Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 2 (vol. 28)

02.02.13, 15:15
Karygodnie sie zachowalam, a nikt mi uwagi nie zwraca, no ;)
Zapomnialam wczoraj nowego watku zalozyc.

Styczen wlasciwie chyba niezle nas rozpiescil i dal jakas nadzieje, pod koniec jednakze jakby zamierajaca - w jeden miesiac prawie 900 postow! Tyle to nieraz i przez dwa nie mielismy.

I choc dzis raczej mizeria, jak juz Grek zapowiedzial jeszcze w starym - to zycze nam, zeby luty obfitowal w ciekawe nowe filmy - a niedlugo beda nowe ramowki, wiec kto wie, co sie pojawi?

--
Maniaczytania - blog
Obserwuj wątek
      • maniaczytania KK - luty 02.02.13, 18:37
        No Barbasiu - niniejszym dostajesz uwage do dzienniczka za gapiostwo i nieuwazanie na lekcjach ;)

        Ale specjalnie dla Ciebie i innych jeszcze raz w nowym miejscu i z uaktualnieniem o jeszcze jeden tydzien:
        07.02. - "Powrot do Brideshead" - na to sie szykuje obowiazkowo, mam nadzieje, ze mi sie uda :)
        14.02. - Walentynki :) - "Byla sobie dziewczyna" - i tego tez jestem ciekawa :)
        21.02. - cos odbrze Wam znanego, ja nie ogladalam, moze sie skusze - "Rysa"
        28.02. - ach! cos dla nas kobitki :))) - "Hawana. Miasto utracone" - w rezyserii i w glownej roli - Andy Garcia :) Z tego, co kojarze i pamietam - swietna muzyka!


        --
        Maniaczytania - blog
    • grek.grek Mapa na niedzielyję :] 03.02.13, 13:05
      klik z lewej, plusem dla nas :]

      styczeń fakt obfitujący był, cały czas się jednak dopiero rozpędzamy, jak mniemam :]

      co mamy na dziś ?
      Ctv2 22:00 & 3:10 "Forbydelsen" - cały jestem w ciekawości, co tam się stanie teraz.
      Czesi poszli też za przykładem polskim i pokazują "The Doors" [Ctv2,0:55]

      TVP jak co niedzielę terroryzuje romantycznymi komedyjami, ale na szczęście, późno
      bo późno, "Pornografię" daje - 1:05. [a nie mówiłem, że powtórka będzie rychło ? hehe]

      W KUlturze "Koniec z Hollywood" dla "allenistów" [Barbasiu,Siostro...] - 20:20 & 2:00.

      "12 małp" w TVN warto zobaczyć, choćby dla pokręconej świetnej roli Brada Pitta i ciekawej wizji s-f [23:00]

      ha, i to chyba tyle mojego detektorystycznego widzenia :]
      aha, 21:55 na Puls-ie "Anatomia upadku" powtórkowo.
      Niestety, nie mogę nagrać, a będę wtedy oglądał kryminał, więc ja odpadam.
      a jak Wy, zapoznaliście się już ?

      [ładna pogoda, hej kto żyw na wycieczki, spacery i... rowery-dextery(Barbasiu)]
      • siostra.bronte Re: Mapa na niedzielyję :] 03.02.13, 13:35
        I znowu nie ma co oglądać.

        "Koniec z Hollywood" akurat mi się nie podobał. "12 małp" było już wiele razy w tv, ale jakoś nie mogę się do niego zabrać.

        Czekam z niecierpliwością na Twoje wrażenia z kolejnego odcinka "Forbrydelsen" :)
      • barbasia1 TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 03.02.13, 14:44
        > W KUlturze "Koniec z Hollywood" dla "allenistów" [Barbasiu,Siostro...] - 20:20
        > & 2:00.

        Hurra! :)
        Czekałam na powtórkę "Koniec z Hollywood". Wywąchałam ją przed wczoraj, nawet miałam o tym tu napisać, ale mnie ubiegłeś (i dobrze). Będę oglądać, szykuję mój pendrive (kupileś już?), zamierzam raz jeszcze go nagrać, bo ostanio ucięłam sobie początek.

        Proszę jeszcze TVPKulturę o powtórkę "Celebrity" o dobrej porze.

        I powrót sobotniego cyklu filmów Allena z kolejnymi zestawem filmów w sezonie wiosennym. (Nie wiem, czy TVPKultura też ma teraz przerwę zimową?)

        "Forbydelsen" - też czekam z niecierpliwością, na ciąg dalszy.

        > [ładna pogoda, hej kto żyw na wycieczki, spacery i... rowery-dextery(Barbasiu)]

        Greku, u nas na niebie ciężkie, ciemne chmury i biało wszedzie. Od rana padało, na termometrze -1 stopień. Przyjemniej siedzieć w ciepłym domu i rozmawiać. :)
        Piątek był dość ładny, liczyłam, że sobota będzie taka sama, albo nawet lepsza, że uda mi się wyciągnąć dexterka, ale niestety pogoda radykalnie się zmieniła, było już zimno, mokro, pochmurno.

        > aha, 21:55 na Puls-ie "Anatomia upadku" powtórkowo.

        Oczywiście widziałam, rozmawiam na ten temat z Pepsic w starym wątku. Uwagę moją zwróciły wypowiedzi dwóch świadków, Rosjan, mieszkanców Smoleńska, którzy widzieli samolot z prezydentem lecący na skandalicznie niskiej wysokości!!! ( tuż nad drzewami leciał, mówił jeden ze świadków, drugiego, jak wyznał, że omal nie zaczadziły spaliny z samolotu) z dala od pasa startowego. To by potwierdzało ustalenia komisji Millera - zeszli za nisko w złym, miejscu.

        Świadkowie mówili też o częściach, które miały odpadać z samolotu jeszcze w powietrzu, o czarnym dymie czy nawet ogniu (była mowa o ogniu, nie myle się?), wydobywającycm się z ogona samolotu. !?

        Te zeznania świadków budzą wątpliwości , ponieważ czarne skrzynki ( a i pewnie jeszcze inne urządzenia) nie potwierdzają tak poważnej awarii w samolocie. Nie ma też paniki pilotów i okrzyków w stylu "Houston mamy problem", alarmowania przełożonych o awarii w ogonie samolotu oraz w innych częściach. Nie ma informacji, że są problemy ze sterownością samolotu w wyniku problemów z ogonem.
        Jest za to - powtarzam - samolot na niskiej wysokości w miejscu, gdzie absolutnie nie powinien sie znaleźć.


        Konieczna jest uważam konfrontacja naukowców z obu komisji, w spokoju zaciszu naukowych gabinetów, a potem przełożenie wyników ich ustaleń z naukowego na nasze, tak by raz na zawsze objaśnić ludziom przyczyny wypadku i uciąć (albo potwiedzić - w co szczerze wątpię) wszelkie teorie o wybuchach, zamachach.

        :)
        • grek.grek Re: TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 04.02.13, 14:13
          nie mam jeszcze "pendka" :] ale rozglądam się i porównuję ceny.
          jak Ty masz ?

          na pewno powtórzą.

          [Czesi dają dziś "Motyl i skafander", hehe, czyżby patrzyli w polsKIE ramówKIE ?]

          świetnie by było, tym razem mogliby pokazać te stare "alleny", bo jak który
          młody kinoman popatrzyłby na te filmy, którte pokazali jesienią, to kompletnie
          by nie zajarzył, dlaczego Woody to taka ikona. To dobre filmy, ale jednak to te stare są
          najlepsze w jego dorobku i to przez pryzmat tych starych będzie oceniany zawsze.

          tutaj śnieg padał dopiero w nocy, zresztą - już stopniał.
          a po południu było słonecznie, wietrznie i chłodno.
          nie przewiało mnie, bo się ubrałem jakbym udawał się na misję survivalową
          w syberyjską tajgę ;]; generalnie, dobry spacer nigdy nie jest zły, hehe.

          czytam Waszą rozmowę.
          właśnie, bardzo celna jest ta Twoja uwaga, Barbasiu.
          trzeba komuś uwierzyć : albo urządzeniom pokładowym, technologii, albo ludzkiemu
          oku.

          wątpliwości budzi też to, że, jakby nie patrzeć, minęło dużo czasu, pamięć ludzka
          jest zawodna, poza tym - czasami ludzie "widzą" rzeczy, które nie miały miejsca
          w rzeczywistości, ot - zdaje się im/nam. czas lubi wyolbrzymiać i ufantastyczniać w
          naszej pamięci rózne rzeczy.

          słusznie myślisz.
          przychylam się - niech obie strony pokażą co mają, w kwestiach spornych dokonają
          obiektywnych wyliczeń czy eksperymentów i niech jakiś komunikat pójdzie w świat.

          Tylko obawiam się,że polityka nie zniesie prożni w tej kwestii i żadne dowody nie
          przekonają jakieś grupy ludzi, nie odwiodą ich od wersji, którą uznają za prawdę.
          Źycie :]

          • barbasia1 Re: TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 05.02.13, 17:06
            Oprócz cen trzeba jeszcze porówanć prędkość odczytu i zapisu, im wyższe prędkości tym lepsiej (tak słyszałam, ale nie pytaj mnie o szczegóły tej kwestii).

            Mój pendrive - scandisk 8GB -
            www.empik.com/pendrive-sandisk-cruzer-blade-8gb-sandisk,p1045607955,elektronika-p
            nie ma najwyższych prędkości, ale dobrze nagrywa oraz odtwarza. Minusem jest tu jedynie za małą pojemność. Trzeba przed nagraniem kolejnego filmu kasować, to co wcześniej zostało nagrane na pendrivie.

            cdn.
            :)
            • grek.grek Re: TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 08.02.13, 14:15
              świetnie, dzięki Ci za wszystkie informacje, będę się przymierzał do zakupu :]
              na razie, wzruszając się niczym mecenas Prado [czyli : na dyskretnie], chwalę
              sobie ostatnie miesiące możliwości nagrywania na magnetowidzie kasetowym...
              ach, to se nevrati...
              • barbasia1 Re: TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 11.02.13, 15:27
                grek.grek napisał:

                > świetnie, dzięki Ci za wszystkie informacje, będę się przymierzał do zakupu :]
                > na razie, wzruszając się niczym mecenas Prado [czyli : na dyskretnie], chwalę
                > sobie ostatnie miesiące możliwości nagrywania na magnetowidzie kasetowym...
                > ach, to se nevrati...

                Ależ Ty jesteś sentymentalny! Przy pierwszym spotkaniu nic na to nie wskazywało. ;)

                Mierz w Kingstona to dobra firma, i oczywiście min. 16 BG.

                :)
        • barbasia1 Re: TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 04.02.13, 16:08
          Sifininja i oszust z tego pendrive'a 8GB! Nie nagrał mi całego filmu Allena, choć zajęte było 38% pamięci! A cały film miał zająć niecałe 3 GB. Powinnam była wszytsko wyrzucić. Zostawiłam Teatr Telewizji o Arendt , A przecież mogłam go na twardy dysk zrzucić! :/

          Poproszę o kolejną powtórkę "Koniec z Hollywood"!!!
            • barbasia1 Re: TVKultura 20:20 "Koniec z Hollywood" 04.02.13, 23:14
              Dzięki. Przyznam Ci się, że tego nigdy nie wiem, nagrałam z dekodera już kilkanaście filmów i zauważyłam, że półtora godzinne zajmują nieco powyżej 2GB, dłuższe więcej. Pendrive prawdopodobnie potrzebuje więcej miejsca dla pamięci operacyjnej, dlatego w miejsca do nagrywania w rzeczywistości jest o wiele mniej niż to na to wskazują dane o pojemności dysku!? Przepraszam, jeśli mówię coś źle.

              Pendrive ma tę przewagę nad kasetą video, że możesz film wrzucić do komputera, przegrać na płytę. Większa pojemność pendrive'a przynajmniej 16 GB i będzie dobrze.

              :)
    • grek.grek "FOrbrydelsen" [5 odc] [1] 04.02.13, 10:30
      Pamiętacie poprzedni odcinek ? Skończyło się na znalezieniu przez Meyera, podczas przeszukania domu "Wojewódzkiego" ;], video z wieczorku halloweenowego w szkole, po którym znikła, a potem została odnaleziona martwa Nanna Larsen - video nagranego telefonem komórkowym, na którym rudy Oliver ma seks z jakąś zamaskowaną dziewoją w tej kanciapie w szkolnej suterenie, gdzie policja odkryła ślady narkotyków, krwi i sporo odcisków paluchów.

      I teraz dalej...

      Ofk, Meyer od razu ściąga za ucho rudego Olivera na komisariat. Sadza go przed monitorem, wyświetla mu ten film z komórki "Wojewódzkiego" [nie mogę inaczej... haha] i sączy w ucho "motywacyjną" gadkę : wiemy obaj, że to zrobiłeś, ze swoim kumplem, przyznaj się i będzie po sprawie, zanim twój adwokat tutaj się zwlecze, zrzuć to z klaty, przyznaj się... i tak ciągle :] Gdyby Meyer prowadził śledztwo zapewne już by je zamknął.

      Tyle, że prowadzi je z Sarą Lund, a z niej jest dociekliwa bestia. Oto Sara jedzie wieczorową porą do szkoły, do której chodziła Nanna. Strażnik ją wpuszcza do środka i Sara jeszcze raz przegląda tę kanciapę w suterenie. Ciemno, latarka i... jakieś dwa tajemnicze stuknięcia. Ale nikogo nie widać. Sara grrzebie w tym kanciapowym śmietnisku i znajduje tam fragment naszyjnika. Trzy koraliki. Szybko porównuje znalezisko ze zdjęciami z wieczorka halloweenowego. Taki sam naszyjnik miała na sobie... Lisa, najlepsza koleżanka Nanny. I Sara już wie, że to nie Nanna urzędowała wtedy erotycznie z Oliverem. Była to Lisa [ w tym samym momencie jest krótka przebitka na przesłuchanie Olivera przez Meyera, akurat leci ten seks z komórki i Oliver mówi do Meyera, że "to nie TA dziewczyna", czyli że nie była to Nanna. Trop i kurs na dwóch młodocianych killerów - chwilowo można uznać za nieaktualny.

      Stuknięcie w ciemnościach znów się odzywa. Sara idzie na przeszpiegi i zgadnijcie kogo znajduje ? Bingo, właścicielkę zgubionego naszyjnika. To Lisa przychodzi nocami zapalać znicz przy ołtarzyku żałobnym Nanny postawionym na korytarzu; wchodzi przez drzwi do siłowni, które nie są zamykane, o czym szkoła nie wie. Sara wypytuje ją o prawdę na temat jej relacji z Nanną. Lisa opowiada, że poznały się jeszcze w podstawowej szkole, że to Nanna wybrała liceum, a Lisa poszła za nią. Jakiś czas temu ich relacje się trochę ochłodziły. Nanna rzuciła Olivera, a Lisa się w nim zakochała i zaczęli się spotykać, co zdaje się Nannie się niespecjalnie podobało. Tak czy owak : tamtego feralnego wieczora halloweenowego - Nanna miała z kimś randkę, z kimś o kim nie powiedziała nawet najlepszej przyjaciółce, i to do niego się wtedy wymknęła.

      Policmajstry muszą więc znów zaczynać od nowa.

      Szef policajowy podsuwa im inny trop : jesli nie uczniowie, to może...nauczycieli trzeba prześwietlić ?

      Życie rodzinne Sary, tymczasem, zaczyna trzeszczeć. Jej matka wypomina jej,że nawet nie wie, iż jej syn ma dziewczynę, chłopak ma 12 lat, a matka nie wie o nim niemal nic... Sara odbija piłeczkę, że interrsuje się życiem syna i oczywiście wie o tej dziewczynie. Ale to odruch obronny, Sara nie ma pojęcia o czym mowa. Próbuje rozmawiać z chłopcem, dowiaduje się, że ta "dziewczyna" - dała mu kosza. Próbuje go zapewniac, że jest dla niej ważny, że interesują ją jego sprawy, ale chłopak odpala jej z grubej rury : "ciebie interesują tylko te twoje...trupy !" - i zostawia ją na środku ulicy.

      W robocie też nie lepiej. Meyer jest na Sarę wściekły, że robi śledztwo za jego plecami, że nie powiedziała mu o swoim odkryciu, a raczej - że powiedziała mu za późno i wyszedł na durnia naciskając na Olivera, który wydaje się, w tej sytuacji, niewinny. Jest czwartek, w piątek Sara kończy służbę, w sobotę leci do Sztokholmu - taki jest plan [i oczywiście spali on na panewce, będzie jakaś bombata w 6 odcinku, która zatrzyma Sarę aż do 20 ;)]. Meyer powiada temu szefowi policji, w obecności Sary : "nasz [jego i Sary] związek partnerski się nie sprawdza, niech ona kończy robotę i zostawi mi tę sprawę, bardzo dobrze że od soboty jej tu nie będzie" - nie powiedział tak dosłownie, ale prawie tak :]

      Przy okazji Sara poznaje... żonę Meyera. Babka przynosi na komisariat jakieś pigułki na lepsze trawienie i banany dla męzusia. I tłumaczy Sarze jak te medykkamenty i frykasy Meyer ma zażywać, jakby Sara była opiekunką albo pielęgniarką faceta:] Pani Meyer mówi też, że mąz sporo jej o Sarze opowiadał, Sara na to "już sobie wyobrażam", na co ona : on bardzo panią chwali. No i tu się naszej komisarzycy mina wydłuża.

      Polityk Hartmann bierze udział w spotkaniu w Parlamencie. Wychodzi tutaj na jaw, że ojciec Rie, jego asystentki, to jakiś eks polityk i go zdaje się niepośledniej rangi. Na raucie Hartmann wykorzystuje okazję, bierze na stronę swojego konkurenta wyborczego, Brehmera, i dowala mu, że "jesli jeszcze raz wpuści mu kreta i spróbuje skompromitować", to Hartmann by dokopie. Chodzi o Mortena, z którego komputera, jak sprawdziła łamiąc prawo Rie - wysłany został mail przeciekowy do mediów o tym, że auto,w którym znaleziono zwłoki Nanny należał do sztabu Hartmanna. Brehmer jest mocno zdziwiony agresją Hartmann i zarzutami jakie tamten wysuwa. Zaprzecza by miał cokolwiek wspólnego z tym, o czym mówi Hartmann i dodaje, że Hartmanna "zawsze lubił, podziwiał" i "gdyby chciał zniszczyć, to już dawno by to zrobił".

      U Larsenów, rodziców Nanny, siedzą jej starzy.Ojciec wygląda na spokojnego człowieka, ale matka nie ukrywa, że ma pretensje do Theisa - że "powinien chronić Pernille", że to,że śmo. Generalnie, widać że mamusia trzyma kurs córki, że trzeba aktywnie uczestniczyć w policyjnym śledztwie, być na bieżąco, co Theis uznaje za rozdrapywanie ran, niebezpieczne dla dwójki małych synów, którzy mogą zostać ochlapani tym błotem, skażeni tą śmiercią.

      Kolega Theisa, jego prawa ręka w firmie, składa mu propozycję: twierdzi, że żona jednego z jego kolegów [zresztą, byłego współpracownika w firmie Larsena] pracuje w szkole i mogłaby informować go o tym, co policja robi w tejże szkole, kogo przesłuchuje, w czym grzebie itd., ale Theis urywa temat : nie chce nic wiedzieć, o niczym słyszeć.

      Sara i Meyer biorą się więc za przesłuchania nauczycieli, którzy uczyli Nannę. Hartmann dowiaduje się o tym za pięć dwunasta i wkurzony robi scenę policajom = tak się bowiem składa, że to "jego" szkoła [chyba jest to finansista, w każdym razie Hartmann okazuje się być właścicielem tej szkoły, cokolwiek to znaczy]. Jest wnerwiony, sądził, że to już koniec nękania go w tej śliskiej sprawie, a tu znów wyłazi coś,co na pewno media podłapią i będą go atakować pytaniami - w czasie kampanii wyborczek : wyjątkowo niewygodna sytuacja. Hartmann trochę histeryzuje, Sara przywołuje go do porządku, a potem zapewnia,że będą działali dyskretnie, o wszystkim go informując. Hartmann się uspokaja i zgadza się na takie postawienie sprawy. NIe bez znaczenia jest fakt,że Sara wyraźnie mu się podoba.

      Dyrektorka szkoły zbiera nauczycieli w jednym miejscu i najpierw informuje ich że rudy Oliver i "Wojewódzki" [niech mi ktoś łapy utnie, haha]zostają zawieszeni z powodu narkotyków, a potem - że nauczyciele Nanny zostaną przesłuchani przez policję. Wśród nauczycieli jest nasz pan Turek ;] - Rama. Jakaś blondynka w widocznej ciązy mówi mu "jak będą cię przesłuchiwali - powiedz im to,sam powiedz", na co Rama przecząco kręci głową, że "nie może". Słucha tego brodaty nauczyciel z fajką w zębach i ma dwuznaczną minę.

      Hartmann spotyka się z Mortenem, przypadkiem go widzi wsiadając do auta po jakimś spotkaniu. Pada deszcz, panowie pod parasolami i Morten znów mu się spowiada, że to nie on puścił ten przeciek : "[W czasie kiedy wysłano tego maila] nie ma mnie w pokoju - medytuję wtedy, ty to wiesz, wszyscy to wiedzą". I ostrzega Hartmanna, że w tamtego wieczora paliło się światło w pokoju urzędników ratusza. "uważaj na nich", ostrzega Hartmanna.

      Sztab polityczny Hartmanna sam zamierza też prześwietlić nauczycieli - nie chcą być zaskoczeni,gdyby policja odkryła coś sensacyjnego.
      • grek.grek "FOrbrydelsen" [5 odc] [2] 04.02.13, 11:08
        Rie [czemu mam ciągle wrażenie, że jej zalezy na tej kampanii politycznej bardziej niż Hartmannowi ?] zleca ściągnięcie danych osobowych, umów o pracę, CV i wszystkiego, o
        tych psorach. Roobtę tę dostaje niejaki OLav - to ten młodzian podejrzanie operujący
        ślepiami,którego kamera wyeksponowała w końcówce 4 odcinka, sugerując, że może on
        mieć coś wspólnego z przeciekiem, o który Rie i Hartmann oskarżyli Mortena [dowody
        były/są...]. Wywiązuje się z zadania śpiewająco.

        A Sara z Meyerem ruszają z tymi przesłuchaniami ciała pedagogicznego. Ta posępna muzyczka w tle jest niesamowita, prawie nonstop unosi się w tle. jak to robi klimat zawodowo.
        Jeden po drugim nauczyciele przychodzą, odchodzą, nie słychać o czym mowa, ale mowa ciała Sary i Meyera wskazuje, że są to rozmowy bezowocne. Siedzą w bibliotece, rozmawiają, Meyer je swoje pigułki, Sara podjada mu banany [podczas następnego przesłuchania Meyer znienacka wypala do Sary : "zjadłaś mi moje banany", a Sara ma minę uczennicy złapanej na paleniu za szkołą, hehe], coraz większa dopada ich frustracja...

        Wreszcie przychodzi pora na pana Turka Ramę. OPisuje on Nannę jako bystrą, otwartą dziewczynę, Meyer podejrzliwie pyta, czy Rama swoje infomacje czerpie może również z kontaktów pozaszkolnych z uczniami, ale Rama odpowiada, że poza szkołą nie widuje się z uczniami, a sam ma żonę w ciązy i to jej poświęca swój czas. Na wieczorek haloweenowy ma alibi - był do ósmej, a potem miał randkę właśnie ze swoją ciężarną żoną.

        I byliby go puścili i wyszliby na zero... gdyby Rama sam im nie podrzucił tropu -opowiada im o wypracowaniu, które w ramach zajęć szkolnych napisała Nanna : traktowało ono o romansie uczennicy i starszego od niej mężczyzny. Wg Ramy, "było tak zaangażowane i nasyscone erotyką, że uznałem je za niezwykle autentyczne" - czy Nanna opisała prawdziwe życie,czy opisała tego kogo policja poszukuje ? Czy o "powiedzenie im" tego właśnie prosiła Ramę jego żona ?

        Meyer i Sara od razu rzucają się na do archiwów ze szkolnymi wypracowaniami. Pracy Nanny tam nie ma. Dyrektorka sugeruje, że może ona być u jednego z profesorów, który pisze jakieś leksykony językowe i często przetrzymuje prace uczniów. Policmajstry biorą jego namiary i mimo iż to wieczór późny jadą do niego do domu.

        Ten profesor to ów brodacz z fajką, który usłyszał jak żona Ramy mówi męzowi o "powiedzeniu [czegoś] policji". Na imię ma Henning.

        Tak więc biorą się za tego Henninga. Facet wygląda na zupełnie nieszkodliwego miłośnika języka duńskiego, całkowicie pochłoniętego swoją pracą [chyba nawet dla ministerstwa kultury], takiego poczciwego pozytywnego świra. Zaczyna im nawet klarować, o co chodzi z tym jego językowym fisiem, a oni się do siebie uśmiechają "co za pańcio..." - ale pańcio wcale nie jest takim pańciem w rozdeptanym kapciu... Jego chałupa tonie w papierach, ksiązkach, i kiedy Henning szpera po szufladach w poszukiwaniu tej pracy Nanny - Meyer zauważa leżące na podłodze świerszczyki z nastolatkami... Bezgłośnie daje znać Sarze, która podchodzi bliżej, żeby zobaczyć co tam Meyer wywęszył... Henning struchlały widzi kątem oka, że oni się kapnęli... znajduje to opowiadanie Nanny, szybko im je podaje i chce prowadzić do wyjścia, ale przecież nie wyjdą zanim go nie przemaglują...

        Henning broni się, że te pisma są dozwolone, on jest dorosły, więc o co chodzi ? Meyer w swoim stylu zaczyna go straszyć "uważaj, kolego, bo zaraz możemy ci się dobrać do twardego dysku komputera i jak sądzisz, co ciekawego tam znajdziemy ? A wiesz,jak w więzieniach witani są tacy przestępcy, jak ty..." [Meyer wyraźnie sugeruje mu posiadania
        materiałów pedofilskich]. Sara nie tonuje Meyera, patrzy jak zareaguje Henning - a ten jest przestraszony, i mówi "ja jestem czysty, to nie ja byłem zamieszany..." - Sara od razu wyłapuje " w co "zamieszany" ? I Henning informuje ich, że swego czasu wylazła sprawa rzekomego romansu Nanny z nauczycielem, rzecz została umorzona, nauczyciel oczyszczony z zarzutów. Tym nauczycielem był... pan Turek Rama.

        Jest to ciekawe,bo jesli tak było,to jak wyjaśnić niezwykle pozytywny stosunek Ramy do Nanny i fakt, że także w tym odcinku Rama odwiedza dom Larsenów, na okoliczność przyszłego pogrzebu, skonsultować się i znów spędza czas na rozmowie z Pernille o Nannie. Czy po takiej chryji jak oskarżenie o romans, i to przez Nannę, możliwe by były takie jej i jej rodziny relacje z oskarżonym nauczycielem i jego taki przyjazny do nich stosunek ?

        Larsenowie tymczasem zanoszą do policyjnej kostnicy sukienkę, w którą ciało Nanny ma zostać ubrane na pogrzeb. Przyjmuje ich ten patolog z brodą, ubrany w garnitur i pod krawatką. Bierze od nich sukienkę i za parę minut prosi ich żeby zobaczyli córkę.

        Wracają w milczeniu, bardzo poruszeni, Theis zatrzymuje samochód przy stacji bezynowej, pod pretekstem,że musi kupić płyn do spryskiwacza. Idzie do przystacjowego sklepu, wchodzi do toalety i tam puszczają hamulce - płacze jak dziecko. Żona siedzi "na sucho" w aucie, a on wyrzuca z siebie wszystko, co pod powierzchnią się kumolowało.

        Tego samego dnia wieczorem Theis mówi temu swojemu współpracownikowi, że jeśli żona tamtego kolegi może przekazywać jakieś informacje, to on chce je znać. czyli, nastepuje zmiana postawy człowieka - zobaczył córkę ["to nie była ona... widziałem Nannę jak wychodziła wtedy, na ten wieczorek... i widziałem ją dzisiaj - to nie była już ona"] i doznał wstrząsu.

        Hartmann ma w swojej szkole tzw.spotkanie integracyjne. W jego ramach rozgrywa mecz koszykówki z uczniami. W tym meczu bierze udział Rama. Wszystko pod publiczkę trochę, żeby media mogły pyknąć parę fotek, Hartmann nie zakłada nawet sportowego stroju [specjalnie, ofk], tylko buty zmienia na koszykarskie. Gra się toczy, Hartmann wrzuca kosza i przybija piątkę z Ramą, wygląda jakby panowie się już bardzo dobrze znali...

        Kanjec :]

        Znów pytania, znów nowe tropy, znów twist za twistem i znów widać jak się bohaterom życie kotłuje przez tę jedną śmierć.

        Ale ta muzyka kapitalna...
        • grek.grek Re: "FOrbrydelsen" [5 odc] [2] 04.02.13, 11:19
          powiedzcie sami czy nie "Wojewódzki" ;]:
          images3.wikia.nocookie.net/__cb20120610223926/forbrydelsen/images/4/4a/Jeppe_Hald_1x04.jpg
          chciałbym sypnąć czymś więcej, ale ni grzyba żadnych trailerów odcinka, fragmentów etc nie widać...

          PS : znów zapomniałem, tradycja...

          Ślady krwi w suterenie.
          Są to ślady krwi Lisy. Kiedy Jeppe podszedł z tym telefonem filmując ją z Oliverem, nagle zerwała się, żeby go odpędzić, potknęła się i zraniła o butelkę. POkazuje Sarze ślady na przedramieniu.

          Plus.
          Larsen sprzedaje od dwóch odcinków dom. Ten,który kupił dla rodziny, z calym górnym piętrem dla Nanny. Ma z tym mały problem, bo zdaje się wypada zrobić tam jakiś remont.Odwiedza go babka od domów, a on sam w poprzednim [4] odcinku wizytował jakiegoś innego Turka w jego restauracji i rozmawiał z nim o ewentualnym kupnie. Ten "Turek" na jakiegoś mafiosa wyglądał, mimo że pozował na szefa kuchni. W każdym razie Larsen i ten gość mieli jakiś zatarg w przeszłości, tak wynikło z ich wymiany zdań.

          • grek.grek Re: "FOrbrydelsen" [5 odc] [2] 04.02.13, 11:23
            jestem idiotą.

            przecież jest 5 odc cały :
            www.youtube.com/watch?v=cSgSctAD8BU
            trochę od d...strony to wszystko - ten link powinien być na początku, ale
            mam nadzieję, że i tak może ujdzie [mi to płazem u Was].
          • barbasia1 Re: "FOrbrydelsen" [5 odc] [2] 04.02.13, 23:01
            grek.grek napisał:

            > powiedzcie sami czy nie "Wojewódzki" ;]:
            Hehe! Wojewódzki jako żywy! Racja. :)
            Jeśli o mnie chodzi możesz bohaterowi pozostawić tę ksywkę. :)

            Właściwa kolejność, najpierw Twoja opowieść, potem link do filmu.

            No proszę, można sobie obejrzeć Forbrydelsen z angielskimi napisami! Nie wiedziałam, dzięki za link! :) Oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru rezygnować z czytania na rzecz oglądania .

            Bardzo mi się podoba. :)

            • grek.grek Re: "FOrbrydelsen" [5 odc] [2] 05.02.13, 13:25
              haha, gdzieś słyszałem teorię, że każdy człowiek ma, miał lub będzie miał swojego
              niemal dokładnego sobowtóra - taki ktoś albo żyje aktualnie,albo żył kiedyś albo będzie
              żył w przyszłości :] wygląda na to, że sobowtór pana Kuby mieszka współcześnie w Danii, hehe.

              dzięki :]

              yes, fajna wersja, idealna, lepsza od czeskiej, i to także dlatego, że czeska jest dubbingowana.
              Dubbingowana bardzo dobrze, głosy świetnie są dobrane, ale dopiero tutaj są prawdziwe
              wokalizy aktorów.

              świetnie, akcja się rozkręca, 5 odcinków, a już kilka mocnych twistów, jest ta robota policyjna, żmudne znajdowanie i gubienie drobiazgów, a wraz z nimi kolejnych tropów, ciekawe charaktery
              ludzkie, gęsta atmosfera niedomówień, doskonały klimat robiony przez zdjęcia i rewelacyjną muzykę, kilka różnych wątków kręcących się wokół głównego.

              Jesli "Paradoks" miał choć częściowo czerpać ze wzorów m.in "Forbrydelsen", to jednak powiem, że oryginał jest nie do podrobienia... nawet przez Amerykanów [a może zwłaszcza,bo im się chyba nigdy żaden remake nie udał].
        • pepsic Re: "FOrbrydelsen" [5 odc] [2] 04.02.13, 18:49
          Bo Rie jest obowiązkowym, odpowiedzialnym i doświadczonym pracownikiem w przeciwieństwie do swojego pryncypała, na dodatek w nim zakochaną.

          Przyznam sie, że ten odcinek słabo pamiętam, jakoś sie wówczas pogubiłam.

          Zatem THX:)
    • grek.grek "Głuchy telefon" [via TVP2] 05.02.13, 14:04
      Jest to film,w którym reżyser udaje Zanussiego, a Maciej Orłoś nie udaje, że jest kim
      więcej niż zapiewajłą teleexpressowym :]

      Rzecz o zdegradowanym inteligencie, tuż po przełomie 89 r.
      Człowiek ma dyplom socjologa, jakieś naukowe papiery, ale zarabia na chleb jeżdząc
      taksówką, mieszka z żoną w domu użyczonym im wspaniałomyślnie przez teściów i
      generalnie nie dostrzega w sobie aspiracji do tego by robić karierę albocośtam. Od 6 lat
      okłamuje żonę, że pisze doktorat, w rzeczywistości stukając na maszynie swoje egzystencjalne
      rozterki i dylematy [kim jestem ? po co jestem ? itd.], a prawdziwe szczęście odnajdując w swojej wielkiej pasji jaką jest muzyka Mozarta [nawet zna na pamięć kilkaset pozycji z jakiegoś specjalistycznego katalogu] i wieczornym samotnym krążeniu autem w ciemnościach miasta. Przyszłość rysuje się marnie, a i przeszłość nie jest dla niego powodem do dumy - ciązy nad nią jego opozycyjny epizod w Solidarności : był wprawdzie internowany, ale jego przyjaciel, Łukasz, siedział dłużej, a jego oskarżał o jakieś konszachty ze służbami. Od tej pory Tomasz jest na niego śmiertelnie obrażony i nie odbiera telefonów, kiedy tamten dzwoni.

      Największy kryzys dotyka jednak małżeństwa Tomasza. On i żona nie mają sobie nic do powiedzenia, zero seksu, zero sympatii, zero podziwu, zero czegokolwiek. Obcy ludzie połączeni rutyną, oddaleni od siebie.

      W tę rzeczywistość wkracza ich przyjaciółka sprzed lat, Agata - właśnie wróciła z Ameryki, gdzie przeżyła nieudany związek, uprawia życie singla, wnosi energię, otwartość, ożywia dom, ale jednocześnie badając życie swoich przyjaciół, rozmawiając z Katarzyną o jej nieudanym małżeństwie - podnosi ciśnienie relacji między nią, a Tomaszem. Co i rusz prowokuje spięcia, drobne konflikty, słowne tarcia. Ze zgodnego ponurego milczenia małżonkowie przechodzą do coraz bardziej otwartego wypominania sobie słabości charakteru i generalnie niedopasowania.
      Pierwszy ma dośc Tomasz, chce wyrzucić Agatę z domu, ale w jej obronie staje Katarzyna.

      POtem front się zmienia, kiedy Agata zaczyna z Tomaszem flirtować, jakby się upewniła, że Katarzyna go nie chce i jest do wzięcia. Tomasz odpowiada na te zaloty pozytywnie, coraz więcej czasu spędzają razem, dla niego to prawdziwa odmiana, a ona sprawia wrażenie, że znalazła faceta dla siebie, nawet mu proponuje wspólny wyjazd do Ameryki, żeby tam wspólnie zacząć sobie układać życie. Katarzyna patrzy na to i mimo że na Tomaszu jej nie zależy - żąda od niego, żeby wykopał Agatę z domu. Sama zaś zaczyna romansować z tym Łukaszem, eks-przyjacielem Tomasza. I to z kolei psuje humor Tomaszowi - już go tak nie cieszy flirt z Agatą, kiedy żona też ma kogoś innego. Widać już w tym momencie, że skoro dotyka ich, że drugie romansuje na boku, to może jednak tak całkiem nie są dla siebie straceni, a Agata uruchomiła nie tyle proces ostatecznego rozpadu, co oczyszczenia atmosfery ich związku, z powrotem odkrycia siebie - dla siebie nawzajem.

      Tomasz popada w złośc,kiedy dowiaduje się z kim kręci Katarzyna.Próbuje wyładować się w gwałtownym akcie z Agatą : chyba zahaczającym o gwaałt, aczkolwiek tak wstydliwie scena została pokazana i ucięta, że można się tylko domyślać,co się stało, i że nie było to dla obojga przyjemne. Potem ostro pije, aż do wylądowania w izbie wytrzeźwień. Nie zazna szczęścia z Agatą. Ale i Katarzyna nie będzie z Łukaszem, który stwierdza, że ona go nie kocha, raczej wciąz czuje coś do Tomasza, a w związku z tym nic z tego nie będzie. Tomaszowi klapka się przestawia, wykorzystuje całą sytuację, aby odwiedzić Łukasza i zakopać topór wojenny.

      a potem spotykają się na ulicy, on i Katarzyna, i dochodzi do pojednania i powrotu, jakby ten ostatni okres uświadomił im, że jednak jeszcze coś ich łączy i zalezy im na sobie. Kryzys zażegnany.

      Monologi Orłosia, dziwny trójkąt pod jednym dachem, muzyka Mozarta i chyba próba rozrachunku z nieudanym losem dzielnego inteligenta polskiego w nowym systemie, który
      nie daje szans awansu zawodowego, wyjaławia z aspiracji, a nawet zasadza się na stosunki
      małżeńskie.
        • grek.grek Re: "Głuchy telefon" [via TVP2] 06.02.13, 14:29
          pan ten ma w swojej filmografii głównie "spektakle telewizyjne", i rzeczywiście
          ten teatralizm widać było w "Głuchym telefonie"

          cała przyjemność po mojej stronie, Barbasiu.

          próbuję coś łapać, bo zasadniczo słaba oferta w ostatnich dniach, powtórka "Pana życia i śmierci", dzisiaj będzie powtórka "Wszystko za życie", a poza tym same jakieś komiedyjki, jak to w środowej ramówce. Dopiero jutro Kocham Kino. dzisiaj plaża, co stwarza mi okazję obejrzenia "Pornografii" Kolskiego, co to się nawinęła powtórkowo. Szkoda tylko, że tyle jest możliwych premier, polskich i niepolskich, a telewizje uparły się nonstop powtarzać pokazywane już filmy, albo dają nowe tytuły... z niższych półek :] O, TVN dzisiaj -znów powtórka, "Rocky Balboa" [21:30]. A tak dobrze zaczęli sezon, "Sherlockiem" i "Wyspą Tajemnic". I skończyli się prędko, hehe. Postuluję, żeby Kocham Kino miało 3 wieczory w tygodniu, tylko tam premiery zdarzają się w jakimś większym procencie :]

            • grek.grek "POrnografia" [Kolskiego] [1] 07.02.13, 13:40
              Mogę spróbować.

              Rzecz zaczyna się w Warszawie, w 43 roku. Trwa wojna, a w mieszkaniu na ul Kruczej spotyka
              się inteligencja, pisarze malarze, poeci etc. TUtaj narrator Witold [Adam Ferency] poznaje Fryderyka [Krzysztof Majchrzak], nie wie kto zacz, ale gość ujmuje go sposobem bycia i, czy ja wiem, "portretem ogólnym" ;]

              Witold ma zaproszenie od swojego starego przyjaciela, Hipolita [Krzysztof Globisz], właściciela ziemiańskiego dworku z całym obejściem i polem. Jedzie więc w odwiedziny zabierając ze sobą Fryderyka.

              W okolicy kręcą się wprawdzie Niemcy, ale dostają od gnącego się w ukłonach Hipolita czapkę [w rzeczywistości : hełm] jajek i zadowoleni znikają; bywają również polscy partyzanci ukrywajacy się w lasach okolicznych.

              Witold i Fryderyk jakoś chcą sobie zorganizować czas na miejscu. W oko wpada im para dojrzewających blond-młodziaków : Henia, córka Hipolita i Karol, syn zarządcy w majątku Hipolitowym [chłopiec ma za sobą epizod w partyzantce]. Dzieciaki wychowują się razem od małego, nic ich nie łączy, co najwyżej typowo koleżeńskie żarty. Zwłaszcza, że Henia jest już zaręczona, z niejakim Wacławem - "bardzo porządnym, odpowiedzialnym, z dobrej rodziny". OPrócz tego dziewczyna uważa, że Karol zainteresowany jest raczej seksem niż związkiem, co prowadzi ją do pogardliwego stwierdzenia "to dzieciak". Sama już dziewicą nie jest, przynajmniej wedle tego, co mówi - ma za sobą przelotny romans z żołnierzem, którego kiedyś Hipolit ukrywał w majątku. Fryderyk chce zmienić sytuację, tak zakręcić i zamieszać, żeby Henia i Karol się ze sobą spiknęli. Wciąga w to Witolda, ale przecież wcale nie na siłę. Witold, tak jak Fryderyk, jest zaintrygowany świeżością i młodością Heni i Karola, ich erotyczne spotkanie ma być niemal hołdem dla natury i czymś należącym wręcz do właściwego porządku świata.

              Zaczyna się od drobnych gestów. Kiedy Witold, Fryderek i Henia spacerują wokół dworku i zatrzymują się przy Karolu naprawiającym zepsute koło powozu, Fryderyk nakłania ją, żeby podwinęła nogawkę spodni Karola, który niechcący ją rozdarł.

              Potem Fryderyk idzie dalej - pod pretekstem, że "będzie kręcić film" namawia Henię i Karola do
              odgrywania dwuznacznych, zmysłowych scen [w stodole : Karol lezy i coś tam robi, Henia nadjeżdza, yes :), na jakimś takim kawalku deski na kółkach, jej twarz pojawia się ponad jego twarzą i wysypuje ona z ust źdźbła zboża, które on pochłania].

              Fryderyk sam ma okazję do romansu,a nawet -ów. Z sympatią traktuje młodą córkę gospodyni. Po tym jak zaprasza ją do wspólnej gry na fortepianie [wspólnej w znaczniu : Fryderyk gra sam i tylko pozwala sobie używać jej palca do zaakcentowania niektórych dźwięków]
              dziewczyna gotowa jest mu się oddać, ale Fryderyk odmawia mówiąc "mam córkę w twoim wieku". Na "tak" wydaje się być również żona Hipolita. Ona wprawdzie aż tak otwarta jak młoda panna nie jest, poza tym - lubi sobie chlapnąć z gwinta, niemniej - kręci się przy Fryderyku i mury jej małżeńskiej wierności wydają się nader kruche [przepraszam za tę grafomanię, heh] i to nawet nie tylko dlatego, że nadwątlone wodą ognistą w ilościach wystarczających. Fryderyk jednak nie przejawia ochoty na bliższe zapoznanie się z jejmością.

              W majątku pojawia się narzeczony Heni, Wacław. Z wąsem i falą włosów zaczesanych na bok, taki "szopĘ" trochę ;]. Okazuje się być, istotnie - przyzwoitym facetem, z tym że dość trywialnym i ugrzecznionym. Później zjawia się także jego matka, której do gustu przypada towarzystwo Fryderyka. Do momentu, kiedy odkrywa że jest on ateistą, co dla żarliwie wierzącej katoliczki jest przeszkodą nie do przebycia i argumentem za przerwaniem znajomości [scena spacerowa w polu].

              Dochodzi do wypadku. Kiedy wszyscy siedzą w jadalni przy kolacji, matka Wacława niespodziewania zostaje zasztyletowana w swojej sypialni przez chłopca, który wkradł się do środka, żeby ukraśc coś do jedzenia. Trudno powiedzieć, że czy to on ją dźgnął, czy może
              był to nieszczęśliwy wypadek, w każdym razie kobiecina nie żyje. Chłopca zaś łapią domownicy i zamykają w składziku jakimś gospodarczym. Nie ma tam źle... Fryderyk podrzuca mu niedopałki papierosów, a wyraźnie szukająca seksualnej relacji córka służącej przychodzi do niego w celu, który w efekcie usprawiedliwia dopalenie tego papierosa ;]

              Wacław cięzko znosi śmierć matki. Chce zabić jej oprawcę, ale Witold i Fryderyk ratują jeńca. Wacław biadoli, że nie wie, jak się do tej matczynej śmierci ustawić - wcześniej spacerując w polu z Fryderykiem łaził w rozpaczy na czworakach niczym pies [Fryderyk w tym czasie dostojnie podążał obok, komiczna scena], a teraz Fryderyk wypala mu prosto w twarz : "jak to - nie wiesz, co zrobić ? Przeżyj to !!! wypij każdą kroplę jej śmierci, do dna !!!".

              w efekcie tego wybuchu, jak sam twierdzi, Fryderyk traci głos. porozumiewając się z Witoldem za pomocą listów zostawianych w umówionym miejscu - namawia go, żeby wkręcili Wacława. Fryderyk ma "reżysersko" zaaranżować w stodole "filmową" scenę z udziałem Heni i Karola, a Witold ma ją Wacławowi pokazać, że niby Witold "przypadkiem odkrył randki Karola i Heni, no i czuje się w obowiązku powiadomić prawowitego narzeczonego", oczywiście : Fryderyk "reżyseruje" z ukrycia, a Wacław ma tę scenę wziąć na prawdziwe życie.

              Tak też się odbywa, ale Wacław nie doznaje żadnego szoku. "Oni się znają od dziecka, nie ma w tym nic dziwnego", powiada. TYle, że niektóre sceny działają z efektem opóźnionym. Wacława zaczyna sytuacja niepokoić, jest w fatalnej formie z powodu tragicznej śmierci matki, a teraz jeszcze Henia i Karol... Odwiedza Witolda, próbuje się dowiedzieć, co on o tym sądzi, ale Witold nie udziela mu żadnej wiążącej odpowiedzi. Wacław zostaje w zasadzie sam z tą zagwozdką w głowie. Jest rozklejony zupełnie, bo jednak w takiej sytuacji trudno o zaufanie do drugiej osoby, a racjonalne wyjaśnienia ulegają podejrzeniom niecnym.

              W majątku Hipolita pojawia się pułkownik Siemion [Jan Frycz], z leśnej i nie tylko konspiry. Zmęczony, przerażony [jak wyjawia Witoldowi w rozmowie] wojną pragnie się wycofać z całego zamieszania, uciec, zdezerterować. Hipolit daje mu gościnę, ale jako że jest to ziemianin pod tytułem "dobrze żyć z tymi, co więcej mogą" - kiedy przychodzi rozkaz od ruchu oporu, żeby zdrajcę i dezertera Siemiona zlikwidować : zbiera domowników, mówi im że "wszyscy są teraz żołnierzami" i bada,który gotów byłby zabić pułkownika. NOżem, w nocy i bezlitośnie.

              Fryderyk odmawia "ja bym nie mógł" i od razu zwraca się do Wacława z dobitnym stwierdzeniem "pan też by nie potrafił". Wacław nieśmiało oponuje, ale kiedy pada otwarta propozycja, żeby zatem zabił - opuszcza głowę. Witold też odmawia. Hipolit najpierw mówi, że sam to zrobi, ale chwilę później zmienia zdanie - niemal wydaje rozkaz zabicia Siemiona... Karolowi. Ten się specjalnie nie waha. Pytanie tylko : jak wejśc nocą do pokoju Siemiona, facet jest w takiej paranoi i strachu, że zamyka się na cztery spusty i niemal nie sypia ?

              Fryderyk ma pewien plan... Ale najpierw opowiada żonie Hipolita historię swojego [mówi o "przyjacielu", ale tak naprawdę - o sobie] upadku życiowego. Miał córkę, Żydówkę. Po śmierci żony, a jej matki, ukrywał ją przed światem, czasy niepewne, Zydzi prześladowani... Nie był jednak dobrym ojcem - wychodził wieczorami, balował w knajpach, a ona siedziała zamknięta i czekała na niego. Któregoś razu bardzo się spóźnił,ona wyszła na poszukiwanie go, i na ulicy została schwytana przez Niemców. Zbyt charakterstyczną miałą urodę... On wrócił do domu i zobaczywszy, że jej nie ma pobiegł jej szukać. Wedle słów Fryderyka "zobaczył ją, na rampie, przed wagonem bydlęcym... i kiedy wyciągała do niego ręce - schował się, uciekł, schował się przed własnym dzieckiem". Po małej został mu tylko okrągły zielony przedmiot. Jedyna rzecz w jego walizce... poza stertą kamieni.

              Plan Fryderyka jest prosty : strach nie pozwoli mu otwoirzyć drzwi przed mężczyzną, niech więc niewinna Henia zajdzie do niego nocą...
              • grek.grek "POrnografia" [Kolskiego] [2] 07.02.13, 14:10
                Henia zapuka, Siemion otworzy, a wtedy Karol go zaskoczy z nożem.

                Fryderyk wpadl na ten pomysł [to już ksiązka dopowiada, jak czytam w bryku - na razie, niestety tylko w bryku] patrząc jak zgodnie wspolnie Henia i Karol zabijają dżdżownicę rozdeptując ją butami. Wtedy powstała w jego głowie myśl, że właśnie morderstwo jest
                tym, co tych dwoje może ze sobą związać zmysłowo, erotycznie i w ogóle.

                Dla Fryderyka będzie to więc jednocześnie urzeczywistnienie jego wizji połączenia miłosnego
                nastolatków - "ta śmierć, krew ich połączy". I o ile na bazie ducha, to się stanie po
                akcji, to fizycznie dzieje się tuż przed, Karol konsumuje Henię tuż przed rozpoczęciem
                całego przedsięwzięcia, a Fryderyk z Witoldem nasłuchują przez prześwity w deskach sufitu, który jest zarazem podłogą w pokoju wyżej.

                Henia puka do drzwi pokoju Siemiona. Jest ciemno, a światło świeczki blade. Męska postać otwiera drzwi. Na to zza winkla wypada Karol i pakuje w nią nóż. Po chwili okazuje się, że zamordowanym nie jest Siemion, a... Wacław. To Wacław był w pokoju. Siemion lezy na tapczanie. Jest martwy, nóż tkwi w jego nerce. Wacław zabił więc Siemiona [aby ukoić ból ? czy dowieść coś światu ?],a potem pozwolił ? się zabić Karolowi [i Heni w sumie też].

                Fryderyk w ostatniej scenie odwiedza tę dziuplę gdzie trzymają domniemanego zabójcę matki Witolda. Siedzi tam córka służącej. Fryderyk pokazuje jej to zielone okrągłe coś, pamiątkę po córce [pojawia się fotografia Fryderyka z tą niby córką - ma ona kropka w kropkę twarz, a zwłaszzca uszy, podobną do twarzy tej dziewczyny, tylko młodszą nieco, a w ręku trzyma właśnie ten zielony przedmiot] i że "zostawi to jej na drodze". Potem wychodzi, zamaszystymi ruchami podcina sobie żyły i wlokąc się noga za nogą, kapiąc krwią wychodzi na dukt, zostawia to zielone i idzie dalej.

                W książce - ponoć, bo i ja nie czytałem - Fryderyk zabija tego chłopaka co niby matkę Wacława kozikiem strugnął, tutaj finał jest inny, o ile jest w książce tak, jak słyszałem/czytałem.

                Ponoć Fryderyk

                w powieści wygląda to następująco:
                mariola.wordpress.com/2006/12/08/witold-gombrowicz-pornografia/
                o ile to dobry adres :]

                TYle co do fabuły.
                Film dodaje oczywiście obraz i wg mnie jest on świetny : stonowana kolorystyka [bodaj jedyną jaskrawością jest ta zieleń okrągłego przedmiotu córki Fryderyka] i gustownie dobrane okoliczności przyrody polskiej - znakomity styl, wraz z muzyką i pewnym nawet poetyckim miejscami rysem narracji - tworzą intrygującą całość. Scena "reżyserii filmowej "Fryderyka jest tak nakręcona i tak umuzykalniona, że zostaje w pamięci. Scena, kiedy Witold mówi Fryderykowi, z zacięciem pielącemu zaniedbane grządki w ogródku, "co ty właściwie robisz",a on mu zachwycony odpowiada "zobacz jak tu pięknie", a potem zjada dżdżownicę, którą zadeptali wspolnie Henia i Karol, i dodaje "... i jest co jeść" - też poprowadzona mistrzowsko.Globisz kapitalny w efektownej scenie, kiedy histerycznie się popisując uśmiechami i przyjaznymi słowami i gestami obdarowuje hitlerowca jajkami i robi co może,żeby tylko sobie szybko poszedł razem z kolegą. Frycz w swoim epizodzie - sama klasa. Zakończenie mocne, puenta wyrazista, nie wiem jak to się ma do powieści i czy w pełni oddaje zamiary autora, ale jako film - robi wrażenie, wg mnie.

                Aktorzy są wspaniali, a Fryderyk-Majchrzak oscarowy, naprawdę - choćby dla klimatu całej opowieści i właśnie nieodpartego Majchrzaka warto ten film zobaczyć.
                  • barbasia1 Re: "POrnografia" [Kolskiego] [2] 09.02.13, 17:07
                    Dzięki Greku! Niełatwe to było zadanie opowiedzieć "Pornografię" (tak czułam), ale pięknie sobie poradziłeś, jak zawsze.

                    W miejsce komentarza podam bibliografię. Dobrym wprowadzeniem do powieści "Pornografia" jest esej Jana Błońskiego „Gombrowicz i rzeczy ostateczne” w: J. Błoński, Forma, śmiech i rzeczy ostateczne. Studia o Gombrowiczu, Kraków 2003.

                    Wczoraj znalazłam też bardzo interesującą rzecz w internecie, a mianowicie atrykuł z Dekady Literackiej w której autor prównuje powieść z jej adaptacją filmową. Polecam go Twojej /Waszej uwadze.
                    dekadaliteracka.pl/?id=3947



                    A jak znajdę na półce Dzienniki Gobrowicza, to przepiszę tu jego własny komentarz na temat tego dzieła.
                      • maniaczytania Pornografia i muzyka filmowa (i o RMF Classic) 09.02.13, 12:31
                        Greku - ja tez Ci bardzo dziekuje za streszczenie. Jakos do obejrzenia tego filmu nic mnie nigdy nie ciagnelo i dalej nie ciagnie, a teraz wiem dokladnie 'ococho' ;)

                        Ale chcialam o jedno zapytac - o muzyke. Slucham albowiem gdyz poniewaz radia RMF Classic w drodze do i z pracy, a tam procz klasycznych kawalkow Chopina itp., ogromne maja rowniez zasoby kawalkow filmowych (i to najbardziej lubie) i czesto tam bywa utwor z "Pornografii" wlasnie i bardzo mnie sie spodobal. Wiec jak z ta muzyko panie?

                        A przy okazji to chcialabym bardzo towarzystwo niniejsze do tegoz radia zachecic - wiadomosci (denerwujacych) w nich bardzo malo, wiadomosci kulturalnych duzo, ciekawe audycje o architekturze, muzyce, filmie, sztuce, a w piatkowe popoludnie mozna by rzec dzien filmowy - bo najpierw audycja - wywiad z jakims czlowiekiem filmu, ktory opowiada o swojej pracy, o kulisach wspolpracy z roznymi tworcami (i tak poznalam m.in. dzwiekowca, kostiumografa, castingowca), a o 17.30 w audycji "Odeon" Stanislaw Janicki opowiada o starym kinie (wczoraj bylo np. o Avie Gardner). A co do samej muzyki, ktora sie tam pojawia, filmowej jest mnostwo, odkrylam wiele perelek, jak rowniez filmow, o ktorych nie slyszalam wczesniej. I duzy plus za to, ze na ich stronie mozna odnalezc tytul utworu, wystarczy pamietac, o ktorej mniej wiecej godzinie byl emitowany.

                        --
                        Maniaczytania - blog
    • grek.grek kinowe premiery ost. tygodni 06.02.13, 12:59
      coś zapomnieliśmy o kinach.
      parę filmów z ostatnich tygodni brzmi nieźle.

      "HOly Motors", ten jakoś szczególnie nietuzinkowo :
      opium.org.pl/2013/01/09/holy-motors-recenzja/
      Nowy Tarantino :
      stacjakultura.pl/4,21,30367,Django_recenzja_filmu,artykul.html
      no i "Drogówka" Smarzowskiego, z zeszłego tygodnia, ponoć znów
      petarda :
      film.interia.pl/recenzje/news/drogowka-powtorka-z-wesela,1889253,6290
      Barbasiu, ciekawe czy rozpoznasz swojego [zgaduję ?] ulubieńca w nowym wydaniu ?:
      bi.gazeta.pl/im/b2/c0/c6/z13025458Q,Arkadiusz-Jakubik-w--Drogowce-.jpg
      nieco wcześniej :
      film.interia.pl/recenzje/news/pokusa-plastikowy-duszacy-erotyzm,1878732,6290
      [podobno Kidman w całkowicie nowym imidżu ekranowym, jako przerysowana prowincjonalna seksbomba]

      jako miłośnik [od momentu obejrzenia "Barw"/Colors, wg mnie tytułu niedościgionego w tym gatunku] policyjnych filmów w klimacie kalifornijskim, i ten tytuł nie przeszedł mnie bokiem :

      kulisykultury.pl/film/2012/bogowie-ulicy-recenzja-filmu/
      podobno hicior :
      film.org.pl/r/recenzje/7-psychopatow-18641/
      • barbasia1 Jedną z tych premier zaliczyłam wczoraj, ha! :) 06.02.13, 17:07
        Obejrzałam wczoraj wieczorem w kinie "Drogówkę"!

        Mocne męskie kino policyjne, niepozbawione poczucia humoru, oczywiście dopasowanego do stylistyki, a zatem czarnegu i wulgarnego humoru. Z ekrany zwłaszcza w pierwszej części leją się przekleństwa, wulgarne sceny seksu rodem z filmów porno. Leje się wóda. Bohaterowie żyją w świecie przeżartym, korupcją, nieuczciwością, zdradą. Kombinują i oszukują wszyscy począwszy od ludzi na wysokich stanowiskach, poslów, urzędników państwowych, przez policjantów, lekarzy, prokuratorów, kombinatorstwem skażone są nawet małe dzieci z podstawówk (syn policjanta mówi, że dzieciaki z drużyny piłkarskiej chcą sprzedać mecz!).

        Arkadiusz Jakubik miał chyba najmocniejszą rolę, zagrał u Smarzowskiego policjanta erotomana (tło na zalinkowanym zdjęciu wszytsko o nim mówi), ku...arza, śliniącego się na wiodok bab, zdradzającego na każdym kroku sympatyczną skadinąd i kochającą żonę z prostystutkami, brzydkimi tirówkami. Obrzydliwy, obleśny typ z farbowanymi na czarno włoskami i solarkiem na twarzy z ku...mi nieustannie wiszącymi u rozporka (sorry!), co się w koncu dla niego źle skończy - ( tu goteskowa scena, krwisty czarny humor, he,he, jakiego w kinie chyba jeszcze nie było, przynajmniej w naszym kinie :)). Oprócz tego nie odmawia brania łapówek w zamian za niewypisanie mandatu. Mimo to jednak da się odrobinę (ale dorobinę) polubić tę postać, w dużej mierze dzięki znakomitej kreacji Jakubika, poza tym sierżant Pertycki, ma jedna kilka pozytywnych cech, które ratują go; jest lojany wobec kupmpli, pomaga koledze, kiedy ten ma kłopoty, kocha i dba o żonę, dzieci, troszczy się i martwi o swoją siostrę, też policjantkę...

        Tyle pierwszych wrażeń ... cdn.


        Dzięki za wszytskie linki! Poprzeglądam później.

        PS Co za zbieg okoliczności, że Ty właśnie dziś o kinie, o filmie Smarzowskiego.
    • grek.grek KOcham Kino "POwrót do Brideshead" 07.02.13, 15:29
      Dwójka, 22:30 & 3:10
      chyba główny hicior na dziś, prawdaż zawżdy ?
      już rozebrałyście trochę rzecz na części w poprzednim volume OCTW, więc
      z pewnym przytotowaniem można do niej przystąpić.
      Abstrahując od fabuły - mam też nadzieję także na stylowe wnętrza, plenery, oldskulowy styl i w ogóle niech fruwa marynara.
      [mam nadzieję, Er.po, i Maniu, że napiszecie jeszcze o róznicach między ksiązką, serialem a samym filmem]

      "Miasto prywatne" jak zwykle w środku nocy [dzisiaj 0:30,TVP1], a szkoda, początki prowincjonalnej mafii w Polsce po 89, przyjaźnie wystawiane na próbę w obliczu interesów, niepowtarzalna atmosfera małomiasteczkowej POlski tuż po przełomie, pan Boguś w kreszowym dresiku...;]

      Mad Men 21:10 Kultura, dla fanek :]


      • maniaczytania Re: KOcham Kino "POwrót do Brideshead" 07.02.13, 17:40
        grek.grek napisał:

        > [mam nadzieję, Er.po, i Maniu, że napiszecie jeszcze o róznicach między ksiązką
        > , serialem a samym filmem]

        To raczej Er.pa i siostra - bo ja serialu nie widzialam i ksiazk tez nie czytalam (jakos nie wpadla mi nigdy w rece ;) )

        --
        Maniaczytania - blog
              • angazetka Re: KOcham Kino "POwrót do Brideshead" 08.02.13, 09:42
                I jak wrażenia? Bo wczoraj się skusiłam i wysiedziałam do końca. Film mnie trochę wymęczył, ale nie żałuję seansu ze względu na Bena Whishawa. Cóż za interesująca jednostka aktorska! (tak, mam słabość do zdolnych Brytyjczyków)
                • grek.grek KOcham Kino "POwrót do Brideshead" -wrażenia 08.02.13, 14:09
                  Estetyczne - jak najbardziej. Ten Oksford od środka, i to całe Brideshead - uczta dla oka.
                  Angielskie kino ma jednak wielki atut w postaci własnie tych zachowanych staroci, które co
                  i rusz może zaprzęgać do kinowego rydwanu [ jestem z grafomanią na ty, proszę ja Was, hehe].
                  I te scenograficzne specyfiki od razu nadają tym filmom własną osobowość i charakter.

                  No i jak udanie w takich okolicznościach architektoniczo--ogrodowo-wnętrzarskich istnieją te wszystkie konflikty i namiętności, co to są podstawą fabuły.

                  Oskarżonym jest tutaj relikt epoki wiktoriańskiej, w postaci toksycznej matki, ale generalnie cała familija jest zarażona jakimś niezrozumiałym całkowicie wirusem, który objawia się w postaci fanatycznej dewocji. Matka bigotka pierwszej wody, córka idąca w jej ślady, a razem z synem-alkoholikiem odczuwająca nieustanne wyrzuty sumienia z powodu własnych instynktów seksualnych, zresztą syn znajduje ukojenie w jakimś klasztorku, jako furtian, czy coś - nawet zatem uciekając od matki i jej zaborczości odnajduje spokój w oparach religijnych. Ojciec pryska do Wenecji, gdzie żyje radośnie i znajduje kobietę znacznie przyjemniejszą niż kostyczna i zasadnicza żona, ale i nawet on przywieziony do Brideshead, aby tam umrzeć - na łożu śmierci pęka jak guma w majtkach i żegna się znakiem krzyża. Braciszek Sebastiana i Julii - ma takie zaćmienie mózgu, że powiada, iż "ojciec nie chce księdza i ostatniego namaszczenia, ale i tak dostanie, bo jako katolik mam obowiązek ratowania bliźniego nawet wbrew jego woli" :] - znamy to, znamy... ze stosów rozpalanych pod niewiernymi, a dzisiaj z ustawodawstawa RP, gdzie wszyscy mają się stosować do reguł wyznaniowych. I jeszcze ten dobrotliwy uśmieszek inkwizytora... Księdza proboszcza o wyglądzie mini beczkowozu - pominę z litości :]

                  Autor[ka] ksiązki, scenarzyści i reżyser filmu mają wyraźny zatarg mentalny z kościołem, z religią jako taką, coś mi się wydaje.

                  Przytomnie używają tutak określenia "katolik", nie - chrześcijanin.
                  Chrześcijaństwo miało być religią szczęścia, życia i radości, na modłę franciszkańską; katolicyzm jest jego pokurczonym, brzydkim bękartem - wyprodukowanym przez zachłanny kler i kopniętych teologów, akcentujący moralną winę, grzech, konieczność nieustannej pokuty.

                  W tych bohaterach objawiają się iskry tego pragnienia szczęścia, jak zresztą sam Sebastian mówi [pod drzewem, siedząc z Charlesem, "chcę być szcześliwy"], a Julia okazuje choćby w Wenecji całując się z Charlesem, wiedząc, że jako ateista jest nieakceptowany przez rodzinę, ale cięzkim młotkiem wbijane im całe życie do głowy posłuszeństwo wobec nakazów katolickiej wiary ich hamuje, ogranicza i co się wespną trochę do wyjścia, to zaraz ich kapciem, w postaci mamuśki [swoją drogą, Emma Thompson jest świetna], do rzeczywistości przywraca wzbudzając obrzydzenie do samych siebie.

                  Jasne, mozna by to potraktować jak opowieść o opresji jako takiej, o skandalicznych błędach wychowawczych, można by przyznać matce nawet odrobinę racji - źle dla nie chciała - ale jednak jest to rzecz o negatywnym wpływie religii, utożsamianej z systemem zakazów, nakazów i absolutnego posłuszeństwa, narzędzia które jednym chorym służy do obarczania swoją chorobą także innych. Zamiast franciszkańskiej wolności, rozwoju i otwartości - ten rygorystyczny katolicyzm niesie wyłącznie destrukcję. Nałóg albo podejmowanie decyzji skutkujących nieszczęściem [Julia i jej małżeństwo]. Zadziwia pewna bezwolnośc postaci. Sebastian niby próbuje uciekać, ale jednak głowę ma już zainfekowaną. Julia niespecjalnie się próbuje bronić. Jest tylko "popalanie w łazience", bez próby prawdziwej zmiany swojego losu. Wygląda na to, że te postaci mają po prostu przetrącony kręgosłup.

                  Julia zadaje w końcówce pytanie Charlesowi : czego chce ? I że niby, poprzez wykorzystanie faktu, że jej małżeństwo to fikcja i można ją "odkupić" od męża za dwa płótna początkującego talentu malarskiego, ma chrapkę na przejęcie Brideshead. Jesli tak, to co miałby chcieć osiągnąć ? Egzorcyzmować to miejsce ?

                  Trochę na siłę wydało mi się to komplikowanie motywacji Charlesa, m.in własnie poprzez to pytanie Julii i taką pokerową twarz samego Charlesa, która mogłaby sugerowac,że istotnie coś tam w zanadrzu chowa. Ostatecznie odchodzi po tym, jak ojciec Jullii i Sebastiana korzy się przed katolicką formułą na łożu śmierci, a Julia klepie różaniec i wpatruje się w starego jakby chciała go popędzić,żeby przeżegnał się zanim kojfnie. Wie, że nic tam już po nim, że Julia się nie zmieni, śmierć matki wcale jej nie uwalnia, matka była tylko symbolem, a problem tkwi w głowie dziewczyny.

                  Matka mówi w pewnym momencie do Charlesa: "życie tutaj jest nieważne, liczy się tylko życie wieczne", ale nie mówi tego tonem człowieka wierzącego. Ona naucza. Mówi o tym jakby przekazywała wiedzę obiektywną. Przyzwyczajona do posłuchu i dominacji nawet na ateistę się zasadza :]

                  Charles wg mnie jest postacią nieco niedopracowaną - z jednej strony, ma własne zdanie i kiedy wszyscy się modlą, klękają czy co tam : on nie probuje się dostosować. Nie rezuygnuje ze swojego światopoglądu nawet z powodu uczucia do Julii, wiedząc, że jego ateizm jest przeszkodą i dla niej i dla jej rodziny w ewentualnej akceptacji jego kandydatury na męża. Zostaje przy swoim. Jak później się okazuje : słusznie, jego poświęcenie i kłamstwo nie byłoby warte zachodu. Julia idzie wyraźnie w ślady matki. Jako jedyny ma odwagę bez kompleksów rozmawiać z przerażającą mamuśką. A jednak robi dziwne wrażenie gogusia, wymuskanego, zagubionego, ta pewnośc siebie jego i charakter nie są dostatecznie wyeksponowane. Brak tej postaci dodatkowego kwantu energii. Nie sądzę, żeby to była wina aktora, raczej reżyser nie dosypał pieprzu do tej zupy, może nie chciał,żeby jedyny racjonalista na ekranie choćby na metr zalatywał plebsem ? ;]

                  w sumie - bardzo dobry film.

                  Erpo, Siostro - z wielką ciekawością czekam Waszych uwag :]
                  • siostra.bronte Re: KOcham Kino "POwrót do Brideshead" -wrażenia 08.02.13, 17:02
                    Tak jak pisałam wcześniej wrażenia mam mieszane.

                    Pewnie byłoby inaczej, gdybym nie czytała książki i nie obejrzała serialu. Fakt, że to było wieki temu, więc nie pamiętam szczegółów, raczej ogólne wrażenia. Może więc lepiej oceniać sam film jako całość?

                    Tak, jest na co popatrzeć. Jak wiecie uwielbiam te klimaty :) Przy kolejnej projekcji zwróciłam uwagę na piękną muzykę.

                    Sama historia wydaje mi się trochę przekombinowana. Zabrakło miejsca na pogłębienie psychologii postaci. Wyszedł trochę banalny miłosny trójkąt. Nie do końca rozumiem np. nagłą fascynację Charlesa Julią.

                    Wiesz, Charles sprawiał takie wrażenie i w książce, i w serialu. Tak jakby chciał się "wżenić" w rodzinę ze wspaniałą posiadłością. Niby miły i sympatyczny, ale była w nim jakaś przebiegłość. Zresztą jest taka scena, kiedy Anthony na wernisażu mówi Charlesowi, że jest "żarłoczny".

                    Serial był przesycony smutkiem i nostalgią za utraconą młodością. Całą historię opowiadał zza kadru Charles i to jeszcze podkreślało nastrój. A Jeremy Irons ma cudowny głos :) Ciekawe, że to właśnie pozostało mi w pamięci, a nie problemy rodziny Sebastiana z religią. Mam zresztą wrażenie, że w filmie ten temat został uwypuklony. I choć bardzo ciekawy, trochę przesłonił inne wątki.

                    Obejrzałam ten film ponownie z przyjemnością, chociaż jak napisałam, nie wszystko mi się podobało.


                    Dla ciekawych video z pamiętnego serialu Charlesa Sturridge'a, z oryginalną muzyką:

                    www.youtube.com/watch?v=RYsMO3rBtYY&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=1












                    • er.pa Powrót do Brideshead - od początku świata 08.02.13, 18:25
                      Aby dojść do meritum, musze przedstawic rozbudowany wstęp :)
                      Waugh (to jest samczyk, mimo nieco niewieściego imienia Evelyn) wydał te powieść jako swoją siódmą, i skonsternował towarzystwo. Do tego momentu jego teksty były z zacięciem satyrycznym, dowcipne, trochę zjadliwe. A tu nagle z grubej rury – poważna, miejscami dramatyczna, o religii, prawie w ogóle bez akcentów humorystycznych. Zupełnie inny kaliber. Stąd przyjęcie było dość chłodne, i początkowo uważano, że to najsłabszy tekst Waugh. Był rok 1945. A Wagh przeszedł był na katolicyzm – stąd temat.
                      Z czasem rzecz trochę okrzepła, była nawet propozycja sfilmowania tego w USA, ale ostatecznie Waugh się nie zgodził, bo scenariusz bardzo spłycał temat. Serialu nie doczekał, zmarł w 1966. Powieść była umiarkowanie popularna, ale miała swoje grono wielbicieli, a wśród nich Dereka Granegera, który został producentem serialu, oraz Charlesa Sturridge’a, który w wieku 28 lat został jego reżyserem – drugim, zaraz wyjaśnię dlaczego.
                      Po zabiegach Graneger’a Granada zdecydowała się na produkcję serialu. Wybrano amerykańskiego reżysera o brytyjskich korzeniach, Michaela Lindsey-Hogga, zrobiono casting, wybrano lokalizacje, zlecono adaptację. Zdecydowano się na rzecz bez precedensu – cały serial nakręcono nie w studio, ale „w terenie”, czyli w Oksfordzie, Castle Howard, Wenecji i część wnętrz w Manchesterze, gdzie jest siedziba Granady. Ogólnie jest to moment, kiedy telewizja jest obrzydliwie bogata, i ma pieniądze na takie programy z wysokiej półki. No i wydaje na ten projekt, początkowo przewidziany na 6 godzin, a ostatecznie rozbuchany do 13. Ksiązka ma tylko 345 stron! Rusza produkcja, jest rok 1979. I bodaj po miesiącu czy dwóch zaczyna się strajk techników, i trwa trzy miesiące. Cały harmonogram idzie się paść. Rezyser ma zobowiązania w Hollywood, i żegna się z towarzystwem. Blady strach – co teraz. Zgłasza się Sturridge, młodziak prawie bez doświadczenia, ale katolik po Oksfordzie, znający książkę na pamięć! Irons w międzyczasie zaczyna zdjęcia do Kochanicy Francuza. Szansa życia. Tu nakręcona już spora część serialu. No i kombinacje alpejskie, jak mu umożliwić udział w obu projektach. Udaje się to, ale jak mówi Irons nic tylko mu przyklejają i odrywają zarost :) Ale za to dzięki opóźnieniu udaje się zgrać grafik z Lawrencem Olivierem, który zagra Lorda.
                      Całość trwa dwa lata. I jest to adaptacja, która naprawdę strona po stronie ilustruje książkę. Czego nie ma w dialogach, i nie da się pokazać obrazkiem, Irons czyta z offu, prosto z książki. Odeszli od pierwotnej wersji adaptacji, wrócili bezpośrednio do tekstu. Dekoracje tez są według opisu Waugh. Oczywiście mają mase wątpliwości, m.in. Granger i Sturridge zastanawiają się, kto to będzie oglądał – Sturridge na to, że pewnie ich matki :) jest to z resztą zgodne ze stereotypem widza brytyjskiego filmu kostiumowego – kobiety z klasy średniej, w średnim wieku.
                      Ale wydarza się cud – serial wciąga widzów jak bagno. Do tego fenomenalnie sprzedaje się w USA, powodując modę na lata 20-te. A książka Waugh ląduje w kategorii „modern classics”. To jest przykład na to, jak tzw. serial klasyczny, czyli adaptacja zrobiona w konwencji znanej od początku powojennej telewizji i przewidzianej dla powieści klasycznej typu Dickens, powoduje „kanonizację” powieści dwudziestowiecznej.
                      cdn
                      • er.pa Re: Powrót do Brideshead - 2 08.02.13, 19:04
                        No to teraz do brzegu – czyli na czym polega problem z filmem.
                        Narratorem powieści jest Charles z perspektywy 1943 roku. Cała powieść i (i serial) to opowieść o tym, jak Charles pamięta swoją młodość, i potem wiek wczesnośredni. Postacią najważniejszą jest Sebastian, choć znika w połowie książki i serialu.
                        Ktoś zgrabnie napisał, że historia Charles’a to historia Kopciuszka zaproszonego na bal. Jest to chłopak z klasy średniej, którego matka zginęła jako pracownica czerwonego krzyża w Serbii, a ojciec jest oschły, zyje w swoim świecie, i jest dość cyniczny. (Charles wraca do domu ze studiów w Paryżu. Ojciec: „O, już jesteś? Tak szybko? Ilez to Cię nie było?” „15 miesięcy …”. Inna rozmowa: „Synu, już masz 21 lat…” „Mam 20.” „O, a wydaje się, że to już trwa znacznie dłużej…”) Charles wyjeżdża do Oksfordu, i zanim pozna Sebastiana, ten już mu wpada w oko, bo jest arystokratą, jest piękny, ma w sobie nonszalancję, wyróżnia się. Kiedy narzyganie przez okno powoduje ich spotkanie się, Charles jest zauroczony. Ani serial, ani powieśc nie odpowiadają na pytanie, czy jest to tylko „romantyczna przyjaźń” przesycona homoerotyzmem, czy jest to też seks. Jest na pewno miłośc w sensie duchowym. Sebastian „uwodzi” Charlesa najpierw kwiatami, potem wystawnym lunchem, potem pokazaniem mu Brideshead, po czym ściąga go tam do towarzystwa na lato. Film dopowiada seksualny kontekst pocałunkiem. Powieśc i film tego nie robią. Jest pełen zachwytu wzrok Charlesa, jest opalanie się na golasa na dachu (całkiem interesujące ujęcie obu panów od tyłu :), jest cała seria romantycznych spacerów po Wenecji, jest rozmowa z konkubiną ojca o miłości która jest między Charlesem a Sebastianem (Cara sugeruje, że to częste wśród młodych Anglików i Niemców :), i co ważne - nia ma tam Julii. Julia nigdy nie staje między Sebastianem a Charlesem. Julia jest 10 lal później substytutem Sebastiana. Jest do niego bardzo podobna. Charles co prawda sugeruje, że to Sebastian był takim „zwiastunem” jego miłości do Julii, ale mnie bardziej przekonuje wersja odwrotna.
                        Po idyllicznym lecie przychodzi znowu jesień w Oksfordzie, i Sebastian zaczyna więcej pić. On już pił wcześniej, i jak zauważyła Cara, pił na smutno, tak jak kiedyś ojciec. Główny konflikt jest taki sam jak w filmie, czyli „Święta” lodowata matka, która swoją religijnością skrzywia psychicznie wszystkie swoje dzieci. Poza Brideym, Sebastianem i Julia, jest jeszcze Cordelia, nieobecna w filmie, a szkoda, bo to fajna postać. Jest dzieckiem na początku, kochającym Sebastiana, religijnym na „wesoło”, chodzi do szkoły u zakonnic. Jest śliczna scena gdy mówi Charlesowi, że za chyba funta można sobie kupić chrześnicę w Afryce. Wysyła się pieniądze, a oni danym mieniem chrzczą dziecko afrykańskie. I ona ma już 6 Cordelii! Cordelia jest autentyczna, ma w sobie radość i szczerość, mimo religijności, potrafi np. przynieść whisky Sebastianowi. Nie zostaje zakonnica, ale czymś na kształt, pracuje w jakichś takich korpusach pomocy, i to ona odnajduje ostatecznie Sebastiana żyjącego na progu klasztoru. Jest najrozsądniejsza z tego towarzystwa.
                        Sebastian pogrąża się w alkoholizmie, ucieka w pułapek zastawionych przez matkę. Religia nie pozwala mu się uwolnić od ciągłego poczucia winy. To ważne, że to katolicyzm – to mniejszość w Anglii, oni dorastają w poczuciu inności, i w świadomości grzechu. I ta świadomośc grzechu odsunie ostatecznie Julię od Charlesa – ona po nawróceniu się ojca nie umie już być szczęśliwa z Charlesem, żyjąc w grzechu – po wcześniejszym zyciu w grzechu z Rexem, który był rozwodnikiem. Ona jest cały czas rozdarta między wychowaniem, a buntem, chęcią życia własnym życiem. I wygrywa wiara – u wszystkich czworga rodzeństwa. I co ciekawe – i w książce i w serialu jest jasna sugestia, że i Charles przechodzi na katolicyzm. Czyli jest to tekst o nawróceniu. Jednak takim głęboko nieszczęśliwym. Trudno oskarżyć Waugh o propagowanie katolicyzmu – to religijne wychowanie niszczy Sebastiana i niszczy Julię. Julia będąc w ciąży z Rexem rodzi martwe dziecko. Z tej traumy nigdy nie wychodzi.
                        • er.pa Re: Powrót do Brideshead - 3 i już 08.02.13, 19:25
                          Charles jest przede wszystkim narratorem, i osoba do której mówią inni. Mówi Sebastian, Anthony, lady Marchmain, Rex, Julia, Cara, Cordelia. Sam Charles głównie slucha, ale my jego myśli dostajemy w narracji. Trochę irytuje jego nieumiejętnośc pomocy Sebastianowi. Charles poddaje się – nie pamiętam, czy jest to w filmie. Jest impreza na której chowają pieniądze przed Sebastianem, a on wyłudza od Charlesa, jedzie niby na polowanie, po czym zawija do pubu. Charles na drugi dzień, po opierniczeniu na lodowato przez Lady Marchmain, wyjeżdża. Nie radzi sobie z cierpieniem Sebastiana, ucieka.
                          Ciekawy jest tez seksualizm Charlesa. Żeni się z siostrą kolegi, ale to ona mu się oświadcza. Gdy żona jest w drugiej ciąży, Charles wyjeżdża w południowoamerykańskie plenery. W drodze powrotnej wiąże się z Julią, nie jedzie zobaczyć dzieci, zostaje w Londynie, potem jedzie do Brideshead. Julia to aAlter ego Sebastiana. Ale to Julia mówi dwa lata później, że chciałaby wyjść Charlesa za mąż, i mieć dzieci. Czyli Charles wcale ku temu nie podąża, choć związek z Julią w Brideshead jest przez dwa lata szczęśliwy. Właśnie – Brideshead – to jest część atrakcyjności tej rodziny. Charles zostaje malarzem dzięki Brideshead, „nawraca się na barok.” Zakochuje się w domu, w dobrych winach, wystawnym jedzeniu, arystokratycznym stylu życia.
                          Ogólnie – Sebastian jest postacią tragiczną, a Charles rozmemłaną. Julia jest chwilami zbyt groteskowa, by być tragiczną.
                          Teraz jeszcze słowo o sposobie filmowania i plenerach – to ten właśnie serial ustanowił pewien standard filmowania atrakcyjnych panoram, budynków, eksponowania piękna wnętrz, rekwizytów, pejzażu. Kilka lat póxniej powstanie film Maurice kręcony w Cambridge – bardzo podobnie. Inspektor Morse osadzony w Oksfordzie, wyprodukowany też przez Granadę, tez ma podobne ujęcia miasta. Ten serial zapoczątkował styl filmowania stosowany później w produkcjach Merchan/Ivory, które to produkcje z kolei rozpętały całą dyskusję na temat tzw. „kina dziedzictwa”, bardzo ideologiczną, w kontekście panującej wtedy Tatcher – jeśli kogoś interesuje za co krytykowano angielskie filmy kostiumowe w latach 90-tych, to chętnie napisze, choć już nie dziś, bo trochę się zdyszałam
                          • siostra.bronte Re: Powrót do Brideshead - 3 i już 08.02.13, 19:38
                            Nie wiedziałam, że będzie jeszcze trzecia część :)

                            O właśnie, nie do końca rozumiem dlaczego Charles nie potrafił pomóc Sebastianowi. I specjalnie się to nie starał. Przecież byli bliskimi przyjaciółmi. Ta znajomość jakoś zbyt nagle się urywa.

                            Charles jest rozmemłany, to dobre określenie. Wydaje się, że bezwolnie poddaje się biegowi wydarzeń. Chyba jest mu z tym wygodnie.

                            O "Maurycym" pisałam entuzjastycznie nie raz :)
                            • er.pa Re: Powrót do Brideshead - 3 i już 08.02.13, 19:57
                              No właśnie Maurycy, Pokój z widokiem, Howards End - te filmy poszły pod obstrzal rzeczonej krytyki, a i Brideshea sie dostało. Ale dysputa wygasła, a filmy dalej są wyświetlane. Najzabawniejsze jest to, że najbardziej "angielskie" produkcje były kręcone przez Merchant Ivory productions, gdzie mamy: Jamesa Ivory - Amerykanina, Ismaila Merchant - Muzułmanina z Indii oraz współpracująca z nimi scenarzystkę Ruth Prawer Jhabvala - Żydówka której rodzice uciekli z Polski, a która wyszła za Hindusa. I ta drużyna wyprodukowała filmy o największym stężeniu angielskości w angielskości :)
                          • grek.grek Re: Powrót do Brideshead - 3 i już 09.02.13, 13:27
                            czy Charles naprawdę ma chętkę na "zagarnięcie" Brideshead, co sugeruje mu Julia w scenie filmowej ?

                            w filmie,wg mnie, też da się zauważyć, że Charles jest pod wrażeniem Brideshead, jego klasy i przepychu. To pewnie też ma wpływ na jego stosunek do rodzeństwa, jeśli darzy ich uczuciem, to także przez pryzmat tego, że czas mogą spędzać właśnie tam. Wrażliwość estetyczna artysty czy spełnione sny plebeja "z okolic dworca Paddington" ? :]

                            tak to działa... Ty się "zadyszałaś", a my pełni przyjemności z efektów tej zadyszki :]]
                        • siostra.bronte Re: Powrót do Brideshead - 2 08.02.13, 19:30
                          Dzięki, er.pa :)

                          Ciekawa historia powstania serialu. Czasem trudno przewidzieć co osiągnie sukces. Z pewnością to jeden z najlepszych angielskich seriali w historii.

                          Nie miałam pewności co do szczegółów, ale teraz przypominam sobie całą historię. Tak jest, w książce i serialu były tylko aluzje, że Charlesa i Sebastiana łączy coś więcej niż przyjaźń. I nie było żadnej "zdrady" ze strony Charlesa. Jego związek z Julią zaczyna się o wiele później.

                          W ogóle to było mi żal Sebastiana. Że sam siebie zniszczył. Szkoda, że nie próbował jakiejś innej drogi, może ucieczki od tej przeklętej rodziny.

                          Er.pa, wpadaj częściej :)

                          • er.pa Re: Powrót do Brideshead - 2 08.02.13, 19:39
                            Dziekuję za dobre słowo :) Porblem w tym, że ja mam wiedze wąsko skanalizowaną :)
                            Ale o dramacie kostiumowym chętnie jeszcze napiszę, bo to, co grek pochwalił wyżej - to eksponowanie zachowanych staroci - stało się przedmiotem ostrej krytyki wewnątrz UK pod koniec lat 80-tych i 90-tych, i to jest dośc ciekawa historia. Ale to już nie dziś :)
                            • barbasia1 Re: Powrót do Brideshead - serial poszukiwany 09.02.13, 00:22
                              Szalenie ciekawy Twój komentarz, i porównania filmu z powieścią i serialem, Er.pa!

                              Po tym wyczerpującym komentarzu trudno nie przyznać Ci racji, że nowa filmowa adaptacja blado wypada na tle książkowego oryginalu i serialu . Choć oczywiście film dobrze się ogląda przede wszytskim właśnie ze względu na efektowną stronę wizualną - scenografię, kostiumy z epoki (które wszyscy już zdążyli pochwalić ).

                              Aleście drogie panie Bronte i Er.pa narobiły ochoty na obejrzenie serialu !!! Trzeba by złożyć zamówienie do TVPKultura!?


                              >Jeśli obejrzycie film, i ktoś będzie chciał bym wyjaśniła na czym polega wyższośc serialu, to >chętnie wtedy wyjaśnię, ale się nie narzucam. przypadek, nazwijmy to zawodowy, sprawia, >że jestem nieprzyzwoicie w temacie :)

                              Pracujesz przy serialach brytyjskich??? Kostiumach??? Jeśli nie możesz głośno odpowiedzieć skiń głową jak Charles w "Powrocie do Brideshead", kiedy zgadza się oddać Rexowi swoje dwa obrazy w zamian za udzielenie rozwodu z Julią. ;)

                              Ale o dramacie kostiumowym chętnie jeszcze napiszę, bo to, co grek pochwalił wy
                              > żej - to eksponowanie zachowanych staroci - stało się przedmiotem ostrej krytyk
                              > i wewnątrz UK pod koniec lat 80-tych i 90-tych, i to jest dośc ciekawa historia.

                              Koniecznie napisz!

                              Też w pierwszej kolejności po obejrzeniu filmu myślałam o wspaniałej, pełnej przepychu scenografii, kostiumach.
                              • er.pa Re: Powrót do Brideshead - serial poszukiwany 09.02.13, 08:27
                                "Pracujesz przy serialach brytyjskich??? Kostiumach???"
                                Barbasiu, jakże bym chciała :) Ja niestety tylko teoretycznie się tym tematem zajmuje, ale przypadek sprawił, że akurat ostatnimi dniami miałam "na warsztacie" Brideshead :)
                                Co do zamówienia na tvp Kultura - no, chyba rzeczywiście, tylko tam ten serial by się wpaspwał, bo "normalna" telewizja tego spacerowego tempa by nie wytrzymała :)
                                Taka jeszcze ciekawostka mi się przypomniała - Sebastian odnaleziony przez Charlesa w Maroko jest wyniszczony przez alkohol, wychudzony, zapada na różne infekcje, bo nie ma odporności. Kiedy przywozi go ze szpitala do mieszkania, on ledwo idzie, kaszle. W przypadku serialu to jest rok 1981 - sam początek epidemii AIDS. To zbieg okoliczności, ale w kontekście jego stylu życia, i tego, co zaczynało być wiadomo o AIDS w chwili emisji serialu, stał się jego stan zdrowia niechcący sugestywną ilustracją choroby osoby z grupy największego ryzyka.
                                A o obiecanych produkcjach kostiumowych napiszę albo jeszcze dziś, albo jutro.
                                • angazetka Re: Powrót do Brideshead - serial poszukiwany 09.02.13, 11:32
                                  > A o obiecanych produkcjach kostiumowych napiszę albo jeszcze dziś, albo jutro.

                                  Cudownie :) Ja tu głównie podczytuję, ale czuję potrzebę wyrażenia zachwytu dyskusją o "Brideshead" i w ogóle. A te na wskroś angielskie filmy są bardzo bliskie memu sercu, więc jestem ciekawa, co napiszesz.
                                  • maniaczytania Re: Powrót do Brideshead - serial poszukiwany 09.02.13, 12:44
                                    i ja sie przylaczam do podziekowan i zachwytow nad obszernym komentarzem Er.pa - pisz czesciej, zdecydowanie! Zwlaszca, ze film, zgodnie z zapowiedzia, jednak odpuscilam. Zdobede ksiazke i wtedy moze film obejrze :)


                                    Tez jestem fanka wielka angielskich seriali i filmow kostiumowych :)
                                    --
                                    Maniaczytania - blog
                        • grek.grek Re: Powrót do Brideshead - 2 09.02.13, 13:21
                          Toż to wykład prawdziwy :]
                          i jakże zajmujący.

                          Cordelia pojawia się w filmie, jeśli dobrze pamiętam ?
                          Jest istotnie w cieniu, gdzieniegdzie się przemazuje po ekranie, choć np.
                          w scenie przyjęcia w Brideshead, na którym ogłoszeone zostają zaręczyny Julii, pijany Sebastian robi scenę, a jego matka wyrzuca Charlesa, nie mogąc mu wybaczyć, że przyniósł
                          tamtemu wódeczkę - to chyba owa Cordelia prosi Charlesa do tańca, a potem
                          zmienia go na narzeczonego Julii, bo "potrzebuje lepszego tancerza".
                          Czy ja dobrze kombinuję, Czcigodne ?:]

                          to jest niezmiernie ciekawy wątek Julii jako "substytutu" Sebastiana albo pre-uczucia do Julii.
                          Fakt zagwozdka, może ci dwoje w istocie tworzą jedną osobę,
                          to by dowodziło biseksualizmu Charlesa ?

                          yes, to wygrzebywanie się Julii w stronę "własnego życia" jest widoczne.

                          Co wiadomo o jej relacjach z ojcem ?
                          W filmie widać, że ma mu ona za złe, że ich zostawił i wyjechał.
                          Można by z tego wyciągnąć opinię, że jego nieobecność, ucieczka tym bardziej skłaniają ją
                          w stronę trzymania się matczynych nauk, a zniechęcają do takiej właśnie jak jego - ucieczki ?
                          słowem : jaki wpływ ma ojcowska zrywka na determinację/demotywację Julii w poszukiwaniu
                          owego "własnego życia" ?

                          no proszę... Charles się łamie jednak :]
                          czy przechodzi on na katolicyzm w jakimś konkretnym celu, czy z potrzeby serca ?

                          [napisało mi się, że scenarzyści i reżyser filmu chcą ugryźć religię, miałem na myśli to,że nawet jeśli ksiązka [czy serial, który na pewno znają] nie łagodzą sprawy, to zawsze scenarzysta i reżyser filmu mogą coś opuścić, ominąć, zmienić. I proszę, jak teraz wiadomo z Twojego opisu - nie tyle nie złagodzili, co zaostrzyli ton, bo w filmie, jak pamiętam, Charles nie przechodzi tego nawrócenia]

                          jeszcze raz brawo za świetny przewodnik po całej tej historii, Er.pa :]

                          • er.pa Re: Powrót do Brideshead - 2 09.02.13, 15:37
                            Bardzo dziekuję - wszystkim - za dobre słowa, i za uwagę :)

                            Nie pamiętałam, że Cordelia w ogóle jest w filmie, ale z tego co piszesz, to wygląda na to, że jakiś ochłap jej został.

                            Ja myślę, że Charles jest biseksulany, a Sebastain tylko homoseksualny. Jest taka piękna scena w serialu i książce - w filmie tego wątku chyba nie ma - gdy chłopcy idą n imprezę charytatywną w Londynie, skąd kolega zabiera ich na "gorącą" imprezę. A tam próbują naszych pięknych chłopców "zarwać" dwa "lachony" wątpliwej reputacji. Ten trzeci kolega oczywiście takie lachony tam wyhacza, a nasi chłopcy odgrywają cudną lekko obrzydzoną, obojętność. Sposób w jaki poprowadzona jest ta scena nie pozostawia złudeń, że ani Charlesa ani Sebastiana dziewczyny w ogóle nie interesują. Z resztą oni zrywają się na pierwszą wycieczkę do Brideshead właśnie dlatego, że do Oksfordy zjeżdżają dziewczyny na zawody wioślarskie.

                            Relacje z ojcem ... Cóż, po pierwsze nie wiem, czy to było powiedziane w filmie, ale ojciec przeszedł na katolicyzm przed ślubem, dla narzeczonej. No i po wojnie się zerwał. Julii to komplikuje poszukiwanie godnego narzeczonego z rodziny arystokratycznej, bo trudno o takiego, gdy przyszły teśc żyje w grzechu. Świadomośc buntu ojca przekłada się na chęć buntu u Julii i Sebastiana. Sebastian pije, jak pił ojciec, ale ojca uratowała Cara. Fakt, że ojciec w końcu czyni znak krzyża staje się dla Julii potwierdzeniem, że od wiary nie ucieknie. No to przestaje uciekać, i przestaje żyć w grzechu. Nie wiem, czy w filmie była taka scena, gdy Bridey mówi, że się żeni z wdową, ale że tej narzeczonej tu nie przywiezie, bo Julia żyjąca w grzechu już z drugim mężczyzną stanowi przeszkodę dla spotkania się tych dwóch pań. Julie to ogromnie rusza, rozsypuje się w rozmowie z Charlesem, ale potem otrzepuje piórka, i wraca do konwersacji z bratem jak by nigdy nic.

                            Nawrócenie Charlesa jest bardzo subtelnie zasygnalizowane w epilogu, gdy idzie do kaplicy będąc w Brideshead jako żołnierz. To, że przeszedł "na jasną stronę mocy" jest zasugerowane w narracji, i oczywiście tak samo jest to zrobione w serialu, głosem z offu czytającym tekst. Zarzucano nawet Waugh, że nie jest to przekonywujące, że nic w prologu tego nie sugeruje, że jakoś tak bez uzasadnienia to zostawił.

                            Polecam się na przyszłość :)
                            • grek.grek Re: Powrót do Brideshead - 2 09.02.13, 15:56
                              w filmie Julia przyjmuje ten znak krzyża uczyniony przez ojca z ulgą, nawet się o
                              to chyba modli :] - jest to zgodne z oryginałem ? wygląda na to, że nie czeka na
                              decyzję ojca, ale że czeka na TĘ decyzję właśnie.

                              myślisz, że żal wobec ojca za to, że ją "zostawił" przekłada się w jakiś sposób na
                              niedostateczną determinację Julii w tym buncie ?
                              [mnie się wydało, że chciała, ale brakowało jej woli, coś ją limitowało, ciekaw jestem
                              jakie były proporcje między wpływami matki i ojca].

                              dyskretny gość, a szkoda - ta zmiana podejścia Charlesa, jej strona motywacyjna, to
                              przeca byłaby dość istotna sprawa.

                              ...nie miej wątpliwości, że będziemy Cię maglować :]
                              a przede wszystkim - pisz kiedy chcesz, o czym chcesz i bez żadnej konkretnej okazji :]

                              • er.pa Re: Powrót do Brideshead - 2 09.02.13, 16:27
                                No, żebys tej zachęty nie żałował :)

                                Ale odpowiadam na pytania:
                                tak, Julia bardzo chce, by ojciec dał znak. I co ciekawe, w szczytowym momencie modli się o to tez i Charles. Błaga siłe wyższą o znak - dla Julii - i ten znak nadchodzi. Mozna założyc, ze to przesądza i o jego pózniejszym nawróceniu. Wczesniej Charles ały czas jest w opozycji, próbuje zracjonalizować potrzebe ostatniego namaszczenia - ta próba zracjonalizowania wiary jest nawet dośc zabawna. Żeby zilustrować szczegółowośc tego momentu w serialu - Lord Marchmain przyjeżdża do Brideshead na początku odcinka 11, a umiera około 90 minuty (odcinek ma podwójną długość). Zapewniam Was, jest czas na bardzo wiele rozważań :)

                                Troszkę nie umiem odpowiedziec jasno na to pytanie o bunt Julii. Ona jakoś mało o ojcu mówi, wspomina, że byli u niego w Mote Carlo, aha - ojciec umozliwia jej ślub z Rexem, bo matka po odkryciu jego bycia rozwodnikiem nie zgadza się na ślub. Nie wiem, czemu Julia musi mieć formalną zgode rodziców, ale otrzymuje ją od ojca, pisemnie, na slubie jest tylko przyczajona Cordelia, zrozpaczona, że nia ma slubu w katedrze, i nie może być druhną. Czyli ojciec pozostaje dla Julii i dla Sebastiana taką deską ratunku gdy trzeba pokonać matkę. Natomiast ojciec ostatecznie faworyzuje Julię zapisujac jej Brideshead - odbiera dom Brideyowie, bo go nie lubi, i nie lubi jego dominującej żony. Pomyślę jeszcze nad tą relację ojciec - Julia :)
                                • grek.grek Re: Powrót do Brideshead - 2 11.02.13, 13:45
                                  bez oooobaw :]
                                  raczej już obmyślam nazwy i laudacje dla Twoich spodziewanych Ojejasów :]

                                  ciekawa jest to róznica ["krzyżoróbna"] w stosunku do filmu.

                                  dużo interesujących szczegółów, dzięki.
                                  Gdybyś coś sobie przypomniała - koniecznie napisz:]


                  • barbasia1 Re: KOcham Kino "POwrót do Brideshead" -wrażenia 09.02.13, 00:44
                    > Przytomnie używają tutak określenia "katolik", nie - chrześcijanin.

                    :)

                    Ten wątek religijny, religii katolickiej ma silny rys biograficzny!?

                    Autor powieści, pan, jak zwraca uwagę Er.pa, Evelyn Waugh, Arthur Evelyn Waugh, w wieku 27 lat, jeszcze przed napisaniem "Powrotu ..." przeszedł na katolicyzm, wywołując tym w swojej anglikańskiej rodzinie i pośród znajomych niemały szok ...
                      • barbasia1 Re: KOcham Kino "POwrót do Brideshead" -wrażenia 09.02.13, 14:43
                        O mój Drogi! Pomidory szykowałam na dzisiaj, jako że wczoraj w nocy nie miałam już wiele sił, to raz. Dwa, zastanowiło mnie ujęcie wątku religijnego (i Twoja interpretacja, tak surowa ) w filmie w kontekście informacji o przejściu autora na katolicyzm!?


                        Tylko nie patrz tak ma mnie, bo bo mi pomidory wypadają z rąk ! ;/

                        Cat Queen
                        • grek.grek Re: KOcham Kino "POwrót do Brideshead" -wrażenia 09.02.13, 16:01
                          no własnie, tak się trochę zadziwiłem, że nie przydzwoniłaś mi ;]

                          wiesz, wg mnie istnieje taki właśnie rodział między chrześcijaństwem, a
                          katolicyzmem, ale tak jak Ty nie wiem, jak wyjaśnić motywacje pana
                          literarta w związku z jego życiowymi wyborami. Może na katolicyzm przeszedł
                          pod przymusem albo dla wygody/interesu, i swojej frustracji z powodu takiego
                          obrotu rzeczy dał wyraz właśnie w tej powieści ?

                          hahaha :]

                          yes, to tytuł dożywotni :]