Dodaj do ulubionych

Gwara Roztoczańska

02.03.04, 23:24
Ja, Warszawiak, a Roztoczanin tylko wakacyjny i po ojcu, zawsze lubiłem
słuchać gwary mojej babki i ciotek. Tego charakterystycznego zaciągania.
Teraz już niewiele z tego pamiętam. Niedawno rozmawiałem przez telefon z
kuzynem, który teraz mieszka w Niemczech, ale który się wychował w Obszy i
nadal mówi melodyjnie się zaciągając. Jakże to cudownie brzmiało.
Chętnie bym tutaj w Oregonie nad Pacyfikiem zapisał się na kurs językowy
gwary wschodniej.
Po babce tylko pamiętam takie wyrażenia, jak:
- jidz (czyli jedz)
- słychać (czyli czuć zapach)
- a ło (czyli proszę bardzo)

Czy możecie rozszerzyć ten podręczny słowniczek o inne wyrażenia?

--
Żadne żywe stworzenie nie zostało skrzywdzone podczas pisania tego tekstu.
Edytor zaawansowany
  • perla 02.03.04, 23:36
    ni - nie
    byłem z nim - spotkałem go
    b. rzadkie używanie imion - mówi się: on jest w domu? Trzeba się domyślać o
    kogo chodzi.

    nie jestem specjalistą, ale to zauważyłem.

    --
    Perła
  • lecytyna 03.03.04, 11:03
    Jak super, że jest takie forum!!! Ja co prawda z Wrocławia, ale całe
    dzieciństwo to wakacje pod Zamościem (rodzinne strony mamy). Zawsze przerażona
    wracałam z samodzielnych wypraw bo byłam nieodmiennie pytana: "Czyjaś ty???" -
    a ja nie wiedziałam co odpowiedziećwink))
  • lecytyna 03.03.04, 11:06
    Jak super, że jest takie forum!!! Ja co prawda z Wrocławia, ale całe
    dzieciństwo to wakacje pod Zamościem (rodzinne strony mamy). Zawsze przerażona
    wracałam z samodzielnych wypraw bo byłam nieodmiennie pytana: "Czyjaś ty???" -
    a ja nie wiedziałam co odpowiedziećwink))
    Moja kuzynka mieszka tam dopiero od 10 roku zycia (rodzice uciekli z miasta w
    rodzinne strony mamy) i jako że jest uzdolniona językowo, cudownie potrafi
    mówić gwarąsmile)) NO po prostu cymes!!! niestety, napisac sie tego nie da, a ło.
  • czuk1 04.03.04, 10:40
    lecytyna napisała:

    > Jak super, że jest takie forum!!! Ja co prawda z Wrocławia, ale całe
    > dzieciństwo to wakacje pod Zamościem (rodzinne strony mamy). Zawsze
    przerażona
    > wracałam z samodzielnych wypraw bo byłam nieodmiennie pytana: "Czyjaś ty???" -

    > a ja nie wiedziałam co odpowiedziećwink))
    > Moja kuzynka mieszka tam dopiero od 10 roku zycia (rodzice uciekli z miasta w
    > rodzinne strony mamy) i jako że jest uzdolniona językowo, cudownie potrafi
    > mówić gwarąsmile)) NO po prostu cymes!!! niestety, napisac sie tego nie da, a ło.

    Fajnie. A teraz zapytam z oddali : Czyjaś Ty? Już sie nie boisz. Prawda ? Ja
    uważam, że jesteś nasza. Kieruje dlatego prośbę - bądż z nami (w internecie) ,
    jeśli tematyka Cie interesuje i jeśli czujesz sympatię do tej krainy , jej
    przyrody i mieszkańców. Pozdrawiam Cię serdecznie Mariusz
  • lecytyna 05.03.04, 08:31
    czuk1 napisał:

    > Fajnie. A teraz zapytam z oddali : Czyjaś Ty? Już sie nie boisz. Prawda ?

    A ja swoich rodziców jestem wink [tak mi mama kazała odpowiadać wink]; wrocławianka
    rodowita smile

    Bardzo dziękuję za mile powitanie smile)

    pozdrawiam
    asia
    Ja
  • czuk1 23.03.04, 08:06
    lecytyna napisała:

    > czuk1 napisał:
    >
    > > Fajnie. A teraz zapytam z oddali : Czyjaś Ty? Już sie nie boisz. Prawda
    > ?
    >
    > A ja swoich rodziców jestem wink [tak mi mama kazała odpowiadać wink];
    wrocławianka
    >
    > rodowita smile
    >
    > Bardzo dziękuję za mile powitanie smile)
    >
    > pozdrawiam
    > asia
    > Ja
    Asiu. Dziecko drogie. Pieknie, że przyznmajesz sie do pochodzenia swojego. We
    mnie ktory urodził się w pow.puławskim a dojrzałe lata spedził na
    Zamojszczyżnie jest zazdrość jakaś , oni to sobie opowiadają przygody z
    dzieciństwa tu umiejscowione, a ja wcinam sie wtedy (troche dla zasady) ze
    swoimi gdzieś z Lubelszczyzny, Mazur czy Bydgoszczy).
    Sumując - bądż z nami zamościakami. I teraz donoszę Ci co mowią u nas o
    Woclawiu. Jest to miasto teraz (obok W-wy) najszybciej i najpelniej rozwijające
    się w Polsce. Świadczy o tym las dżwigow budowlanych nad miastem i szybkie ,
    korzystne zmainy. Sporo zamościan po studiach przenosi się lub zostaje we
    Wrocławiu. Kilka rodzin , spośrod moich kolegow- emerytow wyjechało za dziećmi
    do Wroclawia. Niedługo będzie tam najwiecej potomkow ludzi ze Lwowa I z
    Zamojszczyzny. Pzdr Mariusz
  • benia30 03.03.04, 15:44
    Moja mama już od ponad 30 lat nie mieszka na Roztoczu a do dzisiaj wymawia:
    pójdziem, zobaczym, kupim...itd... (zamiast pójdziemy, zobaczymy, kupimy)
    A akcent bardzo sie utrwala, w czasach liceum mieszkałam na Roztoczu 1,5 roku,
    kiedy wróciłam na Śląsk, do nowej szkoły, wszyscy się ze mnie śmiali przez
    następne 1,5 roku... (a przecież ten akcent taki piękny jest!!!)
  • czuk1 04.03.04, 10:42
    benia30 napisała:

    > Moja mama już od ponad 30 lat nie mieszka na Roztoczu a do dzisiaj wymawia:
    > pójdziem, zobaczym, kupim...itd... (zamiast pójdziemy, zobaczymy, kupimy)
    > A akcent bardzo sie utrwala, w czasach liceum mieszkałam na Roztoczu 1,5
    roku,
    > kiedy wróciłam na Śląsk, do nowej szkoły, wszyscy się ze mnie śmiali przez
    > następne 1,5 roku... (a przecież ten akcent taki piękny jest!!!)
    Zgadza sie. Moja rodzina wyjechala niedawno na Śląsk a akcent maja
    już "śląski" . Pzdr Mariusz
  • czuk1 03.03.04, 16:19
    swiatlo napisał:

    > Ja, Warszawiak, a Roztoczanin tylko wakacyjny i po ojcu, zawsze lubiłem
    > słuchać gwary mojej babki i ciotek. Tego charakterystycznego zaciągania.
    > Teraz już niewiele z tego pamiętam. Niedawno rozmawiałem przez telefon z
    > kuzynem, który teraz mieszka w Niemczech, ale który się wychował w Obszy i
    > nadal mówi melodyjnie się zaciągając. Jakże to cudownie brzmiało.
    > Chętnie bym tutaj w Oregonie nad Pacyfikiem zapisał się na kurs językowy
    > gwary wschodniej.
    > Po babce tylko pamiętam takie wyrażenia, jak:
    > - jidz (czyli jedz)
    > - słychać (czyli czuć zapach)
    > - a ło (czyli proszę bardzo)
    >
    > Czy możecie rozszerzyć ten podręczny słowniczek o inne wyrażenia?
    >
    To jest chyba gwara terenów pogranicza (nie tylko Roztocza) od - gdzieś -
    Zamościa do Lwowa, od Przemysla po Włodawę. Specjaliści to nam opiszą.
    Ja pochodzę z okolic Puław gdzie aż do Radomia jest gwara "staropolska' i
    dlatego tu u nas wychwytuję jeszcze niektore niepoprawne wyrazy jak: "któro"
    zamiast "które" idę ze swoim "tatem" a nie "tatą" itd. No a po 25 latach pobytu
    to i ja zaciągam. Jednocześnie zaciagania trudno sie pozbyć. Słyszymy jak
    hrubieszowianin prof.Wiktor Zin zaciaga - choć 50 lat nie mieszka w
    Hrubieszowie? .... i td mozna by snuć refleksje. M
  • stiah 03.03.04, 17:06
    Gwara ta czasami przyjmuje formy ekstremalne - w czasie jednej z wędrówek, idąc
    z Lubyczy, przez Potoki do zagubioneych pod Wielkim Działem Mrzygłodów,
    zgubiliśmy się haniebnie. Na szczęście spotkaliśmy tubylca który na nasze
    pytanie o drogę, wygłosił długą litanię machając przy tym rękami z której
    jedynie zrozymieliśmy coś jak "Mzighlody" tudzież ogólny kierunek. Trafiliśmy.
  • januszx 05.03.04, 09:51
    Wspanaiale ,że przypomniałeś o gwarze roztoczańskiej , świetny wątek! , zaraz
    wstawie tekst ..juz kończę...
    pozdrawiam
    J
  • miriamfirst_ 05.03.04, 17:59

    istnieje, oprocz mowy, słynna, roztoczańska cisza tzn mam na myśli milczenie
    pomiędzy dwojgiem (najczesciej) osob, rzadko trojgiem; szansę na "zadzianie
    się" tego zjawiska istnieja zwykle w niedziele,lub poznym popoludniem dnia
    powszedniego. Jest to roztoczanski "bialy kruk". Zależnie od okoliczności
    milczenie może mieć charakter

    a. wspolczujacy
    b. bedacy wyrazem najwyzszego oburzenia (rzadko, poniewaz "w fazie" oburzenia
    roztoczanie bardzo dużo mówia, przekrzykując się wzajemnie)
    c. refleksyjny czyli panta rei, minął dzień, już ósma, niedlugo kolejny
    odcinek serialu ect czyli wszystko, co plus minus wyznacza odmierza upływajacy
    czas
    d. religijny (np po kościele, lubo po sutym niedzielnym obiedzie)
    e. ogólnonarodowy i ogólnoświatowy

    Nie znajac tego zjawiska, a po raz pierwszy doznajac go podczas wizytu pewnego
    pana F., usiłowałam rozpaczliwie acz delikatnie próbować rozpoczynac rozmowe,
    bo milczenie wydawało mi się krępujące. Niepotrzebnie się męczyłam.
    Pan F., zaszczycił mnie, nieznajomą, propozycją obrzedu milczenia jakie,
    zreśztą, dokonało się, przerywane lekko westrznieniami. Trwało około 30 minut
    co jest wartością symboliczną, minimalną, i nie ma o czym mówić, ponieważ
    milczenie owo zwykle trwa godzinami. Fantastyczne, wręcz buddyjskie milczenie
    dla milczenia, i wspólnie "konsumowanie" widoku jakim jest np. mur sąsiada,
    zarwany płot, czy - jak wspominane tu gęsto - bocianie gniazdo. Może to być
    również wspólne i skupione obserwowanie jak ktos bezskutecznie usiłuje
    uruchomic np samochód. Ale rzadko.

    Miriam

    ps. uprzejmie prosze o wstrzymanie aię z ewent chęciami skonkretyzowania, kim
    był wymieniony pan F.,smile)
  • maciek302 05.03.04, 18:46
    Piejo kury piejo majo koguta,albo musi ta bedzie co znaczy wystarczajaco
  • stiah 13.03.04, 16:22
    Stara Marunia, gdy coś było bardzo dobrego wyrażała najwyższy stopień pochwały
    następująco: No, temu bigosu to można "wy" powiedzieć! Niestety, Marunia
    wyjechała do Rawy Ruskiej i tam dożyła końca swych dni.
  • baky 16.03.04, 19:12
    Moja babcia miała takie określenie: "krasiste".
    Określała tym mianem np. pstrągi, które łowiłem (i łowię nadal) w Tanwi, gdy
    przynosiłem je na kolację. Takie ładne, krsiste - mawiała. Gdy duże -
    "szkaradne" :o)))
    Czyli krasiste, to było "coś" ładnego i jednocześnie pstrokatego (pstrąg ma
    różnokolorowe kropki), np. mówiła też: "podaj mi tę krasistą chustkę" -
    pstrokatą i kolorową. Śmieszne określenie, nie ma co...

    PS. Mawiała min.: "Poli ty naliwki, kaj by pstrogi ni myśleli, co je psi
    jedzo"... hihi...
  • czuk1 23.03.04, 08:11
    miriamfirst_ napisała:

    >
    > istnieje, oprocz mowy, słynna, roztoczańska cisza tzn mam na myśli milczenie
    > pomiędzy dwojgiem (najczesciej) osob, rzadko trojgiem; szansę na "zadzianie
    > się" tego zjawiska istnieja zwykle w niedziele,lub poznym popoludniem dnia
    > powszedniego. Jest to roztoczanski "bialy kruk". Zależnie od okoliczności
    > milczenie może mieć charakter
    >
    > a. wspolczujacy
    > b. bedacy wyrazem najwyzszego oburzenia (rzadko, poniewaz "w fazie"
    oburzenia
    > roztoczanie bardzo dużo mówia, przekrzykując się wzajemnie)
    > c. refleksyjny czyli panta rei, minął dzień, już ósma, niedlugo kolejny
    > odcinek serialu ect czyli wszystko, co plus minus wyznacza odmierza
    upływajacy
    > czas
    > d. religijny (np po kościele, lubo po sutym niedzielnym obiedzie)
    > e. ogólnonarodowy i ogólnoświatowy
    >
    > Nie znajac tego zjawiska, a po raz pierwszy doznajac go podczas wizytu
    pewnego
    > pana F., usiłowałam rozpaczliwie acz delikatnie próbować rozpoczynac rozmowe,
    > bo milczenie wydawało mi się krępujące. Niepotrzebnie się męczyłam.
    > Pan F., zaszczycił mnie, nieznajomą, propozycją obrzedu milczenia jakie,
    > zreśztą, dokonało się, przerywane lekko westrznieniami. Trwało około 30
    minut
    > co jest wartością symboliczną, minimalną, i nie ma o czym mówić, ponieważ
    > milczenie owo zwykle trwa godzinami. Fantastyczne, wręcz buddyjskie milczenie
    > dla milczenia, i wspólnie "konsumowanie" widoku jakim jest np. mur sąsiada,
    > zarwany płot, czy - jak wspominane tu gęsto - bocianie gniazdo. Może to być
    > również wspólne i skupione obserwowanie jak ktos bezskutecznie usiłuje
    > uruchomic np samochód. Ale rzadko.
    >
    > Miriam
    >
    > ps. uprzejmie prosze o wstrzymanie aię z ewent chęciami skonkretyzowania, kim
    > był wymieniony pan F.,smile)


    Ale fantastycznie ciekawe spostrzeżenie. Napewno roztoczanie to ludzie mało
    mówni, rozmawiający z przyrodą. Ale żeby aż tak? Może to był tylko taki jeden
    Pan F?
    Trzeba bylo poeksperymentować na innych "roztoczańskich panach".
    Pozdrawiam Cie serdecznie M
  • benia30 16.03.04, 18:45
    Przypomniało mi się właśnie...
    Ze słowniczka mojej babci:

    GUZY - guziki
    CZUB - kaptur,
    GRECZKI - obuwie typu sandałki
    CUPAKA - szybko
    HET - daleko
    WDZIWAć - ubierać

    Babcia mawiała do mnie mniej więcej tak: "Wdziwaj czub i greczki, zapinaj guzy
    i leć cupaka het, het...." Hmm, ładnie, prawda???
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nigdy nie gaś światła nadziei...
  • swiatlo 16.03.04, 19:15
    Rzeczywiście pamiętam "het" i "wdziwaj". Nie pamiętam pozostałych zwrotów.

    --
    Żadne żywe stworzenie nie zostało skrzywdzone podczas pisania tego tekstu.
  • januszx 23.03.04, 10:35
    Szybko u moich starszych znajomych ze wsi to - rychło

    a ciekawy jestem czy wiecie jak w gwarze powiemy "zawsze"?
    pozdrawiam
    J

    --
    Miasteczko , gdzie spędziłem dzieciństwo w ubraniach szytych przez krakowskich
    i lwowskich krawców, było twierdzą otoczoną rowami, wodą, wałami i wysokimi
    murami.
    I.L. Perec "Czasy Mesjasza"
  • stiah 23.03.04, 11:35
    Ja nie wiem, ale jestem ciekaw. Za to pamiętam obelgi jakimi się wzajemnie
    obrzycaliśmy jako dzieci. Mieszkając na pograniczy kultur, różnicowaliśmy się w
    różnych konfiguracjach na "bulbowców" "banderowców" "upowców" "żydów", a młodsi
    koledzy pieszczotliwie zwani byli "bachorami" i "najduchami". Na szczęście
    kończyło się zawsze na krzykach. "Rychło" zapominaliśmy o wzajemnych
    połajankach i graliśmy w palanta, noża, państwa, piłkę szmacianą i co tam
    jeszcze... smile
  • benia30 23.03.04, 16:13
    Znowu się mojej babci czepię, ale kiedy zaczyna coś opowiadać to mówi: "Tak
    roku..." Nie wiem jak to przetłumaczyć, chyba znaczy to "w poprzednich latach"
    czy "pewnego minionego roku"

    Ale jak brzmi "zawsze" po roztoczańskiemu, nie potrafię sobie skojarzyć...
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nigdy nie gaś światła nadziei...
  • users1 23.03.04, 21:03
    Wydaje mi się że "tak roku" to w roku ubiegłym, a "zawsze to "zawdy"
    W.2
  • januszx 25.03.04, 11:14
    Już Wam moi mili odpowiadam
    Przypuszczam ,że to zależy od miejsca ale ja przytoczę określenie z okolic
    Suchowoli

    Oni zawdy w zimie w walinkach iszli du sklipu i du kóscioła...

    doszło cos nowego...?smile

    --
    Miasteczko , gdzie spędziłem dzieciństwo w ubraniach szytych przez krakowskich
    i lwowskich krawców, było twierdzą otoczoną rowami, wodą, wałami i wysokimi
    murami.
    I.L. Perec "Czasy Mesjasza"
  • benia30 24.03.04, 15:18
    Jeszcze mi się taka zabawna anegdotka rodzinna przypomniała związana z gwarą
    roztoczańską i... z babcią oczywiście.
    Przychodzimy kiedyś z moim mężem, który słabo zna (znał...) miejscową gwarę, do
    babci i zastajemy ją przy czynności szatkowania czyli siekania kapusty. Babcia
    odrywa się od roboty i bardzo z siebie zadowolona oznajmia: "P O S I K A Ł A M
    kapustę". Szkoda, że nie widzieliście miny mojego ślubnego, myślał że babci
    odbiło...
    Pozdr. Benia
    ---
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nigdy nie gaś światła nadziei...
  • benia30 26.03.04, 11:57
    Dochodzi jeszcze mało elegancki zwrot NA, który w dowolnym tłumaczeniu
    oznacza "masz", "weż", "bierz". Mówi się tak do ludzi i do zwierząt, np: "na -
    jidz" (czyt. proszę jedz)
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nigdy nie gaś światła nadziei...
  • benia30 26.03.04, 12:03
    W okolicach Radecznicy (Sąsiadka, Latyczyn) zetknęłam się z takimi
    zwrotami: "jicta", "idźta", "choćta", itd...w tym samym stylu.
    (jedzcie... idźcie... chodżcie...)
    Pozdr. Benia
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nigdy nie gaś światła nadziei...
  • szekla 10.04.04, 16:38
    pamietam "posiekniete" rece, a zaciagam tez sama jak tylko z kims z
    domu "telefonuje"
  • czuk1 11.04.04, 10:49
    szekla napisała:

    > pamietam "posiekniete" rece, a zaciagam tez sama jak tylko z kims z
    > domu "telefonuje"
    "Telefonuje" to chyba jest żargon ogólnopolski.
    Pozdrawiam Cię w to Wielkie Święto katolików --- Mariusz
  • szekla 11.04.04, 18:45
    mowienie o zonie, malzonce "zonka"
  • szekla 29.04.04, 20:39
    dalam wczoraj popis:
    jechalam ze znajoma i tlumaczylam jej gdzie ma tym autem dojechac , mowie
    za "krzyzowka"w lewo.Znajoma w ryk, to byl rechot, kwik i przytupywanie.Nawet w
    Germanowie mi sie mowa rodzinna nie zapominasmile
  • czuk1 30.04.04, 09:09
    szekla napisała:

    > dalam wczoraj popis:
    > jechalam ze znajoma i tlumaczylam jej gdzie ma tym autem dojechac , mowie
    > za "krzyzowka"w lewo.Znajoma w ryk, to byl rechot, kwik i przytupywanie.Nawet
    w
    >
    > Germanowie mi sie mowa rodzinna nie zapominasmile


    Nie zapomina sie też akcentu. Patrz akcent starego już prof. W.Zina - rodem z
    Hrubieszowa. M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka