Dodaj do ulubionych

A R C H I W U M

  • 29.11.05, 22:09
    Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    arleta.kamilek 02.03.05, 08:29 + odpowiedz


    Z tego co pamietam, Ty również z tego powodu zrezygnowałaś z pierwszego
    terminu operacji. Jak Ci się udalo załatwić taki szybki kolejny termin.
    Prosze, pomóż.
    Pozdrawiam
    Arleta



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    zmrocznik 02.03.05, 09:41 + odpowiedz


    Arletko, serdecznie Ci współczuję, bo wiem ile to nerwów.
    Pierwszy termin ( 26 stycznia) właśnie z tego powodu przepadł.Następny mieliśmy
    na 15 lutego, ale u nas w domu wszyscy wtedy chorowali na grypę i bardzo się
    bałam,że Miłek się zarazi więc zadzwoniłam do IMiDu, powiedziałam co i jak i
    poprosiłam o telefon gdyby w najbliższym czasie ktoś wypadł z grafiku ( a
    ponieważ mamy blisko to w godzinę jesteśmy na miejscu). Tak się zożyło, że pani
    była bardzo miła, porozmawiała z kimś ( słyszałam przez telefon ) i kazali
    przyjechać 9 lutego ( zawsze to tydzień do przodu a w moim przypadku to dużo,
    bo od wczoraj wróciłam do pracy:(((().
    Spróbuj w ten sposób, może się uda.
    Trzymajcie się
    Pasia&Miłek

    P.S. dlaczego nie zlikwidują tego dziadowskiego wirusa?!



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    arleta.kamilek 02.03.05, 10:39 + odpowiedz


    Dziękuję za podpowiedź. Zrobię tak. Zadzwonię w poniedziałek i poproszę o
    telefon. Tylko że w moim przypadku o terminie za 2-3 dni. Może też mi się tak
    uda. Najgorsza jest niepewność i oczekiwanie.
    Mi mówili, ze ten wirus pojawił się w poniedziałek, po 22 wieczorem. A pewnie
    to się ciągnie już od stycznia. Trochę się dziwie, że mimo tego wirusa
    przyjmują dzieciaczki na oddział.
    Buziaczki.
    Arleta



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    ankalenka 02.03.05, 11:15 + odpowiedz


    Arleta, jak jest dużo dzieci to zawsze są jakieś choróbska, a rota jest
    tu "najwdzięczniejszy" - łatwo złapać, szczególnie starszym dzieciom. Dzieci
    przez pierwsze 6 m-cy życia w zasadzie nie mają szans sie tym zarazić, ale
    wyjątki na pewno istnieją. Prawie zawsze w szpitalu dziecięcym jest albo rota,
    albo ospa, albo inne tympodobne paskudztwo i nie należy się tym wg mnie za
    bardzo sugerować. To oczywiście działa na wyobraźnię matek, ale bez przesady.
    Jak w styczniu kładłam moje dzieci do szpitala z zapaleniem płuc to musiałam
    podpisać papier że przyjmuję na siebie odpowiedzialność za zakażenie rota i
    ospą, bo akurat te choroby były na Litewskiej. i co? nic. moje dzieci,
    szczególnie starsze ma kiepską odporność, raz w poszukiwaniu laryngologa
    przedefiladowaliśmy przez korytarz z ospą i nic się nie stało. Jeśli podczas
    pobytu w szpitalu dba się o higienę, myje dziecku rączki (i sobie!!) często,
    odkaża wrzątkiem butelki, przeciera łóżeczko, szafkę itp ściereczkami
    tłuczącymi bakterie (np. domestos) to można zminimalizować zakażenie. Mój
    Przemek mając półtora roku złapał rota od babci, chociaż prosiłam żeby nie
    przychodzili jak czują że coś jest nie tak, bo w domu małe dziecko (Lenka miała
    5 tygodni). Ale babcia (teściowa) "nie pomyślała" że jak ją kręci w brzuchu to
    może mieć jakiś problem. Skończyło się ogromnym odwodnieniem (w przeciągu 15
    godzin) i szpitalem dla obu dzieciaków - Lena poszła na wszelki wypadek z racji
    na wiek.
    Ja bym się na Waszym miejscu nie zgodziła na odłożenie operacji - zobacz że
    inne dzieci zostają i są operowane i nie ma takiej sytuacji że cały oddział
    siedzi na kibelkach tudzież wymiotuje, bo to by się oparło o SANEPID.



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    arleta.kamilek 02.03.05, 12:04 + odpowiedz


    Czyli rozumiem, że twoim zdaniem, źle zrobiłam wracając do domu?
    Długo zastanawiałam się, co zrobić. Właściwie podpowiedziała mi dr adiunkt z
    oddziału. Ze to właśnie najmłodsze dzieci źle znoszą ten wirus i najczęściej
    chorują. Że ryzyko jest spore.
    Wiem, że może ten wirus złapać dokładnie wszedzie, i od każdego. Ale jeśli
    wiem, że ten wirus jest już na oddziale i są 3 przypadki dosyć cieżkie, i
    informują o nim już przy przyjęciu oraz każą podpisać oświadczenie, ze zostałam
    poinformowana to nie jest już typowe choróbstwo. Oczywiście, że w skupisku
    ludzi i w szpitalach mozna zawsze coś złapać. Ale wtedy nie dają do podpisu
    oświadczeń. Tak mi się przynajmniej wydaje.
    A poza tym pomyślałam sobie, ze gdyby złapał jednak to choróbstwo i np.
    bazpośrednio po zabiegu to i rana się źle goi, i przetoki na 100%. A po co
    ryzykować? Tym bardzie, ze moj synek ma "tylko" rozszczep podniebienia
    miekkiego i leciutko twardego, i jak sie nic dodatkowe nie przydarzy to ma
    tylko jeden zabieg, to po bo ryzykowac.
    A na dobra sprawe to juz "po ptakach"-jak to sie mowi, bo wrociłam.
    Pozdrawiam
    Arleta



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    ankalenka 02.03.05, 12:43 + odpowiedz


    oświadczenie do podpisu dają ze względu na odszkodowanie którego mogłabyś
    dochodzić, a wiadomo, że naszej służby zdrowia na to nie stać. Przy rota
    wirusie największym zagrożeniem jest odwodnienie, bo właściwie wcale się tego
    nie leczy tylko nawadnia organizm. Jest już po ptokach, nie martw się, pewnie
    następnym razem się uda. Chciałam tylko napisać że czasem nie taki diabeł
    straszny...
    pozdrawiam,
    Anka.



    • a nam się nie udało
    martinimartini 02.03.05, 18:03 + odpowiedz


    mój starszak wylądował na początku lutego na Litewskiej na hematologii
    (wydawałoby się sterylnym oddziele) z mononukleozą 'potworną'. no i
    było 'fajnie' a potem jeszcze 'fajniej' bo złapał rota. pomimo, że leżał
    plackiem w łóżku i brał kroplówki (i mało kontaktował się z czyms więcej niż
    szpitalne łóżko) a ja próbowałam być super sterylna (raz z rozpędu wymyłam
    płynem denzynfekującym twarz i miałam pięny darmowy peeling).
    ale najstraszniejsze było to, ze zawleklismy to cudo do domu i zarazilismy
    malucha. pomimo, że zanim ja albo mąż dotknelismy małego zmienialiśmy ubranie i
    włazilismy pod prysznic.
    tak, że w sumie byłam hospitalizowana prawie 3 tyg. zmieniłam tylko w
    międzyczasie dziecko i szital.
    i o ile starszak (3,5) zniósł rota bardzo dzielnie o tyle maluch (1,5) był w
    starsznym stanie i długo go doprowadzali to stanu akceptowalnego.

    tak, że na dwoje babka wróżyła z tym rota.

    PS
    (na biegunki polecam szital na Siennej, może trochę siermiężnie, ale
    przynajmniej łóżko dla matki to standard, obiad dla matki (za opłatą) przyniosą
    do pokoju, a pokoje max dwudzieciate i nie mieszają różnych wirusów/bakterii
    itp w tych samych pokojach).



    • Re: a nam się nie udało
    ankalenka 02.03.05, 21:12 + odpowiedz


    na Litewskiej musiałyśmy się minąć, bo moi też leżeli na hematologii...
    Co do Siennej to też tam bylimy z rota. chyba te półtoraroczniaki przechodzą to
    najgorzej..



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    zmrocznik 02.03.05, 21:01 + odpowiedz


    Zacznij od poniedziałku, a potem dzwoń codziennie, a nuż coś się zwolni.
    Powodzenia
    :)))))))))))



    • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
    arleta.kamilek 03.03.05, 08:12 + odpowiedz


    Zrobię tak :)
    dzięki za rady, pomoc.
    Dużo zdrówka dla Ciebie i twojego Skarba.
    Pozdrawiam
    Arleta


    --
  • 29.11.05, 22:11
    rozszczep
    iwonkawa 25.02.05, 23:34 + odpowiedz


    Witam wszystkich rodziców małych "rozszczepowców".
    Mam na imię Iwona. Mój mały rozszczepowiec ma prawie 4 lata. Urodził się z
    jednostronnym całkowitym rozszczepem wargi i podniebienia. W październiku
    urodziłam córeczkę- CAŁKIEM ZDROWĄ!!! Przed zajściem w ciążę trzech
    ginekologów powiedziało mi, że mam 50-75% szans na drugie dziecko z
    rozszczepem. Na szczęście dla mnie - nie sprawdziły się "przepowiednie".
    Kubuś w marcu (29.III.05R) będzie miał trzecią operację. Dwie poprzednie
    miałw Poznaniu ale nie bardzo się udały dr.S... Na 3 jedziemy do W-wy
    (mieszkamy od niedawna w Gorzowie Wlkp. ) Bardzo się boję ale trzeba.
    Pozdrawiam wszystkie mamy mające ten sam problem z maluszkami. Chciałąbym
    nawiązać kontakt z osobami mającymi ten sam problem. Będę czekałą na
    odpowiedz.
    Pa



    • Re: rozszczep
    groma.gosia 25.02.05, 23:39 + odpowiedz


    My jestesmy z Gdanska. Podobno w Warszawie robia najlepiej. jak bylisimy na
    konsultacji i spotkalam sie z innymi matkami to powiedzialy mi, ze mam
    szczescie, ze od samego poczatku trafilam do instytutu. wiec na pewno powioda
    sie operacje mojego i twojego dziecka



    • Re: rozszczep
    sylwka999 28.02.05, 16:46 + odpowiedz


    Witam Wszystkich
    Chcialam sie Ciebie Iwonko zapytac ile kwasu foliowego bralas przy drugiej ciazy
    (10 mg) dziennie? I czy bralas witaminy do tego? Ja mam synka z rozszczepem
    wargi i podniebienia i ilekroc pytam ginekologa o drugie dziecko mowi o ryzyku i
    poza tym nie moze udzielic wiecej informacji.
    Pozdrawiam
    Sylwia



    • Re: rozszczep
    ala_37 28.02.05, 20:07 + odpowiedz


    Ja również mam młodszą córeczkę bez rozszczepu. Gdy byłam w ciąży to właśnie
    ginekolog zapewniał mnie, że nie ma szans na powtórny rozszczep. W rodzinie
    tylko Patryk urodził się z rozszczepem.

    Pozdrawiam



    • Re: rozszczep
    ankalenka 28.02.05, 21:03 + odpowiedz


    szansa zawsze jest, nie ma co się łudzić że nie. Ale są też szanse takie same
    lub większe na inne wady wrodzone. Kiedyś czytałam badania (niestety link do
    tej strony nie działa od jakiegoś czasu, że gdy ma się dziecko z rozszczepem,
    szansa na kolejne z tą wadą jest około 5%. czyli mało. Pisali tam też o kwasie
    foliowym 10 mg w dawce raz dziennie przynajmniej 3 miesiące przed planowaną
    ciążą i potem co najmniej do końca I trymestru. Ja się nie zamierzam tym
    martwić przy trzecim dziecku - będę łykać kwas foliowy, dobrze się odżywiać,
    nie pić, unikać palaczy i nie denerwować się, bo silny stres między 9 a 12
    tygodniem ciąży może spowodować rozszczep. trzeba żyć dalej.



    • Re: rozszczep
    ala_37 28.02.05, 21:50 + odpowiedz


    Ankalenko- masz rację ale tylko w tym, że szansa jest taka sama jak w każdej
    innej ciąży. Każda kobieta nawet najzdrowsza może urodzić dziecko z rozszczepem,
    podobnie jak z każdą inną wadą. Życzę powodzenia przy trzeciej ciąży.



    • Druga ciąża
    agaijo 01.03.05, 14:07 + odpowiedz


    Właśnie wrociliśmy z pierwszej operacji mojego 7 miesięcznego synka w IMIDzie.
    Jestem w 7 tygodniu ciąży.
    Będąc w Instytucie poproszono mnie o wypełnienie ankiety i oddanie krwi do
    badań nad przyczynami powstawania rozszczepów u dzieci. W trakcie wypełniania
    ankity porozmawiałam sobie z lekarzem prowadzącym te badania mówiąc mu o mojej
    drugiej ciąży. Ani ja ani mój mąż nigdy nie paliliśmy, ani nie mamy do
    czynienia z toksynami, prowadzimy raczej zdrowy tryb życia, nigdy w naszych
    rodzinach nie występowały żadne wady psycho-fizyczne więc nasze szanse na
    drugie zdrowe dziecko oscylują około 95%. Jednocześnie pan dr. był tak miły, że
    zapisał mi mocniejszy preparat kwasu foliowego (5 mg/h). Teraz czekamy jeszcze
    na wyniki badania krwi, a przede wszystkim na drugiego dzidziusia, czały czas
    cieesząc się naszym Wojtusiem i dziękując, że jest wśród nas



    • Re: Druga ciąża
    agaijo 01.03.05, 14:08 + odpowiedz


    Ale byk. Powinno być 5mg/dobę



    • Re: Druga ciąża
    sylwka999 03.03.05, 14:10 + odpowiedz


    Agaijo, piszesz ze mialas pobierana krew - czy chodzi o zwykla morfologie? Czy
    moglabys mi podac nazwisko lekarza u ktorego bylas w IMIDzie.
    Pozdrowienia
    Sylwia



    • Re: Druga ciąża
    agaijo 04.03.05, 10:26 + odpowiedz


    Będą szukać mutacji genu (chyba to był gen cgt24). niestety nie pamiętam
    nazwiska lekarza, ale za tydzień będę dzwoniła do zakładu genetyki imid-u to
    postaram się o więcej inf. wiem tylko tyle, że był genetykiem



    • Re: Druga ciąża
    sylwka999 04.03.05, 10:47 + odpowiedz


    Dziekuje za odpowiedzi
    Pozdrawiam
    Sylwia



    • Re: rozszczep
    iwonkawa 03.03.05, 19:44 + odpowiedz


    Droga Sylwiu!
    Zanim zaszłam w ciążę z Kubą (moim kochanym rozszczepkiem) brałam kwas foliowy
    FOLIK jedną tabletką dziennie miesiąc przed ciążą i potem cztery miesiące po
    ciąży. Z Hanią było inaczej. Nie brałam wcześniej bo nie planowałam drugiego
    dziecka. Jak dowiedziałam się że jestem w ciąży (było to już w trzecim
    tygodniu!!!) zaczęłam brać FOLIK (jedną tabletkędziennie) przez cztery
    miesiące. Po czterech miesiącach odstawiłam FOLIK i zaczęłam brać witaminy
    PRENATAL jedną tabletkę dziennie. To wszystko. Bałam się że moje drugie dziecko
    też będzie miało rozszczep. Robiłam USG częściej niż powinnam (oczywiście za
    zgodą lekarza prowadzącego) tylko po to żeby wykluczyć tę wadę. I wszystko
    dobrze się skończyło. Pamiętaj że w ciąży bardzo dużo daje pozytywne myślenie.
    Pozdrawiam



    • Re: rozszczep
    sylwka999 04.03.05, 11:00 + odpowiedz


    Dziekuje Wam za odpowiedzi
    ( zle sie wkleilo)



    • Re: rozszczep
    ilona3211 04.03.05, 12:35 + odpowiedz


    witaj ja tez urodziłam drugie dziecko całe i zdrowe przez pierwsze trzy
    miesiace brałam Materne nie dotykałam surowego miesa- bo słyszałam ze mozna sie
    zarazic toksoplazmoza nawet nie próbowałam farszu na klopsy wolałam chuchac na
    zimne jak sie urodziła druga córka ogladałam jej buzie z każdej strony
    zaglądałam do podniebienia az lekarze sie dziwili co ja wyprawiam
    --
  • 29.11.05, 22:11
    OTWOCK
    iwonkawa 04.03.05, 10:12 + odpowiedz


    Drogie mamy!
    Piszę do Was bo mam kłopot. Możecie mi więcej napisać o ośrodku w Otwocku?
    Mój Kuba kończy w maju 4 lata. W marcu mamy trzecią operację i dr.Piwowar
    mówił nam, że chyba nas to czeka. A ja nie mogę sobie tego wyobrazić. Jestem
    przerażona!!! Na jak długo oddaje się tam dzieci? Czy naprawdę muszą być tam
    bez rodziców? Nie ma innej możliwości? W jednej z wypowiedzi przeczytałam że
    dzieci muszą tam jeździć co rok. Proszę o rady. Będę wdzięczna.
    Pozdrawiam



    • Re: OTWOCK
    ilona3211 04.03.05, 12:29 + odpowiedz


    witaj ja juz wiele pisałam o Otwocku chyba to był temat Otwock pomocy czy
    podobnie tam wiele przeczytasz a jak masz jeszcze jakies pytania to słuze
    pomoca wiekszosc tutaj mam ma małe dzieci wiec chyba nie wiele moga powiedziec
    na ten temat tak mi sie wydaje oczywiscie nie urażając nikogo



    • Re: OTWOCK
    iwonkawa 04.03.05, 21:06 + odpowiedz


    Ilonko,
    Czy mogłabyś mi napisać jak małe dzieci tam jeżdzą? Czy można być z dzieckiem?
    Kubuś w maju skończy 4 latka, ja mieszkam w Gorzowie i nie wyobrażam sobie że
    mogę go zostawić tak daleko samego!!! On słabo mówi i zaczyna mieć problem z
    komunikowaniem się z dziećmi w przedszkolu. Z góry dziękuję za każdą radę,
    Pozadrawiam



    • Re: OTWOCK
    ilona3211 05.03.05, 10:38 + odpowiedz


    witaj do Otwocka jezdza dzieci juz trzy letnie niestety nie mozna tam byc z
    dzieckiem turnusy sa tam 4,6 tyg. ja tez bałam sie zostawic swoje dziecko
    pierwszy raz ale wiedziałam ze to dla jego dobra oczywiscie nie obyło sie bez
    płaczu ale mówi sie trudno ale siostry odrazu zajmuja sie nowym dzieckiem i
    robia wszystko aby nie płakało moja córke tez było trudno zrozumiec ale po tych
    6 tyg. naprawde wiele sie zmieniło w jej wymowie przewaznie dzieci jezdza tam
    dwa razy do roku starsze chodza tam do szkoły a wiec głowa do góry bedzie
    dobrze robisz to przeciez do Twojego dziecka pomysl o nim za pare lat jak
    wszystko bedzie dobrze i podziekuje TOBIE ZA WSZYSTKO CO BYŁAS WSTANIE DO NIEGO
    ZROBIC



    • Re: OTWOCK
    iwonkawa 05.03.05, 17:26 + odpowiedz


    Dziękuję Ci Ilonko za te wiadomości. Nie mogę powiedzieć że mnie uspokoiłaś ale
    przynajmniej już "coś" wiem. Pozdrawiam



    --
  • 29.11.05, 22:12
    Na bliznę
    aga9955 04.03.05, 15:16 + odpowiedz


    Witam!Czy Contratubex jest najlepszym kremem na blizny dostępnym w Polsce?My
    mamy jeszcze Veraderm.Może ktoś także go używa?



    • Re: Na bliznę
    kysia73 05.03.05, 17:43 + odpowiedz


    Witam serdecznie! My mamy Contratubex ale jesteśmy miesiąc po zabiegu więc
    efektów kolosalnych nie ma ale widać, że ładnie się zabliźnia. W Zabrzu na
    kontroli pani doktor kazała nam stosować tę maść tylko na noc bo już wychodzi
    słoneczko a promienie są niewskazane.W dzień masaż i natłuszczanie
    kremem.Pozdrawiam



    • Re: Na bliznę
    aga9955 05.03.05, 17:55 + odpowiedz


    Cześć! dziękuję bardzo za informacje, moja Kinga jest dwa miesiące po operacji.
    Blizna nawet bardzo dobrze się goi.


    --
  • 29.11.05, 22:13
    Gdzie jechac...?
    agaemi 03.03.05, 20:34 + odpowiedz


    Witam Wszystkich!Jestem mamą dwu-miesiecznej Emilki.Moja córka urodziła sie z
    obustronnym rozszczepem wargi i wyrostka zębowego.Jak na razie mielismy
    tylko konsultacje w Zabrzu,gdzie zaproponowano nam Polanice lub IMID.Nie
    wiemy na co sie zdecydowac i czy juz trzeba zaczac coś załatwiac.Jezeli
    chodzi o konsultacje to lepiej prywatnie czy w klinice?Czy na pierwszej
    konsultacji od razu wyznaczaja termin operacji?



    • Re: Gdzie jechac...?
    agunek1 04.03.05, 08:10 + odpowiedz


    Witaj. A skąd jesteście? My również jeździmy do Zabrza, ale tam nie proponowano
    nam IMiDu, tylko Polanicę oraz Katowice. Moja Oliwka miała zabieg w IMiDzie we
    wrześniu i tylko polecam tamten ośrodek. Jak najszybciej jedź do Warszawy na
    konsultacje ponieważ jest bardzo długi okres oczekiwania na operację.
    Jak chcesz mogę Ci przesłać zdjęcie mojej Oliwki.

    Pozdrawiam. Aga



    • Re: Gdzie jechac...?
    agaemi 04.03.05, 14:08 + odpowiedz


    Dziekuje za odpowiedz.Jestesmy z Częstochowy.Chętnie obejrzymy zdjecia
    Oliwki.To nasz adres e-mail:szczypior33@vp.pl .Kto operował Oliwke i w jakim
    była wieku?I jaki to był rozszczep?A Wy skąd jestescie i do kogo jezdzicie w
    Zabrzu?

    Pozdrawiam.Tez Aga:)



    • Re: Gdzie jechac...?
    erykp 04.03.05, 10:07 + odpowiedz


    Witam,

    Wygląda na to, że Emilka ma rozszczep podobny do rozszczepu naszego Mateusza.
    Poczytaj spokojnie to forum – również stare wątki – i podejmij decyzję. Chyba
    nigdzie nie znajdziesz tylu informacji.

    Jeżeli zdecydujesz się na Polanicę, wystarczy jeżeli na pierwszą wizytę
    zabierzesz zdjęcia dziecka (Emilka nie musi jechać) i skierowanie na
    konsultacje od lekarza rodzinnego. Operacje będą prawdopodobnie dwie – pierwsza
    niemal dokładnie w wieku 6 miesięcy, druga 9 miesięcy. Potem – ok. 4 roku
    życia – ewentualna korekta. Dzieci z rozszczepami operowane są terminowo – nie
    czekają w żadnych kolejkach. Precyzyjnie o terminie szpital zawiadamia listem.

    Prywatnie możesz się umówić u prof. Kobusa, dr-a Wójcickiego lub dr-a
    Łątkowskiego – prawdopodobnie więcej się dowiesz niż w szpitalu (w szpitalu
    jest zwykle olbrzymia kolejka i czas konsultacji skraca się do minimum), ale w
    sposobie leczenia dziecka nic to nie zmieni.

    Co do wyrostka zębodołowego – chirurg wspólnie z ortodontą zdecydują w
    przyszłości czy przeszczep jest konieczny i w jakim wieku.

    Nasz Mateusz był operowany w Polanicy – będzie potrzebna niewielka korekta, ale
    i tak jesteśmy zadowoleni z rezultatu.

    I jeszcze jedno – słyszałem dużo dobrego o ortodontach w Zabrzu.

    Pozdrawiam



    • Re: Gdzie jechac...?
    agaemi 04.03.05, 14:18 + odpowiedz


    Dziekuje za odpowiedz.Mozemy przesłac zdjecie Emilki zebyscie zobaczyli czy to
    jest taka sama wada i bylibysmy bardzo wdzieczni gdybyscie mogli przesłac nam
    zdjecia Mateusza przed i po operacji.To nasz adres e-mail:szczypior33@vp.pl .
    Kto operował i kiedy?Kogo polecacie?



    • Re: Gdzie jechac...?
    erykp 04.03.05, 16:28 + odpowiedz


    Mój adres: erykp@gazeta.pl
    Operował dr Łątkowski - 2 lata temu.
    Wszyscy trzej, których wymieniłem, są godni polecenia.
    Pozdrawiam
    erykp



    • Re: Gdzie jechac...?
    groma.gosia 04.03.05, 21:29 + odpowiedz


    Mopj synek, Adrian, rowniez urodzil sie z obustronnym rozszczepem wargi i
    wyrostkow zebodolowych. jestesmy z gdanska, wiec poszlismy najpierw na
    konsultacje do Akademii w Gd. (szkoda nawet o tym pisac). Jak Adrian mial 2
    miesiace to pojechalismy do Warszawy. tam spotkalismy sie z dr Piwowarem i od
    razu ustalil termin operacji, tj. 29 marca. jest to tylko przyblizona data. ale
    dr P wytlumaczyl mi, ze najpierw zszyje wargi (dwie strony na raz), po 1,5 roku
    poprawia nosek, z wyrostki to dopiero w wieku 4 lub 9 lat (w zaleznosci od tego
    jak beda roslu zeby).
    Tak wiec widzisz moj Adrian ma podobna sytuacje jak twoja Emilka. wazne jest
    abys przed operacja masowala i naciagala dwie boczne wargi aby sie zlaczyly. na
    poczatku bylo trudno ale teraz z latwoscia moge je zlonczyc. jak chcesz to ci
    przesle zdjecie Adriana, to bedziesz mogla porownac. my nastawilismy sie na W-
    we. Czy mozesz karmic piersia? Moj Adrianma prawie 5 miesiecy, ale ja ciagle
    karmie.



    • Re: Gdzie jechac...?
    edki16 04.03.05, 22:58 + odpowiedz


    Mieszkając w Częstochowie nawet bym się nie zastanawiała tylko wybrała IMiDz.
    Jeśli możesz sobie na to pozwolić to pojechałabym na wizytę prywtną ( ze
    względu na komfort: umówiona godzina, spokój i czas na spokojną rozmowę. I
    ważne abyś nie zwlekała z decyzją. Pozdrawiam Edyta
    --
    Moje szczęście:
    Szymek



    • Re: Gdzie jechac...?
    agaemi 05.03.05, 21:58 + odpowiedz


    Dziękuje za odpowiedz.Bardzo mi sie podoba Twoje maleństwo.W ogóle nie widac u
    niego blizny.Czy mogłabys napisac jaka wade miał Szymek i przez kogo był
    operowany?

    Pozdrawiam.Aga



    • Re: Gdzie jechac...?
    agaemi 05.03.05, 21:55 + odpowiedz


    Dziekuje za odpowiedz.My jesteśmy z Częstochowy.Bardzo chętnie zobacze zdjecie
    Twojego maleństwa.To nasz adres e-mail:szczypior33@vp.pl .Ja niestety nie
    karmie piersią bo mała nie chciała ciągnąc.Robie jeszcze podchody ale pokarm
    juz zanika:( Jeśli chcesz to ja równiez moge wysłac zdjęcia Emilki.

    Pozdrawiam.Aga



    • Re: Karmienie
    mimarzena 05.03.05, 22:47 + odpowiedz


    Nie daj zaniknąć pokarmowi. Dziecko potrzebuje Twojego mleczka. Odciągaj i karm
    butelką, jeśli nie chce ssać piersi. To najlepsze, co możesz zrobić dla dziecka.
    Pozdrawiam.



    • Re: Gdzie jechac...?
    groma.gosia 06.03.05, 20:32 + odpowiedz


    Probuje wyslac email do ciebie, ale mi wraca. jak mi nie wyjdzie dzisiaj to
    sprobuje jutro.



    --
  • 29.11.05, 22:15
    ortodonta w Poznaniu?
    bancha 07.01.05, 09:41 + odpowiedz


    Witam szukam na miarów na ortodonte z Poznania zajmującego sie dziecmi z
    rozszczepem.
    z góry dziekuje



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    agaijo 07.01.05, 12:24 + odpowiedz


    My byliśmy w Instytusie Stomatologii (Zakład Ortodoncji) AM róg Bukowskiej i
    Przybyszewskiego. Nieznając lekarza poprosiłam o kogoś kto zajmuje się dziećmi
    z rozszczepem. Zostaliśmy umówieni do pani dr Zaremby (nie jestem w 100%
    nazwiska). Zajmuje się dziećmi z rozszczepem od 15 lat.
    Cierpliwa,miła, odpowiada na zadane pytania, tworzy dokładną dokumentację
    postępów leczenia swoich pacjentów, którą pokarze.Jej konsultantem
    chirurgicznym jest dr. Stępniewski.

    Niestety na NFZ jest spora kolejka. Jeśli zdecycujesz się na Instytut możesz
    umówić się wcześniej odpłatnie (nie znam stawek).
    Nr tel. 854 70 01 do 05 prosić Zakład Ortodoncji
    (To są wszystko moje odczucia po jednej wizycie)

    Pozdrawiam



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    ilona3211 07.01.05, 16:04 + odpowiedz


    witaj ja jeżdżę zmoją córką na rokietnicką to jest koło polnej ale teraz
    inatytut chyba przeniesli na drugą strone ulicy jestem bardzo zadowolona z
    opieki tam nad moim dzieckiem jestes umówiona na godz. i wchodzisz podam ci
    numer ale nie wiem czy jak sie przeniesli jest jeszcze aktualny ja tez bede pod
    ten dzwonic w lutym pozdrawiam



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    ilona3211 04.03.05, 09:56 + odpowiedz


    witaj my jezdzimy do ortodonty na Rokietnicką ale teraz jest przeniesiony na
    inna ulice i nie mam tel. to jest gdzies koło ul. polnej taki nowy bydynek
    wybudowany na takim polu moze orietujesz sie jaka to ulica to jest jeden
    przystanek przed przybyszewskiego jak jedziemy tramwajem z dworca nie moge sie
    skontaktowac z nimi byłabym wdzieczna za pomoc



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    agrap 03.03.05, 22:19 + odpowiedz


    witaj,
    nasza corka ma juz 11 lat, mamy wiec juz spore doswiadczenie. Jezeli moge Ci
    poradzic,(a sprawdzilismy juz wielu ortodontow w Poznaniu) to proponuje
    przychodnie Nortdent i Pania dr.Kocent. To naprawde wspanialy ortodonta a co
    najwazniejsze ma wspanialy kontakt z dziecmi i doswiadczenie w leczeniu dzieci
    z roszczepami. Niestety jest to przychodnia prywatna i nalezy liczyc sie z
    kosztami, ale naprawde warto. Nasza coreczka w przyszlym tygodniu bedzie miala
    zakladany staly aparat.



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    iwonkawa 04.03.05, 21:24 + odpowiedz


    Możesz mi podać namiary (adres, telefon i stawki)?



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    agrap 07.03.05, 09:32 + odpowiedz


    witaj, dr. Kocent przyjmuje w przychodni NORTDENT, ul.Norwida 10 tel. 848 36
    57, to naprawde wspanialy ortodonta. Pierwsza wizyta kosztuje 100,00 nastepne
    chyba 80,00 aparat staly, taki jak bedzie miala zakladany nasz corka ok 1000.
    Nie sa to male pieniadze... ale coz. Powiem Ci ze bylismy juz u kilku
    ortodontow, ale po raz pierwszy uzyskalam odpowiedzi na wszystkie moje pytania
    dot. leczenia ortodontycznego. Duzo by opowiadac...okazalo sie ze dzieci z
    rozszczepami nie leczy sie szablonowo, jak to probuja niektorzy lekarze...
    kazdy przypadek jest inny i wymaga innego podejacia, nie zawsze meczenie
    aparatem ruchomym ma jaki kolewiek sens..w naszym przypadku okazalo sie ze nie
    mialo najmnieszego sensu. Teraz juz jestesmy madrzejsi, tylko zaluje ze
    doopiero po takim czasie. pozdrawiam.



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    iwonkawa 04.03.05, 21:30 + odpowiedz


    Ja do tej pory chodziłam na Rokietnicką (teraz przeniesiono insytut) do dr
    Kurzawskiego. Jego nowy numer to 854-72-70. Pozdrawiam



    • Re: ortodonta w Poznaniu?
    ilona3211 07.03.05, 10:33 + odpowiedz


    witaj czy to jest telefon do rejestracji bo my chodzimy do doktor Doregowskiej
    czy jak zadzwonie pod ten numer to mnie zajerestruja?




    --
  • 29.11.05, 22:14
    A jak jest ze szczepieniami?
    hubcio14 04.03.05, 20:52 + odpowiedz


    Możecie mi napisać jak jest ze szczepieniami na żółtaczke. Czy trzeba
    szczepić przed zabiegiem? Czy wystarczą stare.
    Pozdrawiam Dorota.



    • Re: A jak jest ze szczepieniami?
    iwonkawa 04.03.05, 21:15 + odpowiedz


    Droga Hubcio,
    My jesteśmy po dwóch operacjach i - niestety - nie jesteśmy szczepieni
    przeciwko żółtaczce. Z tego co wiem, trzeba na tę "przyjemność" zarezerwować
    sobie minimum pół roku (trzy szczepienia) Jeżeli masz tyle czasu do operacji to
    porozmawiaj z lekarzem rodzinnym i zaszczep swoje maleństwo. Pozdrawiam



    • Re: A jak jest ze szczepieniami?
    ankalenka 05.03.05, 17:23 + odpowiedz


    Iwonkawa, przecież wszystkie dzieci, już od paru lat są szczepione przeciw
    żółtaczce. Pierwsze szczepienie jest zaraz po urodzeniu, następne dawki są w
    rutynowym obowiązkowym kalendarzu szczepień! sprawdź w książeczce zdrowia,
    nazywa się to WZW B.

    Hubcio, nie pamiętam ile dokładnie ważne są te szczepienia, coś mi się kojarzy
    że 5 lat, a może nawet dłużej, i potem tylko dawka przypominająca. Na wszelki
    wypadek zadzwoń do Instytutu i zapytaj.

    pozdrawiam,
    Anka.



    • Re: A jak jest ze szczepieniami?
    mimarzena 05.03.05, 22:35 + odpowiedz


    Hubcio jest mały i na pewno ważne są dotychczasowe szczepienia. W razie
    wątpliwości robi się w Sanepidzie (odpłatnie) badanie przeciwciał. Mój 10-latek
    szczepiony wg kalendarza szczepień w dzieciństwie takowe posiada, więc i u Was
    też z pewnością jest ok.



    • Re: A jak jest ze szczepieniami?
    kaskazuza 07.03.05, 10:22 + odpowiedz


    Badania wskazuja, ze przejscie calego cyklu szczepien wystarcza i obecnie juz
    sie nie doszczepia. Nawet jesli poziom przeciwcial spadnie to jesli w "okolicy"
    znajdzie sie jakis podstepny wirus zoltaczki to i tak organizm zareaguje
    prawidlowo i poziom przeciwcial wzrosnie i zoltaczka nie grozi.
    W zeszlym roku chcialam doszczepiac, lub zrobic przeciwciala, bo 5 lat dawno
    minelo, w ciazy jeszcze przeciwcial mialam powyzej dolnej granicu, no ale od
    tamtego czasu troche czasu uplynelo i wtedy kilku lekarzy odeslalo mnie "do
    diabla" :)
    --
    Kasia



    --
  • 29.11.05, 22:16
    operacja w Poznaniu
    buchora 18.02.05, 19:53 + odpowiedz


    Chcialam prosic o opinie na temat szpitala na ul.Szpitalnej.Synka bedzie
    operowal dr.Becela.



    • Re: operacja w Poznaniu
    ankalenka 18.02.05, 21:15 + odpowiedz


    Droga Buchoro, jakkolwiek masz na imię. Trafiłaś na to forum jeszcze przed
    operacją synka. To bardo dobrze. Nie wiem czy już udało Ci się przeczytać
    wszystkie zamieszczone tu posty. Wiem, jest ich bardzo dużo, ale naprawdę
    warto.
    Dziwi mnie Twoje podejście - nie wiem czy wynika z niewiedzy, czy stoi za tym
    coś innego - WSZYSTKIE dziewczyny, które odpisały na Twoje maile polecają Ci
    IMiD w Warszawie ZAMIAST szpitala o którym piszesz, a Ty nawet nie zapytałaś
    dlaczego?!! Upierasz się przy operacji przez lekarza o którym nikt nie słyszał
    w ośrodku który jest gdzieś przy końcu kolejki szpitali najczęściej operujących
    rozszczepy.... to zastanawiające... Z czego wynika takie lekkie podejście do
    sprawy, które dla Twojego synka może skończyć się latami poprawek, kompleksów i
    wadą wymowy? Czy ktoś Ci powiedział że "to się zszyje i nie będzie śladu"?
    Zrozum mnie dobrze - nie jest moim celem atakowanie Cię, jedynie zwrócenie
    Twojej uwagi na to że tę operację łatwo zepsuć i że są dużo lepsze ośrodki w
    Polsce niż szpital o któym piszesz. Dziewczyny jadą z dziećmi po 600 km do
    Warszawy lub Polanicy żeby zoperować dziecko najlepiej jak to możliwe. W
    IMiDzie operują ponad 600 rozszczepów rocznie a jest tam chyba 4 chirurgów
    czyli w ciągu roku każdy z nich operuje 150 dzieci czyli średnio prawie 3
    rozszczepy tygodniowo - jakie doświadczenie ma lekarz o którym piszesz? ile
    takich operacji rocznie przeprowadza?
    Masz tu możliwość kontaktu bezpośrednio z matkami dzieci, które przed Tobą były
    w takiej sytuacji, i zapewniam Cię, że nasze zdanie jest bardziej obiektywne
    niż zdanie pani neonatolog o której piszesz... Pewnie jest dobrym lekarzem, ale
    nie może specjalizować się we wszystkim, jak też znać najlepsze sposoby
    operacji akurat rozszczepów.. Poświęć proszę trochę czasu i wykaż więcej chęci
    w dowiedzeniu się DLACZEGO polecamy Ci coś innego. Wiem jak trudno jest
    odzwyczaić się od ustalonego terminu operacji i zmienić decyzję, ale jest parę
    osób które tak zrobiło. Jest tu nawet jedna dziewczyna która zmieniła zdanie
    parę dni przed operacją dziecka i przywiozła je do Warszawy, do IMiD-u...
    Czy czytałaś odpowiedzi pani prof. Dudkiewicz na stronie www.rozszczepy.z.pl w
    dziale "pacjent pyta - lekarz odpowiada"? Czy wogóle porównywałaś sposoby
    operacji praktykowane przy tej wadzie, czy konsultowałaś się z różnymi
    chirurgami, reprezentującymi odmienne szkoły leczenia? Czy widziałaś zdjęcia
    dzieci operowanych przez tego lekarza? Czy szpital który wybrałaś prowadzi
    kompleksową opiekę nad dziećmi z rozszczepem, tzn. czy zapewnia stałą
    współpracę z logopedą, foniatrą, ortodontą i chirurgiem szczękowym?
    Przez ostatnie dwa lata mojego życia rozmawiałam i spotkałam przynajmniej 40
    matek z dziećmi z tą wadą i żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Ty,
    brakiem jakichkolwiek pytań czy choćby cienia wątpliwości pomimo sugestii
    zmiany ośrodka. Dlaczego jesteś tak zamknięta na rady osób które nie mają
    powodu żeby Ci źle radzić?
    Podziel się proszę z nami argumentami które przekonały Cię do operacji dziecka
    w tym ośrodku. Może i my czegoś się dowiemy.
    pozdrawiam,
    Anka




    • Re: operacja w Poznaniu
    mamaadika 19.02.05, 10:26 + odpowiedz


    - podpisuje się pod tym co napisała Ania (to bardzo mądra mama ,i umie dobrze
    doradzić!)
    Piszesz że Twój synek ma dopiero pięć miesięcy ,więc masz jeszcze trochę
    czasu na zmianę decyzji ,i wcale nie jest za póżno jeśli wykazała byś
    zainteresowanie zmianą szpitala ,to gwarantuje Ci że większość z nas
    forumowiczów pomogła by Tobie i Twojemu synkowi .
    Przemyśl to raz jeszcze.

    Ps zdjęcia wyślę w pn. ponieważ jestem poza domem i korzystam z nie swojego
    komputera .



    • Re: operacja w Poznaniu
    agunek1 19.02.05, 14:01 + odpowiedz


    Ania naprawdę dobrze radzi (jak zawsze). Jak chcesz również mogę Ci przysłać
    zdjęcia mojej pociechy, która jest już prawie 5 m-c po operacji w IMiDzie.
    Pozdrawiam. Aga



    • Re: operacja w Poznaniu
    baby1221 22.02.05, 19:46 + odpowiedz


    Tak zgadzam sie z tym co pisze Ania.Ja jestem z Wielkopolski i tez mój synek
    miał miec robiona operacje rozszczepu podniebienia w Poznaniu,ale na szczescie
    synek zachorował i miał złe wyniki badan i anestezjolog nie zgodziła sie na
    operacje w Poznaniu.Po powrocie do domu cos mnie tkneło i zaraz skontaktowałam
    sie z IMiDZ i dali mis dosc szybki termin z wzgledu na wade serca
    synka.Operował go dr Surowiec i mam swietne o nim zdanie,bardzo dobry lekarz z
    doswiadczeniem,jestem mu bardzo wdzieczna.
    Ania



    • Do Agunek1
    natad 20.02.05, 11:33 + odpowiedz





    • do agunek1
    natad 20.02.05, 11:40 + odpowiedz


    kurcze coś mi nie poszło:((((
    W każdym razie Aga czy mogłabyś mi przesłać zdjęcia Oliwki, chciałabym porównać
    efekt, moja Olga miała operację miesiąc później i ja nie jestem tak zachwycona
    wyglądem blizny jak Ty.Pisałaś we wcześniejszych postach, że u Twojej
    córki "prawie" nie ma śladu, no niestety ja tego nie moge powiedzieć o mojej:)))
    Ale pewnie wynika to z tego, że każda skóra jest inna, a Oliwia pewnie miała
    mniejszy rozszczep, bo "tylko" wargi, więc i to sie przekłada na wygląd.

    Z góry dziękuję - natad@wp.pl

    Natalia



    • Do Natad
    agunek1 20.02.05, 16:15 + odpowiedz


    Witaj. Zdjęcia Oliwki prześlę Ci troszeczkę poźniej, ponieważ mam kłopoty z
    pocztą. Masz rację, że każda skóra jest inna, ale pomimo dobrego gojenia ran
    niektórzy nie potrafią dobrze zszywać. My byliśmy u bardzo wielu chirurgów
    plastyków i najbardziej przekonał nas wygląd małego chłopca u prof. Dudkiewicz
    w gabinecie na Koziej, od razu wiedziałam że Oliwka będzie tam operowana.
    Oprócz znakomitej ręki dr Piwowara, na wygląd blizny ma wpływ codzienny masaż
    oraz smarowanie contractubexem.

    Pozdrawiam. Aga



    • Re: Do Natad
    agunek1 20.02.05, 16:31 + odpowiedz


    Zdjęcia wysłane



    • Re: operacja w Poznaniu
    agaijo 21.02.05, 09:35 + odpowiedz


    Cześć,
    nie wiem, gdzie rodziłaś swojego maluszka, ale jeśli na Polnej ( ta jak ja )to
    wszyskiem rodzicom sugerują dr. Stepniewskiego z Krysiewicza. O operacjach na
    Szpitalnej wiem tylko tyle, że były i chyba jeden z rodziców nie polecał. Jeśli
    z jakiś powodów nie możesz skonsultować się z IMID lub Polanicą sprawdź
    Instytut na ul. Krysiewicza.

    Pozdrawiam



    • Re: operacja w Poznaniu
    maks15 21.02.05, 18:07 + odpowiedz


    Moim zdaniewm również dr Stępniewski (mimo pewnych
    zastrzeń "okołooperacyjnych") jest godny polecenia - co ma duże znaczenie, ma
    doświadczenie wyniesione z Polanicy. Co do dr Beceli, trudno mi coś
    powiedziewc, nic a nic nie słyszałem o efektach jego pracy. Naprawdę, warto się
    zastanowic, póki jest jeszcze czas. To nie jest bez znaczenia kto zrobi
    operację Twojewmu dziecku, a nie musisz iśc do Beceli tylko dlatego, że Cię tam
    ktoś skierował.
    Pozdrawiam, życzę spokoju i pomyślnych rezultatów.



    • Re: operacja w Poznaniu
    iwonkawa 04.03.05, 09:57 + odpowiedz


    Droga Agaijo!
    Ja też rodziłam na Polnej (to był koszmar!!!-nie sam poród tylko to co działo
    się później). Mój synek miał dwie operacje w P-niu na Krysiewicza, robione
    przez dr Stępniewskiego i - chyba miał zły dzień. Kuba ma 29 marca poprawkę
    tego co zepsuł Poznań w W-wie w IMiDZ. Żałuję że nie dowiedziałam się wcześniej
    o możliwości operacji w W-wie.
    Pozdrawiam



    • Re: operacja w Poznaniu
    maks15 07.03.05, 17:44 + odpowiedz


    Przykro mi, że operacja się nie udała. To dla ,mnie nowość, bo do tewj pory
    słyszałem jedynie pozytywne głosy o
  • 29.11.05, 22:18
    Do Anki
    buchora 08.03.05, 19:18 + odpowiedz


    Czesc Aniu.Sory,ze tak dlugo sie nie odzywalam,ale u nas w domu wszyscy
    chorzy i nie mialam z kim zostawic Patryka.wczoraj wyslalam moja prosbe do z-
    du pracy(wiesz o co chodzi)i czekam na odpowiedz.Sekretarka p.prof.przyslala
    mi zaswiadczenie i je dolaczylam.Takze teraz czekam z niecierpliwoscia.Bardzo
    bym chciala aby sie zgodzili,jednak troszke sie obawiam,bo jezeli to dojdzie
    do skutku to mialabym znow problem.Chodzi o to,ze w klinice trzymaja tak 2-3
    doby i nie mialabym sie gdzie podziac z Patrykiem do czasu zdjecia szwow.A
    sekret.mowila ze najlepiej jakbym byla do tego czasu na miejscu.Takze kolejny
    problem.Chcialam napisac na priva ale byly klopoty z serwerem.Moze mi cos
    doradzisz?Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzieki za pomoc.Aga



    • Re: Do Anki
    edki16 08.03.05, 21:23 + odpowiedz


    Czy coś sie zmieniło w IMiD ? Jak leżałam z Szymkem to maluchy leżały na
    oddziale do zdjęcia szwów.Pozdrawiam Edyta
    --
    Moje szczęście:
    Szymek



    • Re: Do Anki
    ankalenka 08.03.05, 21:57 + odpowiedz


    Edyta,
    nic się nie zmieniło, Agnieszka rozważa możliwość pierwszej operacji prywatnie
    a dopiero kolejnej w IMiDzie, żeby przyspieszyć termin.

    Agnieszko, nie wiem co Ci poradzić, mam dwa pokoje na 4 osoby więc trudno mi
    Was przenocować. Myślę, że najtaniej byłoby Wam przyjechać powtórnie po
    tygodniu na zdjęcie szfów. Jak dostaniesz to dofinansowanie to porozmawiaj z
    panią profesor, może Ona coś wymyśli..

    pozdrawiam,
    Anka.



    • Re: Do Anki
    buchora 09.03.05, 14:18 + odpowiedz


    Aniu,dzis dzwonilam do firmy sie czegos dowiedziec,ale mnie zbywaja,wiec watpie
    czy mi pomoga.Ja pisalam zeby spytac czy moze sa jakies tanie hotele dla matek
    z dziecmi przy szpitalu.Doskonale rozumiem,i nie chcialam zebys to tak
    odebrala,zeby sie u Ciebie zatrzymac.Ale dzieki.Tak bardzo chcialabym
    przyspieszyc ten termin ale co do dofinansowania przez firme to stracilam
    nadzieje.Juz nawet myslalam,zeby zwrocic sie o pomoc do gazety "FAKT" moze
    zorganizowaliby jakas zbiorke pieniedzy i pomogliby.Ale potem stwierdzilam ze
    to raczej tez nie wyjdzie bo mi powiedza ze moge zrobic to za darmo w
    szpitalu.Tylko ja tak bardzo bym chciala zeby to przyspieszyc.Ta druga operacja
    dopiero we wrzesniu.Patryk juz bedzie mial roczek.Chcielibysmy zeby juz byl po
    tych najwazniejszych operacjach.Ty to rozumiesz ale niestety moi pracodawcy
    pewnie nie.Odezwe sie jak czegos sie dowiem.Pozdrawiam



    --
  • 29.11.05, 22:20
    Jak przyspieszyć termin??
    arleta.kamilek 07.03.05, 10:32 + odpowiedz


    Witam!
    Wiem, ze nie możecie my za wiele w tej kwestii pomóc. Ale chociaż może coś
    ktos mi doradzi.
    Przypomnę, że mój synek miał mieć operację rozszczepu podniebienia we wtorek
    (tj. 2 marca), ale z powodu rota virusa na oddziale zrezydnowaliśmy z pobytu.
    Teraz ma termin na 21 kwietnia. Późno!!!
    I zadzwoniłam dzosiaj do IMID-u i pani pielęgniarka czu sekretarka w poradni
    powiedziała, że nie ma miejsc. mam dzwonić za tydzień.
    Jak mogę przyspieszyc termin? Jak myślicie czy tel. do pani prof. może by
    pomógł? Poradźcie.
    Arleta



    • Re: Jak przyspieszyć termin??
    ankalenka 07.03.05, 11:44 + odpowiedz


    nie sądzę, lepiej dzwonić nawet nie co tydzień, ale powiedzmy dwa razy w
    tygodniu. Rozmawiałam z panią prof w zeszły wtorek, z tymi terminami to nie
    chodzi o "moce przerobowe" lekarzy tylko o limity przyznane przez fundusz
    zdrowia....



    • Re: Jak przyspieszyć termin??
    zmrocznik 07.03.05, 16:52 + odpowiedz


    Witaj, ja bym zrobiła tak jak radzi ankalenka...dwa razy w tygodniu telefon do
    instytutu.POwodzenia



    • Re: Jak przyspieszyć termin??
    buchora 09.03.05, 14:33 + odpowiedz


    Arletko ja mam ten sam problem.Moj synek termin na 1 operacje ma na 27 kwietnia
    a 15 maja moja corka ma Komunie-tyle prztgotowan a mnie nie bedzie.Ale to jakos
    przeboleje.Bardziej chodzi mi o to ze to czekanie jest udreka.2operacje
    wyznaczyli nam dopiero na 7 wrzesnia.To juz wogole mnie zalamuje.Tez
    rozmyslalam zeby zrobic ten 1 zabieg w pryw.klinice ale nie stac nas na
    to.Pisalam prosbe do zakladu pracy aby oplacili mi ta operacje z pracowniczego
    funduszu socjalnego ale jak narazie brak odzewu.Sprobuje moze tez wydzwaniac do
    IMiDz,moze stanie sie cud i przyspiesza.Jakbym Cie mogla prosic tylko,abys
    przeslala mi tam nr.telef.Dzieki.pozdrawiam i zycze powodzenia.Aga



    • Re: Jak przyspieszyć termin??
    arleta.kamilek 09.03.05, 15:09 + odpowiedz


    Witam!
    Zgadza się, że to czekanie jest okropne. Tym bardziej, ze dwa terminy nam
    przepadły- najpierw Kamil byl chory, a teraz ten wirus na oddziale.Synek będzie
    miał juz 8 miesięcy jak będzie operowany.
    Tel do IMID- 022 3277261. Najlepiej dzwonić co poniedziałek od 10:00 do 13:00.
    A dlaczego Ciebie nie będzie, skoro zabiej jest 27 lutego, a przyjęcie dwa tyg.
    poźniej? Tak długo nie będziesz w szpitalu.
    Pozdrawiam
    Arleta

    --
  • 29.11.05, 22:21
    pierwszy zab
    groma.gosia 07.03.05, 21:06 + odpowiedz


    U mojego Adrianka wychodzi pierwszy zab, jedynka na dole. A nie ma jeszcze 5
    miesiecy. czy to nie za wczesnie? Dodatkowym problemem jest to, ze karmie
    piersia. az boje sie pomyslec jak wyjda zeby u gory. Przypominam, ze Adrian
    ma obustronny rozszczep wargi i wyrostkow. czyli z gory lapie piers dziaslami
    a nie warga, tak jak od dolu. czy ktos mial podobny problem? czy ja dam rade
    karmic przy jego zebach.



    • Re: pierwszy zab
    zmrocznik 07.03.05, 21:34 + odpowiedz


    Miłkowi wyrosły dwa pierwsze ząbki na dole kiedy miał zaledwie cztery i pół
    miesiąca, mój brat miał dokładnie cztery, tym bym się nie martwiła. Co do
    karmienia się nie wypowiem, bo nie mieliśmy takiego problemu, ale myślę, że
    wszystko będzie dobrze i poradzicie sobie oboje.Trzymajcie się



    • Re: pierwszy zab
    mimarzena 07.03.05, 21:49 + odpowiedz


    Gosia, nie martw się na zapas. Jak wyjdą górne zęby to Adrian będzie po
    operacji, więc na pewno Cię nie zagryzie :-)))
    Mój starszy miał 1-go zęba przed 4-tym miesiącem. To nie prawda, że wczesne zęby
    są słabe. Odwiedził dentystę dopiero w wieku 5 lat.
    Nie zapomnij tylko 2 razy dziennie przecierać ząbka gazikiem lub specjalną
    gumową szczoteczką (bez pasty).



    • Re: pierwszy zab
    betkaoliwka 08.03.05, 09:00 + odpowiedz


    Moja Oliwka ma już dwa spore ząbki(9-go marca skończy 7-miesięcy)-gdzie
    pierwszy wyrósł jej w czwartym miesiącu, a na piątek mamy planowaną operację.
    Też się martwiłam, że za wcześnie się pojawiły, ale to kwestia indywidualna .



    • Re: pierwszy zab
    mamaadika 08.03.05, 12:15 + odpowiedz


    -głowa do góry ,to naprawdę sprawa bardzo indywidualna .
    Mój starszy syn kończąc pięć miesięcy miał już cztery ząbki ,i karmiłam go do
    ósmego miesiaca ,a Adikowi pierwszy ząbek pojawił się dokładnie w dniu kiedy
    kończył 9 mc (pięć dni temu ,dziś mamy już drugiego!)ja martwiłam się dlaczego
    tak długo się nie pojawiają?! .Tak samo jest z rozwojem ruchowym ,starszy syn w
    wieku dziewięciu miesięcy zaczynał sam chodzić (nawet znajomi dziwili się że
    tak wcześnie ,ale to prawda dowodem są zdjęcia ,film) Adik miał osiem miesięcy
    i dopiero sam pewnie usiadł ,teraz zabiera sie za raczkowanie ale jeszcze mu to
    nie wychodzi .
    Pozdrawiam.



    • Re: pierwszy zab
    agunek1 08.03.05, 18:37 + odpowiedz


    Mojej Oliwce górne jedynki wyszły jeszcze przed operacją i prawdę mówiąc
    obgryzła mnie strasznie. Przez cały czas smarowałam sobie piersi maścią i
    naświetlałam Zeppterowską lampą - pomogło. Niestety kosztowało mnie to bardzo
    dużo cierpliwości i samozaparcia. Opłacało się, Oliwka prawie wcale nie choruje
    (miala tylko lekkie przeziębienie. Do tej pory karmię ją piersią.
    Życzę powodzenia. Aga



    • Re: pierwszy zab
    groma.gosia 08.03.05, 18:41 + odpowiedz


    Droga Ago
    Mozesz mi powiedziec cos wiecej co to jest Zeppterowska lampa. Przyznam sie, ze
    pierwszy raz to slysze. Bym chciala wiedziec zanim przyjdzie najgorsze i
    wiedziec co uzyc.



    • Re: pierwszy zab
    agunek1 09.03.05, 11:10 + odpowiedz


    Jest to lampa bioptrom z firmy Zeppter



    • Re: lampa
    edki16 09.03.05, 12:40 + odpowiedz


    Lampa działa przeciw zapalnie, regenerująco i przeciw bólowo. Leczymy nią uszy
    Szymka z niezłymi efektami. Pozdrawiam Edyta
    --
    Moje szczęście:
    Szymek



    • Re: kompresy
    agunek1 09.03.05, 15:43 + odpowiedz


    Można jeszcze w aptece żelowy kompres ciepło/zimno. Wkłada się go do ciepłej
    wody lub do zamrażarki (na pogryzione cycusie) i przykłada. Są różne wymiary
    tych kompresów ja mam 18x20 i zapłaciłam 17 zł.



    • Re: Edytki
    agunek1 09.03.05, 15:47 + odpowiedz


    Cześć Edytko.
    Jak tam Szymek? Oliwka właśnie zaczęła chodzić i mamy trochę ubawu.
    Wiesz, że laktator kupiny od Ciebie nadal jest używany. Jestem z niego baardzo
    zadowolona.
    Pozdrawiam. Aga



    --
  • 29.11.05, 22:21
    koszt prywatnego zabiegu u prof.
    arleta.kamilek 09.03.05, 08:22 + odpowiedz


    Mam pytanie- jaki jest koszt operacji prywatnej u pani prof. czy to jest
    uzależnione od rodzaju rozszczepu?
    pozdrowienia



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    mamaadika 09.03.05, 09:55 + odpowiedz


    tak koszt operacji uzależniony jest od rodzaju rozszczepu,u Adika rozszczep był
    szeroki i bardzo "trudny" więc koszt ,(z doskonałą opieką
    pielegniarską ,rewelacyjnym podejściem całego zespołu na czele z p. prof.,i
    pobytem dwu dniowym w klinice) wyniósł -4500 PLN



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    arleta.kamilek 09.03.05, 10:03 + odpowiedz


    A nie orientujesz się ile może wynosić koszt zabiegu rozszczepu podniebienia
    miękkiego i lekko nachodzącego na twarde? Podobno łatwe do zooperowania.
    A czy płaci się dodatkowo za pobyt męża?



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    mamaadika 09.03.05, 10:11 + odpowiedz


    nie mam pojęcia ,wydaje mi się że musisz być przygotowana na kwotę blisko
    4000PLN ,za pobyt męża nic nie płacisz jesteście cały czas od pierwszych minut
    po oper. razem z dzieckiem .



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    arleta.kamilek 09.03.05, 10:14 + odpowiedz


    Jesli taki będzie koszt, to będe musiała zrezygnować z prywatnej bo nie mam
    tyle kasy :(
    Dzisiaj zadzwonie to może się dowiem orientacyjną kwote.
    Pozdrawiam



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    mamaadika 09.03.05, 10:22 + odpowiedz


    zapytaj może była by mozliwość uregulowania tej kwoty w dwóch ratach?



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    agunek1 09.03.05, 11:13 + odpowiedz


    W zeszłym roku, jednostronnege zszycie wargi z pobytem w klinice kosztowało
    3000,00 zł.



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    edki16 09.03.05, 12:34 + odpowiedz


    W zeszłym roku rozszczep podniebienia miękkiego i nieco twardego 3500 zł E.



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    arleta.kamilek 09.03.05, 13:19 + odpowiedz


    Dziękuję za wszytskie informacje. Zadzwoniłam do tej Kliniki i pani sekretarka
    (czy ktoś taki) podał mi orientacyjna cenę i wynosi dokładnie 3500 zł. Tak że
    rezygnuję z prywatnego zabiegu bo mnie na niego nie stać :(
    Będę czekała cierpliwie na 21 kwietnia, i dzwoniła co poniedziałek, licząc na
    przyspieszenie.
    Pozdrawiam wszystkim Forumowiczów i Wasze dzieciaczki!



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    edki16 09.03.05, 13:43 + odpowiedz


    Powodzenia. Nam się udało w zeszłym roku w tygodniu przedświątecznym może Wam
    też ?, a święta spędziliśmy już w domu :)Pozdrawiam Edyta
    --
    Moje szczęście:
    Szymek



    • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
    agunek1 09.03.05, 15:54 + odpowiedz


    A może spróbujcie napisać podanie do Waszego zakładu pracy o wsparcie
    finansowe. Za poradą Ankilenki (jak zwylke dobrą, a nawet bardzo dobrą)mąż
    napisał takie podanie do swojej firmy i otrzymaliśmy bezzwrotną pożyczkę. Ale i
    tak mała operowana była w IMiDzie. Pieniążki zostawiliśmy na aparat na ząbki.

    Pozdrawiam. Aga


    --
  • 29.11.05, 22:23
    czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    mamaadika 08.03.05, 13:24 + odpowiedz


    Adikowi od samego urodzenia okresowo ropieją oczy ,w szpitalu powiedziano mi
    ze to normalne u rozszczepków i, że po operacji nie będą już ropiały.
    Pediatra przepisywał nam krople Gentamicin 3% i zalecał przemywanie
    rumiankiem ,pomagało ale tylko na chwilkę.Dziś jestesmy już po oper. a
    ropiejące oczka jak były tak są .Wybrałam się więc do okulisty ,i lek.był
    zdziwiony że do tej pory nikt nam nie powiedział ze trzeba przepłukac
    kanaliki łzowe,a płukanie to najczęściej wyk. się do 3 mc.
    Czy u waszych pociech też pojawiają się takie problemy ?,i jak sobie z nimi
    radzicie?
    Pozdrawiam
    Ps Duża bużka dla wszystkich pięknych rozszczepowych małych i dużych
    dziwczynek od małego Adika



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    ankalenka 08.03.05, 13:32 + odpowiedz


    Czasami lekarze wolą zwalić winę na rozszczep niz szukać innych przyczyn. Małe
    dzieci bardzo często mają przytkane kanaliki łzowe, u niektórych trzeba
    udrażniać, a w innych przypadkach wystarcza lekki masaż i krople. Prawda jest
    taka, że jak się dzieje cokolwiek z oczami to trzeba iść do okulisty, najlepiej
    takiego który na codzień pracuje w szpitalu dziecięcym..



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    dalmag 08.03.05, 14:05 + odpowiedz


    Pierwszy raz słyszę, żeby przyczyną ropiejących oczek miałby być rozszczep.
    Wprawdzie Amelce ropiały oczka od samego początku i kilka razy miała
    przepłukiwane kanaliki, ale dolegliwość ta wcale nie ustąpiła po zszyciu i
    wciąż jak bumerang powraca. Przeważnie idziemy wtedy do okulisty po jakieś
    kropelki i sami robimy masaż oczek.
    Zauważyłam, że najczęściej oczka zaczynają jej ropieć przy jakiejs infekcji np.
    typu katar.
    Ponadto nasza malutka w ogóle ma słabo drożne te kanaliki i nigdy nie
    płacze "prawdziwymi" łzami. Dopiero jak skończyła dwa latka oczy zaczęły
    jej "tylko" wilgotnieć podczas płaczu.
    --

    pomóż Amelce usłyszeć



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    martinimartini 08.03.05, 14:24 + odpowiedz


    u mojego nierozszczepka ropiało, u rozszczepka ropiały oba dużo bardziej. ale
    to chyba zależy od egzemplarza a nie faktu posiadania rozszczepu.

    w każdym razie masowałam jak wściekła i przemywałam kwasem bornym do oczu i w
    końcu odpuściło. U mniejszego były ze 2 nawroty, ale w sumie zanim skończył 3
    miechy paskudztwo ustąpiło na dobre. chyba głównie dzięki masowaniu.

    u rozszcepka zgrzeszyłam, i raz z własnej inicjatywy nalałam kropli do oczu z
    Biodacyną i do tej pory tłucze mnie sumienie bo wtedy nie wiedziałam, że
    Biodacyna jest z grupy antybiotyków ototoksycznych (może, ale nie musi
    powodować niedosłuch). Zresztą Gentamycyna jest na tym polu jeszcze bardziej
    zasłużona.
    Nie chcę straszyć bo w sumie to nawet nie wiem jak bardzo krople wpuszczane do
    oczu albo np maść (te na ogół mają genta, neo albo inna mycynę, które sa
    ototoksyczne) mogą wpłynąć na słuch bo jakoś nigdy nie spytałam lekarza.
    w każdym razie na wszelki wypadek mojemu rozszczepkowi o wątłych uszach, do
    oczu, uszu i nosa nie wlałabym nic takiego, ale jak ostatnio wychodowaliśmy
    jakiegoś grzybka na pupie to posmarowałam czymś z neomycyną.

    m.



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    amam04 08.03.05, 14:46 + odpowiedz


    Witam,

    my też mieliśmy problem z ropiejącymi oczkami. Problem ustąpił po operacji, a
    jak pojawiło sie troszkę ropki w oczku, to przykazano nam smarować oczka
    Neomycyną (zalecenie chirurga od rozszczepków).
    Pozdrawiam
    A.



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    mamaadika 08.03.05, 16:06 + odpowiedz


    dziekuje za odzew , taaaak - po Waszych wypowiedziach stwierdziłam ze chyba juz
    czas najwyższy zmienić lekarza pediatrę.
    martinimartini troche mnie wystraszyłaś z tą Gentamycyną Adik przepisywaną miał
    przez dwóch różnych lekarzy i żaden nie wspomniał że krople te mogłyby żle
    wpłynąć na słuch.Nie mam szczęścia do dobrych lekarzy ,może jest ktoś na forum
    z Łodzi kto zna dobrych lekarzy?



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    martinimartini 08.03.05, 16:19 + odpowiedz


    sorry, nie chciałam straszyć, tylko opisać swój własny przypadek. mam świra na
    punkcie uszu mojego rozszczepka więc jako spanikowana matka od jakiegoś czasu
    precyzyjnie kontroluję to, co mu wlewam do różnych otworów.
    ale tak na zdrowy rozum kilka kropli w oku nie powinno zaszkodzić uszom.

    chociaż na swoje usprawiedliwienie muszę napisać, że na bakterie u uchu mojego
    starszaka laryngolog sama z siebie nie kazała dawać kropli z neomycyną, chociaż
    z antybiogramu wyszło, ze tylko neomycyna to morduje, ale kazała zrobić jeszcze
    bardziej szczegółowy antybiogram, w celu znalezienia czegoś innego (ale to było
    prywatnie i za te antybiogramy sama płaciłam, więc może to wyjaśnia
    skrupulatność lekarki)...



    • Re: Antybiotyki ototoksyczne i ropiejące oczka
    mimarzena 09.03.05, 19:56 + odpowiedz


    Witam
    Antybiotyk jest ototoksyczny, jeżeli podasz go ogólnie, np. syrop lub zastrzyk.
    Zastosowanie miejscowe (np. na oczy, czy skórę) nie ma takiego działania.
    Co do oczek, Izuni wprawdzie nie ropiały, ale łzawiły na potęgę (do dzisiaj na
    wietrze). Kilkakrotnie dostawała krople na rozszerzenie kanalików łzowych
    (niestety nie pamiętam nazwy) i masowałam jej kąciki oczu.

    Faktycznie z rozszczepem są związane pewne dolegliwości np. częste katary,
    choroby uszu, krzywe zęby, ale oczy to już chyba odrębna sprawa?
    Pozdrawiam



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    ankalenka 08.03.05, 17:07 + odpowiedz


    macie tam centrum zdrowia, może dorwiesz jakiegoś lekarza prywatnie? Ja
    nauczona doświadczeniem trzymam się jedynie lekarzy pracujących w szpitalach
    dziecięcych.



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    mamaadika 08.03.05, 17:53 + odpowiedz


    tak mamy tu CZMP, i niestety jak do tej pory miałam styczność tylko z lek. z
    CZMP widać trafiam do nie odpowiednich od samego początku ,zaczynając od
    ginekologa któremu ta ja opowiadałam o rozszczepie ,( nic dodać nic ująć0
    -może w Łodzi nie rodzą się dzieci z rozszczepami? ,



    • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
    groma.gosia 08.03.05, 14:49 + odpowiedz


    U mojego Adiana nigdy nie ropialy oczy. Ale od urodzenia przemywalam mu oczka
    sola fizjologiczna (raz dziennie po kapieli, zawsze od zew. do wewnetrzych
    kacikow). Moze to pomogalo. Ale rowniez uwazam ze rozszczep nie ma tu nic do
    rzeczy.




    --
  • 29.11.05, 22:28
    pierwszy raz tutaj!!
    baskabaska 10.03.05, 15:27 + odpowiedz


    Czesc Ja szukam kogos kto mi powe co robic??? Mam juz 24 lata, jestem po
    rozszczepie tylko jakies 10 lat nie bylam u zadnego specjalisty... Ale
    podobno nie jest za pozno:) Jetsem z Krakowa ale zastanawiam sie nad wyjazdem
    do IMID bo to podobno najlepszy osrodek Prosze napiszcie co mam ze soba
    zabrac i jak długo sie czeka na termin wizyty Pozdrawiam wszystkich pa pa



    • Re: pierwszy raz tutaj!!
    ankalenka 10.03.05, 20:07 + odpowiedz


    Cześć,
    to ależy co chcesz zrobić. Może nie masz nic do poprawy. Jeśli masz kłopoty z
    zębami i zgryzem, to IMiD już Ci raczej nie pomoże, bo opieka ortodontycna
    ponorowana przez nasze Państwo obejmuje tylko do 18 roku życia. Jeśli wymagasz
    przeszczepu kości do wyrostka albo korekty chirurgicznej, to możesz próbować.
    Zadzwoń do sekretariatu i zapytaj. Staraj się nie dzwonić w poniedziałek bo
    wtedy mają tam urwanie głowy. Jeśli stać Cię na operację prywatną to zapisz się
    do pani profesor Dudkiewicz do jej kliniki na Koziej. Albo wybierz się tam na
    konsultację. A wogóle to napisz coś więcej o sobie.
    pozdrawiam,
    Anka.



    • Re: pierwszy raz tutaj!!
    groma.gosia 10.03.05, 20:43 + odpowiedz


    Witaj na forum.
    Pamietaj, ze my wszystkie jestesmy tu dla wszystkich. Wiec pytaj o co chcesz a
    na pewno ktos ci przyjdzie z dobra rada i odpowie na twoj list na forum.
    Ja moge ci poradzic, zebys zglosila sie do IMID, a tam cie pokieruja dalej. To
    bardzo dobry osrodek.
    Gosia



    --
  • 29.11.05, 22:30
    U foniatry
    groma.gosia 10.03.05, 20:59 + odpowiedz


    Witam
    chcialam sie z wami podzielic moimi odczuciamy po pierwszej wizycie u
    foniatry w Gdansku. Poszlam, by osobiscie doswiadczony lekarz pokazal mi jak
    wykonac prawidlowo masaz jamy ustnej i twarzy, zebym nie zrobila dziecku
    krzywdy. Pani foniatra calkowicie odradzila mi robienie jakis masazy.
    Dodatkowo stwierdzila, ze nie powinnam sie spieszyc z operacja wargi u
    Adrianka, gdyz mozna to zrobic, jak skonczy rok. Moje odczucie bylo bardzo
    negatywne. Na wszystkie propozycje wyczytane tutaj na forum, pani foniatra
    mowila NIE. nie chce sie poddawac, ale chyba poczekam do operacji i IMID
    dopytam sie wiecej na temat tego masazu. Ale ciagle nie wiem co mam o tym
    wszystkim myslec. A co wy robilyscie, czy masowaliscie jame ustna waszych
    pociech?



    • Re: U foniatry
    mimarzena 10.03.05, 21:17 + odpowiedz


    Gosiu, Adrian nie ma rozszczepu podniebienia, więc prawdopodobnie nie będzie
    konieczny masaż - mięśnie podniebienia są ok. Najprawdopodobniej logopeda z IMiD
    zaleci Ci usprawniający masaż twarzy i warg. Niestety nie wiem nic o masażu warg
    przed operacją, bo ten problem mojej córki nie dotyczył.
    Pozdrawiam




    --
  • 13.07.06, 10:55
    Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    niunia181 27.04.05, 18:23 + odpowiedz


    Jesteście zadowoleni ze szpitala w Polanicy ? i Kto waszym zdaniej jest
    najlepszy ?



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    princesca 28.04.05, 12:26 + odpowiedz


    Hej,ja się leczę w Polanicy jestem narazie zadowolona :),zobaczymy co mi
    powiedzą na kontroli we wrześniu:) . Byłam operowana przez dr Łątkowskiego 2
    razy i jestem zadowolona z niego,bardzo fajny lekarz,umie sie dogadać z
    młodzieża,a raz prze dr Jaworską,tej pani doktor nie będę komentowała,bo szkoda
    moich nerwów,ale ja osobiścier juz nie chcę być operowana przez nią i mieć
    wogóle z nią coś do czynienia.A oprócz Łątkowskiego uważam,że dobry jest prof
    Kobus i dr Węgrzyn.To jest moim zdaniem najlepsza trójka lekarzy w tym szpitalu
    :).Pozdrawiam Princesca:)



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    ania_p8 29.04.05, 15:41 + odpowiedz


    Witam niunia181
    Ja miałam wykonywane wszystkie operacje w Polanicy i jestem bardzo zadowolona.
    Większość operacji wykonywał prof Kobus, któremu jestem bardzo wdzięczna.
    Personel medyczny zmienił się od tego czasu jak ja byłam operowana ostatni raz
    więc nie mogę polecić nikogo więcej bo nie znam nowych lekarzy.



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    micra 04.05.05, 15:18 + odpowiedz


    Witam,

    leczymy nasze dziecko w Polanicy. Cóż. W Polanicy chyba teraz zaczęła się wojna,
    prof. Kobus przestał być dyrektorem Szpitala, pozostał dyrektorem Kliniki.
    Czekamy na wypis już chyba z miesiąc (kartkę z wypisem).

    Co do personelu. O ile wargę i nosek naszej córki robił zawsze Profesor o tyle
    podniebienie Łątkowski, ew. ktoś z Łątkowskim. Zwykle jest tak, że Profesor
    rozdziela zabiegi według specjalizacji. Nie wiem, czy coś Ci to pomoże.

    Teraz podstawowe pytanie w Polanicy to przejść, czy nie przejść do nowego
    budynku. Nowy budynek to: większe koszty, konieczność zamknięcia kilku szpitali
    w okolicy. Żywimy nadzieję, że Chirurgia Plastyczna nie odniesie zbyt wielu
    uszczerbków w swoim składzie.

    --
    Pozdrawiam,

    micra (Krzysiek)



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    erykp 04.05.05, 16:28 + odpowiedz


    Witam,
    W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" jest informacja, że nowy szpital może ruszyć od
    początku września.
    Pozdrawiam



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    niunia181 05.05.05, 12:44 + odpowiedz


    Witam.
    Bardzo dziękuję za wszystkie opinie.
    Napisałam ten topic poniewaz chcialam sie przekonac jak wiele osob ma podobne
    zdanie jak ja. Lecze sie tam od 18 lat I juz sie nie moge doczekac konca. Część
    lekarzy jest naprawde dobra (Dr. Węgrzyn) ale częśc ... zostawie to bez
    komentarza. Mialam dobre zdanie o tym szpitalu ale im dluzej tam jezdze tym
    bardziej traca w moich oczach:(
    Pozdrawiam wszystkich.
    NIunia



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    kysia73 28.05.05, 15:15 + odpowiedz


    Cześć mój Fifi był operowany w Polanicy miał rozszczep wargi.



    • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
    doorka3 17.07.05, 22:06 + odpowiedz


    Widzę ,że też jesteś zainteresowana szpitalem w Polanicy. Niedawno pytalam o
    podobną sprawę na forum. Kilka osób odpisalo,że jest zadowolonych. Jedna
    osoba byla zdziwiona , że nie w IMiDze . Ze to najlepsze miejsce w Polsce. Ja
    urodzilam dziecko w szp. na Czerniakowskiej w Warszawie i. Nie wiedzialam ,że
    będzie mialo roszczep calkowity wargi i podniebienia . Tam zostalo od razu
    wziete pod opiekę i tam wykonano mojemu Pawelkowi dwie operacje .Wynik
    operacji byl dobry. Tylko szpital i organizacja mi nie odpowiadaly . Tam
    operowal Pawelka prof,Jethon .Specjalista ,który sie wywodzi z Polanicy .Tam
    też uslyszalam ,że najlepszy w POlanicy jest prof,Kobus. Wlasnie z nim mam
    nadzieję ,że sie wkrótce spotkam na konsultacji. Niedawno dzwonilam do szp. w
    Pol. i dowiedzialam się ,że niedlugo otwierają nowy szpital . Jest duża
    nadzieja na pobyt z dzieckiem na odziale w nocy. Pozdrawiam i życze
    powodzenia . Doorka


    --
  • 13.07.06, 10:57
    JAK PODAĆ INNY POKARM??
    niunia102 08.05.05, 09:28 + odpowiedz


    Dzień dobry.
    Mam małe pytanko jak podać inny pokar niż mleko?Oliwka ma całkowity rozszczep
    podniebienia nio i mam mały problem ponieważ używamy smoczków dla takich
    dzieci i mleko sobie płynie a mała pałaszuje , ale jak podac np.jabłko które
    chciała bym zacząć wprowadzać.Wczoraj próbowałam ale niestety z marnym
    rezultatem:( jak mamlała języczkiem wszystko uciekało spowrotem na łyżeczke a
    to co zostało to tylko w buzi i w efekcie i tak wypadło i tak.Dodam że
    podawałam jaj to w pozycji pionowej prawie na "stojąco".Może któraś z was ma
    sposób na nakarmienie.Będe bardzo wdzięczna .
    Pozdrawiam Anna
    --
    OLIWKA MA JUŻ
    A TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA :)



    • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
    mimarzena 09.05.05, 11:19 + odpowiedz


    Witaj. Może spróbuj naukę jedzenia łyżeczką od podania dziecku tego, co lubi -
    czyli mleka. Dla dziecka to niezły szok - nie dość, że inaczej podane, to
    jeszcze coś o "dziwnym" smaku.
    Pozdrawiam



    • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
    miluolka 09.05.05, 12:12 + odpowiedz


    Przede wszystkim trzeba się uzbroić w cierpliwość i cały czas próbować, Oliwka
    na pewno za którymś razem poradzi sobie bez problemu. A w jakim Oliwka jest
    wieku?
    U mnie znów był taki problem że tego typu rzeczy jak deserki czy papkowe zupy
    potrafiły mojej Oli wyjść przez nos i to właśnie ją najbardziej zniechęcało do
    jedzenia. Kasia



    • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
    ania970 09.05.05, 12:29 + odpowiedz


    Witaj. Myślę, że sposobów uniwersalnych nie ma. To jest tak jak z wprowadzaniem
    pokarmów stałych u dzieci bez rozszczepu.
    Dawać to, co lubi, albo czekać aż polubi. A każde dziecko ma inne upodobania.
    Połykanie ze względu na rozszczep jest
    utrudnione, u mojej Agnieszki też jedzenie często wychodziło nosem, ale apetyt
    miała i nie zrażała się. Z czasem nauczyła się
    jeść wszystko, co jadły dzieci w jej wieku.
    Cierpliwości, próbować i nie zrażać się.
    Pozdrawiam.



    • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
    betkaoliwka 10.05.05, 16:20 + odpowiedz


    Moja Oliwka w ogóle nie chciała jeść owoców przed operacją,natomiast zupki i
    obiadki bardzo chętnie, uciekało jej trochę noskiem a widocznie owoce były
    kwaskowe i to ją drażniło. Pokarm podawałam jej w pozycji leżącej z odrobinę
    podniesioną główką(na poduszce), nie miała proble mu z połykaniem, gryzieniem-
    oczywiście jeśli to nie były deserki. Pozdrawiam, Beata



    • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
    asia.mama.marcelego 11.05.05, 14:50 + odpowiedz


    Marcelkowi na początku pokarm wychodził z buzi z powodu jego nieporadności i
    braku wprawy. Poźniej, jak już nauczył się "przenosić" pokarm dalej na język -
    to wychodził mu nosem :)
    --
    ♪♫♪♫♪♫ Marceli ♪♫♪♫♪♫



    • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
    doorka3 17.07.05, 22:22 + odpowiedz


    Jestem mamą 6 letniego Pawelka.Pamietam jak mi bylo trudno coś wprowadzić
    nowego do żywienia. Gdy mial Pawelek 6 m-cy przechodzil operacje wargi . Tam
    Wziely w swoje rece sprawe pielęgniarki i wprowadzily gesta kaszke .Robily ją w
    kubeczku i podawaly lyzeczka. Bylam zszokowana .Gdy ja w domu probowalam karmić
    Pawelka krztusil sie i wszystko wypluwal. W miesiąc po pobycie w szpitalu
    Pawelek zacząl dobrze przybierać na wadze . Przytyl ponad kilogram .
    Pawelek byl karmiony wysoko siedzac gestą kaszka lyżeczka. Myslę teraz ,że
    wczesniej balismy sie oboje nowego jedzenia. Trochę trzeba dać sobie luzu i
    bedzie dobrze . Powodzenia Doorka 3


    --
  • 13.07.06, 10:57
    Przeszczep kości, kiedy?
    zmrocznik 17.07.05, 10:28 + odpowiedz


    Nasz Miłoszek 3 sierpnia skończy rok.Od zszycia wargi i korekty noska minęło
    pięć miesięcy. POwiedzcie, proszę, kiedy umawiać się na kolejny zabieg
    przeszczepu kości? A może już jest późno?



    • Re: Przeszczep kości, kiedy?
    karolina221 17.07.05, 11:57 + odpowiedz


    Witaj Standardowo operację przeszczepu kości wykonuje się, gdy dziecko ma 2
    lata. Nie zawsze jest ona konieczna, trzeba wykonać rtg szczelin rozszczepu.
    Skonsultuj się w tej sprawie z lekarzem prowadzącym, ale z pewnościa nie jest
    jeszcze za późno. Pozdrawiam



    • Re: Przeszczep kości, kiedy?
    zmrocznik 19.07.05, 12:38 + odpowiedz


    Jesteśmy umówieni z lekarzem prowadzącym na wizytę 17 października, podczas
    której umówią nas na operację przeszczepu kości. W związku z tym mam pytanie:
    czy na wizytę powinnam zabrać ze sobą rtg rozszczepu?Bo wolałabym dwa razy nie
    jeździć. A jeśli tak to czy potrzebne jest skierowanie na wykonanie zdjęcia?



    • Re: Przeszczep kości, kiedy?
    ankalenka 19.07.05, 13:38 + odpowiedz


    warto zrobić rtg i jechać już z nim. co do skierowania to wg mnie gra nie warta
    świeczki. rtg okolicy rozszczepu kosztuje kilkanaście zł i zrobisz go w
    większości przychodni stomatologicznych, nie ganiając po rejonie "po prośbie".



    • Re: Przeszczep kości, kiedy?
    zmrocznik 19.07.05, 17:00 + odpowiedz


    Dziękuję ankalenka, tak właśnie myślałam, zaoszczędzę sobie i Małemu kolejnej
    wyprawy do instytutu (każda wizyta tam jest dla mnie wyjątkowo
    stresująca...).Może się okaże,że przeszczep nie jest konieczny?
    Pozdrawiamy



    • Re: Przeszczep kości, kiedy?
    agunek1 19.07.05, 20:24 + odpowiedz


    Witam. My również wybieramy się w tej sprawie do W-wy, tylko we wrześniu. U nas
    w przychodni stomatologicznej powiedziano, że do rtg musi być dwóch pomocników.
    Ale będzie jazda. Miesiąc temu przebijaliśmy Oliwce uszy, największy problem
    był ze zrobieniem kropek na płatkach uchu przed przebiciem.
    Chyba bedzie najlepiej na śpiąco.

    Pozdrawiam. Aga



    • Re: Przeszczep kości, kiedy?
    zmrocznik 19.07.05, 20:53 + odpowiedz


    Na śpiąco?Hmm..Mały wyjątkowo czujnie śpi. Chyba,że go czymś nafaszeruję -
    dobrze śpi mu się po soczku winogronowym z melisą :-))
    Damy radę- mamy wprawę, co dwa tygodnie ( kiedyś co tydzień) jeździmy kłuć go w
    piętę, by utoczyć kilka kropel na bibułkę.Jak był mniejszy było w porządku,
    teraz jest już silny i tylko tata daje radę utrzymać Miłego. Przeszliśmy dobrą
    szkołę. W razie czego oferujemy pomoc:-))))



    • Re: RTG
    mamanicole 20.07.05, 09:00 + odpowiedz


    Ankalenka już kiedyś opisala dokładnie jak trzeba robić zdjecie rtg wyrostka
    zębodołowego:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13419&w=19309416&a=19332835
    Myślę, że warto to wiedzieć, aby ewentualnie poinstruować lekarza, który być
    może nie miał nigdy doczynienia z rozszczepem i nie wie co ma być widoczne na
    takim zdjęciu.



    • Re: RTG
    zmrocznik 20.07.05, 13:39 + odpowiedz


    Dziękuję bardzo, informacje są cenne i się przydadzą :-)))


    --
  • 13.07.06, 10:59
    Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    kabongo73 10.10.04, 16:55 + odpowiedz


    Witam mam 30 lat i mialem rozszczep lewy operascje byly przeprowadzane w
    Polanicy zdroj.Chcialem spytac czy istnieja w Polsce jakies grupy ludzi z
    rozszczepem lub spotkania ogolnopolskie ??Albo jest ktos tutaj na Forum w
    wieku 20-40 lat i sam jest po rozszczepie.
    Dziekuje i ciesze sie ze istnieje takie forum.
    Pozdrowienia Grzegorz.



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    michal.sobala 10.10.04, 17:44 + odpowiedz


    Cześć, oczywiście, że w Polsce są osoby z rozszczepem powyżej 20 roku życia.
    Sam znam kilka w moim mieście (mają powyżej 45 lat).

    Jeśli chodzi o "spotkania", to wirtualnie pogadać można na czacie, który od
    ponad roku znajduje się na mojej stronie. Niestety ku mojemu (i nietylko)
    rozczarowaniu korzysta z niego niewiele osób...Zapraszam dzisiaj na 22.00.

    Podejrzewam, że jeśli chodzi o osoby powyżej 20, 30 roku życia, jest to dla
    nich pewna niezręczność, boją się używać formy komunikacji.

    www.rozszczepy.prv.pl



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    ewa24_1979 10.10.04, 18:55 + odpowiedz


    Witaj ja tez jestem po rozszczepie mam 25 lat i czuje się w pewnym sensie
    naznaczona przez chorobę ale mam wspaniałego chłopaka , który zawsze, gdy go
    potrzebuję jest ze mną. Więc mozna być szczęśliwym mając rozszczep, bo przecież
    tak samo jak inni mam prawo do zycia i do milości, którą znalazłam



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    michal.sobala 10.10.04, 19:37 + odpowiedz


    Hej Ewa! Ja też mam dziewczynę, która zmieniła moje życie na lepsze. Dzięki
    niej jestem szczęśliwy i chce mi się żyć. Staram się radzić sobie z problemami
    i ufam, że poradzę sobie z jej pomocą. Zgadzam się z Tobą całkowicie, że my -
    osoby z rozszczpem mamy takie samo prawo do życia i miłości jak osoby zdrowe.

    Pozdrawiam



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    kabongo73 10.10.04, 21:16 + odpowiedz


    Hej!
    Ja urodzilem sie w Cieszynie ale od 11 lat mieszkam w Niemczech,a w lipcu
    zapisalem sie do organizacji ktora zrzesza ponad 2 tys. ludzi z
    rozszczepami.Dwa tygodnie bylem po raz pierwszy w Jenie na zebraniu (bylo nas
    ponad 40) i poznalem wspanialych ludzi m.in. Polke w wieku 25 lat ktora tez
    jest po rozszczepie u mnie jest ta roznica w stosunku do wiekszosci innych ze
    mam "nosowa" wymowe i trzeba sie przyzwaczaic by mnie4 zrozumiec.Tez juz mialem
    pare dziewczyn i zawsze myslalem ze jestem "normalny" ale ciagle rok po roku
    staczalem sie na psychiczne dno,ktore niedawno bo przed rokiem osiagnalem.
    Ponoszac sie musialem zmienic tryb zycia i srodowisko(tak tez sie stalo),a w
    lipcu zapisalem sie do tej organizacji i staram sie zaakceptowac
    moj "rozszczep" a przede wszystkim sam siebie takim jakim jestem.Czekaja mnie
    jeszcze 2 lub 3 operacje i moze byc tylko lepiej.Powoli znow zaczynam patrzec z
    optymizmem w przyszlosc.
    Pozdrawiam a tak na marginesie skad pochodzicie i gdzie byliscie operowani??
    Ciao grzegorz



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    ewcia232 11.10.04, 11:21 + odpowiedz


    Czesc Grzegorz :))
    Mam na imie Ewa, mam (qrcze-juz) 39 lat i jestem po rozszczepie obustronnym
    (tylko i wylacznie) wargi. Natomiast moja corcia jest po obustronnym calkowitym
    rozszczepie wargi i podniebienia. Mieszkamy w Tarnobrzegu. Ja jako dziecko
    bylam operowana w Polanicy - dwukrotnie, a pozniej juz jako dorosla 20 letnia
    dziewczyna w Warszawie na Czerniakowskiej. Coz moge powiedziec na temat mojego
    rozszczepu - chyba to, ze jednak wplynal na moje zycie...
    Jesli chcesz pogadac, to podam ci moj numer gg 380769
    Pozdrawiam
    Ewa



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    kabongo73 11.10.04, 21:52 + odpowiedz


    No ja rowniez bylem operowany w Polanicy i rozszczep mial ogromny wplyw na moje
    zycie ale przynajmniej jestem dojrzalszy o nowe doswiadczenia.
    Mozemy poczatowac na wp.pl albo na stronie www.rozszczepy.prv.pl
    Dajcie znac jak ktos ma ochote?
    Pozdrowienia Grzegorz



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    ewcia232 11.10.04, 11:44 + odpowiedz


    Witaj Grzegorz :))
    Mam na imie Ewa, mam obustronny rozszczep (tylko i wylacznie) wargi. Natomiast
    moja corka ma obustronny i calkowity rozszczep wargi i podniebienia. Mam juz
    (qrcze, kiedy to zlecialo!) 39 lat i mieszkam w Tarnobrzegu. Musze powiedziec,
    ze rozszczep wplynal w znacznym stopniu ma moje zycie...
    Jesli chcesz pogadac, to podaje Ci moj moj numer gg 380769
    Pozdrawiam
    Ewa



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    ewcia232 11.10.04, 13:24 + odpowiedz


    Nie wiem, co jest - moje listy nie ida :((
    Ewa



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    kaskazuza 11.10.04, 15:21 + odpowiedz


    A wysłałaś więcej niż 2, bo 2 Twoje wypowiedzi bardzo podobne tutaj są, może Ty
    ich nie widzisz, a one weszły?

    A wracając do tematu, to wprawdzie sama nie mam rozszczepu, ale po rozszczepie
    jest jeden z moich znajomych, obecnie szczęśliwy małżonek mojej koleżanki.
    Niewiele na ten temat rozmawialiśmy, ale jest pogodnym, prężnym młodym
    człowiekiem, towarzyskim itd. Pewnie rozszczep miał jakiś wpływ na jego życie,
    ale patrząc z boku tego nie widać.

    Pozdrawiam serdecznie



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    ewcia232 11.10.04, 15:39 + odpowiedz


    Tak, wyslalam dwie, bo myslalam, ze ta pierwsza nie dotarla... . Pewnie, cos
    moj komputer w pracy szalal:))
    Ewa



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    glorya 03.11.04, 17:42 + odpowiedz


    A 16 latkowie mogą być?
    Nazywam się Agnieszka, mam lat 16 i obóstronny rozszczep wargi i podniebienia.
    Najpierw 'cerowali' mnie w Polanicy, następnie leczyłam się ortodontycznie w
    Zabrzu na Traugutta, z krótką przerwą na łódzką
    AM na Pomorskiej (z którą mam nie za miłe wspomnienia). Za miesiąc wybieram się
    już na typową operację plastyczną do Kobylnik
    pod skalpel dr. Stępniewskiego, którego wygryźli z Polanicy... Może ktoś coś
    więcej nt. słyszał?
    W ogóle to cieszę się ze znalezienia tego forum :) Czasem czułam się jak z
    kosomosu, a sobie podobnych spotykałam tylko i
    wyłącznie w Polanicy czy na Traugutta ;)
    Czy choroba miała jakiś szczególny wpływ na moje życie?
    A czy ktoś mówił, ze będzie 'letko'? ;)
    Serio, to od malińkości byłam pod opieką specjalistów więc mówię wyraźnie,
    trochę w radiu pracowałam, trochę śpiewam i nawet
    ładna jestem ;)
    Bynajmniej wady jako skarania bożego nie uważam, ona mnie wyróżnia z tłumu.:)
    Pozdrawiam ciepło i uszy w górę!



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    tomkargul 09.04.05, 07:08 + odpowiedz


    witam
    na tą stronę P. michała sobali trafiłem wczoraj,i na forum
    mam 35 lat jestem po rozszczepie podniebienia miekkiego
    mieszkam w Międzyzdrojach
    Swietnie mze jest taka stronka i forum
    tomek



    • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
    princesca 09.04.05, 11:01 + odpowiedz


    Pewnie ,że są.Jest ich bardzo wiele, ja mam 20 lat,jestem po obustronnym
    rozszczepie.Mam super rodzinkę,wspaniałych przyjaciół i wielu znajomych,którzy
    mojej wady nie zauważają i zawsze moge liczyć na nich w trudnych chwilach.Co
    prawda niedawno rozstałam się z chłopakiem,który też miał rozszczep, ale tak
    było lepiej:) Nie narzekam na moje życie towarzyskie :) Nawet jestem bardzo
    zadowolona z niego, a rozszczep to drobnostka :), są gorsze rzeczy i choroby na
    świecie,więc nie przejmujcie się tak.Każdy ma prawodo szczęścia,życia i
    miłości,czy ktoś ma rozszczep,jest chory,niepełnosprawny.KAŻDY!!!! Szkoda, że w
    Polsce jest tyle nietolerancyjnych ludzi,którzy nie potrafią zrozumieć pewnych
    rzeczy.Ale nie ma ich dużo,takich ludzi lekceważ
  • 30.06.15, 22:48
    Cześć mam 25 lat, urodziłem się z prawostronnym rozszczepem wargi, praacuję i skończyłem licencjat z rachunkowośći.
  • 13.07.06, 11:00
    roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    doorka3 17.07.05, 22:42 + odpowiedz


    Mam 6.5 letniego synka. Dużo tematow na forum dotyczy malych dzieci . Czy są
    mamy starszych dzieci . Bardzo bym chciala wiedzieć co u Was i Waszych
    Pociech? Może mozemy wymienić swoje doświadczenia. Doorka



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    ania970 18.07.05, 10:32 + odpowiedz


    Witaj
    Moja córka w październiku skończy 9 lat. Obustronny rozszczep wargi,
    podniebienia twardego i miękkiego. 26 lipca czeka ją operacja podniebienia
    miękkiego, które niestety nie działa jak powinno. Na razie Agnieszka jest
    spokojna w przeciwieństwie do mnie. Poza tym w niedalekiej przyszłości
    trzeba zrobić korektę wargi i nosa. A na co dzień borykamy się ze zgryzem
    i koniecznością noszenia aparatu. Chętnie wymienię doświadczenia. Pisz, co
    cię interesuje. Tu, na forum albo na priva.
    Pozdrawiam.



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    doorka3 19.07.05, 09:17 + odpowiedz


    Hej . Nie wiem czy do Ciebie odpisalam . Jeszcze sie motam na fotum. Biorę w
    czymś takim udzial piierwszy raz. Brakowalo mi kontaktu z mamami dzieci kiedy
    Pawelek byl maly . Mialam tyle pytań. Teraz juz duzo za mną i Pawelkiem. Tak
    jak u Was.My tez w niedalekiej przyszlosci musimy zrobić korekte nosa.Pawekowi
    skrzywila sie przegroda . W zeszlym roku z tego powodu duzo chorowal . W tym
    roku prawie wcale. Jest dzielny. Nosi aparat ruchomy prawie od urodzenia . Co
    pięć tygodni jeżdzimy na kontrolę u ortodonty. Prowadzi go dr Polaczek . Jestem
    bardzo z niej zadowolona.Mamy problemy z zebami. Bardzo szybko po drugiej
    operacji zlamaly mu sie dwie jedynki. Nie wyszly jeszcze 6 -tki. Czekam na
    nowe , ale na forum dowiedzialam sie , ze kolejne też są z problemami. Niedlugo
    zrobię Pawelkowi RTG szczek. Dowiemy sie czegos wiecej.Mam pytanie . Gdie
    operowana byla Twoja coreczka i czy jestes zadowolona ?
    Jesli masz pytania to czekam .Pozdrawiam .dorota



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    j.pszona 18.07.05, 16:52 + odpowiedz


    witaj, jestem mamą 6,5 letniej dziewczynki z rozszczepem wargi i podniebienia,
    chętnie wymienię się dośw. związanym z problemami naszych dzieci, obecnie
    Karolinka jest po trzech zabiegach: warga, podniebienie oraz korekta nosa i
    wargi, czeka ją jeszcze przeszczep kości, przez dłuższy czas nosiła ruchomy
    aparat, teraz ma przerwę, bo wypadają jej mleczne ząbki i rosną stałe, jesieną
    kontrola u ortodonty i zobaczymy co dalej, obawiam się że będzie mnóstwo
    problemów z ząbkami, bo z prześwietlenie widać, że są bardzo ponakładane na
    siebie, jeden idzie całkiem "leżąco", leczenie laryngologiczne mamy w zasadzie
    zakończone, czasami jeszcze ćwiczymy w domu, ale raczej z przyzwyczajenia i dla
    zabawy, niż z konieczności, chętnie odpowiem na wszystkie twoje pytania, mogę ci
    też wysłać zdjęcia córki, pozdrawiam, Jola



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    mimarzena 18.07.05, 21:33 + odpowiedz


    Hej, moja córka ma 4,5 roku i za sobą rozszczep podniebienia. Chętnie skorzystam
    z Waszych doświadczeń, szczególnie ortodontycznych.
    Mam pytanie o aparaty ruchome, czy zauważyłyście efekt ich noszenia? Gdzie
    leczycie ortodontycznie dzieci?
    Może nasze doświadczenia też się na cos przydadzą?
    Marzena



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    doorka3 19.07.05, 08:46 + odpowiedz


    Hej .
    Pawelek urodzil sie w szpitalu na Czerniakowskiej .Tam tez dwa dni po urodzeniu
    zaopiekowala sie nami ortodontka pani dr Polaczek.W szpitalu mial zrobiony
    odlew i od tego czasu nosi aparat ruchomy. Pomagalo to nam w jedzeniu.
    Obecnie Pawelek ma chyba ju czwarty aparat ruchomy . Nosi go w dzien i w
    nocy .Take nie zdejmuje do jedzenia . Na wizytach u logopedy te jest w aparacie.
    Niedlugo czeka nas zmiana na kolejny , ponieważ niedlugo zaczną mu wypadać zeby
    mleczne . Czekam na to i się obawiam . Mam skierowanie na pantogram ,cvzyli RTG
    calej szczeki ,ale dr Polaczek kazala je zrobić pod koniec sierpnia. Obecne
    zęby są tragiczne .Po drugiej operacji po jakiś dwuch miesiacach zlamaly mu
    sie dwie jedynki. Cala reszta też w szybkim tempie sie zaczela kruszyć.
    Dentysta stwierdzil niedorozwinietye szkliwo .Podobno to sie zdarza w mlecznych
    zebach i u dzieci bez roszczepu. Czekam na nowe zeby .Efekt noszenia aparatu
    jest widoczny. Szczeki nie nnachodzą na siebie . Mam nadzieje ,że w czyms
    pomoglam.Pozdrawiam



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    mimarzena 19.07.05, 22:31 + odpowiedz


    Podrążę jeszcze temat aparatów. Iza ma aparat, który musi zagryzać. Cały czas
    nie jestem przekonana, co do jego skuteczności.
    Czy aparat Pawełka jakoś się trzyma na zębach? I w jaki sposób je, czy są
    oddzielne wkładki na dół i na górę? A może tylko na górę?
    Pozdrawiam



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    doorka3 21.07.05, 12:05 + odpowiedz


    Witam . Pawelek ma aparat na górną szczęke.Aparat dobrze się trzyma nazębach .
    W przeszlości byly z tym problemy. Aparat pękal, ponieważ Pawelek jakoś dziwnie
    go nagryzal. Obecnie po kilku poprawkach jest idealnie. Zaklada go sam . W
    sumie to zdejmuje go tylko do mycia. Ortodontka jest zadowolona z efektow .
    Pawelek nawet lepiej mowi w aparacie , ponieważ mial zlamane jedynki i obecnie
    jednej już nie ma . Niedlugo urośnie . Czekamy. Wtedy też bedzie nowy aparat.
    Pozdrawiam dorota



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    doorka3 19.07.05, 09:03 + odpowiedz


    Witam . Moj Pawelek ma 6,8 . Jesteśmy po dwuch operacjach. Nie mial zrobionej
    korekty nosa. W tym miesiącu chcialabym sie skonsultować w Polanicy z dr
    Kobusem . POprzednie operacje robil prof. Jethon , ale mam uraz to tamtego
    lekarza , a IMiD jakos mi nie odpowiada .Choć jest najblizej mojego domu.
    Jezdzę tam z dziećmi do laryngologa i,alergologa i gastrologa. Ale nie jestem
    jakoś zzauroczona. Nie jest żle , ale..sama nie wiem .A gdzie miala robione
    operacje Twoja coreczka ? Kiedy robioną miala korekte nosa ?
    Co do zębow to Pawelkowi jeszcze nie wyrosly 6 -tki. Nie zaczynaja tez wypadac
    jedynki. Moja ortodontka mowi , że to juz tuż , tuż.
    Mam pytanie też dotyczace laryngologa. Nie mielismy jakiegoś specjalnego
    leczenia laryngologicznego. Pawelkowi niestety przegroda nosowa sie bardzo
    pochylila i w zeszlym roku już szykowalismy sie do operacji.Mialam już nawet
    termin ,ale akurat mial podejrzenie szkarlatyny i sie nie zglosilismy. Kiedy
    dowiedziala sie o operacji przegrody ortodontka to mnie odwodzila.
    Skonsultowalam sie tez z innym laryngologiem z Dziekanowa .On też stwierdzil,
    że wiecej może być powiklan niz korzyści . W tym roku Pawelek prawie nie
    choruje . Jestem ciekawa w jaki sposób cwiczylyscie laryngologicznie.
    Tez chetnie wysle zdjecia Pawelka .Jak mi sie udaa, bo to moje pierwsze
    spotkania na forum i na komputersach lepiej zna sie Pawelek.
    Pozdrawiam Dorota



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    ilona3211 19.07.05, 15:36 + odpowiedz


    witajcie jestem mama córki która ma 11 lat jest po rozszczepie lewostronnym
    wargi i całkowitym podniebienia teraz leczymy sie u ortodonty zrezygnowałam z
    Poznania i wybralismy ortodonte w Warszawie mam nadzieje ze bedzie miała juz
    nie długo aparat stały Pozdrowienia



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    ania970 19.07.05, 20:01 + odpowiedz


    U dzieci starszych przewija się temat leczenia zgryzu. W związku z tym mam
    pytanie, czy aparat stały jest refundowany przez NFZ? Moja ortodontka mówiła
    coś, że można ubiegać się o zwrot kosztów, ale może jakieś konkrety?
    Pozdrawiam.



    • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
    doorka3 19.07.05, 21:51 + odpowiedz


    Moja ortodontka mowila ,ze u niej nie mogę zrobić aparatu stalego i ,że
  • 13.07.06, 11:01
    druga operacja podniebienia miękkiego
    ania970 21.06.05, 09:31 + odpowiedz


    Witajcie.
    Moja córka będzie miała w lipcu operację podniebienia miękkiego.
    Okazało się, że trzeba je zrekonstruować, bo źle działa. Po zabiegu
    jest szansa, że przestanie nosować. Agnieszka ma 8,5 roku i lekarz
    powiedział, że dzieci w tym wieku gorzej znoszą takie zabiegi.
    Może ktoś z was miał podobną sytuację. Chciałabym wiedzieć, czego się
    spodziewać, jak dziecko może reagować na ból? Myślę, czy nie będzie jej
    się trudniej mówiło na początku? Bardzo się tego wszystkiego boję, Agnieszka
    oczywiście też.
    Pozdrawiam
    Ania.



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    ankalenka 21.06.05, 12:05 + odpowiedz


    ANiu, wyczytałąm że macie za sobą już dwie operacje - podniebienie nie działa
    poprawnie, gdzie zamierzacie robić korektę? może już czas na Instytut?



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    ania970 22.06.05, 09:51 + odpowiedz


    Postawiłam na dr Stępniewskiego z Poznania. Rozważałam Instytut jako
    jedną z możliwości. Liczę, że wszystko będzie dobrze.



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    myskaz 22.06.05, 11:07 + odpowiedz


    Mój mąż miał operowane podniebienie w wieku ponad 7 lat przez dr.
    Stępniewskiego w Polanicy (po nieudanej operacji w wieku 3 lat, ale to były
    zupełnie inne czasy. Nie pamięta żadnych szczególnych niedogodności (oprócz
    tego, że zabrano go rodzicom w środę i oddano w następną środę)
    Dr. Stępniewski operował 2 lata temu również mojego syna - dla nas rewelacja -
    moje dziecię nigdy nie wymagało pracy z logopedą



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    ania970 22.06.05, 13:24 + odpowiedz


    Bardzo dziękuję, Myskaz, podniosłaś mnie na duchu.



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    mamatomka5 11.07.05, 23:01 + odpowiedz


    Witam ! Mój syn miał operowane podniebienie w 10 lat .Dostawał silne środki
    przeciwbólowe .Operacja ta nie należy do prostych .Prawdopodobnienie będzie to
    faryngoplastyka .Aniu dużo miłości i cierpliwosci dla synka tego Tobie
    życzę .Trzymam kciuki . Kasia
    ps.Mozesz mi napisac dlaczego zdecydowałaś się na dr.Stępniewskiego .



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    ania970 13.07.05, 14:32 + odpowiedz


    Dzięki za odzew i wsparcie. Na Stępniewskiego zdecydowałam się dlatego,
    że wiele dobrego o nim słyszałam, no i mieszkamy w Poznaniu, więc operacja
    na miejscu. Ma prywatną klinikę w Kobylnikach pod Poznaniem, w której przez
    5 lat operował rozszczepy w ramach kontraktu z NFZ. Niestety w tym roku NFZ
    ograniczył pieniądze na operacje naszych dzieci, więc trzeba płacić.
    Pozdrawiam.



    • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
    mamatomka5 11.07.05, 23:04 + odpowiedz


    Aniu ! przepraszam operowana będzie Twoja córeczka a nie syn . Kasia



    • Re: już po zabiegu !!!
    ania970 28.07.05, 22:19 + odpowiedz


    Witajcie.
    Wróciliśmy dziś do domu. Operacja udała się, tak twierdzi dr Stępniewski.
    Sama nie potrafię jeszcze tego ocenić. Było dużo strachu przed, w trakcie i po,
    bo zabieg był bardzo skomplikowany i ryzykowny, ale obyło się bez komplikacji.
    Agnieszka źle niestety zareagowała na narkozę i dobre 12 godzin wymiotowała.
    Trzeba było podać dożylnie lek przeciwwymiotny i płyny. Kiedy żołądek się
    uspokoił, szybko odzyskała siły. Na razie połykanie sprawia jej trudność, bo
    ma obolałe gardło po intubacji. Mówi też z trudem, ale widać poprawę z każdą
    chwilą. Agnieszka była bardzo dzielna. Ja trochę mniej, ale starałam się.
    W sobotę jedziemy na kontrolę i usunięcie sączka z rany. Doktor mówi, że rana
    goi się bardzo ładnie. Oprócz naprawienia podniebienia miękkiego miała też
    zamknięty otwór w podniebieniu twardym i przetokę przedsionkowo nosową.
    Gdyby ktoś miał jakieś pytania, chętnie odpowiem na forum i na priva.
    Pozdrawiam.



    • Re: już po zabiegu !!!
    mamatomka5 28.07.05, 22:37 + odpowiedz


    Aniu !!! Cieszę się ,że operacja się udała .Odezwij się na priv jak będziesz
    miała trochę czasu.Pozdrawiam Kasia z Bydgoszczy.



    • Re: już po zabiegu !!!
    u.too 01.08.05, 14:58 + odpowiedz


    ania970, czy możesz przysłać mi swojego maila?

    Iwona z Poznania
    u.too@gazeta.pl




    --
  • 13.07.06, 11:02
    JESZCZE RAZ RTG
    zmrocznik 03.08.05, 16:43 + odpowiedz


    Witam, powiedzcie mi czy jest sens robić rtg na dwa miesiące przed wizytą?
    Mamy teraz okazję, ale wiem, że Mały ciągle rośnie i może w październiku
    zdjęcie będzie już nieaktualne?



    • Re: JESZCZE RAZ RTG
    asia.mamaizy 03.08.05, 19:32 + odpowiedz


    Witam Najlepiej zróbcie zdjęcie do 2 tyg przed wizytą U dziecka obraz szczeliny
    rozszczepu zmienia się więc najlepiej przyjść do lekarza z akyualnym zdjęciem
    Pozdrawiam



    • Re: JESZCZE RAZ RTG
    agunek1 03.08.05, 21:04 + odpowiedz


    Dzwoniłam tydzień temu do IMiDu i dr Piwowar powiedział że nie ma sensu, bo i
    tak przed zabiegiem trzeba wykonać prześwietlanie, a w czasie pomiędzy wizytą
    kontrolną a wyznaczonym terminem operacji jeszcze wszystko może się zmienić.
    Więc taraz dajemy sobie spokój i jutro dzwonię wyznaczyć termin zabiegu.



    • Re: JESZCZE RAZ RTG
    agunia33 04.08.05, 09:03 + odpowiedz


    No właśnie się martwiłam bo ja nie robiłam Bartusiowi żadnego prześwietlenia
    przed wyznaczonym terminem operacji.Wogóle o
    tym nie wiedziałam.A termin mieliśmy na dzisiaj i niestety nici z tego.Bartuś
    chory.Za tydzień dzwonimy po następny
    termin.Tylko czy się uda następnym razem nie wiadomo bo Bartuś częściej jest
    chory niż zdrowy.

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: JESZCZE RAZ RTG
    agunek1 04.08.05, 11:36 + odpowiedz


    Dzisiaj dzwoniłam i wstępny termin zabiegu wyznaczony jest na 22.02.06. Mam
    cichą nadzieję, że nie będzie wtedy żadnych rota wirusów itp.


    --
  • 13.07.06, 11:03
    KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    aaagnieszka27 27.07.05, 20:16 + odpowiedz


    No wlasnie mam takie pytanko odnośnie tego kto wykonuje te wszystkie
    operacje, ciągle slysze tylko albo prof. Z.Dudkiewicz lub dr Piwowar, nas
    ostatnio jak bylismy w kwietniu odroczył od operacji jakis dr Surowiec( czy
    wiecie coś może na jego temat?) Moja Weronika 4 sierpnia ma planowaną
    operacje i bardzo chcialabym żeby znalazła sie w jak najlepszych rękach. Z
    góry dziekuje za odpowiedź.
    Pozdrowionka....

    Agnieszka z Weroniką



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    arleta.kamilek 27.07.05, 21:46 + odpowiedz


    W IMID operacje rozszczepu wykonuje 3 lekarzy:pani prof., dr Piwowar idr
    Surowiec. I cała trojka to fachowcy i profrsjonaliści. Bez obaw możesz oddać im
    córkę na operację
    Arleta



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    pmajkap 27.07.05, 22:54 + odpowiedz


    potwierdzam dr Surowiec to bardzo dobry fachowiec a przy tym cudowny i
    troskliwy lekarz
    pozdrawiam
    mama Bogusi z PR



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    mamanicole 28.07.05, 07:50 + odpowiedz



    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13419&w=18037104&a=18038965



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    aaagnieszka27 28.07.05, 08:32 + odpowiedz


    Dzieki serdeczne, jestem już o wiele spokojniejsza, zwłaszcza że na temat tego
    dr Surowca bardzo mało wiedziałam...
    Pozdrowionka:))

    Agnieskza z Weroniką



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 28.07.05, 08:37 + odpowiedz


    A ja wogóle mam trochę obaw bo my byliśmy tylko raz u prof.Dudkiewicz prywatnie
    a w sierpniu jej nie będzie i nie wiem do
    kogo trafimy i czy nie będzie problemów że pojawiamy się tak znikąd.Jak to
    wygląda-czy wcześniej przed operacją dziecko musi
    być tam leczone w poradni u chirurga?


    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    mag55 28.07.05, 08:43 + odpowiedz


    Agnieszko, nie martw się. My podobnie jak Wy, byliśmy najpierw prywatnie u pani
    prof., a na operację umówiliśmy się telefonicznie. Nasz pierwsza wizyta w
    IMiDzie była w dniu przyjęcia na oddział. Żadnych problemów nie mieliśmy
    (oczywiście poza standartowymi, które nie ominą chyba nikogo).

    Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki, aby wszystko było ok.,
    Magda



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    mamanicole 28.07.05, 11:45 + odpowiedz


    My nie byliśmy ani w IMiDzie ani prywatnie na pierwszej konsultacji. Termin
    operacji został wyznaczony telefonicznie. Pierwsze kroki w instytucie
    stawialiśmy w dniu przyjęcia na chirurgię.
    Bez obaw!! Na pewno zostaniecie potraktowani na równi ze stałymi bywalcami!!
    Powodzenia!! Trzymamy za Was kciuki!!!

    Aga



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 28.07.05, 20:40 + odpowiedz


    Dzięki dziewczyny:)
    Rozwiałyście moje obawy.Teraz tylko czekamy na jutrzejsze potwierdzenie terminu
    no i wogóle na operację.Na razie nawet
    się nie denerwuję, zacznę chyba jak będziemy już na miejscu i powiedzą mi,że
    biorą za chwilę Bartusia na blok
    operacyjny.Teraz wciąż nie jestem pewna czy się uda bo boję się,że Bartuś się
    rozchoruje - on tak ma...
    Ale dobrze,że tu trafiłam - te wszystkie sprawy związane z operacją nie są już
    dla mnie takie straszne.

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    aaagnieszka27 28.07.05, 22:08 + odpowiedz


    agunia33 mam podobnie jak Ty, tez jutro dzwonie do w-wy a co do nerwów to wiem
    że jak tylko tam zajade napewno dadzą one o sobie znać, pamiętam jak byłam tam
    ostatni raz w kwietniu kiedy to werka miała miec operacje, na sam widok
    Instytutu juz sie rozpłakałam, dobrze ze nie byłam sama:) Tez podobnie jak Ty
    caly czas boje sie o małą, narazie jest zdrowa, raz na jakiś czas kichnie ale
    boje sie zeby nie przekształcilo sie to w porządny katar:(( bo taka z niej
    delikatna istotka....



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 28.07.05, 23:29 + odpowiedz


    Agnieszko - nie będziemy same w Instytucie:)W końcu jak narazie jest nas już
    trzy.Będzie nam raźniej.

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 28.07.05, 23:33 + odpowiedz


    Dziewczyny napiszcie jak to jest z pobytem tam innych osób z rodziny.Jesteście
    tam same z dziećmi czy są z wami
    mężowie albo ktoś inny?

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    arleta.kamilek 29.07.05, 08:05 + odpowiedz


    Witam!
    My byliśmy na operacji w kwietniu. Z nami pojechał mój mąż. Był z nami w
    szpitalu cały dzień, nawet na sali
    pooperacyjnej (pomimo że na drzwiach sali jest przyklejona kartka, że z
    dzieckiem moze przebywać tylko jedna
    osoba). Na noc szedł do hotelu.
    Dużo łatwiej jest jak z Tobą będzie jeszcze jedna osoba. Zwłaszcza po operacji,
    kiedy siedzisz przy dziecku
    właściwie non stop, a druga osoba moze zrobic zakupy i coś do jedzenie.
    Pozdrawiam
    Arleta
    Pozdrawiam
    Arleta



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 29.07.05, 08:15 + odpowiedz


    Ja sama nie wiem co robić.Ze względu na moją córeczkę wolałabym aby mąż był w
    domu.Nie chcę poprostu,żeby
    Marysia znów została sama-tzn. bez obojga rodziców a jak będzie tatuś to zawsze
    inaczej.Ale z drugiej strony
    słyszałam,że po operacji podniebienia, jeśli nie ma komplikacji to nie leży się
    długo więc może zostanę z
    mężem.A czy ktoś z was był sam i czy ciężko sobie wtedy poradzić?

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    arleta.kamilek 29.07.05, 08:28 + odpowiedz


    Wiesz, mi i mężowi było łatweo podjac decyzję o wspólnym pobycie z Kamilkiem bo
    nie mamy drugiego dziecka.
    A w Twoim przypadku to myśle że lepiej chyba jednak będzie jak mąz zostanie z
    córką w domu. I Ty bedziesz
    miała wtedy komfort psychiczny że mąż jest z dzieckiem.
    Poradzisz sobie sama. Dziecko dostaje silne leki przeciwbolowe w obojczyk
    (przez weflon) po którym spokojnie
    spi 3 godziny. Wtedy zrobisz zakupy w pobliskim sklepie. Poza tym tam jest
    wiele matek które przez chwile
    przypilnuja Ci dziecko (sama osobiscie pilnowałam niejednokrotnie inne
    dzieciaczki). A w najgorszym
    przypadku poprosisz pielęgniarke by przypilnowała (zaniesiesz dziecko do ich
    pokoju).
    Dasz radę!!!!
    Pozdrawiam
    Arleta



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 29.07.05, 08:44 + odpowiedz


    Dzięki:)
    Ja też liczę na to,że mamy pomagają sobie wzajemnie-w miarę możliwości
    oczywiście.Do tej pory wszystkie
    nasze pobyty w szpitalach spokojnie odbywałam sama-z tym,że to było w naszym
    mieście.Ale zawsze jak
    chciałam wyskoczyć do sklepu czy wykąpać się to mamy z sali pilnowały
    Bartusia.Też sądzę,że sobie
    poradzę-oby tylko już było po bo najgorzej to poradzić sobie z widokiem
    cierpiącego dziecka, reszta jest
    do zorganizowania.

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    agunia33 29.07.05, 21:58 + odpowiedz


    Dzisiaj dzwoniliśmy do Warszawy i kazali nam przyjechać w środę a mieliśmy
    termin na wtorek a jak u was dziewczyny- Ewo i
    Agnieszko?

    --
    Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
    BARTUŚ



    • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
    aaagnieszka27 30.07.05, 07:49 + odpowiedz


    agunia33 my tez mamy malutkie opóźnienie, mamy być w IMiDZ-ie na 10.00 w
    czwartek a w czwartek miala już byc operacja werci wiec widocznie coś tam im
    wypadło:((
    Pozdrawiam serdecznie...tak czy tak z pewnością sie spotkamy skoro to tylko
    jeden dzień różnicy:))
  • 13.07.06, 11:04
    Jeszcze raz o drenach
    mimarzena 21.10.04, 09:15 + odpowiedz


    Wiele piszecie o dobrodziejstwie założenia drenów u Waszych dzieci. Napiszcie
    proszę, w jaki sposób lekarz wykrywa owo wysiękowe zapalenie uszu, które nie
    daje objawów chorobowych? Czy jest to zwykłe badanie laryngologiczne, czy
    jakieś skomplikowane?
    Zauważyłam, że Iza po każdej infekcji gorzej słyszy i ogólnie gorzej od
    jakiegoś roku, kiedy zaczęła często chorować. Jestem pewna, że Iza lepiej
    słyszała w wieku dwóch lat niż teraz. Do tej pory żaden lekarz nie stwierdził
    wysiękowego zapalenia, tylko coś mówią o trąbkach, że źle pracują, chociaz
    jedna pani doktor coś wspomniała o drenach ale raczej jako o ostateczności.
    Iza ma zalecone dmuchanie baloników "otowent" - w celu wentylacji uszu i
    poprawy przcy trąbek, co z tego, kiedy nie mozna dmuchać przy katarze, a ten
    jest bardzo często? Już sama nie wiem co o tym mysleć.



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    martinimartini 21.10.04, 09:39 + odpowiedz


    witaj,

    u nas właśnie nie było żadnych objawów. nawet się dziwiłam, że lekarz mówi coś
    o zapaleniu. takie zapalenie to przecież musi nieźle boleć a moje dziecię na
    uszy nie narzekało, pediatra też regularnie w uszy zaglądał i nic nie widział.
    a podobno to wysiękowe tak ma. zbiera się wewnątrz ucha płyn, gęstnieje i
    maluch traci powoli słuch. laryngolog na dobrym sprzęcie podobno ten płyn
    wypatrzy. nie wiem tylko czy to musi być mikroskop czy coś prostszego.

    u nas jak ABR wykazał niedosłuch to zrobili tymanometrię (proste badanie) i na
    podstawie kształtu wykresu stwierdzili, że to wysiękowe zapalenie.
    Przy słuchu prawidłowym wykres ma określony kształt, który zmienia się w
    zależności od dolegliwości (przy zapaleniu inny, przy otosklerozie jeszcze inny
    itd)

    poczytaj o tympanometrii tutaj: www.ifps.org.pl/_Plyty/pdfy/kochanek1.pdf
    pokazany tam wykres słuchu prawidłowego tak naprawdę jest trochę inny
    (zaokraglony, nie szpiczasty), ale to co wskazywało na zapalenie uszu wyszło u
    nas jak na rysunku.

    gośka

    dodam, że jak przed zamknięciem rozszczepu słuch po ABR był ok, to i wykres
    tympanometrii był w porządku.



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    miluolka 21.10.04, 21:37 + odpowiedz


    U nas było podobnie jak u Gosi synka, po zszyciu podniebienia i po zapaleniu
    ucha rozpoczęło się wysiękowe zapalenie obu uszek. Wysięk w uszkach został
    zauważony na wizycie w IFIPS przy okazji badania ABR. Z tego co mi tłumaczył
    laryngolog zakładający Oli dreny to wysięk spowodowany jest tym że dzieci
    rozszczepowe mają "upośledzoną Trąbkę słuchową" poprostu organ ten nie działa
    tak jak u reszty z nas, uszka nie są prawidłowo oczyszczane i zalega w nich
    płyn który z czasem gęstnie(dreny pełnio rolę wentylacji). Tak jak piszę Gosia
    dobrym badaniem jest tymponogram albo wizyta w takiej placówce jak IFIPS w
    Warszawie, która to placówka dysponuje dobrym sprzętem. Kasia



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    martinimartini 22.10.04, 12:16 + odpowiedz


    zapomniałam dopisać, że nie traktuję drenów w kategoriach dobrodziejstwa tylko
    zła koniecznego. każdy taki zabieg chociaż teoretycznie nie szkodzi to
    praktycznie osłabia błonę (bo wypadnięciu drenów błona wprawdzie ma się
    zrosnąć, a i miejsce założenia jest podobno w jej mało aktywnym miejcu). o
    ryzyku wynikającym z narkozy i wpadnięcia w łapy niewprawnego chirurga nie
    wspomnę.
    zawsze to jednak lepsze niż spory niedosłuch, szczególnie w przypadku
    niemowlaka, który dopiero ma zamiar nauczyć się mówić.

    gdyby moje dziecię miało jednak lat kilka i mówiło to upewniłabym się u kilku
    dobrych lekarzy co to jest i czy naprawdę nie ma na to innych sposobów poza
    drenami.
    bo np. 5 letnia córa mojego kolegi po niekończących się zapaleniach uszu
    (takich normalnych) została skierowana na dreny (był już niedosłuch). miała
    czekać 3 miesiące na swój termin. w tym czasie rodzice znaleźli homeopatkę,
    która wyleczyła małą na tyle skutecznie, że słuch wrócił do normy, zapalenia
    trafiają się sporadycznie i mają dość łągodny przebieg. lekarz z IPFS z drenów
    zrezygnował. kontrolują często słuch, ale wszystko jest ok.
    nie sugeruję żeby od razu biec do homeopaty, jest to tylko przykład, że czasami
    daje się dreny ominąć.
    (do tej pory homeo czary mary nie próbowałam i za bardzo w to nie wierzyłam,
    ale przyznam, że ze swoim dziecięciem do tejże homeopatki już pobiegłam w
    nadziei, że może u nas też coś wskóra. od 3 dni młody je magiczne kuleczki.
    trochę przekonał mnie fakt, że pani doktor ma na pieczątce 'pediatra
    neonatolog' i jest ordynatorem oddziału noworodków w jednym ze szpitali).



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    miluolka 22.10.04, 13:43 + odpowiedz


    Gosiu te magiczne kuleczki to coś na uodpornienie?
    Kasia



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    martinimartini 22.10.04, 16:51 + odpowiedz


    generalnie tak, ale mały ostatnio nie wychodząc z jednej infekcji nabył kolejną
    i coś mu trzeszczało w oskrzelach, więc dostał też trochę na wyjście z dołka..

    ja to generalnie byłam kiedyś zwolenniczką teorii, że każdy organizm musi sam z
    czasem nabrać odporności i nie uznawałam wspomagaczy (i tak moje starsze
    dziecię przeżyło prawie 3 lata, chorując dwie ostatnie jesienie i zimy z
    minimalnym przerwami ale bez dramatycznych sytuacji. uchował się bez
    antybiotyku. ale teraz odpuściłam. młodsze dziecię znosi te infekcje dużo
    gorzej niz starszy, więc starszy ciągle coś żre na uodpornienie (od normalnego
    pediatry), żeby nie zarażał. a młodszy dostał kuleczki. homeopaci podobno
    potrafią nieźle rozregulować system odpornościowy swoimi specyfikami, ale pani
    doktor (chyba jeszcze nie bedę pisać o nie 'nasza') obiecała, że jest to dawka
    stosowna do wieku (a taki fąfel ma podobno mniej niż 10% odporności
    przeciętnego dorosłego). zobaczymy co z tego wyjdzie...



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    mimarzena 23.10.04, 16:14 + odpowiedz


    Wybieramy się we wtorek do tej pani doktor, co wspominała o drenach. Zobaczymy
    jak wyjdą badania i co powie.
    Któras z mam napisała, że dreny zakłada się co 2 lata do pewnego wieku. Co
    potem? Czy po skończeniu drenowania słuch jest dobry? Czy to tylko taki doraźny
    środek zaradczy.
    Iza wprawdzie mówić się juz nauczyła, ale przecież dziecko poznaje wciąż nowe
    słowa, a poza tym jest wyraźnie zainteresowana literkami. Jest na etapie
    rozpoznawania głoski początkowej wyrazu np. kotek na "k". Powinna więc słyszeć
    jak najlepiej. Teraz po chorobie trzeba mówic do niej głośniej niż zazwyczaj i
    podkręca telewizor, co świadczy że nie za dobrze słyszy.



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    martinimartini 24.10.04, 11:27 + odpowiedz


    nam lekarz powiedział, że takie infekcje ciągną się do lat nastu (12,13) potem
    dziecko samo wyrasta. kończą się infekcje, kończą się problemy ze słuchem. a
    czy drenowanie trzeba powtarzać czy nie to już zależy od egzemplarza i jego
    skłonności. są dzieciaki którym pierwsze dreny wystarczą, potem już uszy nie
    nawalają. niestety podobno dużo częstszy jest schemat, gdzie trzeba dreny
    zakładać ponownie. w kajetanach spotkalismy dziewczynkę, która czekała już na
    swoje 3 dreny, a miała może 6-7 lat...



    • Re: Jeszcze raz o drenach
    miluolka 24.10.04, 22:04 + odpowiedz


    My w odróżnieniu od pozostałych mam i ich rozszczepków zakładalisśmy dreny
    prywatnie (pisałam wcześniej dlaczego)które mają starczyć na 2 lata, wiem z
    tego co pisały mamy zakładające dreny swoim szkrabom w Kajetanach że ich dreny
    starczają na pół roku. Nam nasz laryngolog dobrał takie dreny i powiedział że
    najprawdopodobniej będzie miała je zakadane do 8-10 roku i uzasadnił to tak że
    do tego czasu główka jej na tyle urośnie że przewody słuchowe będą ułożone
    bardziej skośnie (u małych dzieci przewody słuchowe ułożone są bardziej
    poziomo). I wogóle wskazane jest zakładanie drenów u rozszczepkó
  • 13.07.06, 11:06
    otwock
    ilona3211 28.11.04, 11:54 + odpowiedz


    chciałabym podzielić się wrażeniami pobytu córki w tej placówce.pamela jezdzi
    już tam piąty rok i jest znakomicie już po pierwszym turnusie była
    poprawa.jak ktoś chce chętnie opowiem więcej pozdrawiam



    • otwock
    szafir76 28.11.04, 12:27 + odpowiedz


    Witam Wszystkich
    Mój syn własnie wrócił z pierwszego turnusu .
    Jestm bardzo zadowolena z rezultatów poprawy wymowy mojego synka .
    Turnus trwał 40 dni i naprawdę poprawa jest kolosalna. Adrianek ma tam trafić
    znowu w Lutym na dalsze leczenie. Przed trafieniem do ośrodka syn wcale nie
    wymawiał literek " m,,p b," Nie były one szłyszalne w słowach przez niego
    wymawiane a teraz bardzo dobrze radzi sobie. Oczywiscie jeszcze musimy
    popracowac nad innymi literkami jak " sz,cz" ale wierze w to że damy sobie radę
    z pomocą specjalistów w Otwocku.

    Pozdrawiamy wszystkich
    Adrian i Danuta



    • Re: otwock
    asia.mama.marcelego 28.11.04, 15:07 + odpowiedz


    oświećcie mnie co to za ośrodek??? I co to za turnusy?
    --
    Marceli
    RoZsZcZeP WaRgI i PoDnIeBiEniA



    • Re: otwock
    ilona3211 28.11.04, 15:56 + odpowiedz


    jest to ośrodek rehabilitacji mowy prowadzą go siostry zakonne i specjalisci
    logopedzi.kierowane są tam dzieci leczone w IMiD.NAPRAWDE ośrodek godny
    polecenia.Moja córka zanim poszła do zerowki mówiła językiem nie
    zrozumiałym.martwiłam się jak da sobie radę w szkole.Atu nagle jeden turnus
    iogromna poprawa.bylam tak szczęśliwa jak moje dziecko wymowilo banalnądla
    karzdego literkę''s''.teraz pamela jezdzi dwa razy w roku ma swoje
    koleżanki.Iwszystko ma sieku końcowi pozdrawiam



    • otwock
    szafir76 28.11.04, 22:07 + odpowiedz


    Specjalistyczny Zakład Rehabilitacyjno-Leczniczy Narządów Mowy Zgromadzenia
    Sióstr św. Elżbiety w Otwocku.
    Dyrektor: mgr Maria Steciuk (siostra Filomena)
    05-400 Otwock, ul. Kołłątaja 13
    tel./fax (022) 779-22-35

    www: www.rozszczep.prv.pl
    email:rehabilitacjam@poczta.onet.pl

    Pozdrawiam
    Mama Adriana

    --
  • 13.07.06, 11:07
    Re: 1 pytanie?
    miluolka 18.11.04, 20:40 + odpowiedz


    Dziewczyny mam jedno pytanie odnośnie operacji w IMiDz, czytam właśnie o
    wszelkich p[rzygotowaniach do operacji i jedna rzecz mnie bardzo zaniepokoiła,
    a mianowicie fakt że wyczytałam że zaraz po operacji po godz.19 dziecko dostaje
    na odziale i dopiero rano o 7 można je odebrać. Przeraża mnie ten fakt dlatego
    że moja Olka przynajmniej 2 razy się budzi w nocy, a tak wogóle śpi ze mną i
    jest straszą mamy córką i napewno widok pielęgniarki zamiast mamy doprowadzi
    ją do histerii. Kasia



    • Re: 1 pytanie?
    mimarzena 18.11.04, 22:36 + odpowiedz


    Iza wprawdzie miała operację jeszcze za czasów, gdy rodzice byli na sali
    pooperacyjnej, ale wtedy na rodzicach spoczywał naprawdę ogromny obowiązek
    pilnowania dziecka, które nierzadko było w złym stanie.
    Po operacji dzieci dostają środki przeciwbólowe i niewiele czają. Myslę, że
    decyzja o pozostawieniu dzieci na noc po operacji wyłącznie pod opieką personelu
    była dobrze przemyślana. Teraz pielęgniarki bardziej czuwają nad dziecmi. Gdy ja
    byłam z Izą, pielęgniarki spały i w razie czego rodzice je budzili. To naprawdę
    ogromna odpowiedzialnośc i dodatkowy stres.
    Trzymam kciuki za Olę.



    • Re: 1 pytanie?
    edki16 18.11.04, 23:28 + odpowiedz


    Kasiu !
    Miałam te same obawy bo mój Szymek potrafił budzić się co godzinę. Tej nocy po
    operacji naszprycowany środkami farmakologicznymi spał. ( wiem bo ja nie mogłam
    spać i co jakiś czas zakradałam się pod salę pooperacyjną ) Pozdrawiam Edyta
    --
    Moje szczęście:
    Szymek



    • Re: 1 pytanie?
    asia.mama.marcelego 12.08.05, 07:50 + odpowiedz


    up
    --




    • Re: 1 pytanie?
    natad 18.11.04, 23:55 + odpowiedz


    Dokładnie, dzieciaczek cały czas śpi, bo jest na tak silnych prochach, że nawet
    wybuch bomby by go nie wzruszył!Poza tym dziecko "świeżo" po operacji jest
    takie "nie nasze" nie ma z nim żadnego kontaktu i lepiej zbierać siły,wyspać
    się i być z nim jak w miarę dojdzie do siebie.Jednak wydaje mi się, choć sama
    tego nie próbowałam, że jak mama się uprze, to chyba będzie mogła zostać z
    malcem.Ale to pewnie wybadasz już na miejscu.
    Natalia



    • Re: 1 pytanie?
    miluolka 19.11.04, 10:17 + odpowiedz


    Ja już dwa razy przerabiałam owy stan raz po zszyciu podniebienia a drugi raz
    po założeniu drenów(choć po założeniu drenów dziecko nie odczuwa bólu tylko
    czuje dyskomfort po narkozie)W dwóch tych przypadkach olka tylko uspakajała się
    na moich rękach, z tego co pamietam Ola po zszyciu podniebienia tak porządnie
    zasnęła dopiero nad ranem. A była wtedy 5 miesięcznym szkrabem, a teraz wydaje
    mi się że rozumie o wiele więcej bo ma w końcu 15 miesięcy i nie jest
    niemowlakiem, którego jak się położy na pleckach to samo się nie przekręci. Nie
    wiem mam tyle wątpliwości........Kasia



    • Re: 1 pytanie?
    agaijo 19.11.04, 11:07 + odpowiedz


    Czekając pod drzwiami, na pierwszą wizytę w IMIDZ wypytywałam się mamy rocznego
    chłopca o wszystko co mi przyszło do głowy, a dotyczyło operacji w Instytucie.
    Ona zgłosiła siostrze oddziałowej chęć wynajęcia pielęgniarki na tę noc co
    zostało pozytywnie rozpatrzone ( zapłaciła około 200 PLN ), a później umówiła
    się z ową pielęgniarką, że jeśli będzie coś nie tak to ją obudzą ( nocowała w
    świetlicy na materacu ).
    Pozdrawiam
    Agnieszka



    • Re: 1 pytanie?
    miluolka 19.11.04, 11:49 + odpowiedz


    To jest dobre rozwiązanie, dzięki. Kasia



    • Re: 1 pytanie?
    agunek1 19.11.04, 18:43 + odpowiedz


    ja byłam na sali pooperacyjnej do 21 i sama wyszłam, nikt mnie nie wyganiał.
    Maluch, jak pisały poprzedniczki jest naszprycowany różnymi środkami i śpi jak
    zabity. Lepiej się wyspać, by mieć siły na następny dzień.

    pa Aga



    • Re: 1 pytanie?
    mamanicole 19.11.04, 21:13 + odpowiedz


    Ja przed operacją Nicole usłyszałam historię o dziecku, które zadławiło się w
    nocy skrzepem krwi. Sytuacja ta podobno miała miejsce w Polanicy Zdrój.
    Przestraszona taką wizją skorzystałam z usług pielęgniarki i zapłaciłam za
    opiekę w nocy po operacji. Koszt 180zł za 12 godzin.(W lipcu tego roku.)
    Dzięki takiemu rozwiązaniu sama w miarę spokojnie spałam.
    Tylko raz w ciągu tej nocy pobiegłam na salę pooperacyjną by sprawdzić, czy
    wszystko jest oki.
    Pani pielęgniarka siedziała przy łóżku przy zapalonej lampce i czytała książkę.
    (Pomimo że była 3 rano.) Jedną ręką trzymała Nicole za rączkę.
    Kiedy rano o 6 pobiegłam do Małej zastałam ponownie miły widok. Nicole głaskana
    przez pielegniarkę po pleckach zasypiała po udanym pierwszym pojeniu
    rumiankiem!

    (Myślę, że pielęgniarka dla swojego spokoju dobrze dozuje dziecku tej nocy
    środki znieczulające i uspakajające , dzięki czemu również dla Malca ta noc
    jest przespana bez bólu i nerwów spowodowanych nieobecnością mamy!!)

    Aga



    • Re: 1 pytanie?
    miluolka 19.11.04, 22:19 + odpowiedz


    Dzięki dziewczyny za wszystkie wiadomości dzięki którym się w końcu uspokoiłam
    bo nie pamiętam kiedy chodziłam taka nabuzowana jak np.dziś.
    Mam tylko jeszcze jedno pytanie a kontretnie do Agnieszki, czy mogłabyś mi
    napisać czy jakoś wcześniej załatwiłaś to sprawę z pielęgniarką czy będąc już z
    małą w IMiDz.
    P.S Byłam wieczorem u pediatry z małą bo od trzech dni ma wysoką gorączkę no i
    okazała się trzydniówka, właśnie ją obsypało, no i oczywiście zabieg trzeba
    przełożyć. Ale od tych spraw to ja się chyba już uodporniłam, pech i jeszcze
    raz pech. Kasia



    • Re: 1 pytanie?
    mamanicole 20.11.04, 13:23 + odpowiedz


    Wcześniej nie da się załatwić pielęgniarki, ponieważ nie znasz dokładnego
    terminu operacji!
    Jak już będziecie przyjęte na oddział i będziecie mieć wyznaczony dzień
    zabiegu, zgłoś się do przełożonej pielęgniarek lub bezpośrednio do jednej z
    nich.
    Mogę polecić Ci tą, która opiekowała się moją Nicole.
    Z moich obserwacji wynikało, że właśnie ona miała najlepsze podejście do
    Maluchów. Była miła i czuła. Typ dobrej cioci!!:))
    Niestety mam krótką pamięć i wypadło mi z głowy jej nazwisko, chciaż było dość
    charakterystyczne. (Nieco zabawne.)
    Nie mniej jednak mogę Ci ją opisać: wysoka, puszysta, krótkie kręcone włosy,
    okulary. Nie można jej pomylić z żadną inną!!

    Trzymam za Was kciuki!!Powodzenia!!
    PA!
    Aga



    • Re: 1 pytanie?
    mag55 22.11.04, 08:30 + odpowiedz


    Dziewczyny, piszecie tu, że można załatwić sobie pielęgniarkę na noc. A czy
    lekarza do operacji też trzeba "załatwiać"?



    • Re: 1 pytanie?
    ankalenka 22.11.04, 10:13 + odpowiedz


    nie mag55, lekarza w instytucie się nie "załatwia". pielęgniarki zresztą też
    się nie "załatwia" tylko oficjalnie jedna z pań, która nie ma tego dnia dyżuru,
    zamiast iść do domu zostaje za opłatą. nie jest tak, że dajesz pielęgniarce
    dyżurującej i ona zaniedbuje inne dzieci żeby zająć się Twoim opłaconym. nie ma
    sytuacji jak w niektórych szpitalach, że trzeba dać komuś w łapę. to wyróżnia
    właśnie IMiDz. lekarz z sercem podchodzi do dziecka i rodziców a nie wyciąga
    rękę po kasę.



    • Re: 1 pytanie?
    agaijo 23.11.04, 09:58 + odpowiedz


    Mnie też ostrzegano, żeby przypadkiem nie próbować wręczać koperty z "wyrazami
    wdzięczności"



    • Re: 1 pytanie?
    mag55 23.11.04, 16:17 + odpowiedz


    Wielkie dzięki za podpowiedź. W sumie nie nosiłam się z zamiarem dziękowania,
    ale wiecie jak to jest w naszych szpitalach.
    Pozdrawiam, magda mama Oliwki



    • Re: 2 pytanie?
    miluolka 30.11.04, 10:22 + odpowiedz


    Mam do was dziewczyny jeszcze jedno pytanie a mianowicie o której miejwięcej
    odbywają się operacje w IMiDZ i czy można wchodzić z dzieckiem na salę
    operacyjną do momentu zadziałania narkozy.
    Ciekawe jak moja Olka poradzi sobie z głodem, gdy miała zszywane podn
  • 13.07.06, 11:08
    młodzież po faryngoplastyce i przeszczepie kości.
    mamatomka5 18.11.04, 20:35 + odpowiedz


    Witam ! Chciałabym aby na forum wypowiedzieli się rodzice starszych dzieci
    które przebyły te dwie operacje.Bardzo interesuje mnie jakie korzyści
    przyniosły im te zabiegi . POZDRAWIAM WSZYSTKICH KASIA



    • Re: młodzież po faryngoplastyce i przeszczepie ko
    ilona3211 30.11.04, 13:37 + odpowiedz


    moja córka ma11 lat przeszła operacje przeszczepu kosci do wyrostka.wszystko
    było ok,alezaczęłam sięzastanawiać czy przeszczep sie przyją wprawdzie jest
    zalażek zęba ale on nie rośnie i to mnie martwi



    --
  • 13.07.06, 11:08
    przeszczep kości do wyrostka
    ilona3211 27.11.04, 22:42 + odpowiedz


    moja córka ma 10 lat dwa lata temu miała robiony przeszczep kości.jest
    zalążek zęba ale wydaje mi się,że ząb nie rośnie .czy ktos mi powie czy tak
    musi być czy jest cośnie tak



    • Re: przeszczep kości do wyrostka
    j.pszona 29.11.04, 13:49 + odpowiedz


    Witaj
    Mam prośbę: czy mogłabyś napisać coś więcej na temat tej operacji, czy twoja
    córka miała wtedy stałe zęby, czy też może jeszcze mleczne, czy operacja jest
    bezpieczna (tzn. czy nie ma ryzyka uszkodzenia zawiązki zęba). Nas wkrótce
    czeka taka operacja a na prześwietleniu wyszło, że są wszystkie zawiązki stałych
    zębów.
    Pozdrawiam
    Jola



    • Re: przeszczep kości do wyrostka
    ilona3211 29.11.04, 16:53 + odpowiedz


    pamela miała już zęby stałe jest to bezpieczna operacja jedyne powikłanie to to
    że przeszczep moze sie nie przyjać na bioderku zostaje 5,6cm blizna napisz ile
    twoje dziecko ma lat pozdrawiam



    • Re: przeszczep kości do wyrostka
    j.pszona 30.11.04, 13:50 + odpowiedz


    Karolina w marcu skończy 6 lat, miała już wyznaczony termin tej operacji na
    wrzesień, ale zrezygnowałam (trochę się obawiałam kolejnej operacji w
    Prokocimiu- z poprzednich mam nieprzyjemne wspomnienia). Poza tym wkrótce
    przeprowadzamy się do W-wy i tam chciałabym kontynuować leczenie. Więc na razie
    czekam z decyzjami.
    Pozdrowienia Jola

    --
  • 13.07.06, 11:09
    Po Polanicy - nasze wrażenia
    mamamichasia 21.03.04, 15:50 + odpowiedz


    Witam wszystkich,
    W poniedziałek wróciliśmy z operacji w Polanicy, i tak, jak obiecałam,
    chciałabym się podzielić naszymi wrażeniami i przeżyciami.
    Michałek miał operowane podniebienie miękkie. Przyjechaliśmy we środę, a w
    czwartek rano Michałek miał już operację. Bardzo to przeżyliśmy, zwłaszcza, że
    po raz pierwszy musieliśmy go zostawić samego w szpitalu. Był operowany metodą
    trójpłatową przez dra Wójcickiego. Po operacji, przez czwartek i piątek leżał
    pod kroplówkami, więc mogliśmy do niego tylko zaglądać „przez szybkę”, ale
    cały weekend byliśmy razem, a w poniedziałek wyszliśmy już ze szpitala. W
    tydzień po operacji Misio już całkiem doszedł do siebie i szaleje, jak zwykle.
    Nawet nie protestuje za bardzo przy toalecie buzi po jedzeniu (a apetyt mu
    dopisuje, że ho, ho). Pierwszy efekt pooperacyjny, jaki zauważyłam, to to, że
    kiedy sobie kichnie podczas jedzenia, to nie wychodzi mu wszystko noskiem. Na
    innymi efektami trzeba będzie popracować , jak się wszystko wygoi (musimy
    zlikwidować nosowanie – jestem na tropie logopedy w Krakowie, jak coś będę
    miała, to dam znać).
    Sam szpital nie wygląda rewelacyjnie, warunki są nieciekawe, ale oddział
    dziecięcy czyściutki, chociaż nieduży. Kontakt z dzieckiem jest trochę
    utrudniony, ale w przypadku większych dzieci, chodzących, można iść na
    świetlicę (ta świetlica też zresztą pozostawia wiele do życzenia). Oddziałowa
    bardzo miła, ale dosyć stanowcza, tak więc trzeba czekać do 15.00, żeby wejść
    na oddział i pobyć tam z dzieckiem. Pielęgniarki bardzo, bardzo miłe, widać,
    że dzieci bardzo je lubią.
    Ogólnie jesteśmy zadowoleni mimo, że warunki nie były rewelacyjne i musieliśmy
    zostawić dziecko samo. Nowy szpital stoi, ale kiedy się tam przeprowadzą, tego
    nie wie nikt (oprócz kwestii pieniężnych, wchodzą w grę również jakieś
    przepychanki personalne i pewnie to trochę jeszcze potrwa). Tak jak już
    pisałam, wybraliśmy Polanicę, bo musimy zrobić jeszcze kilka innych rzeczy, a
    zwłaszcza chodzi o osteotomię żuchwy. A właśnie prof. Kobus, dyrektor
    polanickiego szpitala, jest twórcą metody i aparatów do rozciągania kości
    żuchwy (i innych związanych z modelowaniem kości twarzy), więc wolimy być „u
    źródła”. Chcemy, żeby ktoś się Misiem zajmował kompleksowo. Myślę jednak, że
    gdybym wcześniej wiedziała, że można podniebienie miękkie operować przed
    ukończeniem pierwszego roku życia, to pewnie zdecydowałabym się na IMiD. Ale
    jest, jak jest i najważniejsze, że jesteśmy już po.
    Gdyby ktoś chciał wiedzieć coś więcej, to chętnie odpowiem.

    Pozdrawiam
    Grazyna z Michasiem





    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    ankalenka 21.03.04, 20:17 + odpowiedz


    cieszę się że jesteście już po i że Michaś dobrze się czuje! A propos
    osteotomii żuchwy to słyszałam,że w IMiDzie też robią.. może warto jednak
    sprawdzić....?
    pozdrawiam,
    Anka.



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    baskas29 21.03.04, 21:16 + odpowiedz


    Dobrze, ze juz jestescie po wszystkim. My jedziemy jutro do Imid - operacja w
    srode. Trzymajcie kciuki.
    P.S.
    Grazyna, jak wrocimy z W-wy to chetnie wroce do tematu zuchwy, bo Mikolaj (jak
    twierdzi genetyk) ma mala i cofnieta zuchwa ale przy wszystkich innych
    problemach nie mialam czasu sie nad tym zastanawiac, a nikt na razie nie mowil
    ze z tym tez moze byc jakis problem.

    Pozdrowienia

    Baska



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    mamamichasia 21.03.04, 21:31 + odpowiedz


    Dzięki, dziewczyny, za odpowiedzi. Z tą żuchwą, to chyba też będziemy w
    Polanicy, bo - jak pisałam - to metoda profesora i zawsze on sam wszystko
    ustawia. Wiem na razie wstępnie, jak to wygląda: kość zuchwy jest przecinana w
    dwóch miejscach i wstawiany jest zewnętrzny aparat, który jest codziennie
    regulowany (kość podobno rośnie 1 mm dziennie !). W szpitalu zostaje się ok.
    trzech tygodni, a sam aparat pozostaje w żuchwie ok. 2-3 miesięcy. Podobno
    efekty są niesamowite. Tylko zastanawiam się, jak Michaś to zniesie :-(.
    Trzymam kciuki za Mikołaja i czekamy na info jak wrócicie.

    Pozdrawiam ciepło
    Grażyna



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    martinimartini 21.03.04, 22:34 + odpowiedz


    mam pytanie odnośnie żuchwy - skąd wiadomo czy ona jest ok czy nie? czy jakiś
    lekarz powinien mi na to zwrócić uwagę (jaki?) czy sama mogę się tego dopatrzeć?

    gośka



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    mamamichasia 22.03.04, 09:31 + odpowiedz


    Czesc,
    U nas to bylo widac od razu, ze Michas ma niesymetryczna buzie, chociaz na
    poczatku pediatrzy twierdzili, ze to porazenie nerwu VII (twarzowego).
    Chodzilismy wiec przez kilka miesiecy na masaze, zeby wyrownac buzie i dopiero
    w W-wie lekarka w Instytucie Fizjologii i Patologii Sluchu powiedziala nam, ze
    jej zdaniem nie ma zadnego porazenia nerwu, tylko niedorozwoj zuchwy, ktory
    bardzo czesto towarzyszy niedorozwojowi malzowiny usznej (co, niestety, tez
    jest naszym problemem).

    Pozdrawiam
    Grazyna






    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    kaskazuza 23.03.04, 10:26 + odpowiedz


    Fajnie, ze juz to macie za soba.
    Pisz jak z jedzeniem, czy Michaś bez problemu powraca do jedzenia twardych
    rzeczy (jak rozumiem na razie jestescie na plynnej diecie) itp.



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    mamamichasia 23.03.04, 11:52 + odpowiedz


    Hej, hej,
    Tez sie cieszymy, ze jeden z problemow mamy juz za soba, chociaz na sama mysl o
    tym, co jeszcze przed nami chce mi sie plakac :-(.
    Na razie caly czas jestesmy na diecie plynno-bardzo papkowatej i Misio nie
    dostaje zadnych twardszych pokarmow. My za to jemy ukradkiem, bo jak biedne
    dziecko widzi zwykla bulke, to chce dostac szalu. Jeszcze jakies z dwa tygodnie
    i moze powoli zaczne mu wprowadzac cos twardszego.

    Pozdro
    Grazyna



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    kaskazuza 23.03.04, 22:05 + odpowiedz


    O tym, że trzeba się z jedzeniem chować przed dzieckiem to nie pomyślałam.
    Biedny Michaś :(
    Trzymajcie się



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    aga.mama.zuzy 24.03.04, 07:30 + odpowiedz


    Twoja wiadomość podniosła mnie na duchu - moja Zu będzie miała zszywane
    podniebienie w lipcu tego roku, po skończeniu 2 latek tą samą metodą co Twój
    synek. Bardzo boję się tej operacji, tym bardziej że po zszyciu wargi malutka
    długo była nerwowa i wystraszona. Myślałam że po tak skomplikowanym zabiegu
    dziecko będzie w szpitalu przynajmniej 2 tygodnie, dlatego miło jest słyszeć że
    u Michasia przebiegło to wszystko tak sprawnie i szybko doszedł do siebie.
    Pozdrawiam Was gorąco
    Agnieszka z Zu



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    kaskazuza 24.03.04, 12:34 + odpowiedz


    Jak Zuzka miała operowana warge (na Czerniakowskiej- to informacja
    dla "niewtajemniczonych":) ) to za kazdym razem było rownoczesnie jakies
    dziecko na operacje podniebienia i jedno z nich wyszlo dzien po Zuzie (troche
    goraczkowało), a drugie w tym samym dniu co Zuza, czyli jak operacja była we
    czwartek to w poniedziałek do domu.



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    mamanatalki1 28.11.04, 00:52 + odpowiedz


    Serdecznie witam wszystkich rodziców i dzieci!

    Moja córcia ma 16 miesiecy. Urodziła się z obustronnym rozszczepem wargi
    wyrostka zębodołowego i podniebienia. Jesteśmy po dwuetapowej operacji wargi.

    Bardzo chciałabym nawiązać kontakt z mamą Michasia, który miał operowane
    podniebienie w Polanicy, ponieważ taka operacja przed nami.

    Grażyno wiem, że miałaś w planach kolejne operacje, ale jeśli znajdziesz chwilę
    proszę o kontakt na FORUM lub na adres mamanatalki1@gazeta.pl

    Będę bardzo wdzięczna.

    Aga



    • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
    mamamichasia 28.11.04, 11:54 + odpowiedz


    Czesc,
    Zglaszam sie :). Jesli masz
  • 26.09.14, 12:38
    ksnxjs
  • 26.09.14, 12:38
    mki
  • 26.09.14, 12:49
    Witam chcialam opisac moja sytuacje.moj synus urodzil sie z rozszczepem podniebienia miekkiego.termin operacji mial jak mial 16miesiecy zabieg Polanica.przyjechalismy w środe z wszystkimi badaniami itd.rano w czwartek mial juz zabieg o 8 rano a na oddzial dopiero przyjechal na 13.w sobote mogl zjesc pierwszy posiłek płynny a tak same kroplówki a w poniedzialek juz zostalismy wypisani do domu hura! jezeli chodzi o szpital super!pielegniarki super z dzieckiem od poczatku pobytu bylam 24h nikt nas nie wyganial na noc pielegniarki dawaly materac naprawde nic do zarzucenia.po powrocie dziecko przez 4tyg musialo miec diete płynna lub papkowatą muslalam ze bedzie ciezko bo maly mi odmówil mleka bebika wiec myslalam ze bedzie chodzil glodnny ale trzeba troche pomyslec to da sie rade moj synus rano jadl dwa serki na drugie sniadanie jadl dwa zgniecone banany zupe normalnie tylko ugniotłam blenderem na podwieczorek kisiel lub biszkopta z ciepła herbata kolacja jajecznica na mleku zeby papka była.i takim sposobem 4tyg zlecialy nawet nie wiem kiedy i synuś je juz wszystko i rośnie jak na drożdzach :) wiec mamy nie ma co sie załamywać bo bedzie wszystko dobrze
  • 13.07.06, 11:10
    zęby, zęby, zęby.......
    ankalenka 19.08.04, 12:29 + odpowiedz


    Lence wychodzi trójka w szczelinie rozszczepu..
    przynajmniej jeszcze tydzień temu tak myślałam. dzisiaj udało mi się przez
    chwilę obejrzeć to cudo. wygląda raczej jak kolejna dwójka, rośnie tuż przy
    tej dwójce którą już mamy i nie ma charakterystycznego kształtu kła który
    mają trójki.. a do wyrżniętej już czwórki mamy hektar miejsca, może będą dwie
    dwójki (z czego przynajmniej jedna z sopelkiem z podniebienia) i trójka? tyle
    że te dwójki są normalnej szerokości. widzieliście kiedyś coś takiego? jak to
    jest u Wasych rozszczepików?
    A.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    thalex 19.08.04, 16:25 + odpowiedz


    moje dziecko też miało takiego dodatkowego ząbka,dodatkową dwójkę,wyrósł w
    szczelinie podniebienia i został natychmiast usunięty przez lekarzy
    wyjaśniono mi,że wiąże się to z rozszczepionym zawiązkiem zębodołowym.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    mimarzena 19.08.04, 18:27 + odpowiedz


    Pozdrawiam. Moja Iza ma dla odmiany zrośniętą dwójkę z trójką, tyle że na dole,
    a na górze nie ma jednej dwójki. A w ogóle to ma cudaczny zgryz "krzyżowy" i od
    pół roku nosi aparat.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    barbarek1 20.08.04, 10:47 + odpowiedz


    a mój Barciu cały czas bezzębny... ale doktor nie kazał si martwić...



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    baskas29 30.08.04, 21:58 + odpowiedz


    Hej, Miki ma na górze dwie jedynki i dwie dwójki, z tym że szczelina pomiędzy
    tymi jedynkami ma ok. 1cm i rosą one w ukosem w stronę podniebienia. Dwójki
    dopiero co wyszły, więc kierunek jest ciężki do określenia.
    Na dole za to wyszły mu piękne i proste 4 ząbki:)
    Właśnie się zastanawialiśmy kiedy pójść do ortodonty (do IMIDu jedziemy dopiero
    w październiku do foniatry i logopedy) ale chyba ortodonty poszukamy jednak na
    miejscu w Krakowie.
    Kiedy pokazaliście się u ortodonty po raz pierwszy?

    Baska



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    ankalenka 31.08.04, 09:12 + odpowiedz


    Baska, do ortodonty chodzi się na tyle rzadko, że na Waszym miejscu zostałabym
    już przy IMIDzie. chyba że znajdziesz u siebie takiego który zna się na
    rozszczepach. korespondowałam już z kilkoma mamami spoza W-wy które dla swoich
    już nastoletnich dzieci szukały ortodontów bo po prowadzeniu przez miejscowych
    specjalistów, zęby nie nadają się do uśmiechów. Widziałam zdjęcia
    zębów "wyprowadzonych" przez lekarzy z IMIDu i stanowczo polecam. Szczególnie
    że również ewentualne przeszczepy kości do wyrostka zębodołowego Instytut robi
    wcześniej niż reszta kraju. Warto pamiętać też, że wszyscy ortodonci w IMIDzie
    od lat zajmują się WYŁĄCZNIE rozszczepami, pacjentów jest mnóstwo i widzieli
    chyba wszystkie możliwe przypadki. Dla mnie to koronny argument - wiedza
    praktyczna a nie teoria ze studiów.
    A propos pierwszej wizyty: my już byliśmy z powodu tej podwójnej dwójki, ale
    lekarka powiedziała że mamy przyjść jak tylko wyjdą wszystkie mleczaki - Lena
    dostanie wtedy aparat, gdyż ma zgryz krzyżowy (nie wiem co to znaczy) i czeka
    nas długie prostowanie.
    pozdrawiam,
    Anka.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    mimarzena 31.08.04, 21:53 + odpowiedz


    Pozdrawiam. Zgryz krzyżowy to taki, w którym niektóre ząbki zachodzą prawidłowo
    (górne na dolne), a niektóre odwrotnie.
    Jak już dostaniecie aparat, to wizyty będą co miesiąc- półtora - czyli wcale nie
    tak rzadko.
    Marzena i Iza-aparatka



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    edki16 03.09.04, 18:36 + odpowiedz


    Hej !
    Mam dylemat dotyczący wizyty u ortodonty, z Waszych doświadczen wiem że nie ma
    sensu isć wcześniej niż pojawią się wszystkie mleczaki. Byłam z moim starszym
    synem na kontroli ( Aniu ma zgryz krzyżowy ) i lekarka powiedział mi że
    powinnam z Szymkiem pójśc jak najwcześniej. Szymek ma na razię 6 zebów (
    właśnie dzisiaj pojawił się ten 6 :) ) i co o tym myślicie ? Edyta
    --
    Moje szczęście:
    Szymek



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    dalmag 28.09.04, 09:27 + odpowiedz


    My z Amelką byliśmy już dwa razy u ortodonty. Raz około roczku (ale było za
    wcześnie jeszcze więc nas odesłano) no i kilka dni temu (mała za miesiąc
    skończy dwa latka). I tym razem okazało się, że jeszcze za wcześnie, bo Amelce
    ząbki wyszły na razie do czwórek (oprócz dwójki w miejscu rozszczepu). Lekarka
    powiedziała, że mamy przyjść dopiero jak wyjdą wszystkie piątki i wtedy będzie
    można pomyśleć o aparacie, ale powiedziała nam też, że aby aparat dał jakiś
    rezultat mała musi mieć zamkniętą buźkę, a niestety Amelka ma dzioba wiecznie
    otwartego ze względu na krzywą przegrodę nosową. :-( No i nie wiem co w takim
    wypadku będzie dalej. Na razie czekamy na te piątki.
    Magda
    --
    Dziecko niesłyszące



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    martinimartini 16.09.04, 23:28 + odpowiedz


    jak już jest wątek o zębach to ja mam pytanie czy jak jest rozszczep 'tylko'
    podniebienia, to czy też zdarzają się sensacje z zębami typu 'rosną nie tu
    gdzie trzeba lub nie rosną wcale, albo jest ich więcej, albo cos jeszcze'? u
    nas jak na razie plaża na górnym dziąśle, więc pytam tak na wszelki wypadek.

    bo np. jeśli chodzi o sam zgryz to u mnie w do tej pory nierozszczepowej
    rodzinie większość osób ma coś nie tak (krzyżowy, albo dolne zęby zachodzą
    przed górne itd). więc jak widać do posiadania złego zgryzu rozszczep nie jest
    konieczny.

    gośka

    ps. chociaż kurcze tak mi się przypomniało, że córce koleżanki (nie było
    rozszczepu) wyrosły cztery górne jedynki i to stałe a nie mleczne, więc pewnie
    wszystko może się przytrafić..



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    kaskazuza 17.09.04, 13:32 + odpowiedz


    Ja mam wrażenie, że wszelkie takie zębowo-rozszczepowe problemy to jest kwestia
    jednej wady rozwoju płodu i od przypadku (i różnych innych czynników) zależy
    czy będzie całkowity rozszczep wargi i podniebienia, czy np. samo podniebienie,
    czy tez jakieś kłopoty z zębami. Czy też dowolne zestawienie tych wad. Nie
    jestem oczywiście specjalista, więc są to tylko takie moje rozważania i
    przemyślenia. Sądzę więc, że przy samym rozszczepie podniebienia
    prawdopodobieństwo kłopotów z zębami jest znacznie wyższe niż jeśli tego
    rozszczepu nie ma. Z reszta córka mojej koleżanki, która ma tylko rozszczep
    podniebienia pamietam, że przechodziła leczenie ortodontyczne, nie wiem tylko
    czy to była wyłącznie kwestia nieprawidłowego zgryzu czy też np. dodatkowe zęby.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    mimarzena 17.09.04, 18:18 + odpowiedz


    Doskonały przykład - moja Iza. Rozszczep wyłącznie podniebienia, a zgryz
    krzyzowy. Nie ma górnej dwójki, a na dole jedną dwójkę zrośniętą z trójką.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    kaskazuza 18.09.04, 23:59 + odpowiedz


    Jeszcze mi sie przypomniało, że ta córka koleżanki na dole ma część wyłącznie
    mleczaków, stałe nie wyszły i jej tata chyba też ma mleczaki (a rozszczepu
    nie). Kolejny przykład popierajacy teorie...



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    dorcia-78 04.12.04, 01:30 + odpowiedz


    Mam córkę 13 miesięczną z rozszczepem podniebienia twardego i miękkiego
    (wyrostki zębodołowe nie zostały naruszone).W tej chwili ma już 8
    ząbków,rozwijają się prawidłowo.Oby tak dalej.Trzeba być dobrej myśli.Pozdrawiam



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    dorcia-78 04.12.04, 01:41 + odpowiedz


    Witam.Jak już wcześniej pisałam,jestem mamą 13 miesięcznej Zosi z rozszczepem
    podniebienia twardego i miękkiego (wyrostki zębodołowe nie zostały naruszone)
    Córci wyszedł juz 8 ząbek i jest ok.Na moje oko rosną prawidłowo.Oby tak
    dalej.Trzeba być dobrej myśli.Pozdrawiam.



    • Re: zęby, zęby, zęby.......
    martinimartini 04.12.04, 15:54 + odpowiedz


    no to gratuluję uzębienia!
    mojemu (też już 13,5 miesięcznemu) mał

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.