Dodaj do ulubionych

dawne tradycje i obrzędy

23.11.04, 09:14
ostatnio, w związku z moją pracą w Stowarzyszeniu musiałem opisać dawne
obrzędy i tradycje Zamojszczyzny. trafiłem na doskonałą do tego celu książkę
Pani Alferdy Magdziakowej.....

--
Dziecko rodzi się samobójcą,
bo zawsze ma ochotę wyskoczyć z balkonu
Edytor zaawansowany
  • haesek 23.11.04, 09:14
    Adwent poprzedzają andrzejki. Jest to ostatni dzień, w którym można było
    tańczyć i zabawiać się, szczególnie wieczorem. Młodzież urządzała wówczas
    potańcówki, połączone z wróżbami i obfitą tłustą kolacją z napojami. Tańczono
    do rana. Było wiele wróżb – jedna za nich polegał na tym, że kładziono na stole
    do góry dnem 3 talerze pod które wkładało jakiś symbol – pod jedną książeczkę
    do nabożeństwa lub różaniec, pod drugą wianeczek, pod trzecią pierścionek.
    Wszystkie dziewczęta wchodziły do sieni i każda wyciągała własne przeznaczenie.
    Jeżeli wyciągnęła książeczkę – miała zostać zakonnicą, jeżeli wianek – starą
    panną, jeżeli pierścionek – jeszcze w tym roku miała wyjść za mąż. Byłą też i
    taka wróżba: dziewczęta na ten wieczór piekły małe bułeczki (kukiełki). Każda z
    nich smarowała swoją kukiełkę czymś pachnącym – masłem, smalcem, skwarkami,
    kiełbasą, itp. Psa głodzono całych dzień a potem wypuszczono do mieszkania.
    Pies obchodził pieczywo, obwąchiwał, łapał którąś z kukiełek i błyskawicznie
    połykał. Zachowanie psa obserwowano w olbrzymim napięciu. Uważano, że w jakiej
    kolejności zjada kukiełki dziewczyn, w takiej będą one wychodziły za mąż.
    Czasami też nasycony pies nadgryzł jakąś kukiełkę i porzucił w kącie, co
    oznaczało najgorszą wróżbę – to, że ta panna zostanie porzucona przez
    narzeczonego….Było przy tym mnóstwo śmiechu, zgadywać, za kogo która wyjdzie i
    czy prędko to nastąpi. Obecni przy tym chłopcy dokazywali, żartowali,
    podgadywali i obłapiali dziewczęta. Mówili, że będą się żenić, tak jak pies
    wywróżył. Wierzono również, że krzak bzu jest przyjazny dziewczętom i która w
    noc andrzejkową ą poprosi męża, to do następnych andrzejek zostanie mężatką.
    Dlatego dziewczęta każdy spotkany po drodze krzak bzu prosiły o męża i gładząc
    jego gałązki mówiły:
    Widzisz drogi mój bzie
    jak mnie bez chłopa żle,
    daj mi go w tym roku
    do mojego boku

    --
    Dziecko rodzi się samobójcą,
    bo zawsze ma ochotę wyskoczyć z balkonu
  • czuk1 23.11.04, 09:18
    Pani Fredzia to legenda poezji ludowej Zamojszczyzny. Moglibyście jej pomóc
    (mam na myśli UG Zamość) w wydaniu tomika wybranych-najlepszych wierszy .
    Boryka sie z tym problemem . Mieszka na ul. Cieplej w Zamościu, ale cale zycie
    mieszkała na wsi , w Sitańcu. m
  • haesek 23.11.04, 09:21
    mariuszu, ja z chęcią pomógłbym nawet jako prywatny sponsor, ale sam nie mam na
    życie....
    a gmina ma inne priorytety (jak twierdzi sam wójt) - tzn drogi, rury w ziemi
    itepe....
    pozdrawiam
    hubert
    --
    Dziecko rodzi się samobójcą,
    bo zawsze ma ochotę wyskoczyć z balkonu
  • oban 23.11.04, 12:18
    jakie sa mniej wiecej koszty wydania takiego tomika wierszy ?
  • benia30 23.11.04, 22:50
    Dawno temu, kiedy prace polowe zostały zakończone, a jesienna szaruga
    zatrzymywała ludzi przy ciepłym piecu, gdy dni były coraz krótsze, a wieczory
    dłuższe, rozpoczynała się na wsi pora kojarzenia małżeństw. Następował wtedy
    okres wróżb i zalotów, a dniem szczególnym był 29 listopada – wigilia świętego
    Andrzeja. Wieczór ten poświęcały panny na wróżby dotyczące zamążpójścia i
    przyszłego życia. Wierzono, że na przełomie jesieni i zimy duchy obecne wśród
    żywych mogły odsłaniać tajemnice przyszłości.

    Wróżby pochodzą prawdopodobnie sprzed tysięcy lat, ze starożytnej Grecji.
    Grecka nazwa męża czy mężczyzny, która brzmi „aner” (w drugim
    przypadku „andres”wink sprawiła być może, że zaczęto uznawać Andrzeja za rozdawcę
    mężów, a dzień jego pamięci poświęcono dziewczęcym wróżbom.

    Znaczenie świętego Andrzeja jako patrona dziewcząt podkreślane było w dawnej
    Polsce przysłowiami „Na świętego Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja” lub „Noc
    Andrzeja świętego przyniesie nam narzeczonego”
    Istniał też kiedyś wieczór wróżb dla chłopców – był to 24 listopada, wigilia
    świętej Katarzyny. Wróżby w tym dniu były odmianą wróżb dziewczęcych.
    Zwyczaj Katarzynek w zasadzie nie dotrwał do dziś i już mało kto o nim wie, a i
    wróżby Andrzejkowe odchodzą powoli w zapomnienie... (a szkoda bo to bardzo
    piękny zwyczaj, o którym najmłodsze pokolenie nie ma bladego pojęcia...)

    pozdr.b...
    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei...
  • blotniarka.stawowa 29.11.04, 04:34
    benia30 napisała:
    > Istniał też kiedyś wieczór wróżb dla chłopców – był to 24 listopada, wigilia
    > świętej Katarzyny. Wróżby w tym dniu były odmianą wróżb dziewczęcych.


    > Zwyczaj Katarzynek w zasadzie nie dotrwał do dziś i już mało kto o nim wie, a i
    >
    > wróżby Andrzejkowe odchodzą powoli w zapomnienie... (a szkoda bo to bardzo
    > piękny zwyczaj, o którym najmłodsze pokolenie nie ma bladego pojęcia...)
    >
    > pozdr.b...
  • blotniarka.stawowa 29.11.04, 04:40
    > benia30 napisała:
    > Istniał też kiedyś wieczór wróżb dla chłopców – był to 24 listopada
    > wigilia świętej Katarzyny. Wróżby w tym dniu były odmianą wróżb dziewczęcych.

    "W swieto Katarzyny
    Sa pod poduszka dziewczyny
    A w wilie swietego Andrzeja
    Jest dla dziewczat nadzieja"
    A wiaze sie to z chowaniem na noc pod poduszke kartek z imionami dziewczat lub
    chlopcow wyciaganych po jednej rano, po obudzeniu. O "katarzynkach" dopiero
    dowiedzialam sie z wpisu Beni, i znalazlam powyzsze...
  • mamix 30.11.04, 10:39
    Ja też znalazłam coś ciekawego o "Katarzynkach".

    Katarzynki
    24 listopada
    miłosne wróżby dla kawalerów

    "W noc świętej Katarzyny są pod poduszką dziewczyny"

    Święta Katarzyna była od wieków patronką cnotliwych kawalerów pragnących wstąpić
    w związek małżeński. Pomagała im w odgadywaniu przyszłości i staraniach, aby
    złączyć swój los z ukochaną kobietą.

    SEN

    Najpewniejszym sposobem na poznanie swojej przyszłej żony był sen w noc
    poprzedzającą dzień świętej Katarzyny (z 24 na 25 listopada). Aby zobaczyć swoją
    wybrankę należało przed snem umyć się i wytrzeć dziewczęcą koszulą, a pod
    poduszkę wsunąć jakąś część damskiej bielizny. Na wszelki wypadek, należało
    również przygotować karteczki z imionami różnych dziewcząt i także wsunąć je pod
    poduszkę. Gdyby zawiodły marzenia senne, rano wystarczyło wyciągnąć jedną
    karteczkę i przynajmniej było wtedy znane imię przyszłej wybranki. Stąd wzięło
    się przysłowie: "W noc świętej Katarzyny są pod poduszką dziewczyny."

    PIÓRO

    Istniały też ciekawe sposoby poznania charakteru oraz stanu majątkowego
    przyszłej żony. W tym celu należało wsunąć przed snem pod poduszkę piórko i
    czekać na pojawienie się we śnie ptaka, który określi pannę młodą. Jeżeli
    przyśnił się kogut, oznaczało to jednak, że małżeńskie plany trzeba na jakiś
    czas odłożyć, gdyż wróżył on pozostanie w stanie wolnym. Wyśnienie białej kury
    oznaczało, że można było liczyć na ślub z młoda panną, zaś kury czarnej, że
    będzie to ślub z wdową. Pojawienie się we śnie kury z kurczętami oznaczało
    natomiast wdowę z dziećmi. Paw symbolizował osobę dumną i znającą się na modzie.
    Sowa wróżyła mądrą żonę, choć niesympatyczną. Gołąb natomiast zapowiadał żonę
    miłą i ładną, ale niestety głupią.

    POSIŁEK

    Rankiem kawalerowie (z regionu radomskiego) zbierali się na wspólnym śniadaniu i
    każdy z nich przynosił suchary. Ten, który pierwszy skończył jeść, mógł ożenić
    się jeszcze w tym roku.

    GAŁĄZKA

    W dzień św. Katarzyny należało też wstawić do wody gałązkę czereśni lub wiśni.
    Jeśli zakwitła ona w wigilię Bożego Narodzenia, wróżyło to ślub i wesele w
    najbliższym czasie.

    Męskie wróżby o miłości i małżeństwie były jednak mniej liczne od tych
    uprawianych przez panie i zanikły całkowicie pod koniec XIX wieku.
  • benia30 30.11.04, 20:38
    Wczoraj, w wigilię św. Andrzeja bawiliśmy się we wróżenie z moimi dziećmi i ich
    rodzicami (rodzice mieli lepszy ubaw niż dzieci, dla których wróżenie to czysta
    abstrakcja). Mamy wiązały supełki na sznurkach. Na tej podstawie wróżka
    przepowiadała, która mama w przyszłości stłucze najwięcej talerzy. Zadaniem
    dzieci było rozwiązywanie supełków, co wróżyło jak dziecko będzie radziło sobie
    z pisaniem. Młode osóbki ciekawe swojego przyszłego zawodu odkrywały ukryte pod
    talerzykami przedmioty symbolizujące przyszły zawód...
    Aby wróżby się spełniły, wszyscy wypowiadali magiczne zaklęcie:
    („Hoku-pokus, czary-mary aby wróżba się spełniła złóżmy dary!”wink i równocześnie
    wrzucali grosik do miski z wodą.
    Lanie wosku też było, a jakże! Wyszło mi... a nie, nie powiem...
    pozdrowionka

    --
    Nawet jeśli niebo zmęczyło sie błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka