Re: Poniedziałek. Wciaz cieplo!
A u nas wciaz lato. Dzis ma byc znowu 30 st. Fakt, ze nie sa one tak
nachalne jak latem, ale nic nie poradze, ze ja rzeskosc lubie. I
odmiane.
Madryt przechodzi do siebie po olimpijskim kacu. Az mi sie w koncu
zal zrobilo, bo ta mlodziez, te dzieciaki zebrane na Plaza de
Oriente, takie zachwycone, rozesmiane jak Madryt przeszedl do
finalissima z najwieksza iloscia glosów i potem te zaplakane buzie,
ten straszny zawód jak odpadl, no, nie moglam sie cieszyc mimo ze
wcale tych igrzysk nie chcialam. Zatem zrobi je Río, mniejsza o
favele, show must go on...
My cos tu mamy ostatnio jakies specjalne upodobane do Argentyny a
szczególnie do Buenos Aires. Wczoraj bylismy na Plaza Mayor, która
na caly weekend zamienila sie wlasnie w male Buenos Aires.
Ksiegarnie-kafejki, gastronomia ze slynnymi befszykami czy
parilladas (dania z rusztu), no i tance, a jakze: tango, la zamba,
el gato, la chacera. I ten spiewny argentynski akcent, uroczy troche
jak z telenoweli o bardzo wieeelkiej milosci.
Poczytalam Fedowe celebracje i wydaly mi nalezyte i wielce
zasluzone. Przy okazji pomyslalam ze los, zawsze, chocby mial
darowac nam beczke miodu, musi wladowac wen lyzke dziegciu. Mówie
oczywiscie o sasiedzie. Zdawaloby sie, ze czlowiek moze zamknac
drzwi. A jednak to nie wystarczy. Wejdz-no Fedo na kuchnie i podziel
sie troche pomyslami, talentna kobieto.
Ja anty-talent jestem i choc cieplo to soczewice gotuje. Nie lubie
czosnku ale dodalam zabek i teraz mi wszystko smierdzi. No, niestety
taka mam obsesje antyczosnkowa.
Milego tygodnia ludkowie :-)