Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 1 (vol. 18)

01.01.12, 15:20
Jak tradycja nakazuje ;) zakladam nowy watek.

Oby Wam i nam sie darzylo w Nowym Roku zgodnie z oczekiwaniami!
--
Maniaczytania - blog
Obserwuj wątek
        • rosemadder Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 1 (vol. 18) 04.01.12, 15:08
          poczułam się wezwana do tablicy więc musze się bronić:)
          uwielbiam czytać epistoły greka i innych, lecz sama nie posiadam zdolności do tak barwnych wypowiedzi:P wypowiadam się a jakże, lecz krótko i treściwie:)
          ale ok obiecuję się poprawić w Nowym Roku (powiedzcie tylko moim dzieciom aby grzecznie spać chodziły o godz.20 to częsciej obejrzę ciekawy filmik i się wypowiem:)


          --
          ☺☻☺
    • grek.grek map(k)a na dziś ? 03.01.12, 14:55
      tvp2, o 22:50 dokument o kalendarzu Majów, który, jak wiecie, kończy się na 2012 roku, a zatem... ;] hehe, krucafax, a ja liczyłem, ze to będzie dobry rok... jak tu Wam i sobie życzyć
      "udanego 2012-ego", skoro Majowie nie umieli liczyć dalej jak 2012 ? żarty żartami, ale ciekawy to może być film.

      &... Californication 4 seria, wreszcie, w ct1 [0:15].

      polsat... "Linia życia", pewnie znacie, Julia i koledzy przeprowadzają na sobie eksperymenty ze śmiercią kliniczną. Nie znacie ? poznajcie, bo warto. 22:55

      TVN ? a TVN, takie mam wrażenie, filmowo się stacza... filmy sprzed epoki króla ćwieczka, z Czakiem, operetkowa seria "American Ninja", kicz w najczystszej postaci, w święta fabularyzowana, robiona na kolanach, opowieść o związku "Williama i Kate"... uff, słabo jeszcze słabiej... TVN.

      "Miasto Boga" - mistrzostwo. rzadko mi się zdarza, ale ten film za drugim razem był jeszcze lepszy niż za pierwszym. Kto ma - niech ogląd-da. mocny i realistyczny. nieczęste połączenie. Brazylia może i jest tygrysem gospodarczym świata, ale slumsy Rio to zupelnie osobny kosmos i nikt tego nie umie ogarnąć.
      • barbasia1 Re: map(k)a na dziś ? 03.01.12, 16:16
        > tvp2, o 22:50 dokument o kalendarzu Majów, który, jak wiecie, kończy się na 2012 roku

        :[...] a zatem... ;] hehe, krucafax, a ja liczyłem, ze to będzie dobry rok...
        > jak tu Wam i sobie życzyć "udanego 2012-ego",
        hahaha :)

        O! To bardzo dobra propozycja na początek Nowego 2012 Roku! Obyśmy dożyli w zdrowiu i szczęściu do jego końca. Potem już nic nam nie będzie groziło. Chyba, że Iran...

        > &... Californication 4 seria, wreszcie, w ct1 [0:15]
        Rozkosznego oglądania! ;}

        Raz jeszcze - dobrego Roku Wszystkim! :)
        • grek.grek Re: map(k)a na dziś ? 04.01.12, 13:40
          oglądałaś ? :]

          w sumie, zgrabnie to jakoś spięli - wierzenia Majów, ich zwyczaje, ich naukę, szaleństwa klimatyczne na przestrzeni historii... wyszło im, ze 21 XII 2012
          rzeczywiście może być datą jakiejś grubej akcji [według Majów ma to być jakaś katastrofa wodna, ale wcale nie określają zebrane materiały, czy dotyczyć miałaby ona tylko terenów, na których oni sami mieszkali czy całego świata, chociaż tę drugą wersję próbują jak mogą, twórcy filmu, przepychac kolanem, ze jednak tak - we wstawkach fabularyzowanych ogień i woda pustoszą metropolie rozmaite], w której wielu ludzi ucierpi, albo się wcale
          nic nie musi stać :] Czyli, wyszło jak zawsze w takich przypadkach. Ciekawe, że skonfrontowali wierzeń Majów, które zintepretowali jako zapowiedź przebiegunowania Ziemi wywołującego kataklizmy, z wynikami badań za pomocą najnowocześniejszej technologii.

          hehe, dzięki, nieźle się zaczęło, tak jak napisałaś w streszczeniu.
          Jak zobaczyłem tę niedogoloną gębę z petem w twarzy i tego łysego karakana, to pomyślałem,ze mi ich brakowało ;]] Zdecydowanie bardziej podoba mi się, jakby to nazwać... scenografia tej IV serii [ostrożnie, po jednym odcinku, zawsze może się to zmienić później] od jej odpowiedniczki w serii III. Jest po staremu, czytaj : jak w I i II s. albo podobnie to odbieram.

          swoją drogą, jesli doktor House, to Sherlock, a jego przyjaciel Wilson,to doktor Watson, to w przypadku tandemu Moody-Runkle nasuwa mi się porównanie do Don Kichota i Sancho Pansy :] Co o tym sądzisz ? "błędny rycerz", ciągle w kłopotach, seksie i wódeczce przez swoją naturę nieuleczalnego romantyka i jego wierny giermek, rozsądny prostaczek pozbawiony weny swojego "pana" ? [aczkolwiek, Sancho sam pakuje się nierzadko w niezłe kołomyje, hehe]

          świetnego roku, dla Ciebie, Barbasiu :]
          • barbasia1 Re: map(k)a na dziś ? 04.01.12, 15:17
            Oglądałam ... cdn.

            > Jak zobaczyłem tę niedogoloną gębę z petem w twarzy i tego łysego karakana, to
            > pomyślałem,ze mi ich brakowało ;]]
            he,he
            To świetnie. :)

            Nie, nie będzie już w tej serii sal wykładowych i gabinetów uczelnianych oraz wypasionych domów elity profesorskiej jednej z californijskich uczelni. Teraz za scenaografię bedzie robił hotelowy pokój, w którym pomieszkuje Hank, biuro prawniczki i biura producentow filmowych (oraz wypasiona willa producenta filmowego, który ... po wysłuchaniu fragmentów scenariusza do filmu na podstawie książki Hanka przeniósł się na tamten świat , o okolicznościach słwoa nie pisnę ;), dom Charliego, i oczywiscie rozmaite knjpy, w których Hank załatwia intreresy , spotyka się ze znajomymi, relaksuje się albo słucha koncertu zespołu w którym gra Becca...

            To świetne porównanie! Podoba mi się, bardzo trafne!

            I ja Ci życzę , Drogi Greku, bardzo dobrego ROKU i niech Ci się wszytko pomyślnie układa!
            • grek.grek Re: map(k)a na dziś ? 05.01.12, 13:34
              hehe, już to zebranie robocze dotyczące filmu, jaki ma powstać na podstawie tej powieści Hanka ukradzionej przez Mię, dało przedsmak formy w jakiej Moody się znaduje, a ta jest wysoka. Nie dziwię się, ze zejście śmiertelne nastąpiło w tym całym interesie, heh.

              młoda pani aktorka, która zaprosiła hanka na nocleg do siebie - jakaś taka stereotypowa. Tutaj się nie zmieniło w stosunku do III serii, gdzie podobnie niewyszukany typ kobiecy prezentowała studentka-striptizerka. Ale, to szczegół, grunt, ze Moody i łysy znów będą rozrabiać.

              • barbasia1 Re: map(k)a na dziś ? 05.01.12, 15:26
                Okoliczności śmiertnego zejścia oczywiście utrzymane w pieprznej konwencji serialu ...

                Młoda aktorka wygląda jeszcze młodziej od tej młodej panny sudentki błyskającej nagim biustem z serii III.
    • maniaczytania premiera kinowa 03.01.12, 20:37
      Barbasia, w watku jeszcze starorocznym pisze o polskich premierach tego roku, a ja sie nie moge doczekac "Dziewczyny z tatuazem" :) Trylogie przeczytalam, wersji szwedzkiej nie widzialam i ogromnie jestem ciekawa! Trailery obejrzalam, sa odpowiednio mroczne i zachecajace. Daniela Craiga lubimy, ja osobiscie raczej lubie kino Finchera, muzyka ... Trent Reznor (na pewno jest swietna, prawda Barbasiu?) - musi byc dobrze ;)
      --
      Maniaczytania - blog
      • barbasia1 Re: premiera kinowa 04.01.12, 14:40
        maniaczytania napisała:
        ja sie nie moge doczekac "Dziewczyny z tatuazem" :)
        [...] >muzyka ... Trent Reznor (na pewno jest swietna, prawda Bar
        > basiu?) - musi byc dobrze ;)

        Trent Reznor - ubiegłoroczny Oscarozwycięzca za muzykę do filmu "The Social Network"
        Ciekawe, czy w tym roku też będzie nominowany do Oscara (choć szans na zdobycie kolejnego nie przewiduję)
        Tu znalazłam próbkę ścieżki dźwiękowej do "Dziewczyny ..." Sami posłuchajcie!

        www.youtube.com/watch?v=UHdrxavR3hs&feature=related

        Mam szwedzką wersję filmu (książki nie czytałam, heh -liczę zatem bardzo na Twoje kilka słów na ten temat ) - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" i mam nadzieję, że uda mi się ją obejrzeć przed "Dziewczyną z tatuażem". Też czekam na "Dziewczynę ...".


        • maniaczytania Re: premiera kinowa 04.01.12, 23:49
          Barbasiu - o calej trylogii pisalam na blogu, czytalam ja w 2010 roku (rety, a wydawalo mi sie, ze dopiero co!). Mysle, ze warto by ja przeczytac!!! Pierwszy tom chociaz przed filmem - to sie czyta blyskawicznie (bo chociaz ksiazki grube, to strasznie duza czcionka ;) )
          --
          Maniaczytania - blog
          • barbasia1 Re: premiera kinowa 05.01.12, 15:34
            He,he,he :)
            Tak, tak, widziałam te tomiszcza / też mnie na początku lekko przeraziła ich grubość/, spóbuję zdobyć pierwszy tom.

            Znalazlam, przeczytałam i wklejam tu Twój komentarz z bloga na temat 1. tomu Millenium:

            mojeprzemiany.blox.pl/2010/10/Mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet-Stieg-Larsson.html
    • grek.grek "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu" 05.01.12, 10:51
      22:10 - 2:45, taka mała sesja filmowa ;]

      na przystawkę "Dziewczyna z perłą" [ct 2], drugi raz i chyba zaczynam doceniać ten film, a jesli doceniałem, to doceniam bardziej. Namalowany jest, Scarlett robi co może [jej Griet jest naprawdę na miarę czasów i atłsasów] i ja ją kupuję, Firth jako Vermeer zupelnie mnie nie przekonuje, ale dziwnym trafem nie szkodzi to, wg mnie, filmowi i nie stanowi problemu w pokazaniu ich platonicznego romansu z subtelnością i wiarygodnością emocjonalną. I kolejnym jest on dowodem na to, że można pokazywać dawne czasy i epoki, kiedy mydło nie było modne, a klozet drogi chodził na allegro - że można pokazywać je z klasą, nie epatując turpistyczną zapamiętałością, która ma jakąs prawdulę odzwierciedlać... fu-ck prawdula, jeśli efekt jest taki jak w "Dziewczynie...". Ktoś się oburzy na pastele, ktoś się zżymie na czystość panującą w pracowni Vermeera i wypielęgnowaną urodę postaci... whetever, jak mawiają górale, ten film się broni. Historia też jest przednia, ożywia sztukę, bo obraz ma dopiero wtedy znaczenie i serce, kiedy stoi za nim jakaś opowieść, jakaś motywacja, myśl, uczucie, przygoda, czy co tam jeszcze. orajt, to tyle, bo jeszcze chwila i siebie i Was potopię w patosie niskich lotów :]

      "House" na pierwsze danie.
      będzie ciekawie. Z więźnia wychodzi pani lekarka, co kiedyś pracowała z Housem, o ksywie "trzynastka". Ja tam średnio ją pamiętam, bo regularnie oglądam od niedawna, ale Wy pewnie bardzo dobrze. Pani aktorka musiała pewnie odpocząc albo wypełnić inne zobowiązania, więc postać zawieszono, ale trzeba przyznać, ze dobrze z tego scenarzyści wybrnęli, powód dla którego zniknęła nieźle wykoncypowany.

      House ją odbiera samochodem i zabiera w podróż na zawody w... "miotaniu kartofli" w jakiejś małej miejscowości. Odcinek drogi, tak by można go określić, a w drodze House za wszelką cenę próbuje dociec - za co pani 13 została skazana na odsiadkę, jednocześnie diagnozując przez telefon kolejnego pacjenta [też ciekawy przypadek, zwłaszcza jak się rozwinął, hehe, z pytaniem o granice lojalności w związku ]

      na miejscu House będzie musiał stanąć oko w oko ze swoim czterokrotnym pogromcą w tych zawodach kartoflanych - nastolatkiem, a może nawet dzieciakiem... scena westernowa, z cyklu "w samo południe" - niezła, dialogi też, młody nieźle umie przycinać, ale... sami wiecie... parafrazując klasyka - don't f..k with House.

      "jak to robisz, mina niewiniątka, żarty z siebie samego czy pigułka gwałtu ?" - pan lekarz Foreman ma dobre teksty napisane :]

      ciekawe, czy powrót tej 13 oznacza odejście Rudej ? szkoda by było, Ruda ma nogi... 13 ma głowę, tułów, a potem od razu stopy... taka trochę dziwnie zbudowana jest, heh. Że ja redukuję te kobiety do ciała ? gdze tam... ale mogę zmienić zdanie o pani 13 jeśli zacznie chadzać w sukience ;]

      no i danie główne, Wy macie szansę dzisiaj [po Housie], ja dziabnąłem nocną porą - "Miasto gniewu". Dużo nagród, Oskardy... film utytułowany, zanim spróbuję namazać coś o nim, powiem tylko, że tvp 2 ten czwartkowy cykl filmowy naprawdę doprowadza do stanu używalności.

      Miasto gniewu" w oryginale nazywa się "Crash", ale raz, ze Cronenberg nakręcił wcześniej film pod takim samym tytułem, dwa - w jakiś sposób jest to nawiązanie do "Miasta Boga", który, jakkolwiek rózny w treści, też portretuje [jakieś/konkretne] miasto i jego kulturę.

      Miastem gniewu" jest Los Angeles. Tytuł polski [choć raz, kruca] oddaje dobrze iistotę rzeczy.
      No bo właśnie gniew jest podstawową emocją jaka targa bohaterami tego filmu.

      ktoś może zarzucić MG, że naśladuje fomalnie Altmana czy "Magnolię", ale, wg mnie... wykorzystanie konstrukcji, to jeszcze żaden grzech czy ujma, jakkolwiek podobieństwo rzuca się bardzo w oczy.

      w mozaikowej formie reżyser, pomysłodawca i współscenarzysta Higgis przedstawia 48 godzin z życia kilkunastu mieszkańców LA. Białych, Latynosów, czarnych, Azjatów, muzułmanów. Ich losy splatają się ze sobą, albo mają na siebie wzajemny wpływ. Są od siebie rózni pod każdym względem, statusu społecznego, pochodzenia, rasy, ale łączy ich, jak sugeruje autor, to miasto, ten sam zaduch życia społecznego.

      Gniew powstaje w jakiś nieuchronny sposób. Przenosi się jak wirus i infekuje każdeg, kto znajdzie się w jego obrębie. Codzienne sytuacje konfliktowe, osobiste niespełnienia, problemy i frustracje są motorem kolejnych zderzeń bohaterów. W ruch idą stereotypy, rasizm, uprzedzenia, paranoje i pretensje - ktoś ma problemy, więc musi je odreagować, komu dowalić ? no Innemu, temu kto inaczej wygląda, ma inny kolor skóry. Nie wiem, czy ten rasizm jest prawdziwy, być może tylko odruchowo sięga się po tę pałkę, która aż się rzuca w oczy i prosi, zeby jej użyć. a jak pałka rasowa, to znajdzie się i pistolet, odznaka policyjna, stołek za biurkiem, własny jęzor - wszystko co może być użyte w celu uprzykrzenia życia drugiemu, odegrania się na nim za swoje włąsne problemy, frustrtacje i rozgoryczenie.

      Zawsze ktoś oberwie obok, to działa jak domino, jak bomba z gwoździami. ktoś zaczyna, ktoś obrywa, a potem dostaje odłamkiem ktoś następny. Wirus. gniewu, złości, a może... normalności w ludzkich społecznościach ? wszędzie się kłócimy i wszędzie będziemy się kłócić i jak nie ta pałka, to inna. Ameryka jest jednak bardzo politycznie poprawna, jak chodzi o rasizm i dissowanie uderzające w kolor skóry i pochodzenie etniczne, może dlatego Miasto gniewu" tak zostało w Stanach docenione i Oskardem przygniecione nawet.

      "Popracuj parę lat, zobaczysz sam... myślisz, że wiesz kim jesteś ?" - być może to są te najważniejsze słowa w filmie, które doświadczony policjant kieruje do swojego młodszego, początkującego partnera, który poprosił o przeniesienie do innego patrolu, zniesmaczony jego rasistowskimi zachowaniami w stosunku do pary glamour czarnoskórych przyłapanych na seksie w aucie. Właśnie, popracuj kilka lat, a wyzbędziesz się złudzen, że ONI są warci twojego szacunku, ten tygiel cię wchłonie i po paru latach "będziesz chciał wjechac w kogoś samochodem, byle tylko poczuć czyjś dotyk", jak mówi w pierwszej scenie filmu inny policjant. I jakże paradoskalnie, jak ironicznie, ułożą się losy tych dwóch policjantów, jak smutne i prawdziwe, jak wcześnie sprawdzą się słowa tego doświadczonego, i jak on sam będzie umiał swoją plamę zmazać. Może idzie ku gorszemu ? Mozę szybciej się przesiąka gniewem i coraz młodsi padają ofiarami wirusa ?

      koniec końców przyjdzie spokój, i dokona się katharsis, kiedy już żale, wściekłości i nerwy zostaną opróżnione - przyniosą je akty dobroci, akty heroizmu nawet, szaleństwa, przypadkowe upadki, cudowne zrządzenia losu, może akty boskiej interwencji, jak by to wierzący określil, a może zwykłego gapiostwa popełnionego w... tak - w gniewie, które ocalą ludzkie życie, a i przywrócą dumę i godność, wymażą winy. ale musi być ofiara, złożona temu miastu, temu ludzkiemu skupisku i jego prawidłowom istnienia; dopiero wtedy wszystko cichnie, z nieba nie lecą żaby jak w "Magnolii" w analogicznym momencie, ale... sami się przekonacie :]

      Sami sobie dowalamy, nikt nie jest święty, a to co robimy jednemu działa na podobieństwo infekcji, dostaje się do krwioobiegu postronnych, nicuje ich głowę, prowadzi do zachowań nierzadko samodestrukcyjnych.

      bardzo zgranie zapleciony scenariusz. Bardzo dobrzy aktorzy, Sandra Bullock może być mało zjadliwa, ale jest jej mało, a za to wspaniale gra Terrence Howard [znowu, trzeci film z nim i trzeci raz muszę to powiedzieć], jest Don Cheadle w kolejnej świetnej roli i w ogóle dużo znanych dziobów aktorskich. Howard wyróżnia się jednak nawet w tak doborowym towarzystwie. Świetny aktor.

      Jedyne, czego można by się czepić, to chyba tylko to, ze Los Angeles nie współgra z emocjami i zachowaniami bohaterów. Jest w tle, bierze udział symboliczny, jest zredukowane co nieco, nie pokazuje zębów i brzydoty, którą jak każde miasto w sobie nosić musi. Nie wygrano tego w filmie. LA jest niemym świadkiem, nie aktorem. może tak miało być.








      • barbasia1 Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu" 05.01.12, 15:59
        Właśnie, bardzo dobra rola Scarlett Johansson, kto nie wierzy w talent Scarlett, niech obejrzy "Dziewczynę z perłą".

        "Doktor House" - "zawody w miotaniu kartofli" - brzmi ... zabawnie! ;))

        "Miasto gniewu" - absolutnie fantastyczna zapowiedź, Greku!

        Czwartkowy filmowy cykl w Dwójce prezentuje się coraz lepiej, masz rację.
        A za tydzień w czwartek, powiem to już dziś, muszę to powiedzieć, czeski film, znakomity film "Obsługiwałem angielskiego króla" , na podstawie prozy Hrabala, w reż I. Menzla, o tym filmie co nieco już opowiadałyśmy z Pepsic ...

        :)

        • grek.grek Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu" 05.01.12, 16:27
          to możliwe jej najlepsza rola spośród dotychczasowych.

          hehe, brzmi owszem zabawnie, ale w wykonaniu rozdrażnionego House'a szybko takim być przestanie ;] Strzela się z takich specjalnych karabinów, z dużym kalibrem, kartrofle są wyrzucane z duża prędkością, uff, mocna rzecz.

          "Miasto gniewu/Crash" polecam z czystym sumieniem, naprawdę warto. Mam nadzieję nic nie zdradziłem konkretnego, co zepsułoby przyjemnośc odkrywania go samodzielnie :]

          yes, już zauważyłem, "OBsługiwałem..." - pamiętam, że pisałyście. jest dobrze. Oby ten cykl nie wykopyrtnął, jak parę ciekawych rzeczy, ktore TVP odpalała, żeby prędko z nich rezygnować albo modyfikować w taki sposób, ze ponosiły klęskę.

          a w ct2 jutro "Dolce vita" [20:55], też warto :]
          • barbasia1 Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu" 05.01.12, 17:18
            > kartrofle są wyrzucane z duża prędkością, uff, mocna rzecz.
            He, he! Może by tak u nas urządzić takie kartoflane zawody, przecież my, Polacy tak kochamy kartofle!?

            "Miasto gniewu/Crash" - wyłącznie narobiłeś apetytu na oglądanie!

            "Dolce vita", tak warto. Bardzo.

            :)
            • maniaczytania "Miasto gniewu" 05.01.12, 18:13
              i ja sie przylacze do namawiania na "Miasto gniewu" (choc mnie akurat polski tytul w ogole nie odpowiada) - i nie moge sobie za zadne skarby przypomniec, gdzie ja o tym filmie pisalam ( a przynajmniej wydaje mi sie, ze pisalam, hehe), nawet sprawdzalam na blogu,ale nie ...
              To jest naprawde swietny film do uwaznego ogladania!
              --
              Maniaczytania - blog
            • grek.grek "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/kino 06.01.12, 14:25
              haha, yes, zawody kartoflane... w Poznaniu, tak ? ;] Pyrogrzmoty 2012.

              jak wypadły wczorajsze projekcje, jak Ci się spodobały ? jak House, jak Miasto ?

              jasna sprawa, Dolce Vita na wzmiankę zasługuje. Minęło dużo czasu, nie wiem, ile pamiętam... sam jestem ciekaw; za pierwszym razem podszedłem do tego, jak do jajka, wiesz - dzieło mistrza, kanon kina itd., więc może bardziej się skupiałem na tym, zeby docenić i dostrzec to, co inni przede mną, a teraz już nie mam takich krępacji, więc być może więcej dostrzeżę/egę, mam nadzieję.

              hehe, zabawne, ze Dolce Vita jest w jutubie, i to z polskim lektorem, ale... tylko 4 część [z 12 rzekomych], reszty nie dowieźli ;]

              szykujecie się na "Dziewczynę z tatuażem"... no i już pierwsze polskie echa i recenzje, do tych sprzed dwóch tygodni doszły nowe :
              film.onet.pl/recenzje/dziewczyna-z-tatuazem-film-prawie-doskonaly,1,4981934.html
              film.wp.pl/id,28675,rid,63932,title,Tatuaz-zmywalny,type,editor,film_recenzja.html
              no i "W ciemności" Holland, pompa jak cholera towarzyszy premierze, ważniaki się zleciały na oficjalny pokaz... Hype zdecydowanie pozbawiony ciemności, nawet odcieni szarości, jeden głos, ze "to musi być nominacja oskarowa". wiesz, mnie się od razu otwiera klapka z ostrzeżeniem, że chodzi tu o narodową sprawę, a nie o film, o kino, a już najmniej o sztukę. W Polityce recenzent Pietrasik w zestawieniu za 2011 uznał "W ciemności" najlepszym filmem. Zanim ktoklwiek go w tym kraju polskim zobaczył na oczy, on już klepnął, ze to # 1 :]

              poza tym, zauważyłaś, ze im jakiś film jest w zgodzie z tzw. wartościami, tym ma lepsze oceny ? wymowa ważniejsza się zdaje od kunsztu :] Nie podważam kunsztu realizacji "W ciemności", bo go nie widziałem jeszcze, ale... tak mi się ogolna refleksja nasunęła.

              recenzent Sobolewski przynajmniej poczekał do premiery :
              wyborcza.pl/1,101708,10915092,Dobro_swieci_w_ciemnosciach.html
              [btw, nie znoszę słowa "najlepszy" w odniesieniu do sztuki, filmu, muzyki - "najważniejszy" jestem w stanie przełknąć, ale "najlepszy"... nie i kropka. też tak macie ?]

              jedno jest pewne, będzie głośno; wiesz co, nie masz wrażenia, ze o ile być może ten film nie był realizowany od początku z taką idee fixe, to teraz 'pewne koła' uznały, ze "film o tym, jak Polak żydów ratował" będzie świetnym kandydatem do Oskara ? Nie dlatego, że jest taki dobry artystycznie [może jest], ale dlatego, ze tematyka jest taka, ze to musi chwycić. Taka polityczna kalkulacja, zeby wreszcie tego Oskarda pochwycić. Nie poprzez zrobienie świetnego fimu o współczesności, który jednocześnie będzie zrozumiany przez ludzi pod kazdą szerokością geograficzną, ale poprzez złapanie się wątku, który amerykańskich krytykow i decydentów nie może pozostawić obojętnymi, no bo... wiadomo, kto kasą i wpływami w tym światku się dzieli. Nie bądźmy naiwni :]

              takie mam wrażenie, więc trochę ten film jest zbytnio obarczony rozmaitymi pozaekranowymi rzeczami, żeby można go traktować czysto, jak film, jak sztukę.

              A mnie bliżej byłoby do Sherlocka, choćby i tego nowego, ktory ponoć nie w swoim kanonicznym wydaniu się nieco zdewaluował :
              www.rp.pl/artykul/492083,787076-Sherlock-Holmes--Gra-cieni--Sherlock-Holmes-i-nastepcy.html
              • barbasia1 Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 06.01.12, 16:16
                Projekcje bardzo udane House fantastyczny, podobały mi się miotacze kartofli, hehe. Pyrogrzmoty 2012 w Poznaniu. - o tak! :))

                Zirytowała mnie nazbyt cierpliwa i nazbyt wyrozumiała miłość tego pacejnta szpitala do swej żony, która, na skutek poronień i niemożności posiadania dzieicęcia, popadła w manię choroblilwego zbieractwa, doprowadzając ich mieszkanie do wyglądu publicznego śmietnika z wielkiej dzielnicy.

                I sprawa Trzynastki, która z miłości i troski o brata dokonała na nim eutanazji ,zawsze takie kwestie będą budzić kontrowersje ...

                "Miasto gniewu" - wspaniały film, później co nieco napiszę ...
                (To ono, czytałam pokonało w walce o Oscara za najlepszy film w roku 2005 "Tajemnicę Brokeback Mountain", uważam bardzo zasłużenie.)

              • barbasia1 Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 06.01.12, 20:57
                / "Dolce Vita" jest na ekino w calosci; nie musisz szczegółowo zagłębiać się w treść; Przyjemnego oglądania./

                Może i odrobinę racji masz , ale
                zauważ też, że ten film przed jego polską premierą został już doceniony nargodą na ważnym festiwalu Camerimage oraz, co ważniejsze, został zauważony i doceniony za oceanem, w Kandzie, w Ameryce otrzymując pochlebne recenzje w amerykanskiej prasie z najwyższej półki. Film zdobył nawet dystrybutorów amerykańskich, których przecież nie jest łatwo przekonać do filmów pochodzących spoza Ameryki .

                Nie dziwne więc, że właśnie "W ciemności" został wytypowany na polskiego kandydata do Oscara. Jak wiesz, filmom nieanglojęzycznym niesłychanie trudno się przebić w tych staraniach o nominację przy tych setkach filmów kanydujących, bo o sukcesie decyduje niestety nie tyle wysoka wartość artystyczna, ile przede wszytskim skuteczna promocja, wymagająca oczywiście wielu zabiegów PR-owych, wielkich nakładów finansowych. "W ciemności" zdobywszy rozgos, zwróciwszy na siebie uwagę, startuje z bardzo dobrej pozycji w wyściu o nominację, a może i Oscara / trzymamy kciuki!/ ...

                cdn.

                * * *
                Prezesie Naszego Klubu! Biorę jutro jeden dzień wolnego od komputera, internetu, wracam w niedzielę. Muszę się zresetować, umysł przewietrzyć, odpocząć. Bardzo tego potrzebuję.
                See You!
                Pozdróweczka na sobotę!

                :)

                • maniaczytania Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 06.01.12, 21:57
                  barbasia1 napisała:

                  > Może i odrobinę racji masz , ale zauważ też, że ten film przed jego polską premierą został już doceniony nargodą na ważnym festiwalu Camerimage oraz, co ważniejsze, został zauważony i doceniony za oceanem, w Kandzie, w Ameryce otrzymując pochlebne recenzje w amerykanskiej prasie z najwyższej półki. Film zdobył nawet dystrybutorów amerykańskich, których przecież nie jest łatwo przekonać do filmów pochodzących spoza Ameryki .
                  > Nie dziwne więc, że właśnie "W ciemności" został wytypowany na polskiego kandydata do Oscara. Jak wiesz, filmom nieanglojęzycznym niesłychanie trudno się przebić w tych staraniach o nominację przy tych setkach filmów kanydujących, bo o sukcesie decyduje niestety nie tyle wysoka wartość artystyczna, ile przede wszytskim skuteczna promocja, wymagająca oczywiście wielu zabiegów PR-owych, wielkich nakładów finansowych. "W ciemności" zdobywszy rozgos, zwróciwszy na siebie uwagę, startuje z bardzo dobrej pozycji w wyściu o nominację, a może i Oscara / trzymamy kciuki!/ ...


                  Barbasiu - troche "idealizujesz" :) Ja przypuszczam ( a prawie jestem pewna), ze to wszystko o czym piszesz, to nie dzieki temu, ze film jest dobry, tylko dlatego, ze jednak Agnieszka Holland jest w USA znana, do tego juz byla nominowana (za "Europa, Europa"), ale przede wszystkim dlatego, ze dotyka tematyki zydowskiej

                  --
                  Maniaczytania - blog
                  • barbasia1 "W ciemności" Holland 10.01.12, 16:24
                    maniaczytania napisała:

                    > barbasia1 napisała:

                    Dodam jeszcze, bo zabrakło tej informacji wyżej, że "W ciemności" został zauważony i doceniony za oceanem po światowej premierze, która miała miejsce 2 września 2011 roku podczas 38. Festiwalu Filmowego w Telluride ( w Polsce premiera odbyła się 5 stycznia 2012 r.)


                    To prawda, że w Stanach na temat zagłady Żydów budzi szczególne emocje, jak nigdzie indziej na świecie, ale też gdyby sama tematyka Holokaustu miała decydować o przyznaniu nominacji, to o Oscara walczylyby wyłącznie amerykanskie, zagraniczne filmy o Holokauście, a tak przecież nie jest.

                    Holland , jak pewnie czytałaś, nie dostała pochlebnych recenzji za samo podjęcie tematyki Hollokaustu, ale za swoje nowatorskie podejście do przecież dość już jednak ogranej tematyki.

                    To, że nazwisko Agnieszka Holland, jej dokonania, wcześniejsze filmy są znane świadczy tylko na jej korzyść. :)

                • grek.grek Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 07.01.12, 15:18
                  starałem się "DV" jak najbardziej skrótowo potraktować... :]

                  to prawda, co piszesz, mam jednak swoje podejrzenia, w tym wypadku trudno
                  mi się ich wyzbyć, jakkolwiek zgadzam się z Tobą, że jedno drugiemu nie musi
                  przeczyć i mogę nie mieć racji odczytując motywacje nagradzaczy i cmokaczy.
                  Kto wie, moze jak sam zobaczę, to będę cmokał głośniej od nich ;]

                  o, w sprawie Oskara, to już moje wątpliwości są niewielkie, decyduje, wg mnie,
                  tematyka, tutaj z siostrą przełożoną się zgadzam w pelni.

                  orajt, zatem życzę Ci udanego odpoczynku i powrotu w dobrej formie oczekuję :]

                    • rosemadder Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 09.01.12, 08:24

                      Miasto Gniewu- po raz kolejny obejrzałam z przyjemnością,a raczej z w napięciu bo film nie z gaunku tych "lekkich i przyjemnych"
                      lubię takie wielowątkowe filmy, niejednoznaczność bohetrów- w tym filmie ukazano bardzo dosadnie
                      tylko Bullock mi jakoś nie pasowała, chyba przez "znaną buzię" traciła autentyczność roli

                      --
                      ☺☻☺
                      • pepsic Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 09.01.12, 18:07
                        W moich oczach Sandra Bullock bliska była rehabilitacji, ale wszystko popsuła sentymentalno - ckliwĄ scenką w ramionach służącej.
                        Generalnie też mi sie podobało, film niezły, trzymający w ryzach, nie do końca przewidywalny (z małymi wyjątkami), aczkolwiek miałam wrażenie nakręconego metodą anachroniczną. Zgodzę się z Grekiem, co do istoty przesłania związanego z postępowaniem starego wygi policjanta (być może w ramach uspokojenia własnego sumienia;) Epizod dot. Discovery mi sie spodobał, światełko w tunelu w tym ponurym filmie.
                        • grek.grek Re: "Dziewczyna z perłą"/House/"Miasto gniewu"/ki 10.01.12, 13:41
                          Ja się z Rose zgadzam, aktorka Bullock utraciła wiarygodność z powodu sto takich samych ról, które ją zaszufladkowały na tyle, że już nie sposób tego odczarować, albo będzie to bardzo trudne.
                          Gdyby robiła przeplatankę, to by jakoś uniknęła takiego naznaczenia, ale ona seriami brała te rólki, które budowały jej popularność i pasły ilość zer na czekach za kolejne filmy. Dzisiaj może gdzieś tam pojawia się chęć zagrania czegoś ambitnego, czy - w czymś ambitnym, ale chyba trudna to sprawa, nawet ten Oskar się jej dostał za rolę, z tego co czytałem, nie tak daleką od jej wizerunku american nice girl.

                          przegrana sprawa, to nie będzie aktorka porównywalną z Charlize Theron, która do końca życia może już same gnioty zaszczycać, bo swoją opus vitae odegrała w "MOnster" i nigdy już nikt jej nie zakwalifikuje jako "słodkiej i ładniutkiej, ale mało pojętnej i utalentowanej".

                          epizod z Discovery, haha fakt dobry :]

    • grek.grek "Dolce vita' 1 07.01.12, 13:20
      a więc, słowo się rzekło, niech i coś o "Dolce vita" będzie.

      dobrze, ze Czesi dali ten film z napisami. Jednak dubbing mają tak dobry, ze czasami, nawet od biedy znając ich język, można się zgubić w niektóryh dialogach.

      tytuł jest bardzo trafny, jak chodzi o stosunek do zawartości, ale pod warunkiem, ze się go traktuje przewrotnie.

      No bo w życiu Marcello niewiele tej słodyczy, tak naprawdę.

      Marcello to rzymski dziennikarz. Pisuje do prasy brukowej, taki "pudelkowiec", byśmy dziś powiedzieli. Gdzieś, coś prywatnie pisał, jakąś ksiązkę ambitną, ale kiedy mówi przyjacielowi "zbierałem materiały, zacznę wkrótce pisać...", to nie sposób mu uwierzyć. Marcello nie ma żadnych ambitnych planów.

      Za dnia pracuje. polega to planowaniu i obsługiwaniu eventów z udziałem tzw. gwiazd, gwiazd coraz mniej rozgarniętych, a samych eventów coraz podlejszego sortu. Marcello towarzyszy zawsze chamara agresywnych forografów, paparazzich tak dziś rozpowszechnionych. Przybywa gwiazda amerykańskiego kina kręcić film w Rzymie - jest tam kupa dziennikarzy, paparazzich, jacyś impresarios i urzędnicy miejscy pędzą na wyścigi z pizzą, jak u nas z chlem i solą, zadawane są pytania rodem z Vivy, tłumaczy je menadżer, a pani aktorka udziela lukrowanej odpowiedzi prężąc się zgrabnie, ktorą znów tłumaczy menadżer; kiedy pada pytanie "czy neorealizm jeszcze żyje ?" menadżer nie tłumaczy jej pytanie, tylko mówi "odpowiedz, ze tak". Gwiazda kina...

      Marcello bywa także w snobistycznych knajpach, gdzie jego fotografowie robią zdjęcia z ukrycia prominentom, za co on sam zbiera cięgi, bo jest znany socjecie, i nie wszyscy go lubią za jego metody pracy, chociaż, jeśli już, jest to oburzenie dość obłudne, bo każdemu obłapianemu obiektywem zależy, zeby nie zejść z brukowych pisemek.

      Kiedy trzeba to Marcello z całą ekipą jedzie za miasto, gdzie trzeba obsłużyć zdarzenie o charakterze mistycznym - dwie dziewczynki utrzymują, ze ukazała się im Matka Boska. Zjawia się cała armada wiernych, jak to w takich sytuacjach rutynowo ma miejsce, a z nimi cała armia dziennikarzy, radio, gazety i oczywiście - telewizja, która rzuca w bój cały swój technologiczny aparat zwieziony licznymi wozami transmisyjnymi - kamery na wysięgnikach, oświetlenie z wielkkich reflektorów, masa mikrofonów. I reporterzy nonstop nadający w eter i w ekran. Pojawiają się kalecy na noszach, których rodziny wierzą, ze wydarzy się cud i chorzy zostaną uzdrowieni. A pomiędzy tym wszystkim Marcello i jego paparazzi za pieniądze ustawiający rodzinę dziewczynek do fotografii w wymownych pozach ludzi nawiedzonych. I wszyscy czekają na pojawiewienie sie dzieci. Kiedy zaś sie one zjawiają - wybucha istna histeria. Dziewczynki co chwila w innym miejscu widzą Matkę Boską, biegają z punktu do punktu na otwartym polu, a za nimi wierny lud, media z kamerami, aparatami i mikrofonami. zaczyna padać deszcz rzęsisty.
      Jest już noc, więc cała sceneria wygląda i komicznie i niesamowiciei. Kompletne pandemonium. Paprazzzi padający w błoto przed klękającymi dziećmi, aby zrobić fotkę ich twarzy, kalecy na noszach trzymający w rękach parasole, rejwach, harmider, hołota w biegu tratująca siebie nawzajem, reflektory próbujące nadążać za dziećmi... wreszcie ktoś przerywa ten cyrk, zaraz po tym jak dziewczynki mówią, ze Matka Boska im przekazała, ze na tym polu ma zostać postawiony kościół. Cała horda się rozchodzi i rozjeżdza, w rwetesie demontując sprzęt, próbując wyjechać autami trąbiąc i świecąc po oczach, w krzyku i chaosie, baby dzikie w pseudoreligijnym szale szabrują z liści drzewko przy którym ponoć dziewczynkom pierwszy raz Matka Boska sie ukazała... I koniec końców przebija się rozpaczliwy wrzask matki, która przyszła tam ze swoim chorym synem, licząc na cud - a ten syn umarł. Ona przyszła z nadzieją i wiarą, i była z tą wiarą i nadzieją w tym całym cyrku nie mającym z nadzieją i wiarą nic wspólnego - aż do końca czekając na cud. Prawdziwa wiara nie ma nagrody. A możę wiara naiwna ? a jest inna ?. Czy w takim świecie, który zamienia nawet nadzieję na cud w zbiorową błazenadę i idiotyzm - może istnieć Bóg ? czy Bóg mógłby przyjśc w takie miejsce ?

      Boga tam nie ma. To sugeruje już symboliczna pierwsza scena, pokazujaca jak helikopter wywozi z Rzymu figurę Jezusa stylizowaną na tę z Rio de Janeiro, w sąsiednim helikopterze siedzi Marcello i pozdrawiającym go z dołu efektownym paniom opalającym się nad basenem wyjaśnia, ze ta figura będzie potrzebna do jakiegos kolejnego eventu. Rzym - Miasto bezpańskie. Nie ma w tym mieście wartości, nie ma miłości, a ono samo zeszło na psy. Bóg się ewakuował, albo machnął ręką.

      Wieczory Marcello spędza ze swoimi znajomymi należącymi do róznych gałęzi tego samego drzewka - do socjety.

      BOgaci, sytuowani, materialnie wypasieni nie mają zadnych problemów poza jednym - jak wypełnić nadmiar czasu, który mają na codzień.

      Aktorka robi to za pomocą zabrania z ulicy nieznajomej prostytuki, odwiezienia jej do jej podupadłego mieszkanka, a tam zamelinowania się w pokoju i baraszkowania z Marcello. Do rana. A potem do domu - i w kimono.

      Orszak menadżerów, pomniejszych aktorzystów i innych, towarzyszących gwieździe kina, Sylvii bawi się na świeżym powietrzu,w czymś w rodzaju garden-party, tylko ze garden zastępują ruiny zamku czy starego pałacu... Gra muzyka, od jazzu po rock'n roll, sa trunki, są taneczne wygibasy. Jedni się bawią beztrosko i bezmyślnie, inni się w tym nie odnajdują i znużeni siedzą równie bezmyślnie w fotelach, albo zajęci się jedzeniem i piciem równie bezmyślnym, jak rzymscy urzędnicy zaproszeni na ten zabawny event. Nie rozumieją amerykańskich szajbusów, ale patrzą na nich bez potępienia, zdziwienia, aprobaty... patrzą, nic poza tym.

      Kiedy Sylvia kłóci się o byle co ze swoim facetem-aktorem, i strzela focha, uslużny Marcello, zauroczony nią, proponuje przejażdzkę. Wiezie ją za miasto, w stare dzielnice, gdzie znajdują
      starą fontannę, by w niej sobie pobrodzić i sie pocałować. Tego chce Marcello - być w tym świecie, z tymi kobietami, z tymi ludźmi. Świecie koszmarnie nieatrakcyjnym, w zabawach marnych, pośród zmęczenia czasem i glamourem. Mieszkanie prostytuki, stare ciemne zaułki rzymskich biednych dzielnic, to jeszcze w jakiś sposób porusza, ale na chwilę, te zmanierowane osóbki. Trudno się oprzeć przed nazwaniem Marcella ich przyd,pasem...

      Dzięki kontaktom z pewną eks-modelką Marcello uczestniczy w party nocnym w zamku pewnego posiadacza ziemskiego, wśród ludzi z tzw. szlachectwem w herbie. Niczym sie nie róznią od aktorek i ich towarzystwa. Tak samo marni, tak samo bujający się w kiepskich rozrywkach, otępiali w swojej aktywności - bujający sie do smętnej muzyczki, gapiący się jałowo, łażący po korytarzach ze swiecznikami, hałaśliwi a puści, wydrążone dynie podświetlane w wystawnym ciuchach, z drinkami, pośród pięknych oklicznoności zamkowej architektury. Na koniec wywołujący duchy, ale nawet w tym nie umieją być powazni, bo i to nie przebija się przez ich woskowinę jaką obrośli.

      U swojego przyjaciela, Steinera, naukowca, Marcello spotyka przedstawicieli tzw intelektualnych sfer. Poetkę, podróżnika-literata, malarkę, egzotyczna muzykantkę... I ten sam powiew znajomy z innych kręgów. Ta sama jałowość i pustota. Ci siedzą w gustownym salonie, przerzucają się mądrościami i sentencjami, ciesza się z dźwięków wiatru i wodospadu, jakie im serwuje via adapter Steiner, ale w ich słowach jest obłuda i powierzchowność, chcą mówić o miłości i sensie życia, ale poza teoriami [ "gdy żyjemy pełnią, każdy moment, jest jak rok", "nie wybieraj miłości, ona jest mądrzejsza i sama ciebie wybierze"] niczego nie mają do zaoferowania.

      Steiner imponuje Marcello, w jakiś sposób. Ma dwójkę dzieci, ma jakiś tam sukces zawodowy, prawdziwy, nie dmuchany brukowymi artykulikami czy skandalami za pięc groszy, nie odziedziczony w pakiecie ze szlacheckim herbem i zerami na koncie.

      • grek.grek "Dolce vita' 2 07.01.12, 14:06
        Steiner ma żonę, ma dom, ma to co, jak mówi mu w chwili szczerości czy też chwilowej zadumy, Marcello - on sam chciałby mieć, kiedyś, w przyszłości.

        zdziwiony jest zatem, kiedy Steiner, zaraz po tym jak caluje swoje dzieci na dobranoc, zwierza mu się, ze coś niedobrego z nim się dzieje, ze popadl w rutyne, ze w tej statecznej egzystencji coś mu pękło, ze "lepiej być łajdakiem, niż istnieć w tej przewidywalności nieznośnej". Może nie ma szans także w przeciwieństwie tego słodkiego życia, jego rewers jest rownie żalosny, co awers ?

        Marcello ma dziewczyne, Emme. Zakochaną w nim. taką kandydatkę na żonę. Ale ucieka od nieh, wynmyka się jej, świadomie czy nie - zaniedbuje, wałęsając się ze swoimi znajomkami ppo wieczornych imprezach, adorując aktoreczki. Ona ma w sobie jeszcze uczucie - do niego, ma w sobie też niezgodę na zamienianie świata w cyrk - to ona protestuje głośno podczas tego eventu z objawieniem maryjnym, wprost wykrzykuje Marcello, ze to swiństwo, ze to ostatnie g.wno, co tam się wyrabia, nie może na to patrzeć - wymyka się z tłumu. Ma jeszcze w sobie odruch buntu przeciw zanikowi jakiejkolwiek wrażliwości. Na niego patrzy przez palce, bo go kocha, bo wierzy ze on się z tego świata kiedyś wycofa. Więc krzyczy, więc placze nieraz, więc histeryzuje, że znow się spóźnił, ze znów nie przyszedł, ale czeka na niego, towarzyszy mu jeśli tylko on ją zabierze ze sobą i gotowa mu wybaczyć wszystko.

        W pewnym momencie kłocą się, i na mówi mu "znalazłeś to co najcenniejsze, kobietę ktyóra cię kocha bardziej niż ty sam siebie", ale on jej odparowuje wściekły "ty mnie nie kochasz, ty to nie miłośc, a okupacja, ty chcesz mnie uwiązać między łóżkiem, a lodówką, a ja tak nie chcę żyć !". I wyrzuca ją przemocą ze swojego kabrioletu, mimo ze ona się broni gryząc go po rękach. Wróci po nią rano,a ona wskoczy do samochodu jak kózka, a potem wylądują w łózku w jej mieszkaniu. Ona go nie opuści, ale i on się nie zmieni. nadzieja umrze ostatnia, mimo że miłośc się nie narodziła, albo została zdegradowana już dawno.

        Marcello nie umie zrezygnować ze swojego życia, zmienić go. Nie pomoże mu także ojciec, ktory wpada na chwilę do Rzymu [jest jakimś urzędnikiem, czy kim tam]. Nie rozmawiają o niczym poważnym, o czym mieliby, skoro, jak mówi Marcello "kiedy byłem mały, nigdy go w domu nie było, zawsze poza nim, nie mieliśmy zadnego kontaktu, o czym więc miałbym z nim teraz rozmawiać...". Więc, zamiast życiowej rozmówki, idą obaj do ładnego lokalu, gdzie panie tańczą erotyzująco, gdzie muzyka, gdzie paryskopodobny szyk. Marcello ofk zna tancereczki, ojciec namawia go zeby jedną zaprosili do stolika, tanereczka się zgadza mając nadzieję,z e moż Marcello załatwi jej zdjęcie w jakimś brukowcu... wieczór spędzają na opowiadaniu sobie kretyńskich historyjek, piciu szampana i tancorach. A potem Fanny, tancereczka, zaprasza do siebie Marcello z tatkiem, swoje koleżanki i jednego paparazzo. IMpreza nie odpala, bo ojciec Marcelo nagle traci humor. Zupełnie kapcanieje, poważnieje, zbiera się do domu... nagle traci nastrój, jakby dopadła go nie tyle refleksja, co jej przebłysk - rany, jakie to wszystko, co ja robię, jest denne, jakie to puste i płytkie, jak to niewarte słowa...

        taki "syndrom Steniera". wszystkich to dopada. Aktorka Maddalena, ta od prostytutki, a którą póxniej Marcello spotyka także na imprezie w zamku, próbuje z Marcello porozmawiać. w dziwny sposób : ona siedzi w korytarzu i mówi do rzeźbionej muszli pod pomnikiem, a głos systemem rur dociera do komnaty, w której posadziła Marcello - zwierza mu się ze go kocha, ze chciałby go poślubić i że czuje się nikim, zerem, że ma dość... marcello jej odpowiada, tłumaczy, ze jest wspaniała i cudowna, ale ona już go nie słucha... oddaje się jakiemuś nieznajomemu facetowi, bez słowa, nad tą muszlą. Nie ma rozmowy, nie ma czasu i możliwości bycia powaznym, jej słowa są kaprysem, nastrojem chwili podyktowane, oddaje sie rychło zapomnieniu, bo nie chce zmiany, chce tylko pozbyć się niechcianego.

        ta blond aktorka z Ameryki, Sylvia, jak w przelocie mówi marcello "to wszystko jest tak ciężkie...", jak Maddalena, jak ojciec Marcello - cos się przebiło, na moment do jej świadomości, ale nie umie tego zatrzymać, a bez zatrzymania w sobie tej refleksji, bez pogłębienia - nie zmieni się. wyrzuca ją zas, bo zmiany nie chce, bo nie ma innego świata poza tym jednym.

        Marcello też to czuje, ale on to czuje na pełny etat. Jest mądrzejszy od nich, swiatlejszy, on wie, co sie dzieje i ze to co robi i jak żyje, to droga do zatracenia. Jest włoskim zbędnym człowiekiem. Nie ma ambicji już, nie ma chęci zmiany, nie ma ochoty podejmować wysiłku, bo nie widzi w nim żadnej wartości. ZMianę symbolizuje Emma. On ją zaś odrzuca, wybiera tymczasowośc z pełną jasnością, ze tymczasowość jest stałą w jego przypadku.

        Ostatecznie los Marcello przypieczętowuje śmierć samobójcza Steinera/. najpierw zabija on swoje dzieci, a potem siebie. Marcello jest zdruzgotany. Życie Steinera było dla niego ostatnim malutkim światełkiem w tunelu - hej, może kiedyś naprawde coś mną walnie i będę chciał z tym skończyć, z tym co robię teraz, ustabilizować się, wtedy będę miał wzór - Steinera i jego zycie, jego spokój, jego normalność Ale kiedy Steiner zabija się nie mogąc tej swojej normalności znieść - Marcello nie ma już żadnej drogi wyjścia. ideał sięgnął bruku. Ideał sam siebie zgruchotał.

        Marcello musi sie teraz sam zmierzyć z własnymi paparazzi, którzy opadają żonę Steinera, wracającą skądś do domu, nieświaodmą tego co sie stało. Fotografują ją, ona się śmieje, ze chyba ją pomyllili z jakąs gwiazdą filmową, czeka na nią Marcello i detektyw z policji. Zabierają ja autem, uciekając przed hordą aparaciarzy. Dla nich nie ma żadnej świętości, liczy sie tylko fotka i kasa za nią. Są jak komary startujące do odsłoniętego kawałka ciała, tak wyglądają kiedy ruszaja do akcji.

        A potem Marcello rusza na kolejne party. W willi jednego z kolegów, w lasku pod miastem, z grupą znajomków, aktorów, prawników, piosenkarzy, tancerek płci obojga, gejów, transów... Jest załamany śmiercią Streinera, która pożarła ostatnie złudzenia, więc zanurza się w owo dolce vita z podwójną aktywnością i potrójnie bezmyślną, wyjałowioną miną jakby akceptując do końca swój los. ta tragiżałosna mina jest najlepszym podsumowaniem całych trzech godzin.

        Cala impreza zamienia się w orgiastyczną scenę, na której jedna babka robi striptiz, druga tarza się po podłodze, reszta tańczy, śmieje się, popija, albo kompletnie wypompowana lży i jara pety nieporuszana nawet golizną i seksem, zaś mistrz ceremonii Marcello drwi sobie z nich, oblewa kobiety wodą, albo wyrzuca w powietrze pierze z porwanej poduszki. A oni się z tego ciesza głupawo albo nic ich to nie obchodzi...

        Rankiem cale towarzystwo wychodzi i widzi jak rybacy z jeziora nieopodal wyciągają martwą rybę, taką wielką, jak jakaś płaszczka gigant, czy coś, nie znam się na gatunkach. oglądają ją zaciekawieni. Golizna, biba, glamour.. rzygają tym, widzę martwą rybę - gonią i sensację mają... oto miara oderwania od rzeczywistości i zdegustowania.

        Marcello widzi dziewczynę, którą kiedyś spotkał w kawiarni poza miastem, ona daje mu znaki rękoma, coś mówi, ale szum wody ją zagłusza. Dzieli ich płytka woda. Może mógłby do niej pojśc... zamiast tego,z tą rozbrajająco-tragiczkomiczną miną rozkłada bezradnie ręce... nie słyszę, nie wiem, co mówisz, przykro mi... Odwraca się i przyłącza do towarzycha, które już naoglądało się rybich zwłok i zabiera swoje własne zwłoki do samochodów, którymi przyjechało.
        Wrócą do swojego świata, do swoich 'prac", a wieczorami powtórzą ten sam schemat co przed chwilą. A z nimi Marcello, najtragiczniejszy z nich, bo świadom swojego połozenia i świata w jakim istnieje, i własnej niemocy.

        i to chyba tyle. Gratulacje i wyrazy współczucia dla każdego, kto przez tę opowiastke grafomańską przebrnął :]

        PS : film jest wspaniały, wybitny, piękny i rewelacyjny Mastroianni w roli swojego imiennika.
        • barbasia1 Re: "Dolce vita' 2 07.01.12, 19:30
          No nie mogłam czekać do niedzieli na "Dolce vita". Przerwałam relaksowanie się ;) i przeczytałam już dziś.

          Bardzo pesymistyczny w wymowie film!? Aż za bardzo, że ośmielę się mistrza skrytykować. ;)

          Właśnie znalazłam informację, że po premierze film , a i reżyser został skrytykowany, potępiony przez Watykan.

          Greku, kolejna świetna opowieść !
          Tylko niepotrzebne jest to ostanie zdanie na końcu, przed peesem, naprawdę. :/

          Jutro odpowiem na postałe posty.

          Pozdróweczka! :)


          • grek.grek Re: "Dolce vita' 2 08.01.12, 13:30
            mam pewne wyrzuty na sumieniu, ze Ci niecnie popsułem wypoczynek [mam nadzieję że, wszelako zawżdy był on udany, koniec końców] ;]

            a tak, katolickie kręgi odnalazly w "Słodkim..." zamachnięcie się na wartości konserwatywne, chyba nie dostrzegając, ze jest to krytyka zastanej rzeczywistości, a nie jej apologia, ewentualnie - dostrzegły to, ale uznaly za stosowne mimo to wybuchnąć oburzeniem, zeby dać ludowi jasny sygnał, ze jesli widzi on w tym filmie coś fajnego, to się stanowczo myli :]

            dzięki za dobre słowo, a adnotacja... wiesz, zdaję sobie sprawę z tego, ze błędów co niemiara popelniam azaliż doprawdyż, heh, niemniej - liczę na wyrozumiałośc i że sobie sama/sami poprawiacie, to co ja sknociłem i te moje wygibasy czytając sobie wygładzacie.

            czy "Slodkie" jest pesymistyczne ? jak chodzi o los Marcello, to tak, ze względu na jego samoświadomość. Trochę Fellini pokazuje rzymian lat średnich XX w. jak rzymian w czasie cesarstwa, świat konsumpcji, glamouru, którymi się już wymiotuje z nadmiaru, a jednocześnie braku krytycyzmu, wartości,i choć odrobiny powagi, brak ambicji i brak nadziei na postęp, na odkrywanie. Brak w tym "dolce vita" i dolce, i vita, jest jakaś stagnacja zakleszczenie w używaniu, które już nie bawi i nie przynosi rozkoszy, używanie tępe i w ząden sposób nie pasujaće nawet do terminu hedonizm.

            pozdrawiam, Barbasiu :]

            • barbasia1 Re: "Dolce vita' 2 08.01.12, 15:15
              Nie miej wyrzutów sumienia, Greku, przepraszam! Zajrzałam na chwilę. / jak mam komputer pod nosem, to nie mogę nie zajrzeć tu/ Naprawdę odpoczęłam wczoraj.

              Choinkę wczoraj rozebrałam! Czas pędzi ...

              >liczę na wyrozumiałość i że sobie sama/sami poprawiacie,

              Wiesz przecież, że zawsze tak jest i będzie.

    • grek.grek "Kłamstwo",tvp1, dziś, da się zjeść :] 07.01.12, 16:25
      w sumie, można dziabnąć :] widziałem gorsze thrillery, ten przynajmniej w miarę nieźle myli tropy, ale z drugiej strony... mnie łatwo wykołować, moze Wy się połapiecie lepiej.

      Rzecz się dzieje w środowisku uczniów szkoły średniej. kilkoro z nich, miłośników klamstwa i wszelkich teorii i zabaw związanych z jego produkcją i demaskowaniem, dla zabawy kreuje via internet fikcyjną postać seryjnego mordercy licząc na to, ze narobią dzięki temu w szkole niezłej zadymy. Podkładką jest faktyczna śmierć jednej z uczennic, która została, wedle oficjalnej wersji, zastrzelona. Tworzą oni wersję nieoficjalną, wedle której to już ktoreś morderstwo z rzędu tego samego killera, który nosi pomarańczową kominiarkę i kurtkę w kolorze khaki. Wymyślają mu nawet całą morderczą biografię, sposoby w jaki zabijał itd. Rozsyłają wiadomość mailem do uczniów i liczą na dobrą zabawę, a także chcą się przekonać, na ile można, za pomocą kłamstwa, kręcić ludzkością jak baranimi rogami.

      w grupie tych uczniów jest jak w każdej innej : jedni drugich nie lubią, jedni przeciw drugim trzymają sztamę, w zasadzie każdy może mieć motywację by działać przeciw każdemu z osobna celem odegrania się za jakąś urazę albo udowodnienia wyższości własnej na polu spryciarstwa i cwaniactwa. Tym większy jest kłopot dedukcyjny, kiedy okazuje się, że morderstwa, które sobie wymyślili zaczynają się zdarzac w realu.

      kto zabija ? kto za tym stoi ?

      let's obejrzyjcie :]

      tvp1, 22:20
      • maniaczytania Re: "Kłamstwo",tvp1, dziś, da się zjeść :] 07.01.12, 16:59
        uzupelnie:

        na Polsacie o 20.00 - Pan i wladca na krancu swiata z Russellem Crowe - nie wiem, nie ogladalam, pewnie dzis tez nie obejrze - czy ktos wie, czy warto?

        tvn postawil dzis na romantyki - najpierw melodramat "List w butelce" - Kevin Costner i piekna Robin Wright w dosc w sumie ckliwym filmie - ale mnie na zawsze juz urzekla muzyka z tego filmu, pozniej "romantic comedy" - Mickey Blue Eye - Hugh Grant jest tu po prostu uroczy, zwlaszcza jak probuje mowic po gangstersku ;), calkiem przyjemny film na wieczor

        na TVP Kultura o 20.00 film dunski "Rodzina" z 2010r. -czyli nowka prawie, moze Pepsic obejrzy i opisze? :)
        --
        Maniaczytania - blog
              • grek.grek Re: "Kłamstwo",tvp1, dziś, da się zjeść :] 09.01.12, 15:44
                prawda ? :]

                dobra muzyka lata w PR 4, w nocy z soboty na niedzielę same niszowe kawałki rzucali, reagge, dubstep, jakieś polskie próbki dancefloor, hip hop zmiksowany z róznościami. Jakbyś [jakbyście] akurat nie spała, któregoś razu, to polecam.

                przekonałem się, z dawna, że gadka o tym, ze w polskich stacjach jest chała muzyczna, to tylko częściowa prawda - chała jest, owszem, ale za dnia, w nocy nawet Trójka potrafi nieźle zagrać, żadnych hitów i przebojów, za to same nisze muzyczne. trójka, roxy fm, Rp 4, można znaleźć dobrą muzykę, nawet bez specjalnego szukania.

                a Towary, roxy fm, 18 w sobote, niezmienne polecam.
        • pepsic "Rodzina" 08.01.12, 20:07
          Obejrzałam. Mam wątpliwości, jakie przesłanie przyświecało filmowi, chyba to, że śmiertelnej chorobie trudno sprostać. I jeszcze jedno, nie wyobrażalne jest to, jak szybko i łatwo w krajach Europy Zach. podejmuje się decyzje o aborcji i uzyskuje zgodę lekarzy.
            • pepsic Re: "Rodzina" 09.01.12, 17:49
              "Rodzina" to film duński. Podobna sytuacja wydarzyła sie w "Milczeniu Lorny" dziejącej sie w Belgii. Wychodzi, że tam to norma, że standardowe pytanie lekarza w przypadku stwierdzenia ciąży brzmi: rodzi pani, czy decyduje na aborcję. A potem płacz z powodu zbyt pochopnie podjętej decyzji. W przypadku pierwszego filmu tak było.
    • grek.grek Dexter V / 6 09.01.12, 14:25
      6 odcinek V serii - lekki zastój, mały thrill, ale takio, który jednak nie wywołuje sensacji, bo to thrill dość oklepany,

      Dexter wysyła Lumen do domu. Nie wie,, ze ostatecznie ona nigdzie nie pojechała i została w Miami. Nie wiedząc, postanawia sobie zaszlachtować kolejnego niefajnego pana [jakże rzadko Dexter killuje kobiety ;)]. Pada na gościa, co lubi robić krzywdę gejom, a którego właśnie policja ściga.

      Więc Dexter podając się za geja w sieci, zwabia gościa na randkę, która dla jegomościa kończy się uśpieniem. Problem w tym, ze przygotowując gościa do wyoprawy na tamten świat, dexter dostaje telefon od Lumen. zaskoczony jest podwójnie, raz że nie wyjechała, a dwa - ma trupa do zutylizowania.Jednego z tych mamlasów, co ją zgwałcili, a których ona teraz poszukuje, zeby się zemścić.

      Dexter zostawia na miejscu swojego gejożercę uśpionego i jedzie jej na pomoc. Pakują tego jej trupa w bagażnik i z powrotem. Na miejwcu na chwilę zostawiają zwłoki, wracają i zwłoki się rozpływają w powietrzu. Zwłoki nie były zwłokami, Lumen tylko postrzeliła tego faceta. Szukają więc tych zwłok i znajdują je - są w niezlym stanie, trochę tylko postrzelone i mocno przetraszone krzyczą, ze one są najzupełniej niewinne. Dexter przypina faceta kajdankami do słupa. Lumen domaga się, zeby gościa wykończyć. dexter nie jest pewien, czy jej się coś nie pochemrało, wolałby najpierw sprawdzić faceta. na moment zostawiają go [rzecz się dzieje w opuszczonym magazynie, w scenerii postindustrialnej fabryki] sprzeczając się, co z nich zrobić. Kiedy wracają nieświadomy niczego gość rozmawia przez tefefon i informuje kogoś, ze "ta mała dziwka wróciła i chce mnie zabić". No to już nie ma wątpliwości, ze Lumen sobie nie ubzdurała, ze akurat ten gość coś jej zrobił... Gośc musi dostac kulkę i dostaje. a tu tymczasem udaje się gejożercy spie,przyć - obudził się, urwał taśmę, którą był skrępowany i dyla, no i Dexter musi go gonić. A koniec końców dogonić, co ofk mu się udaje. I skrócić o głowę, metaforycznie rzecz ujmując. Muszą usunąc oba ciała.

      Dexter dostaje telefon od siostry, żeby się zbierał, bo policja ma informację, z gejożerca, którego tropią właśnie się umówił z kimś i może znów zabije - dexter i Lumen muszą się zatem uwinąć raz dwa, bo policja już jedzie w miejsce, gdzie oni się właśnie znajdują, a w którym gejożerca się umówił...z Dexterem.

      pomysł Dexa jest taki, zeby oba trupy zostawic w jednym pomieszczeniu i zasugerować, ze pan gejożerca spotkał się z panem jakimśtam i się nawzajem pozabijali. I policja faktycznie tak to kwalifiukuje - spotkało się dwóch panów na randce, poszło nie tak, pokłócili się, gej zabójca trafił na kosę, ale zdązył się odwinąć i obu szlag trafił. Dexter niemal zostaje przyłapany przez własną siostrę i policjantów. Udaje mu się odesłać Lumen, do domu, w którym kiedyś mieszkali z Ritą i dziećmi, a sam prędko się przebiera i "pojawia się" w fabryce w taki sposób, który nie budzi niczyich podejrzeń, aczkolwiek w ostatniej chwili i to nie opuszczając fabryki ani na moment, a po prostu "napotykając" policyjną obławę. Czyli, jak to już parę razy bywało. Powtórka z historii :]

      Przy okazji, ta cała Lumen zaskoczona jest, że Dxter ma coś wspólnego z policją...

      A potem siedzą, on z nią, w dawnym domu Dextera i Rity, jego zmarłej żony, i se rozmawiają, przez co wydaje się coraz bardziej się do siebie zbliżają, a on nawet nie robi jej awantury, ze nie wyjechała, mimo że w pierwszym odruchu chciał ją po prostu pozbawić życia, obawiając się, ze przez nią tylko kłopoty go czekają. Niewątpliwie tak jest, a będzie pewnie jeszcze mniej wesoło dla niego. Bo serial na tym tylko może zyskać. I jakaś taka więź się między nim i nią tworzy, kiedy dexter zaczyna dostrzegac w niej coś, co i on sam posiada we wnętrzu. I u niuego, i niej, narodziło się to w wyniku traumatycznyhc przeżyć. A do tego, po stracie żony cvhyba fakt, ze ona jest kobietą, i to atrakcyjną, ma swoje znaczenie...
        • grek.grek Re: Dexter V / 6 09.01.12, 16:16
          cos będzie, a w zasadzie, to już chyba coś się dzieje :]

          haha, fakt, i to zwłoki kicały jak całkiem dobrze odżywiony zając, heh.

          aha, zacząłem wczoraj oglądać Trawkę, serial made in Hamburger, wprawdzie już
          drugi sezon, ale za to od pierwszego odcinka. Rzecz o gospodyni domowej, samotnie
          wychowującej dzieci, ale za to z grupą przyjaciół domu, która w ramach starań o
          podreperowanie budżetu domowego zaczyna handlować marihuaną. Pierwszy sezon
          skrócili w wejściu do drugiego, więc po łebkach cos tam wiem, ale skupię się na tym
          drugim, co jakiś czas podrzucę parę uwag, jesli nie masz/macie nic przeciwko.
          mary-louise parker lubię od zawsze, świetna jest, już po pierwszym odcinku to
          stwierdzam, a to już, wg mnie, istotna sprawa, kiedy główny bohater grany jest dobrze
          i wyraziście. cholera, za moment nie będę nic innego czynił, tylko te seriale oglądał ;]
          I to w dodatku wszystko się pozaczynało, więc po 10-12 odcinków do ewentualnego
          obejrzenia. I zarówno Trawka, jak i Dexter mają już nowe serie, te ktore lecą w tiwi
          czeskiej są nienajnowsze. Trawkę dają z napisami czeskimi i oryginalnym angielskim, więc
          łatwiej mi zrozumieć dialogi, niemniej - gorzej z notowaniem, co lepszych tekstów.
          Będzie gorzej, bo w tym 1 odcinku raczej nie było perełek, chociaż dialogi są sprawne.
          napiszę coś więcej na pewno o tym serialu. Leci to na Prima Love jakby ktoś chciał
          oglądać, polecam wersję powtórkową, o północy, po północy, ze względu na
          ww. udogodnienia językowo-napisowe. pierwsza wersja, o 22-22:30 jest dubbingowana.

          no a jutro Californication, 0:05, ct1, odc 2, czekam z ciekawością. Ty masz już jakąś orientację w terenie, ja się wdrażam :]
          • barbasia1 Re: Dexter V / 6 09.01.12, 16:40
            :)

            Atrakcyjna ta prywatna i publiczna telewizja u Czechów, na bieżąco nowości lecą, kolejne sezony i to o dobrej porze. Pozazdrościć tylko.
            OK! Dawaj "Trawkę", powciągamy trochę. ;)

            W drugim odcinku 4. serii Cali, zapamiętałam, bardzo fajna będzie scena otwierająca odcinek, Hank w łóżku z Marcy, a Charlie nagusieński jak go Pan Bóg stworzył, stoi nad nimi z wielką (za przeproszeniem) pałą między nogami, o nie, nie, nie zakrywajcie oczu, to nie to, co myślicie, to tylko kij bejsbolowy. ;))

            • grek.grek Re: Dexter V / 6 10.01.12, 13:44
              och, bardzo, aż się sam dziwię, parę programów i ile ciekawego można znaleźć :]

              hehe, będę podrzucał skręty z Trawki co jakiś czas.

              haha, no, to była najlepsza zapowiedź z możliwych, Barbasiu. I najstraszniejsza, bo goły łysy, to już ambaras, a co dopiero łysy goły z... niezakrytymi obszarami strategicznymi... brrr :] Ale, dobrze ze uprzedziłaś, iż to jednak nie będzie najgorsza wersja z możliwych, haha.



              • barbasia1 Re: Dexter V / 6 10.01.12, 15:06
                Milo mi! ;))
                Łysy zakrywał sobie przyrodzenie ową siegająca do kolan pałą ;), kijem bejsbolowym, ale już tyłek w całej okazałości jawił się na ekranie, bo kamera, ze się tak wyrażę ;), brała go ;)) od tyłu ...

                OK, Greku! Tylko w dawkach rozsądnych te skęty! Pamiętaj, że delikatne osoby mamy wrażliwe głowy! ;)



                • grek.grek Re: Dexter V / 6 10.01.12, 15:52
                  haha, paradne :] przerażające, przerażające... muszę to zobaczyć :] tyłek łysego na ekranie, to cięzki cios dla mnie, ale... co tam, przez ten tyłek jakoś mogę przelecieć... TYLKO wzrokiem i to przymruzonym ! ;]

                  orajt, Barbasiu, co jakiś czas coś podrzucę, tak w sam raz :]

                  • barbasia1 Re: Dexter V / 6 10.01.12, 17:06
                    > ale... co tam, przez ten tyłek jakoś mo
                    > gę przelecieć... TYLKO wzrokiem i to przymruzonym ! ;]
                    hahahahahaha :)))))))

                    Tyłek sam przeleci szybko, powiem by Cię trochę uspokoić.

                    Okej! :)
                    • grek.grek Californication IV / 2 11.01.12, 12:49
                      fakt, szybko śmignął ;], ale i tak była trauma, w dodatku z tym kijem paradował w taki sposób, że strach było patrzeć, haha.

                      i ta scena w łózku z żoną lysego, hehe, a potem łysy się do nich dokłada, Hank go głaszcze po głowie "jesteś jak niemowlę..." - łysy spojrzenie urażono-zdziwione - Hank "... duże seksowne niemowlę" - łysy cichutko z wdzięcznością w oczach : 'bardzo ci dziękuję". :] udana scena.

                      gorzej z Karen i Beccą, ten cios komórką w łepetynę był naprawdę mocny ;] ale... i tak się pozbierają jakoś, już napisal list do córki, pewnie się jakoś to zacznie odkręcać. W zasadzie, heh, mogliby to szybko załatwić - powinien usiąść, zaprosić je do stołu i wszystko wyjaśnić [przecież nie wiedział, ze Mia nie ma 18 lat, kiedy z nią szedł do łózka w I serii], przeprosić i zostawić je same, zeby to przemyślały, czy on zasługuje na potępienie. ale... to by znaczne skróciło sezon, bo nikt by nie kupił dalszych dąsów obu pań. A 12 odcinków czymś trzeba wypełnić, dopiero w 11 albo ostatnim moze nastąpić ewentualne odpuszczenie, po wcześniejszej ekspiacji :]

                      w III serii były kręgi uniwersyteckie, w II trochę pornobiznesu, teraz jest Hollywood, prawda ? hehe, ten młody aktor, który ma grać Hanka w ekranizacji "Seksu i boksu" - co za typek, hehe. pamiętasz to ? spotykają się w klubie, gośc traktuje Hanka z atencją "jesteś piękny... wyrywasz panny, obracasz je, to jest TO", za to łysego łapie za cojones boleśnie i powiada mu "a ty... ty... ty nie należysz do świata mężczyzn, jesteś beznadziejny !" - haha, ta mina lysego ;] Ale później, w sypialni, łysy całkiem nieźle sobie poczyna z jakąś dzierlatkę bez twarzy - bo akurat jest ona tyłem do kamery, co akurat nie jest bez znaczenia i sensu, biorąc pod uwagę jej atuty zlokalizowane po tej właśnie stronie i czynności jakie właśnie uskutecznia :]

                      słowem, mnie się podoba, póki co, ta seria. Podoba mi się czołówka, znacznie lepsza od II i III serii. Podobają mi się miejsca, w ktorym się akcja toczy. w III serii te uniwersyteckie mury, domy kadry nauczycielskiej, chata tej striptizerki - nie miały real-californication-style, jak mówią górale.

                      jest dobrze, tak bym podsumował :]

                      • grek.grek Re: Californication IV / 2 11.01.12, 12:51
                        aha, i ta aktoreczka, która ma być Mią w przygotowywanym filmie, jej tekst "nauczyłam się,ze jesli mam mieć wzięcie w Hollywood, to muszę tak się zachowywac, zeby stwarzać wrażenie, iż chciałabym wszystkich przelecieć" - to jest tekst Brigitte Bardot, jej odpowiedź na pytanie : jak być seksowną kobietą ? :]

                        ładny cytat, zatem.
                      • barbasia1 Re: Californication IV / 2 11.01.12, 16:27
                        Ha,ha.

                        Zastanawiałam się, czy będzie Ci się podbać ta seria ...

                        Właśnie, mały minus należy się scenarzystom Cali, konflikt między Hankiem, a jego kobietami robi wrażenie naciąganego...

                        :)
                      • barbasia1 Re: Californication IV / 2 12.01.12, 14:52
                        teraz jest Hollywood, prawda ?
                        hehe, ten młody aktor, który ma grać Hanka w ekranizacji "Seks
                        > u i boksu" - co za typek, hehe. pamiętasz

                        Tak, tak, teraz Han ociera się o hollywoodzki śwaitek .

                        Imagem ten młody aktor- utkwiło mi w głowie jego imię i nazwisko - Eddie Nero [wym: edi niro] - podobne do nazwiska znanej holywoodzkiej gwiazdy - Roberta de Niro - przypomina Brada Pitta swego czasu też się tak nosił, długa broda, wąsy i wieklą szara czapa tzw. sakrpeta na głowie, sparodiowali go w Cali ;)
                        • grek.grek Re: Californication IV / 2 12.01.12, 16:11
                          świetne skojarzenie, Barbasiu, świetna obserwacja, rzeczywiście, Brad 2.0 jako żywo :]
                          a co ciekawe, jak pamiętasz, to ponoć aktor niekoniecznie klasowy, więc Hank możliwe, iż
                          słusznie podejrzewa, ze podobnie jak film ekranizujący "God hates us all", jego główną ksiązkę,
                          tak i ten najnowszy będzie niewypałem artystycznym, a przy okazji sukcesem kasowym. swoją drogą, piszesz w miare ambitną powieśc, a potem robią na jej podstawie kiczowaty film... lekkie uczucie pogwałcenia własnej godności, hehe, i czek na okrągłą sumkę tylko lekko niuansuje odczucia.

                          taki Kurt Cobain, dlaczego sie zastrzelił ? bo któregoś ranka obudził się, zapomniał wziąć kwas pod jęzor i odkrył, ze on sam i jego Nirvana są na rózowych podkoszulkach nastolatek, że jego Nirvana i ich muzyka są wymieniane jednym tchem z New Kid On the Block i jakimiś pre-Justinami Bieberami. Facet sie załamał i wpakował kulkę we własną głowę. Tak naprawdę, chciał być tylko uznanym i cenionym muzykiem w swoim wąskim grunge'owym/rockowym kręgu, nie chciał tej korby całej jaka powstala wokół Nirvany i która zrobiła z niej plastkowy produkt, nie muzycznie, ale wizeurunkowo.

                          to jest mniej więcej ten sam rodzaj absmaku, jak sądzę :] Hank nie ma karabinu, więc pewnie przetrwa, aczkolwiek piszą już, ze serial jest schodzący, więc V seria, wspominałaś że zaczynają kręcić, może być ostatnia.

                          Wiesz, ja lubię klimat, postaci, cały ten rejwach, nawet jeśli są to ciągle nawiązania do I serii i próby odtworzenia jej niepowtarzalnego klimatu - dlatego, ja to jakoś mniej odbieram, ale obiektywnie rzecz biorąc, to ile można powtarzać grepsy, ciągnąć nieporozumienia Hanka z Karen i kolejne podboje seksualne ?

                          podoba mi się niezmiennie, ze Hank nie "podrywa", ten seks zwykle wychodzi "przy okazji", pod tytułem "idziemy na kawkę i ciacho", a od słowa do słowa, od spojrzenia do spojrzenia, od gestu do gestu wychodzi upojna noc czy tam przedpołudnie ;] On się nie stara, nie naciska, nie gania za tym seksem, a on mu ciągle wpada w łapy. I to jest świetne, wg mnie. Bo seks z tzw.podrywu nie jest smakowity.
                          • barbasia1 Re: Californication IV / 2 12.01.12, 18:36
                            > podoba mi się niezmiennie, ze Hank nie "podrywa", ten seks zwykle wychodzi "prz
                            > y okazji", pod tytułem "idziemy na kawkę i ciacho", a od słowa do słowa, od spo
                            > jrzenia do spojrzenia, od gestu do gestu wychodzi upojna noc czy tam przedpołud
                            > nie ;] On się nie stara, nie naciska, nie gania za tym seksem, a on mu ciągle w
                            > pada w łapy. I to jest świetne, wg mnie. Bo seks z tzw.podrywu nie jest smakowi
                            > ty.

                            :)))

                            No tak, bo Hank w sumie je jest takim złym facetem, kocha szczerze i prawdziwe Karen, chciałby być jej wierny, tylko jakoś mu to nie wychodzi.
                            Sporo w tej postaci prawdy o ludzkiej, niedoskonałej naturze ... ;)

                            >to ile można powtarzać grepsy, ciągnąć nieporozumienia Hanka z Karen i kolejne podboje seksualne ?

                            Tak, tak, schematyczność relacji Hank - Karen zaczyna już być trochę nudna, ale ja przymykam na to oczy.
                            • grek.grek Re: Californication IV / 2 13.01.12, 13:27
                              jest wierny, sypia z innymi wtedy, kiedy to ona od niego odchodzi, a ona oczekuje, ze kiedy ona odejdzie, to on ma trwać w celibacie - trudno im się dogadać ;]

                              wiesz, i skoro ona choćby z przeszłości wyciągnie jakiś szczegół i z tego powodu zaczyna ich związek kwestionować, to on idzie w tango, bo... żadnej kobiecie nie umie odmówić, hehe.

                              i to, fakt, staje się dośc przewidywalne.

                              btw, skoro w styczniu mają startować ze zdjęciami do V serii, to możliwe, ze w IV nieporozumienia dot. seksualnych wyczynów Hanka z nieletnią nie zostaną wyjaśnione. Być może, co najwyżej, uda mu się odsiadki uniknąć i zdegustować nowym filmem na podst. jego powieści.
                              • barbasia1 Re: Californication IV / 2 13.01.12, 17:42
                                A tak, masz rację.
                                W sumie to bardzo porządny facet! He,he. ;))

                                8 stycznia rusza gotowy, nowy 5. sezon Californication, a nie zdjęcia do niego!
                                Nieźle, prawda! :)
                                Tu masz trailer 5 sezonu, właśnie znalazałam:

                                www.serialowa.pl/12923/californication-zobaczcie-zwiastuny-5-sezonu/
                                ( w sieci jest też już 1. odcinek 5. sezonu)
                                • grek.grek Re: Californication IV / 2 14.01.12, 13:29
                                  hehe, stara się być, czasami mu nie wychodzi, bo ma pecha ;]

                                  a widzisz, no to uwinęli się prędko - kontrakt i konieczność czy IV seria miała
                                  jednak oglądalność uzasadniającą kontynuowanie ? hehe.

                                  póki co, bedę się skupiał na IV serii, wierząc,ze na jesieni [bo latem na pewno powtórzą
                                  IV] Czesi puszczą V w swojej tiwi.
                                  • barbasia1 Re: Californication IV / 2 14.01.12, 16:34
                                    Jestem przekonana, że Hank Moddy zdobył sobie w Ameryce spore grono widzów, wielbicieli, inaczej 5. sezon by nie powstał.
                                    Wiesz, to mi się podoba w Ameryce, że tam poducenci, widząc, że serial jest lubiany, doceniany, ma oglądalność (a więc można na nim zarobić), nie każą widzom długo czekać na kolejny sezon, tylko idą za cieosem, od razu go robią.

                                    I słusznie Have fun!. :)

                                    Oczywiście, że Czesi pokażą 5. sezon i następne, jeśli takowe powstaną.
    • pepsic Teatr "Księżyc i magnolie" / "Rewolwer" / T.Lis 09.01.12, 18:28
      Do trzech razy sztuka, tym razem teatralna o kulisach powstawania scenariusz do "Przeminęło z wiatrem", a nuż sie uda:) Na Polsacie interesująco zapowiada sie "Rewolwer" Guya Ritchiego z Jasonem Stathamem, o 22:oo . Uwaga, z reklamami trwa az do 24:30.

      Ps. Oczekuję z niecierpliwością na oświadczenie rządu, który strasznie długo zwleka z komentarzem dot. dzisiejszych dramatycznych wydarzeń w prokuraturze wojskowej. Może za pośrednictwem sprzyjających mediów pan premier sie odważy, chodzi rzecz jasna o program Lisa.
      • grek.grek Re: Teatr "Księżyc i magnolie" / "Rewolwer" / T.L 10.01.12, 14:07
        obejrzałem "Księżyc..." - kameralne, świetnie zagrane, zabawne, i niegłupie.

        u Lisa o WOŚP było. dlaczego ja nie zdziwiłem się, ze pan z Uważam Rze uparł się, ze
        wprawdzie idea szczytna, ale on ni wrzuca do puszki, bo mu się Owsiak nie podoba ? :]
        "jasiu, nie dostaniesz szczepionki i umrzesz na gruźlicę, bo tatusiowi się pan lekarz nie
        podoba". Nie dziwię się, ale i przestałem już rozumieć tych ludzi. To jest politycznie kalkulowana
        próba odebrania Owsiakowi wiarygodności, obsmarowania go, bo Owsiak rzekomo jest
        autorytetem dla "lemingów", które głosują na Platformę, czyli : jesli się go obsmaruje, bo może lemingi przestaną go lubić, a później głosować na PO. To jest tak cyniczne, a jednocześnie
        tak pozbawione wdzięku doktora House'a, ze naprawdę nawet grama sympatii - jako przejaw naiwnego, ale potrzebnego nonkonformizmu - nie budzi.

        • pepsic Re: Teatr "Księżyc i magnolie" / "Rewolwer" / T.L 11.01.12, 15:11
          Tak, teatr przyjemnie się oglądało, z tym że Dorociński mógł bardziej wczuć się w epokę, choć całkiem możliwe, że to efekt jego nadobecności medialnej. Za to rewelacyjny Simlat z nawiązka nadrobił.

          Czyli u Lisa nic nowego - 1:2. Zamiast krytykować Warzechę (jest komentatorem "Faktu") być może należałoby docenić za odwagę ruszenia tematu tabu i pokazania racji drugiej strony?
          • grek.grek Re: Teatr "Księżyc i magnolie" / "Rewolwer" / T.L 12.01.12, 14:12
            hehe, Lis nie wtrącał się zbytnio :]

            może i plus za odwagę, ale odwaga chyba się panu Warzesze tym razem pomyliła z odważnikiem.

            wiesz, mnie wystarczy, ze WOŚP się rozlicza ze swojej aktywności, nie ma przekrętów, sprzęt kupowany za zebrane pieniądze ląduje tam, gdzie trzeba i służy jak należy i komu trzeba. Naprawdę, nie umiem znaleźc w tym wszystkim czegoś, do czego się można przyczepić. A pan redaktor wyraźnie próbowal wplątać całą rzecz w politykę, w spór ideologiczny III RP vs IV, ustawiając Owsiaka i WOŚP na pozycjach instytucji salonowej, co wg mnie jest kuriozalną głupotą.

            wiesz, ja się WOŚP nie kręcę, nie oglądam w telewizji tych kilkugodzinnych nasiadówek i szołtajmerskich zajawek, ja wrzucę parę złotych do puszki i dziękuję bardzo. Tyle mojego udziału. Ale i nie zabraniam innym się bawić, nie komentuję ich zabawy, a rozgłos chyba jest potrzebny, bo inaczej trudno byłoby liczyć na hojnośc ludzi.

            taki pozytywny snobizm to jest, pozytywny "odruch stadny', jakby to ktoś nazwał, bo na końcu tego łańcuszka są ludzie chorzy, którym się życie i zdrowie w jakiś sposób ratuje czy je naprawia. Nie egzaltuję się tym, ale nie ubędzie mi, jesli parę złotych dam. I nie dorabiam do tego ideologii. Warzecha do swojego nie-dawania dorobił całą dialektykę - widać... poczuł,ze musi dać sobie alibi :]

            na to wszystko patrzą dzieciary, które mają dziś 8,9,13 lat... i uczą się od WOŚP, ze można komuś pomóc, że to niewiele kosztuje, a może być bezcenne. I to nie jest jeden dzień w roku, to całoroczna akcja, w styczniu jest tylko finał.

            Ile WOŚp i dobrej modzie na masową filantropię przez nią wykreowanej zawdzięczają inne fundacje charytatywne ? Imo, sporo.

            poza tym, wiesz, śmieszy mnie kiedy prawicowi publicyści powiadają, ze WOŚP wyręcza państwo, które może sobie bimbać, bo sprawę sprzętu do szpitali załatwia za nie obywatelska akcja... śmieszy mnie, bo ci panowie wszędzie indziej podkreślają, jak bardzo są wolnorynkowi i jak bardzo należałoby zmniejszyć zależnośc obywateli od państwa. To są dęte zarzuty, dęte sprzeciwy i, niestety, deta odwaga :]
            • barbasia1 Re: Teatr "Księżyc i magnolie" / "Rewolwer" / T.L 12.01.12, 15:51
              Czy ja wiem czy to taka wielka odwaga krytykować Orkiestrę i czy krytka Orkiestry to temat tabu. Każdego roku odkąd powstała Orkiestra spotyka się z krytyką padąjacą z różnych stron.
              I co roku podobne argumenty się pojawiają, z tym, że może wcześniej bardziej rzeczowe od tych Warzechy argumenty się pojawiały.

              Zgadzam się z Grekiem, to są "dęte zarzuty, dęte sprzeciwy i, niestety, deta odwaga".



    • grek.grek "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kino 10.01.12, 16:13

      wyobrażam sobie, ze już, panie drogie, szykujecie kreacje na weekendowe premiery ?

      "Dziewczyna z tatuażem" - jedno, a "Porozmawiajmy o Kevinie", to drugie - matka bez instynktu macierzyńskiego vs syn, który rujnuje jej życie i popełnia czyn, który na nią właśnie ściąga gniew i pogardę całej społeczności miejscowej, a na ekranie wyborna ponoć [łatwo mogę w to uwierzyć] Tilda Swinton vs "niepokojący" Ezra Miller [Barbasiu, to jest ten aktor, który w Californication, w II serii, grał Damiana, chłopaka córki Hanka i Karen].

      film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/wywiady/4987603,wiadomosc-drukuj.html
      nie zazdroszczę Wam wyboru, hehe. Moze na oba się wybierzecie ? zapowiadają się znakomicie, azaliż zawżdy nieprawdaż ? :]
      • barbasia1 Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 10.01.12, 17:00
        Oczywiście, że szykujemy kreacje! Ja na przykład robię sobie tatuaż z henny tu i tam, a i obkolczykuję się na okoliczość premiery "Dziewczyny z tatuażem". ;))
        A i szukam ładnej niedrogiej czarnej skórzanej ramoneski , ktoś wie o fajnych wyprzedażach?

        Objerzałam szwedzką wersję pierwszej części Millenium , zatytułowaną, jak książka, "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Postaram się Wam ją opowiedzieć (najwyższy czas wreszcie coś opowiedzieć, Almodowar później") może jutro, jak mnie przestanie boleć głowa ...

        "Porozmawiajmy o Kevinie" tak, też warto by obejrzeć , w ostatnych Wysokich Obcasach wspomiano o tym filmie przy okazji rozmowy z psychologiem na temat skomplikowanych relacji (niepotrafiąca kochać) matka a (trudne, wołające swoim trudnym zachowaniem o miłość ) dziecko.

        >Ezra Miller [Barbasiu, to jest ten aktor, który w Californication, w II seri
        > i, grał Damiana, chłopaka córki Hanka i Karen].
        Młody zdolny? A właściwie: Młody zdolny!

        :)
        • maniaczytania Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 10.01.12, 22:57
          a pewnie, ze tak :) I tylko prosze trzymajcie kciuki, zeby mi sie na ta "Dziewczyne..." pojsc udalo ( z malym dzieckiem i rodzina daleko chodzenie do kina jest dosc trudne, ale przyjezdzaja goscie ;) ) !!!

          Barbasiu, a moze poczekasz z opisem szwedzkiej, az obejrzysz amerykanska i zrobisz od razu podwojna recenzje z porownaniem :)))?

          Ach, tez bym chetnie ramoneske zalozyla ;) Ajjj,ale sie nie moge doczekac ... :)
          --
          Maniaczytania - blog
          • pepsic Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 11.01.12, 14:33
            Barbasiu, poczekaj jeszcze na mnie, bo od paru dni jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch tytułów szwedzkich, które koleżanka mi sprezentowała, nawet jej się podejrzliwie przyglądałam;) Jak tylko rozszyfruję kolejność (odnośnie Milenium jestem mocno w tyle) postaram się obejrzeć.
            • barbasia1 Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 11.01.12, 14:53
              Okej Drogie Dziewczynki i Chłopcze Miły poczekam zatem do premiery "Dziewczynę z tatuażem" (przygotuje może na sój użytek w miedzyczasie streszcenie krótkie ze szwedzkiej wersji, żeby potem nie nie pomylić wersji) "Mężczyźni, ktorzy nienawidzą kobiet" - tak brzmi tytuł pierwszej części szwedzkiej trylogii filmowej, raz jeszcze przypominam. "Dziewczyna, która igrała z ogniem" to część 2. , Zamek z piasku, który runął" część 3.


              >nawet jej się podejrzliwie przyglądałam;)

              He,he ;)))
              To bardzo miło ze strony koleżanki, że Ci sprezentowała te filmy , niezależnie od intencji.
          • barbasia1 Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 11.01.12, 15:00
            Trzymamy kciuki, by Ci się udało wyskoczyć do kina, Maniu. Kto jak to , ale Ty musisz obejrzećten film , by na blogu słów kilka o nim kilka napisać.

            Okej, zaczekam.

            Aleś podkręciła atmosferę oczekiwania na premierę "Dziewczyny ...". Zastanawiam się, czy nie dokonać już rezerwejszn!?

            Maniu, z opóźnieniem, bo z opóźnieniem, ale odpisałam Ci dopowiedź na post dotyczący nominacji do Oscara filmu "W ciemności", widziałaś?

        • grek.grek Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 11.01.12, 12:37
          hehe, irokez też będzie ? ;]

          O, czekam bardzo, Mania ma dobry pomysł przy okazji, żeby zestawić wersję Finchera z wersją oryginalną ? trochę roboty chyba ? whetever, cokolwiek napiszesz, na pewno będzie dobrze :]

          "POrozmawiajmy" brzmi zawodowo, reżyserką jest kobieta, więc będzie to dodatkowo nasyscone kobiecym punktem widzenia, mam nadzieję, ze nie zepsuje to obiektywizmu.

          yes, na to wygląda :]
          • barbasia1 Re: "Dziewczyna..."/"Porozmawiajmy o Kevinie" kin 11.01.12, 15:32
            He,he :)
            Nie, mam włosy do ramion, irokez mógłby zasłaniać widoczność siedzącym za mną.
            Poza tym szwedzka Lis Salander (Noomi Rapace) nie miala irokeza, zobacz:

            blogaddress-generic.blogspot.com/2010/08/origin-stories.html
            Wstrzymam się, Greku, z opowieścią o pierwszej cześcią Millenium do premiery "Dziewczyny..." i zmierzę się porównaniem obu filmowych wersji, to dobry pomysł . Teraz tylko zrobię robię na własny użytek krótkie streszczenie , z pierwszego filmu, by się potem nie pogubić i wywiązac się wreszcie z obietnicy.
            Jak Ty to mówisz? Stay tuned! :))

            >reżyserką jest kobieta, więc będzie to dodatkowo nasyscone kobiecym punktem widzenia, >mam nadzieję, ze nie zepsuje to obiektywizmu.
            No wiesz!!! (feministka się we mnie obudziła) Dlaczego kobiece spojrzenie miałoby nie być obiektywne? Kobiety zasadniczo z natury są szczególnie uwrażliwione na sprawy uczuć, emocji, na kwestie relacji międzyludzkich, więc myślę, że włąśnie kobiece spojrzenie w przypadku tego flmu może być właśnie głębsze, sięgające istoty rzeczy, a przynajmniej zbliżające się do niej.

            :)
    • grek.grek "Edge"/polsat 11.01.12, 14:36
      "Lekcja przetrwania" w polskiej wersji.

      Starszy milioner ma młodą żonę, modelkę. Jedzie razem z nią w góry, gdzie babka ma robić sesję zdjęciową. Jej fotograf jest ćwierć wieku, na oko, młodszy od męża. Mąz podejrzewa ich o romans. Traf chce, ze milioner i fotograf lecą razem samolotem, do jakiegoś tubylca który ma im pomóc w czymś dotyczącym tego fotografowania, i rozbijają się w górach. Razem z nimi pomocnik fotografa z wyglądu murzyn. Lezą przez te surowe góry, głodni, bez środków do życia, głównie dzięki starszemu milionerowi, który jest jednocześnie pasjonatem survivalów i generalnie takim traperem-amatorem z zamiłowania, udaje się im i ogień rozpalać, i rybę złowić i szałas przygotowac. Szuka ich reszta ekipy, helikopterem, ale nie udaje się im zwrócić uwagi na siebie i zostają na pastwę gór... i niedźwiedzia, których ich prześladuje. Milioner zapomina o swoich podejrzeniach wobec fotografa, fotograf zapomina o tym, ze milioner go na pewno podejrzewa i jednoczą się, zeby jakoś ujśc cało z tego amabrasu. Murzyna niedźwiedź zabija i zjada, dwóch pozostałych gania bezlitośnie po lesie, fotograf przeżywa kilkanaście załamań nerwowych, aż wreszcie przyparci do muru decydują się stoczyć z miśkiem bój i udaje się im go zaszlachtować. Zadowoleni z siebie znajdują nawet ludzką chawirę w ostępach leśnych, a tam whisky, mapę i karabin. Fotograf przypoomina sobie, ze milioner moze coś wiedzieć o jego rzekomym romansie z żoną milionera, który to romans za moment przestaje być rzekomy, a staje się faktyczny, kiedy milioner odkrywa dowód świadczący o tym, ze ci dwoje od lat ze sobą sypiają za jego plecami [wymowne dedykacje i inskrypcje na zegarku fotografa, czy coś w tym guście... przyznam, ze tu mi się omsknęło, whatever jednak - dowód jak cholera]. dochodzi do potyczki, a w zasadzie mierzący z karabinu do milionera fotograf wpada do dziury i odnosi kontuzję nogi. Milioner zamiast go zostawić, ratuje go, opatruje itd. potem pakuje do łódki i płynie z nurtem rzeki. Rozbijają obóz i palą ognisko na płaskowyżu. Już jeden ma umierać a drugi podjąc decyzję o tym,ze zostaje w górach for ever - kiedy pojawia się helikopter. zauważa ich. Uratowani... tyle, ze fotograf umiera w ostatniej chwili i wraca żywy sam tylko milioner. Wita się z żoną. oczywiście, zaalarmowani zostały media, więc - jak to w amerykańskich filmach : cały świat się dowiaduje, ze jakiś facet zaginął i się odnalazl cudownie. Żona milionera bardziej się martwi i smuci, ze jej gacha fotografa przywieźli w worku niż że milioner mąz się uratował, mąz daje jej fotografa zegarek wymownym gestem i ona wie, ze on się dowiedział. a potem do mediów mówi, ze "moi towarzysze nie żyją... zginęli ratując mi życie" - taki z niego szlachetny pan, bo murzyn zginął siedząc przy ognisku, misiek skoczył mu na głowę, a fotograf - jw. i koniec.

      nie wiem, ile dostał Anthony Hopkins za to, ze dał się wkręcić w latanie po górach, taplanie w górskich strumieniach, i generalnie za ogrywanie dość schematycznego scenariusza,ale pewnie niemało, a może... może po prostu chciał odreagować jakiś głeboki film, który kręcił niedawno przed tymi wygibasami.

      Misiek był chyba prawdziwy, a nie na baterię :]
    • grek.grek Soul KItchen/House/Obsługiwałem ang. króla 12.01.12, 11:42
      22:20-3:00, taka mała filmowa przebiezka nocna ;] Kolejne przystanki : "Soul Kitchen" via Ct2 House tvp2, "Obsługiwałem angielskiego króla" tvp2.

      "Soul Kitchen" omal nie przegapiłem, nie wiem jak patrzyłem w grafik, ze go nie spostrzegłem, ale fartem straciłem tylko pierwsze 10 minut.

      właściwie, w największym skrocie należałoby napisać, ze to film-pochwała multikulti, dobrej zabawy i pozytywnej życiowej energii.

      Akcja dzieje się w Hamburgu, bohaterem jest grecki Niemiec imieniem Zinos. Prowadzi on tytułową "soul kitchen", czyli knajpę w postindustrialnym lokalu, który chyba kiedyś był jakimś
      magazynem towarowym. Interes idzie słabo, nachodzą go ciągłe kontrole, a to skarbowka, a to sanepid. Zinos ma długi, na lokal czyha miejscowy biznesmen, a chłopak ma coraz mniej zdrowia do użerania się z tym całym bardakiem. W życiu towarzysko-rodzinnym Zinosa też rózowo nie jest - jego dziewczyna, Nadine, wyjeżdza do Szanghaju, rozmawiają ze sobą przez internet; z więzienia wychodzi brat, poczciwy złodziej-pechowiec bez perspektyw, a do tego co jakiś czas powracające bóle dolnej częsci pleców dosłownie powalają go na ziemię. Brat go wspiera duchowo, przyjaciółka-malarka, dorabiająća u niego jako kelnerka raz pomaga, a raz on jej musi pomagać [taszczy ją, nawaloną jak meserszmit, kilka pięter do jej loftu, co skutkuje atakiem bólu], a bóle pleców łagodzi piękna masażystka, Turczynka, której nie przeszkadza nawet to, ze w trakcie Zinosowi przydarza się erekcja ["nie przejmuj się, to oznaka zdrowia"].

      I kiedy Zinos jest bliski podjęcia decyzji o wyjeździe do Nadine, zostawieniu w cholerę całego tego badziewia, zdarza się... cud :] Na wieczór wynajmuje lokal jakimś muzykantom, zawsze to parę groszy do kiesy, a oni rozkręcają taką imprezę, że czapki z głów. Do tego dodajmy nowego kucharza - nerwusa ale wirtuoza który pracował kiedyś w bardzo drogiej restauracji, ale został wysiudany za brzydkie zachowanie wobec klienta - który wyczarowuje kapitalne jadło, którym podbija żołądki i serca gości i... Soul KItchen odzyskuje błyskawicznie blask,, staje się modnym klubem, chętnych co wieczór jest tylu, ze trzeba zamykać drzwi i okna, bo ciągle tłumy koczują na zewnątrz czekając na jakąs szansę wejśćia do środka, gdzie i tak nadmiar ludzkości się kłębi.

      Gra muzyka, ludzie się bawią, drinki fruwają po sali, zapach marii króluje, desery uwodzą podniebienia, Turek, Grek, Niemiec, Arab, Jamajczyk czy Ghańczyk, wszyscy na kupie; odwiedzająca lokal sztywna jak kołek w płocie pani urzędniczka skarbowa traci ogładę i poluje seksualnie na mężczyzn... cuda na patyku.

      ofk, akcja się musi skomplikować - i spojlerując... .... Zinos musi utracić swój przybytek wskutek fatalnej decyzji swojego brata, ktory kiedyś podpisał z chciwym biznesmenem jakąś lewą umowę, dzięki czemu prawa do niej mają dwie osoby jednocześnie, więc w zasadzie Zinos siesdzi tam nielegalnie. SK zostaje oprózniona i zamknięta na cztery spusty.

      Zinos nie ma kasy, zrezygnowany zatrudnia się do prowadzenia wózka widłowego w jakiejś hurtowni. Planuje wyjazd z kraju, do Nadine. Jakież więc jest jego zdziwienie, kiedy na lotnisku spotyka właśnie ją i dowiaduje się, ze wróciła ona do Niemiec, bo jej babcia zmarła. Wróciła, i nie sama, z nowym facetem. Na pogrzebie tej babci Zinos, widząc nadine za rękę z tym nowym gachem, załamuje się, przypadkiem na coś następuje nogą i dzieje się demolka - trumna spada z katafalku, zwłoki się z niej wysuwaja, piski, krzyki, dostojna rodzina leje Zinosa parasolkami po głowie... :] W domu, w kompletnej załamce, w swoim mieszkaniu chłopak podpala laptopa, który był jego środkiem komunikacji z Nadine podczas jej nieobecności. Wybucha pożar, próbują z bratem jakoś temu zapobiec [komiczna scena gaszenia ognia ręcznikami], ale na próżno.

      Zinos nie ma więc knajpy, mieszkania i dziewczyny. Brata traci po despreackiej próbie wykradnięcia tej feralnej umowy z sądu/urzędu skarbowego ? [whatever]. Przy pomocy miejscowych złodziejaszków Zinos robi włam, ale zostaje przyłapany przez ochronę. Koniec końców to brat całą winę bierze na siebie, mimo że go tam nie było, ale jest to jakaś forma zadośćuczynienia za ten fatalny podpis, który pozbawił Zinosa właścicielstwa SK. Nie ma więc knajpy, mieszkania, dziewczyny, brata na wolności, zaś reszta towarzystwa z Soul Kitchen sie rozpierzchła po mieście. Kaplica.

      Ale... nigdy nie jest tak kiepsko, zeby nie było szans na poprawę :] podczas sentymntalnych odwiedzin Sk, Zinos zastaje na dzwiach informację od kucharza, przybitą nożem kuchennym... Soul Kitchen, a w zasadzie sam lokal,będzie licytowany - zatem, nie wszystko stracone. Zinos musi jednak mieć kasę na to, zeby przebić chciwego biznesmena. Udaje się do Nadine, która po śmierci babki została spadkobierczynią jej majątku. "POżycza" od niej 200 tys euro.

      Kiedy chciwy biznesmen rzuca kwotę 200 tys - Zinos jest załamany. Ale... znajduje w kieszeni własnych spodi 15 euro. Podbija : 200 tys i 15 euro. Biznesmen chciałby go przebić, ale zaczyna się nagle krztusić, coś tam się stalo z jego guzikiem od koszuli przy szyi... cały czerwienieje i nie może wydusić słowa. Soul Kitchen znów należy do Zinosa.

      A... ból pleców, zapytacie ? Zinos pozbywa się go dzięki wizycie, z pomocą swojej uroczej masażystki, u pewnego Turka, który załatwia sprawę w sposób radykalnych działań na przedmiocie zainteresowania - deski, liny, sznury, szarpnięcia... fatalne sprawy ;] ale działają, hehe. Wyleczony Zinos odrestaurowuje knajpę i święta bożonarodzeniowe spędza tam razem z masażystką, swoją nową miłoscią :]

      bardzo dużo świetnej muzyki etno, indie, mnóstwo dobrych wibracji, klimat buddies-comedy, tyle że tutaj w dekoracjach i multikulturowych barwach Hamburga, a nie NY.

      kanclerz Niemiec stwierdziła, ze projekt multikulti padł, a film pana Akina [pamiętacie "GŁową w mur" ? pisalismy kiedyś o tym filmie, to też jego dzieciak] zaprzecza tej tezie w sposób bardzo radykalny. Tutaj przeciwnikiem jest bezduszny kapitalista, biurokracja, państwowaa machina, a narodowości, rasy, pochodzenie - nie dzielą ludzi, spaja ich bowiem zabawa, muzyka i... dobre jedzenie.

      Zinosa zagrał niejaki Adam Bousdoukos, jego brata popularny niemiecki aktor młodego pokolenia, Moritz Bleibtrau, kucharza-nerwusa Birol Unel [yes, główna rola w "Głową w mur", aktor Akina chyba], no i dziewczyny pierwsza klasa : Dorka Gyllus - masażystka, Anna Bederke - malarka, bardzo podobna do tej "13" z House'a, Olivii Wilde. orajt, nie są to aktorzy globalni, ale aktorzy globalni nie są ciekawi :]

      House

      wzięli Rudą na tapetę. "13" wraca, a Rudej sie to spina z ostatnim dniem na studiach i koniecznością podjęcia decyzji w sprawie własnej przyszłości, a tutaj House ma jej do zaproponowania staż. Co ma zrobić Ruda ? pytanie główne - czy atmosfera i zaasady, a raczej ich brak, jakie panują w zespole House'a i które albo kupujesz albo odpadasz, będą dla niej do przyjęcia na dluzsza metę, a skutkować może przecież jej zmianą wewnętrzną. czy Ruda chciałby się zmienić wewnętrznie i np. zacząc łgać ? co zrobi, kiedy dostrzeże pierwsze niepokojące objawy ? pójdzie za ciosem czy odpadnie ? wszak "w zespole House'a ludzie dzielą się na wścibskich i gmeraczy w ludzkich otworach"... ;]

      poranki Rudej - dodajcie do tego jakiś beat i taki nienajgorszy hip hop by z tego wyszedł ;]

      zakład House'a z Wilsonem z ... kurami w tle - mistrzostwo świata od pierwszej od ostatniej sceny. A już wieczorna potyczka obu jegomościów, oczami Rudej leżącej na dywanie w gabinecie lekarskim - po prostu ręce skladają się do oklasków.

      sprawa pacjentki, nastolatki szkującej się do rejsu żeglarskiego ktory ma być jakimś rekordowym w skali świata, niezgorsza. Diagnoza bez kombinacji tym razem, ale za to wybór i sposób w jaki doprowadzają lekarze do jego podjęcia przez jej rodziców - znów, przynajmniej to drugie, etycznie mogące rodzić pytania.

      ktoś wreszcie zauwazył, ze Ruda "się dziwnie ubiera" ;] i bez grzywki jej ładniej.
      • grek.grek Soul KItchen/House/Obsługiwałem ang. króla 12.01.12, 12:25
        Ruda zostanie czy odejdzie ? jak sądzicie ? ostatnia scena wyjaśnia sprawę.

        OBsługiwałem angielskiego króla.

        o tym filmie pisałyście już wstępnie, powiem więc tylko, że... podobał mi się strasznie :]
        dzisiaj powtórka, 21:40, wypada tylko zachęcić, jeśli ktoś nie widział, a tvp 2 pogratulować
        dobrego doboru filmów do tego czwartkowego cyklu.

        Mały wzrostem czeski kelner, Jan Dite, który wierzy że pieniądze rządzą światem i sam chce być bogaty, ślizga się przez meandry historii lat 30 i 40 XX wieku, zeby sie przekonać, ze człowiek wobec machiny dziejów bywa, Po latach, już jako dojrzały człowiek, wspomina swoje młodzieńcze przejścia.

        Estetyka lat 3o i 40 - zawodowa, stroje, wnętrza, tip top. Do tego niepowtarzalny klimat malego życia restauracji klasowych.

        Pałacyk za miastem, rodzaj zagospodarowania którego sluży jako ilustracja akuratnego zwrotu w dziejach i ustroju Europy. Kapitalizm lat 30-tych, faszyzm z róznych okresach swojej dynamiki, komunizm triumfujący... Świetna metafora.

        Ale przede wszystkim - człowiek. Bohater. jest sympatyczny, czasami dziecinnie naiwny, a zarazem cwany i wyrachowany, kiedy trzeba. trudno go ocenić... marzyciel ? oportunista ? cwaniak ? racjonalista z głową na karku, rozumiejący świat lepiej niż inni ? surfer na falach przypadków ? konformista ? moze wszystko naraz.

        "skazali mnie na 15 lat, ale miałem szczęście - wyszedłem po 14 latach i 9 miesiącach" - może już pierwsze zdanie mówi o nim najwięcej ?

        a kiedy bawi się z ludźmi wysypując na podłogę drobne monety i przekonując się, ze nie ma takich kozakow, którzy by nie padli na kolana i nie zaczęli zachłannie zbierać tych pieniędzy... kpi jednocześnie z tego, co się w nim ugruntowuje - że all about money i że must be funny in the richmen's world, jak zawodziła ABBA. w końcu jest mu dane przystać do nich, być jednym z nich, a wreszcie zabawić się z tymi bogaczami, których całe życie podziwiał i którym zazdrościł luzu i komfortu pozwalajacego im się zabawiać dziecinnie - ale w jakże paradoksalnych okolicznościach jego marzenie się spełni.

        jego życie to pasmo zbiegów okoliczności - słynny order króla Abisynii, który dostał. No po prostu rekord świata komizmu. hej, połowa losów ludzkości, to historia przypadków. A moment, w ktorym zostaje beneficjentem niezdecydowania generała, któremu los dał zbyt dużo niepotrzebnej mu gotówki do ręki ? a dach zapadający się symbolicznie na osóbkę robiącą w filmie za ikonę fanatycznego narodowego socjalizmu, ale trafem pozostawiający na widoku jej dłoń z tym, co stanowić będzie furtkę do spełnienia marzeń Dito ? każda zmiana historyczna, każdy obrót kołem dziejów Europy skutkuje zmianą w życiu Dito, ale nigdy nie jest to zmiana na gorsze, nawet jeśli pozornie na to wygląda, bo zawsze jest bliżej swoich marzeń, ich spełnienia, aż do spełnienia ostatecznego.

        czasami losowi trzeba pomóc. pan Ozdoba Restauracji na ten przykład ;] musiał wyładować frustrację, po tylu latach sztywniactwa dystyngowanego. Stracił coś, ale coś zyskał - Dito też. czy można się gniewać na małego widząc jak bardzo pan Ozdoba się wywnętrzał i ile musiał z siebie wyrzucić, ile go uwierało w środku ? :]

        i kobiety, które mu zawsze do rąk spadały. rozmaite, a każda istotna - do fantazyjnej dziwki [scena z trzema kieliszkami wina - dla mnie bomba], przez fanatyczkę hitlerowską, po młodą dziewczynę z okresu, kiedy starszy już Dito wspomina swoją młodość [Zuzana Fialova, pamiętacie "Wino truskawkowe" ? yes, to ta sama, co za uroda, co za spojrzenie...] . każda coś wniosła w jego życie, każdą kochał, każdą inaczej.

        Kpina z tzw czystości rasy - bezcenna. każą mu oddać nasienie do badań, które mają udowodnić,z e jest zdolny i godzien zapłodnić własną zonę, w pokoju jednocześnie gra radio, w którym jest mowa o jakichś skazaniach na smierć i egzekucjach... zero klimatu :] No i ten hotel, w ktorym produkowana ma być rasa aryjsko nieskazitelna - pod rytm marsza Niemki i niemieccy żołnierze udający się szeregami do spełniania obowiązków ojczyźnianych. Komizm w czystej postaci.

        I ta pętelka, kiedy w jednej z pierwszych scen oszukuje faceta na peronie kolejowym, faceta ktory poóźniej zostaje jego przyjacielem, ze sceną kiedy ten sam facet odjeżdza w towarowym wagonie do obozu koncentracyjnego, a Jan biegnie z kanapką którą chciałby mu podać, ale ma za krotkie ręce i pociąg jednak za szybko jedzie... ale on chce zdązyć, tym razem, naprawdę się stara, nie udaje jak wtedy, kiedy się poznali, a Jan zdązyć nie chciał. To ten moment, kiedy groza historii dopada go, ale... dopada bez wywołania w nim refleksji, bo tak naprawdę jest to monada, człowiek który nie widzi powoodu by w coś się angażować, poza dokładaniem starań by jakoś samemu się prześligiwać przez życie i iśc na kompromisy albo ustawiać się wobec zbiegow okoliczności i okazji jakie mu czyni los. Czech. krytyka czeskiej mentalności ? krktyka czeskiego podejścia do świata ?

        Ivan Barnev, grający Jan Ditę, zasługują na uznanie za samo to, jak lawiruje i kręci piruety trzymając na dłoni tace z jadłem i napitkami :] Wiarygodny jest i naprawdę ma vis comica, taką w starym stylu. Te momenty, kiedy przybiera kanoniczne pozy kelnera z wysoko zadartą głową... hehe. Ekranowa mowa ciała - szóstka z plusem.

        Jan Dite wygląda jak postać ukradziona Woody Allenowi, jakkolwiek wyszedł z kart powieści Hrabala, takie odniosłem wrazenie.

        w zasadzie, trudno powiedzieć, czy ten film spodoba się feministkom [spodobał się], kobiety pełnią tutaj role usługowe [burdelik w pałacyku i inne burdeliki] dekoracyjne, dopiększające plan, totemiczne [scena z prostytutką na stole i wgapionymi w nią prominentami], iale z drugiej strony... ta żona niemiecka Dity przynajmniej w sferze ideologicznej zaciętości powinna im być bliska, he he.

        W każdym razie, podzielam zdanie przedmówczyń, ze to świetny film. Kto nie oglądał - bardzo warto, spróbujcie przynajmniej, dajcie mu szansę :]
        • grek.grek Re: Soul KItchen/House/Obsługiwałem ang. króla 12.01.12, 15:59
          pozwole sobie jeszcze dorzucić artykuł, bardzo ciekawy rzut oka na nowe pokolenie aktorów, stawiających na kunszt, wiarygodnośc ekranową i dystansujących się od całej otoczki medialno-pudelkowej jaka zwykle uprawianiu tego zawodu towarzyszyć zwykła, przynajmniej w Hollywood :
          www.newsweek.pl/drukuj/86897
        • rosemadder Obsługiwałem ang. króla/House 13.01.12, 09:54
          Obsługiwałem ang...
          dałam mu szansę i ... nie podobał mi się, ani trochę
          niby śmieszny, czeski humor wszystko wiem ale ironia ani mnie nie zaciekawiła ani nie rozbawiła a wręcz zmęczyła i znudziła
          Za to House świetny jak zwykle, wątek medyczny mega hardcore, Ruda zaskoczyła!
          a wątek z kurami- boski! uśmiałam się do łez:)


          --
          ☺☻☺
      • barbasia1 Re: Soul KItchen/House 12.01.12, 17:56
        "Soul Kitchen" (2009) - zupełnie inny Fatih Akin!

        Całkiem niezla ta komedia o mulikulturowości, o emigrantach w Europie, mam wrażenie?
        Bardzo fajną rzecz wypatrzyłeś! Dzięki wielkie za tę optymistyczą opowieść. :)

        A tu pewnie zabiegi lecznicze na kręgosłup u Turka ? ;))
        www.filmweb.pl/film/Soul+Kitchen-2009-501862#picture-15

        Housa oglądamy dziś, oczywiście!

        > ktoś wreszcie zauwazył, ze Ruda "się dziwnie ubiera" ;] i bez grzywki jej ładniej.

        Ruda ładnie ubrana, uczesana? Czuję że, chyba się będzie żegnać z Housem, ze szpitalem ... :}}
        • grek.grek Re: Soul KItchen/House 13.01.12, 13:21
          yes, komedia bardzo przyjemna, a problem w Niemczech nabrzmiewa, zwłaszcza od zeszłorocznych akcji rozmaitych. Coraz więcej Turków, Arabów, Murzynów, nawet, podobno,
          sukcesy piłkarskiej reprezentacji, też wielobarwnej i wieloetnicznej, sporo Niemców przyjmuje
          z rezerwą, za to świetnie sprzedają się wszelkie wytwory literackie wskazujące na to, ze
          imigranci obniżają "potencjał intelektualny" Niemiec i za dużo kosztują państwo, w dodatku
          nie mając chęci się podporządkować jakimś regułom współżycia, panoszą się rozsiewając
          swoją kulturę - religię, gangi, "dziwne obyczaje" itd. Kipi w tym kociołku :] I to już nie jest tylko polityka, ale i odczucia wielu Niemców, którzy się z ww. mniejszościami stykają.

          U nas problem, w sumie jeszcze nie istnieje, ale... jak postawią kilka meczetów, powstanie kilka dzielnic imigranckich, a wspomnienie nielicznych i zwykle poczciwych rodzin wietnamskich i cygańskich, okupujących jakieś małe stare budyneczki i w zasadzie częściej prowokoiwanych przez element dresiarski z okolicy niż wykazujących się agresją, stanie się rzewnym wspomnieniem, to się też będziemy z tym musieli zderzyć. Może za 25 lat filmy w stylu Akina, będą i w Polsce miały jakiś swój nurt ? :]

          tak, to zdjęcie z tego zabiegu. Scena jak u dentysty - bohater czeka w przedpokoju na przyjęcie, a zza drzwi pokoju właściwego dobiegają nieludzkie wrzaski, a po zakończonym zabiegu pacjenta wynoszą nieprzytomnego... jest pełen najgorszych przeczuć, ale pani masżystka trzyma go za rękę, więc strach musi ustąpić, hehe.

          no niestety, wykosili Rudą, i to tak, ze poszła sobie zadowolona i optymistyczna. tak czułem, ze będzie na chwilę, bo nazwisko Olivii Wilde cały czas widniało w czołówce, co sugerowało, ze wróci ona na plan.
          • barbasia1 Re: Soul KItchen/House - Ruda 13.01.12, 16:09
            Ha! Prawdę mówiąc myślałam, byłam pewna (pomimo tego, że wczoraj coś innego napisałam), że Ruda jednak zostanie w serialu (i na stażu u House'a).

            Polubiłam jej postać i jej spory z Housem, czy właświe House'a sarkastyczne docinki na jej wątpliwości i protesty.

            Ze swoimi niezłomnymi zasadami, z ciągłymi watpliwościami natury etycznej jednak nie pasowała do zespołu House'a, musiała odejść, choć na końcu udowodniła (sobie? House'owi?), że dla dobra pacjenta potrafi złamać swoje zasady (co wiele ją kosztowało), portafi nie gorzej niż House oszukać pacjenta (pacjentkę) dla ratowania jego (jej) życia.

            No tak, wyjaśniło się z tym jej ubiorem, to nie amerykanski sznyt studencki, a zły gust. ;))

            I jeszcze okazało się (nie wiedziałm, a Wy?), że Ruda , Masters, miała na imię Martha.


            :)
            • grek.grek Re: Soul KItchen/House - Ruda 14.01.12, 14:44
              właśnie, kto się teraz będzie z Housem spierał, a nawet na niego nakabluje ?

              i ja ją polubiłem. spory, postać, House'a docinki... jej nogi ;]

              Tak to ustawili, ze ona się tego swojego złamania reguł przestraszyla, nawet jeśli
              uratowała tym czyjeś zycie, bo oznaczało to, że odkrył się w niej talent do
              wychodzenia poza procedury i obiegową moralność, co by groziło tym, ze za
              jakiś czas mogła by sie stać kimś, kogo by w lustrze nie rozpoznawała. Dobrze
              z tego wyszli, wg mnie, jest to wiarygodny powód odejścia; jak sądzisz ?

              • barbasia1 Re: Soul KItchen/House - Ruda 14.01.12, 15:49
                Kablowała House, z drugiej strony była potrzebna House'owie, stale przypominała mu o zasadach, które łamał ...
                Te spory etyczne to był jeden z najciekawszych wątków serialu.

                > > i ja ją polubiłem. spory, postać, House'a docinki...
                jej nogi ;]
                He,he!
                Zauważyłam. ;//

                Tak, właśnie tak, świetne, trafiające w punkt podsumowanie, Greku.

                Zawsze źle się kończą sytuacje, w których człowiek jest zmuszony, robi coś wbrew sobie.

                :)
    • grek.grek Wasz kinowy weekend - gudlak :] 13.01.12, 13:30
      wybił piątek, weekendu początek - jako, ze się szykujecie na "Dziewczynę" i "Kevina", dzisiaj [już ?] życzę Wam świetnych wrażeń i udanych wieczorów w kinie; no i napiszcie, jak było i czy filmy trafione :]
      • barbasia1 Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 13.01.12, 16:28
        Jutro ( gdyby wstąpiły jakieś nieprzewidziane komplikacje to w niedzielę) wybieram się na "Dziewczynę z tatuażem". "Kevin", jak się okazuje, nie leci w naszym kinie, więc raczej nie wybiorę się na premierowy seans, ale na pewno spóbuję ten film zdobyć w późniejszym czasie . Od 20 stycznia na ekranach, widzę, Rzeź wg. Polańskiego , a polska "Róża" na początku lutego.

        Dzięki, Greku, za te dobre życzenia, heh ... Napiszemy, oczywiście, jak obiecaliśmy!

        :)


          • barbasia1 Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 14.01.12, 15:11
            Postaram się bardzo nie zawieść, Greku!

            Kupiłam już bilet na "Dziewczynę...", na dziś na 17.30 (kino prawie w całości zapełnione)

            i ciepły szalokomin na wyprzedaży, rudy (sic!) :) (bardzo ładny), bo nadeszła wreszcie zima ...

            :)
            • grek.grek Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 14.01.12, 16:23
              baw się dobrze, Barbasiu :] 160 minut, życzę miękkich foteli, a najlepiej na tyle dobrego filmu, zebyś o tym, czy są miękkie czy wręcz przeciwnie, nie zdązyła pomyśleć.

              "szlakomin", nie znałem tego słowa. Fajna rzecz, swoją drogą.

              "rudy" - hehe :]
              • grek.grek Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 14.01.12, 16:26
                btw, wszystkie tego-weekendowe premiery mają interesujących, nietuzinkowych bohaterów :
                Lisbeth, Kevin, matka Kevina i pielęgniarka z "COde blue". takie nagromadzenie ciekawych postaci ekranowych zdarza się rzadko.

                O "CD" i jego bohaterce :
                wyborcza.pl/1,75475,10959418,_Code_Blue__Chirurgiczna_precyzja.html
              • barbasia1 Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 14.01.12, 16:44
                Dzięki! Dzięki!
                Ale szkoda, że Ty się też nie wybierasz!!! Szkoda! Heh!

                > "szlakomin", nie znałem tego słowa.
                Bo chyba ja to słowo teraz wymyśliłam!? Serio w góoglach nie ma takiego słowa, takiego złożenia!?. ;))

                >Fajna rzecz, swoją drogą.
                Bardzo! To szal połączony końcami, okręcasz go wokół szyi dwa razy i masz elegancko i cieplutko pod szyją.

                > "rudy" - hehe :]
                Właśnie! ;)

                To lecę się szykować! ;)
                • grek.grek Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 15.01.12, 14:36
                  ja się już nachodziłem, a jeszcze cala przyszłość przed mną ;]

                  hehe, wpisując "szlakomin" w gugle na szczycie są linki do naszych tekstów wczorajszych. Ale w grafice jest prezentacja tego urządzenia.

                  Mam nadzieję, ze wizyta kinowa Twoja udana była ? :]

                  • barbasia1 Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 15.01.12, 14:45
                    grek.grek napisał:

                    > ja się już nachodziłem, a jeszcze cala przyszłość przed mną ;]

                    A co z t e r a ź n i e j s z o ś c i ą? ;))

                    Tak, tak mój szal komin bardzo podobny do tych na zdjęciach tylko w rudym kolorze.

                    Wizyta kinowa bardzo udana, wstępną , ogólną relację zadałam poniżej, za chwilę zacznie powstawać spojler...
                    • grek.grek Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 15.01.12, 15:15
                      wąska to kategoria, bo generalnie przez moment tylko trwa :]

                      a widzisz, teraz się dopiero kapnąłem, jak zwykle za późno, że chodzi o szalkomin, a ja strzeliłem literowkę... uff :] MÓJ gigant błąd, WIELbłąd, "szal komin" ofk istnieje jak najbardziej. Ale namieszałem, wybaczenia proszę :]

                      czytam czytam :] cieszy mnie, że się dobrze bawiłaś. mam nadzieję, że nie ciamkali Ci popcornem po uszach ;]
                      • barbasia1 Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 15.01.12, 15:39
                        A ja sądziłam, że cały czas tkwimy w teraźniejszości. ;)

                        Nie widzę problemu!? Aleee tak czy inaczej, grunt, że się dogadaliśmy o co chodzi! :))

                        O! Dzięki Ci, że z troską pytasz! :] Nikt wpobbliżu nie ciamkał popkornem. Tym razem wszyscy ciamkaliśmy "Rozkoszym agrestem w czekoladzie", kulek sztuk 3 (od DecoMorreno), którymi zostaliśmy obdarowani w kasie przy kupnie biletów. :))

                        Moje streszczanie trochę potrwa, sorry, nie pisze szybko, jak wiesz!

                        :)
                        • grek.grek Re: Wasz kinowy weekend - gudlak :] 15.01.12, 16:04
                          hehe, racja, na szczęście mamy wspomnienia o przeszłości i plany na przyszłość.

                          miło :] ja pamiętam takie kina, w których przy kasie obdarowywano, co najwyżej nietrzeźwym chuchem ;]

                          w porządku, streszczenie nie Gołota - nie ucieknie.