    dni w tygodniu i tak przez cały rok?
    W sumie to Cie podziwiam bo ja nie umiałabym tak funcjonowac szczególnie mając
    dziecko. Nie myślałaś o tym aby poszukac innej pracy, np. w branzy pokrewnej
    dla Twoich kwalifikacji? Nie znam Twojej sytuacji więc być może moje rady nijak
    sie mają do realiów w których zyjesz. Dla mnie również bardzo ważny jest rozwój
    zawodowy, ale równie wazna jest rodzina i mój czas, ktory poswięcam wyłącznie
    sobie. Wierz mi, że można to pogodzić.
  • mysza6 02.05.05, 10:21
    Ja tak pracowałam jeszcze kilka miesięcy temy. Powiem tylko, że to był straszny
    okres w moim życiu. Synem zajmowała się cała moja rodzina( babcia, dziadek,
    ciocia, tata itp.) łącznie z opiekunką. Gdy wracałam do domu byłam tak
    zmęczona, że niemogłam w nocy wstać do płaczącego dziecka. Widywałam go
    nieśpiącego co 7dni na ok. 30minut. Życie rodzinno-małżeńskie przestało
    istnieć. Wspominam ten okres jako coś strasznego i mam nadzieje, że nigdy już
    niebędę musiała tak pracować jak wtedy. Mój synek miał 10 miesięcy a skończyło
    się to ok. 9 miesięcy temu. W tym okresie nie prałam, nie prasowałam, nie
    gotowała itp. robiła to za mnie rodzina albo wynajęte obce osoby. Jeżeli ktoś
    ci powie że można to pogodzić to ja ci mówię, że nie albo praca albo dziecko i
    rodzina niemożna pracować tyle i jeszcze zajmować się dziekiem i rodziną.
  • agamamaani 05.05.05, 09:32
    mnie nie ma w domu od 7:15 do 18:30.. niestety też mam męski zawód.. i do tego
    oprocz księgowej jestem jedyną kobietą w firmie..
    no i jeszcze w domu ciągle dzwoniąca komórka.. wróciłam do pracy jak mała miałą
    3,5 miesiąca. jakoś daje radę.. ale na szczęście mam wspaniałego męża, ktory
    świetnie daje sobie radę ze wszystkimi obowiązkami rodzinnymi..
    inaczej .. chyba bym zwariowała.. ciężko jest połaczyć pracę i matkowanie..
    JA strasznie bym chciała siedzieć z małą (zwłaszcza po ostatnim tygodniu kiedy
    byłam z nią cały tydzień)..
    ale ja mam taki sposób- co miesiąc kombinuje aby wziąc po dwa dni urlopu aby
    spędzić z małą 4 dni ciągiem - czyli biorę wolny poniedziałek/wtorek czy
    czawertek/piątek..
    i jakoś to daje mi choć w małym stopniu poczucie, ze jestem nie najgorszą
    mamą..
    --
    Aga i Wiosenna Andzia
    KLUB MAM PRACUJĄCYCH
  • ela-gda 05.05.05, 14:26
    straszne jest to co piszecie; jak też pracuję na full time i mam tego dosyć.
    Dosyć mam tego ciągłego zmęczenia, braku czasu dla dziecka, dosyć mam nawet
    weekendów. Chcę wtedy nadrobić zaległości, a nie da się nadgonić tygodnia w dwa
    dni... I tak błędne koło się zamyka.
    Widzę, że nie sposób pogodzić bycia dobrą matką i żoną (bo nie zapominajmy też
    o tym) z odpowiedzialną pracą na pełnym etacie.
    Zaraz idę do szefa porozmawiać o pomocy w moim dziale i może mogłabym przejść
    na pół etatu (takie jest moje marzenie). Albo szef mnie wywali na zbity pysk
    albo się zgodzi. Boję się tej rozmowy... Trzymajcie kciuki...
    ela
    --
    Forum Twoja Firma
  • jajko54 10.05.05, 13:14
    ja też mam dosyć, praca na cały etat ( u mnie w praktyce min 9 godzin) +
    dojazdy min 1,5h to jest koszmar, nie mam siły bawić się z dzieckiem. teraz
    jestem w ciąży, więc jeszcze tylko parę miesięcy się przemęcze a po urlopie
    będę szukac pracy na pół etatu albo 3/4. pewnie najpierw wrócę do swojej
    aktualnej pracy tylko na pół etatu.
  • aga_qan 10.05.05, 14:51
    ela-gda,

    i jak po rozmowie?
    pol etatu to tez moje marzenie ale od zawsze wiedzialam, ze totalnie nierealne,
    bo przydaloby sie zebym wziela dodatkowe pol a nie oddala czesc...
    tez mialam chwile totalnego zalamania z powodu ciaglego zawalania spraw na
    kazdej plaszczyznie (jako mama, zona, pani domu, a nawet w pracy)ale jakos
    minelo. zmieniam prace i mam nadzieje w nowej bedzie troche lzej, przynajmniej
    godiznowo, bo podobno nowy pracodawca uwaza siedzenie po godzinach za
    nieetyczne...
    zobaczymy

    pozdrawiam
    aga
    --
    to nasza sliczna rodzinka
  • ela-gda 12.05.05, 20:10
    jak po rozmowie? sama nie wiem...
    szef powiedział, że się zastanowi i porozmawiamy o tym po jego urlopie, czyli
    pod koniec maja. najbardziej bałam się, że powie, co ja sobie wyobrażam, nie
    dość, że zaczęłam pracęw tej firmie na pocz. tego roku, po krótkim urlopie
    wychowawczym w poprzedniej pracy, to teraz chcę ją skrócić sobie... Nic takiego
    nie powiedział, nie wiem, czy to wyuczona poza managera, czy rzeczywiście
    zastanowi się, zobaczymy. Ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie podjęła
    starania o zmiejszenie etatu, a to okazałoby się możliwe. Wiem, że to
    ryzykowne, mogą mnie wywalić, choć nie sądzę że tak się stanie. Mój szef jest
    jak ja to mówię bardzo proludzki i mam wielką nadzieję, że się zgodzi.
    Napiszę Wam, jak poszło.
    Trzymajcie kciuki

    Ela
    --
    Forum Twoja Firma
  • izka2609 12.05.05, 20:26
    Cały czas będę trzymała kciuki ale koniecznie napisz co z tego wyszło.
    --
    MOJE DZIEWCZYNY
    DZIECI Z DYSLEKSJĄ
  • ela-gda 01.06.05, 21:34
    Witam Was serdecznie,

    maj minął, a ja dalej nie wiem, co z moją zmianą całego etatu na pół. Nie
    rozmawiałam z szefem, bo na urlopie miał zawał serca. Zobaczymy się więc nie za
    prędko. Strasznie żałuję, już sobie planowałam jakieś krótkie wakacyjne wypady
    z córcią. A z drugiej strony żałuję też szefa, naprawdę mało jest takich
    dobrych ludzi na wysokich stanowiskach.
    No cóż, czekam dalej, najpierw na poprawę zdrowia szefa, a potem na jego
    decyzję.

    pozdrawiam
    ela
    --
    Forum Twoja Firma
  • anna-pia 13.05.05, 23:11
    dziewczyny, a co to znaczy "męski zawód"? jesteście dokerami, tragarzami? ;)
  • ela-gda 29.05.06, 20:11
    Dziewczyny!!!

    chcę się z Wami podzielić moją radością. Co prawda piszę po roku, ale w końcu
    przeszłam na 4/5 etatu! Długo to trwało, ale mam kolejną osobę w dziale, awans
    i za tydzień przychodzi asystentka. Boże, jak ja się cieszę!
    Piątki wolne, cały dzień dla córki. Rano zrobię jakieś zakupy na weekend, potem
    wychodzimy na plac, możemy do woli się pobawić, co ważne mogę też poznać jej
    koleżanki, potem wolnym krokiem wracamy do domu na obadek, zabawę, czytanie
    książek. Córka ostatnio mnie rozbroiła, powiedziała: "mamo, dziękuję ci, że
    idziesz ze mną na plac". Teraz dopiero smakuję życie rodzicielskie. Trzy dni
    weekendu to zdecydowanie wolniejsze tempo życia. Możemy nawet pojechać do mnie
    do domu na te trzy dni(a jest daleko, bo 400 km ode mnie). Ostatnio, na Dzień
    Matki, zrobiłam swojej mamie niespodziankę, bo w czwartek wieczorem
    przyjechałyśmy i zostałyśmy do niedzieli popołudnia. Taki wypad tak daleko już
    się opłaca.
    Naprawdę warto podjąć ryzyko i podpytać o możliwość przejścia na część etatu, a
    jeśli nie, to może w innej firmie... Bo wierzcie mi, sytuacja na rynku pracy
    się poprawia i to pracodawcy zaczynają zabiegać o pracowników.

    pozdrawiam i życzę wszystkim zapracowanym Mamom zwolnienia tempa życia
    ela
  • mmmmm 30.05.06, 14:09
    hm przecztałam ten wątek od początku i ...zakrawa na małą prowokację :
    12 godzin stale w pracy i być mamą i żona jeszcze a i miec rodziną ciekawe
    męskie zawody ? mi to wygląda na pracę prządki w XIX Łodzi
    trzeba pracować w zdrowych normalnych firmach a nie zgadzać się na niewolnictwo
    i wmawiać sobie że to norma
  • kaja3004 01.06.06, 14:37
    Zgadzam się w 100%. Ja bym taka pracę od razu rzuciła albo ustaliła normalny
    czas, tzn. 7.30-15.30. Czasem warto byc asertywnym.
    --
    Kasia i Karolek♥
    Mam teraz...
  • ilonaak 22.06.06, 14:20
    Gratuluje Ci, ze udalo sie skrocic prace i masz wiecej czasu dla coreczki! :))
  • picquick 28.06.06, 16:13
    Ja bardzo szybko wróciłam do pracy, co było dla mnie koszmarnie trudne
    emocjonalnie, przeszłam trudny okres, depresję itd - ale od początku
    zadecydowałam że praca jest ważna ale dziecko ważniejsze.
    Też mam wolny zawód i własną działalność więc nie był to problem - pracuję, ale
    mniej niż kiedyś.
    Wilk jest syty i owca cała.
    Ja nie tracę kontaktu z zawodem i nie tracę klientów ale mam też czas na zajęcie
    się dzieckiem.
    Na rozwój zawodowy itd (także powinnam pomyśleć o specjalizacji) będzie czas
    później - teraz dziecko jest nadal w wieku który wychowaczo jest bardzo istotny
    (ma 21 m-cy) i nie wyobrażam sobie aby wychowywać oraz zaspakajać emocjonalnie
    ją miała opiekunka.
    Kiedy jestem w pracy córa zajmuje się mąż, który pracuje w domu. Gdybym była
    poza domem 12 godzin, musielibyśmy się wesprzeć opiekunką.
    A tak - oboje pracujemy, a dziecko jest cały czas z jednym z rodziców.
    Sporadycznie korzystamy z pomocy Babci.

    Jak najbardziej TAK dla łączenia pracy z macierzyństwem ale MĄDREGO łączenia.

    Jak będą wyglądały Twoje relacje z dzieckiem kiedy nawet nie będziecie się widywać?

    Mam przykład w mojej klatce - on - młody menadżer, ona - pracuje w tej samej
    firmie - wychodzą rano, wracają po 18tej ...dziecko całe dni spędza a opiekunką,
    o 20tej już śpi.
    oni potrafią sobie wyjechać sami na weekend - bez dziecka - żeby odreagować
    pracę ... pozostaje mi tylko żałować tego dziecka.

    Ja na Twoim miejscu poczekałabym jeszcze ze 3 lata z decyzją o tak intensywnej
    pracy ... nie wiem ... osobiście nie popieram.
    Pozdrawiam :)

    --
    "Jeśli chodzi o szczęście, to warto się po nie bardzo nisko schylić" - E.M.Remarque
  • aparatka1984 22.08.06, 17:38
    o kurcze!
    powiem tak: ostatnio odkrylam www.sftrefadobrejpracy.pl -> zobaczcie Firma
    Przyjazna Kobiecie...
    tam warunki wygladaja przynajmniej jakos normalnie..
  • gakin 29.08.06, 18:26
    hmm, jakieś komentarze? coś sie komuś nie podoba, ktoś popiera?
    ciekawa jestem Waszego zdania!
  • fatamorgana10 29.08.06, 23:22
    Oczywiscie pytanie jest przewrotne wiec i odpowiedz tez nie bedzie jednolita:)
    Wszystko zalezy od tego gdzie pracujemy i jak pracodawca podchodzi do tematu
    ciazy;/Ja jestem pracownica Unilever`a bycie kobieta i praca w tej firmie to
    dla mnie powod do dumy. Jesli chodzi o kwestie ciazy to rowniez moge
    siewypowiedziec w samych superlatywach. Od trzech lat jestem szczesliwa
    mamusia kochanej Zuzi i nikt nigdy nie robil mi zadnych problemow, zarowno w
    czasie ciazy jak i pozniejszycm powrotem do pracy. Dlatego tez moglam
    spokjnie donosic ciaze bez zadnych stresow, dzieki temu moja coreczka jest
    zdroa jak rybka , a i dla mnie ciaza nie byla tak strasznie stresujaca. Oby
    wiecej takich pracodawcow. Nic dziwnego ze firma bierze udzial w akcji Firma
    przyjazna kobiecie na www.strefadobrejpracy.pl bo naprawde jesli chodzi o jej
    podejscie do przyszlych lub obecnych mam to jest ono naprawde wzorowe i godne
    nasladowania. Pozdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka