Dodaj do ulubionych

prawda o warszawie

IP: 195.116.35.* 05.04.07, 20:42
koncze studia . Mam niezla prace ( IT ) w swoim regionie ( slask). czy warto
przeprowadzic sie do warszawy ?? osoby prosto po studiach z dwuletnim
doswiadczeniem. Ceny mieszkan sa przerazajace :) Czy perpspektywy sa na tyle
dobre ze warto sie przeprowadzic. Nie mowie o wegetacji , ale o zyciu na
dobrym poziomie. ( moze nie od razu) . Ile trzeba zarabiac, zeby kupic sobie
mieszkanie , sredniej klasy samochod, i specjalnie nie oszczedzac tzn. nie
zyc tylko od pierwszego do pierwszego . czy powiedzmy 4 k netto dla osoby w
wieku 25 lat w warszawie to atrakcyjna propozycja ??
Edytor zaawansowany
  • redbaron7 06.04.07, 08:45
    Jeśli tyle masz to taki cennik przybliżony:
    Mieszkanie 200 tyś (30-35m)
    Samochód 30 tyś
    Do tego praca za 2tyś by przeżyć (opłaty,mieszkanie,ubezpieczenie,jedzenie)
    Znajdz partnera wcześniej to Ci będzie łatwiej w opłatach (druga pensja)
    Jeśli nie posiadasz takich pieniędzy:
    Musisz poszukać pracy (samotna osoba) = 3,5tyś:
    Wynajęcie mieszkania (mieszkania a nie rudery) od 1tyś i w górę + opłaty.
    Spłacać na raty ten średniej klasy samochód (pewno kilka lat zajmie)
    Reszta jaka zostanie to na jedzenie i atrakcje (1200 zł na kino starczy)
    Pewne że kiedyś będziesz musiał wziąć kredyt na mieszkanie:
    -trzeba posiadać minimum 20-30% wartości mieszkania na pierwszy strzał
    jeśli chcesz rozmawiać poważnie z bankiem
    -i spłacać np 30 lat (kwota przybliżona do wynajmu mieszkania)
    -jeśli chcesz założyć rodzinę to musisz zakupić większe (np.dwa pokoje)
    myślę że 250-300tyś wystarczy
    A tak naprawdę to aby żyć na dobrym poziomie musisz podjąć prace za większe
    pieniądze chyba że masz sponsorów (np: "zawód syn albo córka")
    Np.wypad w góry na narty z partnerem to 3tyś (posiadając sprzęt)
    Inna bajka to szukanie takiej pracy (może masz szczęście,układy,zapał,wiarę itp)
    To tak w skrócie wygląda (tak ja to widzę i szanuję to że ktoś widzi inaczej!)


  • Gość: Krop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 04:52
    Za 4k netto samemu i bez mieszkania to nie pożyjesz za specjalnie. To znaczy z
    głodu nie umrzesz ale nie ma mowy o żadnym życiu na sensownym poziomie. Ja
    wprawdzie spłacam kredyt i to jest gros kosztów ale samych wydatków stałych mam
    grubo ponad 3tys.

    Ale w IT to 4k zarabia początkujący helpdesk/operator, kwestia co umiesz i jak
    u ciebie z umiejętnością wkręcenia się bo konkurencja kolosalna a 2 lata
    doświadczenia to jest nie za dużo. Generalnie ja bym na twoim miejscu powysyłał
    cv, poprzyjeżdżał na rozmowy no i zobaczył co z tego wyniknie. Bo trudno
    wyczuć. Bardzo zależy co umiesz i jako kto chcesz pracować.
  • Gość: slaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 10:58
    4k netto początkujący helpdesk - co za pieprzenie.
    Mam kumpli ktorzy pracują w helpdesku najwiekszych banków, czy największych
    firm FMCG i ZAPEWNIAM, że oni dostają grubo mniej.

    Oczywiście te 4k netto to nawet student bez doświadczenia może wyciagnąć
    (chociaż to też nie jest zbyt częsty przypadek), ale na pewno nie w
    helpdesku/servicedesku.
  • Gość: Krop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 00:50
    Jak ktoś jest na tyle głupi by będąc informatykiem pracować dla firmy robiącej
    pieluchy albo ludwika czy inne batoniki i całe życie być dla firrmy kosztem
    zamiast potencjalnym źródłem dochodu to jego problem że gó.. zarabia, tyle
    powiem. Nalezy pracy szukać w firmach technologicznych - i wtedy jest inna para
    kaloszy. Tak się składa ze pracuję w jednej z największych firm IT w tym kraju
    i w dodatku nie raz zdarzyło mi się zatrudniać ludzi. W zeszłym roku szukaliśmy
    operatorów do centrum obliczeniowego, płacimy ok. 4 tys netto. Praca żadna,
    tyle że na 3 zmiany. Prawie że nie było chętnych by za tyle pracować, z dużym
    trudem udało się znaleźć.
  • Gość: slaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 08:38
    Ja jestem na tyle głupi ;-)

    Skoro jestem dla firmy tylko kosztem, to czemu w ogóle firma mnie toleruje? :)
    Jedna z najwiekszych firm na świecie działałaby irracjonalnie ?

    Jak chcesz pracowac w firmie czysto technologicznej to Twoja sprawa. Dla mnie
    to jest po prostu nudne. Podróżujesz? - Ja w ciągu ostatnich 3 lat byłem już na
    kazdym (zamieszkałym ;p) kontynencie.
    Ciekawe czy masz regularne roczne podwyzki w wysokosci paru tys ;)
    No i w końcu - ciekawe czy po korytarzach Twojej firmy kręcą się takie fajne
    paniusie jak u mnie :>

    Oczywiscie helpdesk, o którym wczesniejpisalem, outsourcujemy.
  • Gość: krop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 02:27
    Firma cię toleruje do czasu aż nie będzie odpowiednio dużego cięcia kosztów ;-)
    Przyzwyczaj się lepiej do tej myśli, dla własnego dobra...

    Jak byłem młody i głupi to też podróżowałem i uważałem to za duży plus płynący
    z pracy (już wtedy w firmie technologicznej, jedyna moja praca w firmie innej
    to było kilka miesięcy zaraz po studiach w Nestle - uciekłem z krzykiem i
    więcej próbować nie zamierzam). Też byłem na wszystkich kontynentach w latach
    1998-2001. Dzięki temu ustawiłem się finansowo na dłuższy czas i dlatego bardzo
    mi się to przydało. Ale teraz nie miałbym na to najmniejszej ochoty, mam
    rodzinę i nie mam ochoty bywać poza domem dłużej niż kilka dni. Od podróżowania
    są wakacje, służbowe wyjazdy mnie nie interesują. Także traktuję je raczej jako
    zło konieczne i unikam jak mogę. Na szczęście w erze globalizacji są one w
    większości przypadków całkowicie zbędne. Nadzoruję ludzi pracujących na 3
    kontynentach i jakoś potrafię to robić bez problemu siedząc 99% czasu w
    Warszawie. To po co niby firma miałaby tracić pieniądze na moje podróże? To ja
    już wolałbym to samo prosto do kieszeni ;-)

    W regularne roczne podwyżki po kilka tysięcy to sorry ale nie wierzę. Mam
    dostęp do analiz płacowych rynku IT i sorry ale bajki to nie ze mną. A paniusie
    mam w dupie ;-) Ja chodzę do pracy pracować, resztę mam w domu, praca mi domu
    nie zastąpi.
  • Gość: mirko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 11:07
    Sprawa wygląda tak.
    Z tych swoich 6 k brutto (4 netto) masz zdolnosc kredytową około 400 tys (moze
    troszeczke wiecej).
    Mozesz to spróbowac podzielic jakos na mieszkanie i samochod.
    Gdy w sumie wezmiesz kredytów za 400.000 to miesieczna rata bedzie pewnie
    wysonic pewnie z 2500 (z rachunkami za mieszkanie). Wiec zostaje Ci 1500 oc
    miesiac na przezycie. Za te 1500 da się przeżyć, ale jest to zycie prawie "od
    pierwszego do pierwszego".

    Oczywiście możesz też wziąć kredyty na mniej niż 400.000 (np małe mieszkanie -
    35m2 po cenie 7500/m2 = 270 000, jakas bryczka za 50tys co w sumie daje
    320tys). Wtedy rate masz odpowiednio mniejsza (jak i mieszkanie) i mozesz
    normalnie zyc.
    Oczywiscie jako, ze Twoje zarobki będą rosły, bedzie Ci coraz łatwiej.
  • Gość: szan IP: *.acn.waw.pl 08.04.07, 22:47
    4 tys. na rękę miesięcznie to trochę mało, jeżeli chce się żyć na przyzwoitym
    poziomie, a nie ma się jakichś dodatkowych dochodów: ze zleceń, wynajmu
    nieruchomości (w Twoim przypadku odpada) itp. Idealnie by było, gdybyś znalazł
    robotę za 8 tys., ale jeżeli dadzą Ci coś za 6 tys. (netto, a nie brutto!) z
    perspektywą rozwoju/awansu, a nie będziesz miał niczego lepszego na oku, to też
    bierz.
  • Gość: 123 IP: 213.17.180.* 10.04.07, 08:45
    nie rozumiem, dlaczego wszyscy tak chcą pracować w Warszawie - przecież jak
    piszesz, masz pracę, całkiem niezłą. W Warszawie wcale nie jest tak kolorowo
    jak mówią - a mieszkania są potwornie drogie - nędzna kawalerka min.200 tyś.
    (oczywiście w starym budownictwie, pewnie też w prawobrzeżnej części).Nie wiem
    czy warto się przperowadzać tylko po to, by mieszkać w stolicy. Rozumiem, że
    ktoś ma super perspektywę typu zarobki 10tyś netto - to rozumiem:-)ale bez
    przesady!
  • Gość: k IP: *.e-wro.net.pl 10.04.07, 09:53
    ciekawe dlaczego tak wiele osób traktuję Warszawę jak państwo w państwie.
    We Wrocławiu cena metra kw. mieszkania jest średnio o kilkanaście złotych
    niższa niż w Warszawie, w Krakowie podobnie.
    Ceny żarcia w TESCO czy Auchanie są takie same.
    Ceny samochodów też.
    Więc i cena pracy też będzie podobna, czyli na helpdesku zarobisz z 2000 zł, w
    dużych firmach inform. z 3000 netto.
    IBM w Krakowie zatrudnia młodszych księgowych po studiach za max. 1500zł na
    rękę.
    Wasze głosy o zarobkach 6000zł na rękę czy to zazwyczaj tylko pobożne życznia.
    95% pracujących w tym kraju jest w I progu podatkowym , czyli zarabia DO 3000zł
    brutto.
  • Gość: szan IP: *.acn.waw.pl 10.04.07, 15:24
    Gość portalu: k napisał(a):

    > Wasze głosy o zarobkach 6000zł na rękę czy to zazwyczaj tylko pobożne życznia.
    > 95% pracujących w tym kraju jest w I progu podatkowym , czyli zarabia DO 3000zł
    > brutto.

    Nie dysponuję odpowiednimi danymi statystycznymi, ale podejrzewam, że ponad 3000
    zł miesięcznie wyciąga jednak więcej niż sugerowane przez ciebie 5 %
    społeczeństwa. Na pewno nie jest to większość - w końcu więcej na świecie jest
    ludzi głupich niż mądrych - ale też nie 5 %. Nie zapominajmy też, że sporo ludzi
    dorabia na boku i często nie zgłasza nigdzie dodatkowych dochodów, m.in. po to,
    żeby uniknąć dodatkowego opodatkowania.

    A 6000 zł miesięcznie w dużym mieście to dzisiaj nic nazwyczajnego, znam wielu
    ludzi zarabiających dużo więcej.
  • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.07, 12:10
    mam niezla , ale chcialbym miec lepsza :) mam ambicje , plany , chcialbym je
    zrealizowac. a w warszawie to jednak bardziej prawdopodbne. z drugiej strony
    mam mieszkanie , calkiem niezla prace , ale nie rewelacyjna :)

    wiec z jednej strony cos mnie ciagnie do warszawy , glownie kasa:)
    ale jak sie tak zastanowie glebiej to nie wiem czy warto... biorac pod uwage to
    ze mam mieszkanie, a w warszawie mieszkanie kosztuje DUZOO:)
    chcialbym zeby sie wypowiedzialy mlode osoby , kilka lat po studiach , ktore
    sie zdecydowaly na przeprowadzke:) czy bylo warto ?? co sprawilo ze bylo
    warto:) czy gdybyscie mieli podjac ta decyzje jeszcze raz podjelibyscie taka
    sama decyzje??
  • Gość: 123 IP: 213.17.180.* 10.04.07, 13:07
    nie liczyłabym na szczególne polepszenie sytuacji materialnej po
    przeprowadzeniu się do Warszawy. Z pracą wcale nie jest tak łatwo (jest jej
    dużo, owszem, ale dla roboli). a zarobki wcale nie są powalające. Myślę, że w
    innych dużych miastach jest podobnie (a jeśli nawet w Wwie zarobki są większe,
    to koszty utrzymania są też odpowiednio większe, więc na jedno wychodzi:-).w
    Wwie mieszkania są tak drogie, że zastanawiam się , kogo na nie stać, a
    wynajmować się nie opłaca.Tak sobie myślę, że gdybym się nie urodziła w Wwie,
    to nie chciałabym się tam pchać-są przecież inne duże miasta w tym kraju:-), a
    że się tu urodziłam, to nie wyobrażam sobie żyć gdzie indziej.
  • Gość: hultaj IP: 217.153.205.* 10.04.07, 13:53
    Powiem tak, mieszkam w Wawie od 4 lat (należe do ludności napływowej, która
    przygnała tutaj za pracą)i moim zdaniem 4-4,5k PLN netto zapeniłoby Ci tutaj w
    miarę normalne życie o ile miałbyś już mieszkanie (ja tak miałem). Bez
    mieszkania z taką kasą i bez jasnych perspektyw, że w ciagu roku Ci sie
    polepszy, mam tu na myśli jasno określoną ścieżkę kariery przez potencjalnego
    pracodawcę a nie pobożne życzenia że może sie uda, na Twoim miejscu jeśli masz
    dobrą pracę w swoim mieście i mieszkanie nie przyjeżdzałbym. Ostatnio sam
    analizowałem swoją ścieżkę kariery zawodowej i moje wnioski są takie, wygrali
    Ci którzy przyjechali tutaj w latach 1995 no moze do 2000 kiedy koncerny pchały
    się tutaj drzwiami i oknami a ludzie bardzo szybko awansowali od pucybuta do
    dyrektora ponieważ nasz rynek był bardzo chłonny, pózniej (mój okres migracji)
    nie było źle, ale to już nie było to, plus mojego okresu w miarę przystępne
    ceny mieszkań, teraz warto tylko jesli dostajesz naprawdę dobrą propozycję,
    czyli perspektywiczna praca z mozliwoscia awansu a zarobki od 8k brutto w górę,
    to niezbędne minimum.
  • Gość: ewa IP: 212.203.141.* 11.04.07, 10:33
    Moim zdaniem w Wawie sa jednak duzo większe szanse na zrobienie kariery,
    znalezienie lepszej pracy niż chociazby w Katowichach. Dzis masz propozycje
    pracy za 4 tys netto, bedziesz dobry, mozesz miec za 8 tys netto za pół roku.
    Tu sporo rzeczy jest możliwe. Drogie mieszkanie w Wawie? To kup pod Wawa.
    zwlaszcza jezeli tak zalezy ci na samochodzie od poczatku, ceny duzo niższe -
    ok 5 tys za metr, dojazd np. WKD do centrum w jakies 20 min. Nie rozumiem po co
    sie pchac do samej Wawy. Ja mieszkam pod Wawa i nie chcialabym w samej Wawie.
    Mam domek, dzialke, grilujemy po pracy i generalnie relaks. A siedzenie w
    kawalerce na 11p. na samym skrzyzowaniu to nie dla mnie. Uważam, ze generalnei
    w Wawie hjest duzo latwiej o prace, o lepsza prace, sa sznase na zrobienie
    prawdziwej kariery.
  • Gość: fragles IP: 193.178.143.* 11.04.07, 16:58
    Ja przyjechałem tu w 1999 roku.

    Za pracą.

    Osiadłem - i teraz jest mi tu bardzo dobrze. Na początku było nieco ciężej ale
    to były jeszcze te w miarę niezłe czasy - na początek 3000 brutto bezproblemowo.
    Przyjazd tutaj mocno poszerzył mi horyzonty. Zacząłem się zajmować rzeczami, o
    których bym nawet nie wiedział gdyby nie ludzie, których tu poznałem.

    Z mojego punktu widzenia - warto było. Ale każdy z nas to indywidualny przypadek
    i każdy z nas w podobnych warunkach poradziłby sobie inaczej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka