IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 04:39
Poruszył mnie wątek - pt. "zabrać pracę Warszawiakom" i tak sobie przypominam
zasłyszaną historię:

Firama X zajmująca się połowem głów (nie ryb) podejmuje się znaleźć
pracownika - spacjalistę w branży T. Firmie X zależy jedynie na kasie - jest
rekinem żarłaczem, który połknął warszawski rynek pracy.

Znajduje w małym mieście Pana A i zdaje relację potencjalnemu
pracodawcy: "patrzcie oto młody chłopak, zdolny, zaangażowany z odpowiednią
motywacją i jaszcze ho, ho jaki tani. Będzie zaiwaniał 24 na dobę, za 1500zł
brutto".
Pan A zostaje zatrudniony jako specjalista w branży T. Pracodawca jest
zadowolony, bo przecież mamy obecnie TAKIE przepisy, że pracodawcę nie stać
na kogoś za 3000zł. Chłopak zaiwania po godzinach, zależy mu na pracy.
Wynajmie sobie pokój za 300zł, na obiad zje bułę za 3,80 w fastfoodzie. W
piątek po pracy pojedzie do swojego miasta X. Żona tęskni jak cholera, ale
zaoszczędzone przez chłopa 800 stów robi swoje (chwilowo zapoina o
tesknocie), dzieci nie mogą się ojcem nacieszyć, bo to taki weekendowy tata.
Facet ma dylemat: co wybrac zonę i dzieci czy pracę.Pojawia się: alkohol, bo
on szybko likwiduje dylematy wyłaczając korę przednią skutecznie (człowiek
wtedy nie myśli). Żona z kazdym weekendem coraz bardziej narzeka. Facet znów
ma dylemat. Pojawiają się pokuski - żona tam daleko, a chłopak tu taki
samotny, nieszczęśliwy, zestresowany. To nic, firma pośle go za ciężką kasę
na szkolenie pt. "jak wyzbyć się stresu" czyli trenuj chłopie joge i oddychaj
głeboko. Chłopak jest wdzięczny firmie, a żona go drażni z ciąglymi
pretensjami.

Pan B - jemu jako warszawiakowi trudno znaleźć pracę. Szuka po ogłoszeniach,
aha firma X szuka takiego. Wysyła cv, jest w końcu specjalistą w Branży T.
Przed rozmowa tak sobie kombinuje ile ma powiedzieć, aby nie przestraszyć
Rekina. Mysli więc: aby życ w tym mieście i mieć rodzinę (np. dziecko i żonę
na utrzymaniu), facet potrzebuje: min. 1000zł na wynajem lichego mieszkania,
na jedzenie 1000zł minimum, parę złotych na jakieś opłaty, ciuszki dla
dzieciaka.
Założmy że staje do konkurencji z panem A, i Rekinowi mówi: ja chcę zarabiać
3000 brutto (2000 netto). Ma przerąbane, nie wygra z Panem A, bo jest po
prostu 2 razy droższy.
Kilka razy sobie ponegocjuje w różnych miejscach, w końcu spuszcza z tonu i
decyduje się za 1500 brutto zaiwaniać. Zaiwania też po godzinach, aby przeżyć.
Koniec historii.

Moja refleksja:

Pana A i B sa podobni do siebie. Stać ich na na: na flaszkę i na bułę. Nie
stać ich na kulturę, na sztukę, nie stać na wakacje bo to kosztuje. ODBIERA
IM SIĘ GODNOŚĆ.

Mądrzy ludzie apelują - "ważne są takie wartości jak: dzieci, rodzina,
wspólne spędzanie czasu, relaks. To straszne, że obecnie tak wielu młodych
ludzi, odkłada decyzję o dziecku na później".
Rekin ma jednak przypadłość okrutną - jest głuchy... Ewentualnie cierpi na
tzw. głuchotę histeryczną czyli jak coś nie po jego myśli to nie słyszy.

Ktoś inny mówi: "Rekin karmi nas licho. Zachłyśnęlismy się patologią, Mc
Donaldem, pracoholizmem, sztucznym żywieniem, wirtualną rzeczywistością,
rzeczywistością reality-shows, idiotycznymi serialami-tasiemcami,sztucznymi
kobietami (to takie lalki dmuchane dla Panów). Poczekajmy na efekty. Jeszce
trochę a będziemy mieć pełną gębą - anoreksję, bulimię, sztucznych ludzi ze
sztucznym fałszywym uśmiechem przyklejonym do ust, ludzi, którzy mają kupę
problemów w życiu osobistym a na pytanie; "jak tam u Ciebie?" odpowiadają:
super, jest w porządku! Będziemy rywalizować ze sobą jak sępy, zapominając o
podstawowych ludzkich wartosciach jakim są wzajemna pomoc, autonomia i
godność".

Nie ma różnic między Warszawiakiem, Radomiakiem, człowiekiem ze wsi czy
małego miasta. Nie chodzi o to, aby do Warszawy nie wpuszczać Radomiaka czy
do Radomia Warszawiaka. Chodzi o to, że człowiek aby żył musi mieć pracę.
Gdy mamy pracę, wtedy możliwe jest albo: życie (gdy dobrze płatna) albo
liche przeżycie (gdy płatna marnie).
Taki wspólny los - Warszawiaków i Radomiaków, zaiwaniających za 1500zł, los
oto taki, że siedzimy w brzuszkach Rekina, który jest głodny jak bulimik i
ciągle mu mało pożywki jaką jest kasa.

A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
nowe miejsca pracy. Nie można?

Obserwuj wątek
      • Gość: Anka Re: Rekin IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 09:41
        Gość portalu: , napisał(a):

        > Zaskoczylas mnie.
        >
        > Nie spodziewalem sie spotkac na tym forum takiej opinii.
        > Dokladnie tak jest jak mowisz. Ale bedzie gorzej. Po wejsciu do unii
        > europejskiej tego typu mechanizmy sie nasila. Pozdrawiam.


        No tak... mam jednak nadzieję, że... Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • Gość: paveua Re: Rekin IP: *.acn.waw.pl 18.05.03, 11:47
      Pomyśl jeszcze w ten sposób.

      Firma końcowa zatrudni powiedzmy 50 Panów B (zarabiają np 3000, z Wawy) i 50
      Panów A (bo oczywiste jest, że prowadzenia całej firmy nie można zostawić w
      rękach Panów A, nie znających realiów Miasta, chociaż zarabiających 1500).
      Biznes jakoś się kręci, ale Panowie B poprzez znajomości i intrygi
      doprowadzają do zmiany struktury zatrudnienia eliminując tańszych Panów A i
      zastępując ich nowymi Panami B. Biznes, z powodu wysokich kosztów wynagrodzeń
      przestał się rozwijać - może sobie pozwolić tylko na bieżącą działalność.
      Przychodzi chwilowa (albo i dluższa) dekoniunktura - firma nie może sobie
      poradzić z bieżącą płynnością, gdyż ma zbyt wysokie koszty pracowników, które
      zostaly wywindowane w opisany powyżej sposób. Banki odmawiają dalszego
      kredytowania, w końcu sypią się wnioski o upadłość i Firma pada. 100 Panów B
      traci pracę. Firmy już nie ma na rynku, więc nie może znaleźć zatrudnienia
      również tych 50 Panów A, ani żadnych innych.
      A zagraniczna Firma matka naszej upadłej firmy następnym razem wybierze Panów
      C, zza naszej południowej, albo co gorsza, wschodniej granicy, tam tworząc
      następna spółkę córkę.
      Panowie B z godnością zwrócą się z wyciągniętą ręką do Państwa nieświadomi, że
      żyjąc ponad stan zamykają szansę wszystkim.
      • Gość: Anka Re: Pirania IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 11:57
        Gość portalu: paveua napisał(a):

        > Pomyśl jeszcze w ten sposób.
        >
        > Firma końcowa zatrudni powiedzmy 50 Panów B (zarabiają np 3000, z Wawy) i 50
        > Panów A (bo oczywiste jest, że prowadzenia całej firmy nie można zostawić w
        > rękach Panów A, nie znających realiów Miasta, chociaż zarabiających 1500).
        > Biznes jakoś się kręci, ale Panowie B poprzez znajomości i intrygi
        > doprowadzają do zmiany struktury zatrudnienia eliminując tańszych Panów A i
        > zastępując ich nowymi Panami B. Biznes, z powodu wysokich kosztów wynagrodzeń
        > przestał się rozwijać - może sobie pozwolić tylko na bieżącą działalność.
        > Przychodzi chwilowa (albo i dluższa) dekoniunktura - firma nie może sobie
        > poradzić z bieżącą płynnością, gdyż ma zbyt wysokie koszty pracowników, które
        > zostaly wywindowane w opisany powyżej sposób. Banki odmawiają dalszego
        > kredytowania, w końcu sypią się wnioski o upadłość i Firma pada. 100 Panów B
        > traci pracę. Firmy już nie ma na rynku, więc nie może znaleźć zatrudnienia
        > również tych 50 Panów A, ani żadnych innych.
        > A zagraniczna Firma matka naszej upadłej firmy następnym razem wybierze Panów
        > C, zza naszej południowej, albo co gorsza, wschodniej granicy, tam tworząc
        > następna spółkę córkę.
        > Panowie B z godnością zwrócą się z wyciągniętą ręką do Państwa nieświadomi,
        że
        > żyjąc ponad stan zamykają szansę wszystkim.


        B to warszawiak zarabiający mało. D to inna kwestia to pirania, która jako
        manager zarabia 10000zł i wszystkich ma gdzieś, bo żyje dostatnio.
        • Gość: :) Re: Pirania IP: *.acn.waw.pl 18.05.03, 17:17
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > Gość portalu: paveua napisał(a):
          >
          > > Pomyśl jeszcze w ten sposób.
          > >
          > > Firma końcowa zatrudni powiedzmy 50 Panów B (zarabiają np 3000, z Wawy) i
          > 50
          > > Panów A (bo oczywiste jest, że prowadzenia całej firmy nie można zostawić
          > w
          > > rękach Panów A, nie znających realiów Miasta, chociaż zarabiających 1500).
          >
          > > Biznes jakoś się kręci, ale Panowie B poprzez znajomości i intrygi
          > > doprowadzają do zmiany struktury zatrudnienia eliminując tańszych Panów A
          > i
          > > zastępując ich nowymi Panami B. Biznes, z powodu wysokich kosztów wynagrod
          > zeń
          > > przestał się rozwijać - może sobie pozwolić tylko na bieżącą działalność.
          > > Przychodzi chwilowa (albo i dluższa) dekoniunktura - firma nie może sobie
          > > poradzić z bieżącą płynnością, gdyż ma zbyt wysokie koszty pracowników, kt
          > óre
          > > zostaly wywindowane w opisany powyżej sposób. Banki odmawiają dalszego
          > > kredytowania, w końcu sypią się wnioski o upadłość i Firma pada. 100 Panów
          > B
          > > traci pracę. Firmy już nie ma na rynku, więc nie może znaleźć zatrudnienia
          >
          > > również tych 50 Panów A, ani żadnych innych.
          > > A zagraniczna Firma matka naszej upadłej firmy następnym razem wybierze Pa
          > nów
          > > C, zza naszej południowej, albo co gorsza, wschodniej granicy, tam tworząc
          >
          > > następna spółkę córkę.
          > > Panowie B z godnością zwrócą się z wyciągniętą ręką do Państwa nieświadomi
          > ,
          > że
          > > żyjąc ponad stan zamykają szansę wszystkim.
          >
          >
          > B to warszawiak zarabiający mało. D to inna kwestia to pirania, która jako
          > manager zarabia 10000zł i wszystkich ma gdzieś, bo żyje dostatnio.
          Do czasu pani Anno, do czasu
    • Gość: :) Re: Rekin IP: *.acn.waw.pl 18.05.03, 17:15
      Gość portalu: Anka napisał(a):

      > Poruszył mnie wątek - pt. "zabrać pracę Warszawiakom" i tak sobie przypominam
      > zasłyszaną historię:
      >
      > Firama X zajmująca się połowem głów (nie ryb) podejmuje się znaleźć
      > pracownika - spacjalistę w branży T. Firmie X zależy jedynie na kasie - jest
      > rekinem żarłaczem, który połknął warszawski rynek pracy.
      >
      > Znajduje w małym mieście Pana A i zdaje relację potencjalnemu
      > pracodawcy: "patrzcie oto młody chłopak, zdolny, zaangażowany z odpowiednią
      > motywacją i jaszcze ho, ho jaki tani. Będzie zaiwaniał 24 na dobę, za 1500zł
      > brutto".
      > Pan A zostaje zatrudniony jako specjalista w branży T. Pracodawca jest
      > zadowolony, bo przecież mamy obecnie TAKIE przepisy, że pracodawcę nie stać
      > na kogoś za 3000zł. Chłopak zaiwania po godzinach, zależy mu na pracy.
      > Wynajmie sobie pokój za 300zł, na obiad zje bułę za 3,80 w fastfoodzie. W
      > piątek po pracy pojedzie do swojego miasta X. Żona tęskni jak cholera, ale
      > zaoszczędzone przez chłopa 800 stów robi swoje (chwilowo zapoina o
      > tesknocie), dzieci nie mogą się ojcem nacieszyć, bo to taki weekendowy
      tata.
      > Facet ma dylemat: co wybrac zonę i dzieci czy pracę.Pojawia się: alkohol, bo
      > on szybko likwiduje dylematy wyłaczając korę przednią skutecznie (człowiek
      > wtedy nie myśli). Żona z kazdym weekendem coraz bardziej narzeka. Facet znów
      > ma dylemat. Pojawiają się pokuski - żona tam daleko, a chłopak tu taki
      > samotny, nieszczęśliwy, zestresowany. To nic, firma pośle go za ciężką kasę
      > na szkolenie pt. "jak wyzbyć się stresu" czyli trenuj chłopie joge i
      oddychaj
      > głeboko. Chłopak jest wdzięczny firmie, a żona go drażni z ciąglymi
      > pretensjami.
      >
      > Pan B - jemu jako warszawiakowi trudno znaleźć pracę. Szuka po ogłoszeniach,
      > aha firma X szuka takiego. Wysyła cv, jest w końcu specjalistą w Branży T.
      > Przed rozmowa tak sobie kombinuje ile ma powiedzieć, aby nie przestraszyć
      > Rekina. Mysli więc: aby życ w tym mieście i mieć rodzinę (np. dziecko i żonę
      > na utrzymaniu), facet potrzebuje: min. 1000zł na wynajem lichego mieszkania,
      > na jedzenie 1000zł minimum, parę złotych na jakieś opłaty, ciuszki dla
      > dzieciaka.
      > Założmy że staje do konkurencji z panem A, i Rekinowi mówi: ja chcę zarabiać
      > 3000 brutto (2000 netto). Ma przerąbane, nie wygra z Panem A, bo jest po
      > prostu 2 razy droższy.
      > Kilka razy sobie ponegocjuje w różnych miejscach, w końcu spuszcza z tonu i
      > decyduje się za 1500 brutto zaiwaniać. Zaiwania też po godzinach, aby
      przeżyć.
      > Koniec historii.
      >
      > Moja refleksja:
      >
      > Pana A i B sa podobni do siebie. Stać ich na na: na flaszkę i na bułę. Nie
      > stać ich na kulturę, na sztukę, nie stać na wakacje bo to kosztuje. ODBIERA
      > IM SIĘ GODNOŚĆ.
      >
      > Mądrzy ludzie apelują - "ważne są takie wartości jak: dzieci, rodzina,
      > wspólne spędzanie czasu, relaks. To straszne, że obecnie tak wielu młodych
      > ludzi, odkłada decyzję o dziecku na później".
      > Rekin ma jednak przypadłość okrutną - jest głuchy... Ewentualnie cierpi na
      > tzw. głuchotę histeryczną czyli jak coś nie po jego myśli to nie słyszy.
      >
      > Ktoś inny mówi: "Rekin karmi nas licho. Zachłyśnęlismy się patologią, Mc
      > Donaldem, pracoholizmem, sztucznym żywieniem, wirtualną rzeczywistością,
      > rzeczywistością reality-shows, idiotycznymi serialami-tasiemcami,sztucznymi
      > kobietami (to takie lalki dmuchane dla Panów). Poczekajmy na efekty. Jeszce
      > trochę a będziemy mieć pełną gębą - anoreksję, bulimię, sztucznych ludzi ze
      > sztucznym fałszywym uśmiechem przyklejonym do ust, ludzi, którzy mają kupę
      > problemów w życiu osobistym a na pytanie; "jak tam u Ciebie?" odpowiadają:
      > super, jest w porządku! Będziemy rywalizować ze sobą jak sępy, zapominając o
      > podstawowych ludzkich wartosciach jakim są wzajemna pomoc, autonomia i
      > godność".
      >
      > Nie ma różnic między Warszawiakiem, Radomiakiem, człowiekiem ze wsi czy
      > małego miasta. Nie chodzi o to, aby do Warszawy nie wpuszczać Radomiaka czy
      > do Radomia Warszawiaka. Chodzi o to, że człowiek aby żył musi mieć pracę.
      > Gdy mamy pracę, wtedy możliwe jest albo: życie (gdy dobrze płatna) albo
      > liche przeżycie (gdy płatna marnie).
      > Taki wspólny los - Warszawiaków i Radomiaków, zaiwaniających za 1500zł, los
      > oto taki, że siedzimy w brzuszkach Rekina, który jest głodny jak bulimik i
      > ciągle mu mało pożywki jaką jest kasa.
      >
      > A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
      > nowe miejsca pracy. Nie można?
      >
      Droga Anno
      Masz bardzo duzo racji w tym co piszesz ale posiadasz rowniez duzo naiwnosci.
      O Twoich racjach nie bede pisal bo to oczywiste, ale porusze kwestie
      naiwnosci. Zadajesz naiwne pytanie czy REKIN (na zewnatrz oczywiscie bo
      wewnatrz jest to przezarta korupcja plotka) moze przeniesc fabryke na
      prowincje (prosze sie nie obrazac za takie okreslenie) aby tam na miejscu
      zatrudniac i placic wedle potrzeb i mozliwosci mieszkancow. Otoz wspomniany
      przez Ciebie REKIN nie jest zdolny do takich dzialan poniewaz posiada cos
      takiego jak sztab doradcow, szczegolnie kontrolerow finansowych ( z oczywiscie
      ukonczonymi kursami ACA, NACA, SIESTA i BRYDZ u CIOCI STASI), ktorzy nie zdaja
      sobie sprawy z osiaganych oszczednosci. Nie potrafia przeprowadzic prostej
      analizy finansowej i analizy oplacalnosci inwestycji, ale za to potrafia
      szpanowac co to jest psychomanipulacja i onanizacja oraz jakie to oni kokosy
      osiagaja na FUTURES CONTRACT. W koncu kiedy im zadac 5 prostych pytan i dac 5
      minut czasu na odpowiedz ( o ile mnie znajomosc rynku kapitalowego nie myli to
      na takim rynku liczy sie czas podejmowania decyzji inwestycyjnych) zaczynaja
      stosowac bolszewickie metody z dziedziny socjotechniki polegajace na zadawaniu
      pytan z podwojnym przeczeniem. Oczywiscie maja nadzieje, ze trafiaja na debila
      i matola ale ich zdziwienie siega zenitu kiedy okazuje sie, ze taka osoba
      potrafi analizowac ich dzialalnosc poprzez cos co w jezyku angielskim nazywa
      sie MANAGEMENT PERFORMANCE ( Return on Equity, Return on Assets, Return on
      Invested Capital ) to wtedy stwierdzaja, ze zdolnosci kandydata przewyzszaja
      oczekiwania pracodawcy. Oczywiscie nie mozna podwazac rachunku ekonomicznego,
      ze ograniczenie koszyu zatrudnienia jest dla przedsiebiorcy korzystne.
      Istnieje jednak pewne "ale". Te oszczednosci powstaja w krotkim okresie bo w
      dlugim takie myslenie przynosi straty. Jezeli ktos potrzebuje dowodow to sluze
      bardzo. Warszawska firma SOFTBANK S.A. Poprzez redukcje zatrudnienia
      doprowadzila do.....redukcji wartosci rynkowej firmy a co za tym idzie do
      powaznych oszczednosci kursu akcji i przypomnej tylko, ze w kwietniu 2000 roku
      1 akcja kosztowala 80 pln a obecnie okolo 22 pln. Przez ten okres wprowadzono
      rozne idiotyczne i debilne programy oszczednosciowe ktore jedyne do czego
      doprowadzily to do spadku wartosci przedsiebiorstwa. Oczywiscie co to
      interesuje potencjalnego pracownika. Przeciez nie mamy czasow przedwojennych,
      mam na mysli II wojne swiatowa kiedy to pracownik utozsamial sie z firma na
      dobre i na zle. Obecnie obowiazuje zasada cool, wporzo, spoko, nara i
      zajebiscie. A jesli taki "gagatek" pozbyty jest postawy roszczeniowej to juz
      sukces znakomity.
      Droga Anno porusza bardzo istotna kwestie. Jednak uwazam, ze dopoki na rynku
      nie beda obowiazywaly zasady profesjonalizmu, odpowiedzialnosci i etyki to
      jedyne co mozna to mozna narzekac. Teraz prosze mi sie nie dziwic, ze
      niektorych nazywam tak jak na to zaslugują czyli Pierdolonymi Oszustami. Na
      nic wiecej nie zasluguja.
      Pozdrawiam
      • felczer Re: Rekin 18.05.03, 19:38
        Otoz wspomniany
        przez Ciebie REKIN nie jest zdolny do takich dzialan poniewaz posiada cos
        takiego jak sztab doradcow, szczegolnie kontrolerow finansowych ( z oczywiscie
        ukonczonymi kursami ACA, NACA, SIESTA i BRYDZ u CIOCI STASI), ktorzy nie zdaja
        sobie sprawy z osiaganych oszczednosci. Nie potrafia przeprowadzic prostej
        analizy finansowej i analizy oplacalnosci inwestycji, ale za to potrafia
        szpanowac co to jest psychomanipulacja i onanizacja oraz jakie to oni kokosy
        osiagaja na FUTURES CONTRACT.

        Bełkoczesz chłopie jak potłuczony. kontroler finansowy nie ma nic wspólnego
        z przeprowadzaniem analizy opłacalności inwestycji, tym bardziej z
        psychomanipulacją a już na pewno nie z kontraktami terminowymi.
        • Gość: :) Re: Rekin IP: *.acn.waw.pl 19.05.03, 17:23
          felczer napisał:

          > Otoz wspomniany
          > przez Ciebie REKIN nie jest zdolny do takich dzialan poniewaz posiada cos
          > takiego jak sztab doradcow, szczegolnie kontrolerow finansowych ( z
          oczywiscie
          > ukonczonymi kursami ACA, NACA, SIESTA i BRYDZ u CIOCI STASI), ktorzy nie
          zdaja
          > sobie sprawy z osiaganych oszczednosci. Nie potrafia przeprowadzic prostej
          > analizy finansowej i analizy oplacalnosci inwestycji, ale za to potrafia
          > szpanowac co to jest psychomanipulacja i onanizacja oraz jakie to oni kokosy
          > osiagaja na FUTURES CONTRACT.
          >
          > Bełkoczesz chłopie jak potłuczony. kontroler finansowy nie ma nic wspólnego
          > z przeprowadzaniem analizy opłacalności inwestycji, tym bardziej z
          > psychomanipulacją a już na pewno nie z kontraktami terminowymi.
          Niestety specjalisto od leczenia zwierzat. Ja nie belkocze tylko cytuje kilku
          specjalisto z firm doradztwa personalnego. Niestety specjalisto od leczenia
          zwierzat najpierw trzeba posluchac co maja specjalisci do powiedzenia ( sam
          sobie poszukaj z jakich firm co nie jest takie trudne) a potem zabieraj glos.
          Pozdrawiam
          • felczer Re: Rekin 19.05.03, 17:50
            Mam jedną radę. Może zamiast cytować sam trochę pomyśl i się sam wypowiedz.
            Myślenie jest trudne, ale jak już zaczniesz to będziesz mieć z tego sporo
            frajdy.
            • Gość: :) Re: Rekin IP: *.acn.waw.pl 19.05.03, 18:14
              felczer napisał:

              > Mam jedną radę. Może zamiast cytować sam trochę pomyśl i się sam wypowiedz.
              > Myślenie jest trudne, ale jak już zaczniesz to będziesz mieć z tego sporo
              > frajdy.
              Frajde mam z innych dzialan. Dziekuje za rade. W przeciwienswie do wielu
              obecnych tutaj osob mysle i sam sie wypowiadam a cytowanie w niczym nie
              przeszkadza. Pozdrawiam.
      • Gość: Anka Re: Rekin IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 22:57
        Gość portalu: :) napisał(a):

        ) Gość portalu: Anka napisał(a):
        )
        ) ) Poruszył mnie wątek - pt. "zabrać pracę Warszawiakom" i tak sobie przypomi
        ) nam
        ) ) zasłyszaną historię:
        ) )
        ) ) Firama X zajmująca się połowem głów (nie ryb) podejmuje się znaleźć
        ) ) pracownika - spacjalistę w branży T. Firmie X zależy jedynie na kasie - je
        ) st
        ) ) rekinem żarłaczem, który połknął warszawski rynek pracy.
        ) )
        ) ) Znajduje w małym mieście Pana A i zdaje relację potencjalnemu
        ) ) pracodawcy: "patrzcie oto młody chłopak, zdolny, zaangażowany z odpowiedni
        ) ą
        ) ) motywacją i jaszcze ho, ho jaki tani. Będzie zaiwaniał 24 na dobę, za 1500
        ) zł
        ) ) brutto".
        ) ) Pan A zostaje zatrudniony jako specjalista w branży T. Pracodawca jest
        ) ) zadowolony, bo przecież mamy obecnie TAKIE przepisy, że pracodawcę nie sta
        ) ć
        ) ) na kogoś za 3000zł. Chłopak zaiwania po godzinach, zależy mu na pracy.
        ) ) Wynajmie sobie pokój za 300zł, na obiad zje bułę za 3,80 w fastfoodzie. W
        ) ) piątek po pracy pojedzie do swojego miasta X. Żona tęskni jak cholera, ale
        )
        ) ) zaoszczędzone przez chłopa 800 stów robi swoje (chwilowo zapoina o
        ) ) tesknocie), dzieci nie mogą się ojcem nacieszyć, bo to taki weekendowy
        ) tata.
        ) ) Facet ma dylemat: co wybrac zonę i dzieci czy pracę.Pojawia się: alkohol,
        ) bo
        ) ) on szybko likwiduje dylematy wyłaczając korę przednią skutecznie (człowie
        ) k
        ) ) wtedy nie myśli). Żona z kazdym weekendem coraz bardziej narzeka. Facet zn
        ) ów
        ) ) ma dylemat. Pojawiają się pokuski - żona tam daleko, a chłopak tu taki
        ) ) samotny, nieszczęśliwy, zestresowany. To nic, firma pośle go za ciężką kas
        ) ę
        ) ) na szkolenie pt. "jak wyzbyć się stresu" czyli trenuj chłopie joge i
        ) oddychaj
        ) ) głeboko. Chłopak jest wdzięczny firmie, a żona go drażni z ciąglymi
        ) ) pretensjami.
        ) )
        ) ) Pan B - jemu jako warszawiakowi trudno znaleźć pracę. Szuka po ogłoszeniac
        ) h,
        ) ) aha firma X szuka takiego. Wysyła cv, jest w końcu specjalistą w Branży T.
        )
        ) ) Przed rozmowa tak sobie kombinuje ile ma powiedzieć, aby nie przestraszyć
        ) ) Rekina. Mysli więc: aby życ w tym mieście i mieć rodzinę (np. dziecko i żo
        ) nę
        ) ) na utrzymaniu), facet potrzebuje: min. 1000zł na wynajem lichego mieszkani
        ) a,
        ) ) na jedzenie 1000zł minimum, parę złotych na jakieś opłaty, ciuszki dla
        ) ) dzieciaka.
        ) ) Założmy że staje do konkurencji z panem A, i Rekinowi mówi: ja chcę zarabi
        ) ać
        ) ) 3000 brutto (2000 netto). Ma przerąbane, nie wygra z Panem A, bo jest po
        ) ) prostu 2 razy droższy.
        ) ) Kilka razy sobie ponegocjuje w różnych miejscach, w końcu spuszcza z tonu
        ) i
        ) ) decyduje się za 1500 brutto zaiwaniać. Zaiwania też po godzinach, aby
        ) przeżyć.
        ) ) Koniec historii.
        ) )
        ) ) Moja refleksja:
        ) )
        ) ) Pana A i B sa podobni do siebie. Stać ich na na: na flaszkę i na bułę. Nie
        )
        ) ) stać ich na kulturę, na sztukę, nie stać na wakacje bo to kosztuje. ODBIER
        ) A
        ) ) IM SIĘ GODNOŚĆ.
        ) )
        ) ) Mądrzy ludzie apelują - "ważne są takie wartości jak: dzieci, rodzina,
        ) ) wspólne spędzanie czasu, relaks. To straszne, że obecnie tak wielu młodych
        )
        ) ) ludzi, odkłada decyzję o dziecku na później".
        ) ) Rekin ma jednak przypadłość okrutną - jest głuchy... Ewentualnie cierpi na
        )
        ) ) tzw. głuchotę histeryczną czyli jak coś nie po jego myśli to nie słyszy.
        ) )
        ) ) Ktoś inny mówi: "Rekin karmi nas licho. Zachłyśnęlismy się patologią, Mc
        ) ) Donaldem, pracoholizmem, sztucznym żywieniem, wirtualną rzeczywistością,
        ) ) rzeczywistością reality-shows, idiotycznymi serialami-tasiemcami,sztucznym
        ) i
        ) ) kobietami (to takie lalki dmuchane dla Panów). Poczekajmy na efekty. Jeszc
        ) e
        ) ) trochę a będziemy mieć pełną gębą - anoreksję, bulimię, sztucznych ludzi z
        ) e
        ) ) sztucznym fałszywym uśmiechem przyklejonym do ust, ludzi, którzy mają kupę
        )
        ) ) problemów w życiu osobistym a na pytanie; "jak tam u Ciebie?" odpowiadają:
        )
        ) ) super, jest w porządku! Będziemy rywalizować ze sobą jak sępy, zapominając
        ) o
        ) ) podstawowych ludzkich wartosciach jakim są wzajemna pomoc, autonomia i
        ) ) godność".
        ) )
        ) ) Nie ma różnic między Warszawiakiem, Radomiakiem, człowiekiem ze wsi czy
        ) ) małego miasta. Nie chodzi o to, aby do Warszawy nie wpuszczać Radomiaka cz
        ) y
        ) ) do Radomia Warszawiaka. Chodzi o to, że człowiek aby żył musi mieć pracę.
        )
        ) ) Gdy mamy pracę, wtedy możliwe jest albo: życie (gdy dobrze płatna) albo
        ) ) liche przeżycie (gdy płatna marnie).
        ) ) Taki wspólny los - Warszawiaków i Radomiaków, zaiwaniających za 1500zł, lo
        ) s
        ) ) oto taki, że siedzimy w brzuszkach Rekina, który jest głodny jak bulimik i
        )
        ) ) ciągle mu mało pożywki jaką jest kasa.
        ) )
        ) ) A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
        )
        ) ) nowe miejsca pracy. Nie można?
        ) )
        ) Droga Anno
        ) Masz bardzo duzo racji w tym co piszesz ale posiadasz rowniez duzo naiwnosci.
        ) O Twoich racjach nie bede pisal bo to oczywiste, ale porusze kwestie
        ) naiwnosci. Zadajesz naiwne pytanie czy REKIN (na zewnatrz oczywiscie bo
        ) wewnatrz jest to przezarta korupcja plotka) moze przeniesc fabryke na
        ) prowincje (prosze sie nie obrazac za takie okreslenie) aby tam na miejscu
        ) zatrudniac i placic wedle potrzeb i mozliwosci mieszkancow. Otoz wspomniany
        ) przez Ciebie REKIN nie jest zdolny do takich dzialan poniewaz posiada cos
        ) takiego jak sztab doradcow, szczegolnie kontrolerow finansowych ( z
        oczywiscie
        ) ukonczonymi kursami ACA, NACA, SIESTA i BRYDZ u CIOCI STASI), ktorzy nie
        zdaja
        ) sobie sprawy z osiaganych oszczednosci. Nie potrafia przeprowadzic prostej
        ) analizy finansowej i analizy oplacalnosci inwestycji, ale za to potrafia
        ) szpanowac co to jest psychomanipulacja i onanizacja oraz jakie to oni kokosy
        ) osiagaja na FUTURES CONTRACT. W koncu kiedy im zadac 5 prostych pytan i dac 5
        ) minut czasu na odpowiedz ( o ile mnie znajomosc rynku kapitalowego nie myli
        to
        ) na takim rynku liczy sie czas podejmowania decyzji inwestycyjnych) zaczynaja
        ) stosowac bolszewickie metody z dziedziny socjotechniki polegajace na
        zadawaniu
        ) pytan z podwojnym przeczeniem. Oczywiscie maja nadzieje, ze trafiaja na
        debila
        ) i matola ale ich zdziwienie siega zenitu kiedy okazuje sie, ze taka osoba
        ) potrafi analizowac ich dzialalnosc poprzez cos co w jezyku angielskim nazywa
        ) sie MANAGEMENT PERFORMANCE ( Return on Equity, Return on Assets, Return on
        ) Invested Capital ) to wtedy stwierdzaja, ze zdolnosci kandydata przewyzszaja
        ) oczekiwania pracodawcy. Oczywiscie nie mozna podwazac rachunku ekonomicznego,
        ) ze ograniczenie koszyu zatrudnienia jest dla przedsiebiorcy korzystne.
        ) Istnieje jednak pewne "ale". Te oszczednosci powstaja w krotkim okresie bo w
        ) dlugim takie myslenie przynosi straty. Jezeli ktos potrzebuje dowodow to
        sluze
        ) bardzo. Warszawska firma SOFTBANK S.A. Poprzez redukcje zatrudnienia
        ) doprowadzila do.....redukcji wartosci rynkowej firmy a co za tym idzie do
        ) powaznych oszczednosci kursu akcji i przypomnej tylko, ze w kwietniu 2000
        roku
        ) 1 akcja kosztowala 80 pln a obecnie okolo 22 pln. Przez ten okres wprowadzono
        ) rozne idiotyczne i debilne programy oszczednosciowe ktore jedyne do czego
        ) doprowadzily to do spadku wartosci przedsiebiorstwa. Oczywiscie co to
        ) interesuje potencjalnego pracownika. Przeciez nie mamy czasow przedwojennych,
        ) mam na mysli II wojne swiatowa kiedy to pracownik utozsamial sie z firma na
        ) dobre i na zle. Obecnie obowiazuje zasada cool, wporzo, spoko, nara i
        ) zajebiscie. A jesli taki "gagatek" pozbyty jest postawy roszczeniowej to juz
        ) sukces znakomity.
        ) Droga Anno porusza bardzo istotna kwestie. Jednak uwazam, ze dopoki na rynku
        ) nie beda obowiazywaly zasady profesjonalizmu, odpowiedzialnosci i etyki to
        ) jedyne co mozna to mozna narzekac. Teraz prosze mi sie nie dziwic, ze
        ) niektorych nazywam tak jak na to zaslugują czyli Pierdolonym
    • brenya Re: Rekin 19.05.03, 14:23
      Gość portalu: Anka napisał(a):

      ) Poruszył mnie wątek - pt. "zabrać pracę Warszawiakom" i tak sobie przypominam
      ) zasłyszaną historię:
      )
      ) Firama X zajmująca się połowem głów (nie ryb) podejmuje się znaleźć
      ) pracownika - spacjalistę w branży T. Firmie X zależy jedynie na kasie - jest
      ) rekinem żarłaczem, który połknął warszawski rynek pracy.


      Droga Anno. Piszesz o firmie X, ze zalezy jej jedynie na kasie, jest rekinem
      zarlaczem itp. Od razu sygnalizujesz nam swoj stosunek do tej firmy i os wokol
      ktorej toczyc sie beda Twoje dalsze wywody. Firma generalnie jest be. I to jest
      podstawowy blad Twojej analizy. Firma z definicji musi byc rekinem nastawionym
      na wyniki, co nie znaczy ze jest to okreslenie pejoratywne. Na tym po prostu
      polega istota kazdej firmy. Firma nie jest instytucja charytatywna i zawsze
      musi racjonalizowac swoja dzialalnosc m.in. minimalizujac koszty. Negujac to w
      pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi rzucasz swiatlo na swoj obiektywizm.


      Ad. chlopak z pipidowki:


      ) Chłopak zaiwania po godzinach, zależy mu na pracy.

      Rozumiem, ze warszawiakowi nie zalezy na pracy?

      ) Wynajmie sobie pokój za 300zł,

      A dlaczego Warszawiak wynajmuje za 1000 zl "liche mieszkanie"? Czyzby chlopak z
      prowincji mial nizsze wymagania? Czy tak ogolnie - z definicji mieszka w pokoju
      za 300, podczas gdy Warszawiak z definicji nie schodzi ponizej tysiaca?

      Tak, zaraz powiesz, ze przeciez chlopak z pipidowy nie ma rodziny w WArszawie.
      No ale przeciez ma ta rodzine w pipidowie i tam tez musi wynajmowac
      jakies "liche mieszkanie"...

      Wniosek - potrzeby mieszkaniowe chlopaka z pipidowy i chlopaka z WArszawy sa...
      porownywalne.


      na obiad zje bułę za 3,80 w fastfoodzie.

      Czyli, ze co? 4 zl * 20 (dni roboczych) = 80 zl miesiecznie, podczas gdy
      Warszawiakowi dajesz 1000 (czyzby warszawiak z definicji nie mogl sie karmic w
      fastfoodzie?). Doliczasz mu co prawda jeszce dziecko na utrzymaniu, ale
      przeciez ten z pipidowy tez ma rodzine...

      Wniosek - potrzeby zywieniowe obu facetow sa... porownywalne.

      W
      ) piątek po pracy pojedzie do swojego miasta X.


      Doliczylas chlopakowi z pipidowy wydatki na dojazdy? A niechze on bedzie spod
      Gdanska to, w morde strzelil 100 zl (minimum) w obie strony. Czyli 400
      miesiecznie.


      Żona tęskni jak cholera, ale
      ) zaoszczędzone przez chłopa 800 stów robi swoje

      Biorac pod uwage to co napisalam powyzej, raczej tych 8 stow nie zaoszczedzil...


      (chwilowo zapoina o
      ) tesknocie), dzieci nie mogą się ojcem nacieszyć, bo to taki weekendowy tata.
      ) Facet ma dylemat: co wybrac zonę i dzieci czy pracę.Pojawia się: alkohol, bo
      ) on szybko likwiduje dylematy wyłaczając korę przednią skutecznie (człowiek
      ) wtedy nie myśli). Żona z kazdym weekendem coraz bardziej narzeka. Facet znów
      ) ma dylemat. Pojawiają się pokuski - żona tam daleko, a chłopak tu taki
      ) samotny, nieszczęśliwy, zestresowany. To nic, firma pośle go za ciężką kasę
      ) na szkolenie pt. "jak wyzbyć się stresu" czyli trenuj chłopie joge i oddychaj
      ) głeboko. Chłopak jest wdzięczny firmie, a żona go drażni z ciąglymi
      ) pretensjami.
      )


      Tu masz racje.

      ) Pan B - jemu jako warszawiakowi trudno znaleźć pracę. Szuka po ogłoszeniach,
      ) aha firma X szuka takiego. Wysyła cv, jest w końcu specjalistą w Branży T.
      ) Przed rozmowa tak sobie kombinuje ile ma powiedzieć, aby nie przestraszyć
      ) Rekina. Mysli więc: aby życ w tym mieście i mieć rodzinę (np. dziecko i żonę
      ) na utrzymaniu), facet potrzebuje: min. 1000zł na wynajem lichego mieszkania,
      ) na jedzenie 1000zł minimum, parę złotych na jakieś opłaty, ciuszki dla
      ) dzieciaka.


      ) Założmy że staje do konkurencji z panem A, i Rekinowi mówi: ja chcę zarabiać
      ) 3000 brutto (2000 netto). Ma przerąbane, nie wygra z Panem A, bo jest po
      ) prostu 2 razy droższy.


      W swietle tego co napisalam powyzej tj. porownywalne potrzeby mieszkaniowe,
      porownywalne potrzeby zywieniowe, koszt dojazdow pana A na weekendy do domu,
      nie sadze, aby uzasadniony byl poglad, ze Pan B z definicji musi zadac wiekszej
      pensji od pana A. Moim zdaniem nie udowodnilas tezy ze Warszawiak ma jakies
      wieksze potrzeby.

      W sytuacji skrajnej, kiedy obaj panowie nie maja rodzin na utrzymaniu, mysle,
      ze w gorszej sytuacji moze byc pan A, ktory np. musi wynajac mieszkanie, a pan
      B, moze np. mieszkac z rodzicami w WArszawie i zyc na garnuszku u mamusi.


      ) Kilka razy sobie ponegocjuje w różnych miejscach, w końcu spuszcza z tonu i
      ) decyduje się za 1500 brutto zaiwaniać. Zaiwania też po godzinach, aby przeżyć.


      Aha, czyli tak samo jak pan A, ktory tez przeciez zaiwania....

      )
      ) Pana A i B sa podobni do siebie. Stać ich na na: na flaszkę i na bułę. Nie
      ) stać ich na kulturę, na sztukę, nie stać na wakacje bo to kosztuje. ODBIERA
      ) IM SIĘ GODNOŚĆ.


      Zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci. JEdnakze nie mowisz, czyja to wina.
      Patrzac na Twoja wypowiedz na pierwszym miejscu umieszczasz tu zla firme-rekina
      zarlacza, ktory wysysa z wszystkich soki... no coz, taka juz rola firm pod
      kazda szerokoscia geograficzna. Na drugim miejscu plasuje sie niedobry Pan z
      pipidowy zabierajacy chleb panu z WArszawy. Jak pokazalam powyzej Panu z
      pipidowy jest sto razy trudniej niz panu z WArszawy, i chociazby dlatego nie
      widze tu powodow, aby to jego obarczac wina za zaistniala sytuacje.

      )
      ) Mądrzy ludzie apelują - "ważne są takie wartości jak: dzieci, rodzina,
      ) wspólne spędzanie czasu, relaks. To straszne, że obecnie tak wielu młodych
      ) ludzi, odkłada decyzję o dziecku na później".
      ) Rekin ma jednak przypadłość okrutną - jest głuchy... Ewentualnie cierpi na
      ) tzw. głuchotę histeryczną czyli jak coś nie po jego myśli to nie słyszy.


      Taka juz rola rekina... Rekin nie jest przytulkiem, ani instytucja
      przykoscielna holdujaca wartosciom rodzinnym. Rekin zarabia kase po to, zeby
      moc zatrudniac jak najwiecej ludzi i im dawac kase, po to, aby oni za ta kase
      mogli cos kupic w sklepie i dac zarobic innym rekinom, ktorzy daja zarobic
      innym ludziom. Takie sa reguly gry. W momencie kiedy rekin przestanie byc
      rekinem a zacznie byc zalamujaca raczki dobra ciotka klotka to nikt na tym
      dobrze nie wyjdzie.

      )
      ) Ktoś inny mówi: "Rekin karmi nas licho. Zachłyśnęlismy się patologią, Mc
      ) Donaldem, pracoholizmem, sztucznym żywieniem, wirtualną rzeczywistością,
      ) rzeczywistością reality-shows, idiotycznymi serialami-tasiemcami,sztucznymi
      ) kobietami (to takie lalki dmuchane dla Panów). Poczekajmy na efekty. Jeszce
      ) trochę a będziemy mieć pełną gębą - anoreksję, bulimię, sztucznych ludzi ze
      ) sztucznym fałszywym uśmiechem przyklejonym do ust, ludzi, którzy mają kupę
      ) problemów w życiu osobistym a na pytanie; "jak tam u Ciebie?" odpowiadają:
      ) super, jest w porządku! Będziemy rywalizować ze sobą jak sępy, zapominając o
      ) podstawowych ludzkich wartosciach jakim są wzajemna pomoc, autonomia i
      ) godność".


      To jak ludzie beda traktowac sie nawzajem nie zalezy ani od rekina-pracodawcy,
      ani od biedy, ani od Mcdonalda, ani od reklamowek, ani tez od makgajwera. To
      zalezy tylko i wylacznie od nas.

      )
      ) Nie ma różnic między Warszawiakiem, Radomiakiem, człowiekiem ze wsi czy
      ) małego miasta. Nie chodzi o to, aby do Warszawy nie wpuszczać Radomiaka czy
      ) do Radomia Warszawiaka. Chodzi o to, że człowiek aby żył musi mieć pracę.
      ) Gdy mamy pracę, wtedy możliwe jest albo: życie (gdy dobrze płatna) albo
      ) liche przeżycie (gdy płatna marnie).
      ) Taki wspólny los - Warszawiaków i Radomiaków, zaiwaniających za 1500zł, los
      ) oto taki, że siedzimy w brzuszkach Rekina, który jest głodny jak bulimik i
      ) ciągle mu mało pożywki jaką jest kasa.


      Jeszcze raz powtorze, rekin dziala tez z korzyscia dla nas a nie tylko przeciw
      nam...

      )
      ) A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
      ) nowe miejsca pracy. Nie można?


      Oczywisce ze mozna. Mozna to robic poprzez spe
      • Gość: milka Re: Rekin IP: 195.94.206.* 19.05.03, 15:11
        ta dziewczyna po prostu ma tendencje do przypisywania pewnym ludziom pewnych
        zachowan i cech, ktore jej zdaniem sa oczywiste, czyli: inaczej byc nie moze,
        tak jest i juz. Juz kiedys probowalam jej to powiedziec ale ona chyba nie
        rozumie.... I tak bardzo jest zdesperowana i przekonana o swojej racji. i duzo
        czasu ma...
        • Gość: Anka Re: Drogie Panie IP: 213.241.43.* 19.05.03, 15:48
          Gość portalu: milka napisał(a):

          > ta dziewczyna po prostu ma tendencje do przypisywania pewnym ludziom pewnych
          > zachowan i cech, ktore jej zdaniem są oczywiste, czyli: inaczej być nie może,
          > tak jest i już. Juz kiedys probowalam jej to powiedziec ale ona chyba nie
          > rozumie.... I tak bardzo jest zdesperowana i przekonana o swojej racji. i
          duzo
          > czasu ma...

          A propos droga Milu: piszesz, że mam tendencje do przypisywania cech a sama
          nazywasz mnie desperatką.
          Proszę podaj mi obiektywną przyczynę dla której zatrudnisz osobę ze wsi czy
          małego miasta a nie z Warszawy. Poza tym koszta życia na wsi a koszta życia
          (usługi np. pralnia, fryzjer)w Warszawie są nieco inne. A jeśli chcecie z
          koleżanką analizowac każde moje słowo to proszę... Chodzi o "bułkę i flaszkę"
          czyli napiszecie, że jednak uwzględniam jakiś poziom życia naszych bohaterów?
          To jest pustosłowie, które ma na celu podważenie mojej wiarygodności i
          odwodzenie od meritum. A meritum jest takie - aby życ w Warszawie trzeba mieć
          na łapkę ok. 2000zł. To jest standard dla młodego małżenstwa z dzieckiem.
          Sprowadzając ludzi zza Warszawy, którzy godzą się pracowac za niższe stawki
          obniżacie w ten sposób płace Warszawiakom.
          • felczer Re: Drogie Panie 19.05.03, 16:42
            Jedna uwaga. Nikt na siłę do Warszawy nikogo nie sprowadza.
            Ludzie przyjeżdżają tutaj, ponieważ w woj. mazowieckim jest najniższe
            bezrobocie w Polsce. Nie można mieć do nich pretensji. Nie można mieć
            pretensji także do pracodawców. Oni funkcjonują w określonych warunkach
            gospodarczych. Najbardziej winnym tutaj jest polityka gospodarcza rządu,
            który bynajmniej nie ułatwia działania pracodawcom a wręcz utrudnia.
            Za wysokie są w Polsce podatki, więc firmy nie mogą się rozwijać i inwestować.
            Za dużo jest biurokracji. Pracodawca zamiast zajmować się firmą musi zajmować
            się unikami przed państwem, które z niego wysysa ile może.
            • Gość: Anka Re: Drogie Panie IP: 213.241.43.* 19.05.03, 16:56
              felczer napisał:

              > Jedna uwaga. Nikt na siłę do Warszawy nikogo nie sprowadza.
              > Ludzie przyjeżdżają tutaj, ponieważ w woj. mazowieckim jest najniższe
              > bezrobocie w Polsce. Nie można mieć do nich pretensji. Nie można mieć
              > pretensji także do pracodawców. Oni funkcjonują w określonych warunkach
              > gospodarczych. Najbardziej winnym tutaj jest polityka gospodarcza rządu,
              > który bynajmniej nie ułatwia działania pracodawcom a wręcz utrudnia.
              > Za wysokie są w Polsce podatki, więc firmy nie mogą się rozwijać i inwestować.
              > Za dużo jest biurokracji. Pracodawca zamiast zajmować się firmą musi zajmować
              > się unikami przed państwem, które z niego wysysa ile może.


              To po co okresy przejściowe dla Polaków, którzy chcą np. pracowac we Francji
              czy w Niemczech? Przecież o to właśnie chodzi, aby nie sprowadzać taniej siły
              roboczej jako konkurencji np. dla niemców. Co do przepisów to oczywiście się
              zgadzam. Zbyt wysokie podatki, masę utrudnień. Spytam raz jeszce: gdzie ludzie
              z Warszawy mają pojechać aby znaleźć pracę?
              • Gość: paveua Re: Drogie Panie IP: 126.17.26.* 19.05.03, 17:24
                Skoro przyjezdni mogą (zgodnie z Twoją teorią) sobie dojeżdżać do Wawy, to może
                warszawiacy mogliby stać się przyjezdnymi - wyprowadzić się poza Miasto i
                płacić mniej za fryzjera i pralnię. Wtedy widzieliby, z czego w życiu rezygnują
                przyjezdni żeby dostać pracę.
                pozdrawiam
                • Gość: Anka Re: Drogie Panie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 18:28
                  Gość portalu: paveua napisał(a):

                  > Skoro przyjezdni mogą (zgodnie z Twoją teorią) sobie dojeżdżać do Wawy, to
                  może
                  >
                  > warszawiacy mogliby stać się przyjezdnymi - wyprowadzić się poza Miasto i
                  > płacić mniej za fryzjera i pralnię. Wtedy widzieliby, z czego w życiu
                  rezygnują
                  >
                  > przyjezdni żeby dostać pracę.
                  > pozdrawiam


                  Tak oczywiście, chyba sie zaraz spakuję... Tak ide sie pakować. Rzeczywiście
                  tyle jest do zrobienia na wsi... Praca organiczna i praca u podstaw. To takie
                  pozytywistyczne hasełka.
              • felczer Re: Drogie Panie 19.05.03, 17:37
                Nie można porównywać rynku pracy w obrębie jednego państwa do międzynarodowego
                rynku pracy. Czy we Francji, Niemczech, Anglii bądź gdziekolwiek indziej są
                przepisy utrudniające mieszkańcom tego państwa wybór dowolnego miejsca pracy?
                • Gość: grzegorz Re: Drogie Panie IP: *.visp.energis.pl 19.05.03, 22:59
                  Nie czytałem wybaczcie całego wątku. więc nie wiem czy temat został poruszony
                  wcześniej.
                  Firmy niestety muszą zastępować panów B panami A. Po prostu nie wytrzymują
                  konkurencji na rynku.
                  I można zapytać w jaki sposób nie wytrzymują skoro już tak bardzo obniżyły
                  koszty.
                  Okazuje się, że wcale nie obniżyły. Zdarza się, że kilkadziesiąt procent
                  kosztów to ŁAPÓWKI, które płacą, żeby w ogóle istnieć (przetargi, zezwolenia,
                  koncesje, upierdliwe kontrole)no i HARACZE.
                  Ale tego jakoś się nie zauważa, bo to niby normalne.
                  A wystarczy się trochę zastanowić.
                  NA przykład pan przedsiębiorca X nie jest już wstanie dawać łapówek, bo jest
                  niekonkurencyjny, Likwiduje działalność.
                  Pracę traci powiedzmy 50 osób, które zatrudniał. Ale wiadomo z ekonomii, że
                  utworzenie 1 miejsca pracy generuje 3 nowe (pracownicy pana X kupują za pensję
                  różne towary i usługi). Łącznie więc pracę traci 200 osób. Jeśli pan X był
                  eksporterem jest jeszcze gorzej, bo pogarsza się nasz bilans płatniczy.
                  Zanim pan X zdecyduje się zwinąć interes będzie oczywiście zastępował panów B
                  panami A, potem tym ostatnim zaproponuje pracę na czarno i wydłuży czas pracy.
                  Jeżli chcecie poczytać więcej odsyłam do gazety praca z 5 maja.

                  Pozdrawaim,
                  grzegorz
          • Gość: milka Do ANi IP: 195.94.206.* 20.05.03, 09:06
            dziecinko, ja nie przypisuje Tobie zadnych cech - po prostu stwierdzam, pisze o
            moich odczuciach dotyczacych Twojej osoby na podstawie tego, co piszesz - jest
            to ocena zapewne bardzo pobiezna i niekoniecznie prawdziwa. Mam wrazenie, ze
            jestes osoba powaznie zdesperowana - nie wiem czy w poszukiwaniu pracy, czy tez
            w obronie ciemiezonych pracownikow czy tez w atakowaniu krwiozerczych
            pracodawcow. Moje odczucie po prostu jest takie, a nie inne. I juz.
            Ty zas wysuwasz pewne hipotezy, zaznaczam - jedynie hipotezy - ktore
            przyjmujesz natychmiast za oczywiste.
            A meritum, o ktorym piszesz, jest jak najbardziej prawdziwe. Tyle, ze Ci,
            ktorzy tu przyjezdzaja i pracuja za 700 netto, nie tylko powoduja obnizenie
            stawek dla Warszawiakow, lecz postepuja wbrew logice - bo jak mozna zostawic
            rodzine gdzies na szarym zadupiu i przyjechac tutaj po takie pieniadze.
            • Gość: Ania Re: Do ANi IP: 213.241.43.* 20.05.03, 14:18
              Gość portalu: milka napisał(a):

              > dziecinko, ja nie przypisuje Tobie zadnych cech - po prostu stwierdzam, pisze
              o
              >
              > moich odczuciach dotyczacych Twojej osoby na podstawie tego, co piszesz -
              jest
              > to ocena zapewne bardzo pobiezna i niekoniecznie prawdziwa. Mam wrazenie, ze
              > jestes osoba powaznie zdesperowana - nie wiem czy w poszukiwaniu pracy, czy
              tez
              >
              > w obronie ciemiezonych pracownikow czy tez w atakowaniu krwiozerczych
              > pracodawcow. Moje odczucie po prostu jest takie, a nie inne. I juz.
              > Ty zas wysuwasz pewne hipotezy, zaznaczam - jedynie hipotezy - ktore
              > przyjmujesz natychmiast za oczywiste.
              > A meritum, o ktorym piszesz, jest jak najbardziej prawdziwe. Tyle, ze Ci,
              > ktorzy tu przyjezdzaja i pracuja za 700 netto, nie tylko powoduja obnizenie
              > stawek dla Warszawiakow, lecz postepuja wbrew logice - bo jak mozna zostawic
              > rodzine gdzies na szarym zadupiu i przyjechac tutaj po takie pieniadze.


              Droga Milu, Rilu i jeszce jak tam... Masz 25 lat, mieszkanie na kredyt, nigdy
              nie wzięłaś od rodziców złotówki. Dlatego nie rozumiesz o czym tu mowa. Ciebie
              ta problematyka nie dotyczy. Jeśli kiedyś bedziesz w sytuacji powiedzmy:
              kobiety lat 40 z trójką dzieci, której mąż umarł a ona musi sie utrzymać sama w
              Warszawie i znaleźć mieszkanie to pogadamy. Te problemy Cie wcale nie dotyczą.
              Jak powiedział Freud nic nie dzieje sie bez przyczyny - Ty bez przyczyny też ze
              mna tu nie wymieniasz myśli tak jak ja nie jestem bez przyczyny na tym forum.
              Ty mnie oceniłas jako desperatke to ja Ci powiem co myślę o Tobie: jesteś
              produktem MCDonaldyzacji... i to jest smutne, ze w problemach dostrzegasz
              jedynie bardzo bardzo powierzchowny aspekt. Bo nie powiesz mi, że za 700 zł
              przeżyjesz w tym mieście i spłacasz kredyt mieszkaniowy - żaden bank by Ci go
              nie udzielił.
              • Gość: milka Re: Do ANi IP: 195.94.206.* 20.05.03, 15:30
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Gość portalu: milka napisał(a):
                >
                > > dziecinko, ja nie przypisuje Tobie zadnych cech - po prostu stwierdzam, pi
                > sze
                > o
                > >
                > > moich odczuciach dotyczacych Twojej osoby na podstawie tego, co piszesz -
                > jest
                > > to ocena zapewne bardzo pobiezna i niekoniecznie prawdziwa. Mam wrazenie,
                > ze
                > > jestes osoba powaznie zdesperowana - nie wiem czy w poszukiwaniu pracy, cz
                > y
                > tez
                > >
                > > w obronie ciemiezonych pracownikow czy tez w atakowaniu krwiozerczych
                > > pracodawcow. Moje odczucie po prostu jest takie, a nie inne. I juz.
                > > Ty zas wysuwasz pewne hipotezy, zaznaczam - jedynie hipotezy - ktore
                > > przyjmujesz natychmiast za oczywiste.
                > > A meritum, o ktorym piszesz, jest jak najbardziej prawdziwe. Tyle, ze Ci,
                > > ktorzy tu przyjezdzaja i pracuja za 700 netto, nie tylko powoduja obnizeni
                > e
                > > stawek dla Warszawiakow, lecz postepuja wbrew logice - bo jak mozna zostaw
                > ic
                > > rodzine gdzies na szarym zadupiu i przyjechac tutaj po takie pieniadze.
                >
                >
                > Droga Milu, Rilu i jeszce jak tam... Masz 25 lat, mieszkanie na kredyt, nigdy
                > nie wzięłaś od rodziców złotówki. Dlatego nie rozumiesz o czym tu mowa.
                Ciebie
                > ta problematyka nie dotyczy. Jeśli kiedyś bedziesz w sytuacji powiedzmy:
                > kobiety lat 40 z trójką dzieci, której mąż umarł a ona musi sie utrzymać sama
                w
                >
                > Warszawie i znaleźć mieszkanie to pogadamy. Te problemy Cie wcale nie
                dotyczą.
                > Jak powiedział Freud nic nie dzieje sie bez przyczyny - Ty bez przyczyny też
                ze
                >
                > mna tu nie wymieniasz myśli tak jak ja nie jestem bez przyczyny na tym forum.
                > Ty mnie oceniłas jako desperatke to ja Ci powiem co myślę o Tobie: jesteś
                > produktem MCDonaldyzacji... i to jest smutne, ze w problemach dostrzegasz
                > jedynie bardzo bardzo powierzchowny aspekt. Bo nie powiesz mi, że za 700 zł
                > przeżyjesz w tym mieście i spłacasz kredyt mieszkaniowy - żaden bank by Ci go
                > nie udzielił.

                Wiesz, mam wrażenie, że albo Ty się wciąż nieco gubisz w swoich wywodach, albo
                ja jestem za mało rozgarnięta, żeby odgadnąć, o co Ci chodzi. Po pierwsze,
                możesz mnie oceniać jak chcesz, to i tak nie ma znaczenia ani dla mnie, ani dla
                Ciebie. Po drugie: wiem, że próbujesz bronić bezrobotnych, biednych ludzi bez
                perspektyw, pozbawionych szans na lepsze życie. W porządku, to się chwali - bo
                jesteś dobra i wrażliwa. Ta postawa kłóci się jednak moim zdaniem z Twoim
                poglądem o zaniżaniu stawek dla Warszawiaków z powodu napływu tańszej siły
                roboczej z zewnątrz. To co? Powinni Twoim zdaniem przyjeżdżać, czy nie powinni?
                A po trzecie, w innym wątku zapytałam, po prostu zapytałam, jak ludzie żyją za
                700PLN - nie napisałam że ja z tej pensji żyję - gdyby tak było - nie
                zadawałabym głupich pytań.
                Nie przeczę - problemy bezrobotnych nie są mi bliskie. Rzeczywiście, nigdy
                bezrobotna nie byłam i daj Boże nie będę (choć nadzieja to zapewne płonna). A
                kto nie zaznał krzywdy ni razu... Pewnie racja w tym jest - ale to ja robię
                wszystko, staram się z całych sił walczyć o siebie, o to jak będę żyć kiedyś. i
                to, co udało mi się osiągnąć dotąd jest niczyją zasługą, tylko moją. Sądzę
                więc, że określanie mnie mianem słodkiej idiotki, któa nie zna życia i nie wie
                że nie wszystkim jest łatwo, jest delikatnym nadużyciem z Twojej strony - choć
                tak naprawdę wcale mnie to nie obchodzi...:-)
                • Gość: Anka Re: Do ANi IP: 213.241.43.* 20.05.03, 15:36
                  Gość portalu: milka napisał(a):

                  > Gość portalu: Ania napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: milka napisał(a):
                  > >
                  > > > dziecinko, ja nie przypisuje Tobie zadnych cech - po prostu stwierdza
                  > m, pi
                  > > sze
                  > > o
                  > > >
                  > > > moich odczuciach dotyczacych Twojej osoby na podstawie tego, co pisze
                  > sz -
                  > > jest
                  > > > to ocena zapewne bardzo pobiezna i niekoniecznie prawdziwa. Mam wraze
                  > nie,
                  > > ze
                  > > > jestes osoba powaznie zdesperowana - nie wiem czy w poszukiwaniu prac
                  > y, cz
                  > > y
                  > > tez
                  > > >
                  > > > w obronie ciemiezonych pracownikow czy tez w atakowaniu krwiozerczych
                  >
                  > > > pracodawcow. Moje odczucie po prostu jest takie, a nie inne. I juz.
                  > > > Ty zas wysuwasz pewne hipotezy, zaznaczam - jedynie hipotezy - ktore
                  > > > przyjmujesz natychmiast za oczywiste.
                  > > > A meritum, o ktorym piszesz, jest jak najbardziej prawdziwe. Tyle, ze
                  > Ci,
                  > > > ktorzy tu przyjezdzaja i pracuja za 700 netto, nie tylko powoduja obn
                  > izeni
                  > > e
                  > > > stawek dla Warszawiakow, lecz postepuja wbrew logice - bo jak mozna z
                  > ostaw
                  > > ic
                  > > > rodzine gdzies na szarym zadupiu i przyjechac tutaj po takie pieniadz
                  > e.
                  > >
                  > >
                  > > Droga Milu, Rilu i jeszce jak tam... Masz 25 lat, mieszkanie na kredyt, ni
                  > gdy
                  > > nie wzięłaś od rodziców złotówki. Dlatego nie rozumiesz o czym tu mowa.
                  > Ciebie
                  > > ta problematyka nie dotyczy. Jeśli kiedyś bedziesz w sytuacji powiedzmy:
                  > > kobiety lat 40 z trójką dzieci, której mąż umarł a ona musi sie utrzymać s
                  > ama
                  > w
                  > >
                  > > Warszawie i znaleźć mieszkanie to pogadamy. Te problemy Cie wcale nie
                  > dotyczą.
                  > > Jak powiedział Freud nic nie dzieje sie bez przyczyny - Ty bez przyczyny t
                  > eż
                  > ze
                  > >
                  > > mna tu nie wymieniasz myśli tak jak ja nie jestem bez przyczyny na tym for
                  > um.
                  > > Ty mnie oceniłas jako desperatke to ja Ci powiem co myślę o Tobie: jesteś
                  > > produktem MCDonaldyzacji... i to jest smutne, ze w problemach dostrzegasz
                  > > jedynie bardzo bardzo powierzchowny aspekt. Bo nie powiesz mi, że za 700 z
                  > ł
                  > > przeżyjesz w tym mieście i spłacasz kredyt mieszkaniowy - żaden bank by Ci
                  > go
                  > > nie udzielił.
                  >
                  > Wiesz, mam wrażenie, że albo Ty się wciąż nieco gubisz w swoich wywodach,
                  albo
                  > ja jestem za mało rozgarnięta, żeby odgadnąć, o co Ci chodzi. Po pierwsze,
                  > możesz mnie oceniać jak chcesz, to i tak nie ma znaczenia ani dla mnie, ani
                  dla
                  >
                  > Ciebie. Po drugie: wiem, że próbujesz bronić bezrobotnych, biednych ludzi bez
                  > perspektyw, pozbawionych szans na lepsze życie. W porządku, to się chwali -
                  bo
                  > jesteś dobra i wrażliwa. Ta postawa kłóci się jednak moim zdaniem z Twoim
                  > poglądem o zaniżaniu stawek dla Warszawiaków z powodu napływu tańszej siły
                  > roboczej z zewnątrz. To co? Powinni Twoim zdaniem przyjeżdżać, czy nie
                  powinni?
                  >
                  > A po trzecie, w innym wątku zapytałam, po prostu zapytałam, jak ludzie żyją
                  za
                  > 700PLN - nie napisałam że ja z tej pensji żyję - gdyby tak było - nie
                  > zadawałabym głupich pytań.
                  > Nie przeczę - problemy bezrobotnych nie są mi bliskie. Rzeczywiście, nigdy
                  > bezrobotna nie byłam i daj Boże nie będę (choć nadzieja to zapewne płonna). A
                  > kto nie zaznał krzywdy ni razu... Pewnie racja w tym jest - ale to ja robię
                  > wszystko, staram się z całych sił walczyć o siebie, o to jak będę żyć kiedyś.
                  i
                  >
                  > to, co udało mi się osiągnąć dotąd jest niczyją zasługą, tylko moją. Sądzę
                  > więc, że określanie mnie mianem słodkiej idiotki, któa nie zna życia i nie
                  wie
                  > że nie wszystkim jest łatwo, jest delikatnym nadużyciem z Twojej strony -
                  choć


                  Może masz Rację... zwłaszcze jak sie pracuje w Bi... Pozdrawiam, kończę wątek.
                  > tak naprawdę wcale mnie to nie obchodzi...:-)
            • Gość: Kijanka Re: Do Rekinka IP: 213.241.43.* 20.05.03, 15:57
              Gość portalu: milka napisał(a):

              > dziecinko, ja nie przypisuje Tobie zadnych cech - po prostu stwierdzam, pisze
              o
              >
              > moich odczuciach dotyczacych Twojej osoby na podstawie tego, co piszesz -
              jest
              > to ocena zapewne bardzo pobiezna i niekoniecznie prawdziwa. Mam wrazenie, ze
              > jestes osoba powaznie zdesperowana - nie wiem czy w poszukiwaniu pracy, czy
              tez
              >
              > w obronie ciemiezonych pracownikow czy tez w atakowaniu krwiozerczych
              > pracodawcow. Moje odczucie po prostu jest takie, a nie inne. I juz.
              > Ty zas wysuwasz pewne hipotezy, zaznaczam - jedynie hipotezy - ktore
              > przyjmujesz natychmiast za oczywiste.
              > A meritum, o ktorym piszesz, jest jak najbardziej prawdziwe. Tyle, ze Ci,
              > ktorzy tu przyjezdzaja i pracuja za 700 netto, nie tylko powoduja obnizenie
              > stawek dla Warszawiakow, lecz postepuja wbrew logice - bo jak mozna zostawic
              > rodzine gdzies na szarym zadupiu i przyjechac tutaj po takie pieniadze.



              Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart
              Autor: Gość: rilka IP: 195.94.206.*
              Data: 14-05-2003 10:02 + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując


              --------------------------------------------------------------------------------
              Tak sadze, sadze ze lepiej wrocic do siebie. Przynajmniej blisko rodziny, ktora
              zawsze jakos pomaga. A utrzymanie jest przeciez duzo tansze poza Warszawa. Ja
              po prostu nie rozumiem, jak to mozliwe, ze ludzie decuduja sie na wyjazd do tak
              drogiego miasta jakim jest Warszawa po to, aby zarabiac niewiele wiecej niz
              wynosi minimalna pensja. po prostu tego nie kumam. Tyle. Moze ktos jednak
              wyjasni mi ten "fenomen"


              A to ode mnie dla Ciebie. Wstyd wiesz.

              Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart
              Autor: Gość: rilka IP: 195.94.206.*
              Data: 14-05-2003 10:02 + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując


              --------------------------------------------------------------------------------
              Tak sadze, sadze ze lepiej wrocic do siebie. Przynajmniej blisko rodziny, ktora
              zawsze jakos pomaga. A utrzymanie jest przeciez duzo tansze poza Warszawa. Ja
              po prostu nie rozumiem, jak to mozliwe, ze ludzie decuduja sie na wyjazd do tak
              drogiego miasta jakim jest Warszawa po to, aby zarabiac niewiele wiecej niz
              wynosi minimalna pensja. po prostu tego nie kumam. Tyle. Moze ktos jednak
              wyjasni mi ten "fenomen"





              • Gość: jacek Re: Do Rekinka IP: 62.233.167.* 22.05.03, 02:37
                Tyle, ze Ci,
                > > ktorzy tu przyjezdzaja i pracuja za 700 netto, nie tylko powoduja obnizeni
                > e
                > > stawek dla Warszawiakow, lecz postepuja wbrew logice - bo jak mozna zostaw
                > ic
                > > rodzine gdzies na szarym zadupiu i przyjechac tutaj po takie pieniadze.


                Mysle, ze obcokrajowcy, ktorzy pracuja w Warszawie znacznie zawyzaja ta srednia
                wiec wszystko pozostaje na swoim miejscu.


                > Tak sadze, sadze ze lepiej wrocic do siebie. Przynajmniej blisko rodziny,
                ktora
                > zawsze jakos pomaga. A utrzymanie jest przeciez duzo tansze poza Warszawa. Ja
                > po prostu nie rozumiem, jak to mozliwe, ze ludzie decuduja sie na wyjazd do
                tak
                > drogiego miasta jakim jest Warszawa po to, aby zarabiac niewiele wiecej niz
                > wynosi minimalna pensja. po prostu tego nie kumam. Tyle. Moze ktos jednak
                > wyjasni mi ten "fenomen"


                A co jesli nie chce sie mieszkac z rodzina? I juz. W koncu warto sie kiedys
                usamodzielnic, no nie?

                Dlaczego uwazasz, ze Warszawa jest drogim miastem?

                Mam dla Ciebie maly quiz. Zaznacz, ktore wg ciebie produkty/uslugi sa drozsze w
                Warszawie niz w reszcie Polski:
                - zwykly chleb,
                - mleko 1litr
                - Coca Cola 1litr
                - szynka z indyka 1kg
                - ser zolty 1kg
                - szampon Elseve
                - sok Hortex pomaranczowy 2l.
                - kilo bananow
                - majonez Winiary ten duzy
                - bilet Warszawa-Wroclaw, ekspres 2 klasa
                - karta TakTak w sieci Era
                - oprocentowanie kredytu w ktorymkolwiek banku
                - taryfy rozmow w TP SA
                - Gazeta Wyborcza
                - tygodnik "Polityka"
                - proszek do prania "Vizir" 3 kg
                - 1 piwo w knajpce w centrum miasta
                - strzyzenie u fryzjera
                - spodnie np. 501 Levis
                - buty Puma powiedzmy meskie
                - wynajecie samodzielnego pokoju
                - wizyta w stomatologa

                Po drugie: w Warszawie ktos kto teraz zarabia 700 zl, moze jutro znalesc prace
                za 1000 zl. Ten kto ma prace za 1200 zl jutro moze znalesc za 1600 zl itp. Na
                tzw "prowincji" jest to czesto niewykonalne. Tyle. ze zeby znalesc dobra prace
                w Warszawie trzeba tu byc. I aby wiecej zostawialo na zycie mozna tez albo
                zwiekszac przychody (czego jestem zwolennikiem) albo obnizac koszty (co ty
                proponujesz) albo mozna stosowac i to i to (czego takze jestem zwolennikiem).
          • brenya Re: Drogie Panie 20.05.03, 11:56
            Gość portalu: Anka napisał(a):

            A meritum jest takie - aby życ w Warszawie trzeba mieć
            > na łapkę ok. 2000zł. To jest standard dla młodego małżenstwa z dzieckiem.
            > Sprowadzając ludzi zza Warszawy, którzy godzą się pracowac za niższe stawki
            > obniżacie w ten sposób płace Warszawiakom.

            Aniu. Nie udowodnilas w zaden sposob tezy dlaczego WArszawiak pracujacy w
            Warszawie wydaje (i potrzebuje) wiecej pieniedzy niz nie-Warszawiak pracujacy w
            WArszawie. Zakladasz z gory ze Warszawiak ma wieksze potrzeby. Powyzej
            napisalam Ci ze potrzeby obu Panow sa jednakowe (mieszkaniowe i zywieniowe).
            Mysle, ze trzymasz sie kurczowo pewnego wyobrazenia i nie chcesz sobie
            wyobrazic, ze Warszawiak i nie-Warszawiak ma ten sam zoladek i ta sama rodzine
            na utrzymaniu. Obaj pracuja w tym samym miescie i maja do czynienia z tymi
            samymi cenami. Ba, napisalam Ci nawet powyzej, ze nie-Warszawiak ma jeszcze do
            oplacenia bilet do domu! Dlaczego wiec uparcie twierdzisz ze z jakis
            niezidentyfikowanych powodow Warszawiak powinien zarabiac dwa razy wiecej? To
            nie jest prawda. Co wiecej uwazam, ze taki WArszawiak mieszkajacy z rodziacami,
            nie placacy za mieszkanie i jedzenie (bo je u mamy) moze pozwolic sobie na
            zazadanie nizszej pensji niz osoba przyjezdzajaca z pipidowy.
            • Gość: Anka Re: Drogie Panie IP: 213.241.43.* 20.05.03, 14:46
              brenya napisała:

              > Gość portalu: Anka napisał(a):
              >
              > A meritum jest takie - aby życ w Warszawie trzeba mieć
              > > na łapkę ok. 2000zł. To jest standard dla młodego małżenstwa z dzieckiem.
              > > Sprowadzając ludzi zza Warszawy, którzy godzą się pracowac za niższe stawk
              > i
              > > obniżacie w ten sposób płace Warszawiakom.
              >
              > Aniu. Nie udowodnilas w zaden sposob tezy dlaczego WArszawiak pracujacy w
              > Warszawie wydaje (i potrzebuje) wiecej pieniedzy niz nie-Warszawiak pracujacy
              w
              >
              > WArszawie. Zakladasz z gory ze Warszawiak ma wieksze potrzeby. Powyzej
              > napisalam Ci ze potrzeby obu Panow sa jednakowe (mieszkaniowe i zywieniowe).
              > Mysle, ze trzymasz sie kurczowo pewnego wyobrazenia i nie chcesz sobie
              > wyobrazic, ze Warszawiak i nie-Warszawiak ma ten sam zoladek i ta sama
              rodzine
              > na utrzymaniu. Obaj pracuja w tym samym miescie i maja do czynienia z tymi
              > samymi cenami. Ba, napisalam Ci nawet powyzej, ze nie-Warszawiak ma jeszcze
              do
              > oplacenia bilet do domu! Dlaczego wiec uparcie twierdzisz ze z jakis
              > niezidentyfikowanych powodow Warszawiak powinien zarabiac dwa razy wiecej? To
              > nie jest prawda. Co wiecej uwazam, ze taki WArszawiak mieszkajacy z
              rodziacami,
              >
              > nie placacy za mieszkanie i jedzenie (bo je u mamy) moze pozwolic sobie na
              > zazadanie nizszej pensji niz osoba przyjezdzajaca z pipidowy.




              A kto powiedział, ze teza brzmiała: mają inny żołądek? Problem tkwi w tym, że
              obaj Panowie nie mają czasu na zycie rodzinne, obaj z tego powodu maja
              konflikty wewnetrzne itd. Nie zrozumiałas mnie.
            • sdfsfdsf Re: Drogie Panie 20.05.03, 20:47
              nie zgodze sie z zalozeniem ze warszawiacy zawsze zarabiaja wieksze pieniadze
              niz osoby przyjezdne, w ostatniej firmie w ktorej pracowalem zarabialem bardzo
              dobrze a jestem z innego miasta, na wszystko mi starczalo, na wynajecie
              mieszkania za 1200, zarcie i rozrywke (jezeli mialem na nia czas) i jeszcze mi
              zostawalo, po moim odejsciu firma zatrudnila wlasnie warszawiaka z o polowe
              mniejszym wynagrodzeniem - mieszka tam wiec koszty utrzymania sa mniejsze, to
              oczywiste, bzdura dla mnie jest tez hipoteza ze przyjezdni powoduja obnizanie
              wynagrodzen, przeciez firmy robia to niezaleznie od tego z ktorego miasta
              zatrudniaja pracownika, chodzi im po prostu o obnizenie kosztow pracy i
              utrzymanie sie za wszelka cene, czy to jest dobre czy zle dla pracownika to
              inna kwestia, nie podoba mi sie tez podejscie niektorych piszacych osob
              mieniacych sie warszawiakami do reszty kraju - okreslenia pipidowa, wiocha,
              prowincja - zaczynam sie zastanawiac czy sztuczna palma w centrum nie ma
              wymiaru symbolicznego, mimo ze ze korzenie mojej familii w polowie pochodza z
              poznania a w drugiej wlasnie ze stolicy to jakos nie lubie sie tym specjalnie
              chwalic wobec znajomych, ciekawe dlaczego?
              --
              ain't no sunshine when she's gone
          • Gość: jacek Re: Drogie Panie IP: 62.233.167.* 22.05.03, 02:47
            > Proszę podaj mi obiektywną przyczynę dla której zatrudnisz osobę ze wsi czy
            > małego miasta a nie z Warszawy. Poza tym koszta życia na wsi a koszta życia
            > (usługi np. pralnia, fryzjer)w Warszawie są nieco inne.


            Roznia sie struktura, ale czy sa w Wawie wyzsze - tego nie wiem...


            A meritum jest takie - aby życ w Warszawie trzeba mieć
            > na łapkę ok. 2000zł. To jest standard dla młodego małżenstwa z dzieckiem.


            Osoba sama moze przezyc za mniej. Jaka jest struktura demograficzna ludzi
            ktorzy sie tu sprowadzaja, bo mi sie wydaje ze sa to osoby raczej samotne.


            > Sprowadzając ludzi zza Warszawy, którzy godzą się pracowac za niższe stawki
            > obniżacie w ten sposób płace Warszawiakom.

            Ale firmy ktore zatrudniaja obcokrajowcow placa im raczej zachodnie stawki,
            wiec ta srednia sie podwyzsza i wszystko zostaje po staremu.
    • Gość: jacek Re: Rekin IP: 62.233.167.* 22.05.03, 02:16
      > A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
      > nowe miejsca pracy. Nie można?

      Teoretycznie mozna. Tylko kto i dlaczego mialby tego dokonac? Dlaczego np. taki
      Unilever albo Nestle mieliby przeniesc swoja siedzibe z Warszawy do powiedzmy
      Bialegostoku?
      • Gość: mouchi Re: Rekin IP: 195.136.95.* 22.05.03, 10:42
        Gość portalu: jacek napisał(a):

        > > A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
        >
        > > nowe miejsca pracy. Nie można?
        >
        > Teoretycznie mozna. Tylko kto i dlaczego mialby tego dokonac? Dlaczego np.
        taki
        >
        > Unilever albo Nestle mieliby przeniesc swoja siedzibe z Warszawy do powiedzmy
        > Bialegostoku?

        z tego samego powodu, dla któego siedziba BP jest w Krakowie
      • Gość: Anka Re: Rekin IP: 213.241.43.* 22.05.03, 16:18
        Gość portalu: jacek napisał(a):

        > > A przecież można "przenieść" duże firmy do mniejszych miast i tam stworzyć
        >
        > > nowe miejsca pracy. Nie można?
        >
        > Teoretycznie mozna. Tylko kto i dlaczego mialby tego dokonac? Dlaczego np.
        taki
        >
        > Unilever albo Nestle mieliby przeniesc swoja siedzibe z Warszawy do powiedzmy
        > Bialegostoku?

        Aby dać ludziom możliwość zatrudnienia, poza tym zmniejszy to ich koszty własne
        np.zakup lub dzierżawa gruntu.
        • Gość: jacek Re: Rekin IP: 62.233.167.* 22.05.03, 21:00
          > Aby dać ludziom możliwość zatrudnienia, poza tym zmniejszy to ich koszty
          własne
          >
          > np.zakup lub dzierżawa gruntu.


          W tym co mowilas powyzej, masz duzo racji, ale jest tez i duzo naiwnosci. Firmy
          sa od tego zeby dzialac i zarabiac, a zatrudnienie ludzi jest przy okazji tych
          dzialan.

          Tak sie sklada, ze Nestle przenioslo swoja siedzibe z Poznania do Warszawy
          (ciekawe dlaczego?) podobnie postapil o ile pamietam PPABank (obecnie Fortis,
          ktory wyniosl sie z Krakowa, czy Alima Gerber (ale to akurat ze wzgl. podatkowo-
          skarbowych - baby w rzeszowskim US nudzily sie i ich molesotwaly).

          Teoretycznie Nestle podejmuje decyzje, ze cieszy ich cisza, ptaki i jeziora za
          oknami i wynosi sie do Olsztyna. W zwiazku z tym mam pare pytan:
          - gdzie znajduje sie nablizsze Olsztyna lotnisko miedzynarodowe?
          - jak szybko i wygodnie dojechac np. z Niemiec do Olsztyna?
          - jakie renomowane miedzynarodowe lub polskie firmy audytorskie, ksiegowe,
          prawnicze, reklamowe albo informatyczne maja siedzibe w Olsztynie?
          - co z kadrami pracowniczymi w Olsztynie? ilu ludzi ma tam MBA? i co ze
          znajomoscia jezykow?
          - jaka powierzchnia biurowa klasy A dysponuje Olsztyn?
          - ile bedzie kosztowac przeprowadzka i odprawy pracownicze dla osob ktore nie
          zechca sie do Olsztyna wyniesc?

          Koszty zakupu gruntu przy calych tych trudnosciach sa w tym momencie
          nieistotne. Po prostu robienie w stolycy interesow (pomijam bliskosc do
          wszelkich organow rzadowych, mediow) jest latwiejsze niz w innych regionach.
          Zwlaszcza ze tym miescie jest najblizsza konkurencja. Po prostu w Warszawie
          mozna wzglednie szybko znalesc do pracy bardzo dobrych ludzi z odpowiednim
          doswiadczeniem. Z takich firm jak np. Nestle zyje takze mnostwo innych firm
          duzych i malych - prawiniczych, ksiegowych, reklamowych, rozne media tez zyja z
          tej firmy.

          Podam przyklad huty szkla w Sandomierzu. Moj znajomy ktory tam pracuje mowil ze
          chlopaki szukali specjalisty od zarzadzania jakoscia i ISO. Przyszly 4 oferty z
          czego tylko 1 osoba sie zglosila (z Lublina), ale w koncu tej pracy nie
          podjela. Wiec przeszkolili jakas tam babke ktora bedzie sie tym zajmowac.
          Szczerze - nie chcialby byc na miejscu tej babeczki. Miec specjalizacje ktora
          przy odrobinie pecha moze byc nieprzydatna w promieniu najblizszych 200 km jest
          nie do pozazdroszczenia. Gdyby mieszkala w Warszawie i gdyby stracila te prace -
          mialaby wieksze szanse znalesc nowa.

          Wniosek - mieszkanie w Warszawie jest bezpieczniejsze pod wzgl socjalno-
          zawodowym.

          Teraz odkrywam karty - sam przyjechalem do Wawy z ponad polmilionowego miasta,
          gdyz w ten sposob chcialem uciec przed bezrobiociem, znalesc prace taka jaka
          mnie interesuje i robic to co lubie. Tak sie sklada, ze wszystko to udalo mi
          sie osiagnac, natomiast bedac w poprzednim miejscu zamieszkania - ze
          znalezieniem pracy mialem wielkie problemy. Po prostu tutaj firm informatyczno-
          reklamowych jest mnostwo i bylo mniej wiecej gdzie szukac. Juz niestety nie w
          czym wybierac, bo czesc albo padla (jak moja poprzednia firma) albo robi
          bokami. Mam teraz nowa robote, a znalezienie jej zajelo mi 1,5 miesiaca co jak
          na obecne czasy jest niezlym wyczynem.

          Mniej wiecej od polowy lat 90 osoby ktore sie zwalnialy z firmy w ktorej
          pracowalem przenosili sie do Warszawy, bo firmy warszawskie same sie do nich
          zglaszaly i prawie blagaly aby sie tu przeniesli bo nie bylo komu tu pracowac
          (mowie akurat o branzy informatycznej). Przeprowadzka nie jest latwa rzecza bo
          a to zona w ciazy, a to ma sie wlasnie kupione mieszkanie a to nie wiadomo w co
          sie czlowiek pakuje itp. Ale moi znajomi ryzykowali i nigdy tego nie zalowali.
          Per saldo - sam uwazam, ze lepiej mieszkac w Warszawie niz nie mieszkac.

          Miejsce pracy miejscu pracy nierowne. Co z tego, ze np. banki czy inne firmy
          zakladaja centra telemarketingowe w Lodzi skoro to w Warszawie pozostaly
          najwyzej platne stanowiska i nie mowie tu o stanowiskach prezesow. W Lodzi na 1
          wolne miejsce maja wielu kandydatow. Taki telemarketer wylatuje z roboty bo np.
          jakas pani dyrektor jest w zlym humorze i gdzie ten ktos znajdzie druga prace?
          Moze probowac w innym centrum telemarketingu a jak to sie nie udaje to
          pozostaje pobudka rano, migiem na Fabryczny i znalezienie pracy w Warszawie.

          Czy warto pracowac w Wawie za 700 zl? Moim zdaniem - warto. Po to zeby sie
          zachaczyc i szukac od razu innej, lepiej platnej roboty. W Wawie tez latwo
          dorobic do pensji co poza Wawa jest trudniejsze.

          Odnosnie cen - Warszawa w powszechnym odczuciu jest droga, ale to przesada -
          zycie nie jest takie drogie jak sie wydaje, a art spozywcze i przemyslowe sa
          raczej tansze niz w moim rodzinbym 130 tys miescie.

          Sytuacja raczej sie nie zmieni - tzn wiecej ludzi bedzie sie tu przeprowadzac
          jak sie tylko poprawi koniunktura. Czy to sie komus podoba lub nie. Za nimi
          pojda tez firmy, bo latwiej znalesc odpowiednich specjalistow tutaj i wygodniej
          jest tutaj prowadzic centrale czy oddzial.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka