Dodaj do ulubionych

Po ilu godzinach od cc poszłyście pod prysznic i..

11.08.08, 13:27
...do swoich maluszków?
Obserwuj wątek
      • maja_sara Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 11.08.08, 15:04
        Ja się wykapałam cała pod prysznicem niecałą dobę po cc. Stałam co
        prawda zgięta w pół, bo rana bolała, ale nie wyobrażam sobie, abym
        miała się nie umyć, cała, dokładnie. Zaciągnęlam swojego M do
        szpitalnej łazienki i on mi w tym myciu pomagał. Naprawdę, nie
        obchodziło mnie co sobie pomyślą położne i inne panie, że je z
        facetem do łazienki! Byłam spocona, potargana, krwawiąca-i jedyne
        czego mi było trzeba, to prysznica właśnie.
        --
        Małe rączki potrafią ulepić kwiatek z plasteliny. Narysują słońce
        roześmiane. Zbudują domek z klocków. Przynoszą mi jabłko czerwone.
        W małych rączkach mieści się cała miłość...
    • aicha_fr Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 11.08.08, 16:44
      CC o godz.11, potem leżenie plackiem do 6 rano i wtedy właśnie wstałam żeby wziąć prysznic. Na trzęsących się nogach, ale nawet nie bolało tak strasznie. To raczej psychiczna obawa przed wyprostowaniem się, żeby się szwy nie rozeszły wink. Oczywiście kąpiel pod czujnym okiem pielęgniarki, która stała za półprzymkniętymi drzwiami i musiałam cały czas do niej mówić smile

      A Mała przyjechała ok. godz. 9, po obchodzie, i już od tej chwili byłyśmy stale razem smile.

      Moim zdaniem im wcześniej się wstanie z łóżka i zacznie - powolutku chodzić, tym lepiej. Naturalnie jak tylko odleży się swoje po znieczuleniu. I z mojego doświadczenia wynika, że im się szybciej prostuje tym łatwiej się do formy dochodzi. Widziałam dziewczyny, co po kilku dniach się bały i wciąż chodziły zgięte w pół.
    • wrednamadzia Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 11.08.08, 16:49
      Urodziłam o 8 rano, córeczkę przyniesiono mi o 15 i zabrano dopiero
      wieczorem (jedynie na tę pierwszą noc) a pod prysznic zawlokłam się
      niecałą dobę po porodzie, jak tylko dostałam pozwolenie na wstanie.
      Ale były i takie "czyściochy', które przez 2-3 doby po cc nie wstały
      z łóżka, ani do maluszków, ani do kąpieli. A upał zeszłego lata był
      niemiłosierny...
      • maja_sara Re: wrednamadzia 11.08.08, 18:51
        Ja miałam taką "czyścioszkę" na sali... Rodziła siłami natury i
        przez 3 dni nie wykąpała się, aie nawet nie podmyła się ANI RAZU!!
        Brrrrr
        --
        Małe rączki potrafią ulepić kwiatek z plasteliny. Narysują słońce
        roześmiane. Zbudują domek z klocków. Przynoszą mi jabłko czerwone.
        W małych rączkach mieści się cała miłość...
      • maja_sara Re: a jak się zajmowałyscie dzieckiem...? 13.08.08, 20:10
        Czytam Wasze posty i trochę jestem zdziwiona faktem, że niektóre z
        Was miały dziecko przy sobie zaraz po zabiegu na sali
        pooperacyjnej. Mam pytanie w związku z tym. Jak się zajmowałyście
        wówczas nowrodkiem, skoro przez 8-12 godzin od cc / w róznych
        szpitalach podają różnie, stąd ten rozrzut godzinowy/ NIE WOLNO się
        ruszać, ani nawet podnosić głowy ponad poduszkę? Przynajmniej w
        moim szpitalu taki był "prikaz". Owszem, położne przyniosły nam
        dzieci na salę pooperacyjną, położyły koło nas, ale po około
        godzinie dzieci zabrano na salę noworodków i tam spędziły całą noc
        aż do rana. Jak zająć sie dzieckiem, będąc przykutym do łóżka?
        --
        Na zawsze to się tylko odchodzi,
        porzuca i znika na zawsze.
        A wszystko inne jest na chwilę...
        • 1ewok Re: a jak się zajmowałyscie dzieckiem...? 13.08.08, 20:56
          CC o 8:15, zanim mnie zszyli to było po 9tej, potem Mała leżała do 11tej w
          inkubatorze ale od 11tej do 22ej była cały czas ze mną. U mnie po 6ciu godzinach
          kazali się już obracać na boki więc przystawianie do piersi było łatwiejsze,
          natomiast kwestią pieluch, przebierania i odbijania zajmował się mąż (mógł być
          ze mną do 22ej w dzień cc). Natomiast dziewczyny, które miały już starsze dzieci
          i nikogo do pomocy miały faktycznie ciężko. Albo dzwoniły po położne dziecięce
          (ale to trwało) albo prosiły o pomoc mężów innych dziewczyn. Generalnie po 12tu
          godzinach można było próbować już przynajmniej usiąść o własnych siłach i było
          trochę łatwiej.
    • justyszda Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 13.08.08, 22:16
      Małą dostałam po 3,5 godz (miała zapalenie płuc i leżała i inkubatorze),
      położyli i przystawili do piersi, poleżała chwilę, potem mi ja zabrali i tak
      kilka razy zanim nie wstałam. A pod prysznic po ok. 33 godzinach (cc miałam o 10
      rano, na drugi dzień raniutko wstałam). Ale w międzyczasie położne obmywały.
    • caro_lina78 Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 06.09.08, 22:26
      Mała przyszła na świat 12 min po północy. Dali mi ją przytulić jeszcze na sali
      operacyjnej potem ubłagałam położną i przyniosła małą na salę pooperacyjną gdzie
      z mężem mogliśmy sie małą nacieszyć jeszcze około pół godziny. Rano około 11
      przeszłam na zwykłą sale gdzie od razu przywieźli mi małą i już była ze mną cały
      dzień. Pod prysznić poszłam zaraz jak przeszłam na swoją sale, wykąpałam się z
      pomocą męża.
      --
      17.06.2008. godz.0.12 - od tej pory wszystko się zmieniło a Natalka zdominowała
      moje życie

      mój suwaczek
    • gocha_sz Re: co szpital to inny obyczaj... niestety 12.09.08, 21:18
      Ja miałam cc ok. 10;30, córeczke pokazali mi tylko na minutę, potem
      odwieźli mnie na oddział. Ponownie zobaczyłam ją wieczorem ok. 18,
      ale tylko na chwilę, nie mogłam sie jeszcze ruszać, bo znieczulenie
      mi nie zeszło. Zmusili mnie, żebym wstała pod prysznic następnego
      dnia rano, po czym znowu dali kroplówy i musiałam leżec, a do
      karmienia dostałam ją naa trzeci dzień. Mąż nie miał prawa wstępu na
      oddział. U nas nie wpuszczaja ani po cc ani po sn. Jest tylko pokój
      wizyt. Musiałam liczyć na pomoc pielęgniarek, a raczej szczerze
      mówiąc na siebie. Aha na trzeci dzien dostałam coś do jedzenia, pić
      małymi łyczkami (tlko wodę) mogłam na drugi dzień.
      Aż mi sie wierzć nie chce, że w całej Polsce mąz może być przy cc, a
      szpitalu wojewódzkim w Rybniku nie.
      --
      <nasza kochana Emilka
      <Zosia lub Pawelek
        • sunsine26 Re: co szpital to inny obyczaj... niestety 09.10.08, 21:21
          ja mialam cc w szpitalu wojewodzkim w Poznaniu na Lutyckiej. mialam
          znieczulenie ogolne wiec nic nie pamietam z tego co sie dzialo na sali.
          niestety nie zobaczylam go odrazu czego najbardziej zaluje!!!widoku malego po
          wyjeciu go z brzuszka sad maz robil foty i mi przyniosl ale ja nie kumalam nic bo
          znieczulenie jeszcze dzialalo. cc o 17.00 nastepnego dnia rano pielegniarka
          pomogla mi wstac sie umyc. na w pol zgieta ale sie udalo umyc twarz zeby i
          gore.toaleta odbywala sie na sali pooperacyjnej przy wszsytkich! gdy prosilam o
          malego lekcewazyly mnie mowiac ze nie maja czasu sad zobaczylam go dopiero
          nasteonego dnia popoludniu na oddziale polozniczym gdy mnie przeniesli. ale
          tylko na 2-3 h i potem zabrali. nasteonego dnia mialam go juz na caly dzien a od
          3 doby juz na noc.oczywiscie pomagal mi maz gdy ja nie moglam wstac na
          poczatku.ja go karmilam aon robil reszte. ehhh masakra trauma jak o tym pomysla
          czasem przed snem to nie moge zasnac i nie chche rodzic poraz drugi.
          --
          ...nie ważne co, ważne z kim...
      • naamahia Re: co szpital to inny obyczaj... niestety 19.05.09, 20:56
        Ja rodziłam też w Rybniku CC i mam zupełnie inne odczucia. Dzidzię pokazano mi
        po raz pierwszy pozwolono przytulić i ucałować już na sali. Cesarkę miałam o
        godzinie 8 o godzinie 12 przywieziono mi malutką położna pomogła mi przy
        przystawieniu jej do piersi umęczyłyśmy się bo mam wklęsłe brodawki. Następnie
        dzidzia była ze mną przez godzinę. Potem przyszły wzięły małą na jakieś badania
        i docieplenie. I tu zaczął się problem bo mój śpioch długo spał a obiecały
        przywieź jak się obudzi.

        Co do męża na oddziale owszem nie mógł być ciągle przy mnie w grę wchodził
        tylko pokój odwiedzin. Ale co do samej dzidzi to tu akurat problemów nie było bo
        jeśli bym ją chciała widzieć wystarczyło tylko zadzwonić, a telefon wewnętrzny
        był na sali.
        Na pielęgniarki i położne można było zawsze liczyć jak tylko się poprosiło to
        jedne pomogły przy mnie a drugie przy dzidzi karmienie czy przewijanie.

        --
        Naamahia
    • kartoffeln_salat Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 11.06.09, 14:20
      Ja miałam cc wieczorem, i miałam wstawać na drugi dzien też
      wieczorem, ale zmieniły sie pilegniarki i przyszła taka jedna co mi
      kazała najlepiej teraz-zaraz wstawać (wiec wyszło po 16 godzinach).
      Nie bałam sie rozejścia szwów, ale ze zemdleję.
      Brzuch bolał przy każdym kroku bradziej, dlatego mi było bardzo
      słabo.

      Dziecko przywozili w jeździku i dopiero 36h po jakoś dałam rade sama
      usiąść na łóżku, żeby go chociaż dotknąć. Wszystko mąż robił i
      pielęgniarki, ja byłam do niczego.
      Jak mi kazali iść do domu to byłam załamana, bo nie umiałam dojść do
      połowy korytarza bez siadania na krzesle.

      Ale już czwartego dnia (w domu) sama wykąpałam dziecko.
      Czyli najpierw było u mnie kiepsko, kiepsko, a potem taka nagła i
      szybka poprawa.
      Inne panie podobno na drugi dzien juz same biegały korytarzem z
      dziećmi, ale to wiadomo każdy ma inaczej.
      • matylda07_2007 Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 13.06.09, 14:31
        Każdy ma inaczej. Ja funkconowałam najgorzej spośród nas na sali (w sumie 3 sztuki). Ja miałam wówczas niespełna 24 lata, a jedna z babek 38. Tyle, że to ja niemal zaraz po uruchomieniu "poleciałam" pod prysznic i opiekowała się sama dzieckiem. Młodą wyciągnęli o 20.15, przystulili do twarzy, a na pierwsze ssanie przynieśli Ją jakieś pół godziny później. Całą noc spałyśmy (osobno), a po wstaniu już byłyśmy razem.
        Wspomniana pani była w szpitalu niemal tak długo jak ja (ja tydzień, ona niespełna). Przez ten czas przylizywała mega tłuste kłaki wodą, łaziła, leżała, bo jej córeczka miała naświetlania w pokoju noworodków. Pielęgniarka ją opieprzała, bo się nie myła i rana po cięciu brzydko wyglądała. Taka prawdziwa fleja.
        Ja rozumiem, że można naprawdę fatalnie się czuć po cesarce, różnie na znieczulenie zareagować i zalegać. Ale ta baba na chodzie była i tak o siebie nie dbała.
        --
        butelkowy.blox.pl/html
    • kajos5 Re: Po ilu godzinach od cc poszłyście pod pryszni 28.06.09, 16:11
      cesarkę miałam w poniedziałek o 13.00 - następnego dnia o 6.00 rano pielęgniarka
      poszła ze mną pod prysznic. Miała mi pomagać ale stwierdziła ze sama radze sobie
      bardzo dobrze ( i to był fakt bo czułam się świetnie) i tylko pojemnik z
      cewnikiem mi trzymała.
      --
      [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/22152dda12.png[/img][/url]
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka