Dodaj do ulubionych

Legendy Roztocza

29.03.04, 15:52
Pewnie jest ich całe mnóstwo...
Przytoczę tu jedną z nich, związaną z powstaniem nazwy rzeki Tanew. Otóż
piękna Tanewa była córką rycerza Gołdapa. Kiedy rycerz Gołdap przebywał na
wyprawie wojennej jego gród najechał wrogi książę, który chciał porwać
Tanewę. Dziewczyna broniąc swej czci skoczyła z urwiska do rzeki. Po powrocie
z wyprawy wojennej zrozpaczony po stracie córki ojciec kazał zburzyć gród. Od
tej pory rzeka, do której rzuciła się dziewczyna nazywa się Tanew...

Mam nadzieję, że niczego tu nie pokręciłam, w razie potrzeby proszę o
korektę. Pozdrawiam - B...
--
Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei...
Edytor zaawansowany
  • stiah 31.03.04, 12:59
    Aż się prosi o więcej, a tu cisza. Przegrzebałem pamięć i też nic. Ale tu
    suplement do wątku "etnicznego". Niestety na wschodzie nastąpiło przecięcie
    ciągłości kulturowej. Stąd nie miał kto bajek i legend opowiadać. Ludność
    napływała w parę lat po wysiedlonych Ukraińcach i nie było komu przekazać
    opowieści o uroczyskach, moczarach diabelskich kamieniach. Pozostały one tylko
    szczątkowo, jako "standardowe" opowieści o diable co nie zdążył donieść
    kamienia, by cerkiew zburzył. Cały czas mam nadzieję, że odezwie się ktoś ze
    starszych Roztoczan lub ich potomków i przekaże tajemnice tej ziemii dalej...
  • misia.m 17.04.04, 21:19
    Mam taka jedną znajomą , specjalistkę od legend w Polsce.Zaprosić ją tutaj?
  • benia30 17.04.04, 21:29
    Zaproś koniecznie! Uwielbiam legendy, każdy zresztą ma w sobie coś z dziecka...
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei...
  • stiah 17.04.04, 22:01
    Czekamy ciesząc się jak dzieci!
  • misia.m 18.04.04, 12:08
    Dobra , dzisiaj wysyłam do "ekspertki" emaila
  • januszx 18.04.04, 13:50
    dołączam się i niecierpliwie czekam na "Ekspertkę" i legendy...
    J
  • misia.m 18.04.04, 17:13
    właśnie dostałam emaila.Koleżanka "szpera " w swojej literaturze, bo Roztocze
    nie jest jej najmocniejszą stroną, ale obiecała,że napisze jak coś ciekawego
    będzie miała.
  • lashana 20.04.04, 22:29
    Serdecznie witam
    Ze wstydem się przyznaję, że jeszcze nie byłam na Roztoczu - moim ukochanym
    regionem jest Dolny Śląsk. Mimo to trochę legend znalazłam, bo bardzo lubię
    polskie baśnie i legendy i zbieram książki z nimi. Niestety o Roztoczu wielu
    nie mam, ale to co znalazłam chętnie napiszę.Od jutra zacznę wpisywać ich treść.
    Pozdrawiam
    Marzena
  • benia30 20.04.04, 23:35
    Witaj Marzenko!
    Dzięki, że do nas zajrzałaś... Z wielką niecierpliwośćią czekamy na Twoje
    opowieści... Piszę czekamy a nie czekam, bo znajdzie się, podejrzewam więcej
    osób zainteresowanych tym tematem.
    Próbowałam szukać legend z okolic Roztocza w literaturze, ale z marnym
    niestety skutkiem. Udało mi się jedynie dowiedzieć, że jest ich sporo i chętnie
    opowiadane są przez miejscową ludność. Moja znajoma miejscowa ludność opowiada
    przepiękne historyjki z życia sąsiadów, które nie są jednak legendami... (a
    szkoda, bo sporo by sie tego nazbierało) Dlatego postawiłam sobie za punkt
    honoru znaleźć w najbliższym czasie jakąś milutką babcię znającą ciekawe
    historie, opowiadania i legendy, i zrobić jej przesłuchanie (czyt. wyciągnąć
    wszystkie niezbędne informacje) by nie poszły w zapomnienie...
    Pozdrawiam, Benia

    PS. Wpadnij na Roztocze - naprawdę warto...
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei...
  • stiah 21.04.04, 11:12
    Pozdrawiamy Dolny Śląsk (Górny też smile!Pamiętam takie bajki o Liczyrzepie i
    karkonoskich skarbach. Ale Roztocze z dawien dawna było omijane przez
    poszukiwaczy skarbów, zamków tu nie budowano więc mrożących krew w żyłach
    historii nie ma wiele. Przeglądam teraz taki wielki album z wystawy
    archeologicznej o Wandalach, którzy pomieszkiwali w okolicy, (a także niejakich
    Bastarnach, a potem Gotach) ale oni wszyscy woleli żyzne ziemie Lubelszczyzny,
    czyli po prostu marne Padoły i Grzędy. Choć gdzieś na tym forum było coś o
    Herulach na Wapielni, a przecież to już Roztocze pełną gębą. Problem w tym, że
    ci perwsi mieszkańcy nie byli skłonni do poznawania tajników pisma, a potem się
    wynieśli na południe, gnębić Rzym i wygrzewać się aż w północnej Afryce.
  • januszx 21.04.04, 11:23
    A ja już z wielką niecierpliwością czekam na opowieści, legendysmile .
    Dolny Śląsk to dla mnie jedynie przepięknme miasto Wrocław, z wspaniałym
    Starym Miastem , choc pamiętam jeszcze czasy gdy kamieniczki nie prezentowały
    sie tak okazale - koniec lat osiemdziesiątch...
    Pozdrawiam wiosennie i roztocznie
    J
  • lashana 21.04.04, 12:49
    Bardzo dziekuję wszystkim za tak miłe przywitanie smile)))Cieszę się,że udało mi
    sie trochę tych legend znaleźć i mogę je Wam "poopowiadać". Dziś wpisałam
    pierwsze, w ciągu następnych dni będą nastepne smile)))
    Na Roztocze się wybieramy, ale sami wiecie jak to jest jak się ukocha jakiś
    region - co nadchodzi pora planowania dłuższego wyjazdu i pada pytanie - gdzie
    jedziemy - odpowiedź jest zawsze jednakowa - w Sudety smile))))) Ale coraz
    bardziej mnie ciekawi Roztocze - szczególnie teraz po tym czytaniu legend, więc
    pewnie pojedziemy niedługo smile))))
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena
  • lashana 22.04.04, 10:57
    Zapomniałam napisać, że wszystkie źródła do legend podam na końcu - wpiszę
    tytuł książki i które legendy z niej pochodzą
    Pozdrawiam
    Marzena
  • lashana 21.04.04, 12:06
    Zapis rozmowy ze 102 letnią Anną Myszkowską ze wsi Paary:
    Według tego co zapisano w Biblii i co podawał ponad sto lat liczący dziadek
    Ani, który chodził z tablicą do fary w Narolu, cała ta kraina, gdzie teraz jest
    Roztocze, była niziną, zalaną wodami jakiegoś wielkiego morza. Aż dobry los
    zlitował się nad nieszczęśliwą okolicą i na rozkaz Boży dno morskie podniosło
    się wzwyż, powstały góry i wody spłynęły do ziem sąsiednich, na wszystkie
    strony świata. Wody r o z t o c z y ł y się naokoło i powstało R o z t o c z e.
    Wschodzące Słońce powitały Sołokija i Hączwa. Rzeka wzbierająca wody w
    północnej części Roztocza, a niezadowolona, że zbyt mało korzysta ze słońca,
    ryje i ryje krawędzie brzegów, podmywa je i stąd nazwano te wody Wieprzem
  • stiah 21.04.04, 12:53
    lashana napisała:

    > Zapis rozmowy ze 102 letnią Anną Myszkowską ze wsi Paary:
    > Według tego co zapisano w Biblii i co podawał ponad sto lat liczący dziadek
    > Ani, który chodził z tablicą do fary w Narolu, cała ta kraina, gdzie teraz
    jest
    >
    > Roztocze, była niziną, zalaną wodami jakiegoś wielkiego morza. Aż dobry los
    > zlitował się nad nieszczęśliwą okolicą i na rozkaz Boży dno morskie podniosło
    > się wzwyż, powstały góry i wody spłynęły do ziem sąsiednich, na wszystkie
    > strony świata. Wody r o z t o c z y ł y się naokoło i powstało R o z t o c z
    e.
    >
    > Wschodzące Słońce powitały Sołokija i Hączwa. Rzeka wzbierająca wody w
    > północnej części Roztocza, a niezadowolona, że zbyt mało korzysta ze słońca,
    > ryje i ryje krawędzie brzegów, podmywa je i stąd nazwano te wody Wieprzem
    Piękna legenda, a co więcej mająca oparcie w historii naturalnej. Jak wiecie,
    najwyższe góry Roztocza zbudowane są z wapieni trzeciorzędowych (takich jak w
    Józefowie). Otóż Roztocze rzeczywiście zostało wydźwignięte z morza
    rozdzielając kotlinę sandomierską od Wyżyny Lubelskiej! Tyle, że było to
    kilkanaście milionów lat temu i najstarsi ludzie siedzieli jeszcze na drzewach.
    A długo jeszcze rzeki płynące z Karpat przecinały grzbiet Roztocza i płynęły na
    północ. Źródłem Pra-Wieprza był prawdopodobnie Wisłok. A Roztocze wznosiło się
    i wznosi do dziś - co prawda w tempie dość wolnym, bo około 1mm na rok, ale to
    wystarczyło by r o z t o c z y ć wody na płnoc i południe... Przepraszam za
    wciskanie zgoła niepoetyckich wpisów, ale analogia jest uderzająca....
  • lashana 21.04.04, 12:20
    To jest ta sama legenda, ktora przytoczyła Benia, ale w "rozbudowanej
    wersji" smile)))
    Wzgórze Zamczysko (Kościółek)
    Podobno mężny rycerz nazwiskiem Gołdap zbudował tu niegdyś silną twierdzę dla
    obrony środkowego i zachodniego Roztocza. Rycerz miał piękną jedynaczkę, córkę
    imieniem Tanewa. Ojciec kochał ją do szaleństwa, truchlał jednocześnie na myśl,
    że mógłby ją porwać niespodziewany wróg. Kazał więc wyrąbać w skałach schody o
    rożnej wysokości i rozmiarach w celu utrudnienia wejścia na zamek.
    Zdarzyło się, że rycerz wyruszył z drużyną na wyprawę wojenną w daleki kraj. Na
    moment ten od dawna czekał sąsiedni, obcy książę, który zamierzał porwać piekną
    Tanewę. Tanewa jednak, nie chcąc oddać się w ręce obcego księcia, wolała
    skoczyć z wysokiej wieży zamkowej na skały cypla i zginąć.
    Książę uszedł w dalekie stepy.
    Rycerz po powrocie z wyprawy zburzył zamek, czarami zatopił schody, przez które
    popłynęła teraz rzeka, a sam osiadł na pustej, gołej górze, gdzie w samotności
    dokonał żywota.
    Pozostały jeno wspomnienia: rzekę nazwano Tanwią, samotną górę - Gołdą, a
    wodospady Szumami.
  • lashana 21.04.04, 12:30
    Troszkę inna wersja:
    Na zamku mieszkał niegdyś rycerz o imieniu Gołdab. Miał on córkę Tanewę, którą
    kochał ponad wszystko. W swoim grodzie zgromadził olbrzymią ilość skarbów:
    złota, srebra, klejnotów. Pewnego razu Gołdab wyruszył na wojnę pozostawiając
    ukochaną jedynaczkę samą. Skorzystał z tego wrogi książę. Najechał na gród
    mając nadzieję na zdobycie tak skarbów, jak i Tanewy, której niezwykła uroda
    rozsławiona była po okolicy. Księżniczka, by uniknąć hańby - zebrała wszystkie
    skarby i rzuciła się z nimi do głębokiej studni. Studnia, sprzyjając
    zdesperowanej dziewczynie, natychmiast zapadła się nie pozwalając na
    odnalezienie Tanewy. Rycerz Gołdab, gdy wrócił i dowiedział się o tym, co się
    stało, kazał z rozpaczy zburzyć gród. Miejscowi na pamiątkę tych wydarzeń rzekę
    nazwali Tanwią a wzgórze - Gołdą.
  • lashana 21.04.04, 12:36
    Według jednej z miejscowych legend zdarzyło się, że zameczek najechali Tatarzy.
    Oblegali go długo, jednak obrońcy byli niezwyciężeni. Tatarzy użyli więc
    podstępu, by zdobyć grod.Rozsypali na ziemi groch namoczony w gorzałce i dzięki
    temu zwabili gołębie gnieżdżące się w grodzie. Do nóżek setek ptaków
    przywiązali tlące się huby i wypuścili je. Wystraszone gołębie wróciły do
    oblężonego zamku i wywołały tam pożar. Tatarzy w ten sposób zdobyli twierdzę.
  • misia.m 21.04.04, 21:47
    Szkoda ,ze się ruiny tego zamku, czy schodów z legeng-nie ostały choć troszkę
    do naszych czasówsad(
  • misia.m 21.04.04, 21:50
    Trochę się pochwalę, bo Lashana jest za skromna ,żeby się sama chwalić.
    Kiedyś zdobyła główna nagrodę w bardzo znanym piśmie podróżniczym, także to
    znajoma godna Roztocza w 100%.
    Namówcie ją na wyjazd w te strony......
  • lashana 21.04.04, 21:47
    Sanktuarium Krasnobrodzkiej Szafarki Łask - Pocieszycielki Zamojszczyzny
    Początki kultu Matki Bożej w Krasnobrodzie sięgają połowy XVII wieku. Wtedy
    to,około 1646 roku, jak głosi legenda, opętany przez złego ducha 24 letni Jakub
    Ruszczyk, mieszkaniec okolicznej wsi Szara Wola (Szarowola) przyszedł do lasu w
    pobliżu Krasnobrodu i modlił się o uzdrowienie. W czasie modlitwy usłyszał
    następujące słowa:
    "Postaw mi tu figurę,albowiem tu będzie się chwała Syna mego odprawiała. A na
    znak tego wiedz o tym, że jesteś od choroby uwolniony"
    Uzdrowiony Jakub polecenie wykonał i w miejscu objawienia postawił figurę Matki
    Bożej. Wkrotce na rosnącej nieopodal sośnie zaczęto umieszczać obrazki
    religijne, a później również srebrne tabliczki wotywne.
    W listopadzie 1648 r figura została zniszczona przez Kozaków pod wodzą
    Chmielnickiego, cenniejsze zaś wota zrabowane.Ocalał jedynie mały obrazek (9 x
    14 cm), przedstawiający Matkę Bożą adorującą Dziecię Jezus położone na łące
    pełnej kwiatów.Na miejscu zniszczonej figury zbudowano potem drewnianą kaplicę
    i w niej oddawano cześć Maryi w ocalałym obrazku. Niestety w roku 1673 na
    Krasnobród napadli Tatarzy i spalili kaplicę, wizerunek ponownie ocalał. Rok
    później, w 1674 r Komisja Teologów Akademii Zamojskiej przebadała świadków
    objawień i spisała ich historię. Od tego czasu uznawano obraz za cudowny.
    Słynący łaskami wizerunek przedstawia Matkę Bożą stojącą ze złożonymi na
    piersiach rękami i adorującą leżące na trawie wśród kwiatów Dzieciątko Jezus.
    Otoczony kultem obraz jest bardzo mały (9 cm x 14 cm), dlatego też w 1964 r z
    myślą o pielgrzymach wykonano dużą kopię wizerunku. Cudowny obrazek umieszczono
    w jego prawym górnym rogu.
  • lashana 21.04.04, 22:17
    Marysieńka Sobieska
    W 1680 roku uzdrowiona została w Krasnobrodzie Maria Kazimiera Sobieska, żona
    króla Jana III Sobieskiego.
    Zachowała się o tym relacja napisana w 1753 r przez dominikanina, ks. Jacka
    Majewskiego w książce "Pustynia w raj zamieniona" wydanej w Lublinie.
    "Najjaśniejsza Maria Kazimiera Królowa Polska niegdyś Najjaśniejszego i
    Niezwyciężonego Jana III Króla Polskiego żona, blisko porodzenia będąc w takim
    niebezpieczeństwie znajdowała się, że nie tylko od doktorów w cale
    zdesperowana, ale i opuszczona została, a za tym inż prawie w pół umarłą do
    kościoła krasnobrodzkiego przywieziona była, gdzie jak tylko do ust jej cudowny
    obrazek Matki Boskiej przyłożono, zaraz jakby z głębokiego snu obudzona została
    i dalej coraz lepiej mieć się poczęła, odwieziono po tym z kościoła od
    niebezpiecznego płodu, który zgnięły, sztukami wypadał wolną się być uczuła,
    którą oczywistą łaską, bo z oczywistej i bliskiej śmierci wybawienia i cudownej
    krasnobrodzkiej wybawicielce i lekarce swojej przyznała i dla tego częścią dla
    utwierdzenia zdrowia i zupełnej jego melioracji, częścią dla dziękczynienia
    Najchwalebniejszej Nieba Królowy przez czternaście tygodni w Miasteczku
    Krasnobrodzie rezydowała, podczas którego czasu szczodrobliwie dary swoje
    Królewską oddała ręką Nieba i Ziemi cudownej w Krasnobrodzie Monarchini i dalej
    po tym po spaleniu kościoła pierwszego drewnianego podczas inkursyi Tatarów też
    szczodrobliwość Pańską miejscu temu oświadczyła przez nowego Kościoła na
    miejsce spalonego zbudowanie".
  • lashana 21.04.04, 22:27
    Marysieńka Sobieska - cd
    Marysieńka w podziękowaniu za łaskę ufundowała obecny, barokowy kościół pw
    Najświętszej Marii Panny,zbudowany w latach 1690-1699, należący do
    najwspanialszych budowli Zamojszczyzny. Zwiedzając go warto zwrócić uwagę na
    tablicę fundacyjną nad głównym wejściem, łączącą się z opisywanym wydarzeniem.
    Tablica jest w języku łacińskim, w tłumaczeniu na polski napis brzmi:
    "Panu Najlepszemu i Największemu. Kosztem i nakładem najjaśniejszej Marii
    Kazimiery, królowej Polski, towarzyszki życia świętej pamięci najjaśniejszego i
    najpotężniejszego w świecie Jana III, króla Polski jako wypełnienie ślubu za
    odzyskane w tym miejscu przed cudownym obrazem, a już bezpowrotnie utracone
    zdrowie, ten święty przybytek został wzniesiony ku czci Najświętszej Dziewicy
    Maryi i poświęcony w roku 1699."
  • lashana 21.04.04, 22:40
    Obelisk w kształcie słupa - związany z legendą o Jakubie Ruszczyku
    "Na dawnym cmentarzu przy kościele pw. Najświętszej Marii Panny uwagę pątników
    przyciąga osobliwy obelisk w kształcie słupa na kwadratowym cokole, wybudowany
    z kamienia, sprzed przeszło trzech stuleci. Na jego szczycie znajduje się
    kamienna kula z metalowym krzyżem. Ma on ok. 4 m wysokości. Umieszczony na nim
    oryginalny, staropolski tekst trudny jest do odczytania. Wyrazy są tu łączone,
    nie ma znaków interpunkcyjnych. Trzeba składać literkę po literce. Na obelisku
    widnieje napis:
    "DOM. Tu Jakub Ruszczyk, opętany lat 24, usłyszał głos pański
    Postaw tu figurę dla chwały syna mego, a na znak tego jesteś uzdrowiony, ten
    cud stał się około roku 1646"
    Nieco niżej pod tekstem czytamy:
    "Tu jasności niebieskie, tu procesje anielskie widzieć, tu śpiewanie owych
    zagłuszane były. Więc na pamiątkę tego i wy pani Rozalia Zdzieduszyc łaskawa te
    wystawiła kolumne, za którą, kto czytasz, zmow Zdrowaś Mario"
    Jest to jedna z najstarszych zachowanych figur w Krasnobrodzie. Kiedyś kamienną
    figurę ktoś niepotrzebnie pomalował farbą olejną (...)"
  • misia.m 21.04.04, 22:42
    Kurcze, Ty to masz zacięcie, moja Koleżanko, mnie by się chyba nie chciało aż
    tak dużo szukać.
  • lashana 22.04.04, 00:23
    Jak w temacie - wiesz, że to mój konik smile)))) Tak mnie zaciekawiło to, co
    znalazłam w domu, ze wybrałam się do biblioteki smile))) Trochę więc tego jest,
    ale brak jest legend ładnie opracowanych literacko - większość to skróty - no
    ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma smile)))) Będziecie
    mieli "opowieść w odcinkach" przez parę następnych dni, bo to co już jest to
    mała część tego, co znalazłam smile)))))
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena
  • wiloa 23.04.04, 11:28
    Piekne sa te legendy , czytam jednym tchem smile
    A jesli ktos ciekawy historii o Marysience wiecej znajdziecie w tym miejscu,
    ja sie zaczytywalamsmile



    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=100&w=10624575
    pozdrowienia wiloa
  • lashana 22.04.04, 10:10
    Przepraszam, chwilowo tu nic nie ma - ale zrobiłam miejsce do podczepienia,
    żeby Krasnobród byl w całości
  • lashana 23.04.04, 14:10
    Kaplica pw "Objawienia NMP" zwana też "Kaplicą Objawień na wodzie", "Cudowną"
    lub "Nad wodą"
    Według przekazów ludowych to właśnie w tym miejscu miała się ukazać Jakubowi
    Ruszczykowi Matka Boska.
    Według miejscowych legend przekazywanych z pokolenia na pokolenie, źródlana
    woda pod kaplicą ma uzdrawiającą moc i przywraca miłość. Jedno z podań głosi,
    że Maria Kazimiera pijąc tę wodę cudownie ozdrowiała.
    W sąsiedztwie kaplicy kamienna rzeźba ludowego artysty Andrzeja Gontarza
    przedstawiająca scenę Objawienia.
  • lashana 23.04.04, 14:53
    Krasnobród - kaplica pw Św. Onufrego Pustelnika
    Kaplica murowana, zbudowana na planie czterolistnej koniczyny. Wewnątrz ołtarz
    z obrazem św Onufrego, a wg innego źródła kamienna figura pustelnika z długą
    brodą, będącą jego jedynym okryciem (może jest i to i to smile)))
    Z samą kaplicą nie wiąże się żadna legenda, ale ciekawe jest podanie o św.
    Onufrym:
    Św. Onufry z Egiptu (z Persji?)
    "Św. Onufry żył najprawdopodobniej w IV wieku. Imię jego pochodzi z języka
    greckiego i znaczy tyle, co pasterz owiec. Obecnie niewiele wiemy o pochodzeniu
    Onufrego. Jedna z legend mówi, że był synem księcia, inna legenda - że był
    synem pasterza owiec. Według pewnej legendy miał żenić się z księżniczką. Był
    do tego zmuszany przez rodzinę, ale nie chciał zawierać związku małżeńskiego
    wbrew swej woli. Podczas uroczystości zaręczyn uciekł przed narzeczoną na
    pustynię i pozostał tam całe życie. Prowadził święty żywot jako pustelnik.
    Istnieje też inna legenda, która mowi, że Onufry został przez rodzinę wysłany
    do klasztoru. Stamtąd uciekł, ponieważ życie klasztorne nie prowadziło go do
    świętości. Udał się na pustynię i tam pozostał.
    We wszystkich legendach o Onufrym zakończenie jego życia zostało opisane
    podobnie. Oto do miejsca gdzie przebywał Onufry, przypadkowo przybył inny
    pustelnik, słynny Sw. Pafnucy. Spotkał on zarośniętego mężczyznę (włosy sięgały
    mu do bioder) okrytego liśćmi. To był Onufry, wtedy już starzec u schyłku
    życia. Zeznał on Pafnucemu, że spędził przeszło 60 lat samotnie na pustyni.
    Żywiła go przez ten czas tylko palma, która wydawała cudowne owoce. Każdej
    niedzieli otrzymywał komunię świętą od specjalnie wysłanego anioła z nieba. Gdy
    Onufry opisał swoje życie, umarł na rękach Pafnucego. Przejęty tą historią św.
    Pafnucy spisał życie Onufrego."
    W czasie uroczystości religijnych wierni odwiedzają kaplicę ze świecami.Nie
    wiem, jako czyjego patrona czci się go na Roztoczu.
    Onufry był patronem kobiet ciężarnych i tkaczy, bo jego odzienie stanowiły
    własne włosy. Ale najbardziej czczono go jako patrona młodych dziewcząt,które
    chciały wyjść za mąż. Był również patronem dorożkarzy.
  • lashana 23.04.04, 15:09
    Krasnobród - figura za "Kaplicą Objawień na wodzie" -figura Matki Boskiej
    Figura stoi tuż przed wsią Majdan Wielki. Stoi w pobliżu wiejskiego sklepu.
    "W Podklasztorze (dzielnica Krasnobrodu) przy Alei NMP mieszkał Ludwik Zub. Był
    ociemniały, żył z żebractwa. Gorliwie modlił się na rożańcu, latem często
    siadał przed głównym wejściem do kościoła. Gdy brakowało mu pieniędzy na
    utrzymanie rodziny, żebrał po okolicznych wsiach. Kiedy udawał się do rodzinnej
    wsi Hutków, musiał przechodzić przez kładkę, położoną na szerokiej wówczas
    rzece Wieprz, przepływającej kilkaset metrów od jego domu. Nie było to dla
    niego łatwe zadanie. Chodził jednak po kładce, ale jak wspominają jego znajomi,
    nigdy nie wpadł do rzeki. W podzięce Bogu za opiekę w 1906 roku za kaplicą
    Objawień na Wodzie postawił za wyżebrane pieniądze fogurę."
  • lashana 23.04.04, 15:17
    Krasnobród -figura przy ul. Partyzantów - nie legenda, ale ciekawostka
    Przy ulicy Partyzantow możemy oglądać kapliczkę z rzeźbą Chrystusa, a na
    froncie obraz Matki Bożej
    "Z trudem można odczytać datę 1880. Figurę - jak twierdzą najstarsi mieszkańcy
    tej ulicy wzniesiono jako wotum za wstrzymanie przez Boga plag szrańczy, które,
    jak podają kroniki, często w owych czasach nawiedzały Krasnobród, czyniąc
    straszliwe spustoszenia na polach i w sadach".
  • lashana 27.04.04, 22:11
    Krasnobród - Kaplica pw. Św. Rocha
    Kaplica wybudowana przy źródle z uzdrawiającą wodą.
    Lokalizację kaplicy wybrała prawdopodobnie sama królowa Maria Kazimiera -
    Marysieńka. Prawdopodobnie to ona przyniosła do Krasnobrodu kult św. Rocha.
    O samym patronie świątyni, św Rochu wiemy niewiele. W opracowaniu ks. Antoniego
    Gorzandta pt. "Mój Święty Patron" (Wydawnictwo Kurii Biskupiej w Lublinie,
    Lublin 1988) autr pisze: "O jego życiu nie posiadamy wiele wiadomości. Z
    fragmentarycznych informacji wynika jednak, że urodził się ok. 1295 roku w
    Montpellier we Francji. Był dzieckiem uproszonym wieloletnimi modlitwami przez
    bogatych rodziców. W młodym wieku, mając 20 lat, został sierotą. Wówczas rozdał
    swój majątek ubogim, a sam, jako biedny człowiek, udał się na pielgrzymkę do
    Rzymu, gdzie przebywał kilka lat. We Włoszech panowała wtedy zaraza. W czasie
    tej długiej wędrówki zatrzymał się w Acguapendente, gdzie opiekował się chorymi
    na dżumę. Potem sam na nią zachorował. Aby nie zarażać innych, udał się do lasu
    i polecił swe życie Bogu. Pies przynosił mu tu pożywienie. Po uzdrowieniu, ok.
    1322 roku udał się w powrotną drogę do Montpellier. Na granicy nie został
    jednak rozpoznany i uznano go za szpiega. Osadzono go w więzieniu, gdzie był
    torturowany i opuszczony. Zmarł w 1327 roku w osamotnieniu. Sława jego
    świętości była tak wielka, że w 1485 roku relikwie św. Roch przeniseiono do
    Wenecji.
    Kult św. Rocha bardzo szybko rozprzestrzenił się po całej Europie i wszystkich
    kontynentach. Przyczynili się do tego franciszkanie, uważając go za tercjarza
    swojego zakonu".
    Uważany jest za patrona chroniącego ludzi i zwierzęta od zarazy, a także za
    opiekuna podróżnych.
  • lashana 22.04.04, 10:17
    Nazwa rezerwatu wiąże się z legendami, ktore krążą o głazach. Jedna z nich mówi
    o dziewczynie, która odmówiła ręki czartowi przebranemu za parobka. Czart
    postanowił się zemścić i w momencie, gdy będzie brała ślub z innym, zasypać
    kościół głazami. Pędził właśnie dokonać zemsty, gdy nagle w południe zapiał
    kur. W tym momencie przerażony, że utraci moc czartowską, wyrzucił głazy w
    szczerym polu. Od tej pory w południe i o północy straszy.
  • lashana 22.04.04, 10:31
    Legenda powiada, że przed wiekami żył tu starzec samotny, który budził mir w
    całej okolicy. Uprawy zawsze miał nadzwyczaj dorodne, a zbiory bardzo obfite,
    wielokrotnie większe niż sąsiedzi. Zazdrośnie strzegł swioich tajemnic, dla
    innych ludzi był "nieużyty", nigdy nie dopomogł nikomu w biedzie,
    przychodzących z prośbą o pomoc przepędzał z nienawiścią. Wśród sąsiadów
    zaczęło rodzić się przekonanie, że zawiązał spółkę z diabłem. Pewnego dnia
    zbiegły się na niebie ciężkie, czarne chmury. Gradowa nawałnica zaczęła
    nadciągać nad dorodne łany starca. Przerażony wybiegł na pole i wzniósł w górę
    zaciśnięte pięści. Zaczął szeptać tajemne zaklęcia, głośno wołać ku nawałnicy,
    że skoro ma już spaść, niech spada na nędzne pola sąsiadów, a oszczędzi jego
    łany.
    Gdy i to nie pomogło, zaczął głośno wzywać czarta i wygrażać niebu. W tym
    momencie zrobiło się ciemno i rozbrzmiał grzmot tak potężny, że ziemia
    zadrżała. I nagle wszystko ucichło, niebo rozpogodziło się. Oczom przerażonych
    ludzi, którzy wybiegli z domostw, ukazał się niezwykły widok: ich pola
    pozostały nietknięte, natomiast łan starca zamienił się w kamienne
    cmentarzysko.
    W innej wersji podano jeszcze, że zły starzec zginął pod głazami, a okoliczni
    mieszkańcy nigdy nie używali kamieni z Piekiełka jako materiału do budowy, gdyż
    wierzyli, iż przyniosłyby nieszczęście.
  • lashana 22.04.04, 10:39
    Ludność związała legendę z postacią P.Kurdwanowskiego, dziedzica Łaszczówki
    (ok. 1,5 km na południe) i innych wsi, kuchmistrza króla Augusta III. Dziedzic
    zabłądził kiedyś ze strzelbą w wielkich lasach, które ongiś porastały cały
    obszar. Długo się błąkał, aż zobaczył "bialutkiego jak chałupa przed
    Wielkanocą" staruszka z brodą do ziemi. Ukazał on myśliwemu pieczarę pełną
    skarbów. Postanowił darować je dziedzicowi, ale nim określił warunki daru -
    zapiał kur, zniknęły skarby razem ze starcem a pozostały tylko kamienie...
    (Według drugiej wersji warunki zostały już ustalone - skarby za duszę, ale
    zapiał kur)
  • lashana 22.04.04, 10:52
    Na zachód od wsi, w zagłębieniach wśród niewielkich garbów Roztocza -
    bezodpływowe stawy. Najbliższy i największy zwą Harasinką. Legenda mówi o
    bogatym gospodarzu Harasiu, który orząc pole, mocno woły okładał kijem.
    Zwierzęta zbuntowały się, poszły w wodę. Otworzyło się "okno" (czeluść bez dna,
    otchłań) i woły pociągnęły w nie okrutnego gospodarza.
    Kiedyś ogromnemu szczupakowi przywiązano "dzwonek do szyi" i wpuszczono do
    Harasinki. Szczupak trafił w "okno" i złapany został aż w Gdańsku. Ale dawno
    już tego "okna" nie ma, bo "straszna namuła" (zamulenie), ale ludzie i tak boją
    sie pławić konie.
    Podanie mówi też, iż znaleziono tu srebro i złoto, więc dziedzic Kurdwanowski
    zaczął wiercić kopalnie w poszukiwaniu większych pokładów. Nic nie udało się
    znaleźć, a pozostałością po pracach górniczych są wielkie kamnienie, które z
    rzadka można spotkać na polach.
  • lashana 22.04.04, 11:03
    W bok od szosy lokalnej Tomaszów Lubelski - Susiec widoczny jest w lesie jar,
    zwany Mydlim Rowem, gęsto porosły leszczyną.
    Według legendy na jego miejscu była kiedyś karczma, w której chłopi przepijali
    każdy zarobiony grosz. Lamenty kobiet sprawiły, że ulitowały się nad nimi
    niebiosa. Pewnego dnia ziemia zadrżała, otwarły się głębokie czeluście i
    karczmę pochłonęło piekło.
  • lashana 22.04.04, 21:23
    Kapliczka przy ul. dr. Petera na tzw. Piasku
    W miejscu tym znajdował się klasztor zakonu trynitarzy, których głównym celem
    było wykupywanie jeńców polskich z niewoli tureckiej
    Obok klasztoru było źródło o proroczych właściwościach. Gdy zanosiło się na
    lato urodzajne i spokojne - woda zanikała, gdy zaś miały być nieurodzaje, głód
    lub inne klęski - płynęła obficie, tworząc strumień, dopływ Sołokiji. W 1971 r
    postanowiono zlokalizować w tym miejscu basen ppoż. Niestety źródło zanikło, a
    kiedy napełniono basen wodą z wodociągu - ta woda również znikła. Do dzisiaj na
    zakręcie można zobaczyć zagłębienie po nieudanym basenie.
  • lashana 22.04.04, 21:45
    Istniejące pierwotnie miasto Florianowo (założone przez Floriana Łaszcza w 1585
    r)zostało zdobyte i zniszczone w 1648 r przez wojska Chmielnickiego.Podanie
    mówi, że młynarz przekupiony obietnicą złota, spuścił wodę z zalewy. Napastnicy
    zaczęli wszystkich mordować, płynąca obok miasteczka rzeka przybrała krwawy
    kolor i dlatego nazwano ją Krwawicą. Pod koniec dnia gwarne miasto zamieniło
    się w cmentarzysko. Dziedzic Samuel Łaszcz został obdarty ze skóry. Po trzech
    dniach rabunku, Kozacy wycofali się paląc wszystko doszczętnie. Na zgliszczach
    Florianowa (legenda glosi, że ataman kazał je zaorać) przez kilkanaście lat
    uprawiano ziemię.
    Według tradycji, mieszkańcy, którzy ocaleli, przenieśli się z gruzów na prawy
    brzeg Tanwi, założyli nową osadę i zajęli się pracą "na roli" - stąd i nowa
    nazwa.
  • lashana 22.04.04, 21:52
    W okolicach Narola Tanew nazywano Tanwicą
    Według dawnych opowieści szlachta na sejmiki zbierała się nad rzeką na roli.
    Jadący pytali "gdzie to?" i słyszeli "tam wieca na roli". Tak miała powstać
    nazwa Tanwica.
  • lashana 22.04.04, 22:12
    Narol - Figura św. Jana Nepomucena przy ul. Warszawskiej
    Wiąże się z nią niebezpieczna przygoda właściciela dóbr narolskich:
    "Hrabia Łoś pojechał na chrzciny do majątku Łowcza. Uczta trwała kilka dni. W
    tym czasie Tanew wezbrała i porwała most. Wracając z uczty hrabia musiał
    przejechać przez rzekę. Powożący Kozak zatrzymał czterokonną karocę mówiąc, że
    nie przejedzie, bo woda jest na chłopa. Hrabia Łoś odparł: "woda na chłopa -
    panu po kolana" i kazał jechać. Rwący nurt przewrócił karetę i zatopił wraz z
    końmi. Kozak po ciężkich trudach wyciągnął hrabiego na brzeg za kępkę włosów.
    Przemoknięci, pieszo dotarli do pałacu. Tam hr. Łoś rozkazał swojemu woźnicy
    przyłożyć 50 batów, za to, że chamską ręką go wyciągnął. Za wyratowanie zaś
    wynagrodził go hojnie, dając mu wolność, 30 krów i folwark na Ukrainie. Hrabia
    Łoś na cześć ocalenia nad rzeką w miejscu przeprawy postawił figurę św. Jana
    Nepomucena z napisem:
    "Pan Pana z toni salwował,
    Pan Panu pomnik fundował"
    Inną wersję tego napisu przytacza L.Jabłonowski w książce "Złote czasy i
    wywczasy":
    "Jaką przysługę na rzece Tanwi,
    Pan Panu oddał - Pan wie,
    A że Pan pana z nieszczęścia wybawił,
    Za to pan Panu figurę wystawił".
    Niestety czas zatarł napis i nie można poznać oryginalnej wersji. Figura
    została przeniesiona i znajduje się przy ul. Warszawskiej w Narolu
  • lashana 22.04.04, 22:25
    Narol - kościół - tablica - nie legenda ale ciekawe epitafium
    Na murze otaczającym cmentarz kościelny zauważamy tablicę, ufundowaną przez
    hrabiego Łosia z ciekawym wierszowanym epitafium poświęconym pamięci Ignacego
    Duszla, który zginął strzegąc sreber w pałacu
    "Rzuć kto przechodzisz uważnym okiem.
    Zastanów nieco krok nad tym widokiem.
    Leży młodzieniec niewinny przebity,
    Od kradnącego który chciał ukryty
    Mieć swój występek, lecz się nie udało.
    Zechciał kraść srebro, zaraz się wydało.
    Z rozkazu pana do sądu oddany
    Złoczyńca został, a tu pochowany
    Ignacy Duszel, ktorego śpiącego
    W pałacu pchnięto, kredens strzegącego.
    Za wierność słudze Pan sam dał pisanie:
    Cnoty i zbrodni pamiątka zostanie.
    Życz, kto to czytasz, niech ma światłość w niebie.
    On przed Bogiem niech przypomni Ciebie.
    Prosi o Zdrowaś Maryja.
    Umarł roku Pańskiego 1778
    dnia 9 października. Wieku swego.
    Roku XIX."
  • misia.m 22.04.04, 23:12
    LASHANKO-kopalnio wiedzy i legend!
    Ile tego tu przygotowałaś!
    Jestem pełna podziwu dla twojego zaangażowania!
  • lashana 22.04.04, 23:57
    Dziękuję smile))) Jeszcze trochę jestsmile))) Bardzo mi się podobają legendy z
    Roztocza, z przyjemnością je gromadziłam smile))) Ale przypuszczam, że sporo
    brakuje - w źródłach jest napisane, że najwięcej legend jest związanych z
    Guciowem, a ja niestety nie znalazłam ani jednej...
    Serdecznie pozdrawiam Cię Misiu i Wszystkich Was czytających legendy smile)))
    Marzena
  • lashana 22.04.04, 23:48
    Kościół i dwie kaplice
    Wioska stała się sławna w wieku XVII, dzięki zdarzeniu, które tak w XIX wieku
    opisał ordynacki archiwista Mikołaj Stworzyński:
    "Za panowania Jana Kazimierza, gdy wielki rebeliant Bohdan Chmielnicki w r.
    1648 dnia 7 października nazbierał Tatarów i Kozaków pod Zamość podszedł grożąc
    wielkim ogniem i mieczem przez 17 dni kto żyw był z fortuną i zdrowiem po
    lasach kryć się musiał, co też i Góreczczanie uczynili, zgarnąwszy bydło w
    puszczą głęboką, gdzie się nieczyste to miejsce nazywa Przeskoki poszli.
    Od tego miejsca często do Górecka przychodził Jan Socha młodzian o osobliwej
    urodzie. W nocy taka mu się rzecz przydała - idzie tenże Socha z Rusinem zwanym
    Kluz rozmawiając, aliści przed sobą zobaczyli jasność, w której widmie pokazała
    się osoba podobieństwo biskupa wyrażająca. Socha przerażony zaczął uciekać, na
    którego owa jasność zawołała - nie bój się grzeszna dusz, poczekaj i daj mi
    noża. Socha słysząc, że napiera się noża, obawiając się, aby go nie zabiła,
    począł bardziej uciekać. Zawołał powtórnie biskup - nie bój się grzeszna dusz -
    jam jest Stanisław biskup krakowski, daj mi noża - nie zabiję Cię, ale naznaczę
    miejsce święte, gdyż na tej puszczy będzie zjawienie na chwałę Panu Bogu. Socha
    drżąc podał nóż, którym Stanisław uciął gałązkę, potem końcem noża uderzył
    sosnę, a zaostrzywszy gałązkę utkwił ją w sosnie, mówiąc - tu będzie kaplica
    pierwsza. Ta sosna stoi dotychczas (1824r.)w tejże kaplicy. Od sosny poszli
    dalej ku rzece, gdzie zjawa ucięła gałązkę, zrobiła na kształt wieńca i
    powiesiła na gałęzi mówiąc: tu będzie kaplica druga. W tej wodzie, kto się
    obmyje z dobrą wiarą, od wszelkiej choroby będzie wolny. Od rzeki święty wrócił
    nazad jakoby ku Górecku idąc, zawiązał koło ścieżki po obydwu stronach brzozy,
    które tak powiązane rosły następne lata, Tymże sposobem naznaczył kaplicę
    trzecią, w której teraz obraz NP Marii z Józefem. Stąd postąpiwszy, wziął jako
    pierwszy z brzozy gałązkę i w sosną wszczepił, która się zaraz przyjęła i tak w
    sosnie brzoza rosła jak na swoim korzeniu, (aż się jej doknął człowiek zwany
    Chrobot to uschła. W ten sposób uczyniwszy święty rzekł - tu będzie kościół.
    Gdy to Stanisław uczynił wejrzawszy na Sochą rzekł - idź do Górecka i
    opowiedz coś widział, a to miejsce niech dylami obstawią. Jest w Górecku
    człowiek, który podczas morowego powietrza obiecał postawić figurę nad wsią,
    rzecz mu, aby nie tam tylko przy sośnie naznaczonej postawił. co wymówiwszy
    biskup począł się powoli podnosic ku niebu aż zniknął. Socha z Kluzem poszli do
    wójta opowiadając wszystko porządkiem, gdy wzmiankę uczynili o figurze, odezwał
    się Olszak: jam jest, który obiecał figurą wystawić, a ponieważ jest taka Boga
    i Stanisława wola - tak więc uczynię.
    Jakoż stanęła figura, pod którą różnej kondycji ludzie przychodząc do
    świętego Stanisława, ratunku wzywając, pocieszeni zostali. M.in. Kutryj ze
    Zwierzyńca opętany od czarta, gdy go tu przywieziono na to miejsce i proszono
    bednarza Wróbla, aby nad nim litanię zmówił - zaraz czart uciekł. Tymi i innymi
    cudami wzruszeni Góreczczanie poczęli drzewa na to miejsce zwozić i obrabiać,
    co gdy usłyszli prałaci zamojscy, wysłali jednego kanonika na to miejsce, który
    stanął przy figurze i począł ludzi rozpędzać jako tych co zmyślają i lada czemu
    wierzą, a uczyniwszy to zamyślił nazad do Zamościa wracać, lecz zatrzymać się
    musiał, bo ledwo co na konia wsiadł, padł pod nim koń. Przestraszony Lewart
    Dyda klęknął, żałując tego co uczynił, a prawdziwe zjawienie św. Stanisława
    ogłaszać obiecał. Za którą obietnicą zaraz koń ożył a Lewart pojechał na nim do
    Zamościa.
    Ludzie obrobili drewno i obstawili figurę. A gdy juz figurę dylami obstawili,
    idzie Socha z Rusinem Hryniem ku figurze i obaczył za dylami jasność. Hryń
    przerażony padł krzyżem,a Socha zajrzał za dyle, gdzie zobaczył biskupa przy
    świetle licznej asytencji mszę odprawiającego. Zdumiał się Socha i zawołał - A
    cóż się dzieje, czymże Bóg mnie karze. Na co obejrzawszy się biskup powiedział -
    nie grzesz człowieku jam jest Stanisław. Na tym miejscu dwa razy będzie się
    odprawiało uroczyste nabożeństwo - to wymówiwszy zniknął.
    Dowiedziawszy się o tym Marcin Zamoyski, każe gromadzie stanąć, z którą
    przyjechawszy na to miejsce - zaraz 6 koni, którymi przyjechał, klękło. Ten cud
    widząc madry i pobożny pan kazał dyle odrzucić, a kościół tymczasem na kształt
    kaplicy postawić, do którego wprowadził franciszkanina Antoniego Terleckiego w
    r. 1660. Przyjemna była to ofiara Bogu, gdy Marcin pojechał pod Chocim z
    wojskiem, to w dzień św. Marcina 30 tysięcy Turków położył."
    Obecnie w Górecku znajduje się kościół drewniany z 1768 na miejscu
    wcześniejszego spalonego przez Szwedów, kapliczka drewniana z XIX w w której z
    tyłu ołtarza można zobaczyć pień sosny , którą tradycja wiąże z objawieniem św
    Stanisława i kaplica "na wodzie".
  • lashana 23.04.04, 13:31
    Płaczący Kamień - rezerwat Kamienna Góra
    U szczytu znajdują się wapienne skałki. Największa skała, o kilkunastu m
    obwodu, zwana "Płaczącym Kamieniem", jest mocno porowata i łatwo chłonie wodę -
    bezustannie skapują z niej krople.
    Wg legendy - nie zamarzają w największe mrozy, bo są to łzy dziewczyny, która
    zdradziła ukochanego mimo danej mu przysięgi wierności i została za to zakleta
    w kamień. Przestanie płakać dopiero wtedy, gdy w noc świętojańską pocałuje tu
    swojego chłopca dziewczyna, która nigdy go nie zdradziła i nie zdradzi
    (opowiadał Ludwik Szklara z Florianki)
  • lashana 23.04.04, 13:39
    Florianka - wieś niedaleko Zwierzyńca -dąb
    Przez zabudowania idziemy na południe aleją starych drzew liściastych. Z
    prawej - samotny ok 350 letni dąb szypułkowy (23 m wysokości, 6,6 m obwód
    pnia) - pomnik przyrody.
    Legenda mówi, że na polowaniu był tu kiedyś protoplasta rodu Zamoyskich -
    Florian Szary z siostrą Janką; poranił ją niedźwiedź, a pod dębem robiono
    opatrunek. Na pamiątkę od imion obojga, dąb nazwano Florianką; nazwę przyjęła
    następnie osada.
  • lashana 23.04.04, 13:51
    Prawdopodobnie był tu jeden z grodów czerwieńskich. Gród został prawdopodobnie
    zniszczony przez Tatarów w XIII w.
    Legenda mówi, że na szczycie stał potężny zamek z kościołem o nazwie Medno,
    później zniszczony przez Szwedów, wg innej wersji przez Tatarów w sposób
    podobny jak "Zamczysko" koło Suśca.
  • lashana 23.04.04, 13:57
    Wzgórze oddziela źródła Wieprza oraz Huczwy i Sołokji - dopływów Bugu.
    Legenda mówi o obfitym źrodle bijącym ze stoku góry z taką siłą, że
    aż "huczało". Ponieważ woda z tego źródła niszczyła okoliczne pola, więc z
    trudem je zasypano. Po pewnym czasie woda wypłynęła dalej na wschód, dając
    początek rzece Huczwie. W miejscu tym występuje tajemnicze promieniowanie -
    przyrządy pomiarowe dziwnie się zachowują.
  • users1 23.04.04, 14:18
    Marzenko dziekuję za juz i proszę pisz dalej, czytam każdą opowieść
    Pozdrawiam
    W.2
  • lashana 23.04.04, 15:32
    Witaj smile)))
    Bardzo się cieszę, że Cię zaciekawiły te legendy. Mnie się też bardzo
    spodobały. Trochę jeszcze zostało, wpiszę je w ciągu najbliższych dni smile))
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena

    users1 napisał:
    > Marzenko dziekuję za juz i proszę pisz dalej, czytam każdą opowieść
    > Pozdrawiam
    > W.2

  • januszx 23.04.04, 17:02
    Marzenka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o roztoczańskich legendach, czekamy na
    kolejne opowieści i zapraszamy na zielone Roztoczesmile
    Pozdrawiam wiosennie i życzę miłego weekendu
    J
  • lashana 23.04.04, 17:24
    Dziękuję i również życzę uroczego weekendu
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena

    januszx napisał:

    > Marzenka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o roztoczańskich legendach, czekamy
    na
    >
    > kolejne opowieści i zapraszamy na zielone Roztoczesmile
    > Pozdrawiam wiosennie i życzę miłego weekendu
    > J
  • lashana 23.04.04, 17:35
    Dawniej wioskę nazywano Par, Paar lub Huta Pary. Nazwy z trzonem "par"
    (etymol. "duszne, gorące powietrze") byly częste na terenach dawnej ordynacji.
    Związane były z istnieniem hut wytapiających żelazo z rud darniowych, kuźniami
    itp. Wsie o nazwie Par istniały m.in. koło Tomaszowa Lubelskiego, Łukowej.
    Jeszcze w 1886 roku nazwa wsi zapisywana była Par. O brzmieniu nazwy
    wsi "Paary" opowiada miejscowa legenda. Podobno pewnego razu do wsi przybył
    ordynacki geodeta. Sporządzał jej mapę. Napotkanego wieśniaka zapytał, jak
    brzmi nazwa wioski. Niestety, trafił na człowieka, ktory się jąkał. Podał
    geodecie nazwę Paary i od tej pory wieś zaczęto tak właśnie nazywać.
  • users1 23.04.04, 18:24
    Kiedyś na forum próbowałem rozrzyfrować nazwę "Paary". Po Twoim poście wydaje
    mi się że raczej trafnie, ale w żaden sposób nie udało mi się ustalić dlaczego
    w nazwie miejscowości jest dwie literki "a". Teraz już wiem. Legenda z
    jąkającym tubylcem jest Marzenko wspaniała wink))
    Pozdrawiam
    W.2
  • lashana 23.04.04, 18:47
    Mnie się też bardzo podoba smile)))) Większość legend jest zazwyczaj poważna, a ta
    jest i pogodna i dowcipna smile))
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena
  • lashana 23.04.04, 17:50
    Nie legenda, ale ciekawostka:
    Według zapisu z 1884 roku, "majdan" jest wyrazem tureckim. Oznacza czworoboczny
    obszar, służący jako targowy rynek, plac do wojskowych ćwiczeń czy miejsce
    zgromadzeń.
    W polskich obozach majdanem nazywano wolny obszar środkowy, na którym
    gromadziło się rycerstwo, by rozdzielać łupy. Stąd nazwa ta przeszła na
    obozowiska robotników leśnych, którzy swoje budy ustawiali w zamknięty
    czworobok. Te obozowiska często dawały początek wsiom zakładanym na wyciętych
    połaciach lasu. Pierwotna nazwa majdanu przechodziła wówczas na wieś.
    "Majdany tem się różnią od bud, że stanowiły zbiorowisko znacznej liczby
    robotników, co pociągało konieczność urządzenia w nich władzy administracyjnej
    i sądowej podczas, gdy budy były to pojedyncze przeważnie osady leśne. Majdany
    zakładano w celu wyzyskiwania zawartych w lesie bogactw przez wytop smoły,
    wypalanie węgla itp."
    Majdanom dodawano zwykle do nazwy człon albo określający ich położenie, albo
    informujący o właścicielu dóbr, do których należały zagospodarowywane lasy.
    I tak na przykład nazwa Majdanu Sopockiego pochodzi od dawnych obozowisk drwali
    leśnych położonych nad Sopotem
  • lashana 23.04.04, 17:56
    Nazwa odnosi się do śródleśnej polany znajdującej się w pobliżu ruin dawnej
    hamerni ordynackiej
    Starzy ludzie wspominali o tajemniczych zjawach pokazujących się przy świetle
    księżyca. Mówiono, że jeno czarci tam chadzają. Ze względu na częste
    nieszczęścia nawiedzające to miejsce uznano je za przeklęte - "Czartowe Pole".
  • lashana 23.04.04, 18:20
    Zjawienie(Miasteczko)-kaplica św. Romana niedaleko kurhanów przy wsi Lipsko
    Polesie
    Kapliczka św Romana zbudowana jest przy stromym wzniesieniu, porośniętym
    bukowym lasem obok tryskającego ze zbocza źrodła.
    Legenda:
    Było to przy końcu XVII wieku, kiedy to właścicielem Lipska był dziedzic
    Sajkowski. Posiadał on w tej okolicy pastwiska. Pewnego razu zachorował pasterz
    i zastąpiła go córka. Na stado napadły wilki i pożarły owce, więc dziewczynka
    bardzo płakała. Wyszedł wtedy z boru staruszek i pocieszył ją:
    "Nie płacz. Idź napij się i umyj tą wodą, ona doda ci sił, bo czeka cię dużo
    cierpień"
    Dziewczynka powiedziała
    "Tu nie ma wody, gdzie się napiję?"
    "Znajdziesz ją pod tym wzgórzem. kto będzie cierpiał powiedz mu o tej wodzie.
    Będzie ona potrzebna i Twemu panu, który Cię skrzywdzi" - odpowiedział
    staruszek. Po latach, gdy córka pasterza pracowała w innym dworze, przybył tam
    goniec z Lipska i zawiadomił o zjeździe szlachty. Opowiedział też, że dziecko
    pana na Lipsku choruje na nieuleczalne wrzody. Kobieta powiedziała, aby dziecko
    obmyć w źródle, lecz ojciec nie zgadzał się. Matka korzystając z nieobecności
    męża pojechała z dzieckiem do źrodła i tu nastąpiło uzdrowienie dnia 9 sierpnia
    w uroczystość św.Romana. Pan Sajkowski, dotąd niechętny religii, stał się
    pobożny. Uwierzył głęboko, że uzdrowienie nastąpiło dzięki św. Romanowi. W
    dowód wdzięczności postawił przy źrodle dębowy krzyż. W roku 1906 zbudowano
    kapliczkę, a w 1976 obmurowano źródło i odnowiono kapliczkę. Wodzie ze źródełka
    przypisuje się własności lecznicze, ma zwłaszcza leczyć oczy.
  • lashana 23.04.04, 18:29
    Zachowana tradycja mówi, że Zjawienie było miejscem pogańskiego kultu. Inne
    podanie miejscowe lokuje w tym miejscu dawną wieś Stare Lipsko.
    Jeszcze inna legenda wspomina o polowaniu, podczas którego miał w tym miejscu
    zabłądzić zraniony przez tura książę. Umierającemu z pragnienia ukazała się
    matka, która kazała mu rozgarnąć liście u stoku wzgórza - spod ich gęstwiny
    ukazało się źródło. Uratowany książę wzniósł w tym miejscu gród.
    W okolicy są ślady kurhanów, a na stromym wzgórzu są podobno ślady wałów grodu
    czerwieńskiego zwanego Miasteczkiem, strzegącego ongiś szlaku handlowego z
    Kijowa do Pragi. Ostatnie badania archeologiczne nie potwierdzają tej legendy.
    Być może było tu miejsce obronne, w którym mieszkańcy ukrywali się w czasie
    napadów wrogów.
  • lashana 25.04.04, 21:56
    Z powstaniem grodu i źrodełka wiąże się legenda opowiadana przez miejscową
    ludność. Pewnego razu młody książę zapedził się na łowach daleko w knieję za
    ranionym turem. Zgubił swych towarzyszy. Po całodziennej gonitwie dopadł
    wreszcie zwierza. W dolince, na polanie rozgorzała zacięta walka. Tur został
    pokonany, lecz waląc się na ziemię zaczepił rogiem myśliwego, ciężko go raniąc.
    Umierający z upływu krwi i pragnienia książę zaczął przywoływać swą matkę.
    Usłyszał wtedy jej głos:
    -Synu, odgarnij darń od siebie. Książę resztką sił wykonał polecenie matki i z
    miejsca, gdzie usunął ziemię, nagle wytrysnęło źrodełko. Mlodzieniec napił się
    wody ze zdroju i obmył swą ranę. Po kilku dniach odnaleźli go przyjaciele,
    wprawdzie osłabionego, ale żywego i całego. Na cześć swego ocalenia książę na
    pobliskim wzgórzu kazał wykarczować las i wznieść warowny gród, nazywając go
    Polesie -Zjawisko. Panował w nim długie lata. Prawy był i sprawiedliwy, za co
    lud kochał go i szanował.
  • lashana 23.04.04, 18:38
    Krzyż we wsi Nowiny, leżącej w pd części Roztocza Środkowego
    W roku 1954, w sierpniu, Nowiny zostały w ogromnej części spalone w czasie
    wielkiego pożaru. Miejscowi opowiadają, że od pożaru ocalał jedynie stojący w
    centrum wsi dawny kamienny krzyż, a na nim nietknięte kwiaty z nienaruszonymi
    wstążeczkami.
  • benia30 23.04.04, 20:50
    Jejku!!! Co ja tu widzę! Czytanie tego wątku zajmie mi chyba całą noc!!! (na
    szczęście blokadę mam zdjętą...)
    Marzenko! Jesteś wielka! Piękne dzięki...
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei...
  • stiah 23.04.04, 21:42
    Rzeczywiście, jest co poczytać! No i wiemy w końcu skąd te Paary. A jeśli
    chodzi o majdan, to i kurhan jest pochodzenia tureckiego a może nawet
    mongolskiego. Na Podlasiu, przy granicy z Białorusią, starsi mieszkańcy do dziś
    mówią "kur-gan" z akcentem n ostatnią sylabą. Wiele z tych opowieści zawiera
    ziarno prawdziwych wydarzeń ginących w pomroce dziejów
  • lashana 23.04.04, 22:03
    Bardzo się cieszę, że czytacie je z zaciekawieniem, że Wam ta opowieść w
    odcinkach" sprawia przyjemność smile)) Ja bardzo lubię legendy, zbieranie ich to
    moja pasja i też wydaje mi się, że kryje się w nich sporo, oczywiście
    przetworzonej wiedzy o dawnych wydarzeniach, a już na pewno wiedzy o ludziach,
    którzy zamieszkiwali te tereny.
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena
  • lashana 23.04.04, 21:54
    Wzniesienie Kamień (zwane też Piekiełko)niedaleko wsi Czarny Las
    Pod szczytem sterczą skały osiągające do 5 m wysokości. Do 1935 r wzgórze
    porastał bór bukowo-jodłowy, wycięty przez ordynację zamojską na sprzedaż Wtedy
    też rozpoczęto eksploatację kamienia. Zaprzestano jej po stwierdzeniu, że nie
    nadaje się do wypalania wapna, ani do celów budowlanych. Podczas okupacji
    hitlerowcy rozpoczęli wysadzanie wzniesienia dynamitem, poszukując kamienia do
    budowy dróg. Znacznie zmieniło się ułożenie skał.
    Kształty uprzednio sterczących bloków skalnych zrodziły legendę, że stał tu
    potężny zamek o głębokich lochach.
    Podanie ludowe mówi też o zakładzie diabła z chłopem. Diabeł za duszę chłopa
    miał zbudować w nocy piekło. Napracował się do siódmych potów. Niósł już
    ostatnią skałę na wrota do piekła, gdy zapiał kur, oznajmiając nastanie
    brzasku. Diabeł na myśl o przegranym zakładzie z taką siłą rzucił wielki głaz,
    że rozpadł się w szczątki i zasypał piekielne czeluście. Teraz jednak straszy
    tu o północy i w południe.
  • stiah 23.04.04, 22:05
    Kiedyś już usiłowałem się dowiedzieć, ale coś mi nie wyszło. Może wiesz skąd
    się wziął Szkoci Dół w Tomaszowie?
  • lashana 23.04.04, 22:15
    Nie, niestety nic nie mam na ten temat. Ja się najmocniej zawiodłam tym, że nie
    ma żadnej legendy na temat Słonecznego Kamienia...To znaczy na pewno są i o
    Szkocim Dole i o Słonecznym Kamieniu, tylko nie udało mi się do nich "dokopać"
    Serdecznie pozdrawiam
    Marzena

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka