Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2019 - 4 (vol. 102)

  • grek.grek 27.04.19, 10:40
    dla jednych absolutny skandal [scena z pijanymi ubekami niosącymi nawalonego jak szpadel kolegę i śpiewającymi "Janek Wiśniewski padł !" czy nazwa partii prawicowej "Chrześcijańska Unia Jedności", a takze występ Bogusława Lindy, aktora kojarzonego z tzw. kinem moralnego niepokoju - w roli esbeka], dla innych jeszcze bardziej absolutny kult z powodu dialogów i onelinerów, a dla zupełnie jeszcze innych, interesujący obrazek Polski na przecięciu PRL i demokracji, bo mamy tutaj w końcu moment pieczołowitego zacierania śladów po agentach, narodzin mafii w Rzeczypospolitej, zblatowanej z politykami z obu stron sceny oraz chętnie rekrutującej spośród odrzuconych podczas weryfikacji milicjantów, a także kiełkujący kult materializmu, któremu ulega zwłaszcza młoda bohaterka, czy w teleexpressowym skrócie proces powstawania czarnego rynku narkotyków.

    I jednym sprawiedliwym okazuje się byly esbek, rozczarowanie gorzką wiedzą o świecie i ludziach przykrywający maską cynika, przeciwstawiajcy ten całej degrengoladzie ponadczasowe wartości koleżeństwa i prostej uczciwości.

    W 1992 roku już było wiadomo, kto się skompromitował i świętość swą postradał, a kto nigdy nie ukrywał prawdy o sobie. Mimo wszystko, pan Wajda, zdziwiony sukcesem "Psów" powiedział, że "Pan Pasikowski wie o Polsce coś, czego my nie wiemy". Ha :]
  • seidici 27.04.19, 10:50
    Trochę nie na temat. Nie wiedzieć czemu utarło się w ludzkiej świadomości, że esbecy to byli idioci i zazwyczaj tak są przedstawiani w filmach, tymczasem to byli ludzie wyselekcjonowania, bardzo inteligentni i przebiegli. Tak, czy siak na komunie sie uwłaszczyli się i rozpracowali nas, społeczeństwo na lata, przy czym nadal z tylego siedzenia sterują.

    Ps. W jakimś sensie reżyser Wajda miał rację, bo ta wiedza wyszła dopiero po latach i nadal wychodzi.
  • seidici 27.04.19, 10:51
    * rozegrali nas, społeczeństwo na lata, przy czym nadal z tylego siedzenia sterują.

  • grek.grek 27.04.19, 11:04
    seidici napisała:

    > Trochę nie na temat. Nie wiedzieć czemu utarło się w ludzkiej świadomości, że e
    > sbecy to byli idioci i zazwyczaj tak są przedstawiani w filmach, tymczasem to
    > byli ludzie wyselekcjonowania, bardzo inteligentni i przebiegli.

    Też tak to widzę, Pepsic.
    Przecież nawet z zeznań i świadectw inwigliowanych i prześladowanych za czasów komuny wyłania się właśnie taki portret przeciętnego pracownika SB.

    A potem pieśniarz zawodzi "To były piękne piękne chwile/ Nie złodzieje rządzili/ Lecz debile" ;]

    Tak, czy siak
    > na komunie sie uwłaszczyli się i rozpracowali nas, społeczeństwo na lata

    MYślę, że mieliśmy wolny wybór i wiedzieliśmy na kogo stawiamy :] Pytanie : czy można było ich usunąć, zamknąć, wysłać na Madagaskar, czy po prostu trzeba się było "podzielić władzą i wpływami" ?

    > przy czym nadal z tylego siedzenia sterują.

    Mocno powiedziane ;]


    > Ps. W jakimś sensie reżyser Wajda miał rację, bo ta wiedza wyszła dopiero po l
    > atach i nadal wychodzi.

    Co masz na myśli ?

    [wg mnie, Pasikowski powiedzial, że Polska stoi w pół drogi między radziecką republiką, a krajem zachodniej cywilizacji, i wybór dalszej drogi zalezy od samych Polaków]
  • seidici 27.04.19, 11:28
    Mam na myśli okrągły stół, który od początku był oszustwem. Zmarginalizowano całą Solidarność poza grupą Wałęsy, a komuniści ugrali, co chcieli. Ale wtedy tego my społeczeństwo nie wiedzieliśmy.

    Mocno powiedziane ;]

    Faktycznie się zagalopowałam, bo od 3 lat trochę się ucięło w tym względzie, aczkolwiek marsze KOD-u, czy bojówki obywateli RP kojarzą sie jednoznacznie ze słowami: trzecie pokolenie UB walczy z trzecim pokoleniem AK.
  • mala_ciekawostka 27.04.19, 11:36
    Paweł Kasprzak z Obywateli RP pokoleniem UB? To interesujące....
  • seidici 27.04.19, 12:52
    To fakt znany, skąd zdziwienie?
  • mala_ciekawostka 27.04.19, 14:38
    Jeżeli ten materiał jest tak samo rzetelny jak ten o lekarzach rezydentach jeżdżących na luksusowe zagraniczne wakacje (podczas gdy w rzeczywistości w ramach misji lekarskich pomagają leczyć chorych m. in. w Tanzanii) to pozwolę sobie podejść do niego z DUŻĄ rezerwą...
  • seidici 27.04.19, 15:55
    .
  • seidici 27.04.19, 15:58
    Skądś znam te retoryke, ale po innym nickiem. Jak brak argumentów to nastepuje atak. No, no kto by pomyslal. 🤔🤔
  • grek.grek 28.04.19, 09:22
    seidici napisała:

    > Skądś znam te retoryke, ale po innym nickiem. Jak brak argumentów to nastepuje
    > atak. No, no kto by pomyslal. 🤔🤔

    ja myślę, że Wasza wymiana zdań jest na poziomie salonu. Grzeczność i umiarkowanie. Rad bym częściej czytać/słuchać takie polemiki polityczne :]

    ale, tak pobocznie, droga Pepsic, nie sądzisz, że na portalach publicznej telewizji - którą opłacają wszyscy obywatele - tak ewidentnie [merytorycznie i językowo] jednostronne artykuły nie powinny się ukazywać ? ewentualnie - powinny mieć przeciwwagę w artykułąch równie skrajnie krytycznych wobec rządu i partii władzy ?

  • mala_ciekawostka 28.04.19, 09:47
    Dzięki, Greku:)

    Może podam jeszcze inny przykład podobnego materiału - ten o NGO'sach, który skrytykował nawet minister Gliński - to pokazuje, że nie bardzo można wierzyć w to co pokazują w TVP i piszą na jej portalach.

    I na tym zakończę dyskusję z mojej strony:)

    I na tym zakończę moją dyskusję
  • mala_ciekawostka 28.04.19, 09:50
    Jeszcze raz wkleję post, poprawny:

    Dzięki, Greku:)

    Może podam jeszcze inny przykład podobnego materiału - ten o NGO'sach, który skrytykował nawet minister Gliński - to pokazuje, że nie bardzo można wierzyć w to co pokazują w TVP i piszą na jej portalach.

    I na tym zakończę dyskusję z mojej strony:)
  • grek.grek 28.04.19, 10:17
    mala_ciekawostka napisał(a):

    > Jeszcze raz wkleję post, poprawny:
    >
    > Dzięki, Greku:)

    :]

    Gramy w jednym zespole w tej sytuacji, dzielna Pepsic musi się z naszą dwójką pojedynkować :]


    > Może podam jeszcze inny przykład podobnego materiału - ten o NGO'sach, który sk
    > rytykował nawet minister Gliński - to pokazuje, że nie bardzo można wierzyć w t
    > o co pokazują w TVP i piszą na jej portalach.

    Pamiętam tę sytuację. Manipulacja informacjami jest dziś fatalnym nawykiem mediów. Albo za dużo powiedzą, albo przeinaczą, albo w ogóle przemilczą.

    generalnie, świetnie by było, gdyby właśnie media publiczne były ostoją rzetelności, bezstronności i uczciwej informacji. Szkoda, że na przeszkodzie staje polityka i doraźny interes. Szkoda, bo w ten sposób, de facto, wyłączona zostaje kolejna instytucja stanowiąca o sile państwa.




  • grek.grek 27.04.19, 12:03
    seidici napisała:

    > Mam na myśli okrągły stół, który od początku był oszustwem. Zmarginalizowano ca
    > łą Solidarność poza grupą Wałęsy, a komuniści ugrali, co chcieli. Ale wtedy teg
    > o my społeczeństwo nie wiedzieliśmy.

    Wiesz, Pepsic, wszystko zależy od definicji terminu "oszustwo" - wg mnie, raczej mało kto spodziewał się, ze aparat partyjny odda wszystko i pokornie pójdzie za kratki albo pozwoli się wdeptać w ziemię; gros społeczeństwa miało świadomośc, że nie mozna inaczej, jesli to ma być zmiana ustroju metodą pokojową.



    > Mocno powiedziane ;][/i]
    > Faktycznie się zagalopowałam, bo od 3 lat trochę się ucięło w tym względzie, ac
    > zkolwiek marsze KOD-u, czy bojówki obywateli RP kojarzą sie jednoznacznie ze sł
    > owami: trzecie pokolenie UB walczy z trzecim pokoleniem AK.

    KOD czy Obywatele protestują w bardzo konkretnych sprawach, na mój gust - po stronie zachowania demokratycznych zasad prawa, więc to mi się jakoś zupełnie z "UB" nie kojarzy :]




  • grek.grek 27.04.19, 10:58
    Dawno temu oglądałem, dziś już nic nie pamiętam, więc chętnie obejrzę :]

    jest to historia greckiego Żyda, który przed wojną robi karierę jako bokser wagi lekkiej. Potem trafia do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie Niemcy "doceniają" jego kunszt sportowy i zatrudniają do pojedynków bokserskich toczonych na ringu. Wygrany ma szansę na lepsze jedzenie i warunki, pokonany - na odwrót.

    I kiedy bohater boksuje o swoje życie, sukcesywnie odchodzą kolejni jego bliscy, bowiem cała rodzina została osadzona w tym samym obozie.

    Film kręcony był w Polsce, z udzialem polskich statystów, a choreografia walk bokserskich realizowano według instrukcji mistrza olimpijskiego Zbigniewa Pietrzykowskiego.

    w głównej roli Willem Dafoe, reżyseruje Robert M. Young.
  • grek.grek 28.04.19, 12:38
    Koszmar obozowego życia w bardzo sugestywnej inscenizacji, skutkiem czego film bywa dotkliwy, a jednocześnie wystrzega się patosu i ckliwości.

    Doskonale rokujący bokser grecki pochodzenia żydowskiego - Salamo [Willem Daofoe], wraz z całą rodziną - bratem, ojcem [Robert Loggia], narzeczoną - wraz z wybuchem wojny zostaje wyrwany z tanecznego życia w Salonikach i deportowany przez Niemców do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Bohaterowie są prawdziwi, miejsca również, co dodatkowo wzmacnia ekspresję filmu.

    Więźniowie podzieleni się na baraki - są tu Zydzi, Cyganie i Polacy. Nad organizacją czuwają brutalni kapo, na czele z Gypsym [Edward James Olmos] i Kyrem [Andrzej Grałek]. Seniorzy i dzieci ponizęj lat 16 od razu idą na śmierć, cynicznie zapewniani, że będą mieszkać w sanatorium.

    Procedura jest znana, ale wciąż budzi grozę : strzyżenie do skóry, dezynfekcja, pasiaki i chodaki jako "wyprawka".

    Mężczyźni są osobno, Salamo trzyma się wiec razem z bratem i ojcem, kobiety równiez : narzeczona Salamo - Allegra jest w jednym baraku ze swoją siostrą Eleną.

    Ten film obozowy nie pokazuje tylko steranych twarzy ludzkich, ale przykłada wagę do akcentowania cięzkiej fizycznej pracy, zmęczenia, omdlewania z wysiłku, widoku więźniów obojga płci wyczerpanych codziennym przeciąganiem cięzkich wozów po szynach, pchaniem samochodów, po kostki w błocie, dżwiganiem kolejowych pokładów, a po pracy ściśniętych w barakach ramię przy ramieniu.

    Któregoś dnia Salamo wdaje się w starcie z Kyrem i pokonuje go w walce na pięści. Zaciekawia to komendanta obozu Rauschera. Salamo zna go z Igrzysk Olimpijskich w 1936 roku. To był dobry pięściarz. Rauscher przyjmuje z niemą wdzięcznością jego komplement. Angażuje Salamo do walk na ringu zaimprowizowanym w kantynie.

    Są rękawice, sędzia, wygrywa ten kto znokautuje rywala. Zwycięzca otrzymuje bochen chleba, a pokonany może pożegnać się z życiem. Salamo boksuje więc o własne życie. Oficerowie niemieccy robią zakłady pienięzne na te walki, nic dziwnego że bokserzy, którzy przyczynili się do wymiernych strat finansowych wzbudzają ich zdenerwowanie tak dalece, iż nie mają szans na przeżycie w wypadku porażki.

    W ogóle, walka na ringu, to tylko częśc wieczornych spektakli. Podczas gdy w barakach umierają ludzie, oficerowie i kadra bawią się świetnie przy cygańskich melodiach i tańcach [popisuje się Gypsy, ale kiedy schodzi ze sceny rzuca spojrzenie dobitnie świadczące o tym, ze robi to dla ratowania życia, a nie dlatego, ze bawi go merdanie ogonkiem przed nazistami], striptizach wykonywanych przez przebranych facetów [są tutaj kobiety, Niemki, ale seksizm nie jest uprawiany] czy żonglerkach cyrkowych piesków pod skoczną melodyjkę.

    Walka o przetrwanie przybiera formy drastyczne. Zwłaszcza na żeńskim bloku. Pewnego ranka Elena odkrywa, że znikły jej chodaki, więc Allegra wszczyna awanturę. Okazuje się, ze ukradła je Polka. Greczynki odbierają jej te buty siłą.

    Zemsta nadchodzi niebawem. Polka przyłapuje Allegrę na kradzieży chleba umierajaćej więźniarki. Denuncje ją i dziewczyna zostaje zbita rózgą na gołe plecy.

    To Allegra nie pozwala Elenie załamać się, jest silna, stawia ją na nogi. Także dlatefgo, ze Elena twierdzi, iż jest w ciązy. Opisuje nawet romans, w wyniku którego do tego doszło. Jedna z Polek proponuje jej wykonanie aborcji, zna się na tym; tutaj dzieci są zabierane i poddawane eksperymentom medycznym, nie ma sensu ich rodzić. Elena odmawia, a wkrótce polskie więźniarki przemocą poddają ją badaniu, w wyniku którego stwierdzają, ze kłamała. Allegra jest nią ogromnie rozczarowana.

    Na bloku męskim trochę inaczej to wygląda : kiedy Salamo wraca z bochenkiem chleba [z którego Gypsy uciął dla siebie kawałek, bo "warto mieć tutaj znajomości, nie sądzisz ?"] od razu częstuje krewnych, ale kiedy zewsząd wyciągają się ręce z prośbą - nie umie odmówić. Każdy chce przeżyć, stara się o siebie najpierw, ale nie sposób powiedzieć "nie" głodnym ludziom, których na codzień służba obozowa karmi jakąs cienką zupą, po której wyliizują miski do sucha, a i tak burczy im w brzuchu.

    A komin krematorium ciągle w ogniu i dymie. Nocą odbywają się egzekucje w blasku ognisk. Trupami zajmuje się Sonderkommando. Brat Salamo zostaje zapisany, ale w krematorium przeżywa wstrząs. Odmawia pracy przy zwłokach. Widzimy moment, w którym Salamo i ojciec dowiadują sie, ze został on rozstrzelany razem z innymi Grekami, którzy takiej pracy odmówili. Obaj aktorzy przepięknie i z godnością grają tę niemą rozpacz i łzy.

    Salamo zostaje przeniesiony do lżejszej pracy, w hucie; żeby miał siłę do walk, ktore wygrywa i jest coraz bardziej rozeźlony, co sprzyja ringowej dynamice jego aktywności. Ale nawet gdy zwycieża, Niemcy gwizdżą na niego wściekle i wygrażają mu. Sam nie wie dlaczego.

    Dzieki tej nowej pracy przez moment widzi Allegrę, bo ona również zatrudniona jest przy hucie. Kiedy zaś cały obóz popada w chaos, z powodu nalotu samolotowego, Salamo odnajduje ją, całują się i on obiecuje, że odnajdzie ją jak to wszystko się skończy. To spotkanie dodaje im energii i wiary, że przejdą najgorsze.

    Wkrótce Niemcy testują więźniów i stwierdzają dalszą przydatność lub wręcz przeciwnie. W tym drugim przypadku - więźnia czeka śmierć w komorze gazowej. Sfatygowany codziennym wysiłkiem ojciec Salamo nie przechodzi. Syn szuka pomocy u Gyspy'ego, ale dowiaduje się, ze "nic nie można zrobić". Żegnają się więc ze łzami, ściskają ostatni raz.

    Gypsy przynosi wiadomośc, ze Rosjanie są już niedaleko. Niemcy w panice. KOmendant pije na umów, tłumacz popełnia samobójstwo ["Jak mam wrócić do domu i spojrzeć żonie w oczy ? My za to wszystko odpowiadamy !"]. Rauscher po pijaku każe Salamo walczyć z więźniem, pobitym i ledwie trzymającym sie na nogach. Salamo odmawia : "On ledwie stoi. To nie byłby boks"]. Na to komendant strzela do tamtego i zabija go na miejscu.

    Kolega z huty informuje Salamo, że przygotowują zamach na krematorium, chcą wysadzić w powietrze piece. Dochodzi do tego niebawem, w efektownym wybuchu pada cała konstrukcja. Więźniowie triumfują, nawet jesli za moment zjawia się niemieckie wojsko i rozstrzeliwuje ich z karabinów maszynowych. Choć raz, choć przez moment byli góra. Przeszkodzili im, zemścili się, odebrali im instrument zbrodni.

    Salamo akurat był wtedy w krematorium. ZOstał przydzielony do Sonderkomanndo. I on również, jak brat, przeżył szok wchodząc do tych pomieszczeń. Nie widzimy tego, co on zobaczył, ale łatwo sobie wyobrazić, zwłaszcza ze pan aktor odegrał zgrozę z wybitnym talentem.

    Niemcy próbują przesłuchiwać Salamo, ale on przecież nic nie wie. Ląduje w izolatce, razem z nieboszczykiem innego więźnia, w jakiś sposób sugerującym jego własny tragiczny los ?. Słyszy egzekucje, widzi piętnowanie żydowską gwiazdą na czołach więźnów, ale czy to jego koszmar, czy rzeczywistośc symultanicznie rozgrywająca się na zewnątrz - trudno orzec.

    Wreszcie drzwi sie otwieraja. Gypsy zawiadamia go "Wojna się skończyła". Niemcy uciekli. Zostawili trupy i trochę gratów. Wszędzie snują się wolni już schorowani i wycieńczeni więźniowe okutani w koce. Sa jak zombie.

    Dzień jest pochmurny, deszczowy. Salamo rusza przed siebie, pustą drogą wdłuż wieżyczek strażniczych. Przyrzeka sobie zacząć od nowa.

    I zaczał.

    W epilogu czytamy, że odnalazł Allegrę, w istocie - Martę, ożenił się z nią, doczekali się czwórki dzieci i dwanaściorga wnuków.

    W ostatniej scenie, która w zwolnionym tempie trwa przez cale napisy, Salamo, brat i ojciec oraz matka, narzeczona i inni tańczą "zorbę" i bawią się podczas tradycyjnej greckiej biesiady. To zdjęcie sprzed wojny, z czasów radosnych i beztroskich, zanim faszystowska patologiczna ideologia wcielona w czyn wszystko zniweczyła.

    Co tu dużo opowiadac, jak każdy film obozowy, także i ten poruszający jest i ciągle przywłouje pytanie, które stawia w finale sam bohater : "Jak do tego mogło dojść ?".

    Znakomici aktorzy, wielu Polaków, oprócz p. Grałka, takze np. Edward Żentara [Janusz], Gra
  • grek.grek 28.04.19, 12:42
    Edward Żentara, Arkadiusz Bazak, Grażyna Krukówna, Piotr Siejka, ANna Nowak. Polski język rozbrzmiewa zresztą gęsto w dialogach stanowiących tło głównych wątków.

    Jako choreograf i konsultant d/s walk bokserskich widnieje nie Zbigniew Pietrzykowski, ale Teddyt Atlas.

    www.youtube.com/watch?v=pSjzWQVUfoY
  • grek.grek 27.04.19, 11:11
    tytułowy bohater jest zręcznym oszustem finansowym, a przy tym prawdziwym kameleonem, który zmienia wygląd i tożsamość, raz za razem wyprowadzając w pole tropiącą go policję.

    Jedyną szansą dla inspektora nadzorującego śledztwo jest kochanka Zimmera, która ma się z nim spotkać, a więc może naprowadzić gliniarzy na właściwy ślad.

    Tyle że Zimmer wie o zamiarach policji i również zamierza wykorzystać dziewczynę do wykonania kolejnej efektownej zmyłki.

    Sophie Marceau, Sami Frey, Ivan Yvan Attal w rolach główncyh oraz... Daniel Olbrychski, znów [jak w "Salt"] w roli mafiosa, pewnie rosyjskiego ;]

    reżyseria : Jerome Salle.
    zdjęcia kręcono w Cannes, Paryżu, Nicei, czyli... piękna nasza Francja cała na ekranie ;]
  • mala_ciekawostka 27.04.19, 11:33
    Dziś "Akcja <<Liść Dębu>>", już coraz bliżej końca emisji serialu.

    O 21:10.
  • grek.grek 27.04.19, 12:05
    mala_ciekawostka napisał(a):

    > Dziś "Akcja <<Liść Dębu>>", już coraz bliżej końca emisji seria
    > lu.
    >
    > O 21:10.

    Dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

    znamy ten odcinek , prawda ? świetny, zresztą.
    według moich wyliczeń, zostały nam jeszcze dwa, których nie było w "dwunastce" :]

    btw, Stopklatka również pokazuje dzisiaj "Akcję Liść Dębu" :] tak się jakoś złożyło :]
  • mala_ciekawostka 27.04.19, 12:10
    Zostaną jeszcze "Spotkanie" (dużo dolarów Kloss;) ) - z dwunastki i "Poszukiwany gruppenfuhrer Wolf" - spoza dwunastki.

    A "Akcja..." rzeczywiście świetny:)
  • grek.grek 28.04.19, 09:15
    mala_ciekawostka napisał(a):

    > Zostaną jeszcze "Spotkanie" (dużo dolarów Kloss;) ) - z dwunastki i "Poszukiwan
    > y gruppenfuhrer Wolf" - spoza dwunastki.

    Dzięki, Mała Ciekawostko, trzymasz rękę na pulsie :]

    > A "Akcja..." rzeczywiście świetny:)

    absolutnie tak ! :]
  • grek.grek 28.04.19, 09:28
    musicalowy hit, najpierw królował na Broadwayu, a potem w kinach :]

    pp. Travolta & Newton-John, kultura młodzieżowa lat 50-tych jak w pigułce, plus cała bateria hitów rock'n rollowych. Voila ! :]

    reżyseruje Randal Kleiser.
  • grek.grek 28.04.19, 09:37
    Dałbym głowę, że kiedyś omawialiśmy ten film, ale archiwum niczego nie wykazuje, poza samym tytułem, o którym kiedyś wspominała Siostra w kontekście remake'u zrobionego przez Amerykanów.

    A tutaj reżyseruje Giuseppe Tornatore, zaś główny bohater, grany przez ucharakteryzowanego Marcello Mastroianiego, to starszy pan, który ze swojego miasteczka na Sycylii wyrusza w podróż, a raczej - tournee ;], celem sprawdzenia, jak też wiedzie się jego pięciorgu dzieciom, rozsianym po wielu zakątkach Italii. Ma tylko ich własne zapewnienia, że jest doskonale, a oni odnoszą spektakularne sukcesy. W czasie bezpośrednich wizyt okazuje się, że niekoniecznie jest u nich tak różowo.

    sukces w Cannes.
    Muzyka Ennio Morricone.

    No głowę bym położył, że oglądaliśmy ! :]
  • grek.grek 28.04.19, 09:47
    No pięknie ! Ależ to jest sympatyczna komedia, nieprawdaż, Czcigodni ?

    I cóż to za czasy, filmowe ;], w których pan milicjant otoczony jest taką sympatią społeczeństwa oraz posiada niekłamany autorytet ! :] W 1974 roku.

    A jak wiosna, to i matura, i miłość, i w ogóle majowo jest :]

    Józef Nowak, Małgorzata Pritulak, Tadeusz Fijewski.
    reżyseria : Chmielewski, też Tadeusz.
  • grek.grek 28.04.19, 10:08
    świetny !

    do Domu Aktora w Skolimowie, gdzie codziennośc starszych państwa wygląda niezmiennie i raczej sennie, wprowadza się nowy lokator, pełen wigoru Szu, czyli Jan Nowicki. Zaskakuje swoim stylem bycia : lubi sobie chlapnąć, wygłasza złośliwe opinie, a nieraz nawet tyrady [ta o telewizji jest niezła ;)], romantycznie zaczepia młodą dziewczynę z kuchni, zaprzyjaźnia się z również młodym pięlęgniarzem, wymyka się nocami do młodzieżowych klubów, żeby się pojedynkować w tzw. slamach. Generalnie, to taki jegomośc, który nie zauważył, że "wypada", "powinno się" oraz gwiŻdze sobiie na "w tym wieku to raczej nie" :] Wszystko go ciekawi, pociąga, inspiruje. Jest młody, bo jak mówił Picasso : "Żeby stać się młodym, trzeba bardzo wiele czasu" :]

    Trochę jest jak Randall Mac Murphy w "Locie...", nie może patrzeć na przepisową zramolałość całkiem do rzeczy jeszcze państwa starszych i postanawia wyciągnąć ich z tej apatii. Proponuje, by przygotowali "Fausta", a potem zagrali go w więzieniu dla wyrokowców. Do licha, nie można aktorowi odebrać aktorstwa, bo wtedy już po nim ! Aktor musi grać, zeby żyć. I żeby pięknie umrzeć, o czym również w tym filmie.

    Prawie wszyscy zapalają się do tego pomysłu, jedni szybciej, inni wolniej ;] Może tylko pani dawna amantka, która nigdy nie wychodzi z pokoju, a jedynie przyjmuje wizyty wciąż zakochanego w niej wielbiciela, opiera się ogólnemu entuzjazmowi, chociaż nie jestem pewien, czy i ona finalnie nie przyłącza się do tej całej wesołej, a wkrótce również dramatycznej [sekwencja finalnego wystawienia spektaklu, podczas której starsi aktorzy muszą zmierzyć się ze specyficzną widownią, nazwijmy to delikatnie], awantury.

    znakomite.

    Tylu wspaniałych aktorów : Irena Kwiatkowska, Nina Andrycz, Wieńczysław Gliński, Teresa Szmigielówna, Roman Kłosowski, Beata Tyszkiewicz - prawdziwe legendy.

    z czułością, ale i rzucając im wyzwanie, reżyseruje Jacek Bławut, wybitny dokumentalista, co widać w niektórych sekwencjach, przez co film zyskuje dodatkowe walory estetyczne.


  • mala_ciekawostka 28.04.19, 10:19
    Będzie trochę spoilerów, ale niestety nie da się ich uniknąć;)

    Wygląda na to, że to może być już pożegnanie z serialem. Akcja toczy się wokół poszukiwań seryjnego mordercy, którego tożsamość nie jest tak łatwo odkryć, mimo że mogło się tak wydawać. Pojawia się Alice, wiadomo było, że nie mogła ot tak zginąć, a przynajmniej nie w poprzednim sezonie;)

    Sezon jest tak samo mroczny jak poprzednie, giną ważni bohaterowie, co może wskazywać na to wspomniane wcześniej ewentualne zakończenie całego serialu (choć pojawiają się głosy o jakimś filmie pełnometrażowym). Zobaczymy jak to się dalej potoczy.

    To dobry sezon, trzyma poziom poprzednich, a to cieszy:)

    Może już niedługo dadzą go u nas:)

  • grek.grek 28.04.19, 10:44
    mala_ciekawostka napisał(a):

    > Będzie trochę spoilerów, ale niestety nie da się ich uniknąć;)

    Znakomicie, Mała Ciekawostko ! :] Cieszę się z Twojej recenzji ! Nie ma sprawy, spoilery uniesiemy :]

    > Wygląda na to, że to może być już pożegnanie z serialem.

    Szkoda !


    > Akcja toczy się wokół poszukiwań seryjnego mordercy, którego tożsamość nie jest tak łatwo odkryć, mimo że mogło się tak wydawać.

    Znakomita wiadomość, znając kunszt showrunnerów "Luthera" wyobrażam sobie, że jest to historia niebanalna, czy mam rację ? :]

    >Pojawia się Alice, wiadomo było, że nie mogła ot ta
    > k zginąć, a przynajmniej nie w poprzednim sezonie;)

    Doskonale ! Byłem pewien, że ta jej "śmierć w Antwerpii", to niezła zmyłka :]


    > Sezon jest tak samo mroczny jak poprzednie, giną ważni bohaterowie, co może wsk
    > azywać na to wspomniane wcześniej ewentualne zakończenie całego serialu (choć p
    > ojawiają się głosy o jakimś filmie pełnometrażowym). Zobaczymy jak to się dalej
    > potoczy.

    Mrok, prawdziwy i mocno podkreślony czarną kredką, scenografia, muzyką i miną Idrisa Elby, to zawsze był największy atut "Luthera", prawda ?

    Interesujące, których bohaterów zabiera nurt serialowej rzeki... Ależ zaintrygowałaś mnie, Mała Ciekawostko :]

    > To dobry sezon, trzyma poziom poprzednich, a to cieszy:)

    Znakomita wiadomość !


    > Może już niedługo dadzą go u nas:)

    O, święte słowa ! :] Oby. Bardzo będę kontent ! :]

    Dzięki za świetną recenzję, Mała Ciekawostko ! :]
    I od razu wyczekuję, wyczekujemy, następnych w Twoim wykonaniu ! :]
  • mala_ciekawostka 29.04.19, 11:59
    Dzięki:)

    Oj, sporo tych śmierci będzie w tym sezonie.

    Czekamy niecierpliwie na emisję:)!

  • grek.grek 29.04.19, 12:59
    mala_ciekawostka napisał(a):

    > Dzięki:)
    >
    > Oj, sporo tych śmierci będzie w tym sezonie.
    >
    > Czekamy niecierpliwie na emisję:)!


    Cześć, Mała Ciekawostko ! :]

    zaintrygowała mnie Twoja recenzja ! Znacząca śmierć kojarzy mi się z bohaterami głównymi, wiem że mi nie powiesz o kogo chodzi ;], stąd nie mogę się doczekać emisji, dokładnie tak !
  • mala_ciekawostka 29.04.19, 13:15
    Cześć:)

    No tak, dobrze się domyślasz, że chodzi o bardzo ważnych bohaterów;)
  • grek.grek 30.04.19, 09:25
    mala_ciekawostka napisał(a):

    > Cześć:)

    Witaj ! :]]

    > No tak, dobrze się domyślasz, że chodzi o bardzo ważnych bohaterów;)

    Do głowy przychodzą mi eks-żona Luthera, jego szefowa z pracy, oczywiście Alice, no i sam Luther we własnej osobie !

    I używasz liczby mnogiej... Nie mogę się doczekać seansu ! :]
  • grek.grek 28.04.19, 10:22
    Nareszcie ! :]

    Ostatnia część, zapewne opisująca zwycięstwo szlachetnych buntowników nad reżimem.

    A już sądziłem, że prędzej doczekamy się wizyty Marsjan niż finałowej odsłony "Igrzysk" ;] Wygląda na to, że Marsjanie się spóźniają ;]

    reżyseruje Francis Lawrence.
  • grek.grek 29.04.19, 10:29
    no i "Kosogłos 2" mi "umkł" ;]

    spóźniłem się, niczym ci Marsjanie :]

    mam nadzieję, że udało się Wam obejrzeć, Czcigodni ! :]

    cieszę się na powtórkę.
  • grek.grek 30.04.19, 09:44
    grek.grek napisał:

    > Nareszcie ! :]
    >
    > Ostatnia część, zapewne opisująca zwycięstwo szlachetnych buntowników nad reżim
    > em.
    >
    > A już sądziłem, że prędzej doczekamy się wizyty Marsjan niż finałowej odsłony "
    > Igrzysk" ;] Wygląda na to, że Marsjanie się spóźniają ;]
    >
    > reżyseruje Francis Lawrence.

    Marsjanie mogą czuć się zaskoczeni ;] Nadal ich nie ma, a tu już drugi seans "Kosogłosa". Aż wypada obejrzeć, skoro tak się człek nagardłował złośliwie, że ciągle nie ma i nie ma, a powinien być ;]
  • grek.grek 28.04.19, 10:29
    Ale że w Historii ? niespodzianka ;]

    Mam jednak wrażenie, że najbardziej dreszczowata scena w tym filmie, czyli "dentystyczna", została tutaj lekko ocenzurowana, co oczywiście wcale nie odbiera jej przerażającego charakteru, bo nie w samym działaniu szkopuł, ale w scenografii i samej energii ekranowego wydarzenia, w oczach aktorów.

    No i to absurdalne pytanie "Jest bezpiecznie ?" - niesamowite ! Teoretycznie domyślamy się, o co chodzi, ale i tak, w kontekście relacji bohaterów filmowych, brzmi to surrealistycznie zupełnie, bo jeden sądzi, ze drugi doskonale wie, o czym traktuje pytanie, a drugi kompletnie nie ma pojęcia, o co temu pierwszemu chodzi.

    świetnie poprowadzona jest zresztą cała intryga, bez pośpiechu, precyzyjnie, dramaturgia powstaje w taki sposób, że pod koniec widz siedzi na brzegu krzesła i czeka na rozwój wypadków z najwyższym przejęciem. Znać klasę Johna Schlesingera.

    A ta scena na ruchliwej nowojorskiej ulicy, kiedy byli więźniowie obozu rozpoznają swojego kata ? Mistrzowska, nawet jesli lekko przejaskrawiona.

    Dustin Hoffman znakomity, podobnie Laurence Olivier.
  • grek.grek 30.04.19, 10:25
    grek.grek napisał:

    > Ale że w Historii ? niespodzianka ;]

    > Mam jednak wrażenie, że najbardziej dreszczowata scena w tym filmie, czyli "dentystyczna", została tutaj lekko ocenzurowana, co oczywiście wcale nie odbiera jej przerażającego charakteru, bo nie w samym działaniu szkopuł, ale w scenografii i samej energii ekranowego wydarzenia, w oczach aktorów.

    > No i to absurdalne pytanie "Jest bezpiecznie ?" - niesamowite ! Teoretycznie domyślamy się, o co chodzi, ale i tak, w kontekście relacji bohaterów filmowych, brzmi to surrealistycznie zupełnie, bo jeden sądzi, ze drugi doskonale wie, o czym traktuje pytanie, a drugi kompletnie nie ma pojęcia, o co temu pierwszemu chodzi.

    > świetnie poprowadzona jest zresztą cała intryga, bez pośpiechu, precyzyjnie, dramaturgia powstaje w taki sposób, że pod koniec widz siedzi na brzegu krzesła i czeka na rozwój wypadków z najwyższym przejęciem. Znać klasę Johna Schlesingera.
    >
    > A ta scena na ruchliwej nowojorskiej ulicy, kiedy byli więźniowie obozu rozpoznają swojego kata ? Mistrzowska, nawet jesli lekko przejaskrawiona.

    > Dustin Hoffman znakomity, podobnie Laurence Olivier.


    replay dziś ! świetnie ! :]
  • grek.grek 28.04.19, 10:37
    remake westernowego klasyka z lat 60-tych. Reżyserują bracia Coen, główny bohater jest znacznie bardziej naturalistycznym moczygębą niż jego poprzednik, oraz modnym współczesnym antybohaterem, który całe swoje, w domyśle, przegrane życie [wg mnie, nie istnieje takie pojęcie] stawia na szalę w ostatniej szarży pełnej poświęcenia i nadziei na odkupienie; Jeff Bridges gra oscarowo, że takiego zwrotu użyję :]

    mała Hailee Stansfield, w roli zleceniodawczyni zemsty na zabójcy jej ojca, niemal sensacyjnie rutynowana, a jednocześnie rezolutna, jak przystało na aktorkę początkującą.

    A Dziki Zachód programowo mało romantyczny, tamta dawna otoczka westernowa, we współczesnych filmach Tarantino, Eastwooda czy Coenów właśnie, zupełnie już nie istnieje, western jest dekonstruowany w najlepsze. Dziwnie się ogląda tamte dawne historie, mając już wgląd w te współczesne nowe odczytania. Inna sprawa, że tamten gatunek filmowy, w swoim podstawowym brzmieniu i znaczeniu, nie mógł przetrwać. Formuła się wyczerpała.

    No i ten film Coenów jest trochę mniej dowcipny, chociaż : pamiętam niewiele, więc pewnie się mylę, co mam nadzieję wypunktujecie, Czcigodni :]
  • grek.grek 28.04.19, 10:52
    Tutaj kosmici nie atakują Ziemi. Tutaj jest już po ataku kosmitów. Ziemia nie nadaje się do zamieszkania, z racji napromieniowania, skutkiem czego ludzkośc przeniosła się na inną planetę. Na miejscu pozostał tylko Jack, nadzorca systemu, który wydobywa na Ziemi surowce potrzebne kolonizatorom.

    I oto dnia pewnego na Ziemi twarde lądowanie zalicza rakieta, na której pokładzie jest tylko jedna pasażerka. Posiada ona wiedzę, dzięki której Jack dostaje szansę wpłynięcia na przyszłość świata, cokolwiek to znaczy.

    Znów pan Americano ratuje ludzkość ? ;]

    Tom Cruise, Olga Kurylenko, Morgan Freeman w głównych rolach. Reżyseria i scenariusz Joseph Kosinski.

    Budżet wyniósł, bagatela, 120 mln zielonych prezydentów, więc zapewne efekty i scenografie są imponujące :]
  • grek.grek 28.04.19, 10:59
    rzeczowy, solidny thriller w dobrym tempie.

    Halle Berry gra telefonistkę pracującą w linii alarmowej. Któregoś dnia dzwoni tam przerażona dziewczyna, utrzymująca że w jej domu grasuje psychopata. Halle kieruje tam patrol policji i stara się na odległość pomóc dziewczynie jakoś przetrwać do momentu ich przybycia. Niestety, połączenie urywa się.

    Kilka dni później pojawia się informacja nie pozostawiająca wątpliwości : ta dziewczyna została zamordowana.

    Halle popada w depresję i wyrzuty sumienia, rezygnuje z pracy przy telefonie, pełni w firmie rolę mentorki dla rekrutów.

    Kiedy jednak na numer alarmowy znów dzwoni dziewczyna, tym razem porwana i wieziona gdzieś w bagażniku [sprawca nie odebrał jej telefonu, co dziwne] - Halle bez wahania włącza się znów do akcji. Musi ją uratować, aby przegnać poczucie winy.

    Finał jest absolutnie świetny ! Pomysłowy bardzo.

    reżyseruje Brad Anderson.
  • grek.grek 28.04.19, 11:06
    Premiera :]

    Komedia francusko-belgijska z 2016 roku.

    Prawie 90-letnia, pełna życia pani Martha z Paryża wpada w popłoch, gdy dowiaduje się, że troskliwe służby państwa chcą ją przenieść do domu spokojnej starości. Wzywa na pomoc siostrzenicę z Kanady, panią Fionę.

    Pani przybywa na odsiecz, ale wtedy okazuje się, że Martha znikła, a w dodatku Fiona zostaje okradziona z dokumentów i pieniędzy.

    Musi więc szukać swojej krewnej z pomocą paryskich uliczników i kloszardów, ludzi najlepiej znających miasto oraz najlepiej poinformowanych :]

    Reżyserują grający czołowe role : Fiona Gordon i Dominique Abel. W roli Marthy sama Emmanuelle Riva. Jest równiez w obsadzie Pierre Richard.

    mówiąc po ichniemu : voila :]

    Dobrze, że jest powtórka, bo nie wiadomo, czy dzisiaj da się wszystkie premiery obejrzeć za jednym zamachem ;]
  • grek.grek 29.04.19, 11:20
    Jakie wrażenie, Czcigodni ? Czy udało się Wam zobaczyć ?

    Wg mnie, film estetyką bardzo nawiązujący do "Amelii", bezpretensjonalny, zawierający francuską zabawną pikanterię, a jednocześnie przemycający jakaś ciepłą refleksję na temat ludzi, człowieka jako takiego.

    Tak jak w opisie stoi : pani Fiona z Kanady, biblioterka i singielka w wieku średnim, dostaje list od swojej ciotki Marthy z Paryża. Zaraz tam jedzie, z wielkim plecakiem nad którym powiewa kanadyjska flaga.

    I od razu dzieją się rzeczy szalone : podczas pstrykania fotki na tle Sekwany, Fiona przechyla się przez barierkę mostu i ląduje w wodzie. Plecak ściąga ją w dół, wiec go zdejmuje. Wypływa cała i zdrowa, ale razem z plecakiem postradała dokumenty, ubrania i pieniądze.

    Plecak wyławia sympatyczny kloszard Dom. Mieszka sobie na bulwarze niedaleko wieży Eiffla i paryskiej Statuy Wolności, będącej miniaturową kopia tej nowojorskiej [w Las Vegas jest kopia wieży Eiffla, więc są kwita ;)]. Ma tam kolorowy namiot i zakolegowanego psa. Codziennie nurkuje w śmieciach i zawsze wyłowi coś do zjedzenia, tego dnia akurat paprykę, którą grilluje na kratce chodnikowej.

    I oto zrządzeniem losu i dziwnych zachowań niepokornej nitki ze spodni, papryka zaczyna mu... uciekać ;] Goniąc ją trafia na plecak unoszony przez wodę tuż przy brzegu. Ileż tam dobrych rzeczy !

    Wieczorem, wystrojony w żółty damski sweter i damską torebkę, dumny i wniebowzięty Dom wędruje do restauracji, zlokalizowanej w statku zacumowanym przy brzegu, aby wydać trochę znalezionych pieniędzy. Dostaje stolik przy drzwiach do kuchni, więc co i rusz ktoś kto nimi trafia, co wygląda zabawnie i stanowi ewidentnie nawiązanie do groteski chaplinowskiej.

    Ucztuje, pije szampana, a potem próbuje zaprosić grzecznie do tańca jakąs panią z sali. Albo pana kelnera ;] Nikt sie jednak nie kwapi. Lecz oto Dom trafia na Fionę i już nie pyta, tylko porywa ją do namiętnego tanga :]

    Po tak wspaniałym wieczorze, uzbrojeni w trzy butelki szampana państwo wychodzą w nocną ciemnośc, a Fiona znów zalicza upadek do wody :]

    W swoim namiocie Dom wycina jej zdjęcie z paszportu i chyba się w niej zakochał. Ona tymczasem nocuje w pralni samoobsługowej, gdzie klienci składają na niej świeżo uprane rzeczy i nie zauważają zupełnie jej obecności.

    Dom odnosi plecak do konsulatu kanadyjskiego, a Fiona jest na niego zła, że zabrał jej sweter i pieniądze przeputał ;]

    Mając już na sobie plecak Fiona przystępuje do poszukiwania swojej ciotki, gdyż Martha sensacyjnie znikła i nikt nie wie, gdzie jest. Z urwanych sekwencji sugerujących, a za chwilę z retrospekcji, wynika że uciekła z własnego domu, kiedy przyszła tam pielęgniarka z wiadomością, ze opieka społeczna chce ją przenieśc do domu seniora. Martha była kiedyś świetną tancerką, ciągle ćwiczy, i w ogóle nie czuje swoich 90 lat. Nie ma zamiaru dać się zamknąć.

    W restauracji niedaleko domu Marthy, pan z obsługi informuje Fionę, że Martha chyba zmarła. Nekrolog z gazety ogłasza bowiem pogrzeb "byłej tancerki Marthy". Ceremonia ma się odbyć na Pere Lachaise. Fiona oczywiście sama tam nie trafi. Na szczęscie ciągle chodzi za nią Dom, więc sytuacja układa się w komiczny sposób : ona się od niego opędza, ale idzie przez ten Paryż do cmentarza i ciagle się ogląda na niego, a on gestami daje jej znać, czy zmierza we właściwym kierunku :]]

    Nareszcie docierają na miejsce. Jest kilka osób. Trumna na katafalku. Dom decyduje się powiedzieć kilka słów na temat zmarłej. Zaczyna od komplementów, a potem cedzi coraz ostrzejsze oskarżenia o rasizm, skąpstwo i fobię nieboszczki wobec bezdomnych ;] Zapewne nie mówi jednak o niej, ale o tym, co go spotyka codziennie od ludzi. Taki chwyt scenariuszowy, wg mnie, bardzo inteligentny.

    Za chwilę Fiona i Dom widzą zdjęcie zmarłej i okazuje się, ze to nie jest wcale ciotka Fiony. Wychodzą więc z lokalu, aby podjąć ponownie poszukiwania, a zaraz po nich do sali wchodzi Martha we własnej osobie. Minęli się o sekundy :]

    Tutaj następuje cięcie i śledzimy losy Marthy od momentu brawurowej, iście konspiratorskiej ucieczki z domu [przed ścigającą pielęgniarką kamufluje się całując znacznie młodszego sąsiada, niczym w rasowym filmie szpiegowskim ;)]. I to w samych skarpetach i podomce. Unika patroli policji, wyciąga jakieś pożywienie z kubłów na śmieci, aż wreszcie napotyka... Doma - w momencie gdy buszuje w plecaku Fiony. Widzi, ze Dom ma słoik z jakimś specjałem, "którego nie jadła od 30 lat", więc wymienia się z nim na jakieś broszki. Nocuje na ulicy.

    Na ceremonii pogrzebowej zjawia się wkrotce, też chyba zwiał z domu, bo w piżamie i szlaforku, były partner Marthy - Norman. Zmarła była ich przyjaciółką z dawnego zespołu rewiowego, w którym tańczyli. I teraz siedzą sobie we dwoje na ławce cmentarnej, w tle lecą dawne kawiarniane hity paryskie, a oni stepują. Kamera pokazuje tylko ich nogi. Scena piękna w swojej prostocie i nostalgicznym zabarwieniu.

    Tymczaasem Fiona i Dom usiłują sprawdzić, kto jest w trumnie, którą widzieli na pogrzebie. Dom przycina sobie krawat wiekiem trumny, a Fionie zamykajace się automatycznie drzwi od pomieszczenia przycinają nos ;] Uwalniają ich pracownicy cmentarza, Dom idzie z jednym z nich na kielicha ;] A Fiona dostaje urnę z prochami, biorą ją za krewną zmarłej, którą wysypuje na wolnej parceli cmentarza. I przeprasza prochy, bo nie bardzo wie, jak się zachować w takiej sytuacji.

    Fiona rusza na dalsze poszukiwania Marthy. Pod komisariat policji prowadzi ją... niewidomy ;] Cudownie wymyślone odwrócenie ról i też nawiązanie do jednej ze scen "Amelii", tylko a'rebours.

    Tymczasem Martha, w czarnych okularach i szaliku zasłaniającym twarz, czai się w restauracji obok domu i prosi sąsiada,żeby poszedł do jej mieszkania i przyniósł jej parę rzeczy osobistych. W tym momencie pod dom zajeżdza policja z Fioną, no i oczywiście państwo zastają sąsiada, który grzebie w damskiej szafie ;]

    Noc Dom spędza pijąc szampana pod Statuą i nagle słyszy damski głos odpowiadający na jego słowa. Oczywiście, wydaje mu się, ze to pomnik przemówił, więc próbuje wdrapać się na górę, zeby spragnionego napoić, ale nie udaje mu się, więc zostawia szampana na dole. Kiedy odchodzi do butelki dobiera się Martha.

    Spędzają czas razem. Martha opowiada mu swoje losy, a on sensacyjnie rozpoznaje w nich postać Fiony. Tańczą pod Statuą, a potem... leżąc w namiocie Doma konsumują znajomośc, co wygląda zabawnie, bo namiot nagle zaczyna przybierać najdziwniejsze pozycje i miota się nieznośnie :]

    POtem Martha znajduje znienacka telefon Fiony, którym robił jej zdjęcie pan na moście. Aparat wpadł do kosza na śmieci. Jest tam jedna fotka : nóg Fiony, w momencie gdy leci do wody.

    A Fiona akurat jest wtedy w mieszkaniu Marthy i przegląda jej albumy. Martha znajduje w wykazie numerów - swój i dzwoni do własnego mieszkania. W ten sposób panie się znajdują na odległość :] Martha chwali się jej, ze "piła szampana i kochała się z przystojnym męzczyzną". Fiona pyta "Gdzie teraz jesteś ?", Martha rozgląda się, widzi tę Statuę i odpowiada : "Chyba w Nowym Jorku..." ;]

    Fiona oczywiście do tego "Nowego Jorku" dociera taksówką. Nie ma portfela, ale za to taszczy ze sobą świnkę-skarbonkę i z niej wypłaca pani taksówkarce należność.

    Na miejscu znajduje Doma i ze zdumieniem stwierdza, ze mówiac o "przystojnym mężczyźnie" Martha miała na myśli właśnie jego. A Dom, zawiadomiony o tym, pręzy się zabawnie, jak przedwojenny amant ;]

    Martha tymczasem znikła, więc ruszają na nocne poszukiwania. Daleko nie odeszła. Wspinają się po drzewach, aż na... wieżę Eiffla :] Poruszają się po konstukcji, coraz wyżej, wyżej, a w pewnym momencie Fiona przypadkiem odkręca jedną z drabinek i Dom ratuje ją przed upadkiem. Balansuje na wąskim przęśle trzymając Fionę, kurczowo przyczepioną do drabinki.

    jakimć cudem docierają na samą górę i znajdują tam Marthę śpiącą smacznie w środku talerza radiowo-telewizyjnej anteny ;] cdn.
  • grek.grek 29.04.19, 11:35
    POranek witają siedząc we troje, niczym amerykańscy robotnicy na tym wspaniałym zdjęciu z dawnych lat, na żelbetonowej belce, majtając nogami i mając widok na całą panoramę Paryża.

    Fiona wysyła informację do Kanady, ze zaraz wraca. Z Kanady też państwo reżyserstwo sobie żartuję, pokazujac ją jako krainę śnieżycy, która wpada do środka, w tym przypadku - biblioteki w której pracuje Fiona, razem z ludźmi, ale nie przeszkadza im wykonywać swoich obowiązków zawodowych.

    Plany się jednak zmieniają.

    W scenie następnej, Martha, Dom, sąsiad, pies i pielęgniarka żegnają Marthę, która zmarła. Mają rozsypać urnę z jej prochami nad Sekwaną. Dom chciałby wygłosić swoję perorę pogrzebową, ale zamiast tego proponuje minutę ciszy. Sąsiad mierzy czas stoperem. I traf chce, że pada deszcz, jakby tam z góry ktoś się podłączył. Urna nieoczekiwanie ulega deformacji, bo jest z jakiegoś kiepskiego tworzywa sztucznego. Zanim sie do reszty zegnie w trąbkę, wrzucają ją do wody :]

    Fiona jest gotowa do drogi, z plecakiem wielkości wieży Eiffla, ale... wyznaje Domowi, ze "chciałaby się lepiej nauczyć języka francuskiego, a on... mówi dobrze po francusku [jak przystało na Francuza], wiec..." No i więc zostaje ! :]

    Sympatyczna i delikatnie odlotowa komedia pomyłek, a jej bohaterami są ludzie , których socjologia nazywać lubi "wykluczonymi" : seniorka, bezdomny i tzw. stara panna, samotni, a jednocześnie pełni optymizmu i niewymuszonej chęci życia.

    Główni aktorzy, pp. Fiona Gordon i Dominique Abel grają postaci pod swoimi imionami, mają świetną chemię, Emmanuelle Riva.Martha i Pierre Richard/Norman bawią się rolami, w jakiś sposób odnaleźć w nich mogą paralele do wspaniałego pokolenia aktorskiego, którego są reprezentantami, wciąz chcą grać i grać, mają pasję aktorską, nie pozwalają sobie spocząć na laurach, choćby nawet mieli uciekać przed zatroskaniem innych o nich :]

    I Paryż, wycinkowy, kameralny, z dumną, oświetloną Wieża Eiffla na czele.

    www.youtube.com/watch?v=K25LHL73lCM
  • grek.grek 28.04.19, 11:19
    Surrealistyczne, ekstrawaganckie, dziwne, odlotowe, jak-nie-polskie... rewelacyjne ! :]

    Dwie młode syreny prosto z morza wchodzą w rzeczywistość Polski Ludowej, zostają gwiazdami cekinowej rewii, a przede wszystkim wdają się w romanse albo miłości, bo róznią się charakterami, choć oba warianty niosą śmiertelne zagrożenia : dla uwiedzionego albo dla samej syreny, gdyż według starej zasady baśniowej : jeśli jej wybranek poślubi inną - syrena zamieni sie w pianę wodną. Ta kochliwa wpada więc w niebagatelne tarapaty, gotowa jest wyzbyć się własnej tożsamości dla ukochanego, a jej koleżanka z coraz większym przerażeniem i gniewem przygląda się rozwojowi tragicznego uczucia, bo wie do czego to zmierza.

    Zatem, muzyka, piosenki, scenografia, choreografia i charakteryzacja idealnie odwzorowujące nastrój lat 80-tych w tzw. popkulturze, wątek główny wzorowany na bajkach andersenowskich, a jednocześnie jest to krwawa i erotyzująca historia dramatyczna. I takie połączenie wyszło pani Agnieszce Smoczyńskiej, reżyserce, i Robertowi Bolesto, scenarzyście.

    wg mnie : bomba :]

    Po premierze, Never uznała, że "warto obejrzeć", Mania - że "zdołała obejrzeć 20-25 minut" i "widocznie nie dojrzała" :] Doceniając poczucie humoru Manii, wypada dopowiedzieć, że to raczej kwestia estetyki, która może wzbudzać skrajne odczucia.


  • grek.grek 28.04.19, 11:28
    Może ktoś dotrwa ? :] Wtedy bardzo polecam !

    Skromna, ciepła, zabawna komedia o mieszkańcach kilku familoków pod Katowicami. Kombinują jak tu zarobić, sympatycznie romansują, wracają ze świata, tęsknią za czasami które odeszły [symbolizuje je zapyziała stacyjka kolejowa przy zniszczonej do cna dawnej wielkiej hucie, od dawna wyłączona z obiegu, gdzie pani konduktorka nadal pełni straż, czekając na osiągniecie wieku emerytalnego], a wreszcie ścigają tajemniczego ekshibicjonistę, który grasuje w okolicy, przy czym oczywiście jest to pomyłka, gdyż mężczyzna ten po prostu musiał uciekać z mieszkania kochanki, ponieważ wracał jej mąz, no i nie miał czasu się ubrać ;], ale cała ta afera pozwala kilkorgu z państwa zbliżyć się do siebie, a także ożywić dawną miłość sprzed lat.

    I wszystkie dialogi są po śląsku :]

    Sentymentalne, bezpretensjonalne, wesołe. Szkoda, ze nie w prime time, ale rozumiem że widok męskiego golasa galopującego przez podwórko ;] mógłby rozsierdzić Krajową Radę od Telewizji, więc lepiej nie ryzykować emisji w godzinach ryzykownych.

    graja m.in Dorota Pomykała, Marian Dziędziel, Andrzej Mastalerz, Krzysztof Czeczot, Elżbieta Romanowska.

    reżyseria : Maciej Prykowski.
  • grek.grek 28.04.19, 11:29
    PS : bardzo z ducha czeski film ! :]
  • grek.grek 28.04.19, 11:39
    Premiera była w Kulturze, nie tak całkiem dawno.

    Z opisu wyłania się kameralny dramat z wyrazistą rolą główną, pani Zajączkowskiej.

    Gra ona diwę operową, która po odśpiewaniu "TUrandota" na deskach szwajcarskiego teatru, wizytuje w swojej garderobie młodego dziennikarza. Umówili się na wywiad. Spotkanie balansuje między erotyczną grą, a spowiedzią głównej bohaterki, która ma za sobą ciężką przeszłośc w czasach wojny.

    Czas wydarzeń jest dokłądnie określony : 30 kwietnia 1969 roku, a wiec tytułowa Noc Walpurgi, według wierzeń germańskich "noc zmarłych, duchów; kojarzona z mitycznym sabatem czarownic na górze Brocken, któremu przewodniczy sama bogini śmierci Hel".

    Obok p. Zajączkowskiej - Phlippe Tłokiński.
    reżyseruje Marcin Bortkiewicz.

    pamiętam naprawdę dobre recenzje dla tego filmu !

    Późna godzina.
    da się obejrzeć, rzecz prosta, ale jednocześnie nietrudno zdać sobie sprawę z tego, że widownia nie będzie zbyt liczna o tej porze, a może warto by była ?
  • grek.grek 29.04.19, 12:23
    Scenariusz oparty jest na monodramie "Diva" Magdaleny Gauer i faktycznie ten teatralny rodowód jest wyczuwalny bardzo, lecz jednocześnie pan rezyser tak zręcznie aranżuje wizualnie kolejne odsłony tego dramatu, że wg mnie mamy do czynienia z par exellence filmem, i to bardzo dobrym.

    Wspaniałe czarno-białe zdjęcia, ktore niebawem staną się chyba wizytówką polskiego współczesnego kina.

    Bohaterów jest dwoje. Młody dzienniikarz francuski, Robert i wybitna sopranistka Nora.

    Robert czeka pod drzwiami jej garderoby w szwajcarskiej operze. Ma z nią zrobić wywiad. Nora właśnie skończyła śpiewać "Turandota" i wdrapuje się po schodach, w pelnym makijażu i gumowym stroju foki [kolejny pomysł na uwspółcześnienie klasyki, na co później pomstuje ona sama]. Robert grzecznie ją zagaduje i słyszy ostre : "Sp...aj".

    Nie daje się jednak zbyć i czeka na swoją szansę. Za chwilą ją dostaje. Nora wyrzuca swoją garderobianę/ą i nieoczekiwanie jego zaprasza, żeby pomógł jej zdjąć strój sceniczny. Bez skrepowania pozwala się rozebrać do bielizny, rozmawiając jednocześnie przez telefon ze swoim agentem, drwi z "wizji reżysera [tej opery, co ją właśnie zaśpiewała], krytykuje scenicznego partnera i z ironią czyta entuzjastyczne recenzje z prasy. Jest władcza, pewna siebie, a nawet ordynarna.

    Nie wie, że Robert mówi po polsku, więc z języku Piasta Kołodzieja zapowiada swojemu agentowi, ze zamierza - rzecz ujmując w słowach parlamentarnych - uwieść dziennikarza, który przypomina jej "Aryjczyka". Sugeruje też, to już wypada powiedzieć prosto z mostu, bo znajdzie to swoje odbicie w ważnym momencie później, jej in spe kochanek "moze mieć cienkiego, byle był długi".

    Kiedy Robert demaskuje ją, i zdradza się z polszczyzną i recytuje "LItwo, ojczyzno moja...", Nora nie wydaje się ani trochę zmieszana. Nie ona. Nie taka diva sceniczna. Patrzy na niego badawczo i złośliwie spod grubego makijażu i siatki na włosy. Zmienia temat na drwiny z amerykańskiego reżysera, który kiedyś - przy okazji "Don Giovanniego", gdzie grała donnę Elvirę - marudził na temat jej tatuażu na przedramieniu. Numeru obozowego z Oświęcimia.

    "I on mi mówi : a skąd ten tatuaż ? A ja na to : z obozu. Jakiego ? Harcerskiego, k..a !" - mistrzowski moment, pani aktorka rewelacyjnie to podała, cóż za ekspresja !

    Oboje lekko się podpici, bo strzelili drinka, ale Nora odgrywa rolę, momentalnie trzeźwieje i rozbawionego jej opowieścią Roberta przyciska stopą do podłogi, z pytaniem "Skąd ty jesteś ? Kim jesteś ?". On chce wiedzieć o niej dokładnie to samo, a odpowiedzi najważniejsze przyjdą na koniec.

    Ona wulgarnie prowokuje sugerujac seksualne zamiary, on się chce obrazić i wyjść, chociaż przecież za wszelką cenę pragnie zostać, ona niedbale go zatrzymuje. Przez moment on ją wywiaduje, ale zaczepia "przypadkiem" o temat obozowy, o sceny odbierania matkom dzieci, które następnie zostały zagazowane. NOra opowiada o tym, że była świadkiem. Mówi do lustra, przed którym zmywa makijaż, ale tym sposobem patrzy prosto w kamerę. Widziała, bo była Żydówką, była tam.

    Po kolejnej ostrej wymianie, jakby po kaŻdym delikatnym odsłonięciu, odkryciu jednej karty nastąpić musiał zgrzyt, Nora wyrzuca go z pokoju.

    Robert sam wraca i zastaje ją w innym już wcieleniu : bez makijażu, z rozpuszczonymi włosami, siedzącą na podłodze i słuchającą wodewilowej niemieckiej piosenki z adaptera. Cała się trzęsie i prosi go, by wyłączył muzykę. Kamera filmuje tę scenę z profilu. Nora wspomina, że ten utwór leciał z megafonów w obozie, gdy strażniczki odbierały matkom dzieci. I te kobiety z rozpaczy wiły się po ziemi "jak robaki, jak węże". POtem opowiada, jak po wojnie, była "zupełnie łysa" [dwuznacznośc : była więźniarką czy została ogolona za kolaborację ?] i miała śpiewać w La Scali. Na prezentacji u dyrektora opery wystroiła się w chustę. "Śpiewam mu tę arię, on płacze ze wzruszenia, a ja spoglądam za okno, widzę normalnośc, jakby się nic nie stało...".

    "Ma pani [madame, Robert mówi "madame"] poczucie winy, że ocalała ?", pada pytanie. Ona nie odpowiada, wspomina, ze maestro sam wkrótce był łysy, kiedy umierał na raka.

    I tej wyciszonej sceny nagle jest przeskok w sekwencje jak z kina niemego, Nora coś opowiada, nie ma głosu, tylko skoczna muzyczka w tle, a jej postać działa na przyspieszonych obrotach. Robert puentuje "No to rzeczywiście, zsunęła się pani w patos".

    I z tej dynamiki następna odsłona przesuwa się w skrajny liryzm. Deszcz, cisza, Nora ze spiętymi włosami. Jej zmiany strojów i wyglądu mają również wybitny sens, ilustrują zmiany jej nastrojów i coraz głębsze introspekcje. Teraz już nie rozkazuje Robertowi, ale prosi go, by zamknął okno. Opowiada o swojej przeszłości, "najzdolniejszej madame Butterfly... w gettcie". O tym jak ojciec zainteresował jej talentem wiedeńskich nauczycieli, gdy była mała. Stoi jedną nogą na fotelu, we władczej pozie, ale strategiczne miejsca zasłania celowo połą szlafroka, już nie jest wyzywająca.

    Chce by Robert zagrał jej jeden utwór na pianinie. Potem każe mu zdjąć but i walić w to pianino. On to robi, ale nie wie po co, więc ona mu wyjaśnia, że w taki sposób, razem z koleżankami, po wyzwoleniu swoimi chodakami "wdeptały w ziemię" strażniczkę obozową - "jakbyśmy grały na jakimś instrumencie". I znów z odcieniem pogardy mówi o jego "aryjskim wyglądzie".

    A gdy jakiś angielski kompozytor walił tak w instrumenty w swojej nowatorskiej operze, to dała mu w twarz. A gdy się potem wyjaśniło dlaczego, to on był dumny, że teraz jego opera urosła do rangi "Trenu na cześć Holokaustu" - "Nie pomyślałem o tym komponując, powiedział, widzisz ? Nie pomyslał, a skomponował", drwi Nora.

    Przerywa im telefon. Agent dzwoni. Robert chwali wywiad i zachowanie Nory, a ona w tym czasie ładuje pistolet operowy. Rewolwer. I chowa go w szufladzie biurka. Znów po francusku mowi agentowi coś negatywnewgo na temat jakiegoś Japończyka, który chciałby ją zaangażować do swojej opery, a potem upewnia, ze nie zmieniła planów i nadal ma zamiar uwieść Roberta. Na co Robert za jej plecami rozbiera się, ale ona powstrzymuje chłodno - "Ubieraj się. Osiagniesz swój cel, ale na moich warunkach".

    W czarnej sukni i z papierosem a'la lata 30-te Nora krązy po garderobie w rytm niemieckich piosenek przedwojennych, a potem rozpiera się na sofie. Robert wprost pyta ją : czego chce ? Nie dostając odpowiedzi,chce uciec, ale ona broni dostępu do drzwi. Prosi go by został, sugeruje że domyśla się celu jego wizyty : Robert jest kompozytorem, który chce ją zatrudnić do swojej opery. Pospieszenie proponuje, ze załatwi mu premierę i zaśpiewa, ale musi zostać z nią teraz.
    cdn.




  • grek.grek 29.04.19, 12:55
    Mówią sobie na "ty". Nora wspomina swojego dawnego kochanka - Thomasa. Poznała go jako wrażliwego, nieśmiałego chłopca wielbiącego Pucciniego. POtem był już cynicznym, zimnym esesmanem. Mając nad nią władzę, jako nad Zydówką, zatrudnił ją, wybitną śpiewaczkę, do roli swojej gosposi i organizatorki burdelu dla niemieckich oficerów, złożonego z samych wykształconych i eleganckich kobiet. A kiedy byli sami zabawiał się w takii sposób, że ganiał ją z pistoletem po mieszkaniu, potem ciął jej uda [stąd te blizny], wkładał lufe we niewymowne miejsce, ona w tym czasie musiała śpiewac coś z repertuaru Pucciniego, a potem odbywał się seks właściwy. Stąd ta korelacja z "cienkim, ale długim" na początku filmu, teoretycznie wulgarnośc zyskuje terraz dramatyczne wyjaśnienie.

    Nora proponuje, by "został jej Thomasem", jakby chciała odpędzić tamte wspomnienia, bo przecież chyba nie ożywić je !

    W rytm "Walkirii" w kolejnej odsłonie, scenografia pokoju rozmywa się w wiejącym wietrze, a bohaterowie tej dramy odgrywają jakiś taniec erotyczny, ni to się całując, ni to gryząc, a Robert bardzo wczuwa sie w rolę, trzyma ją za głowę i recytuje z upodobaniem wyzwiska które Nora mu podpowiada, a faktycznie lufa pistoletu znajduje tutaj swoje zastosowanie jako rekwizyt symbolicznie erotyczny. Podobnie prześcieradła białe rozwieszone na tarasie. Jak w "Matce Joannie od Aniołów".

    Robert probuje w tej grze uzyskać odpowiedź na pytanie "Kto zabierał dzieci matkom ? No kto ?", ale Nora nie przyznaje sie do winy. Mówi, ze spiewala wtedy "Zmiłuj się, Boże" Bacha. Nie wie, kto, ona śpiewała [wiadomo, ze Niemcy w obozach urządzali orkiestry i koncerty, korzystali z utalentowanych więźniów]. Robert puszcza ją i znika w ciemnym pokoju.

    Słychać trzask. Nora szuka go i woła, aż Robert zapala zapałkę w ciemnościach. Zarzuca jej spokojnie kłamstwo. Nie śpiewała wtedy. Przyznaje od razu, ze "to mógł być każdy" i dodaje, że "Jesteś niezatapialna. Masz w sobie coś, co każdemu każe skłonić przed tobą głowę". Niejasne sa te sugestie, przynajmniej w pierwszym odruchu. Pada tutaj podejrzenie, że pomagała strażniczkom więziennym ? Że była jedną z nich ? Że patrzyła na ten dramat i nic nie zrobiła [nawet za cenę własnego życia] ? Ranga zarzutu pozostaje nie do końca czytelna, wg mnie.

    Ze świecą przy twarzy, tuż przed kamerą, Nora oznajmia że to Noc Walpurgi , gdzie "wysokie łączy się z niskim", jedyny moment, kiedy oni dwoje mogą się zetknąć, by w tym zwarciu poznać prawdę.

    "Nic nie wiesz., Jesteś szczęsliwym głupcem. Mozesz zrobić swoją operę o Holokauście, możesz nawet wysypać na scenie błoto przywiezione z Oświęcima, ale nigdy tego nie zrozumiesz, nigdy nie wejdziesz do środka", powiada Nora. Sens spowiedzi jest żaden, rózni ich przeżycie, którego skali on nie pojmie nigdy.

    ZNów zmienia się sceneria i widać jej plecy, z których Robert zdejmuje wolno sukienkę, cytując akapit z "Czarodziejskiej góry" będący opisem ciała kobiecego/ludzkiego. Widać numer obozowy na jej przedramieniu.

    I tak oto wypełnia się zapowiedź Nory, ale nie w swojej wulgarnej formie, lecz romantycznej i zmysłowej.

    Rankiem, chyba, bo cały czas jestesmy w czterech ścianach, Nora zauważa niesmiertelnik, blaszkę na łańcuszku z wyrytym "R", którą od początku ma Robert. Skacze na równe nogi i pyta co to jest ? On na to, ze ma go do dziecka. Nora wpada w furię, walczą ze sobą, ona chce mu ją odebrać. Mówi, że... taką blaszkę zrobiła dla swojego syna.

    Oboje zastygają w zdumieniu i szoku. Kamera wolno odjeżdza od łózka, pokazujac podłogę garderoby zasłaną róznymi przedmiotami. Obraz walki jaka się tutaj rozegrała, ale nie fizycznej, lecz psychicznej, emocjonalnej. Zaczyna dzwonić telefon. I ostre cięcie kończy film.

    Norze również odebrano wtedy dziecko i jest nim Robert ? Syn Thomasa ?

    Małgorzata Zajączkowska jest brawurowa, doskonała. Wielobarwna i wszystkoznaczna. Każda aktorka w wieku dorosłym może jej pozazdrościć możliwości, które otworzyły się przed nią, a panu reżyserowi Bortkiewiczowi wypada pogratulować znakomitego pomysłu, by ten film zrobić, zrobić go w TAKi sposób i tak wyeksponować klasę pani aktorki.

    Pan Tłokiński pozostaje programowo w cieniu swojej partnerki, ale tak chyba powinno to wyglądać, a jego wejścia są udane i generalnie ta para posiada niezłe porozumienie.

    Wizja operatora pozwala tekst "przepuścić" przez kolejne wizualne pomysły i zagrywki, a każda ma symboliczne znaczenia dla metamorfoz i kolejnych ujawnień jakie Nora i Robert prezentują.

    Bardzo dobry, oryginalny film, na tyle momentami wymowny i śmiały, że zapewne skazany na seanse bardzo późne, a szkoda. Zwłaszcza że trwa około 75 minut, śmiało mozna by zaryzykować i wyświetlać go od ok. 22:00.

    www.youtube.com/watch?v=6-mbkRLYSbw

  • grek.grek 28.04.19, 17:11
    Bene Gesserit - również ! :] Wszyscy, Wszystkie Wielkie Nieobecne :], Czcigodni ! :]

    Barbasia i Pepsic wróciły i są znów Wielkimi Obecnymi :], ewentualnie wpadły w odwiedziny, choć mam nadzieję niezmienną, że jednak wróciły na dobre do Wielkiej Obecnościo ! :], ale jakkolwiek by było, po prostu wspaniale znów móc z Wami rozmawiać ! :]

    pozdrowienia dla Wszystkich, siły, energii, wiosennej uwodzicielskiej mocy ! :}

    www.youtube.com/watch?v=R4Xk6b6QD3M
  • grek.grek 29.04.19, 09:22
    Dziś nie ma "Allo Allo" w ramówce :]

    Jest za to nowa powtórka serialu polskiego z roku 1999.

    "Wszystkie pieniądze świata" są historia dwóch jegomościów, którzy w latach 1939-44 przeżywają w Warszawie swoje pierwsze lata metrykalnej dorosłości.

    W momencie rozpoczęcia akcji mają po 17 lat i właśnie wracają z wakacji roku pamiętnego. Poznaja w drodze pana Bolka, mechanika od samochodów, który zatrudnia ich u siebie, w miasteczku nieopodal Warszawy. Wynajmują też stancję, gdzie ich współlokatorką zostaje starsza o połowę nauczycielka biologii.

    w 2 odcinku panowie dostają pracę w fabryce, a następnie przekierowanie do Monachium. Jest rok 1940.

    Grają : Maciej Stuhr, Radosław Elis & Agnieszka Pilaszewska.
    reżyseria : Andrzej Kotkowski.

    na podstawie powieści Anatola Polemkowskiego.
  • grek.grek 30.04.19, 09:34
    w 3 odcinku, rzec by można, bohaterowie "odkrywają" wojnę, która dotąd trwała, ale gdzieś obok, w oddali. Znajdują wycieńczoną swoją przyjaciółkę, ubraną w płaszcz z naszytą gwiazdą Dawida na ramieniu.

    odc. 4 rozgrywa się częściowo w Konstancinie, ale i tak bohaterowie mają poczucie, że są na podsłuchu i na widoku, że rozgrywa się wokół nich jakaś gra operacyjna.
  • grek.grek 29.04.19, 09:33
    jeden z chyba mniej docenianych filmów Andrzeja Wajdy, oczywiście na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza.

    Bolesław owdowiał i popadł w żałobny marazm, na czym cierpi jego córka, która mieszka z nim w leśnym gospodarstwie. Gdyby nie pracujący tutaj wiejscy pomocnicy, byłaby skazana na towarzystwie wyłącznie milczącego jak kamień ojca.

    Atmosferę ożywia pojawienie się młodszego brata Stanisława. Otwarty, radosny i hałaśliwy napełnia to miejsce energią, a to szaleje na rowerze, a to gra w tenisa, a to wygrywa na pianinie - denerwując coraz bardziej Bolesława, ale za to wciągając do zabawy jego córkę i młodą gospodynię.

    Stanisław nie ma nic do stracenia. Choruje na gruźlicę i śmierć już idzie jego śladem. Niedługo przed najgorszym, chroba daje jednak złudną nadzieję poprawy i ustępuje na jakiś czas. Stanisław wykorzystuje ten moment, aby ostatni raz zaciągnąć się życiem, światem, ludźmi. Wyrzuca lekarstwa i pogodzony z losem tańczy nad przepaścią. Piękna to idea.

    A Andrzej Wajda, z piedestału kronikarza dziejów i ilustratora polskich losów narodowych, schodzi na poziom kina intymnego i kameralnego. Z wybitnym sukcesem, podobnie jak w "Pannach z Wilka".

    świetny Olgierd Łukasziewicz, podobnie Daniel Olbrychski i obsadzona w oczywistej roli Emilia Krakowska.
  • grek.grek 29.04.19, 09:38
    zazdrosna żona wynajmuje młodą panią do towarzystwa, aby sprawdzić zakres wierności swojego rodzonego męża.

    A im dalej w las tej powikłanej historii, tym bardziej zaskakujące wydarzenia się pojawiają.

    mamy znakomity opis i recenzję autorstwa Siostry ! :] Zaraz na górze drzewka :

    forum.gazeta.pl/forum/w,14,157468920,157468920,Ojej_co_tu_wybrac_2015_5_vol_55_.html?s=2#p157642229
  • grek.grek 29.04.19, 09:43
    nowy aktor w tytułowej roli, pan Tom Holland, czyli dla fanów okazja, żeby wejść w dynamiczną dyskusję na temat zasadności powołania akurat tego zawodnika do pierwszego składu ;]

    reżyseruje : Jon Watts.

    kosmiczny budżet : 175 mln zielonych prezydentów, co w przypadku superprodukcji jest chyba dośc istotne ? ;]

    Dochód zadowalający, więc zapewne niebawem pojawi się kolejna odsłona tej serii filmów ? Ten dzisiejszy całkiem nowy jest, z 2017 roku.

    na Rotten Tomatoes oceny wybitnie korzystne : 92 % pozytywnych [z 363] recenzji krytycznych i 88 % od widzów [z prawie 106 tys.]
  • maniaczytania 01.05.19, 12:28
    cóż - to jest jedyny słuszny Spiderman aktorski oraz jedyny słuszny aktor, który tę rolę odgrywa.

    Ten Spiderman jest częścią całej serii 22 filmów Marvela o tzw. Avengers. Pojawia się w kilku z nich i jest naprawdę niesamowity, bo kradnie praktycznie każdą scenę tym wielkim sławnym aktorom, którzy w nich grają :)

    Bardzo warto! Najlepiej oczywiście całą serię, której część właśnie zakończono w kinach filmem "Avengers. Endgame", który pobił wszelkie rekordy otwarcia i pewnie pobije rekord wpływów i oglądalności wszelkiej :)

    A już niedługo drugi 'samodzielny' film Spidermana - "Spider-Man. Far from Home".

    --
    "Pomyślę o tym jutro"
  • grek.grek 01.05.19, 12:37
    maniaczytania napisała:

    > cóż - to jest jedyny słuszny Spiderman aktorski oraz jedyny słuszny aktor, któr
    > y tę rolę odgrywa.

    O, a sądziłem, że pan Garfield będzie nie do przeskoczenia ? :]


    > Ten Spiderman jest częścią całej serii 22 filmów Marvela o tzw. Avengers. Pojaw
    > ia się w kilku z nich i jest naprawdę niesamowity, bo kradnie praktycznie każdą
    > scenę tym wielkim sławnym aktorom, którzy w nich grają :)

    dzięki, Maniu ! :]
    to kolejna seria/grupa filmów, które z czasem będą oglądał, nadrabiając zaległości, mam nadzieję :]

    >
    > Bardzo warto! Najlepiej oczywiście całą serię, której część właśnie zakończono
    > w kinach filmem "Avengers. Endgame", który pobił wszelkie rekordy otwarcia i pe
    > wnie pobije rekord wpływów i oglądalności wszelkiej :)

    yes, słyszałem o tym ! Ponoć ten film zarobił więcej niż polski deficyt budżetowy na cały rok, czy coś w tym stylu ? :] Jest to imponujące osiągniecie, z pewnością.


    > A już niedługo drugi 'samodzielny' film Spidermana - "Spider-Man. Far from Home
    > ".

    o proszę, ależ dynamika działania ! :]
  • grek.grek 29.04.19, 09:57
    sztuka autorstwa Włodzimierza Perzyńskiego z 1906 roku, i reżyserstwa Jarosława Tumidajskiego.

    "nieokrzesana" nastolatka spotyka równie mało towarzyskiego młodzieńca. Tworzą parę na zasadzie układu raczej niż uczucia, ale wkrótce pojawia się i ono. Gubi ich jednak brak wspólnych planów i marzeń.

    grają : Paulina Gałązka, Marcin Przybylski, Arkadiusz Janiczek.

  • grek.grek 29.04.19, 09:57
    "AszantKa" :]
  • grek.grek 29.04.19, 10:02
    Tydzień przed ślubem pan młody ucieka i niedoszła panna młoda staje w obliczu konieczności uporządkowania planów, tak nagle zmienionych i wywróconych do góry nogami.

    With a little help from [her] friends ;']

    reżyseruje Daryl Wein, scenariusz Zoe Lister-Jones, w głównej roli lubiana Greta Gerwig, jedna z tych nielicznych aktorek, które mogą powiedzieć o tym, ze mają "SWOICH fanów" ;]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.