Dodaj do ulubionych

Matrix - Reaktywacja

IP: *.ist.agh.edu.pl 13.05.03, 15:41
mam nadzieje ze tworcy filmu nie skoncentrowali sie zbyt na
efektach specjalnych a pomineli fabule... tak naprawde bez
swojej fabuly orginbalny matrix z calym swoim efekciarstwem nie
pozostal by w naszych glowach na tak dlugo..:)
Edytor zaawansowany
  • Gość: natanael IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.03, 11:15
    dobrzy aktorzy, dobre efekty, dobry scenariusz....
    oby druga część była równie dobra jak I!!!
    Wymagającymi fani dobrego kina - łączcie się!!!
  • Gość: Beckham IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.6.* 16.05.03, 16:26
    Mam nadzieje, ze dostanie ten film oscara za eferkty
  • Gość: IwaN IP: *.chello.pl 24.05.03, 23:01
    Gość portalu: Beckham napisał(a):

    > Mam nadzieje, ze dostanie ten film oscara za eferkty

    Za efekty specjalne to ma szanse dostać, ale za całą resztę to wątpię...
    Jedynka była 100 razy lepsza.
  • Gość: JBS - Canada IP: *.look.ca 19.05.03, 20:32
    Widzialem ten film wczoraj. Jezeli kogos interesuja tylko efekty
    specjalne to moze jest OK, ale i tak znacznie ponizej poziomu
    pierwszej czesci. O fabule szkoda gadac - jest do d... Akcja
    jest niedokonczona (trzecia i mam nadzieje ostatnia czesc bedzie
    we wrzesniu, przynajmniej tu za oceanem). Poza tym wzorowa
    hollywoodzka polityczna poprawnosc: wszyscy biali to czarne
    charaktery (z wyjatkiem Keanu). W skali 1 - 10 najwyzej 3.
  • Gość: kpsting IP: *.new-york-21rh15rt-ny.dial-access.att.net 20.05.03, 05:45
    Efekty specialne? Ponizej poziomu pierwszej czesci? Owszem byly tez i takie ale
    zwazywszy ze Reloaded mial z 10x wiecej efektow niz oryginal to troche za duze
    uproszczenie. Niektore sceny byly tam rzeczywiscie tylko zeby pokazac efekty,
    co mozna zrobic za pomoca komputerow z filmem akcji. Niektore efekty sa takie
    efektowne, ze mozna zapomniec o czym opowiada ten film i niektorym moze sie to
    nie spodobac. Sceny walk wire-fu ciagna sie przez dlugie minuty az sie czlowiek
    zaczyna drapac po glowie, po co tyle tego i po co tak dlugo. Niemniej jednak
    jest w tym pewna metoda, ultraviolence w zwolnionym tempie, ujecia z wszystkich
    mozliwych miejsc, zgory podspodu, z boku podspodu i zwolnienia od spodu i
    dogory... Metoda ta to zrobic to jak najbardziej estetycznie poprawnie, z
    matematyczna dokladnoscia, bo Matrix to przeciez film akcji.
    Historia. Tutaj nie ma historii, a raczej jest ciagle dopowiadanie do
    poprzedniej czesci, uzupelnianie rzadkiej opowiesci o Neo co zostal uwolniony z
    matrixu i poznal swoje przeznaczenie: wire-fu. Zamiast historii jest zagadka,
    jedna wielka lamiglowka, no ale przeciez od poczatku bylo widomo ze to wszystko
    nie jest takie proste. Oracle i Architekt, ten to dopiero mowi dziwnie... nie
    wiadomo co to jest i co chce. A po pierwszej czesci wszystko bylo takie proste.

    Wrazenie, ze druga czesc skonczyla sie za wczesnie. Jakby tak pomyslec to wcale
    nie jest to takie niedopracowane. Ale to juz dla tych co widzieli dwojke i
    probuja zwiazac koniec z koncem.
  • Gość: Ares IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 07:33
    Jak jestes konserwą co do nowoczesnych filmow to sie nie
    dziwie, bo ogladajac ten film trzeba uzywac mózgu, aby go
    zrozumiec. Zagadki i pytania retoryczne w tym filmie sklaniaja
    przynajmniej do refleksji w przeciwienstwie do takich szmir jak
    Gangi Nowego Jorku!
  • Gość: skox IP: *.crowley.pl 10.07.03, 12:02
    Gość portalu: JBS - Canada napisał(a):

    > Widzialem ten film wczoraj. Jezeli kogos interesuja
    tylko efekty
    > specjalne to moze jest OK, ale i tak znacznie ponizej
    poziomu
    > pierwszej czesci. O fabule szkoda gadac - jest do d...
    Akcja
    > jest niedokonczona (trzecia i mam nadzieje ostatnia
    czesc bedzie
    > we wrzesniu, przynajmniej tu za oceanem). Poza tym wzorowa
    > hollywoodzka polityczna poprawnosc: wszyscy biali to
    czarne
    > charaktery (z wyjatkiem Keanu). W skali 1 - 10 najwyzej 3.

    Film jest tak kiepski, że po 20 minutach chciałem wyjśc i
    w odpowiednim sklepie kupić pół litra żołądkowej
    gorzkiej. Ogólnie płakać mi się chciało. Tym bardziej, że
    pierwsza część też jest trochę zjebana (przede wszystkim
    niepotrzebny zupełnie wątek romansowy). Trzecią część
    sobie odpuszczam.
  • Gość: lucky IP: 62.233.185.* 13.08.03, 14:15
    JBS - idź się powieś.
  • Gość: Wenda IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 19:28
    Keanu Rivers jest piękny!!!!!!!!!
  • Gość: bujo IP: *.zwm.punkt.pl / 10.5.36.* 23.05.03, 03:02
    to jest jakis koszmar braci Wachowskich. Zupwlnie im sie
    pomieszalo we lbach. wlasnie wrocilem z kina i szczerze mowiac
    to nie wiem co myslec . tak sztucznego dorabiania tekstow do
    efektow to jeszcze nie widzialem. mogli zatrudnic Jackie Chana
    i tez by sie spisal w roli Neo.
  • Gość: tox IP: *.man.rsk.pl 23.05.03, 08:53
    nie jestem moze wielkim fanem matrixa ale spodziewalem sie
    czegos.... troche innego, efekty ok walki czasem przydlugie, i
    wszystko na jedno kopyto... no ale... zakonczenie filmu.. tak
    samo jak " na dobre i na zle" cdn ...za tydzien,
  • Gość: van der Rob IP: 217.153.87.* 23.05.03, 10:37
    Kilka luźnych wrażeń po premierze:

    1. Reaktywacja jest słabsza niż pierwsza część (argumenty
    poniżej)
    2. Rozmywa się niestety fabuła – większość osób które
    widziały ze mną film miały podobne wrażenie – że Wachowscy
    trochę "pojechali" ze scenariuszem.
    3. Pojawiają się nieścisłości w regułach świata Matrix’a
    4. Pojawia się kilka poważnych wpadek:
    a. W części pierwszej Neo (jeśli dobrze pamiętam po
    wyjęciu z kokona miał wyjmowane metalowe „przyłącza” po których
    zostały mu blizny – w Reaktywacji ….. ma te „przyłącza” jakby
    nigdy nic :-(
    b. Zachwiane zostały prawa świata Matrixa które
    stworzyła część 1- Walka wręcz z Agentami została znacznie
    spowolniona – nie ma już znanych z 1 części super szybkich
    ciosów NEO – teraz walki są „standardowe”
    c. Zwiększono za to znacznie LICZBĘ agentów – tylko
    jakość ilość nie idzie w jakość. Mi przypominało to raczej GW2 –
    „Atak klonów" ;-)
    d. Neo LATA niczym Superman – po prostu przegięcie
    na maksa!!!!
    e. Zamieszana z kwestią możliwości wyboru, a
    zaprogramowaną z góry ścieżką działania.
    f. Więcej Bugów nie będę opisywał aby nie zdradzać
    fabuły tym którzy się wybierają do kin.

    Moja ocena 4-
    (Efekty 5+
    Fabuła i ciąg logiczny z częścią pierwszą – 3+)
  • Gość: psycho IP: 195.117.40.* 23.05.03, 10:55
    Widzialem i do tej pory nie moge uwierzyc, w to co zobaczylem -
    nadety, patetyczny, kuglarski, kiczowaty Latajacy Cyrk Braci
    Wachowskich. Zero fabuly, trzeciorzedne aktorstwo, belkotliwe,
    pseudofilozoficzne dialogi, no i dwa milardy efektów
    specjalnych, od natloku których po pól godzinie chce sie rzygac
    z nudów. Aha, i kompletny brak magii pierwszej czesci. "Matrix
    Reaktywacja" niebezpiecznie zbliza sie poziomem do kultowego
    filmu 6-latków - "Power Rangers". Wiem, ze nie uwierzycie,
    dopóki nie zobaczycie, ale mówie raz jeszcze: SYF!
  • Gość: mietek IP: *.tkdami.net / 172.17.1.* 23.05.03, 13:04
    Bylem, widzialem, nie ma porownania do pierwszej czesci, totalny brak tresci,
    film wypelniony jedynie efektami specjalnymi, fabula to tylko pretekst.
    Koszmarnie nudna pierwsza godzina, sceny walk za dlugie, niekonsekwencje z
    pierwsza czescia, np. czemu Neo ma metalowe gniazda w ciele, mimo ze usunieto
    mu na samym poczatku po "przebudzenie", aby zrozumiec pewne rzeczy trzeba miec
    zaliczony "ostatni lot ozyrysa". Wprowadzenie Zionu i jego mieszkancow jedynie
    popsulo niesamowity klimat jaki wprowadzala pierwsza czesc. Moge pochwalic
    jedynie swietna muzyke.
  • Gość: Michal IP: *.crowley.pl 30.05.03, 09:01
    Wynudzilem sie wczoraj mocno a do tego przed filmem POL GODZINY !!!!!
    reklam !!!!
    Dobrze by bylo jakby bracia Wachowscy przed dyskusja o "efektach specjalnych"
    pomysleli o jakims scenariuszu !!! Pierwsza scena gdy kobitka wypada z okna
    strzelajac i to sie ciaaaagnie i ciaaaagnie juz tracila mocno tandeta... Dalej
    bylo tylko gorzej... Jakies agitacyjne przemowienia Morfeusza mowiacego jak
    Hitler, przyglupie dialogi o niczym... ech...

    Ciekawe kto w GW te gwiazdki przyznaje i jaka jest cen za gwiazdke :))) Za te 4
    MAtrixowe musiala byc pokazna kwota. Az przykro ze powazna w sumie gazeta
    pozwala sobie na taki ped za gustami 15 latkow i dystrybutorowa majacych kupe $
    i liczacych na wiecej ! KNOT, KNOT, KNOT !!!
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 23.05.03, 14:33
    Największą zaletą pierwszej częsci Matrixa było ucięcie
    opowieści w odpowiednim momencie (choć może i tak troszkę za
    późno). Ileż to już filmów zapowiadających się ciekawie tonęło w
    bagnie zmarnowanego zakończenia? Jednym ze świeższych
    przykładów - Raport Mniejszości.
    Kolejne części Matrixa to już tylko chałtura - ale jakże
    zyskowna - gdzie najbardziej liczy się weekend otwarcia. Jeśli
    kasa się zwróci to świetnie, bo jeszcze jest trzecia
    (katastrofalnie głupia) część, na którą pójdą wszyscy naiwni,
    nie wyłączając mnie, napychając kabzy producentom filmu.
    Jutro idę do kina, choć pewnie nie powinienem, ale jak tu nie
    zobaczyć filmu, o którym wszyscy będą mówić przez najbliższe
    tygodnie? Też chcę wziąć udział w dyskusji. Oto w czym tkwi
    sekret udanego komercyjnego przedsięwzięcia. Wszyscy - marsz do
    kin! Inaczej czeka Was towarzyski ostracyzm.
  • trin 23.05.03, 23:48
    Gość portalu: nocny napisał(a):

    > Największą zaletą pierwszej częsci Matrixa było ucięcie [...]

    "bo jeszcze jest trzecia (katastrofalnie głupia) część" - kurcze, co ty
    prorok?? ;-)

    Trudno sie nie zgodzic ze sequel Matrixa jest pomyslem kontrowersyjnym (nie
    wierze, czy raczej wole nie wierzyc w to ze byl zamyslany jako trylogia), czesc
    pierwsza jest spojna caloscia ktorej wielka zaleta jest jej tajemniczosc i
    niedopowiedzenia. Prawda tez jest ze nasza podla natura dyktuje nam chec
    szybkiego i latwego zysku. Ale dyktuje nam tez pragnienie "zamkniecia",
    dopowiedzenia, kontynuacji. To jest sila napedowa sequeli wszelakiej masci,
    kasa jest tego pochodna. I juz od klasy i chcialoby sie rzecz "sumienia"
    tworcow zalezy jak bardzo to bedzie chaltura. Moim skromnym zdaniem Wachowscy
    wywiazali sie z zadania calkiem niezle, rewelacyjnie nawet biorac pod uwage
    trudnosc przedsiewziecia, ale to juz temat na inna bajke.
    A towarzyski ostracyzm mam gdzies :-).

    Trin

    ps tak na marginesie - przepraszam bardzo, ale gdzie (poza faza opowiadania, i
    tak imho jednego ze slabszych w dorobku Autora) Raport Mniejszosci
    sie "ciekawie zapowiada"?

    --
    alles nur kunftige ruinen...
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 26.05.03, 11:09
    trin napisała:

    Prawda tez jest ze nasza podla natura dyktuje nam chec
    > szybkiego i latwego zysku. Ale dyktuje nam tez pragnienie "zamkniecia",
    > dopowiedzenia, kontynuacji. To jest sila napedowa sequeli wszelakiej masci,
    > kasa jest tego pochodna.

    Nie nazywałbym czyjejś natury „naszą”. Nie czuję, żeby moja była podła, a już
    na pewno nie dyktuje mi chęci łatwego i szybkiego zysku. Jestem co prawda
    sybarytą, ale bardziej leniwym niż pazernym.
    Po drugie, nie wierzę, że sequele powstają z jakiegokolwiek innego powodu niż
    właśnie chęć szybkiego zysku. Długa historia kontynuacji – także książkowych –
    pokazuje jasno, że to świetny sposób na łatwy szmal, bo kolejne części nie
    muszą być nawet średnio udane – ludzie kupią towar najgorszego sortu, jeśli
    tylko skusi ich promocja. W wypadku „Reaktywacji” promocja obiecywała sto razy
    więcej tego samego za tą samą cenę. Czasami jednak zdarza się tak, że nie mam
    ochoty brać potrójnej porcji frytek w McDonaldzie, bo by mi bokiem wyszły,
    nawet za tą samą cenę.
    Dla mnie, taką właśnie potrójną porcją frytek okazała się „Reaktywacja”. W
    dodatku, usmażone na starym tłuszczu, były te frytki zupełnie niestrawne.
    Ciężkie dialogi, plastikowe i bez wdzięku efekty specjalne, toporne rozwiązania
    fabularne, nieciekawe i nic nie wnoszące postacie, których pojawianie się jest
    pretekstem do pokazania kolejnej, nużącej sceny walki. W kinie, najpierw byłem
    przerażony dramatycznym poziomem realizacji, potem rozbawiony groteskowymi
    wynurzeniami bohaterów na temat natury wszechrzeczy (a każdy z nich miał własną
    i zupełnie samowystarczalną teorię na ten temat), wreszcie znudzony nieustannym
    łubudu. Szkoda, naprawdę mogło być lepiej. Oczywiście, rzecz gustu. Mój kolega
    na przykład nie ma limitu przyswajalności frytek, zeżre wszystko co dają.
    Twój nonkonformizm i lekceważenie dla reguł współistnienia w społeczeństwie
    imponują mi. Ja niestety jestem uzależniony od obecności innych. Muszę
    rozmawiać, muszę bywać – to dla mnie największa przyjemność. Lubię polemikę i
    przyznaję się do błędów. Masz rację, żaden ze mnie prorok, nie wiem jaka okaże
    się trzecia część. Bardzo chciałbym się mylić, bo przecież pójdę i na nią.

    Nie żartuj. Naprawdę nie widzisz w „Raporcie” punktu wyjścia dla znakomitej
    fabuły filmowej? Już same konsekwencje poznania nieodległej przyszłości, która
    zdaje się być absurdalnie nieprawdopodobna – to materiał na kapitalne studium
    paranoi. Po prostu Spielberg się nie nadawał do tego zadania – i tyle.

    Na koniec, kropelka miodu w beczce dziegciu. Monika Bellucci była bellissima.
    Wniosła do „Reaktywacji” powiew świeżości, grając prawdziwą kobietę w otoczeniu
    kukieł. Nie bądź zazdrosna, Trin. To tylko film.

    Nocny
  • Gość: torkwe IP: www:* / 192.168.4.* 26.05.03, 14:01
    Gość portalu: nocny napisał(a):

    > Dla mnie, taką właśnie potrójną porcją frytek okazała się „Reaktywacja
    > 221;. W
    > dodatku, usmażone na starym tłuszczu, były te frytki zupełnie niestrawne.
    > Ciężkie dialogi, plastikowe i bez wdzięku efekty specjalne, toporne
    rozwiązania
    >
    > fabularne, nieciekawe i nic nie wnoszące postacie, których pojawianie się
    jest
    > pretekstem do pokazania kolejnej, nużącej sceny walki. W kinie, najpierw
    byłem
    > przerażony dramatycznym poziomem realizacji, potem rozbawiony groteskowymi
    > wynurzeniami bohaterów na temat natury wszechrzeczy (a każdy z nich miał
    własną
    > i zupełnie samowystarczalną teorię na ten temat), wreszcie znudzony
    nieustannym
    > łubudu.

    Nocny nie przeginaj. Piszesz ze frytki slabo wysmazone i niesmaczne, ze
    tluszcz zjelczaly itd, ale tak naprawde to wydaje mi sie ze frytki byly
    calkiem niezle, tyle ze jednak - zwykle obrzydliwe komercyjne frytki - a tys
    sie zdajsie spoedziewal kawioru. Swiadczy o tym skala twoich zarzutow. Z tego,
    co wypisujesz Ty i masa innych niezadowolencow wynikaloby ze Reaktywacja to
    jakies straszne filmowe drewno - ze nic tu nie mamy - fabula na poziomie
    przedszkola i do tego NUDNA akcja. Stary chcesz zobaczyc nudna fabule na
    poziomie przedszkola, pretensjonalne i puste dialogi rzeczywiscie podlane
    obficie sosem political correctness (bo o to tez byly zarzuty wzgl
    Reaktywacji), plastikowe postacie z banalna psychologia itd to idz sobie na
    np. Antwona Fishera (ocena na www.imdb.com ciagle ponad 7, o zgrozo!) i cala
    mase innych filmowych mielizn, chcesz zobaczyc prawdziwie glupawa i NUDNA
    akcje idz sobie na Armageddon albo Independence Day albo Gatunek albo cala
    mase temu podobnych badziew. Matrix 2 to jednak jest film wybitny pod wzgledem
    akcji, efektow i strony wizualnej. Ja przynajmneij jeszcze takich rzeczy jak w
    tym filmie w kinie nie widzialem. Fabula nie jest tak dobra jak w Jedynce.
    Zgoda. A mogla byc?? Mimo wszystko nie jest wcale ponizej przecietnej.
    Proporcje, proporcje panowie. O tym nie nalezy zapominac, nawet jesli sie jest
    wkurzonym, zawiedzionym i rozczarowanym na maxa.

  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 26.05.03, 14:53
    Gość portalu: torkwe napisał(a):

    > Nocny nie przeginaj. Piszesz ze frytki slabo wysmazone i niesmaczne, ze
    > tluszcz zjelczaly itd, ale tak naprawde to wydaje mi sie ze frytki byly
    > calkiem niezle, tyle ze jednak - zwykle obrzydliwe komercyjne frytki - a tys
    > sie zdajsie spoedziewal kawioru. [...]

    Dużo racji rzeczywiście masz. Prawdopodobnie jest bardzo dużo gorszych filmów
    do wyboru. Staram się jednak ich nie oglądać. A już na pewno nie w kinie. I nie
    chodzi przecież o to, że jestem nieomylny i mam najlepszy gust, bynajmniej. Po
    prostu wiem, co mi się podoba, a co nie i potrafię powiedzieć dlaczego. Jeśli
    podobały Ci się „Reaktywacje” to dobrze, przynajmniej nie wyrzuciłeś pieniędzy
    wydanych na bilet w błoto. Ja jednak poczułem się oszukany. Idąc do kina, nie
    spodziewałem się arcydzieła, szedłem gotów przymknąć oko tu i ówdzie, ale nie
    zamknąć zupełnie na ponad dwie godziny. Pokazano mi film tak... inny od moich
    oczekiwań, niewysokich przecież, że zrobiło mi się strasznie smutno po
    skończonym seansie. Jak to?! – miałem ochotę krzyczeć. – To na ten film cały
    świat czekał od kilku lat? To jest ta nowa jakość? Czułem się, jakbym obejrzał
    dwugodzinną reklamę tego wszystkiego, co teraz pojawi się na rynku (może nie
    wszystko w Polsce): okulary, ciuchy, telefony komórkowe, matrixowe żarcie w
    McDonaldach, matrixowe jogurty i tampony w supermarketach, gry komputerowe,
    kasety wideo, płyty z muzyką, matrixowe mydło i powidło. Jestem ciut wściekły,
    bo chciałbym powiedzieć „nie, ja tego nie kupuję, prędzej przebiorę się za
    Elvisa niż wydam grosz na cokolwiek, co sprzedajecie”. Zamiast tego już wiem,
    że pójdę na „Rewolucje”. Że obejrzę „Reaktywację”, jeśli pokażą ją w telewizji.
    I wiem, że nikt mi nie towarzyszy w żalu, nikt łzy nie uroni, mimo że film
    kosztował góry, góry pieniędzy, które można było spożytkować lepiej, można było
    trochę naprawić świat, choćby budując kilka domów dla bezdomnych, nakarmić
    kilku głodujących, ale za późno. Zbudowali zapętlony fragment autostrady
    donikąd.

    Pozdrawiam,

    nocny
  • Gość: Łukasz IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 20:44
    No cóż każdy ma inny gust widać. Mnie naprzykład bardziej
    znudziło czytanie Twojego komentarza niż oglądanie
    najnudniejszego filmu świata! A jeśli chodzi o Reloaded to film
    jest świetny. Wymiata tak jak 'jedynka'. No ale tak jak mówię
    wielu nie przepada za cyberpunkiem i sf. Aha strasznie mnie
    rozśmieszył tekst o przeznaczeniu pieniędzy z produkcji Matrixa
    na głodujących czy jakos tak. Czyś Ty człowieku jeszcze nie
    zrozumiał świata w którym żyjesz?!
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 29.05.03, 10:48
    Gość portalu: Łukasz napisał(a):

    > A jeśli chodzi o Reloaded to film
    > jest świetny. Wymiata tak jak 'jedynka'. No ale tak jak mówię
    > wielu nie przepada za cyberpunkiem i sf. Aha strasznie mnie
    > rozśmieszył tekst o przeznaczeniu pieniędzy z produkcji Matrixa
    > na głodujących czy jakos tak. Czyś Ty człowieku jeszcze nie
    > zrozumiał świata w którym żyjesz?!

    Czyli twoim zdaniem: zrozumieć świat to znaczy pogodzić się z jego kształtem i
    zapachem; nic nie zmieniać, najlepiej zwyczajnie wegetować jak kartofel, który
    co prawda myśli, ale niczemu to myślenie nie służy. Nie wiem, czy to wina
    szkół, czy lektur, czy wpływu telewizji, ale najwyraźniej rację ma Tomasz
    Raczek, pisząc, że współczesna młodzież nie chce się buntować. Chce być taka
    jak wszyscy – sformatowana, zaprogramowana.
    Nie chcę się spierać, kto bardziej lubi sf i cyberpunka, ale pomyśl sam: czy
    Neo kiwnąłby palcem, gdyby nie uwierzył, że świat można zmienić? Że trzeba
    zmienić? (posłużyłem się przykładem z Matriksa, na wypadek, gdyby twoja miłość
    do fantastyki ograniczała się do filmu Wachowskich)
    Poza tym, wygląda na to, że producenci Matriksa sami złapali się za głowę –
    jaką kupę szmalu przepuścili na niczemu nie służące ekstrawagancje! Wyczytałem,
    że autostradę zbudowaną na potrzeby filmu rozmontowali, a materiały z niej
    przeznaczyli na – domy dla biednych! Widzisz? Nie wszyscy są równie co ty
    bezduszni.
    I żeby było jasne – nie krytykuję pomysłu na „Reaktywację” ani „filozofii”
    Matriksa i rozwiązań fabularnych (przynajmniej niektórych). Krytykuję sposób, w
    jaki to wszystko podano. Niesmaczny. Treść filmu poupychano w drętwych
    dialogach, które same w sobie mówią rzeczywiście sporo, może nawet ciekawych
    rzeczy. Ale równie dobrze Michał Wiśniewski mógłby śpiewać poezje Becketta albo
    Gruza mógłby nakręcić „Kongres futurologiczny” z udziałem uczestników Big
    Brothera.
    Chciałbym, żeby choć raz ktoś napisał, dlaczego szaleje za „Reaktywacją”, nie
    ograniczając się do lakonicznego stwierdzenia, że „wymiata”, „pasi”, „fajna
    jest”, „spoko”, „w porzo” i ogólnie „cool”. I "trendy". Tyle potrafiłoby
    powiedzieć nawet ZX Spectrum.
  • Gość: Łukasz IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 12:01
    Oto upragniony twój znak życia. Pomyślałem, że jednak odpowiem
    na ten post ponieważ zaczyna robić się ciekawie. Primo: wczoraj
    pisałem krótko ponieważ nie miałem zbytnio czasu na dłuższe
    wynurzenia ponieważ zaczynał się właśnie finał LM. Dlategoteż
    teraz dłuższe wyjaśnienie 'dlaczego'. Widzisz, nie jest prawdą
    to co piszesz o popularności tego filmu wśród 'młodzieży'. Tak
    się składa, iż większość moich znajomych uwarza go za kichę.
    Inną sprawa że tak samo myślą o Blade Runnerze, Imperium
    Kontratakuje czy choćby pierwszym Matrixie. Po prostu wielu nie
    rozumie, nie chce zrozumieć czy po prostu nie czuje sf.
    Reaktywacje są rewolucją. Większość dialogów jest b. dobra, o
    ile nie świetna (choćby rozmowa z Architektem czy świetny
    Merowing^^). Myślę, że nie pasowały ci te 'drętwe' rozmówki
    gdyż dłużył ci się czas w oczekiwaniu na kolejną efektowną
    walkę. Przecież w 2 okazuję się, iż tak naprawdę Neo nie jest
    tak do końca 'nieograniczony' jest w rzeczywistosci
    częścią 'planu', a 'rzeczywistosc' okazuje się nieprawdziwa.
    Jak dla mnie to nie jest takie złe rozwiązanie fabularne. Jest
    w tym filmie wiele ironii i całkiem dobrego humoru (vide
    Merowing, Smith czy choćby 'mogłes zapytać' Neo do Strażnika -
    i wiele, wiele innych). Niektórzy tej ironii nie zauważają.
    Można się przyczepić co do gry aktorów ale co tu dużo mówić -
    liczyło się przede wszystkim przygotowanie fizyczne, a Reeves i
    inni z tego filmu to aktorzy przeciętni. Efekty również
    niesamowite - po prostu nowa jakość. Czego jeszcze trzeba od
    filmu sf?! (aktorzy nigdy nie byli silną stroną tych filmów,
    jest oczywiście kilka wyjątków). Secundo: co do tej mojej
    domniemanej bezduszności. Wiesz słyszałem już o
    większych 'okrucieństwach' tego świata (np wojna w Iraku -
    ponad 100 mld dolarów i wiele wiele śmierci). Rozumiem że
    ciężko się z tym pogodzić. Ale czy ty możesz to zmienić? Czy ja
    mogę to zmienić? Czy ktokolwiek może to zmienić? Nie. Nie
    zmienisz człowieka i świata, który sobie stworzył. Próbowali
    tego już znacznie więksi od nas i czy coś się ruszyło? Heh, co
    ja mówię. Jest coraz gorzej. Ale dlaczego nie mogę o tym
    zapomnieć choćby na te 2 i pół godziny oglądając naprawdę
    świetny film?!
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 29.05.03, 14:09
    Znowu muszę się powtórzyć: nie, nie czekałem na kolejne sceny walk, nie lubię
    kopanin i nie podoba mi się, że doszedłeś do takiego wniosku po tym, co pisałem
    wcześniej. O zamiłowanie do sportów kopanych podejrzewałbym raczej ciebie,
    wszak LM to chyba Liga Mistrzów, mam rację? Już bardziej ciekawiłoby mnie
    śledzenie procesów wegetatywnych źdźbła trawy niż półtoragodzinnej bieganiny w
    krótkich spodenkach po boisku– przez kilka minut może nawet komicznej, ale na
    dłuższą metę równie nużącej jak sceny akcji w „Reaktywacji”. Oczywiście - jak
    sam mówiłeś - to kwestia gustu, nie czepiam się, „róbta co chceta”.
    Co do zmiany świata, zupełnie się z tobą nie zgadzam. Piszesz – więksi od nas
    próbowali. Wzrostem? A Napoleon? Inteligencją? A Hun Attylla? Pewnie, że jeśli
    oczekujesz bohatera kina akcji, który w pojedynkę weźmie się za naprawianie
    całego wszechświata, to możesz się nie doczekać. Wystarczy jednak, żeby
    naprawdę dużo ludzi, zamiast wierzyć, że dobrze jest jak jest, pomyślało o tym
    co zrobić, by było lepiej. Nie da się wspiąć na górę, nie wierząc w powodzenie
    wspinaczki. Tak samo nie da się nic naprawić, gdy uwierzyć, że to niemożliwe.
    My też – jak bohaterowie filmu „Matrix”, jak bohaterowie książki „Ubik”, jak
    bohaterowie opowiadania „Kongres Futurologiczny” czy „Non Serviam” – jesteśmy
    zniewoleni tak subtelnie, że nie zdajemy sobie sprawy z naszej niewoli. Mamy
    gorzej, bo żaden Morfeusz nie otworzy nam oczu pigułką. Efektem tej niewoli
    jest między innymi przekonanie, że nic nie możemy zmienić, nic zrobić. Myślimy
    tak, jak sam powiedziałeś – taki jest świat, w którym żyjemy. Ale kto ustala
    reguły rządzące naszym światem?
    Pomyśl. Albo obudzisz się we własnym łóżku i będziesz żył dalej, wierząc w co
    tam chcesz wierzyć (na przykład w to, że „Reaktywacja” to zajebisty film), bez
    świadomości – że jesteś zdalnie sterowany.

    P.S. A moim znajomym podobał się stary „Matrix”, „Blade Runner” i „Imperium
    Kontratakuje”, „Neuromancer”, „Ubik” , „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „Przez
    ciemne zwierciadło”, „Solaris”, „Syreny z Tytana”, „Rzeźnia numer pięć”, a
    jednocześnie żaden z nich nie deklaruje się jako miłośnik sf. Jak coś jest
    dobre, to jest po prostu dobre, bez względu na przynależność gatunkową, prawda?

    Pozdrawiam.
  • Gość: van der Rob IP: 217.153.87.* 30.05.03, 10:37
    Panowie,

    Przysłuchuję się waszej dyskusji i doszedłem do wniosku że także
    powinienem wziąć w niej udział.

    Należę do osób, które sporo oglądają i podobnie jak znajomi
    Nocnego cenię sobie wymienione przez niego tytuły. Przyznaję
    jednak, że nie jestem "wyznawcą" Matrixa. Dla mnie bardzo ważna
    jest spójność zasad rządzących w danym świecie. Możemy przyjąć,
    że w Matrixie mamy do czynienia jedynie z ograniczeniami naszego
    umysłu (stąd "powietrzne pojedynki" i bullet time), i to jest
    OK. Ciężko jednak pogodzić mi się z "pogubieniem" się w tych
    zasadach w Reaktywacji.

    Już w jednej z pierwszych scen widzimy NEO z
    metalowymi "końcówkami" w skórze – które przecież miał wyjmowane
    w jedynce (poprawcie mnie jeśli się mylę).
    W M1 mieliśmy do czynienia także z "super szybkimi" walkami NEO
    z agentami – czyżby w dwójce "zapomniał" o tej umiejętności, że
    skazany jest na "zwykłą" kopaninę? CO z możliwością wniknięcia w
    agenta i rozwalenia go od środka? Takich niedoróbek (moim
    zdaniem jest b.duzo) co dla mnie wypacza zasady rządzące serią -
    jeśli odchodzimy już od czegoś – równie dobrze w Rewolucjach
    mogą pojawić się teleportacja i walka PSI (choć nie – to
    ostatnie było by mało widowiskowe w kinie jak kopanina z setką
    klonów :-)
    BTW: Kto widząc to miał przed oczami GW Epizod 2 ?

