wstalam znowu o bladym swicie, bo juz o osmej mialam zabiegi. Po
zabiegach zalatwilam ze dwie rzeczy, stwierdzilam ze jest slicznie,
blekitne niebo, rzesko, w sam raz na zaplanowane odwalanie
zaleglosci w ogrodzie, ktore na dzis zaplanowalam. Tymczasem -
poszlam do9 domu i rypnelam sie na za krotka kanapke. I spalam
prawie 2 godziny. Glowa mnie napieprza. Organizm mi sie zbuntowal po
kilku dniach wstawania za wczesnie i na dzwiek nielubianego
instrumentu zwanego budzikiem. Mam nadzieje do wieczora "wydobrzec".
Jutro jade mianowicie do Baden Baden, gdzie jest goscinnie
wystawa "Blauer Reiter" czyli niebieski jezdzca (konny). Normalnie
jest w stalym muzeum w Monachium, ale tam remontuja. Kierunek
malarstwa mnie w mniejszym zakresie bawi, ale zobaczyc Kandiskiego,
Klee et com. trzeba. Jeszcze bardziej ciesze sie na shoping z
psipsiola. Wstyd przyznac, prawda? Ale bylam tam kiedys ze znajoma
ze Szwecji i milo wspominam deptak pelen sklepikow z fajnosciami.
A wiec robie sobie teraz kawe i umykam do ogrodu dojsc do siebie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.