Dodaj do ulubionych

Czy jesteście pewne, że dobrze zrobiłyście?

11.08.05, 15:00
Drogie Emamy,
Z perspektywy czasu (jak długiego?)- czy jesteście pewne, że dobrze
zrobiłyście wracając do pracy?
Edytor zaawansowany
  • mamaemilii 11.08.05, 16:12
    Od początku wiedziałam, że dobrze zrobiłam. W pracy odżyłam. Ale przez ten rok
    z kawałkiem nie raz pojawiała się myśl, że może lepiej by było siedzieć z
    dzieckiem, albo żal, że muszę zostawić dziecko a sama wyjść do pracy. Myślę, że
    to normalne, kiedy się kocha dziecko. Na szczęście obie jesteśmy szczęśliwe.
    Czy na pewno tak jest, okaże się za kilka-kilkanaście lat.
    --
    Pozdrawiam,
    a tu Emilka (07.07.2003) - leżem sobie
    www.galeria.pucia.com/bas3/sri7
  • husasia 12.08.05, 08:19
    Wróciłam do pracy w styczniu, na pół etatu i jestem bardzo z tego zadowolona.
    Dzieci miały wtedy 14 miesięcy. Wiem, że gdybym została w domu byłabym
    zniecierpliwioną, sfrustrowaną mamą. Nie mówię, że wszystkie niepracujące mamy
    takie są. Mówię tylko o sobie, nie potrafię czerpać satysfakcji z zajęć
    domowych i nie są one moją dobrą stroną. Praca pozwala mi między innymi na
    utrzymanie samooceny na w miarę dobrym poziomie.
    --
    Asia - mama Kasi i Wojtka
  • izka2609 12.08.05, 08:35
    Ja też jestem zadowolona że wróciłam do pracy(moja córka miała 8 m-cy).Gdybym
    została w domu byłabym wiecznie zmęczoną,niezadowoloną mamą.Nie twierdzę że nie
    chciałabym być z nią ciągle,ale jestem typem,który nie potrafi siedzieć tylko w
    domu.Gdy jestem w pracy spotykam się z ludźmi,myslę o innych sprawach nie tylko
    o pieluszkach,zupkach itp.Czasami chciałabym być mamą domową,ale nie potrafię i
    podziwiam kobiety które nie tęsknią za pracą zawodową,które potrafią bez reszty
    poswięcić się dzieciom i zajeciom domowym.Jestemmamą pracującą,szczęsliwą mamą a
    jak ja jestem szczęsliwa i zadowolona to i moje córki są szczęsliwe.Może ,gdyby
    była taka potrzeba potrafiłabym się przestawić na ciągłe siedzenie w
    domu,chociaż mam co do tego wątpliwości.
    Mamy które nie pracują przeważnie robią to z wyboru.Na prawdę podziwiam takie
    kobiety,którym to wystarcza.Nie muszą się martwić że mają niedokończone w pracy
    jaieś sprawy,że mają spotkanie na które nia mają ochoty albo że szef będszie
    niezadowolony.
    --
    DZIECI Z DYSLEKSJĄ
  • wmk75 12.08.05, 10:13
    W mojej odpowiedzi można połączyć odpowiedź "mamyemilii" i Joasi.
    Do pracy wróciłam kiedy Tomek miał 4,5 miesiąca. Pracuję już od prawie 1,5 roku
    (w tym czasie zmieniłam nawet pracę).
    Nie lubię domowych obowiązków - nie lubię gotować, prać, prasować itd.
    Zazwyczaj te wszystkie cznności wykonuję w weekend i to mi wystarczy;))
    Frustruje mnie siedzenie w domu (nawet w wolne dni z reguły gdzieś wyjeżdżamy
    byle nie siedzieć w domu).
    Z drugiej strony kilka razy w ciągu ostatniego 1,5 roku pojawiły się
    wątpliwości spowodowane głównie przemijającym czasem. Zastanawiałam się jednak
    nie nad tym czy dobrze zrobiłam wracajac wogóle do pracy tylko czy nie powinnam
    dłużej zostać z dzieckiem np. do roku. Widziałam jak Tomek rośnie, jak się
    zmienia i bycia z nim w tych chwilach trochę mi brakowało.
    Z perspektywy czasu wiem, że powrót do pracy był dobrą decyzją tylko nie wiem
    czy dobrzez zrobiłam wracając od razu po macierzyńskim. Nie nacieszyłam się
    swoim dzieckiem (jeśli kiedykolwiek matka może się nacieszyć dzieckiem;)
    dlatego teraz świadomie popełniam błędy: np. kiedy Tomek zapłacze w nocy ja
    zabieram go do naszego łóżka. Potem ja się nie wysypiam, bo moje dziecko
    kładzie się w poprzek łóżka, ściąga kołdrę itd. Tak się do tego przyzwyczaił,
    że przez ostatni miesiąc w środku nocy wymuszał na mnie wzięcie go do łóżka. od
    paru dni jednak staramy się mu nie ulegać, bo to nie ma sensu.
    Ech, długo by jeszcze pisac...:)
    Reasumując odpowiedź na Twoje pytanie: jestem zadowolona z powrotu do pracy i
    jeśli będę miała drugie dziecko również nie planuję siedzieć kilka lat w domu
    (aczkolwiek mając już jakieś doświadczenie w tym temacie pewnie wykorzystam w
    części urlop wychowawczy).

    Pozdrawiam
    ------------------------
    Wioletta mama Tomka 20 m-cy
  • kawro 12.08.05, 14:08
    Ja mam dwóję dzieci ze starszym siedziałam ja w domu a jak urodziła się młodsza
    latorośl wróciłam do pracy. Ewa miała 10 miesięcy. Myśle że mocno jej to nie
    przeszkadza.( ma super nianie). Ewa ma już obecnie 2 lata a jak jest na mnie
    zla to mówi że idzie niani. Ja też jestem zadowolona, nie przejmuje się
    głupotami (np.że coć jest nie posprzątane), mąż pomaga mi w obowiązkach
    domowych, a czas spędzony z dziećmi jest zawsze wykorzystywany na maksa.
    Z powrotu do pracy sa same plusy jak dla mnie.
  • okri 13.08.05, 22:46
    A ja żałuję, że wróciłam do pracy zostawiając roczną córeczkę z nianią.
    Niania jest bardzo fajna (tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń), praca też jest OK
    ale jednak żałuję...
    [Do pracy wróciłam dlatego, że bałam się, że dłużej niż rok nikt na mnie nie
    będzie czekał... - ach te "wybory"...]

    Iwona i Haneczka

  • kururu1 14.08.05, 13:22
    Ja nadal nie wiem...Pracuję od połowy czerwca a nadal zbiera mi się na płacz za
    każdym razem gdy się zastanawiam czy dobrze zrobiłam...Żal mi mojego Kluska ale
    z drugiej strony miałam już dość siedzenia w domu.Chyba lepiej jak on widzi
    mamę troszkę rzdziej a za to "intensywniej"???Czas pokaże...
  • norga 16.08.05, 13:06
    Wróciłam do pracy jak moje dziecko skończyło 4,5 miesiąca i żałuję, że nie
    zostałam do roku - przyplaciłam to depresją. Teraz wiem, ze powinnam zostać
    przynajmniej do roku. Okres niemowlęcy minął bezpowrotnie.
  • anika1 18.08.05, 13:26
    Wracam do pracy od września po długiej przerwie, moja córcia ma teraz 11
    miesięcy, całą ciążę byłam na L- 4 . Idę do pracy na 4h dziennie, mała bedzie z
    niania, boję się jak dam radę, ale wiem jedno- cieszę się, że nie poszłam do
    pracy zaraz po macierzyńskim, ten rok byl dla mnie wspanialy i teraz z chęcią
    pójdę na te parę godzin do innych zajęć, choć jak sobie pomyślę , że zostawię
    córcię z nianią to trochę się boję. Czy dobrze robię? to się okaże, ale myślę,
    że już teraz potrzebuję pracy, i mam nadzieję, że wszystkim będzie dobrze!
    Pozdrawiam pracujące mamy
  • beata32 18.08.05, 13:20
    nie wiem czy moja perspektywa jest wystarczająca aby to ocenić, ale na ten
    moment uważam, że dobrze zrobiłam i nie żałuję

    --
    Beata32
    mama Maciusia(2001) i Adasia(2003)
    Zapraszam do: Klubu Mam Pracujących
  • verdana 18.08.05, 13:31
    Ja mam długoletnią perspektywę i absolutnie nie żałuję. mam na szczescie pracę,
    ktora nie wymaga 8-godzinnego siedzenia w biurze, ale najmłodszy i tak poszedł
    do żłobka w wieku 11 miesiecy, wiec dla niego to wszystko jedno, czy byłam w
    domu czy w pracy.
    Dlaczego nie żaluję
    - po pierwsze dlatego, ze siedzac wdomu bylabym sfrustrowana. Siedzenie z
    dzieckiem nie daje mi satysfakcji. Jestem zdecydowanie lepsza mama przez pare
    godzin, niż przez 24 godziny na dobę.
    -po drugie dlatego, że nie zalezało mi na widzeniu "pierwszego kroczku" i
    słyszeniu "pierwszego słowa". Drugie i trzecie sa tak samo dobre. Ne czuję, abym
    cokolwiek straciła.
    - po trzecie - i to wydaje mi się zasadnicze - pracując gdy dzieci były małe
    utrzymałam atrakcyjną posadę i mogłam awansować. W ten sposób moje starsze
    dzieci mają w miarę dobre warunki materialne (których na 100% by nie miały,
    gdybym zrezygnowała z pracy) i matke, która może być w domu, gdy dziecko wraca
    ze szkoły - a nie pracującą codzienne do późnego wieczora.
  • mamaemilii 19.08.05, 09:39
    Tak czytam nasze posty w tym wątku i nasunął mi się jeden wniosek. O wiele
    mniejszy jest żal, jeżeli idziemy do pracy przy "odchowanym" dziecku, np. pow.
    10 miesiąca. Ja tak samo zaczęłam pracę, gdy Emilka miała skończone 10 m-cy,
    miałam też za sobą pierwsze słowo, pierwszy kroczek itd. Przy drugim dziecku
    planuję też powrót do pracy w takim okresie... choć kto wie, może przy drugim
    łatwiej będzie wyjść z domu wcześniej.
    --
    Pozdrawiam,
    a tu Emilka (07.07.2003) - leżem sobie
    www.galeria.pucia.com/bas3/sri7
  • adamed 26.08.05, 08:49
    Żałuję, że wróciłam od razu po macierzyńskim. Żałuję, że wróciłam na pełen etat.
    Pierwszego już nie wrócę. Teraz pracuję na 3/4 etatu i te 2 godziny dziennie
    bardzo dużo mi dają.
    Tak wracałam do domu o 18, czasem później jak jeszcze plac zabaw i zakupy, i
    została tylko chwila zabawy i spać. Ja padałam na twarz, więc już nic w domu
    nie robiłam. I od rana to samo. Teraz wychodzę z pracy o 15-tej, spokojnie
    odbieram młodego że żloba (bez stresu że nie zdążę do 17, bo korki, bo
    przeciągnie się w pracy, itp), idziemy na spacerek i o 17-tej jesteśmy w domku,
    więc jest jeszcze dużo czasu do wieczora.
    Ten komfort psychiczny spędzania więcej spokojnego czasu z dzieckiem daje mi
    duży bardzo dużo odpoczynku fizycznego. Na cały etat, ciągle w biegu, ciągły
    stres i poczucie beznadziei następnego dnia mnie wykańczało.
    Wróciłam do pracy bo:
    - nie nadaję się do siedzenia w domu dzieckiem cały dzień (może jestem wyrodna
    ale po prostu miałam dosyć)
    - jestem księgową i robiąc przerwę wypadłabym z bieżących przepisów
    - z jednej pensji trzeba by bardzo zacisnąć pasa
    Wszystko fajnie tylko nie na cały etat.

    --
    Kasia, mama Filipka 19.06.2004
  • adamed 26.08.05, 08:59
    Jeszcze dopiszę jak to się miało do perspektywy czasu. Na początku cieszyłam
    się że wróciłam, choć miałam w pracy do odrobienia zaległości, takie 6
    miesięczne dziecko jest, delikatnie mówiąc, upierdliwe i jest z nim ciężko
    (problem też w tym że ja sobie nie radziłam). W pracy odpoczywałam. Potem jak
    zaczął być bardziej komunikatywny zaczęłam bardziej żałować że mnie z nim nie
    ma. Jak zaczął chodzić, był bardziej samodzielny, żałowałam jeszcze bardziej.
    Synek nie płakał jak wychodziłam, nie cieszył się jak wracałam. Było mi tak
    przykro, jak czytałam że inne dzieci wiszą u mamy, i tylko mama. Teraz ma ponad
    rok a ja jeszcze nie usłyszałam "mama":-( Bo niby kiedy miał się tego uczyć? W
    ciągu tych paru godzin dziennie?
    Przeszłam na 3/4 etatu jak młody skończył rok.
    --
    Kasia, mama Filipka 19.06.2004
  • agamamaani 01.09.05, 13:47
    ja strasznie załuję.. nie mam czasu dla małej , często płaczę do poduszki.
    Wróciłam jak miała 3 miesiące. Musiałam wrócić ponieważ utrzymujemy się głównie
    z mojej pensji. Mąż zarabia mało - na tyle mało, że nie bylibyśmy w stanie z
    tego wyzyć ( na czynsz by może wystarczyło ale na nic więcej) . Mam o tyle
    dobrze ze małą w ciągu dnia opiekuje się mój mąż.. ale strasznie załuję ża nie
    ma mnie przy niej. Ja bym chciała prac gotować i sprzątać, zmieniać pieluszki
    itp. A tak.. wracam do domu ok. 18 i padam na twarz. Ostatnio mąż stara się w
    ciągu dnia "przesypiać" jak najwięcej czasu z młoda aby mogła się za mną pobawić
    jak wrócę ( wcześniej zasypiała o 19 - teraz o 21) ale ze mnie kiepski pożytek
    jest po prawie 9 ciu godzinach pracy. Boję się że tracę z nią kontakt. zdaża mi
    sie krzyknąć - Ania proszę, daj spokój jestem zmęczona.. Niedługo mija rok od
    kiedy wróciłam do pracy. I coraz bardziej żałuję. PIękny ( moze nie do końca
    piękny ae nie umiem znaleźć innego słowa) okres ząbkowania, kolek i innych
    niemowlęcych przypadłości nie został mi dany. czuję się trochę obdarta z
    kobiecości . TYLE>
    --
    Aga i Andzia
  • mama79 07.09.05, 22:27
    Która mama pragnie powrotu do pracy? pewnie żadna!!!
    ja wróciłam jak mały miał 8 miesięcy, praca sama po mnie przyszła (były szef
    zadzwonił po mnie , wcześnie zlikwidowano moje stanowisko) Wróciłam do pracy ze
    wzgl finansowych(kredyt). Jednak tylko po warunkiem że mama postanowiła zająć
    sie w tym czasie małym - nie wyobrażam sobie zostawiać go z opiekunką- lub inna
    obcą osobą!!!!!
  • beata32 16.09.05, 13:51
    > Która mama pragnie powrotu do pracy? pewnie żadna!!!

    Ja kto żadna - ja się nie mogłam doczekać.
    W domu dostawałam świra.
    Cieszę się że moja teściowa zajęła się dziećmi i dzięki temu ja mogłam
    pracować. A z dziećmi, mamy bardzo dobry kontakt - jak ja wracam, babcia czy
    opiekunka może sobie iść.

    --
    Beata32
    mama Maciusia(2001) i Adasia(2003)
    Zapraszam do: Klubu Mam Pracujących
  • agnimagni-wroc 08.09.05, 08:08
    wasze listy nie sa pocieszajace. ja tez czuje ze bede musiala wrocic ze wzgledu na swoje zdrowie psychiczne,ale 4miesiace to za wczesnie.Chcialabm tak do 8-10 miesiecy znim zostac. Ale kasa...nie damy rady bez mojej pensji.

    --
    Bernard ma juz 2 miesiace www.jugger.dta.pl
  • bata22 15.09.05, 14:17
    Wróciłam do pracy kiedy córeczka miała 8 miesiecy, w maju, i co dzień wychodząc
    do pracy żałuję tej decyzji :(
    czas ucieka mi przez palce. Mała zaraz będzie miała roczek, potem dwa, potem
    18, a ja w pracy, zamiast towarzyszyc jej w rozwoju, zamin przestanie mnie
    potrzebować.
    Mam wrazenie ze wszystko robię na pół gwizdka, na pół gwizdka jestem mamą i
    pracownikiem. I w żadnej z tych ról nie sprawdzam się na 100 %
    bez sensu........
  • beata32 16.09.05, 13:54
    Zapamiętaj sobie - NIE DA SIĘ na każdym etacie zasuwać na 100% - za dużo
    dziewczyno od siebie wymagasz. Odpuść sobie koniecznie i bezwzględnie.

    2 lata od urodzenia dziecka minęło zanim to sobie uświadomiłam i uwolniłam się
    (nieco) od wyrzutów sumienia z tego powodu.

    --
    Beata32
    mama Maciusia(2001) i Adasia(2003)
    Zapraszam do: Klubu Mam Pracujących
  • juszaj 18.09.05, 23:00
    Czuję dokładnie to samo co bata22. Wychodząc z domu mam wyrzuty sumienia, że
    znów kolejny dzień zostawiam moją córcię. Zwykle ok.15:00 dzwonię do domu co u
    małej i często słyszę, ze woła mama i tęskni, to urywam się z pracy, chcę
    skończyć jak najszybciej i wrócić do domu. Po powrocie myślę ile rzeczy nie
    zrobiłam, albo że nie tak się przyłożyłam do swoich obowiązków -w ten sposób
    nie jestem ani dobrą mamą ani dobrym pracownikiem!
  • bekad 16.09.05, 14:22
    W czerwcu minął rok od mego powrotu do pracy. I rzeczywiście czas na bilans.
    Czy żałuję?
    I tak.
    I nie.
    Pracę mam fajną, szefów ok. nie robią mi trudności. Realizuję się zawodowo. Do
    tego jeszcze zarabiam. Stać mnie na fajne rzeczy dla dziecka. Spotykam się z
    ludzmi.
    Ale dziś tęsknię za dzieckiem tak samo jak pierwszego dnia po powrocie. Może
    nawet bardziej, bo moja Mała to już taki duży człowiek. Nie wiem kiedy zaczęła
    mówić pełnymi zdaniami.Ten rok jakoś mi umknął.
    Nie wstydzę się powiedzieć, ze siedzenie w domu z dzieckiem dawało mi duzą
    satysfakcję. Pewnie, ze byłam wtedy zmęczona. Ale dziś jestem zmęczona 1000
    razy bardziej. Wtedy bałam się, ze przerodzę się w sfrustrowaną, gderliwą matkę
    i zonę. Dziś chyba właśnie się taka powoli staję.
    W "okresie domowym" chodziłam do kosmetyczki i fryzjera znacznie częściej niz
    teraz. Chodziłam z dzieckiem na długie spacery, nawet udawało mi się poczytać
    jakąś książkę w parku. W domu było posprzątane, czasem nawet ugotowane. Co
    więcej, mimo, ze nie pracowałam, to byłam prawie na bieżąco z fachową
    literaturą. Wiedziałam, co i jak zmienia się w przepisach.
    Dziś wyglada to tak:
    -zabiegana, niewyspana
    -paznokcie maluję bezbarwnym lakierem, bo jak odprysnie to tak nie widać jak
    przy kolorowym. A najgorsza jest ta presja, ze w pracy muszę wygladać dobrze.
    Dziś jak nie wyrobiłam się z makijażem, to się pytaja czy nie jestem chora:-(
    -obiadów brak;oboje jemy coś w pracy, lodówka pusta, tylko tyle co dla dziecka.
    - brakuje mi ruchu, powietrza;odkad przestałam karmić piersia 3 kilo do przodu.
    -czystość w domu pozostawia wiele do zyczenia.
    - o ważnych sprawach rozmawiamy z mężem w pracy przez telefon, bo w domu
    najczęściej nie starcza czasu albo nie ma warunków.
    -z pracy wracam skonana, umęczona prawie godzinnym korkiem po drodze.
    (Dodam,z mężem dzielimy się sprawiedliwie domowymi obowiązkami.Wcale nie mam
    wszystkiego na głowie. Ale on wraca jeszcze póżniej)

    I przez te 2-3 godziny jakie pozostają mi od powrotu do pójścia spać jestem
    MAMĄ! Ależ jestem z siebie dumna. Jestem wykształconą, pracującą kobietą
    sukcesu. I przez 3 godziny dziennie jestem mamą! Cóż na powód do dumy! :(((

    No i co mi przyszło z tego bilansu...
  • sprawcia 20.09.05, 15:55
    jakbym o sobie czytała...
    --
    Sylwia + Michał (2004.05.01)
  • vvega 19.09.05, 10:33
    ja poszlam do pracy jak weronka miala rok (pewnie dłużej by na mnie stanowisko
    nie czekało...), a wcześniej (od 5 miesiaca życia małej)też musiałam na dwie-
    trzy godziny raz w tygodniu wychodzić do pracy.

    I podobnie jak wiele mam z jednej strony bardzo sie ciesze ze wrocilam do
    pracy, a z drugiej żałuję... to pewnie zależy od dnia.
    Z czego sie ciesze: z tego że weronka ma fajną nianię i bardzo ją lubi (niesty
    nie mamy babć do pomocy więc gdybym nie poszla do pracy i nie znalazła niani to
    bym była non stop z małą, a pewnie byłoby to dość frustrujące), ciesze się bo
    lubię swoją pracę i nie chcialabym zostać na zawsze mamą domową, oczywiście
    finansowo jest nam łatwiej jak ja pracuje (szczególnie że zarabiam więcej niż
    mąż......)
    czego żałuje: oczywiście mijającego czasu i rzeczy których nie moge widzec w
    ciągu dnia, które robi moja weronka, no i czasem mam też wyrzuty sumienia że
    nie jestem zbyt dobrym pracownikiem bo mam dni że tylko o małej myśle....

    jak bede miec nastepne dziecko to bede sie starała też do roku być z nim w
    domu, bardzo współczuję dziewczynom które muszą iść wcześniej do pracy i
    współczuje dzieciom...no i boję sie czy mnie to nie czeka... już parę razy
    usłyszałm : ciesz sie że do roku mogłaś być w domu, to już duże dziecko...czy
    to jest normalne że takie są standardy, że pójscie do pracy po macierzynskim
    jest normą a jak sie jest dłużej w domu to sie dziwią.... pozdrowienia:(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka