Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2014 - 5 (vol. 43)

      • grek.grek "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd]" 14.05.14, 14:48
        niestetyy, nie obejrzałem...

        ale dzięki Twojej zapowiedzi przypomniałem sobie znienacka, że zapomniałem wspomnieć o dokumencie sprzed tygodnia [może oglądaliście ?] "Amundsen kontra Scott, wyścig na Biegun Południowy".

        ofk, rzecz dotyczy historii zdobycia przez człowieka tytułowego Bieguna. w 1911 roku. do wyścigu stanęły dwie ekipy : norwerska dowodzona przez Roalda Amundsena i brytyjska, której szefował Robert Scott. jak wiadomo, pierwszy u celu zameldowali się ci pierwsi. grupa Scotta przybyła miesiąc później i przeżyła dramat widząc zatkniętą flagę norweską i przygotowany przez Amundsena list z prośbą o nadanie Biegunowi konkretnej nazwy, zostawiony dla Scotta, aby ten przekazał go jakimś gremiom w Londynie. Robert Scott nie wykonał tego zadania. zginął w drodze powrotnej, razem ze swoimi towarzyszami.

        jest to dokument fabularyzowany, większośc scen jest inscenizowana. wspiera je szereg autentycznych zdjęc, tzw. setek nagrywanych do kamery przez ludzi znających się na rzeczy [historyków, podróżników, klimatologów etc.]. akcja była epicka - kilka tysięcy km wiecznej bieli, w mrozie nierzadko dochodzącym do minus 40 stopni, z lodowatym wiatrem. szczegółowo i pasjonująco opisywane są przygotowania, strategie obu ekip [Scott podjął szereg błędnych decyzji podczas przygotowań i już w trakcie wyprawy, które mogły się przyczynić do tego, że przegrał wyścig, ale także do tego, że nie zdołal wrócić], a także sama batalia.

        ciekawe, że o ile uznana zostaje klasa Amundsena, jako zwycięzcy i zdobywcy, to jednak sympatia autorów jest przy przegranych. to musiał być niesamowity moment : pokonują potwora, przemierzają ten z hakiem tysiąc kilosów, meldują się u celu, i w tym momencie dowiadują się, ze nie wygrali. jak w takim momencie poradzić sobie ze świadomością, że teraz muszą drałować ten tysiąc w drugą stronę... a to własnie arktyczna zima, zapasy się kurczą, odmrożenia stóp, nosów, palców, które odpadają... dramat w czystej postaci. Scott urasta w tej opowieści - oczywiście zassłużenie - do rangi tragicznego bohatera. może Amundsen przeszedł do historii, ale Scott zapisał kartę daleko ciekawszą, taka konstatacja pada w filmie.

        znakomita rzecz, świetnie zrealizowana - wartka narracja, mnóstwo ciekawych niuansów, finał niby znany, ale w tej opowieści wszystko brzmi jak brand new story :]

        www.youtube.com/watch?v=rC_0HO6GNbg
        • pani_lovett Re: "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd 14.05.14, 18:15
          Widziałam fragment opowiadający o kucykach (!), które zabrał Scott na wyprawę! Koniki kompletnie nieprzystosowane do polarnych warunków, potwornie zmordowane ciężkimi warunkami już w drodze na biegun zaczęły padać, więc ludzie z ekipy Scotta wkrótce zmuszeni byli sami ciągnąć sanie z ekwipunkiem i w ten sposób tracili mnóstwo cennych sił.

          Tymczasem Amundsen miał psie zaprzęgi , które się doskonale spisały.

          Szalenie ciekawy dokument, to prawda.
          • grek.grek Re: "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd 15.05.14, 14:13
            yes, istotna informacja.

            jeśli mogę, to dodam, może pamiętasz ? : że Norwegowie część psów musieli zabić - decyzja tyleż konieczna [chodziło zdaje się o kurczący się szybciej niż zakładno zapas pożywienia dla czworonogów ?], co bardzo trudna i bolesna.

            może powtórzą niebawem ? wkrótce ?
            świetna narracja, trudno sie było oderwać choćby na moment :]
            • pani_lovett Re: "1911 Amundsen vs Scott [wyścig na Biegun Płd 15.05.14, 17:10
              Los kucyków zrobił na mnie przygnębiające wrażenie. Idiotyczny pomysł.


              Tak, pamiętam ten fragment. Zrozumiałam, że zabicie części psów było od początku zaplanowane. Niemniej dla ekipy, która żyła się z dzielnymi i pomocnymi towarzyszami, zabicie psów było, jak powiedziano, bardzo trudne, aczkolwiek konieczne dla powodzenia wyprawy.
              Też kontrowersyjna sprawa.

              Yes. :)
    • grek.grek "American Beauty" [rep] w TVN7 14.05.14, 14:50
      no co ja Wam będę nawijał makaron na uszy... klasyka :]

      swego czasu rozkręciliśmy dysputę na temat wyborów życiowych Lestera, może
      jakieś suplementacje nam się zdarzą po tej powtórce ? :] a może jakieś zupełnie
      nowe ujawienia ? czego nam wszystkim życzę.

      TVN7, 20:00 dziś.
    • pepsic "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 14.05.14, 17:04
      Tym razem w środy wysypało. W Polsacie "Galerianki"- głośny film o nieletnich prostytuujących sie pannicach, 22:05. W Kulturze o 20:20 powtórka "Ki" z irytującą, nastawioną roszczeniowo do życia bohaterką. W Stopklatce o 20:00 komediodramat rodem z Irlandii "Pamięć złotej rybki" z 2003. Ki diabeł? Zaraz potem animowany poruszający "Walc z Baszirem" z dokumentalnymii wrzutkami pokazującymi tragiczne skutki konfliktu w Libanie. O American Beaty" Grek już wspominał odrębnie, i ja tez:)
      • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 14.05.14, 17:17
        Ożeż trzy premiery i jeszcze powtórka z klasyki. Co tu wybrać!?

        Na filmwebie o filmie "Pamięć złotej rybki" tak piszą:
        "Akcja filmu dzieje się w Dublinie. Oglądamy kilkunastu bohaterów o różnych preferencjach seksualnych, z których każdy uwikłany jest w jakąś, najczęściej niejedną, miłosną historię."

        Najlżejsza z premier z tych trzech premier.
      • grek.grek Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 14:06
        wybrałem "American...", od kiedy dowiedziałem się, że będzie powtórka odczułem głęboką potrzebę jej obejrzenia :]

        chociaż "Galerianek" byłem ciekaw, zwłaszcza tego na ile udało się reżyserce nie osunąć się w blisko dokumentowi zapis i zrobić z tego [jednak] fabułę.

        "Baszi" i "Złota rybka" są dzisiaj powtórkowo - 22:25 i 0:25
        • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 17:00
          Też rzuciłam okiem na "American...", na fragmenty,
          a potem "Galerianki".

          Film, niestety nie jest żadną wnikliwą analizą zjawiska galerianek w Polsce. Temat galerianek potraktowany został tu potraktowany jako tło dla opowieści o zbrukanej niewinności. Skromna, porządna dziewczynka schodzi na złą drogę (tu: sprzedaje się za pieniądze) pod wpływem zdeprawowanych koleżanek z nowej szkoły. Podobny motyw pojawił się wcześniej w "Pannie Nikt".
          Film grzeszy powierzchowną psychologią, ogranymi schematami (pracująca na dwa etaty, żeby związać koniec z końcem, matka nie ma czasu dla córki ), niemniej oglądało się go dobrze, za sprawą czterech znakomitych młodych dziewczyn, grających główne role, Szczególnie brawurowo została zagrana postać Mileny, głównej prowodyrki.
          Tyle na gorąco.

          --
          www.storyvilleapparel.com/voodoo-cat.html
            • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 15.05.14, 17:34
              No właśnie. Ala wygląda na wrażliwą dziewczynę, więc trudno zrozumieć dlaczego tak desperacko trzyma się tych dziewczyn, mimo kolejnych upokorzeń (np. akcja z telefonem), a nawet próby pobicia. I też od pewnego momentu straciłam do niej sympatię i nie było mi jej ani trochę żal.
                • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 15:41
                  pepsic napisała:

                  > No chyba, że ma być uosobieniem zła i wyrachowania o twarzy aniołka.

                  Chyba nie. IMO, w intencji reżyserki miła być dobrą dziewczynką, tylko uległa złym wpływom i zeszła na chwilę na złą drogę. W finale pojmuje swój błąd. Impulsem staje się śmierć Michała. Jest nadzieja, że zerwie ze złym towarzystwem, zerwie z procederem, którym zaczęła się trudnić.
              • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 16.05.14, 18:26
                Zgadzam się. Ta postać nie jest poprowadzona konsekwentnie. Przede wszystkim wątek z chłopakiem z klasy. Ala wyskakuje z samochodu starszego faceta, z którym była umówiona. Przestraszyła się, może zrozumiała, że to był błąd? Potem biegnie szybko na miejsce spotkania z Michałem. Kiedy go nie zastaje, jest rozczarowana. To jest wyraźny kontrast: puszczanie się za kasę- niewinna miłość.

                Ale co się dzieje potem? Kiedy dochodzi do seksu z Michałem, Ala go upokarza. Jej słowa brzmią kompletnie niewiarygodnie wobec jej wcześniejszego zachowania. Byłam zaskoczona takim obrotem sprawy, ale reżyserka najwidoczniej chciała dramatycznego finału.
                • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 15:25
                  > Ale co się dzieje potem? Kiedy dochodzi do seksu z Michałem, Ala go upokarza. J
                  > ej słowa brzmią kompletnie niewiarygodnie wobec jej wcześniejszego zachowania.

                  Właśnie, krytykuje chłopca jakby miała niesłychanie bogate doświadczenie w sztuce miłosnej!?
                  Tymczasem ona ledwo co straciła dziewictwo z obleśnym typem. I co ciekawe nie odczuwa żadnej traumy po takim doświadczeniu.
                  • siostra_bronte Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 15:47
                    O, dokładnie to chciałam napisać :)

                    Do tej sceny mieliśmy wyraźne przeciwieństwa: seks za pieniądze i niewinne, młodzieńcze uczucie. Czego oczekiwała Ala po nastolatku, zwłaszcza, że sama ma żadne doświadczenie? Jej słowa brzmią niestety kompletnie niewiarygodnie.

                    I masz rację, pierwszy seks z owym obleśnym typem musiał być traumatycznym przeżyciem. Owszem, trochę popłakała, ale potem dziwne szybko zaciągnęła Michała do łóżka. I jeszcze oczekiwała niesamowitych przeżyć. Psychologicznie to nie jest wiarygodne. To już wina scenariusza, za wszelką cenę szukano dramatu.
                    • pani_lovett Re: "Galerianki" plus inne propozycje na dziś 17.05.14, 16:48
                      >Owszem, trochę popłakała,

                      W mieszkaniu typa, w jego obecności, Ala miała rzeczywiście minę niewyraźną, zażenowaną zaraz po seksie. Za to mina Ali w kolejnej scenie, która ma miejsce w szkole następnego dnia mocno z poprzednią kontrastuje. Ala uśmiecha się jakby nic się nie stało. Brakowało sceny, w której pokazane by było, co czuje Ala, kiedy zostaje sama ze sobą. Jak przechodzi do porządku nad tym, co się właśnie stało.


                      >To już wina scenariusza, za wszelką cenę szukano dramatu.

                      Tak. Szukano dramatycznego wydarzenia, które wstrząśnie Alą, i stanie się dla niej impulsem do zmiany.
                      Szkoda, tylko że widzami też nie wstrząsa. Postać Michała wątle zrysowana przemyka szybko przez ekran, zbyt szybko by przejąć się jego samobójstwem.
                      Co za dużo to niezdrowo.
            • maniaczytania "Galerianki" 15.05.14, 22:04
              sklonily mnie do pokazania sie na chwile ;)
              Tu link do mojej recenzji sprzed ...4 juz lat!
              Wczoraj nie obejrzalam, ale dosc dobrze go pamietam. Swoje wrazenia z wtedy przeczytalam teraz i chyba wiele bym nie zmienila, ale widze, ze jakos mi sie ogolnie przy okazji "wylalo".

              --
              Maniaczytania - blog
              • pani_lovett Re: "Galerianki" 15.05.14, 22:11
                Wreszcie! :)

                Wypowiedź troszkę w kontrze do naszych i świetnie.


                Mamy tu też pierwszą młodzieńczą miłość, w Ali zakochuje się Michał, kolega z klasy ( w tej roli Franek Przybylski, w którym bardzo trudno teraz rozpoznać chłopca, który grał syna Marty Mostowiak w "M jak miłość" dawno temu).
                N i e m o ż l i w e!
              • pepsic Re: "Galerianki" 16.05.14, 17:01
                Co gorsze Ala upokarza Michała w materii najdelikatniejszej z możliwych dla faceta. Nie sądzę, aby którykolwiek nastolatek odważył się na rozmowę z kimkolwiek w tej kwestii.
        • pepsic Krókie info nt. "Galerianek" ze spojlerem 15.05.14, 17:17
          Debiut reżyserski młodziutkiej Katarzyny Rosłaniec. Historia przypomina "Pannę Nikt" reżysera Wajdy. Wciągająca, choć wtórna z poruszającym wątkiem drugoplanowym dotyczącym chłopaka gł. bohaterki. Dziewczyna tak durnie upada na dno, że w któryś momencie nadużywa cierpliwości bohatera, które chce zawołać do telewizora: kupcie jej wreszcie ten telefon!
          Ps. O..., również spodziewałam sie wersji paradokumentalnej.
          Ps.2. Artur Barciś (safandułowaty ojciec bohaterki) zapowiadał się na niezłego aktora, a skończył na śmiertelnie poważnym podejściu do zawodu.
      • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 15.05.14, 14:18
        o, bardzo interesujący film - łączący elementy thrillera, dramatu i filmu psychologicznego, doskonale zaplanowany i zrobiony, intrygujący.

        ciekaw jestem Twoich, i Waszych, wrażeń po projekcji :]
        • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 13:03
          Doczytałam Twoją recenzję sprzed dwóch lat. I zgadzam się całkowicie. Znakomity film, świetnie zaplanowany, oryginalny. Ciekawy montaż (np. sceny kiedy przez chwilę miga mały chłopiec- to Laurent przypomina go sobie). Świetny pomysł z filmem w filmie, o czym napisałeś. Film trzyma w napięciu od początku do końca, mimo powolnej narracji i statycznych ujęć, a może właśnie dzięki nim, bo tworzą niepokojący klimat.

          Pozostaje pytanie, kto kręcił te filmy? Wszystko wskazywałoby na syna Majida, przecież jeden z filmów (wizyta Laurenta) został nakręcony w ich mieszkaniu. Bo sam Majid wygląda na zaskoczonego i chyba można mu wierzyć. Z kolei syn Majida zaprzecza, że ma z tym coś wspólnego, a skoro kreuje się na wzór cnót i oskarża Laurenta, to sam chyba by nie kłamał? No i pozostaje kwestia techniczna: ukryta kamera w mieszkaniu kręcąca 24 godz. na dobę? Mało prawdopodobne.

          A jeżeli nie syn Majida, to chyba już nikt inny. Sprawa jest zbyt osobista, kto więcej mógł wiedzieć o takich szczegółach z przeszłości Majida?

          No dobrze, może nie ma znaczenia, kto to zrobił. Ewentualnie, to był po prostu Haneke :)

          Jedna wątpliwość dotycząca wydarzeń z przeszłości. Haneke ewidentnie pokazuje winy Francuzów wobec byłej kolonii. Ale przecież mały Laurent skrzywdził Majida nie z powodów politycznych, ale dlatego, że nie chciał dzielić się z nim swoim pokojem i pewnie także miłością rodziców. Równie dobrze to mógłby być mały Francuz, nie Algierczyk. Dokładanie do tego tła politycznego jest naciągane.

          Ciekawszy jest dla mnie temat winy i kary. Wygląda na to, że ktoś mści się na Laurencie. Ale ta zemsta powoduje przypomnienie dramatycznych wydarzeń z przeszłości u Majida, a w końcu jego samobójstwo. Czyli, na całej intrydze najgorzej wyszedł, paradoksalnie, sam Majid! No chyba, że to jednak on sam to obmyślił. I samobójstwo na oczach Laurenta było dla niego karą. Sam Laurent mówił potem żonie, że Majid chciał go w ten sposób wrobić w morderstwo, ale to by było nierealne. Uff...

          Co do ostatnich scen filmu. Doczytałam, że syn Majida i Pierrot rozmawiają pod szkołą. Może znali się już wcześniej?

          Tutaj trailer:

          www.youtube.com/watch?v=lS4VVUYsK44







          • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 17:42
            cieszę się z tak znakomitej Twojej recenzji, bo to znak, że pysznie spędziłaś czas z tym
            filmem :]

            dzięki za całą masę ciekawych i mądrych uwag.
            przy okazji uświadomiły mi one, jak słabo pamiętam ten film od strony fabularnej.

            jutro, dziś już raczej nie zdążę, zapoznam się z... ha ! :] - własnym opisem filmu w zakresie szczegółów fabuly [jak już przeczytam, to w mig przypomnę sobie konteksty i inne rzeczy, jakoś tak to u mnie działa]... i jutro melduję się do Twojej dyspozycji w wymianie myśli.

            a'propos tego : kto filmuje Laurenta, przypominam sobie, że byłem bliski stwierdzenia, że to element magiczny, "palec boży", duch przeszłości ktory materializuje się po to, by zostały wyjaśnione rzeczy porzucone i przemilczane. Twoja interpretacja "to był po prostu Haneke" jest świetna, bardzo mi do niej blisko :]

            • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 18:03
              Dzięki, Greku :) Tak, film zrobił na mnie duże wrażenie.

              No, to czekam na Twój komentarz.

              Myślimy podobnie. To może być siła wyższa, którą uosabia sam reżyser :) Bo czy to nie jest ostentacyjne, kiedy widzimy scenę pierwszej rozmowy Laurenta z Majidem po raz drugi, nagraną, a wiemy, że obaj byli sami w pokoju. Ukryta kamera, działająca non-stop, to jak pisałam, mało prawdopodobne.

              A na początku filmu jest scena na kasecie, kiedy Laurent idzie do samochodu. Oglądając ją Laurent mówi: jak to możliwe, że nie zauważyłem nikogo. Bo może nikogo nie było?

              Chętnie obejrzałabym ten film jeszcze raz.
              • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 17.05.14, 16:28
                wróciłem do swojego własnego opisu sprzed 2 lat i... nie dałem tam spojlera z fabułą :] raczej zaznaczyłem wątki, które uznałem za istotne.

                zatem, do szczegółów fabularnych cięzko będzie mi się odnieść, nie pamiętam ich, zwłaszcza kontekstów arabskich, które pojawiają się później.

                ewentualnie - spróbuję złapać w sieci jakiś opis, który by mi pozwolił wrócić pamięcią do tych niuansów i wtedy napiszę parę słów :]

                tak ! zdecydowanie - rzuciło mi się w oczy, że sposób w jaki filmowany na tych kasetach jest dom Laurenta, minimalizuje wariant, w którym domownicy mogliby nie zauważyć operatora kamery. on musiałby stać przed ich oknami, przez kilka godzin, a kamerę musiałby trzymać bez najmniejszego drgnięcia.

                wiesz, ja to odczytałem jako sygnał : chcę wam opowiedzieć historię, chcę zajrzeć mieszczańskiej Francji pod sukienkę, chcę wam dac do myślenia - muszę mieć punkt zaczepienia, muszę mieć intrygującą zaczepkę : więc taki sobie wybrałem. prawo twórcy, twórca-Bóg :]


                • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 17.05.14, 16:47
                  Dzięki za uwagi :)

                  Bardzo dobrze, że nie spojlerowałeś w tej recenzji. Dzięki temu nie wiedziałam co dokładnie się wydarzy (choćby scena samobójstwa Majida - szokująca!).

                  Może nasza tv pokaże kiedyś ten film. Jutro oglądam powtórkę, może wypatrzę jakieś nowe tropy :)

                  Czyli też to zauważyłeś. Tak, ta "kamera" stoi pod domem w takim miejscu, że trudno byłoby jej i operatora nie zauważyć. To nie jest ujęcie z boku, z okna pobliskiego budynku.

                  Coś w tym jest :)
                  • grek.grek Re: "Ukryte" w Ale kino 18.05.14, 17:59
                    dzięki, Siostro.
                    mam nadzieję, ze wkrótce uda mi się zobaczyć powtórkę, powrócić do szczegółów fabularnych, wtedy będę bardziej przydatnym rozmówcą a'propos tego filmu. poruszyłaś kilka ciekawych wątków, niestety nie pamiętam niuansów, postaci Araba, stąd nie bardzo mogę się włączyć.

                    [jednak spojlery czasami się przydają... :)]
          • pepsic Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 17:50
            Dokładanie do tego tła politycznego jest naciągane
            Sądzę, że jest to całkiem możliwe, jeśli za kluczową scen ę uznać utarczkę z arabskim rowerzystą, gdzie dwie strony były winne. Podobnie, jak konflikt na linii zachód - islam, a w filmie, gdzie Laurent ma coś na sumieniu z wczesnego dzieciństwa. Tu mała dygresja, bo bardziej od 6 letniego dziecka winni są rodzice, którzy zbyt pochopnie podejmują decyzję o adopcji nie licząc się z uczuciami syna naturalnego, a potem oddają dziecko, jak paczkę nie starając się wyjaśnić sprawy. Z kolei roszczeniowy Majid żyje cały w pretensjach doprowadzając się do depresji, a przecież ma udanego, kochającego syna i mieszkanko, owszem w blokowisku, ale niejeden Polak by pozazdrościł, wystarczyło ścierką przejechać.

            No to zbierzmy do kupy hipotezy, kto filmował:
            1. Syn Majida, być może wspólnie ze zbuntowanym synem Laurenta. Motyw: zemsta za ojca. Samobójstwo ojca to wyklucza, bo nie taki był zamiar i inaczej by się zachowywał po tragedii.
            2. Laurent, skoro kartka napisana była jego ręką i na żadnym filmie nie było ujęcia nikogo z rodziny. Motyw: zrobić z siebie ofiarę, aby uciszyć wyrzuty sumienia. Tylko kto zadzwonił do drzwi i zostawił kasetę podczas kolacji z przyjaciółmi?
            3. Majid. Motyw: zemsta. Tyle, że tuż przez samobójem szczerze deklarował, że to nie on.

            Ups, żadna kupy sie nie trzyma. Siostra ma rację, wychodzi, że nie kto inny, a Haneke:)

            Ogólnie męczące do oglądania, doskonałe do interpretowania;) I pytanie retoryczne. Dlaczego ta Binoche zawsze jest taka wyblakła, ani nie potrafi sie szykownie po parysku ubrać ?
            • siostra_bronte Re: "Ukryte" w Ale kino 16.05.14, 18:14
              Właśnie, to rodzice są odpowiedzialni za to, co się wydarzyło. Tyle, że dla mały Majid tego nie rozumiał, dla niego winny był Laurent.

              Nie wiem, może jeszcze jest jakaś inna możliwość? :)

              A ja się wciągnęłam. Co do Binoche, której, jak wiadomo nie lubię, moim zdaniem była tutaj wyjątkowo mało irytująca :)
    • grek.grek Cannes' 14 [ dzień 1 ] 15.05.14, 14:29
      na otwarcie film o Grace Kelly z Nicole Kidman, opnie rózne i różniste :]

      www.filmweb..pl/article/CANNES+2014%3A+Księżna+klasy+B-104892
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-pierwszy-prawdziwe-oblicze-basni/bjrq1
      wyborcza.pl/1,75475,15962363,Prosto_z_Cannes__Na_otwarcie__Grace__ksiezna_MOnako__.html
    • grek.grek maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 14:42
      American Beauty", wczoraj trochę "Scoopa..." via Kocham Kino, fragmenty "Siedmiu lat w Tybecie"... właściwie wszystko powtórkowo. mam nadzieję, Czcigodni, że macie lepsze filmowe ostatnie dni dde mnie :]]

      ale dziś się odkuję, oj odkuję się ;]

      zaczynam o 20:20 [zaczynacie ze mną ?] - "Broken flowers" w KUlturze.
      ostatnia szansa, bo leci z adnotacją "pożegnanie z filmem". polubiłem go, nie wiem dlaczego... muzyka ? bohater ? generalnie : estetyka ?... Lolita ?.. ;] ma coś w sobie, trudno to zdefiniować. jakiś rodzaj chemii między nim, a mną się rozwinął.

      22:35 CT2 "Vincent, Francois, Paul i inni" - reżyeria Sauteta, i cała plejada tuzów w rolach glównych : Depardieu, Piccoli, Montand plus bankowo jakaś wybitna aktorka francuska lub włoska, o której nigdy nie słyszałem :] rzecz z 1974 roku, a opowiada - wedle opisu - o trzech kolegach, którzy docierają do "smugi cienia" i każdy ma jakieś problemy, rozterki i wątpliwości. a do tego ukochany przez Sauteta Paryż i jego ulice, uliczki i mieszkanka. skaczę :]

      zaraz później 0:25 "Sugarland Express" również AD 1974, Spielberga. z opisu : zdesperowani rodzice porywają dziecko, do którego stracili prawa rodzicielskie, biorą za zakładnika policjanta i uciekają, a za nimi zasuwa pościg. ponoć oparte na prawdziwej historii, jaka wydarzyła się 5 lat wcześniej. z Goldie Hawn w roli głównej i muzyką Johna Williamsa.

      przyznam, że mam spore oczekiwania - 4 lata wcześniej Speilberg nakręcił doskonały "Pojedynek na szosie", rok później niesamowite "Szczęki" - udowodnił, że potrafi zrobić perełki ze scenariuszy, ktore ktoś mniej zdolny przekułby w kino klasy B albo C. potem zajął się science fiction i to jego wcielenie jakoś zupełnie mnie nie przekonało, te Indiany Jonesy, te kosmity :], nawet przyjemne w obejściu dinozaury. nie oglądałem wszystkiego, co nakręcił, ale "Pojedynek" i "Szczęki" wg mnie pozostają szczytowymi osiągnięciami pana Stevena. pamiętam, że podobał mi się "Kolor purpury", chociaż może dzisiaj zmieniłbym zdanie, a oglądałem hoho dawno temu.

      ha, no i co powiecie, Czcigodni, na taką ramówkę ? :]
      startuję 20:20, finiszuję - o ile nie padnie tiwi albo niżej podpisany - o 2:15.
      zapasy prowiantu i upojenia do niewielkiego uzupełnienia.
      a że pada deszcz i generalnie pogoda pod zdechłym azorem, to dobre kino jest
      jedną z 80 rzeczy, ktore najlepiej smakują w takie właśnie dni :]

      skoro "grubasy" rózne grubasują w Cannes, to i nam się należy dobre kino, nieprawdaż ? :]
      choćby miało być tylko [lub aż] zmniejszaniem własnego poziomu ignorancji w znajomości historii kina.

      piszcie, co tam u Was w planach :]
      • siostra_bronte Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 15:10
        Faktycznie, niezły maraton :)

        Który raz obejrzysz "Broken Flowers"? :)

        Greku, "Vincent, Francois, Paul i inni" to wspaniały film! Bardzo Ci zazdroszczę. Widziałam go bardzo dawno, ale pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie. Sautet to znakomity reżyser, potrafi obserwować codzienne życie w przejmujący sposób. I jeszcze znakomite aktorstwo! Jestem bardzo ciekawa Twojej relacji.

        Film Spielberga widziałam wieki temu. Niewiele pamiętam, ale z pewnością jest to lepsze niż całe kino "nowej przygody", które narobiło dużo szkody współczesnemu kinu.

        Hehe, czyli jesteś przygotowany. U mnie też pada od rana, ogólnie jest smętnie. Niestety, nie wypatrzyłam żadnych ciekawych tytułów.

        Trzymaj się :)
        • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 16.05.14, 17:34
          i moment sprzyjający [deszczowo-pochmurna pogoda] ;]

          "Broken" - 6 albo 7 raz. idę na rekord ;]

          dzięki, Siostro, Twoja rekomendacja zawsze ma dużą rangę.
          napiszę jutro, jak ten film znalazłem.
          czeski przekład, mam nadzieję, będzie na tyle bez-wyjątkowo-trudnych-słów, żebym
          nie przepadł w zawiłościach dialogów :]

          "Sugarland" raczej rzadko występuje w jakichś notkach dot. Spielberga, to by znaczyło
          że za wybitny nie uchodzi ? ale - kto wie, może się okaże, że to skandaliczne nieodociągnięcie ? :] na to liczę.

          ale co tam, liczę na to, liczę na owo... whatever - nieważne, co tam znajdę w środku, ważne że odkrywam nowe :]

          dzięki, Siostro, udanego wieczoru Ci życzę. I Wam wszystkim, Czcigodni :]
      • pepsic "Major" /" Amerykanin" 16.05.14, 18:19
        Moje typy na dziś:
        1. Ale kino serwuje rosyjski thriller pt. "Major". Ciężki kaliber, nie mam pojęcia, czy dam radę, świeżynka 2013 rok, 20:10.
        2. Stopklatka proponuje "Amerykanina" (i znowu Clooney). Wydaje mi sie, że film był tu obgadywany. Tak, czy siak wg wyborczej przyzwoicie zapowiadany. 22:10.

        • siostra_bronte Re: "Major" /" Amerykanin" 16.05.14, 18:33
          O, próbowałam obejrzeć "Amerykanina", niedawno leciał na jakimś kanale. Chyba go jednak nie omawialiśmy?
          Wytrzymałam tylko do połowy, wieje nudą, a Clooney snuje się po ekranie bez większego zaangażowania. W klimacie i tematyce niepokojąco przypominał mi "Limits of control" Jarmusha. Pamiętam, że film miał dobre recenzje, ale mnie kompletnie nie podszedł. Ale to moja subiektywna opinia, nie zniechęcaj się :)
          • pepsic Re: "Major" /" Amerykanin" 19.05.14, 17:34
            "Amerykaninowi" dałabym jeszcze jedną szansę, choć wolałabym kogoś innego w roli tytułowej:)

            "Major" - zdaje się, że miał być "Ładunek 200", tyle że nieudolny i teatralny.
        • grek.grek Re: maraton maj'14 ;]] 17.05.14, 13:20
          dzięki, Barbasiu :]

          zostało mi do nadrobienia ostatnie 30 minut "Sugarland Express" - żebym mógł odpowiedzialnie napisać Wam parę słów a'propos tego filmu, a poza tym - maraton jak się patrzy był ;] mam nadzieję, że następny nieprędko, hehe.
    • grek.grek Cannes'14 [ dzień 2 ] 16.05.14, 16:59
      "GRace" nie olśniła, ale za to, wedle recenzji - hit dnia 2 - "Mr Turner" Mike'a Leigha wskakuje na listę fawrytów do złapania Palmy.

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%3A+Pan+Turner+w+Timbuktu-104963
      www.rp.pl/artykul/9146,1110116-Cannes-2014--Mike-Leigh-i-jego--Mr--Turner-.html
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-drugi-sztuka-milosci/zkj2e
      wyborcza.pl/1,75475,15969017,Prosto_z_Cannes__Pan_Leigh_o_panu_Turnerze__Mamy_arcydzielo.html
    • maniaczytania PS do "Joanny" 17.05.14, 11:56
      dodalam w odpowiednich 'ojejkach', a tu daje znac, ze tam jest :)

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,150354644,151011961,_Joanna_post_scriptum.html
      --
      Maniaczytania - blog
    • grek.grek "Vincent, Francois, Paul i inni" [1974] via Ct2 17.05.14, 13:18
      Kino... życiowe :]
      Nie ma tutaj akcji, jakichś spektakularnych zwrotów, bogatej fabuły.
      Są raczej portrety ludzi, którzy znaleźli się na mniejszym lub większym zakręcie.
      Lwią częśc całości stanowią dialogi.

      Paul [Serge Reggiani] jest najskromniej opisany. Pisarz w twórczej niemocy.

      Francois [Michel Piccoli] jest lekarzem. Kiedyś leczył biedaków, teraz udziela konsultacji tylko tym zamożnym. Cynik ? MOżliwe. Właśnie rozchodzi się z żoną. Ona ma kochanka, należącego do tej samej grupy przyjaciół. Francois wie o tym, domyśla się, a w rozmowie wprost żona potwierdza jego przypuszczenia. "Ach tak... młodszy jest. O to chodzi ?", pyta ją Francois, a ona odpowiada "Nie ma twojej inteligencji, ale i ty nie masz czegoś, co ma on - życia w sobie". Francois traci cierpliwość, policzkuje ją, próbuje niezdarnie jakichś erotycznych akcji, ale to na nic. Ona odejdzie. To już postanowione. A on naprawdę zdziadział. Zaplątał się w mechanicyzm istnienia, tracąc entuzjazm i pogrązając się w rutynie codzienności, budowania statusu i zamożności - przestał odczuwać satysfakcję z życia.

      Podczas tradycyjnego nieedzielnego spotkania całej paczki, gdzieś na wsi - Francois wdaje się w ostra kłótnię z Paulem. Oskarża wszystkich dookoła o niespełnienia, zaniechania, o to że wszyscy są nieudacznikami, którzy chcą, a nie mogą, albo mogliby gdyby chcieli. Francois kroi akurat mięso do kolacji, z nożem w ręku brzmi dośc szczególnie :] Potem wychodzi na podwórze aby ochłonąć, Paul do niego dołącza, bez słów się porozumiewają. A sytuację rozładowuje pojawienie się jeszcze kilkorga znajomych, w szampańskich nastrojach, co sprawia że wybuch Francoise'a idzie w zapomnienie - towarzystwo świetnie się bawi, gania po łąkach, a jeden mistrz tak ochoczo skacze po kładce nad strumieniem, że aż ją łamie i wpada do zimnej wody. Razem z nim Paul. Ubaw po pachy. Francois angażuje się w to wszystko, nikt nie mu za złe tych kilku gorzkich słów prawdy, ale pozostaje jednak podłamanym, wątpiącym facetem, który stracił wiarę we własne życie.

      Trzecim jest Vincent [Yves Montand], zawsze stylowy i towarzyski. Ale i jemu ziemia usuwa się spod nóg : firma, którą odziedziczył, bankrutuje, a on sam potrzebuje 9 milionów [franków chyba] na spłatę długów. POjawia się z tym u eks-żony. Otrzymuje pomoc, Catherine zawiadamia swojego ojca, który po znajomości pożycza mu pieniądze. Tylko do czasu aż Vincent sprzeda prawa do właścicielstwa firmy i będzie mógł oddać.

      MUsi zostawić wieloletnich współpracowników, to dla niego cios. Przed chwilą rozstał się z nową przyjaciółką. Co dalej ? Jak dalej żyć bez tego, co było tego życia treścią ? W dodatku ze zdrowiem człowieka nie jest najlepiej. Dopada go zawał. Ląduje w szpitalu. Bada go Francoise i powiada, kolego : koniec z dawnym życiem, żadnych papierosków i żadnego alkoholu. Znajomi odwiedzają Vincenta, nie pozwalają mu poczuć osamotnienia, wkrótce wychodzi w miare podleczony.

      Przed zawałem i po zawale Vincent sonduje swoje szanse u Catherine, czy mogliby do siebie wrócić, puścić w niepamięc dawne nieporozumienia. Ale Catherine odbiera mu nadzieję - wkrótce wyjeżdza z kraju. Nie wiadomo dokąd, grunt że ich ponowny związek jest niemożliwy. Przyjaźń ? Oczywiście. Nic poza tym. VIncent przyjmuje to z godnością, podczas rozmowy w bistro. Niby stara się trzymać fason, jak zawsze, ale kamera tak pięknie filmuje całą scenę, że w kilku ujęciach widać mowę ciała Vincenta - zgarbienie niczym w chorobie sierocej. Jakie on ma plany ? Zostanie mu parę groszy, może i on wyjedzie dokądś... Minę ma jednak nietęgą. Wokół niego toczy się cała druga częśc filmu, on staje się główną centralną postacią całej narracji.

      Wreszcie przyjaciele spotykają się przy ringu podczas bokserskiego meczu jednego z przyjaciół z paczki, Jeana [Depardieu]. Przez większość filmu Jean deliberuje na temat swoich szans w proponowanej mu walce z jakimś Cataną czy Catoną :] Przyjaciele odradzają mu ten krok. POtem Francois wyrzuca mu "Jean, a ty kim jesteś ? Bokserem, który boi się walczyć !".

      Może przez to Jean przyjmuje ten pojedynek. I wygrywa. Obrywa solidnie, pada na deski, ale kontratakuje i jego rywal poddaje się. Przyjaciele są obok ringu, żywo komentują, podpowiadadają, nawet zawałowiec Vincent. Ta wygrana młodego Jeana... w zasadzie - nie tyle z silnym rywalem, co z własnymi wątpliwościami - jest pokrzepiejącym momentem : hej, skoro on umiał, to znaczy że i my sobie poradzimy z naszymi złamanymi żywotami. Francois odnajdzie sens powołania, Paul zacznie pisać, a Vincent znajdzie nowy pomysł na życie w miejse starych.

      Wiecie, to by był zbyt jaskrawo optymistyczny finał :] Jest więć jeszcze przykrawa rozmowa Vincenta z Francoisem, kapitalnie zagrana przez aktorów, którzy mówią i wyglądają w niej jak półtora nieszczęścia.

      Ale koniec końców, przyjaciele znów spotykają się w restauracji, zywo rozmawiając wychodzą na ulicę... Może to jest właśnie sedno życia wg Sauteta ? Permanentny kryzys przeganiany krótkimi momentami gdy słońce wychodzi i grzeje aż miło ?

      Ofk, świetne aktorstwo. Sceny dialogowe bez tego by nie zaistniały. Paryskich ulicznych widoków i widoczków trochę jakby za mało, więcej wnętrz, bistro, restauracji, klubów, kawiarni i mieszkań kamienicznych, które są tak charakterystyczne dla filmów francuskich, że z żadnymi innymi pomylić się ich nie da.

      www.youtubce.com/watch?v=7h5Uq7VYvqk
    • grek.grek Cannes 2014 [ dzień 3 ] 17.05.14, 17:06
      nowa porcja :

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2014-dzien-trzeci-zniewoleni/4qlts
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2014%+Rok+Smoka-104984
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=18482
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje.html?id=18474
      www.rp.pl/artykul/9146,1110402-Atom-Egoyan-w-Cannes.html
      wyborcza.pl/1,75475,15976907,Prosto_z_Cannes__Pedofil_jako_alter_ego_rezysera.html
      udanej lekury, Czcigodni :]
    • angazetka Grace wybuczana 18.05.14, 11:49
      I już wiem, dlaczego. O Jezu, jakie to było... telenowelowe.
      Zacznijmy jednak od tego, że Nicole Kidman, nawet z dużą dawką botoksu, nie może grać 30-latki w sposób wiarygodny. Poza tym - w ogóle nie może grać, bo botoks. Serio, RAZ udało się jej zmarszczyć czoło. Operator robił, co mógł (efekt filmowania przez pończochę), ale i tak zgrzyt obsadowy na całej linii.
      Po drugie - przepaść między wątłością szkieletu fabularnego a rangą, jaką usiłował przydać mu film, wywoływała chichot. Dramatyzm na siłę, podkręcany jeszcze muzyką jak z filmu szpiegowskiego, a historia żadna. Łzawa bajeczka o dobrej i pięknej księżnej, która przemową o Miłości, Rodzinie i Patriotyzmie (wielkie litery niech oddadzą poziom patosu i różowego lukru) potrafi zawrócić czołgi.
      Po trzecie - film się kończył trzy razy.
      Przyjemne były widoczki, kostiumy i Tim Roth, znakomity jako Rainer. Ale to za mało, o niebo za mało, by pokazywać to cudo kinematografii w Cannes.