Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 9 (vol. 95)

01.09.18, 09:47
Dzień dobry! Witam w prawie 'okrągłym' wątku :)

W lutym będzie 100 - mam nadzieję, że do tego czasu nasze grono zasilą koleżanki, które chwilowo w oddali - tęsknimy! A może i pojawią się nowe osoby? Zapraszamy serdecznie :)




--
Maniaczytania - blog
Obserwuj wątek
    • grek.grek 10:25 TVP Kultura "Proces Joanny d'Arc" 01.09.18, 09:56
      przenosząc zapowiedzi dzisiejsze z volume 94...

      "Joanna" z 1962, zwięzłe, lakoniczne, oparte na dialogu procesowym kino, po bressonowsku stroniące od ekspresji i emocji, ale za to pełne treści, znakomite dramaturgicznie, absolutnie nie "suche", z kapitalnie wymowną puentą.

      nie sposób się oderwać nawet na chwilę ! zwłaszcza,że film nie jest zbyt długi sam w sobie.

      mistrzostwo !
    • grek.grek 11:35 Super Polsat "Zakazane piosenki" 01.09.18, 09:58
      dokładnie taki sam termin seansu, jak rok wcześniej, cóż za synchronizacja.

      Mała Ciekawostka zwróciła uwagę na to, ze bohaterowie filmu należą do partyzantki AL, a nie AK, co może sugerować powody, dla których TVP aktualnie stroni od pokazywania "Piosenek". Interesujący trop.
    • grek.grek 13:45 Super Polsat "Kanał" 01.09.18, 10:05
      kino wybitne.

      wciąż ! robi wrażenie ten zapis wędrówki kanałami okupowanej Warszawy, może także dlatego, że w istocie rzeczywistość była jeszcze cięższego kalibru, np. prawdziwe kanały są/były znacznie ciaśniejsze, oczywiście całkowicie ciemne, kino z oczywistych powodów nie może/nie mogło tego stanu rzeczy oddać w proporcji 1 : 1.

      Ale i tak jest wymownie strasznie i dotkliwie !

      Korab i Stokrotka docierający do zakratowanego okna wylotowego, z widokiem na drugą stronę Wisły, gdzie - w domyśle, bo cenzura by to wycięła - stoją wojska radzieckie czekajace na upadek miasta; Smukły przeciskający się do wyjścia przez girlandę granatów, Mądry wychodzący z kanałów wprost pod niemieckie karabiny, szaleństwa obłąkanego śpiewaka, jedna miłość rozkwita, w smutnej wszelako okoliczności, a inna się rozpada, rozmaite postaci błądzą w tym upiornym miejscu jak duchy, słychać odgłosy jak z przepiekla.

      niezwykły film ! wciąz, po tylu latach, a to dlatego, że koszmar wojny zawsze jest taki sam i zawsze jest dla człowieka zgrozą najgorszą.
    • grek.grek 14:10 Kultura "Pan Holmes" 01.09.18, 10:18
      ha ! pan Sherlock Holmes raz jeszcze :]

      tym razem jako 93-letni zasłużony weteran, który mieszka na prowincji, oddaje się pszczelarstwu, nie prowadzi już śledztw kryminalnych, ale za to z chęcią powraca pamięcią do pewnej sprawy sprzed, bagatela, 30 lat - jego ostatniej, której nie zdołał rozwikłać, co przyczyniło się do przejścia w stan spoczynku.

      film Billa Condona, który zrobił "Zmierzch", oczywiście :], ale 2 lata przed "Panem Holmesem", wg mnie - dobrą bardzo, "PIątą władzę" o kulisach powstania Wikileaks; w głównej roli mamy Iana Mc Kellena, wspiera go Laura Linney; na motywach powieści Mitcha Cullina, ale także, rzecz jasna, opowiadań sir Arthura Conan Doyle'a.

      na zdjęciach widzę obrazki z typowej, sielskiej, arcyangielskiej prowincji :] pięknie się prezentują.

      miło by obejrzeć było, może spróbujemy ? :]

      mamy recenzje Siostry, teraz widzę ! : "Ian McKellen jak zawsze znakomity, plus Laura Linney, którą bardzo lubię. Dobry reżyser. Jednak całość jakoś mało wciągająca i przegadana. Można zobaczyć, ale bez rewelacji"

      może zatem... warto obejrzeć, żeby mieć ewentualnego przyjemność popolemizowania z Siostrą :}
      • grek.grek "Pan Holmes" - o filmie 1/2 02.09.18, 11:48
        A zatem : po obejrzeniu... :]

        Cóż, jest rok 1947, Sherlock ma 93 lata, mieszka w gustownej posiadłości, choć to mozę za duże słowo, na prowincji. Od 30 lat nie zajmuje się już prowadzeniem śledztw, ale dedukuje nadal świetnie, zwłaszcza gdy musi albo gdy prosi go o to Roger, syn gospodyni pani Munro, którzy oboje mieszkają razem z nim.

        Relacje Holmesa z Rogerem są świetne, zostają przyjaciółmi, jak dziadek i wnuk.

        Z Watsonem Holmes nie ma kontaktu od 30 lat, brat Mycroft zmarł kilka m-cy temu, losów panu Hudson, Lestrade'a czy Molly Hopper nie poznajemy, ale nazwisko tej pierwszej pada w ostatniej scenie, w sugestii, ze Sherlock o niej pamięta, a film nawiązuje do kanonu Arthura Conan Doyle'a.

        W biegu akcji następuje szereg sprostowań zaprzeczających z kolei wersji podstawowej : Holmes twierdzi, ze nigdy nie nosił swojej charakterystycznej czapki, nigdy nie palił fajki, zawsze wolał cygaro, a w samej istocie jest produktem fantazji swojego przyjaciela Watsona. To on pisał opowiadania z jego przygodami i to on stworzył postać Sherlocka, do której biedny Holmes musiał zawsze się dostosowywać w swoim zachowaniu i prezencji, mimo że sam w sobie nie miał z nią nic wspólnego :]

        Teraz Sherlock, inaczej - pan Holmes, bo tutaj naprawdę mamy do czynienia z bohaterem dojrzałym i dalekim od popkulturowego swojskiego Sherlocka, którego tytułujemy imieniem, bo tak jest nam bliski; teraz Holmes zajmuje się pszczelarstwem, wciągając w to zajęcie małego Rogera, a także przekazując mu cząstkami swoje nawyki : zamiłowanie do staromodnej poprawności językowej, operowanie intelektem, powściąganie emocji, no i rzecz jasna : dedukowanie o ludziach i rzeczach na podstawie ich wyglądu.

        Jednocześnie Holmes wraca do sprawy sprzed 30 lat, która była powodem zakończenia przez niego swojej detektywistycznej kariery.

        Przeplatają się więc sceny rozegrane w dwóch planach czasowych, ale koniec końców te plany rzecz jasna muszą się przeniknąć na poziomie emocjonalnym.

        30 lat wcześniej Holmes prowadził sprawę pani Kelmot, którą zlecił mu jej mąż. Uważał, że żonie grozi niebezpieczeństwo. Holmes bezbłędnie dedukując doszedł jednak do prawdy zupełnie odwrotnej : to panu Kelmot grozi niebezpieczeństwo, żona chce go zabić. Może ma to związek z tragedią jaką przeszła, śmiercią dzieci, z którą nigdy nie pogodziła się , a może inny jakiś.

        Tak czy owak, Holmes odbywa z nią kluczową rozmowę w parku. Przechodzą od jego błyskotliwego wyjaśnienia, jak doszedł do odczytania jej zamiarów - do rozmowy o śmierci, cierpieniu i samotności. Ten kwadrans rozmowy zmienia życie Holmesa, zwłaaszcza gdy następnego dnia pani Kelmot popełnia samobójstwo rzucając się pod pociąg, niczym Anna Karenina, co powoduje u niego poczucie winy z powodu nieudzielenia jej pomocy. W czasie rozmowy pani Kelmot jakby zaoferowała mu przyjaźń, wspólne dzielenie się samotnością, a on nie odpowiedział wprost.

        Holmes zawsze był pewien swoich życiowych wyborów, "intelekt chronił go przed poczuciem samotności", ale po tej rozmowie w parku i śmierci pani Kelmot, opuszcza go wszelka pewność. Po co rozwiązywać kolejne sprawy, skoro czasami lepiej tego nie robić, lepiej skłamać, pozostawić ludziom jakąs nadzieję ?

        Popada w załamanie, z którego wyciąga go Watson [nie widać twarzy doktora, jedynie dłonie]. Doktor pisze także opowiadanie o sprawie pani Kelmot.

        Po 30 latach Holmes uważa, że jego zakończenie jest niewłaściwe, co staje się dla niego pretekstem do uruchomienia pamięci, walki ze starością i dokonania życiowego obrachunku zysków i strat. I to jest główny wątek filmu : nie intryga kryminalna, nie dedukcja, ale mierzenie się z wiekiem, z lukami w pamięci, z metryką, z refleksją.

        Na moment Holmes wyjeżdza do Japonii, gdzie spotyka się z panem Umezaki. Peregrynują po Hiroszimie i w miejscu wciąż straszącym kikutami drzew i spalonym na popiół, ze śladami tragedii atomowej, znajdują pewną roślinę, po którą przyjechał tutaj Holmes i która ma poprawić mu zdrowotność.

        Jednocześnie pan Umezaki chce dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu, którego ponoć znał Holmes, bo jego nazwisko występuje w opowiadaniach doktora Watsona. Holmes mówi mu niezbyt przyjemną prawdę.

        Po powrocie dowiaduje się, że pani Munro chce się wyprowadzić. Znalazła lepszą posadę w Portsmouth. Zabierze oczywiście Rogera. Chłopiec jest niepocieszony. Buntuje się przeciw matce, demaskuje ją przed Holmesem jako analfabetkę, wpływa też na chłopca fakt, ze ojciec nie żyje, był pilotem RAF, zginął na wojnie. świat jest tutaj mocno wojną dotknięty. Najmniej pan Holmes, ale i on swoje przeszedł, choć na innym nieco polu.

        Roger pomaga Holmesowi w dokumentowaniu sprawy sprzed 30 lat, którą opisałem już niezgrabnie powyżej. Znajduje rękawiczkę pani Kelmot, którą Watson schował przed Holmesem, aby jej widok nie przypominał mu nigdy już o tak trudnej i emocjonalnie wyczerpującej okoliczności, jakiej był uczestnikiem.

        A wobec chwilowych kłopotów Holmesa ze zdrowiem mały Roger zajmuje się też pszczołami. Zresztą, rozmowy o pszczołach, jakie ci dwaj prowadzą, to świetne sceny w tym filmie.

        Kiedy pan Holmes odkrywa wszystkie niuanse dawnego śledztwa, rozmowy i jej konsekwencji, dociera do niego, ze "wcale nie żyje zbyt długo", przeciwnie : życie ma wartośc niezachwianą i niezmienną. Radosny wybiega niemal ze swojego pokoju, aby znaleźć Rogera.

        I znajduje go, nieprzytomnego ze śladami wielu użądleń. Próbuje zawiadomić pogotowie, ale tak by paniu Munro nie zauważyła. Nie udaje się jednak ukryć faktów.

        cdn.
        • grek.grek Re: "Pan Holmes" - o filmie 2/2 02.09.18, 12:02
          Pani Munro dowiaduje się, wpada w panikę, na szczęście zjawia się karetka, zabiera Rogera.

          Chłopiec wpada w śpiączkę, pani Munro ma to za złe Holmesowi, który bierze winę na siebie, płacze szczerze wyznając, że kocha tego chłopca, jak własnego wnuka; ale ociera szybko łzy i raz jeszcze puszcza w ruch swoje dedukcyjne umiejętności. Dociera do odkrycia, że Rogera nie zaatakował rój pszczół, ale rój os ! W miejscach użądleń nie było śladów żądeł, pszczoły je zostawiają w ciele ofiary, osy tego nie robią.

          Od pewnego czasu pszczoły w pasiece padały z niewiadomych przyczyn, Roger odkrył, ze osy je wybijały, próbował wypłoszczyć osy z ich siedliska i został napadnięty.

          W ostatniej chwili pan Holmes powstrzymuje panią Munro przed spaleniem pasieki w akcie zemsty za syna.

          Oczywiście, musi być happy end : Roger się budzi, Holmes skłania panią Munro by pozostali u niego, przepisuje na nich dom, pasiekę i całą resztę, a pani Munro wciąga się w bartnictwo :]

          W ostatniej scenie pan Holmes wykłada trawnik białymi kamykami pamięci dla swoich przyjaciół i brata. Ładne :]

          Ach, jeszcze wcześniej, mając w pamięci odkryte na nowo fakty ze sprawy pani Kelmot, Holmes pisze list do pana Umezaki i informuje, ze go przypomniał sobie jego ojca, że to był wspaniały człowiek. Najpewniej jest to oszustwo, ale w najlepszej wierze, aby drugiemu człowiekowi dać nadzieję i radość.

          Niegdyś nie dał jej pani Kelmot, popisując się logiką wywodu, odcinając jej ostatnie wyjście z rozpaczy. Teraz dokonuje zadośćuczynienia tamtej własnej pomyłce.

          Przewartościowuje życie i poglądy. Oto główny sens tego filmu. Dedukcja przydaje się, ale bywają też momenty, gdy należy jej zaniechać.

          Prawda może mieć bowiem bardzo wysoką cenę, zbyt wysoką, czasami lepiej ją ukryć.

          cóż, piękne otoczenie przyrody i podlondyńskiej posiadłości, świetne aktorstwo, jak podkreśliła w swojej recenzji Siostra; ciekawy, wg mnie, scenariusz, wykorzystujacy tylko postać Sherlocka Holmesa do powiedzenia czegoś o ludzkiej duszy, znakomite zdjęcia Tobiasa Schliessera i wspaniale przygotowana scenografia, dobór miejscówek, stroje i dodatki z epoki. Ogląda się to z najwyższą przyjemnością estetyczną.

          www.youtube.com/watch?v=0G1llBgk4PA
    • grek.grek 16:05 TVP Kultura "Zaklęte rewiry" 01.09.18, 10:32
      kolejny wybitny polski film !

      "Zdecydowanie to klasyk polskiego kina. Rezyseria, kapitalne aktorstwo (także drugiego planu), do tego znakomita scenografia : piękna sala restauracji i obskurne zaplecze.

      Ta historia jest uniwersalna. Tak działa system kapitalistyczny, bo promuje konkurencją za wszelką cenę i jest oparty na wyzysku ludzi pracy"

      tak puentowała Siostra i nie sposób zaprzeczyć ani jednej sylabie z jej recenzji.

      drapieżna rywalizacja za kulisami, przemoc w relacjach podwładnych z przełożonymi, wzajemna niechęć i wrogość, jednocześnie pragnienie awansu za wszelką cenę, wyzbywanie się w tym celu pretensji do godności osobistej, przykry obrazek ludzi uczestniczących w tej przepychance, ale także ich gości na sali, a przede wszystkim : film o tym, jak człowiek wchodzący w środowisko przesiąka nim, nabiera cech sprzecznych ze swoją naturą, jak przegrywa siebie w walce o pozycję w hierarchii, jak się w takiej maszynce leczy ze złudzeń pięknoduchów, że sam cynizm nie daje przewagi, bo wszyscy są cyniczni, trzeba jeszcze być brutalnym, a koniec końców, cóż, być moze osiąga się masę krytyczną, która powoduje katharsis i gest na miarę ratowania duszy, a mozę tylko sprzeciwu wobec nieludzkiego systemu.

      wybitne role Romana Wilhelmiego i Marka Kondrata, ale jak w wybitnych polskich filmach bywa : wszystkie niemal role są świetne, nawet te najmniejsze zagrane są porywająco !

      świetna reżyseria Janusza Majewskiego, muzyka Jerzego Matuszkiewicza, na podstawie powieści Henryka Worcella, ofk.

      wybitne kino !

      dzięki raz jeszcze, Siostro i Maniu, że swego czasu mnie namówiłyście do obejrzenia ! tako i ja dziś wszystkich Was, Czcigodni, namawiam :}

    • grek.grek 19:00 TVN7 "Był sobie chłopiec" 01.09.18, 10:39
      taką mądrą komedię-nie-komedię, to tylko Anglicy mogą zrobić ;]

      żartuję, nie tylko oni :]

      żyjący bez zobowiązań pan około 40-tki poznaje 12-latka i wkrótce rzecz zmierza do spodziewanej puenty, czyli związku z jego matką, by móc się nim zajmować na pełny etat. pan odkrywa w sobie instynkt odpowiedzialności za innych, bo do tej pory, nie musząc pracować i utrzymując się z kasy, którą dają tantiemy za przebój przed laty skomponowany przez ojca, zupełnie stronił od podobnych atrakcji, głównie spędzał czas na podrywie i leniuchowaniu. A tu taka zmiana ! :]

      na podstawie powieści Nicka Hornby'ego.

      a jak w głównej roli jest Hugh Grant, zaś akcja toczy się w Londynie, cała reszta sama się przed oczami maluje jak żywa ;]


    • grek.grek 20:00 Kultura "Most na rzece Kwai" 01.09.18, 10:52
      ten film może zapowiedzieć należycie tylko Siostra ! :]

      "Akcja "Mostu..." toczy się w zachodniej Birmie. Do japońskiego obozu jenieckiego trafia grupa brytyjskich żołnierzy pod wodzą płk. Nicholsona (znakomity Alec Guinness). Zostają oni zmuszeni do ciężkiej pracy przy budowie mostu, bardzo ważnego dla Japończyków. Płk. Nicholson za punkt honoru stawia sobie zbudowanie mostu na czas i jak najlepiej, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób wzmacnia swoich wrogów !

      Tymczasem alianci, którzy mają swoją bazę na Cejlonie, organizują specjalną misję złożoną z paru żołnierzy, m.in kpt. Shearsa (William Holden) i kilkorga tubylców. Jej celem jest wysadzenie mostu w powietrze. Na grupę czyhają oczywiście liczne niebezpieczeństwa...

      Epicki rozmach połączony z dbałością o szczegóły, emocjami i wiarygodnością psychologiczną bohaterów. Tylko tak wybitny reżyser jak David Lean mógł połączyć to wszystko w doskonałą całość. I stworzyć świat, który wciąga po uszy i jest tak realny, jakby istniał naprawdę. Po prostu magia.

      Świetna historia, zapierające dech w piersiach krajobrazy, doskonałe aktorstwo. I jeszcze słynny, gwizdany marsz :)

      Film zgarnął 7 Oscarów, za najlepszy film, reżyserię, rolę Aleca Guinessa, scenariusz adaptowany, zdjęcia, muzykę i montaż"

      mogę się tylko podpisać :]

      rekomendacja Siostry jest jak zawsze niezawodna i trafna ! :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Pokłosie" 01.09.18, 11:01
      trochę atmosfera się przejaśniła, ale do publicznej telewizji aktualnie "Pokłosie" nie ma wstępu.

      cóż, film trudny, niewygodny, jakościowo dobry, choć momentami potykający się o kicz, ale także świetnie zagrany, rewelacyjnie sfotografowany przez Pawła Edelmana, fachowo wyreżyserowany przez Władysława Pasikowskiego, no a głównym problemem jest to, że stanowi ekranizację poglądów i wyników badań sporządzonych jest Jana T. Grossa, wedle których i u nas Żydów prześladowano w czasie wojny.

      Nikt nie twierdzi, ze to była narodowa ideologia państwowa, ale też nie ma chyba sensu walczyć z faktem, że nie były to także jednostkowe epizody, które należałoby dyskretnie ukryć w cieniu "polskich" drzewek z Yad Vashem.

      swoją drogą, śledząc tę dyskusję patriotyczno-wzmożeniową wokół "Pokłosia" odniosłem wrażenie, że ci, którzy najgoręcej zaprzeczali istnieniu zjawiska polskiego antysemityzmu ujawniali go bardzo wyraźnie i dobitnie, szermując rzekomo przeciwko niemu.

      komiczne i tragiczne.
    • grek.grek 21:00 Historia "Polskie drogi" odc. 1/11 01.09.18, 11:05
      wybitny serial wojenny, ale nie tyle o bataliach na froncie, ile o życiu w czasie okupacji w Polsce.

      reżyseruje Janusz Morgenstern, z muzyką Andrzeja Kurylewicza, zdjęciami Janusza Kłosińskiego i wg scenariusza Jerzego Janickiego.

      znakomitych ról aktorskich można by pewnie wymienić kilkanaście, albo i więcej, to znak szczególny tych wybitnych dawniejszych polskich filmów i serialu, tutaj nawet w małych rólkach są aktorzy mistrzowskiego formatu !
    • grek.grek 21:10 TVN7 "Czego pragną kobiety" 01.09.18, 11:09
      koncept świetny : mężczyzna, cokolwiek lekki seksista, zaczyna słyszeć myśli kobiet i najpierw jest zaszkowany, bo odkrywa, że sam staje się celem ich bezgłośnych komentarzy i rozmaitych uwag, a potem po prostu uczy się ich, studiuje i odkrywa.

      w manierze dobrej, wystawnej nawet konfekcji mainstreamowej, niezbyt złożone, ładne wnętrza, Manhattan szyk i tak dalej na wysoki połysk :]

      Bywa zabawnie :]
    • grek.grek 21:30 TVP1 "Biegnij, chłopcze, biegnij" 01.09.18, 11:16
      oferta dzisiaj przebogata, jak można zauważyć :]]

      tytuł nawiązuje do przebojowego filmu Toma Tykwera "Biegnij, Lola, biegnij", a ten z kolei eksploatował wątek z "Przypadku" Kieślowskiego.

      tutaj chyba nie ma trzech wariantów rozwoju akcji w zależności od wektora obranego w punkcie wyjścia, treścią są - jak wynika z opisu - losy żydowskiego chłopca, rzuconego w tryby wojennej zawieruchy i rzeczywistości ponurej oraz bezlitosnej.

      koprodukcja francusko-niemiecko-polska.

      ciekawe : pokazuje Polaków jako bez wyjatków anioły czy jest bliższa rzeczywistości i nie przemilcza także mniej chlubnych postaw ?
    • grek.grek 22:05 TVP2 "The Walk. Sięgając chmur" 01.09.18, 11:37
      no cóż, Mania opisywała ten film z entuzjazmem, także dlatego, że efekty 3D w kinie musiałby zapierać dech w piersi, spacer na linie 450 metrów nad ziemią, to cymes zaiste ! :] Mogę tylko pozazdrościć wrażeń !

      wg mnie, naprawdę warto na przystawkę obejrzeć fenomenalny dokument Jamesa Marsha "Człowiek na linie", opisujący w wyczerpujący i pasjonujący sposób, jak doszło do tego, że Phillipe Petit przeszedł po linie między wieżami WTC, przede wszystkim : jak udało się to zaplanować i zrealizować, wkraść, ba - włamać !, się tam niepostrzeżenie, zamocować liny w ciemnościach i mimo odległości dzielącej wieże [60 metrów !], Phillipe określił cała akcję mianem "napadu na bank" i trafia w sedno.

      róznie można jego postać oceniać, ja go polubiłem szczerze, ale zdecydowanie bardziej oryginał niż kreację filmową, nawet jeśli gra ją Joseph Gordon-Levitt; może gdybym wcześniej nie widział dokumentu, inaczej bym do tego podszedł :]

      protokół rozbieżności między filmami jest dośc szeroki; film pokazuje także początki Phillipe'a w branży linoskoczków i naukę techniki chodzenia po linie oraz koncentracji na wykonywanej aktywności, nie ma za to, to ciekawe ! : takiej dramaturgii jak dokument [niezwykłe, ale naprawdę, wg mnie, tak właśnie jest] no i nie operuje taką ilością zdjęć z backstage, z prywatnych archiwów, a przede wszystkim skupia się na samym przejściu, akcji finałowej, nie pogłębia portretów przyjaciół i współpracowników głównego bohatera, bez których cała rzecz nie doszłaby do skutku i którzy w samej rzeczy byli zespołem niezwykle pozytywnych, interesujących postaci.

      zabrakło czasu na pokazanie relacji Phillipe'a z zespołem, stworzenie jakiegoś konfliktu, porozumienia, galerii motywacji i inspiracji, jakie im przyświecały.

      w filmie za 35 mln dolarów ma być widowiskowa akcja i tempo, z czego Robert Zemeckis wywiązuje się bez zarzutu, ale film jest jednak ciut płytki wobec zapisu wydarzeń w dokumencie, skraca wiele wątków, upraszcza, np. w jednym momencie widzimy jak Philippe wciąz ma masę pracy przed sobą, bo podczas próbnego przejścia wpada do jeziora, a już w następnym ujęciu mamy przedsmak finałowych atrakcji, bo udaje mu się przebyć trasę między wieżyczkami Nortre Dame [ofk, zgodnie z faktami], podobnie jest z relacjami emocjonalnymi między nim, a innymi bohaterami.

      oczywiście, zdjęcia Dariusza Wolskiego są kapitalne, rzecz jasna.

      w dokumencie Philippe chodził przy dźwiękach sugerujących liryczny odlot, w filmie włącza się "Dla Elizy" :]

      tak czy owak, warto zobaczyć. OBA :]
    • grek.grek 22:15 Stopklatka "Gloria" [1999 r.] 01.09.18, 11:41
      remake filmu Johna Cassavetesa z 1980.

      dobry, ale raz że to remake, dwa, ze to remake filmu perfekcyjnego w swoich założeniach i realizacji, trzy : świetna Sharon Stone siłą rzeczy nie może przebić wybitnej kreacji Geny Rowlands.

      I nie zmienia sytuacji fakt, że reżyseruje sam Sidney Lumet :]

      na pewno warto !, ale od razu później koniecznie trzeba sięgnąć do oryginału :]
    • grek.grek 22:40 Polsat "Kamienie na szaniec" 01.09.18, 11:49
      "Mimo pewnych obaw - paździerza nie ma", napisała Mania i to jest idealna puenta !

      w istocie, "mocne sceny na Szucha; rozstrzelania, scena, gdy matka Rudego każe Zośce oglądać zdjęcia, i ten chłopaczek, który ratował dziewczynkę z balonikami - bardzo przejmujące

      Niemcy bardzo dobrze zagrani, bo zagrani zostali przez Niemców" -

      Mania ma pełną rację.

      brutalny realizm przełamywany komizmem i scenami rodzajowymi, ale powiedziałbym że np. aktorstwo młodzieży raz lepsze, a raz mniej lepsze, rozmach w oddaniu mody i stylu lat 30-tych raczej niezbyt rozmachowy, a scena akcji pod Arsenałem dośc nieśmiała. Na szczęście świetnie się spisują aktorzy dojrzali, no i nie brakuje pewnych ironii krytykujących walkę zbrojną rękoma młodzieży prowadzoną, sugerujacych moralny konflikt.

      A tak w ogóle, warto zobaczyć na własne oczy i już :]
    • grek.grek 23:10 TV4 "Z piekła rodem" 01.09.18, 11:54
      na motywach komiksu Alana Moore'a.

      Abberline, detektyw Scotland Yardu prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstw na prostytutkach, czyli szuka nieuchwytnego Kuby Rozpruwacza.

      znakomita sceneria i nastrój Londynu końca XIX wieku, ze wszystkimu urokami i nieprzyjemnościami tego czasu i miejsca; niezła atmosfera, no i bardzo dobra obsada : Johnny Depp w głównej roli oraz cała plejada aktorów o absolutnie kapitalnie dobranych arcybrytyjskich fizjonomiach, plus, rzecz jasna, świetne "umundurowanie" aktorów w stroje z epoki.

      pierwsza klasa !
    • grek.grek 0:25/dziś, 20:05/jutro TVP2 "Pokój" 01.09.18, 12:00
      zaskoczenie !

      "Pokój" zbierał świetne recenzje jako kameralny thriller.

      tej nocy o 0:25, a jutro będzie powtórka o 20:05, ale myślę,że już dziś warto zaanonsować tak cenną premierę.

      punkt wyjścia fabuły jest taki, że 5-letni chłopiec mieszka z matką w pokoju, z którego nigdy nie wychodził, nie wie, że poza nim istnieje jakieś życia, świat, rzeczywistość; matka go nauczyła, ze pokój jest całym światem; jakie są jej intencje ? jaki jest jej cel ? wkrótce się to wyjaśnia i zdaje się dopiero wtedy akcja nabiera właściwych kolorów i kształtów.

      tak czy owak, brawo dla TVP za ten film :]

      chyba będę próbował dziś w nocy, więc dyskretnie dam Wam znać, czego się spodziewać ;] przed jutrzejszym seansem właściwym [tak sądzę, że godzina 20:00, to jest właśnie godzina właściwego seansu].

      uff, sporo dziś propozycji, niemniej przepraszam że tak się rozpisałem jakoś rozwlekle :]
      • grek.grek 20:05 TVP2 "Pokój" 02.09.18, 10:30
        ha !

        no i kontra od razu :]

        oglądałem w nocy i muszę Wam zarekomendować ten film ! jest znakomity !

        oglądamy parę bohaterów : młodą Matkę [nie ma imienia w filmie] oraz jej 5-letniego syna Jacka, żyją w niewielkim pomieszczeniu, które nazywają Pokojem. Nie jest to jednak pokój w domu, ale coś w rodzaju szopy, komórki, składziku.

        Co jakiś czas odwiedza ich mężczyzna, którego nazywają Starym Nickiem.

        Matka uczy Jacka, że pokój jest całym światem, nie ma nic poza nim, żadnego namacalnego życia. To co widzą w telewizji, to fikcja, ci ludzie nie żyją. Uczy go nazywać rzeczy, mieć do nich osobisty stosunek, tworzy mu rzeczywistość.

        Jedyne, co Jack widzi z zewnętrza tak zwanego, to kawałek nieba w świetliku w dachu pokoju. MOżna sądzić, że chłopiec przyszedł na świat już w zamknięciu, ale powstaje pytanie : dlaczego Matka go tutaj trzyma ?

        Odpowiedź przychodzi niebawem i nie będzie to większy spoiler, naprawdę. Oni są tutaj przetrzymywani, uwięzieni, przez tego Starego Nicka. Nie mogą wyjść, bo drzwi są zamykane na kod cyfrowy i tylko Nick zna właściwą kombinację. Przynosi im jedzenie, można też sądzić, ze wykorzystuje seksualnie Matkę, bo za każdym razem gdy się zjawia Jack wędruje do szafy.

        Matka zapewne po prostu próbuje chłopcu stworzyć sensowny wariant życia w tej ekstremalnej sytuacji, możliwe także, iż nie wierzy, że stąd wyjdą kiedykolwiek żywi, lepiej nie łudzić go nadzieją bez pokrycia.

        Dalej nie mogę opowiedzieć, bo to by był już spoiler, ale pozwolę sobie uprzedzić, że to nie jest dreszczowiec, to film psychologiczny, niezwykle intensywny, głęboki.

        Jak dla mnie, film o sile jaka jest w dziecku, które koniec końców, dzięki swej zdolności adaptacji, zapomnienia, przykrywania nowym dobrym starego złego potrafi ocalić siebie i innych, o odkrywaniu życia przez nie, o naturalnej energii jaką jest w stanie pokonać zło nie tylko w sobie, ale i w dorosłym.

        I o miłości syna i matki, rzecz prosta.

        skromne wybitne kino.

        świetna rola Brie Larson, dostała za nią wiele nagród, słusznie zresztą; znakomity jest jej mały partner ekranowy Jacob Trembaly, przez gros filmu ma długie włosy, wygląda raczej na dziewczynkę niż na chłopca, a kiedy proponuje mu się ich ścięcie, odpowiada "Nie mogę, w nich jest moja siła", które to porównanie do biblijnego Samsona w ustach malca brzmi naprawdę kapitalnie.

        film wyreżyserował, z bezbłędnym wyczuciem konwencji !, Lenny Abrahamson, który rok wcześniej zrobił świetnego wg mnie "Franka".

        scenariusz napisała Emma Donoghue, na podstawie własnego opowiadania. akapity, w których rolę narratora przejmuje Jack są po prostu ujmujące !

        świetne zdjęcia Danny'ego Cohena, wiele ujęć z punktu widzenia chłopca, zdjęcia w bliskim planie, we wnętrzach, gdzie kluczowy jest wybór idealnej odległości, co wychodzi tutaj bez zarzutu.

        No i muzyka Stephena Rennicksa, zachęcam do tego, by pozostać do napisów końcowych, bo gra wtedy pięknie :]

        wg mnie : znakomite kino ! bardzo polecam ! :]
    • maniaczytania wrzesień w TVP 1 01.09.18, 12:42
      to moje tradycyjne wybrane pozycje z oferty ;)

      Poniedziałki to Teatr TV ofkors, nadal kontynuowany, aczkolwiek do końca roku skupiony głównie na różnych fragmentach naszej historii okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. W finale ma być nowa adaptacja "Wesela".
      Pierwszy poniedziałek 3 września to jednak nie teatr, bowiem będzie to inauguracyjny koncert I międzynarodowego konkursu chopinowskiego na instrumentach historycznych).
      10 września zobaczymy premierę "Fryderyk" o Chopinie, którego będzie odtwarzał szalenie uzdolniony młody aktor, na którego warto zwrócić uwagę - Krzysztof Szczepaniak. 24 września z kolei "Ostatni hrabia" z Olgierdem Łukaszewiczem. Nie będzie teatru 17 ze względu na mecz siatkówki Polska-Iran (MŚ).

      We wtorki, późnym wieczorem kino wojenne - 4 - "Patton", 11 - "Ślicznotka z Memphis", 18 - "Generał MacArthur", 25 - "Wielka ucieczka".

      Środa to tradycyjnie wielkie testy (z małymi wyjątkami na sport ;) ) - gorąco zachęcam do pierwszego - 5 września test o polskich kryminałach - serialach i filmach :)

      Piątki wieczorem ok. 22:50 to pasmo filmowe - 7 - "Zwycięzca" o J. Owensie, 14 - "Boska Florence", 21 - "Odnaleźć nadzieję", 28 - "Buntownik z wyboru".

      Sobota - to hit na sobotę i po prawdzie nieźle się zapowiada sądząc po wrześniu - 1 - "Biegnij, chłopcze, biegnij", 8 - "Kwiaty wojny", 15 - "Siedmiu wspaniałych" -wersja najnowsza, 22 - "Dzień Bastylii" i 29 - "Zaginiona dziewczyna".

      Oprócz tego mamy oczywiście jeszcze sportowe wydarzenia ;) - 7 września pierwszy historyczny mecz piłki nożnej w Lidze Narodów (historyczny, bo Liga Narodów to zupełnie nowy format rozgrywek) Włochy - Polska, 11 września mecz towarzyski naszej reprezentacji z Irlandią, od 12 Mistrzostwa Świata w siatkówce z udziałem Polski, a od 19 - Liga Mistrzów :)


      --
      Maniaczytania - blog
      • grek.grek Re: wrzesień w TVP 1 01.09.18, 13:15
        dzięki, Maniu ! :]

        znakomite wczorajsze zapowiedzi, a i dzisiejsze intrygujące nie mniej !

        teatralne spektakle nieźle brzmią w Twojej zapowiedzi, filmów kilka już było, np. "Buntownik...", ale to nadal dobre przypomnienia kina godnego uwagi.

        o, rzeczywiście, test jakby dla nas :]

        o właśnie, w tym roku LIga Mistrzów będzie jednocześnie w Polsacie i TVP, czy tylko w TVP ? fajnie by było, jakby jednocześnie obie stacje pokazywały mecze, jedna we wtorekj, druga w środę ;]
    • maniaczytania wrzesień w TVP 2 01.09.18, 15:12
      to teraz pora na dwójkę ;)

      I tu interesują nas głównie weekendy - piątki, co prawda późno bardzo to polskie filmy - 7 -"Drogówka", 14 - "Pitbull. Nowe porządki", 21 - Jeziorak, 28 - "Anatomia zła".

      Soboty po The Voice, czyli ok. 22:00 pasmo filmowe - dziś zapowiedziany już przez Greka "The Walk. Sięgając chmur", 15 - "Uwięziona w mroku", 29 - "Dług" z H. Mirren

      No i niedziele - powrót Kina bez granic - co prawda dopiero 23 -pierwszy film - "Oszukana" z A. Jolie, a 30 - "Wielkie oczy" z Amy Adams.
      W niedziele o 20:00 też mamy filmy - 2 - "Pokój" z oscarową rolą Brie Larson, 9 - "Rocky Balboa", 16 - "Do utraty sił" z J. Gyllenhaalem (tego dnia, po tym filmie "Syberiada polska"), a potem Bond, James Bond :) - 23 - "Jutro nie umiera nigdy", a 30 "Świat to za mało".


      --
      Maniaczytania - blog
      • grek.grek Re: wrzesień w TVP 2 01.09.18, 16:09
        dzięki, Maniu ! :]

        gros zapowiadanych tytułów mamy w archiwum :], ale oczywiście nie ma nic złego w powtórkach, zwłaszcza, gdy nie wiadomo, czy wszyscy zainteresowani mieli okazję zapoznać się z proponowanymi filmami.

        swoją drogą, jeszcze na wiosnę jeszcze TVP zapowiadała "Panny Dulskie" Filipa Bajona i na razie ani widu, ani słychu ;]

        "Pokój" będzie tej nocy i jutro o 20:05.

        Bond ! :]

        no własnie, co z nowym Bondem ? ponoć reżyser, Danny Boyle, zrezygnował tuż przed rozpoczęciem zdjęć, więc koncepcja zapewne ulegnie zmianie, bo scenariusz pisał jego przyjaciel, specjalnie przez Boyle'a wciągnięty do projektu.
    • grek.grek 11:45 TV6 "Komandosi z Navarony" 02.09.18, 09:34
      no to dzisiaj mamy się z pyszna, ależ oferta, i kilka nowości, oficjalnie wychwalanych ;]

      "Komandosi..." to sequel "Dział Navarony", nie tak udany i brawurowy, ale w dobrej obsadzie i z pewnością można spróbować obejrzeć bez zażywania relanium ;]

      wg powieści Alistaira MacLeana
    • grek.grek 16:45 TVN "Alicja w Krainie Czarów" 02.09.18, 09:50
      "Przerost efektów nad treścią. Za dużo akcji i hałasu (przeszkadzająca patetyczna muzyka), za mało nastroju i emocji.

      Słabo wypadała zwłaszcza Alicja, miała głos dziecka, jakoś nie potrafiła przekazać większych emocji. Za to świetna była Królowa (Figura).

      Tylko postać Kapelusznika wzbudziła we mnie jakieś uczucia. Jak nie przepadam za Deppem tu był świetny"

      to z recenzji Siostry.

      "Zgadzam się co do rewelacyjnej Figury/Bonham-Carter, męczącej, za głośnej muzyki, przewidywalnej, typowej nadakcji, niepotrzebnego, infantylnego dubbingu oraz działań polskich dźwiękowców niesłusznie wpędzających w kompleksy. Aha, mało komercyjna Alicja o nienachalnej urodzie tudzież swojsko brzmiącym nazwisku podobała mi się przy okazji łagodząc nadekspresyjność całej menażerii"

      to recenzja Pepsic.

      krytyka i potępienie tyranii, pochwała wyobraźni, współpracy i przyjaźni :]

      w reżyserii niezawodnego Tima Burtona.

      ale polski przekład i dubbing bez tzw. historii, czyli hitów a'la "Mam smoka i nie zawaham się go użyć" czy "Wyginam śmiało ciało" ;]
    • grek.grek 18:00 Stopklatka "Sherlock. Studium w różu" 02.09.18, 09:54
      a więc nie będzie, póki co, 4 sezonu "Sherlocka" w Stopklatce.

      natomiast będę powtórki już pokazanych i powtórzonych 3 sezonów :] a co tam, może być, prawda ?

      "Studium..." na początek. niezawodny. Tam wszystko się zaczęło, introdukcja postaci, pierwsze spotkanie Holmesa z Watsonem, wprowadzka na Baker Street, radość Sherlocka z okazji seryjnego zabójcy, z klasycznym "Gra rozpoczęta !"... ech, cudowne momenty ! :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Ludzie honoru" 02.09.18, 10:02
      "You can't handle the truth !" - któż nie pamięta tego tekstu... :]

      w bazie wojskowej zabity zostaje żołnierz, dwaj marines oskarżeni o tę zbrodnię czekają na proces. Rolę prokuratora pełni młody porucznik, z pomocą pani porucznik. Przeciw sobie mają zmowę milczenia, system wojskowej nieoficjalnej etykiety oraz przełożonych żołnierzy, wysokich rangą arogantów, na czele z pułkownikiem Jessepem, których wszelako trzeba przesłuchać i z nich właśnie wyciągnąć prawdę o tym, co się stało i dlaczego się stało.

      ikona kina 90s , reżyseria Bob Reiner, Tom Cruise & Demi Moore, z wybitnym udziałem Jacka Nicholsona, debiutancki scenariusz cenionego dziś w branży Aarona Sorkina/

      I , co ciekawe, sukces kasowy, a przecież nie jest to ani blockbuster, ani film akcji, raczej dramat sądowy, kameralny i pozbawiony tzw. fajerwerków.
    • grek.grek 20:00 TVN "Moje córki krowy" 02.09.18, 10:11
      sukces w Gdyni, sukces na Orłach, same sukcesy.

      debiut Kingi Dębskiej.

      umiera matka, co zmusza obie jej córki, pochodzące z różnych światów i kultur, ale na pewnym poziomie równie nieszczęśliwe - Marta gra w serialach i dołuje prywatnie, Kasia męczy się w nieudanym małzeństwie, do próby nawiązania ze sobą kontaktu, uporania się ze stratą i wyjścia na prostą w życiu osobistym.

      wedle zapowiedzi i opisów : jest to komediodramat, i musi dobry jest, skoro dostał Nagrodę Publiczności i Dziennikarzy w Gdyni, a to wszak zadanie niełatwe :]

      główne role : Agata Kulesza i Gabriela Muskała, a człowiekiem-orkiestrą okazuje się tutaj być pani reżyserka, scenarzysta & autorka ksiązkowego oryginału pani Dębska.

      cóz, premiera, obiecująco zapowiadana, o 20:00... ;] mocna propozycja na dziś !
      • grek.grek "Moje córki krowy" - kilka słów a'propos 03.09.18, 10:46
        czy oglądaliście, Czcigodni ?

        wg mnie - niezwykle udany film !

        Skondensowany, świetnie napisany, aktorsko wręcz błyskotliwy ! Ani jednej niepotrzebnej sceny, bardzo dobrze dobrana muzyka [widać odrobioną lekcję z kina europejskiego, to pianino w tle bardzo dobrze kontrapunktuje co jakiś czas akcję, zawieszając ją i pozwalając bohaterom i widzom nabrać powietrza przed kolejnym aktem; może w ogóle film jest na akty podzielony i ta muzyka oddziela je od siebie ?], bez fajerwerków, solidnie prowadzona kamera, widać że pani reżyserka absolutnie wierzy swojemu scenariuszowi i aktorom, nie potrzebuje stawać na uszach, żeby film dodatkowo uatrakcyjnić.

        Jest jedna scena - rodzinnej kolacji - złożona z krótkich jump-catowych strzałów, ale to raczej fajerwerk montażowy chyba ? :]

        Fabuła prosta i treściwa : dwie siostry, jakże rózne [racjonalna i logiczna aktorka Marta oraz lekko infantylna, egzaltowana nieco nauczycielka Kasia], i jakże podobnie niespełnione [pierwsza sama wychowuje córkę, nie ma szczęscią do mężczyzn, chyba już nawet nie stara się znaleźć jakiegoś, ta druga ma męża luzaka na wiecznym bezrobociu i nastoletniego syna, który handluje marihuaną]. Niespełnione, ofk, we własnym mniemaniu, ale tak sie składa, że w tej materii decyduje subiektywne odczucie.

        Najpierw matka ma wylew i popada w śpiączkę, niedługo potem ojciec [wzięty architekt], który już wcześniej miał trochę dziwne zachowania, okazuje się mieć guza mózgu i niewiele czasu przed sobą.

        Matka w zasadzie nie ma szans na powrót, nawet jak otwierają się jej oczy, to świadomość jest zerowa, no i paraliż wszystkich kończyn nastąpił.

        Ojciec przechodzi operację, po której nasilają się ataki agresji albo zachowań zdziecinniałych.

        Siostry muszą się obojgiem rodziców zajmować, matkę odwiedzać, ojca pilnować i cierpliwie radzić sobie z jego dolegliwościami. Jak by to wziąć saute, to wyszedłby film ciężki i duszny.

        A tutaj mamy momentami kino zabawne, i nie jest to śmiech przez łzy, czy uśmiech protekcjonalnego współczucia, ale samo życie, które zawsze miesza rozmaite emocje w jednym kotle, nigdy nie jest jednowymiarowe. I pani Dębska komponuje właśnie z tych róznorodnych życiowych akordów.

        Nie sposób przecież nie zaśmiać się, kiedy siostry wiozą ojca na łono przyrody, żeby się dotlenił, a on mówi, że za chwilę narobi w portki i następuje krotka i treściwa wymiana zdań na ten temat; albo kiedy ojciec rzuca wulgaryzmami na ich temat; może to z powodu choroby, może z jakiegoś innego, ale w tej łacinie,w tych "krowach", można znaleźć jedyną miłość do nich na jaką teraz go stać, poza tym jest to przecież mężczyzna wykształcony, w jego ustach takie zagrywki brzmią inaczej niż w wykonaniu jakiegoś prymitywa pod budką z piwem. Umiejąc pokazać wiarygodnie takie rzeczy, można robić naprawdę wysokich lotów kino życiowe.

        Cały czas Marta i Kasia się ze sobą zderzają, są tak od siebie rózne, jedna zdystansowana i zorganizowana, druga na zasadzie "co będzie ze mną jak rodzice umrą ?", nieco roztrzepana, ale przecież tej pierwszej opisane wyżej zalety wcale nie pomagają radzić sobie lepiej z życiem prywatnym, a i na planie serialu wypada gorzej, jej zbroja zyciowa przecieka jak dziurawa łódka, a z kolei ta druga , mimo całego szoku, radzi sobie w szkole i prowadzi lekcje, ciągle znosi nieróbstwo męża i trudne dorastanie syna, więc przy całej swojej pozornej nieporadności wykazuje się hartem ducha i determinacją.

        Rzekomo chłodna Marta uśmiecha się jakże często, wybucha śmiechem, jej chłód jest raczej umiejętnością przyjmowania faktów i oddzielania ich od emocji. Ten śmiech pomaga, rozładowuje. Kasia, ta bardziej soft, bierze wszystko bardzo serio, może dlatego momenty rozluźnienia są tak wymowne, jak np. wtedy kiedy szaleje z mężem w łózku nocą, a ojciec mamrocze pod nosem "jak króliki ! bez umiarkowania !" i wali kijem od szczotki w sufit, zeby się uspokoili ;] A dzieje się to w momencie, gdy matka jest już w szpitalu, w śpiączce i nikt nie wie, czy z tego wyjdzie. Takie jest życie, bardziej filmowe niż jakikolwiek film sam w sobie !

        Albo scena, kiedy Marta kupuje marihuanę od syna Kasi, w tajemnicy przed nią, oczywiście, i pali ją razem z ojcem, żeby jemu ulżyło w chorobie, a sama się mogła wyluzować; nakrywa ich na tym Kasia i strofuje, co oczywiście tylko potęguje ich rozbawienie, już i tak działające na wysokich obrotach z powodu właściwości samych konopii.

        Z drugiej strony, mocne sceny kłótni, kiedy łacina lata w powietrzu, a Kasia okazuje się mieć agresor o jaki byśmy jej nie podejrzewali. Zwłaszcza jest to scena po pogrzebie matki, w ogrodzie, kiedy Kasia zarzuca nagle Marcie, że przemawiając nad trumną nie powiedziała nic o odczuciach całej rodziny, a jedynie napomkneła o własnych, a Marta rewanżuje się jej sugestią, ze z okazji choroby ojca ona i jej mąż już "kładą łapę" na jego pieniądzach i domu, na co Kasia każe jej... opuścić dom :]. I tutaj też wkrada się komedia, bo mąz Kasi staje w jej obronie, więc chce za kołnierz wyrzucić Martę, ale automatycznie Kasia na niego napada stając w obronie siostry, więc puszcza Martę i rzuca "To się zdecydujcie" :] Przekomiczny moment.

        cdn
        • grek.grek Re: "Moje córki krowy" - kilka słów a'propos 03.09.18, 11:13
          Albo inna sytuacja : kiedy matka jest już w stanie kryzysowym, niezaleznie od siebie obie siostry organizują dla niej pomoc... nietypową : Kasia biega do kościoła, a takze zapędza całą rodzinę [prócz Marty] do uczestnictwa w szamańskich zabiegach mających przekazywać ich energię matce, a Marta, która sobie z tego kpi, jednocześnie sprowadza do szpitala jakiegoś bioenergoterapuetę czy innego maestro od bioprądów, którego działalności jedyną zaletą jest to, że nie pobiera za nią opłaty ;]

          Kiedy ojciec jest chory, koniecznie chce zdobyć alkohol, a one muszą walczyć z nim, w sklepie albo na ulicy. W życiu nie jest to moment zabawny, ale tutaj wygląda komicznie. Może w życiu też jest komiczny, ale nie można spojrzeć na to z dystansu, jaki daje fotel przed ekranem, i dlatego trudno dostrzec tę zabawna stronę, groteskę życia ? Może w ogole śmieszność tragizmu czy zmagań życiowych byłaby lekarstwem na wszelkie dolegliwości z nim związane, gdyby tylko umieć ją wychwytywać i mieć w sobie mechanizm właściwej reakcji ? Kto wie...

          O zgonie matki Marta dowiaduje się od lekarki w... łazience szpitalnej, gdzie spotykają się przypadkiem, ot tak, nagle, "btw, pani mama zmarła". Marta zostaje z tą informacją jak wryta w ziemię, znieruchomiała calkiem. I czy to nie jest zabawne ? Idiotyczne ? A może tak trzeba przekazywać trudne wiadomości, gdyż celebra dodatkowo zwiększa ich cięzar i należy jej unikać ? A może to taki pstryczek w nos od życia dla Marty, racjonalnej, logicznej, może kto jak kto, ale ona nie powinna narzekać na taki tryb przekazywania informacji kalibru ciężkiego ? Ale wiemy też, że ona ma uczucia, głębokie, po prostu nie manifestuje ich, a może nauczyła się je odpowiednio przerabiać i rozbrajać.

          Kiedy matka jest w śpiączce, to ona do niej mówi, jakby żyła i słyszała, jakby jej mózg był w stanie odbierać te wyznania. A kiedy ojciec chodzi po lesie, Marta obserwuje go i mówi : "Może dlatego nie mam faceta, bo on był zawsze mężczyzną mojego życia".

          No i w końcu Marta i Kasia spotykają się ze sobą, w końcu obie zdobywają się na puentę siedząc obok siebie w lesie i pozwalając sobie na ironię, dostrzegając że nie wyszło im życie, że "to porażka !", ale nie ma co załamywać rąk, nie jest zresztą tak źle, mogło być gorzej. Po co udawać, po co się przerzucać szyderstwami i wytykać sobie nawzajem błędy i złe decyzje. Lepiej uśmiechnąc się do siebie i rzucić "Ale nam nie wyszło, co ? :)". Jak w finale Greka Zorby, choć tutaj bez tańca, choć przecież z ta samą ciepłą barwą wiary w sens życia.

          Aktorzy są bezbłędni, Agata Kulesza i Gabriela Muskała wypadają rewelacyjnie, ta druga momentami na granicy lekkiego przerysowania, ale wciąz w ramach konwencji przyjętej przez reżyserkę.

          Marian Dziędziel, ojciec, wiarygodny az niepokojąco w tym pokazywaniu przebiegu choroby, a momentami, albo i przez cały czas, gdzieś kręcący się w okolicach czeskiego humoru sytuacyjnego.

          Takie mam wrażenie, że właśnie z czeskiej mentalności ten film się wywodzi. Aż dziw, że nakręcony został przez polską reżyserkę i tak inteligentnie zagrany przez polskich aktorów :] Ta mieszanka komedii i dramatu, ten żartobliwy ton w nawet najmniej pozornie stosownych momentach, ten w sumie jakże życzliwy stosunek do bohaterów, którzy mają swoje wady i bywają irytujący - są jak najbardziej z czeskiego kina i stosunku do świata i życia wzięte.

          męża Kasi gra Marcin Dorociński, rozbrajający swój wizerunek z Pitbullów, Jacków Strongów i innych filmów, tutaj gra rozmemłanego, ale sympatycznego, domowego męża, który udaje że szuka pracy, nie potrafi zorganizować wyprawy na wakacje, przy stole folguje językowi, a na codzień jest wstydem dla żony, z którą wszelako seks uprawiają na pełny regulator, co znów dowodzi prawdy życia przemyconej tutaj ukradkiem. Konflikt i namiętność, niechęć i przywiązanie, wrogośc i miłość : przenikają się ze sobą, sąsiadują ze sobą, co i rusz przechodząc śmiało przez bardzo cienką granicę jaka je dzieli.

          świetne kino, wspaniały scenariusz, znakomita reżyseria, błyskotliwe aktorstwo ! Polskie kino żyje ! :]

          musicie obejrzeć powtórkę !

          przy czym, mam nadzieję, ze oglądaliście już wczoraj :]

          powtórka dziś o 23:30 ! :]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka