Dodaj do ulubionych

mój syn jest gejem

31.12.11, 16:35
Jestem osobą tolerancyjną, wiele czytałam na temat homoseksualizmu, ale nie mogę się pogodzić z orientacją mojego syna. Kocham go i pewnie dlatego przeżywam, że nigdy już w życiu nie zazna szczęścia. Proszę innych rodziców o pomoc. Oczywiście nie chodzi mi o rady typu "Wyrzuć go z domu".
Edytor zaawansowany
  • tigertiger 01.01.12, 01:49
    Obawiam się, że na tym forum Pani nie znajdzie wsparcia od innych rodziców, których dzieci są osobami homoseksualnymi. Z pewnością, czuje się Pani bezradna i zaniepokojona o losy syna i dla tego szuka Pani wsparcia. Zawsze dobrze jest też poszukać pomocy u psychologa, zwłaszcza mającego doświadczenie w seksuologii młodzieżowej. Specjalista może poradzić jak wesprzeć dziecko, ale również jak zintegrować cała rodzinę, ponad podziałami. Pani syn ma jak każdy człowiek prawo do miłości, wyboru własnej drogi życia i walki o życie w zgodzie ze sobą samym.
    Na stronie www.homoseksualizm.pl znajdzie Pani dział specjalnie dla rodziców osób homoseksualnych. Znajdzie tam Pani wiele ciekawych i użytecznych informacji a być może również odpowiedzi na pytania, które Panią trapią.
    Forum dla rodziców, wsparcie specjalistów znajdzie Pani na www.akceptuj.kph.org.pl/akceptuj/
    Lambda organizuje grupy wsparcia dla rodziców, można również zadzwonić - telefon zaufania www.lambdawarszawa.org/content/view/51/59/.
    KPH w łodzi również organizuje grupy wsparcia dla rodziców.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)
  • mindlife 25.01.12, 00:09
    Polecam Bardzo dobrego Psychologa. Sama Miałam podobny problem. W razie potrzeby proszę o kontakt na priv.
  • massafra 01.01.12, 19:50
    Witam Ewo
    Jestem matką , matką geja ....
    Z tą myślą oswajałam się długo , bardzo długo.Płakałam . Zadawałam sobie pytanie dlaczego?, jak żyć z tą świadomością, jak on będze żył w tym swiecie pełnym chamstwa i nietolerancji? Jak go chronić? To mój syn, moje ukochane dziecko, przecież nic się nie zmieniło, on tylko dorósł, już nie jest moim maleństwem....
    Swiadomość że mój syn "kocha inaczej" dla mnie była katastrofą, zawirował mój świat w zupełnie innym kierunku.Dla mnie . Nie dla niego.Do wczoraj.
    A wczoraj .....Sylwestra spędzaliśmy we dwójkę....Przy kieliszku szampana poprosiłam go o rozmowę .Wierz mi to było dla mnie straszne przeżycie , jak ubrać w słowa moje lęki, niepewność, podejrzenia, obawy, jakich użyć słów by nie zranić? Poprostu zapytałam kim dla Ciebie jest Łukasz,-mamo przecież wiesz....Tak, od dłuższego czasu wiedziałam, ale nie chciałam uwierzyć, nie mogłam uwierzyć , i nadal jest mi bardzo ciężko. Rozmawialiśmy do białego rana. Mówił mi o swoim uczuciu, o radości bycia z drugą osobą , o tym jak jest szczęśliwy, ja mu o swoich obawach lękach i żalu....
    Na koniec mój syn podziękował mi za rozmowę i jego zapewne męczyła myśl jak ja zareaguję...
    To nie jest tak że mi teraz lżej ,że coś się wyjaśniło, żeby zaakceptować tą sytuację potrzebuję czasu , potrzebuję sił, oswojenia się z tą myślą.
    Jest mi ciężko, cholernie ciężko, nikt nie wie co dzieje się w moim wnętrzu.dobrze że są łzy....
    Ale nigdy nie odtrąciłabym mojego dziecka, nigdy nie pozbawiłabym go poczucia bezpieczeństwa, miłość jakim obdarzamy nasze dziecko powinna być bezwarunkowa, głęboka i otaczająca opieką.
    Kochaj Ewo swojego syna , przez rozmowę , przez okazanie mu szacunku do jego uczuć , do jego inności daj mu poczucie bezpieczeństwa ! Nie oddtrącaj go , świat jest tak brutalny....
    Ewo, ja najlepiej wiem jakie to trudne, ale wierz mi możliwe !
    Ściskam Cię i pozdrawiam serdecznie . Zyczę Tobie i Twojemu synowi głębokiej płaszczyzny porozumienia i wszystkiego naj.....




    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 01.01.12, 23:15
    Zastanawia mnie stosowność używania eufemizmu "kochać inaczej" w stosunku do uczucia jakimi obdarzają się osoby homoseksualne. "inaczej" kochać czyli jak? mocniej, szczerzej, bardziej, piękniej, prawdziwiej, bezgranicznie ? Czy parafraza "inny" aby nie dyskryminuje? O niepełnosprawnych mówi się "sprawni inaczej", czy miłość homoseksualna jest "uczuciowym inwalidztwem", "emocjonalną aberracją" ? Czy matki dzieci homoseksualnych "kochają inaczej" niż matki heteroseksualnych dzieci ?
  • ewaadami 02.01.12, 15:47
    Dla matki hetero homoseksualizm jest abstrakcją. Z tego, co piszą różni mądrzy ludzie, to ta orientacja bierze się z braku akceptacji swojej płci. Osoby odmiennej płci są postrzegane jako "matki", "siostry", kumpelki", natomiast zainteresowanie przedstawicieli tej samej płci pomaga zaakceptować męskość w sobie. Z badań przeprowadzonych przez bezzstronnych psychologów wynika, że orientacja seksualna nie jest sprawą wrodzoną, lecz nabytą.
  • tigertiger 02.01.12, 16:47
    Najwyraźniej czytamy inne pozycje i kogo innego mamy za "mądrych ludzi". Dla Pani, osoby hetero również homoseksualizm syna jest kompletną abstrakcją. Nie ma zgody wśród naukowcami co do dokładnych przyczyn determinacji orientacji heteroseksualnej, biseksualnej czy homoseksualnej.Uważa się, że przyczyny mogą być różne i istotną rolę odgrywa zarówno natura jak i środowisko czy wychowanie. Z pewnością znajdzie Pani wsparcie i właściwą pomoc w organizacjach wspierających osoby homoseksualne i ich rodziny.
  • sibeliuss 02.01.12, 11:56
    ewaadami napisała:

    > nigdy już w życiu nie zazna szczęścia.

    Co za bzdura, chyba masz na myśli szczęście tylko w Twoim pojęciu.

    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • ewaadami 02.01.12, 14:37
    Miłość homoseksualna różni się od tej hetero. Jest miłością bezpłodną, tak jak bezpłodny jest poeta, który nie pisze wierszy, czy rzeźbiarz, który nie tworzy dzieła sztuki... Seks jest pewnie taki sam, jak u hetero. Ale sam seks nie daje szczęścia.
  • massafra 02.01.12, 14:53
    Ewo
    jeśli ktośnie nie pisze wierszy- nie jest poetą....
    jeśli nie rzeźbi- nie jest rzeźbiarzem....
    jeśli mezczyzna nie potrafi kochać kobiety to tylko nie będzie ojcem ....
    ale to nie znaczy że nie potrafi kochać !
    Czy starałaś się rozmawiać z synem o jego uczuciach?
    postaraj się!
    ..i postaraj się zaakceptować zaistniałą sytuację .
    Może gdy szczerze tak do bólu otworzycie się przd sobą będzie Ci łatwiej zrozumieć?,zaakceptowć?
    Nie wiem jakie są wasze wzajemne relacje , ale bez szczerej rozmowy nic nie osiagniesz , popastrz na syna oczami kochajacej matki , a nie przerażonej matki geja !
    Zyczę Ci sił!



    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • sibeliuss 02.01.12, 15:49
    Miłość nie zna bariery płci, przykro mi że w Twoich oczach miłość Twojego syna z góry jest traktowana jak nic, a każdy jego wybór będzie dla Ciebie porażką. Nie umiesz zrozumieć to cierp, tylko go nie dręcz i nie udawaj, że rozumiesz.
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • ewaadami 02.01.12, 16:02
    sibeliuss napisał:

    > Miłość nie zna bariery płci, przykro mi że w Twoich oczach miłość Twojego syna
    > z góry jest traktowana jak nic
    Miłość mojego syna nie jest traktowana przez mnie, jak nic. Tylko, że nie da szczęścia w per
    pektywie czasu. Z różnych powodów. Nie dręczę go, nie udaję, że rozumiem. Tylko nie mogę zaakceptować i dziwię się, że on nie próbuje z tym walczyć. Jakby homoseksualiści byli tacy szczęśliwi, jak piszecie, to nie byłoby tak wysokiego odsetka samobójstw wśród nich.
    > ie umiesz zrozumieć to cierp, tylko go nie dręcz i nie udawaj, że rozumiesz.
  • sibeliuss 02.01.12, 16:06
    Podaj źródło informacji o samobójstwach.
    Z czym ma walczyć i jak? (chyba nie jesteś dewotką wierzącą, że homoseksualizm to choroba, którą jak się chce to się leczy)
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • ewaadami 02.01.12, 16:32
    Cameron i Ross13 przeprowadzili ankietę kwestionariuszową wśród 2251 losowo wybranych respondentów i stwierdzili, że heteroseksualiści wykazywali większą spójność społeczną (ilości i rodzaje bliskich związków), mniej autodestrukcyjnych zachowań (palenie papierosów, zażywanie narkotyków, próby samobójcze) i rzadziej narażali innych na niebezpieczeństwo (poprzez niebezpieczną jazdę samochodem, umyślne zabójstwo.
    Odsyłam na stronkę homoseksualizm.friko.pl , tam znajdziesz więcej informacji o źródłach.
    Co ma wspólnego dewocja z leczeniem homoseksualizmu?
  • massafra 02.01.12, 17:07
    Czy nie za bardzo szukasz naukowego wytłumaczenia?-Popatrz na życie!-statystyki bywa nie w pełni oddają stan faktyczny...
    Z życia wzięte:
    Mój syn jest naszym czwartym, najłodszym synem.Wszyscy wychowywani byli jednakowo, mieli te same wzorce, nigdy z żadnym nie mieliśmy problemów....Są wspaniałymi , dojrzałymi mężczyznami. Łaczą nas głębokie wiezi rodzinne., ale żaden z pozostałej trójki nie był tak czuły, tak wrażliwy, kochajacy jak właśnie nasz najmłodszy syn....
    Nie bardzo rozumię czy Ty Ewo szukasz wsparcia , czy potwierdzenia swoich( wybacz ten wyraz)pogmatwanych myśli i wniosków?
    Obudź się!-zaistniałej sytuacji nie zmienisz, nie szarp się z życiem !
    Twój przykład badń bardzo, oj bardzo przypomina mi program "Warto rozmawić " pana Popieszalskiego !
    On też ma swoje badania które nijak nie pokrywają się z rzeczywistością!
    ...I chce leczyć homoseksualistów!


    Akurat jeżdże samochodem i....jeśli to prawda że hetero jezdżą nie narażając innych to....wybacz , ale według tej prawdy to chyba w Polsce jeżdżą tylko geje!!!

    Akurat mój syn nie pali.....
    nie zażywa narkotyków....
    A...samobójstwa? no właśnie .....to przez dobre , prwidłowe ,hetero społeczeństwo-takie cacy, wyrozumiałe, tolerancyjne,i......rodziców którzy nie potrafią przełamać stereotypów i prztulić swoje dziecko , zaakceptować i wyzbyć się uprzedzeń !!!

    no cóż ale satystyczne badania mówią co innego....

    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 02.01.12, 17:44
    Twój syn ma prawdziwe szczęście, że ma mądrą i kochającą matkę:).
  • tigertiger 02.01.12, 20:29
    Metody badań Paul Cameron były wielokrotnie krytykowane za blednę w środowisku naukowym ale i celowe przeinaczania. Te błędy to: zły dobór próby uniemożliwiający generalizację, niski wskaźnik odpowiedzi, podgrupy wykorzystane w badaniach do wyciągnięcia pewnych wniosków były zbyt małe, wiarygodność odpowiedzi jest wątpliwa. Ponadto badacze współpracujący z Cameronem byli tendencyjni i nie trzymali się standardowych procedur, a respondenci znali cel przeprowadzania badań.
    Nie ma całkowicie obiektywnych badań, ani obiektywnych badaczy, zawsze badanie robi się pod jakąś tezę. Odnoszę wrażenie, że katoliccy naukowcy budzą Pani zaufanie - są obiektywniejsze niż pozostałe. Gdyby jednak Pań zechciała zachować obiektywizm polecam zaznajomienie się z faktami na temat badacza i badań na które się Pani bez zastanowienia powołuje.
    .
    www.kph.org.pl/pl/allnews/15-kph/148-paul-cameron-fakty-z-badan-i-historii?showall=1
  • sibeliuss 03.01.12, 07:46
    ewaadami napisała:

    > Co ma wspólnego dewocja z leczeniem homoseksualizmu?

    Jak można "leczyć" coś, co nie jest chorobą?
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • leda16 10.08.18, 13:31
    sibeliuss napisał:

    > Jak można "leczyć" coś, co nie jest chorobą?


    Ale jest zaburzeniem popędu seksualnego i można prowadzić efektywną .psychoterapię takich zaburzeń zamiast bredzić bez sensu, że kopulacja doodbytnicza da synowi Ewy "szczęście", bo nie tylko nie da, ale po jakimś czasie takiej "miłości" będzie musiał nosić w majtkach pieluchę, o hiv już nie wspominając. Żaden seks nie jest miłością i o tym chyba wiesz najlepiej. Gejostwo powstaje zazwyczaj u chłopców seksualnie uwiedzionych lub wykorzystywanych a nie z powodu aberracji genetycznej. Rozumiem, że masz ideę fiks powiększenia swoich szeregów kosztem dezinformacji takich jak Ewa. Podziwiam Ją, bo ja bym takich " Łukaszów" kopniakami ścigała od swoich synów. Patologii moralnej i obyczajowej nie akceptuję, nie toleruję i nie mam takiego obowiązku.

    --
    www.pmiska.pl
  • tigertiger 02.01.12, 17:39
    Jak można nie myśleć o samobójstwie, gdy nie ma się wsparcia i zrozumienia wśród najbliższych. Szeroko rozprzestrzenione uprzedzenia wobec homoseksualistów powodują, że stają się nieszczęśliwi. Proszę zauważyć, że są i bardzo udane wieloletnie związki między homoseksualistami. Tomasz Raczek żyje ze swoim partnerem Marcinem Szczygielskim szczęśliwe od 18 lat, Tomasz Jacków (ma też syna) związany jest od lat z Tomaszem Jaworskim, podobnie jest z aktorem Marek Barbasiewicz, który ze swoim partnerem żyją szczęśliwie od 30 lat. Biorąc pod uwagę, że w Polsce co 3 małżeństwo się dziś rozwodzi uporczywe trzymanie się stereotypów, iż związki homoseksualne są mniej trwałe od heteroseksualnych. Z takim nastawieniem nie pomaga Pani synowi, nawet jeśli pani nie mówi mu w prost, on doskonale wyczuwa, jakie ma Pani faktyczne do jego orientacji nastawienie, nie ma chłopak z Panią łatwo, a z takim obciążeniem i poczuciem winny trudniej wżyciu.
  • leda16 10.08.18, 13:41
    tigertiger napisała:

    > Jak można nie myśleć o samobójstwie, gdy nie ma się wsparcia i zrozumienia wśr
    > ód najbliższych.


    Ach, to matka i ojciec mają wspierać patologię seksualną u swoich dzieci? Noo, już ja bym cię "wsparła" jeśli byś próg naszego domu przekroczył...

    Szeroko rozprzestrzenione uprzedzenia wobec homoseksualistów p
    > owodują, że stają się nieszczęśliwi. Proszę zauważyć, że są i bardzo udane wiel
    > oletnie związki między homoseksualistami. Tomasz Raczek żyje ze swoim partnerem
    > Marcinem Szczygielskim szczęśliwe od 18 lat, Tomasz Jacków (ma też syna) związ
    > any jest od lat z Tomaszem Jaworskim, podobnie jest z aktorem Marek Barbasiewic
    > z, który ze swoim partnerem żyją szczęśliwie od 30 lat.

    Te trzy "pary" o których piszesz nie mieszczą się nawet w granicach błędu statystycznego.


    Biorąc pod uwagę, że w
    > Polsce co 3 małżeństwo się dziś rozwodzi

    Weź sobie rocznik statystyczny zamiast manipulować czymś, co nie jest nawet faktem.


    uporczywe trzymanie się stereotypów, i
    > ż związki homoseksualne są mniej trwałe od heteroseksualnych.


    To nie jest stereotyp, tylko prawda. A prawda biologiczne jest taka, że ten otwór w ciele mężczyzny nadaje się do defekacji a nie do "miłości" czyli seksu.


    Z takim nastawien
    > iem nie pomaga Pani synowi, nawet jeśli pani nie mówi mu w prost, on doskonale
    > wyczuwa, jakie ma Pani faktyczne do jego orientacji nastawienie, nie ma chłopak
    > z Panią łatwo, a z takim obciążeniem i poczuciem winny trudniej wżyciu.


    I o to chodzi, żeby patologia łatwo nie miała.




    --
    www.pmiska.pl
  • anonimowa_matka 22.02.12, 02:23
    Nie wiem, jak zacząć :)

    Całym sercem zgadzam się z tym, CO piszesz i całym organizmem protestuję przeciw temu, JAK piszesz. Pewnie jestem hipokrytką ;)

    Wiesz, stary, jeśli człowiek decyduje się na związek z osobą tej samej płci, to ma przekichane. Oczywiście, że wiesz. I - jak sądzę - potrzebuje wszystkich sił i wszystkich atutów, żeby sobie z tym dać radę.
    I dobrze, że są tacy ludzie jak Ty - tzn. wrzeszczący "odpieprzcie się od homo, to ich wybór!, a właśnie że związki homoseksualne mogą być szczęśliwe!"

    No ja naprawdę mam cholerną nadzieję, że mogą!

    Ale gdy matka dzieciaka, który wybiera życie z osobą tej samej płci (a cały czas mam wątpliwości co do tego "wybiera") martwi się i boi, to - błagam Cię - nie bądź taki hop do przodu i nie opieprzaj za strach i troskę.

    Jak mam się nie bać, gdy na moją córkę czyhają nietolerancja, homofobia, brak zabezpieczeń (choćby takich jak prawo spadkowe czy ubezpieczenie rodzinne), faceci, którzy chcą ją gwałtem nawracać na hetero, statystyki które cytuje założycielka wątku, również te dotyczące samobójstw (myślisz, że przeprowadzę badania? Nie. Po prostu będę cholernie żarliwie modlić się, aby racja była po Twojej stronie) i bezdzietność, czyli brak tego kogoś, kto jej poda szklankę wody na starość. Mam się nie bać, powiadasz? Zapomnij.

    No i ja się tak siedzę cicho w tym moim kątku i się boję, a Ty grzmisz na mnie, zachęcasz mnie do cierpienia i co?
    Chcesz w ucho?!

    Domagam się od Ciebie wsparcia i empatii również dla matek, które jakoś muszą się ogarnąć z tym, kogo wybierają ich dzieci. Również dla tych matek, które mają cholerne kłopoty z zaakceptowaniem wyborów dzieci - bo wtedy pewnie potrzebują tego jeszcze bardziej.
    A nie potępienia nietolerancyjnej postawy rodzicielskiej, och! jakiej złej.
    Trochę taktu i empatii również wobec rodziny w kryzysie, proszę.

    BTW, u nas różne rzeczy wyjaśnione cztery lata temu, ale nadal jest dalsza rodzina, która się dąsa i rodzina mojej "córkowej", która po prostu wyrzuciła dziewczynę z domu raz na zawsze.
    I różnorakie kryzysy dziewczyn - moim zdaniem identyczne jak wśród heteryków - ale jakoś przerysowane chociażby przez to, że dziewczyna mojej córki została de facto bez rodziny, co naprawdę generuje mnóstwo napięcia i odzywa się czkawką w najrozmaitszych sferach ich życia.

    Więcej tolerancji, nalegam :)

    PS. ale jednak bardziej mnie cieszy to, co piszesz, niż się wkurzam. Najlepszego!
  • massafra 22.02.12, 08:30
    I tak właśnie powinniśmy się wspierać ! Pisząc o swoich zmaganiach z własną akceptacją sytuacji w jakiej znalazły się nasze dzieci i my...z lękami...watpliwosciami....i czesto bólem.

    Ja mam problem teraz w kontaktach z partnerem mojego syna .Zaczął bywać u nas jako kolega, przyjaciel syna -bardzo go polubiłam. Po kilku miesiącach zaczęłam podejrzewać że....to nie jest taka przyjażń jaką darzą się dobrzy koledzy.
    Teraz mieszkają razem, niby wszystko jest jak dawniej , ale....ja nie potrafię z taką serdecznością traktować go jak dawniej . Wyrósł mur.Nie wiem czy to podświadome obwinianie ?, żal do niego?,walczę z tym , ale nie jest łatwo!Mam nadzieję ze z czasem mi to minie!
    Dzięki za Twój wpis- jest tak pozytywny.
    Pozdrawiam Ciebie i dziewczyny
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • anonimowa_matka 22.02.12, 21:41
    Ano właśnie.

    Z jednej strony nawet moi krewni (na szczęście dalsi) popatrują na mnie z niesmakiem, bo wychowałam hmmm-no-wiesz.
    Z drugiej strony ofukują mnie geje, że za mało jestem otwarta i tolerancyjna. No bardziej otwarta bez interwencji chirurgicznej już nie będę. A i tak sporo mnie to kosztowało, ta otwartość i akceptacja.
    Z trzeciej strony ja się naprawdę o nie martwię. O obie.
    Z czwartej strony o swoich zmartwieniach (daj Boże, żeby "na zapas") muszę trzymać dziób na kłódkę, żeby ich nie dołować, nie krakać i tak dalej.
    Z siedemdziesiątej ósmej strony cały czas mam nadzieję, że obie w końcu poznają jakichś miłych chłopców i założą rodziny (zła matka, ZŁA! Jak może mieć takie wstrętne nadzieje?!).
    Z osiemdziesiątej strony obwiniam się o takie nadzieje. Zwłaszcza, że za wszelką cenę nie chcę dopuścić, żeby dzieciak stracił do mnie zaufanie (grzeczna matka, może jeszcze będą z niej ludzie...).

    i tak dalej, i tak dalej.
    No i jeszcze często boję się skomentować głupoty, jakie pannom zdarza się robić, żeby nie wyszło, że ich nie akceptuję, znaczy dziewczyn, a nie głupot. A chyba na pewno ochrzaniłabym córkę, gdyby niektóre numery robiła mężczyźnie. Ale jest cholerną dyskryminowaną mniejszością, więc na wszelki wypadek znowu trzymam gębę na kłódkę.

    A teraz, jeśli pozwolisz, będę nietaktowna i wścibska.

    > Ja mam problem teraz w kontaktach z partnerem mojego syna .Zaczął bywać u nas j
    > ako kolega, przyjaciel syna -bardzo go polubiłam. Po kilku miesiącach zaczęłam
    > podejrzewać że....to nie jest taka przyjażń jaką darzą się dobrzy koledzy.
    > Teraz mieszkają razem, niby wszystko jest jak dawniej , ale....ja nie potrafię
    > z taką serdecznością traktować go jak dawniej . Wyrósł mur.Nie wiem czy to pod
    > świadome obwinianie ?, żal do niego?,walczę z tym , ale nie jest łatwo!Mam nadz
    > ieję ze z czasem mi to minie!

    Jeśli masz żal do synowego, no to masz.
    To nie Twoja wina jak dla mnie, to po prostu uczucie.
    To, że czujesz żal, pretensje i szukasz winnego, jak dla mnie jest po prostu ludzkie.
    Jeżeli przy tym starasz się być dobra i akceptująca, mimo, że jest Ci trudno, to - jak dla mnie - zasługuje na szacunek.
    Namotałam, prawda? Spróbuję od serca :)

    Massafra, to strasznie fajne z Twojej strony, że chcesz być dla chłopaków jak najlepsza i że przyznajesz im prawo do uczucia. I nie przekreśla tego Twój niepokój, lęk, złość i tak dalej.
    I myślę, że na przykład partnerka mojej córki skakałaby z radości pod sufit, gdyby jej mama miała dla niej tyle wyrozumiałości co Ty dla chłopaków.
    Dla siebie też bądź wyrozumiała, dobra? A czas zrobi, co ma zrobić.

    Moja psycholog, za każdym razem jak jej opowiadałam, co złego miałabym ochotę zrobić, zawsze mi powtarzała, że w fantazjach nie ma nic złego i że "pomyślane" nie znaczy "zrobione". Mnie to pomaga.

    BTW, ten mur, o którym piszesz może się też brać z tego, że przyjaciel Twojego syna się Ciebie wstydzi. Mnie się dziewczyny wstydziły. (To dziwnie brzmi w zapisie. Chodzi mi o to, że czuły się skrępowane, zawstydzone - coś w tym stylu).

    Ciężko bywa, nie?
    No nic, najlepszego! Będę trzymać kciuki za Was wszystkich.
  • massafra 23.02.12, 01:03
    Witam Cię , jesteś dobrym duszkiem ...Chciałoby się usciskac Cię i podziękować że jesteś , pełna humoru, refleksji, i...dobrych emocji- a tych brakuje nam ,rodzicom naszych dzieci!
    Czas jest najlepszym lekarzem, z czasem poukładamy sobie relacje z naszymi dziećmi, ich partnerami, zakceptujemy sytuacje w jakich znależlismy się .
    Jest ciężko.
    Jestem sama na siebie zła ,całe moje życie żyłam otwarcie, mówiłam co czuję , co mnie cieszy, co boli...a teraz....
    Teraz pokazuję mojemu synowi twarz matki radosnej , szcześliwej, cieszącej się jego szczęsciem- a wszystko we mnie krzyczy DLACZEGO !!!!!!! A nawet własnej siostrze nie jestem w stanie powiedzieć że jej ukochany siostrzeniec jest gejem -bo boję się że nie zrozumie , nie ma własnych dzieci.....Teraz wiem jak cierpiał mój syn nim się całkowicie ujawnił...
    I na to DLACZEGO nie ma odpowiedzi....
    Nie potrafię wyrazić tego jak bardzo szkoda mi młodych ludzi którzy nie znajdują zrozumienia i rodziców którzy nie potrafią zaakceptować ich orientacji..
    Ja z utęsknieniem czekam na chwile kiedy będę wolna od wszelkich wątpliwości i lęków...


    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 01:59
    O, jaka Ty jesteś miła.

    Wiesz, jeśli jesteś wierząca, to się pomódl, żeby nie nadszedł dzień, kiedy będziesz wolna od wątpliwości i lęków. A jeśli jesteś niewierząca, to się też pomódl.

    Mnie dzisiaj dziewczyny opieprzyły, że się wtrącam nieproszona w nieswoje sprawy, oraz że nie powiedziałam o nich jednej ciotce, przez co musiały przed nią udawać (same nie powiedzą, bo uważają, że to nie ciotki sprawa. Moim zdaniem zresztą mają rację).
    Mi się też zdaje, że jest różnica w odbiorze społecznym lesbijek i gejów.
    Na chłopaków ludzie reagują większym obrzydzeniem, na dziewczyny większą chęcią uleczenia zboczenia.
    Chłopakom bardziej grozi pobicie, dziewczynom - gwałt.
    Cholera, massafra, nie jest łatwo. Dobrze piszesz, że jest ciężko.

    Nie wiem, czemu jesteś zła na siebie. Dla mnie to bez sensu. Zrozumiałabym, gdybyś była zła na świat, na los, na partnera swojego syna (błagam, nie pokaż tego po sobie), ale na siebie? Robisz, co możesz, a kolokwialnie mówiąc - wyżej dupy nie podskoczysz.
    No i bardzo mocno wspierałaś Ewkę z tego forum, za co cześć Ci i chwała, więc napisz sobie na lustrze albo na czole, że też jesteś dobrym duszkiem, OK?

    Ja na samym początku też wbiłam sobie do głowy, że muszę być taka radosną mateczką, która uważa, że to fantastycznie. Moja córka ma dziewczynę? Super! Nie będę babcią? Bosko! Na dłużej zostanę młoda - hip hip hurra!
    Teraz już mi przeszło. Myślę sobie, że jest jak jest, mogłoby być lepiej, mogłoby być o wiele, wiele gorzej i tyle. Czego się nauczyłam przez ostatnie cztery lata, to że działa słowo "przepraszam". O ile jest szczere.
    Tak naprawdę najtrudniej było, kiedy rodzice mojej "córkowej" wyrzekli się jej i to jeszcze z awanturami. Moja mała się winiła, jej partnerka robiła jakieś bilanse, ja nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć, a jak je ochrzaniłam o spalony garnek i śmierdzący cały dom, to mi nawymyślały od homofobek.

    A tam, gadam o sobie, a Ty masz na bieżąco to, co szczęśliwie już za mną.
    Jest ciężko. I to jest niesprawiedliwe.
    Na szczęście jest coś takiego w ludziach, że potrafią się dopasować do niejednego.
    Ja na przykład jestem pewna, że część mojego żalu wynikała z zaskoczenia i z uprzedzeń. Bo coś sobie wymarzyłam, a to się okazało niemożliwe. Ale z drugiej strony - niektórych znajomych i nawet krewnych skreśliłam i myślałam, że to będzie bolało. Ale nie bolało. Bo jak dla kogoś jedyne co się liczy, to to, co moje dziecko robi w sypialni, to - wiesz? - odechciewa się znajomości z takim człowiekiem. Bez żalu. Czuję niesmak i tyle.

    U mnie taka najgorsza szarpanina trwała koło pół roku. A teraz jest różnie, ale zdaje mi się, że to zawsze jest różnie gdy dzieciak zakłada sobie rodzinę i odchodzi. Najczęściej jest całkiem dobrze. No i okazało się, że dodatkowa dziewucha w domu to super sprawa - i pomoże przy garach, i jest z kim pogadać ;)

    Eh tam, jest środek nocy i najwyższa pora spać. Jeszcze się jutro odezwę.
    Jeśli możesz, to zrób coś dla siebie - fryzjer, kosmetyczka - te sprawy.
    Z doświadczenia oświadczam, że się układa, a przy Twoim nastawieniu to się chyba nawet dobrze ułoży. Tylko niczego się nie da przyspieszyć.
    No i nie denerwuj się, że się martwisz, wstydzisz, boisz, złościsz i co tam jeszcze.
    Wydaje mi się, że gdyby tego nie było, to byłoby piekielnie źle, a tak to jest po prostu trudno.

    Dobranoc, spokojnych snów.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 18:13
    Jeszcze jedno, siostro, ale za to ważne.

    piszesz: nawet własnej siostrze nie jestem w stanie powiedzieć że jej ukochany siostrzeniec jest gejem

    Nie mów NIKOMU bez obgadania tego z dzieciakiem.
  • massafra 23.02.12, 22:39
    Ależ to nie podlega dyskusji. Nigdy nie "szpiegowałam" moich chłopców,nie szukałam "dowodów", zawsze zostawiałam im margines prywatnosci, -nigdy nie ośmieliłabym się rozmawiać o moim synu bez jego zgody, nawet z własną siostrą!
    Mam tylko ten problem że siostra mieszka u nas , jest członkiem naszej rodziny i uczciwość nakazuje mi nie mieć przed nią tajemnic.A jednak chyba jeszcze nie dojrzałam....
    Chłopcy mieszkają w mieście gdzie mój syn studiuje, 300km od domu-wiec to takie normalne gdy odbieramy ich z dworca, synowego podrzucamy pod jego dom- często podwozi ich siostra -jak dotąd nic nie zauważyła....

    ....po czterech latach mówisz -człek patrzy inaczej?To długo .
    Pomodlić się pomaga?- mnie chyba nie! Nie żebym taka ateistka była , prowadzę moje rozmówki ze stwórcą, najczęsciej dziękczynne....Bo mam za co dziękować -za wspaniałych synów ,za talent naszego " malucha" za siłę w zmaganiach , i wiele, wiele innych dobroci.

    A, wiesz co najwięcej mi pomaga, co mnie uspakaja?

    Tak na teraz?- dzienniki, blogi gejów -to może wydać się nienormalne, sama się dziwię czy cos ze mną nie tak? Ale gdy czytam jak potrafią kochać i być kochani, cieszę się z nimi ( i nie mogę powstrzymać łez gdy czytam o rodzicach którzy w imię kościoła , własnego egoizmu, braku należytej wiedzy potrafią brutalnie odrzucić własne dziecko.....przytulam Twoją córkową)) i mam nadzieję że mój syn zawsze będzie szczęśliwy.Bo o to najbardziej nam chodzi -czyż nie?

    I oczywiście wirtualne spotkania z Wami...

    Zazdroszczę Ci lekkości spojrzenia , ciepła Twych słów ,trafności osądów - dla kazdego coś masz jak ta dobra wróżka....
    Ale i ja osiągnę wewnętrzny spokój- wiem to na pewno!

    Pozdrawiam wieczorkiem...











    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 23:15
    Założyłam Całkiem Oddzielny Wątek, żeby przestać śmiecić w wątkach Ewy.
    Chodź sobie tam pogadamy, co?
  • leda16 10.08.18, 14:59
    Żal mi Ciebie. Ja nigdy nie dałam się do tego stopnia zmanipulować środowisku, modzie, polityce, mediom, itp. żeby jeszcze mieć poczucie winy, że nie akceptuję patologii seksualnej bądź moralnej we własnej rodzinie. Wybory naszych dzieci nie zawsze są mądre. Ten jest najgłupszy z możliwych i nie musisz pod wpływem jakiejś homoseksualnej propagandy uważać że się mylisz. Na stare lata Twój syn zostanie samotny, być może zarażony, z rozwalonym nienormalną kopulacją odbytem i to będzie efekt jego wyboru, który geje każą Ci akceptować, bo inaczej nazwą Cię zacofaną. A cóż Cię to obchodzi? Nie jesteś od nich zależna. Wręcz przeciwnie - stwarzasz dla nich zagrożenie, że utrudnisz dostęp do "świeżego mięska" i o to właśnie chodzi. Ty masz dbać o swoją rodzinę, swoje dzieci o nikogo więcej. Nie masz obowiązku akceptować treści sprzecznych z Twoją tradycją, religią i wartościami rodzinnymi. Twoje dziecko należy do rodziny i masz prawo wymagać, żeby dbało o wartości rodzinne. Homoseksualiści nie muszą być w Twojej rodzinie akceptowani i tolerowani. Niech ich UE toleruje :)

    --
    www.pmiska.pl
  • tigertiger 02.01.12, 17:04
    To co Pani wypisuje jest wynikiem jedynie Pani postrzegania Świata. To nie znaczy, że każdy człowiek szczęścia upatruje jednie w zakładaniu rodziny. Po drugie osoby homoseksualne nie są bezpłodne i posiadają swoje dzieci, oczywiście nie są to dzieci, które przyszły na świat w wyniku homoseksualnego seksu. Tylko czy to, aby na pewno tylko taki jest sens życia i pożycia? Pani ma poglądy bardzo zamknięte na inność. Nie bardzo pomoże Pani w ten sposób synowi, zresztą sobie też nie. Wygląda na to, że jedyne czego Pani pragnie to, aby syn "wrócił na łono natury" i jak każdy katolik żył płodząc dzieci bo to jedyna gwarancja szczęścia. Z takimi Pani podejściem, do życia to ja mogę tylko Pani współczuć, bo to Pani sama siebie zadręcza i o szczęściu mowy w Pani przypadku mowy być nie może. Czyli to jednak nie jest warunek szczęścia.
  • tigertiger 02.01.12, 19:13
    winnam dokończyć myśl:)
    > Czyli to jednak nie jest warunek szczęścia....
    ..... uprawiać seks w celu prokreacji, a rodzicielstwo nie jest jak wynika z Pani przykładu gwarancją szczęścia.
    Tak przy okazji powołała się Pani na źródło homoseksualizm.friko.pl/raport.php
    czyli stronę prywatną, która nie jest ani wiarygodna, ani obiektywna.
  • leda16 10.08.18, 15:33
    tigertiger napisała:

    > To co Pani wypisuje jest wynikiem jedynie Pani postrzegania Świata.

    I vice versa. Więc dlaczego, dla jakiej idei Dyskutantka ma postrzegać świat tak, jak Ty? Pomijając już ewidentny fakt, że jest starsza i ma więcej doświadczenia życiowego. A przede wszystkim inny świat wartości. Niby czemu to Ona ma swój model wartości podporządkować Twojemu a nie odwrotnie? To Ty zrezygnuj i znajdź sobie rodzinę, która będzie Cię akceptować.

    > osoby homoseksualne nie są bezpłodne i posiadają swoje dzieci, oczywiście nie
    > są to dzieci, które przyszły na świat w wyniku homoseksualnego seksu. Tylko czy
    > to, aby na pewno tylko taki jest sens życia i pożycia?

    Dla Niej taki i wara Ci go kwestionować. Dla każdego społeczeństwa rodzina a nie kopulacja jest wartością najwyższą. Każde Państwo chroni rodzinę. A z jakiego tytułu Was miałoby chronić? Bo wynaturzony seks uprawiacie? To Wasz problem a nie Państwa.

    Pani ma poglądy bardzo
    > zamknięte na inność.


    I to Jej sprawa. Ma prawo być konserwatywna, nie ma obowiązku na Was być otwarta.

    Nie bardzo pomoże Pani w ten sposób synowi, zresztą sobie
    > też nie.


    Wpychając go w patologię też nie.


    Wygląda na to, że jedyne czego Pani pragnie to, aby syn "wrócił na łon
    > o natury" i jak każdy katolik żył płodząc dzieci bo to jedyna gwarancja szczęśc
    > ia. Z takimi Pani podejściem, do życia to ja mogę tylko Pani współczuć, bo to P
    > ani sama siebie zadręcza i o szczęściu mowy w Pani przypadku mowy być nie może.
    > Czyli to jednak nie jest warunek szczęścia.


    He, he, Ty niby tym nienormalnym seksem dajesz jemu i tej matce gwarancję szczęścia? Naprawdę?!




    --
    www.pmiska.pl
  • massafra 02.01.12, 14:39
    ....kochać inaczej....

    Oj, tigertiger mój post to spontaniczna chęć odpowiedzi na post Ewy. To nie rozprawka naukowa, to słowa matki do matki-obie czujemy to samo, obie mamy ten sam problem z którym ciężko sobie poradzić .Nie wiem kim jesteś, o ile możesz to pomóż , dodaj sił wspierając choćby słowem.
    Żadna z nas w tej sytuacji nie potrzebuje naukowych wywodów.

    Ja faktycznie uważam że mój syn kocha inaczej w pełnym tego słowa znaczeniu( i tu chodzi o duchowaść i kontakt czysto fizyczny jako spełnienie )-to nie jedyne moje dziecko i mam skalę porównawczą -jak pięknie, z jakim uczuciem i głębią potrafi mówić i cieszyć się bliskością drugiej osoby!
    Starsi chłpcy żyją w związkach hetero- z ich ust nigdy nie słyszałam tak pięknych słów , takiej poezji na określenie ich uczuć!

    Pozdrawiam
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 02.01.12, 18:17
    ależ ja właśnie uważam, że jeżeli miłość osób homoseksualnych można w ogóle nazywać "inną" to tylko w kontekście pełniejszej, głębszej, miłości pomimo i wbrew wszystkiemu co przecież jej nie sprzyja zwłaszcza w naszym zaściankowym kraju. Niestety eufemizm "kochający inaczej" nie oznacza tego samego co "kochający pełniej". To rodzaj skrywanego współczucia ubrane w delikatną uprzejmość i tak na ociemniałych mówi się "widzący inaczej", a na niepełnosprawnych "sprawny inaczej" i nie oznacza to ani lepiej, ani mocniej, ani pełniej tylko zawsze odnosi się do kalectwa. Dzielę się z Tobą moimi ozuciami. A moja pomoc Ewie polegała na wskazaniu linków do grup wsparcia, telefonów zaufania, forów dla rodziców homoseksualistów które linkowałam w poście. Poleciłam też Ewie, aby poszukała dobrego specjalisty, który pomoże jej przejść przez ten trudny dla niej proces. Ewa jednak nie wydaje się szukać pomocy, a jedynie potwierdzenia "jej przekonań". W takiej sytuacji pomóc nie można.
    Pozdrawiam:)
  • massafra 02.01.12, 19:09
    Dziękuję tigertiger za miłe słowa !
    - to małe nieporozumienie....mieliśmy jedno na myśli , a tak różny wydźwięk...

    Do Ewy
    -w pierwszym poście napisałaś że jesteś osobą tolerancyjną....
    odnoszę wrazenie że być może jesteś, ale nie gdy problem dotyczy Ciebie i Twojego syna, chyba bardziej zależy Ci na potwierdzeniu że gej jest bee...Ewo a Twój syn ? Czy naprawdę o nim nie myślisz?Czy Ty się zastanawiasz co on czuje?Czy jest mu łatwo?Czy starałaś się poznać jego środowisko?
    Jestem troszkę zniesmaczona Twoją postawą- niby chcesz pomocy, niby jesteś tolerancyjna , a usilnie wracasz do "mądrych ludzi, statystyk", i czort wie czego jeszcze! Jak chcesz wyjść z tej matni?
    Kiedyś w dobie mojej młodosci modne było wpisywanie się do pamiętników...
    powtarzającym się motywem było :MIEJ SERCE I PATRZ SERCEM.....
    wpisuję się Tobie Ewo - MIEJ SERCE I PATRZ SERCEM....
    Bądź naprawdę tolerancyjna dla siebie i dla swojego syna!


    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 02.01.12, 19:34
    massafra napisała:
    "mieliśmy jedno na myśli"

    Massafra małe sprostowanie, ja nie jestem "on" tylko "ona", wiem, że mojego nick sugeruje płeć męską, tak się zdarza w przypadku nicków:). Można się jednak upewnić co do płci forumowicza. Kiedy odpisujesz mi (czy innemu forumowiczowi/ce to pod okienkiem pojawia się informacja "Odpowiadasz na: tigertiger napisała:".
    Wszystkiego Dobrego:)
  • leda16 10.08.18, 15:52
    tigertiger napisała:
    > ależ ja właśnie uważam, że jeżeli miłość osób homoseksualnych można w ogóle na
    > zywać "inną" to tylko w kontekście pełniejszej, głębszej, miłości

    A niby czemu pełniejszej i głębszej?


    s. Ew
    > a jednak nie wydaje się szukać pomocy, a jedynie potwierdzenia "jej przekonań".
    > W takiej sytuacji pomóc nie można.


    I nie Ty powinnaś jej "pomagać" tylko ktoś, kto wyznaje takie same wartości jak Ona, wartości rodzinne.


    --
    www.pmiska.pl
  • drugi.wer55 02.01.12, 20:42
    Jestem 17nastoletnia pan-seksualna dziewczyna i uwazam ze jest pani troche nie fer wobec swojego syna. Polska jest krajem w ktorym brakuje akceptacjii i pani synowi bedzie przez to trudno. Jako matka powinna pani go nie tylko wspierac i kochac ale tez byc z niego dumna, bo przez co on przechodzi nie jest latwe i potrzebuje tego zeby ktos byl z niego dumny aby on sam tez mogl byc. Moze obejrznie filmu pot tytulem 'prayers for Bobby' pomoze. To piekny film i jest zrobiony z ponktu widzenia matki.
  • tigertiger 02.01.12, 21:04
    tak z ciekawości chciałam zapytać, co to znaczy "pan-seksualna" ?
  • drugi.wer55 02.01.12, 21:31
    zaczy ze lubie mezczyzn, kobiety, wszystkich poza i pomiedzy ;)
  • tigertiger 02.01.12, 21:38
    nie bardzo rozumiem, ale chyba nie muszę:)
  • drugi.wer55 02.01.12, 21:42
    no wiesz, pomiedzy plciami na przyklad hermafrodyty, transwestytow itp.
  • tigertiger 02.01.12, 23:17
    Nie istnieje takie pojecie jak "pan-seksualność".
    Spytałam bo sądziłam, że może pomyłkowo wpisałaś przedrostek "pan".
    Wygląda jednakowoż na to, że masz niczym nie skrepowaną wyobraźnię, jak na niedoświadczona siedemnastkę przystało:).
  • massafra 03.01.12, 00:49
    Przepraszam Tigertiger, od pierwszego postu wzięłam Cię za mężczyznę. Ja już tak mam że moja spontaniczność nie zawsze jest tą pozytywną cechą. A co najgorsze z upływem lat wcale nie jest lepiej...


    Do młodej osóbki : dziękuję za propozycję filmu.
    Przed chwilką skończyłam oglądać wstrząsającą historię Boba
    Narazie nie potrafię pozbierać myśli...
    Każda matka powinna ten film zobaczyć!
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 03.01.12, 09:22
    Poruszający film i książka, tym bardziej że historia Bobby Griffith i jego matki oparta jest na autentycznych fragmentach pamiętników Boba.
  • drugi.wer55 03.01.12, 13:52
    ciesze sie ze sie spodobal, ja sama sie poklakalam jak go ogladalam...
  • drugi.wer55 03.01.12, 10:29
    nie wiem czy w polskim istnieje, ale ja to przetlumaczylam z angielskiego panseksuality czy being pan, ale to wogole jako nowy term bo sama go od nie dawna znam. wczesniej mowilam ze jestem bi, ale pan lepiej pasuje
  • tigertiger 03.01.12, 10:57
    a czyli "omniseksualność":)
    Renate Przemyk wścibski redaktor zapytał kiedyś w prost czy jest homoseksualna, a ona odpowiedziała "jestem seksualna". Bardzo mi się ta odpowiedź podobała, nie wymaga zbędnego tłumaczenia, nie definiuje, nie deklaruje i jednoczenie niczego nie wyklucza:).
  • drugi.wer55 03.01.12, 13:53
    zeczywiscie dobrze powiedziane! :D
  • massafra 03.01.12, 15:27
    Szkoda że Ewa się wycofała , tak chciałabym nawiązać kontakt z Matkami o podobnych problemach.
    .Mam tyle pytań....
    Czy wcześniej odbierały jakieś sygnały,czy żyły w błogiej nieswiadomości i nagle...
    Jak dają sobie radę tak .ogólnie , wśród rodziny, znajomych-czy mówią otwarcie o preferencjach seksualnych swojego dziecka???
    Ja pomimo (teraz dopiero to sobie uświadomiłam) że stu procentową pewność mam teraz , po rozmowie z synem , chyba zawsze to czułam....tylko spychałam do najdalszego kątka mojej świadomości.Chyba nie chciałam i bałam się wiedzieć...


    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 03.01.12, 16:36
    To nawiąż kontakty, przecież to nie jedyne forum, jeśli czyjaś wypowiedz Ciebie zainteresuje, możesz zawsze napisać do niej na maila (jeśli jest zarejestrowana na forum oczywiście).
    Rodzice dzieci nieheterosekualnych nie często wychodzą z szafy, ale z pewnością mimo to można taki kontakt nawiązać przy odrobinie chęci. Spróbuj:)
    www.akceptuj.kph.org.pl/akceptuj/
    www.dobramama.pl/pokaz/221183/moj_syn_to_gej
    forum.gejowo.pl/viewtopic.php?t=9152
    www.samosia.pl/pokaz/1913378/czy_moj_syn_jest_gejem
    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4548546&start=0
    www.psychologia.net.pl/forum.php?level=163273&post=163273&sortuj=0&cale=

  • tigertiger 03.01.12, 17:06
    W necie znajdziesz również sporo artykułów opartych na wyznaniach matek gejów:
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,10702718,Moj_syn_jest_gejem.html
    gejmed.streemo.pl/Community/Page.aspx?CPDId=15071
    www.wprost.pl/ar/230342/Rodzice-wychodza-z-szafy/?I=1461
  • massafra 03.01.12, 19:02
    Dziękuję Tigertiger niemalże wszystko to już przegladałam...
    Mieszkamy w niewielkim miasteczku, o grupach wsparcia , czy osobistych kontaktach mozna tylko pomarzyć !
    A mnie brakuje poprostu ludzkiego, ciepłego kontaktu !
    Noszę się z zamiarem nawiązania kontaktu z mamą partnera mojego syna-nie znam jej,nie wiem jak zareaguje na mój telefon...
    Ale też chcę to uzgodnić z chłopcami , czy nie mają nic przeciwko.
    Muszę czekać aż przyjadą do domu -studiują 300km od nas....
    Ech, ciężko mi...
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 03.01.12, 20:02
    Dlaczego piszesz o grupach wsparcia? ja podesłałam Ci linki do forów, do forumowiczów możesz napisać maila i nawiązać kontakt bezpośredni. Ba możesz sama otworzyć choćby na tym forum pokój (może być otwarty lub z selekcją, którą ty będziesz dokonywała po otrzymaniu od forumowiczów maila).
    Kontakt z mamą chłopaka Twojego syna to bardzo dobry pomysł. Znam takie przypadki gdzie rodziny wspólnie wyjeżdżały na wakacje lub chodziły do kina czy teatru. Nie wiem jakich znajomych ma Twój syn, ale osoby homoseksualne często trzymają się ze sobą blisko w małych grupach towarzyskich, które przez lata trwają i dają sobie na wzajem wsparcia na które nie zawsze mogą liczyć ze strony rodziny oraz dla tego, że czuja się miedzy swoimi swobodniej i bezpieczniej niż w gronie mieszanym. Jeśli Twój syn ma liczniejsze grono znajomych homoseksualistów to może masz szanse poznania się z więcej niż jedną matką osobiście:). Małe miasteczko w dobie internetu i skrzykiwania się na nim niczego nie ogranicza. Na stronach dla homoseksualistów można zamieścić anons do innych matek. Z pewnością sama będziesz miał wiele pomysłów:)
    Powodzenia.
  • tigertiger 03.01.12, 20:25
    A może strona na FB stworzona przez KPH dla rodziców właśnie. Może oni pomogą Tobie w nawiązaniu kontaktów z innymi matkami?

    pl-pl.facebook.com/pages/Kochaj-akceptuj/362362947972
  • ewaadami 03.01.12, 22:02
    Czytam wszystkie wpisy i cieszę się, że się odezwałaś w odpowiedzi. Jako jedyna chyba matka na tym forum. Ale i inne głosy były pomocne. Co do szczegółów, to najlepiej, gdybyśmy sobie porozmawiały poza forum. Proponuję gg, mój numer 1404674.
    Trochę mnie uspokoiliście, ale pogodzenie się z orientacją syna wymagać będzie długiego czasu. Szkoda, że nie napisał żaden z ojców, ale niestety, mamy kryzys ojcowstwa. Panowie chyba nie zdają sobie sprawy, jak ważną rolę mają do odegrania w rodzinie. Niedojrzali ojcowie, niedojrzali synowie i powstaje błędne koło.
  • tigertiger 03.01.12, 22:30
    Ewo to forum praktycznie jest martwe, najczęściej pojawiają się tu wpisy od homofobów, którzy rzucają pogardliwe uwagi i nic więcej. Miałyście kupę szczęścia, że się tu na siebie natknęłyście, ale na więcej szczęścia to bym już nie liczyła. Są inne fora np tu:
    zdrowie.onet.pl/porady-ekspertow/moj-syn-jest-gejem-czuje-sie-upokorzony-jako-ojcie,1,4893405,special-art.html
  • ewaadami 04.01.12, 19:10
    Dziewczyno pansseksualna! Polecany przez Ciebie film obejrzałam.Jest to nachalna propaganda, która w ogóle do mnie nie przemawia. Mój syn mi to pokazał już dawno, przyznając, że film jest nieprawdziwy. Jest to ohydny szantaż. Ma za zadanie wywoływać poczucie winy w matkach osób homoseksualnych. Ja w swoim wątku prosiłam o kontakt z matkami, a nie córkami. Chociaż, jeśli jesteś pansseksualna, jak utrzymujesz, to może kiedyś będziesz miała córkę lub syna i wtedy pogadamy.
  • tigertiger 04.01.12, 20:47
    Pani Ewo uparła się Pani twierdzić, że osoby homoseksualne nie mają szans na dzieci. Może to panią zdziwi. W Polsce 15 tys. dzieci wychowuje się w rodzinach homoseksualnych. Najczęściej są to związki lesbijskie, gdzie dziecko jest urodzone przez jedną z partnerek, zapłodnione invitro lub przez poprzedniego związku z mężczyzną. Geje miewają również dzieci z kobietami. To że ktoś jest homo czy hetero nie wyklucza, że może mieć incydent seksualny z partnerem nie zgodnym ze sowią orientacją, a jak ma z tym problem to może korzystać z zapłodnienia invitro. Oczywiście według Pani to co pisze to jedynie obrzydliwa propaganda. Niech pani ani słuchać ani oglądać niczego co pani odrzuca, filmu nie widiowym, ale jest on oparty na prawdziwym życiu Bila i jego matki. A więc nie jest to wymysł scenarzysty. Proszę co nieco poczytać o filmie i książce. Że film się Pani nie spodziewał wcale mnie nie dziwi.
  • massafra 04.01.12, 23:50
    Witam
    Nie mam Ewo niestety gady-gadu, i nie jestem tak biegła żeby zainstalować . Próbowałam - nie udało się! Bo ja to tak troszkę jak małpka gdzie mnie chłopcy nauczyli tam palcem stukam
    Może napisz do mnie e- mail przez gazeta.pl i podaj Twój telefon.
    Troszkę jestem zdziwiona że film nie zrobił na Tobie wrażenia.
    Na mnie ogromne.
    Czytam każdą informacje jaką znajdę i jestem przerażona jak głupich (nie boję się użyć tego słowa), brutalnych rodziców mają ci wrażliwi , często zagubieni młodzi ludzie !
    A religia? Wiara?
    Mój syn jeszcze przed bierzmowaniem przestał chodzić do kościoła i na religię...
    Próbowałam go przekonać , ale dałam spokój , na sznurku nie mogłam go przecież zaciągnąć
    Gdybym wtedy uważnie słuchała ....
    Starałam go przekonać argumentem że bez sakramentu bierzmowania to będzie mu ciężko, kiedyś ślub ....chrzciny....ze złością odpowiedział ; tego nie będzie!
    Jak my rodzice nie umiemy słuchać własnych dzieci ....
    Dopiero teraz mi powiedział że na religii katechetka grzmiała jaki to grzech i zboczenie które trzeba leczyć tylko oni, czyli ludzie homoseksualni wolą żyć w grzechu....
    A on uważa że skoro, jak kosciół głosi Bóg stwórca , bezgranicznie dobry stworzył go takiego jakim jest to dlaczego kościól uważa go za grzesznika i dewiata?
    I co miałam odpowiedzieć?
    Przyznałam mu rację!
    Bo to jest moje dziecko!
    Na jednym z forum o gejach przeczytałam piękna wypowiedź ojca : "pamiętaj to nie Twój syn jest , TO TY JESTEŚ JEGO OJCEM .Jakie głębokie są te słowa!
    Coś jest Twoje gdy jest Twoją własnością- a dzieci to nie nasza własnosć !



    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • ewaadami 05.01.12, 10:30
    Niestety, nie mogę z pewnych względów podać adresu mailowego. Poproś swoich chłopców, aby Ci zainstalowali gg, to wtedy porozmawiamy.
  • massafra 05.01.12, 13:57
    Nie zrozumiałaś mnie Ewo, ja proponowałam abyś Ty do mnie napisała i podała nr telefonu. Na portalu Gazeta.pl mam konto i przez portal możesz mi wysłać !
    Ja jestem z Dolnego śląska -czy możesz napisać z jakiego regionu jesteś?
    Narazie zainstalowanie gadu-gadu jest niemożliwe , technicznie uzdolnieni powyjeżdżali i będą dopiero za dwa tygodnie...
    Ewo, nie wiem czy spodkałaś się z książką "Płeć mózgu" David Jessel , Anne Moir-ja ją czytałam dobre dziesięć lat temu....polecam pomoże Ci zrozumieć wiele spraw!

    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • mar-yka 22.01.12, 23:19
    Mój syn tez jest chory!! Mąz bardzo to przezywa, ja tez. Najgorsze jest to, że on ma te swoje huśtawki i raz chce pomocy, a innym razem tą pomoc odrzuca. Najpierw posiłkowaliśmy się kościołem, terapeutą, teraz w grę wejdzie farmakologia, bo dewiacja jest tylko uśpiona.

    Dla mnie, jako matki, to straszny wstyd i upokorzenie, ze własny syn ma tak duże odchylenie. Powtarzają wszędzie, ze homoseksualizm to nie choroba, ale nikt mi nie wmówi ze to normalność. Skłonność do wlasnej płci jest wynaturzeniem. Nie bede sie przekonywac o tym poprzez badania czy inne ankiety. Nie obchodzi mnie to. Chce by byl zdrowy a nie zarażony kiła czy upokarzany przez zwierzęce praktyki seksualne. Nie.
  • mike.x 23.01.12, 15:34
    Napiszę tak: Wyluzuj. Seksualność Twojego syna to jest wyłącznie jego sprawa. Nazywając to chorobą i starając się to 'wyleczyć'... Cóż, życzę powodzenia, statystyka samobójstw wśród homoseksualistów z chęcią powita kolejną osobę. Właśnie dlatego ma te huśtawki, jest to problem z samoakceptacją (może skończyć się skłonnościami autodestrukcyjnymi a nawet samobójstwem).

    Nie, to nie jest normalne. Nie znaczy to jednak, że jest on osobą nienormalną, przecież najpierw jest człowiekiem, z całym życiorysem, biografią, swoimi ulubionymi zajęciami, a dopiero potem gejem. Musi sam to rozpracować, w zgodzie z samym sobą a nie w zgodzie z Twoim wielkim, egoistycznym planem na jego "wspaniałe" życie. Nagle się okazuje, że nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego... Skąd ja to znam ...?
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • massafra 24.01.12, 07:50
    Mar-yka, jak możesz tak pisać? Ty która powinnaś być dla niego slłą, oparciem, pierwsza odtracasz????
    Boimy sią tego czego nie rozumiemy....postaraj się zrozumieć , oby nie było za późno !
    Myślę że powinnaś TY poszukać wsparcia u psychologa !
    Zyczę Ci sił, i jasnego spojrzenia !To nadal Twój syn !

    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • ladiaa 27.01.12, 12:34
    mary-ka, żal mi Ciebie. Naprawdę, robisz krzywdę sobie, a przede wszystkim swojemu synowi. Homoseksualizm to nie choroba!!!
  • leda16 10.08.18, 16:35
    mike.x napisał:
    N
    > azywając to chorobą i starając się to 'wyleczyć'... Cóż, życzę powodzenia, stat
    > ystyka samobójstw wśród homoseksualistów z chęcią powita kolejną osobę.


    Czyżby życzysz Jej powodzenia obłudny szantażysto? Homoseksualizm idzie w parze z głębokimi zaburzeniami osobowości i stąd te samobójstwa a nie z braku akceptacji przez społeczeństwo. Żyjesz w społeczeństwie i Ty musisz się jego normom moralnym i prawnym podporządkować a nie ono Tobie.

    >
    > Nie, to nie jest normalne. Nie znaczy to jednak, że jest on osobą nienormalną,


    Po prostu swój popęd seksualny zaspokaja w nienormalny sposób i tyle. Nie znaczy to, że ma do końca życia deklarować się jako homoseksualista i zrezygnować z rodziny. Z gejem jej nie założy, więc wybór ma prosty - wynaturzony seks albo rodzina.


    Musi sam to rozpracować, w zgodzie z sa
    > mym sobą a nie w zgodzie z Twoim wielkim, egoistycznym planem na jego "wspaniał
    > e" życie.


    Chcesz komukolwiek wmówić, że zależy Ci na jego dobru bardziej niż matce? Przecież Ty chcesz go jedynie wciągnąć do swojej sekty, gdzie wynaturzony seks jest wartością najwyższą i wszyscy powinniśmy to tolerować, akceptować, chronić. No chłopaczku, bezczelności i tupetu Ci nie brakuje.


    --
    www.pmiska.pl
  • haragun 28.01.12, 17:45
    Twój syn jest wyjątkowy. Będzie mieć wspaniałe życie.
    Rozumiem, że możesz być załamana, ale nalepiej będzie kiedy zaakceptujesz to jaki jest Twój syn i on sam siebie zaakceptuje. Kwestia orientacji seksualnej jest trochę jak bycie prawo-, lub leworęcznym. Kiedyś poniżano mańkutów, ale to się zmieniło. Wśród znajomych Twojego syna pewnie jest niejeden gej, w końcu około 5-20 procent mężczyzn to geje. Będzie dobrze. Trzymam kciuki!
  • leda16 10.08.18, 16:48
    haragun napisał:

    > Twój syn jest wyjątkowy. Będzie mieć wspaniałe życie.


    Ha, ha, ha. A Ty mu to zagwarantujesz na piśmie.


    > Rozumiem, że możesz być załamana, ale nalepiej będzie kiedy zaakceptujesz to ja
    > ki jest Twój syn


    Dla kogo najlepiej, dla Twojej sekty doodbytniczej kopulacji?

    . Kwestia orientacji seksualnej jes
    > t trochę jak bycie prawo-, lub leworęcznym. Kiedyś poniżano mańkutów,


    Z pisania lewą ręką nie tworzą się zaburzenia osobowości, zakażenia hifem, deprecjacja społeczna i pielucha w majtkach rozwalonego seksem odbytu. Nikt też leworęcznych nie poniżał, tylko uczył prawidłowych nawyków.


    Trzymam kciuki!


    Tymi kciukami postukajże się tam, gdzie słońce nie dochodzi :)

    --
    www.pmiska.pl
  • zlota_20 31.01.12, 19:50

    --
    CZŁONEK GAZETOWEGO ZESPOŁU WOLONTARIUSZY NA RZECZ PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI.
    My ludzie z WYŻSZYM wykształceniem (GEOLOG) popieramy PiS
  • mike.x 31.01.12, 22:10
    A może kolega rozwinąłby swoją, jakże głęboką, myśl? I może podał jakieś argumenty?
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • zlota_20 31.01.12, 22:55
    Jak mój syn lat 16 zdradził swoim zachowaniem, że się onanizuje to mu nakładłem rozumu do głowy. Sądzę, że i na sodomitów to by POdziałało.
    --
    CZŁONEK GAZETOWEGO ZESPOŁU WOLONTARIUSZY NA RZECZ PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI.
    My ludzie z WYŻSZYM wykształceniem (GEOLOG) popieramy PiS
  • pavvka 01.02.12, 12:03
    Yyyy... na czym polegało "zdradzenie się zachowaniem, że się onanizuje"?
  • zlota_20 01.02.12, 14:38
    Udałem, że wyszedłem z domu. W rzeczywistości stałem i obserwowałem co robi.
    --
    CZŁONEK GAZETOWEGO ZESPOŁU WOLONTARIUSZY NA RZECZ PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI.
    My ludzie z WYŻSZYM wykształceniem (GEOLOG) popieramy PiS
  • abdank27 04.02.12, 19:33
    Jest takie zboczenie - podglądacz.
    --
    "Prawdziwi Polacy i patrioci" nie mogą przestać myśleć o wojnach, powstaniach, zaborach i zdradach, a nade wszystko o krwi z honorem przelewanej. Po prostu honorowi krwiodawcy!
  • zlota_20 06.02.12, 23:18
    Weź mnie nie obrażaj polszewiku.
    --
    CZŁONEK GAZETOWEGO ZESPOŁU WOLONTARIUSZY NA RZECZ PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI.
    My ludzie z WYŻSZYM wykształceniem (GEOLOG) popieramy PiS
  • sibeliuss 07.02.12, 08:40
    Jak wypijesz nie włączaj kompa.
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • ewaadami 07.02.12, 08:52
    Szkoda, że dyskusja nie utrzymuje się na poprzednim merytorycznym poziomie. Cały czas mam jednak nadzieję,że odezwie się jeszcze jakiś ojciec lub matka, a nie sami synowie.
  • abdank27 07.02.12, 19:43
    Ciebie złota nie można obrazić. To jest "awykonalne" :)))
    --
    "Prawdziwi Polacy i patrioci" nie mogą przestać myśleć o wojnach, powstaniach, zaborach i zdradach, a nade wszystko o krwi z honorem przelewanej. Po prostu honorowi krwiodawcy!
  • massafra 07.02.12, 21:05
    Witaj Ewo, cieszę się że jesteś!
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • massafra 07.02.12, 21:07
    Witaj Ewo, cieszę się że jesteś! -jeśli masz ochotę napisz do mnie massafra@gazeta.pl
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • mike.x 01.02.12, 12:20
    Prawda jednego jest kłamstwem drugiego. "Nakladłeś" mu swoje idee, niekoniecznie zgodne z odgórnie przyjętymi normami. Zafundowałeś mu traumę na resztę życia, gratulacje, mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny.
    W przypadku, jak to nowocześnie i biblijnie określiłeś, "sodomitów", nie jest tak łatwo. To nie jest wyłącznie kwestia wyuczonego zachowania tylko psychiki i charakteru. Tego nie da się zmienić, nie zmienisz tego, kim jesteś.

    Wow, ale jesteś zajebisty, wyzwałeś mnie od sympatyka PO... Dobry żart, prawie w to uwierzyłem. Właśnie to jest jeden z powodów, dzięki któremu Polska to nadal ciemnogród. Jeden wrzuca na drugiego, a zamiast używać rozumu robi wszystko metodą "bo tak, ja tak uważam i kropka".
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • abdank27 04.02.12, 19:32
    A znasz jakiegoś 16-letniego chłopaka, który się nie onanizuje? Sam w tym wieku to robiłeś, a teraz lejesz syna, hipokryto. Ty masz homoseksualizm w podświadomości. Gdyby ci się trafiła okazja, to byś natychmiast skorzystał. To wyłazi z ciebie wszystkimi porami skóry, faryzeuszu.
    --
    "Prawdziwi Polacy i patrioci" nie mogą przestać myśleć o wojnach, powstaniach, zaborach i zdradach, a nade wszystko o krwi z honorem przelewanej. Po prostu honorowi krwiodawcy!
  • rioot 09.02.12, 00:25
    Witam! Wiem, że Pani post był skierowany do matek mających homoseksualne dziecko, ale wydaje mi się, że wypadałoby aby wypowiedziała się też ta "druga strona". Pani syn wykazał się niesamowitą odwagą mówiąc Pani o swojej orientacji. Ujawnienie swojej homoseksualności przed matką to chyba najważniejsze wydarzenie w życiu nastoletniego geja i nie ma w tym żadnej przesady. Proszę docenić zaufanie, jakim darzy Panią syn.
    Stoi Pani teraz na cienkim lodzie. Jeśli będzie Pani okazywać synowi swoją niechęć, zmieni stosunek do niego, zacznie go inaczej traktować to wyrządzi mu Pani ogromną krzywdę. Nawet podświadomie wysyłane sygnały mogą spowodować zwiększanie się dystansu między Wami. Pani syn nie oczekuje od Pani tolerancji (okropne słowo!) tylko ZROZUMIENIA. Warto, aby Pani poprzez szczere rozmowy z synem postawiła się na jego miejscu.
    Pisała Pani o samobójstwach wśród osób homoseksualnych. Ich przyczyną jest postawa społeczeństa, które mało tego, że traktuje homoseksualizm jak chorobę to jeszcze przejawia ogromną agresje wobec osób z branży. Kierując się ich logiką można to porównać do pobicia i skopania osoby na wózku...
    Żaden film tak naprawdę nie oddaje prawdziwych realiów homoseksualizmu. Często scenariusze do takich produkcji piszą osoby, które nie mają w tym temacie żadnej wiedzy...
  • ewaadami 09.02.12, 10:35
    Witam!
    Dziękuję za mądre słowa. O orientacji syna wiedziałam już wcześniej, a domyślałam się jeszcze wcześniej. Cały czas staram się go zrozumieć, ale orientacji seksualnej nie można traktować tak, jak leworęczności. To za duże uproszczenie. Wiem, że to kwestia psychiki. Ale boli mnie, kiedy kolejna ładna, mądra dziewczyna zakochuje się w moim synu i doznaje zawodu. Tak samo boli mnie, jak moje dziecko jest cynicznie wykorzystywane przez jakiegoś faceta nie liczącego się z uczuciami innych osób. Boję się, że przez tę swoją orientację "zawali" i studia i całe swoje dorosłe życie.
  • rioot 09.02.12, 12:17
    Rozumiem, że boi się Pani o przyszłość syna i dba o jego bezpieczeństwo, ale musi Pani wierzyć, że sam jest w stanie podjąć właściwe decyzje. Nie twierdze, że syn nigdy w przyszłości się nie sparzy, że nie trafi na niewłaściwe osoby. Człowiek uczy się na błędach. Nie ważne czy jest homo czy heteroseksualny.
    Homoseksualizm Panią przeraża, głównie dlatego, że jest czymś innym, nieznanym. Po raz kolejny polecam Pani szczerą rozmowę z synem, zapoznanie się z tematyką homoseksualizmu. Jak ktoś już wyżej napisał - bardzo pomocne będzie porozmawianie z innymi, bardziej doświadczonymi matkami homoseksualnych dzieci.
  • mar-yka 16.02.12, 14:16
    Ja myślę, ze choroba naszych dzieci to kara.
  • ewaadami 16.02.12, 17:46
    Nie jest to żadna kara. Ja w zadnym razie nie uważam, że powinnam być za coś ukarana w ten sposób. Jest to pewne trudne doświadczenie, które czemuś ma służyć. A czemu, to już każda z nas może to rozważać ze swoim spowiednikiem.
    Nasi synowie też cierpią.
  • anonimowa_matka 22.02.12, 01:17
    Proszę wybaczyć, ale zupełnie nie mogę się z Panią zgodzić.
    Dla kogo ta kara by miała być? Dla nas? Dla dzieci?
    I za co to kara?

    Wydaje mi się, może naiwnie, że dobrze jest, gdy na świecie przybywa miłości, nawet jeśli ona nie jest taka, jak sobie kiedyś wymarzyłam.
    Ja sama mam dziewczynkę, chociaż pewnie lepiej byłoby pisać, że to już kobieta i widzę, jak jest jej trudno w życiu. I też jej się nie układa, a dziewczynom jeszcze w tym jest ciężko, że mężczyźni - może w dobrej wierze, czy ja wiem? - starają się ją "naprawić".
    I zaczęłam się bać, że ktoś ją kiedyś skrzywdzi, jakiś mężczyzna, żeby ją "wyleczyć z tego "zboczenia".

    Mi się wydaje, że wszystko, co możemy zrobić, to pokazać dzieciom, że się od nich nie odwrócimy, nawet jeśli kochają kogoś, kto by nam nie przyszedł do głowy.

    Ale to nie jest kara ani choroba, na pewno nie.
    Tylko szkoda, że jest tak trudno i że trzeba "zachowywać dyskrecję".
    Martwię się, gdy moja mała i jej dziewczyna tracą kolejnych przyjaciół, wstydzą przyznać do tego, że są parą, chociaż i tak ludzie się nie dziwią tak bardzo dziewczynom mieszkającym razem, jak chłopakom.

    Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale Pani słowa o "chorobie" i "karze" zdenerwowały mnie bardzo. To znaczy nie Pani mnie zdenerwowała, tylko to, że takie jest myślenie o tym, kogo moja mała wybrała "na dobre (mam nadzieję) i na złe".

    Żal mi naszych dzieciaków i żal mi nas samych.
    Proszę, może uda się Pani wspierać syna i nie płakać, kiedy on widzi. Proszę spróbować, bo to dla dziecka jest bardzo ważne, jak może liczyć, że mama nie przestanie go kochać i że nie będzie musiało wybierać między mamą i rodziną biologiczną, a kimś, kogo kocha.
    Nie wiem, ja nie widzę w miłości do osoby tej samej płci grzechu, kary, choroby ani zboczenia, tylko dużo trudności i przeszkód. No i presji opinii innych ludzi, których tak naprawdę nic to nie powinno obchodzić, ale obchodzi, na nieszczęście.

    Życzę dużo wyrozumiałości i - mimo wszystko - radości i szczęścia.
  • tigertiger 20.02.12, 22:25
    To nie jest kwestia orientacji seksualnej.
    (...) podejście do seksu zmienia się w kierunku większej swobody. Moda na seks, która przyszła wraz z otwierającym się światem (prawdziwym kapitalizmem), dostępem do mediów, które „reklamują” seks jako źródło rozrywki, zdrowia, mody, bycia „na czasie”, Internetem- to wszystko trywializuje znaczenie seksu w świadomości młodych ludzi. Także powszechny schyłek więzi emocjonalnych, który ma początek już w rodzinie. Coraz więcej młodych ludzi czuje lęk przed związkami uczuciowymi, zaangażowaniem emocjonalnym i ucieka w niezobozwiązujący seks jako substytut związku. Rotacja partnerów jest coraz większa. Dajemy sobie coraz okazji do samorozwoju, zdobywania nowych doświadczeń , także seksualnych.
    Co dziesiąty chłopak poznaje partnerkę do inicjacji zaledwie kilka godzin przed aktem płciowym. 70 % dziewczyn darzy miłością swoich pierwszych partnerów, podczas gdy to uczucie jest ważne dla 35 % chłopców. Zaledwie połowa chłopców i aż 79% dziewcząt planowało utrzymać związek z partnerem pierwszego stosunku. Po prostu dziewczęta szybciej niż chłopcy dojrzewają psychicznie, toteż rówieśnicze związki rzadko bywają długotrwałe.
    forum.gazeta.pl/forum/s,135,131966274,133189366.html?rep=1
  • leda16 10.08.18, 17:15
    ewaadami napisała:
    , ale orientacji sek
    > sualnej nie można traktować tak, jak leworęczności.


    Ależ oczywiście. To tylko zwolennicy kopulacji doodbytniczej chwytają się najgłupszych argumentów, bo mądrych nie znają. Seks to tylko wyładowanie fizjologiczne. Rodzina i religia nadają mu wartość.


    Ale boli mnie, kiedy kolejna ładna, mądra dziewczyn
    > a zakochuje się w moim synu i doznaje zawodu.

    Czyli na dodatek bałamuci dziewczyny wiedząc z góry, że nic z tego nie będzie?

    Tak samo boli mnie, jak moje dzie
    > cko jest cynicznie wykorzystywane przez jakiegoś faceta nie liczącego się z ucz
    > uciami innych osób.


    Tak myślałam, stary, wyrachowany pryk uwiódł młodego, naiwnego chłopaka. Właśnie stąd bierze się pederastia, nie z genów. Ciągły dopływ "świeżego mięsa" - jak młodych między sobą nazywają - jest warunkiem ich istnienia i najbardziej ich rajcuje. Stąd te głupkowate bzdety, że "taki się urodził', "to jego wybór" uprawiając seks doodbytniczy będzie "szczęśliwy", ten seks to "taka sama miłość a nawet - ha, ha - głębsza jak u hetero", Ty masz "akceptować, tolerować" itp. bo inaczej nazwą zacofaną i postraszą samobójstwem syna. To cały ich agitacyjny repertuar.


    Boję się, że przez tę swoją orientację "zawali" i studia i
    > całe swoje dorosłe życie.


    Ależ oczywiście, że zawali. Ma duże szanse na stare lata zostać sam, bez dzieci, zarażony hifem i z pieluchą w majtkach z powodu wyciekania kału z rozwalonego seksem odbytu. Taka jest prawda z tym homoseksualnym "szczęściem" o którym geje ani się nie zająkną, żeby amatorów nie zrazić.



    --
    www.pmiska.pl
  • ewaadami 16.02.12, 21:26
    Nie można w czambuł potępiać całego społeczeństwa. Póki co mój syn nikomu poza mną nic nie mówił i nie spotkał się z żadną agresją ze strony społeczeństwa, natomiast cierpi, bo kolejna znajomość okazała się pomyłką, a trwała, tak jak poprzednia niespełna 2 miesiące. Nie sądzę, żeby dziewczyny mogłyby być tak fałszywe i powierzchowne, jak własnie faceci.
  • mike.x 17.02.12, 12:12
    Mało jest takich, którzy szukają związku. Zazwyczaj jedyne, czego chcą to się je*ać. Zasada tworzenia związków się nie zmieniła i działa też na homo - najpierw charakter, potem wygląd. Z pospolitej ku*wy człowieka nie zrobisz.

    Albo, na nieszczęście, Twój syn ma zwyczajnego pecha.
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • massafra 18.02.12, 08:09
    mike.x- a bez tych wulgaryzmów to by się nie dało???
    Myślę że związki homo nie odbiegają zbytnio od hetero. Nie uniknie się emocji , głębokich uczuć, rozczarowań...samo życie!
    Ewo, na pewno Twój syn trafi z czasem na "swoją drugą połówkę", a przykrych doświadczeń trudno jest uniknąć....obojętnie w jakim związku!
    Mój syn od siedmiu miesięcy ma partnera,mieszkają razem , są szczęśliwi.Od kiedy jest z partnerem i my jako rodzina zaakceptowaliśmy ich związek widzę jak mój syn zmienił się w pozytywnym tego słowa znaczeniu. odzyskał wiarę w siebie, jest przebojowy, radosny, zdaje w tym roku licencjat, wybiera się na magisterkę, planuje podjąć drugi tok studiów. Same pozytywy !A ja, no cóż nadal nie jest mi łatwo , ale to chyba mój egoizm.....Pozdrawiam wszystkich!

    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • mike.x 18.02.12, 11:03
    Przepraszam za nie, wychodzę z założenia, że rzeczy nazywa się po imieniu.
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • tigertiger 20.02.12, 12:08
    a według ciebie wulgaryzacja, trywializacja i infantylizacja zachwiań psychoemocjonalnych to jest nazywanie rzeczy po imieniu? Uczono ciebie że istniej coś takiego jak miłość emocjonalna także u młodych ludzi obojga płci bez względu na ich orientacje seksualną? Słyszałaś takie pojęci jak zbliżenie intymne, uprawianie seksu, kochaniem się, albo rozładowanie napięcia seksualnego, zaspokojenie potrzeb seksualnych?. Używanie wulgarnych określeń na akty seksualne nie jest nazywanie rzeczy po imieniu.
  • massafra 20.02.12, 12:49
    Polecam
    www.polityka.pl/kraj/271391,1,miecio-od-waldorffa.read
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • mike.x 20.02.12, 20:26
    Po pierwsze: "eś". Nie "aś".
    Po drugie. Jaki jest sens związku, który opiera się wyłącznie na stwierdzeniu "masz sexi tyłek"? Nie ma wtedy miejsca na jakiekolwiek głębsze emocje, wyłącznie na cielesne pożądanie. W życiu nie chodzi o jak największą ilość partnerów seksualnych, rozładowywać można się samodzielnie, nie trzeba do tego bezczelnie wykorzystywać innych osób.
    Krótka relacja Ewy mówi wprost: jej synowi trafiła się kolejna dupodajka, dziwka, pospolita ku&wa. Są tacy, których nie obchodzą emocje innych, znam kilku. Dokładnie te same określenia funkcjonują w "świecie hetero", stąd analogia. Oprócz tego, była to też moja opinia na temat sytuacji. Trafna czy nie - ale opinia.
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • tigertiger 20.02.12, 21:54
    Po pierwsze, ani Ewa, ani tym bardziej ty nie znacie tych chłopców. Po drugie obie stosujecie uogólnienia w ocenie. Po trzecie zwróciłam tobie uwagę, że można doskonale komunikować się bez używania wulgaryzmów, język polski piękny i bogaty i znajdziesz w nim stosowne określenia na każdą rodzaj odbycia stosunku płciowego, jeśli tylko zechcesz faktycznie nazwać rzeczy po imieniu.
  • mike.x 20.02.12, 22:28
    Czepiasz się ciągle tego samego tematu który już omówiłem. Można bez przekleństw, można z. Nietrudno ocenić związek, który rozpadł się po 2 miesiącach. W sporej części przypadków chodzi wyłącznie o jedno, niestety.
    Nie miałem na myśli jakiegokolwiek określenia, jak to ujęłaś, "stosunku płciowego", jedynie typ człowieka. Co złego jest w nazwaniu kogoś pod wpływem impulsu słowem na K wywodzącym się między innymi z łacińskiego określenia na zakręt? Moralnie sprawę ujmując nie powinno się tak robić ale jest to w tym konkretnym przypadku sytuacyjnie całkowicie uzasadnione. Jak dla mnie to koniec dyskusji w tym momencie i na ten temat, i tak zakrawa to na spory offtop. Podałem swoje uzasadnienie, nie musisz się z nim zgadzać; właśnie o to chodzi w idei dyskutowania.
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • tigertiger 20.02.12, 17:12
    Ewo musisz zrozumieć jedno,że w heteronormatywnym świecie, bycie "innym" nie jest łatwe, trudno wiec w czambuł potępiać tych ludzi, którzy czują się dyskryminowani przez ogół, przez własne matki, przez religię i to jak się zachowują jest bardzo często efektem homofobi z jaką sami walczą. Faktycznie statystyki podają, że w związkach homoseksualnych dochodzi do częstszych rotacji niż u par hetero, ale te różnice nie są jakoś zasadnicze. Niestety statystki te nie podają jednak powodów, okoliczności takiego stanu rzeczy i to doprowadza jest niesprawiedliwe bowiem wini się za taki stan rzeczy homoseksualistów i ich orientację, a nie kulturę heteronormatywną, niechęć społeczną, napiętnowanie wywodzące się z kultury katolickiej powodują, że homoseksualiści się ukrywają, a frustracja, lek, niska samoocena doprowadza młodego człowieka do podejmowania niezobowiązującego seksu. Rodzące się przy tej okazji emocje są tak silne że przerażają i poczucie winy nakazuje ratować się ucieczką.Często ucieczka polega na przybieraniu cynicznej postawy - to tylko maska za którą można się schować przed potrzebą zaangażowania tłumioną w sobie z powodów racjonalnych. Stradach przed zaangażowaniem nie jest przecież obcy także osobom heteroseksualnym. Wystarczy odrobina dobrej woli aby wczuć się w sytuacje mniejszości, która jest dyskryminować przez większość.
  • dr_pitcher 17.02.12, 10:21
    Mniej zaklamania - sama sobie przeczyc. ALbo jestes tolerancyjna i sie godzisz. Jak sie nie godzisz to wiele to z tolerancja nie ma wspolnego. Zaledwie "tolerujesz" sytuacje.
  • jakma22 12.05.12, 13:41
    dr_pitcher to nie jest takie proste jak chciałbyś. Akceptacja, zrozumienie u rodziców to proces często trwający kilka lat. Daj ludziom czas na zżycie się z nową dla nich sytuacją
    Myślę, że np. moich tak do końca o tym, że nic złego mi się nie dzieje przekonało dopiero to, że widzieli, że faktycznie jestem w szczęśliwym, poważnym związku i myślę, że chcieli w moim szczęściu w pełni uczestniczyć.
  • spawacz152 18.02.12, 11:34
    Przychodzi syn do ojca i mówi
    -tato musimy porozmawiać !
    -no słucham cię mój synu chlubo ty moja
    -tato w końcu się odnalazłem, jestem gej
    -ojciec siadł z wrażenia i patrzy na syna
    -i co zawiodłem twoje oczekiwania /dopytuje się synalek
    -e nie ,no wiesz .A studia skończyłeś ?
    -nie
    - no , a w biurze pracujesz ?,w gajerze chodzisz ?
    -nie wiesz że pracuję w betoniarni
    -a masz dobry samochód?
    - ta! poloneza 20sto letniego
    -e no chłopak to ty nie gej , ty zwykły pedał jesteś //////////
    Atak poważnie to na to się nie umiera trzeba jakoś zaakceptować
  • 3komora 19.02.12, 20:53
    Najważniejsze to chyba nie zmieniać na siłę, ale z tego co widać Pani nie będzie tego robić. Co do pogodzenia się z tym to wiadomo, czas leczy wszystko
  • anonimowa_matka 22.02.12, 01:38
    Pani Ewo, nie chcę się narzucać z "zaklepywaniem" Pani zmartwień, ale proszę, jeśli dziecko może liczyć na oparcie w domu rodzinnym, to jest mu łatwiej.
    Jestem bardzo wzruszona Pani postami oraz Pani gotowością na zaakceptowanie wyboru (o ile to jest wybór) syna i życzę Mu jak najwięcej szczęścia i jak najłatwiejszej drogi.
    I Pani również.

    Myślę, że to dla dziecka bardzo ważne, że mama go nie odrzuca i nie próbuje "leczyć", tylko stara się zaakceptować.
    I, proszę mi wierzyć, wiem, że nie jest to łatwe, bo trzeba bardzo wiele zmienić, chociażby w tym, jakie mamy marzenia, ale chcę wierzyć, że tak jest warto.

    Tak myślę, chyba najbardziej w Pani postach ujmuje mnie to, że miłość do dziecka przeważa nad zmartwieniami, jakoś tak odczuwam to, co Pani pisze. Myślę, że Pani Syn ma szczęście, że ma tak kochającą mamę. I bardzo mnie wzruszyła uwaga o tym, że Pani wątpliwości są sprawą między Nią, a spowiednikiem, zrozumiałam to tak, że nie będzie Pani obciążać dziecka własnymi wątpliwościami. Naprawdę taka postawa budzi mój głęboki szacunek.

    Serdecznie pozdrawiam i Panią, i syna

    Mama dziewczynki :(

    PS. Szkoda, że jest to wszystko takie trudne i nieprzyjemne.
    Ja, na przykład, żeby dopisać się do Pani wątku, założyłam nowy nick - bo czuję, że muszę zapewnić córce możliwie największą anonimowość.
  • jakma22 12.05.12, 08:47
    ewaadami napisała:
    > Kocham go i pewnie dlatego przeżywam,
    > że nigdy już w życiu nie zazna szczęścia.

    Yyyy??? Dlaczego tak uważasz?
    Fakt, jeśli się od niego odwrócisz, odseparujesz to nigdy nie zazna szczęścia z posiadania bliskiej, kochającej matki. I na tym prawdziwość twojej tezy kończy się.

    Miłość homoseksualna jest taka sama jak miłość heteroseksualna. Naprawdę niczym się nie różni. Związki też są oparte na tym samym (poza dziećmi oczywiście, chociaż związki heteroseksualne oparte na samych dzieciach to porażka życiowa i najlepsza droga do rozwodu).
    Człowiek obdarza człowieka uczuciem miłości, są dla siebie i z sobą, wspólnie przeżywają radości i smutki, wspierają się, pomagają, opiekują się sobą i dają sobie poczucie bezpieczeństwa. Płeć tu nie ma znaczenia, znaczenie ma konkretny człowiek. Każda chwila może być tak samo pięknie przezywana w każdym związku i tak samo z niej wspólnie można czerpać radość i szczęście.
  • marianne11 12.05.12, 10:19
    ewaadami napisała:

    > Jestem osobą tolerancyjną, wiele czytałam na temat homoseksualizmu, ale nie mog
    > ę się pogodzić z orientacją mojego syna. Kocham go i pewnie dlatego przeżywam,
    > że nigdy już w życiu nie zazna szczęścia. Proszę innych rodziców o pomoc. Oczyw
    > iście nie chodzi mi o rady typu "Wyrzuć go z domu".

    Z czasem przetrawisz i przejdziesz nad tym do porządku dziennego.
    --
    If you are patient...and wait long enough...Nothing will happen!
  • reval 26.09.12, 22:37
    Z pewnością to dla Pani ciężki okres. W życiu będą się pojawiać różni ludzie. Przede wszystkim na początku ważna jest rozmowa. Uświadomienie, że ma wolną wolę. Nie można uznawać, ze ktoś jest homoseksualistą po deklaracji.. Czasem niektórzy muszą się przekonać..

    Pani syn, może często wyrażać krzyki i różne emocje, by zwrócić na siebie uwagę. Będzie chciał porozmawiać, ale samemu nie do końca będzie wiedział jak. To nowa dla niego sytuacja. I od Pani spokoju i relacji z synem będzie zależeć Pani relacja z synem oraz jego szczęście.

    Co mogę powiedzieć, ciężko jest też poznać pierwszego chłopaka syna, jednak to trzeba przejść i jakoś wspólnie rozwiązywać :)
  • dostojnykocur13 11.09.12, 12:12
    Witam, przede wszystkim niech Pani porozmawia ze swoim synem tak na spokojne bez paniki i nerwów, być może jest to wynikiem jakiś niedopatrzeń w trakcie wychowania czy dorastania syna, co do samej pomocy to jest takie stowarzyszenie, które pomaga osobom o skłonnościach homoseksualnych, może Pani podsunąć synowi taką myśl, żeby sprawdził sobie, samo stowarzyszenie nazywa się Pomoc 2002 a oto strona:

    www.pomoc2002.pl

    Jestem wolontariuszem tego stowarzyszenia i wiem, że jeśli tylko Pani syn wykarze chęci współpracy to spokojnie może się z tego "wyleczyć" o ile to można w ogóle tak nazwać bo homoseksualizm nie jest chorobą. Więcej informacji znajdzie Pani na podanej stronie

    Pozdrawiam
  • pawel99x 23.09.12, 12:32
    Polecam odwiedzić stronę homoseksualizm.edu.pl
  • rafal_b_ 17.10.12, 16:37
    Syn jeżeli będzie mieć ochotę na wyleczenie się z homoseksualizmu to na pewno: poszuka na ten temat informacji w internecie, albo przyjdzie szczerze z panią porozmawiać i się poradzić. Przede wszystkim proszę pod żadnym pozorem nie namawiać syna by się leczył jeśli sam syn nie ma na to ochoty i czuje się szczęśliwy taki jaki jest ( nie wiem czy jest szczęśliwy czy nie). Jeżeli pani kocha swojego syna i chce by był szczęśliwy i jeżeli sam syn jest szczęśliwy taki jaki jest to proszę to uszanować. Sam jestem gejem i mam 20 lat. Moi rodzice gdy się o tym dowiedzieli nie skakali z radości. Nie pobiegli jednak też od razu z przerażeniem na jakieś forum by się wszystkim żalić: nasz syn jest gejem , co robić bo normalnie katastrofa się wielka stała w naszym życiu.Co więcej. Powiedzieli mi, że zawsze będą mnie kochać bo jestem ich synem i nigdy nie przyszło im przez myśl by mi proponować jakieś leczenie, ponieważ mnie kochają takim jakim jestem. Tylko rodzice nie akceptujący syna takim jaki jest mogą się posunąć do tego by proponować synowi leczenie. Oczywiście co innego jeśli sam syn chce się leczyć
  • szpilka53 18.02.13, 12:07
    Szukam innych rodziców, którzy borykają się z problemem takim, jak w topiku. Przeczytałam książkę Richarda Cohena dla rodziców i chciałabym na ten temat porozmawiać. Według Cohena homoseksualizm nie ma nic wspólnego z seksem.
  • tigertiger 19.02.13, 11:46
    Szpilka powtórzę, bo chyba nie zrozumiałaś. To forum jest martwe, spójrz na daty wątków, na to kiedy były ostanie wpisy, ilu forumowiczów na nie odpowiada, kto na nie odpowiada. Jeśli faktycznie chcesz coś zrobić, napisz do matek, które się wypowiedziały w tym wątku na pocztę gazet. Nie czekaj biernie na to, że ktoś ci odpowie. Zwłaszcza, że wpisałeś się pod konkretną wypowiedzą forumowicza - nie rodzica. Poszukaj już istniejących grup wsparcia dla rodziców. Otwarte grupy wsparcia dla rodziców osób homoseksualnych działają np. przy Lambdzie. Kampanii Przeciw Homofobii, a konkretnie Katarzynie Remin w zeszłym roku organizowała spotkania dla Rodziców, rodzin i przyjaciele osób LGBTQ. Może warto się skontaktować z tymi organizacjami i dowiedzieć się czy istnieją takie grupy otwarte czy anonimowe - fora internetowe ? Rodzicie osób homoseksualnych tworzą grupy wparcia , tak można wywnioskować z artykułu opublikowanego dwa lata temu we WPROST www.wprost.pl/ar/230342/Rodzice-wychodza-z-szafy/
  • dr_pitcher 23.02.13, 21:03
    to w takim razie nie jestes osoba tolerancyjna
  • kazeta.pl55 19.03.13, 11:15
    dr_pitcher napisał:

    > to w takim razie nie jestes osoba tolerancyjna

    - Czy można być tolerancyjny wobec czegoś, co się za zło uważa?

    - Dalszy sąsiad też miał syna homosexualistę i wypędził go z domu. Wstydził się za niego, twierdził, że każdemu geyowi cuchnie z rozporka odchodami, pytał: jak można coś takiego publicznie akceptować?
  • mediumb 03.04.13, 17:06
    Powstaje ważny film dokumentalny pod tytułem "Moje jest inne". Film opiera się na świadectwach rodziców, rodzeństw, babć i dziadków... słowem członków rodziny, którym przyszło doświadczyć coming out od strony im bliskiej osoby (a zatem syn, córka, brat, siostra, itd...). Film powstaje na zamówienie Kampanii Przeciw Homofobii i z założenia nikomu nie ma szkodzić. Przeciwnie, ma pomóc zrozumieć zjawisko szerokiej publiczności bo w każdej rodzinie może pojawić się gej czy lesbijka. Poszukujemy członków rodzin gejów/lesbijek skłonnych wystąpić w filmie albo chociaż porozmawiać z reżyserem dla rozszerzenia perspektywy poznania. Interesują nas także świadectwa osób które miały ważne doświadczenia związane z comming outem we własnej rodzinie. Film powstaje od kilku miesięcy i już sporo osób nas wsparło. Problem w tym, że materiał dotychczasowy jest dość jednostronny, są to świadectwa osób pogodzonych z problemem lub takich którzy problemu w homoseksualiźmie swych bliskich nigdy nie widzieli(najczęściej rodzeństwo). Jeśli chcesz pomóc innym w lepszym radzeniu sobie z tym co Cię spotkało - wesprzyj nas!
  • itepeitede 06.04.18, 15:45
    czy temat jest gdzieś przeniesiony? ewaadami, tigertiger, massafra, anonimowa_matka - jest szansa żeby gdzieś Was znaleźć?
  • lech.junosza 20.04.18, 18:47
    Mój syn jest homo sapiens ! Co robić ?
  • anna.maria.nowak12 25.07.18, 13:42
    Szczera rozmowa z synem i chęć podjęcia psychoterapii powinna pomóc. Rozumiem, że jego orientacja jest odmienna niż inni, ale ma do tego prawo. Najważniejsze, aby miał wsparcie i czuł się pewnie :)
    Psychoterapię osób homoseksualnych najlepiej powierzyć w dobre ręce, więc szczerze mogę polecić klinikę z Warszawy PsychoMedic.pl
  • leda16 11.08.18, 21:20
    Tobie się udało zmienić swoje preferencje po terapii w tym ośrodku?

    --
    www.pmiska.pl
  • notyes 30.08.18, 14:23
    Matko twój syn nie jest gejem - jest człowiekiem, skłonność do tej samej płci ma rózne źródła i rózxnie jest w debilnej Polsce hazywany i to błednie np. wg psychoanalizy przczyny moga byc takie 1) zatrzymanie w rozwoju psychoseksualnym na poziomie okresu dojrzewania (np.12-14-16 lat, albo nawet wczesniejszym. Wilhel Stekel , ktory dostarcxał Freudowi do analizy przypadki dotyczace dzieci - dokonał klasyfikaji płci - meska żenska i nijaka (czyli dziecięca); homoseksualizm typu dziecięcego polega natym żre czhłopiec nie potrzebuje stosunków z innym chłopcem, mozę się masturbować, masować, szczypać, ranić, uderzać, bić, kopać itd. powodując ekscytacje erotyczną za pomocą silnych fizycznych bodźców cielesnych(np. tzw. sportowcy mają skłonnosci homoseksualne, któtre realizują w taki sposob, pomagającv sobie od czasu do czasu ekscesami z kobietami i mężczyznami 9 jedni robią to jawnie, wiekszość, półjawnie lub w ukryciu z pododu zakazów religijnych, społecznych, kulturowych,; inni znowu fantazjują - poeci, pisarze, artyści nie [potrzebują seksu członek-macica, postepuja podobnie, dodajac sobie dla anuimuszu alkohol czy narkotyki, strojąc sie lub rozbierająć, kąpiąć lub [pływając (np. typu uretralne) tzw sikacze, którzy upoijaja siepiwem bo ekscytuje ich sikanie; nawet osobniki heteroseksualne. Mitologia homoseksualna i heteroseksualna polega na tym, że kultura i religia nakazuje być chłopakiem lub dziewczyną, w rzeczywistości wszyscy sa biseksualni czyli posiadsaja skłonnosci dwoiste (nie ch pani zobaczy, żr syn ma piersi, i jezeli dodamy mu hormonów to one mu urosą, i bvedą dawać mleko, znam takiego gościa, który na dodatek jest lekarzem psychiatrą> i co i nic. Ma zonę bo tak mu każe kultura i religia. Ale ma urojenia, bo ta sama kultura i religia zabrania mu mieć przytjaciela, czy kochanka, z którym mogłby realizować swoją drugą lub pierwszą część seksualności. W rzeczywistości boi się pani straznuików polskiej katolickiej kultury i religii. Reszta to tylko nieszczęśkliwy przypadek, który sposodował, ze urodziła się pani w polskim barłogu, w który roznosi się smród nie tylko z pwodu niemytych ciał ale i z powodu niemytytch dusz. Trezba syna wspeirać, albo się po prostu nie mieszać i nie bać o jego jego pieluchy, majtki i członk,i niech robi to sam i niech się cieszy lub martwi, zależnie od tego, czy się komuś obcemu (bron boże mamusi lub tatusiowi) spodoba. Homoseksualizm jest też niekiedy formą obrony przed rodzicielską pedofilią, może go pani zbyt mocno szorowała w dzieciństwie, obcałowywała jego małego członka, a moze robił to tatuś, wujek stryjek ciotka it. Chłopak wyleczy się z tego jak bedzie chciał i mógł tylko za pomocą rówiesników płci obojga albo trojga a także bytów bezpłciowych, Jak Bóg da. Wszystkiego najlepszego !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.