No więc przewalałam się całą noc i zerwałam bladym świtem złorzecząc
sobie za debilny pomysł telewizyjnego występu i tej nieprzyzwoitej
porze. Na szczęście przeziębienie odpuściło, a w gardle (po
wieczornej płukance wodą z solą br\ br\ br\) czułam tylko lekkie
drapanie.
Poranny przejazd piękną trasą Mostem Siekierkowskim i w górę koło
Parku Arkadia nastroił mnie jednak pozytywnie i warowałam w mniej
więcej dobrym humorze na blok F, do studio 2. Tamże wzięli mnie w
obroty charakteryzatorzy i fryzjerzy, potem usadzili w barku na
tyłach studia i dali (dość niedobrą niestety) kawę. Potem skradając
się na tyłach toczącego się w studio programu ułożyłam swoje fanty
na kontuarku i już był mój czas. Niestety skrócony, bo pan od kremów
się przeciągnął. Był tylko czas żeby powiedzieć kilka zdań i pokazać
jak się robi kolczyki. Pani prowadząca bardzo się wkręciła,
natomiast pan rzucał na mnie szkliste spojrzenia kopanej w dupem
sarenki (energię minerałów zalicza bowiem do "zabobonów" co nie
omieszkał mi obwieścić w przerwie na reklamę - ja mu poradziłam na
to zaznajomienie się z Feynmanem i teorią kwantową, hahaha!). Potem
zwinęłam fanty, poszłam dokończyć w barku kawę i w boskim nastroju
udałam się do domu!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.