19.01.12, 01:22
Jesteśmy ponad 55 letnimi ludźmi. Od 28 lat małżeństwo, z długo wyczekiwanym 21 letni synem. Syn nigdy nie przejawiał żadnych niepokojących skłonności. Potrafił odnaleźć sie w grupie rówieśniczej, byl dizekciem towarzyskim, aktywnym społecznie, dobrym uczniem. Kręciły się za nim dziewczyny. Z żadną sie jednak nie spotykał. Jesteśmy wierzący, ta jego abstynencje poczytywaliśmy jako szanse na życie konsekrowane. Chcieliśmy aby syn, jak jego wuj-ksiądz, byl zakonnikiem. Syn, tak nam się zdaje, podziela nasze zapatrywania i garnął się do kościoła. przejął wiele inicjatyw, udzielał się. Byliśmy z niego dumni. Chcieliśmy, żeby na tej swojej drodze, miał jakiegoś mentora, kogoś kto go poprowadzi, zapozna go z tajnikami sztuki zakonnej. Chodził na spotkania tzw. dzieci boże i tam przejął go nasz wspaniały przyjaciel rodziny, zakonnik Ks.Marek.
O tym, ze syn ma defekt, dowiedzieliśmy sie własnie od naszego przyjaciela. Wyszło na spowiedzi u innego księdza, który kazał przyznać się Olkowi do sowich skłonności i Olek powiedział o wszystkim Markowi. Zaczęliśmy żmudną prace nad synem. Najpierw rozmowy, izolacja, terapia, na która skierował nas ks. Marek. Bardzo duze zaangażowanie Kościoła Katolickiego. Nasza walka i determinacja. Byliśmy nawet skłonni zrezygnować dla niego z planów o zakonie. Małżeństwo, nawet nieskonsumowane, byłoby lepsze, od tego wstydu i upokorzenia, jakich dostarczał nam nasz jedyny syn. Byl chory. Wiedział o tym i przez to cierpiał. Myśleliśmy o farmakologii, by nie tyle zmienić preferencje syna, co zabić popęd i odratować godność człowieka.

Przepraszam, ale dokończę jutro, bo w tej chwili jest ciężko.
Edytor zaawansowany
  • gadagad 19.01.12, 01:39
    To żart? Post jest napisany inteligentnie, ale reszta to prowokacja. Bo przecież takich debili nie sieją.
  • mar-yka 19.01.12, 13:44
    To nie jest żart, ale nasza zażarta walka o odratowanie rodziny, do której wkradł się siejący spustoszenie robak, zżerający wszystko to, w czym naszego syna wychowaliśmy.
    Syn wiedział, że dzieje się coś niedobrego. On sam uznał to jako zło, bo przygotowywany był do życia, które wymagało od niego dużo więcej, niż życie świeckie. Kościół był sprzymierzeńcem w tej walce, ale syn przegrywał. Choroba siała spustoszenie w naszym domu. Olek z nikim się nie spotykał ale też wiedział, że ten jad, wciąż w nim jest. Rozpoczęła sie seria spotkań, wyjazdów, wielogodzinne rozmowy, juz nie z nami, ale pod przewodnictwem grupy sanktuarnyjnego wsparcia. Jeździł na te spotkania bardzo często, byl bardzo otwarty, miał nadzieje na wyleczenie. Nie pomogła kampania tolerancji zewsząd, ale jedyne co mogliśmy zrobić, to modlić za syna i nie pozwalać mu poddać się w walce. Na tych spotkaniach byli inni, z podobnym problemem. Nie wiem czy dobrze ich bylo łączyć, nie wiem czy terapia nie powinna była być prowadzona indywidualnie, przeciez w tym wieku ludzie maja na siebie ogromny wpływ. Moze dlatego zaraza się rozprzestrzeniła i wsiąkła miedzy nich - uczestników. Moj syn zbliżył się do innego chłopaka z turnusu. Byc może, a nawet na pewno, tak samo zagubionego, jak on. Nie wiem do czego miedzy chłopakami doszło, wiem jednak, ze Olek wrócił do domu skruszony i rozpoczęła się walka farmaceutyczna, połączona z terapią indywidualną, nadal pod patronatem kościoła. Nam zostało wspomaganie syna, ale tutaj z kolei mąż nie radzi sobie z ta sytuacją przeszedł zawał serca, jest nerwowy. Głownie z powodu pracy, ale nie tylko tego. Też przez chorobę syna.
    Ta sytuacja uprzytomniła mi, że zło czasami zakrada się od miejsc, które wydając się nam uświęcone, ale ono nie ma oporów przed tym i atakuje.
  • imasumak 19.01.12, 14:08
    Jeżeli to nie żart, to jesteście na najlepszej drodze do tego, żeby zrobić z syna nieszczęśliwego człowieka. Sami macie defekt. W mózgach.
    --
    kliknij
    jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
  • malazabka.de 19.01.12, 14:11
    nazywasz homoseksualizm zlem i choroba??? Sprobuj moze pogadac z jakims dobrym psychiatra, bo z tego, co piszesz to nie syn ma problem tylko WY!!!
  • noilemozna 19.01.12, 18:41
    W USA sa ośrodki leczące z homoseksualizmu i działają z powodzeniem, coraz więcej osób się do nich przekonuje. W Polsce tez już są takie miejsca. Jednak musisz pamiętać,że jeżeli syn nie będzie sam chciał się leczyć to nic z tego nie będzie. To nie grypa.
  • mar-yka 19.01.12, 19:16
    Chciałabym, by syn kontynuował leczenie farmakologiczne, ale w ostateczności. Chciałabym, żeby byl szczęśliwy. Jezeli zakon byl pretekstem do tego, by sie ukryć, to trzeba z tego pomysłu zrezygnować i nakłaniać syna na założenie rodziny.
    Najgorsze jest to, jak bardzo odbija sie to na naszej rodzinie! W rodzinie nie bylo takich przypadków, a nawet jeżeli byly, to skutecznie zaleczone. W tej chwili wszystko utrudnia terapie. To społeczne przyzwolenie, zwane tolerancją, powoduje, ze moj syn nie wie co jest normalne a co nie! Mąci sie młodym w głowach, ze skoro moze kolega z kolegą, to można i z psem i z dzieckiem i z własna matką można.. Przez ten czas zrozumiałam jak wielu jest ludzi skrzywionych, jakie to środowisko jest wykolejone. Media promują tych zwyrodnialców, bo przecież tam takich jest najwięcej, łącznie z artystami i panem reżyserem z dworca zachodniego.. Narzuca się zdrowym i normalnym nową jakość, przesuniecie granicy. Zezwierzęćmy sie jeszcze bardziej, zobaczmy dokąd to zaprowadzi. Wyjdźmy na ulice i domagajmy sie ześcierwienia wszystkiego, co dotąd było święte! Mamy wolność, niczym nieograniczoną i niekneblującą nam ust!
    Najgorzej jest to, ze z tymi konsekwencjami, muszą zmagać się inni, bo w ich domach życie przewrócone jest do góry nogami. Bo ich syn próbuje się zabić, bo siedzi godzinami w pokoju, bo nie mzoe zrozumieć dlaczego taki jest, dlaczego i jego to dotknęło.
    Nie słyszałam, by w Polsce leczono homoseksualizm. Za to słyszałam, ze wprowadzamy tolerancje i domagamy się praw zwierząt dla ludzi..
  • noilemozna 19.01.12, 19:19
    Są ośrodki katolickie gdzie leczą, ale nie wiem z jakim skutkiem. Dla bogatych pozostają kliniki w USA, tam mają swietne rezultaty. Co do zakonu to go nie przyjmą, od kilku lat jest nowe prawo kanoniczne i przepisy każące sprawdzać takie zachowania więc na testach raczej by odpadł.
  • mar-yka 19.01.12, 19:26
    On w tej chwili z zakonu zrezygnował, zresztą po tym co naopowiadał księdzu, patrzą na niego, jak na chorego...
  • sibeliuss 20.01.12, 12:07
    Przyjrzyj się uważnie mężowi, Fronda mówi, że to może być dziedziczne. A może Ty ukrywałaś pożądanie do kobiet, to wszystko wyjaśni. Poza tym myślę, że któryś z księży może być ukrytym gejem i on źle oddziałuje na syna. Czy próbowaliście całą rodziną chodzić na zajęcia do AH (anonimowych homoseksualistów), jeśli nie to popatrz na chorobę męża, Najwyższy już go zaczyna karać za grzech zaniedbania, przykre. Pamiętaj, żeby poza defekacją syn nie przebywał w łazience sam.
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • jacek226315 11.02.12, 16:40
    chlopak wywnetrznil sie przed ksiedzem na spowiedzi,a ksiadz zdradzil tajemnice.? To prowokacja. Trollu tfu
  • big_gadu 18.02.12, 12:48
    Dajcie q-wa synowi święty spokój !

    Niech idzie własna drogą w życiu !
  • slena2011 06.02.12, 16:14
    Witam gdzie sa takie ośrodki?
  • figrut 14.02.12, 18:08
    Chciałabym, żeby byl szczęśliwy.
    Chyba jednak nie chciałabyś, bo obierasz mu prawo do bycia szczęśliwym na swój sposób. Wyobraź sobie, że jesteś w innym społeczeństwie i tam normą jest związek z tą samą płcią, a wszyscy chcą abyś była szczęśliwa i próbują odwieść Cię od miłości do Twojego męża i połączyć Cię z piękną kobietą. Byłabyś szczęśliwa z tą kobietą tylko dlatego, że tego oczekuje od Ciebie społeczeństwo ? Homoseksualizm nie jest chorobą. Gdyby tak było w istocie i gdyby każdy tak twierdzący w to wierzył, nie byłoby prześladowań i uprzykrzania życia osobom homoseksualnym, bo kto normalny próbuje dokopać cukrzykowi, choremu na łuszczycę, stwardnienie rozsiane ? Chyba, że z większością społeczeństwa jest coś nie tak, bo to nienormalne ubliżać osobie chorej. Na świecie jest wiele osób, które odstają od większości ludzi. Jeśli człowiek żyjący po swojemu nie wyrządza krzywdy innym, to nie robi nic złego.
    Nie da się zaplanować swojego życia. Pewnie nie byłabyś w stanie zakochać się w każdym mężczyźnie na świecie tylko dlatego, że reprezentuje sobą płeć przeciwną, prawda ? Twój syn nie próbowałby się zabić, gdybyście Wy, jako rodzice akceptowali jego inność, która nikomu krzywdy nie wyrządza.
  • a.nna2 24.02.12, 00:33
    Zaraz mi sie cos stanie.
    Wy jestescie beznadziejni jako ludzie i rodzice,plakac sie chce.
    Homoseksualizm to nie choroba,ani wstyd.
    Czytam to i mam przed oczami stare raszple siedzace w kosciele,caly dzien sluchajace radia.... . Mozg wyprany,wypaczone poglady na zycie.
    Jestescie zagrozeniem dla wlasnego syna,powinien uciekac od was jak najdalej.
    Wy nie powinniscie,wmawiac mu,ze to zlo,tylko kochac go takiego jaki jest wspierac i jesli modlic sie to tylko o jego szczescie u boku faceta z ktorym bedzie szczesliwy.
    Tylko,ze problem u was jest inny macie w d... wlasne dziecko,bo dla was licza sie glupie umoralniajace gadki ksiedza,ktory piepszy glupoty.
    Tak wlasnie tak zwykle glupoty.
    Ja sie zastanawiam nad tym czy kochacie wogole go ,moim zdaniem nie, takie moherowe berety nie licza sie nawet z synem bo liczy sie to co powiedza ludzie,rodzina.Leczenie to stracony czas.
    Nie moge ja mam nadzieje,ze to troll bo tak glupich ludzi chyba nie ma.
    Ale jesli jestescie prawdziwi,to odp... sie od chlopaka zostawcie go w spokoju wsadzcie sobie gdzies swoje staroswieckie poglady,jakies plany co do jego przyszlosci bo to znaczy,ze macie nie pokolei w glowach.
    I pomyslcie,jak to bedzie fajnie,taki super temat do konfesjonalu zamiast gadac w kolko to samo bedziecie mieli tyle do powiedzenia jaki to grzech popelniliscie macie syna geja ,zawsze dodatkowo mozecie spowiadac sie za niego.
    A tak na boku to co to za ksiadz,ktory opowiada co ktos mu powiedzial na spowiedzi.
    Ja licze naprawde ze ta historia to lipa,bo czuje sie teraz strasznie wiedzac,ze tacy ludzie zyja na tym swiecie i unieszczesliwiaja wlasne dzieci.
  • a.nna2 24.02.12, 00:43
    mar-yka napisała:
    nakłaniać syna na zało
    > żenie rodziny.
    >
    Jakiej rodziny?
    Bo jesli mowisz o zwiazku z kobieta,to ty sie odrazu wypisz z tego kosciola ,ale tak tam 99% moherow to wlasnie tacy jak ty,zaklamani obludni.
    Chcesz zeby twoj syn oszukal jakas kobiete,zniszczyl jej zycie dla utrzymania pozorow?
    A gdzie ta twoja swietosc?
    A jego zachowanie tez jest efektem twojego zachowania,szumu jaki robisz w zwiazku z ta sprawa,nie uzalaj sie tutaj nad nim bo to smieszne jest z twojej strony.
  • pooh5 19.01.12, 19:36
    To napisał ktoś, kto naukę Kościoła zna tylko z portali gejowskich :>
  • elemelech 09.02.12, 20:05
    Też sądzę, że to prymitywna prowokacja.
  • jakma22 12.05.12, 15:29
    Prowokacja czy nie prowokacja ale podejmuje temat bardzo realny.

    To nie jest tak, że wszyscy rodzice potrzebują tylko czasu na zżycie się z faktem, iż ich dziecko jest homoseksualne.
    Niektórzy naprawdę wpadają w histerie, inni wyrzucają dziecko z domu, jeszcze inni zrywają z nim kontakt a inni podejmują desperackie próby "wyleczenia" młodego człowieka robiąc z niego kalekę psychicznego na całe życie (o ile w takiej atmosferze wcześniej sam sobie tego życia nie skróci).
    Przymuszenie do małżeństwa i skopanie życie człowiekowi i współmałżonkowi też się zdarza. Przecież to takie niewielkie poświęcenie tylko dwóch żyć w celu uratowania honoru rodziny przed tym "co ludzie powiedzą"...
    Czasem jest tak, że osoby homoseksualne tak niesamowicie boją się reakcji swoich rodziców, pewnie głównie odrzucenia, że do śmierci im nie powiedzą o sobie tylko żyją w dwóch rożnych światach. Wtedy śmierć rodziców jest dla dziecka, już zazwyczaj dojrzałego człowieka, pewną ulgą: odeszli - jestem wolny...
  • gadagad 19.01.12, 19:59
    A niby hetero, to nie umie z niemowlakiem, dzieckiem, karpiem , psem, siostrą i matką? Co ma do tego orientacja? Jeżli twój syn się zboczy, to przez twoje złamanie mu psychiki. On tylko chce w sposób ludzki kochać partnera, zamiast partnerki, za pełnym porozumieniem ludzkich osobowości. Jeżeli mu wmówisz, że jest potworem, to może stracić odróżnianie wartości i ty odpowiadasz za jego zboczenie, które z tego wyniknie.
  • dangerous.mistress 22.01.12, 22:14
    Chyba nikt mnie tak nie zaszokował dawno jak Pani mar-yka. Czytam i nie wierze, to jakaś prowokacja?
  • sibeliuss 23.01.12, 08:26
    dangerous.mistress napisała:

    > Czytam i nie wierze, to jakaś prowokacja?

    Jeśli nawet to bardzo udana, bo pokazuje typowo polskie i katolickie podejście do homoseksualizmu :)
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • mike.x 23.01.12, 15:21
    Cóż, przeczytałem. Ledwo. Mam nadzieję, że historia nie jest prawdziwa, że to tylko kolejna prowokacja.

    Sam próbowałem z sobą walczyć, koniec końców musiałem przyznać się przed sobą kim jestem. To jest coś, z czym się walczy, jeżeli jest o co walczyć (mówię tu o nieznacznych odchyłach, nie o 'pełnym' zejściu na "ciemną stronę mocy"). Historia przedstawiona przez założycielkę tematu jest z mojego punktu widzenia przerażająca i makabryczna, takie Silent Hill tyle że w prawdziwym życiu.
    Uznawanie tego odchyłu za coś nienormalnego to jeden z pierwszych i najbardziej podstawowych błędów. Wklepywanie swojemu synowi/córce swojej staroświeckiej metodologii jest po prostu chore. Więcej wyrządzi takimi sesjami pseudoterapeutycznymi krzywdy niż dobrego.

    Cała sprawa jest jakaś... Brrr.
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • massafra 24.01.12, 10:31
    Jestem przerażona Ma-ryko tym co przeczytałam....
    Brak mi słów ...
    Dla nas rodziców dzieci homoseksualnych konfrontacja z rzeczywistoscią jest bardzo bolesna, wiruje świat dotąd poukładany , pryskają marzenia, nagle stajesz przed faktem że....tak mało wiesz o swoim dziecku......i tysiące pytań na które nie znajdujesz odpowiedzi...
    Ale czy widzisz w tym Twój egoizm?
    Czy zastanowiłaś się , Ty i Twój mąż co musi przeżywać Wasze dziecko, jak jemu musi być ciężko????Zyć w takim rozdarciu!!!
    Dlaczego Was nie ma przy nim????
    Oddajesz go w ręce księdza, lekarza...a czemu nie przytulisz, nie powiesz że bez względu na wszystko jesteś z nim, kochasz go , dlaczego nie starasz się aby to Tobie się "wyspowiadał"????
    Nie, nie Ciebie i Twojwgo męża mi szkoda , tylko Waszego syna!
    Ułożyliście scenariusz na życie Waszego syna , a czy zastanowiliście się czy to jego droga , którą on zechce iść????
    Chcesz go leczyć , męczysz siebie i jego . Jak możesz , Ty matka miłość do syna sprowadzać do : "chcieliśmy, pragnęliśmy, myśleliśmy?" Jak ślepa jest Twoja miłość!Jak egoistyczna!
    I uważasz że zmienisz syna preferencje seksualne jakimiś idiotycznymi terapiami, powiem Ci że w najlepszym wypadku wyląduje w psychiatryku!!!
    Polecam Ci film " Modlitwa za Bobba"
    Mój ból od kiedy dowiedziałam się że mój syn mieszka z przyjacielem nie zmniejszył się , nadal jest mi bardzo ciężko. Ale jest to mój ból, nie przenoszę go na syna.Mój mąż odkupił to głęboką depresją , ale pierwsze jego słowa były: dałeś nam tyle szczęścia i radości - nigdy się od Ciebie nie odwrócimy!
    Dlaczego nie potrafisz kochać swojego syna????????


    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • massafra 24.01.12, 10:44
    Przeczytałam wszystkie posty jeszcze raz , tak na spokojno i.....nie wierzę że to się realnie w życiu dzieje.
    Choć.....mam szwagra dewota który stara się mnie przekonać przy każdej dyskusji o istnieniu diabła w fizycznym wymiarze....
    I ciągle podkreśla o niezmierzonej dobroci Boga który....za wszystko karze...
    Ja też jestem wierząca, ale mój Bóg jest dobry i litościwy...
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • stra-ight 24.01.12, 22:09
    Guantanamo jeszcze nie jest zamknięte, więc może dobrowolnie się tam udacie? Takich ja wy powinni kastrować! Gdybym był waszym synem, zmieniłbym nazwisko!
    --
    "Why I’m doing this? – Because of the same reason a dog licks his balls. – Because I can."

    "Czasami jedno spojrzenie wystarczy, aby odróżnić cegłę od kury. Ale to nie jest żadna reguła, ani nic"
  • mindlife 25.01.12, 00:07
    Polecam bardzo dobrego psychologa. Sama miałam podobny problem z synem. W razie czego proszę o kontakt mindlife@gazeta.pl.
  • sibeliuss 25.01.12, 10:06
    Syn żyje?
    --
    W życiu wszystko jest pożyczone
  • radio79 27.01.12, 18:29
    Psychologa dla syna?! Psychiatry dla rodziców raczej. Jeżeli ten post nie jest prowokacją. Bo dla mnie tak to wygląda. Nie wierzę że głupota może iść tak daleko.
  • tigertiger 27.01.12, 18:41
    też mi to prowokacja jedzie na kilometr. A tu mowa była o psychologu dla matki od innej matki, a nie dla syna. Co w wątku obok jest jaśniej sformułowane przez ten sam nick:)
  • slena2011 06.02.12, 16:12
    Witam chciałabym pomóc Państwu prosze o kontakt mój mail to 712006@wp.pl
  • wykolejeniec 14.02.12, 23:01
    Ratownictwo heteroseksualne to ważna sprawa. Chrońmy ludzi przed homoseksualizmem. Póki jeszcze jest czas.
  • wykolejeniec 14.02.12, 23:00
    Zgadzam się z wami. Ratujcie syna bo go szlag trafi jak się nie nawróci na heteroseksualizm. Rzekłem.
  • skandy5 15.02.12, 14:52

    Faktycznie, fatalna sytuacja, wspomagam was modlitwą.

    Myśleliście już, żeby go uśpić?
  • mar-yka 16.02.12, 14:24
    Wiem ze forum adresowane jest do jak mówi mój mąż wywrotowców, ale te odpowiedzi i tak zapadają głęboko i bardzo ranią.
  • wmarioo 18.02.12, 00:06
    Odpowiedzi ranią??? To Wy się sami ranicie - tym, że chcecie układać życie Waszemu synowi. Jak możecie powiedzieć, że go kochacie - skoro uzależniacie waszą miłość od tego jakim będzie. Zwalił wasz obrazek jego życia - a kto wam dał prawo kierować czyimś życiem przez szantażowanie go, że jest zły, nawiedzony, chory... JESTEŚCIE NIENORMALNI!!! i to Wy potrzebujecie pomocy - niestety.
  • wmarioo 18.02.12, 00:09
    Jeszcze jedno - w tytule "nasz syn" pomyślcie czy jesteście godni nazywać się jego rodzicami skoro nie kochacie "waszego syna" takiego jakim jest!!!
  • ewaadami 18.02.12, 17:14
    Jestem po Twojej stronie, nie przejmuj się tymi poprzednimi wpisami. Mam podobny problem. Jestem osobą wierzącą, a nauka Kościoła "czynny" homoseksualizm uważa za zło, chociaż nie potępia homoseksualistów i żadnych innych grzeszników. "Lekarza nie potrzebują zdrowi, lecz ci co się źle mają". Autorzy wszystkich poprzednich wpisów sami oberwali, więc w Ciebie też rzucają kamieniami. Nie są jednak w stanie zrozumieć, co czuje matka, bo dziecka własnego nigdy nie mieli i mieć nie bedą.
    Też proponowałam swojemu synowi terapię w stowarzyszeniu Pascha. Nie chciał, a wszelki przymus dałby w tym przypadku odwrotne rezultaty. Daleka jestem jednak od terapii farmakologicznej, bo to jest sprawa natury psychicznej, a nie fizycznej. Jeśli chciałabyś porozmawiać poza tym forum, to mój numer gg 1404674.
  • zsotrab 22.02.12, 00:08
    Proponowałaś mi terapię?! Bardzo mi przykro, że moja matka wygaduje takie rzeczy. Raz mi mówisz, że mnie akceptujesz, innym razem na jakimś forum piszesz jednak co innego. Czyli mnie okłamujesz? Jestem sam, wsparcia nie mam od nikogo. Dobrze, że za kilka miesięcy się wyprowadzę, znajdę tam ludzi, którzy mnie zrozumieją i wesprą i nie będą wmawiać dewiacyjnego charakteru orientacji. Wybierz się do psychologa, niech ci wytłumaczy, że homoseksualiści są w stanie być szczęśliwi i wyjaśni, że to dewocja (którą mnie na szczęście nie zaraziłaś) jest nienormalna.
  • massafra 22.02.12, 08:34
    Kim jestes???? Chyba nie synem Ewy...
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • anonimowa_matka 22.02.12, 22:30
    Bartek, może mało Cię to obchodzi, ale i tak Ci napiszę.
    Rodzicom dzieci wybierających partnera tej samej płci (a nie wiem, czy rzeczywiście chodzi o "wybieranie") również jest strasznie ciężko, na pewno łatwiej, niż Tobie, ale i tak ciężko.
    Nie wiadomo co zrobić, żeby nie stracić zaufania dziecka i nie tak łatwo się przestawić, wiesz?
    Ja sama strasznie się boję, że moją córkę spotka coś złego i nawet nie będę wymieniać, co potrafię sobie wymyślić.
    Wiem (albo tak mi się wydaje), że w związku heteroseksualnym byłoby jej łatwiej - mniej miałaby kłopotów chociażby z opinią społeczną i nietolerancyjnymi znajomymi. Więc tak bym wolała. Nie chodzi o to, że ją do czegokolwiek namawiam, chodzi o to, co by mnie - no pewnie że egoistycznie - uspokoiło.
    Z drugiej strony bardzo nie chcę, żeby czuła, że musi wybierać między mną, a swoją dziewczyną, więc bardzo się staram nie opowiadać jej o swoich obawach i wątpliwościach - żeby czuła, że ma we mnie oparcie. W porównaniu ze mną jest jeszcze bardzo młodziutka, i mimo że od dawna jest tak naprawdę dorosła, nie umiem przestać patrzyć na nią jak na moją małą córcię - i pewnie nigdy się to nie zmieni.

    Więc w gruncie rzeczy również mogłaby mi zarzucić hipokryzję - zapewniam ją o mojej akceptacji, i to szczerze, a jednocześnie na forum piszę o tym, jak mi trudno.
    Po Twoim poście nawet zastanowiłam się przez chwilę, czy nie pokazać córce moich wpisów, ale jednak nie. Moje lęki nie są jej sprawą i nie ma powodów, aby się musiała martwić jeszcze i nimi. Spróbuj to zrozumieć.
    Chcemy, żebyście znaleźli w nas oparcie i akceptację, a gdy jest nam ciężko, idziemy się wyżalić do anonimowych ludzi. To nie znaczy, ze Was nie kochamy i nie akceptujemy, naprawdę. To znaczy tylko tyle, że kiedy nam ciężko, nie chcemy Was tym dodatkowo martwić.
    Pomyślisz o tym troszeczkę?

    Życzę Ci bardzo, bardzo dużo szczęścia i przepraszam, że wtrąciłam się nieproszona.
    Wszystkiego dobrego.
  • zsotrab 22.02.12, 23:10
    @samotna_matka, dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że kontakty pomiędzy mną i mamą ulegną poprawie. Ja na pewno będę do tego dążył, pod warunkiem akceptacji i wsparcia. Jeśli jestem problemem, to nie chcę psuć komuś życia. Jeśli ma być normalnie, to musimy się wzajemnie wspierać. Rozumiem jej obawy związane z moim ewentualnym /złym/ partnerem. Każdy w młodym wieku szukał miłości, przeżywał zawody miłosne, nieszczęśliwie się zakochiwał. Miałem (mam) tak i ja. Uważam jednak, że jestem osobą rozsądną i jeśli trafiłem na kogoś nieodpowiedniego, to z własnej głupoty związanej z brakiem doświadczenia i zachowaniem typowego młodego człowieka.
    Chciałbym wyjść z szafy całym sobą, ale nie mam obecnie w nikim solidnego oparcia, a w razie błahych nawet problemów nie poradziłbym sobie.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 00:12
    Wiesz, właśnie po to macie nas, znaczy rodziców, żebyście mogli na nas liczyć. Nie wydaje mi się jednak, żebyś musiał dążyć do zgody ze starymi za wszelką cenę, Twoje życie jest Twoje i już, prawda? chociaż oczywiście lepiej - również dla Ciebie - będzie, jeśli nie pogniewacie się na siebie wzajem i tego Ci życzę serdecznie.
    Wiesz, Bartek, nie wierzę, że jesteś problemem, naprawdę nie. Problemem może być to, że mama się o Ciebie martwi tak samo, jak ja martwię się o swoja małą (a zobacz, jak to jest mocne zmartwienie - wypłakuję się ze swojego strachu o nią Tobie, mimo że wiem, że masz dość swoich własnych trosk), problemem może być ta zakichana nietolerancja - ale na pewno nie Ty. OK?
    Trochę mnie denerwuje, że gadamy nie o tym że się zakochałeś i że w jakimś palancie (co naprawdę zdarza się wszystkim), tylko dywagujemy nt. układu chromosomów tego palanta (nie było moją intencją obrażanie Twojego partnera, to tylko uproszczenie). Cóż, jeśli trafiłeś na kogoś nieodpowiedniego, to z powodu pecha jak dla mnie, a nie braku doświadczenia czy młodości. No cóż, na kiepskich partnerów można trafić w każdym wieku i niezależnie od orientacji, nie?

    Jeśli mogę Ci doradzać, to nie wyłaź z szafy. Szafy są miejscem dobrym i bezpiecznym, a jak się ma złamane serce, to należy siedzieć i lizać rany zamiast walczyć o to lub o owo. Walka zawsze wydawała mi się mocno przereklamowana.

    Trochę żartuję, mocno życzę, żeby burza w rodzinie przewaliła Ci się i ukoiła, cieszę się, że mi odpowiedziałeś, trochę bym chciała wleźć Ci z butami w życie, mocno życzę wiele łagodności wokół Ciebie.
    Starałam się nie pisać do Ciebie jak do dzieciaka, jeśli mi się nie udało - popróbuj wybaczyć :), pomału robię się podmamusiałą panią i na starość zaczynam się mądrzyć, jak widzę.

    Aha, jeszcze wybij sobie z głowy, że psujesz życie swoim starym, bo to bzdura jakiej świat nie widział. Ich życie to ich życie, a Ty jak rozumiem jesteś już duży i zaczynasz swoje własne. Mam szczerą nadzieję, że o tym wiesz. Chociaż ja bardzo będę Cię zachęcać do starania się o jak najlepszy kontakt z mamą. Z jej postów rozumiem tylko tyle, że martwi się jak jasna cholera. Nie jest na Ciebie zła.

    Jeszcze raz - wszystkiego, co sobie wymarzysz, dobranoc.
  • massafra 23.02.12, 01:21
    Ja myślę że to my rodzice, w sytuacji gdy życie skonfrontuje nas z homoseksualizmem naszego dziecka musimy postawić się ponad nasz egoizm(?), światopogląd, marzenia o przyszłosci naszego dziecka ,to nie nasze dzieci muszą nas zrozumieć- to my musimy starać się zrozumieć!!!
    Dla mnie naganne jest namawianie dziecka do leczenia jego orientacji seksualnej ....to pierwszy krok do zrujnowania zaufania...
    Życzę Ci Bartku aby relację z mamą wróciły na dobre tory , aby ona potrafiła w pełni zaakceptować Twoją orientację , abyś nie musiał szukać akceptacji w swiecie który może Cię zranić ( wcale nie musi)-i Ty, choć to dla Ciebie trudne postaraj się zrozumieć że Twoją mamą kieruje tylko miłosć do Ciebie...
    Zyczę Ci szczerze, z całego serca abyś odnalazł prostą drogą do szczescia!


    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • ewaadami 23.02.12, 10:30
    Zaniemówiłam z wrażenia.............
    Ale teraz odzyskałam mowę i chcę Ci Anonimowa_matko i Massafro bardzo podziękować za serce.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 23:57
    Się narobiło, co?
    W każdym razie mocno trzymam kciuki, żebyście się jak najlepiej dogadali.
  • mike.x 23.02.12, 10:26
    Szczerzę się Tobie dziwię, Matko. Takiej postawy, jaką Ty prezentujesz, szukałem chyba w całym internecie i połowie rzeczywistego świata.To dość nietypowe, że nie wjeżdżasz swoim czołgiem na poligony innych ludzi, naprawdę, do tego widzisz dobre strony każdej sytuacji.
    Napisałbym, że czegoś takiego brakuje mi u siebie w rodzinie, ale jest za wcześnie żeby oceniać. Na razie zatrzymali się na etapie "idź się leczyć" i "przywidziało ci się", do "kiedy ty wreszcie znajdziesz sobie chłopaka" jeszcze im daleko :D

    Na temat tego, co piszesz powiem jedno: masz rację. Po prostu, nic więcej nie można dodać.
    --
    Prosto, zwięźle i nie na temat.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 17:43
    Po raz i najważniejsze: będę trzymać kciuki :). Serio serio.

    Po dwa: poczytałam Twoje posty i powiem, że też niegłupio myślisz.
    Po trzy: się obśmiałam przy łacińskim słowie na K oznaczającym zakręt.
    Po cztery: szkoda, że tu robimy offtop, bo bym sobie z Tobą pogadała.

    Buzi w czółko (z takim świątobliwym wyrazem twarzy i oczami wzniesionymi do nieba)
    :D
  • massafra 23.02.12, 22:45
    Ewo, masz wspaniałego syna!!!!!
    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • tigertiger 22.02.12, 23:14
    www.lambdawarszawa.org/content/view/51/59/
  • zsotrab 22.02.12, 23:17
    Przepraszam za pokręcenie nicka, nieumyślnie wpisałem zupełnie co innego niż miałem w głowie.
  • anonimowa_matka 23.02.12, 02:24
    No doooobra, wybaczam
    :D
  • jakma22 12.05.12, 08:19
    Wszedłem po raz pierwszy na to forum i przeczytałem kilka twoich wypowiedzi… aż się ciepło w sercu robi. Dużo w nich rodzicielskiego ciepła i troski. Dziękuję za nie bo niewątpliwie w ten sposób do części czytających rodziców jesteś w stanie dotrzeć i przekazać im dużo dobrego.

    Chciałbym ci zwrócić tylko na jedną rzecz uwagę.
    Chyba najbardziej bolała mnie argumentacja bliskich, że nie do końca akceptują mnie bo boją się o mnie. Boją się, że będę miał trudniejsze życie niż w związku małżeńskim. Oczywiście, że będę miał ale dlaczego sami się do tego dokładają? Przecież jak oni mnie i mojego związku nie zaakceptują to sami dokładają tylko kolejne cegiełki do murów, które na mojej życiowej drodze stoją. Czy to jest takie ciężkie do zrozumienia dla dorosłych ludzi?
    Zawsze taką argumentację odbierałem jak coś w stylu:
    boję się, że będzie ci trudno w życiu więc sam ci też jeszcze trochę przykopie… :(
  • anonimowa_matka 20.05.12, 15:57
    Witaj, kotek, miło poznać :)
    I wybacz opóźnioną odpowiedź - nie mogłam się od jakiegoś czasu zalogować, dopiero wywalenie ciasteczek pomogło.

    Wiesz, zdaje mi się, że masz CAŁKOWITĄ rację, gdy piszesz o przykopywaniu w imię troski i opieki, a ja mam całkowitą rację, gdy mówię, że sakramencko trudno tego nie robić.
    I wydaje mi się, że to, co oboje mówimy jest piekielnie ważne, więc chciałabym - za Twoją zgodą - przekleić Twój post do oddzielnego wątku i zaprosić do kłótni resztę ludzi.
    Może tak być?

    Buziaki!
  • jakma22 20.05.12, 23:32
    anonimowa_matka napisała:
    > Wiesz, zdaje mi się, że masz CAŁKOWITĄ rację, gdy piszesz o przykopywaniu w imi
    > ę troski i opieki, a ja mam całkowitą rację, gdy mówię, że sakramencko trudno t
    > ego nie robić.
    > I wydaje mi się, że to, co oboje mówimy jest piekielnie ważne, więc chciałabym
    > - za Twoją zgodą - przekleić Twój post do oddzielnego wątku i zaprosić do kłótn
    > i resztę ludzi.
    > Może tak być?

    OK :)
  • tigertiger 22.02.12, 23:42
    Z cyklu Mądrzy Rodzice -Dorota Zawadzka
    www.youtube.com/watch?v=jRdWT0ezmF8
  • a.nna2 24.02.12, 00:57
    mar-yka napisała:

    > Wiem ze forum adresowane jest do jak mówi mój mąż wywrotowców, ale te odpowiedz
    > i i tak zapadają głęboko i bardzo ranią.


    One nie maja cie ranic,maja ci otworzyc oczy kobieto.
    Maja ci uswiadomic,ze robisz glupio,nie wiem ty zyjesz w jakiejs ziemiance odcieta od swiata i ludzi,a teraz wyszlas odszukac neta.
    Zacznij zglebiac temat,zastanow sie nad tym co robisz? a jesli wogole istniejesz to te odpowiedzi tutaj powinny teraz stac sie dla ciebie modlitwa juz zaczynaj sie uczyc ich na pamiec,dasz rade modlitw sie nauczylas.
    Omin te o leczeniu,bo sa glupie.
  • a.nna2 24.02.12, 01:15
    Ludzie!
    To nie ma znaczenia kto z kim spi!
    Ci ludzie sa tacy sami jak wszyscy.
    Warto o tym pamietac.
  • massafra 24.02.12, 07:50
    a.nna2- nie irytuj się !
    wpis tej pseudo matki ma-ryki to prowokacja (oj, jak cuchnie !)

    Bo czy matka tak by napisała:

    "Re: Gej, pedał, homo, jak Wy ich nazywacie?
    mar-yka 22.01.12, 23:20 Odpowiedz
    Zwierzę."


    --
    Wir leben alle unter dem gleichen Sternenhimmel, aber wir haben nicht alle den gleichen Horizont.
  • anonimowa_matka 24.02.12, 20:29
    massafra napisała:

    > a.nna2- nie irytuj się !
    > wpis tej pseudo matki ma-ryki to prowokacja (oj, jak cuchnie !)
    >
    > Bo czy matka tak by napisała:
    >
    > "Re: Gej, pedał, homo, jak Wy ich nazywacie?
    > mar-yka 22.01.12, 23:20 Odpowiedz
    > Zwierzę."

    Uuuuu! no faktycznie.

    Cześć, Massafra.
    No mówię Ci, Kumo, gdzie Ty, tam i ja.
    Ale ja tak wymyśliłam, i liczę na Twoje zrozumienie i wsparcie, że w ogóle będę traktować wszystkich poważnie.
    Bo jeśli to nie jest prowokacja, to ci ludzie cierpią jak najjaśniejsza cholera.
    A jeśli to jest prowokacja, no to trudno, najwyżej wyjdę na jelenia, że im wierzę. Mogę być jeleniem, co tam!

    Ale jeśli ten wątek to jest prawda, to jest to tak trudna prawda, że nawet nie mam pomysłu, od której strony to ugryźć, żeby przynieść jakąkolwiek ulgę.
    Bo to trzebaby jakoś chronić tego ich dzieciaka, a nie ma jak.

    No normalnie na kolanach by do Częstochowy, żeby niczego takiego nie zafundować własnym młodym.
  • 0_krystyna23 27.02.12, 18:14
    Za mało przeczytaliscie na temat homoseksualizmu,Wasz Syn nie jest chory On się taki urodził,kościół ma swoje odrębne zdanie tu Wam nie pomoże.Wiem co mówię moj syn też jest gejem i chociaż ciężko nam z tym żyć to najbardziej żal nam Jego bo wiemy że cierpi i wiemy ile z życia traci.Zadne terapie tu nie pomogą,potrzebne modlitwy aby Jego życie było znośniejsze.
  • jakma22 12.05.12, 07:56
    Państwo doprowadzacie syna do załamania psychicznego. Jak nie wytrzyma waszej chorej presji to w końcu popełni samobójstwo, w najlepszym wypadku zostanie psychicznym wrakiem człowieka. W imię czego? Własnego Ego, ponieważ wmówiliście sobie i jemu, że wstydu i upokorzenia, jakich dostarczał nam nasz jedyny syn.
    I proszę nie mówić, że to nie jest wypaczenie wiary. Państwo niszczycie własne dziecko. Dla mnie jest niewyobrażalne, że rodzice mogą być tak ślepi albo tak przedkładać życie ukochanego dziecka nad to, że najedzą się wstydu i upokorzenia.
    To co robicie z synem nie wynika z waszej miłości do niego a tylko i wyłącznie z WASZEGO EGOIZMU! Jesteście potworami a nie katolikami.
  • wiczynp1 12.05.12, 11:04
    to co opisujesz to tragedia, jesli to nie prokwokacja.
    Ja, jako gej, tez mam problem z moimi rodzicami, gdyz mimo iz, wiedza o mojej orientacji od 2 lat, to ciagle maja z tym problem i ja staram sie nie poruszac z nimi tego tematu, jednak
    problemem nie jest ojciec, ale matka.
    Ich podejscie do mojej orientacji jest dziwne, bo z nimi sie po prostu na ten temat nie da rozmawiac, zeby nich nie draznic, szczegolnie matki, ktora wpada w histerie, kiedy tematem jest w ogole homoseksualizm.
    Ojciec nigdy sie mna za bardzo nie przejmowal, wiec dla niego to jest olewka; mam przynajmniej takie wrazenie.
    Matka to co innego, gdyz gdy dowiedziala sie o mojej orientacji to wpadla w szal.
    Nie pomogly tlumaczenia, literatura profesjonalna; ona mi ciagle zyczy dziewczyny i zony i dzieci na kazde urodziny i swieta. Ona uwaza, ze mnie szatan opetal i tylko wizyta u znachora mi pomoze. Do tego dobija mnie to, ze moja matka ciagle mi mowi, ze ja zwiodlem i ze sie mnie wstydzi i mojego "zboczenia", bo ja tylko interesuje to co ludzie powiedza.
    Kiedy rodzice nie wiedzieli o mojej seksualnosc, wtedy wydawalo mi sie, ze gej to nic strasznego, z reszta ciagle tak mysle, jednak matka sprawia, ze czasami mam watpliwosci.
    Moi znajomi i rodzienstwo popiera mnie w 100%; nigdy nie spotkalem sie z ich strony z jakim kolwiek problemem. Co wiecej, wielu znajomych mi powiedzialo, ze dzieki mi, zmienilo poglad na gejow, ktore jest lansowany w mediach.
    Wracajac do matki, to wydaje mi sie, ze ona popadla w jakas paranoje od kiedy dowiedziala sie o mojej seksualnosci. Z jednej strony jest do rany przyloz, ale jesli tylko wspomne o mojej seskulanosci zmnienia sie do niepoznania.
    Nie potrafie w jaki kolwiek sposob do niej dotrzec, gdyz kazda wzmianka na temat mojej seksualnosci konczy sie krzykiem, wyzwiskami i placzem z jej strony.
    Dla mnie ta sytuacja powoli staje sie niedozniesienia; czasem sobie mysle, ze bylo by dobrze skonczyc z tym wszystkim, bo powoli mnie to wszystko przerasta...
    Dodam, ze nie mam aktualnie faceta, gdyz sytuacja rodzinna nie skladia mnie do zadnego stalego zwiazku...


  • jakma22 12.05.12, 15:17
    wiczynp1 napisał(a):
    > Ich podejscie do mojej orientacji jest dziwne, bo z nimi sie po prostu na ten t
    > emat nie da rozmawiac, zeby nich nie draznic, szczegolnie matki, ktora wpada w
    > histerie, kiedy tematem jest w ogole homoseksualizm.

    Wcale nie jest dziwne. O czym się nie mówi to tego nie ma. Przynajmniej można udawać, że tego nie ma.
    Maka zachowuje się tak aby zniechęcić cię do podejmowania tematu. Przy czym prawdopodobnie nie robi tego w sposób przemyślany tylko podświadomie.

    Czas na zżycie się z myślą o twojej orientacji już jej dałeś, nie może sobie z tym sama poradzić, musisz jej pomóc. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji sposób jeden sposób może być skuteczny. Nie podejmowanie tematu w sposób bezpośredni i otwarty a wplatanie go delikatnie, małymi porcjami, nieco neutralnie - przynajmniej na początku i przede wszystkim zupełnie naturalnie w codzienne konwersacje.
    Z jednej strony mama nie będzie miała punktu zaczepienia do histeryzowania a z drugiej świat do niej zapuka, że nie jest w stanie udawać, że tematu nie ma bo on wychodzi nawet w zwykłym, codziennym życiu.
    Zmierzyłem się z podobnym problemem, tzn z chęcią narzucenia mi udawania pt "czego nie widać i nie słychać tego nie ma". Na szczęście nie ze strony rodziców, ale przez bardzo bliskich mi krewnych. O tyle miałem łatwiej, że byłem już ładnych kilka lat w związku i wspólnie z moim partnerem stwierdziliśmy, że nie mogę się dać dawać wciągać w robienie tematu tabu. Po prostu zacząłem rozmawiać z nimi tak jak myślałem i rozmawiałem ze wszystkimi innymi czyli używając "my" zamiast "ja": byliśmy, zwiedzaliśmy, robiliśmy itp.

    > Do tego dobija mnie to, ze moja matka ci
    > agle mi mowi, ze ja zwiodlem i ze sie mnie wstydzi i mojego "zboczenia", bo ja
    > tylko interesuje to co ludzie powiedza.

    A czy kiedykolwiek powiedziałeś jej jak bardzo ona ciebie zawiodła jako twoja matka.
    Świetne hasło rodziców - moje gej dziecko mnie zawiodło. Tylko nikt z tych rodziców nie nawet nie pomyśli czy czasem on nie zawiódł własnego dziecka.
    Przy każdym tekście ze strony mamy o tym, że ty ją zawiodłeś przypominałbym jej: "mamo, zawiodłaś mnie jako moja mama, jest to dla mnie niezmiernie przykre, boli mnie to". Może coś dotrze, że ona, własne mama, robi ci krzywdę. Uświadom jej to, bo w tym jej amoku myśli chyba tego nie widzi.

    > Nie potrafie w jaki kolwiek sposob do niej dotrzec, gdyz kazda wzmianka na tema
    > t mojej seksualnosci konczy sie krzykiem, wyzwiskami i placzem z jej strony.

    "Mamo, jestem twoim dzieckiem. Jeśli mnie kochasz to nie traktuj mnie w ten sposób. Nie po to dałaś mi życie aby teraz mi je odbierać, ranić mnie i upadlać."
  • ktos-nowy 22.05.12, 08:51
    A widzisz. U mnie jest odwrotnie. Mam 21 lat, a moi rodzice się dowiedzieli o tym, że jestem gejem z 3 lata temu. U mnie też jak by bardziej się mama tym przejmuje niż ojciec. Tyle, że zasadnicza różnica pomiędzy moją a Twoją mamą jest taka, że moja właśnie chce ze mną rozmawiać na te tematy. Powiedziała mi, że ona i mój tata będą mnie zawsze kochać bo jestem ich synem, a na wszelkie urodziny, imieniny i inne święta gdzie się życzenia składa mama mówi mi tak: " najważniejsze to byś był szczęśliwy i byś sobie ułożył życie tak jak sam będziesz tego chciał". Wiem, że mówi mi to z czystego serca. Prawdziwa mama to taka, która będzie kochać swoje dziecko zawsze bez względu na jego orientację i moja taka właśnie jest.
  • ktos-nowy 22.05.12, 08:52
    sorki, mam 20 lat, ale to szczegół.
  • marianne11 12.05.12, 16:01
    BOŻE BROŃ.
    --
    If you are patient...and wait long enough...Nothing will happen!
  • croyance 20.05.12, 16:21
    Wiecie, ze powinien byc jednak jakis paragraf za wypisywanie bredni w necie, jak czytam takie rzeczy, to mi sie noz w kieszeni otwiera.
    Z synem wszystko ok, ale rodzice potrzebuja pomocy psychiatrycznej.
    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • szpilka53 18.02.13, 11:33
    Droga Mary-ko,
    przeczytałam założony przez Ciebie wątek, bo mam taki sam problem. Jestem matką syna, który określa się jako "gej". Przeczytałam książkę Richarda Cohena "Mój syn jest gejem" i dostrzegłam jakąś nadzieję. Chciałabym poznać innych rodziców, mających taki problem i porozmawiać na temat książki, o której wspomniałam. Według Cohena homoseksualizm nie ma nic wspólnego z seksem.
  • tigertiger 19.02.13, 12:00
    i znów popełniasz ten sam błąd, nie odpowiadasz Mary-ko tylko kompletnie innej osobie. Wejdź w post Mary-ko i jej odpowiedz, może dostanie powiadomienie na pocztę gazetową, że odpowiedziałaś, jak odpowiadasz komuś kto ostatni zostawił wiadomość na wątku, to tylko ten konkretny forumowicz zostanie powiadomiony. Zobacz na datę wpisu Mary-ko i zastanów się jakie są realne szanse, że po takim czasie wizytuje ten wątek i kontroluje każdy wpis nawet ten nei zaadresowany do niej bezpośrednio?
  • szpilka53 19.02.13, 13:04
    Widzę, że na tym forum rzeczywiście nie ma czego szukać. Poszukam innego forum.
  • szpilka53 19.02.13, 13:06
    Mary-ko, jeśli otrzymasz te wiadomość, odezwij się proszę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka