Dodaj do ulubionych

PIEKIEŁKO

07.09.03, 20:25
Jest takie miejsce za Tomaszowem Lubelskim gdzie mogą dziać się czasami
dziwne rzeczy.
Jedzie sobie człowiek spokojnie drogą krajową za owym Tomaszowem, spogląda
na mapę i widzi ,że w pobliżu ma rezerwat.Szybka decyzja:jedziemy go
zobaczyć!Jeszcze tylko kontrolne zerknięcie do plecaka czy aby napewno
wzieliśmy zapasową kliszę do aparatu i szukamy tego miejsca.

Wreszcie jest boczna droga w lewo ,w którą mamy skręcić , aby tam dotrzeć.
Kierowca wrzuca kierunkowskaz,skręcamy.Droga piaszczysta,ale co tam!

Widać niedaleko kępkę drzew pośród pól, naprzeciwko nas.To chyba to,według
mapy to musi być TO!Nasz cel mamy prawie przed nosem.
Ale co się dzieje?! Kierowca dodaje gazu, a samochód stoi w miejscu.Koła
boksują ,piach leci na wszystkie strony.Zakopaliśmy się po uszy.No to ładnie!
Kombinujemy kilka minut, samochód nawet nie drgnie o centymetr do przodu.

Z pola wyjeżdża wóz konny.Widzą nas z daleka.
-Wy to już trzeci jesteście w tym tygodniu-stwierdza woźnica z zabawnym
uśmieszkiem na twarzy.
-No dobra, macie linkę?Spróbuję was wyciągnąć.
Niestety koń zaczął się płoszyć , zdecydowanie odmówił współpracy,a
właściciel bał się go zmuszać , bo jakby poniósł, to po samochodzie nie
wiadomo co by pozostało.Próbujemy rozbujać zawalidrogę.Z przeciwka nadjeżdża
dwóch rowerzystów.
-Ej ,panowie,może byście pomogli trochę?-krzyczy woźnica w ich stronę
Zatrzymują się i dołączają się do nas.
Ale wszystkie próby okazały się daremne.Samochód jak stał po koła w piasku
tak stoi dalej.
Woźnica odjeżdża, rowerzyści też się zbierają , a my tkwimy dalej w tym
samym miejscu.
Za chwilę , może dwie , widzimy jak rowerzyści się zatrzymują , jeden ogląda
dokładnie swój rower.Wracają w naszą stronę.
Pytamy co się stało.
-Trzeci raz w te lato spadł mi łańcuch tuż przed Piekiełkiem, co za
złośliwość.Wracam do domu.Jakieś fatum czy co?- mówi rowerzysta

Zatrzymujemy Kamaz-a na drodze.Na tym piachu i on miał problemy , ale udało
się przeciągnąć naszego pechowca na trawiaste podłoże.Faceci z Kamaza
troszkę się z nas nabijają , ale są sympatyczni.

Docieramy wreszcie na Piekiełko dróżką z drugiej strony.Niespodziewanie
słyszymy jakieś prawie kosmiczne dźwięki , jak krótkofalówka, czy coś
takiego.Telefon komórkowy prawie oszalał,zaczął dziwnie popiskiwać.Śmiejemy
się z tego, idziemy dalej, szukamy dogodnego wejścia do rezerwatu.

Nagle, jak mnie coś nie dziubnie w boku,ból taki że skręca mnie prawie, nie
mogę złapać oddechu.Mój towarzysz myśli ,że udaję , symuluję.Po chwili
przekonuje się ,że tak się czuję naprawdę.Przez moment mam dosyć tego
miejsca i nie chcę go już nawet oglądać z bliska.Ból powoli ustępuje.Po paru
minutach idziemy dalej.Jesteśmy już na miejscu.Wchodzimy.Drepczemy pomiędzy
kamieniami,robimy szybko jedno zdjęcie i .............szybkim krokiem
wracamy do auta.
Zwiewamy jak najszybciej do domu, bo kto wie co jeszcze mogłoby się tam nam
przytrafić.
Prawdziwe Piekiełko!

misia@street.pl

Edytor zaawansowany
  • czuk1 08.09.03, 04:26
    misia.m napisała:

    > Jest takie miejsce za Tomaszowem Lubelskim gdzie mogą dziać się czasami
    > dziwne rzeczy.
    > Jedzie sobie człowiek spokojnie drogą krajową za owym Tomaszowem, spogląda
    > na mapę i widzi ,że w pobliżu ma rezerwat.Szybka decyzja:jedziemy go
    > zobaczyć!Jeszcze tylko kontrolne zerknięcie do plecaka czy aby napewno
    > wzieliśmy zapasową kliszę do aparatu i szukamy tego miejsca.
    >
    > Wreszcie jest boczna droga w lewo ,w którą mamy skręcić , aby tam dotrzeć.
    > Kierowca wrzuca kierunkowskaz,skręcamy.Droga piaszczysta,ale co tam!
    >
    > Widać niedaleko kępkę drzew pośród pól, naprzeciwko nas.To chyba to,według
    > mapy to musi być TO!Nasz cel mamy prawie przed nosem.
    > Ale co się dzieje?! Kierowca dodaje gazu, a samochód stoi w miejscu.Koła
    > boksują ,piach leci na wszystkie strony.Zakopaliśmy się po uszy.No to ładnie!
    > Kombinujemy kilka minut, samochód nawet nie drgnie o centymetr do przodu.
    >
    > Z pola wyjeżdża wóz konny.Widzą nas z daleka.
    > -Wy to już trzeci jesteście w tym tygodniu-stwierdza woźnica z zabawnym
    > uśmieszkiem na twarzy.
    > -No dobra, macie linkę?Spróbuję was wyciągnąć.
    > Niestety koń zaczął się płoszyć , zdecydowanie odmówił współpracy,a
    > właściciel bał się go zmuszać , bo jakby poniósł, to po samochodzie nie
    > wiadomo co by pozostało.Próbujemy rozbujać zawalidrogę.Z przeciwka nadjeżdża
    > dwóch rowerzystów.
    > -Ej ,panowie,może byście pomogli trochę?-krzyczy woźnica w ich stronę
    > Zatrzymują się i dołączają się do nas.
    > Ale wszystkie próby okazały się daremne.Samochód jak stał po koła w piasku
    > tak stoi dalej.
    > Woźnica odjeżdża, rowerzyści też się zbierają , a my tkwimy dalej w tym
    > samym miejscu.
    > Za chwilę , może dwie , widzimy jak rowerzyści się zatrzymują , jeden ogląda
    > dokładnie swój rower.Wracają w naszą stronę.
    > Pytamy co się stało.
    > -Trzeci raz w te lato spadł mi łańcuch tuż przed Piekiełkiem, co za
    > złośliwość.Wracam do domu.Jakieś fatum czy co?- mówi rowerzysta
    >
    > Zatrzymujemy Kamaz-a na drodze.Na tym piachu i on miał problemy , ale udało
    > się przeciągnąć naszego pechowca na trawiaste podłoże.Faceci z Kamaza
    > troszkę się z nas nabijają , ale są sympatyczni.
    >
    > Docieramy wreszcie na Piekiełko dróżką z drugiej strony.Niespodziewanie
    > słyszymy jakieś prawie kosmiczne dźwięki , jak krótkofalówka, czy coś
    > takiego.Telefon komórkowy prawie oszalał,zaczął dziwnie popiskiwać.Śmiejemy
    > się z tego, idziemy dalej, szukamy dogodnego wejścia do rezerwatu.
    >
    > Nagle, jak mnie coś nie dziubnie w boku,ból taki że skręca mnie prawie, nie
    > mogę złapać oddechu.Mój towarzysz myśli ,że udaję , symuluję.Po chwili
    > przekonuje się ,że tak się czuję naprawdę.Przez moment mam dosyć tego
    > miejsca i nie chcę go już nawet oglądać z bliska.Ból powoli ustępuje.Po paru
    > minutach idziemy dalej.Jesteśmy już na miejscu.Wchodzimy.Drepczemy pomiędzy
    > kamieniami,robimy szybko jedno zdjęcie i .............szybkim krokiem
    > wracamy do auta.
    > Zwiewamy jak najszybciej do domu, bo kto wie co jeszcze mogłoby się tam nam
    > przytrafić.
    > Prawdziwe Piekiełko!
    >
    > misia@street.pl
    >
    Cudowna przygoda. Już nie usnę.Jak by nie było forum Roztocza to gdzie tak
    dobrze brzmiała by ta opowieść?
    Wiadomo jednak (ostatnio przeczytałem w forum "Roztocze on line" gdzie twórcy
    opisują swój Centralny Szlak Rowerowy po Roztoczu), że właściwa nazwa Piekiełko
    dotyczy wąwozów w Szczebrzeszyńskim Parku Krajobrazowym. Znam te miejsca
    doskonale -bo miałem "siedlisko rolnicze" w K.- a są to urokliwe wąwozy,dwie
    doliny)do Kawęczynka i w Topólczy),zalesione z paskami gruntów przerośniętych
    dereniem wzgórza typowe dla Roztocza no i meandry Wieprza. Przepiękna część
    Roztocza. Nie są to tylko moje słowa. Powiedział mi jeden z lokalnych
    władców. "Dla mnie najpięknięszą częścią tych okolic (RPN) jest sam
    Zwierzyniec i Roztoczański Park Narodowy a także a może i na równi okolice
    Topólczy,Turzyńca i Kawęczyna".

    Tam też jest raj dla turystów na samochodach terenowych. Jak popada to pieszo
    nie można wejść w te wąwozy. A przy dużych opadach wąwozy spływają dosłownie na
    drogę powiatową Szczebrzeszyn - Topólcza -Zwierzyniec.
    Widzisz Misiu - ja choć siedzę tylko uwiązany czym innym - też coś tam czasami
    wiem. Nie pisałaś o tych okolicach to może i .. ich nie znasz (choć nie
    sądzę - po relacji o linii Mołotowa, tych bunkrach). Warto te strony odwiedzić,
    Teraz będą na Roztoczu kolorowe drzewa,grzyby,zurawiny,wrzosy. Pora dla
    romantykow i malarzy.
    pzdr mariusz
    PS. A miałem całkowicie przestać pisywać do internetu, tylko czytac.
    Ale Ty jakoś potrafisz zachecic do wynurzeń osobistych .. nie mówiąc o tym,
    masz (i opisujesz pieknie) swoje przygody.

  • gammma 08.09.03, 16:13
    ladnie was to piekielko zalatwilo, nie ma co! moze trzeba tam jakis znak
    ostrzegawczy postawic? Uwaga Demony czy cos takiego?
    a tak powaznie to co tam mozna zobaczyc wyjatkowego ze jest to reezrwat?

    Do piekielka pod szczebrzeszynem tez juz sie sto razy wybieralam i na razie
    bezskutecznie...

    a jesien to rzeczywiscie wyjatkowa pora na Roztoczu

  • misia.m 08.09.03, 20:36
    O szczebrzeszyńskich wąwozach i niebieskim szlaku przez pola położone na
    malowniczych zboczach mogłabym napisać dużo, a tak w skrócie :piach bryzgający
    spod kół wśród opustoszałych łąk i pól,słońce żarem z nieba się lało,a nam
    jeszcze tyle kilometrów do SZczebrzeszyna na obiad zostało.
    Jednym słowem najbardziej GÓRSKA trasa rowerowa na Roztoczu.
    Jak się już dojedzie do asfaltu w stronę miasta, to widok jest jeden jedyny w
    całym Roztoczu,to po prostu góry!Wąwozy dawały nam chłód , upiornie gorący był
    to dzień, w dodatku niedziela, ani żywego ducha na szlaku, no i żadnej wioski ,
    czy sklepu.Zbaczaliśmy z trasy,żeby uzupełnić płyny w bidonach , bo piliśmy jak
    smoki, tak prażyło niemiłosiernie.Nadłożyliśmy przez to trochę kilometrów, do
    Zwierzyńca wróciliśmy padnięci, ale szczęśliwi,że znów mogliśmy poczuć się
    troszkę jak w górach.
    Kurczę jak ja się złoszczę ,że przyszło mi mieszkać akurat w Warszawie.
    Całe szczęście ,że Kampinoski Park Narodowy jest blisko,bo bym już myślała o
    przeprowadzce.
  • terrot 10.09.03, 14:39
    Już sam nie wiem gdzie pisac tu czy w Zamościu ale doszedłem do wniosku , że w
    tej kwestii moge się rozdwoić.
    Historia jest n i e s a m o w i t a . Wiesz Misia , chyba się tam wybiorę pod
    Tomaszów i sprawdzę , czy nie bajerowałaś , naraszie plany mi się zmieniaja i
    nie wiem kiedy będę miał okazję , lecz przy najblizszej sprzyjającej odwiedze
    to pikielna miejsce.
    Misiu udziel mi rad , jak daleko mam sie zatrzymać , żeby nie wpaść w piach
    jak Ty . Wolałbym jednak , zeby mnie omineła tego typu "przyjemność" A potem
    juz trudno zaryzykuje i zobaczymy , jak mnie ściśnie w dołku to trudnio jakoś
    to przeżyję.
    Zaskakuje mnie Twoja wiedza na temat Roztocza , chociaz rozumiem , że niedawno
    odkryłaś naszą dziką krainę?
    pozdrawiam
  • misia.m 10.09.03, 21:24
    Zatrzymaj się po lewej stronie na trawiastym kawałku obok cmentarza,właściwie
    już na skraju tej piaszczystej drogi,wystarczy.
    Co do mojej oczywiście niekompletnej wiedzy, to mam prostą metodę:jak zwiedzać
    to dokładnie, z przygotowaniem solidnym teoretycznym przed przyjazdem ,a potem
    wykorzystywać to w praktyce.Dzięki temu nie wracam do W-wy ze złością ,że coś
    istotnego ominęliśmy, nie zobaczyliśmy.Chociaż zawsze zostaje coś na to żeby
    móc tam wrócić drugi raz.Nie siedzę na kwaterze od rana do nocy tylko ciągle
    gdzieś jeździmy , łazimy.Raz to jakieś 30km od noclegu, a innym razem ponad
    100 i więcej od naszej bazy.Urlopy są takie krótkie ,że trzeba je maksymalnie
    wykorzystywać, szkoda mi zmarnować choć 1 dnia.
  • terrot 11.09.03, 09:55
    Misiu to niesamowite co piszesz. Musze się przyznać , że lubię spacery,
    przejążdzki rowerowe, ale nie zdarzyło mi sie jeszcze urzadzać wypraw
    całodziennych. Byc może dlatego, ze sa to mi znane miejsca od wielu lat i znam
    je z różnych wycieczek, łącznie z przejażdzka na wozie konnym.
    Marzy mi sie jednak zrobienie kilkudziesięciu kilometrów rowerem i moje plany
    spełnia się smile.
    Po wyprawie do Piekiełka z pewnościa opisze co mnie spotakło, choc troche mnie
    przestraszyłaś i nie wiem czy sie odważę pojechaćsmile
  • misia.m 11.09.03, 20:51
    Średnia trasa rowerowa dla zaawansowanego posiadacza roweru górskiego wynosi
    40 km, dla Roztoczańskich krajobrazów.
    Z innej beczki:Forum Roztocze JUŻ DZIAŁA!
  • czuk1 11.09.03, 21:20
    misia.m napisała:

    > Średnia trasa rowerowa dla zaawansowanego posiadacza roweru górskiego wynosi
    > 40 km, dla Roztoczańskich krajobrazów.
    > Z innej beczki:Forum Roztocze JUŻ DZIAŁA!
    A nie działało?????. Dyskusja tylko przeszła ,jak chmury burzowe, nad Zamość.
    Forum Roztocze dokładnie czytałem Mariusz przekazał Tobie we władanie.
    Nie wypada Ci (to mój pogląd, pasywnego dotychczas, czytatiela forów)- jak matce
    wyróżniać któreś z tych Twoich już dzieci.To przenośnie. Wiem, że powiesz, że
    pisze głupoty. Jak by nie patrzeć - nikt z uczestników Zamościa i Roztocza nie
    może się pochwalić w br. takimi jak Ty przygodami, podrożami i opowieściami
    o o Zamojszczyżnie.
    pzdr Janek

  • jan651 11.09.03, 21:28
    dorwałem sie do komputera brata. stąd zmyłkowy szyld.pzdr janek
  • terrot 12.09.03, 10:56
    Wyruszę na wyprawe rowerowa po Roztoczu z pewnością. W tym roku juz mi sie to
    nie uda ale mam nadzieję , że w przyszłym tak.
    Zamierzałem zrobic przejażdzke juź tego lata ale jedyny chetny do wyprawy ze
    mna sześciesiecioletni wujek akurat w tym czasie gdy ja przebywałem na
    Roztoczu niestety nie mógł. Wujka jeszcze jednak z pewnością wykorzystam ,
    gdyz On ciagle utrzymuje wysmienita forme oraz jest miłosnikeim wsi , pól i
    lasów.
    pozdrawiam
  • misia.m 12.09.03, 21:57
    Miło jest mieć takiego wujka.Ja nawet znajomych nie mogę a takie wędrówki
    namówić , a co dopiero na rower.Aż wstyd, bo jeszcze 30 -tki nie skończyli , a
    już takie miejskie kapcie się zrobili.Na szczęście moja druga połowa jest
    zupełnie inna, mobilizujemy się do naszych wypadów po Polsce nawzajem.
  • misia.m 03.03.04, 23:25
    pAmiętna przygoda
  • stiah 04.03.04, 08:26
    Aco Ci się nagle Piekiełko przypomniało? Byłem tam parę razy, raz oczywiście
    się zakopaliśmy i trzeba było wypychać samochód. Może nie każdy wie, ale to
    piekiełko jest podejrzewane archeologicznie o pochodzenie z ręki ludzkiej, choć
    jakichś szczególnych badań tam nie było (jest tylko jedna praca na ten temat).
    Ale ciekawe są te kamienie - są to tak zwane piaskowce batiatyckie (od nazwy
    miejscowości batiatycze na dzisiejszej Ukrainie). Nie mają nic wspólnego z
    lodowcami jak się je często wiązało, lecz są znacznie starsze - mają ponad 30
    mln lat. Ale oczywiście że je tam Diabeł podrzucił to swięta prawda. Jest
    jeszcze parę takich diabelskich kamieni na Roztoczu (kamień w Dahanach, czy
    Świątynia Słońca)
  • users1 04.03.04, 10:51
    Zaciekawił mnie Twój post napisz coć wiecej o tych kamieniach na Roztoczu.
    Pozdrawiam.
    W.2
  • stiah 04.03.04, 19:28
    Napiszę coś na pewno, ale na razie nie mam tej pracki o Piekiełku przy sobie.
    Kamienie (i archeologia, historia)to moje hobby, więc będę je dorzucał co jakiś
    czas. W każdym razie dla tutrystów piekiełkowych wiadomość topograficzna jest
    taka: nnieco przed laskiem z Piekiełkiem trzeba skręcić na północ i na szlakiem
    dawnych dołów i kopanek dotrzeć do drugiej równoległej drogi. To jest tak z 500
    m. Tam leżą sobie wykopane piaskowce o których wcześniej wspomniałem (czyli
    batiatyckie). Można je tam sobie dokładnie obejrzeć, obstukać lub wziąć na
    pamiątkę.
  • users1 04.03.04, 20:16
    W Piekiełku byłem nie raz. Ostatnio letem ubr. Jak pisalem zaciekawiły mnie te
    diabelskie kamienie, więc czakam na dalsze opowieści w tym przedmiocie.
    Pozdrawiam
    W.2
  • czuk1 04.03.04, 08:27
    Misiu - gwiazdo turystyki. Nie zostawiaj nas z tymi dwoma słowami.
    Napisz co u Ciebie. Jak minął sezon turystyczny ubiegły. Co w ogóle.Liczymy na
    odwiedziny (Twoje) w br. na ROZTOCZU I w ZAMOŚCIU, a conajmniej na obydwu
    forach o tej samej nazwie. Wniosisz tu wiele ciepła i miłości do polskiech
    zabytków, przyrody i rozległą wiedzę o różnych fortyfikacjach.
    Pozdrawiam Cię serdecznie - Mariusz
  • misia.m 13.03.04, 18:56
    wITAM!WITAM!
    gWIAZDĄ CO PRAWDA NIE JESTEM I NIE BYŁAMsmile
    ale chodząc i jeżdżąc po naszej ojczyźnie czasami mam takie dziwne uczucie,że
    ktoś te cudeńka stworzył tak by cieszyły specjalnie moje oko i osób mi
    najbliższych.
    U mnie wszystko O.K.
    W dobie bezrobocia udaje się mi nie zostać bez pracy, jak przechodzę , to
    prosto z jednej do drugiej.
    Dzięki temu mogę kontynuować moje podróże po Polsce , wypadając na jakiś czas w
    plener, przynajmniej na 2 dłuższe wyjazdy w roku.
    Jak już wszyscy wiedzą nosi mnie po całym kraju, ach ta ciekawość.!
    Co do Roztocza to była mi kraina kompletnie nie znana, nikt z moich znajomych
    wcześniej u Was nie był.Znalazłam w internecie Wasze Forum szukając
    szczegółowych informacji na temat tego regionu.
    Przyznam ,że bardzo zaskoczyła mnie tu frekwencja i zaangażowanie osób
    udzielających się na Roztoczańskiej stronie, no i naprawdę była miła
    atmosferka, no i zdjęcia.Żywe, osobiste , bardzo ciekawe i duuużo.
    Miałam juz 100% pewności ,że jadę tam na wakacje, a po powrocie obiecałam sobie
    podzielić się swoimi wrażeniami.
    Pozdrawiam wszystkich i.......właśnie planuję kolejny wypad na maj, ale nie na
    Roztocze.
    WYBACZCIE.......
    misia@street.pl
  • stiah 14.03.04, 20:46
    Dlaczego dopiero po wakacjach masz się dzielić wrażeniami - teraz też czekamy
    na wrażenia, niekoniecznie z Roztocza.
    Z pozdrowieniami - Stiah
  • misia.m 14.03.04, 23:22
    O.K.
    W górach w zeszły weekend była śliczna sobota w Krynicy.Co prawda nadal nie
    umiem jeździć na nartach , ale było cudownie.Po nocy jechaliśmy w 3 metrowych
    zaspach dookoła asfaltu, który był bielutki i śliski niemiłosiernie.Rano cud
    widoki i tak do końca weekendu.
  • stiah 15.03.04, 18:19
    A ja byłem dziś w Warszawie - ciepło, nie ma śniegu, cud widoki, świetna
    lokalna chińskia kuchnia, metro - Krynica się nie umywa do stolicy. Ale
    musiałem wracać.... Szkoda...
  • januszx 15.03.04, 19:29
    ... na każdej ulicy mnóstwo wspaniałych, kolorowych maszyn pędzących w
    przeróżnych kierunkach, nie trudno spotkamy też ludzi , jakże dla nas
    anonimowych , czasami uda nam sie też trafić na drzewo , a jak zechcemy
    zobaczyc ich więcej to tylko dobra godzinkę autobusem lub nieco ponad godzinę w
    koreczku wśród bardzo sympatycznych kierowców i juz jesteśmy w jakimś lasku
    lub parku i możemy sobie pospacerować dowoli wesoło przeciskając się wśród
    pozostałych amatorów natury...
    pozdrawiam
    J
  • czuk1 17.03.04, 14:31
    januszx napisał:

    > ... na każdej ulicy mnóstwo wspaniałych, kolorowych maszyn pędzących w
    > przeróżnych kierunkach, nie trudno spotkamy też ludzi , jakże dla nas
    > anonimowych , czasami uda nam sie też trafić na drzewo , a jak zechcemy
    > zobaczyc ich więcej to tylko dobra godzinkę autobusem lub nieco ponad godzinę
    w
    > .. I TO JEST TO WŁAŚCiwe PIEKIEŁKO. Wolę nasze Piekiełka - na Roztoczu i
    w Zamościu.
    W Warszawie ???? 6 marca przez 1,5 godziny nocą(jeżdżąc jak głupi samochodem)
    szukałem małej`uliczki. Na codzień - tłok, ruch b.duzy,piraci drogowi - nie ma
    to jak zamojskie ulice i . zamojskie piekiełko polityczne, przynajmiej wiem co
    jest grane. M


    > koreczku wśród bardzo sympatycznych kierowców i juz jesteśmy w jakimś lasku
    > lub parku i możemy sobie pospacerować dowoli wesoło przeciskając się wśród
    > pozostałych amatorów natury...
    > pozdrawiam
    > J
  • czuk1 16.03.04, 16:24
    misia.m napisała:

    > wITAM!WITAM!
    > gWIAZDĄ CO PRAWDA NIE JESTEM I NIE BYŁAMsmile
    > ale chodząc i jeżdżąc po naszej ojczyźnie czasami mam takie dziwne uczucie,że
    > ktoś te cudeńka stworzył tak by cieszyły specjalnie moje oko i osób mi
    > najbliższych.
    > U mnie wszystko O.K.
    > W dobie bezrobocia udaje się mi nie zostać bez pracy, jak przechodzę , to
    > prosto z jednej do drugiej.
    > Dzięki temu mogę kontynuować moje podróże po Polsce , wypadając na jakiś czas
    w
    >
    > plener, przynajmniej na 2 dłuższe wyjazdy w roku.
    > Jak już wszyscy wiedzą nosi mnie po całym kraju, ach ta ciekawość.!
    > Co do Roztocza to była mi kraina kompletnie nie znana, nikt z moich znajomych
    > wcześniej u Was nie był.Znalazłam w internecie Wasze Forum szukając
    > szczegółowych informacji na temat tego regionu.
    > Przyznam ,że bardzo zaskoczyła mnie tu frekwencja i zaangażowanie osób
    > udzielających się na Roztoczańskiej stronie, no i naprawdę była miła
    > atmosferka, no i zdjęcia.Żywe, osobiste , bardzo ciekawe i duuużo.
    > Miałam juz 100% pewności ,że jadę tam na wakacje, a po powrocie obiecałam
    sobie
    >
    > podzielić się swoimi wrażeniami.
    > Pozdrawiam wszystkich i.......właśnie planuję kolejny wypad na maj, ale nie
    na
    > Roztocze.
    > WYBACZCIE.......
    > misia@street.pl


    Misiu. Dziękujemy i wybaczamy. Liczymy na póżniejsze roztoczańskie spotkania.
    Ważne, że dobrze widzić nasze Roztocze. Bądż zdrowa i dalej tak
    turystycznie aktywna.
    Pzdrawiam Cię i ludzi z Twojego otoczenia -- Mariusz
  • stiah 16.03.04, 19:57
    Fajny nam się wątek zrobił pod hasłem PIEKIELKO. To dowód na to, że nie można
    się uprzedzać. W pierwszej chwili przychodzi na myśl polskie piekiełko. Ale u
    nas jest fantastyczna, pogodna, wiosenna atmosfera, gdzie ludzie są życzliwi i
    mili dla siebie. Niech żyje Piekiełko!
    Pozdrawiam wszystkich - Stiah.
  • januszx 17.03.04, 10:14
    To zdecydowanie nie jest polskie piekiełko smile)
    pozdrawiam wiosennie
    J
    --
    "Bez nauki nie może być ani cnoty ani ani sławy ,pomny tej prawdy , w mojej
    młodości cały poświęciłem się naukom"

    Kanclerz Jan Zamoyski
  • stiah 17.03.04, 18:25
    Pomny słów Kanclerza Zamoyskiego dla wszystkich turystów Roztocza, jeśli znajdą
    kawałek skamieniałego drzewa (takiego jak u p. Jachymka z Guciowa lub Sitka z
    Bondzyrza) to będzie to najprawdopodobniej Taxodioxylon taxodii Goth., czyli po
    polsku cypryśnik błotny, dziś rosnący tylko na Florydzie. Wiec po co jechać na
    Florydę... smile (a i wiedzą można błysnąć koleżance lub koledze)
  • stiah 15.04.04, 19:39
    Obiecałem już dawno, że wrócę do Piekiełka i z uporem maniaka odgrzebuję stare
    wątki, ale taki już jestem. Otóż znalazłem źródło owiedzy o Piekiełku. Według
    autorów pracy pp Gurby Buraczyńskiego, Piekiełko stanowiło dwuczęściową budowę
    obronną z sanktuarium wewnątrz. W części zachodniej jest kolisty pierścień o
    wysokości wałów 4-6 m. Ku wschodowi ciągną się dwa równoległe wały długości
    ponad 100 m. Niestety cały teren jest obficie zarośnięty krzakami i młodym
    lasem i niewiele jest widać(o komarach w sezonie letnim nie wspainając...).
    Głazy są rozrzucone na pozór bezładnie, a pierwotnie miały prawdopodobnie
    kolisty zarys. Były zresztą przesuwane, a niektóre zostały usunięte (na
    przykład użyto je jako posatwa pomnika na rynku w Tomaszowie Lubelskim).
    Kto to wszystko zrobił i jakie ceremonie się tam nie odbywały - nie wiadomo. W
    połowie XIX wieku wykonano wykop, którego ślady pozostały do dziś, lecz
    ponieważ "skarbów" nie znaleziono, porzucono eksplorację. I to na razie wszysto
    co wiadomo o Piekiełku. Może to z lekka nudne, lecz patrząc w telewizor i
    polskie w nim piekiełko, chętnie wracam wspomnieniami i polecam innym Piekiełko
    tomaszowskie!
  • misia.m 17.04.04, 20:39
    Przeypomniało mi się Piekiełko, bo właśnie ostatnio w Parku Narodowym pod W-wą
    zakopaliśmy się samochodem w piachu identycznie beznadziejdzie , co w tym
    Roztoczańskim Piekiełku.sad
    Tylko ,że nie było tej magii i tego rodzaju grozy co na Roztoczu.
    Natomiast chyba słyszelismy zbliżające się dziki, bo juz było prawie ciemno w
    lesie.
    Tym razem strażak wyciagał nas ciągnikiem.
    Te Misie to się zawsze w coś wpakują.......

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka