Powiem szczerze, że jest jedna rzecz, która mnie drażni - to, że Jack jest aż
takim WSPANIAŁYM patriotą jak w tych scenach z Madam President w Białym Domu.
Dobrze, że wzięli Larry'ego i im pomaga.
Ale wychodzi jeszcze, że mają jest jakaś kolejna wtyka w BD - obok tych dwóch,
martwych już, agentów. Szczerze mówiąc nie mam pomysłu na to kto to jest.
A First Gentelman chyba przeżyje, co?
--
Amused w Afryce... cz. I i część II