IP: *.finemedia.pl 22.01.04, 15:28
Czytam sobie p.Lema. troche tych jego knig juz przerobilem i chcialbym
wiedziec ktore jego ksiazki zrobily na was najwieksze wrazenie - najlepiej
jesli to uzasadnicie. Jesli oczywiscie ktos nie lubi Lema a tez chce o tym
napisac (bo qrde musi :) to fajnie by bylo gdyby swoj wybor rowniez
uzasadnil a nie napisal "bo nie" albo podpieral sie jakimis nieudolnymi
aluzjami do rzekomego rasizmu Lema.
Ostatnio zaczytywalem sie w Glemie XIV choc przyznam z Dzienniki gwiazdowe
na dlugo pozostana w mojej pamieci: Zwlaszcza ostatnie podroze i wspomnienia
Ijona Tichego (I- toz to prawie matrix,II, Doktor Diagoras), no i oczywiscie
Solaris, przy czym nie wiem czemu tak bardzo ludzie czepiaja sie filmu
piszac ze nie pokazali planety z tymi jej wszystkimi cudami - ale przeciez
wlasnie o to chodzilo ze to zupelnie nie mialo znaczenia (ani w ksiazce ani
w filmie - w filmie, zreszta nie takim zlym, najgorsze bylo ostatnie 5min
ktore byly, brzydko mowiac, ckliwa i tandetna kaszana).
No to czekam.
Edytor zaawansowany
  • Gość: SF IP: 213.199.197.* 23.01.04, 10:58
    Lem byl najlepszym polskim pisarzem SF, na skale swiatowa. Ale gdy zabraklo mu
    natchnienia i skonczyl sie talent, jak to z wybitnymi artystami czesto bywa,
    to zamiast przejsc na emeryture (w pelni zasluzona), rozmienil sie na drobne,
    piszac i publikujac, gdzie sie da, nudne i plytkie felietony polityczne i
    obcinajac kupony z przeszlej slawy... :(
  • Gość: SF IP: 213.199.197.* 23.01.04, 11:02
  • Gość: fucek IP: *.finemedia.pl 23.01.04, 20:32
    Dziekuje za linki.
    Mowienie ze Lem sie rozmienia na drobne jest latwe. Wlasciwie czego oczekuje
    sie od czlowieka w jego wieku. On i tak wykazuje sie nadwyraz wysokim poziomem
    IQ. I oczywiscie moglby pisac kolejne ksiazki. Tylko jak sam czesto pisal -
    jest pewien problem z przekladaniem mysli na slowa - moze jak osiagniemy
    poziom Golema (jakiegokolwiek) bedzie latwiej.
    Wlasciwie to chcialem zaproponowac jakas dysksje na temat jego ksiazek,
    szczegolnie interesujacych opowiadan, jakis watkow ktore zrobily na was
    wrazenie. Oczywiscie mozna napisac ze wszystko zostalo juz powiedziane ale to
    chyba pojscie na latwizne. Poza tym chyba macie jakies wlasne zdanie...
  • Gość: SF IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:52
    Jeszcze raz: Jeszcze raz: ortodoksyjni zydzi maja taka sama ilosc dzieci (czyli
    za duzo) jak ortodoksyjni Palestynczycy (p. np. Todd - Schylek Imperium).
    Tak wiec Lem jest RASISTA, bo postuluje tylko ograniczenie rozrodczosci
    Arabow, ale nie zydow! Wstyd, panie Lem, wstyd byc takim rasista i syjonista!
    SF
  • alterra 19.07.04, 18:57


    > Jeszcze raz: Jeszcze raz: ortodoksyjni zydzi maja taka sama ilosc dzieci (czyli
    >
    > za duzo) jak ortodoksyjni Palestynczycy (p. np. Todd - Schylek Imperium).
    > Tak wiec Lem jest RASISTA, bo postuluje tylko ograniczenie rozrodczosci
    > Arabow, ale nie zydow! Wstyd, panie Lem, wstyd byc takim rasista i syjonista!
    > SF

    Stanislaw Lem pochodzi ze spolonizowanej w XIX w rodziny żydowskiej (polgebkiem
    pare razy sie do tego sam przyznal). Jako taki MUSI byc rasista, syjonista,
    masonem, cyklista i obrzydliwym liberalem. WSTYD, SF, wstyd czytac ksiazki kogos
    takiego, a jeszcze wiekszy wstyd sie do tego przyznawac...
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 19.07.04, 19:10
    Wstyd czytać Twój post :(
  • Gość: _alterra_ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.07.04, 21:24
    uwazasz ze SF ma racje nazywajac Lema rasista? A moze nie zalapales ironii w
    moim poscie? Fakt, niektorzy bez emotikonu nie sa w stanie wyczuc modalnosci
    wypowiedzi... przykre...
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 19.07.04, 23:54
    sorki, zwracam honor...
    Niestety w internecie wypowiada sie tylu idiotow, ze czlowiek jest juz
    znieczulony na taka ironie. Moze nie wzialem wlasciwej poprawki na rodzaj forum.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:56
    Lem mial rasistowskie wypowiedzi, np. na temat Arabow... :(
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:58
    Rozumiem, ze to ironia... Ale potomkowi zydow (semickich badz chazarskich) nie
    wypada byc rasista...
  • edgar20 05.11.07, 20:16
    Jesteś nienormalny tacy jak ty zabronili by wszystkiego
  • mrzorba 16.11.07, 14:43
    O co ci chodzi? czemu atakujesz mnie ad personam?
  • mihal_04 24.01.04, 00:06
    Solaris chyba slusznie uwazana jest zajedna z lepszych ksiazek Lema. Trzyma w
    napieciu i daje do myslenia. Nie mozna tez zapomniec o znakomitych Bajkach
    Robotów - SF z przymrózeniem oka. Poza tym warto przeczytac chocby pare
    opowiadan o Pilocie Pirksie (niech nikogo nie zrazi zmieszanie go z blotem
    przez samego Lema czy fakt, ze Opowiesci sa lektura szkolna;)

    --
    "Z Wołoszynami poczciwey rozmowy nie masz, bo plemię złodzieyskie, tedy wszelką
    gadkę zaczynay dawszy wprzódy w pysk".

    Tarcza Żołnierza y Rycerza Ziemie Koronney, Instrukcya, iako z różne nacye gadać
  • polynomial 27.01.04, 19:40
    Na mnie, zdecydowanie, zrobiły największe wrażenie dwie powieści
    Lema: "Niezwyciężony" (za wizję) i "Pamiętnik znaleziony w wannie"
    (eksperyment literacki).
    Po za tym bardzo lubię "Dzienniki Gwiazdowe", "Opowieści o Pilocie Pirxie"
    i "Cyberiadę".

    Polynomial-C
  • przemsw 29.01.04, 15:27
    Miała być dyskusja a jest...

    "Lubię Bajki, Pilota prX'a, Solaris.
    Nie lubię kryminałów.
    Lem jest rasista.
    Lem sie skończył"

    Może się nie skończył, tylko na forum SF przejżał na oczy?
    Przeczytał sobie jacy ludzie go czytają?
    Nic konstruktywnego, leje się jad albo miód.


    --
    "Pisz, coś widział: poczciwość prawdy się nie lęka!"
    Ignacy Krasicki(PrzemS603758780/gg2332231/pes@plusnet.pl)
  • Gość: SF IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 16:42
    No coz, nie mozna odlaczyc calkowicie pisarza od jego dziela...
    I nie moja wina, ze rasista-syjonista wyszedl na starosc z Lema... :(
  • Gość: Sugarek ;-) IP: *.retsat1.com.pl 10.02.04, 19:43
    Spierdalaj ;-)

    Rzydzi=Jóde
  • Gość: CGN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 13:01
    jak widac, zostal ci tylko argumenum ad personam...:(
  • aniapakero 22.02.04, 22:18
    Mnie najbardziej zauroczyły "Dzienniki gwiazdowe" i...ksiażka której nie moge
    sobie przypomnieć tytułu;-) Zdecydowanie za dowcip i ciekawy sposób opowiadania
    bez zbyt długich filozoficznych wywodów i opisów (na które to zjawiska
    natknęlam sie w innych ksiazkach Lema) . Już wiem!! Ta druga książka to
    był "Kongres futurologiczny". Przez bajki robotów nie przebrnęłam...:(
    --
    Dlaczego woda jest mokra?
  • Gość: CGN IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 17:24
    Dlaczego mowi sie szewc i krawiec a nie krawc i szewiec?
  • randybvain 28.02.04, 19:36
    Tak powinno być, ale ponieważ w przypadkach zależnych jest "szewca, szewcem,
    szewców" itd, to na skutek wyrównania tematów utrwaliła się forma "szewc".
    Podobnie jest z wyrazem "sjem", obecnie "sejm", a odwrotnie z wyrazem "deżdż",
    przy którym utrwaliła się ubezdźwięczniona forma mianownika "deszcz" w
    pozostałych przypadkach "deszczu, deszczem" itd, zamiast "dżdżu, dżdżem" (
    czyt. d-żdżu, d-żdżem". Ale co to ma wspólnego z Lemem?
  • Gość: CGN IP: *.sprintserwis.pl 29.02.04, 11:50
    Gdybys czytal Lema, to bys wiedzial. Twe wyjasnienie wlasciwie zas zaciemnia
    cala sprawe, podobnie jak rozprawka o Lemie pewnej "znawczyni" jezykow z
    Lublina... :(
    Nieco poczucia humoru, please! ;)
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 17:19
    Krawc i szewc? ;)
  • Gość: jeroh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 00:45
    Nie masz racji Kaganie-CGNie, post Randyego wiele wyjaśnia. A że nie prowadzi
    do pierwszej przyczyny to akurat nic dziwnego, bo nic do niej nie prowadzi, nie
    wiadomo nawet czy cos takiego istnieje, ale to mala dygresja.

    Jeśli chodzi o zbójcę Gnębona, to nie chciał on po prostu wiedzieć (nawet jeśli
    wydawało mu się, iż chce być wszechwiedzący) dlaczego mówi się szewc i krawiec,
    a nie krawc i szewiec, co nie znaczy, że na to pytanie nie ma odpowiedzi. Randy
    znał tę odpowiedź i widzę, że przewrotnie tym Cię zaskoczył i zbił z pantałyku,
    tak że zdołałeś tylko oszołomiony wymamrotać coś w stylu: "Eee... zaciemniasz
    sprawę... a w ogóle to nie czytałeś Lema."
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 08.05.04, 17:33
    Na zartach sie nie znasz?
  • Gość: jeroh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.04, 17:50
    A ty? Nie jesteś w stanie dostrzec komiczności całego tego podwątku?
  • Gość: Kagan IP: *.res.pl / *.res.pl 11.05.04, 15:27
    OK, ale dla scislosci:
    albo szewc i krawiec
    albo krawc i szewiec
    TERTIUM NON DATUR! ;)
    Pozdr. :)
    Kagan
  • bubster 23.02.04, 12:08
    ja to tak mało oryginalnie - Pirx

    opowiadanie z dwoma muchami
    a raczej jego koniec

    >
  • Gość: A-cis IP: *.potulicka.v.pl 23.02.04, 19:54
    fucek, chyba lubisz Lema. No to masz sojusznika :)
    Przeczytałem kilkanaście pozycji Lema. Najbardziej podobały mi się jego
    pierwsze powieści - klasyczne SF czyli Obłok Magellana, Astronauci (mam do niej
    sentyment bo chyba była moją pierwszą powieścia SF, a na pewno pierwszą Lema),
    Eden, takoż Solaris i Niezwyciężony. Opowiadania nieco mniej a z nich wolę te
    związane z pilotem Pirxem niż np. z Ijonem Tichym czy bajkami robotów.
    Tu kryterium jest takie samo jak w przypadku powieści: wolę klasyczne SF (a
    takie jest w opowiadaniach o Pirxie) niż wariacje na jej temat.
  • Gość: CGN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 15:26
    Zauwazyliscie analogie pomiedzy Trylogia Borunia i Trepki a Oblokiem Magellana
    Lema? Np. Celestia a owa opuszczona stacja USAF z trupem kapelana i owym
    krzyzem, jak to mlody Lem slusznie zauwazyl, "symbolem wiary daremnej"?
  • Gość: A-cis IP: *.potulicka.v.pl 01.03.04, 22:31
    Zgadza się :) Też to zauważyłem. Można by rzec, że Lem dopisał epilog Celestii
    (Boruń i Trepka swoją Trylogię napisali wczesniej)
  • Gość: CGN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 16:05
    Ja tez tak uwazam. I trylogia B&T chyba lepiej zniosla probe czasu niz lemowy
    Oblok...
  • Gość: A-cis IP: *.potulicka.v.pl 02.03.04, 19:33
    Obie bardzo lubię ale jednak Trylogia jest wciąż moim Nr 1.
    Trochę osłabia ją pierwsza część (Zagubiona przyszłość) pisana zbyt w duchu
    socrealu ale jeśli się weźmie pod uwagę okres kiedy była pisana to można jej
    darować :-)
  • rajchman 03.06.04, 16:01
    Gość portalu: A-cis napisał(a):
    Obie bardzo lubię ale jednak Trylogia jest wciąż moim Nr 1.
    Trochę osłabia ją pierwsza część (Zagubiona przyszłość) pisana zbyt w duchu
    socrealu ale jeśli się weźmie pod uwagę okres kiedy była pisana to można jej
    darować :-)
    K: Ten socreal dodaje jej smaczku, jak Astronautom czy Oblokowi Lema...
  • edgar20 05.11.07, 20:12
    Lem to jeden z moich ulubionych pisarzy, uwielbiam powrót z gwiazd i Obłok Magellana
  • mrzorba 16.11.07, 14:44
    I ja tez...
  • Gość: Napisalem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 17:37
  • randybvain 28.02.04, 20:14
    Moją przygodę z Lemem zacząłem od Pirxa, bo była to lektura szkolna. Nie
    spodobała mi się wówczas, jako ciężka i nudnawa kniga (to właściwe określenie).
    Potem, wiele lat później sięgnąłem po Lema, by sprawdzić, co czyni go
    osobistością w polskiej SF. Moja odpowiedź brzmi: polityka i brak konkurencji.
    W czasach, gdy Lem zaczynał, pisano najwyżej przeróbki Wellsa i Verne'a, a on
    dzięki poparciu ówczesnych władz i przyzwoleniu na pisanie fantastyki, w której
    dominuje komunizm na nowych planetach, dzięki temu osiągnął sukces. (Tak mniej
    więcej przyznaje w swym wywiadzie-rzece). Przeczytałem
    zatem "Astronautów", "Dzienniki
    Gwiazdowe", "Solaris", "Katar", "Śledztwo", "Pamiętnik znaleziony w
    wannie", "Cyberiadę", "Bajki Robotów" i jeszcze ze dwa zbiory opowiadań. I mam
    dość. Najlepsze wrażenie zrobił na mnie "Pamiętnik...", ze względu na nastrój
    totalnego czeskiego filmu, i "Bajki Robotów" ze względu na wspaniałą robotę
    słowotwórczą. Ogólnie Lem mi się nie podoba, gdyż jest stylistycznie ciężki i
    nudnawy i przez jego książki się brnie. Najbardziej dobijała mnie
    anachroniczność jego książek. Pomijając komunizm i inne socjalistyczne
    naleciałości, które (podobno) musiał wplatać, by przypodobać się władzom, to
    cała technologia jest przestarzała, ale nie dlatego, że w latach
    sześćdziesiątych i siedemdziesiątych taka była. Jego statki kosmiczne to takie
    latające dorożki, w których musi być miejsce dla fiakra, a kobiety suszą
    bieliznę na sznurach. Miejscami może to być komiczne, ale ogólnie zniesmacza.
    Przyjrzyj się pod tym kątem "Bajkom Robotów". Wizerunki królów i rycerzy nie są
    w nich średniowieczne, ale dziewiętnastowieczne (z mundurami, orderami i
    tytułami). Wymyślił co prawda fantomatykę, ale do tego nie trzeba być
    geniuszem, ale mieć wyobraźnię i publikator. Jego książki są strasznie
    filozoficzne, ale filozofia jest w nich taka odległa od rzeczywistości, że ja
    jej nie pojmuję. Psychologicznie jego utwory są zupełnie wyabstrahowane od
    rzeczywistości. Na przykład na Solaris wszyscy reagują jak małe dzieci na
    pojawienie się wytworów oceanu,a nie ma nikogo, kto by się naprawdę cieszył z
    wizyty ukochanej osoby. Te postacie nazywane od zawodów, Inżynierowie,
    Nawigatorzy... I ogólna sowieckość w atmosferze i duchu książek. Lem skończył
    się w momencie, gdy zaczął pisać recenzje z nieistniejących książek i biedni
    krytycy w "Fantastyce" musieli się tym zachwycać. Po nim nastała era Zajdla,
    ale to były lata osiemdziesiąte i fantastyka socjologiczna nie mogła się
    ukazywać z przyczyn politycznych.
    Jedną z przyczyn, dla których Lem nadal w powszechnej opini jest guru SF jest
    właśnie fakt, że przez długi czas nie miał konkurencji (czytaj: nie było
    pozwoleń na druk dla innych autorów) i że został uznany przez ówczesną elitę
    literacką. Do dziś dla niekórych polonistów fantastyka polska zaczyna się i
    kończy na Lemie, a co poza tym to chłam i badziewie. Niestety taką reklamę
    zrobili grafomani, znajomi różnych sekretarzy PZPR, wypuszczający na rynek
    bełkotliwy chłam. A przecież fantastyka to nie tylko SF, ale także i fantasy,
    która dzięki Sapkowskiemu pojawiła się jako gatunek w polskiej oficjalnej
    literaturze (mimo wielu poprzedników i epigonów). Uważam, że pora skończyć z
    dopuszczaniem Lema do felietonów, które chce mieć każda gazeta dla renomy jego
    nazwiska. O wiele bardziej wybitni od niego pisarze (Zajdel, Ziemiański,
    Lewandowski, Drzewiński, Wolski, Sapkowski, Kres, Białołęcka, Huberath,
    Ziemkiewicz, Oramus...) mają tak samo wiele do powiedzenia (na temat
    przeczytanych zachodnich gazet:)).
  • Gość: CGN IP: *.sprintserwis.pl 29.02.04, 11:58
    Masz racje i jej nie masz. Lem zaczal marnie, od nudnawego i topornie
    napisanego Czlowieka z Marsa. Pozniej pisal ciekawe, ale socrealistyczne
    powiesci SF typu Astronauci i Oblok Magelleana. Swoj szczyt osiagnal ok r.
    1960, od Edenu, poprzez Solaris, Pamietnik znaleziony w wannie itp. do
    Cyberiady i Dziennikow Gwiazdowych. Jego Apokryfa sa zbyt trudne dla zwyklego
    czytelnika, ale Fantastyka i Futurologia to wciaz doskonale studium tego
    gatunku. Po napisaniu Fiaska Lem sie wlasciwie skonczyl. Zalosne sa wrecz jego
    felietony o informatyce, bo nie potrafi nawet napisac prostego programu, a
    madrzy sie na temat IT. Podobnie nie ma pojecia o ekonomii, a chwali
    Balcerowicza, popelniajac tzw. fallacy of composition (mnie sie poprawilo
    dziekli Balcerowiczowi, ergo popwinno sie poprawic wszystkim)...
    No coz, nikt nie jest mu w stanie wytlumaczyc, ze sie osmiesza publicznie, a
    nie musi przeciez juz nic pisac, bo moze zyc luxusowo z oszczednosci tylko i %
    od depozytow...
    Pozdr.
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 06.05.04, 14:02
    Nie nalezy sadzic autora po pierwszych ksiazkach, czy tych slabszych, tylko
    tych najlepszych! Moze i marnie zaczal (jakos zaczac trzeba), moze i rozmienil
    sie na drobne, dla mnie tez prawdziwy Lem sie skonczyl gdy przestal pisac sf,
    jednak to co posrodku czyni go Wielkim.

    Pozycji Lema nie nalezy upatrywac tylko w sytuacji politycznej naszego kraju,
    bo czyz Lem nie byl tlumaczony na wiele jezykow nieraz egzotycznych? I to nie
    tylko z komunistycznego bloku. Wystarczy obejrzec kolekcje okladek ksiazek Lema.

    A w Niemczech zdaje sie ze cenia go bardziej jako filozofa niz pisarza sf.

    Poza tym nie wszystkie ksiazki Lema sa dla wszystkich. Sa lekkie, latwe i
    przyjemne (co nie znaczy ze gorsze), jak Pirx, czy powalajace dawka
    humoru "Dzienniki Gwiazdowe" i "Cyberiada" z "Bajkami Robotow". Zaczytywalem
    sie nimi w podstawowce i zaczytuje nadal.

    Sa tez duuuzo ciezsze, jak np. "Glos Pana" - dobrze ze zabralem sie za nia
    dopiero pod koniec studiow, bo bym nie zmogl jej wczesniej. Przez ksiazke sie
    brnie sie powoli jak przez traktat naukowy. Ale warto, zaprawde warto!
  • Gość: Kagan IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 19:42
    Gość portalu: meteor2017 napisał(a):
    Nie nalezy sadzic autora po pierwszych ksiazkach, czy tych slabszych, tylko
    tych najlepszych! Moze i marnie zaczal (jakos zaczac trzeba), moze i rozmienil
    sie na drobne, dla mnie tez prawdziwy Lem sie skonczyl gdy przestal pisac sf,
    jednak to co posrodku czyni go Wielkim.
    K: Ja tez to zawsze mowilem. Tylko MAN OF MARS byl slaby - ASTRONAUCI i OBLOK
    byly jak na owe czasy super, i do dzis lubie je czytac! A o Lemie po roku 1990
    lepiej zapomniec... :(

    - Pozycji Lema nie nalezy upatrywac tylko w sytuacji politycznej naszego kraju,
    bo czyz Lem nie byl tlumaczony na wiele jezykow nieraz egzotycznych? I to nie
    tylko z komunistycznego bloku. Wystarczy obejrzec kolekcje okladek ksiazek Lema
    .
    K: OK, ale Lem pisal w PRLu, a nie w cesarskiej Japoni wieku, powoedzmy,
    XVIII...

    - A w Niemczech zdaje sie ze cenia go bardziej jako filozofa niz pisarza sf.
    K: Tylko w kregach elity intelektualnej...

    - Poza tym nie wszystkie ksiazki Lema sa dla wszystkich. Sa lekkie, latwe i
    przyjemne (co nie znaczy ze gorsze), jak Pirx, czy powalajace dawka
    humoru "Dzienniki Gwiazdowe" i "Cyberiada" z "Bajkami Robotow". Zaczytywalem
    sie nimi w podstawowce i zaczytuje nadal.
    K: Ja tez!

    - Sa tez duuuzo ciezsze, jak np. "Glos Pana" - dobrze ze zabralem sie za nia
    dopiero pod koniec studiow, bo bym nie zmogl jej wczesniej. Przez ksiazke sie
    brnie sie powoli jak przez traktat naukowy. Ale warto, zaprawde warto!
    K: Oczywiscie!

  • gdur 01.03.04, 22:51
    randybvain napisał:

    > Na przykład na Solaris wszyscy reagują jak małe dzieci na
    > pojawienie się wytworów oceanu,a nie ma nikogo, kto by się naprawdę cieszył z
    > wizyty ukochanej osoby.

    Chyba Solaris to przeleciałeś po łebkach z założeniem, że szkoda czasu.
    Gdzie tam miałeś napisane, że to były wizyty ukochanych osób?!
    To były wizyty "stworów" bo o osbach tu nie można (a przynajmniej nie zawsze
    można) mówić, których nigdy byś nie chciał spotkać na jawie.
    Z czego się tu było cieszyć ...
  • Gość: CGN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 16:01
    Milosc ma rozne oblicza... I dobrze to mlody Lem w SOLARIS pokazal...
  • adeladeotero 22.11.04, 11:13
    Nie zgadzam się z Tobą. Uważam, że Lem bardzo trafnie przewidział pewne ludzkie
    zachowania. Jego filozofia jest bardzo humanistyczna, jego ocena psychiki
    ludzkiej bardzo pesymistyczna ale właściwa. "Bajki Robotów" to taki żart z
    fantastyki i fantazy- mieszanka stylów, okraszona swietnym stylem językowym
    (językoznawczym). Zreszta nie wiem czy miałeś okazję czytać dyktanda, które Lem
    tworzył na potrzebę swojego bratanka- są to perełki językoznawcze i
    humorystyczne. Tak samo Twoje zarzuty względam Solaris- nie sądzę, zebyś się
    ucieszył na widok osoby, o której wiesz, że nie zyje a wobec której masz
    wielkie poczucie winy- gdyby taka osoba sie pojawiła nie sądzę, żebyś
    zareagował inaczej niż bohaterowie książki. Lem to wizjoner. Ja bardzo lubie
    Ostatnie opowiadanie z cyklu o Pirxie- Ananke. Lem wczesniej niz inni pisarze
    zauważył, że tak naprawdę największym zagrożeniem dla człowieka we
    Wszechświecie jest sam człowiek i jego dzieła, ponieważ w odróżnieniu od Boga
    ludzie nie są wszechmocni, wszechwiedzacy i doskonali. Najsłabszym i
    najmocniejszym punktem człowieka jest jego człowieczeństwo, ludzka natura.
    Czynnik ludzki zawodzi najczęściej. Człowiek wszedzie będzie człowiekiem nawet
    na drugim końcu wszechświata- z tymi samymi kompleksami i problemami. I to nie
    Wszechświat powinniśmy zgłębiać ale swoją naturę, a wtedy moze wyda się, że ten
    Wszechświat jest blizej niz sądzimy? I oto chodzi Lemowi. Przy nim Clarke i
    Asimov(z całym szacunkiem dla obu autorów) to naiwni grafomani bez polotu, bo
    czyż można traktować serio Zasady Robotyki, i nie smiac się cynicznie
    przy "optymistycznym" zakonczeniu Odysei Kosmicznej 2010?

    Co do sowieckości i przekonania o zwycięstwie Bloku Wschodniego- zapytaj ludzi
    w wieku naszych rodziców, czy oni wierzyli, że dożyja końca komunizmu- nikt w
    to nie wierzył, moze poza Kubrickiem, ale on nigdy nie mieszkał w bloku
    Wschodnim.
  • Gość: A-cis IP: *.potulicka.v.pl 22.11.04, 19:41
    Dobrze by było abyś napisał z kim polemizujesz :)
    Bo chyba odnosisz się do jakieś starszej wypowiedzi?
  • Gość: CGN IP: *.sienna14.enetwork.pl 19.03.04, 11:57
    Wiecie co sie z nim dzieje? W ODRZE nie widzialem ostatnio jego ROZWAZAN
    SYLWICZNYCH...
  • Gość: ripley IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 03.05.04, 09:36
    Lema czytałam baaardzo dawno temu, ale dwie pozycje wyjatkowo utkwiły mi w
    pamięci: "Powrót z gwiazd" bo jest jak na twórczość Lema BARDZO nietypowa
    (powiedziałabym czysta akcja), i słuchowiska radiowe przy których można zrywać
    boki A NIE MOŻNA ICH NIGDZIE DOSTAĆ!!? Mało kto (z nieczytajacych Lema)
    orientuje się jakie ten człowiek ma boskie poczucie humoru. Tylko on potrafił
    mnie rozsmieszyc do łez. Niezapomniane chwile."Wizja lokalna", "Pokój na Ziemi"
    to pozycje, które gorąco polecam.
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 08.05.04, 17:32
    Napisz moze do Polskiego Radia SA!
    Pozdr.
  • Gość: taki jeden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.04, 14:21
    ...skoro co najmniej dwa słuchowiska się ukazały (w zbiorku "Powtórka", dawno
    temu w Iskrach) - już pomijając to, że PR SA zapewne sprawdzi nazwisko petenta w
    liście abonentów i albo odpowie, albo naśle inspekcję :)
    Co do Lema, w cielęcy niemal zachwyt wprawia mnie "Eden", "Śledztwo", "Katar",
    cały Pirx, wiele innych rzeczy też ("Szpital Przemienienia" na przykład jest
    niezły, choć zupełnie niefantastyczny), ale nie wszystko bynajmniej. I nie
    chodzi wcale o "odfunkcyjne" nazywanie postaci, czy o to, że ci goście w obliczu
    niebezpieczeństwa bądź sytuacji nieznanej rzucają się do biblioteki, bo to już
    kwestia autorskiej decyzji. Kwestia lemowego sztafażu (archaiczna technika czy
    "kostiumy" Bajek Robotów, które wypominano powyżej) też nie jest
    najistotniejsza, bo NIE ON JEDEN tak pisał - w SF przez całe lata 50-te, 60-te i
    70-te komputery przyszłości były wielkie jak piece martenowskie, jakby nikt o
    tranzystorach nie słyszał (akurat ten motyw udał się Oramusowi przy pisaniu
    "sequela" do "Powrotu z gwiazd" - ten tekst o telefonach komórkowych, coś w
    stylu "Półprodukty mieliście pod ręką, co wadziło połączyć?").
    Nie - są rzeczy Lema, jak "Niezwyciężony", "Powrót z gwiazd" czy "Głos Pana",
    które po prostu do mnie nie trafiły. Może zbyt wątła fabuła nie dźwigała wywodu
    i przez to całość wydawała mi się sztuczna i niespójna? (Podobny problem stwarza
    mi teraz "Crux" Dukaja).

    Dobra, kończę. I ZASTRZEGAM OD RAZU, ŻE WSZYSTKO POWYŻEJ TO TYLKO MOJE OPINIE,
    KTÓRYCH NIKOMU NIE NARZUCAM!!!!!!!!!!!

    pozdros

    tj/tsg
  • Gość: Kagan IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 19:38
    Gość portalu: taki jeden napisał(a):
    ...skoro co najmniej dwa słuchowiska się ukazały (w zbiorku "Powtórka", dawno
    temu w Iskrach) - już pomijając to, że PR SA zapewne sprawdzi nazwisko petenta
    w liście abonentów i albo odpowie, albo naśle inspekcję :)
    K: Co ma do tego PR?

    - Co do Lema, w cielęcy niemal zachwyt wprawia mnie "Eden", "Śledztwo", "Katar",
    cały Pirx, wiele innych rzeczy też ("Szpital Przemienienia" na przykład jest
    niezły, choć zupełnie niefantastyczny), ale nie wszystko bynajmniej. I nie
    chodzi wcale o "odfunkcyjne" nazywanie postaci, czy o to, że ci goście w oblicz
    u niebezpieczeństwa bądź sytuacji nieznanej rzucają się do biblioteki, bo to już
    kwestia autorskiej decyzji. Kwestia lemowego sztafażu (archaiczna technika czy
    "kostiumy" Bajek Robotów, które wypominano powyżej) też nie jest
    najistotniejsza, bo NIE ON JEDEN tak pisał - w SF przez całe lata 50-te, 60-te
    i 70-te komputery przyszłości były wielkie jak piece martenowskie, jakby nikt o
    tranzystorach nie słyszał (akurat ten motyw udał się Oramusowi przy pisaniu
    "sequela" do "Powrotu z gwiazd" - ten tekst o telefonach komórkowych, coś w
    stylu "Półprodukty mieliście pod ręką, co wadziło połączyć?").
    Nie - są rzeczy Lema, jak "Niezwyciężony", "Powrót z gwiazd" czy "Głos Pana",
    które po prostu do mnie nie trafiły. Może zbyt wątła fabuła nie dźwigała wywodu
    i przez to całość wydawała mi się sztuczna i niespójna? (Podobny problem stwarz
    a mi teraz "Crux" Dukaja).
    K: GLOS PANA jest dla naukowcow, i tez nie wszystkich (zrobiolem pare
    experymentow w Australii wsrod kadry akademickiej)...
    POWROT Z GWIAZD to zas arcydzielo, przesiakniete erotyzmem i przygoda, ale dla
    koneserow...
    NIEZWYCIEZONY zas to klasyczne hard SF...
    Dukaj zas dobrze zaczal, ale stal sie ostanio po prostu nudny...

    - Dobra, kończę. I ZASTRZEGAM OD RAZU, ŻE WSZYSTKO POWYŻEJ TO TYLKO MOJE OPINIE,
    KTÓRYCH NIKOMU NIE NARZUCAM!!!!!!!!!!!
    K: OK! :)
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 10.06.04, 12:30
    > taki jeden:
    > czy o to, że ci goście w oblicz u niebezpieczeństwa
    > bądź sytuacji nieznanej rzucają się do biblioteki, bo to
    > już kwestia autorskiej decyzji.

    Ale ma to swoj urok. Lepsze to niz sieganie po blaster i rozwalanie
    wszystkiego co w zasiegu wzroku, a potem zastanawianie sie co to bylo ;)

    > Kagan:
    > GLOS PANA jest dla naukowcow, i tez nie wszystkich (zrobilem pare
    > experymentow w Australii wsrod kadry akademickiej)...

    Cos w tym jest, ja przez "Glos Pana" kilka lat temu bym nie przebrnal, dobrze
    ze sie za to wzialem dopiero pod koniec studiow. Ksiazke czyta sie mozolnie
    strona po stronie, a nie "polyka" w jedna noc. Troche jak traktat naukowy. Ale
    naprawde warto, uwazam ze ksiazka jest naprawde niesamowita.
    I ciekaw jestem czy jest w stanie ja przeczytac z satysfakcja ktos kto nie
    mial stycznosci z wyzsza matematyka... bo cos mi sie wydaje, ze raczej nie.
  • Gość: KAGAN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:07
    Masz racje co do GLOSU, tyle, ze wymaga on znajomosci wspolczesnej fizyki, a
    wiec i matematyki wyzszej (ale "czysci" matematycy tez z GLOSU nic na ogol nie
    rozumieja)...
    Pozdr.
    Kagan
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 17.07.04, 18:54
    Gość portalu: KAGAN napisał(a):
    > Masz racje co do GLOSU, tyle, ze wymaga on znajomosci wspolczesnej fizyki, a
    > wiec i matematyki wyzszej (ale "czysci" matematycy tez z GLOSU nic na ogol
    > nie rozumieja)...

    Jako "czysty" matematyk stwierdzam, ze wystarczyla mi do zrozumienia jedynie
    popularna znajomosc wspolczesnej fizyki ;) Pewnie nie wylapalem wszystkich
    niuansow, ale nie o to przeciez chodzi...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:55
    OK, nie jestem ani matematykiem ani fizykiem... A Diabel siedzi, jak wiadomo, w
    szczegolach... ;)
  • goblin.girl 12.05.04, 22:35
    Odkąd nauczyłam sie czytać, czytałam bardzo rózne rzeczy; zarówno te, które mi
    podsuwali rodzice, jak i te, które sama sobie ściągnęłam ;) "Bajki robotów" i
    "Cyberiada" stały na dolnej półce, więc wpadły mi w łapy dość wcześnie, nie
    powiem, zebym wiele z tego pojęła, ale przypasowało mi i tak juz zostało. Z
    pełnym zrozumieniem przeczytałam "Cyberiadę" ładnych kilka lat później, gdybym
    miała pod lufą cos z tego wybrać, to chyba "Kobyszczę" (wielkie rotfl) Dalej
    tradycyjnie - Pirx (moje ulubione opowiadanie - "Terminus"; pamiętacie ten
    zabytkowy statek kosmiczny, z pulpitami wyłozonymi drewnem, ogromnymi płachtami
    map, bialymi myszkami w klatkach i kotem? :D Ale opowiadanie bylo po prostu
    WSTRZASAJĄCE), "Dzienniki gwiazdowe", bardzo lubie też "Powrót z gwiazd",
    "Niezwyciezonego" (głownie za ostatnie zdanie), "Kongres Futurologiczny",
    "Przekładaniec"... a ostatnio czytałam dyktanda... ;)
    --
    Some are called Doreen
    Some are dressed in green
    They're tricking your treat
    But they're bad girls
    They're very bad girls
    ... The little Goblin Girls
  • Gość: Kagan IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 19:34
    Kontemplator Bytu Szczesny czyli In Hot Pursuit of Happiness... ;)
  • Gość: AK IP: 212.244.167.* 09.06.04, 18:52
    A na mnie największe wrażenie zrobiło "Fiasko", a w zasadzie jego zakończenie.
    To ostatnia książka SF napisana przez Lema. Nie ma tam pasjonującej akcji, ale
    książka zaczyna powoli wciągać i intrygować. Od połowy czyta się już jednym
    tchem po to aby poznać zakończenie. A zakończenie jest niesamowite.
    Poza tym podobał mi się "Kongres futurologiczny". Klimat niemalże żywcem wziety
    z powieści Philipa K.Dicka. Poczuciem absurdu i niesamowitości zachwycił mnie z
    kolei "Pamiętnik znaleziony w wannie". Poza tym podobał mi się
    również "Niezwyciężony", bo po prostu był ciekawy i wciągający. To wymieniłem
    te książki które zrobiły na mnie największe wrażenie. Bardzo podobało mi się
    też kilka opowiadań Lema, lecz niestety teraz nie przypomnę sobie tytułów. Z
    przyjemnością czytałem też "Katar", "Solaris", "Śledztwo", "Powrót z Gwiazd"
    i "Pokój na Ziemi".
    Dla odmiany zaś, do gustu nie przypadły mi "Dzienniki Gwiazdowe". Nie
    przeczytałem do końca. Być może za szybko wymiękłem, a może po prostu nie były
    w moim guście.
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 10.06.04, 12:44
    "Fiasko" jest rzeczywiscie dobre. A zakonczenie... hmmm, ostatnie kilka stron
    sprawia wrazenie napisanych na kolanie w drodze do redakcji. Czepiam sie,
    owszem :) Zakonczenie pasuje do reszty, i tresciowo jest dobre, ale mogloby byc
    duuuzo lepiej zrealizowane, bo jest napisane jakby na odczepnego, jakby Lemowi
    sie juz nie chcialo pisac kolejnych 10-ciu stron i chcial to zakonczyc na
    jednej czy dwoch.

    "Kongres Futurologiczny" :)))))))))
    A ja mialem skojarzenia z Matrixem (druga polowka "Kongresu"). Matrixa z
    rzeczywistoscia wirtualna bez komputerow, zrealizowanej przy pomocy chemii i
    duzo lepszego, duzo bardziej przerazajacego.
    A poczatek "Kongresu" przypomnial mi sie w okolicach szczytu gospodarczego w
    Warszawie. Przygotowania miasta do oblezenia i poczatek szczytu... Troche
    przypominalo to atmosfere zagrozenia w czasie owego kongresu ;) Na szczescie
    nie bylo tak dramatycznie :)
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:04
    Zakonczenie FIASKA nie jest zle, bo prawie kazdy opis "obych" moglby stac sie
    niezamierzona parodia siebie... A co do "Kongresu", to rzeczywiscie, W-wa przed
    owym "szczytem" wygladala jak z filmu SF... Oczywiscie subgenre horror albo
    dystopia...
    Pozdr.
    Kagan
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 17.07.04, 18:50
    Zgadzam sie, ze zakonczenie "Fiaska" nie jest zle, tyle ze jakby na chybcika
    napisane. Ot bohater wybral sie na obca planete jak na piknik i skacze sobie
    przez rowy, rozkopuje kopce i jakos tak zapomina o limicie czasowym... Po
    prostu wierze, ze Lema stac bylo na to, by napisac to bardzie przekonywujaco :)
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 09:30
    Po prostu zespol "ghost writers" piszacych jako "Lem" sie wtedy zaczal
    rozpadac, i sam Lem musial napisac to zakonczenie, ktore wyraznie odbiega in
    minus od calosci powiesci...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 10.09.04, 09:13
    ;)
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:05
    DZIENNIKI to literatura post-modernistyczna, a wiec nie dla kazdego. Polecam
    usunieta przez (auto)cenzure PODROZ 26ta i OSTATNIA (np. z SEZAMIE)...;)
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 14:51
    A co do lemowych tekstow napisanych po upadku komuny, to maja jedno wspolne:
    bardzo niska jakosc. Mial wiec racje PK Dick, ze Lem to kryptonim zespolu
    pisarzy SF, ktory sie rozpadl z braku $$$ razem z komuna, i zostal sam Lem, co
    od FIASKA (nomen omen) nic dobrego juz nie napisal... :(
    Pozdr.
    Kagan
  • toja19 16.07.04, 09:35
    Jeśli chodzi o pana Lema to nie mam zbytniego doświadczenia.
    Próbowałam pewnego razu przeczytać cosik jegi pióra, moja mama
    bardzo lubi Lema i mnie zachęcała abym coś przeczytał.
    No i zaczełam czytać "Solaris" i czszerze to jak zaczełam to czytać
    to nie mogłam tego skołczyć. No nie mogłam przez to przebrnąć.
    To było rok temu i do tej pory książka leży w moim pokoju otwarta
    na stronie 27.
    I nie sądze żeby kiedykolwiek do niej zajrzała po tym co zobaczyłam...
    obejrzałam film "Solaris" G.Cloneyem (czy jak to tam się pisze)
    to jest pierwszy film na krtórym zasnełam - naprawde:)
    a jeśli ktoś zasypia na filmie pomimo że jest dopiero 18 więc...
  • ignatz 16.07.04, 10:28
    Może masz narkolepsję? Albo jesteś na coś chora?
  • Gość: Kagan IP: 203.221.209.* 17.07.04, 10:12
    Nie ladnie jest atakowac ad personam...
  • ignatz 17.07.04, 14:55
    Szkoda że nie rozróżniasz troski od ataku, ale tak to bywa jak się mierzy innych
    własną miarką, co p. Kagan? ;-)
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:54
    Czasem trzeba cos powiedziec ostro i twardo, po ojcowsku...
  • Gość: Kagan IP: 203.221.209.* 17.07.04, 10:11
    Film z Clooney byl rzeczywiscie b. marny i nudny. Nie wiem, czy spodobalby ci
    sie film Tarkowskiego, bo on z kolei byl bardzo dobtry, ale tez i b.
    rosyjski... A co do ksiazki: de gustibus est non disputandum (pardon my poor
    Latin). Moj kolega z uniwerku, doktor z Cambridge (ale niezbyt lotny) tez nie
    mogl przebrnac przez His Master's Voice (Glos Pana)...
  • Gość: meteor2017 IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 17.07.04, 18:47
    Solaris, czy Glos Pana nie jest dobry na poczatek znajomosci z tworczoscia
    Lema, przynajmniej dla mlodego czytelnika. Podobnie z filmem "Solaris" (mam na
    mysli film Tarkowskiego, bo tego drugiego nie widzialem).

    Na poczatek polecam to, od czego w podstawowce sam zaczynalem - "Dzienniki
    gwiazdowe", "Opowiesci o pilocie Pirxie" i "Bajki Robotow" razem
    z "Cyberiada". "Solaris" tez wtedy uznalem za nuuudny (z ta roznica, ze jednak
    do konca przebrnalem).

    Lema sie czyta od lat 7 do 107, ale nie kazda pozycje w kazdym wieku ;)
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:53
    Nie masz czego zalowac, ze nie widziales "Solaris" made in USA... I de
    gustibus, ale ja czytalem Solaris w podstawowce, i uznalem wtedy te powiesc za
    dosc smiala erotycznie (jak na standardy lat Gomulki, oczywiscie)...
  • Gość: lukiz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 19:09
    Solaris amerykanie zrobili bardzo dobrze. A jak się komuś zakończenie nie
    podobało to chyba go nie zrozumiał...
    niech ktoś komu nie podobało się zakończenie filmu napisze jakie ono jest tzn:
    co się dzieje na końcu. Co jest pokazane.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 11:42
    ... non disputandum....
    Albo cos podobnego, bo pisze z pamieci...
    Dla mnnie SOLARIS z Hollywood bylo strasznie nudne i marne, a najgorsze to, ze
    doskonala psychologiczna powiesc Lema o granicach ludzkiej wiedzy amerykanie
    przerobili na tandenty a nudny melodramat... :(
  • ignatz 02.08.04, 12:13
    A mi właśnie dlatego się podobało że było melodramatycznie :-) Ale rozumiem
    tych, którym film nie przypadł do gustu, bo z książką faktycznie niewiele miał
    wspólnego i mógł tym sposobem rozczarować.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 05:11
    Otoz to. Mnie sie nie podobal, bo jak na film o milosci, byl za malo odwazny
    (tylki meskie mnie raczej nie pociagaja). Na razie mamy wiec arcydzielo
    Tarkovskiego - nieco ulomne, ale w ZSRR nic lepszego nie moglo przeciez
    powstac... Pozdr. :) Kagan
    PS: w Australian Slavonic & East Europeaa Studies (vol. 17, nr 1-2 of 2003)
    ukazal sie moj artykul o Lemie i jego teorii SF. Polecam koneserom... ;)
    Kagan
  • ihopeyouwilllikeme 10.09.04, 20:35
    Mój ulubiony Lem to " Niezwyciężony ".
    --
    We are family...
    forum.interference.com/t91674.html
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.09.04, 13:49
    OK! Ialsolikeit! :)
  • Gość: Darth the Mistic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:45
    W sumie to Lema fanem fanatycznym nie jestem, ale przyznam, że pare jego
    pomysłów bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. I w pierwszej kolejności chciałbym
    tu wspomnieć nie książkę fabularną, ale raczej (może się mylę) popularno-
    naukową, mianowicie "Bibliotekę XXI wieku". Genialne, można powiedzieć, tezy
    futurologiczne. Motyw z książką tam opisaną, która opisuje co dzieje się na
    świecie w czasie 1 minuty (we wszystkich strefach czasowych, o każdej porze
    dnia, bo przecież równolegle wszystkie te ramy czasowe występują) rozśmieszył
    mnie, potem zmartwił, a na koniec skłonił do refleksji. Polecam. Podobały mi
    się też "Opowieści o pilocie Pirxie" i może to nie których rozśmieszy, ale
    książka ta jest całkiem przyjemnym kawałkiem science-fiction. Inna ksiąka, któa
    mnie się spodobała to bodajże "Wyprawa" lub podobnie. Całkiem inteligentnie,
    pod płaszczykiem fantastyki naukowej, Lem opisuje społeczeństwo totalitarne.
    Miłe - serio, serio. To tyle.
  • gdur 16.10.04, 01:58
    Czegoś takiego jak "Wyprawa" Lem chyba nie napisał.
    Może chodzi ci o którąś podróż Iona Tichego lub prf. Tarantogi?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 07:57
    WIZJA LOKALNA? Poodbne elementy byly tez w EDENIE i FIASKU!
    A co sadzicie o haunebu.hotnews.pl/index.html
  • Gość: A-cis IP: *.potulicka.v.pl 17.10.04, 22:12
    > WIZJA LOKALNA? Poodbne elementy byly tez w EDENIE i FIASKU!

    W Fiasku?! Skąd taki wniosek?! Przecież o tamtejszym społeczeństwie kompletnie
    nic nie wiemy. Więc dlaczego akurat miało by być totalitarne?

    > A co sadzicie o haunebu.hotnews.pl/index.html

    Przejrzałem pobieznie ale nie zauważyłem żadnego odniesienia do Lema.
    Chyba jakaś pomyłka.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:29
    Spoleczenstwo z FIASKA balo sie kontaktu, ergo musialo byc zamkniete, czyli
    totalitarne! Wiemy sporo o spoleczenstwie obcych z FIASKA - mylisz nasza
    niewiedze co do ich biologii itp., z wiedza o ich spolecznstwie, zebrana na
    podstawie ich reakcji na wizyte Ziemian...
    A "haneubu" nie musza zawierac explicite referencji do Lema...
    Pozdr.
  • Gość: A-cis IP: *.potulicka.v.pl 21.11.04, 19:34
    Nie jestem socjologiem i nie roszczę sobie praw do wyrokowania w tym temacie,
    ale dla mnie społeczeństwo - nawet typu ziemskiego - obawiające się kontaktu z
    OBCYM, nie kojarzy się automatycznie ze społeczeństwem totalitarnym.
    A co dopiero społeczeństwo, o którego sposobie rozumienia świata nic nie wiemy.

    > "haneubu" nie musza zawierac explicite referencji do Lema...

    Wybacz, ale ten adres zamieściłeś w wątku pt. Lem, bez jakiegokolwiek słowa
    komentarza, więc chyba oczywistym było że szukałem odniesień do Lema...
  • Gość: LaTrobe IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.11.04, 11:40
    1) Swiata zewnetrznego boja sie na ogol spoleczenstwa zamkniete, a one sa na
    ogol totalitarne (Korea Pln., Chiny za Mao, Niemcy za Hitlera itp.).
    2) Moze Kagan przecenil inteligencje niektorych forumowiczow... ;)
    pozdr.
  • gdur 25.11.04, 21:47
    Gość portalu: LaTrobe napisał(a):

    > 1) Swiata zewnetrznego boja sie na ogol spoleczenstwa zamkniete, a one sa na
    > ogol totalitarne (Korea Pln., Chiny za Mao, Niemcy za Hitlera itp.).

    Dobrze że dodałeś "na ogół". Ale takie stwierdzenie NAWET na Ziemi nie
    upoważnia IMO do stawiania wniosku, że to NA PEWNO było społeczeństwo
    totalitarne (mam nadzieję, że czytałeś "Fiasko")
    Poza tym mylisz władze ze społeczeństwem. Koreańczycy ryzykują życiem żeby się
    wyrwać na ten "zewnętrzny świat" :)

    > 2) Moze Kagan przecenil inteligencje niektorych forumowiczow... ;)
    > pozdr.

    Chyba tak. Wszak większość tu zaglądających ma IQ powyżej 130 :)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.01.05, 07:22
    Koranczycy z poludnia robia ten sam blad, zo zrobili Niemcy ze wschodu.
    Teraz im (b. NRDowcom) nawet zasilki odbiora, jak juz nie ma bloku
    sowieckiego...
  • szaryosiol 07.03.05, 10:02
    Moim zdaniem najlepszy jest Ijon Tichy z Dzienników gwiazdowych i Kongresu
    futurologicznego. Smieszy wciaz mimo ze znam to prawie na pamiec. Z jego sf na
    powaznie, w stylu Edenu troche wyroslem, jego rozpraw filozoficznych np.
    Dialogów, nigdy nie zrozumialem. No i Powrót z gwiazd. Chetnie to znów
    przeczytam, jesli znajde na mojej kupie makulatury i znów naucze sie czytac i
    zyc
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:24
    Szukajcie a znajdziecie...
  • Gość: Link IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:25
  • Gość: Kagan IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 11.04.05, 11:51
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 20.04.05, 12:19
    To juz z uniwersytetu w Melbourne nie wolno pisac o Lemie?
  • kaganowski 02.09.05, 10:57
    Pisze to po przeczytaniu watku o tragicznie zmarlym (smiercia samobojcza)
    Adamie Wisniewskim-Snergu.
    Mysle, ze Lem znal dobrze tworczosc Snerga, bo przeciez byl (jest?) tez i
    znawca przedmiotu(FANTASTYKA I FUTUROLOGIA), ale nie chcial pomoc Snergowi,
    czym sie tez przylozyl, niestety, do samobojstwa nieszczesnego Snerga.
    Niestety, Lem jest jako czlowiek jest (byl?) bardzo malostkowy i chytry, do
    tego stopnia, ze nie chcial mi nawet pomoc w sfinansowaniu wydania swej wlasnej
    kompletnej bibliografii, ktora sporzadzilem jak pisalem o nim moj doktorat. I
    stad sie lemologia wlasciwie juz dluzej nie zajmuje, bo jak sam Lem nie jest
    nia zainteresowany, to czemu ja mialbym dokladac do tak niepewnego interesu?
    A przeciez taka bibliografia to tez reklama i niejako pomnik dla Lema, a nie
    tylko korzysci w postaci kolejnego "entry" w CV, dla mnie, skromnego jej
    kompilatora... Wydalem ja wiec na Monash University, A jak kto chce te
    bibliografie, w wesji elektronicznej, to prosze napisac na
    <ljkel2@netscape.net>, bo jest ona dosc duza (wszystko po polsku, angielsku i
    niemiecku do roku 2000).
    Pozdr.
  • Gość: aganieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 12:12
    trudny wybór.... stawiam na cyberiadę (jako wspaniały humor) i na Fiasko
  • kaganowski 02.10.05, 16:12
    You made a wise choice... :)
  • Gość: Lemista IP: 81.21.36.* 28.03.06, 14:03
    Smutna to wiadomosc, ale nie rozpaczajmy, bo Lem, ktorego tak naprawde kochamy
    oszedl od nas dawno temu, po napisaniu (nomen omen) FIASKA. Pozniej, to byly
    felietony, ktore pamietam tylko z kronikarskiego obowiazku, a o ktorych
    wolalbym zapomniec, gdyby to bylo mozliwe. Ale On bedzie przeciez pamietany
    jako autor Edenu, Solaris, Dziennikow Gwiazdowych czy Cyberiady, a jego mniej
    udane, ostanio pisane "kawalki" odejda w niepamiec, i beda znane tylko
    nielicznemu gronu "moli archiwalnych". Odajmy wiec czesc Jego pamieci, ale tez
    nie rozpaczajmy. Ja te rozpacz mam czesciowo za soba, bo dawno temu pozegnalem
    Wielkiego Lema, tego, ktorego chce pamietac, a to, co On pisal ostatnio uwazam
    za niereprezentatywne produkty okresu schylkowego...
    Szkoda tez, ze mamay taki maly odzew po smierci Lema na tym forum. Czyzby
    wspolczesni Polacy woleli papke typu fantasy od pierwszorzednej SF Lema?
    Linki:
    mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
    groups.msn.com/stanislawlem/links.msnw
    www.lem.pl/english/bibliografia/biblintro.htm
    www.republika.pl/wkajt/acta/left.htm
    www.arts.monash.edu/lcl/research/projects/pcpapers/pc_paper_keller.pdf
    www.lib.monash.edu.au/collections/newtitles/general/general-020812.html
  • jot58ka 28.03.06, 14:36
    Parę lat temu kupiłam synowi na 12 urodziny Cyberiadę. Przeczytał i
    stwierdził "Mamo, to jest lepsze niż gry komputerowe". Jest lepsze.
  • Gość: Lemista IP: 81.21.36.* 28.03.06, 16:08
    Masz wyjatkowo bystrego i rozsadnego syna!
  • comrade 29.03.06, 11:18
    > Czytam sobie p.Lema. troche tych jego knig juz przerobilem i chcialbym
    > wiedziec ktore jego ksiazki zrobily na was najwieksze wrazenie - najlepiej
    > jesli to uzasadnicie.

    Ja Go odkryłem jakies pol roku temu. Zacząłem od Solaris. Wrazenie niesamowite,
    po przeczytaniu wracałem do wielu fragmentow kilkakrotnie. Niebywała wyobraźnia
    (te opisy oceanu, skąd on to wymyslił!?), klimat, fabuła, filozofia.

    Obłok Magellana - też mi sie podobał, nawet jakos nie raziła mnie ta nachalnie
    socjalistyczna warstwa polityczna :) - zresztą - co ciekawe - w innych ksiazkach
    tez to przymilanie sie do komuny tez jakoś mnie nie raziło... Moze dlatego ze
    fantastyczna wizja zakładała zawsze mozliwosc zaspokojenia wszystkich potrzeb
    ludzkosci przez roboty :) - cóz, dowodzi to tylko tyle ze idee socjalizmu jako
    drogi do komunizmu powinny zostać w sferze science-fiction a nie byc
    implementowane w rzeczywistosci, do czasu az powstaną te fantastyczne
    technologie eliminujące koniecznosc pracy ludzkiej do zaspokajania potrzeb :)
    Wówczas komunizm moglby nastać po prostu naturalnie, jako wynik postępu
    technicznego (a to, ze technicznie taki postęp moze nie być w ogole mozliwy to
    dodatkowa kwestia do rozwazan). W tym kontekscie zabawne, ale mozna powiedziec
    ze warstwa polityczna u Lema jest nawet słuzsna :D - tylko ze do upadku bloku
    socjalistycznego nikt chyba tego tak nie postrzegał.
    Wracajac do tematu - na kolana mnie Obłok Magellana nie rzucił - Ot, solidna
    powieść s/f z humanistycznym przesłaniem, ciekawymi pomysłami itp. :)

    Kongres futurologiczny - rewelacja. Od tej ksiazki zaczalem autentycznie
    podziwiac nie tylko wyobraznie Lema ale i jego wysoki kunszt pisarski.

    Cyberiada - rewelacja. Mozna się delektować i treścią i formą - od poczatku do
    końca. Wspaniały, inteligentny humor. Pisarskie mistrzostwo! Po przeczytaniu tej
    ksiazki cieszyłem sie ze jestem Polakiem i moge czytac Lema w oryginale. Potem
    to wrazenie miałem WIELOKROTNIE - po prostu wspolczuje ludziom, ktorzy musieliby
    tłumaczyc niektore ksiazki Lema na inne jezyki - czesci chyba po prostu sie nie
    da - gra słów, neologizmy - Lem objawił mi sie tu nie tylko jako geniusz
    wyobraźni i erudyta ale tez jako mistrz we władaniu językiem polskim! I wrazenie
    to przewija sie tez przez inne ksiazki.

    Katar - po przeczytaniu mialem wrazenie ze Lemowi zachciało sie napisać kryminał
    i... oczywiscie wyszło mistrzowsko! Przypomina klasyczne kryminały, ale bije je
    na głowę (trzeba tylko przebrnac przez długawy początek, bo w tej ksiazce Lem
    strasznie powoli odsłania całą sprawę).

    Powrót z Gwiazd - niezła ksiazka, bardzo lekka jak na Lema. Jesli chcialbym
    rzeczowo krytykowac Lema to wlasnie przez pryzmat tego utworu. Momentami ZA
    BARDZO widac ze pisane ulubioną przez Lema metodą improwizacji, wizja całego
    swiata (skadinąd świetna) opiera sie na przełomowych odkryciach technicznych,
    ktore wyświetla autor niedbale w paru akapitach (jakis upośledzony gosc rozwinął
    teorie Einsteina i voila!). W dodatku nawet nie będąc matematykiem (choć
    inzynierem jestem :)) nie moglem oprzec sie wrazeniu ze odniesienia do
    matematyki są strasznie naiwne, a wiedza Lema w tej dziedzinie jest płytka -
    miałem tutaj autentyczne wrazenie ze erudycja nie wyszła na dobre - bo nie mozna
    znac sie na wszystkim idealnie. Zreszta ten motyw zbyt szerokiej wiedzy autora,a
    przez to zbyt płytkiej widać tez w innych powiesciach - to jest moje gł.
    zastrzezenie ale nie zeby mi to przeszkadzało jakos bardzo :D. Ponadto rozbawiły
    mnie w tej ksiazce nietrafione szczegoly techniczne - w zakładzie złomującym
    roboty bohater idzie gdzieś do telefonu odebrać międzymiastową, jakby
    telekomunikacja nie posunela sie w przod od lat 60 (nb. tez bardzo czesty motyw
    u Lema - przewidzial rozrost informacji i sposobów jej gromadzenia, wymyslał nie
    wiadomo jakie projekty statków kosmicznych, wirtualnych kin czy teatrów,
    'matrixów' itp. ale zawsze w kazdej książce straszliwie kuleją zwykłe
    rozwiązania telekomunikacyjne - zawsze brakuje jakosci w przesyle obrazu,
    bohaterowie uzywaja zprzenosnych urzadzen z zapisem magnetycznym (cyfrowy
    istnieje ale tylko w megabibliotekach na kryształkach) itd itp.)

    Fiasko - super powiesc :) Ulubiony motyw lema - krytyka antropocentryzmu w
    kontaktach z obcymi cywilizacjami, ograniczenia człowieka. Problemy
    filozoficzno-religijne w aspekcie odkrycia inteligentnych cywilizacji. Plus
    super fabuła, motyw tajemnicy itd. Miód.

    Głos Pana - jak wyżej, tyle że nieco więcej warstwy
    psychologiczno-filozoficznej. Niektore fragmenty wrecz ciezkie do zrozumienia
    przy szybkim czytaniu, a nawet mialem wrazenie momentami ze wplata Lem tam
    jakies poetyckie srodki w filozofię co miejscami stwarzało wrazenie pustego
    bla-bla :D (ale moze to tylko wina mojego niedokładnego czytania :D ). Kilka
    spostrzezen: 'priceless' :) np. ironia z subiektywizmu filozofów w ich próbach
    opisu świata

    Pamiętnik znaleziony w wannie - rewelacja. Łaydaku, Zdrayco! Oddaj brzytwę! Nie
    sposób sie nie roześmiać. Groteska, farsa, studium masowego obłędu. Moim zdaniem
    ta ksiazka nie ukazuje totalitaryzmu (choc ma sie momentami lekkie (podkreslam:
    lekkie) wrazenie cech wspolnych z "1984" Orwella), lecz ow masowy obłed jest
    raczej wynikiem chaosu informacyjnego (nadmiar informacji przy niedoborze wiedzy
    i umiejetnosci stwierdzania ktora informacja jset wartosciowa).

    Eden - raczej wlasnie tu są aluzje do totalitaryzmu. Procz tego oczywiscie moj
    ukochany motyw tajemnicy juz po pierwszych kilkunastu stronach. To co uderzylo
    mnie w tej ksiazce to plastycznosc i oryginalnosc wizji. Moim zdaniem
    najbardziej nadaje sie ta ksiazka do ekranizacji (potem jest Niezwyciezony i
    Powrót z Gwiazd - nb Solaris w ogole nie ma sensu ekranizować moim zdaniem!) -
    czytanie jej to jak oglądanie filmu w głowie. Jedna z niewielu (jedyna?) ksiazek
    Lema dot. kontaktu z obca cywilizacja w ktorej następuje porozumienie i
    wartrosciowa komunikacja! Oprocz tego standardowo cała masa pomysłów z
    niesamowitej wyobrazni autora.

    Niezwyciężony - klasyczne s/f, podobne troche do Edenu :) Mnostwo swietnych
    pomsyłów, Lemowsko mistrzowski motyw odkrywającej sie tajemnicy. Rewelacja.

    Maska - nie przetrawiłem dobrze tej nowelki. Nie wiem czemu, może dlatego że nie
    znalazłem tam tego czegoś co zawsze znajdowałem w innych ksiązkach Lema zaraz na
    poczatku - czyli wspomnianego juz motywu tajemnicy. Lem jest dla mnie
    niedoscignionym "mistrzem pierwszych 10 stron" - po prostu nie da sie oderwać po
    przeczytaniu poczatku kazdej powiesci - poczatek zawsze zwiastuje jakas
    tajemnice lub niesamowicie ciekawa historie. W "Masce" nie znalazłem tego
    niestety, ot, kolejne studium a'la matrix, zmiany osobowosci, hardkorowa
    psychologia :) Mozliwe ze czytałem za szybko i kiedys jak wroce do tego to
    bardziej docenię.

    Przede mna lezy "Pokój na ziemi". Cieszę sie ze jeszce nawet połowy Lema nie
    przeczytałem - mam co czytac przez najlbiższy rok co najmniej.

    Lem zyje i życ będzie.
  • lemowski 30.03.06, 10:07
  • Gość: Kagan IP: *.82.220.203.dial.dynamic.acc06-dryb-mel.comindico.com.au 19.10.06, 12:36
    O SOLARIS z Hollywod to najlepiej jak najszybciej zapomniec!
  • Gość: tamis3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.07, 22:06
    He, he mówisz o amerykańskiej wersji Solaris, radziecka była lepsza,
    chociaż jak ją puszczali w TV to mnie mdliło bo była kraju Rad.
    Zaczynałam od Niezwyciężonego ( ho ho lat temu - lepiej nie liczyć)
    i może dlatego jest to dla mnie jedna z ciekawszych Jego powieści.
    Może dlatego, że czytałam ją jako pierwszą, fabuła sensacyjna, lekka
    i niegłupia. Jak napiszę o czym frajdy nie będzie w trakcie czytania.
  • Gość: Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 21:47
    Byly dwie ekranizacje SOLARIS "made in USSR". Pierwsza mniej znana,
    ktorej nie widzialem, bo byla tylko w radzieckiej TV, a ja w ZSRR
    nigdy nie bylem, a druga Tarkowskiego, ktora od poczatku mi sie
    podobala (ogolnie ZSRR nie lubilem, ale radzieckie filmy ogladalem
    na ogol z ciekawoscia, bo byly po prostu inne niz zachodnie i
    polskie).
    O Solaris "made in USA" lepiej nic nie pisac, bo nic dobrego na ten
    temat napisac sie nie da... :(
    Pozdr.! :)
  • crazymadcio 12.07.08, 09:07
    !
  • Gość: UP! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 13:38

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka