Dodaj do ulubionych

czy dzieci pytają dlaczego?

17.04.09, 09:50
czy wasze dzieci pytają dlaczego mają blizny, czy skarżą sie, że
ich wygląd odbiega od wyglądu innych. Ja z moim nigdy na ten temat
nie rozmawiałam, ale widzę jak czasem próbuje sobie przed lusterem
przytrzymac nosek zeby był prosty.Czy zdażają się sytuacje, że
waszym dzieciom dokuczają na podwórku, w przedszkolu?
Edytor zaawansowany
  • ania_aaa0 20.04.09, 00:06
    Z punktu widzenia osoby dorosłej z rozszczepem uważam, że powinno się rozmawiać
    z dziećmi. Aby nie tłumiły w sobie to co czują i jak się czują z tym. Sama też
    sobie prostowałam nosek przed lustrem będąc dzieckiem, później też.
  • ania_aaa0 20.04.09, 00:12
    Ze mną nikt nie rozmawiał na ten temat (ani rodzice, ani nauczyciele, ani
    lekarze...dokładnie nikt). Sama musiałam sobie radzić z własna psychiką, a wiele
    razy było bardzo źle, nie wyłączając myśli samobójczych.
  • grimka6 20.04.09, 12:09
    Jestem w podobnej sytuacji ja Ania i w 100% ją popieram!
    Uważam, że należy rozmawiać z dziećmi na ten temat, bo później one same są o to
    pytane i nie wiedzą co powiedzieć.. Ja dopiero w wieku 17 lat zaczęłam z
    kimkolwiek rozmawiać o mojej wadzie i zaczęłam akceptować ją i swobodnie o niej
    mówić. Wcześniej był t temat tabu w domu, w szkole itd i powiem, że było to
    najgorsze rozwiązanie jakie mogło być.Namawiam wszystkich rodziców żeby
    rozmawiali z pociechami i nie ukrywali przed nimi prawdy.pozdrawiam:)
  • grimka6 20.04.09, 12:10
    A co do prostowania noska, to nawet teraz łapie się na tym,że przed lustrem
    podtrzymuje jego czubek,bo akurat jestem przed plastyką;)
  • palineczka16 20.04.09, 15:53
    /Przepraszam,że w tym wątku,ale nie chcę zaśmiecać nowym tematem:)!/
    *Grimka6*, czy mogę Cię zapytać gdzie będziesz miała robioną tą
    operację i ile...
    (wiem,wiem kobitek się o to nie pyta,ale wybacz,zapytam:)) masz lat?
    ja wybieram się 20maja do Pani Profesor na Kozią po termin,
    mam nadzieję ostatniej operacji. Stąd moje pytanie:)
    Pozdrawiam cieplutko i 3mam taaakie kciuki:)!

    A co do wątku...
    Pamiętam dobrze, że przed pójściem do szkoły mama przeprowadziła ze
    mną takową rozmowę, że jeśli ktoś się będzie pytał,
    dlaczego tak wyglądam, żebym odpowiadała, że taka się urodziłam,
    ale oprócz chorego noska i wargi jestem normalną dziewczynką,
    a nie długo wyzdrowieję i będę też łądnie wyglądać.
    To był strzał trafiony w 10, takich 'tłumaczeń' musiałam odbyć
    pamiętam dobrze 3-4, po czym jedna z dziewczynek powiedziała,
    że kiedyś miałą krostki na całym ciele
    i też się wyleczyła i ja też na pewno się wyleczę. I na tym
    stanęło... :)
    (żaden chłopiec się mnie o nic nie pytał,może dlatego,
    że od razu wśród nich usiadłam,
    że to z nimi grałam w piłkarzyki, jeździłam samochodami:)?)
    Dlatego myślę, że rozmowa z rodzicami jest b.ważna, nie
    powiem/napiszę, że zawsze było ze mną "kolorowo"-jak to każda
    dorastająca kobietka... dlaczego ja? Dlaczego to mnie spotkało...?
    Ale to chwilowe... mam nadzieję. Obecnie mam 19 lat,
    za parenaście dni matura... i co? Oby do przodu:)
    Zważywszy na to, że 19 maja-ostatnia ustna,
    a 20 do Pani Profesor na Kozią -
    i na najbliższą przyszłość mam tylko nadzieję,
    że opórcz dobrze zdanej maturki już się 'wyleczę' z chorego noska,
    wargi i będzie wszystko oki:)

    Pozdrawiam cieplutko:)!
  • grimka6 20.04.09, 17:36
    palineczka16 napisała:

    > /Przepraszam,że w tym wątku,ale nie chcę zaśmiecać nowym tematem:)!/
    > *Grimka6*, czy mogę Cię zapytać gdzie będziesz miała robioną tą
    > operację i ile...
    > (wiem,wiem kobitek się o to nie pyta,ale wybacz,zapytam:)) masz lat?
    > ja wybieram się 20maja do Pani Profesor na Kozią po termin,
    > mam nadzieję ostatniej operacji. Stąd moje pytanie:)
    > Pozdrawiam cieplutko i 3mam taaakie kciuki:)!

    Odpisałam Ci na gazetowy:)
    >
  • grimka6 23.04.09, 23:21
    DoPalineczkiki;)
    odpisałam Ci na gazetowy ale nie jestem pewna czy doszło,bo chciałam ci jeszcze
    raz coś napisać i coś nie dało się..Jak coś to jest mój e-mail:agata30121989@wp.pl
    pozdrawiam:)
  • palineczka16 26.04.09, 15:03
    Dziękuję bardzo za odp. /Chwilowo nie miałam dostępu do Inretnetu,
    dlatego dopiero teraz odp,/
    Bardzo dziękuję i życze powodzenia na maturce to już raptem 8 dni...
    Aaa!!! Ale oczywiście będzie wszystko jak najlepiej:)

    Pozdrawiam cieplutko i życze wszystkiego najlepeszego:)
  • mono-1 18.07.09, 08:40
    czesc muj synek ma juz 9 lat i od 2 lat moze droche wczesniej zaczol pytac
    dlaczego tak wyglada.staram mu sie to wytlumaczyc i muwie prawde na tyle ile
    moze zrozumiec.jesli ktos chce porozmawiac muj nr gg11180947
  • kaskazuza 20.04.09, 13:57
    Pewnie, że się pytają.
    Staram się tłumaczyć rozmawiać tak, żeby sześciolatek zrozumiał. W najbliższym
    czasie zamierzam potrenować odpowiedzi na pytania innych dzieci.
    Za pierwszym razem to prawie przez łzy mówiłam. Teraz jest coraz lepiej...
    --
    ...Głupi piniondz bo tonie...
  • ania970 20.04.09, 17:34
    Popieram poprzedniczki. Rozmawiać z dzieckiem jak najwięcej, zawsze, kiedy
    zapyta. Mam to szczęście, że moja prawie 13-latka nie ma kompleksów z powodu
    wady (choć niestety warga i nos wymagają poprawy). Co nie oznacza, że jakieś
    "dołki" się nie zdarzają. Od września pójdzie do gimnazjum, zmieni otoczenie i
    koleżanki, zobaczymy jak będzie.
  • kaskazuza 21.04.09, 08:39
    Moja córa od września tez idzie w nowe miejsce i mam sporo obaw. Na szczęście
    jest bardzo otwartym, pogodnym i kontaktowym dzieckiem i mam nadzieję, że się w
    grupie odnajdzie...
    --
    ...Głupi piniondz bo tonie...
  • annya11 20.04.09, 22:16
    Moja córeczka ma dopiero 3 lata, ale już kilka razy opowiadałam jej
    o dziurce, którą miała w buzi, w podniebieniu, o zszyciu, o
    mięśniach, o potrzebie nauki ładnego mówienia. Pierwsze moje
    monologi przyrywane także były połykanymi łzami. Teraz traktuję je
    standardowo. Temat powraca zwłaszcza gdy siedzimy w poczekalni u
    logopedy. Dla mojej trzylatki jej rozszczep jest wadą na równi z
    moją wadą wzroku - noszę czasami okulary. Póki co, bez sensacji.
    --
    A ja rosnę i rosnę...
    Malutek
    i jeszcze raz... ;)
    Ręka w rękę przez...
  • ryba12345 21.04.09, 12:28
    postanowiłam spróbowac, ale boję się trochę, nie bardzo wiem jak,
    może np. tak widzę że często oglądasz nosek w lusterku, a jesteś
    już dużym chłopcem, dlatego postanowiłam powiedzic ci że urodziłeś
    się z takim przecięciem pod noskiem, dlatego nosek jest trochę
    krzywy, ale nikt nie ma idealnie prostego, przyjżyj się innym...

    czekam na propozycję... pomysły, pomóżcie... ma 6 lat
  • abcde-25 21.04.09, 14:09
    Uderzyłeś się jak uczyłeś się chodzić i trzeba było zszyć buźkę i
    już - tak Pani Profesor wspominała!
  • ryba12345 21.04.09, 14:18
    boję się kłamstwa, ma krótkie nogi, przecież się wyda jak
    dorośnie!!!
  • grimka6 21.04.09, 15:57
    Ja myślę, że nie ma potrzeby kłamać.A to na pewno się wyda i dziecko straci
    zaufanie.. Wiem, że to jest trudna rozmowa ale uważam,że w takiej sytuacji
    kłamstwo jest gorsze od milczenia.
  • grimka6 21.04.09, 16:02
    Może spróbuje poprowadzić rozmowę tak żeby synek sam zapytał o to.. wydaje mi
    się,że odpowiedzieć na pytanie jest łatwiej niż rozpoczynać taką rozmowę.Trzymam
    kciuki:)
  • annya11 21.04.09, 18:10
    Ja także wychodzę z założenia, że nawet najmłodszemu człowiekowi
    należy się prawda. Oczywiście przekazana adekwatnie do wieku. W
    przypadku dziecka kilkuletniego zaczęłabym tak...
    - zauważyłam Kochanie, że przyglądałeś się swojemu noskowi. Zapewne
    zauważyłeś, że noski są różne - małe, duże, "pyrkate", orle. Twój
    nosek ma też oryginalny kształt, ale mnie się bardzo podoba. Jako
    maluszek urodziłeś się z baaardzo dużym uśmiechem, który w potocznej
    nazwie nazywa się rozszczepem wargi/podniebienia (itd.). Dla mnie
    byłeś zawsze wyjątkowy, ale ten rozszczep utrudniał Tobie wiele
    rzeczy, np. jedzenie, oddychanie. Dlatego też pani/pan doktor zszyli
    go. Czasami zdarza się, że u osób bez rozszczepu nosek jest także
    skrzywiony. Pamiętaj jednak, że taka osoba rodzi się jedna na 800,
    co czyni Cię jeszcze bardziej wyjątkowym.
    Ważne jest to, abyście rzeczywiście wierzyli w to, co mówicie.
    Ja wychodzę, że nie należy wprowadzać w błąd. Kiedyś nastąpi
    konfrontacja i... poczucie, że ten rozszczep to rzeczywiście coś
    złego, wstydliwego (tym bardziej, że sami rodzice - czyli osoby
    najważniejsze - to ukrywali).
    --
    A ja rosnę i rosnę...
    Malutek
    i jeszcze raz... ;)
    Ręka w rękę przez...
  • ania2812 22.04.09, 09:17
    Mój Tomuś ma dopiero trzy latka, jak narazie jest bardzo odważnym
    dzieckiem.Chodzi do żłobka a od września idzie do przedszkola.Wiele
    razy się zastanawiałam jak da sobie radę w życiu z innymi niedobrymi
    ludzmi..... bo i tacy się zdarzają nie oszukujmy się! Jak narazie
    się trzymam jakoś no właśnie ja się trzymam:-( chyba bardziej od
    niego się boję.Moja starsza córka wczoraj była z synem na placu
    zabaw z braciszkiem, była też jej koleżanka, która jak się póżniej
    okazało patrzyła (jak to moja Ola powiedziała) z obrzydzeniem tj. na
    blizny.Wiecie jak mnie serce zabolało :-(

    --
    moje dzieci - moje największe szczęście!
  • abcde-25 22.04.09, 10:04
    Jest masa gnid na tym świecie, które nie postawią się w naszej
    sytuacji. Ciekawe jak wtedy by się zachowywały ich dzieci i oni
    sami???
  • mono5 07.08.09, 07:21
    czesc mam na imie monika ja tesz mam synka z roszczepem i wierze ci ze ci bylo
    przykro ale sa taki dzieci niestety które moga tak patrzec mowi zle do naszych
    dzieci.ale to jest wina ich rodziców ze tak zostali wychowani ,ja j€z sie
    spotkalam z roznymi sytłacjam jesi chodz o mojego synka.ale powiem ci jesli
    zapyta to mu odpowiedz jak umiesz najlepiej prawd jes najwarzniesz .POZDRWIAM
  • bubasio 22.04.09, 10:30
    nie zrozumcie mnie źle, ale dlaczego Wasze dzieci nie wiedzą nic o swojej wadzie??
    mój Kuba ma całą masę zdjęć z przed operacji i od najmłodszych lat je oglądał i
    zawsze jakieś pytania były i odpowiedzi stosowne do wieku
    teraz ma 9 lat i nie ma problemu
    jedynie moim zmartwieniem teraz jest to , że Kubas czasem staje przed lustrem i
    mówi, że jest brzydki:( i chociaż zaprzeczam, to wiem że go to gryzie
    --
    Buba79 :)
    Będzie dobrze, bo będzie dobrze. Lepiej być nie może, bo będzie dobrze. A jak
    będzie dobrze, to będzie jeszcze lepiej. Ale będzie i tak dobrze. A to jest
    najważniejsze. Żeby było dobrze. I tak właśnie będzie. Dobrze.
  • ania970 22.04.09, 11:35
    > jedynie moim zmartwieniem teraz jest to , że Kubas czasem staje przed lustrem i
    > mówi, że jest brzydki:( i chociaż zaprzeczam, to wiem że go to gryzie

    Bubasio, moja najstarsza córka - zupełnie zdrowa - też w pewnym okresie
    twierdziła, że jest brzydka i na dodatek uważała, że Agnieszka (siostra z
    rozszczepem) jest od niej ładniejsza. Więc takie wątpliwości dotyczące urody
    zdarzają się u wielu i nie muszą wiązać się tylko z wadą.
    Pozdrawiam
  • abcde-25 22.04.09, 13:11
    Ja spaliłam wszystkie zdjęcia sprzed operacji, po co moje dziecko ma
    mieć zjechaną psychikę i kiedykolwiek widzieć siebie sprzed
    operacji? Nie ma takiej potrzeby.
    Podążam za radami Pani Profesor Dudkiewicz.
    Każda matka robi jak uważa, ja nie mam zamiaru użyć kiedykolweik
    słowa "rozszczep", ponieważ tego już nie ma, było przed operacją i
    jest etap zamknięty!
    Pozdrawiam.
  • macca4 22.04.09, 15:58
    > Ja spaliłam wszystkie zdjęcia sprzed operacji, po co moje dziecko ma
    > mieć zjechaną psychikę i kiedykolwiek widzieć siebie sprzed
    > operacji? Nie ma takiej potrzeby.

    Zjechana psychika? Chyba trochę przesadzasz ... Czy wg Ciebie wszyscy w jakiś sposób okaleczeni ludzie mają zjechaną psychikę?
    A dlaczego ma nie widzieć swoich zdjęć? Żeby jak się dowie domyślało się jak wyglądało? Żeby szukało podobnych zdjęć w internecie? Wtedy będzie przerażone :(

    > Każda matka robi jak uważa, ja nie mam zamiaru użyć kiedykolweik
    > słowa "rozszczep", ponieważ tego już nie ma, było przed operacją i
    > jest etap zamknięty!

    Dokładnie - każdy robi jak chce.
    Owszem rozszczepu już nie ma ale BYŁ. I na 99% dziecko się o nim dowie. lepiej żeby dowiedziało się od rodziców niż od obcych. Bo właśnie wtedy może sobie skrzywić spojrzenie na siebie ... Bo jeśli rodzice nie chcieli z nim o tym rozmawiać to znaczy, ze to coś złego :(
    Ja uważam, ze szczerość jest podstawą dobrych kontaktów z dzieckiem.
  • abcde-25 22.04.09, 16:26
    Wyraziłaś swoje zdanie, super.
    Moja córka nie zobaczy swoich zdjęć i kropka!
    Nic Jej to nie da.

    Postąpiłaś inaczej, Twoja sprawa.

    Wpisałam się na forum, bo taka jest moja opinia, a czy ktoś chce tak
    samo zrobić, jego sprawa!
  • macca4 23.04.09, 12:25
    > Wpisałam się na forum, bo taka jest moja opinia, a czy ktoś chce tak
    > samo zrobić, jego sprawa!

    Ja dokładnie tak samo :)
    Nadal jednak sadzę, że używając słowa "zjechana psychika" w stosunku do dzieci
    które oglądają swoje zdjęcia z okresu przed operacją, obrażasz wiele osób ...
  • abcde-25 23.04.09, 12:52
    Nie znasz mnie, więc proszę - nie oceniaj mnie.

    Nikogo nie obrażam, bo nie używam epitetów, tylko rzeczowników!

    Pzdr.
  • macca4 23.04.09, 13:03
    Ok, Ty masz racje :)
  • olindaola 24.04.09, 12:42
    abcde-25 rozumiem Twoją decyzję odnośnie zdjęć, jednak Twoje dziecko
    powinno wiedzieć, że miało rozszczep, aby potem w dorosłym życiu
    kogoś nie zraniło. Rozszczep to wada genetyczna (i jest momo, że się
    go zoperuje) i partner lub partnerka Twojego dziecka powinna
    wiedzieć, że też może urodzić dziecko z tą wadą.
  • abcde-25 24.04.09, 15:01
    Widzę, że niektózy się bardzo martwią tym, co mam robić w
    przyszłości. Szkoda waszego czasu na zaprzątanie sobie tym głowy.

    Wpisałam się, bo taka jest moja decyzja i może jakaś matka postąpi
    tak samo.

    Darujcie sobie komentowanie tego.
  • coresack 06.06.09, 23:26
    Jako 27 letni rozszczepowiec:
    nie mam żadnych zdjęć sprzed operacji - mama zakazała ich robienia. Pierwsze zdjęcie mam w wieku ok 3,4 latek. Kiedy jako nastolatek szedłem na 3 operacje korekty nosa i w szpitalu orłowskiego zobaczyłem swoją dokumentację (zdjęcia) to nogi się pode mną ugięły...
    Czy decyzja dobra? Chyba tak dba o higienę psychiczną i rodziców o dziecka.
    Zbyszek
  • mono5 07.08.09, 07:30
    CZESC TO GRATULUJE TAKIEJ DECYZI TWOJE DZIECKO W TAKIM RAZIE MUSIA MIEC MAŁY
    ROSZCZEP BO GDY BY MIALO DÓZY NIE MOGLA BYS TEGO UKRYC PRZED NIM.JA MYSLE ZE
    PRAWDA JEST NAJWRZNIESZ A TY RÓB JAK UWARZASZ
  • dorota200311 22.04.09, 22:04
    a co zrobić jak dziecko o nic nie pyta (6 lat), nawet po operacji,
    jak ma szwy nie chce ich zobaczyć w lustrze. zdjęcia mam, nie
    ukrywam ich ale też nie eksponuję w widocznych miejcach. u mojego
    synka roszcep był mały, więc aż tak tego nie widać, ale jednak
    blizny są, nosek z jednej strony jest tochę spłaszczony. martwię się
    o to,że dusi to w sobie i w przyszłości może mieć z tym problem.
  • ania_aaa0 22.04.09, 23:46
    Dziecko musi wiedzieć, ze to tylko okres przejściowy i po kolejnej operacji
    będzie już dobrze.
    Musi tez wiedzieć, że nie każda operacja przyniesie oczekiwany skutek i trzeba
    się cieszyć z nawet malej poprawy.

    Problem ludzi z rozszczepem to niska samoocena. Z powodu tej wady czują się gorsi.

    W tej chwili już problem rozszczepu nie jest tak dużym dla mnie problemem, ale
    to tylko dzięki temu, ze ostatnia operacja sporo poprawiła w moim wygladzie.
    Żadna gadanina, czy pocieszanie nie pomogą jak się widzi w lusterku każdego dnia
    to co się widzi. Nie da się tego ukryć ani zmienić.
    Tylko my wiemy jak ciężko iść ulica z podniesioną głową,czy patrzyć wprost w
    twarz obcego człowieka.
    Nigdy nie chce już wrócić do tych czasów.

  • marzena123marzena 24.04.09, 15:54
    oczywiście zrobisz jak uważasz.Mnie jakoś uderzyło stwierdzenie "zjechana
    psychika". Przecież Twoje dziecko jest "normalne" jak wiele innych dzieci z
    rozszczepem czy bez.Traktuj je normalnie, akceptuj, kochaj a na pewno nie będzie
    miało zjechanej psychiki mimo nieprzyjemnych doświadczeń szpitalnych.Ważne,że w
    każdej okoliczności będzie czuło wsparcie.Pozdrawiam
  • abcde-25 24.04.09, 18:04
    Cenię Cię, bo dajesz wiele rad na forum. Napiszę jeszcze raz -
    pozbyłam się zdjęć sprzed operacji, bo tak jak mówiła mi Pani
    Profesor, ich pokazanie może mieć wpływ na psychikę dziecka.

    Kocham moją kruszynkę nad życie i taką decyzję podjęłam z miłości
    właśnie.
    Pozdrowienia.
  • werk_a 24.04.09, 21:48
    Osobiście nigdy bym nie pozbyła się zdjęć i filmów z moją córcią z okresu przed
    operacją. A to dlatego , że nie chcę stracić tych cennych chwil, pierwszego
    uśmiechu, słodkiego gaworzenia itp. Ona sama z chęcią za kilka lat zobaczy
    siebie jakim była wesolutkim dzieckiem :) Córci wszystko dokładnie wytłumaczę
    stosownie do wieku, ma prawo wiedzieć to z nią się działo i jak wyglądała. I
    musi wiedzieć, że nie różni się niczym od innych dzieci i nie ma się czego wstydzić.
  • ania_aaa0 25.04.09, 03:24
    werk_a napisała:

    > Osobiście nigdy bym nie pozbyła się zdjęć i filmów z moją córcią z okresu przed
    > operacją. A to dlatego , że nie chcę stracić tych cennych chwil, pierwszego
    > uśmiechu, słodkiego gaworzenia itp. Ona sama z chęcią za kilka lat zobaczy
    > siebie jakim była wesolutkim dzieckiem :) Córci wszystko dokładnie wytłumaczę
    > stosownie do wieku, ma prawo wiedzieć to z nią się działo i jak wyglądała. I
    > musi wiedzieć, że nie różni się niczym od innych dzieci i nie ma się czego wsty
    > dzić.

    Ja się cieszę, że nigdy nie widziałem siebie sprzed operacji.
    NIGDY bym nie chciała widzieć takich zdjęć i bez nich mam do tej pory problem z akceptacją siebie i uwierzenie w to, ze jestem taka jak wszyscy (pomimo, ze wada jest już w niewielkim stopniu widoczna.
  • abcde-25 25.04.09, 07:15
    Dziękuję Ci Aniu, chociaż Ty jedna rozumiesz, o co mi chodzi.
    Pozbyłam się zdjęć i przemyślałam tę decyzję. Moja córeczka jest
    bardzo pogodna i niech rośnie w takiej atmosferze. Pozdrawiam.
  • ania_aaa0 26.04.09, 00:23
    abcde-25 napisała:

    > Dziękuję Ci Aniu, chociaż Ty jedna rozumiesz, o co mi chodzi.
    > Pozbyłam się zdjęć i przemyślałam tę decyzję. Moja córeczka jest
    > bardzo pogodna i niech rośnie w takiej atmosferze. Pozdrawiam.
    Dla mnie było strasznym przeżyciem obejrzenie zdjęć dzieci przed pierwszą
    operacją umieszczonych w naszej galerii.
    Gdy byłam na Koziej widziałam chłopczyka jeszcze przed zszyciem wargi...był
    naprawdę śliczny i jego widok nie wywołał u mnie takiego szoku jak zdjęcia w
    galerii.
    Patrząc na te zdjęcia widziałam siebie.

    Troszeczkę pisałam z poznaną tu Agatką i Tomkiem i wydaje mi się, że przeszliśmy
    podobna drogę a wada pozostawiła w naszej psychice podobne ślady.


  • abcde-25 26.04.09, 07:26
    Po Twoich postach wnioskuję, że jest już lepiej, a będzie jeszcze
    lepiej i tego Ci życzę.
    Pozdrówki.
  • u.too 26.04.09, 11:12
    nigdy nie uważałam,że rozszczep to drobnostka konsekwencje
    zaistnienia tej wady zwykle dotyczą całej rodziny

    w kwestii zdjęć i omijania tematów związanych z tą wadą
    większość ludzi o ile ma możliwość upamiętnia życie na zdjęciach
    nie wyobrażam sobie,żebyśmy mieli tylko fotografie naszych synów, w
    końcu narodziny dziecka to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu
    staram się żeby zdjęcia Oli były ładne a nie przypadkowe, no i
    przecież nie koncentruję się na samej wadzie, tylko na tym co warto
    zapamiętać

    jeśli chodzi o mówienie lub nie o rozszczepie, nie wyobrażam
    sobie,żeby ten temat ukrywać, w końcu życie całej naszej rodziny
    jest skoncentrowane wokół leczenia, starszy brat nie chodził do
    przedszkola przez kilka tygodni żeby nie przetransferować infekcji
    przed zabiegiem, nie pojechaliśmy na wakacje bo w ubiegłym roku
    zabieg był w czerwcu, musimy zorganizować wizyty w poradniach,
    urlopy w pracy itd
    może jeśli dziecko ma dobrze zoperowany izolowany rozszczep
    podniebienia większość podobnych spraw nie ma znaczenia ale w
    pozostałych przypadkach?

    wcale nie uważam,że nadmierne koncentrowanie się na tej wadzie jest
    konieczne, adekwatnie do okoliczności wystarczy
    jest takie powiedzenie,że najwięcej obaw budzi to co obce i nieznane
  • ewika234 26.04.09, 12:39
    Zgadzam się całkowicie z tym co napisała u.too. Prawdę mówiąc nigdy
    nie zastanawiałam się czy rozmawiać o wadzie z dzieckiem. Myślę, że
    nie da się uciec przed takimi rozmowami. Jesli rodzice nie będą
    mięli z tym problemu to dziecko powinno przyjąć to w miarę
    spokojnie, nie patrząc na swoją wadę jako coś złego. Oczywiście,
    pamiętając siebie z wieku nastu lat i to jak wtedy człowiek jest
    wrażliwy, jak ważne jest dla niego co myślą inni-wiem ze przed moją
    córeczką wiele trudnych chwil. Dlatego postaram się aby miała w nas
    wielkie oparcie w tym okresie.
  • ania_aaa0 28.04.09, 18:04
    Proszę pamiętać, że to forum skupia rodziców, którym zależy na doprowadzeniu
    dziecka do w miarę możliwości "normalnego" wyglądu.
    Nie wszystkie dzieci mają takie szczęście.
    Rodzice niektórych ograniczają się do podstawowych zabiegów, a później już są
    one pozostawione same sobie.
    Wina tez jest lekarzy, tak było w moim przypadku.
    Lekarz który mnie prowadził w IMiDz powiedział ponoć mojej mamie, ze jak dorosnę
    to sama zadecyduję o poprawie swojego wyglądu.
    Więc mama juz palcem nie ruszyła nigdy w tym kierunku.
    Gdy dorosłam pojechałam do Polanicy ..a tam na dzien dobry 7 lat w kolejce.
    I tyle czekałam, żeby przejść operację, która zupełnie nic nie poprawiła, bo
    ordynator wyznaczył do operowania mnie jakąś początkującą lekarkę, o której
    póżniej nic dobrego nie słyszałam, poza tym, ze była największym partaczem w
    Polanicy.
    Moja walka to była samotna walka...nikt mi nie podał nigdy pomocnej ręki.
    Z tego co zauważyłam wiele dorosłych osób przewijających się przez to forum było
    pozostawionych z ta wada samych sobie.





  • u.too 28.04.09, 22:28
    Aniu uwierz, nie jest nam łatwo czytać o Waszych problemach i
    zdajemy sobie sprawę,że los bywa okrutny.
    Z jednej strony czasy są inne ale z drugiej, uwierz, wiele się nie
    zmieniło. Mój pierwszy kontakt z lekarzem był dokładnie taki o jakim
    piszesz. Powrót do średniowiecza: poczekamy, zobaczymy - w
    domyśle 'to nie mój problem'.

    swoj post napisałam pod wpływem pewnych przemyśleń, nie wyobrażam
    sobie co mogłabym odpowiedzieć gdyby moje dziecko zapytało: mamo a
    dlaczego nie mamy moich zdjęć z okresu po narodzinach? (trudno
    byłoby wykrzesać sensowną historyjkę o rozcięciu buzi na rowerze,
    sam fakt,że nie mamy też mógłby nasuwać fatalne skojarzenia 'pewnie
    się wstydzili albo mnie takiej nie chcieli')
    nie wyobrażam też sobie,żeby przypadkiem dziecko dowiedziało się od
    jakiegoś 'życzliwego', to oznaczałoby totalną klęskę

    myślę,że 'odebrano' Wam już tak dużo,że pozbawianie tych drobnych
    zwyczajnych momentów z dzieciństwa, kiedy dziecko nie zdaje sobie
    sprawy z problemów w moim odczuciu nie jest do końca fajne

    Szkoda,że nie ma recepty jak to wszystko poskładać,żeby było
    idealnie. Zmierzenie się ze wszystkimi problemami związanymi z
    rozszczepem to naprawdę ogromne wyzwanie dla rodziców. I nie myślę w
    kategoriach wyrzeczeń tylko zdecydowanie chodzi mi o ich wpływ na
    życie dziecka.
  • coresack 06.06.09, 23:38
    Tak pytałem dlaczego.
    Mama podała mi wyjaśnienie którym odpowiadałem na tysiące tych samych pytań: Dlaczego ty tak mówisz, dlaczego ty jesteś inny etc.
    - bo taki się urodziłem:) muszę jej za to swoją drogą podziękować następnym razem.
    Z rówieśnikami do pewnego etapu był spokój w okolicy 2 klasy podstawówki zaczęło się polowanie na dziwoląga i tak trwało do 8 klasy. Polowanie? Wytykanie paluchem, wyzwiska, przezywanki, parodiowanie mowy, rzucanie kamieniami etc. Oj dali mi popalić.
    Tak było tak że po powrocie ze szkoły stałem patrząc się w lustro i płakałem.

    W liceum spotkałem grupę ludzi na poziomie i koszmar się już nie powtórzył. Czasem zdarzyło się i zdarza się że ktoś mnie na ulicy wytknie palcem, usłyszę komentarz za sobą w stylu "ale morda/ryj". Czasami pokazują mnie sobie małe dzieci.

    Rodzice moja prośba - rozmawiajcie ze swoimi dzieciakami o tym co jak dlaczego. Będą wam po latach wdzięczni.


    Zbyszek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka