27.10.04, 12:34
Witaj NikitaO...wiem, że rodziłaś niedawno w CSK, czy mogłabyś rozwiać moje
wątpliwości...wczoraj dowiedziałam się od pielęgniarki z CSK, że dziecko po
cc nie jest przy matce, bo ta po nie jest w stanie się nim zajać przez
pierwsze dwie doby (jest tylko donoszone na karmienie...ewentualnie na chwilę
zostawiane)...pytam, ponieważ na forum czytałam, że jest dokładnie odwrotnie
(szpital przyjazny dziecku, dzidzia cały czas z mamą itd.)...może ostatnio
coś się zmieniło a może to mnie udzielono błędnej informacji?...jak to jest
naprawdę...
Pozdrawiam Kasia
Obserwuj wątek
    • driadea Re: do NkitaO 27.10.04, 13:23
      Przepraszam, że się wypowiadam, ale ja też tam miałam cesarkę, zawsze to jedna
      opinia więcej wink
      Moja córka byla ze mną cały czas, do karmienia przystawiał ją jej tata, w nocy
      przez pierwszą dobę pielęgniarki, potem, gdy mogłam już sama wstać, robiłam
      przy niej wszystko sama. Badania, nawet pobieranie krwi, wszystko odbywało się
      w naszym pokoju. Gloria urodzila się rok temu, może prze tez czas się
      pozmieniało...
      Pozdrawiam, Aga
      --
      Gloria Emilia ur.14.10.2003
      • kajaaa Re: do NkitaO 27.10.04, 15:17
        Dzięki za odpowiedź Driadea...każda opinia jest cenna...mam nadzieję, że jest
        dokładnie tak jak piszesz...nie wyobrażam sobie żeby moja córcia leżała sama w
        osobnej sali...może pielęgniarka mnie źle poinformowała...a i powiedziała
        jeszcze, że ze szpitala wychodzi się (jak jest wszystko dobrze)w czwartej
        dobie, co mnie oczywiście ucieszyło...czy tak jest faktycznie?...i jeszcze
        jedno pytanie: słyszałaś jakies opinie o dr Ewie Grzesiak-Kubicy z CSK?
        pozdrawiam Kasia
        • kajaaa Re: do NkitaO 27.10.04, 15:32
          mam jeszcze jedno pytanie...jak jest z obecnością studentów podczas badań,
          porodu i po porodzie...nie chciałabym tam toczyć batalii z lekarzami, ale nie
          życzę sobie grupki studentów nad sobą (tymbardziej, że wielu z nich znam)... w
          i tak wystarczająco krępującej sytuacji (nie wiem jak to jest z cc, ale przy
          porodach sn badanie jest chyba dość krępujące).
          Dziękuję za odpowiedz Kasia
          • nikita0 Re: do NkitaO 27.10.04, 21:55
            Witam, Driadea ma rację - dzidzia jest przy Tobie, kiedy tylko chcesz. Ale
            czasem ja sama zawoziłam albo prosiłam męża aby zawiózł ja do "sióstr od
            noworodków" ponieważ byłam zmęczona lub nie miałam siły aby wyciągnąć go z
            łóżeczka. Tym bardziej, że za ścianą akurat był remont i okropne wiercenie
            wiertarką i młotem pneumatycznym smile))
            Jeśli chodzi o studentów to możesz nie podpisać że sie zgadzasz, to jest taki
            dokument zaraz przy przyjęciu na dole, ja też nie chciałam mieć studentów, ale
            nawet nie wiem, kiedy mi to położna podsunęła i podpisałam...Byłam zła na
            siebie, ale potem było mi już wszystko obojętne, kto mnie ogląda..
            Nawet z koleżanką z sali smiałyśmy się, bo przyszedł jakiś elektryk do nas na
            salę i mówi że tu są podobno jakieś żarówki wypalone i on chce wymienić, a my
            stwierdziłyśmy że nawet jakby chciał zobaczyć nasze "dziurki" to byśmy mu
            pokazały - tak nam było już obojętne kto nas ogląda...
            Swoją drogą u mnie był jeden student z Los Angeles smile))Bardzo przystojny smile)))
            Jeśli masz jeszcze jakieś pytania - pisz!
            Acha, niestety nie znam tej dr o którą pytasz.
            Pozdrawiam i życzę powodzenia! (Ból szybko mija - zapewniam).
            • kajaaa Re: do NkitaO 28.10.04, 10:54
              bardzo dziękuje za odpowiedź...cieszę się, że opinie na temat cc w CSK są w
              miarę pozytywne, trochę mnie to uspokojiło (z porodami sn w CSK jest bardzo
              nieciekawie)...
              pozdrawiam Kasia
                • kajaaa Re: do NkitaO 28.10.04, 14:47
                  w przeciągu ostatnich dwóch lat rodziły tam dwie moje koleżanki sn...żadna nie
                  była zadowolona ani z samego porodu ani z opieki po porodzie...ostatnia rodziła
                  w lecie...była załamana...zaczęło się od izby przyjęć(lekarka bardzo
                  nieprzyjemna)...na sali porodowej się po niej darto, żeby tak nie jęczała bo
                  nie jest sama na oddziale...po porodzie też nie otrzymała żadnej pomocy
                  (przepraszam...raz jej pokazano jak przystawić dziecko...czasami to nie
                  wystarczy…winkjak chciał dokarmić butelką dziecko, bo całą noc płakało, to ją
                  nazwali wyrodną matką(a ona sobie po prostu nie radziła)...pielęgniarki
                  noworodkowe-koszmar...generalnie wspomnienia nie ciekawe...nie wiem czy tak to
                  wygląda zazwyczaj, czy to one tak fatalnie trafiły(wiadomo ludzie są
                  różni)...ale te relacje z mojego otoczenia nie napawały mnie entuzjazmem...ja
                  zdecydowałam się na poród w CSK, ponieważ moja lekarka tam pracuje(chociaż był
                  taki moment, że chciałam się przenieść na Raciborską… właśnie ze względu na
                  poród)... poza tym mam bardzo blisko...teraz wiem, że będę miała cc i dzięki
                  waszym opisom (Twoim i Driadei) jestem spokojniejsza...wielki dzięki
                  pozdrawiam Kasia
                  • nikita0 Re: do NkitaO 29.10.04, 11:28
                    Fakt, pielęgniarki od noworodków - fatalne, oczywiście nie chcę uogólniać , bo
                    nie wszystkie ale wiekszość. O wszystko musisz sie prosić..... Powiedziałam aby
                    przyszła mi przy wypisie ze szpitala pomóż ubrać dziecko bo leżąc tyle dni
                    naprawdę nie wiesz jaka jest pogoda - owszem przyszła, ale z wielką łąską i
                    niesmacznym komentarzem....Przykro...
                    • driadea Re: do NkitaO 01.11.04, 08:43
                      Wiecie, ja mam cudowne doświadczenia z pielęgniarkami. Przy wypisie (po 7
                      dniach) pielęgniarka w wlasnej woli i inicjatywy pokazała mi, chociaż dwa dni
                      wcześniej zrobiła to inna, jak pielęgnować pępek Glorki (zostawili jej tak
                      maleńki kikut, że nie dało się go chwycić palcami sad ). Wyznawalam zasadę, że
                      noworodka ubiera się o jedną warstwę więcej niż siebie, którą stanowił kocyk,
                      dlatego z odzieniem malucha nie bylo problemów, na szczęście.
                      Jako studentka wiem, jak ważne jest doswiadczenie zdobyte podczas studiowania,
                      dlatego bez oporów zgodzilam się na obecność żaków. Gdyby to był poród sn, nie
                      zgodzilabym się, ale cc, dlaczego nie? Nie leżysz przecież rozkraczona, "nic"
                      nie widać. Zresztą, na sali operacyjnej było bardzo wesoło wink
                      Nie wiem co miała na myśli Nikita, pisząc o oglądaniu "dziurek", ale w moim
                      przypadku oglądali tylko brzuch i podklady (czy odchody są ok.).
                      Muszę też zwrócić uwagę na przemiłe położne, szczególnie jedna (nie wiem,
                      niestety, jaks sie nazywa), blondynka w okularach. Często zaglądała do mnie,
                      kilka razy w nocy, chętna służyć pomocą.
                      Tej pani dr też nie znam, w sumie udało mi sie poznać, poza moim prowadzącym,
                      tylko ordynatora, pamiętam, bo chciał mi hamować laktację...
                      Pozdrawiam, Agnieszka
                      --
                      Gloria Emilia ur.14.10.2003

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka