Dodaj do ulubionych

3.500 netto dla absolwenta w Warszawie?

IP: 195.116.35.* 24.09.06, 15:29
czy za takie pieniadze mozna w warszawie zyc na ok poziomie , pomyslec o
kupnie mieszkania ( oczywisice na kredyt) , Praca dla absolwenta z szeroko
pojetymi mozliwosciami rozwoju :)
Edytor zaawansowany
  • Gość: J@nek IP: *.aster.pl 24.09.06, 16:41
    Można, ale będzie to skromne życie - oczywiście zakładając, że będziesz
    mieszkał sam.
    1000 rata kredytu
    800 samochód (paliwo+ubezpieczenie+przeglądy+naprawy)
    700 opłaty (mieszkaniowe+komórka+internet itd..
    500 jedzenie
    Zostaje 500 zł na ubranie, rozrywkę, dziewczyny, więc nie za dużo.

    Ale pociesz się, że niektórzy mają mniej od Ciebie.

    Pozdrawiam
  • Gość: były absolwent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 17:15
    700zł za mieszkanie? to chyba mieszkajac z jakimis studentami w komunie?
    ja w tej pozycji napisałbym 1200 za kawalerke + 200 opłaty (net i kablówka)
    komórki nie licze bo chyba kazdy na słuzbową a reszta wyliczen trzyma sie kupy
    wiec za 3500 netto jako-tako mozna zyc
    najepeij znalezc sobie drugą połówke i wtedy pewne koszty rozkładają sie na
    dwie osoby :)
  • Gość: M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 17:35
    > najlepiej znalezc sobie drugą połówke i wtedy pewne koszty rozkładają sie na
    > dwie osoby :)

    albo będą jeszcze wieksze koszty :) :)
  • Gość: J@nek IP: *.aster.pl 24.09.06, 20:38
    Odnośnie tego mieszkania
    50m2 żoliborz
    360 "zaliczka eksploatacyjna" + 100 fundusz remontowy + 100 prąd + 100 telefon
    stacjonarny i gaz + 50 kablówka + 100 internet = ok 800 zł

    Pozdrawiam (chętnie spojrzę na twoje obliczenia)
  • Gość: Majka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 22:57
    Jak oszczedzić: zrezygnowac z kablówki i założyc sobie Neostradę = odpada 80 zł,
    zawsze coś :) 100 zł za prąd na miesiąc??????? Ja płącę 140 za 3 miesiące.
  • Gość: e IP: *.crowley.pl 25.09.06, 10:04
    Bez przesady. Mało który absolwent tyle zarabia. Większość absolwentów nawet w
    Warszawie nie zarabia nawet 2 tys. także mając szeroko pojęte mozliwości rozwoju.
    I musi sobie radzić.
    Prawda jest taka, ze czym więcej zarabiasz tym wicej konsumujesz. Jesli będziesz
    miał 1500, to będziesz musiał się spiąć. Znam takich, co z 10 tys. netto nic nie
    odkładają. Mam tez kolegów, którzy zarabiając około 2 tys. są w stanie po pół
    roku max roku odłożyć na cyforwą lustrzankę czy dobrego laptopa.
  • cfaniakmiodowy 25.09.06, 10:16
    Skromniutko bez żadnych fajerwerków jakoś przerzyjesz. Za 2 lata jak pójdziesz
    po podwyzkę to cię wtedy zwolnia i przyjmą na twoje miejsce kolejnego
    absolwenta za 3500 a ty zostaniesz z niesplaconym kredytem, może z dzieckiem i
    żoną i z kolejnym wyzwaniem jak tu znalesc robotę by to wszystko utrzymać skoro
    firmy zatrudniają tylko absolwentów za 3500 bez zobowiazań, dyspozycyjnych i
    elasycznych :)
    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • beatrycze123 25.09.06, 11:50
    Bzdury opowiadasz, nawet jeżli go zwolnią, to pracę znajdzie. Matce dzieciom
    byłoby trudno, ale facetowi z 2-letnim doświadczeniem? Myślę, ze to nie problem.

    Nie wiem, skąd na samochód aż 800 zł. Chyba, ze jest w tej cenie rata za ten
    samochód.
  • cfaniakmiodowy 25.09.06, 13:03
    Gdzie ty żyjesz ? Zarabiałaś kiedys 9 tys netto i straciłaś pracę? Wiec daruj
    soebie tego typu komentarze. nie mówimy o siedzeniu i pierdzeniu w stołek za
    2500 - 3000 netto. Wiesz jakie koszty musi pokryc pracodawca wypłacając na
    umowę o pracę 3500 netto? Pracę powyżej 3500 netto już nie załatwia sie z
    ulicy .
    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: Hmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 20:45
    Uważam, że to b. dużo, w najlepszych firmach konsultingowych dostaje się mniej
    niż 3 tysie, fakt, że potem co roku podwyżki rzędu 20-40%.
  • Gość: gość IP: *.aster.pl 28.09.06, 12:40
    to jest wręcz marzenie dla wielu ludzi którzy będąc po studiach zarabiają mniej
    niż nawet połowę tego i maja do utrzymania rodzine...
    a czy absolwent znajdzie w W-wie tak płatną pracę? musi być albo super-dobry w
    tym co sobą reprezentuje/umie albo mieć wielkie szczeście, które czasem bywa
    ślepe... niestety: Warszawa napchała się przyjezdnymi i czasem pozostają tylko
    marzenia o takich kwotach...
  • ofelia1982 28.09.06, 22:59
    moim zdaniem to naprawde przyzwoita kasa! ja skonczylam wlasnie studia, pracuje
    prawie pol roku i mam 4K brutto (2,5 na reke)..moi znajomi, ktorzy dluzej
    prauja 5-6 brutto.
    a wiec gratuluje! moim zdaniem da sie i kredyt i zycie i w ogole:)
  • adamox 29.09.06, 13:49
    Jeżeli ma ktoś propozycje pracy za 3,5 tys zł. chętnie przyjmę taką robote -
    jako absolwent:)
  • pan_szczepan 29.09.06, 17:28
    Wg mnie to żałosna wegetacja. No ale ja już jestem zepsuty bardzo wysokimi
    zarobkami.
  • Gość: Marta IP: *.225.121.166.bait.pl 09.10.06, 20:44
    Prawda jest taka że im więcej zarabiasz tym więcej konsumujesz. Ja zarabiam 2500
    na rękę a mój mąż 5000 netto. Mamy wlasne mieszkanko więc nic spłacać nie
    trzeba. Życie kosztuje nas ok. 3000 netto (dodam że życie na średnim poziomie:
    basen, siłownia,języki, raz w tygodniu manicure, spotkania ze znajomymi, dobre
    wakacje).Reszte kasy odkladamy na gorsze czasy. oboje jesteśmy tylko rok po
    studiach a znajomym mie przyznajemy się ile mamy kasy bo prawda jest taka, że
    większość z nich zarabia 1500 netto. I ja to bardzo szanuję..
  • Gość: zUUUUUzanna IP: 84.38.95.* 09.10.06, 20:51
    No pięknie.. Ja od listopada zaczynam pierwasza moja prace w życiu. W Warszafffce.
    Dostane 1201 netto <ta złotówka na koncu jest po prostu słodka>.
    Musze wynajac mieszkanie...a raczej niestety pokoj w mieszkaniu z kims...
    Mam wykształcenie medyczne <ale nie lekarskie> i mam nadzieje, ze kiedys bede
    zarabiac wiecej. Oprócz tej nadziei bede sie starac <czyt. kombinowac>.
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 09.10.06, 21:30
    Matko, gdzie wy znajdujecie pracę za 3500 netto? Mam skończone 2 kierunki
    studiów, teraz jeszcze zrobiłam podyplomowe i proponują mi 1900 brutto (w
    mediach). Zapomniałam, mam 7-letni staż pracy.
    Kiedyś zarabiałam 5-6 brutto, miałam rok przerwy i tak spadły zarobki. Nie wiem
    co się dzieje w tej Warszawie, ale jak mam utrzymać rodzinę za 1900 brutto?
  • Gość: master IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 13:39
    zarobki sa pochodna tego co zarabiasz dla firmy :)

    sa absolwenci ktorzy dostaja wiecej :) a to ze wiekszosci dostaje 1000 zl , ich
    problem, widocznie nic nie potrafia . taka jest prawda
  • cfaniakmiodowy 10.10.06, 14:55
    I tak będzie dopóki te absolwenty wszystkie nie pojmą, że studia to jest coś
    elemnatranego, jak majtki na d..., niczym ich nie wyróżniającego spośród
    miliona innych absolwentów czasami i tych na półkach. Przyjdzie taki jeden z
    drugim i jego jedyny atut to, to że skończyła studia mgr w zakresie prawa - i
    to wszystko co ma do powiedzenia zazwyczaj - i pogadali. Ale zapytaj go ile
    chciałby zarabiać, to od razu mu się oczka świecą, jeszce nie wie co miałby
    dokładnie robić - ale wie ile chce zarabiać.

    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 10.10.06, 15:10
    Trochę obrażasz ludzi, wiesz o tym?
    Jednak trzeba włozyc sporo pracy, zeby skończyć studia, i nie wierzę, ze
    każdemu tak bez wysiłku udalo się je skończyć. Znam kilka takich osób, które
    niechcący je skonczyły, ale bez ambicji jechali na trójach. Ci co chcieli się
    czegoś nauczyć tyrali jak osły i doczytywali po nocach to czego zabrakło na
    wykładach.

    Poza tym jeśli ktoś ma kilkuletni staż pracy, to coś umie. przynajmniej mi się
    wydaje, ze sporo umiem i zawsze wydawało mi się, ze jestem wartościowa dla
    pracodawcy, bo gdyby tak nie było, to zwolniłby mnie po miesiacu lub nie
    zatrudniał.
    W związku z tym uważam, ze skoro za własne pieniadze podnosze swoje
    kwalifikacje, to przyszły pracodawca powinien to brać pod uwagę, bo to nie on
    musi ponosić koszty mojego doszkalania w danym kierunku.
    Niesttey odnosze jednak coraz częsciej wrażenie, ze w Polsce nie ma sensu się
    uczyć, lepiej być krawcową lub spawaczem niż prawnikiem czy lekarzem. Świat
    staje na głowie. W normalnym świecie wykształcenie coś znaczy, u nas niestety
    nic nie znaczy. Rodzice ciezko pracują na to, zeby dzieiciom zapewnić warunki
    do nauki i młody człowiek liczy na to, ze po studiach będzie coś wart, ale
    okazuje się, ze jest g...o wart lub wart 1000 złotych, bo on nie przynosi
    korzyści pracodawcy.
    Zobacz co się dzieje, dzieci przestają miec poczucie bezpieczeństwa,
    szczególnie tych rodziców z wyższym wykształceniem. dzieci widzą, ze ci
    rodzice, którzy wpajają im od małego, ze warto się uczyć są mało warci na rynku
    pracy, więc wyciągają w swoich małych jeszcze główkach, ze chyba nie warto się
    uczyć. Widzą jak kolegi rodzice rozbijają się dobrymi samochodami lub mieszkają
    w pięknych domach i są tylko po zawodówkach, a jego rodzice, którzy ciężko
    przez wiele pracowali na swoje wykształcenie nie mają nicoprópcz tej zakichanej
    swojej wiedzy.
    Pomysl o tym zanim napiszesz taki tekst, jaki napisałeś.
  • cfaniakmiodowy 10.10.06, 15:33
    Jeśli skończenie studiow dla kogoś stanowią jakieś wyzwanie - to o czym my tu
    mówimy? Mnie naprawdę nie interesuje czy ty skończyłaś 3 fakultety czy doktorat
    itd. czy zawodówkę czy liceum. Ja nie mierzę ludzi miarą ich wykształcenia, ale
    jeśli widze dumnego jak paw, pretensjonalnie nastawionego absolwenta studiów i
    pełnego zapału chłopaka dokształcającego się w technikum zaocznym - mającego
    inwencję i chęc do pracy i przede wszystkim chętnego się czegoś nauczyć, a nie
    zgrywać pawiana, że sie pozjadało wszystkie rozumy to kto twoim zdaniem
    bardziej rokuje. Klient, którego nie było może stać na studia, za własne
    pieniadze sie dokształca, czytajacy książki zamiast chodzić na wykłady, bo tego
    samego może dowiedzieć się z innych źródeł czy gosć który kuł przed sesją a
    całe studia przechlał w knajpach ( nie oszukujmy się ja też byłem studentem i
    wiem jak to w większości wygląda) a za moich czasów nie było jeszce prywatnych
    uczelni, gdzie rodzice mogli zaspokoić swoje niespełnione ambicje w postaci
    czesnego dla rozwydrzonego, tempego dzieciucha 0 choć to nie reguła, bo
    zdarzają sie inteligętni ludzi i po prywatnych uczelniach :) Problem w tm, że
    kazdy chce zarzadzać, kierować czymś, kimś, siedzieć za biurkiem w ciepełku a
    robić nie ma komu, bo nie ma specjalistów, albo wyrobników. Często się tworzy
    niepotrzebne stanowiska menadżerskie za kilka tys a temu kto zap... płaci się
    marme grosze. Na szczęscie ludzie juz zaczeli pomału się szanować. Jeśli masz
    taką wiedze po tych studiach, i takie przygotowanie - prosze cie bardzo
    zarządzaj swoim kapitałem, weź kredyt, otwórz firmę, zatrudnij ludzi i pokaz
    swoim dzieciom, ze jest inaczej, ze po studiach ludzie tez moga zarabiac duze
    kokosy, jak po zawodówce.
    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 10.10.06, 19:23
    Przepraszam, ze to powiem, ale Ty masz chyba jakies kompleksy związane ze
    studiami i przede wszystkim nie czytasz uważnie co ktoś napisze, wiec dyskusja
    przestaje mieć jakikolwiek sens.
    Nie chciałabym u ciebie pracować, bo nie rozumiesz podstawowych rzeczy.
    Nie napisałam nigdzie, ze ktoś kto nie ma wykształcenia jest gorszy od kogoś
    kto je ma. Sama znam wielu bardzo wartościowych ludzi, którzy mają średnie czy
    zawodowe wykształcenie i niczego im nie brakuje.
    Ja zupełnie o czymś innym pisałam i nie zrozumiałeś tego, wiec twoja ocena
    ludzi jest chyba kiepska skoro nie potrafisz ocenić tekstu, który masz przed
    sobą.
    Baw się dalej wobec tego w kierownika, mów mi co mam robić i w jaki sposób
    (czyli, ze mam otworzyć swoją firmę) i zatrudniaj dalej ludzi z technikum
    zaocznych.
    Zastanawiam się tylko po co to wszystko pisałeś, bo chyba o czymś innym była
    mowa w tym wątku.
    Pozdrawiam
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 10.10.06, 19:25
    Moze tylko dodam, ze jeśli uważasz kogoś z technikum zaocznego jako lepiej
    wykształceonego (bo przeczytał kilka ksiażek) od lekarza czy farmaceuty czy
    inżyniera, to znaczy, ze sam labowałeś na studiach i niewiele cię ta szkoła
    nauczyła. Wybacz jesli cię obraziłam.
  • kwoka21 10.10.06, 16:31
    Aniu, Ja byłam bez pracy przez pięć lat i znalazłam pracę samodzielną i
    niezależną a zarobki zależą tylko od tego co wypracuję. Jeśli interesuje Cię
    praca doradcy finansowego napisz do mnie na maila. Zaczynam budować grupę i
    szukam ambitnych i zdecydowanych na wszystko ludzi.
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 10.10.06, 19:28
    Niestety to nie jest mój zawód, a chciałabym jednak pracować w swoim zawodzie
    (humanistyczne wykształcenie i dość specjalistyczne), ale bardzo dziękuję za
    propozycję.
    Może sie odważę i otworzę jednak swoją firmę. Wiem, ze będzie ciężko na
    poczatku, ale jak czytam takie listy jak osoba, która ze mną dyskutuje na temat
    wyższości osób, które przeczytały kilka książek, a tych co ryły wiedze przez 5
    lat, ale według niego nie są nic warte, to ręce mi opadają w takiej sytuacji.
  • kwoka21 10.10.06, 21:35
    Życzę Ci powodzenia i dużo samozaparcia. Idź przed siebie jak taran i nie
    przejmuj się niepowodzeniami po prostu rób swoje. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
  • cfaniakmiodowy 11.10.06, 08:14
    NIestety chyba się nie zrozumieliśmy, a mnie już się nie chce tłumaczyć "co
    poeta miał na myśli". Nie będę cię wyprowadzał z błędu. Na przyszłosć
    rozróżniaj pewne pojęcia. Ukończenie studiów medycznych nie obliguje cię do
    wykonywania zawodu lekarza, trzeba odbyś staż + specjalizację jakaś by się
    przydała i nieustannie się dokształcać. Ostatnio mialem do czynienie z takimi
    lekarzami, mimo tego wszystkiego, że wolałbym już iść do jakiegoś szamana, ale
    tak to zazwyczaj bywa jak ktoś dostaje się na studia przez tatusia i zdaje
    sesje na amfetaminie. Mgr w zakresie prawa to nie prawnik, adwokat, sędzia,
    notariusz itd. do tego trzeba odbyś staż i specjalizację. 5-o letnie kursy na
    studiach nie daja ci zawodu. Zawód dają ci licencjaty, kierunki inżynieryjne,
    tecnika + specjalizacje. Mgr to jest tytuł naukowy nie zawodowy.

    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 11.10.06, 11:45
    Ale ja nie bardzo rozumiemczemu mi tłumaczysz co musi zrobić lekarz, zeby
    zostać lekarzem lub prawnik, zeby zostać adwokatem?
    Sam napisałeś, ze wg ciebie jest lepszy koles z technikum zaocznego 9wg ciebie
    więcej potrafi zrobić) niż ten prawnik, który jechał na amfie. Jesli ten
    prawnik nic nie będzie umiał po studiach, to musi je rozpoczać od początku sam
    w domu, bo inaczej nikt go nie ztrudni z wiedzą, której nie ma. Po co to
    tłumaczysz? kazdy to wie.
    Dyskusja dotyczyła zarobków, a nie wiedzy, przynajmniej w początkowej fazie tej
    rozmowy.
    Napisałam ci wyraxnie, ze uważam (tak jest na świecie, tym normalnym, a nie w
    Polsce), ze osoba z wyższym wykształceniem zarabia więcej niż robotnik, i
    uważam, ze za jej cięzką pracę (bo zakładam, ze jednak większość studentów
    czegoś się uczy i pracuje cięzko na studiach) przez tyle lat nauki.
    Niestety świat nie jest sprawiedliwy i nie każdy ma możliwosci intelektualne i
    finansowe (często), zeby studia skonczyć, szczególnie te bardzo dobre.
    Ale jeśli Ty starasz się mi udowodnić, że wiecej umie jest ten, który jest w
    technikum niż ten co skonczył prawo, to wydaje mi się, ze jesteś w dużym
    błędzie.
    Owszem, ten z technikum moze miec więcej motywacji do pracy, więcej chęci, ale
    papierek jest papierkiem i daje jakies uprawnienia i ten nieuk lekarz może
    wypisac receptę, a ten z technikum nie.
    Oczywiście jeśli obie osoby będą na stanowisku handlowca, np. okien, to moze
    się okazać, ze ten z technikum jest lepszym pracownikiem nize ten lekarz, bo
    jest jeszcze coś takiego jak zdolności specjalne, a nie tylko inteligencja
    ogólna, którą mamy wszyscy (mniejszą lub większą).
    Dlatego napisałam, ze dla dobra naszym dzieci świat powinien iść w tym
    kierunku, że za dobrą naukę jest dobra pensja. jesli jednak ten dobry lekarz,
    psycholog czy inny specjalista humanistyczny ma bardzo niskie zarobki, to
    dzieci tych osób mogą stwoerdzić, ze nie ma sensu się uczyć, bo to nie daje
    korzyści materialnych i nie zaspokoi ich potrzeb.
    Czy teraz rozumiesz o co mi chodziło? Mam nadzieję, że tak.
    Dodam jednak jeszcze jedno, ze niestety często ten student cwaniaczek, który na
    amfie przebrnął studia będzie miał lepszą i lepiej płatną pracę (bo jest
    cwańszy) niz ten dobry student, który bez wspomagaczy skonczył studia.
    Cieszyłabym się gdybyś wyciągnał jakiś wniosek z całej tej, w zasadzie wydaje
    mi się słusznej, dyskusji.
    Pozdrawiam
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 11.10.06, 12:07
    Może dodam tylko jeszcze jedno i zapytam się Ciebie co o tym sądzisz (Bo
    szczerze mówiac troszkę sie zezłościłam Twoim podejściem do sprawy).
    Czego wg ciebie powinny nauczyć studia?
    Bo wg mnie uczą one głównie jak szukac informacji, jak dobrze wyciagać wnioski,
    uczą podejścia do wielu spraw. taki jest główny cel przynajmniej kierunków
    humanistycznych.
    Nigdy na studiach nie nauczysz się wszystkiego, wiedzę trzeba samemu
    uzupełniac. Niestety tego nie nauczy nawet najlepsze liceum czy technikum.
    Średnie wyksztalcenie daje tylko podstawę do dalszej edukacji, to jest taki
    progres. Studia natomiast są porządkowaniem, są plateu. Wystarczy wpuścić do
    biblioteki dwie osoby, tę po technikum i tę po nawet najgorszych studiach i
    zobaczyć jak będą poruszać się w świecie ksiażek i wiedzy, która się w nich
    znajduje. Po co sie tworzy tysiące poradników? One są dla tych osób po
    technikum czy liceum. możesz powiedziec, ze tam jest to wszystko co w innych
    książkach, oczywiście, ze tak, ale to jest napisane innym, prostszym językiem,
    takim dla każdego kowalskiego. Daj jakikolwiek naukowy podręcznik z III roku
    licealiście i zobacz co on z tego zrozumie, gwarantuję Ci, ze mało, chociaz
    będzie w nim to samo napisane co w tym podręczniku-poradniku.
    Czy teraz rozumiesz o co mi chodziło? Wiec jeśli uważasz, ze dalej trzeba stac
    na takim stanowisku jak Twoje, to znaczy, ze Tobie chyba studia nic nie dały.
    przepraszam jeśli cie uraziłami zabolała szczera prawda, ale jakoś nie potrafię
    inaczej na forum dyskutować (uśmiecham się do ciebie, więc mam pozytywne
    emocje, pamiętaj o tym).
  • Gość: master IP: 195.116.35.* 12.10.06, 10:38
    dokladnie , poperam w 100 %, wiekszosci ludzi konczy studia, zadnej praktyki ,
    zero nic. tylko oczekiwania i to wielkie. sam teraz koncze studia (
    informatyczne) pracuje od poczatku 4 roku , to co mnie nauczyla praca to zadne
    studia by mi nie daly nawet czesci.

    prawda jest taka: w polsce absolwenci miernie sa przygotowani do rynku pracy .
    a jeszcze im sie wydaje ze sam fakt posiadania trzech literek MGR uprawnia ich
    do zadan !
    jesli jestes dobry pacodawca to docenia :) pod kazdym wzgledem.
    a jesli niedocenia, bez problemu znajdziesz takiego ktory doceni .
    tylko jest jeden problem: trzeba byc dobrym w tym co sie robi, przystosowanym do
    realiow rynku. A tego studia nie ucza..
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 12.10.06, 20:32
    Zgadzam się z tym co napisałeś, ale ja znam ludzi, którzy się uczyli i nie
    opierali się jedynie na materiale obowiązkowym na egzamin. I uważam, że takie
    osoby trzeba szanowac finansowo, anie pisac, ze ktos z technikum jest lepszy.
    Wyobrazasz sobie jak to może ludzi dołować? Tyrał 5, 6 lat, a teraz słyszy, ze
    krawcowa jest lepsza.
    Ja pisałam o wartosciach innego typu, o tym, ze jedna studia uczą życia w innym
    sensie, chocby osobowościowym. Ponadto dają mnóstwo znajomosci personalnych,
    które można potem wykorzystać w pracy zawodowej, tego nie daje technikum, chyba
    się ze mną zgodzisz.
  • Gość: siarap IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 21:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 13.10.06, 11:14
    takiego chamstwa jak ty zaprezentowałeś, to dawno nie widzialam
    1. obrażasz niepełnosprawnych, bo nawet sobie nie zdajesz sprawy ile wysiłku
    kosztuje ich nauka i dojazdy do szkoły
    2. niepełnosprawni nie są chorzy umysłowo, a tylko tacy nie bardzo mają
    możliwości umysłowe do skonczenia studiów
    2. widać człowieczku, ze nigdy nie studiowałeś, bo wtedy wiedziałbyś jak jest
    na zaocznych i czy każdy może skonczyc, a gwarantuję ci, ze nie
    3. szycie to zdolność i wyuczenie, wiec krawcowa będzie potrafiła szyć, ale
    moze nie umiec czytac

    Jeśli udowodnisz mi, ze ta świetna krawcowa zostanie prawnikiem czy lekarzem,
    to jestes wielki, a na razie, to chyba powinieneś skonczyć dyskusje, bo
    ośmieszasz się swoją postawą szczególnie w stosunku do osób niepełnosprawnych.

    A jesli uważasz, że każdy może miec te mgr przed nazwiskiem, to zastanów się
    czemu tyle ludzi na swiecie nie ma go.
  • Gość: udo IP: *.chello.pl 13.10.06, 11:59
    Siarap powiedz gdzie i kiedy a osobiście swoją niepełnosprawną kończyną dolną
    tak Ci nakopie do Twojego dupska że radykalnie zmienią się Twoje poglądy o 180
    stopni
  • cfaniakmiodowy 13.10.06, 12:43
    Nie do końca sie moge z tym zgodzić. Dlatego, że rynek, godpodarkę i biznes
    naprawde nie interesuje co skończyłas tylko czy jest na cos co potrafisz popyt,
    wtedy jest też podaż na twioją specjalizację. Popyt w lwiej części kształtuje
    podaż. Prosty przykład posadzę cie na stanowisku kierowniczym przez 3 miesiace
    dam ci do dyspozycji 10 handlowców (zaryzykuje) i postawie ci poprzeczkę, ze
    macie zrobić miesieznie obrót na kwotę 500 k. Analogicznie posadzę na tym
    stanowisku kogoś innego z doświadczeniem nie po studiach - na tych samych
    zasadach. Kto zrobi złożony obrót i zarobi więcej zostanie. To ile zarobisz
    pieniędzy dla firmy i siebie zadecyduje czy się nadajesz czy nie, nie co
    skończyłaś, MBA itd. Ja nie płace za wiedzę, płacę za skuteczność. jeśli wiedza
    zdobyta na studiach ci w tym pomaga to ok, ale mnie nie interesuje w jaki
    sposób zrobisz zysk i czy studia ci pomogły. Zauwaz prestizem w dzisiejszym
    swiecie nie są wartości, które kiedys były. Dzisiaj liczy się lans, kasa i to
    jest wyznacznikiem pozycji człowieka. MOżesz go nazywac burakiem, kmiotem, ale
    on sie tak naprawde z cienbie smieje i tobie podobnych we własnym gronie. To
    brutalna rzeczywistośc, ale niestety na studiach o niej nie mówią. A im
    wcześniej wyjdziesz spod tego klosza i cieplutkiego dołka - masz szansę na
    sukces, niestety gorzej z samorealizacją. Dlatego czasem pijemy wieczorami
    whisky by zasnąć :( Swoją drogą kiedyś to tak było, że studia, ze prestiż ale
    teraz większosc ma dostep do Internetu, wiedzy i prezentuje całkiem inne
    podejście do życia i kulturę bycia. Poza tym w IV RP być wykształciuchem to
    wstyd :)
    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • cfaniakmiodowy 13.10.06, 12:45
    Gwoli wyjaśnienia - jestem właścicielem firmy więc - moge się op... do woli Moj
    czas kiedy pracowałem na swoja pozycję już minął. Wiec nie bój się o moją pracę
    pomartw sie o swoją i nie czytaj moich mądrości skoro cię to irytuje.

    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 13.10.06, 15:59
    szczerze mówiąc mało mnie interesuje twoja pozycja zawodowa, myślałam jednak,
    ze jesli zarządzasz ludźmi, to jesteś na jakimś wyższym poziomie, ale okazuje
    się, ze niestety twój poziom jest bardzo niski, zresztą większość szefów w
    Polsce ma podobny, niestety. Traktuje ludzi jak smieci. nie zyczę ci żebyś
    stracił kiedyś swoją firmę i musiał u kogoś pracować człowieku z wielką
    pozycją, powodzenia. Ja mogę ci powiedzieć, ze u mnie nie zagrzałbyś miejsca
    nawet przez minutę, a wiesz dlaczego? Dlatego, ze jesteś bezczelny, a ja nie
    lubie takich ludzi
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 13.10.06, 15:56
    cfaniakmiodowy napisał:
    "Dzisiaj liczy się lans, kasa i to
    > jest wyznacznikiem pozycji człowieka. MOżesz go nazywac burakiem, kmiotem,
    ale
    > on sie tak naprawde z cienbie smieje i tobie podobnych we własnym gronie. To
    > brutalna rzeczywistośc, ale niestety na studiach o niej nie mówią. A im
    > wcześniej wyjdziesz spod tego klosza i cieplutkiego dołka - masz szansę na
    > sukces, niestety gorzej z samorealizacją. Dlatego czasem pijemy wieczorami
    > whisky by zasnąć :( Swoją drogą kiedyś to tak było, że studia, ze prestiż ale
    > teraz większosc ma dostep do Internetu, wiedzy i prezentuje całkiem inne
    > podejście do życia i kulturę bycia. Poza tym w IV RP być wykształciuchem to
    > wstyd :)"

    Ręce mi opadają na takie hasła. Wybacz, ale wśród ludzi, których ja znam nie
    mamy takich poglądów jak Twoje. Na szczęście jeszcze uważają, że wykształcenie
    jest ważne, ze trzeba wybrać dobrą szkołę (te prywatne też są dobre, chociaż
    nie wszystkie), że trzeba się dokształcać i szanować ludzi, którzy podnoszą
    swoje kwalifikacje, np.na MBA.
    Ale może my mamy jakiś inny światopogląd niż Twój, więc niestety muszę
    stwierdzić, ze jest coraz więcej osób z takimi poglądami jak Twoje, chociaż
    uważam, ze nie są słuszne.

    A teraz odniose się do twojej wcześniej wypowiedzi, czyli rywalizacji. gdybyś
    mi pozwolił samodzielnie dobrać pracowników, a nie dał konkretny zespół, to
    gwarantuję Ci, ze udałoby mi się wygrać.
    Straszne na naszym rynku jest to, ze lekarze są handlowcami leków zamiast
    leczyć, a prawnicy handlowcami sprzedajacymi okna, bo nie ma dla nich innej
    pracy. To jest przerażające, bo te stanowiska powinny byc właśnie dla osób ze
    średnim wykształceniem, a nie dla tych z wyższym. U nas wszystko już stanęło na
    głowie.
    Rozumiem, ze ty zarządzasz własnie jakims zespołem handlowców, ja mam zupełnie
    inny zawód i chyba nigdy w tej kwestii nie dojdziemy do porozumienia, bo w
    mojej branży nikt niezatrudniłby osoby po technikum czy po liceum, zwyczajnie
    potrzebne są uprawnienia zawodowe, które dają tylko i wyłącznie wyższe studia,
    a nawet konieczne są jeszcze podyplomowe.

  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 11.10.06, 11:50
    Dzieki za wsparcie, mam nadzieję, ze mi się uda. jednak wymaga ode mnie ustawa
    studiów podyplomowych, bez tego nie moge otworzyć swojej działalności w moim
    zawodzie, a jedynie mogłabym w tej chwili pracować u kogoś. Dlatego jeszcze
    rokmusze się przemęczyć bez tych wysokich zarobków, a potem zobaczymy.
    Nie wspomne już o inwestychji w tę działalność, niestety jest spora. W łasnie
    dla tego zawodu rozpoczełam kiedyś drugie studia, a teraz robie podyplomowe.
    nie chciałabym, zeby te 6 lat poszło na marne, bo byłaby to dla mnie osobista
    klęska (poświęcony czas, finanse i brak sukcesu).
  • cfaniakmiodowy 12.10.06, 10:54
    To kolega Ci Aniu odpowiedział. I takich ludzi się właśnie ceni i tacy ludzie
    właśnie są poszukiwani. Zaradni, znający realia, swoje możliwości, aktywni na
    studiach, otwarci i przede wszystkim praktyczni. Co pracodawcy po kimś co przez
    5 lat czyta ksiązki z lat 70 -80 za kasę podatników :)

    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: FuckTheDuck IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.06, 12:32
    Dziwne, że non stop piszesz tu swoje mądrości jakbyś nie miał lepszego zajęcia.
    Czyżbyś był bezrobotny? A może opie.... się w pracy?
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 13.10.06, 16:05
    Też mnieto zastanawia. moim zdaniem koleś ma problem z pracą, jest tym po
    technikum, którego nigdzie nie chcą, bo wyzsze są potrzebne. I opowiada na
    forum jaki to on jest super pracodawca, który zatrudnia tych mniej
    wykształconych. Zwykła projekcja i oszukwanie samego siebie, taki styl
    autoprezentacji agresywnej.Wyluzuj człowieku.
  • cfaniakmiodowy 14.10.06, 16:52
    A le co ja mam wyluzowywać, właśnie sobie za chwilę wyjlecę do Tajlandii i
    jestem calkowicie spokojny. Błagam nie pisz już o tym wykształceniu bo to jakaś
    zenada - czy ty masz jakies kompleksy? Uwierz dziewczyno, że żebyś zrealizowała
    w życiu taki porgram jesli idzie o wykształcenie jak w moim przypadku, to
    brakuje ci jeszce conajmniej 10 lat. I co z tego. Myslisz, że mi to coś więcej
    dało - jeśli idzie o zarabianie pieniędzy. CZym się tu podniecac, co mam sobie
    powiesić na drzwiach dr ..... i ludzie zaczna mnie szanować i kłaniać się. Co
    ty wypisujesz? KOgo to obchodzi? Jakie są moje odczucia na ten temat to już
    inna bajka. Ja piszę o tym jak ja to postrzegam, a nie jaki jestem. Poza tym
    MBA, którym suię tak podniecają niektórzy - to wybacz, ale strata czasu i
    pieniędzy, akurat z nudów dobrnąłem do końca, mimo, ze prowadze firmę dłuzej
    niiż to MBA powstało. NIestety ale nawet za taka kasę nikt z ciebie bizmesmena
    nie zrobi, ani nie powie ci jak zarobić pierwszy milion. To trzeba poprostu
    mieć. Dlatego ja np. studiowałem filozofię i socjologię by sye tylko w tym
    utwierdzić :)a MBA zrobiłem z ciekawości i się rozczarowałem, ale podziwiam
    tych klientów, którzy wymyślili to MBA, to są bizmesmeni z krwi i kości - tylko
    pogratulować, taiego interesu. Do usłyszenia po urlopie.

    --
    NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 14.10.06, 18:08
    Twoje kompleksy niestety wyszły po tym liście. Masz w głowię tylko kasę i chęć
    sukcesu + dobre wakacje. jesli myslisz, ze tym zaimponujesz, to chyba jesteś
    jednak w dużym błędzie. Rozmawiasz tutaj z ludźmi i nie wiesz w rzeczywistości
    z kim. Co to ludzi obchodzi gdzie ty jedziesz na urlop? Zastanowiłeś się nad
    tym? Teraz taki wyjazd jest srednio drogi, więc nie zaimponowałeś.
    Skonczyłeś filozofię i socjologię? Super, ale szkoda, ze jakoś nie widać tego w
    twoich wypowiedziach. Otaczasz się ludźmi podobnymi do siebie, czyli cwaniakami
    z technikum? Twoja sprawa, widac szukasz podobnych do siebie, bo boisz się tych
    z prawniczycm wykształceniem, którzy mogą niechcący być od ciebie mądrzejsi.
    taka jest moja ocena twojej osoby (chociaż wiem, ze nie powinnam oceniać).
    pozdrawiam
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 14.10.06, 18:27
    Podsumowywując, stwierdzam, ze masz zbyt niską samoocenę i opowieściami o
    własnej firmie, zatrudnianiu ludzi, skonczonym MBA oraz na koncu o "super"
    wakacjach (w twojej ocenie) pokazałeś to wszystko. Ratujesz się tym jak możesz.
    A w rzeczywistości nawet jeśli masz jakąś firmę (w co mało wierzę, bo bardziej
    jestem skłonna uwierzyć w to, ze jesteś tym kolesiem z technikum, który jest
    taki wytrwały) to masz w niej straszne kłopoty i biznes nie idzie.
  • Gość: szum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 07:54
    a ta znowu swoje, wypowiedź cfaniakamiodowego powinna zamknąć cie
    raz na zawsze bo widać ze facet ma klasę, wiadomości i jest ok
    a u ciebie zero kultury od samego początku
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 15.10.06, 13:38
    gdzie ma klasę? Jakoś jej nie widziałam
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 14.10.06, 18:10
    Dodam tylko, ze takie bujanie w obłokach i wymyślanie bajek może być niestety
    oznaką niektórych chorób, jest to włączenie pewnych mechanizmów obronnych.
  • Gość: bassPL IP: *.aster.pl 15.10.06, 23:27
    przyjmij wreszcie do wiadomości że twoje wykształcenie to tylko i wyłącznie
    twoja sprawa. Za parę lat chodzenia to szkoły chcesz dostać gwarancję dostatku
    na całe życie ? Gdzieś wyżej pisałaś coś o prawnikach, jakby byli nie wiem kim.
    Prawo kończą również tumany. Zresztą jak każdy inny kierunek.
  • modelka4 16.10.06, 19:20
    drogi kolego wrecz przeciwnie to kolezanka ma klase a TY bronisz osoby, ktora
    niestety nie reprezentuje gornolotnego myslenia
  • w.rutkowski8 16.10.06, 22:04
    Jak czytam większosć tych urokliwych pytan i troskliwych odpowiedzi to
    przewracają się wnętrznosci. Ludzie żyją całą rodziną za 2 tysiaki, a jakis tam
    inteligencik od przewracania kartek w książce ma psie dylematy. No tak mądralo
    3,5tysiaka starczy ci tylko na kilka par gaci. Pozdrowienia dla palantów.
  • zigomar 17.10.06, 07:01
    Typowe podejście roszczeniowo - pretensjonalne młodych szczawi co to w wieku 24
    lat chcieli by jeździć średniej klasy samochodem za 60 tys, mieszkać w
    przestronnym mieszkaniu typu Magda M i co weekend chodzć na ściankę
    wspinaczkową. Weźcie sie do roboty a nie żyjcie seraialami i wiarą, ze ktoś wam
    coś da, bo jesteście absolwentami. Większosc tutaj prezentuje typowe
    roszceniowe podejście pracownika. Skończcie ten wątek i wrócie do niego za 10 -
    15 lat. Wtedy zweryfikujecie swoje imaginacje z rzeczywistością, bo narazie nie
    widzę, zebyście byli partnerami do rozmowy z ludźmi, którzy juz przez to, co
    wam sie zdaje w życoi przeszli.
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 17.10.06, 11:05
    Ale ja nie mam lat 25 tylko o wiele więcej i mam też dośc długie doświadczenie
    zawodowe. Dlatego tak mnie denerwuje postawa tego pseudo pracodawcy, ktory ma
    za nic ludzi wykształconych.Mądry czlowiek oprócz pracy zawodowej powinien się
    dokształcać, a najlepiej jesli na początku skonczy studia, a potem idzie do
    pracy i wmiędzyczasie się dokształca,wówczas nie ma ze sobą problemów, bo
    wszystko w jego zyciu przebiega kolejno. Gorsza sprawa jeśli świat staje na
    głowie i bardziej się ceni w tym kraju ludzi, którzy idą najpierw do pracy, a
    potem się dokształcają (często kosztem rodziny), bo obudzili się, ze nie
    skonczyli studiów, a pracodawca by tego chciał.
    Dlatego zamiast głupiej dyskusji "pseudo właściciel" mógł posłuchac do konca co
    mu chciałam przekazać, ale widać nie potrafi słuchać (czytać)
  • Gość: master IP: 195.117.196.* 17.10.06, 13:55
    a mi sie scyzor otwiera jak czytam takie posty jak twoj . skad wiesz czym sie
    zajmuje i co potrafie hmmm?? nie spedzilem studiow tylko na piciu piwa. mam 2
    lata doswiadczenia przy powaznych projektach , wiec daruj sobie . znam sporo
    absolwentow ktorzy zarabiaja ponad 2.5 k netto i uwierz mi ze na to zasluguja.
  • risperidon 18.10.06, 09:52
    Podsumowując z wywodów cfaniakamiodowego wyłania się się stara hołubiona prze
    niektórych pracodawców zasada, że (sic) nawet z najlepszej świni, jeśli jej
    założysz siodło nigdy nie zrobisz konia wyścigowego. Koniem wyścigowym trzeba
    się poprostu urodzić. Jak to przekłada się na rzeczywistość - zapytajcie swoich
    szefów, albo rozejrzyjcie się dookoła siebie w firmie.
  • Gość: Ania IP: *.aster.pl 18.10.06, 11:57
    Z charyzmą trzeba sie urodzić, to fakt. Ale jego postawa mi się nie podoba i
    początkowo to chciałam mu wyjasnić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka