i nie wiem co napisać:)
działo się dużo, ale zaskoczeń jako takich niewiele. dobrze że okazało się, że
Tony nie był przez ten czas taki kryształowy. i jak przyjdzie co do czego,
pewnie będzie musiał wybierać między Jackiem a tym Emersonem (?).
jednak żona Sean'a naprawdę jest w samolocie. co mi się oczywiście nie podoba,
jak niemal wszystkie wątki obyczajowe w 24:) oby skończyło się na tym, że ona
wyląduje bezpiecznie i już więcej się nie pojawi, a on będzie miał jazdy za
podszywanie się pod szefa. ale to że ona naprawdę leci tym samolotem nie
wyklucza jego jako wtyczki terrorystów. w końcu zna kod dostępu Larry'ego, po
coś mu potrzebny musiał być.
wygląda na to że agent Gedge jest jedną z mniejszych wtyk w okolicach
prezydentowej. te próby odciągnięcia pierwszego dama od prywatnego śledztwa i
jeszcze ta lornetka. ale czy wyżej jest Ethan? może to po prostu sceptyczny
doradca. może to wszystko prowadzi tylko do Voigta, który chyba w następnym
odcinku powinien w końcu się pojawić.
dojdzie też do konfrontacji Jacka z Renee. jakąś wizję mam, że będzie mógł ją
zastrzelić, ale przy nieuwadze Emersona tego nie zrobi, a wtedy jej coś tam
zaświta. czy jakoś tak;)
no, to teraz pewnie byle do wtorku-środy (oby:)
--
those are the pieces of my story line
...
my music is where i'd like you to touch