    Dodatkowo część wątków Wachowscy próbowali "dopowiedzieć" w
    Animatrixie –w jednym z epizodów (Drugi Renesans) mamy
    opowiedzianą historię konfliktu pomiędzy maszynami a ludźmi.
    Pojawia się informacja o użyciu przez ludzi bomb atomowych, "…
    ale maszyny były odporne na radioaktywność i wysokie
    temperatury…". Autorzy znów zapomnieli o czymś, lub specjalnie
    pominęli – bo nie pasowało to do ich historii – mianowicie o
    impulsie elektromagnetycznym, który towarzyszy wybuchom jądrowy,
    a który ma dokładnie to samo działanie jak duży czerwony
    przycisk w scenie końcowej Matrixa gdy strażnicy wdzierają się
    na pokład statku. Rozwala po prostu elektronikę! Ups – kolejna
    wpadka.


    Do Nocnego – w pełni się z Tobą zgadzam, że Reaktywacja jest
    jedynie długim zwiastunem ze szczątkową fabułą. Sądzę że trójkę
    obejrzę już na Divx-ie.

    Do Łukasza - przyznaję że w Reaktywacji są super efekty
    specjalne i efektowne pościgi, tylko że niestety do niczego to
    nie służy.
  • Gość: koniczyn IP: *.chello.pl 31.05.03, 10:02
    ehhh

    Nie widziałem dwójki, od razu zanaczam....skutecznie zrazili
    mnie do tego znajomi, którym ufam co do osądów recenzenckich. Na
    tyle skutecznie ze obejze sobie to na divx....kopaniny zawsze u
    mnie lądują na piratach.


    ale...drogi Van der Robie, dwie zasadnicze kwestie:

    w M1 NIE powyjmowali z Neo końcówek przewodów, zresztą wyraźnie
    mu powiedzieli, że ich się nei da usunąć.


    Impuls elektromagnetyczny, który wyzwala się podczas wybuchu
    bomby atomowej jest zupełnie czymś innym niż radioaktywność
    tejże. w "second renaissance" chodziło raczej o długofalowe
    skutki po wybuchu bomby atomowej....radioaktywność się utrzymuje
    baaaardzo długo. impuls elektromagnetyczny przelatuje i znika.
    polecam podręczniki chociażby do WOS, jeśli nie książki o
    technicznych stronach działania i skutków tegoż w przypadku
    bomby atomowej.
  • Gość: klarenka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 18:16
    a może by tak do teatru się wybrać... z całym szacunkiem
    dla kinematografii - ale po tym, co usłyszałam od ludzi o
    Reaktywacji, po tym, co przeczytałam tutaj, po tym, co
    ostatnio miałam (nie)przyjemność w kinach oglądać...
    zaczynam czuć się tak, jakby kino zaczęło NAS zdradzać...
    jakby powoli poddawało się sile ludzi, którzy zapomnieli
    już jak można by je wykorzystać...szlachetnie, zamiast
    karmić nas bzdurami i nic nieznaczącymi tekstami o czymś,
    co nie istnieje... nie mam nic przeciwko fantazji i jak
    najbardziej popieram sztukę wyobraźni - tylko niech to
    będzie choćby troszkę Wiarygodne i Prawdziwe, bo i tak
    już zbyt wiele fałszu nas otacza...
    pozdrawiam
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 02.06.03, 10:39
    Skoro o teatrze mowa, widziałem ostatnio faceta, który przez cały spektakl
    ściskał w dłoniach włączony telefon komórkowy, co prawda ze ściszonymi
    dzwonkami, ale jak najbardziej gotowy do działania. Myślę, że oznacza to jedno:
    jesteśmy mentalnie przygotowani na nadejście ery telefonów wszczepianych pod
    skórę za uchem – na wzór aparatów słuchowych dla niedosłyszących. Potwierdza to
    pojawienie się urządzeń odczytujących na głos SMS-y. Pozostaje już tylko czekać
    na ustrojstwa, które będą nam wysyłały krótkie informacje prosto do mózgu. Co
    za raj dla reklamożerców! Będą na stałe podłączeni do źródełka informacji o
    wszelkich promocjach i fantastycznych konkursach! Jaka gratka dla „miłośników”
    cyberpunka! (Cyber już jest, tylko punk zupełnie zniknął.)
    Swoją drogą Cielecka jest niesamowita w „4.48 Psychosis” – tym bardziej żałuję,
    że moja „odrobina szaleństwa” nie bywa równie widowiskowa, bo duchowe rozterki
    tracą nieco na duchowości. Trudno cierpieć w dzisiejszych czasach nie
    wypruwając sobie żył i nie łykając kilogramów proszków psychotropowych.
    Cierpienie w milczeniu i bez widocznych ran na ciele nikogo nie przekonuje i –
    co ważniejsze – nie ma wartości medialnych. Dziś trzeba wrzeszczeć. Na
    szczęście Cielecka nie wrzeszczy bez przerwy i nie tnie sobie przedramion li
    tylko dla samego efektu. Dramat głównej bohaterki staje się dzięki niej
    poruszający – i prawdziwy! - o ile oderwać na chwilę wzrok od wyświetlacza
    telefonu komórkowego.

    Pozdrawiam
  • Gość: klarenka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 15:05
    ...ale czym w dzisiejszych czasach jest cierpienie?!!
    słowo zakazane... nie wolno cierpieć, nie wolno być
    smutnym, nie wolno się użalać, nie wolno mówić, że jest
    źle, a już tym bardziej się zabijać... trzeba być
    niezniszczalnym - jak bohaterowie Matrixa...
    Kiedyś zaczęłam spisywać z książek fragmenty, które w
    jakiś sposób wydawały mi się celne albo po prostu
    piękne... poniższy pochodzi z książki M.Vargasa Llosy
    "Ciotka Julia i Skryba":
    >Jeżeli chodzi o samobójstwo, to dzisiaj nikt już nie
    docenia takiego gestu. Człowiek odbiera sobie życie, ale
    zamiast wyrzutów sumienia, dreszczy podziwu - wywołuje
    kpiny.<
    Najgorsze jest to, że czasem ludziom wydawać się może, że
    jak się zabiją, to może wreszcie ktoś zauważy, że było im
    źle... nie, teraz się tylko mówi "cóż, słaby był, nie
    umiał się przystosować..."
    Napisałeś, że cierpienie w milczeniu i bez widocznych ran
    nikogo nie przekonuje... prawie się zgadzam, tyle że
    widoczne rany wcale nie przekonują bardziej niż sms z
    treścią "pomocy, jest mi źle"...
    Niektórzy się tną, żeby poczuć ulgę (bo fizyczny ból
    odciąga uwagę od psychicznego) i jest to jedyne
    rozumowanie, przy którym gest okaleczenia się jest
    zrozumiały... choć w dużej mierze tylko dla jednej osoby
    - tej, która cierpi...
    nie-widowiskowe duchowe rozterki nie są mniej duchowe od
    innych... bo twoje własne, dla ciebie, a nie na pokaz...
    zaryzykować można stwierdzenie, że nawet prawdziwe...
    Może i masz rację, że dziś trzeba wrzeszczeć, ale to nie
    wszystko, bo trzeba wiedzieć do kogo i jak... wszak
    wszyscy wrzeszczą - nawet głuchy internet to potrafi :-0

    pozdrwaiam

    ps.przeraża mnie to wszystko im więcej o tym piszę,
    myślę, mówię, im więcej słucham... i od razu przypomina
    mi się Witkacy: brzytwa jako krzyk niesłyszalny, facet
    się zabił, bo widział katastrofę (która przyszła), ale
    wszyscy dostrzegli tylko beznadziejny bunt... i
    słabość...brrrrrrrrrrrrrr...
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 02.06.03, 17:09
    A ja pozostaję radosny, pogodzony z beznadzieją życia innych ludzi, mojego
    zresztą też, ale inaczej. Nie miotam się, nie rzucam w rozpaczliwej pogoni za
    nieistniejącym celem, za nieosiągalnym szczęściem. Jestem zadowolonym szczurem.
    Miejskie kanały kanalizacyjne, w których mieszkam i pracuję, nie przerażają
    mnie i nie smucą, przynajmniej nie bez przerwy. Wystarczy podnieść łeb,
    spojrzeć w górę, dostrzec niebo – żaden raj, po prostu tą błękitną przestrzeń
    nad nami, poprzetykaną chmurami – i już robi się jaśniej, raźniej. Zapomina się
    o odchodach, choćby sięgały po szyję.
    Masz rację, że wielkie gesty przestały cokolwiek znaczyć w oczach ludzi, ale
    tylko w ich oczach, bo przecież one wciąż znaczą i nie sposób ich znaczenia
    przecenić. Niech sobie wszelkiej maści kpiarze i prześmiewcy kpią do woli skoro
    ma ich to uszczęśliwiać. Przecież nie dla nich i nie przez nich ludzie
    odbierają sobie życie. Gdybym miał sobie jutro odstrzelić czerep – czego nie
    zrobię – myślisz, że miałoby dla mnie znaczenie, co ktoś sobie na ten temat
    pomyśli? Zabijam się dla siebie i dla własnej wygody, z powodów
    nieprzekładalnych na żaden ludzki język, niewytłumaczalnych. Spójrz na przykład
    Zdenka Adamca, który podpalił się kilka miesięcy temu, żeby otworzyć ludziom
    oczy na pewne sprawy, o których wcześniej nie myśleli. Myślisz, że później
    pomyśleli? Polecam artykuł Szczygła dla Dużego Formatu na temat tego
    niepokojącego samobójstwa – powinnaś go jeszcze znaleźć na stronach
    internetowych Gazety. Dowiedz się, przeciw czemu spłonął młody Adamec i czemu
    nikt o nim nie słyszał. Większość ludzi to ludzkie odpady, bezmyślnie
    realizujący punkt po punkcie życie do jakiego zostali zaprogramowani. Przez
    kogo? Nie przez Boga – „Drań! Nie istnieje!”
    Jeśli myślisz, że bredzę, wybierz się na jakąkolwiek demonstrację, stań z boku
    i poprzyglądaj się, jak łatwo ludźmi sterować. Rozumy na poziomie pralek
    automatycznych – wystarczy wiedzieć, gdzie nacisnąć i już się kręcą, już się
    piorą. Wiedząc to, ktoś skwapliwie korzysta z okazji, by ponaciskać guziki,
    posterować zdalnie tłumem, rzeszą, światem ignorantów.
    Może nieco odbiegłem od tematu forum, ale nie aż tak daleko, żeby na koniec nie
    powrócić. O sukcesie Matriksa – tego prawdziwego, a nie żenującej podróby, co
    ją teraz puszczają w kinach – zadecydowało coś jeszcze poza efektami
    specjalnymi i zaskakująco świeżą, jak na kino kopane, fabułą. Tym czynnikiem,
    przebijającym przez fantastyczną zasłonę z postmodernistycznej mielonki, jest
    prawda. Choć Wachowscy chcieli tylko nakręcić efektowną kopaninę, przypadkiem
    tchnęli w Matriksa fragment jakiejś bardziej uniwersalnej myśli, pozostającej w
    bezpośrednim kontakcie z ponurą rzeczywistością (choć metaforycznie). To pewnie
    zasługa fascynacji braci reżyserów koncepcją Baudrillarda, dotyczącą
    symulowanej rzeczywistości. Nie czytałem Baudrillarda, ale nabrałem ochoty i
    chyba użyję jego „Symulakr i symulacji” jako metody na odreagowanie
    rozczarowującej błazenady w postaci „Reaktywacji”.
  • Gość: klarenka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 13:53
    „W zasadzie jestem optymistycznym pesymistą i
    pesymistycznym optymistą. Jestem obużywiołowy. Dwudomowy.
    Rabelaisowski śmiech i heraklitowski płacz. To wielkie
    TAK i to wielki NIE należą bowiem do siebie nawzajem.”
    (B.Hrabal)....

    A co do Zenka Adamca. Jest mnóstwo ludzi, którym wydaje
    się, że żyją w czasach „nie dla siebie”. Każdy bunt jest
    dla nich porażką. Można sadzić słoneczniki za oknem i co
    dzień budzić się z nadzieją, że już do okna dosięgły, i
    cieszyć się, gdy zajrzą, ale i tak przyjdą koledzy Zdenka
    i je połamią.... a potem się czeka od nowa, i wierzy, i
    płacze, i w końcu się nadzieję traci... To nie są
    problemy świata, to są problemy ludzi, o których wszyscy
    zapominają. Tak samo z Psychosis – to nie świat jest zły,
    tylko ludzie nie umieją z samymi sobą żyć... Nikt temu
    nie chce zaradzić, bo wszyscy myślą tylko o sobie, nie
    umiejąc tak naprawdę nic.
    Dlatego robi się Matrixy i inne takie bzdury, gdzie jest
    wybór: tabletka niebieska albo czerwona, fikcja narzucona
    bez możliwości wyboru, fałsz i gadanie o niczym (czasem
    przez przypadek jakaś głębsza myśl się pojawi, ale –
    powtarzam – przez przypadek)... Matrix wcale nie jest
    dobrym filmem, bo pokazuje prawdę pozorną, zamgloną, o
    której po kilku godzinach wszyscy zapominają, a nawet
    jeśli nie, to i tak nikt nie umie walczyć, bo przecież
    nie ma kolorowych tabletek, nie można się odbić i
    wylądować po drugiej stronie przepaści międzywieżowcowej,
    nie ma taaaakiej broni.... więc nie będziemy walczyć...
    no bo po co..... gdzie ta głębia, gdzie geniusz??? Nie
    widzę tu żadnej uniwersalnej myśli... wybacz.
    Wolę zdecydowanie Cielecką krzyczącą ze sceny, bo choć to
    iluzja teatralna, to jednak przejmująca, która daje
    podstawy do refleksji... o człowieku, a nie o technice,
    w którą ten człowiek został wrzucony....
    Nie wierzę w Matrixa... ale wierzę jeszcze w ludzi.... i
    w sens hodowania słoneczników za oknem... czasem w
    podcinanie żył – dla ukojenia...

    Pozdrawiam
  • Gość: nocny IP: 195.94.216.* 03.06.03, 16:00
    Czyli dobrze jest jak jest, zmiany mogą tylko bardziej popsuć, zamykamy oczy i
    mózgi, zostawiamy otwarte tylko uszy, żeby słyszeć wołających o pomoc, ale ci,
    których krzyku nie możemy usłyszeć, bo wołający albo nie żyją, albo są za
    daleko, albo wcale nie wiedzą, że pora na krzyk już nadeszła, tych ignorujemy,
    zapominamy, meblujemy raczej własne cztery ściany – czy tak?
    Nie potrafię się z Tobą zgodzić ani się sprzeciwić. „Niektórzy nie umieją ze
    sobą żyć” – mówisz. Niektórzy nie umieją żyć z całym światem. Czy taki problem
    jest jeszcze ich problemem, czy już problemem świata? Jak dalece byłabyś gotowa
    się zmienić, żeby się dopasować? Ja mam nieprzekraczalną granicę pochylenia,
    zgięcia, ukłonu. Przynajmniej chciałbym w to wierzyć. Idę na papierosa.

    Pozdrawiam.
  • Gość: klarenka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 17:53
    ups, chyba się nie zrozumieliśmy... ja wcalę nie myślę,
    że dobrze jest tak, jak jest, że zmiany mogą tylko
    wszystko jeszcze bardziej popsuć, że nie warto nic robić:
    zamknąć oczy i mózgi... nie! świat jest wielkim bagnem,
    pełnym bełkotu i fałszu... ludzie ze sobą nie rozmawiają,
    ludzie siebie nie słuchają, ludzie nie wiedzą, co chcą
    powiedzieć... nie podoba mi się świat,w którym żyję i
    chcę go zmienić... chodzi mi o jedną rzecz: to, że świat
    nie jest idealny, że jes wręcz chujowy (wybacz wulgaryzm
    w "ustach" kobiety), że ciężko nadwrażliwcom i idealistom
    jest się w tym chaosie odnaleźć, to wszystko wynika z
    tego, że ludzie mają problemy ze sobą... stąd wychodzi
    cała masa prolblemów, które powodują, że ludzie ni umieją
    żyć ze światem (tak jak napisałeś)... nie wiem, czy jest
    to problem ich czy problem świata... w którymś momencie
    koło tych rozważań się zamknie i pozostanie znów chaos...

    pytasz jak dalece jestem w stanie się zmienić, żeby się
    dopasować... nie wiem... na razie nie muszę...
    podejrzewam jednak, wiedząc o sobie tyle, że nie lubię
    kompromisów i jestem okropnie uparta, podejrzewam, że
    będą problemy... ale wierzę w siebie i swoją siłe...
    idę na papierosa :)

    pozdrawiam

    ps. "Dobrze jest patrzeć na świat jakby był snem. Jeśli
    dręczy Cię koszmar, budzisz się i mówisz sobie, że to był
    tylko sen. Wszechświat, w którym żyjemy, niczym się nie
    różni od tego snu" (Ghost Dog)
  • Gość: klarenka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 18:05
    Dlaczego Ty nie krzyczysz??? Dlaczego nie słyszysz
    krzyku??? Czy pora na krzyk juz nadeszła??? I jak
    krzyczeć, żeby zostać usłyszanym??? Ja nie umiem... może
    jeszcze nie dorosłam... a może za bardzo chciałabym pomóc
    wszystkim ludziom na świecie, wszystkich pocieszyć,
    przytulić, naprawić im życie... że aż wydaje się to
    fałszywe...??? i nie warte krzyku??? co to, kurwa,
    jest...............
  • Gość: Asare IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 19:34
    Widziałam i żałuję. Film jest idiotyczny i wzbudza raczej salwy
    śimiechu niż dreszcz emocji. Odradzam
  • Gość: Ania IP: 81.15.156.* 23.05.03, 22:12
  • Gość: roso IP: *.smstv.pl / 192.168.0.* 23.05.03, 23:43
    i to bardzo kilka fajnych scen (autostrada , niektóre bijatki)
    zlepione w całość udziwnionymi rozmowami często o niczym. A
    wstawki w stylu supermena rażąco durne. Ale na 3 i tak pójde
  • Gość: Matrix IP: *.tkdami.net / 172.16.5.* 24.05.03, 00:15
    Szkoda czasu i pieniędzy. Film jest beznadziejny. Pierwsza
    godzina filmu nudna jak flaki z olejem. Jedyne co się Wachowskim
    udało to pościg na autostradzie trwający około 20 minut.
  • Gość: Robert IP: *.visp.energis.pl 24.05.03, 09:41
    Bardzo słaby ten filmik. Dobrych jest tylko parę elementów:
    Autostrada, bliźniacy i "francuski program". całość na 3+
  • Gość: fan IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 23:44
    Ej no ludzie bez przesady, fabula moze nie jest najlepsza i
    zakonczenie troche jak w serialu ale cala reszta na 6 !!
    jesli chodzi o walki to i tak cud ze nie byly nudne z powodu
    nowych zdolnosci neo. Przypomne kiedy neo po raz pierwszy w 2
    czesci spotkal agentów zdziwil sie ze sa lepsi niz ostatnio
    dodajac komentaz... po tym jak zakonczyla sie 1 czesc nie moglo
    byc innej fabuly. moze nie wszyscy sobie z tego zdaja sprawe
    ale taki facecik jak superman to juz mit amerykanski. wiec to
    nic zlego ze o nim w takiej chwili wspomniano.
    a nie wieze ze jest ktos taki kto lubi sf klimaty i tak szczeze
    nie chcialby latac.
  • Gość: czytajcie IP: 213.17.230.* 25.05.03, 11:45
    Matrix to super film szkoda że gdy on leciał w telewizji nie
    nagrywałam go bym oglądała ten film dzień i noc ale tylko
    dlatego że podaba mi się ten Wybraniec Nero czy Neo mniejsza o
    imię.
  • Gość: fendi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.03, 16:27
    oj... brak mi slow... wiecie, wszedlem do kina z nastawieniem ze
    bedzie kiepsko - nie moglo byc przeciez lepiej od pierwszego
    matrixa. no a wyszedlem z kina przygnebiony, bo bylo gorzej niz
    sie spodziewalem. oprocz niektorych scen walki (autostrada hihi)
    mialem ochote prawie ze wyjsc z kina - no i wyszedlem ale po
    zelki... a ten dialog neo z siwym mnie dobil na koncu - prawie
    zasnalem. aha - i zostalem na trailer 3 czesci - czekalem 10
    minut na 15sekund trailera... no ale trudno...

    na 3 czesc i tak trzeba isc...
  • Gość: bobo IP: *.markom.krakow.pl 25.05.03, 18:53
    ale kicha. film byl nudniejszy niz poprzedzajace go reklamy.
  • Gość: ja IP: 213.195.187.* 25.05.03, 20:53
    ...ale klucznik jest niesamowity.
  • Gość: Garek Kwiecien IP: *.chello.pl 26.05.03, 01:41
    Jak wynika z komentarzy narzekanie na reaktywacje nalezy do
    dobrego tonu. Oczywiscie jest w tym tez troche racji. Tu mysle o
    efektach specjalnych. Zgodze sie ze jest ich troche za duzo.
    Tresc to juz oddzielny temat. Stanowczo nie zgadzam sie z teza,
    ze jej tu nie ma. Jest jej wiecej niz w czesci pierwszej a
    roznica polega na tym, ze tu widz musi jej sobie sam poszukac. W
    czesci pierwszej jedyne co bylo to "mozg w naczyniu" i to
    wylozone tak zeby dziecko zrozumialo. Tu mamy pytania o
    czlowieczenstwo i cale szczescie nie ma odpowiedzi. Oczywiscie
    nie zabraklo tu tez rozwiniecia "mozgu w naczyniu". W pierwszej
    czesci strasznie razil brak pytania: Dlaczego morfeusz i
    inni "wolni ludzie", skoro wiedza jak latwo jest uwiezic ludzki
    umysl, nie zastanawiaja sie nad tym czy sami nie sa
    niewolnikami? Tu takich pytan otwarcie tez nikt nie stawia ale
    to bardzo dobrze ze w reaktywacji pytan szukamy sami.
    Prosze mnie tylko zle nie zrozumiec. Nie chce powiedziec, ze
    matrix stawia jakies przelomowe pytania. To wszystko juz bylo
    ale nigdy jeszcze tak efektownie opakowane. Nie chcialbym nikomu
    sugerowac co powinien z filmu wyniesc ale nie moge powstrzemac
    przed napisaniem jeszcze jednej rzeczy. Moje ulubione "only
    human" - ktoz z nas wylaczajac agenta smitha z kontaktu nie
    pomyslalby, ze to tylko maszyna?
    I na sam koniec:
    Scena z Persefona jest genialna i to nie ze wzglwdu na uroki
    Moniki B. Niestety zaraz potem, chyba po to zeby kazdy mial cos
    dla siebie, jest ta fatalna scena ze "szminka" w roli glownej.

    Z kina wyszedlem zachwycony i z przyjemnoscia zobacze film
    jeszcze kilkanascie razy.
  • Gość: torkwe IP: www:* / 192.168.4.* 26.05.03, 04:20
    Tez uwazam ze wieszanie psow na Reaktywacji to lekkie przegiecie o charakterze
    owczego pedu.
    Ja bylem w kinie duza grupa znajomych i zauwazylem ze film zawiodl,
    rozczarowal a nawet rozsmieszyl tych co sie nastawili: a)na poczatku ze film
    bedzie fabularnie lepszy od 1ynki (jeszcze bardziej zaskakujacy, spojny itd),
    b) potem, jak juz sie okazalo ze taki nie jest (eureka! - ciekawe co bardziej
    zaskakujacego i niesamowitego mozna o swiecie powiedziec niz to ze tak
    naprawde nic o nim nie wiemy, co moze przebic "mozg w naczyniu"?) obrazeni
    zaczeli zlosliwie czekac na coraz to kolejne wpadki (nawet drobne), przydlugie
    sceny, nietaka muzyke, nietakie dialogi itd itd, poto by uzasadnic i
    utwierdzic sie w swoim obrazonym rozczarowaniu, w koncu osiagneli taki poziom
    odbioru na ktorym mozna sie juz tylko chichrac z kazdej sceny. No coz,
    wspolczuje.
    Mi sie Reaktywacja podobala. Pewno ze nie zachwycila, nie wstrzasnela, nie
    wcisnela w fotel jak 1nka. Coz, wcale na to nie liczylem. Liczylem na film
    ktory rozwinie stare watki, a nie ze zaprezentuje nowe, lepsze, ze bycmoze
    postawi jakies pytania (i rzeczywiscie je stawia). Ze bedzie bardziej jeszcze
    wypasionym kinem akcji. I zaprawde powiadam wam - byl :). Ze Neo lata jak
    Superman?? - sorry, a co robi w ostatniej scenie 1nki??? Przeciez ta scena to
    byla bardzo jasna zapowiedz tego czego mozemy spodziewac sie w 2ce. I wlasnie
    to mamy.
    Rzeczywiscie byly nawiazania do Ozyrysa (a takze Kid's Story). Ale dla mnie,
    poniewaz widzialem Animatrix, to tylko plus.
    Jest pare rzeczy ktore mozna by bylo zrobic lepiej. Zion oczywiscie. Troche
    sobie inaczej wyobrazalem to miasto w srodku Ziemi (i nie mam tu namysli
    scenograffi - ta jest ok). Coz, z pokazaniem hipotetycznych spoleczenstw
    przyszlosci zawsze jest problem, liczylem na to ze Wachowskim pojdzie tu
    lepiej. Przyznaje tez ze jesli chodzi o liczbe postaci to przydala by sie
    brzytwa Ockhama (kap. Soren itp). Nie zachwycila mnie tez muzyka tak jak w
    pierwszej czesci. Dopiero RATM na koniec - to bylo to! :).
    Suma sumarum: jesli Matrix byl wybitny zarowno pod wzgledem fabuly jak i
    akcji, Reaktywacja jest wybitnym kinem akcji z niezla fabula. Czy to malo??
    Dla mnie duzo. Poprostu zamiast nastepnej rewolucji mamy calkiem niezla
    kontynuacje :)
  • Gość: Dean IP: 157.25.119.* 26.05.03, 15:27
    Gość portalu: torkwe napisał(a):

    > Tez uwazam ze wieszanie psow na Reaktywacji to lekkie przegiecie o
    charakterze
    > owczego pedu.

    Tak - teraz to wypada zbutować Reloaded

    > Ja bylem w kinie duza grupa znajomych i zauwazylem ze film zawiodl,
    > rozczarowal a nawet rozsmieszyl tych co sie nastawili: a)na poczatku ze film
    > bedzie fabularnie lepszy od 1ynki (jeszcze bardziej zaskakujacy, spojny itd),
    > b) potem, jak juz sie okazalo ze taki nie jest (eureka! - ciekawe co bardziej
    > zaskakujacego i niesamowitego mozna o swiecie powiedziec niz to ze tak
    > naprawde nic o nim nie wiemy, co moze przebic "mozg w naczyniu"?) obrazeni
    > zaczeli zlosliwie czekac na coraz to kolejne wpadki (nawet drobne),
    przydlugie
    > sceny, nietaka muzyke, nietakie dialogi itd itd, poto by uzasadnic i
    > utwierdzic sie w swoim obrazonym rozczarowaniu, w koncu osiagneli taki poziom
    > odbioru na ktorym mozna sie juz tylko chichrac z kazdej sceny. No coz,
    > wspolczuje.

    > Mi sie Reaktywacja podobala. Pewno ze nie zachwycila, nie wstrzasnela, nie
    > wcisnela w fotel jak 1nka. Coz, wcale na to nie liczylem. Liczylem na film
    > ktory rozwinie stare watki, a nie ze zaprezentuje nowe, lepsze, ze bycmoze
    > postawi jakies pytania (i rzeczywiscie je stawia). Ze bedzie bardziej jeszcze
    > wypasionym kinem akcji. I zaprawde powiadam wam - byl :). Ze Neo lata jak
    > Superman?? - sorry, a co robi w ostatniej scenie 1nki??? Przeciez ta scena to
    > byla bardzo jasna zapowiedz tego czego mozemy spodziewac sie w 2ce. I wlasnie
    > to mamy.

    Co do "Supermana" - kwestia gustu. Mi wystarczy jedno pytanie - jaki musiałby
    być Happy End w części 3 ? A może go nie będzie ? Bo ja mam problem z
    wymyśleniem go - zwłaszcza jeśli się przyjmie opcję, że Zion to drugi poziom
    Matrixu.

    > Rzeczywiscie byly nawiazania do Ozyrysa (a takze Kid's Story). Ale dla mnie,
    > poniewaz widzialem Animatrix, to tylko plus.
    > Jest pare rzeczy ktore mozna by bylo zrobic lepiej. Zion oczywiscie. Troche
    > sobie inaczej wyobrazalem to miasto w srodku Ziemi (i nie mam tu namysli
    > scenograffi - ta jest ok). Coz, z pokazaniem hipotetycznych spoleczenstw
    > przyszlosci zawsze jest problem, liczylem na to ze Wachowskim pojdzie tu
    > lepiej. Przyznaje tez ze jesli chodzi o liczbe postaci to przydala by sie
    > brzytwa Ockhama (kap. Soren itp). Nie zachwycila mnie tez muzyka tak jak w
    > pierwszej czesci. Dopiero RATM na koniec - to bylo to! :).
    > Suma sumarum: jesli Matrix byl wybitny zarowno pod wzgledem fabuly jak i
    > akcji, Reaktywacja jest wybitnym kinem akcji z niezla fabula. Czy to malo??
    > Dla mnie duzo. Poprostu zamiast nastepnej rewolucji mamy calkiem niezla
    > kontynuacje :)

    Może to nie będzie żadnym próbnikiem ale moja dziewczyna (bynajmniej nie
    zażarty fan s-f czy fantasy - lubi czytać Discworld - i to dla języka (czytanie
    w oryginale ;)) powiedziała, że za miesiąc pójdzie na to jeszcze raz... Bo film
    jej się naprawdę podobał (bez szaleństw wprawdzie - jak mawia) i warto obejrzeć
    go jeszcze raz na spokojnie.
  • Gość: Paolo po Matrixie IP: *.ptsm.com.pl / 192.168.1.* 26.05.03, 10:30
    Szacunek dla Was! Pogawedzilbym , ale czasu nima :(
    Myslalem , ze zdolnosc kojarzenia i odpowiednie nastawienie zanikly totalnie
    sadzac po niektorych pozal sie Boze wypowiedziach na forach.
    Jest nadzieja...
    They are only human, right ? ;-)
  • Gość: mala IP: 195.136.248.* 26.05.03, 10:03

    FATALNE NAPISY: "kłeska" zamiast "klęska" i mnóstwo, MNÓSTWO
    innych, które przeszkadzają. PARTACTWO, NIECHLUJSTWO, TOTALNY
    BRAK PROFESJONALIZMU!
  • Gość: mala IP: 195.136.248.* 26.05.03, 10:04
    FATALNE NAPISY: "kłeska" zamiast "klęska" i mnóstwo, MNÓSTWO
    innych, które przeszkadzają. PARTACTWO, NIECHLUJSTWO, TOTALNY
    BRAK PROFESJONALIZMU!
  • 3telnick 26.05.03, 14:58
    Amen
  • 3telnick 26.05.03, 10:15
    niestety Twoje obawy są słuszne...
    obecnie jest to Masmix (pamiętacie przerobiony plakat Matrixa?)
    :(
  • Gość: Jaś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.03, 16:23
    Za dużo w nim cyfrowej kopaniny. Nic tylko latają wymachując
    nogami. Po półtorej godziny film dopiero robi się ciekawy.
    Wychodząc chciałam wiedzieć co będzie da;lej.
  • Gość: jednymzdaniem IP: *.bauholding.pl 26.05.03, 16:43
    Film zrobił na mnie duże wrazenie, obejrzę go jeszcze z
    kilkanaście razy i gorąco go wszystkim polecam.
  • Gość: Wujek H@kunaMatata IP: *.piaseczno.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 16:48
    Szczerze się zawiodłem na matriksie.Jako fan słuchający z
    zapartym tchem wszystkich zapowiedzi.Oczywiście efekty,walki są
    piękne ale główny wątek bardzo zatarty.Od pewnego momętu akcja
    tak szybko biegnie że czsami trzeba przetżeć oczy by dalej
    oglądać.Pozatym dialogi sa okropne,przez cały film bochaterowie
    mówią mało zrozumiałym dla przeciętnego widza językiem.W całym
    filmie 2 albo 3 razy było słychać normalny ludzki dialog.
    A więc którą wybieracie pigułkę czerwoną czy niebieską.
  • Gość: ajłonka IP: *.acn.waw.pl 27.05.03, 21:57
    pierwsza czesc matrixa znam chyba na pamiec, drugiej nawet nie chce mi sie
    wspominac :( co mnie potwornie rozczarowalo to, to ze flim akcji jakiego sie
    spodziewalam zamienil sie w jakiegos pornola! po jaka cholere te sceny? i po
    jaka cholere belucci? czy zatrudniono ja do tego filmu, bo obawiano sie,ze jej
    obenosc zaslepi facetow na tyle,ze nie dostrzega tandetnej akcji? fakt, scena
    na autostadzie byla git, ale trudno mi jakies inne tak na poczekaniu wymienic:(
    i jeszcze neo latajacy jak superman! brakowalo mu jeszcze tylko supermenowskich
    majteczek i paseczka ;)
    pozdrawiam i mam nadziej,ze trojka bedzie lepsza
    nadzieja matka glupich a kazda matka kocha swoje dzieci :))
  • Gość: lily IP: *.rginternet.pl 29.05.03, 16:16
    biorąc pod uwagę Twoją ortografię...stosunkowo łatwo jest się domyślić dlaczego nie zrozumiałeś dialogów...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka