• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

A R C H I W U M

  • 29.11.05, 22:06

    --
    Edytor zaawansowany
    • 29.11.05, 22:09
      Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      arleta.kamilek 02.03.05, 08:29 + odpowiedz


      Z tego co pamietam, Ty również z tego powodu zrezygnowałaś z pierwszego
      terminu operacji. Jak Ci się udalo załatwić taki szybki kolejny termin.
      Prosze, pomóż.
      Pozdrawiam
      Arleta



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      zmrocznik 02.03.05, 09:41 + odpowiedz


      Arletko, serdecznie Ci współczuję, bo wiem ile to nerwów.
      Pierwszy termin ( 26 stycznia) właśnie z tego powodu przepadł.Następny mieliśmy
      na 15 lutego, ale u nas w domu wszyscy wtedy chorowali na grypę i bardzo się
      bałam,że Miłek się zarazi więc zadzwoniłam do IMiDu, powiedziałam co i jak i
      poprosiłam o telefon gdyby w najbliższym czasie ktoś wypadł z grafiku ( a
      ponieważ mamy blisko to w godzinę jesteśmy na miejscu). Tak się zożyło, że pani
      była bardzo miła, porozmawiała z kimś ( słyszałam przez telefon ) i kazali
      przyjechać 9 lutego ( zawsze to tydzień do przodu a w moim przypadku to dużo,
      bo od wczoraj wróciłam do pracy:(((().
      Spróbuj w ten sposób, może się uda.
      Trzymajcie się
      Pasia&Miłek

      P.S. dlaczego nie zlikwidują tego dziadowskiego wirusa?!



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      arleta.kamilek 02.03.05, 10:39 + odpowiedz


      Dziękuję za podpowiedź. Zrobię tak. Zadzwonię w poniedziałek i poproszę o
      telefon. Tylko że w moim przypadku o terminie za 2-3 dni. Może też mi się tak
      uda. Najgorsza jest niepewność i oczekiwanie.
      Mi mówili, ze ten wirus pojawił się w poniedziałek, po 22 wieczorem. A pewnie
      to się ciągnie już od stycznia. Trochę się dziwie, że mimo tego wirusa
      przyjmują dzieciaczki na oddział.
      Buziaczki.
      Arleta



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      ankalenka 02.03.05, 11:15 + odpowiedz


      Arleta, jak jest dużo dzieci to zawsze są jakieś choróbska, a rota jest
      tu "najwdzięczniejszy" - łatwo złapać, szczególnie starszym dzieciom. Dzieci
      przez pierwsze 6 m-cy życia w zasadzie nie mają szans sie tym zarazić, ale
      wyjątki na pewno istnieją. Prawie zawsze w szpitalu dziecięcym jest albo rota,
      albo ospa, albo inne tympodobne paskudztwo i nie należy się tym wg mnie za
      bardzo sugerować. To oczywiście działa na wyobraźnię matek, ale bez przesady.
      Jak w styczniu kładłam moje dzieci do szpitala z zapaleniem płuc to musiałam
      podpisać papier że przyjmuję na siebie odpowiedzialność za zakażenie rota i
      ospą, bo akurat te choroby były na Litewskiej. i co? nic. moje dzieci,
      szczególnie starsze ma kiepską odporność, raz w poszukiwaniu laryngologa
      przedefiladowaliśmy przez korytarz z ospą i nic się nie stało. Jeśli podczas
      pobytu w szpitalu dba się o higienę, myje dziecku rączki (i sobie!!) często,
      odkaża wrzątkiem butelki, przeciera łóżeczko, szafkę itp ściereczkami
      tłuczącymi bakterie (np. domestos) to można zminimalizować zakażenie. Mój
      Przemek mając półtora roku złapał rota od babci, chociaż prosiłam żeby nie
      przychodzili jak czują że coś jest nie tak, bo w domu małe dziecko (Lenka miała
      5 tygodni). Ale babcia (teściowa) "nie pomyślała" że jak ją kręci w brzuchu to
      może mieć jakiś problem. Skończyło się ogromnym odwodnieniem (w przeciągu 15
      godzin) i szpitalem dla obu dzieciaków - Lena poszła na wszelki wypadek z racji
      na wiek.
      Ja bym się na Waszym miejscu nie zgodziła na odłożenie operacji - zobacz że
      inne dzieci zostają i są operowane i nie ma takiej sytuacji że cały oddział
      siedzi na kibelkach tudzież wymiotuje, bo to by się oparło o SANEPID.



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      arleta.kamilek 02.03.05, 12:04 + odpowiedz


      Czyli rozumiem, że twoim zdaniem, źle zrobiłam wracając do domu?
      Długo zastanawiałam się, co zrobić. Właściwie podpowiedziała mi dr adiunkt z
      oddziału. Ze to właśnie najmłodsze dzieci źle znoszą ten wirus i najczęściej
      chorują. Że ryzyko jest spore.
      Wiem, że może ten wirus złapać dokładnie wszedzie, i od każdego. Ale jeśli
      wiem, że ten wirus jest już na oddziale i są 3 przypadki dosyć cieżkie, i
      informują o nim już przy przyjęciu oraz każą podpisać oświadczenie, ze zostałam
      poinformowana to nie jest już typowe choróbstwo. Oczywiście, że w skupisku
      ludzi i w szpitalach mozna zawsze coś złapać. Ale wtedy nie dają do podpisu
      oświadczeń. Tak mi się przynajmniej wydaje.
      A poza tym pomyślałam sobie, ze gdyby złapał jednak to choróbstwo i np.
      bazpośrednio po zabiegu to i rana się źle goi, i przetoki na 100%. A po co
      ryzykować? Tym bardzie, ze moj synek ma "tylko" rozszczep podniebienia
      miekkiego i leciutko twardego, i jak sie nic dodatkowe nie przydarzy to ma
      tylko jeden zabieg, to po bo ryzykowac.
      A na dobra sprawe to juz "po ptakach"-jak to sie mowi, bo wrociłam.
      Pozdrawiam
      Arleta



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      ankalenka 02.03.05, 12:43 + odpowiedz


      oświadczenie do podpisu dają ze względu na odszkodowanie którego mogłabyś
      dochodzić, a wiadomo, że naszej służby zdrowia na to nie stać. Przy rota
      wirusie największym zagrożeniem jest odwodnienie, bo właściwie wcale się tego
      nie leczy tylko nawadnia organizm. Jest już po ptokach, nie martw się, pewnie
      następnym razem się uda. Chciałam tylko napisać że czasem nie taki diabeł
      straszny...
      pozdrawiam,
      Anka.



      • a nam się nie udało
      martinimartini 02.03.05, 18:03 + odpowiedz


      mój starszak wylądował na początku lutego na Litewskiej na hematologii
      (wydawałoby się sterylnym oddziele) z mononukleozą 'potworną'. no i
      było 'fajnie' a potem jeszcze 'fajniej' bo złapał rota. pomimo, że leżał
      plackiem w łóżku i brał kroplówki (i mało kontaktował się z czyms więcej niż
      szpitalne łóżko) a ja próbowałam być super sterylna (raz z rozpędu wymyłam
      płynem denzynfekującym twarz i miałam pięny darmowy peeling).
      ale najstraszniejsze było to, ze zawleklismy to cudo do domu i zarazilismy
      malucha. pomimo, że zanim ja albo mąż dotknelismy małego zmienialiśmy ubranie i
      włazilismy pod prysznic.
      tak, że w sumie byłam hospitalizowana prawie 3 tyg. zmieniłam tylko w
      międzyczasie dziecko i szital.
      i o ile starszak (3,5) zniósł rota bardzo dzielnie o tyle maluch (1,5) był w
      starsznym stanie i długo go doprowadzali to stanu akceptowalnego.

      tak, że na dwoje babka wróżyła z tym rota.

      PS
      (na biegunki polecam szital na Siennej, może trochę siermiężnie, ale
      przynajmniej łóżko dla matki to standard, obiad dla matki (za opłatą) przyniosą
      do pokoju, a pokoje max dwudzieciate i nie mieszają różnych wirusów/bakterii
      itp w tych samych pokojach).



      • Re: a nam się nie udało
      ankalenka 02.03.05, 21:12 + odpowiedz


      na Litewskiej musiałyśmy się minąć, bo moi też leżeli na hematologii...
      Co do Siennej to też tam bylimy z rota. chyba te półtoraroczniaki przechodzą to
      najgorzej..



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      zmrocznik 02.03.05, 21:01 + odpowiedz


      Zacznij od poniedziałku, a potem dzwoń codziennie, a nuż coś się zwolni.
      Powodzenia
      :)))))))))))



      • Re: Do zmrocznik- pilne!!!!!!
      arleta.kamilek 03.03.05, 08:12 + odpowiedz


      Zrobię tak :)
      dzięki za rady, pomoc.
      Dużo zdrówka dla Ciebie i twojego Skarba.
      Pozdrawiam
      Arleta


      --
      • 29.11.05, 22:11
        rozszczep
        iwonkawa 25.02.05, 23:34 + odpowiedz


        Witam wszystkich rodziców małych "rozszczepowców".
        Mam na imię Iwona. Mój mały rozszczepowiec ma prawie 4 lata. Urodził się z
        jednostronnym całkowitym rozszczepem wargi i podniebienia. W październiku
        urodziłam córeczkę- CAŁKIEM ZDROWĄ!!! Przed zajściem w ciążę trzech
        ginekologów powiedziało mi, że mam 50-75% szans na drugie dziecko z
        rozszczepem. Na szczęście dla mnie - nie sprawdziły się "przepowiednie".
        Kubuś w marcu (29.III.05R) będzie miał trzecią operację. Dwie poprzednie
        miałw Poznaniu ale nie bardzo się udały dr.S... Na 3 jedziemy do W-wy
        (mieszkamy od niedawna w Gorzowie Wlkp. ) Bardzo się boję ale trzeba.
        Pozdrawiam wszystkie mamy mające ten sam problem z maluszkami. Chciałąbym
        nawiązać kontakt z osobami mającymi ten sam problem. Będę czekałą na
        odpowiedz.
        Pa



        • Re: rozszczep
        groma.gosia 25.02.05, 23:39 + odpowiedz


        My jestesmy z Gdanska. Podobno w Warszawie robia najlepiej. jak bylisimy na
        konsultacji i spotkalam sie z innymi matkami to powiedzialy mi, ze mam
        szczescie, ze od samego poczatku trafilam do instytutu. wiec na pewno powioda
        sie operacje mojego i twojego dziecka



        • Re: rozszczep
        sylwka999 28.02.05, 16:46 + odpowiedz


        Witam Wszystkich
        Chcialam sie Ciebie Iwonko zapytac ile kwasu foliowego bralas przy drugiej ciazy
        (10 mg) dziennie? I czy bralas witaminy do tego? Ja mam synka z rozszczepem
        wargi i podniebienia i ilekroc pytam ginekologa o drugie dziecko mowi o ryzyku i
        poza tym nie moze udzielic wiecej informacji.
        Pozdrawiam
        Sylwia



        • Re: rozszczep
        ala_37 28.02.05, 20:07 + odpowiedz


        Ja również mam młodszą córeczkę bez rozszczepu. Gdy byłam w ciąży to właśnie
        ginekolog zapewniał mnie, że nie ma szans na powtórny rozszczep. W rodzinie
        tylko Patryk urodził się z rozszczepem.

        Pozdrawiam



        • Re: rozszczep
        ankalenka 28.02.05, 21:03 + odpowiedz


        szansa zawsze jest, nie ma co się łudzić że nie. Ale są też szanse takie same
        lub większe na inne wady wrodzone. Kiedyś czytałam badania (niestety link do
        tej strony nie działa od jakiegoś czasu, że gdy ma się dziecko z rozszczepem,
        szansa na kolejne z tą wadą jest około 5%. czyli mało. Pisali tam też o kwasie
        foliowym 10 mg w dawce raz dziennie przynajmniej 3 miesiące przed planowaną
        ciążą i potem co najmniej do końca I trymestru. Ja się nie zamierzam tym
        martwić przy trzecim dziecku - będę łykać kwas foliowy, dobrze się odżywiać,
        nie pić, unikać palaczy i nie denerwować się, bo silny stres między 9 a 12
        tygodniem ciąży może spowodować rozszczep. trzeba żyć dalej.



        • Re: rozszczep
        ala_37 28.02.05, 21:50 + odpowiedz


        Ankalenko- masz rację ale tylko w tym, że szansa jest taka sama jak w każdej
        innej ciąży. Każda kobieta nawet najzdrowsza może urodzić dziecko z rozszczepem,
        podobnie jak z każdą inną wadą. Życzę powodzenia przy trzeciej ciąży.



        • Druga ciąża
        agaijo 01.03.05, 14:07 + odpowiedz


        Właśnie wrociliśmy z pierwszej operacji mojego 7 miesięcznego synka w IMIDzie.
        Jestem w 7 tygodniu ciąży.
        Będąc w Instytucie poproszono mnie o wypełnienie ankiety i oddanie krwi do
        badań nad przyczynami powstawania rozszczepów u dzieci. W trakcie wypełniania
        ankity porozmawiałam sobie z lekarzem prowadzącym te badania mówiąc mu o mojej
        drugiej ciąży. Ani ja ani mój mąż nigdy nie paliliśmy, ani nie mamy do
        czynienia z toksynami, prowadzimy raczej zdrowy tryb życia, nigdy w naszych
        rodzinach nie występowały żadne wady psycho-fizyczne więc nasze szanse na
        drugie zdrowe dziecko oscylują około 95%. Jednocześnie pan dr. był tak miły, że
        zapisał mi mocniejszy preparat kwasu foliowego (5 mg/h). Teraz czekamy jeszcze
        na wyniki badania krwi, a przede wszystkim na drugiego dzidziusia, czały czas
        cieesząc się naszym Wojtusiem i dziękując, że jest wśród nas



        • Re: Druga ciąża
        agaijo 01.03.05, 14:08 + odpowiedz


        Ale byk. Powinno być 5mg/dobę



        • Re: Druga ciąża
        sylwka999 03.03.05, 14:10 + odpowiedz


        Agaijo, piszesz ze mialas pobierana krew - czy chodzi o zwykla morfologie? Czy
        moglabys mi podac nazwisko lekarza u ktorego bylas w IMIDzie.
        Pozdrowienia
        Sylwia



        • Re: Druga ciąża
        agaijo 04.03.05, 10:26 + odpowiedz


        Będą szukać mutacji genu (chyba to był gen cgt24). niestety nie pamiętam
        nazwiska lekarza, ale za tydzień będę dzwoniła do zakładu genetyki imid-u to
        postaram się o więcej inf. wiem tylko tyle, że był genetykiem



        • Re: Druga ciąża
        sylwka999 04.03.05, 10:47 + odpowiedz


        Dziekuje za odpowiedzi
        Pozdrawiam
        Sylwia



        • Re: rozszczep
        iwonkawa 03.03.05, 19:44 + odpowiedz


        Droga Sylwiu!
        Zanim zaszłam w ciążę z Kubą (moim kochanym rozszczepkiem) brałam kwas foliowy
        FOLIK jedną tabletką dziennie miesiąc przed ciążą i potem cztery miesiące po
        ciąży. Z Hanią było inaczej. Nie brałam wcześniej bo nie planowałam drugiego
        dziecka. Jak dowiedziałam się że jestem w ciąży (było to już w trzecim
        tygodniu!!!) zaczęłam brać FOLIK (jedną tabletkędziennie) przez cztery
        miesiące. Po czterech miesiącach odstawiłam FOLIK i zaczęłam brać witaminy
        PRENATAL jedną tabletkę dziennie. To wszystko. Bałam się że moje drugie dziecko
        też będzie miało rozszczep. Robiłam USG częściej niż powinnam (oczywiście za
        zgodą lekarza prowadzącego) tylko po to żeby wykluczyć tę wadę. I wszystko
        dobrze się skończyło. Pamiętaj że w ciąży bardzo dużo daje pozytywne myślenie.
        Pozdrawiam



        • Re: rozszczep
        sylwka999 04.03.05, 11:00 + odpowiedz


        Dziekuje Wam za odpowiedzi
        ( zle sie wkleilo)



        • Re: rozszczep
        ilona3211 04.03.05, 12:35 + odpowiedz


        witaj ja tez urodziłam drugie dziecko całe i zdrowe przez pierwsze trzy
        miesiace brałam Materne nie dotykałam surowego miesa- bo słyszałam ze mozna sie
        zarazic toksoplazmoza nawet nie próbowałam farszu na klopsy wolałam chuchac na
        zimne jak sie urodziła druga córka ogladałam jej buzie z każdej strony
        zaglądałam do podniebienia az lekarze sie dziwili co ja wyprawiam
        --
        • 29.11.05, 22:11
          OTWOCK
          iwonkawa 04.03.05, 10:12 + odpowiedz


          Drogie mamy!
          Piszę do Was bo mam kłopot. Możecie mi więcej napisać o ośrodku w Otwocku?
          Mój Kuba kończy w maju 4 lata. W marcu mamy trzecią operację i dr.Piwowar
          mówił nam, że chyba nas to czeka. A ja nie mogę sobie tego wyobrazić. Jestem
          przerażona!!! Na jak długo oddaje się tam dzieci? Czy naprawdę muszą być tam
          bez rodziców? Nie ma innej możliwości? W jednej z wypowiedzi przeczytałam że
          dzieci muszą tam jeździć co rok. Proszę o rady. Będę wdzięczna.
          Pozdrawiam



          • Re: OTWOCK
          ilona3211 04.03.05, 12:29 + odpowiedz


          witaj ja juz wiele pisałam o Otwocku chyba to był temat Otwock pomocy czy
          podobnie tam wiele przeczytasz a jak masz jeszcze jakies pytania to słuze
          pomoca wiekszosc tutaj mam ma małe dzieci wiec chyba nie wiele moga powiedziec
          na ten temat tak mi sie wydaje oczywiscie nie urażając nikogo



          • Re: OTWOCK
          iwonkawa 04.03.05, 21:06 + odpowiedz


          Ilonko,
          Czy mogłabyś mi napisać jak małe dzieci tam jeżdzą? Czy można być z dzieckiem?
          Kubuś w maju skończy 4 latka, ja mieszkam w Gorzowie i nie wyobrażam sobie że
          mogę go zostawić tak daleko samego!!! On słabo mówi i zaczyna mieć problem z
          komunikowaniem się z dziećmi w przedszkolu. Z góry dziękuję za każdą radę,
          Pozadrawiam



          • Re: OTWOCK
          ilona3211 05.03.05, 10:38 + odpowiedz


          witaj do Otwocka jezdza dzieci juz trzy letnie niestety nie mozna tam byc z
          dzieckiem turnusy sa tam 4,6 tyg. ja tez bałam sie zostawic swoje dziecko
          pierwszy raz ale wiedziałam ze to dla jego dobra oczywiscie nie obyło sie bez
          płaczu ale mówi sie trudno ale siostry odrazu zajmuja sie nowym dzieckiem i
          robia wszystko aby nie płakało moja córke tez było trudno zrozumiec ale po tych
          6 tyg. naprawde wiele sie zmieniło w jej wymowie przewaznie dzieci jezdza tam
          dwa razy do roku starsze chodza tam do szkoły a wiec głowa do góry bedzie
          dobrze robisz to przeciez do Twojego dziecka pomysl o nim za pare lat jak
          wszystko bedzie dobrze i podziekuje TOBIE ZA WSZYSTKO CO BYŁAS WSTANIE DO NIEGO
          ZROBIC



          • Re: OTWOCK
          iwonkawa 05.03.05, 17:26 + odpowiedz


          Dziękuję Ci Ilonko za te wiadomości. Nie mogę powiedzieć że mnie uspokoiłaś ale
          przynajmniej już "coś" wiem. Pozdrawiam



          --
          • 29.11.05, 22:12
            Na bliznę
            aga9955 04.03.05, 15:16 + odpowiedz


            Witam!Czy Contratubex jest najlepszym kremem na blizny dostępnym w Polsce?My
            mamy jeszcze Veraderm.Może ktoś także go używa?



            • Re: Na bliznę
            kysia73 05.03.05, 17:43 + odpowiedz


            Witam serdecznie! My mamy Contratubex ale jesteśmy miesiąc po zabiegu więc
            efektów kolosalnych nie ma ale widać, że ładnie się zabliźnia. W Zabrzu na
            kontroli pani doktor kazała nam stosować tę maść tylko na noc bo już wychodzi
            słoneczko a promienie są niewskazane.W dzień masaż i natłuszczanie
            kremem.Pozdrawiam



            • Re: Na bliznę
            aga9955 05.03.05, 17:55 + odpowiedz


            Cześć! dziękuję bardzo za informacje, moja Kinga jest dwa miesiące po operacji.
            Blizna nawet bardzo dobrze się goi.


            --
          • 29.11.05, 22:13
            Gdzie jechac...?
            agaemi 03.03.05, 20:34 + odpowiedz


            Witam Wszystkich!Jestem mamą dwu-miesiecznej Emilki.Moja córka urodziła sie z
            obustronnym rozszczepem wargi i wyrostka zębowego.Jak na razie mielismy
            tylko konsultacje w Zabrzu,gdzie zaproponowano nam Polanice lub IMID.Nie
            wiemy na co sie zdecydowac i czy juz trzeba zaczac coś załatwiac.Jezeli
            chodzi o konsultacje to lepiej prywatnie czy w klinice?Czy na pierwszej
            konsultacji od razu wyznaczaja termin operacji?



            • Re: Gdzie jechac...?
            agunek1 04.03.05, 08:10 + odpowiedz


            Witaj. A skąd jesteście? My również jeździmy do Zabrza, ale tam nie proponowano
            nam IMiDu, tylko Polanicę oraz Katowice. Moja Oliwka miała zabieg w IMiDzie we
            wrześniu i tylko polecam tamten ośrodek. Jak najszybciej jedź do Warszawy na
            konsultacje ponieważ jest bardzo długi okres oczekiwania na operację.
            Jak chcesz mogę Ci przesłać zdjęcie mojej Oliwki.

            Pozdrawiam. Aga



            • Re: Gdzie jechac...?
            agaemi 04.03.05, 14:08 + odpowiedz


            Dziekuje za odpowiedz.Jestesmy z Częstochowy.Chętnie obejrzymy zdjecia
            Oliwki.To nasz adres e-mail:szczypior33@vp.pl .Kto operował Oliwke i w jakim
            była wieku?I jaki to był rozszczep?A Wy skąd jestescie i do kogo jezdzicie w
            Zabrzu?

            Pozdrawiam.Tez Aga:)



            • Re: Gdzie jechac...?
            erykp 04.03.05, 10:07 + odpowiedz


            Witam,

            Wygląda na to, że Emilka ma rozszczep podobny do rozszczepu naszego Mateusza.
            Poczytaj spokojnie to forum – również stare wątki – i podejmij decyzję. Chyba
            nigdzie nie znajdziesz tylu informacji.

            Jeżeli zdecydujesz się na Polanicę, wystarczy jeżeli na pierwszą wizytę
            zabierzesz zdjęcia dziecka (Emilka nie musi jechać) i skierowanie na
            konsultacje od lekarza rodzinnego. Operacje będą prawdopodobnie dwie – pierwsza
            niemal dokładnie w wieku 6 miesięcy, druga 9 miesięcy. Potem – ok. 4 roku
            życia – ewentualna korekta. Dzieci z rozszczepami operowane są terminowo – nie
            czekają w żadnych kolejkach. Precyzyjnie o terminie szpital zawiadamia listem.

            Prywatnie możesz się umówić u prof. Kobusa, dr-a Wójcickiego lub dr-a
            Łątkowskiego – prawdopodobnie więcej się dowiesz niż w szpitalu (w szpitalu
            jest zwykle olbrzymia kolejka i czas konsultacji skraca się do minimum), ale w
            sposobie leczenia dziecka nic to nie zmieni.

            Co do wyrostka zębodołowego – chirurg wspólnie z ortodontą zdecydują w
            przyszłości czy przeszczep jest konieczny i w jakim wieku.

            Nasz Mateusz był operowany w Polanicy – będzie potrzebna niewielka korekta, ale
            i tak jesteśmy zadowoleni z rezultatu.

            I jeszcze jedno – słyszałem dużo dobrego o ortodontach w Zabrzu.

            Pozdrawiam



            • Re: Gdzie jechac...?
            agaemi 04.03.05, 14:18 + odpowiedz


            Dziekuje za odpowiedz.Mozemy przesłac zdjecie Emilki zebyscie zobaczyli czy to
            jest taka sama wada i bylibysmy bardzo wdzieczni gdybyscie mogli przesłac nam
            zdjecia Mateusza przed i po operacji.To nasz adres e-mail:szczypior33@vp.pl .
            Kto operował i kiedy?Kogo polecacie?



            • Re: Gdzie jechac...?
            erykp 04.03.05, 16:28 + odpowiedz


            Mój adres: erykp@gazeta.pl
            Operował dr Łątkowski - 2 lata temu.
            Wszyscy trzej, których wymieniłem, są godni polecenia.
            Pozdrawiam
            erykp



            • Re: Gdzie jechac...?
            groma.gosia 04.03.05, 21:29 + odpowiedz


            Mopj synek, Adrian, rowniez urodzil sie z obustronnym rozszczepem wargi i
            wyrostkow zebodolowych. jestesmy z gdanska, wiec poszlismy najpierw na
            konsultacje do Akademii w Gd. (szkoda nawet o tym pisac). Jak Adrian mial 2
            miesiace to pojechalismy do Warszawy. tam spotkalismy sie z dr Piwowarem i od
            razu ustalil termin operacji, tj. 29 marca. jest to tylko przyblizona data. ale
            dr P wytlumaczyl mi, ze najpierw zszyje wargi (dwie strony na raz), po 1,5 roku
            poprawia nosek, z wyrostki to dopiero w wieku 4 lub 9 lat (w zaleznosci od tego
            jak beda roslu zeby).
            Tak wiec widzisz moj Adrian ma podobna sytuacje jak twoja Emilka. wazne jest
            abys przed operacja masowala i naciagala dwie boczne wargi aby sie zlaczyly. na
            poczatku bylo trudno ale teraz z latwoscia moge je zlonczyc. jak chcesz to ci
            przesle zdjecie Adriana, to bedziesz mogla porownac. my nastawilismy sie na W-
            we. Czy mozesz karmic piersia? Moj Adrianma prawie 5 miesiecy, ale ja ciagle
            karmie.



            • Re: Gdzie jechac...?
            edki16 04.03.05, 22:58 + odpowiedz


            Mieszkając w Częstochowie nawet bym się nie zastanawiała tylko wybrała IMiDz.
            Jeśli możesz sobie na to pozwolić to pojechałabym na wizytę prywtną ( ze
            względu na komfort: umówiona godzina, spokój i czas na spokojną rozmowę. I
            ważne abyś nie zwlekała z decyzją. Pozdrawiam Edyta
            --
            Moje szczęście:
            Szymek



            • Re: Gdzie jechac...?
            agaemi 05.03.05, 21:58 + odpowiedz


            Dziękuje za odpowiedz.Bardzo mi sie podoba Twoje maleństwo.W ogóle nie widac u
            niego blizny.Czy mogłabys napisac jaka wade miał Szymek i przez kogo był
            operowany?

            Pozdrawiam.Aga



            • Re: Gdzie jechac...?
            agaemi 05.03.05, 21:55 + odpowiedz


            Dziekuje za odpowiedz.My jesteśmy z Częstochowy.Bardzo chętnie zobacze zdjecie
            Twojego maleństwa.To nasz adres e-mail:szczypior33@vp.pl .Ja niestety nie
            karmie piersią bo mała nie chciała ciągnąc.Robie jeszcze podchody ale pokarm
            juz zanika:( Jeśli chcesz to ja równiez moge wysłac zdjęcia Emilki.

            Pozdrawiam.Aga



            • Re: Karmienie
            mimarzena 05.03.05, 22:47 + odpowiedz


            Nie daj zaniknąć pokarmowi. Dziecko potrzebuje Twojego mleczka. Odciągaj i karm
            butelką, jeśli nie chce ssać piersi. To najlepsze, co możesz zrobić dla dziecka.
            Pozdrawiam.



            • Re: Gdzie jechac...?
            groma.gosia 06.03.05, 20:32 + odpowiedz


            Probuje wyslac email do ciebie, ale mi wraca. jak mi nie wyjdzie dzisiaj to
            sprobuje jutro.



            --
      • 29.11.05, 22:15
        ortodonta w Poznaniu?
        bancha 07.01.05, 09:41 + odpowiedz


        Witam szukam na miarów na ortodonte z Poznania zajmującego sie dziecmi z
        rozszczepem.
        z góry dziekuje



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        agaijo 07.01.05, 12:24 + odpowiedz


        My byliśmy w Instytusie Stomatologii (Zakład Ortodoncji) AM róg Bukowskiej i
        Przybyszewskiego. Nieznając lekarza poprosiłam o kogoś kto zajmuje się dziećmi
        z rozszczepem. Zostaliśmy umówieni do pani dr Zaremby (nie jestem w 100%
        nazwiska). Zajmuje się dziećmi z rozszczepem od 15 lat.
        Cierpliwa,miła, odpowiada na zadane pytania, tworzy dokładną dokumentację
        postępów leczenia swoich pacjentów, którą pokarze.Jej konsultantem
        chirurgicznym jest dr. Stępniewski.

        Niestety na NFZ jest spora kolejka. Jeśli zdecycujesz się na Instytut możesz
        umówić się wcześniej odpłatnie (nie znam stawek).
        Nr tel. 854 70 01 do 05 prosić Zakład Ortodoncji
        (To są wszystko moje odczucia po jednej wizycie)

        Pozdrawiam



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        ilona3211 07.01.05, 16:04 + odpowiedz


        witaj ja jeżdżę zmoją córką na rokietnicką to jest koło polnej ale teraz
        inatytut chyba przeniesli na drugą strone ulicy jestem bardzo zadowolona z
        opieki tam nad moim dzieckiem jestes umówiona na godz. i wchodzisz podam ci
        numer ale nie wiem czy jak sie przeniesli jest jeszcze aktualny ja tez bede pod
        ten dzwonic w lutym pozdrawiam



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        ilona3211 04.03.05, 09:56 + odpowiedz


        witaj my jezdzimy do ortodonty na Rokietnicką ale teraz jest przeniesiony na
        inna ulice i nie mam tel. to jest gdzies koło ul. polnej taki nowy bydynek
        wybudowany na takim polu moze orietujesz sie jaka to ulica to jest jeden
        przystanek przed przybyszewskiego jak jedziemy tramwajem z dworca nie moge sie
        skontaktowac z nimi byłabym wdzieczna za pomoc



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        agrap 03.03.05, 22:19 + odpowiedz


        witaj,
        nasza corka ma juz 11 lat, mamy wiec juz spore doswiadczenie. Jezeli moge Ci
        poradzic,(a sprawdzilismy juz wielu ortodontow w Poznaniu) to proponuje
        przychodnie Nortdent i Pania dr.Kocent. To naprawde wspanialy ortodonta a co
        najwazniejsze ma wspanialy kontakt z dziecmi i doswiadczenie w leczeniu dzieci
        z roszczepami. Niestety jest to przychodnia prywatna i nalezy liczyc sie z
        kosztami, ale naprawde warto. Nasza coreczka w przyszlym tygodniu bedzie miala
        zakladany staly aparat.



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        iwonkawa 04.03.05, 21:24 + odpowiedz


        Możesz mi podać namiary (adres, telefon i stawki)?



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        agrap 07.03.05, 09:32 + odpowiedz


        witaj, dr. Kocent przyjmuje w przychodni NORTDENT, ul.Norwida 10 tel. 848 36
        57, to naprawde wspanialy ortodonta. Pierwsza wizyta kosztuje 100,00 nastepne
        chyba 80,00 aparat staly, taki jak bedzie miala zakladany nasz corka ok 1000.
        Nie sa to male pieniadze... ale coz. Powiem Ci ze bylismy juz u kilku
        ortodontow, ale po raz pierwszy uzyskalam odpowiedzi na wszystkie moje pytania
        dot. leczenia ortodontycznego. Duzo by opowiadac...okazalo sie ze dzieci z
        rozszczepami nie leczy sie szablonowo, jak to probuja niektorzy lekarze...
        kazdy przypadek jest inny i wymaga innego podejacia, nie zawsze meczenie
        aparatem ruchomym ma jaki kolewiek sens..w naszym przypadku okazalo sie ze nie
        mialo najmnieszego sensu. Teraz juz jestesmy madrzejsi, tylko zaluje ze
        doopiero po takim czasie. pozdrawiam.



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        iwonkawa 04.03.05, 21:30 + odpowiedz


        Ja do tej pory chodziłam na Rokietnicką (teraz przeniesiono insytut) do dr
        Kurzawskiego. Jego nowy numer to 854-72-70. Pozdrawiam



        • Re: ortodonta w Poznaniu?
        ilona3211 07.03.05, 10:33 + odpowiedz


        witaj czy to jest telefon do rejestracji bo my chodzimy do doktor Doregowskiej
        czy jak zadzwonie pod ten numer to mnie zajerestruja?




        --
    • 29.11.05, 22:14
      A jak jest ze szczepieniami?
      hubcio14 04.03.05, 20:52 + odpowiedz


      Możecie mi napisać jak jest ze szczepieniami na żółtaczke. Czy trzeba
      szczepić przed zabiegiem? Czy wystarczą stare.
      Pozdrawiam Dorota.



      • Re: A jak jest ze szczepieniami?
      iwonkawa 04.03.05, 21:15 + odpowiedz


      Droga Hubcio,
      My jesteśmy po dwóch operacjach i - niestety - nie jesteśmy szczepieni
      przeciwko żółtaczce. Z tego co wiem, trzeba na tę "przyjemność" zarezerwować
      sobie minimum pół roku (trzy szczepienia) Jeżeli masz tyle czasu do operacji to
      porozmawiaj z lekarzem rodzinnym i zaszczep swoje maleństwo. Pozdrawiam



      • Re: A jak jest ze szczepieniami?
      ankalenka 05.03.05, 17:23 + odpowiedz


      Iwonkawa, przecież wszystkie dzieci, już od paru lat są szczepione przeciw
      żółtaczce. Pierwsze szczepienie jest zaraz po urodzeniu, następne dawki są w
      rutynowym obowiązkowym kalendarzu szczepień! sprawdź w książeczce zdrowia,
      nazywa się to WZW B.

      Hubcio, nie pamiętam ile dokładnie ważne są te szczepienia, coś mi się kojarzy
      że 5 lat, a może nawet dłużej, i potem tylko dawka przypominająca. Na wszelki
      wypadek zadzwoń do Instytutu i zapytaj.

      pozdrawiam,
      Anka.



      • Re: A jak jest ze szczepieniami?
      mimarzena 05.03.05, 22:35 + odpowiedz


      Hubcio jest mały i na pewno ważne są dotychczasowe szczepienia. W razie
      wątpliwości robi się w Sanepidzie (odpłatnie) badanie przeciwciał. Mój 10-latek
      szczepiony wg kalendarza szczepień w dzieciństwie takowe posiada, więc i u Was
      też z pewnością jest ok.



      • Re: A jak jest ze szczepieniami?
      kaskazuza 07.03.05, 10:22 + odpowiedz


      Badania wskazuja, ze przejscie calego cyklu szczepien wystarcza i obecnie juz
      sie nie doszczepia. Nawet jesli poziom przeciwcial spadnie to jesli w "okolicy"
      znajdzie sie jakis podstepny wirus zoltaczki to i tak organizm zareaguje
      prawidlowo i poziom przeciwcial wzrosnie i zoltaczka nie grozi.
      W zeszlym roku chcialam doszczepiac, lub zrobic przeciwciala, bo 5 lat dawno
      minelo, w ciazy jeszcze przeciwcial mialam powyzej dolnej granicu, no ale od
      tamtego czasu troche czasu uplynelo i wtedy kilku lekarzy odeslalo mnie "do
      diabla" :)
      --
      Kasia



      --
    • 29.11.05, 22:16
      operacja w Poznaniu
      buchora 18.02.05, 19:53 + odpowiedz


      Chcialam prosic o opinie na temat szpitala na ul.Szpitalnej.Synka bedzie
      operowal dr.Becela.



      • Re: operacja w Poznaniu
      ankalenka 18.02.05, 21:15 + odpowiedz


      Droga Buchoro, jakkolwiek masz na imię. Trafiłaś na to forum jeszcze przed
      operacją synka. To bardo dobrze. Nie wiem czy już udało Ci się przeczytać
      wszystkie zamieszczone tu posty. Wiem, jest ich bardzo dużo, ale naprawdę
      warto.
      Dziwi mnie Twoje podejście - nie wiem czy wynika z niewiedzy, czy stoi za tym
      coś innego - WSZYSTKIE dziewczyny, które odpisały na Twoje maile polecają Ci
      IMiD w Warszawie ZAMIAST szpitala o którym piszesz, a Ty nawet nie zapytałaś
      dlaczego?!! Upierasz się przy operacji przez lekarza o którym nikt nie słyszał
      w ośrodku który jest gdzieś przy końcu kolejki szpitali najczęściej operujących
      rozszczepy.... to zastanawiające... Z czego wynika takie lekkie podejście do
      sprawy, które dla Twojego synka może skończyć się latami poprawek, kompleksów i
      wadą wymowy? Czy ktoś Ci powiedział że "to się zszyje i nie będzie śladu"?
      Zrozum mnie dobrze - nie jest moim celem atakowanie Cię, jedynie zwrócenie
      Twojej uwagi na to że tę operację łatwo zepsuć i że są dużo lepsze ośrodki w
      Polsce niż szpital o któym piszesz. Dziewczyny jadą z dziećmi po 600 km do
      Warszawy lub Polanicy żeby zoperować dziecko najlepiej jak to możliwe. W
      IMiDzie operują ponad 600 rozszczepów rocznie a jest tam chyba 4 chirurgów
      czyli w ciągu roku każdy z nich operuje 150 dzieci czyli średnio prawie 3
      rozszczepy tygodniowo - jakie doświadczenie ma lekarz o którym piszesz? ile
      takich operacji rocznie przeprowadza?
      Masz tu możliwość kontaktu bezpośrednio z matkami dzieci, które przed Tobą były
      w takiej sytuacji, i zapewniam Cię, że nasze zdanie jest bardziej obiektywne
      niż zdanie pani neonatolog o której piszesz... Pewnie jest dobrym lekarzem, ale
      nie może specjalizować się we wszystkim, jak też znać najlepsze sposoby
      operacji akurat rozszczepów.. Poświęć proszę trochę czasu i wykaż więcej chęci
      w dowiedzeniu się DLACZEGO polecamy Ci coś innego. Wiem jak trudno jest
      odzwyczaić się od ustalonego terminu operacji i zmienić decyzję, ale jest parę
      osób które tak zrobiło. Jest tu nawet jedna dziewczyna która zmieniła zdanie
      parę dni przed operacją dziecka i przywiozła je do Warszawy, do IMiD-u...
      Czy czytałaś odpowiedzi pani prof. Dudkiewicz na stronie www.rozszczepy.z.pl w
      dziale "pacjent pyta - lekarz odpowiada"? Czy wogóle porównywałaś sposoby
      operacji praktykowane przy tej wadzie, czy konsultowałaś się z różnymi
      chirurgami, reprezentującymi odmienne szkoły leczenia? Czy widziałaś zdjęcia
      dzieci operowanych przez tego lekarza? Czy szpital który wybrałaś prowadzi
      kompleksową opiekę nad dziećmi z rozszczepem, tzn. czy zapewnia stałą
      współpracę z logopedą, foniatrą, ortodontą i chirurgiem szczękowym?
      Przez ostatnie dwa lata mojego życia rozmawiałam i spotkałam przynajmniej 40
      matek z dziećmi z tą wadą i żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Ty,
      brakiem jakichkolwiek pytań czy choćby cienia wątpliwości pomimo sugestii
      zmiany ośrodka. Dlaczego jesteś tak zamknięta na rady osób które nie mają
      powodu żeby Ci źle radzić?
      Podziel się proszę z nami argumentami które przekonały Cię do operacji dziecka
      w tym ośrodku. Może i my czegoś się dowiemy.
      pozdrawiam,
      Anka




      • Re: operacja w Poznaniu
      mamaadika 19.02.05, 10:26 + odpowiedz


      - podpisuje się pod tym co napisała Ania (to bardzo mądra mama ,i umie dobrze
      doradzić!)
      Piszesz że Twój synek ma dopiero pięć miesięcy ,więc masz jeszcze trochę
      czasu na zmianę decyzji ,i wcale nie jest za póżno jeśli wykazała byś
      zainteresowanie zmianą szpitala ,to gwarantuje Ci że większość z nas
      forumowiczów pomogła by Tobie i Twojemu synkowi .
      Przemyśl to raz jeszcze.

      Ps zdjęcia wyślę w pn. ponieważ jestem poza domem i korzystam z nie swojego
      komputera .



      • Re: operacja w Poznaniu
      agunek1 19.02.05, 14:01 + odpowiedz


      Ania naprawdę dobrze radzi (jak zawsze). Jak chcesz również mogę Ci przysłać
      zdjęcia mojej pociechy, która jest już prawie 5 m-c po operacji w IMiDzie.
      Pozdrawiam. Aga



      • Re: operacja w Poznaniu
      baby1221 22.02.05, 19:46 + odpowiedz


      Tak zgadzam sie z tym co pisze Ania.Ja jestem z Wielkopolski i tez mój synek
      miał miec robiona operacje rozszczepu podniebienia w Poznaniu,ale na szczescie
      synek zachorował i miał złe wyniki badan i anestezjolog nie zgodziła sie na
      operacje w Poznaniu.Po powrocie do domu cos mnie tkneło i zaraz skontaktowałam
      sie z IMiDZ i dali mis dosc szybki termin z wzgledu na wade serca
      synka.Operował go dr Surowiec i mam swietne o nim zdanie,bardzo dobry lekarz z
      doswiadczeniem,jestem mu bardzo wdzieczna.
      Ania



      • Do Agunek1
      natad 20.02.05, 11:33 + odpowiedz





      • do agunek1
      natad 20.02.05, 11:40 + odpowiedz


      kurcze coś mi nie poszło:((((
      W każdym razie Aga czy mogłabyś mi przesłać zdjęcia Oliwki, chciałabym porównać
      efekt, moja Olga miała operację miesiąc później i ja nie jestem tak zachwycona
      wyglądem blizny jak Ty.Pisałaś we wcześniejszych postach, że u Twojej
      córki "prawie" nie ma śladu, no niestety ja tego nie moge powiedzieć o mojej:)))
      Ale pewnie wynika to z tego, że każda skóra jest inna, a Oliwia pewnie miała
      mniejszy rozszczep, bo "tylko" wargi, więc i to sie przekłada na wygląd.

      Z góry dziękuję - natad@wp.pl

      Natalia



      • Do Natad
      agunek1 20.02.05, 16:15 + odpowiedz


      Witaj. Zdjęcia Oliwki prześlę Ci troszeczkę poźniej, ponieważ mam kłopoty z
      pocztą. Masz rację, że każda skóra jest inna, ale pomimo dobrego gojenia ran
      niektórzy nie potrafią dobrze zszywać. My byliśmy u bardzo wielu chirurgów
      plastyków i najbardziej przekonał nas wygląd małego chłopca u prof. Dudkiewicz
      w gabinecie na Koziej, od razu wiedziałam że Oliwka będzie tam operowana.
      Oprócz znakomitej ręki dr Piwowara, na wygląd blizny ma wpływ codzienny masaż
      oraz smarowanie contractubexem.

      Pozdrawiam. Aga



      • Re: Do Natad
      agunek1 20.02.05, 16:31 + odpowiedz


      Zdjęcia wysłane



      • Re: operacja w Poznaniu
      agaijo 21.02.05, 09:35 + odpowiedz


      Cześć,
      nie wiem, gdzie rodziłaś swojego maluszka, ale jeśli na Polnej ( ta jak ja )to
      wszyskiem rodzicom sugerują dr. Stepniewskiego z Krysiewicza. O operacjach na
      Szpitalnej wiem tylko tyle, że były i chyba jeden z rodziców nie polecał. Jeśli
      z jakiś powodów nie możesz skonsultować się z IMID lub Polanicą sprawdź
      Instytut na ul. Krysiewicza.

      Pozdrawiam



      • Re: operacja w Poznaniu
      maks15 21.02.05, 18:07 + odpowiedz


      Moim zdaniewm również dr Stępniewski (mimo pewnych
      zastrzeń "okołooperacyjnych") jest godny polecenia - co ma duże znaczenie, ma
      doświadczenie wyniesione z Polanicy. Co do dr Beceli, trudno mi coś
      powiedziewc, nic a nic nie słyszałem o efektach jego pracy. Naprawdę, warto się
      zastanowic, póki jest jeszcze czas. To nie jest bez znaczenia kto zrobi
      operację Twojewmu dziecku, a nie musisz iśc do Beceli tylko dlatego, że Cię tam
      ktoś skierował.
      Pozdrawiam, życzę spokoju i pomyślnych rezultatów.



      • Re: operacja w Poznaniu
      iwonkawa 04.03.05, 09:57 + odpowiedz


      Droga Agaijo!
      Ja też rodziłam na Polnej (to był koszmar!!!-nie sam poród tylko to co działo
      się później). Mój synek miał dwie operacje w P-niu na Krysiewicza, robione
      przez dr Stępniewskiego i - chyba miał zły dzień. Kuba ma 29 marca poprawkę
      tego co zepsuł Poznań w W-wie w IMiDZ. Żałuję że nie dowiedziałam się wcześniej
      o możliwości operacji w W-wie.
      Pozdrawiam



      • Re: operacja w Poznaniu
      maks15 07.03.05, 17:44 + odpowiedz


      Przykro mi, że operacja się nie udała. To dla ,mnie nowość, bo do tewj pory
      słyszałem jedynie pozytywne głosy o
    • 29.11.05, 22:18
      Do Anki
      buchora 08.03.05, 19:18 + odpowiedz


      Czesc Aniu.Sory,ze tak dlugo sie nie odzywalam,ale u nas w domu wszyscy
      chorzy i nie mialam z kim zostawic Patryka.wczoraj wyslalam moja prosbe do z-
      du pracy(wiesz o co chodzi)i czekam na odpowiedz.Sekretarka p.prof.przyslala
      mi zaswiadczenie i je dolaczylam.Takze teraz czekam z niecierpliwoscia.Bardzo
      bym chciala aby sie zgodzili,jednak troszke sie obawiam,bo jezeli to dojdzie
      do skutku to mialabym znow problem.Chodzi o to,ze w klinice trzymaja tak 2-3
      doby i nie mialabym sie gdzie podziac z Patrykiem do czasu zdjecia szwow.A
      sekret.mowila ze najlepiej jakbym byla do tego czasu na miejscu.Takze kolejny
      problem.Chcialam napisac na priva ale byly klopoty z serwerem.Moze mi cos
      doradzisz?Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzieki za pomoc.Aga



      • Re: Do Anki
      edki16 08.03.05, 21:23 + odpowiedz


      Czy coś sie zmieniło w IMiD ? Jak leżałam z Szymkem to maluchy leżały na
      oddziale do zdjęcia szwów.Pozdrawiam Edyta
      --
      Moje szczęście:
      Szymek



      • Re: Do Anki
      ankalenka 08.03.05, 21:57 + odpowiedz


      Edyta,
      nic się nie zmieniło, Agnieszka rozważa możliwość pierwszej operacji prywatnie
      a dopiero kolejnej w IMiDzie, żeby przyspieszyć termin.

      Agnieszko, nie wiem co Ci poradzić, mam dwa pokoje na 4 osoby więc trudno mi
      Was przenocować. Myślę, że najtaniej byłoby Wam przyjechać powtórnie po
      tygodniu na zdjęcie szfów. Jak dostaniesz to dofinansowanie to porozmawiaj z
      panią profesor, może Ona coś wymyśli..

      pozdrawiam,
      Anka.



      • Re: Do Anki
      buchora 09.03.05, 14:18 + odpowiedz


      Aniu,dzis dzwonilam do firmy sie czegos dowiedziec,ale mnie zbywaja,wiec watpie
      czy mi pomoga.Ja pisalam zeby spytac czy moze sa jakies tanie hotele dla matek
      z dziecmi przy szpitalu.Doskonale rozumiem,i nie chcialam zebys to tak
      odebrala,zeby sie u Ciebie zatrzymac.Ale dzieki.Tak bardzo chcialabym
      przyspieszyc ten termin ale co do dofinansowania przez firme to stracilam
      nadzieje.Juz nawet myslalam,zeby zwrocic sie o pomoc do gazety "FAKT" moze
      zorganizowaliby jakas zbiorke pieniedzy i pomogliby.Ale potem stwierdzilam ze
      to raczej tez nie wyjdzie bo mi powiedza ze moge zrobic to za darmo w
      szpitalu.Tylko ja tak bardzo bym chciala zeby to przyspieszyc.Ta druga operacja
      dopiero we wrzesniu.Patryk juz bedzie mial roczek.Chcielibysmy zeby juz byl po
      tych najwazniejszych operacjach.Ty to rozumiesz ale niestety moi pracodawcy
      pewnie nie.Odezwe sie jak czegos sie dowiem.Pozdrawiam



      --
    • 29.11.05, 22:20
      Jak przyspieszyć termin??
      arleta.kamilek 07.03.05, 10:32 + odpowiedz


      Witam!
      Wiem, ze nie możecie my za wiele w tej kwestii pomóc. Ale chociaż może coś
      ktos mi doradzi.
      Przypomnę, że mój synek miał mieć operację rozszczepu podniebienia we wtorek
      (tj. 2 marca), ale z powodu rota virusa na oddziale zrezydnowaliśmy z pobytu.
      Teraz ma termin na 21 kwietnia. Późno!!!
      I zadzwoniłam dzosiaj do IMID-u i pani pielęgniarka czu sekretarka w poradni
      powiedziała, że nie ma miejsc. mam dzwonić za tydzień.
      Jak mogę przyspieszyc termin? Jak myślicie czy tel. do pani prof. może by
      pomógł? Poradźcie.
      Arleta



      • Re: Jak przyspieszyć termin??
      ankalenka 07.03.05, 11:44 + odpowiedz


      nie sądzę, lepiej dzwonić nawet nie co tydzień, ale powiedzmy dwa razy w
      tygodniu. Rozmawiałam z panią prof w zeszły wtorek, z tymi terminami to nie
      chodzi o "moce przerobowe" lekarzy tylko o limity przyznane przez fundusz
      zdrowia....



      • Re: Jak przyspieszyć termin??
      zmrocznik 07.03.05, 16:52 + odpowiedz


      Witaj, ja bym zrobiła tak jak radzi ankalenka...dwa razy w tygodniu telefon do
      instytutu.POwodzenia



      • Re: Jak przyspieszyć termin??
      buchora 09.03.05, 14:33 + odpowiedz


      Arletko ja mam ten sam problem.Moj synek termin na 1 operacje ma na 27 kwietnia
      a 15 maja moja corka ma Komunie-tyle prztgotowan a mnie nie bedzie.Ale to jakos
      przeboleje.Bardziej chodzi mi o to ze to czekanie jest udreka.2operacje
      wyznaczyli nam dopiero na 7 wrzesnia.To juz wogole mnie zalamuje.Tez
      rozmyslalam zeby zrobic ten 1 zabieg w pryw.klinice ale nie stac nas na
      to.Pisalam prosbe do zakladu pracy aby oplacili mi ta operacje z pracowniczego
      funduszu socjalnego ale jak narazie brak odzewu.Sprobuje moze tez wydzwaniac do
      IMiDz,moze stanie sie cud i przyspiesza.Jakbym Cie mogla prosic tylko,abys
      przeslala mi tam nr.telef.Dzieki.pozdrawiam i zycze powodzenia.Aga



      • Re: Jak przyspieszyć termin??
      arleta.kamilek 09.03.05, 15:09 + odpowiedz


      Witam!
      Zgadza się, że to czekanie jest okropne. Tym bardziej, ze dwa terminy nam
      przepadły- najpierw Kamil byl chory, a teraz ten wirus na oddziale.Synek będzie
      miał juz 8 miesięcy jak będzie operowany.
      Tel do IMID- 022 3277261. Najlepiej dzwonić co poniedziałek od 10:00 do 13:00.
      A dlaczego Ciebie nie będzie, skoro zabiej jest 27 lutego, a przyjęcie dwa tyg.
      poźniej? Tak długo nie będziesz w szpitalu.
      Pozdrawiam
      Arleta

      --
    • 29.11.05, 22:21
      pierwszy zab
      groma.gosia 07.03.05, 21:06 + odpowiedz


      U mojego Adrianka wychodzi pierwszy zab, jedynka na dole. A nie ma jeszcze 5
      miesiecy. czy to nie za wczesnie? Dodatkowym problemem jest to, ze karmie
      piersia. az boje sie pomyslec jak wyjda zeby u gory. Przypominam, ze Adrian
      ma obustronny rozszczep wargi i wyrostkow. czyli z gory lapie piers dziaslami
      a nie warga, tak jak od dolu. czy ktos mial podobny problem? czy ja dam rade
      karmic przy jego zebach.



      • Re: pierwszy zab
      zmrocznik 07.03.05, 21:34 + odpowiedz


      Miłkowi wyrosły dwa pierwsze ząbki na dole kiedy miał zaledwie cztery i pół
      miesiąca, mój brat miał dokładnie cztery, tym bym się nie martwiła. Co do
      karmienia się nie wypowiem, bo nie mieliśmy takiego problemu, ale myślę, że
      wszystko będzie dobrze i poradzicie sobie oboje.Trzymajcie się



      • Re: pierwszy zab
      mimarzena 07.03.05, 21:49 + odpowiedz


      Gosia, nie martw się na zapas. Jak wyjdą górne zęby to Adrian będzie po
      operacji, więc na pewno Cię nie zagryzie :-)))
      Mój starszy miał 1-go zęba przed 4-tym miesiącem. To nie prawda, że wczesne zęby
      są słabe. Odwiedził dentystę dopiero w wieku 5 lat.
      Nie zapomnij tylko 2 razy dziennie przecierać ząbka gazikiem lub specjalną
      gumową szczoteczką (bez pasty).



      • Re: pierwszy zab
      betkaoliwka 08.03.05, 09:00 + odpowiedz


      Moja Oliwka ma już dwa spore ząbki(9-go marca skończy 7-miesięcy)-gdzie
      pierwszy wyrósł jej w czwartym miesiącu, a na piątek mamy planowaną operację.
      Też się martwiłam, że za wcześnie się pojawiły, ale to kwestia indywidualna .



      • Re: pierwszy zab
      mamaadika 08.03.05, 12:15 + odpowiedz


      -głowa do góry ,to naprawdę sprawa bardzo indywidualna .
      Mój starszy syn kończąc pięć miesięcy miał już cztery ząbki ,i karmiłam go do
      ósmego miesiaca ,a Adikowi pierwszy ząbek pojawił się dokładnie w dniu kiedy
      kończył 9 mc (pięć dni temu ,dziś mamy już drugiego!)ja martwiłam się dlaczego
      tak długo się nie pojawiają?! .Tak samo jest z rozwojem ruchowym ,starszy syn w
      wieku dziewięciu miesięcy zaczynał sam chodzić (nawet znajomi dziwili się że
      tak wcześnie ,ale to prawda dowodem są zdjęcia ,film) Adik miał osiem miesięcy
      i dopiero sam pewnie usiadł ,teraz zabiera sie za raczkowanie ale jeszcze mu to
      nie wychodzi .
      Pozdrawiam.



      • Re: pierwszy zab
      agunek1 08.03.05, 18:37 + odpowiedz


      Mojej Oliwce górne jedynki wyszły jeszcze przed operacją i prawdę mówiąc
      obgryzła mnie strasznie. Przez cały czas smarowałam sobie piersi maścią i
      naświetlałam Zeppterowską lampą - pomogło. Niestety kosztowało mnie to bardzo
      dużo cierpliwości i samozaparcia. Opłacało się, Oliwka prawie wcale nie choruje
      (miala tylko lekkie przeziębienie. Do tej pory karmię ją piersią.
      Życzę powodzenia. Aga



      • Re: pierwszy zab
      groma.gosia 08.03.05, 18:41 + odpowiedz


      Droga Ago
      Mozesz mi powiedziec cos wiecej co to jest Zeppterowska lampa. Przyznam sie, ze
      pierwszy raz to slysze. Bym chciala wiedziec zanim przyjdzie najgorsze i
      wiedziec co uzyc.



      • Re: pierwszy zab
      agunek1 09.03.05, 11:10 + odpowiedz


      Jest to lampa bioptrom z firmy Zeppter



      • Re: lampa
      edki16 09.03.05, 12:40 + odpowiedz


      Lampa działa przeciw zapalnie, regenerująco i przeciw bólowo. Leczymy nią uszy
      Szymka z niezłymi efektami. Pozdrawiam Edyta
      --
      Moje szczęście:
      Szymek



      • Re: kompresy
      agunek1 09.03.05, 15:43 + odpowiedz


      Można jeszcze w aptece żelowy kompres ciepło/zimno. Wkłada się go do ciepłej
      wody lub do zamrażarki (na pogryzione cycusie) i przykłada. Są różne wymiary
      tych kompresów ja mam 18x20 i zapłaciłam 17 zł.



      • Re: Edytki
      agunek1 09.03.05, 15:47 + odpowiedz


      Cześć Edytko.
      Jak tam Szymek? Oliwka właśnie zaczęła chodzić i mamy trochę ubawu.
      Wiesz, że laktator kupiny od Ciebie nadal jest używany. Jestem z niego baardzo
      zadowolona.
      Pozdrawiam. Aga



      --
    • 29.11.05, 22:21
      koszt prywatnego zabiegu u prof.
      arleta.kamilek 09.03.05, 08:22 + odpowiedz


      Mam pytanie- jaki jest koszt operacji prywatnej u pani prof. czy to jest
      uzależnione od rodzaju rozszczepu?
      pozdrowienia



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      mamaadika 09.03.05, 09:55 + odpowiedz


      tak koszt operacji uzależniony jest od rodzaju rozszczepu,u Adika rozszczep był
      szeroki i bardzo "trudny" więc koszt ,(z doskonałą opieką
      pielegniarską ,rewelacyjnym podejściem całego zespołu na czele z p. prof.,i
      pobytem dwu dniowym w klinice) wyniósł -4500 PLN



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      arleta.kamilek 09.03.05, 10:03 + odpowiedz


      A nie orientujesz się ile może wynosić koszt zabiegu rozszczepu podniebienia
      miękkiego i lekko nachodzącego na twarde? Podobno łatwe do zooperowania.
      A czy płaci się dodatkowo za pobyt męża?



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      mamaadika 09.03.05, 10:11 + odpowiedz


      nie mam pojęcia ,wydaje mi się że musisz być przygotowana na kwotę blisko
      4000PLN ,za pobyt męża nic nie płacisz jesteście cały czas od pierwszych minut
      po oper. razem z dzieckiem .



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      arleta.kamilek 09.03.05, 10:14 + odpowiedz


      Jesli taki będzie koszt, to będe musiała zrezygnować z prywatnej bo nie mam
      tyle kasy :(
      Dzisiaj zadzwonie to może się dowiem orientacyjną kwote.
      Pozdrawiam



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      mamaadika 09.03.05, 10:22 + odpowiedz


      zapytaj może była by mozliwość uregulowania tej kwoty w dwóch ratach?



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      agunek1 09.03.05, 11:13 + odpowiedz


      W zeszłym roku, jednostronnege zszycie wargi z pobytem w klinice kosztowało
      3000,00 zł.



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      edki16 09.03.05, 12:34 + odpowiedz


      W zeszłym roku rozszczep podniebienia miękkiego i nieco twardego 3500 zł E.



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      arleta.kamilek 09.03.05, 13:19 + odpowiedz


      Dziękuję za wszytskie informacje. Zadzwoniłam do tej Kliniki i pani sekretarka
      (czy ktoś taki) podał mi orientacyjna cenę i wynosi dokładnie 3500 zł. Tak że
      rezygnuję z prywatnego zabiegu bo mnie na niego nie stać :(
      Będę czekała cierpliwie na 21 kwietnia, i dzwoniła co poniedziałek, licząc na
      przyspieszenie.
      Pozdrawiam wszystkim Forumowiczów i Wasze dzieciaczki!



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      edki16 09.03.05, 13:43 + odpowiedz


      Powodzenia. Nam się udało w zeszłym roku w tygodniu przedświątecznym może Wam
      też ?, a święta spędziliśmy już w domu :)Pozdrawiam Edyta
      --
      Moje szczęście:
      Szymek



      • Re: koszt prywatnego zabiegu u prof.
      agunek1 09.03.05, 15:54 + odpowiedz


      A może spróbujcie napisać podanie do Waszego zakładu pracy o wsparcie
      finansowe. Za poradą Ankilenki (jak zwylke dobrą, a nawet bardzo dobrą)mąż
      napisał takie podanie do swojej firmy i otrzymaliśmy bezzwrotną pożyczkę. Ale i
      tak mała operowana była w IMiDzie. Pieniążki zostawiliśmy na aparat na ząbki.

      Pozdrawiam. Aga


      --
    • 29.11.05, 22:23
      czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      mamaadika 08.03.05, 13:24 + odpowiedz


      Adikowi od samego urodzenia okresowo ropieją oczy ,w szpitalu powiedziano mi
      ze to normalne u rozszczepków i, że po operacji nie będą już ropiały.
      Pediatra przepisywał nam krople Gentamicin 3% i zalecał przemywanie
      rumiankiem ,pomagało ale tylko na chwilkę.Dziś jestesmy już po oper. a
      ropiejące oczka jak były tak są .Wybrałam się więc do okulisty ,i lek.był
      zdziwiony że do tej pory nikt nam nie powiedział ze trzeba przepłukac
      kanaliki łzowe,a płukanie to najczęściej wyk. się do 3 mc.
      Czy u waszych pociech też pojawiają się takie problemy ?,i jak sobie z nimi
      radzicie?
      Pozdrawiam
      Ps Duża bużka dla wszystkich pięknych rozszczepowych małych i dużych
      dziwczynek od małego Adika



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      ankalenka 08.03.05, 13:32 + odpowiedz


      Czasami lekarze wolą zwalić winę na rozszczep niz szukać innych przyczyn. Małe
      dzieci bardzo często mają przytkane kanaliki łzowe, u niektórych trzeba
      udrażniać, a w innych przypadkach wystarcza lekki masaż i krople. Prawda jest
      taka, że jak się dzieje cokolwiek z oczami to trzeba iść do okulisty, najlepiej
      takiego który na codzień pracuje w szpitalu dziecięcym..



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      dalmag 08.03.05, 14:05 + odpowiedz


      Pierwszy raz słyszę, żeby przyczyną ropiejących oczek miałby być rozszczep.
      Wprawdzie Amelce ropiały oczka od samego początku i kilka razy miała
      przepłukiwane kanaliki, ale dolegliwość ta wcale nie ustąpiła po zszyciu i
      wciąż jak bumerang powraca. Przeważnie idziemy wtedy do okulisty po jakieś
      kropelki i sami robimy masaż oczek.
      Zauważyłam, że najczęściej oczka zaczynają jej ropieć przy jakiejs infekcji np.
      typu katar.
      Ponadto nasza malutka w ogóle ma słabo drożne te kanaliki i nigdy nie
      płacze "prawdziwymi" łzami. Dopiero jak skończyła dwa latka oczy zaczęły
      jej "tylko" wilgotnieć podczas płaczu.
      --

      pomóż Amelce usłyszeć



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      martinimartini 08.03.05, 14:24 + odpowiedz


      u mojego nierozszczepka ropiało, u rozszczepka ropiały oba dużo bardziej. ale
      to chyba zależy od egzemplarza a nie faktu posiadania rozszczepu.

      w każdym razie masowałam jak wściekła i przemywałam kwasem bornym do oczu i w
      końcu odpuściło. U mniejszego były ze 2 nawroty, ale w sumie zanim skończył 3
      miechy paskudztwo ustąpiło na dobre. chyba głównie dzięki masowaniu.

      u rozszcepka zgrzeszyłam, i raz z własnej inicjatywy nalałam kropli do oczu z
      Biodacyną i do tej pory tłucze mnie sumienie bo wtedy nie wiedziałam, że
      Biodacyna jest z grupy antybiotyków ototoksycznych (może, ale nie musi
      powodować niedosłuch). Zresztą Gentamycyna jest na tym polu jeszcze bardziej
      zasłużona.
      Nie chcę straszyć bo w sumie to nawet nie wiem jak bardzo krople wpuszczane do
      oczu albo np maść (te na ogół mają genta, neo albo inna mycynę, które sa
      ototoksyczne) mogą wpłynąć na słuch bo jakoś nigdy nie spytałam lekarza.
      w każdym razie na wszelki wypadek mojemu rozszczepkowi o wątłych uszach, do
      oczu, uszu i nosa nie wlałabym nic takiego, ale jak ostatnio wychodowaliśmy
      jakiegoś grzybka na pupie to posmarowałam czymś z neomycyną.

      m.



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      amam04 08.03.05, 14:46 + odpowiedz


      Witam,

      my też mieliśmy problem z ropiejącymi oczkami. Problem ustąpił po operacji, a
      jak pojawiło sie troszkę ropki w oczku, to przykazano nam smarować oczka
      Neomycyną (zalecenie chirurga od rozszczepków).
      Pozdrawiam
      A.



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      mamaadika 08.03.05, 16:06 + odpowiedz


      dziekuje za odzew , taaaak - po Waszych wypowiedziach stwierdziłam ze chyba juz
      czas najwyższy zmienić lekarza pediatrę.
      martinimartini troche mnie wystraszyłaś z tą Gentamycyną Adik przepisywaną miał
      przez dwóch różnych lekarzy i żaden nie wspomniał że krople te mogłyby żle
      wpłynąć na słuch.Nie mam szczęścia do dobrych lekarzy ,może jest ktoś na forum
      z Łodzi kto zna dobrych lekarzy?



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      martinimartini 08.03.05, 16:19 + odpowiedz


      sorry, nie chciałam straszyć, tylko opisać swój własny przypadek. mam świra na
      punkcie uszu mojego rozszczepka więc jako spanikowana matka od jakiegoś czasu
      precyzyjnie kontroluję to, co mu wlewam do różnych otworów.
      ale tak na zdrowy rozum kilka kropli w oku nie powinno zaszkodzić uszom.

      chociaż na swoje usprawiedliwienie muszę napisać, że na bakterie u uchu mojego
      starszaka laryngolog sama z siebie nie kazała dawać kropli z neomycyną, chociaż
      z antybiogramu wyszło, ze tylko neomycyna to morduje, ale kazała zrobić jeszcze
      bardziej szczegółowy antybiogram, w celu znalezienia czegoś innego (ale to było
      prywatnie i za te antybiogramy sama płaciłam, więc może to wyjaśnia
      skrupulatność lekarki)...



      • Re: Antybiotyki ototoksyczne i ropiejące oczka
      mimarzena 09.03.05, 19:56 + odpowiedz


      Witam
      Antybiotyk jest ototoksyczny, jeżeli podasz go ogólnie, np. syrop lub zastrzyk.
      Zastosowanie miejscowe (np. na oczy, czy skórę) nie ma takiego działania.
      Co do oczek, Izuni wprawdzie nie ropiały, ale łzawiły na potęgę (do dzisiaj na
      wietrze). Kilkakrotnie dostawała krople na rozszerzenie kanalików łzowych
      (niestety nie pamiętam nazwy) i masowałam jej kąciki oczu.

      Faktycznie z rozszczepem są związane pewne dolegliwości np. częste katary,
      choroby uszu, krzywe zęby, ale oczy to już chyba odrębna sprawa?
      Pozdrawiam



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      ankalenka 08.03.05, 17:07 + odpowiedz


      macie tam centrum zdrowia, może dorwiesz jakiegoś lekarza prywatnie? Ja
      nauczona doświadczeniem trzymam się jedynie lekarzy pracujących w szpitalach
      dziecięcych.



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      mamaadika 08.03.05, 17:53 + odpowiedz


      tak mamy tu CZMP, i niestety jak do tej pory miałam styczność tylko z lek. z
      CZMP widać trafiam do nie odpowiednich od samego początku ,zaczynając od
      ginekologa któremu ta ja opowiadałam o rozszczepie ,( nic dodać nic ująć0
      -może w Łodzi nie rodzą się dzieci z rozszczepami? ,



      • Re: czy ropiejace oczy to norma u rozszczepka ?
      groma.gosia 08.03.05, 14:49 + odpowiedz


      U mojego Adiana nigdy nie ropialy oczy. Ale od urodzenia przemywalam mu oczka
      sola fizjologiczna (raz dziennie po kapieli, zawsze od zew. do wewnetrzych
      kacikow). Moze to pomogalo. Ale rowniez uwazam ze rozszczep nie ma tu nic do
      rzeczy.




      --
    • 29.11.05, 22:28
      pierwszy raz tutaj!!
      baskabaska 10.03.05, 15:27 + odpowiedz


      Czesc Ja szukam kogos kto mi powe co robic??? Mam juz 24 lata, jestem po
      rozszczepie tylko jakies 10 lat nie bylam u zadnego specjalisty... Ale
      podobno nie jest za pozno:) Jetsem z Krakowa ale zastanawiam sie nad wyjazdem
      do IMID bo to podobno najlepszy osrodek Prosze napiszcie co mam ze soba
      zabrac i jak długo sie czeka na termin wizyty Pozdrawiam wszystkich pa pa



      • Re: pierwszy raz tutaj!!
      ankalenka 10.03.05, 20:07 + odpowiedz


      Cześć,
      to ależy co chcesz zrobić. Może nie masz nic do poprawy. Jeśli masz kłopoty z
      zębami i zgryzem, to IMiD już Ci raczej nie pomoże, bo opieka ortodontycna
      ponorowana przez nasze Państwo obejmuje tylko do 18 roku życia. Jeśli wymagasz
      przeszczepu kości do wyrostka albo korekty chirurgicznej, to możesz próbować.
      Zadzwoń do sekretariatu i zapytaj. Staraj się nie dzwonić w poniedziałek bo
      wtedy mają tam urwanie głowy. Jeśli stać Cię na operację prywatną to zapisz się
      do pani profesor Dudkiewicz do jej kliniki na Koziej. Albo wybierz się tam na
      konsultację. A wogóle to napisz coś więcej o sobie.
      pozdrawiam,
      Anka.



      • Re: pierwszy raz tutaj!!
      groma.gosia 10.03.05, 20:43 + odpowiedz


      Witaj na forum.
      Pamietaj, ze my wszystkie jestesmy tu dla wszystkich. Wiec pytaj o co chcesz a
      na pewno ktos ci przyjdzie z dobra rada i odpowie na twoj list na forum.
      Ja moge ci poradzic, zebys zglosila sie do IMID, a tam cie pokieruja dalej. To
      bardzo dobry osrodek.
      Gosia



      --
    • 29.11.05, 22:30
      U foniatry
      groma.gosia 10.03.05, 20:59 + odpowiedz


      Witam
      chcialam sie z wami podzielic moimi odczuciamy po pierwszej wizycie u
      foniatry w Gdansku. Poszlam, by osobiscie doswiadczony lekarz pokazal mi jak
      wykonac prawidlowo masaz jamy ustnej i twarzy, zebym nie zrobila dziecku
      krzywdy. Pani foniatra calkowicie odradzila mi robienie jakis masazy.
      Dodatkowo stwierdzila, ze nie powinnam sie spieszyc z operacja wargi u
      Adrianka, gdyz mozna to zrobic, jak skonczy rok. Moje odczucie bylo bardzo
      negatywne. Na wszystkie propozycje wyczytane tutaj na forum, pani foniatra
      mowila NIE. nie chce sie poddawac, ale chyba poczekam do operacji i IMID
      dopytam sie wiecej na temat tego masazu. Ale ciagle nie wiem co mam o tym
      wszystkim myslec. A co wy robilyscie, czy masowaliscie jame ustna waszych
      pociech?



      • Re: U foniatry
      mimarzena 10.03.05, 21:17 + odpowiedz


      Gosiu, Adrian nie ma rozszczepu podniebienia, więc prawdopodobnie nie będzie
      konieczny masaż - mięśnie podniebienia są ok. Najprawdopodobniej logopeda z IMiD
      zaleci Ci usprawniający masaż twarzy i warg. Niestety nie wiem nic o masażu warg
      przed operacją, bo ten problem mojej córki nie dotyczył.
      Pozdrawiam




      --
      • 13.07.06, 10:55
        Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        niunia181 27.04.05, 18:23 + odpowiedz


        Jesteście zadowoleni ze szpitala w Polanicy ? i Kto waszym zdaniej jest
        najlepszy ?



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        princesca 28.04.05, 12:26 + odpowiedz


        Hej,ja się leczę w Polanicy jestem narazie zadowolona :),zobaczymy co mi
        powiedzą na kontroli we wrześniu:) . Byłam operowana przez dr Łątkowskiego 2
        razy i jestem zadowolona z niego,bardzo fajny lekarz,umie sie dogadać z
        młodzieża,a raz prze dr Jaworską,tej pani doktor nie będę komentowała,bo szkoda
        moich nerwów,ale ja osobiścier juz nie chcę być operowana przez nią i mieć
        wogóle z nią coś do czynienia.A oprócz Łątkowskiego uważam,że dobry jest prof
        Kobus i dr Węgrzyn.To jest moim zdaniem najlepsza trójka lekarzy w tym szpitalu
        :).Pozdrawiam Princesca:)



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        ania_p8 29.04.05, 15:41 + odpowiedz


        Witam niunia181
        Ja miałam wykonywane wszystkie operacje w Polanicy i jestem bardzo zadowolona.
        Większość operacji wykonywał prof Kobus, któremu jestem bardzo wdzięczna.
        Personel medyczny zmienił się od tego czasu jak ja byłam operowana ostatni raz
        więc nie mogę polecić nikogo więcej bo nie znam nowych lekarzy.



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        micra 04.05.05, 15:18 + odpowiedz


        Witam,

        leczymy nasze dziecko w Polanicy. Cóż. W Polanicy chyba teraz zaczęła się wojna,
        prof. Kobus przestał być dyrektorem Szpitala, pozostał dyrektorem Kliniki.
        Czekamy na wypis już chyba z miesiąc (kartkę z wypisem).

        Co do personelu. O ile wargę i nosek naszej córki robił zawsze Profesor o tyle
        podniebienie Łątkowski, ew. ktoś z Łątkowskim. Zwykle jest tak, że Profesor
        rozdziela zabiegi według specjalizacji. Nie wiem, czy coś Ci to pomoże.

        Teraz podstawowe pytanie w Polanicy to przejść, czy nie przejść do nowego
        budynku. Nowy budynek to: większe koszty, konieczność zamknięcia kilku szpitali
        w okolicy. Żywimy nadzieję, że Chirurgia Plastyczna nie odniesie zbyt wielu
        uszczerbków w swoim składzie.

        --
        Pozdrawiam,

        micra (Krzysiek)



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        erykp 04.05.05, 16:28 + odpowiedz


        Witam,
        W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" jest informacja, że nowy szpital może ruszyć od
        początku września.
        Pozdrawiam



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        niunia181 05.05.05, 12:44 + odpowiedz


        Witam.
        Bardzo dziękuję za wszystkie opinie.
        Napisałam ten topic poniewaz chcialam sie przekonac jak wiele osob ma podobne
        zdanie jak ja. Lecze sie tam od 18 lat I juz sie nie moge doczekac konca. Część
        lekarzy jest naprawde dobra (Dr. Węgrzyn) ale częśc ... zostawie to bez
        komentarza. Mialam dobre zdanie o tym szpitalu ale im dluzej tam jezdze tym
        bardziej traca w moich oczach:(
        Pozdrawiam wszystkich.
        NIunia



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        kysia73 28.05.05, 15:15 + odpowiedz


        Cześć mój Fifi był operowany w Polanicy miał rozszczep wargi.



        • Re: Dużo osob leczy się w Polanicy ?
        doorka3 17.07.05, 22:06 + odpowiedz


        Widzę ,że też jesteś zainteresowana szpitalem w Polanicy. Niedawno pytalam o
        podobną sprawę na forum. Kilka osób odpisalo,że jest zadowolonych. Jedna
        osoba byla zdziwiona , że nie w IMiDze . Ze to najlepsze miejsce w Polsce. Ja
        urodzilam dziecko w szp. na Czerniakowskiej w Warszawie i. Nie wiedzialam ,że
        będzie mialo roszczep calkowity wargi i podniebienia . Tam zostalo od razu
        wziete pod opiekę i tam wykonano mojemu Pawelkowi dwie operacje .Wynik
        operacji byl dobry. Tylko szpital i organizacja mi nie odpowiadaly . Tam
        operowal Pawelka prof,Jethon .Specjalista ,który sie wywodzi z Polanicy .Tam
        też uslyszalam ,że najlepszy w POlanicy jest prof,Kobus. Wlasnie z nim mam
        nadzieję ,że sie wkrótce spotkam na konsultacji. Niedawno dzwonilam do szp. w
        Pol. i dowiedzialam się ,że niedlugo otwierają nowy szpital . Jest duża
        nadzieja na pobyt z dzieckiem na odziale w nocy. Pozdrawiam i życze
        powodzenia . Doorka


        --
    • 13.07.06, 10:57
      JAK PODAĆ INNY POKARM??
      niunia102 08.05.05, 09:28 + odpowiedz


      Dzień dobry.
      Mam małe pytanko jak podać inny pokar niż mleko?Oliwka ma całkowity rozszczep
      podniebienia nio i mam mały problem ponieważ używamy smoczków dla takich
      dzieci i mleko sobie płynie a mała pałaszuje , ale jak podac np.jabłko które
      chciała bym zacząć wprowadzać.Wczoraj próbowałam ale niestety z marnym
      rezultatem:( jak mamlała języczkiem wszystko uciekało spowrotem na łyżeczke a
      to co zostało to tylko w buzi i w efekcie i tak wypadło i tak.Dodam że
      podawałam jaj to w pozycji pionowej prawie na "stojąco".Może któraś z was ma
      sposób na nakarmienie.Będe bardzo wdzięczna .
      Pozdrawiam Anna
      --
      OLIWKA MA JUŻ
      A TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA :)



      • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
      mimarzena 09.05.05, 11:19 + odpowiedz


      Witaj. Może spróbuj naukę jedzenia łyżeczką od podania dziecku tego, co lubi -
      czyli mleka. Dla dziecka to niezły szok - nie dość, że inaczej podane, to
      jeszcze coś o "dziwnym" smaku.
      Pozdrawiam



      • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
      miluolka 09.05.05, 12:12 + odpowiedz


      Przede wszystkim trzeba się uzbroić w cierpliwość i cały czas próbować, Oliwka
      na pewno za którymś razem poradzi sobie bez problemu. A w jakim Oliwka jest
      wieku?
      U mnie znów był taki problem że tego typu rzeczy jak deserki czy papkowe zupy
      potrafiły mojej Oli wyjść przez nos i to właśnie ją najbardziej zniechęcało do
      jedzenia. Kasia



      • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
      ania970 09.05.05, 12:29 + odpowiedz


      Witaj. Myślę, że sposobów uniwersalnych nie ma. To jest tak jak z wprowadzaniem
      pokarmów stałych u dzieci bez rozszczepu.
      Dawać to, co lubi, albo czekać aż polubi. A każde dziecko ma inne upodobania.
      Połykanie ze względu na rozszczep jest
      utrudnione, u mojej Agnieszki też jedzenie często wychodziło nosem, ale apetyt
      miała i nie zrażała się. Z czasem nauczyła się
      jeść wszystko, co jadły dzieci w jej wieku.
      Cierpliwości, próbować i nie zrażać się.
      Pozdrawiam.



      • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
      betkaoliwka 10.05.05, 16:20 + odpowiedz


      Moja Oliwka w ogóle nie chciała jeść owoców przed operacją,natomiast zupki i
      obiadki bardzo chętnie, uciekało jej trochę noskiem a widocznie owoce były
      kwaskowe i to ją drażniło. Pokarm podawałam jej w pozycji leżącej z odrobinę
      podniesioną główką(na poduszce), nie miała proble mu z połykaniem, gryzieniem-
      oczywiście jeśli to nie były deserki. Pozdrawiam, Beata



      • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
      asia.mama.marcelego 11.05.05, 14:50 + odpowiedz


      Marcelkowi na początku pokarm wychodził z buzi z powodu jego nieporadności i
      braku wprawy. Poźniej, jak już nauczył się "przenosić" pokarm dalej na język -
      to wychodził mu nosem :)
      --
      ♪♫♪♫♪♫ Marceli ♪♫♪♫♪♫



      • Re: JAK PODAĆ INNY POKARM??
      doorka3 17.07.05, 22:22 + odpowiedz


      Jestem mamą 6 letniego Pawelka.Pamietam jak mi bylo trudno coś wprowadzić
      nowego do żywienia. Gdy mial Pawelek 6 m-cy przechodzil operacje wargi . Tam
      Wziely w swoje rece sprawe pielęgniarki i wprowadzily gesta kaszke .Robily ją w
      kubeczku i podawaly lyzeczka. Bylam zszokowana .Gdy ja w domu probowalam karmić
      Pawelka krztusil sie i wszystko wypluwal. W miesiąc po pobycie w szpitalu
      Pawelek zacząl dobrze przybierać na wadze . Przytyl ponad kilogram .
      Pawelek byl karmiony wysoko siedzac gestą kaszka lyżeczka. Myslę teraz ,że
      wczesniej balismy sie oboje nowego jedzenia. Trochę trzeba dać sobie luzu i
      bedzie dobrze . Powodzenia Doorka 3


      --
    • 13.07.06, 10:57
      Przeszczep kości, kiedy?
      zmrocznik 17.07.05, 10:28 + odpowiedz


      Nasz Miłoszek 3 sierpnia skończy rok.Od zszycia wargi i korekty noska minęło
      pięć miesięcy. POwiedzcie, proszę, kiedy umawiać się na kolejny zabieg
      przeszczepu kości? A może już jest późno?



      • Re: Przeszczep kości, kiedy?
      karolina221 17.07.05, 11:57 + odpowiedz


      Witaj Standardowo operację przeszczepu kości wykonuje się, gdy dziecko ma 2
      lata. Nie zawsze jest ona konieczna, trzeba wykonać rtg szczelin rozszczepu.
      Skonsultuj się w tej sprawie z lekarzem prowadzącym, ale z pewnościa nie jest
      jeszcze za późno. Pozdrawiam



      • Re: Przeszczep kości, kiedy?
      zmrocznik 19.07.05, 12:38 + odpowiedz


      Jesteśmy umówieni z lekarzem prowadzącym na wizytę 17 października, podczas
      której umówią nas na operację przeszczepu kości. W związku z tym mam pytanie:
      czy na wizytę powinnam zabrać ze sobą rtg rozszczepu?Bo wolałabym dwa razy nie
      jeździć. A jeśli tak to czy potrzebne jest skierowanie na wykonanie zdjęcia?



      • Re: Przeszczep kości, kiedy?
      ankalenka 19.07.05, 13:38 + odpowiedz


      warto zrobić rtg i jechać już z nim. co do skierowania to wg mnie gra nie warta
      świeczki. rtg okolicy rozszczepu kosztuje kilkanaście zł i zrobisz go w
      większości przychodni stomatologicznych, nie ganiając po rejonie "po prośbie".



      • Re: Przeszczep kości, kiedy?
      zmrocznik 19.07.05, 17:00 + odpowiedz


      Dziękuję ankalenka, tak właśnie myślałam, zaoszczędzę sobie i Małemu kolejnej
      wyprawy do instytutu (każda wizyta tam jest dla mnie wyjątkowo
      stresująca...).Może się okaże,że przeszczep nie jest konieczny?
      Pozdrawiamy



      • Re: Przeszczep kości, kiedy?
      agunek1 19.07.05, 20:24 + odpowiedz


      Witam. My również wybieramy się w tej sprawie do W-wy, tylko we wrześniu. U nas
      w przychodni stomatologicznej powiedziano, że do rtg musi być dwóch pomocników.
      Ale będzie jazda. Miesiąc temu przebijaliśmy Oliwce uszy, największy problem
      był ze zrobieniem kropek na płatkach uchu przed przebiciem.
      Chyba bedzie najlepiej na śpiąco.

      Pozdrawiam. Aga



      • Re: Przeszczep kości, kiedy?
      zmrocznik 19.07.05, 20:53 + odpowiedz


      Na śpiąco?Hmm..Mały wyjątkowo czujnie śpi. Chyba,że go czymś nafaszeruję -
      dobrze śpi mu się po soczku winogronowym z melisą :-))
      Damy radę- mamy wprawę, co dwa tygodnie ( kiedyś co tydzień) jeździmy kłuć go w
      piętę, by utoczyć kilka kropel na bibułkę.Jak był mniejszy było w porządku,
      teraz jest już silny i tylko tata daje radę utrzymać Miłego. Przeszliśmy dobrą
      szkołę. W razie czego oferujemy pomoc:-))))



      • Re: RTG
      mamanicole 20.07.05, 09:00 + odpowiedz


      Ankalenka już kiedyś opisala dokładnie jak trzeba robić zdjecie rtg wyrostka
      zębodołowego:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13419&w=19309416&a=19332835
      Myślę, że warto to wiedzieć, aby ewentualnie poinstruować lekarza, który być
      może nie miał nigdy doczynienia z rozszczepem i nie wie co ma być widoczne na
      takim zdjęciu.



      • Re: RTG
      zmrocznik 20.07.05, 13:39 + odpowiedz


      Dziękuję bardzo, informacje są cenne i się przydadzą :-)))


      --
    • 13.07.06, 10:59
      Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      kabongo73 10.10.04, 16:55 + odpowiedz


      Witam mam 30 lat i mialem rozszczep lewy operascje byly przeprowadzane w
      Polanicy zdroj.Chcialem spytac czy istnieja w Polsce jakies grupy ludzi z
      rozszczepem lub spotkania ogolnopolskie ??Albo jest ktos tutaj na Forum w
      wieku 20-40 lat i sam jest po rozszczepie.
      Dziekuje i ciesze sie ze istnieje takie forum.
      Pozdrowienia Grzegorz.



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      michal.sobala 10.10.04, 17:44 + odpowiedz


      Cześć, oczywiście, że w Polsce są osoby z rozszczepem powyżej 20 roku życia.
      Sam znam kilka w moim mieście (mają powyżej 45 lat).

      Jeśli chodzi o "spotkania", to wirtualnie pogadać można na czacie, który od
      ponad roku znajduje się na mojej stronie. Niestety ku mojemu (i nietylko)
      rozczarowaniu korzysta z niego niewiele osób...Zapraszam dzisiaj na 22.00.

      Podejrzewam, że jeśli chodzi o osoby powyżej 20, 30 roku życia, jest to dla
      nich pewna niezręczność, boją się używać formy komunikacji.

      www.rozszczepy.prv.pl



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      ewa24_1979 10.10.04, 18:55 + odpowiedz


      Witaj ja tez jestem po rozszczepie mam 25 lat i czuje się w pewnym sensie
      naznaczona przez chorobę ale mam wspaniałego chłopaka , który zawsze, gdy go
      potrzebuję jest ze mną. Więc mozna być szczęśliwym mając rozszczep, bo przecież
      tak samo jak inni mam prawo do zycia i do milości, którą znalazłam



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      michal.sobala 10.10.04, 19:37 + odpowiedz


      Hej Ewa! Ja też mam dziewczynę, która zmieniła moje życie na lepsze. Dzięki
      niej jestem szczęśliwy i chce mi się żyć. Staram się radzić sobie z problemami
      i ufam, że poradzę sobie z jej pomocą. Zgadzam się z Tobą całkowicie, że my -
      osoby z rozszczpem mamy takie samo prawo do życia i miłości jak osoby zdrowe.

      Pozdrawiam



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      kabongo73 10.10.04, 21:16 + odpowiedz


      Hej!
      Ja urodzilem sie w Cieszynie ale od 11 lat mieszkam w Niemczech,a w lipcu
      zapisalem sie do organizacji ktora zrzesza ponad 2 tys. ludzi z
      rozszczepami.Dwa tygodnie bylem po raz pierwszy w Jenie na zebraniu (bylo nas
      ponad 40) i poznalem wspanialych ludzi m.in. Polke w wieku 25 lat ktora tez
      jest po rozszczepie u mnie jest ta roznica w stosunku do wiekszosci innych ze
      mam "nosowa" wymowe i trzeba sie przyzwaczaic by mnie4 zrozumiec.Tez juz mialem
      pare dziewczyn i zawsze myslalem ze jestem "normalny" ale ciagle rok po roku
      staczalem sie na psychiczne dno,ktore niedawno bo przed rokiem osiagnalem.
      Ponoszac sie musialem zmienic tryb zycia i srodowisko(tak tez sie stalo),a w
      lipcu zapisalem sie do tej organizacji i staram sie zaakceptowac
      moj "rozszczep" a przede wszystkim sam siebie takim jakim jestem.Czekaja mnie
      jeszcze 2 lub 3 operacje i moze byc tylko lepiej.Powoli znow zaczynam patrzec z
      optymizmem w przyszlosc.
      Pozdrawiam a tak na marginesie skad pochodzicie i gdzie byliscie operowani??
      Ciao grzegorz



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      ewcia232 11.10.04, 11:21 + odpowiedz


      Czesc Grzegorz :))
      Mam na imie Ewa, mam (qrcze-juz) 39 lat i jestem po rozszczepie obustronnym
      (tylko i wylacznie) wargi. Natomiast moja corcia jest po obustronnym calkowitym
      rozszczepie wargi i podniebienia. Mieszkamy w Tarnobrzegu. Ja jako dziecko
      bylam operowana w Polanicy - dwukrotnie, a pozniej juz jako dorosla 20 letnia
      dziewczyna w Warszawie na Czerniakowskiej. Coz moge powiedziec na temat mojego
      rozszczepu - chyba to, ze jednak wplynal na moje zycie...
      Jesli chcesz pogadac, to podam ci moj numer gg 380769
      Pozdrawiam
      Ewa



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      kabongo73 11.10.04, 21:52 + odpowiedz


      No ja rowniez bylem operowany w Polanicy i rozszczep mial ogromny wplyw na moje
      zycie ale przynajmniej jestem dojrzalszy o nowe doswiadczenia.
      Mozemy poczatowac na wp.pl albo na stronie www.rozszczepy.prv.pl
      Dajcie znac jak ktos ma ochote?
      Pozdrowienia Grzegorz



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      ewcia232 11.10.04, 11:44 + odpowiedz


      Witaj Grzegorz :))
      Mam na imie Ewa, mam obustronny rozszczep (tylko i wylacznie) wargi. Natomiast
      moja corka ma obustronny i calkowity rozszczep wargi i podniebienia. Mam juz
      (qrcze, kiedy to zlecialo!) 39 lat i mieszkam w Tarnobrzegu. Musze powiedziec,
      ze rozszczep wplynal w znacznym stopniu ma moje zycie...
      Jesli chcesz pogadac, to podaje Ci moj moj numer gg 380769
      Pozdrawiam
      Ewa



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      ewcia232 11.10.04, 13:24 + odpowiedz


      Nie wiem, co jest - moje listy nie ida :((
      Ewa



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      kaskazuza 11.10.04, 15:21 + odpowiedz


      A wysłałaś więcej niż 2, bo 2 Twoje wypowiedzi bardzo podobne tutaj są, może Ty
      ich nie widzisz, a one weszły?

      A wracając do tematu, to wprawdzie sama nie mam rozszczepu, ale po rozszczepie
      jest jeden z moich znajomych, obecnie szczęśliwy małżonek mojej koleżanki.
      Niewiele na ten temat rozmawialiśmy, ale jest pogodnym, prężnym młodym
      człowiekiem, towarzyskim itd. Pewnie rozszczep miał jakiś wpływ na jego życie,
      ale patrząc z boku tego nie widać.

      Pozdrawiam serdecznie



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      ewcia232 11.10.04, 15:39 + odpowiedz


      Tak, wyslalam dwie, bo myslalam, ze ta pierwsza nie dotarla... . Pewnie, cos
      moj komputer w pracy szalal:))
      Ewa



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      glorya 03.11.04, 17:42 + odpowiedz


      A 16 latkowie mogą być?
      Nazywam się Agnieszka, mam lat 16 i obóstronny rozszczep wargi i podniebienia.
      Najpierw 'cerowali' mnie w Polanicy, następnie leczyłam się ortodontycznie w
      Zabrzu na Traugutta, z krótką przerwą na łódzką
      AM na Pomorskiej (z którą mam nie za miłe wspomnienia). Za miesiąc wybieram się
      już na typową operację plastyczną do Kobylnik
      pod skalpel dr. Stępniewskiego, którego wygryźli z Polanicy... Może ktoś coś
      więcej nt. słyszał?
      W ogóle to cieszę się ze znalezienia tego forum :) Czasem czułam się jak z
      kosomosu, a sobie podobnych spotykałam tylko i
      wyłącznie w Polanicy czy na Traugutta ;)
      Czy choroba miała jakiś szczególny wpływ na moje życie?
      A czy ktoś mówił, ze będzie 'letko'? ;)
      Serio, to od malińkości byłam pod opieką specjalistów więc mówię wyraźnie,
      trochę w radiu pracowałam, trochę śpiewam i nawet
      ładna jestem ;)
      Bynajmniej wady jako skarania bożego nie uważam, ona mnie wyróżnia z tłumu.:)
      Pozdrawiam ciepło i uszy w górę!



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      tomkargul 09.04.05, 07:08 + odpowiedz


      witam
      na tą stronę P. michała sobali trafiłem wczoraj,i na forum
      mam 35 lat jestem po rozszczepie podniebienia miekkiego
      mieszkam w Międzyzdrojach
      Swietnie mze jest taka stronka i forum
      tomek



      • Re: Sa tutaj 20,30 latkowie z rozszczepem .....??
      princesca 09.04.05, 11:01 + odpowiedz


      Pewnie ,że są.Jest ich bardzo wiele, ja mam 20 lat,jestem po obustronnym
      rozszczepie.Mam super rodzinkę,wspaniałych przyjaciół i wielu znajomych,którzy
      mojej wady nie zauważają i zawsze moge liczyć na nich w trudnych chwilach.Co
      prawda niedawno rozstałam się z chłopakiem,który też miał rozszczep, ale tak
      było lepiej:) Nie narzekam na moje życie towarzyskie :) Nawet jestem bardzo
      zadowolona z niego, a rozszczep to drobnostka :), są gorsze rzeczy i choroby na
      świecie,więc nie przejmujcie się tak.Każdy ma prawodo szczęścia,życia i
      miłości,czy ktoś ma rozszczep,jest chory,niepełnosprawny.KAŻDY!!!! Szkoda, że w
      Polsce jest tyle nietolerancyjnych ludzi,którzy nie potrafią zrozumieć pewnych
      rzeczy.Ale nie ma ich dużo,takich ludzi lekceważ
      • 30.06.15, 22:48
        Cześć mam 25 lat, urodziłem się z prawostronnym rozszczepem wargi, praacuję i skończyłem licencjat z rachunkowośći.
    • 13.07.06, 11:00
      roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      doorka3 17.07.05, 22:42 + odpowiedz


      Mam 6.5 letniego synka. Dużo tematow na forum dotyczy malych dzieci . Czy są
      mamy starszych dzieci . Bardzo bym chciala wiedzieć co u Was i Waszych
      Pociech? Może mozemy wymienić swoje doświadczenia. Doorka



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      ania970 18.07.05, 10:32 + odpowiedz


      Witaj
      Moja córka w październiku skończy 9 lat. Obustronny rozszczep wargi,
      podniebienia twardego i miękkiego. 26 lipca czeka ją operacja podniebienia
      miękkiego, które niestety nie działa jak powinno. Na razie Agnieszka jest
      spokojna w przeciwieństwie do mnie. Poza tym w niedalekiej przyszłości
      trzeba zrobić korektę wargi i nosa. A na co dzień borykamy się ze zgryzem
      i koniecznością noszenia aparatu. Chętnie wymienię doświadczenia. Pisz, co
      cię interesuje. Tu, na forum albo na priva.
      Pozdrawiam.



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      doorka3 19.07.05, 09:17 + odpowiedz


      Hej . Nie wiem czy do Ciebie odpisalam . Jeszcze sie motam na fotum. Biorę w
      czymś takim udzial piierwszy raz. Brakowalo mi kontaktu z mamami dzieci kiedy
      Pawelek byl maly . Mialam tyle pytań. Teraz juz duzo za mną i Pawelkiem. Tak
      jak u Was.My tez w niedalekiej przyszlosci musimy zrobić korekte nosa.Pawekowi
      skrzywila sie przegroda . W zeszlym roku z tego powodu duzo chorowal . W tym
      roku prawie wcale. Jest dzielny. Nosi aparat ruchomy prawie od urodzenia . Co
      pięć tygodni jeżdzimy na kontrolę u ortodonty. Prowadzi go dr Polaczek . Jestem
      bardzo z niej zadowolona.Mamy problemy z zebami. Bardzo szybko po drugiej
      operacji zlamaly mu sie dwie jedynki. Nie wyszly jeszcze 6 -tki. Czekam na
      nowe , ale na forum dowiedzialam sie , ze kolejne też są z problemami. Niedlugo
      zrobię Pawelkowi RTG szczek. Dowiemy sie czegos wiecej.Mam pytanie . Gdie
      operowana byla Twoja coreczka i czy jestes zadowolona ?
      Jesli masz pytania to czekam .Pozdrawiam .dorota



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      j.pszona 18.07.05, 16:52 + odpowiedz


      witaj, jestem mamą 6,5 letniej dziewczynki z rozszczepem wargi i podniebienia,
      chętnie wymienię się dośw. związanym z problemami naszych dzieci, obecnie
      Karolinka jest po trzech zabiegach: warga, podniebienie oraz korekta nosa i
      wargi, czeka ją jeszcze przeszczep kości, przez dłuższy czas nosiła ruchomy
      aparat, teraz ma przerwę, bo wypadają jej mleczne ząbki i rosną stałe, jesieną
      kontrola u ortodonty i zobaczymy co dalej, obawiam się że będzie mnóstwo
      problemów z ząbkami, bo z prześwietlenie widać, że są bardzo ponakładane na
      siebie, jeden idzie całkiem "leżąco", leczenie laryngologiczne mamy w zasadzie
      zakończone, czasami jeszcze ćwiczymy w domu, ale raczej z przyzwyczajenia i dla
      zabawy, niż z konieczności, chętnie odpowiem na wszystkie twoje pytania, mogę ci
      też wysłać zdjęcia córki, pozdrawiam, Jola



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      mimarzena 18.07.05, 21:33 + odpowiedz


      Hej, moja córka ma 4,5 roku i za sobą rozszczep podniebienia. Chętnie skorzystam
      z Waszych doświadczeń, szczególnie ortodontycznych.
      Mam pytanie o aparaty ruchome, czy zauważyłyście efekt ich noszenia? Gdzie
      leczycie ortodontycznie dzieci?
      Może nasze doświadczenia też się na cos przydadzą?
      Marzena



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      doorka3 19.07.05, 08:46 + odpowiedz


      Hej .
      Pawelek urodzil sie w szpitalu na Czerniakowskiej .Tam tez dwa dni po urodzeniu
      zaopiekowala sie nami ortodontka pani dr Polaczek.W szpitalu mial zrobiony
      odlew i od tego czasu nosi aparat ruchomy. Pomagalo to nam w jedzeniu.
      Obecnie Pawelek ma chyba ju czwarty aparat ruchomy . Nosi go w dzien i w
      nocy .Take nie zdejmuje do jedzenia . Na wizytach u logopedy te jest w aparacie.
      Niedlugo czeka nas zmiana na kolejny , ponieważ niedlugo zaczną mu wypadać zeby
      mleczne . Czekam na to i się obawiam . Mam skierowanie na pantogram ,cvzyli RTG
      calej szczeki ,ale dr Polaczek kazala je zrobić pod koniec sierpnia. Obecne
      zęby są tragiczne .Po drugiej operacji po jakiś dwuch miesiacach zlamaly mu
      sie dwie jedynki. Cala reszta też w szybkim tempie sie zaczela kruszyć.
      Dentysta stwierdzil niedorozwinietye szkliwo .Podobno to sie zdarza w mlecznych
      zebach i u dzieci bez roszczepu. Czekam na nowe zeby .Efekt noszenia aparatu
      jest widoczny. Szczeki nie nnachodzą na siebie . Mam nadzieje ,że w czyms
      pomoglam.Pozdrawiam



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      mimarzena 19.07.05, 22:31 + odpowiedz


      Podrążę jeszcze temat aparatów. Iza ma aparat, który musi zagryzać. Cały czas
      nie jestem przekonana, co do jego skuteczności.
      Czy aparat Pawełka jakoś się trzyma na zębach? I w jaki sposób je, czy są
      oddzielne wkładki na dół i na górę? A może tylko na górę?
      Pozdrawiam



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      doorka3 21.07.05, 12:05 + odpowiedz


      Witam . Pawelek ma aparat na górną szczęke.Aparat dobrze się trzyma nazębach .
      W przeszlości byly z tym problemy. Aparat pękal, ponieważ Pawelek jakoś dziwnie
      go nagryzal. Obecnie po kilku poprawkach jest idealnie. Zaklada go sam . W
      sumie to zdejmuje go tylko do mycia. Ortodontka jest zadowolona z efektow .
      Pawelek nawet lepiej mowi w aparacie , ponieważ mial zlamane jedynki i obecnie
      jednej już nie ma . Niedlugo urośnie . Czekamy. Wtedy też bedzie nowy aparat.
      Pozdrawiam dorota



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      doorka3 19.07.05, 09:03 + odpowiedz


      Witam . Moj Pawelek ma 6,8 . Jesteśmy po dwuch operacjach. Nie mial zrobionej
      korekty nosa. W tym miesiącu chcialabym sie skonsultować w Polanicy z dr
      Kobusem . POprzednie operacje robil prof. Jethon , ale mam uraz to tamtego
      lekarza , a IMiD jakos mi nie odpowiada .Choć jest najblizej mojego domu.
      Jezdzę tam z dziećmi do laryngologa i,alergologa i gastrologa. Ale nie jestem
      jakoś zzauroczona. Nie jest żle , ale..sama nie wiem .A gdzie miala robione
      operacje Twoja coreczka ? Kiedy robioną miala korekte nosa ?
      Co do zębow to Pawelkowi jeszcze nie wyrosly 6 -tki. Nie zaczynaja tez wypadac
      jedynki. Moja ortodontka mowi , że to juz tuż , tuż.
      Mam pytanie też dotyczace laryngologa. Nie mielismy jakiegoś specjalnego
      leczenia laryngologicznego. Pawelkowi niestety przegroda nosowa sie bardzo
      pochylila i w zeszlym roku już szykowalismy sie do operacji.Mialam już nawet
      termin ,ale akurat mial podejrzenie szkarlatyny i sie nie zglosilismy. Kiedy
      dowiedziala sie o operacji przegrody ortodontka to mnie odwodzila.
      Skonsultowalam sie tez z innym laryngologiem z Dziekanowa .On też stwierdzil,
      że wiecej może być powiklan niz korzyści . W tym roku Pawelek prawie nie
      choruje . Jestem ciekawa w jaki sposób cwiczylyscie laryngologicznie.
      Tez chetnie wysle zdjecia Pawelka .Jak mi sie udaa, bo to moje pierwsze
      spotkania na forum i na komputersach lepiej zna sie Pawelek.
      Pozdrawiam Dorota



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      ilona3211 19.07.05, 15:36 + odpowiedz


      witajcie jestem mama córki która ma 11 lat jest po rozszczepie lewostronnym
      wargi i całkowitym podniebienia teraz leczymy sie u ortodonty zrezygnowałam z
      Poznania i wybralismy ortodonte w Warszawie mam nadzieje ze bedzie miała juz
      nie długo aparat stały Pozdrowienia



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      ania970 19.07.05, 20:01 + odpowiedz


      U dzieci starszych przewija się temat leczenia zgryzu. W związku z tym mam
      pytanie, czy aparat stały jest refundowany przez NFZ? Moja ortodontka mówiła
      coś, że można ubiegać się o zwrot kosztów, ale może jakieś konkrety?
      Pozdrawiam.



      • Re: roszczepki w wieku 6 lat - szukam kontaktu
      doorka3 19.07.05, 21:51 + odpowiedz


      Moja ortodontka mowila ,ze u niej nie mogę zrobić aparatu stalego i ,że
    • 13.07.06, 11:01
      druga operacja podniebienia miękkiego
      ania970 21.06.05, 09:31 + odpowiedz


      Witajcie.
      Moja córka będzie miała w lipcu operację podniebienia miękkiego.
      Okazało się, że trzeba je zrekonstruować, bo źle działa. Po zabiegu
      jest szansa, że przestanie nosować. Agnieszka ma 8,5 roku i lekarz
      powiedział, że dzieci w tym wieku gorzej znoszą takie zabiegi.
      Może ktoś z was miał podobną sytuację. Chciałabym wiedzieć, czego się
      spodziewać, jak dziecko może reagować na ból? Myślę, czy nie będzie jej
      się trudniej mówiło na początku? Bardzo się tego wszystkiego boję, Agnieszka
      oczywiście też.
      Pozdrawiam
      Ania.



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      ankalenka 21.06.05, 12:05 + odpowiedz


      ANiu, wyczytałąm że macie za sobą już dwie operacje - podniebienie nie działa
      poprawnie, gdzie zamierzacie robić korektę? może już czas na Instytut?



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      ania970 22.06.05, 09:51 + odpowiedz


      Postawiłam na dr Stępniewskiego z Poznania. Rozważałam Instytut jako
      jedną z możliwości. Liczę, że wszystko będzie dobrze.



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      myskaz 22.06.05, 11:07 + odpowiedz


      Mój mąż miał operowane podniebienie w wieku ponad 7 lat przez dr.
      Stępniewskiego w Polanicy (po nieudanej operacji w wieku 3 lat, ale to były
      zupełnie inne czasy. Nie pamięta żadnych szczególnych niedogodności (oprócz
      tego, że zabrano go rodzicom w środę i oddano w następną środę)
      Dr. Stępniewski operował 2 lata temu również mojego syna - dla nas rewelacja -
      moje dziecię nigdy nie wymagało pracy z logopedą



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      ania970 22.06.05, 13:24 + odpowiedz


      Bardzo dziękuję, Myskaz, podniosłaś mnie na duchu.



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      mamatomka5 11.07.05, 23:01 + odpowiedz


      Witam ! Mój syn miał operowane podniebienie w 10 lat .Dostawał silne środki
      przeciwbólowe .Operacja ta nie należy do prostych .Prawdopodobnienie będzie to
      faryngoplastyka .Aniu dużo miłości i cierpliwosci dla synka tego Tobie
      życzę .Trzymam kciuki . Kasia
      ps.Mozesz mi napisac dlaczego zdecydowałaś się na dr.Stępniewskiego .



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      ania970 13.07.05, 14:32 + odpowiedz


      Dzięki za odzew i wsparcie. Na Stępniewskiego zdecydowałam się dlatego,
      że wiele dobrego o nim słyszałam, no i mieszkamy w Poznaniu, więc operacja
      na miejscu. Ma prywatną klinikę w Kobylnikach pod Poznaniem, w której przez
      5 lat operował rozszczepy w ramach kontraktu z NFZ. Niestety w tym roku NFZ
      ograniczył pieniądze na operacje naszych dzieci, więc trzeba płacić.
      Pozdrawiam.



      • Re: druga operacja podniebienia miękkiego
      mamatomka5 11.07.05, 23:04 + odpowiedz


      Aniu ! przepraszam operowana będzie Twoja córeczka a nie syn . Kasia



      • Re: już po zabiegu !!!
      ania970 28.07.05, 22:19 + odpowiedz


      Witajcie.
      Wróciliśmy dziś do domu. Operacja udała się, tak twierdzi dr Stępniewski.
      Sama nie potrafię jeszcze tego ocenić. Było dużo strachu przed, w trakcie i po,
      bo zabieg był bardzo skomplikowany i ryzykowny, ale obyło się bez komplikacji.
      Agnieszka źle niestety zareagowała na narkozę i dobre 12 godzin wymiotowała.
      Trzeba było podać dożylnie lek przeciwwymiotny i płyny. Kiedy żołądek się
      uspokoił, szybko odzyskała siły. Na razie połykanie sprawia jej trudność, bo
      ma obolałe gardło po intubacji. Mówi też z trudem, ale widać poprawę z każdą
      chwilą. Agnieszka była bardzo dzielna. Ja trochę mniej, ale starałam się.
      W sobotę jedziemy na kontrolę i usunięcie sączka z rany. Doktor mówi, że rana
      goi się bardzo ładnie. Oprócz naprawienia podniebienia miękkiego miała też
      zamknięty otwór w podniebieniu twardym i przetokę przedsionkowo nosową.
      Gdyby ktoś miał jakieś pytania, chętnie odpowiem na forum i na priva.
      Pozdrawiam.



      • Re: już po zabiegu !!!
      mamatomka5 28.07.05, 22:37 + odpowiedz


      Aniu !!! Cieszę się ,że operacja się udała .Odezwij się na priv jak będziesz
      miała trochę czasu.Pozdrawiam Kasia z Bydgoszczy.



      • Re: już po zabiegu !!!
      u.too 01.08.05, 14:58 + odpowiedz


      ania970, czy możesz przysłać mi swojego maila?

      Iwona z Poznania
      u.too@gazeta.pl




      --
    • 13.07.06, 11:02
      JESZCZE RAZ RTG
      zmrocznik 03.08.05, 16:43 + odpowiedz


      Witam, powiedzcie mi czy jest sens robić rtg na dwa miesiące przed wizytą?
      Mamy teraz okazję, ale wiem, że Mały ciągle rośnie i może w październiku
      zdjęcie będzie już nieaktualne?



      • Re: JESZCZE RAZ RTG
      asia.mamaizy 03.08.05, 19:32 + odpowiedz


      Witam Najlepiej zróbcie zdjęcie do 2 tyg przed wizytą U dziecka obraz szczeliny
      rozszczepu zmienia się więc najlepiej przyjść do lekarza z akyualnym zdjęciem
      Pozdrawiam



      • Re: JESZCZE RAZ RTG
      agunek1 03.08.05, 21:04 + odpowiedz


      Dzwoniłam tydzień temu do IMiDu i dr Piwowar powiedział że nie ma sensu, bo i
      tak przed zabiegiem trzeba wykonać prześwietlanie, a w czasie pomiędzy wizytą
      kontrolną a wyznaczonym terminem operacji jeszcze wszystko może się zmienić.
      Więc taraz dajemy sobie spokój i jutro dzwonię wyznaczyć termin zabiegu.



      • Re: JESZCZE RAZ RTG
      agunia33 04.08.05, 09:03 + odpowiedz


      No właśnie się martwiłam bo ja nie robiłam Bartusiowi żadnego prześwietlenia
      przed wyznaczonym terminem operacji.Wogóle o
      tym nie wiedziałam.A termin mieliśmy na dzisiaj i niestety nici z tego.Bartuś
      chory.Za tydzień dzwonimy po następny
      termin.Tylko czy się uda następnym razem nie wiadomo bo Bartuś częściej jest
      chory niż zdrowy.

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: JESZCZE RAZ RTG
      agunek1 04.08.05, 11:36 + odpowiedz


      Dzisiaj dzwoniłam i wstępny termin zabiegu wyznaczony jest na 22.02.06. Mam
      cichą nadzieję, że nie będzie wtedy żadnych rota wirusów itp.


      --
    • 13.07.06, 11:03
      KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      aaagnieszka27 27.07.05, 20:16 + odpowiedz


      No wlasnie mam takie pytanko odnośnie tego kto wykonuje te wszystkie
      operacje, ciągle slysze tylko albo prof. Z.Dudkiewicz lub dr Piwowar, nas
      ostatnio jak bylismy w kwietniu odroczył od operacji jakis dr Surowiec( czy
      wiecie coś może na jego temat?) Moja Weronika 4 sierpnia ma planowaną
      operacje i bardzo chcialabym żeby znalazła sie w jak najlepszych rękach. Z
      góry dziekuje za odpowiedź.
      Pozdrowionka....

      Agnieszka z Weroniką



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      arleta.kamilek 27.07.05, 21:46 + odpowiedz


      W IMID operacje rozszczepu wykonuje 3 lekarzy:pani prof., dr Piwowar idr
      Surowiec. I cała trojka to fachowcy i profrsjonaliści. Bez obaw możesz oddać im
      córkę na operację
      Arleta



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      pmajkap 27.07.05, 22:54 + odpowiedz


      potwierdzam dr Surowiec to bardzo dobry fachowiec a przy tym cudowny i
      troskliwy lekarz
      pozdrawiam
      mama Bogusi z PR



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      mamanicole 28.07.05, 07:50 + odpowiedz



      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13419&w=18037104&a=18038965



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      aaagnieszka27 28.07.05, 08:32 + odpowiedz


      Dzieki serdeczne, jestem już o wiele spokojniejsza, zwłaszcza że na temat tego
      dr Surowca bardzo mało wiedziałam...
      Pozdrowionka:))

      Agnieskza z Weroniką



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 28.07.05, 08:37 + odpowiedz


      A ja wogóle mam trochę obaw bo my byliśmy tylko raz u prof.Dudkiewicz prywatnie
      a w sierpniu jej nie będzie i nie wiem do
      kogo trafimy i czy nie będzie problemów że pojawiamy się tak znikąd.Jak to
      wygląda-czy wcześniej przed operacją dziecko musi
      być tam leczone w poradni u chirurga?


      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      mag55 28.07.05, 08:43 + odpowiedz


      Agnieszko, nie martw się. My podobnie jak Wy, byliśmy najpierw prywatnie u pani
      prof., a na operację umówiliśmy się telefonicznie. Nasz pierwsza wizyta w
      IMiDzie była w dniu przyjęcia na oddział. Żadnych problemów nie mieliśmy
      (oczywiście poza standartowymi, które nie ominą chyba nikogo).

      Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki, aby wszystko było ok.,
      Magda



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      mamanicole 28.07.05, 11:45 + odpowiedz


      My nie byliśmy ani w IMiDzie ani prywatnie na pierwszej konsultacji. Termin
      operacji został wyznaczony telefonicznie. Pierwsze kroki w instytucie
      stawialiśmy w dniu przyjęcia na chirurgię.
      Bez obaw!! Na pewno zostaniecie potraktowani na równi ze stałymi bywalcami!!
      Powodzenia!! Trzymamy za Was kciuki!!!

      Aga



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 28.07.05, 20:40 + odpowiedz


      Dzięki dziewczyny:)
      Rozwiałyście moje obawy.Teraz tylko czekamy na jutrzejsze potwierdzenie terminu
      no i wogóle na operację.Na razie nawet
      się nie denerwuję, zacznę chyba jak będziemy już na miejscu i powiedzą mi,że
      biorą za chwilę Bartusia na blok
      operacyjny.Teraz wciąż nie jestem pewna czy się uda bo boję się,że Bartuś się
      rozchoruje - on tak ma...
      Ale dobrze,że tu trafiłam - te wszystkie sprawy związane z operacją nie są już
      dla mnie takie straszne.

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      aaagnieszka27 28.07.05, 22:08 + odpowiedz


      agunia33 mam podobnie jak Ty, tez jutro dzwonie do w-wy a co do nerwów to wiem
      że jak tylko tam zajade napewno dadzą one o sobie znać, pamiętam jak byłam tam
      ostatni raz w kwietniu kiedy to werka miała miec operacje, na sam widok
      Instytutu juz sie rozpłakałam, dobrze ze nie byłam sama:) Tez podobnie jak Ty
      caly czas boje sie o małą, narazie jest zdrowa, raz na jakiś czas kichnie ale
      boje sie zeby nie przekształcilo sie to w porządny katar:(( bo taka z niej
      delikatna istotka....



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 28.07.05, 23:29 + odpowiedz


      Agnieszko - nie będziemy same w Instytucie:)W końcu jak narazie jest nas już
      trzy.Będzie nam raźniej.

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 28.07.05, 23:33 + odpowiedz


      Dziewczyny napiszcie jak to jest z pobytem tam innych osób z rodziny.Jesteście
      tam same z dziećmi czy są z wami
      mężowie albo ktoś inny?

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      arleta.kamilek 29.07.05, 08:05 + odpowiedz


      Witam!
      My byliśmy na operacji w kwietniu. Z nami pojechał mój mąż. Był z nami w
      szpitalu cały dzień, nawet na sali
      pooperacyjnej (pomimo że na drzwiach sali jest przyklejona kartka, że z
      dzieckiem moze przebywać tylko jedna
      osoba). Na noc szedł do hotelu.
      Dużo łatwiej jest jak z Tobą będzie jeszcze jedna osoba. Zwłaszcza po operacji,
      kiedy siedzisz przy dziecku
      właściwie non stop, a druga osoba moze zrobic zakupy i coś do jedzenie.
      Pozdrawiam
      Arleta
      Pozdrawiam
      Arleta



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 29.07.05, 08:15 + odpowiedz


      Ja sama nie wiem co robić.Ze względu na moją córeczkę wolałabym aby mąż był w
      domu.Nie chcę poprostu,żeby
      Marysia znów została sama-tzn. bez obojga rodziców a jak będzie tatuś to zawsze
      inaczej.Ale z drugiej strony
      słyszałam,że po operacji podniebienia, jeśli nie ma komplikacji to nie leży się
      długo więc może zostanę z
      mężem.A czy ktoś z was był sam i czy ciężko sobie wtedy poradzić?

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      arleta.kamilek 29.07.05, 08:28 + odpowiedz


      Wiesz, mi i mężowi było łatweo podjac decyzję o wspólnym pobycie z Kamilkiem bo
      nie mamy drugiego dziecka.
      A w Twoim przypadku to myśle że lepiej chyba jednak będzie jak mąz zostanie z
      córką w domu. I Ty bedziesz
      miała wtedy komfort psychiczny że mąż jest z dzieckiem.
      Poradzisz sobie sama. Dziecko dostaje silne leki przeciwbolowe w obojczyk
      (przez weflon) po którym spokojnie
      spi 3 godziny. Wtedy zrobisz zakupy w pobliskim sklepie. Poza tym tam jest
      wiele matek które przez chwile
      przypilnuja Ci dziecko (sama osobiscie pilnowałam niejednokrotnie inne
      dzieciaczki). A w najgorszym
      przypadku poprosisz pielęgniarke by przypilnowała (zaniesiesz dziecko do ich
      pokoju).
      Dasz radę!!!!
      Pozdrawiam
      Arleta



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 29.07.05, 08:44 + odpowiedz


      Dzięki:)
      Ja też liczę na to,że mamy pomagają sobie wzajemnie-w miarę możliwości
      oczywiście.Do tej pory wszystkie
      nasze pobyty w szpitalach spokojnie odbywałam sama-z tym,że to było w naszym
      mieście.Ale zawsze jak
      chciałam wyskoczyć do sklepu czy wykąpać się to mamy z sali pilnowały
      Bartusia.Też sądzę,że sobie
      poradzę-oby tylko już było po bo najgorzej to poradzić sobie z widokiem
      cierpiącego dziecka, reszta jest
      do zorganizowania.

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      agunia33 29.07.05, 21:58 + odpowiedz


      Dzisiaj dzwoniliśmy do Warszawy i kazali nam przyjechać w środę a mieliśmy
      termin na wtorek a jak u was dziewczyny- Ewo i
      Agnieszko?

      --
      Agnieszka mama Bartusia z zespołem wad wrodzonych(21m-cy)i Marysi(4,5l)
      BARTUŚ



      • Re: KTO OPERUJE W IMiDZ-ie?
      aaagnieszka27 30.07.05, 07:49 + odpowiedz


      agunia33 my tez mamy malutkie opóźnienie, mamy być w IMiDZ-ie na 10.00 w
      czwartek a w czwartek miala już byc operacja werci wiec widocznie coś tam im
      wypadło:((
      Pozdrawiam serdecznie...tak czy tak z pewnością sie spotkamy skoro to tylko
      jeden dzień różnicy:))
    • 13.07.06, 11:04
      Jeszcze raz o drenach
      mimarzena 21.10.04, 09:15 + odpowiedz


      Wiele piszecie o dobrodziejstwie założenia drenów u Waszych dzieci. Napiszcie
      proszę, w jaki sposób lekarz wykrywa owo wysiękowe zapalenie uszu, które nie
      daje objawów chorobowych? Czy jest to zwykłe badanie laryngologiczne, czy
      jakieś skomplikowane?
      Zauważyłam, że Iza po każdej infekcji gorzej słyszy i ogólnie gorzej od
      jakiegoś roku, kiedy zaczęła często chorować. Jestem pewna, że Iza lepiej
      słyszała w wieku dwóch lat niż teraz. Do tej pory żaden lekarz nie stwierdził
      wysiękowego zapalenia, tylko coś mówią o trąbkach, że źle pracują, chociaz
      jedna pani doktor coś wspomniała o drenach ale raczej jako o ostateczności.
      Iza ma zalecone dmuchanie baloników "otowent" - w celu wentylacji uszu i
      poprawy przcy trąbek, co z tego, kiedy nie mozna dmuchać przy katarze, a ten
      jest bardzo często? Już sama nie wiem co o tym mysleć.



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      martinimartini 21.10.04, 09:39 + odpowiedz


      witaj,

      u nas właśnie nie było żadnych objawów. nawet się dziwiłam, że lekarz mówi coś
      o zapaleniu. takie zapalenie to przecież musi nieźle boleć a moje dziecię na
      uszy nie narzekało, pediatra też regularnie w uszy zaglądał i nic nie widział.
      a podobno to wysiękowe tak ma. zbiera się wewnątrz ucha płyn, gęstnieje i
      maluch traci powoli słuch. laryngolog na dobrym sprzęcie podobno ten płyn
      wypatrzy. nie wiem tylko czy to musi być mikroskop czy coś prostszego.

      u nas jak ABR wykazał niedosłuch to zrobili tymanometrię (proste badanie) i na
      podstawie kształtu wykresu stwierdzili, że to wysiękowe zapalenie.
      Przy słuchu prawidłowym wykres ma określony kształt, który zmienia się w
      zależności od dolegliwości (przy zapaleniu inny, przy otosklerozie jeszcze inny
      itd)

      poczytaj o tympanometrii tutaj: www.ifps.org.pl/_Plyty/pdfy/kochanek1.pdf
      pokazany tam wykres słuchu prawidłowego tak naprawdę jest trochę inny
      (zaokraglony, nie szpiczasty), ale to co wskazywało na zapalenie uszu wyszło u
      nas jak na rysunku.

      gośka

      dodam, że jak przed zamknięciem rozszczepu słuch po ABR był ok, to i wykres
      tympanometrii był w porządku.



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      miluolka 21.10.04, 21:37 + odpowiedz


      U nas było podobnie jak u Gosi synka, po zszyciu podniebienia i po zapaleniu
      ucha rozpoczęło się wysiękowe zapalenie obu uszek. Wysięk w uszkach został
      zauważony na wizycie w IFIPS przy okazji badania ABR. Z tego co mi tłumaczył
      laryngolog zakładający Oli dreny to wysięk spowodowany jest tym że dzieci
      rozszczepowe mają "upośledzoną Trąbkę słuchową" poprostu organ ten nie działa
      tak jak u reszty z nas, uszka nie są prawidłowo oczyszczane i zalega w nich
      płyn który z czasem gęstnie(dreny pełnio rolę wentylacji). Tak jak piszę Gosia
      dobrym badaniem jest tymponogram albo wizyta w takiej placówce jak IFIPS w
      Warszawie, która to placówka dysponuje dobrym sprzętem. Kasia



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      martinimartini 22.10.04, 12:16 + odpowiedz


      zapomniałam dopisać, że nie traktuję drenów w kategoriach dobrodziejstwa tylko
      zła koniecznego. każdy taki zabieg chociaż teoretycznie nie szkodzi to
      praktycznie osłabia błonę (bo wypadnięciu drenów błona wprawdzie ma się
      zrosnąć, a i miejsce założenia jest podobno w jej mało aktywnym miejcu). o
      ryzyku wynikającym z narkozy i wpadnięcia w łapy niewprawnego chirurga nie
      wspomnę.
      zawsze to jednak lepsze niż spory niedosłuch, szczególnie w przypadku
      niemowlaka, który dopiero ma zamiar nauczyć się mówić.

      gdyby moje dziecię miało jednak lat kilka i mówiło to upewniłabym się u kilku
      dobrych lekarzy co to jest i czy naprawdę nie ma na to innych sposobów poza
      drenami.
      bo np. 5 letnia córa mojego kolegi po niekończących się zapaleniach uszu
      (takich normalnych) została skierowana na dreny (był już niedosłuch). miała
      czekać 3 miesiące na swój termin. w tym czasie rodzice znaleźli homeopatkę,
      która wyleczyła małą na tyle skutecznie, że słuch wrócił do normy, zapalenia
      trafiają się sporadycznie i mają dość łągodny przebieg. lekarz z IPFS z drenów
      zrezygnował. kontrolują często słuch, ale wszystko jest ok.
      nie sugeruję żeby od razu biec do homeopaty, jest to tylko przykład, że czasami
      daje się dreny ominąć.
      (do tej pory homeo czary mary nie próbowałam i za bardzo w to nie wierzyłam,
      ale przyznam, że ze swoim dziecięciem do tejże homeopatki już pobiegłam w
      nadziei, że może u nas też coś wskóra. od 3 dni młody je magiczne kuleczki.
      trochę przekonał mnie fakt, że pani doktor ma na pieczątce 'pediatra
      neonatolog' i jest ordynatorem oddziału noworodków w jednym ze szpitali).



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      miluolka 22.10.04, 13:43 + odpowiedz


      Gosiu te magiczne kuleczki to coś na uodpornienie?
      Kasia



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      martinimartini 22.10.04, 16:51 + odpowiedz


      generalnie tak, ale mały ostatnio nie wychodząc z jednej infekcji nabył kolejną
      i coś mu trzeszczało w oskrzelach, więc dostał też trochę na wyjście z dołka..

      ja to generalnie byłam kiedyś zwolenniczką teorii, że każdy organizm musi sam z
      czasem nabrać odporności i nie uznawałam wspomagaczy (i tak moje starsze
      dziecię przeżyło prawie 3 lata, chorując dwie ostatnie jesienie i zimy z
      minimalnym przerwami ale bez dramatycznych sytuacji. uchował się bez
      antybiotyku. ale teraz odpuściłam. młodsze dziecię znosi te infekcje dużo
      gorzej niz starszy, więc starszy ciągle coś żre na uodpornienie (od normalnego
      pediatry), żeby nie zarażał. a młodszy dostał kuleczki. homeopaci podobno
      potrafią nieźle rozregulować system odpornościowy swoimi specyfikami, ale pani
      doktor (chyba jeszcze nie bedę pisać o nie 'nasza') obiecała, że jest to dawka
      stosowna do wieku (a taki fąfel ma podobno mniej niż 10% odporności
      przeciętnego dorosłego). zobaczymy co z tego wyjdzie...



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      mimarzena 23.10.04, 16:14 + odpowiedz


      Wybieramy się we wtorek do tej pani doktor, co wspominała o drenach. Zobaczymy
      jak wyjdą badania i co powie.
      Któras z mam napisała, że dreny zakłada się co 2 lata do pewnego wieku. Co
      potem? Czy po skończeniu drenowania słuch jest dobry? Czy to tylko taki doraźny
      środek zaradczy.
      Iza wprawdzie mówić się juz nauczyła, ale przecież dziecko poznaje wciąż nowe
      słowa, a poza tym jest wyraźnie zainteresowana literkami. Jest na etapie
      rozpoznawania głoski początkowej wyrazu np. kotek na "k". Powinna więc słyszeć
      jak najlepiej. Teraz po chorobie trzeba mówic do niej głośniej niż zazwyczaj i
      podkręca telewizor, co świadczy że nie za dobrze słyszy.



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      martinimartini 24.10.04, 11:27 + odpowiedz


      nam lekarz powiedział, że takie infekcje ciągną się do lat nastu (12,13) potem
      dziecko samo wyrasta. kończą się infekcje, kończą się problemy ze słuchem. a
      czy drenowanie trzeba powtarzać czy nie to już zależy od egzemplarza i jego
      skłonności. są dzieciaki którym pierwsze dreny wystarczą, potem już uszy nie
      nawalają. niestety podobno dużo częstszy jest schemat, gdzie trzeba dreny
      zakładać ponownie. w kajetanach spotkalismy dziewczynkę, która czekała już na
      swoje 3 dreny, a miała może 6-7 lat...



      • Re: Jeszcze raz o drenach
      miluolka 24.10.04, 22:04 + odpowiedz


      My w odróżnieniu od pozostałych mam i ich rozszczepków zakładalisśmy dreny
      prywatnie (pisałam wcześniej dlaczego)które mają starczyć na 2 lata, wiem z
      tego co pisały mamy zakładające dreny swoim szkrabom w Kajetanach że ich dreny
      starczają na pół roku. Nam nasz laryngolog dobrał takie dreny i powiedział że
      najprawdopodobniej będzie miała je zakadane do 8-10 roku i uzasadnił to tak że
      do tego czasu główka jej na tyle urośnie że przewody słuchowe będą ułożone
      bardziej skośnie (u małych dzieci przewody słuchowe ułożone są bardziej
      poziomo). I wogóle wskazane jest zakładanie drenów u rozszczepkó
    • 13.07.06, 11:06
      otwock
      ilona3211 28.11.04, 11:54 + odpowiedz


      chciałabym podzielić się wrażeniami pobytu córki w tej placówce.pamela jezdzi
      już tam piąty rok i jest znakomicie już po pierwszym turnusie była
      poprawa.jak ktoś chce chętnie opowiem więcej pozdrawiam



      • otwock
      szafir76 28.11.04, 12:27 + odpowiedz


      Witam Wszystkich
      Mój syn własnie wrócił z pierwszego turnusu .
      Jestm bardzo zadowolena z rezultatów poprawy wymowy mojego synka .
      Turnus trwał 40 dni i naprawdę poprawa jest kolosalna. Adrianek ma tam trafić
      znowu w Lutym na dalsze leczenie. Przed trafieniem do ośrodka syn wcale nie
      wymawiał literek " m,,p b," Nie były one szłyszalne w słowach przez niego
      wymawiane a teraz bardzo dobrze radzi sobie. Oczywiscie jeszcze musimy
      popracowac nad innymi literkami jak " sz,cz" ale wierze w to że damy sobie radę
      z pomocą specjalistów w Otwocku.

      Pozdrawiamy wszystkich
      Adrian i Danuta



      • Re: otwock
      asia.mama.marcelego 28.11.04, 15:07 + odpowiedz


      oświećcie mnie co to za ośrodek??? I co to za turnusy?
      --
      Marceli
      RoZsZcZeP WaRgI i PoDnIeBiEniA



      • Re: otwock
      ilona3211 28.11.04, 15:56 + odpowiedz


      jest to ośrodek rehabilitacji mowy prowadzą go siostry zakonne i specjalisci
      logopedzi.kierowane są tam dzieci leczone w IMiD.NAPRAWDE ośrodek godny
      polecenia.Moja córka zanim poszła do zerowki mówiła językiem nie
      zrozumiałym.martwiłam się jak da sobie radę w szkole.Atu nagle jeden turnus
      iogromna poprawa.bylam tak szczęśliwa jak moje dziecko wymowilo banalnądla
      karzdego literkę''s''.teraz pamela jezdzi dwa razy w roku ma swoje
      koleżanki.Iwszystko ma sieku końcowi pozdrawiam



      • otwock
      szafir76 28.11.04, 22:07 + odpowiedz


      Specjalistyczny Zakład Rehabilitacyjno-Leczniczy Narządów Mowy Zgromadzenia
      Sióstr św. Elżbiety w Otwocku.
      Dyrektor: mgr Maria Steciuk (siostra Filomena)
      05-400 Otwock, ul. Kołłątaja 13
      tel./fax (022) 779-22-35

      www: www.rozszczep.prv.pl
      email:rehabilitacjam@poczta.onet.pl

      Pozdrawiam
      Mama Adriana

      --
    • 13.07.06, 11:07
      Re: 1 pytanie?
      miluolka 18.11.04, 20:40 + odpowiedz


      Dziewczyny mam jedno pytanie odnośnie operacji w IMiDz, czytam właśnie o
      wszelkich p[rzygotowaniach do operacji i jedna rzecz mnie bardzo zaniepokoiła,
      a mianowicie fakt że wyczytałam że zaraz po operacji po godz.19 dziecko dostaje
      na odziale i dopiero rano o 7 można je odebrać. Przeraża mnie ten fakt dlatego
      że moja Olka przynajmniej 2 razy się budzi w nocy, a tak wogóle śpi ze mną i
      jest straszą mamy córką i napewno widok pielęgniarki zamiast mamy doprowadzi
      ją do histerii. Kasia



      • Re: 1 pytanie?
      mimarzena 18.11.04, 22:36 + odpowiedz


      Iza wprawdzie miała operację jeszcze za czasów, gdy rodzice byli na sali
      pooperacyjnej, ale wtedy na rodzicach spoczywał naprawdę ogromny obowiązek
      pilnowania dziecka, które nierzadko było w złym stanie.
      Po operacji dzieci dostają środki przeciwbólowe i niewiele czają. Myslę, że
      decyzja o pozostawieniu dzieci na noc po operacji wyłącznie pod opieką personelu
      była dobrze przemyślana. Teraz pielęgniarki bardziej czuwają nad dziecmi. Gdy ja
      byłam z Izą, pielęgniarki spały i w razie czego rodzice je budzili. To naprawdę
      ogromna odpowiedzialnośc i dodatkowy stres.
      Trzymam kciuki za Olę.



      • Re: 1 pytanie?
      edki16 18.11.04, 23:28 + odpowiedz


      Kasiu !
      Miałam te same obawy bo mój Szymek potrafił budzić się co godzinę. Tej nocy po
      operacji naszprycowany środkami farmakologicznymi spał. ( wiem bo ja nie mogłam
      spać i co jakiś czas zakradałam się pod salę pooperacyjną ) Pozdrawiam Edyta
      --
      Moje szczęście:
      Szymek



      • Re: 1 pytanie?
      asia.mama.marcelego 12.08.05, 07:50 + odpowiedz


      up
      --




      • Re: 1 pytanie?
      natad 18.11.04, 23:55 + odpowiedz


      Dokładnie, dzieciaczek cały czas śpi, bo jest na tak silnych prochach, że nawet
      wybuch bomby by go nie wzruszył!Poza tym dziecko "świeżo" po operacji jest
      takie "nie nasze" nie ma z nim żadnego kontaktu i lepiej zbierać siły,wyspać
      się i być z nim jak w miarę dojdzie do siebie.Jednak wydaje mi się, choć sama
      tego nie próbowałam, że jak mama się uprze, to chyba będzie mogła zostać z
      malcem.Ale to pewnie wybadasz już na miejscu.
      Natalia



      • Re: 1 pytanie?
      miluolka 19.11.04, 10:17 + odpowiedz


      Ja już dwa razy przerabiałam owy stan raz po zszyciu podniebienia a drugi raz
      po założeniu drenów(choć po założeniu drenów dziecko nie odczuwa bólu tylko
      czuje dyskomfort po narkozie)W dwóch tych przypadkach olka tylko uspakajała się
      na moich rękach, z tego co pamietam Ola po zszyciu podniebienia tak porządnie
      zasnęła dopiero nad ranem. A była wtedy 5 miesięcznym szkrabem, a teraz wydaje
      mi się że rozumie o wiele więcej bo ma w końcu 15 miesięcy i nie jest
      niemowlakiem, którego jak się położy na pleckach to samo się nie przekręci. Nie
      wiem mam tyle wątpliwości........Kasia



      • Re: 1 pytanie?
      agaijo 19.11.04, 11:07 + odpowiedz


      Czekając pod drzwiami, na pierwszą wizytę w IMIDZ wypytywałam się mamy rocznego
      chłopca o wszystko co mi przyszło do głowy, a dotyczyło operacji w Instytucie.
      Ona zgłosiła siostrze oddziałowej chęć wynajęcia pielęgniarki na tę noc co
      zostało pozytywnie rozpatrzone ( zapłaciła około 200 PLN ), a później umówiła
      się z ową pielęgniarką, że jeśli będzie coś nie tak to ją obudzą ( nocowała w
      świetlicy na materacu ).
      Pozdrawiam
      Agnieszka



      • Re: 1 pytanie?
      miluolka 19.11.04, 11:49 + odpowiedz


      To jest dobre rozwiązanie, dzięki. Kasia



      • Re: 1 pytanie?
      agunek1 19.11.04, 18:43 + odpowiedz


      ja byłam na sali pooperacyjnej do 21 i sama wyszłam, nikt mnie nie wyganiał.
      Maluch, jak pisały poprzedniczki jest naszprycowany różnymi środkami i śpi jak
      zabity. Lepiej się wyspać, by mieć siły na następny dzień.

      pa Aga



      • Re: 1 pytanie?
      mamanicole 19.11.04, 21:13 + odpowiedz


      Ja przed operacją Nicole usłyszałam historię o dziecku, które zadławiło się w
      nocy skrzepem krwi. Sytuacja ta podobno miała miejsce w Polanicy Zdrój.
      Przestraszona taką wizją skorzystałam z usług pielęgniarki i zapłaciłam za
      opiekę w nocy po operacji. Koszt 180zł za 12 godzin.(W lipcu tego roku.)
      Dzięki takiemu rozwiązaniu sama w miarę spokojnie spałam.
      Tylko raz w ciągu tej nocy pobiegłam na salę pooperacyjną by sprawdzić, czy
      wszystko jest oki.
      Pani pielęgniarka siedziała przy łóżku przy zapalonej lampce i czytała książkę.
      (Pomimo że była 3 rano.) Jedną ręką trzymała Nicole za rączkę.
      Kiedy rano o 6 pobiegłam do Małej zastałam ponownie miły widok. Nicole głaskana
      przez pielegniarkę po pleckach zasypiała po udanym pierwszym pojeniu
      rumiankiem!

      (Myślę, że pielęgniarka dla swojego spokoju dobrze dozuje dziecku tej nocy
      środki znieczulające i uspakajające , dzięki czemu również dla Malca ta noc
      jest przespana bez bólu i nerwów spowodowanych nieobecnością mamy!!)

      Aga



      • Re: 1 pytanie?
      miluolka 19.11.04, 22:19 + odpowiedz


      Dzięki dziewczyny za wszystkie wiadomości dzięki którym się w końcu uspokoiłam
      bo nie pamiętam kiedy chodziłam taka nabuzowana jak np.dziś.
      Mam tylko jeszcze jedno pytanie a kontretnie do Agnieszki, czy mogłabyś mi
      napisać czy jakoś wcześniej załatwiłaś to sprawę z pielęgniarką czy będąc już z
      małą w IMiDz.
      P.S Byłam wieczorem u pediatry z małą bo od trzech dni ma wysoką gorączkę no i
      okazała się trzydniówka, właśnie ją obsypało, no i oczywiście zabieg trzeba
      przełożyć. Ale od tych spraw to ja się chyba już uodporniłam, pech i jeszcze
      raz pech. Kasia



      • Re: 1 pytanie?
      mamanicole 20.11.04, 13:23 + odpowiedz


      Wcześniej nie da się załatwić pielęgniarki, ponieważ nie znasz dokładnego
      terminu operacji!
      Jak już będziecie przyjęte na oddział i będziecie mieć wyznaczony dzień
      zabiegu, zgłoś się do przełożonej pielęgniarek lub bezpośrednio do jednej z
      nich.
      Mogę polecić Ci tą, która opiekowała się moją Nicole.
      Z moich obserwacji wynikało, że właśnie ona miała najlepsze podejście do
      Maluchów. Była miła i czuła. Typ dobrej cioci!!:))
      Niestety mam krótką pamięć i wypadło mi z głowy jej nazwisko, chciaż było dość
      charakterystyczne. (Nieco zabawne.)
      Nie mniej jednak mogę Ci ją opisać: wysoka, puszysta, krótkie kręcone włosy,
      okulary. Nie można jej pomylić z żadną inną!!

      Trzymam za Was kciuki!!Powodzenia!!
      PA!
      Aga



      • Re: 1 pytanie?
      mag55 22.11.04, 08:30 + odpowiedz


      Dziewczyny, piszecie tu, że można załatwić sobie pielęgniarkę na noc. A czy
      lekarza do operacji też trzeba "załatwiać"?



      • Re: 1 pytanie?
      ankalenka 22.11.04, 10:13 + odpowiedz


      nie mag55, lekarza w instytucie się nie "załatwia". pielęgniarki zresztą też
      się nie "załatwia" tylko oficjalnie jedna z pań, która nie ma tego dnia dyżuru,
      zamiast iść do domu zostaje za opłatą. nie jest tak, że dajesz pielęgniarce
      dyżurującej i ona zaniedbuje inne dzieci żeby zająć się Twoim opłaconym. nie ma
      sytuacji jak w niektórych szpitalach, że trzeba dać komuś w łapę. to wyróżnia
      właśnie IMiDz. lekarz z sercem podchodzi do dziecka i rodziców a nie wyciąga
      rękę po kasę.



      • Re: 1 pytanie?
      agaijo 23.11.04, 09:58 + odpowiedz


      Mnie też ostrzegano, żeby przypadkiem nie próbować wręczać koperty z "wyrazami
      wdzięczności"



      • Re: 1 pytanie?
      mag55 23.11.04, 16:17 + odpowiedz


      Wielkie dzięki za podpowiedź. W sumie nie nosiłam się z zamiarem dziękowania,
      ale wiecie jak to jest w naszych szpitalach.
      Pozdrawiam, magda mama Oliwki



      • Re: 2 pytanie?
      miluolka 30.11.04, 10:22 + odpowiedz


      Mam do was dziewczyny jeszcze jedno pytanie a mianowicie o której miejwięcej
      odbywają się operacje w IMiDZ i czy można wchodzić z dzieckiem na salę
      operacyjną do momentu zadziałania narkozy.
      Ciekawe jak moja Olka poradzi sobie z głodem, gdy miała zszywane podn
    • 13.07.06, 11:08
      młodzież po faryngoplastyce i przeszczepie kości.
      mamatomka5 18.11.04, 20:35 + odpowiedz


      Witam ! Chciałabym aby na forum wypowiedzieli się rodzice starszych dzieci
      które przebyły te dwie operacje.Bardzo interesuje mnie jakie korzyści
      przyniosły im te zabiegi . POZDRAWIAM WSZYSTKICH KASIA



      • Re: młodzież po faryngoplastyce i przeszczepie ko
      ilona3211 30.11.04, 13:37 + odpowiedz


      moja córka ma11 lat przeszła operacje przeszczepu kosci do wyrostka.wszystko
      było ok,alezaczęłam sięzastanawiać czy przeszczep sie przyją wprawdzie jest
      zalażek zęba ale on nie rośnie i to mnie martwi



      --
    • 13.07.06, 11:08
      przeszczep kości do wyrostka
      ilona3211 27.11.04, 22:42 + odpowiedz


      moja córka ma 10 lat dwa lata temu miała robiony przeszczep kości.jest
      zalążek zęba ale wydaje mi się,że ząb nie rośnie .czy ktos mi powie czy tak
      musi być czy jest cośnie tak



      • Re: przeszczep kości do wyrostka
      j.pszona 29.11.04, 13:49 + odpowiedz


      Witaj
      Mam prośbę: czy mogłabyś napisać coś więcej na temat tej operacji, czy twoja
      córka miała wtedy stałe zęby, czy też może jeszcze mleczne, czy operacja jest
      bezpieczna (tzn. czy nie ma ryzyka uszkodzenia zawiązki zęba). Nas wkrótce
      czeka taka operacja a na prześwietleniu wyszło, że są wszystkie zawiązki stałych
      zębów.
      Pozdrawiam
      Jola



      • Re: przeszczep kości do wyrostka
      ilona3211 29.11.04, 16:53 + odpowiedz


      pamela miała już zęby stałe jest to bezpieczna operacja jedyne powikłanie to to
      że przeszczep moze sie nie przyjać na bioderku zostaje 5,6cm blizna napisz ile
      twoje dziecko ma lat pozdrawiam



      • Re: przeszczep kości do wyrostka
      j.pszona 30.11.04, 13:50 + odpowiedz


      Karolina w marcu skończy 6 lat, miała już wyznaczony termin tej operacji na
      wrzesień, ale zrezygnowałam (trochę się obawiałam kolejnej operacji w
      Prokocimiu- z poprzednich mam nieprzyjemne wspomnienia). Poza tym wkrótce
      przeprowadzamy się do W-wy i tam chciałabym kontynuować leczenie. Więc na razie
      czekam z decyzjami.
      Pozdrowienia Jola

      --
    • 13.07.06, 11:09
      Po Polanicy - nasze wrażenia
      mamamichasia 21.03.04, 15:50 + odpowiedz


      Witam wszystkich,
      W poniedziałek wróciliśmy z operacji w Polanicy, i tak, jak obiecałam,
      chciałabym się podzielić naszymi wrażeniami i przeżyciami.
      Michałek miał operowane podniebienie miękkie. Przyjechaliśmy we środę, a w
      czwartek rano Michałek miał już operację. Bardzo to przeżyliśmy, zwłaszcza, że
      po raz pierwszy musieliśmy go zostawić samego w szpitalu. Był operowany metodą
      trójpłatową przez dra Wójcickiego. Po operacji, przez czwartek i piątek leżał
      pod kroplówkami, więc mogliśmy do niego tylko zaglądać „przez szybkę”, ale
      cały weekend byliśmy razem, a w poniedziałek wyszliśmy już ze szpitala. W
      tydzień po operacji Misio już całkiem doszedł do siebie i szaleje, jak zwykle.
      Nawet nie protestuje za bardzo przy toalecie buzi po jedzeniu (a apetyt mu
      dopisuje, że ho, ho). Pierwszy efekt pooperacyjny, jaki zauważyłam, to to, że
      kiedy sobie kichnie podczas jedzenia, to nie wychodzi mu wszystko noskiem. Na
      innymi efektami trzeba będzie popracować , jak się wszystko wygoi (musimy
      zlikwidować nosowanie – jestem na tropie logopedy w Krakowie, jak coś będę
      miała, to dam znać).
      Sam szpital nie wygląda rewelacyjnie, warunki są nieciekawe, ale oddział
      dziecięcy czyściutki, chociaż nieduży. Kontakt z dzieckiem jest trochę
      utrudniony, ale w przypadku większych dzieci, chodzących, można iść na
      świetlicę (ta świetlica też zresztą pozostawia wiele do życzenia). Oddziałowa
      bardzo miła, ale dosyć stanowcza, tak więc trzeba czekać do 15.00, żeby wejść
      na oddział i pobyć tam z dzieckiem. Pielęgniarki bardzo, bardzo miłe, widać,
      że dzieci bardzo je lubią.
      Ogólnie jesteśmy zadowoleni mimo, że warunki nie były rewelacyjne i musieliśmy
      zostawić dziecko samo. Nowy szpital stoi, ale kiedy się tam przeprowadzą, tego
      nie wie nikt (oprócz kwestii pieniężnych, wchodzą w grę również jakieś
      przepychanki personalne i pewnie to trochę jeszcze potrwa). Tak jak już
      pisałam, wybraliśmy Polanicę, bo musimy zrobić jeszcze kilka innych rzeczy, a
      zwłaszcza chodzi o osteotomię żuchwy. A właśnie prof. Kobus, dyrektor
      polanickiego szpitala, jest twórcą metody i aparatów do rozciągania kości
      żuchwy (i innych związanych z modelowaniem kości twarzy), więc wolimy być „u
      źródła”. Chcemy, żeby ktoś się Misiem zajmował kompleksowo. Myślę jednak, że
      gdybym wcześniej wiedziała, że można podniebienie miękkie operować przed
      ukończeniem pierwszego roku życia, to pewnie zdecydowałabym się na IMiD. Ale
      jest, jak jest i najważniejsze, że jesteśmy już po.
      Gdyby ktoś chciał wiedzieć coś więcej, to chętnie odpowiem.

      Pozdrawiam
      Grazyna z Michasiem





      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      ankalenka 21.03.04, 20:17 + odpowiedz


      cieszę się że jesteście już po i że Michaś dobrze się czuje! A propos
      osteotomii żuchwy to słyszałam,że w IMiDzie też robią.. może warto jednak
      sprawdzić....?
      pozdrawiam,
      Anka.



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      baskas29 21.03.04, 21:16 + odpowiedz


      Dobrze, ze juz jestescie po wszystkim. My jedziemy jutro do Imid - operacja w
      srode. Trzymajcie kciuki.
      P.S.
      Grazyna, jak wrocimy z W-wy to chetnie wroce do tematu zuchwy, bo Mikolaj (jak
      twierdzi genetyk) ma mala i cofnieta zuchwa ale przy wszystkich innych
      problemach nie mialam czasu sie nad tym zastanawiac, a nikt na razie nie mowil
      ze z tym tez moze byc jakis problem.

      Pozdrowienia

      Baska



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      mamamichasia 21.03.04, 21:31 + odpowiedz


      Dzięki, dziewczyny, za odpowiedzi. Z tą żuchwą, to chyba też będziemy w
      Polanicy, bo - jak pisałam - to metoda profesora i zawsze on sam wszystko
      ustawia. Wiem na razie wstępnie, jak to wygląda: kość zuchwy jest przecinana w
      dwóch miejscach i wstawiany jest zewnętrzny aparat, który jest codziennie
      regulowany (kość podobno rośnie 1 mm dziennie !). W szpitalu zostaje się ok.
      trzech tygodni, a sam aparat pozostaje w żuchwie ok. 2-3 miesięcy. Podobno
      efekty są niesamowite. Tylko zastanawiam się, jak Michaś to zniesie :-(.
      Trzymam kciuki za Mikołaja i czekamy na info jak wrócicie.

      Pozdrawiam ciepło
      Grażyna



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      martinimartini 21.03.04, 22:34 + odpowiedz


      mam pytanie odnośnie żuchwy - skąd wiadomo czy ona jest ok czy nie? czy jakiś
      lekarz powinien mi na to zwrócić uwagę (jaki?) czy sama mogę się tego dopatrzeć?

      gośka



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      mamamichasia 22.03.04, 09:31 + odpowiedz


      Czesc,
      U nas to bylo widac od razu, ze Michas ma niesymetryczna buzie, chociaz na
      poczatku pediatrzy twierdzili, ze to porazenie nerwu VII (twarzowego).
      Chodzilismy wiec przez kilka miesiecy na masaze, zeby wyrownac buzie i dopiero
      w W-wie lekarka w Instytucie Fizjologii i Patologii Sluchu powiedziala nam, ze
      jej zdaniem nie ma zadnego porazenia nerwu, tylko niedorozwoj zuchwy, ktory
      bardzo czesto towarzyszy niedorozwojowi malzowiny usznej (co, niestety, tez
      jest naszym problemem).

      Pozdrawiam
      Grazyna






      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      kaskazuza 23.03.04, 10:26 + odpowiedz


      Fajnie, ze juz to macie za soba.
      Pisz jak z jedzeniem, czy Michaś bez problemu powraca do jedzenia twardych
      rzeczy (jak rozumiem na razie jestescie na plynnej diecie) itp.



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      mamamichasia 23.03.04, 11:52 + odpowiedz


      Hej, hej,
      Tez sie cieszymy, ze jeden z problemow mamy juz za soba, chociaz na sama mysl o
      tym, co jeszcze przed nami chce mi sie plakac :-(.
      Na razie caly czas jestesmy na diecie plynno-bardzo papkowatej i Misio nie
      dostaje zadnych twardszych pokarmow. My za to jemy ukradkiem, bo jak biedne
      dziecko widzi zwykla bulke, to chce dostac szalu. Jeszcze jakies z dwa tygodnie
      i moze powoli zaczne mu wprowadzac cos twardszego.

      Pozdro
      Grazyna



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      kaskazuza 23.03.04, 22:05 + odpowiedz


      O tym, że trzeba się z jedzeniem chować przed dzieckiem to nie pomyślałam.
      Biedny Michaś :(
      Trzymajcie się



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      aga.mama.zuzy 24.03.04, 07:30 + odpowiedz


      Twoja wiadomość podniosła mnie na duchu - moja Zu będzie miała zszywane
      podniebienie w lipcu tego roku, po skończeniu 2 latek tą samą metodą co Twój
      synek. Bardzo boję się tej operacji, tym bardziej że po zszyciu wargi malutka
      długo była nerwowa i wystraszona. Myślałam że po tak skomplikowanym zabiegu
      dziecko będzie w szpitalu przynajmniej 2 tygodnie, dlatego miło jest słyszeć że
      u Michasia przebiegło to wszystko tak sprawnie i szybko doszedł do siebie.
      Pozdrawiam Was gorąco
      Agnieszka z Zu



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      kaskazuza 24.03.04, 12:34 + odpowiedz


      Jak Zuzka miała operowana warge (na Czerniakowskiej- to informacja
      dla "niewtajemniczonych":) ) to za kazdym razem było rownoczesnie jakies
      dziecko na operacje podniebienia i jedno z nich wyszlo dzien po Zuzie (troche
      goraczkowało), a drugie w tym samym dniu co Zuza, czyli jak operacja była we
      czwartek to w poniedziałek do domu.



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      mamanatalki1 28.11.04, 00:52 + odpowiedz


      Serdecznie witam wszystkich rodziców i dzieci!

      Moja córcia ma 16 miesiecy. Urodziła się z obustronnym rozszczepem wargi
      wyrostka zębodołowego i podniebienia. Jesteśmy po dwuetapowej operacji wargi.

      Bardzo chciałabym nawiązać kontakt z mamą Michasia, który miał operowane
      podniebienie w Polanicy, ponieważ taka operacja przed nami.

      Grażyno wiem, że miałaś w planach kolejne operacje, ale jeśli znajdziesz chwilę
      proszę o kontakt na FORUM lub na adres mamanatalki1@gazeta.pl

      Będę bardzo wdzięczna.

      Aga



      • Re: Po Polanicy - nasze wrażenia
      mamamichasia 28.11.04, 11:54 + odpowiedz


      Czesc,
      Zglaszam sie :). Jesli masz
      • 26.09.14, 12:38
        ksnxjs
        • 26.09.14, 12:38
          mki
          • 26.09.14, 12:49
            Witam chcialam opisac moja sytuacje.moj synus urodzil sie z rozszczepem podniebienia miekkiego.termin operacji mial jak mial 16miesiecy zabieg Polanica.przyjechalismy w środe z wszystkimi badaniami itd.rano w czwartek mial juz zabieg o 8 rano a na oddzial dopiero przyjechal na 13.w sobote mogl zjesc pierwszy posiłek płynny a tak same kroplówki a w poniedzialek juz zostalismy wypisani do domu hura! jezeli chodzi o szpital super!pielegniarki super z dzieckiem od poczatku pobytu bylam 24h nikt nas nie wyganial na noc pielegniarki dawaly materac naprawde nic do zarzucenia.po powrocie dziecko przez 4tyg musialo miec diete płynna lub papkowatą muslalam ze bedzie ciezko bo maly mi odmówil mleka bebika wiec myslalam ze bedzie chodzil glodnny ale trzeba troche pomyslec to da sie rade moj synus rano jadl dwa serki na drugie sniadanie jadl dwa zgniecone banany zupe normalnie tylko ugniotłam blenderem na podwieczorek kisiel lub biszkopta z ciepła herbata kolacja jajecznica na mleku zeby papka była.i takim sposobem 4tyg zlecialy nawet nie wiem kiedy i synuś je juz wszystko i rośnie jak na drożdzach :) wiec mamy nie ma co sie załamywać bo bedzie wszystko dobrze
    • 13.07.06, 11:10
      zęby, zęby, zęby.......
      ankalenka 19.08.04, 12:29 + odpowiedz


      Lence wychodzi trójka w szczelinie rozszczepu..
      przynajmniej jeszcze tydzień temu tak myślałam. dzisiaj udało mi się przez
      chwilę obejrzeć to cudo. wygląda raczej jak kolejna dwójka, rośnie tuż przy
      tej dwójce którą już mamy i nie ma charakterystycznego kształtu kła który
      mają trójki.. a do wyrżniętej już czwórki mamy hektar miejsca, może będą dwie
      dwójki (z czego przynajmniej jedna z sopelkiem z podniebienia) i trójka? tyle
      że te dwójki są normalnej szerokości. widzieliście kiedyś coś takiego? jak to
      jest u Wasych rozszczepików?
      A.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      thalex 19.08.04, 16:25 + odpowiedz


      moje dziecko też miało takiego dodatkowego ząbka,dodatkową dwójkę,wyrósł w
      szczelinie podniebienia i został natychmiast usunięty przez lekarzy
      wyjaśniono mi,że wiąże się to z rozszczepionym zawiązkiem zębodołowym.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      mimarzena 19.08.04, 18:27 + odpowiedz


      Pozdrawiam. Moja Iza ma dla odmiany zrośniętą dwójkę z trójką, tyle że na dole,
      a na górze nie ma jednej dwójki. A w ogóle to ma cudaczny zgryz "krzyżowy" i od
      pół roku nosi aparat.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      barbarek1 20.08.04, 10:47 + odpowiedz


      a mój Barciu cały czas bezzębny... ale doktor nie kazał si martwić...



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      baskas29 30.08.04, 21:58 + odpowiedz


      Hej, Miki ma na górze dwie jedynki i dwie dwójki, z tym że szczelina pomiędzy
      tymi jedynkami ma ok. 1cm i rosą one w ukosem w stronę podniebienia. Dwójki
      dopiero co wyszły, więc kierunek jest ciężki do określenia.
      Na dole za to wyszły mu piękne i proste 4 ząbki:)
      Właśnie się zastanawialiśmy kiedy pójść do ortodonty (do IMIDu jedziemy dopiero
      w październiku do foniatry i logopedy) ale chyba ortodonty poszukamy jednak na
      miejscu w Krakowie.
      Kiedy pokazaliście się u ortodonty po raz pierwszy?

      Baska



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      ankalenka 31.08.04, 09:12 + odpowiedz


      Baska, do ortodonty chodzi się na tyle rzadko, że na Waszym miejscu zostałabym
      już przy IMIDzie. chyba że znajdziesz u siebie takiego który zna się na
      rozszczepach. korespondowałam już z kilkoma mamami spoza W-wy które dla swoich
      już nastoletnich dzieci szukały ortodontów bo po prowadzeniu przez miejscowych
      specjalistów, zęby nie nadają się do uśmiechów. Widziałam zdjęcia
      zębów "wyprowadzonych" przez lekarzy z IMIDu i stanowczo polecam. Szczególnie
      że również ewentualne przeszczepy kości do wyrostka zębodołowego Instytut robi
      wcześniej niż reszta kraju. Warto pamiętać też, że wszyscy ortodonci w IMIDzie
      od lat zajmują się WYŁĄCZNIE rozszczepami, pacjentów jest mnóstwo i widzieli
      chyba wszystkie możliwe przypadki. Dla mnie to koronny argument - wiedza
      praktyczna a nie teoria ze studiów.
      A propos pierwszej wizyty: my już byliśmy z powodu tej podwójnej dwójki, ale
      lekarka powiedziała że mamy przyjść jak tylko wyjdą wszystkie mleczaki - Lena
      dostanie wtedy aparat, gdyż ma zgryz krzyżowy (nie wiem co to znaczy) i czeka
      nas długie prostowanie.
      pozdrawiam,
      Anka.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      mimarzena 31.08.04, 21:53 + odpowiedz


      Pozdrawiam. Zgryz krzyżowy to taki, w którym niektóre ząbki zachodzą prawidłowo
      (górne na dolne), a niektóre odwrotnie.
      Jak już dostaniecie aparat, to wizyty będą co miesiąc- półtora - czyli wcale nie
      tak rzadko.
      Marzena i Iza-aparatka



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      edki16 03.09.04, 18:36 + odpowiedz


      Hej !
      Mam dylemat dotyczący wizyty u ortodonty, z Waszych doświadczen wiem że nie ma
      sensu isć wcześniej niż pojawią się wszystkie mleczaki. Byłam z moim starszym
      synem na kontroli ( Aniu ma zgryz krzyżowy ) i lekarka powiedział mi że
      powinnam z Szymkiem pójśc jak najwcześniej. Szymek ma na razię 6 zebów (
      właśnie dzisiaj pojawił się ten 6 :) ) i co o tym myślicie ? Edyta
      --
      Moje szczęście:
      Szymek



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      dalmag 28.09.04, 09:27 + odpowiedz


      My z Amelką byliśmy już dwa razy u ortodonty. Raz około roczku (ale było za
      wcześnie jeszcze więc nas odesłano) no i kilka dni temu (mała za miesiąc
      skończy dwa latka). I tym razem okazało się, że jeszcze za wcześnie, bo Amelce
      ząbki wyszły na razie do czwórek (oprócz dwójki w miejscu rozszczepu). Lekarka
      powiedziała, że mamy przyjść dopiero jak wyjdą wszystkie piątki i wtedy będzie
      można pomyśleć o aparacie, ale powiedziała nam też, że aby aparat dał jakiś
      rezultat mała musi mieć zamkniętą buźkę, a niestety Amelka ma dzioba wiecznie
      otwartego ze względu na krzywą przegrodę nosową. :-( No i nie wiem co w takim
      wypadku będzie dalej. Na razie czekamy na te piątki.
      Magda
      --
      Dziecko niesłyszące



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      martinimartini 16.09.04, 23:28 + odpowiedz


      jak już jest wątek o zębach to ja mam pytanie czy jak jest rozszczep 'tylko'
      podniebienia, to czy też zdarzają się sensacje z zębami typu 'rosną nie tu
      gdzie trzeba lub nie rosną wcale, albo jest ich więcej, albo cos jeszcze'? u
      nas jak na razie plaża na górnym dziąśle, więc pytam tak na wszelki wypadek.

      bo np. jeśli chodzi o sam zgryz to u mnie w do tej pory nierozszczepowej
      rodzinie większość osób ma coś nie tak (krzyżowy, albo dolne zęby zachodzą
      przed górne itd). więc jak widać do posiadania złego zgryzu rozszczep nie jest
      konieczny.

      gośka

      ps. chociaż kurcze tak mi się przypomniało, że córce koleżanki (nie było
      rozszczepu) wyrosły cztery górne jedynki i to stałe a nie mleczne, więc pewnie
      wszystko może się przytrafić..



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      kaskazuza 17.09.04, 13:32 + odpowiedz


      Ja mam wrażenie, że wszelkie takie zębowo-rozszczepowe problemy to jest kwestia
      jednej wady rozwoju płodu i od przypadku (i różnych innych czynników) zależy
      czy będzie całkowity rozszczep wargi i podniebienia, czy np. samo podniebienie,
      czy tez jakieś kłopoty z zębami. Czy też dowolne zestawienie tych wad. Nie
      jestem oczywiście specjalista, więc są to tylko takie moje rozważania i
      przemyślenia. Sądzę więc, że przy samym rozszczepie podniebienia
      prawdopodobieństwo kłopotów z zębami jest znacznie wyższe niż jeśli tego
      rozszczepu nie ma. Z reszta córka mojej koleżanki, która ma tylko rozszczep
      podniebienia pamietam, że przechodziła leczenie ortodontyczne, nie wiem tylko
      czy to była wyłącznie kwestia nieprawidłowego zgryzu czy też np. dodatkowe zęby.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      mimarzena 17.09.04, 18:18 + odpowiedz


      Doskonały przykład - moja Iza. Rozszczep wyłącznie podniebienia, a zgryz
      krzyzowy. Nie ma górnej dwójki, a na dole jedną dwójkę zrośniętą z trójką.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      kaskazuza 18.09.04, 23:59 + odpowiedz


      Jeszcze mi sie przypomniało, że ta córka koleżanki na dole ma część wyłącznie
      mleczaków, stałe nie wyszły i jej tata chyba też ma mleczaki (a rozszczepu
      nie). Kolejny przykład popierajacy teorie...



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      dorcia-78 04.12.04, 01:30 + odpowiedz


      Mam córkę 13 miesięczną z rozszczepem podniebienia twardego i miękkiego
      (wyrostki zębodołowe nie zostały naruszone).W tej chwili ma już 8
      ząbków,rozwijają się prawidłowo.Oby tak dalej.Trzeba być dobrej myśli.Pozdrawiam



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      dorcia-78 04.12.04, 01:41 + odpowiedz


      Witam.Jak już wcześniej pisałam,jestem mamą 13 miesięcznej Zosi z rozszczepem
      podniebienia twardego i miękkiego (wyrostki zębodołowe nie zostały naruszone)
      Córci wyszedł juz 8 ząbek i jest ok.Na moje oko rosną prawidłowo.Oby tak
      dalej.Trzeba być dobrej myśli.Pozdrawiam.



      • Re: zęby, zęby, zęby.......
      martinimartini 04.12.04, 15:54 + odpowiedz


      no to gratuluję uzębienia!
      mojemu (też już 13,5 miesięcznemu) mał
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.