Dodaj do ulubionych

Ile zarabia TŁUMACZ w firmach z wielkiej 4 ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 13:50
Pytanie jak w temacie. Proszę o odpowiedz osoby mające pojęcie o stanie
rzeczy. Jakie warunki pracy ma TŁUMACZ w Big4 ? Jakie są wymagania odnośnie
efektywności pracy tzn. ile stron dziennie nalezy tłumaczyć?
Serdeczne Dzięki za info
Big up
Edytor zaawansowany
  • Gość: hhh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 21:32
    What ist Big4???
  • Gość: hhh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 21:33
    IS, of course
  • corgan1 17.09.05, 02:12
    PriceWaterhouseCoopers
  • Gość: ZULUS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 01:20
    ok. 6.000 netto, ale nie powiem w której z big4
  • jsolt 19.09.05, 13:28
    Gość portalu: ZULUS napisał(a):

    > ok. 6.000 netto, ale nie powiem w której z big4

    no to szczerze mówiąc bez rewelacji, dobry freelancer zarobi tyle samo albo i
    lepiej, a nikt mu nie każe być w robocie o 9 rano i nie stoi nad głową...
  • szczoter 19.09.05, 14:32
    zgadzam się z jsolt. 6000 netto jest w stanie spokojnie zarobić dobry freelancer.

    Natomiast dla tłumacza ETATOWCA 6.000 netto to bardzo dobra pensja. Brałem
    udział w kilku rekrutacjach na etat tłumacza w dużych firmach (nie big 4) i
    oferowano zwykle góra 3.000 netto.
  • jsolt 19.09.05, 14:55
    szczoter napisał:

    > zgadzam się z jsolt. 6000 netto jest w stanie spokojnie zarobić dobry
    freelance
    > r.
    >
    > Natomiast dla tłumacza ETATOWCA 6.000 netto to bardzo dobra pensja. Brałem
    > udział w kilku rekrutacjach na etat tłumacza w dużych firmach (nie big 4) i
    > oferowano zwykle góra 3.000 netto.

    myślę, że etat jest fajny, jeżeli ktoś zaczyna jako tłumacz - w ciągu np. roku
    może wtedy naprawdę nabrać sporego doświadczenia. Natomiast wątpię, żeby ktoś
    kto posmakował wolności freelancer'a zgodził się na zamknięcie w biurze w godz.
    9-5:))
  • szczoter 19.09.05, 14:57
    jsolt napisała:
    > myślę, że etat jest fajny, jeżeli ktoś zaczyna jako tłumacz - w ciągu np. roku
    > może wtedy naprawdę nabrać sporego doświadczenia.

    owszem, i poznać konkretną terminologię wraz z wiedzą merytoryczną na dany temat.

    > Natomiast wątpię, żeby ktoś
    > kto posmakował wolności freelancer'a zgodził się na zamknięcie w biurze w
    godz. 9-5:))

    Oj tak, to poważny minus etatu;)
  • Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 20:01
    Tak dla ciekawości - jakie to firmy? Ja nie z branży, pytam z ciekawości, dzięki.
  • Gość: fatcat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 17:37
    witam! wydaje mi się, że 6000 netto za pracę w korporacji to dość mało. sam
    jestem "frilanserem" i w najgorszym wypadku wyciągam 8-9 kawałków na rękę
    miesięcznie. Fakt, że tłumacze głównie symultaniecznie i konsekutywnie, ale
    pisemnie też nie omieszkam. Praca w zawodzie tłumacza ma największy sens gdy
    pracuje sie na własny rachunek. wyrabiasz sobie nazwisko, jesteś rzetelny i mega
    profesjonalny to roboty masz od cholery i jeszcze trochę, wystarczy chcieć.
    Zachęcam do zakładania własnych stron internetowych i inwestowania w promocje
    swojego biura tłumaczeń, a zobaczysz ile naprawdę może zarobić dobry tłumacz.
    Przedziały zarobków moich kolegów, którzy 2 lata po studiach załozyli własne
    biura tłumaczeń kształtują siena poziomie 15-25 tyś miesiecznie - BEZ ŚCIEMY !
    Nie znam korporacji w której tłumacz zarabia 10 tys netto, a do tego siedzi w
    biurze od 9-18, nad głową jakiś debil go pogania, w koło inni sztuczni ludzie
    ----tragedia, nie dla mnie.
    Powodzenia
    FatCat
  • kinkygirl 21.09.05, 22:19
    nie debil pogania, tylko pilnie potrzebuje tekstu, a nie ma czasu sam siedziec
    tłumaczyć. zresztą i tak ten debil będzie potem musiał sobie ten tekst poprawić ;P
  • szczoter 21.09.05, 23:13
    zgadza się - poprawić z polskiego na korporacyjne...
  • Gość: ida IP: *.csk.pl 22.09.05, 05:50
    szczoter napisał:

    > zgadza się - poprawić z polskiego na korporacyjne...

    No nie do końca- poprawić z bełkotu na coś co jest w stanie zrozumieć specjalista w danej dziedzinie
  • szczoter 22.09.05, 19:17
    Gość portalu: ida napisał(a):

    > No nie do końca- poprawić z bełkotu na coś co jest w stanie zrozumieć specjalis
    > ta w danej dziedzinie

    i dochodzimy do sedna sprawy: korporacja chce mieć tłumacza u siebie, ale chce
    mu płacić mniej niż musiałaby zapłacić tłumaczom zewnętrznym/biurom tłumaczeń. A
    zatem posadę taką gotowi są przyjąć tłumacze z mniejszym
    doświadczeniem/słabszymi umiejętnościami - z prostej przyczyny: dobry freelancer
    (często znający już doskonale słownictwo danej branży) zarobi dużo więcej niż
    oferuje korporacja.
  • muckinfagic 22.09.05, 02:14
    kinkygirl napisała:

    > nie debil pogania, tylko pilnie potrzebuje tekstu, a nie ma czasu sam siedziec
    > tłumaczyć. zresztą i tak ten debil będzie potem musiał sobie ten tekst poprawić
    > ;P

    Well, seems that kinky girls never sleep:)

    a tak poważnie, to korporacja wiedzieć co to TRADOS,systemy tłumaczące nowej
    generacji oparte o NLP (Natural Language Processing) i sztuczną inteligencję?
    Można w dośc prosty sposób zbudować system tłumaczący oparty o konkretny
    idiolekt, czy nawet korpolekt.( No ale jak korporacja wie doskonale tricks of
    the trade are supercalifragelisticexpielodocious, więc pozwolę sobie nie dzielić
    się wiedzą na forum.) Wtedy jeden debil nie będzie stał nad łbem drugiego
    debila, żeby ten pierwszy debil nie musiał tego drugiego debila i tak poprawiać.

    Do autora: FatCat, korpo chyba nie śpi:), ale na tyle co si znaju to słowo
    "debil" zostało zmisinterpretowane, co jest jak zakładam brakiem możliwości
    nacechowania prozodycznego języka osadzonego w e-dyskursie?
    Co o tym sądzicie? Coz I'am a passenger, I ride and I ride and I ride....
    wicked in it?!

    DOBRANOC

    muckin fagic

  • zoskaanka 22.09.05, 09:50
    so sweet:)))
    --
    Out of control
  • Gość: lina IP: *.jmdi.pl 22.09.05, 21:01
    Smieszne rzeczy opowioadasz z tymi 12 tys. W szczytowej formie tak. Jesli masz
    stalych kilku czy kilkunastu klientów tak. ale to są wyjątki. standardy są
    znacznie mniejsze. największy problem freelancerów to łapanie zleceń. Każda
    robota keidyś śię skończy. Czasem masz przestoje. A tu masz etat. Po paru latach
    w takiej firmie każdy Twój potencjalny zleceniodawca ma rękojmię jakości
    swiadczonych oprzez ciebie usług. Każdy frajer po anglistyce, zwłaszcza zaocznej
    w Wyzszej Szkole bla bla bla może dąć parę ogłoszeń o tłumaczeniach albo nei daj
    boże jkakiś domorosły tłumacz. Jesli będzie tłumaczył listy od cioci z USA, to
    ok. Ale słownictwo fachowe wymaga potężnej wiedzy merytorycznej z danej
    dziedziny. Wiele firm wymaga albo wieloletneigo doświadczenia w branży albo
    studiów w danym języku czy długiego pobytu. W kancelarii w której pracowałam,
    tłumaczem była osoba po Yale, z wykształeceneim prawniczym.
    Konkurencja jest coraz wieksza. Taki megaprofesjonalny to sam z siebie nie
    będziesz. A samo wypozycjonowanie w wyszukiwarkach o niczym nie świadczy. Jesli
    masz kontakty gdzie trzeba owszem. Moja anglistka miała przez 3 lata zlecenia z
    MON-u i ambasad. I kupiła 150 metrowy apartament. ale to są wyjątki.
  • szczoter 22.09.05, 22:36
    Gość portalu: lina napisał(a):

    > największy problem freelancerów to łapanie zleceń.

    freelancerzy pracują też dla biur tłumaczeń, i to one łapią zlecenia. jeżeli
    jesteś dobrym tłumaczem, znasz jakąś dziedzinę to wystarczy kontakt z 3-5
    biurami i możesz zapomnieć o nudzie.
  • Gość: muckinfagic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 01:31
    Panowie macie rację, ja przecież nie powiedziałem że nie warto
    pracować/tłumaczyć w dużych firmach/korporacjach, warto jak najbardziej. Pytanie
    tylko jak długo i za jaką cenę? To fakt, że opanowanie słownictwa wymaga mega
    merytorycznej wiedzy z danej dziedziny i często wykształcenie kierunkowe jest w
    takich sytuacjach zbawieniem. Ale można przecież zdobyć wiedzę ekspercką przez
    ciągle doskonalenie się w wybranych dziedzinach. Ja mam na przykład dość wąską
    specjalizację, no i z tego co piszecie to chyba też dużo szczęścia, że mam
    ciągle pracę. Z drugiej strony wiem, że nie jestem jedyny, znam ludzi jeszcze
    bardziej zaradnych, ale mniejsza o to....
    Pozdrawiam
    M_F

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka