Praca w Urzędzie Miasta st. Warszawy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam
    Przeszedłem wstępny etap na jedno ze stanowisk - teraz zaproszą mnie na
    rozmowę. I zapewne na tej rozmowie padnie sakramentalne pytanie - ile
    chciałbym zarabiać.
    Jaką kwotę podać, jeżeli rekrutacja dotyczy szeregowego stanowiska? Bo
    powiedzieć za mało źle, a podać jakąś kwotę powyżej zarobków też nie wypada.
    • Gość: kkasia IP: 195.205.42.* 13.03.08, 09:34
      Pracuje w jednym z Urzędów w Warszawie, z tego co się orientuje to
      na rozmowie na 100% zapytają Cię ile będziesz chciał zarabiać.Nie
      wiem na jakie stanowisko startujesz, młodszy referent, podinspektor,
      inspektor...????
      W zależności od zaszeregowania są odpowiednie widełki.
    • Gość: Ten IP: *.chello.pl 13.03.08, 11:06
      Mnie nie pytali, podali sami. W końcu mają to odgórnie ustalone.
      • Gość: Ina IP: *.chello.pl 15.03.08, 16:23
        To że Cię wzywają na rozmowę, nie świadczy jeszcze, że zostaniesz
        zatrudniony. Chyba że jesteś młodym człowiekiem k. 30-tki bo teraz
        chyba tylko takich pracwoników szukaja pracodawcy. Ajeszcze jak im
        błyśniesz na rozmowie kwalifiakcyjnej, spodoba sie twoja fizjonomia,
        etc., to może będziesz miał to szcvzęście.
        Ja tez aplikowalam na podobne stanowisko jak Ty. Przeszzłam
        szczęśliwie testy i nawet zostalam zproszona na rozmowę.
        Podałam 2000 netto.
        Słyszałam ,że pensje są do 3500 brutto (pewnie na wyższych już
        stołkach)ale w przedzaile 2000- 2500 netto to chyba będzie akurat.
        Niesttey akurat nic z tego nie wyszło, choć skladałam na dwa tego
        typu stanowiska. W przypadku drugiego - uzasadnili tym,że NIKT nie
        spełnił ich oczekiwań. Do rzomów po testach zakwalifikowały się
        łącznie ze mną 3 osoby.
    • Gość: beauty.karo IP: *.chello.pl 16.03.08, 23:47
      a w jakich widełkach mieści się podinspektor??
      • Gość: max IP: *.static.korbank.pl 17.03.08, 13:14
        Naprawde tak ciezko sprawdzic sobie w ustawie jakie sa "widelki"
        placowe na danym stanowisku? Nic dziwnego ze w urzedach pracuja sami
        nieudacznicy i nieroby bo kazdy w miare inteligentny i ambitny
        czlowiek trzyma sie z daleka od takiej pracy ewentualnie jesli jzu
        tam pracuja to tylko po to zeby cos wpisac sobie do CV i po roku
        najdalej dwoch ucieka....
    • Gość: ggga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.08, 11:40
      aftb
      • Gość: aga IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.11, 03:02
        Tylko Katarzyna Chojnicka mogła mieć złoty medal. bo .................. reszta to debile , starzy, chorzy. Gratuluję komisji !!!!!!!!! JUż niedługo i dAlej bezrobocie ! HURRa !!!!
    • Gość: ola3333 IP: 62.233.164.* 20.03.08, 22:59
      do tych urzedów to tak bez znajomości mozna się dostać?
      • Gość: dare IP: *.cebit.com.pl 21.03.08, 13:28
        bez znajomosci nie mozna
        • można, moja koleżanka w zeszłym roku przeszła przez kwalifikacje i
          pracuje do dzisiaj (były trzy osoby chętne). Głupio mi pytac ile
          dokładnie zarabia ale do podstawy ma premię, jakiś tam dodatek chyba
          za staż pracy.
          • Gość: ??? IP: *.chello.pl 19.04.08, 21:17
            Ja staram się o przyjęcie od ponad czterech miesięcy. Już nawet nie chce mi się liczyć na ilu rozmowach i testach byłam do tej pory. Póki co na stronie urzędu nie ma wyników żadnego z tych konkursów. I jak tu nie wierzyć tym, którzy mówią, że bez znajomości się nie da? Staranie się o pracę w urzędzie coraz bardziej przypomina mi walenie głową w mur.
            Żeby nikt mi nie powiedział, że się nie przygotowałam, to na testach jak i rozmowach odpowiadałam prawidłowo na wszystkie pytania.
            Trzeba mieć albo DUŻO szczęścia, albo odpowiednie "rekomendacje".
        • Gość: insp IP: *.adsl.inetia.pl 16.10.09, 23:06
          Bzdura! Ja przeszedłem całą procedurę rekrutacyjną bez najmniejszych znajomości.
          Do Biura Architektury i Planowania na inspektora. A startował ze mną, między
          innymi, koleś, który znał wszystkich z komisji po imieniu.
    • Gość: Pawel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.08, 20:22
      To chyba 1 z pierwszych Twoich rozmow. W budzetowce to tylko rodzina, a
      zapraszaja bo to konkurs i w raporcie musza miec staty :)
      Na pocieszenie powiem, ze zarobki do kitu i zero rozwoju..
      • Gość: ja IP: *.chello.pl 23.04.08, 22:33
        Dzisiaj byłam na rozmowie kwalifikacyjnej i uroczyście ślubuję, że to już ostatnia na jaką poszłam. Do tej pory nie wierzyłam w to, ale coraz bardziej się przekonję, że te całe konkursy to kpina z ludzi, którzy naiwnie wierzą, że przyjęcie do pracy zależy od ich kwalifikacji. Zastanawiam się tylko czy naczelnicy, którzy podczas rozmów korzystają ze ściągawek (w których mają zapisane pytania wraz z odpowiedziami) znają te przepisy tak dobrze jak wymagają tego od kandydatów? Zważywszy na to, że na początek dostajesz około 1200 zł na rękę, to wymagania na zwykłe stanowisko urzędnicze są poprostu śmiesznie wysokie. Tak na dobrą sprawę to już na wejściu musisz znać o wiele więcej przepisów niż wymagają tego w ogłoszeniach. Rozmowy kwalifikacyjne wyglądają w ten sposób, że twoi rozmówcy uśmiechają się do ciebie i robią wszystko żebyś myślał, że masz jakieś szanse, a tak naprawdę to nawet nie masz co liczyć, że do ciebie oddzwonią. Rozstrzygnięcia konkursów pojawiają się na stronie urzędu wtedy kiedy wszyscy już zdążą o nich zapomnieć. Jeżeli faktycznie aby dostać się do urzędu trzeba mieć silniejsze plecy niż głowę, to przestaję się dziwić temu, że te urzędy tak funkcjonują.
        • Gość: Dex IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.08, 15:05
          CO WY TU WYPISUJECIE NIEUDACZNIKI NAJLEPIEJ ZWALAć NA TO, żE INNI MAJą
          ZNAJOMOśCI, JA RAZ BYłEM NA ROZMOWIE I MNIE PRZYJęLI BEZ ZNAJOMOśCI (NAWET NIE
          ZNAłEM NIKOGO KTO PRACOWAłBY W URZEDZIE W WARSZAWIE). PłACą OK W PORóWNANIU Z
          NAKłADAMI MOJEJ PRACY. DUżYM PLUSEM JEST M.IN, żE JEST TO PRACA BEZSTRESOWA, BEZ
          NADGODZIN I NIE DORABIAM NIKOGO.
          > ów? Zważywszy na to, że na początek dostajesz około 1200 zł na rękę, to wymagan
          > ia na zwykłe stanowisko urzędnicze są poprostu śmiesznie wysokie.
          HAHA 1200Zł CHYBA NA TWOJEJ WSI, DUżE WYMAGANIA??????
          • Gość: kk IP: *.chello.pl 02.06.09, 16:56
            cześć, wczoraj napisałam w kilka miejsc skargi odnośnie mojej
            sytuacji, powołałam się również na forum dot. ARiMR, narazie czekam
            na odpowiedź ale nie spocznę dopuki jej nie dostanę.
            Jeżeli Wam zależy aby coś z tym g.wnem zrobić opisujcie swoje
            sytuacje, myslę że jeżeli to się nagłośni to już nikt przynajmniej
            nie będzie udawał że o tym nie wie, możemy powiadomić np media,
            jakiś reportaż czy coś, ale musimy to jakoś do kupy zebrać, co Wy na
            to?
            • Gość: magi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 13:14
              może dopuki , aplikujesz jeszcze na stanowisko z wyższym
              wykształceniem. Czy reszta umiejętności podobnie jak ortografia?
              Ja znam kogoś kto pracuje w UM m.st. Warszawa i z racji wysokich zarobków (po
              kilku latach) i możliwości awansu lub przeszeregowań poziomych tam startuję.
              Zobaczymy, na razie uczę sie przepisów z wymagań pożądanych, bo zupełnie inne
              niż w mojej dotychczasowej branży.
            • Gość: anki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.14, 19:15
              ktoś kto stara się o pracę w urzędzie pisze "dopuki" o.O więcej pytań nie mam
          • Gość: qs IP: *.chello.pl 02.06.09, 17:04
            sam jesteś nieudacznikiem, miałeś farta, ktoś kto nazywa ludzi tak
            jak ty nie jest nic wart....
          • Gość: Ja Wawa IP: *.dynamic.chello.pl 04.06.12, 21:34
            Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że marny z Ciebie przypadek. Powodzenia, mam nadzieję, że nie wstydzisz się swojego pochodzenia i ciekaw jestem gdzie się dostałeś i za jaką pensję bo wnioskując po wpisie marny popis z Ciebie przyjezdny pseudo Warszawiaku, któremu udało się złapać Boga za nogi i dostać do Urzędu za marne niewiele więcej niż kwoty wymieniane w tym forum. Rozwoju osobistego i wszystkiego dobrego życzę.
        • Gość: Gość IP: *.acn.waw.pl 12.01.09, 14:22
          Zgłaszając swoją kandydaturę na stanowisko pracy w Urzędzie miasta
          weszłam na to forum i zaczytywałam się w wypowiedzi osób tutaj
          udzielających się: szukalam odpowiedzi na wiele pytań: jak wygląda
          test, jak wygląda rozmowa, ile się zarabia - odpowiedzi oczywiście
          znalazłam i pełna optymizmu poszłam na test. Do konkursu
          zakwalifikowały się 22 osoby. Już w korytarzu - czekając na wejście
          do sali, w której mial odbywać się test zaciekawiło mnie zachowanie
          dziewczyny, która siedziała obok mnie - siedziała przy samych
          drzwiach - wejściu do Urzędu miasta - budynek D i z każdym z jego
          pracowników, którzy przychodzili w godzinach rannych do pracy witała
          się bądż nawiet zamieniała kilka słów - wszyscy myśleliśmy, że to
          pracownik, który obecny będzie podczas testu. Niestety, dziewczyna
          ta okała się uczestniczką konkursu. Po zakończeniu testu każdy
          komentował tą sytuację, tym bardziej, że ona wcale się z tym nie
          kryła - wręcz przeciwnie - chwaliła się swoimi znajomościami. Nie
          muszę już chyba opowiadać dalszego ciągu rekrutacji ;-) Test
          przeszło kilkanaście osób, wszyscy zmotywowani (gdyż była to bardzo
          dobra oferta - praca w gabinecie Prezydenta Miasta). Komisja była
          bardzo miła, zadawali trudne pytanie, ale każdy wychodził
          zadowolony., i ja też. Wszyscy rozmawiali ze sobą - wciąż o tym jak
          wyglądają przyjęcia do pracy w Urzędzie miasta, mieli naprawdę
          bogate doświadczenia, które potwierdzają moją wypowiedż.Jeszcze
          przed rozstrzygnięciem konkursu sprawdziła na jednym z portali "co
          to za dziewczyna" może żeczywiście jakiś omnibus dltego wszyscy ją
          wspierają. I znów NIESTETY. Dziecko 22- letnie studiujące na jakiejś
          wyższej szkole srutu tutu na trzecim roku. Rozstrzygnięcie konkursu -
          chyba już wiecie kto mógł wygrać! Nawet nie jestem rozżalona bo
          skoro tak tam jest to ja napewno nie chcę tam pracować, szkoda
          tylko, że dają nadzieję wielu osobom, rozpisują konkursy, angażują
          psychologa (przemiła osoba - chyba jeszcze nie zmanierowana) Jestem
          jedynie troszkę zniesmaczona gdyż wśród nas były osoby, które mialy
          ukończone po dwa kierunki studiów, różne kursy i miały bagate
          doświadczenia zawodowe. Zdecydowałam się napisać, żeby troszkę sobie
          ulżyć i powiedzieć wszystkim chętnym aby uzbroili się w ogromną dozę
          cierpliwości i szukali pracy gdzie indziej, a udział w konkursach na
          stanowiska do Urzędu Miasta traktowali jako przygodę - ekstremalną.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki
          • Gość: lokap IP: 195.136.193.* 13.01.09, 21:34
            a możecie napisać jakie pytania zadają w urzedach??? na rozmowie kwalifikacyjnej?
          • Czy wiecie może jak długo trwa proces rekrutacyjny?
          • Gość: naiwna IP: 89.108.212.* 14.01.09, 14:03
            O tym, że szanse na zatrudniee w Yrzędzie bez protekcji są marne -
            bardzo marne, to prawda. Nie zliczę ile juz razy próbowałam, a muszę
            przyznać, że mam odpowiednie wykształcenie i duży bagaż doświadczeń,
            mogę startować nawet na naczelnika, a mimo to, nie udaje mi sie
            dostać na szeregowego pracownika. Jestem wściekła i sfrustrowana
            takim stanem rzeczy, bo szkoda naszej energii, czasu, przygotowań i
            zachodu. Ostatnio zaczęłam sprawdzać kandydatów i... przy ostatniej
            rekrutacji okazało się, że wybrany należy do odpowiedniej partii
            politycznej. Wcześniej coś tamsłyszałam, ale wciąż miałam NADZIEJę!!!
            Mam ochotę przerwać tę zmowę i powiedzieć o tym głośno!!!! Kto jest
            za - niech podniesie rękę i zgłosi się... do mnie 666 935 337. Jeśli
            zbierze się odpowiednia ilość osób z konkretnymi przypadkami, możemy
            pójść z tym do telewizji. Wiem do kogo się udać i jak sprawę
            nagłośnić.
            • Gość: kk IP: *.chello.pl 29.05.09, 22:08
              ja też jestem za tym żeby coś zrobić z tą sytuacją, pomimo dobrych
              kwalifikacji nie mogę nic znaleźć, wysłałam ostatnio dokumenty do
              urzędu gminy w małej miejscowości, z niecierpliwością czekałam na
              opublikowanie listy kandydatów spełniających wymagania formalne ( a
              takie na pewno spełniałam), niestety wchodząc na BIP zobaczyłam że
              konkurs wygrał taki a taki, uzasadnienie jego zatrudnienia podano w
              ten sposób że podczas rozmowy kwalifikacyjnej kandydat wykazał się
              ogromną wiedzą na dany temat. Jakiej rozmowy? Jak nawet nie było
              listy kandydatów, nie wiem jeszcze co mogę z tym zrobić, ale myślę o
              powiadomieniu mediów i prokuratury,jak wszyscy się weźmiemy za nich
              to może coś się zmieni, chyba wam na tym zależy, napiszcie o swoich
              doświadczeniach, w razie potrzeby podaję mój mail:
              kasia_boguszewska@tlen.pl
              • Gość: kk IP: *.chello.pl 02.06.09, 17:00
                cześć, wczoraj napisałam w kilka miejsc skargi odnośnie mojej
                sytuacji, powołałam się również na forum dot. ARiMR, narazie czekam
                na odpowiedź ale nie spocznę dopuki jej nie dostanę.
                Jeżeli Wam zależy aby coś z tym g.wnem zrobić opisujcie swoje
                sytuacje, myslę że jeżeli to się nagłośni to już nikt przynajmniej
                nie będzie udawał że o tym nie wie, możemy powiadomić np media,
                jakiś reportaż czy coś, ale musimy to jakoś do kupy zebrać, co Wy na
                to?
              • Gość: kandydat IP: *.jmdi.pl 22.08.09, 16:35
                podobna sytuacja jest w Urzędach Gmin w Warszawie, dosłownie
                Burmistrzowie zatrudniają swoich kolegów partyjnych lub ich rodziny
                i znajomych. Nie ważne jest że taka osoba nawetnie ma za bardzo
                motywacji do bardzo dobrej pracy bo przecież zawsze będzie kryta.
                Zatrudnianie po "kolesiostwu" to norma i chodź wiedzą o tym w
                Urzędzie m.st.Warszawy nikt z tym nic nie robi. Testy kompetencji to
                może i są, ale co z tego, bo jakoś zbiegiem okoliczności zawsze
                wygrywa znajomy Burmistrza. Oni nawet nie kryja się ze znajmomścią i
                układami koleżeńskimi i o czym to może świadczyć................ że
                nic się nie zmieniło w tym temacie, a Władze Miasta mają więcej
                problemów na głowie niż uczciwość Władz Gmin. W taki to właśnie
                sposób w urzędach będzie tak jak zawsze było, najpierw, pogaduch,
                potem kawa, następnie śniadanie, później handel obwoźny i herbatka i
                tak minie czas do przerwy obiadowej, w między czasie
                makijaż............. i znow pogaduch a osoby zatrudnione nie z
                polecenie i nie zasiedziałe w Urzędzie zapierniczja w 3 za 7 osobowy
                zespół, bo 2 nie potrafią obsługiwać komputera, 2 z polecenia nadają
                się tylko do pracy w spożywczaku. Ciekawe jest to że tych powiązań
                nikt jeszcze nie namierzył i nie ukrócił, bo to jest policzek w
                twarz dla PO na oczach wszystkich kandydatów tych którym nie
                powiodło się bo niczym złożyli dokumenty do Urzędu już byli
                przegrani. Ukłony dla Burmistrza Pragi Południe, Tagówka, Bielan i
                Białołęki. Ciekawe co widzą i czują patrząc w lustro?????????
              • Gość: urzędnik IP: *.lodz.mm.pl 10.09.09, 22:11
                Witam. Nie chcę nawet czytać tych wszystkich wpisów, wystarczyło kilka.
                Mam pytanie czemu chcecie pracować w urzędzie za pieniądze, które nie wystarczą
                wam na nic? Poza tym, stanowiska urzędnicze w 75% są obsadzane w inny sposób niż
                konkurs. Zatem na 100 wysłanych ofert macie szanse na to, że spełnicie wymagania
                formalne w przypadku 25ciu ogłoszeń. I dalej: na jedno stanowisko potrafi
                kandydować od 25 do 100 osób (nb. nie wiem czemu?//-serio) Policzcie sobie
                jakie, wg. rachunku prawdopodobieństwa macie szanse...i na pocieszenie powiem:
                NIE MA TEGO ZŁEGO CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO!!!!
            • Gość: żal.pl IP: *.jmdi.pl 22.08.09, 16:39
              podobna sytuacja................ Na Białołęce teraz trwa rekrutacja
              na stanowiska naczelnika i samodzielne w obu przypadkach przeszli
              kolesiowie Burmistrza i pewnie te osoby zostaną wybrane. Smieją się
              innym Kandydatom w twarz...............
              • Gość: brw IP: *.infoglob.com.pl 06.09.09, 15:27
                witam widze ze wiekszosc uzytkownikow forum zdaje sobie sprawe ztego
                jakie zasady obowiazuja w zatrudnieniu w ustytucji panstwowej
                zgadzam sie tutaj nie potrzeba ani kwalifikacji jakiegos
                szczgolnego doswiadczenia czy tez szczescia choc naperawde kazdemu z
                was zycze jak najwiecej zeby takich frajerow za kilka lat byl
                odsetek ktorzy siedza w urzedach dzieki czyjemus poparciu Jeden
                czynnnik jest najwazniejszy znajomosci ktosmusi was poprzec ze mna
                bylo tak samo nie ukrywam tego ale nie jestem osoba kotra rajcuje
                praca ciut wieksza od najnizszej krajowej nie oszukujmy sie wszedzie
                jest potrrzebna niewidzialna reka czy to instytucja prywatna czy
                panstwowa Trochce mi szkoda mlodych ludzi studiujacych i topiacych
                full kasy na studia No ale takie zycie Konczac uwazam ze kierunek
                administracyjny jest w dzisejszych czasach oklepany i nie modny
                latwiej znalezc takiego frajera ktory bedzie siedzial 8 godz za
                biurkiem w tym wydajnie pracujac 2godz niz dobrego fachowca Warto
                podziekowac to naszemu ustrojowi a moze po prostu warto trafic an
                zmywak gdzies w Anglii moze warto o tym pomyslec niz kisnac w tym
                kraju pozdrawiam
              • Gość: mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 13:20
                A czemu naczelnikiem ma zostac ktoś z zewnątrz, a nie ktoś z wydziału kto zna
                się na tej pracy i do momentu rozstrzygnięcia pełnił funkcje p.o.?? Może
                konkursy powinny być tylko na szeregowych pracowników i byłoby prościej.
          • Witam wszystkich forowiczów,

            Zgadam się z Państwem w 100%. Uczestniczyłem dwu krotnie w postępowaniu rekrutacyjnym w Urzędzie Miasta st.W-wy.
            Pierwszym razem na stanowisko kierownicze. Wówczas nie miałem testu, odbyła się tylko rozmowa kwalifikacyjna. Odpowiadałem na wszystkie zadane pytania poprawnie, po czym otrzymałem pytanie z zakresów przepisów wewnętrznych, na które starałem się odpowiedzieć w oparciu o zdobyte informacje dostępne na stronach UM/BIP. Niestety odpowiedzi okazały się niewystarczające i pytania uszczegółowiono do treści instrukcji wewnętrznych, jak obieg dokumentów wewnętrznych i inne, politykę rachunkowości jednostki, funkcjonowanie i koordynacja pracy poszczególnych biur. Z przykrością odpowiedziałem, że nie znam przepisów wewnętrznych regulujących funkcjonowanie jednostki, które nie są udostępnianie do wiadomości publicznej. Wskazałem jedynie, że na to pytanie ma duże szanse odpowiedzieć osoba pracująca w urzędzie, która ma dostęp i zna (chociaż w założeniu) przepisy wewnętrzne określające funkcjonowanie jednostki oraz poszczególnych jednostek pomocniczych. Jak się okazało na to pytanie mógł odpowiedzieć wyczerpująco jeden z kandydatów uczestniczący w postępowaniu, który był wówczas pracownikiem UMst.W., konkretniej właśnie tego biura do którego trwał nabór na stanowisko Kierownika. A ów kandydat zajmował w nim stanowisko PO Kierownika Biura. Zgadnijcie kto przeszedł pozytywnie rekrutacje i kto został Kierownikiem Biura;-)OCZYWIŚCIE...!Znał odpowiedzi z zakresu funkcjonowania urzędu w oparciu o przepisy wewnętrzne.

            Drugim razem (może z ciekawości) wystartowałem na niższe stanowisko- tym razem na specjalisty;-) Wiem, że znaczna degradacja, ale chciałem zobaczyć jak wygląda rekrutacja na niższych stanowiskach. Po testach miałem rozmowę kwalifikacyjną w gronie osób z niższego szczebla urzędniczego. Pozytywnie odpowiedziałem na wszystkie pytania...co niestety jak zauważyłem złościło rozmówców z komisji...zagadnienia: zamówienia publiczne, ustawy ustrojowe, finanse publiczne, rachunkowości, sprawozdawczość budżetowa, kontrola projektów inwestycyjnych i inne obszary nie pogrążyły mnie, bo przećwiczyłem je w praktyce, a doświadczenie zawodowe mimo kilku kierunków studiów (preferowanych do pracy m.in. w administracji publicznej) mam bogate. Padały również pytania z KPA, kodeksu cywilnego, prawa handlowego, ale niestety nie udało się Państwu z komisji trafić w miękkie podbrzusze.
            Okazało się, że pytania powtarzały się kilkukrotnie z testów, nikt nie potrafił mi odpowiedzieć dlatego się powtarzają, skoro na teście nie ma jak ściągać;-). Pani Naczelnik zadała pytanie o termin interpelacji....Poprosiłem, aby sprecyzowała o jakie interpelacje jej chodzi, bo nie było żadnego wprowadzenia, a przepytywała mnie z innych zagadnień. Niestety trudno było Pani wytłumaczyć o jakie interpelacje jej chodzi... (w domyśle myślałem o terminie na interpelacje radnych oraz terminie na interpelacje poselskie-zważywszy że bardzo skakaliśmy w pytaniach po różnych zagadnieniach). Komisja, po wyczerpaniu katalogu własnych pytań korzystała z gotowych pytań i odpowiedzi. Widocznie ów zagadnienie nie było tam sprecyzowane i Pani Naczelnik, które wcześniej milczała- zakopała się i nie wiedziała o jakie interpelacje pyta? Obroną ręką wyszedł jej kolega z komisji, który głównie zadawał pytania i sprecyzował ów pytanie....Kobieta była wściekła….
            Nie zaśmiecałem sobie głowy kto tym razem został zatrudniony na stanowisko specjalisty, ale jak podejrzewam jakiś specjalista po studiach lub w ich trakcie o profilu wychowanie plastyczne, pedagogika lub podobnym kierunku zdaniem rekruterów przydatnym do pracy w administracji publicznej /samorządowej.



            Reasumując powyższe zarówno pierwsza, jak druga rozmowa uświadomiła mi, że komisja dla niepożądanych kandydatów z poza klucza politycznego /kolesiowskiego zadaje pytania na które mają małe szanse odpowiedzieć poprawnie, bądź zadają pytanie z listy, których nie rozumieją lub sami nie znają odpowiedzi.
            Ponadto stan wiedzy niektórych członków z komisji rekrutacyjnych pozostawia dużo do życzenie, a niestety oni wymagają od kandydatów wiedzy i fachowości, a nie potrafią od siebie wymagać. Bo niestety na zajmowane stanowiska trafili raczej nie w oparciu o poziom wiedzy, czy doświadczenia zawodowego, tylko na skutek nominacji sitwy politycznej.
            ...Warto o tym mówić, bo wiele osób z bardzo dobrym przygotowaniem merytorycznym i doświadczeniem zawodowym chcą związać losy z tym urzędem, a tymczasem zatrudnia się swoich ludzi (miernych, biernych i wiernych), a postępowanie rekrutacyjne jest jedynie wymogiem, który nie jest weryfikowany, co do zasadności i trafności przez osoby z poza sitwy. Wiele osób jest zawiedzionych, ale w moim przypadku to chłodne spojrzenie na śmieszną rekrutację w UMst.W i innych jst, gdzie domeną są powiązania polityczne i kolesiostwo, z którym kandydaci na dane stanowisko nie kryją się po korytarzach urzędów ze znajomościami wśród decyzyjnych urzędników.

            Również dołączam swój głos do GŁOŚNEGO PROTESTU i nagłaśnianiu takich spraw. W różnych urzędach nie tylko na poziomie samorządu terytorialnego, ale administracji rządowej, czy innych instytucji państwowych (agencjach, spółkach skarbu państwa), gdzie kierownictw powoływane jest politycznie/bądź działało w polityce, infekuje organizm danej instytucji, która staje się przechowalnią dla im podobnym
            • Gość: FYM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.09, 11:42
              MOJE BOJE
              kilkadziesiąt CV na BiP.
              Efekt:
              1: kilkanaście razy brak przejścia do 2 -etapu (czytaj mego nazwiska na liście
              kandydatów nie było) niby moge rozumiec bo np. mogłem jednak nie spełnić wymagań
              ale...w kilku przypadkach przewyższałem wymagania i..nie rozumiem :D:D

              2: głównie skupiłem sie na policji..KGP (komenda główna)
              efekt: jestem na kilkunastu listach i..od marca zero odzewu...

              żałosne.....

              3: poszczególne ministerstwa, jestem na kilku listach, odezwali się z 2-óch.

              a) MON, pokonałem ponad 100 kandydatów, nie wspomne że po południu w środę
              otrzymałem telefon że o 8 rano w czwartek (nastepnego dnia) miedzy innymi czeka
              mnie test z kilku ustaw...kilkaset stron ..nie spałem, w wannie czytałem,
              udzieliłem 95% poprawnych odp, ogólnie..wszystko poszło mi świetnie..ale byłem
              2-gi...

              na korytarzu w miedzy czasie poznałem gogusia w garniaku, mleko pod wąsem..nos w
              chmurach, syn generała...

              skończyło się...wiadomo..z żalem powiedzieli że jestem 2-gi.

              b) Urzad Statystyczny, mega testy, rozmowy itp...w połowie chiałem już dac sobie
              spokój...na korytarzu była dziewuszka i jak w opisanym przypadku już przez kogoś
              wyżej, znała każdego i z każdym gadał...

              porażka i żal.pl

              4: zlitował sie nademna KSP-komenda stołeczna

              dostałem sie i ogólnie mili ludzie, po angielsku godzinka rozmowy, pożniej
              godzinka rozmowy luźnej..kadry ok, kierownicy ok...

              ale biorąc pod uwage wcześniejsze dośw...mam mieszane uczucia..
              dlaczego?

              bo było 5 stanowisk na zastępstwo, zgłosiło sie 2 osoby w tym ja...

              inspektor...cóż, wcześniej byłem kierownikiem w firmie ...ale i tak się
              ciesze..spokój, robie swoje i ide do domu...

              tylko ja w tej policji premi nie zobacze nigdy..bieda aż trzeszczy:D:D

              pozdrawiam...i fajnie? że i inni mieli tak badziewne doświadczenia z szukanie
              pracy w budżetówce jak ja..

              FreeeYourMind 4 ever
    • zalecam dowiedziec sie ile sie zarabia na podobym stanowisku wtedy mozna
      odpowiedziec orientowalem sie iz na podobym stanowisku zaraba sie np ok 2200 zl
      brutto najlepiej uzyc argumentu ze sie sowaidywalo i ze podobym stanowisku
      • Gość: karteczka888888888 IP: *.tvk.torun.pl 20.03.10, 09:46
        Chciałam się dowiedzieć z czego, z jakiej partii materiału może być test
        kwalifikacyjny w urzędzie miasta na stanowisko urzędnicze ds. obsługi
        sekretariatu???
        Jeżeli ktoś w przeszłości miał taki test za sobą, będę wdzięczna za jakieś
        wskazówki:)
        • Gość: Ralf IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.10, 14:31
          Zakres jest podany w ogłoszeniu zwykle jest to zakres dotyczący podstawowych ustaw (warszawskiej, o samorządzie, etc.), pytania na teście pisemnym są zamknięte a,b,c,d jedna poprawna zwykle proste (o kompetencje o daty wyjścia w życie ustaw etc.), później jest rozmowa połowa o niczym praktycznie połowa z regulaminów (wszystko jest dostępne na BIP). Niestety sam się przekonałem, że rekrutacja jest ustawiana. Już przed jej rozpoczęciem jest wskazana osoba, która ma być wybrana. W moim przypadku wiedziałem już od początku, że coś jest nie tak bo była dziewczyna, która się podśmiewała z tego ,że ludzie przychodzą na testy i stoją w kolejce na rozmowę kwalifikacyjną była też bardzo krótko przepytywana (ok. minutę możne nawet mniej) i też się śmiała że inni jeszcze czekają na swoją kolej. W ogłoszeniu wyników naboru oczywiście padło jej nazwisko, więc jak tu się nie dziwić, że wszyscy powtarzają - do Urzędu m.st. Warszawy tylko i wyłącznie przez ZNAJOMOŚCI!
          Cała procedura to szopka, trwa to bez mała 2,5 miesiąca, kontakt średni, zwykle nikt nic nie wie, terminów się nie przestrzega etc.
          • Gość: Naiwna IP: *.dynamic.chello.pl 11.02.11, 22:15
            A ja idiotka chciałam dostać się do pracy w "lokalówce" Pragi Pd. Ryłam kilka dni . Napisałam test b. dobrze. Byłam na rozmowie kwalifikacyjnej. Wszystko OK. I zaraz po tym przeczytałam artykuł w necie, kogo do tych wydziałów przyjmują. To bardzo intratne posady. Tu nie ma żadnej kontroli. W komisji nie ma nikogo z zewnątrz i przyjmują, kogo oni co chcą, a nie kto zasługuje na to. A pani Hania GW toleruje to. Czy tak trudno wprowadzić do komisji obserwatora zewnętrznego. Widać byłby niewygodny.
            • Gość: gosc który ma dość IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.11, 02:07
              Witam,
              Moja wypowiedź nie dotyczy co prawa Urzędu Miasta Warszawy, ale wlasnie tutaj chciałbym podzielić się swoją opinią dotyczącą rekruracji i naboru do korpusu służby cywilnej.
              W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy byłam na kilku rozmowach. To co się tam dzieje to jest kpina. Dla przykładu ostatnia rekrutacja w MK. Na podrzędne stanowisko inspektora na test przyszło okolo 150 osób. Z racji tego ze był to moj trzecie test i 2 rozmowa w MK nie wiele mogło mnie zaskoczyć. Zaliczyłam test na njwyższym poziomie, rozmowa OK, doświadczenie zgodne z charakterem pracy, po czym po kilku dniach telefon od Pani że wybrano innego kandydata. Zero uzasadnienienia, zero informacji na temat miejsca w kolejności kandydatów (co przecież jest ważne biorąc pod uwagę Ustawę o SC). GUS z kolei to juz wogole jest kpina i masakra "przemiłe" Panie potrafią roześmiać się kandydatowi w twarz (miałam taką sytuację). Najpierw test potem rozmowa (czyli raczej standard) Z testu 26 punkt na 30 czyli nie najgorzeja ale mogłoby być lepiej. Test z zagadnien merytorycznych a na rozmowie Pani zadaje ironiczne pytanie czy wiem coś nt dokładnie chodziło o Kodeks pracy i służbę cywilną. Załuję ze nie powiedzilam ze skoro napisalam test z tych zagadnien na taką liczbę punktów to chyba coś wiem. Komisja przeniemiła, nie sznująca kandydatów. Na innej rozmowie w GUS wszytkim na rozmowie zadawano jedno i to samo pytanie wogole niemerytoryczne, nikt nic nie dopytywal a praktycznie kazdy byl w środku moze minute. Wszyscy mozemy się domyśleć co oznacza taki sposob prowadzenia rozmowy. "trzeba odbębnic" ale i tak juz wiemy kto jest najlepszy ;-) Pani dzwoniąc powiedzila tylko że nie wiele mi zabraklo. hehehhe super ! bo z testu w grupie mialam najwięcej punktów ale oczywiście był "ktoś" kto mial 31na30 punktów ;-)
              To co się dzieje w rekrutacjach w słuzbie cywilnej to kpina. Niech zmienia przepisy tak aby nie było fikcyjnych konkursów. Po co tylu ludzi sie uczy, przyjezdza np do wawy z całej Polski, skoro wynik i tak jest z góry przesądzony zwykle.!!!
              Dlaczego prasa się w koncu za to nie weźmie.
              Jestem wyczerpana i zrezygnowana. Od dwóch miesięcy ciągle się ucze zaliczam testy na wysokim poziomie i nic i nic !
              • Gość: raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 10:00
                Z tymi urzędami to jest jeszcze lepszy numer...
                Jak tak sobie przeglądam oferty pracy różnych urzędów, to praktycznie każda oferta pracy zawiera warunek że kandydat/-ka musi mieć doświadczenie w administracji publicznej.
                Skoro tak jest, to tworzy się taki zamknięty krąg* - nikt kto nie ma doświadczenia w administracji publicznej nigdy takiej pracy nie dostanie, więc doświadczenia nie zdobędzie, i nie ma szans w takich rekrutacjach na przeszłość.

                * - nie dotyczy absolwentów, których się wysyła z UP na staże, ale i tu wystarczy dać warunek min. 1 roku (a staż z UP w urzędach praktycznie zawsze kończy się po max. 6-8 miesiąca), dzięki czemu można i te osoby łatwo "odstrzelić" na etapie selekcji.
                • Gość: aguucha IP: 89.174.48.* 14.02.11, 15:17
                  Czy ktoś się orientuje w jaki sposób mogę dostać(obejrzeć) swój test napisany w urzędzie? Jestem przekonana, że nie zrobiłam żadnego błędu, a mimo to nie zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną...Wraz ze mną pisała go moja znajoma po szkole medycznej (studium) i ona zakwalifikowała się do rozmowy, choć przepisy zna niespecjalnie i przyznała, że ''strzelała''...Ja mam wykształcenie wyższe prawnicze.Dodam jeszcze, że był to nabór na stanowisko inspektora, a wymagania były następujące:
                  - wykształcenie średnie,
                  - znajomość kpa, kc,kpc,
                  - 1 rok doświadczenia w administracji.
                  Jestem zdecydowana dotrzeć do ''źródeł''.
                  • Gość: aguucha IP: *.vx.pl 14.02.11, 15:31
                    Dodam,że urząd nie jest w Warszawie, ale to nie ma większego znaczenia.
                    • Gość: gość który ma dosć IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.11, 16:37
                      Złóż pisemny wniosek o udostępnienie testu. Ja nie jestem prawnikiem ale z tego co się orientuję z że każdy ma prawo do informacji gromadzonych na swój temat...itp jesli wyniki z testu są odrazu to ja zwykle proszę o pokazanie testu. Złoż taki zwykły wniosek. Ze dnia tego i tego aplikowałaś na takie i takie stanowisko pisalas test nie jesteś do końc PRZEKONANA O SŁUSZNOSCI WYNIKÓW, w związku z tym prosisz o udostępnienie tej informacji, czy też poprostu wglad. Jeśli chodzi o wgląd powinni ci udostępnic od ręki. Tylko pośpiesz się bo mają tylko jakiś okres na przechowywanie tego typu spraw.
                      Odpisz jeśli będziesz mogła czy udało ci się coś wyjaśnić!
              • Gość: MK IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.11, 16:40
                dodam tylko że na opisywane stanowisko w MK dostała się dziwnym trafem osoba która na Naszej klasie fotografuje się za biurkiem Ministerstwa kultury i otrzymuje komentarze od koleżanek które jak się okazuje o sprawdzeniu na golden line równiez pracują w ministerstwie kultury! KPINA
              • Witam,
                Ja niestety też usiłuję dostać się do pracy w Urzędzie Miasta Warszawy lub dzielnicy, i to od stycznia, ale niestety bezskutecznie. Pisałam już tyle testów, za każdym razem je zaliczając i następnie przechodząc rozmowy. Niestety za każdym razem wybierano kogoś innego.
                Jeden z testów napisałam uzyskując maksymalną liczbę punktów, o czym powiedział mi sam Naczelnik Wydziału Urzędu m. st. Warszawy, w którym ubiegałam się o pracę, pytając w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, czy tak się przygotowałam, czy mam tyle szczęścia. Niestety wybrano kogoś innego, kto rzekomo wykazał się wiedzą podczas rozmowy, co jest dość dziwne, bo nikomu nie zadano pytań merytorycznych w trakcie rozmów (to akurat wiem od innych kandydatów, którzy po wyjściu z rozmowy dzielili się z pozostałymi wrażeniami, a ja wchodziłam jako przedostatnia).
                No cóż, to wskazuje na to, co napisała moja poprzedniczka. Z góry wiadomo, kto będzie przyjęty, a te wszystkie testy i rozmowy, to tylko jedna wielka ściema, przeprowadzana, bo tego wymagają przepisy, a że za pieniądze nasze, podatników, to już mniej ważne.
                • Gość: Ulka IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.11, 01:50
                  Malgo, nie przejmuj się, ja zawsze od 10 m-cy zajmuję doskonałe II-gie miejsce, na razie nie ma jak udowodnić..... korupcji, ale to tylko chwila ~! Baby znudzone siedzą , bo muszą z urzędu zadać parę pytań, a patrzą na nas z litością, bo klandydat już wybrany. Gromosław CZempiński też myślał, że jest nieuchwytny. A te baby niedługo też pójdą za nieuczciwość do paki zgodnie z prawem. FUJ !
    • Gość: Oszukany IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 16:16
      KAMIL POHORECKI ur.1985 r. ( ostatnio zam.: Płocka 40 ) zatrudniony był w UD Wola. Naciągnął kilka osób na duże pieniądze i sp...... do Częstochowy. Okradł też mieszkanie osoby, ktora zlitowała się " nad jego losem". Uważajcie w Częstochowie na niego, bo wyłudza kasę "na głodne dzieci" i tragiczne swoje dzieciństwo !
    • Gość: Fanatyk konkursów IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 20:54
      kwejk.pl/obrazek/34061
      zobaczcie tą uśmiechniętą, ironioczną mordę !!!!! Przekażcie to dalej !
      Popatrzcie na wiarygodność tej co rozdaje w durny sposób kasę ! Daje przyzwolenie na zatrudnianie osób "wytrzepanych z rękawa" !!! To w tej chwili nagminne !
    • Gość: Wstrętna BABA IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 23:00
      kwejk.pl/obrazek/34061
      To jest zobowiązanie HGW przed wyborami - obrzydliwa BABA !!!! WON !
    • Gość: Iga IP: *.dynamic.chello.pl 24.05.11, 22:41
      Dzisiaj bylam jako jedna z kilku osób ( na teście było ponad 80 osób) na rozmowie kwalifikacyjnej (egzaminie ustnym) i wszystkim, którzy nie mają znajomości w Urzędzie m.st. W-wy gorąco odradzam, szkoda czasu. Jestem przekonana, ze jedna z kandydujacych osób, pracująca juz w Urzędzie, zostanie przyjęta po protekcji. Przekonam sie wkrótce po ogłoszeniu nazwiska na stronie Urzędu.. Jesli tak, potwierdzi to zasadę nieuczciwego naboru do samorządów, którą toleruje Hanka Gronkiewicz. Przerabiam to na kazdym konkursie, a brałam udział w kilkunastu, zawsze mam wspaniałe drugie miejsce, bo pierwsze ma osoba protegowana.
    • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.11, 22:12
      konkursy w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawa to fikcja!!! Nie bądźcie naiwni, szanujcie swój czas... Poziom jaki prezentują pracownicy Urzędu na rozmowach kwalifikacyjnych jest żenujący, zadają pytania jakie ślina na język przyniesie, byleby tylko jak najszybciej odbyła się ta cała maskarada zwana rekrutacją. Tylko pogratulować tym osłom, które powciskały tyłki na stołki po znajomościach i korzystają z wszystkich przywileji, tym baranom, które już nie pamiętają, jak weszli do pracy w urzędzie i dopiero uczyli się wszystkiego, zaczęli studia itd.
      i udają wielce mądraków będąc KOMISJĄ rekrutacyjną!!! KPINA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Precz z Hanką GW IP: *.dynamic.chello.pl 01.09.11, 18:56
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10216214,Nagrody_dla_prezesow_miejskich_spolek__170_tys__zl.html
    • Gość: biurowa IP: 83.143.140.* 04.09.11, 11:39
      Jest praca w Urzędzie statystycznym w Warszawie _wykształcenie wyższe_należy zlożyć dokumenty do 12 wrzesnia 11r : link : www.stat.gov.pl/bip/59_PLK_HTML.htm
      www.stat.gov.pl/bip/389_5382_PLK_HTML.htm
      www.stat.gov.pl/bip/389_5383_PLK_HTML.htm
      • Gość: ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.11, 20:22
        To już wszyscy się dowiedzieli jak nędznie płacicie? Chyba tak, skoro w akcie desperacji już szukacie jeleni po forach internetowych.
        • Gość: Arek IP: *.dynamic.chello.pl 21.09.11, 23:15
          Ściema, ściema, ściema z konkursami do Urzędów w Warszawie. Proponuję pójść i przekonać się. Mój najlepiej napisany test i odpowiedź na wszystkie pytania na rozmowie kwalifikacyjnej, nie pozwoliły na zatrudnienie mnie. Więc niby był ktoś lepszy ? Bez komentarza !!!!
          Szkoda zawracać sobie głowę nauką do konkursu i marnować czas !
          • Gość: Ken IP: *.dynamic.mm.pl 03.10.11, 12:24
            jakiego typu pytania zadają na stanowisko podinspektora w II etapie (romozwa kwalifikacyjna)??
            • Gość: Alamakota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.11, 17:03
              Jestem po rozmowie kwalifikacyjnej w jednym z Biur Urzędu. Naprawde nie wiem co napisać... jestem kompletnie przygnębiona całkowita bezkarnością warszawskich "urzedasów", bo tych ludzi nie należy nazywac urzednikami. Szybkie 10 minutowe rozmowy, aby zaliczyć, kompletny brak zainteresowania Twoja osobą, przydatnością, czy predyspozycjami na proponowane stanowisko. Ważne,że w protokole jest napisane, że rozmowa sie odbyła, a procedurom rekrutacyjnym stało sie zadość. A i tak stanowisko juz obstawione. Poczułam sie nabita w butelkę, wykorzytsana. Po co całe to zamieszanie z konkursem, testem i rozmowami?! Może to idealistyczne podejście ale zastanawia mnie czy pani, która przeprowadzała dzis rozmowy po powrocie do domu spojrzy w lustro (jesli będzie miała na tyle odwagi) i pomyśli o tym jakiego cyrku była dzis głównym rezyserem?
              Zastanawiam sie, co i jak mozna zmienić? Jedyne, co w tej chwili przychodzi mi do głowy to zebranie podpisów pod petycja w sprawie zmiany ustawy o Pracownikach Samorzadowych. Postepowania rekrutacyjne powinny prowadzić firmy zewnetrzne, a pracownik Urzędu byłyby tylko obserwatorem. Takie rozwiązanie mogłoby otworzyc droge uczciwym, rzetelnym i wolnym od koneksji rekrutacjom.
              • Gość: Anka IP: *.dynamic.chello.pl 08.11.11, 11:12
                X..... wykazała się wiedzą merytoryczną...ble, ble, ble i powinna być obowiązkowa formuła na końcu, że jest protegowaną Pani/Pana Y. Byłam na kilkunastu konkursach do UM st.W-wy i zawsze (nie wiem dlaczego) zajmowałam bardzo dobre II miejsce, chociaż miałam max pkt z testu i odpowiedziałam na wszystkie pytania. Dosyć juz robienia z kandydatów idiotów !
                • Gość: toxic IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.11.11, 20:37
                  Można coś w ogóle z tym zrobić?
                  Przecież jak widzę kolejne wyniki naboru w stylu: "Kandydat podczas rozmowy kwalifikacyjnej wykazał się znajomością regulacji prawnych z zakresu postępowania administracyjnego, ochrony danych osobowych (...)Ponadto Kandydat wykazał
                  się zdolnościami interpersonalnymi i organizacyjnymi niezbędnymi do pracy na ww. stanowisku" ...to krew mnie zalewa...

                  Zauważyłam, że zrezygnowali już z podawania list kandydatów spełniających wymogi formalne...
                  • Gość: Alamakota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.11, 13:24
                    Myslę, że przede wszystkim trzeba zmienic sposób myslenia z "czy w ogóle mozna cos z tym zrobić?" na "co mozna z tym zrobić?". Łatwo nie bedzie, bo urzedasy, z pełną konsekwencja uzywam tego okreslenia, sa butni i aroganccy i czuja sie niezagrożeni. Skoro jakas młoda Amerykanka "zatrzymała" wielki bank, to w tej sprawie tez chyba mozna cos zdziałać. Klimat do podjecia działań jest - wiele osób, nie tylko w Warszawie ale w całej Polsce poznało na własnej skórze, na czym polegaja takie "rekrutacje", z wielu z nas sobie zakpiono. Robiłam wstepne rozeznanie wsród znajomych, zarówno tych,którzy kiedys, badz niedawno starali sie o pracę w urzędach, jak i tych, którzy taka pracą wcale nie sa zainteresowani. Wszyscy chetnie by poparli inicjatywę, która miałaby na celu zmiane obecnego stanu rzeczy. Trzeba chęci, troche zapału i wytrwałości, pamietając, że nie od razu Kraków zbudowano...
                    • Ja też jestem za tym, żeby coś z tym zrobić. To co dzieje się w urzędach podczas rekrutacji to istny cyrk. Ja przekonuję się o tym co jakiś czas od stycznia br., tj, od czasu, gdy usiłuję dostać pracę w jakimś urzędzie. Z początku nie przejmowałam się niepowodzeniem, bo miałam pracę. Jednak od czerwca jestem bez pracy, i gdy ciągle rekrutacja kończy się dla mnie niepowodzeniem, mam ochotę krzyczeć. Mam odpowiednie wykształcenie, zaliczam testy, mam doświadczenie. To jednak nie ma znaczenia. A co ma? To, że NIE MAM PROTEKCJI, NIE MAM ZNAJOMOŚCI W UM, NIE MAM "PLECÓW"!!!
                      • Gość: Inka IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.11, 01:30
                        Ja od stycznia br. byłam na ok 30 konkursach do U m.st. W-wy. przechodziłam test na 100 %, na ustnym odpowiedzialam na wszystkie pytania, i co ? i nic ! Wiadomo DLACZEGO .Trzeba pomysleć o niezależnym egzaminatorze, ale cóż to , skoro merytorycznie będzie pytać osoba, która ukierunkuje pytania na odpowiednią osobę
                        • Gość: Alamakota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.11, 12:24
                          Inko,
                          pytan ukierunkowanych na "wybranego przed rekrutacja" kandydata nie ma powodu się obawiać, bo to jest łatwe do wyeliminowania. firmy zewnetrzne prowadzące nabór mogą korzystac z pytań, , przygotowanych przez pracownika tego samego wydziału ale z innego miasta, czy tez jakiegos eksperta. z pytan tworzy sie zestawy, które kandydaci losuja przed rozmowa. Pomysłów jest wiele, Ty z pewnościa tez jakies masz i mnóstwo innych osób,które na własnej skórze poznały co znaczy "rekrutacja" w Urzędzie. Trzeba tylko przekuc to w cos dobrego. pozdrawiam
                      • Gość: mgr_bezrobotna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.12, 13:42
                        Jestem świeżo po studiach i startowałam niedawno do jednego z biur urzędu, najpierw zaliczyłam 1 etap, czyli test na dużą liczbę punktów, a następnie byłam na rozmowie kwalifikacyjnej. W wymaganiach na to stanowisko nie potrzebne było doświadczenie zawodowe, ale za to znajdowała się kosmiczna ilość ustaw, więc zarówno przed testem, jak i przed rozmową zabrałam się do ich nauki, aby zapamiętać z nich co ważniejsze. Niestety na rozmowie "zrobili ze mnie barana" prostą metodą - zadawali mi pytania z przepisów wewnętrznych, na które nie mogłam znać odpowiedzi. Łudziłam się, że jest jakaś szansa aby dostać tam pracę, wydałam kupę kasy na wydrukowanie ustaw, straciłam dużo czasu i energii na naukę i wszystko na marne... Teraz już wiem, że te wszystkie konkursy to obłuda... można być nawet głąbem, a po znajomości dostanie się pracę
                        • Gość: Alamakota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 13:12
                          Przykro czytac,że człowiek poświeca przygotowaniom tyle czasu i energii, a także pieniędzy, których przecież nie ma zbyt wiele kiedy nie ma się pracy. Niestety urzędnicy U. M. st. W-wy nie maja skrupułów. generalnie są dwa sposoby na zrobienie kandydatów w przysłowiowa trabę: albo tak jak piszesz zadają pytania z wewnetrznej organizacji, albo pytaja do skutku, o najdziwniejsze drobiazgi byleby pogrązyc kandydata. Starając sie o prace nie trzeba znac ustaw, rozporządzeń - trzeba znać Panią X lub Pana Y. Wstyd...Powołuje się wciąż nowych pełnomocników, a tam po prostu przydałby się Pełnomocnik do spraw uczciwych postepowań rekrutacyjnych;)
                        • do "mgr_bezrobtna" - Ja również startuje do Um.st. i czeka mnie test,w związku z tym chciałbym zapytać Ciebie o to, z jakich ustaw miałaś test i czy pytania były trudne i szczegółowe. Może pamietasz jakies? Z góry dziękuje za odpowiedź.

                          Jak niechcesz pisac tutaj to pisz na mojego maila z gazety:)
                          • Gość: Aneta IP: *.dynamic.chello.pl 01.03.12, 23:32
                            Ja po roku starań o pracę w UM Warszawa, nie mogę już patrzeć na znudzone twarze rekruterów. Muszą odwalić swoją powinność, wziąć kasę i przyjąć osobę protegowaną. Hanka GW na to zezwala i sama to robi. Precz z tymi darmozjadami ! Życzę im z całego serca statusu bezrobotnego !
                        • Idę na rozmowę kwalifikacyjną w przyszłym tygodniu (stanowisko kierownicze) - ciekawe, co mnie czeka ;-)
                          Uczyć się wewnętrznych regulaminów na pamięć przed rozmową nie zamierzam (a pewnie dałbym radę ;))
                          Po prostu zbyt duży nakład czasu w porównaniu z ewentualnym efektem (prawdopodobnie 5 kandydatów).
                          Natomiast po zakwalifikowaniu, a przed rozpoczęciem zatrudnienia oczywiście miałbym większość rzeczy w małym palcu.
                          Nawet sędziowie na sali mają przed sobą egzemplarze kodeksów o nie cytują artykułów z pamięci, lecz sięgają po słowo pisane.
przejdź do: 1-100 101-109
(101-109)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.